Polska gospodarka jeszcze nie zwalnia

Wzrost gospodarczy Polski w drugim kwartale wyniósł 4,3 proc. To oznacza, że krajowa gospodarka jeszcze nie zwolniła. Jednak coraz bardziej realna jest perspektywa, że – w ślad za światowym spowolnieniem gospodarczym – również wzrost polskiego PKB będzie coraz mniejszy i w kolejnych kwartałach znajdzie się w przedziale między 3 a 4 proc.

Wzrost gospodarczy Polski (PKB niewyrównany sezonowo; ceny stałe średnioroczne roku poprzedniego) wzrósł realnie w drugim kwartale br. o 4,3% w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego – podał Główny Urząd Statystyczny. Oznacza to, że w dalszym ciągu mamy do czynienia z relatywnie wysoką dynamiką wzrostu PKB, chociaż nieznacznie malejącą (o 0,1% kwartalnie) począwszy od IV kw. 2010 r.

Większość analityków spodziewała się, że gospodarka rozwija się wolniej niż w pierwszym kwartale. Tymczasem PKB wyrównany sezonowo (ceny stałe przy roku odniesienia 2000) wzrósł realnie o 1,1% w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 4,5%.

Głównym czynnikiem wzrostu PKB pozostał popyt krajowy (wpływ na tempo wzrostu gospodarczego wyniósł 4,3 pkt. proc.). Wpływ spożycia ogółem wyniósł 1,9 pkt. proc. (w tym 2,2 pkt. proc. – wpływ spożycia indywidualnego oraz nieznaczny negatywny wpływ spożycia publicznego), a akumulacji 2,4 pkt. proc. (z tego 1,4 pkt. proc. – wpływ popytu inwestycyjnego i 1,0 pkt. proc. – wpływ zmiany zapasów). Wpływ popytu zagranicznego (eksportu netto) na wzrost PKB był neutralny.

Prawdopodobnie to ostatni kwartał relatywnie wysokiego wzrostu polskiego PKB. Skutki obserwowanego od kilku tygodni spowolnienia gospodarczego na świecie odczuje również nasza gospodarka. Według danych Eurostatu, w drugim kwartale wzrost gospodarczy zwolnił w strefie euro i całej UE – PKB wzrósł tylko o 0,2 proc. w skali kwartału i o 1,7 proc. w skali roku.

Zdaniem BCC, jeszcze gorzej może być w kolejnych kwartałach. Realna jest perspektywa, że wzrost PKB w UE będzie oscylował w granicach od 0 do minus 2%, zaś wzrost polskiego PKB znajdzie się w przedziale między 3 a 4 proc., przy czym będzie to raczej bliżej tego dolnego poziomu.

źródło: Business Centre Club

Finanse i usługi bankowe w oczach polskich internautów

Gemius SA prezentuje wyniki V fali badania „Finanse i plany finansowe polskich internautów”. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące produktów i usług oferowanych przez polskie banki oraz planów finansowych na kolejne pół roku. Internautów pytano również o postrzeganie bezpieczeństwa bankowości internetowej oraz o wpływ kryzysu na ich codzienne życie.

Wyniki V fali badania „Finanse i plany finansowe polskich internautów” zostały zaprezentowane w raporcie o tym samym tytule. Zestawiono w nim dane otrzymane w pięciu falach badania, zrealizowanych od marca 2009 r. do marca 2011 r.

Z jakich banków korzystają internauci?

Najpopularniejszym bankiem wśród badanych respondentów jest PKO Bank Polski – korzysta z niego 24% wszystkich biorących udział w badaniu. Drugi w rankingu jest Pekao SA, a trzeci – ING Bank Śląski. Użytkownicy Internetu pytani o banki, których posiadają konto osobiste, kartę debetową i możliwość debetu na koncie, wymieniali PKO Bank Polski, ING Bank Śląski oraz mBank. Wybierając konto osobiste, respondenci zwracali uwagę przede wszystkim na opłaty za prowadzenie konta – tę odpowiedź wskazało 50 proc. respondentów. Kredyty i pożyczki gotówkowe internauci zaciągali najczęściej w PKO BP, Pekao SA oraz Banku Spółdzielczym.

Popularność usług bankowych

Najbardziej popularnym produktem finansowym wśród polskich użytkowników internetu jest niezmiennie konto osobiste – jego posiadanie zadeklarowało blisko 2/3 badanych. Mniej popularne są konta oszczędnościowe (28 proc.) oraz karty kredytowe (26 proc.). Z lokaty korzysta 20 proc. respondentów. Jedynie 8 proc. internautów posiada jednostki funduszy inwestycyjnych, a 5 proc. korzysta z oferowanych przez banki Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE). Porównując tegoroczną falę badania z poprzednią można zauważyć, że internauci rzadziej korzystają z karty kredytowej, debetu na koncie, zakupów na raty oraz pożyczki gotówkowej.

Spośród usług finansowych oferowanych przez inne podmioty niż banki, badani najchętniej korzystali z możliwości dokonywania przelewów i opłat na poczcie (około 1/3 badanych). Nieco mniej niż jedna piąta respondentów wskazała płacenie rachunków w specjalnych punktach i zakupy na raty.

