Który model AI jest najlepszy? Odpowiedź brzmi: to zależy

Sztuczna inteligencja w ostatnich latach przeszła drogę od technicznej ciekawostki do jednego z podstawowych narzędzi pracy w wielu branżach. Modele językowe wspierają tworzenie treści, analizowanie informacji, obsługę klientów czy procesy decyzyjne. W naturalny sposób rośnie więc zapotrzebowanie na badania i rankingi, które mają pomóc użytkownikom wybrać najlepsze rozwiązanie. Testy przeprowadzone przez Marka Jeleśniańskiego z firmy Oxido pokazują jednak, że takie podejście – chociaż intuicyjne – jest zbyt uproszczone, aby oddać rzeczywistą wartość modeli LLM.

Najważniejszy wniosek płynący z zakończonej w marcu 2026 r. analizy wyników testów jest prosty: nie istnieje jeden model językowy, który byłby najlepszy we wszystkich zastosowaniach. Poszczególne rozwiązania osiągają bardzo różne rezultaty w zależności od rodzaju zadania, a różnice między nimi często okazują się zaskakująco niewielkie.

W praktyce oznacza to, że wszelkie publikowane rankingi mają ograniczoną wartość. Znacznie ważniejsze jest zrozumienie, w jakich konkretnych sytuacjach dany model sprawdza się najlepiej i gdzie jego przewagi zaczynają zanikać – mówi Marek Jeleśniański, CEO Oxido i analityk modeli LLM, który był odpowiedzialny za stworzenie metodologii ich testów oraz przeprowadzenie badania i opracowanie raportu.

Testy bliższe rzeczywistości niż klasyczne benchmarki

Istotną cechą wykonanych testów było odejście od klasycznych benchmarków, które dominują w komunikacji dotyczącej porównywania modeli sztucznej inteligencji. Standardowe badania bazują najczęściej na krótkich, zamkniętych zadaniach, w których odpowiedź można jednoznacznie ocenić jako poprawną lub błędną. Takie podejście dobrze sprawdza się w pomiarze zdolności modeli do prowadzenia logicznych czy matematycznych analiz, ale w ograniczonym stopniu oddaje sposób, w jaki korzystają z nich użytkownicy na co dzień.

W swoim badaniu Marek Jeleśniański postawił na scenariusze przypominające realne sytuacje zawodowe, jak opracowywanie wiadomości e-mail, przygotowywanie koncepcji marketingowych, rozwiązywanie problemów menedżerskich czy interpretowanie przepisów. Tego rodzaju zadania wymagają nie tylko wiedzy, lecz również umiejętności jej zastosowania w określonym kontekście, a także odpowiedniego stylu komunikacji. Dzięki temu wyniki lepiej pokazują praktyczną użyteczność modeli, a nie jedynie ich teoretyczny potencjał.

Takie podejście pozwoliło na ujawnienie pewnej prawidłowości: modele, które dobrze radzą sobie w benchmarkach, nie zawsze są najlepsze w codziennej pracy. Z perspektywy użytkownika często większe znaczenie ma to, czy model potrafi stworzyć sensowny szkic wiadomości poczty elektronicznej lub prezentacji, niż to, czy poprawnie rozwiąże złożone zadanie logiczne.

Język i lokalny kontekst jako niedoceniane czynniki

Jednym z bardziej interesujących wniosków z przeprowadzonych testów jest znaczenie języka i kontekstu kulturowego. Modele językowe trenowane są na ogromnych zbiorach danych, ale ich jakość nie jest równomierna dla wszystkich języków i regionów. W przypadku języka polskiego różnice w jakości odpowiedzi okazują się wyraźne, zarówno pod względem poprawności językowej, jak i poprawności treści.

Problemy pojawiają się zarówno w warstwie językowej, jak też w rozumieniu lokalnych realiów. Modele nie zawsze uwzględniają kontekst kulturowy, różnice regionalne czy specyfikę rynku, co może prowadzić do odpowiedzi poprawnych formalnie, ale mało użytecznych w praktyce. Dla firm działających na rynkach lokalnych oznacza to konieczność szczególnie uważnego testowania narzędzi, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się uniwersalne – zauważa Marek Jeleśniański.

Wybór modelu to także decyzja biznesowa

Analiza wyników testów prowadzi do wniosku, że wybór modelu językowego nie powinien bazować wyłącznie na jakości generowanych odpowiedzi. W praktyce równie istotne są czynniki związane z całym ekosystemem oferowanym przez twórców danego narzędzia, jak możliwości integracji, dostępność dodatkowych funkcji czy sposób wdrożenia w firmowej infrastrukturze.

Nie bez znaczenia pozostają także kwestie bezpieczeństwa i prywatności danych. Darmowe narzędzia mogą wiązać się z wykorzystaniem informacji użytkowników do dalszego trenowania modeli. Także płatne wersje nie zawsze gwarantują pełną kontrolę nad danymi. W efekcie część firm decyduje się na wdrażanie modeli na własnej infrastrukturze, co daje większą niezależność, ale jednocześnie wymaga odpowiednich zasobów technicznych.

W tym kontekście rośnie znaczenie otwartych lub półotwartych modeli, które – jak pokazały wyniki testów – coraz częściej dorównują rozwiązaniom komercyjnym. Dla przedsiębiorstw oznacza to realną alternatywę, szczególnie tam, gdzie kluczowa jest kontrola nad danymi i środowiskiem pracy.

Dlaczego wyniki badań nigdy nie będą ostateczne?

Chociaż przeprowadzone testy i analizy dostarczają cennych wniosków, należy pamiętać o ich ograniczeniach. Jednym z najważniejszych problemów jest brak pełnej powtarzalności odpowiedzi generowanych przez modele językowe. Ten sam model, przy tym samym poleceniu, może wygenerować różne rezultaty, co utrudnia jednoznaczną ocenę jego możliwości. Dodatkowym wyzwaniem jest subiektywność ocen. W wielu przypadkach, zwłaszcza przy zadaniach kreatywnych lub związanych z komunikacją, nie istnieje jedno obiektywne kryterium poprawności. Nawet przy zaangażowaniu wielu oceniających osób oraz zastosowaniu metod statystycznych trudno całkowicie wyeliminować wpływ indywidualnych preferencji.

Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia konfiguracji modeli. Różne warianty tego samego rozwiązania mogą oferować odmienne możliwości, a dostępność funkcji często zależy od wybranego planu czy kierowanych do niego wcześniej zapytań. W efekcie porównania między modelami nie zawsze są w pełni równoważne, co dodatkowo komplikuje interpretację wyników.

Wnioski z badań prowadzą do jednej, bardzo praktycznej konkluzji: zamiast polegać wyłącznie na zewnętrznych rankingach, firmy powinny samodzielnie testować modele w kontekście własnych potrzeb. Kluczowe jest tu odejście od ogólnych porównań na rzecz scenariuszy odpowiadających rzeczywistym zastosowaniom, takim jak komunikacja z klientami, tworzenie dokumentów czy analiza danych – mówi Marek Jeleśniański.

Równie ważne jest testowanie modeli w docelowym środowisku, a więc nie tylko w interfejsie webowym, ale także po zintegrowaniu z systemami wykorzystywanymi w firmie. Istotnym elementem jest także uwzględnienie czynników pozatechnicznych, jak koszt, bezpieczeństwo danych czy możliwości skalowania. W wielu przypadkach to właśnie te aspekty, a nie sama jakość odpowiedzi, przesądzają o tym, czy wdrożenie modelu przyniesie realną wartość biznesową.

Przeprowadzone przez Marka Jeleśniańskiego pokazują, że w świecie modeli językowych nie ma prostych odpowiedzi ani uniwersalnych zwycięzców. Każde rozwiązanie stanowi kompromis między jakością, kosztem, dostępnością funkcji i poziomem kontroli nad danymi, konieczne jest więc prowadzenie własnych analiz i testów. Tylko takie podejście pozwoli na świadomie dopasowanie modeli LLM do własnych potrzeb i zrozumieć ich ograniczenia.

