Błąd urzędnika może go sporo kosztować

Nowe regulacje prawne w zakresie odpowiedzialności majątkowej urzędników, z racji na złożoną procedurę, będą trudne do powszechnego stosowania. Mogą natomiast spełniać funkcję prewencyjną – pracownicy urzędów będą ostrożniej wydawać decyzje, gdyż błąd może ich kosztować nawet 12-krotność miesięcznego wynagrodzenia. Najwięcej zapłacą urzędnicy w województwie mazowieckim, najmniej w warmińsko-mazurskim, świętokrzyskim i podlaskim. Zabezpieczeniem przed wysoką płatnością mogą być specjalne polisy, które funkcjonują m.in. w Wielkiej Brytanii – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Odpowiedzialność urzędników za naruszenie prawa regulowane jest w kodeksie pracy, kodeksie cywilnym oraz ustawie o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych, która weszła w życie wiosną 2011 r. Na gruncie prawa pracy przy winie nieumyślnej pracownik poniesie odpowiedzialność do wysokości zaistniałej szkody, nie więcej jednak niż do trzykrotności jego miesięcznego wynagrodzenia. Przy winie umyślnej obowiązuje go odpowiedzialność w pełnej wysokości poniesionej straty.

„Należy pamiętać, że te same zasady obowiązują wszystkich pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę – urzędnicy nie stanowią tutaj odrębnej grupy. Istotne jest rozróżnienie czy wina została wyrządzona przy wykonywaniu obowiązków czy też przy okazji wykonywania obowiązków. W pierwszym przypadku do naprawienia szkody zobowiązany jest wyłącznie pracodawca, czyli stosowny urząd”- mówi Marta Jóźwiak, Prawnik w Kancelarii Deloitte Legal.

Inaczej jest w przypadku winy popełnionej przy okazji wykonywania obowiązków. Szkoda wyrządzona pracodawcy lub osobie trzeciej przez pracownika przy okazji wykonywania obowiązków pracowniczych podlega przepisom kodeksu cywilnego.

Na mocy nowej ustawy, aby pociągnąć do odpowiedzialności materialnej urzędnika, muszą zostać spełnione łącznie 3 warunki. Po pierwsze, na mocy prawomocnego orzeczenia sądu lub ugody musi zostać wypłacone przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego odszkodowanie za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej z rażącym naruszeniem prawa. Po drugie, rażące naruszenie prawa musi być spowodowane zawinionym działaniem lub zaniechaniem funkcjonariusza publicznego. Po trzecie, rażące naruszenie prawa musi dotyczyć przypadków wyliczonych w nowej ustawie.
„Nowa regulacja nie wprowadza rewolucyjnych rozwiązań dla interesanta, gdyż dotyczy przede wszystkim relacji pomiędzy pracownikiem urzędu, a jego pracodawcą. Intencją ustawodawcy było stworzenie skutecznego i sprawnego mechanizmu, który zapobiegłby rażącym naruszeniom prawa przez osoby reprezentujące jego majestat. Trudno ocenić czy ustawa spełni swoje zadanie, mając na uwadze długą i złożoną procedurę postępowania prowadzącą do uzyskania odszkodowania od urzędnika.” – mówi Karol Ciszak, Starszy Prawnik w Deloitte Legal.

Dla interesanta poszkodowanego błędną decyzją sprawa kończy się po stwierdzeniu rażącego naruszenia prawa i winy pracownika w momencie wypłacenia stosownego odszkodowania. Dla urzędnika z kolei to dopiero początek, gdyż w ciągu 14 dni od wypłacenia odszkodowania kierownik podmiotu odpowiedzialnego, który je wypłacił musi złożyć do prokuratora okręgowego wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Prokurator przeprowadzając je stwierdza istnienie podstaw do wytoczenie powództwa lub ich brak. W przypadku stwierdzenia winy wzywa urzędnika do zapłaty, a gdy urzędnik nie zapłaci składa pozew do sądu.

Nowa ustawa określa maksymalną wysokość odszkodowania – nie może ona przekroczyć 12-krotności pensji urzędnika. W zależności od miejsca zatrudnienia (organy administracji samorządowej lub centralnej) oraz od województwa, kwoty te znacznie się różnią. Najwięcej za błędną decyzję mogą zapłacić pracownicy administracji samorządowej w województwie mazowieckim – średnio 51 923,76 zł, najmniej – w województwie podlaskim – 39 973,08 zł. Średnio dla urzędnika kwota ta wyniesie ok. 50 000 zł.

Zaletą nowej ustawy jest z pewnością całościowe ujęcie zagadnienia, wprowadzenie obligatoryjnego postępowania wyjaśniającego oraz udział w nim prokuratora. Minusem jest konieczność przejścia długotrwałej procedury w celu uzyskania orzeczenia lub ugody zasądzającej aż do wypłaty odszkodowania.