Konto online i poczucie bezpieczeństwa

67 proc. badanych posiadających konto osobiste lub oszczędnościowe korzysta z niego przez internet. Respondenci najczęściej deklarują sprawdzanie jego stanu, wykonywanie przelewów jednorazowych oraz sprawdzanie historii transakcji. Popularne jest również wykorzystanie konta do doładowania telefonu komórkowego – około 50 proc. korzysta z tej możliwości. 47 proc. korzystających z konta przez internet nie spotkało się z żadnymi problemami podczas używania tej usługi. Ci, którzy spotkali się z takimi problemami, najczęściej wskazywali niedziałający serwis banku (17 proc.).

Wyniki badania pokazują, że banki dbają o bezpieczeństwo swoich przelewów. Podobnie jak w poprzedniej fali badania, banki coraz częściej oferowały możliwość uwierzytelniania transakcji hasłem wysyłanym SMS (obecnie 40 proc. internautów w ten sposób autoryzuje transakcje, w poprzedniej fali 38 proc.), natomiast spada odsetek internautów, którzy mogli wykorzystywać kody jednorazowe do autoryzacji transakcji (obecnie 19 proc., w poprzedniej fali 20 proc.). Jednak mimo stosowanych przez banki sposobów autoryzacji transakcji online, w porównaniu do poprzedniej fali badania zwiększył się odsetek osób, które wybierają osobiste wizyty w banku, ponieważ obawiają się o bezpieczeństwo swoich pieniędzy podczas wykonywania przelewów internetowych (IV fala – 32 proc., V fala – 36 proc.).

Nastroje finansowe i wpływ kryzysu

W ciągu kolejnych 6 miesięcy 14 proc. badanych zamierza dokonać zakupu na raty, a 12 proc. planuje skorzystać z lokaty. Z kolei 7 proc. respondentów planuje założenie konta oszczędnościowego oraz uruchomienie debetu na koncie.
Mężczyźni nieco częściej niż kobiety deklarowali plany założenia lokaty oraz zakupu jednostek funduszu inwestycyjnego, a także zakupu na raty. Z kolei osoby w wieku 18-24 lata częściej od pozostałych wyrażali zamiar założenia konta osobistego i oszczędnościowego. Respondenci w wieku 35-44 lat najczęściej deklarują plany zakupu na raty.

62 proc. respondentów stwierdziło, że nie zamierza inwestować w ciągu kolejnych 6 miesięcy. Decyzję uzasadniali brakiem środków, które mogliby przeznaczyć na inwestycję. Internautów zapytano również o to, czy odczuwają wpływ kryzysu na ich codzienne życie i decyzje finansowe. 54 proc. przyznało, że odczuwa skutki kryzysu. Sferą życia, w której najsilniej odczuwane są skutki kryzysu są zakupy codzienne i wydatki „na życie” (77 proc.). W ciągu dwóch fal badania ten odsetek wzrósł o 18 punktów procentowych. Prawie 40 proc. badanych wskazało problemy ze zbilansowaniem budżetu domowego oraz ograniczenie wydatków okazjonalnych.

Metodologia badania

Badanie zostało zrealizowane za pomocą ankiet CAWI (kwestionariusz internetowy). Ankiety emitowane były losowo od 18 do 30 marca 2011 roku. Zebrano 4 500 kwestionariuszy wypełnionych przez użytkowników Internetu, w wieku co najmniej 18 lat.

Młodzi 2011 – jak im pomóc na rynku pracy?

Raport „Młodzi 2011″ zawiera wiele ważnych pomysłów, które mogą pomóc młodym ludziom w znalezieniu pracy. Decydujący wpływ na wysokie bezrobocie wśród młodych mają zbyt niski poziom inwestycji, wynoszący ok. 20 proc. PKB oraz niedostosowanie kwalifikacji absolwentów różnego rodzaju szkół do potrzeb gospodarki – uważa PKPP Lewiatan.

Bezrobocie wśród młodych wciąż jest dużym problemem. W styczniu br. liczba bezrobotnych poniżej 25. roku życia wynosiła w Polsce blisko pół miliona. Trzy lata temu takich osób było niemalże o połowę mniej. Co więcej, według wyliczeń GUS ponad jedna trzecia bezrobotnych, którzy nie ukończyli 27 lat, to absolwenci szkół wyższych. Z tej perspektywy bardzo ważne jest podjęcie działań, które zachęcą osoby młode do podejmowania pracy, wskażą bariery związane z ich zatrudnianiem oraz rekomendacje zmian w tym obszarze. Dlatego PKPP Lewiatan pozytywnie ocenia rozpoczęcie dyskusji nt. młodego pokolenia Polaków.