ABSL uruchamia Chapter w Lublinie i wzmacnia lokalny ekosystem usług biznesowych

0

Zróżnicowana struktura centrów usług biznesowych, dostęp do talentów oraz nowoczesna powierzchnia biurowa sprawiają, że Lublin z perspektywy inwestorów z sektora usług biznesowych stał się atrakcyjną alternatywą dla największych miast w Polsce. Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL), doceniając rosnące znaczenie miasta, zainaugurował działalność Chaptera ABSL, który będzie pełnił rolę platformy wymiany doświadczeń dla biznesu, administracji i środowiska akademickiego.

Sektor usług biznesowych od lat pozostaje jednym z kluczowych silników rozwoju polskiej gospodarki przyczyniając się również do wzmacniania konkurencyjności miast poprzez rozwój lokalnych rynków pracy, współpracę z uczelniami oraz wzrost innowacyjności. Dane z raportu ABSL „Sektor usług biznesowych w Polsce 2025” wskazują, że w Polsce działa ponad 2 tys. centrów usług biznesowych, zatrudniających blisko pół miliona specjalistów, a udział sektora w PKB szacowany jest na 5,7%. W Lublinie funkcjonuje ponad 80 centrów usług biznesowych, zatrudniających ok. 10 400 osób.

Działania, które podejmujemy jako ABSL, wspierają zarówno rozwój sektora usług biznesowych, jak i miast. Spotkania organizowane w ramach chapterów ABSL są efektywną platformą umożliwiającą planowanie dalszego rozwoju i wzmacnianie konkurencyjności. Dzięki obecności sektora usług biznesowych miasta zyskują wartościowe miejsca pracy oraz impuls do rozwoju – zaznacza Janusz Dziurzyński, Prezes ABSL.

Lublin – rosnący ośrodek usług biznesowych we wschodniej Polsce

Według danych z raportu ABSL „Sektor usług biznesowych w Polsce 2025”, ponad połowa z 10 400 osób zatrudnionych w centrach usług w Lublinie to specjaliści IT. Jednym z kluczowych atutów Lublina jest silne zaplecze akademickie. W mieście działa dziewięć uczelni wyższych, w których kształci się ponad 57 tys. studentów, blisko tysiąc doktorantów, a lubelskie uczelnie kończy ponad 15 tys. absolwentów rocznie. Dostęp do wykwalifikowanych kadr, szczególnie w obszarach IT, analityki, finansów i kompetencji językowych, stanowi jeden z głównych powodów zainteresowania inwestorów Lublinem. Miasto wyróżnia się również konkurencyjnymi kosztami operacyjnymi i rozwiniętą infrastrukturą biurową. Istotnym czynnikiem przyciągającym inwestorów jest również otwartość władz miasta na współpracę z biznesem i uczelniami.

Lublin podejmuje szereg działań, które tworzą przyjazny ekosystem dla mieszkańców, uczelni i inwestorów. Wysokie nakłady inwestycyjne miasta, konsekwentnie realizowana strategia rozwoju i wsparcie inwestorów, kreują stabilne i przewidywalne środowisko dla firm.

Lublin coraz mocniej zaznacza swoją pozycję na mapie usług biznesowych w Polsce. Przyciągamy inwestorów kompetencjami naszych mieszkańców, silnym zapleczem akademickim oraz stabilnym środowiskiem do rozwoju biznesu. To przekłada się na dobre, specjalistyczne miejsca pracy i dynamiczny rozwój całego miasta. Chcemy, aby Lublin był naturalnym wyborem dla firm, które szukają talentów, innowacyjnego otoczenia i partnerskiej współpracy z samorządem – zaznacza Krzysztof Żuk, Prezydent Miasta Lublin.

Wysoka jakość życia w mieście została dostrzeżona w najnowszym rankingu Bussines Insider (2026). Lublin zajął 3. miejsce wśród miast najlepszych do życia w Polsce. W zestawieniu doceniono dostęp do opieki zdrowotnej, bezpieczeństwo czy jakość powietrza.

Połączenie świadomego zarządzania, otwartości władz miasta na dialog z biznesem oraz środowiskiem akademickim sprawia, że Lublin jest wiarygodnym i długofalowym partnerem dla inwestorów z sektora usług biznesowych.

Otwartość i dążenie do jedności, jakie charakteryzują Lublin, przekładają się na rosnące zaufanie inwestorów oraz stabilny rozwój sektora usług biznesowych. W mieście, które już dziś konsekwentnie buduje kulturę współpracy, a w 2029 roku stanie się Europejską Stolicą Kultury, inauguracja Chaptera ABSL jest dla nas momentem przełomowym. Zyskujemy platformę, która pozwoli jeszcze silniej wykorzystać potencjał synergii między dojrzałym sektorem usług biznesowych, kreatywną przestrzenią lubelskich uczelni oraz partnerskim podejściem lokalnej administracji. Naszym celem jest dalszy rozwój tego ekosystemu, tak aby Lublin umacniał swoją pozycję jako kluczowy ośrodek dla procesów wymagających wysokich kompetencji, innowacyjności i współdziałania – podkreśla Justyna Grzywaczewska, Senior Manager / Site Leader w firmie Genpact oraz liderka chaptera ABSL w Lublinie.

Perspektywy zawodowe i zarobki jakie gwarantują ukończone studia inżynierskie na kierunku informatyka na renomowanej uczelni

Inżynierskie studia informatyczne to przepustka do dynamicznej i dochodowej kariery w IT. Branża oferuje imponujące zarobki, sięgające nawet 35 tysięcy złotych, a dyplom renomowanej uczelni potrafi znacznie podnieść pensję startową. Dowiedz się, jakie specjalizacje, wpływ sztucznej inteligencji, wybór umowy czy praca zdalna kształtują perspektywy finansowe inżynierów informatyków w dzisiejszym świecie technologii.

Jakie perspektywy zawodowe dają studia inżynierskie z informatyki?

Studia informatyka w Warszawie trwające zazwyczaj siedem lub osiem semestrów, to solidny fundament kariery. Dyplom otwiera drogę do globalnych korporacji oraz prestiżowych jednostek badawczych. Rynek nieustannie poszukuje specjalistów, co zapewnia bezpieczeństwo zawodowe. Możesz realizować się w takich obszarach jak:

  • projektowanie oprogramowania,

  • cyberbezpieczeństwo,

  • architektura systemów,

  • analiza danych,

  • rozwiązania chmurowe,

  • sztuczna inteligencja.

Pamiętaj, że staże i praktyki podnoszą Twoją wartość rynkową o 20% już na starcie. Rozwijanie własnych projektów pozwala na błyskawiczny awans i zdobycie pozycji eksperta w świecie technologii.

Czy ukończenie renomowanej uczelni wpływa na zarobki w IT?

Czy ukończenie prestiżowej uczelni rzeczywiście przekłada się na wyższe zarobki w branży technologicznej? Dane rynkowe pokazują, że dyplom renomowanej placówki realnie podbija stawkę, a absolwenci topowych kierunków mogą liczyć na pensje wyższe o 15%, często startując z poziomu przekraczającego 14 000 zł brutto. Wybierając sprawdzone studia informatyka w Warszawie, zyskujesz solidny fundament pod przyszłą karierę. Decyzja o wyborze silnej marki akademickiej niesie ze sobą szereg wymiernych korzyści, które doceniają rekruterzy w największych firmach:

  • dostęp do prestiżowych certyfikatów jakości,

  • wysokie lokaty w rankingach edukacyjnych,

  • unikalny networking z ekspertami z branży,

  • skrócona ścieżka awansu zawodowego,

  • płynny start w strukturach globalnych korporacji,

  • gwarancja solidnego przygotowania merytorycznego.

To właśnie relacje i kontakty biznesowe budowane jeszcze w trakcie nauki okazują się kluczem do błyskawicznego rozwoju. Dzięki nim wejście na rynek pracy staje się znacznie łatwiejsze, a dostęp do unikalnej wiedzy otwiera drzwi, które dla innych pozostają zamknięte.