„Z punktu widzenia urzędników ustawa ma większe szanse na osiągnięcie efektu prewencji niż na skuteczne pociąganie funkcjonariuszy publicznych do odpowiedzialności majątkowej. Dla urzędów, ale przede wszystkim dla samych urzędników, formą zabezpieczenia przed wysokimi kosztami błędnych decyzji może być wprowadzenie polis ubezpieczeniowych od odpowiedzialności materialnej. Takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje w Wielkiej Brytanii i można się spodziewać, że w najbliższym czasie tego typu produkty ubezpieczeniowe pojawią się na szerszą skalę także na polskim rynku” – podsumowuje Mariusz Śron, Radca Prawny, Partner Kancelarii Prawniczej Deloitte Legal.

Polska potrzebuje długofalowych inwestycji w energetykę

W ciągu najbliższych 10 lat Polska będzie musiała wydać ok. 7,5 mld zł na stopniowe wprowadzanie elementów inteligentnych sieci. Jest to zaledwie ułamek sumy, którą należy zainwestować w energetykę. W celu dywersyfikacji dostaw niezbędne będą też inwestycje w odnawialne źródła energii. Jednym z istotnych wyzwań stojących przed sektorem w Polsce jest także rozwój energetyki jądrowej przy jednoczesnym zapewnieniu wysokich standardów bezpieczeństwa – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Obecnie podstawą energetyki w Polsce są paliwa kopalne czyli węgiel kamienny i brunatny, które odpowiadają za 88% mixu energetycznego. Stopniowe zmiany w sektorze zakładają, że do 2030 r. surowce te nadal będą dominować, ale znacznie wzrośnie udział energii z innych źródeł. W Polsce do tego czasu powinna pojawić się możliwość korzystania z energii jądrowej, a także znacznie zwiększyć się udział energii odnawialnej i gazu ziemnego w ogólnym bilansie.

„Polskie grupy energetyczne bardzo ostrożnie podchodzą do inwestowania w bloki wykorzystujące gaz ziemny. Duża liczba projektów opartych na gazie, pozostaje ciągle w fazie planowania. Zużycie gazu w Polsce w ostatnich latach kształtuje się na poziomie około 15 mld m³, z czego 70% pochodzi z importu. Udokumentowane zasoby wydobywalne gazu w Polsce to około 146,8 mld m³ – przy aktualnym poziomie zużycia wystarczą na około 10 lat. Wg założeń Ministerstwa Gospodarki do 2020 roku ponad 5% energii ma pochodzić z gazu – to prawie dwukrotny wzrost w porównaniu do stanu bieżącego. W tym momencie należy zadać sobie pytanie czy można budować bezpieczeństwo energetyczne w oparciu o importowane paliwo?” – zauważa Agnieszka Walter, Menedżer w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Jednym z wyzwań, z którym musi się zmierzyć nie tylko Polska, ale także inne kraje europejskie, będzie odnowienie istniejących mocy produkcyjnych. Przestarzała, wymagająca renowacji infrastruktura występuje wszędzie. Różnica dotyczy tylko jej wieku, a co za tym idzie wielkości nakładów finansowych potrzebnych na jej odnowienie. Wyraźnym trendem w Europie Zachodniej i na całym świecie jest wprowadzanie inteligentnych sieci, które dają odbiorcom możliwość aktywnego kształtowania popytu. Skomputeryzowane ‘inteligentne’ liczniki oraz sieci zastępują tradycyjne urządzenia rejestrujące zużycie energii. Do 2030 roku Stany Zjednoczone wydadzą 60 mld USD na inteligentną infrastrukturę sieciową. Chiny planują wdrożenie 360 milionów inteligentnych liczników do tego czasu. Obecnie toczące się projekty rozwoju tej infrastruktury w Europie mają łączną wartość ok. 5 mld euro. Inwestycje w tej dziedzinie podejmują również takie kraje jak: Indie, Brazylia, Francja, Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania, Japonia i Korea Południowa.

„URE szacuje, że w ciągu najbliższych 10 lat wydatki na stopniowe wprowadzanie elementów inteligentnych sieci wyniosą ok. 7,5 mld zł. Za tę modernizację zapłacą prawdopodobnie wszyscy – zarówno indywidualni odbiorcy, jak i przedsiębiorstwa zaangażowane w przesyłanie energii. Jedną z konsekwencji wzrostu liczby inteligentnych liczników będzie ogromna ilość danych do przetworzenia,a także konieczność ich zbierania co 10-15 minut. Globalne przewidywania mówią o tym, że odczyt 500 000 liczników generuje 200 terabajtów danych, które należy gromadzić i odpowiednio zabezpieczyć. Wycinek tego zalewu danych obejmie także Polskę –ich odpowiednie przechowywanie to także jedno z zadań stojących przed polską energetyką” – mówi Wojciech Hann, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego, Środkowoeuropejski Zespół Energii i Zasobów Deloitte.