„Gdybyśmy w najbliższych latach zaoszczędzili ok. 30 mld zł na likwidacji różnych przywilejów emerytalnych czy rentowych i przeznaczyli te pieniądze na zwiększenie inwestycji to można byłoby dzięki temu utworzyć 200-250 tys. nowych miejsc pracy. Obecny rząd ograniczył już część przywilejów emerytalnych, ale ciągle jest ich jeszcze zbyt dużo. Dlatego nie powinniśmy się bać zwiększenia poziomu inwestycji kosztem likwidacji przywilejów emerytalno-rentowych” – mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu PKPP Lewiatan.

„Pracodawcy stosunkowo słabo oceniają kompetencje absolwentów, co jest rezultatem niedostosowania kwalifikacji do potrzeb gospodarki. W konsekwencji firmy preferują zatrudnianie osób posiadających większe doświadczenie zawodowe i staż pracy. W tej sprawie rząd podjął już pewne działania, np. wprowadził kierunki zamawiane na studiach, ale ciągle są one niewystarczające. Naszym zdaniem nie jest natomiast najlepszym rozwiązaniem zmuszanie pracodawców, aby zatrudniali młodych ludzi na stałe. Może to przynieść odwrotny skutek od zakładanego, podobnie jak było z ochroną osób, które zbliżają się do wieku emerytalnego” – mówi Małgorzata Rusewicz, dyrektorka departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy PKPP Lewiatan.

Raport „Młodzi 2011″ zawiera wiele ważnych i potrzebnych propozycji działań, takich jak chociażby uelastycznienie programów Aktywnej Polityki Rynku Pracy tak, by można było, np. przyjmować studentów na specjalistyczne praktyki zawodowe. Chcąc zrealizować ten cel ważne są jednak nie tylko zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, ale też właściwe podejście do proponowanych zmian wybranych rozporządzeń. Przykładem jest tu nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie algorytmu ustalania kwot środków Funduszu Pracy na finansowanie zadań w województwie, która przewiduje wyłączenie kosztów realizacji projektów pilotażowych z grupy zadań finansowanych w ramach środków Funduszu Pracy. W konsekwencji ograniczona zostanie liczba projektów pilotażowych, które kierowane były m. in. do młodych bezrobotnych.

Słusznym postulatem jest także zwiększenie elastyczności telepracy. Za postulatem powinny pojawić się jednak propozycje rozwiązań legislacyjnych oraz niezbędnych działań, np. doprecyzowanie przepisów regulujących zasady bhp w miejscu pracy telepracownika. Obowiązujące regulacje nie określają chociażby tego jak w kontekście przepisów bhp należy ustalać, że telepracownik uległ wypadkowi przy pracy, czy też jak ustalać okoliczności wypadku, jeśli pracownik odmówi możliwości odwiedzenia jego miejsca zamieszkania i zarazem pracy.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Zarobki pracowników produkcyjnych w 2010

W XIII raporcie płacowym dla stanowisk produkcyjnych Sedlak & Sedlak przeanalizowano płace 10 675 osób zatrudnionych jako pracownicy produkcyjni w 109 zakładach. Ile zarabiano na tym stanowisku?

Mediana wynagrodzenia podstawowego pracowników produkcyjnych wyniosła 2 107 PLN brutto. Płace całkowite kształtowały się na poziomie 2 512 PLN. Wynagrodzenia 10% najsłabiej opłacanych nie przekroczyły 1 854 PLN, taka sama grupa zarabiała ponad 3 585 PLN miesięcznie. Przeciętna wartość premii wyniosła 14% wynagrodzenia podstawowego.

Na jakim poziomie kształtowały się płace pracowników produkcyjnych w różnych typach firm? Biorąc pod uwagę wielkość zatrudnienia, najwyższe wynagrodzenia otrzymywali pracownicy największych przedsiębiorstw (powyżej 1000 osób). Mediana zarobków na omawianym stanowisku wyniosła tam 2 798 PLN brutto, a co czwarty otrzymywał ponad 3 172 PLN miesięcznie. Najniższe płace – z medianą w wysokości 2 382 PLN – oferowano w firmach zatrudniających od 251 do 500 osób.

W jaki sposób wysokość przychodu firmy wpływała na poziom płac pracowników produkcyjnych? Najwyższe zarobki (mediana 2 912 PLN brutto) odnotowano w przedsiębiorstwach o przychodzie przekraczającym 1 000 mln PLN. Najmniej otrzymywali zatrudnieni w jednostkach o przychodzie od 50 do 150 mln PLN. Mediana wynagrodzenia na omawianym stanowisku wyniosła tam 2 232 PLN, a płaca co dziesiątej osoby nie przekroczyła 1 854 PLN.

Spośród pracowników produkcyjnych z różnych branż, najwyższe zarobki odnotowano wśród zatrudnionych w firmach zajmujących się produkcją chemikaliów i wyrobów chemicznych. Płace połowy pracujących na omawianym stanowisku przekroczyły tam 3 651 PLN, a jedna czwarta otrzymywała ponad 4 254 PLN miesięcznie. Na drugim biegunie płacowym znalazły się branża elektroniczna i elektrotechniczna (mediana 2 184 PLN) oraz spożywcza (2 291 PLN).