Jakie specjalizacje w branży IT oferują najwyższe wynagrodzenia?

Sektor IT od lat przyciąga obietnicą wysokich zarobków, szczególnie w obszarach wymagających unikalnych kompetencji technicznych. Obecnie wynagrodzenia przekraczające 35 tysięcy złotych miesięcznie stają się standardem dla ekspertów najwyższej klasy, którzy opanowali najbardziej poszukiwane technologie. Wśród najbardziej dochodowych ról na współczesnym rynku pracy wyróżniają się:

  • architekci rozwiązań chmurowych projektujący skalowalne systemy,

  • specjaliści od cyberbezpieczeństwa odpowiedzialni za ochronę cyfrowych zasobów,

  • data scientists przekuwający surowe dane w cenne informacje,

  • inżynierowie danych panujący nad strukturą i przepływem informacji,

  • programiści Full Stack sprawnie łączący świat wizualny z zapleczem technicznym,

  • eksperci Business Intelligence wspierający kluczowe procesy decyzyjne.

Tak wysokie stawki wynikają z ogromnego deficytu talentów potrafiących połączyć kodowanie z analitycznym myśleniem. Rynek dynamicznie ewoluuje w stronę technologii 5G, Internetu Rzeczy oraz etycznego hackingu, co sprawia, że to eksperci od algorytmów dyktują dziś warunki pracy, a rosnący sektor chmurowy dodatkowo wzmacnia tę tendencję.

Jakie są różnice w dochodach między umową o pracę a kontraktem B2B?

W branży technologicznej rodzaj umowy bezpośrednio wpływa na Twoje zarobki. Przy budżecie 20 000 zł brutto, przejście na samozatrudnienie zwiększa wypłatę netto nawet o jedną czwartą. Wynika to z elastyczności podatkowej; model B2B pozwala wybrać ryczałt lub podatek liniowy, co przy wysokich dochodach jest korzystniejsze niż standardowe składki. Choć umowa o pracę daje ochronę z Kodeksu pracy i płatny urlop, aż 70% ekspertów IT wybiera kontrakt. Przed decyzją warto przeanalizować:

  • realną kwotę przelewu po opodatkowaniu,

  • możliwość optymalizacji kosztów firmowych,

  • zakres przywilejów socjalnych i prawnych,

  • elastyczność w doborze czasu pracy,

  • stabilność oferowaną przez korporacje.

Jak praca zdalna wpływa na możliwości finansowe specjalistów IT?

Praca zdalna zniosła bariery geograficzne, dając inżynierom szansę na skokowy wzrost zarobków bez konieczności przeprowadzki. Zarabianie w euro lub dolarach przy zachowaniu lokalnych kosztów życia drastycznie zwiększa siłę nabywczą, a model ten zapewnia:

  • brak ograniczeń terytorialnych u pracodawcy,

  • skokowy wzrost dochodów bez zmiany adresu,

  • bezpośredni dostęp do globalnych kapitałów,

  • wyższą siłę nabywczą dzięki zagranicznym stawkom,

  • oszczędność czasu na codziennych dojazdach.

Wysokie zarobki to nie tylko kwestia technologii. Aby zostać liderem, niezbędna jest inteligencja emocjonalna oraz kompetencje miękkie. Połączenie wiedzy technicznej z celami biznesowymi pozwala skutecznie zarządzać strategicznymi projektami oraz budżetami firmy.

Współczesny rynek redefiniuje sztuczna inteligencja. AI otwiera nowe, dochodowe ścieżki kariery. Specjaliści od uczenia maszynowego dyktują dziś warunki finansowe, będąc obecnie najbardziej pożądaną grupą ekspertów.

Jakie umiejętności ułatwiają inżynierom awans na stanowiska zarządcze?

Przejście z roli technicznej na stanowisko kierownicze wymaga znacznie więcej niż tylko solidnego warsztatu inżynierskiego. Fundamentem nowoczesnego lidera staje się inteligencja emocjonalna, która pozwala łączyć zarządzanie budżetem z budowaniem zaufania. W obliczu rewolucji AI inżynier musi stać się partnerem biznesowym, koncentrując się na rozwoju kluczowych obszarów:

  • sprawne rozwiązywanie zawiłych problemów biznesowych,

  • budowanie trwałych relacji z klientami,

  • zdobywanie certyfikatów budujących autorytet,

  • projektowanie złożonych systemów informatycznych,

  • wdrażanie rozwiązań opartych o uczenie maszynowe,

  • ciągłe dokształcanie i adaptacja do zmian.

Obecnie elastyczność jest najcenniejszą walutą, ponieważ sztuczna inteligencja coraz skuteczniej przejmuje powtarzalne zadania. Sukces w branży IT zależy od umiejętności porzucenia starych schematów i skupienia się na optymalizacji procesów, co pozwala wyróżnić się na dynamicznym rynku pracy.

Jak rozwój sztucznej inteligencji zmienia zapotrzebowanie na pracowników IT?

Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje sektor technologiczny, sprawiając, że programiści coraz rzadziej zajmują się prostym kodowaniem na rzecz projektowania zaawansowanych architektur. Dzięki automatyzacji żmudne procesy odchodzą w zapomnienie, a co trzecie ogłoszenie o pracę wymaga już biegłości w obsłudze nowoczesnych algorytmów. Obecnie na rynku najbardziej poszukiwani są:

  • inżynierowie uczenia maszynowego,

  • architekci systemów inteligentnych,

  • specjaliści do spraw bezpieczeństwa danych,

  • eksperci wdrażający modele językowe,

  • specjaliści od etyki i ochrony danych.

Biegłość w tych obszarach pozwala uzyskać zarobki wyższe o jedną trzecią od rynkowej średniej. Warto jednak pamiętać, że fundamentem sukcesu jest etyczne i bezpieczne operowanie danymi. Rozwijanie tych kompetencji to obecnie najpewniejszy sposób na zbudowanie dochodowej kariery w świecie IT.

Gdzie sprzedać srebro inwestycyjne: monety, sztabki i inne formy – poradnik inwestora

W dobie zmian społeczno-gospodarczych oraz wahań inflacji, warto zadbać o przemyślane inwestycje, które zbudują Twój kapitał na przyszłość. Srebro to nie tylko szlachetny kruszec, ale także sposób na dywersyfikację portfela. Dowiedz się, na jakie produkty warto zwrócić uwagę oraz gdzie sprzedać srebro inwestycyjne, by zmaksymalizować zyski.

Jak sprzedać srebro? Podstawowe wskazówki dla inwestorów

Sprzedaż i odkup srebra wymagają strategicznego podejścia – trzeba zbadać rynek, wybrać odpowiedni moment oraz produkt. Niezależnie od tego, czy decydujesz się na sprzedaż sztabek, monet bulionowych czy medalionów, warto w pierwszej kolejności:

·       sprawdzić rynkową wartość srebra, np. przeczytać obwieszczenia Prezesa NBP, przejrzeć portale finansowe,

·       zgromadzić dokumentację potwierdzającą autentyczność srebra, np. certyfikaty autentyczności, paragony zakupu, opakowania producenta – one mogą znacząco zwiększyć Twoją wiarygodność i ostateczną cenę sprzedaży.

Kolejny krok to ocena stanu fizycznego srebra. Zanim wystawisz na sprzedaż monety lub sztabki, warto je delikatnie oczyścić – zachowaj jednak ostrożność, by nie naruszyć powierzchni.

Więcej wskazówek o tym, jak sprzedać srebro przeczytasz na stronie https://www.mennica.com.pl/produkty-inwestycyjne/poradnik-inwestora-lista/gdzie-sprzedac-srebro-inwestycyjne-monety-bulionowe-i-sztabki.

To ważne:

Forma srebra (moneta, sztabka, biżuteria) determinuje, gdzie najlepiej sprzedać dany produkt. Przykładowo, sztabkę warto sprzedać w internetowym kantorze, natomiast unikatową monetę lepiej wystawić na aukcji kolekcjonerskiej.

 

Gdzie sprzedać srebro inwestycyjne?