Niedawne trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii wywołało pytania o przyszłość energii jądrowej. Eksperci Deloitte podkreślają, że jej rola jest nadal istotna w bilansie energetycznym Francji, Japonii, Korei oraz Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie zaznaczają, że w najbliższych latach przedsiębiorstwa z tego sektora będą musiały stawić czoła wielu wyzwaniom. Niektóre kraje zawiesiły procedury wydawania zezwoleń na budowę nowych elektrowni jądrowych, inne postulują wprowadzenie większej ilości analiz bezpieczeństwa. Pojawiła się także potrzeba poprawy lub zaostrzenia systemów zabezpieczeń oraz zasilania awaryjnego.

„Niemcy, Włochy i Szwajcaria decydują, z szeregu przyczyn, o odchodzeniu od energetyki jądrowe lub opóźnianiu jej rozwoju. Tymczasem Wielka Brytania, Francja, Czechy, USA, Węgry, Słowacja, Finlandia, Turcja i co ważne – Rosja, a także Chiny i Brazylia, ciągle inwestują w rozwój tego sektora. Polska planuje uruchomienie pierwszej elektrowni do 2020 r. Na rozwój energetyki jądrowej należy patrzeć nie tylko w perspektywie opłacalności pojedynczego projektu, co oczywiście jest niezbędne, ale również w kontekście unijnych ograniczeń, zmuszających do poszukiwania źródeł niskoemisyjnych, jak i w kontekście regionalnym. Oczywiście nie można też zapominać o trzeźwej analizie potencjalnych zagrożeń wynikających z takich inwestycji.” – dodaje Wojciech Hann z Deloitte.

Przywództwo Polski w Unii Europejskiej to nie jest zapewne dobry moment na zmianę kierunku unijnej polityki energetycznej. Może być jednak właściwą okazją do ponownego przedstawienia opinii grupy państw Europy Środkowej na kwestię zapewnienia porównywalności wysiłków poszczególnych krajów w tym zakresie. Niedługo nasz kraj poniesie istotne koszty wdrożenia pakietu klimatycznego. Przede wszystkim będą to wydatki sektora energetycznego związane z inwestycjami technologicznymi i paliwowymi, które wyniosą ok. 2 mld zł w 2015 r. i będą rosły do poziomu 8 mld zł w 2020 r. i 15 mld zł w 2030 r.(wyniki badania EnergSys). W ocenie Agnieszki Walter z Deloitte, konsekwencje pakietu klimatycznego stanowią istotną barierę odbudowy konwencjonalnych mocy produkcyjnych w sektorze energetycznym.

Dla polskiej energetyki w najbliższych latach niezwykle ważne będzie zaangażowanie w rozwinięcie infrastruktury dla odnawialnych źródeł energii. Fala inwestycji w latach 2010-2030 doprowadzi do poważnej przebudowy mixu energetycznego w Polsce, a struktura źródeł energii ulegnie znacznej zmianie w porównaniu ze stanem obecnym. Energia odnawialna, która obecnie odpowiada za 6% bilansu energetycznego, wzrośnie trzykrotnie i będzie stanowić 19% ogółu energii. Rozwój energetyki jest i będzie jednak silnie skorelowany z otoczeniem regulacyjnym w jakim działa, a olbrzymie potrzeby inwestycyjne sektora w Europie nie będą możliwe do zaspokojenia bez skoordynowanej reakcji rządowej. Rozwój źródeł odnawialnych w dotychczasowym tempie będzie jednak niemożliwy bez dogłębnej transformacji infrastruktury sieciowej.

„Dodatkowo w najbliższym czasie polskie i środkowoeuropejskie spółki energetyczne będą szukały okazji do fuzji i przejęć na jednej ze ścieżek rozwoju, w zależności od sektora. Branża paliwowa niewątpliwie spoglądać będzie w kierunku upstream i ekspansji w dystrybucji. Natomiast branża elektroenergetyczna, może dokonywać tego poprzez poszukiwanie korzyści skali oraz sposobów uatrakcyjnienia posiadanego portfela wytwarzania i profilu ryzyka w drodze regionalnej ekspansji. Analizując kwestie związane z energetyką, należy pamiętać, że w latach 2009 – 2010 istniała silna zależność pomiędzy konsumpcją energii elektrycznej, a zmianą PKB. Podobny scenariusz jest możliwy do powtórzenia równieżw najbliższej przyszłości.” – dodaje Wojciech Hann z Deloitte.