Ile zarabiali pracownicy produkcyjni w wybranych województwach? Jak wynika z danych XIII raportu płacowego dla stanowisk produkcyjnych Sedlak & Sedlak, na pierwszym miejscu pod względem wysokości płac znalazło się śląskie. Mediana wynagrodzeń omawianych pracowników wyniosła tam odpowiednio 2 811 PLN. Najmniej zarabiali zatrudnieni w przedsiębiorstwach z województw dolnośląskiego (2 339 PLN) i małopolskiego (2 364 PLN).

W 2020 r. nawet 50 mld urządzeń będzie się komunikować dzięki sieciom mobilnym

Komunikacja stała się pojęciem, które dotyczy już nie tylko ludzi. Komunikują się ze sobą także urządzenia. Nie tylko te, o których wszyscy wiedzą, czyli komputery i telefony. Inteligentne liczniki, przesyłające dane do dostawcy mediów czy urządzenia mobilne pozwalające zarządzać flotą stają się standardem. A stale dołączają do nich nowe urządzenia. Tak zwana komunikacja M2M stała się obszarem, który w najbliższych latach będzie dynamicznie się rozwijać. Przedsiębiorstwa już uświadamiają sobie, jak wiele korzyści może przynieść komunikacja M2M przez sieć mobilną. Właściwie każde urządzenie posiadające oprogramowanie może być łatwo uaktualnione dzięki łączności komórkowej.

– Jesteśmy przekonani, że w 2020 r. na całym świecie będzie się ze sobą komunikować ok. 50 mld urządzeń – mówi Magnus Furustam, wiceprezes firmy Ericsson. Znaczną część z nich będą stanowić urządzenia typu M2M oraz elektronika konsumencka, wyposażone w karty SIM i wykorzystujące sieci mobilne.

Ericsson bierze aktywny udział w tym procesie. W tym roku wprowadził na rynek swoje rozwiązanie, dedykowane komunikacji M2M – Device Connection Platform. Usługa jest oferowana operatorom telekomunikacyjnym na całym świecie, a oni z kolei mogą dzięki niej dostarczać własne usługi M2M swoim klientom korporacyjnym. Platforma działa w modelu Software as a Service. Dzięki temu operatorzy nie ponoszą wysokich kosztów początkowych inwestycji i mogą szybko ruszyć z wprowadzaniem własnych usług na rynek.

Aby rozwijać rozwiązania M2M, Ericsson współpracuje z operatorami telekomunikacyjnymi, wybranymi branżami przemysłu i innymi podmiotami w łańcuchu wartości M2M, by stworzyć światowej klasy, innowacyjne technologie i nowoczesne rozwiązania biznesowe. Device Connection Platform firmy Ericcson umożliwia przede wszystkim tworzenie planów połączeń i cen usług M2M. Ericsson zapewnia kompleksową obsługę, aby operator mógł dostosować się do potrzeb swoich klientów. Rozwiązanie udostępnia m.in. interfejs samoobsługowy i elastyczne billingi. Aplikacje M2M mogą komunikować się za pomocą dowolnego istniejącego protokołu i i współdzielić dane przez Internet. Ponadto, klienci operatorów będą mogli zarządzać swoimi abonamentami i urządzeniami w czasie rzeczywistym.

 

Zmiana na stanowisku prezesa BZ WBK Asset Management S.A.

1 sierpnia 2011 nastąpi zmiana na stanowisku prezesa zarządu BZ WBK Asset Management S.A. Krzysztofa Grzegorka, który podjął decyzję o odejściu ze spółki, zastąpi obecny prezes BZ WBK Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych S.A. – Jacek Marcinowski.

Jacek Marcinowski będzie pełnił funkcję prezesa w obu spółkach – Asset Management i Towarzystwie. Towarzystwem kieruje od stycznia bieżącego roku, jednak z rynkiem kapitałowym, w tym także z poznańskim Towarzystwem i Asset Management był związany już wcześniej.

Jacek Marcinowski rozpoczął swoją pracę w Banku Zachodnim WBK (wtedy jeszcze WBK) w 1995 roku, w Pionie Bankowości Inwestycyjnej. W roku 1997 został dyrektorem zarządzającym w ówczesnym WBK Asset Management. W 1999 wrócił na dwa lata do Banku, gdzie odpowiadał za sprzedaż i marketing, po czym w roku 2001 objął funkcję prezesa Towarzystwa.

W 2002 roku na stanowisku Prezesa Towarzystwa zastąpił go Krzysztof Samotij, a Jacek Marcinowski kontynuował karierę w Banku Zachodnim WBK, gdzie – będąc członkiem zarządu – odpowiadał m.in. za sprzedaż produktów inwestycyjnych. Pół roku temu ponownie objął stery Towarzystwa.

Niemal przez cały czas mojej pracy w Grupie BZ WBK byłem związany z Asset Management i TFI. W ostatnich latach była to intensywna współpraca, tak więc dobrze znam bieżące sprawy firmy jak i strategiczne wyzwania, które stoją przed spółką. – mówi Jacek Marcinowski.

Krzysztof Grzegorek kierował Asset Management od momentu jej powstania w maju 1997 roku. W tym czasie firma stała się największą instytucją oferującą indywidualne portfele papierów wartościowych dla klientów indywidualnych.