Srebro inwestycyjne możesz sprzedać osobie prywatnej lub specjalistycznemu przedsiębiorstwu zajmującemu się obrotem kruszcami, np.:

·       dealerowi metali szlachetnych,

·       mennicy,

·       jubilerowi,

·       właścicielowi sklepu numizmatycznego.

A gdzie sprzedać srebro inwestycyjne, by zyskać najkorzystniejszy zwrot z inwestycji? To zależy od Twoich potrzeb oraz oczekiwań finansowych. U jubilera lub w lombardzie zazwyczaj szybciej sprzedasz produkty ze srebra, ale musisz zapłacić dość wysoką marżą, nawet kilkudziesięcioprocentową. Przy operacji z firmą wyspecjalizowaną w handlu srebrem (często też złotem),uzyskasz rzetelną wycenę monet i sztabek, a często taki podmiot może także zaoferować konkurencyjną cenę. Jeśli chcesz sprzedać srebro osobie prywatnej, zawsze wcześniej zweryfikuj jej tożsamość.

Czy wiesz, że… ?

Niektóre firmy oferują wycenę na podstawie zdjęć, inne publikują aktualne cenniki na stronach internetowych. Warto przejrzeć strony tych podmiotów, by poznać aktualne potrzeby rynku oraz ceny za odkup srebra.

 

Odkup srebra – zasady bezpieczeństwa

Każda inwestycja – sprzedaż czy odkup srebra – wymaga ostrożności oraz rozwagi. W końcu chodzi o bezpieczeństwo Twoich danych oraz pieniędzy, dlatego zanim przy finalizacji transakcji m.in.:

·       zweryfikuj dane kupującego oraz platformy, na której chcesz sprzedać srebro – sprawdź np. NIP, KRS lub REGON firmy, przeczytaj opinie o kupującym oraz sprzedawcy na niezależnych forach, upewnij się, że platforma ma certyfikat SSL (ikona kłódki w pasku adresu) oraz politykę ochrony danych zgodną z RODO.

·       wybieraj bezpieczne metody płatności, np. BLIK – dzięki temu nie udostępniasz swoich danych, co minimalizuje ryzyko kradzieży danych bankowych.

·       staraj się unikać transakcji gotówkowych, chyba że kupujący zapewni Ci bezpieczne warunki do dokonania płatności, np. pokój z monitoringiem.

Zachowaj także wszystkie dokumenty dotyczące sprzedaży lub odkupu srebra. Dzięki temu, w razie ewentualnego sporu, udowodnisz autentyczność transakcji, wagę i próbę kruszcu.

Pamiętaj, że stosowanie tych zasad nie tylko chroni Twoje finanse, ale także gwarantuje spokój i pewność transakcji. To zapewnia Ci pełną kontrolę nad inwestycją, minimalizuje ryzyko strat oraz buduje Twoją wiarygodność, jeśli zdecydujesz się w przyszłości na kolejny odkup srebra.

Dolar koryguje spadki, a inwestorzy znów kupują przyszłość

Bliskowschodnie „porozumienie” pozwala rynkom kapitałowym nie tyle na odetchnięcie z ulgą, co kieruje ich wzrok do jeszcze bardziej świetlanej przyszłości. Rynek walutowy jest w tej kwestii ostrożniejszy, ale także na nim nadszedł chyba czas na przynajmniej skromną korektę, która w środę kieruje kapitał do USD. Chiny raz jeszcze danymi makro potwierdzają swoją odporność na zawirowania w globalnym handlu.

Chiny na piątkę!

Każdy pasjonat historii potwierdzi, że partie komunistyczne mają słabość do liczby 5. Chiny kultywują tę tradycję także w XXI wieku, czego najlepszym przykładem jest fakt, że w tym roku zaczął obowiązywać już 15. Plan Pięcioletni. Kolejne potwierdzenia odnajdziemy w dzisiejszym całkiem pokaźnym pakiecie danych makro. Chińska gospodarka w pierwszym kwartale miała się rozwijać w tempie… równych 5%, co przebiło rynkowy konsensus. Marcowa produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym również była lepsza od prognoz i wyniosła… 5,7%. Niestety wyższa od prognoz okazała się też stopa bezrobocia, która wzrosła do… 5,4% i był to najwyższy wynik od ponad roku. Niewykluczone, że gorszy obraz rynku pracy przełożył się na słabszą siłę konsumenta, ponieważ sprzedaż detaliczna w zeszłym miesiącu była wyraźnie gorsza od oczekiwań (+1,7% rdr, zamiast +2,4%). Nie rozstrzygając stopnia zaufania do chińskich danych makro, to z powyższego pakietu można wnioskować, że druga gospodarka globu (pomimo pewnych rys) pozostała odporna nawet w okolicznościach coraz bardziej chaotycznej geopolityki i niemalejących napięć handlowych. Publikacje nie miały zauważalnego przełożenia na forex, gdzie CNY wraz z większością FX pozostaje pod środowym wpływem dolarowej korekty. Na USD/CNY ta korekta tylko chwilowo zatrzymuje już ponad roczny trend umacniania chińskiej waluty. Kurs dolara do juana odbił się od 6,8 CNY, czyli ponad 3-letnich minimów. W przypadku kursu CNY/PLN przełożyło się to na powrót w okolice 0,528 PLN.

Czas korekty czy czas przyspieszenia?

Środowa sesja wygląda na doskonały moment do korekty ostatnich gwałtownych zachowań. A przynajmniej tak to wygląda na forex, gdzie mocno poturbowany w ostatnich dniach dolar zaczął się bronić. Kurs EUR/USD zawrócił po przetestowaniu obszaru 1,18 USD. Oczywiście takie zachowanie „zielonego” jest doskonałym pretekstem do (przynajmniej chwilowego) ograniczenia pozycji w mocno już w kwietniu wykupionych walutach EM. A to uderza dziś również w złotego. W ten sposób kurs euro wrócił ponad 4,24 zł, a kurs dolara to znów 3,60 zł. Zawahanie rynku walutowego (który o wiele ostrożniej reaguje na doniesienia z Bliskiego Wschodu) w dyskontowaniu „zawieszenia broni” nie znajduje przełożenia na rynek kapitałowy. A przynajmniej na główne parkiety. W czasie azjatyckiej sesji dobrze performowały chińskie indeksy, ale i tak bladły przy Tokio, które zyskało blisko 2,4%. W Europie dominuje zieleń, chociaż nie rozkłada się równomiernie. Londyn czy Frankfurt rosną przyzwoicie +0,5%, ale już Madryt znajduje się ledwo nad kreską. Do maruderów należy m.in. Warszawa, gdzie WIG20 traci 0,7%. Kontrakty na Wall Street wskazują na delikatnie pozytywne otwarcie, ale przed sesją wyniki kwartalne (z najgłośniejszych spółek) raportowało tylko Pepsico (całkiem pozytywne). Dopiero po zamknięciu notowań poznamy wyniki dzisiejszej gwiazdy, czyli Netflixa (a wszystko zaraz po nieudanej próbie przejęcia Warner Bros.). Delikatne podbicie widać na wycenie ropy, ale wygląda to bardziej na zbieranie sił przed kontynuacją spadków, a Brent handlowany jest za blisko 96 USD za baryłkę. Na rynku długu dominuje spadek rentowności, a polskie 10-latki testują od góry 5,5%. Inwestorzy pozostają odporni na coraz głośniejsze ostrzeżenia od takich instytucji jak MFW czy Bank Światowy o długotrwałych efektach bliskowschodniego konfliktu. Koniec tej wojny ma być początkiem nowego wspaniałego świata (zapewne pod przewodnictwem AI, co potwierdziły już wyniki spółki TSMC). Globalny indeks giełdowy MSCI All-Country World Index po 10 wzrostowych sesjach z rzędu znalazł się na rekordowym poziomie.