TEDxLodz coraz bliżej

Pod hasłem „Ideas starTED in Lodz” już 9 września br. odbędzie się pierwsza edycja TEDxLodz. Uczestnicy będą mieli okazję wysłuchać kilkanaście niezwykłych 18-minutowych wystąpień zaproszonych gości – znanych myślicieli i działaczy. Wśród prelegentów znajdą się m.in. guru marketingu Richard Watson oraz znany designer Tomek Rogalik. Spotkania TEDx obejmują szeroki zakres tematyczny związany z nowymi technologiami, kulturą, nauką, designem oraz rozrywką.

TEDxLodz jest lokalną inicjatywą non-profit organizowaną na licencji TED (Technology, Entertainment, Design) – najbardziej znanej na świecie konferencji poświęconej szerzeniu wartościowych idei (ang. „Ideas Worth Spreading”). Dotychczas, na konferencjach TED wystąpiło ponad 600 znakomitych gości, a wśród nich takie osobistości, jak Bill Gates, Al Gore, Steve Jobs, Jane Goodall, Elizabeth Gilbert czy Gordon Brown.

„W Polsce idea TED cieszy się coraz większą popularnością – do tej pory w jej duchu spotykali się fani w Warszawie, Poznaniu i Krakowie. W Łodzi konferencja TEDx będzie miała miejsce po raz pierwszy” – mówi Karolina Blechowska, główny koordynator TEDxLodz.

„Liczymy na ogromne zainteresowanie. Chcemy, aby tegoroczne spotkanie zapoczątkowało tradycję cyklicznych konferencji na licencji TED w Łodzi.”

Udział w wydarzeniu jest całkowicie bezpłatny. Rejestracja uczestników została już zamknięta, ale organizatorzy zapowiadają, że już niebawem na profilu wydarzenia (http://www.facebook.com/pages/TEDxLodz/198140230220538) pojawi się możliwość wygrania wejściówek.

Konferencja TEDxLodz odbędzie się 9 września br. w Łodzi, w Centrum Konferencyjnym Politechniki Łódzkiej. Więcej informacji i szczegółowy program są dostępne na stronie wydarzenia: http://tedxlodz.pl.

Czy regulowanie spreadów pomoże kredytobiorcom?

Weszła w życie tzw. ustawa antysreadowa. Banki są zobowiązane do przyjmowania rat kredytów zarówno w złotych, jak i w walutach, w których zaciągnięte zostały kredyty. Każdy może więc przynieść do banku walutę kupioną w kantorze i wpłacić ją na rachunek kredytu. Można też zrobić przelew walutowy z innego banku, w którym kurs jest korzystniejszy niż w banku, który udzielił kredytu. Eksperci Invigo, internetowego pośrednika hipotecznego radzą, aby wcześniej zgłosić w banku chęć spłaty kredytu bezpośrednio w walucie.

Zmiany obejmują nowe kredyty oraz umowy kredytowe już zawarte, w części niespłaconej do dnia wejścia w życie ustawy. Bardzo ważną zmianą jest to, że w nowych umowach kredytowych będzie musiała zostać zapisana wartość spreadu, po którym bank będzie sprzedawać klientowi walutę. Przypomnijmy, że już wcześniej, zgodnie z Rekomendacją Komisji Nadzoru Bankowego klienci mieli taką możliwość, jednak większość banków wymagała podpisania aneksu do umowy, który to umożliwiał. Taki aneks to zwykle koszt kilkuset złotych. Wchodząca dziś w życie ustawa obliguje banki do przyjmowania wpłat w walucie, bez żadnych dodatkowych kosztów. – Żeby uniknąć niepotrzebnego zamieszania dobrze jest z wyprzedzeniem poinformować bank o zamiarze spłaty kredytu bezpośrednio w walucie – mówi Łukasz Wojcieszak, prezes Invigo – szczególnie ważne jest to w przypadku osób, którym bank pobiera comiesięczną ratę automatycznie z konta. Dzięki temu unikniemy podwójnego pobrania raty i ułatwimy sobie spłatę w przyszłości – dodaje.

– Można sobie wyobrazić, że, aby zrekompensować sobie straty związane z różnicami kursowymi banki mogą wprowadzić dodatkowe opłaty, na przykład za przewalutowanie kredytu czy jego wcześniejszą spłatę. – mówi Łukasz Wojcieszak, prezes Invigo – Każdy bank ma bowiem możliwość wprowadzania do swojej tabeli opłat i prowizji dowolnych zmian. Umowa kredytowa odwołuje się tymczasem właśnie do takiej tabeli. W konsekwencji, klient będzie ponosił dodatkowe opłaty. – dodaje.