Wynagrodzenia prezesów w 2010 roku

Najwyższe średnie roczne wynagrodzenie dla osób zarządzających oferuje sektor mediów i rozrywki (ok. 2,2 mln zł), bankowość (ok. 1,6 mln zł), telekomunikacja (ok. 1,5 mln zł) i sektor paliwowy (ok. 1,3 mln zł) – wynika z najnowszego raportu PwC pt. „Wynagrodzenia zarządów największych spółek giełdowych w 2010 r.” Spółki z indeksu WIG20 przeciętnie płaciły swoim prezesom i członkom zarządu ok. 1,4 mln zł rocznie tj. prawie półtora raza więcej niż spółki z mWIG40 i prawie dwa razy więcej niż te z sWIG80.

Raport PwC przedstawia analizę wynagrodzeń kadry zarządzającej spółek giełdowych w 2010 r. w ujęciu branżowym, z podziałem na poszczególne indeksy GPW: WIG20, mWIG40 i sWIG80.

Barbara Mierzejewska, menedżer w zespole HR Consulting w PwC, skomentowała:

„Spółki z WIG20, znacząco przewyższające spółki z indeksów mWIG40 oraz sWIG80 pod względem aktywów i przychodów, oferują też zarządom znacznie wyższe przeciętne wynagrodzenia. Trzeba zwrócić uwagę, że o ile w przypadku bankowości i sektora paliwowego wysokość wynagrodzeń jest skorelowana z wielkością spółki mierzoną wartością aktywów lub przychodów, o tyle zarówno spółki mediowe, jak i telekomunikacyjne nie odbiegają pod względem wielkości od firm z innych branż. Z kolei przedsiębiorstwa z sektora energetycznego, mimo swojej znacznej wielkości, relatywnie skromniej wynagradzały osoby zarządzające.”

Wśród dziesiątki najlepiej zarabiających prezesów zarządów w 2010 r. roczne wynagrodzenie krótkoterminowe mieściło się w przedziale od ok. 3 mln zł (pan Konrad Jaskóła – Prezes Zarządu Polimex – Mostostal S.A.) do ok. 6,1 mln zł (pan Moshe Greidinger – Prezes Zarządu Cinema City International N.V.), przy średniej wynoszącej ok. 4,4 mln zł.

W 2010 roku najwyżej swoich członków zarządu opłacało Cinema City International N.V z przeciętnym oferowanym uposażeniem na poziomie około 3,5 mln zł. Wśród dziesięciu najatrakcyjniejszych pod tym względem firm znalazły się przedsiębiorstwa ze wszystkich trzech analizowanych indeksów, z najsilniejszą reprezentacją WIG20. Połowa spółek na liście najbardziej szczodrych dla swojego managementu pochodzi właśnie z tego indeksu.

Badanie PwC wykazuje, że dla poziomu wynagrodzenia członków zarządu nie bez znaczenia jest struktura właścicielska firmy. Największy jej wpływ można zaobserwować w przypadku podmiotów z dużym udziałem Skarbu Państwa. W spółkach z indeksu WIG20 przedsiębiorstwa z dużym udziałem Skarbu Państwa płaciły swoim osobom zarządzającym średnio o około 20% mniej niż te o mniejszym lub zerowym akcjonariacie państwowym.

Jak są kształtowane i od czego zależą wynagrodzenia członków zarządu?

Płaca zasadnicza członków zarządów zależy przede wszystkim od wielkości organizacji i stopnia skomplikowania biznesu, co wyraża się najczęściej przyporządkowaniem spółki do danego indeksu giełdowego, poziomem przychodów, wielkością aktywów i kapitalizacją rynkową. Niebagatelne znaczenie ma sam fakt notowania spółki na giełdzie i wiążące się z tym obowiązki – jak choćby wymóg prezentacji informacji o wypłaconym wynagrodzeniu – i ponoszona odpowiedzialność.

„Niedawny kryzys uświadomił członkom rad nadzorczych i zarządów konieczność zmian nie tylko poziomów, ale również sposobu wynagradzania. Zarówno na rynku polskim, jak i w innych krajach europejskich mieliśmy do czynienia ze wzrostem zainteresowania modyfikacją systemów motywacyjnych. Głównie dotyczyło to zmiany podejścia do celów biznesowych i położenia większego nacisku na powiązanie motywatorów ze strategią biznesową, a nie tylko z wynikami spółek” – podkreśla Artur Kaźmierczak, dyrektor w zespole HR Consulting w PwC.

Prawie 60% wynagrodzenia prezesów i członków zarządów największych spółek z GPW stanowiło w 2010 r. wynagrodzenie zasadnicze, podczas gdy ok. 30% to wynagrodzenie zmienne. Na pozostałą część składały się inne świadczenia, takie jak prywatna opieka medyczna, dodatkowy urlop płatny itp. oraz wynagrodzenia z tytułu pełnienia funkcji w jednostkach zależnych i stowarzyszonych.