Bułgaria przed wyborami: czas wielkiej próby między Brukselą a Moskwą

Wybory na Węgrzech przyniosły powiew świeżości i obietnicę istotnej zmiany perspektyw kraju. Masowe protesty w Bułgarii pod koniec zeszłego roku pokazały, że na zmiany liczą także Bułgarzy. Przyspieszone wybory, które odbędą się w niedzielę 19.04, najpewniej zakończą się wygraną Postępowej Bułgarii, której zakres ideologiczny jest bardzo szeroki i niedookreślony. Są jednak obawy, że obierze ona kurs na łagodny eurosceptycyzm – a może również ocieplenie stosunków z Moskwą.

Prężnie rosnąca gospodarka między Wschodem a Zachodem

Bułgaria jest względnie niewielkim (6,7 mln osób, PKB – 148 mld USD) i najbiedniejszym pod względem PKB per capita krajem w Unii. Jest jednocześnie jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek we wspólnocie – wzrost PKB w ostatnich dwóch latach przewyższał 3% i zarówno w tym, jak i kolejnym roku powinien pozostać w tej okolicy.

Rozwojowi gospodarki towarzyszy dwucyfrowa dynamika płac. Idzie ona jednak w parze z podwyższoną inflacją – ta w marcu powróciła powyżej poziomu 4%, a więc stanowi dwukrotność celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego. W tym kontekście warto przypomnieć, że Bułgaria wraz z początkiem tego roku przyjęła euro. Nie stanowiło to jednak dla kraju specjalnego szoku, zważając na to, że wcześniej przez lata lew bułgarski utrzymywał stały kurs w okolicy 1,96. System izby walutowej został wprowadzony w 1997 r. aby walczyć z hiperinflacją – początkowo kurs był sztywno powiązany z marką niemiecką (DEM), którą w 1999 r. zastąpiło euro.

Pod względem geograficznym i historycznym Bułgaria stanowi niejako pomost między Europą i Azją. Wschodnie wpływy są w tym kraju nad wyraz widoczne, co jest wynikiem bizantyjskiego dziedzictwa. Bułgaria jest miejscem narodzin cyrylicy, która dodatkowo wiąże ją z prawosławnym wschodem. W kraju na każdym kroku widać również wpływy tureckie – przez blisko 500 lat, między XIV a XIX w., był on częścią Imperium Osmańskiego. Spod panowania Turków pod koniec XIX w. Bułgaria wydostała się z pomocą Rosji, co wytworzyło silną więź z tym krajem – po II wojnie światowej była ona najwierniejszym sojusznikiem ZSRR w bloku wschodnim.

Rosną nastroje antyunijne, lecz zwolennicy UE mają przewagę

W ostatnich latach Bułgaria była jednym z najmniej stabilnych politycznie krajów UE. Niedzielne głosowanie to ósme wybory parlamentarne od 2021 r. Przyspieszone wybory są wynikiem dymisji rządu Rosena Żelazkowa, do której doszło pod koniec 2025 r. na fali ogromnych protestów, w których udział wzięło ponad 100 tys. osób. Bułgarzy dali wyraz rozczarowaniu działaniem państwa oraz korupcją i sprzeciwiali się planom podwyższenia podatków.

Największe szanse na zwycięstwo ma nowo utworzona partia byłego prezydenta Rumena Radewa – Postępowa Bułgaria, która zgodnie z sondażami może liczyć na ok. 30% poparcie. Radew pozycjonuje się jako antyestablishmentowiec, co zwraca uwagę rozczarowanych korupcją Bułgarów. Dodatkowo partię charakteryzuje brak silnego ukierunkowania ideologicznego, co pozwala przyciągnąć wyborców z różnych stron politycznego spektrum. Jednocześnie oznacza to, że w przypadku zwycięstwa przyszły kierunek działań jest nieoczywisty.

Jako prezydent Radew wyrażał opinie, które można uznać za eurosceptyczne i prorosyjskie – jego słowa nie miały wówczas jednak tak dużej wagi, biorąc pod uwagę ograniczone znaczenie tej funkcji w sprawowaniu władzy. Jego zwycięstwo stanowi ryzyko w kontekście współpracy w ramach UE i NATO, ale trudno obecnie określić jego skalę, mając na uwadze brak spójności ideologicznej i to, że Postępowa Bułgaria najpewniej będzie potrzebowała koalicji, by rządzić. Utworzenie rządu z prounijnymi liberałami z PP–DB mogłoby je ograniczyć i dać szansę na stabilne rządy – co powinno spotkać się z przychylnością inwestorów.

Warto też zwrócić uwagę, że choć w Bułgarii – podobnie jak w wielu innych krajach UE – rosną nastroje antyunijne, wspólnota nadal cieszy się dużą popularnością. Zgodnie z niedawnymi sondażami mniej więcej trzech na pięciu Bułgarów popiera członkostwo w Unii. Przyjęcie euro jest mniej popularne (zgodnie z Eurobarometrem z końcówki zeszłego roku 49% Bułgarów było przeciw, z kolei 42% za), ale raczej trudno uznać tę kwestię za kluczowy dla Bułgarów temat. Biorąc pod uwagę kontekst historyczny, nie budzi zdziwienia to, że część społeczeństwa (szacuje się, że mniej więcej jedna czwarta) jest prorosyjska – choć nastawienie względem kraju wyraźnie pogorszyło się po jego pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r.

Na bułgarskich rynkach nie widać paniki

Pierwszym krokiem przy analizie nastrojów inwestorów w kontekście wydarzeń politycznych byłoby dla nas spojrzenie na rynek walutowy. Zmiany polityczne w Bułgarii nie wpłyną jednak na notowania wspólnej waluty, ponieważ znaczenie kraju dla strefy euro jest zbyt małe (jego PKB to mniej niż 1% gospodarki wspólnego bloku).

Bardziej właściwe w przypadku Bułgarii będzie spojrzenie na rynek długu. Zestawiając bułgarskie euroobligacje z tymi innych krajów regionu, widzimy podobne trendy – definiującym czynnikiem w ostatnich miesiącach była wojna w Iranie, która nałożyła presję na ceny. Obecnie rynek jest jednak w tej kwestii bardziej optymistyczny, widać więc odbicie – ceny bułgarskich euroobligacji są jednak nieco poniżej poziomów z początku roku.

Przyglądamy się także rynkowi akcji. Na początku 2026 r. obserwowaliśmy wyraźny wzrost bułgarskiego indeksu SOFIX, zrzeszającego 15 największych spółek. W ciągu pierwszych trzech tygodni roku zyskał on mniej więcej 20% – inne regionalne giełdy również notowały wzrosty, choć w istotnie mniejszej skali. Nad wyraz dobre wyniki można przypisać przyjęciu przez kraj euro, co zmniejszyło premię za ryzyko i ułatwiło dostęp do bułgarskiego rynku, wspierając napływ kapitału. Do podwyższonej skali wahań przyczyniła się także nieporównywalnie niższa niż w innych krajach płynność.

Późniejszy spadek może tłumaczyć realizacja zysków po początkowej euforii. Wojna w Iranie również nałożyła presję na rynek akcji. Kwiecień przyniósł stabilizację, choć w przeciwieństwie do większości innych rynków (w tym polskiego) na giełdzie bułgarskiej nie widać dotychczas istotniejszego odbicia – nie można wykluczyć, że wybory rzucają lekki cień na sentyment. Porównując z początkiem roku, indeks SOFIX jest nadal ok. 3% na plusie.

Na rynkach nie widać paniki. Inwestorzy są przyzwyczajeni do politycznych wahań w kraju, wynik wydaje się przesądzony, a ryzyka związane z wyborami nie na tyle duże, aby percepcja kraju uległa radykalnej zmianie. Wybory dają też szansę na konsolidację i stabilizację sytuacji politycznej. Nie spodziewamy się znacznego pogorszenia sentymentu. Inwestorzy mogą jednak w najbliższym czasie patrzeć na Bułgarię z większą ostrożnością, czekając na informacje, kto będzie rządzić, jak mocny będzie mandat i jakie decyzje zostaną podjęte przez władze. Poczucie niepewności wzmagać może bardzo ogólnikowy i nie do końca spójny przekaz wiodącej w sondażach Postępowej Bułgarii.