Druga możliwość, która może dotknąć nowych klientów zaciągających dopiero kredyty walutowe, to „przechylenie” spreadu walutowego w stronę kursu kupna – czyli kursu, po jakim bank wypłaca kredyt na początku. Dziś różnica pomiędzy kursem średnim waluty, a kursem jej kupna oraz kursem sprzedaży (czyli tym po jakim spłacamy comiesięczną ratę) jest mniej więcej podobna. – Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby bank obniżył znacznie kurs po jakim będzie przeliczał kredyt na złote w momencie jego wypłaty. Wówczas kredytobiorca zapłaci większość spreadu na początku, a później, przy spłacie raty nie będzie już mu się opłacało kupować waluty w kantorze, bo kurs w banku będzie mniej więcej na tym samym poziomie. – zauważa Łukasz Wojcieszak.

Z pewnością najlepszym rozwiązaniem, jakie przynosi ustawa jest obowiązek zapisania w umowie wysokości spreadu. Kredytobiorca może od razu oszacować ten koszt kredytu walutowego. Niestety dotyczy to tylko nowo zawieranych umów.

Digital Avenue S.A. kupuje Fashionstyle.pl

Digital Avenue, notowana na giełdzie internetowa grupa medialna, podpisała umowę inwestycyjną zakładającą odkupienie większości udziałów w spółce prowadzącej popularną internetową grę dla fascynatek mody – Fashionstyle.pl.

Udziałowcem Spółki i Prezesem Zarządu pozostaje twórca gry – Ola Sitarska, jedna z najbardziej znanych polskich twórczyń startupów, laureatka Startup School i Startup Weekend. To kolejna akwizycja Digital Avenue w tym roku.

Digital Avenue, wydawca największego polskiego serwisu do dzielenia się zdjęciami – Fotosik.pl oraz Styl.fm – jednego z liderów w segmencie serwisów kobiecych o modzie i urodzie oraz Ola Sitarska – założycielka i udziałowiec Fashionstyle.pl planują wspólnie dalszy szybki rozwój Fashionstyle.pl. „W ramach grupy medialnej docierającej do blisko 3 mln realnych użytkowników miesięcznie, taki portal jak mój zyskuje wielką szansę na zdecydowane przyspieszenie dynamiki rozwoju i poprawę wyników finansowych – mówi Ola Sitarska – założycielka i Prezes Zarządu Fashionstyle.pl.

Gry online to dzisiaj jedna z najpopularniejszych form rozrywki przy użyciu komputera zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Wartość rynku gier w internecie ma tendencję wyraźnie rosnącą. Według raportu firmy Gartner rynek gier MMO ma zwiększyć swoją wartość do 2015 roku o ponad 230% w porównaniu z bieżącym rokiem. Różnorodność, łatwość dostępu i kontakt z innymi graczami online stanowią o sile przebicia gier internetowych. Rozrywka w sieci umożliwia szybszy i łatwy kontakt z graczami, co może stać się poważnym argumentem przeciwko pudełkowym aplikacjom i komputerowym grom offline. Motorem napędowym wzrostu na tym ryku jest dynamiczny rozwój Internetu, a także innowacje w grach, które przyciągają użytkowników obu płci i różnych grup wiekowych. W Fashionstyle.pl gracz ma ogromne pole do popisu. Na chwilę przenosi się w internetowy świat mody. W świecie online może zrobić wszystko to, co w rzeczywistości nie byłoby tak szybko możliwe.

„Dzięki tej akwizycji powiększamy portfolio Grupy Styl.fm o ciekawy, bardzo szybko rozwijający się oraz co ważne rentowny portal dla kobiecej grupy docelowej, w której Digital Avenue osiąga najlepszą oglądalność i wyniki finansowe. Planujemy że rozwój Fashionstyle znacząco wpłynie na dynamikę wzrostu Digital Avenue w tym segmencie” – dodaje Piotr Wąsowski – prezes zarządu Digital Avenue. To kolejna akwizycja giełdowej spółki w ostatnim czasie. Do grupy Styl.fm dołączyły także portal kulinarny – przepisy-kuchenne, portal randkowy – jakja.pl oraz portale dla kobiet i rodziców: naobcasach.pl i tik-tak.pl. Grupa planuje dalsze przejęcia w segmencie lifestyle.

Fashionstyle.pl to ponad 250 000 zarejestrowanych graczek, które generują blisko 6 milionów odsłon miesięcznie. Serwis skierowany jest do młodych miłośniczek mody. Użytkowniczki mogą zostać wirtualnymi projektantkami lub modelkami, produkować ubrania, zarabiać wirtualne pieniądze, dyskutować o najnowszych trendach.

WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi S.A. przejęli spółkę NESTOR sp. z o.o.

Notowani na rynku NewConnect, WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi S.A. nabyli 100 proc. udziałów w spółce NESTOR sp. z o.o., przejmując tym sposobem kolejny podmiot z branży. Akwizycja odbyła się za pośrednictwem należącego do WDB BU Krajowego Biura Brokerskiego (KBB). WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi poinformowali także, iż planują upublicznić spółkę zależną KBB poprzez wprowadzenie jej na rynek NewConnect.