„Różnica pomiędzy poziomem części stałej i zmiennej wynagrodzenia zależy od stopnia agresywności systemu – im bardziej agresywny model wynagradzania, tym większa potencjalna wartość premii uzależnionej od osiągniętych wyników” – wyjaśnia Dominika Jędrzejewska, starszy konsultant w zespole HR Consulting w PwC. „Do niedawna przeważała tendencja do koncentracji głównie na parametrycznych (ilościowych) wynikach spółki. Coraz częściej jednak rady nadzorcze uzależniają wypłatę premii dla osób zarządzających od realizacji również celów indywidualnych (tj. nie jednakowych dla wszystkich członków zarządu) i jakościowych. Ostatecznie o wartości pakietu danej osoby decydują również jej cechy indywidualne, jak poziom kompetencji i doświadczenie w danej branży” – stwierdza Barbara Mierzejewska z PwC.

Polskę cechuje mało agresywne podejście do kształtowania wynagrodzeń prezesów i członków zarządu. Stosunkowo najbardziej agresywną politykę prowadzą spółki z mWIG40, gdzie przeciętnie płaca stała stanowi około 43% (w porównaniu do 56% w przypadku wszystkich indeksów). Dla odmiany w Wielkiej Brytanii wynagrodzenie zasadnicze to zwykle mała (ok. 25%) część pakietu całkowitego, a najważniejszą rolę odgrywają elementy motywacyjne. Dotyczy to zwłaszcza planów długoterminowych, które w przypadku większości przedstawicieli brytyjskiej kadry menedżerskiej wyższego szczebla stanową 50% lub nawet większą część całkowitego pakietu wynagrodzenia.

Wśród polskich spółek giełdowych rośnie popularność długookresowego elementu wynagradzania, co świadczy o coraz większej koncentracji na długofalowym wzroście organizacji a nie tylko maksymalizacji rocznych wyników W Polsce około 45% spółek już oferuje tego typu zachęty i zgodnie z trendami międzynarodowymi można spodziewać się wzrostu popularności tej formy motywacji. „Warto zwrócić jednak uwagę, że wśród spółek stosujących tego typu zachęty motywacyjne, 2/3 stanowią programy oparte na opcjach menedżerskich. Tu Polska wyraźnie odbiega od trendów obserwowanych na dojrzałych rynkach finansowych, gdzie coraz częściej odchodzi się od opcji, z których wiele w czasach kryzysu straciło wartość” – podkreśla Artur Kaźmierczak.

Wstrzymanie pierwszych ofert publicznych (IPO) w reakcji na zawirowania na rynkach finansowych

Ostatnie zawirowania na międzynarodowych rynkach finansowych najprawdopodobniej wpłyną na zmniejszenie aktywności w zakresie pierwszych ofert publicznych (IPO) na całym świecie. W dniach 1-15 sierpnia br. na najważniejszych giełdach papierów wartościowych na świecie nie udało się zrealizować dziesięciu ofert publicznych*. Było to efektem postępującego kryzysu zadłużeniowego w strefie euro oraz problemów związanych z podniesieniem limitu długu publicznego w USA.

Załamanie na rynku najmocniej odczuły Stany Zjednoczone. W pierwszej połowie sierpnia wycofano tam aż dziewięć pierwszych ofert publicznych, a przeprowadzono tylko trzy. W mniejszym stopniu dotknięte zostały giełdy w Hongkongu (jedna oferta wycofana, zero przeprowadzonych) i Londynie, ale aktywność na tych rynkach w zakresie ofert publicznych już od pewnego czasu utrzymuje się na niskim poziomie. Chociaż w pierwszej połowie sierpnia w Londynie nie wycofano żadnych ofert, zdołano tam zrealizować jedynie trzy IPO (wszystkie przeprowadzone zostały na rynku alternatywnym AIM).

W Chinach natomiast przeprowadzono 13 ofert, co wskazuje na to, że negatywne tendencje są odczuwalne w znacznie mniejszym stopniu na rynkach rozwijających się.

W dniu 9 sierpnia 2011 r. wskaźnik zmienności rynku S&P 500 Volatility Index (znany jako indeks VIX), który śledzi zmienność opcji na indeks S&P 500 i jest kluczowym wskaźnikiem zainteresowania inwestorów pierwszymi ofertami publicznymi, wzrósł do ponad 47, co przekłada się na wzmożoną ostrożność wśród potencjalnych inwestorów.

Według PwC obecny skok indeksu może być źródłem obaw, ale pamiętać należy, że jest on jeszcze daleki od rekordowo wysokiego poziomu 89 z października 2008 roku, gdy aktywność w zakresie ofert publicznych była najniższa w historii. Według PwC, jeśli tylko w kolejnych tygodniach odnotowany zostałby ponowny spadek indeksu VIX, to globalna aktywność w zakresie pierwszych ofert publicznych mogłaby wzrosnąć do poprzedniego, przyzwoitego poziomu.