Niedawne przyjęcie euro zwiększa atrakcyjność Bułgarii w oczach inwestorów, co może równoważyć ewentualne ryzyka w kontekście nadchodzących zmian politycznych. Jednocześnie warto podkreślić, że rynek w kraju jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju i jest stosunkowo mało płynny, co może nasilać skalę wahań.

TSUE wydał ważne wyroki w sprawach przedawnienia roszczeń banków

ZBP: Sprawiedliwości stało się zadość – koniec snu o darmowych mieszkaniach.

  • TSUE stwierdził jednoznacznie: klient musi zwrócić otrzymany kapitał.
  • TSUE potwierdził kierunek korzystny dla sektora bankowego.
  • W praktyce oznacza to brak skrajnie niesprawiedliwych wyroków, w których część klientów mogłaby uzyskać „darmowe mieszkania”.
  • Jednocześnie TSUE potwierdził, że kontrpozwy banków są w pełni uzasadnione.

W sprawie C-752/24 (Jangielak) Trybunał potwierdził, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie takiemu podejściu, zgodnie z którym bank może skutecznie dochodzić zwrotu kapitału także wtedy, gdy wystąpił z pozwem jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy o nieważność umowy. Rozstrzygnięcie to wzmacnia pewność obrotu i potwierdza, że ochrona konsumenta nie może prowadzić do pozbawienia jednej ze stron realnej możliwości dochodzenia jej roszczeń.

W sprawie C-901/24 (Falucka) Trybunał potwierdził, że oświadczenie konsumenta o świadomości skutków nieważności umowy może mieć znaczenie dla oceny biegu przedawnienia roszczenia banku. To również wpisuje się w kierunek, zgodnie z którym rozliczenie skutków nieważności umowy powinno uwzględniać prawa obu stron i nie może prowadzić do nieproporcjonalnych rezultatów.

Z kolei w sprawie C-753/24 (Rzepacz) Trybunał uznał, że prawo UE nie wyklucza krajowych rozwiązań pozwalających sądowi – w wyjątkowych sytuacjach – pominąć przedawnienie roszczenia banku, jeżeli przemawiają za tym względy słuszności. Oznacza to, że także w tym obszarze utrzymana została możliwość uwzględnienia przez sądy krajowe szczególnych okoliczności konkretnej sprawy.

Po dzisiejszych rozstrzygnięciach TSUE szanse na skuteczne podniesienie przez konsumenta zarzutu przedawnienia roszczenia banku są znikome.

Dotyczy to zarówno sytuacji, w których bank podjął działania procesowe zmierzające do dochodzenia kapitału, jak i przypadków, w których znaczenie mają oświadczenia składane przez konsumenta lub szczególne względy słuszności oceniane przez sąd. W każdym z tych obszarów Trybunał opowiedział się za rozwiązaniami, które wzmacniają przewidywalność rozliczeń i ograniczają ryzyko bezpodstawnego uchylenia się od obowiązku zwrotu kapitału.

Rozstrzygnięcia te mają istotne znaczenie nie tylko dla sektora bankowego, ale także dla pewności obrotu i przewidywalności rozliczeń po unieważnieniu umów kredytowych. Potwierdzają, że skutki nieważności powinny być rozliczane w sposób uwzględniający prawa obu stron, bez tworzenia nieuzasadnionej przewagi procesowej po którejkolwiek z nich.

Po tych rozstrzygnięciach można mówić o zasadniczym uporządkowaniu sporów wokół przedawnienia. Powinno to przełożyć się na większą stabilność orzecznictwa krajowego, ograniczenie sporów dotyczących samego mechanizmu przedawnienia oraz wzrost przewidywalności rozstrzygnięć w sprawach dotyczących rozliczeń po unieważnieniu umów kredytowych.

Przewidujemy również, że taki kierunek orzeczniczy będzie sprzyjał dalszemu wzrostowi zainteresowania ugodami jako racjonalnym i przewidywalnym sposobem zakończenia sporu.

– Sprawiedliwości stało się zadość. TSUE przerwał sen o darmowych mieszkaniach – mówi prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek po trzech wyrokach dotyczących przedawnienia roszczeń. – TSUE nie podważył fundamentalnych zasad porządku prawnego. Banki zachowują prawo do odzyskania wypłaconego kapitału jako podstawowy element równowagi stron stosunku prawnego i mają prawo dochodzić roszczeń w sądzie poprzez składanie tzw. kontrpozwów.

Sektor finansowy liderem wdrożeń AI w Polsce. Handel najlepiej monetyzuje korzyści

Najbardziej zaawansowany we wdrażaniu sztucznej inteligencji jest obecnie sektor finansowy – wynika z najnowszej edycji badania EY „Jak polskie firmy wdrażają AI”. Pierwsze implementacje zakończyła już ponad połowa firm (52%) z tej branży. W tym samym czasie handel, mimo najniższego odsetka firm, które mają za sobą pierwsze procesy (22%), najczęściej osiąga zakładane korzyści (66%). Największą barierą przy podejmowaniu decyzji o wdrożeniu sztucznej inteligencji pozostają obawy dotyczące bezpieczeństwa – sygnalizuje je 39% wszystkich ankietowanych firm. Najwyższy odsetek przedsiębiorstw, których ograniczały one przy implementacji AI, odnotowano w sektorze energetycznym (46%).

Badanie EY „Jak polskie firmy wdrażają AI” koncentruje się na analizie procesu implementacji sztucznej inteligencji zarówno w całej gospodarce, jak i w jej kluczowych gałęziach: przemyśle, usługach, handlu, energetyce oraz finansach.

Z danych wynika, że na koniec ubiegłego roku najlepszym wynikiem pod względem przeprowadzonych wdrożeń spośród wszystkich analizowanych branż może pochwalić się sektor finansowy. Zakończenie pierwszych implementacji wskazała tam ponad połowa firm (52%). Usługi pozostają na drugim miejscu (37%), a podium zamyka przemysł z wynikiem 32%. W handlu oraz energetyce pierwsze procesy zakończyło po 22% przedsiębiorstw. Dla porównania, ten odsetek dla wszystkich respondentów wynosi 34%.

– To naturalne, że sektor finansowy jest dziś wiodący pod względem wdrażania AI. Jego działalność opiera się na przetwarzaniu ogromnych ilości danych, a w tej kwestii sztuczna inteligencja świetnie się sprawdza. Są to jednak dane szczególnie wrażliwe. Dlatego firmy z tej branży muszą wykorzystywać AI zgodnie z bardzo restrykcyjnymi regulacjami oraz najwyższymi standardami ochrony danych. Dostosowanie się do nich wciąż stanowi wyzwanie – jak pokazało nasze badanie, 42% przedsiębiorstw z sektora finansowego nie jest w stanie ocenić gotowości swoich danych. Dla porównania, wśród wszystkich respondentów ten odsetek wyniósł 21% – zauważa Marcin Sadek, Partner w EY Polska, Lider Doradztwa dla Sektora Ubezpieczeniowego.

Handel liderem w skuteczności wdrożeń AI

Najbardziej wymierne efekty wdrożenia sztucznej inteligencji, mimo najniższego odsetka zakończonych implementacji, odczuwa handel. Prawie połowa firm z tego sektora (47%) potwierdza osiągnięcie zakładanych korzyści, a kolejne 19% deklaruje, że rezultaty przewyższyły ich oczekiwania. Wśród najczęściej wskazywanych przez sektor benefitów należy wymienić wzrost przychodów (70%) i poprawę jakości usług (65%).

– Tak wysoka skuteczność wdrożeń wynika m.in. z ich ukierunkowania na obszary, które pozwalają szybko wygenerować wartość. Sektor handlowy najczęściej wprowadzał rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję w takich obszarach, jak marketing i analiza rynku (75%), sprzedaż (68%) i obsługa klienta (60%). To przełożyło się z kolei na lepszą jakość doświadczenia zakupowego i wzrost przychodów, czyli to, co jest dla firm najważniejsze – mówi Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon.