Warszawski broker NESTOR sp. z o.o. działa w branży ubezpieczeniowej od kilkunastu lat. Obsługuje kilkudziesięciu klientów głównie w segmencie grupowych ubezpieczeń na życie. Portfel spółki ma wartość kilku milionów złotych składki.

„Realizacja tej akwizycji stanowi kolejny krok w spełnieniu obietnic złożonych inwestorom, które zakładały kolejne przejęcia. Staramy się dobierać spółki o zdrowej kondycji, z historią na rynku oraz stabilną bazą klientów. Możemy powiedzieć, iż broker NESTOR do takich podmiotów należy.” – mówi Krzysztof Cichecki, prezes zarządu WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi S.A.

„Jednocześnie to przejęcie ma pokazać, iż zaczęliśmy dążyć do stworzenia wydzielonego segmentu w branży, specjalizującego się w grupowych ubezpieczeniach na życie, ubezpieczeniach zdrowotnych oraz w programach emerytalnych. Krajowe Biuro Brokerskie, które posiada w nowoprzyjętej spółce 100 proc. udziałów, będzie pełnić rolę lidera oraz zrealizuje kolejne akwizycje podmiotów, rozszerzające grupę kapitałową WDB w tym właśnie obszarze.” – dodaje Cichecki.

KBB na małą giełdę

WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi przejęli KBB na początku listopada 2010 roku. Obecnie WDB BU planuje wprowadzić spółkę na rynek alternatywny by w ten sposób wzmocnić jej pozycję w branży i pozyskać środki na jej rozwój.

„Upublicznienie Krajowego Biura Brokerskiego pomoże przede wszystkim w zbudowaniu silnej grupy kapitałowej, w której to KBB dzięki swojemu doświadczeniu będzie mogło realizować kolejne akwizycje. Trudno na tym etapie mówić o konkretach, bowiem spółkę czeka jeszcze proces przekształcenia. Musimy także zdecydować ile środków potrzebujemy, a ile w obecnej sytuacji ekonomicznej na świecie jest możliwe do pozyskania.” – tłumaczy prezes Krzysztof Cichecki.

Juliusz Kornaszewski nowym PR Managerem Intela

Juliusz Kornaszewski objął w firmie Intel stanowisko PR Managera na region Europy Centralnej i Wschodniej. Z branżą mediów i PR jest związany od ponad 10 lat. W 2000 r. dołączył do redakcji miesięcznika PC World Komputer (obecnie PC World), gdzie od 2004 do 2010 r. pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego.

Jednocześnie w latach 2000-2010 zajmował stanowisko szefa działu Hardware miesięcznika Kino Domowe – Magazyn DVD. Od 2010 r. do sierpnia 2011 r. Juliusz Kornaszewski był dyrektorem zarządzającym agencji PR i marketingu społecznościowego Mindspot Communication&Media.

SAP ma 39,9% rynku aplikacji biznesowych w 2010 r

Firma SAP Polska poinformowała, że według najnowszego raportu firmy badawczej IDC, poświęconego polskiemu rynkowi oprogramowania biznesowego(1), w 2010 r. SAP osiągnął 39,9% udziału w rynku zintegrowanych aplikacji dla przedsiębiorstw i pozostaje zdecydowanym liderem tego rynku.

Według raportu IDC „Poland Enterprise Application Software Market 2011-2015 Forecasts and 2010 Vendor Shares” wartość polskiego rynku aplikacji biznesowych wzrosła w 2010 roku o 14,7% do 226,26 miliona dolarów.

Kolejny rok z rzędu SAP zdecydowanie przewodzi rankingowi dostawców aplikacji biznesowych, osiągając udział w rynku przekraczający sumę udziałów kolejnych pięciu dostawców. SAP jest również liderem wszystkich podkategorii oprogramowania biznesowego, analizowanych przez IDC, czyli aplikacji typu: ERM (Enterprise Resource Management – zarządzanie zasobami organizacji), SCM (Supply Chain Management – zarządzanie łańcuchem dostaw), OMA (Operations Management Applications – zarządzanie operacyjne), CRM (Customer Relations Management – zarządzanie relacjami z klientami) i aplikacji analitycznych (Business Analytics).

„Wzrostowi rynku aplikacji biznesowych sprzyjały rosnące wskaźniki gospodarcze, dzięki czemu firmy odmroziły budżety na inwestycje w informatyczne wsparcie zarządzania” – powiedział Tomasz Słoniewski, Research Manager Software, IDC Poland. „Na wdrożenia zaawansowanych rozwiązań aplikacyjnych zdecydowało sie wiele instytucji publicznych, co dodatkowo korzystnie wpłynęło na odbicie się rynku po kryzysowym roku 2009.”