Przypomnijmy, że od ponad roku – za wyjątkiem jednorazowego skoku w marcu – indeks VIX stale spadał i zbliżył się do 15, co uznawane jest za korzystny poziom dla wyceny ofert. Najniższy poziom zmienności odnotowano pod koniec 2006 roku, gdy indeks VIX spadł do 10, co zbiegło się w czasie z najwyższym poziomem aktywności w zakresie pierwszych ofert publicznych w historii.

W ciągu ostatniego tygodnia również indeksy zmienności FTSE 100 (Londyn) Volatility Index oraz HSI (Hongkong) Volatility Index osiągnęły najwyższe wartości od marca 2009 roku.

Spadające ceny akcji, rekordowo wysokie indeksy zmienności oraz wzrost liczby wycofanych pierwszych ofert publicznych mogą wskazywać na nienajlepsze perspektywy aktywności w zakresie IPO w ciągu następnych 6-12 miesięcy. W związku z tym optymistyczne nastroje związane ze wzrostem aktywności na rynku IPO z początku tego roku mogą mieć charakter krótkotrwały.

Tomasz Konieczny, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, stwierdził:

„W odróżnieniu od fali optymizmu obserwowanej w pierwszej połowie 2011 roku, bieżąca perspektywa całoroczna na rynku pierwszych ofert publicznych wygląda nieco gorzej. Nawet w obliczu mniejszej aktywności na rynku IPO, warszawska giełda ma jednak duże szanse na dalsze umocnienie swojej pozycji w Europie, gdyż spadek liczby ofert powinien być bardziej odczuwalny na rynkach Europy Zachodniej niż na naszym rynku. Oczywiście pod warunkiem, że Polska wciąż będzie pozostawała w grupie krajów najbardziej odpornych na kryzys.”

Mimo niepewnych perspektyw gospodarczych, PwC zwraca uwagę na to, że krótkookresowe zmiany sytuacji na rynku co do zasady nie powinny mieć istotnego wpływu na proces przygotowywania pierwszej oferty publicznej.

Filip Gorczyca, menedżer w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, dodał:

„Mimo trudnych warunków rynkowych spółki nadal mają szansę na udaną realizację ofert publicznych, ale do tego konieczne są przekonująca strategia, atrakcyjne perspektywy rozwoju oraz odpowiednia cena akcji w ofercie. Ponadto, aby pomyślnie przeprowadzić IPO w nadchodzących miesiącach, emitenci powinni przyjąć długofalowe podejście i dobrze zaplanować cały proces wejścia na giełdę. Dzięki temu będą w stanie znacznie lepiej stawić czoła nieprzewidzianym wydarzeniom na rynkach. Potencjalni emitenci często nie zdają sobie sprawy z tego, ile czasu i wysiłku konieczne jest, aby stać się spółką publiczną. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy sytuacja na rynku zmieni się na dobrą lub złą. Jednakże dobrze przygotowane spółki będą mogły działać w sposób na tyle elastyczny, by wykorzystać sytuację rynkową i wyjść ze swoją ofertą na rynek w najbardziej odpowiednim momencie.”

Przypomnijmy, że jeszcze niedawno wiele wskazywało na to, że aktywność na międzynarodowych rynkach IPO będzie najwyższa od 2007 roku.* Od początku roku do 30 czerwca w Stanach Zjednoczonych zrealizowano 79 pierwszych ofert publicznych, z których wpływy wyniosły ponad 16,8 mld euro, czyli znacząco więcej niż w pierwszej połowie 2010 roku, kiedy to wynik ten wyniósł 6,5 mld euro (70 ofert publicznych). Z kolei w Londynie w pierwszej połowie 2011 roku wpływy z 61 pierwszych ofert publicznych wyniosły 12,6 mld euro, w porównaniu do 5,3 mld euro wpływów z 50 IPO zrealizowanych w pierwszej połowie 2010 roku. Natomiast w Warszawie w pierwszej połowie 2011 roku przeprowadzonych zostało 100 pierwszych ofert publicznych o łącznej wartości 0,7 mld euro, podczas gdy w analogicznym okresie 2010 roku odnotowano 40 IPO o łącznej wartości 3,2 mld euro (z czego jednak ponad 3 mld euro stanowiły oferty prywatyzacyjne PZU oraz Tauronu Polskiej Energii).**

*Źródło: Dealogic

**Źródło: PwC US IPO Watch

***Źródło: PwC IPO Watch Europe

O autorach

Niniejsza informacja została opracowana przez zespół ds. rynków kapitałowych PwC. Specjaliści ds. rynków kapitałowych PwC świadczą szeroki zakres usług na rzecz firm oraz banków inwestycyjnych w zakresie wszelkich aspektów transakcji na rynkach kapitałowych. Usługi te obejmują przygotowanie do oferty publicznej, dobór właściwego rynku i zespołu doradczego, pomoc w analizie polityki rachunkowości oraz projektów konwersji sprawozdań finansowych na inne standardy rachunkowości, doradztwo na temat uregulowań prawnych dotyczących spółek giełdowych oraz przygotowywanie analiz operacyjnych i finansowych.

Polbank EFG otrzymał zgodę na przekształcenie z Komisji Nadzoru Finansowego

Komisja Nadzoru Finansowego zezwoliła na przekształcenie Polbank EFG z oddziału instytucji kredytowej w bank krajowy.