Dla porównania, w najbardziej zaawansowanym pod względem wdrożeń AI sektorze finansowym ponad połowa (57%) respondentów uznała, że korzyści nie spełniły ich oczekiwań. Może to wynikać z dużej skali oraz złożoności wdrożeń, ograniczeń regulacyjnych oraz niewystarczającej gotowości i jakości danych, które – mimo zaawansowania projektów – utrudniają osiągnięcie oczekiwanych efektów.

Energetyka stawia na bezpieczeństwo i strategiczne podejście

Jedną z najważniejszych barier dla wdrażania sztucznej inteligencji na polskim rynku są obawy o bezpieczeństwo – wskazuje je 39% wszystkich ankietowanych. Największy poziom niepokoju w tych kwestiach wykazują firmy z sektora energetycznego (46%, dla porównania: przemysł – 40%, finanse – 39%, handel – 39%, usługi – 37%). Podejmują one jednak działania, by chronić swoje dane i przestrzeń cybernetyczną.

Wyniki badania wskazują, że każda firma energetyczna w pełnym lub ograniczonym zakresie analizowała aspekt cyberbezpieczeństwa, implementując narzędzia sztucznej inteligencji, oraz wprowadziła dodatkowe zabezpieczenia narzędziowe i/lub proceduralne przed rozpoczęciem z ich korzystania. Branża dominuje też w kwestii posiadania strategii lub roadmapy rozwoju AI – według wyników badania ma ją 71% firm (dla porównania, przemysł – 64%, usługi – 61%, finanse – 60%, handel – 50%).

– Energetyka podchodzi do AI niezwykle świadomie, bo każdy błąd w tym sektorze może mieć poważne konsekwencje dla infrastruktury krytycznej. Dlatego tak duży nacisk kładzie na cyberbezpieczeństwo, zgodność regulacyjną i strategiczne planowanie. Dla firm z tej branży kluczowe staje się więc wdrażanie sprawdzonych narzędzi AI w sposób kontrolowany, z jasno przypisaną odpowiedzialnością, procedurami bezpieczeństwa oraz polityką korzystania z nich – mówi Jarosław Wajer, Partner EY Polska, Lider obszaru energetyki.

Zupełnie inne bariery widzi branża finansów – 43% firm twierdzi, że największą trudność stanowią ograniczenia regulacyjne. Z kolei handel najbardziej krępują zbyt wysokie koszty wdrożenia (38%).

– Widzimy wyraźnie, że organizacje, które wdrażają sztuczną inteligencję w procesach dla siebie kluczowych, są w stanie znacznie szybciej uzyskać realną wartość – i dzieje się tak mimo ograniczeń, takich jak kwestie bezpieczeństwa danych, wymogi regulacyjne czy gotowość organizacyjna. Kluczowe okazuje się tu jasne postawienie celów biznesowych i pełne zaangażowanie na poziomie osób zarządzających, co daje zespołom wdrażającym odpowiednie wsparcie w pokonywaniu barier i możliwość skupienia się na osiągnięciu celów – podsumowuje Bartosz Pacuszka, Partner w EY Polska, AI Technology Leader.

O badaniu
Badanie „Jak polskie firmy wdrażają AI” zrealizowano na zlecenie EY przez CubeResearch wśród 499 polskich firm: 45% działa w produkcji, 33% w usługach, 22% w handlu. 56% respondentów pochodziło z firm średniej wielkości, 44% z dużych. Trzecia edycja została przeprowadzona w ostatnim kwartale 2025 roku.

Kosmiczny rekord Creotech Instruments. Przychody wzrosły o 370 proc., spółka wyszła na plus

Creotech Instruments, notowany na GPW największy, polski integrator misji kosmicznych, w 2025 roku wypracował rekordowe wyniki finansowe, osiągając dodatni wynik netto oraz EBITDA. Przychody ogółem w omawianym okresie wzrosły ponad 370% r/r i wyniosły 167,5 mln zł, a zysk netto wyniósł blisko 13,6 mln zł. Na osiągnięte wyniki istotny wpływ miała realizacja kluczowych projektów strategicznych, w szczególności programu Mikroglob, a także intensywny rozwój współpracy międzynarodowej. W minionym roku Spółka koncentrowała się również na pozyskaniu i rozwoju projektu CAMILA – strategicznej i przełomowej misji kosmicznej o wartości ponad 59 mln EUR, stanowiącej pierwszy w historii kontrakt tej skali realizowany dla ESA przez polski podmiot w roli generalnego wykonawcy. Jednocześnie kontynuowano działania związane z wydzieleniem dwóch segmentów działalności.

W 2025 roku przychody ogółem wyniosły 167,5 mln zł w porównaniu do 35,6 mln zł w analogicznym okresie 2024 roku. Wzrost przychodów wynikał przede wszystkim z postępów w realizacji kluczowych projektów integracji satelitów. Największy procentowy udział w przychodach miał segment projektów kosmicznych (91,17%). EBITDA w omawianym okresie wyniosła blisko 31 mln zł (w porównaniu do straty wynoszącej ok. 16,9 mln zł w 2024 roku), a zysk netto osiągnął poziom ok. 13,6 mln zł (wobec straty wynoszącej 20,4 mln zł rok wcześniej).

Natomiast na poziomie działalności kontynuowanej (tj. działalności z wyłączeniem segmentu kwantowego, który od 2026 roku stanowi przedmiot działalności spółki Creotech Quantum), Spółka wypracowała EBITDA na poziomie 38,1 mln zł (wobec straty wynoszącej 15,8 mln w 2024 roku), przy przychodach ogółem wynoszących ok. 150 mln zł (w porównaniu do ok. 20 mln zł w roku 2024). Zysk netto z tytułu działalności kontynuowanej w 2025 roku wyniósł 19,9 mln zł, podczas gdy rok wcześniej spółka odnotowała stratę w wysokości ok. 18 mln zł.

Poziom środków pieniężnych na koniec 2025 roku wyniósł blisko 127 mln zł.

– Rok 2025 był dla Creotech Instruments przełomowy, zarówno pod względem wyników finansowych, jak i skali realizowanych projektów. Po raz pierwszy w historii spółki giełdowej zakończyliśmy rok z dodatnim wynikiem netto oraz EBITDA, jednocześnie realizując największe kontrakty w polskim sektorze kosmicznym i znacząco zwiększając skalę działalności. Kluczowym motorem wzrostu był projekt Mikroglob, który stanowi fundament budowy naszych kompetencji jako integratora dużych systemów satelitarnych. Równolegle konsekwentnie umacnialiśmy współpracę z Europejską Agencją Kosmiczną, czego potwierdzeniem jest rozwój projektu CAMILA, gdzie pełnimy rolę generalnego wykonawcy. Istotnym obszarem naszego wzrostu pozostaje również segment technologii kwantowych, który rozwijamy zarówno poprzez realizację zaawansowanych projektów badawczo-rozwojowych, jak i jego docelową specjalizację w ramach wydzielonego podmiotu. Miniony rok to także czas głębokiej transformacji organizacyjnej, która pozwala nam wejść w kolejny etap rozwoju jako bardziej skalowalna i wyspecjalizowana organizacja. Konsekwentnie budujemy pozycję w europejskim łańcuchu dostaw sektora kosmicznego – rozwijamy kompetencje w obszarze specjalistycznego montażu i integracji systemów satelitarnych oraz aktywnie uczestniczymy w postępowaniach przetargowych dla dużych programów europejskich. Dostrzegamy potencjał dalszego wzrostu tego rynku, m.in. w kontekście rosnącego zaangażowania Polski w programy Europejskiej Agencji Kosmicznej. Naszym celem jest stopniowe zwiększanie udziału w projektach o wysokiej wartości dodanej oraz dalsza dywersyfikacja portfela zamówień, co w naszej ocenie będzie wspierało stabilny rozwój Spółki w kolejnych latach komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W 2025 roku Spółka koncentrowała się przede wszystkim na realizacji dwóch największych kontraktów w historii – zarówno polskiego sektora kosmicznego, jak i samej Spółki – tj. Mikroglob i CAMILA. Równolegle kontynuowano prace nad projektem PIAST.