„W udanym dla SAP roku 2010 zaobserwowaliśmy ewolucję w sposobie podejmowania decyzji o wdrożeniach systemów biznesowych. Nasi klienci stali się bardziej zorientowani na wzrost, a także przywiązywali niezwykłą wagę do spełnienia ściśle zdefiniowanych kryteriów ekonomicznych i osiągania konkretnych usprawnień procesów biznesowych” – powiedział Grzegorz Rogaliński, Prezes SAP Polska. „Polski rynek ERP i aplikacji biznesowych funkcjonuje tak, jak ma to miejsce na rozwiniętych rynkach europejskich: o wyborze rozwiązań IT decyduje rzetelna analiza biznesowa i wybór sprawdzonych w danej branży najlepszych praktyk.”

Wśród nowych klientów SAP w 2010 roku znalazły się takie firmy jak Gaz-System S.A., Grupa Onet, Herbapol Wrocław, Polmor Sp. z o.o., Inter Metal Sp. z o.o., EcoWipes i wielu innych. Znaczące kontrakty zostały również podpisane m.in. z ZUS, Górnośląską Spółką Gazownictwa i ING Bankiem Śląskim.

(1) IDC: “Poland Enterprise Application Software Market 2011-2015 Forecast and 2010 Vendor Shares”, autor: Tomasz Słoniewski, sierpień 2011.

Zmiana pracy to ryzyko

Mówi się, że Polacy są zachowawczy i raczej nie lubią ryzykować. Zapewne potwierdzić to mogą doradcy finansowi, ale jak się okazuje również specjaliści rynku pracy. Eksperci portalu Pracuj.pl postanowili sprawdzić, co skłoniłoby osobę pracującą i nie poszukującą nowej pracy do zmiany pracodawcy. Okazuje się, że główną barierą przy zmianie pracy w tej grupie – nazywanej przez ‘łowców głów’ kandydatami pasywnymi – jest strach przed skutkami takiej decyzji. Zniwelować mogłoby go jednak wyższe wynagrodzenie w nowym miejscu pracy.

Dość znaczącym argumentem przy podjęciu decyzji o zmianie pracy są też zmiany zachodzące w obecnym miejscu zatrudnienia. Brak stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa motywują do działania. Gdy te potrzeby są jednak zaspokojone, to respondenci nie chcą raczej ryzykować.

Wśród trzech najważniejszych bodźców, które skłoniłyby kandydata pasywnego do zmiany pracodawcy znalazła się również potrzeba rozwoju i odmiany. Brak takich możliwości i poczucie osiągnięcia wszystkiego co możliwe w aktualnym miejscu pracy w zestawieniu z tym, co oferuje potencjalny szef, lub z możliwościami rozwoju poprzez przekwalifikowanie się, mogłoby ich przekonać do dokonania rewolucji w ich dotychczasowej karierze.

W środku stawki znalazły się: nienormowany czas pracy i możliwość jej wykonywania z domu, a w związku z tym również swoboda i brak bezpośredniej kontroli przełożonego. Dość istotną kwestią w rozważaniach nad zmianą pracy jest dogodna lokalizacja – odległość oraz czas dojazdu do pracy. Wygoda w tym zakresie jest bardzo ważna dla osób mających obecnie pracę.

Najważniejszymi czynnikami, które powodują brak zainteresowania nowymi propozycjami są jednak: atmosfera pracy oraz jej stabilność. Współpracownicy ‘trzymają’ kandydatów pasywnych w aktualnym miejscu zatrudnienia. Nawiązanie satysfakcjonujących relacji w nowym miejscu pracy postrzegane jest natomiast jako trudne. Obawa przed brakiem akceptacji w nowym zespole stanowi bardzo znaczącą barierę, powstrzymującą myślenie o nowych wyzwaniach zawodowych. Zmiana pracy to po prostu zbyt duże obciążenie emocjonalne, dlatego z własnej inicjatywy kandydaci pasywni nie chcą narażać się na takie przeżycia. W przypadku tej grupy to ostateczność, do której muszą zostać ‘zmuszeni’.

Stabilizacja, z której kandydaci pasywni nie chcą rezygnować, jest szczególnie istotna dla osób o niższym poczuciu własnej wartości na rynku pracy. Mniejsza wiara w swoje umiejętności i dotychczasowe doświadczenie są charakterystyczne dla tej grupy kandydatów. Nie mają oni potrzeby porównywać się z innymi kandydatami i nie chcą znać wyniku tej konfrontacji. Taka postawa zwiększa ich poczucie bezradności i jest przyczyną ich bierności.