Na mocy decyzji Komisji Nadzoru Finansowego:
-Wszystkie umowy z klientami pozostają w mocy
-Depozyty ulokowane w banku zostaną objęte ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego
-Komisja Nadzowu Finansowego sprawuje kontrolę nad Polbank EFG S.A. w pełnym zakresie

29 sierpnia Komisja Nadzoru Finansowego, na wniosek Eurobank EFG, zezwoliła na przekształcenie Polbank EFG z oddziału instytucji kredytowej w bank z licencją polskiego nadzoru. Do tej pory Polbank EFG funkcjonował, jako oddział instytucji kredytowej pod formalną nazwą „EFG Eurobank Ergasias SA Spółka Akcyjna Oddział w Polsce”. Z chwilą wpisania nowego podmiotu do Krajowego Rejestru Sądowego, Polbank EFG S.A. rozpocznie działalność na takich samych warunkach jak inne banki w Polsce.

Zgodnie z zasadą tzw. generalnej sukcesji, bank wstępuje we wszystkie prawa i obowiązki Oddziału. W praktyce oznacza to, że wszystkie zobowiązania i prawa dotychczasowego Oddziału przechodzą automatycznie na Bank Krajowy – Polbank EFG S.A. Z perspektywy klientów zmiana ma charakter czysto formalny. Nie będzie wiązała się z koniecznością wizyty w oddziale, ani podpisywaniem nowych dokumentów – mówi Kazimierz Stańczak, Prezes Zarządu Polbank EFG S.A. – Po wpisaniu Polbank EFG S.A. w KRS, depozyty naszych klientów będą objęte ochroną polskiego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a bank będzie podlegał kontroli KNF w pełnym zakresie. – dodaje.

Polbank EFG rozpoczął działalność w lutym 2006 roku. Dziś bank obsługuje ponad 800 000 klientów w ponad 300 placówkach ulokowanych w 149 miastach Polski.

Ustanowienie programu emisji obligacji PGE

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. zawarła umowę o ustanowienie programu emisji obligacji. Maksymalna kwota Programu wynosi 5 mld zł, a jego organizatorami są banki Pekao S.A. oraz ING Bank Śląski S.A.

Nowy program pozwala Spółce na emisję obligacji dyskontowych o terminie wykupu nie dłuższym niż 1 rok, jak i obligacji kuponowych o terminach wykupu od 1 roku do 10 lat.

„W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną w Polsce oraz koniecznością poprawy efektywności wytwarzania jesteśmy w trakcie realizacji dużych projektów inwestycyjnych oraz przygotowujemy się do rozpoczęcia kolejnych. Pracujemy również nad projektami, które pozwolą zróżnicować obecny mix paliwowy grupy PGE oraz sprostać wymaganiom pakietu klimatycznego UE. Wszystkie te działania wymagają znacznych nakładów finansowych, które nie w pełni będą mogły zostać pokryte generowanymi przez Spółkę środkami pieniężnymi. W chwili obecnej właściwie nie posiadamy zadłużenia, a nasz bilans jest bardzo zdrowy. To dobra sytuacja, aby skorzystać z finansowania dłużnego w zakresie, który przynajmniej w części będzie zaspokajał nasze długoterminowe potrzeby.” – powiedział Wojciech Ostrowski, Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Maksymalna kwota zadłużenia z tytułu wyemitowanych i niewykupionych obligacji w ramach Programu nie może przekroczyć kwoty 5 miliardów złotych. Program zakłada emisje obligacji na okaziciela, które będą miały charakter emisji niepublicznych. Warunki cenowe Obligacji (dyskonto dla obligacji zerokuponowych lub oprocentowanie/kupon dla obligacji kuponowych) będą ustalane w oparciu o bieżące warunki rynkowe.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z powierzenia nam współorganizacji programu emisji obligacji dla PGE Polska Grupa Energetyczna. Potwierdza to zaufanie Spółki do silnej pozycji naszego Banku na rynku komercyjnych papierów dłużnych oraz w sektorze energetycznym, jak również nasze dobre, długoterminowe relacje. Energetyka jest dla ING Banku Śląskiego perspektywicznym i jednym z kluczowych sektorów gospodarki. Cieszymy się, że dzięki podpisanej umowie będziemy mieli udział w dalszym jej rozwoju i modernizacji” – powiedziała Małgorzata Kołakowska, Prezes ING Banku Śląskiego.

„Przy organizacji programów emisji obligacji, w szczególności tak dużych jak dla PGE, ważny jest sprawdzony partner bankowy z bogatym doświadczeniem w tym obszarze. Pekao SA z 30 proc. udziałem w rynku obligacji średnioterminowych jest liderem na tym polu. Jesteśmy dumni, że PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. doceniła naszą wiedzę i doświadczenie oraz powierzyła nam współorganizowanie emisji obligacji.” – mówi Andrzej Kopyrski, Wiceprezes Pekao SA, nadzorujący pion bankowości korporacyjnej i rynków finansowych.