Podsumowując, można powiedzieć, że ogólnie charakterystyczną postawą kandydatów pasywnych jest unikanie ryzyka. Boją się nieznanego, popełnienia błędu, unikają więc decyzji, które mogłyby ich na nie narazić. Szczególnie, że podjęcie tego ryzyka rozpatrują w kontekście całej rodziny.

Polska spółka podbija chiński rynek gier mobilnych

Gra Paper Wars: Cannon Fodder studia iFun4all, należącego do krakowskiego dewelopera Bloober Team S.A., została wybrana jako jedna z wielu tysięcy aplikacji dostępnych na system iOS przez największy chiński fundusz VC inwestujący w gry na urządzenia mobilne. Gra będzie pierwszym wydanym na rynku chińskim produktem polskiego dewelopera gier.

iFun4all udzieliła chińskiej spółce TDC (Asian) Ltd. licencji wyłącznej na dystrybucję i korzystanie z gry Paper Wars: Cannon Fodder na urządzeniach mobilnych i telefonach komórkowych. TDC zainwestuje w portowanie gry na system Android i jej promocję na rynku chińskim.

Zawarcie umowy było poprzedzone długimi negocjacjami, a do jej finalizacji, w dużym stopniu, przyczynił się pozytywny odbiór wystąpienia grupy Bloober Team na targach ChinaJoy w Szanghaju.

– Rozpoczęcie sprzedaży Paper Wars w Chinach to przełomowe wydarzenie. Dzięki temu możemy rozpocząć budowanie naszej marki na tym ogromnym i najszybciej rozwijającym się rynku na świecie. – mówi Piotr Babieno, Prezes Zarządu Bloober Team S.A. – Wypromowanie gry iFun4all będzie swoistym „przetarciem szlaku” dla naszych kolejnych produkcji, w tym projektu Music Master Chopin. Liczymy również, że tym ruchem otworzymy drzwi Państwa Środka dla innych deweloperów z naszego kraju – dodaje Piotr Babieno.

Chiński rynek gier jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin gospodarki w tym państwie, co stwarza dla polskich deweloperów ogromne możliwości do ekspansji. Zgodnie z danymi z dnia 3 sierpnia 2011 roku opublikowanymi przez Pracownię Badań Rynków Zagranicznych w ChRL średnie roczne tempo wzrostu wartości rynku gier online przekracza 10 proc. Według najnowszych prognoz, dochody tamtejszych firm specjalizujących się w sprzedaży tego rodzaju produktów w 2015 r. osiągną prawie 9 mld USD. W połowie 2011 r. liczba klientów na chińskim rynku gier on-line wyniosła 485 mln. Była więc o 27,7 proc. większa niż rok wcześniej. Tak dynamiczny rozwój tego rynku następuje w warunkach, gdy dostęp do Internetu ma zaledwie 36 proc. terytorium Chin.1

Zawarcie przez iFun4all umowy wydawniczej obejmującej rynek chiński wpisuje się w strategię sprzedażową Grupy, polegającą na zawieraniu umów z dystrybutorami obecnymi na rynkach regionalnych. Do tej pory spółka iFun4all zawarła umowy wydawnicze z niemieckim wydawcą Just a Game oraz z japońskim KEMCO.

Pod nazwą TDC (Asian) Ltd. kryje się The9 Development Center, centrum badań i rozwoju spółki The9 Limited z siedzibą w Szanghaju, jednego z największych uczestników rynku gier wideo w Chinach. TDC aktywnie uczestniczy w promocji i rozwoju chińskiej branży gier online poprzez pogłębianie współpracy z podmiotami z branży informatycznej i jednostkami naukowymi.

The9, bezpośrednio lub poprzez spółki powiązane, zarządza w Chinach wieloma popularnymi tytułami, m.in. grą World of Warcraft. Nazwa spółki nawiązuje do dziewiątego oblicza sztuki – tworzenia gier mobilnych.

Grupę Bloober Team stanowi zespół podmiotów, które razem uzupełniają pełny proces produkcji i dystrybucji gier wideo. Bloober Team SA to wyłączny udziałowiec spółek Bloober Team Wrocław – operatora gier epizodycznych oraz iFun4all – dewelopera prostych gier 2D, a także pośrednio, poprzez iFun4all, Pizza Publishing – wydawcy gier. Spółka posiada również większościowe udziały w iPlacement (podmiot oferujący product placement w grach) oraz Neuro–Code (spółka rozwijająca technologię bezdotykowych interfejsów).

Oferta handlowa Bloober Team S.A. obejmuje siedem gier komputerowych, w tym zrealizowaną przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina – Music Master Chopin.

Bloober Team S.A. została wybrana jako pierwsza w historii polskiego rynku gier do stworzenia tytułu startowego (tzw. “launch tittle”) dla, mającej trafić na rynek w końcu 2011 roku, konsoli PlayStation Vita marki Sony.