Pod koniec 2024 roku Creotech Instruments podpisał ze Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia umowę na wytworzenie i dostawę Satelitarnego Systemu Obserwacji Ziemi (SSOZ) „Mikroglob” obejmującą fazy B, C, D, E1. Wartość tego kontraktu wynosi 556,7 mln zł brutto (453 mln zł netto. W 2025 roku, w ramach jego realizacji zatwierdzone zostały fazy B, C oraz D1 (odbiór częściowy dokumentacji fazy D), co miało istotny wpływ na rozpoznanie przychodów Spółki. Zakończenie realizacji projektu planowane jest na 2027 roku.

Z kolei w drugim kwartale 2025 roku Spółka podpisała umowę i rozpoczęła realizację projektu CAMILA. Jego celem jest budowa konstelacji co najmniej trzech satelitów obserwacyjnych bazujących na platformie satelitarnej HyperSat, wraz z segmentem naziemnym, wyniesieniem satelitów oraz zarządzaniem misją. Projekt realizowany jest pod nadzorem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) na zlecenie Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Początkowa wartość kontraktu wynosiła blisko 52 mln EUR, natomiast na początku października Spółka poinformowała o otrzymaniu od ESA zaakceptowanego aneksu do umowy, obejmującego aktywację dwóch dodatkowych opcji przewidzianych w pierwotnej umowie, co zwiększyło wartość kontraktu o ok. 7,1 mln EUR – do ponad 59 mln EUR. Opcje te obejmują m.in. dostawę czwartego satelity.

Jednocześnie Spółka kontynuowała prace przy projekcie PIAST, koordynowanym przez Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie. Celem tego projektu badawczo-rozwojowego jest zaprojektowanie, skonstruowanie i rozmieszczenie na orbicie trzech satelitów obserwacyjnych do prowadzenia optoelektronicznego rozpoznania obrazowego. Projekt współfinansowany jest przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu SZAFIR. Po okresie bilansowym – 20 stycznia 2026 roku – zakończono z sukcesem fazę uruchamiania (commissioning) wszystkich platform satelitarnych konstelacji PIAST, potwierdzając ich pełną funkcjonalność. Istotnym elementem tego etapu była weryfikacja współpracy z głównym ładunkiem użytecznym – teleskopem optycznym, w ramach której wykonano i przesłano na Ziemię kilkadziesiąt zdjęć.

W obszarze nowych inicjatyw Spółka realizowała również szereg projektów badawczo-rozwojowych oraz studiów koncepcyjnych, które w przyszłości mają szansę przekształcić się w pełnowymiarowe misje kosmiczne.

Pod koniec 2025 roku Creotech Instruments podpisał z Europejską Agencją Kosmiczną umowę na realizację fazy A (czyli fazy koncepcyjnej) misji Twardowski – pierwszej od ponad 20 lat w pełni europejskiej misji księżycowej. Spółka pełni w niej rolę głównego wykonawcy (prime contractor) i lidera przedsięwzięcia. Projekt ten zakłada umieszczenie satelity, opartego na platformie HyperSat na orbicie Księżyca oraz wykonanie mapowania jego powierzchni w celu identyfikacji zasobów i wsparcia przyszłych misji lądowania. Wartość fazy A projektu wynosi 500 tys. EUR. Projekt jest kontynuacją fazy 0 zrealizowanej przez Spółkę w 2025 roku.

W ubiegłym roku Spółka podpisała także kilka nowych kontraktów obejmujących wstępne fazy realizacji misji skierowanych na orbitę okołoziemską. Jednym z nich była zawarta na początku stycznia 2025 r. umowa z Europejską Agencją Kosmiczną na realizację projektu „Space Based Observation Mission (SBOM) Feasibility Study”, obejmującego wstępną fazę (0-A) przygotowania satelity i misji kosmicznej, mającej na celu wykrywanie tzw. śmieci kosmicznych na orbicie okołoziemskiej. Wartość projektu wynosi ok. 125 tys. EUR. Spółka kontynuowała również podpisany pod koniec października 2024 roku z ESA projekt „Space Weather Nanosatellites System Enhancement Phase 0/A”, w którym pełni rolę lidera (prime contractor). Projekt obejmuje fazę 0–A (wstępną) przygotowania satelity oraz misji kosmicznej polegającej na pomiarze parametrów pogody kosmicznej, w szczególności wpływu aktywności Słońca na warunki panujące na orbicie okołoziemskiej.

Warto zaznaczyć, że realizowane projekty we wczesnych fazach stanowią fundament budowy portfela przyszłych kontraktów i – w przypadku ich kontynuacji – mogą w kolejnych latach istotnie wspierać wzrost przychodów oraz skalę działalności Spółki.

W 2025 roku Creotech Instruments rozwijał także swoje portfolio produktowe realizując projekty wewnętrzne.

26 września 2025 roku Spółka podpisała umowę z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na realizację projektu pt. „System Radiowej Komunikacji – CERBER”, którego celem jest zwiększenie potencjału produktowego w obszarze kosmicznym w zakresie systemu bezpiecznej komunikacji dla małych satelitów. Projekt realizowany jest samodzielnie przez Spółkę z wykorzystaniem własnego zaplecza badawczo‑rozwojowego i produkcyjnego. Całkowita wartość projektu wynosi ok. 10,46 mln zł netto, z czego blisko 5,13 mln zł stanowi dofinansowanie. Realizacja projektu zaplanowana jest na lata 2026–2028.

W grudniu 2025 roku Spółka uzyskała również pozytywną ocenę merytoryczną i rekomendację do dofinansowania w ramach programu FENG – Ścieżka SMART – dla projektu dotyczącego innowacyjnego systemu satelitarnego dla ładunków o dużej masie. Rekomendowana kwota wsparcia przekracza 26,2 mln zł. Celem projektu jest opracowanie multimisyjnej platformy satelitarnej SWAN, przeznaczonej do realizacji misji o masie do ok. 200 kg. Nowa platforma ma wzmocnić ofertę produktową Creotech Instruments, stanowiąc technologiczny fundament dla przyszłych, dużych projektów infrastrukturalnych realizowanych na potrzeby bezpieczeństwa oraz zastosowań cywilnych. Realizacja projektu ma także istotnie zwiększyć potencjał produktowy Spółki w segmencie technologii kosmicznych oraz wzmocnić jej konkurencyjność na rynku europejskim i globalnym. Produktowo pozwoli spółce przejść z roli dostawcy mikrosatelitów do roli dostawcy minisatelitów.

Rok 2025 upłynął również pod znakiem przygotowań Spółki pod kątem jej podziału, tj. poprzez wydzielenie z niej segmentu systemów kwantowych oraz systemów aplikacji związanych z dronami i przetwarzaniem danych satelitarnych. W tym celu zarejestrowano spółki Creotech Quantum S.A. oraz Creotech Geo PSA.

Pod koniec września Creotech Quantum S.A złożył do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) prospekt w związku z planowanym wydzieleniem z Creotech Instruments i wprowadzeniem akcji do obrotu na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW).

Po okresie bilansowym zakończył się proces podziału na dwie niezależne Spółki. 1 kwietnia 2026 roku formalnie zakończony został proces wydzielenia segmentu technologii kwantowych do spółki Creotech Quantum S.A., której debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie planowany jest na 17 kwietnia 2026 roku.

Rok 2025 umocnił pozycję Creotech Instruments jako jednego z europejskich integratorów misji kosmicznych, zdolnego zarówno do realizacji złożonych programów satelitarnych, jak i rozwijania własnych technologii o wysokiej wartości dodanej, stanowiących fundament dalszego wzrostu i budowy przewag konkurencyjnych na rynku europejskim i globalnym.

Scanway wesprze misję Titan dostarczając system obrazowania dla nowej generacji przetwarzania danych i zastosowań AI na orbicie

Scanway wesprze nadchodzącą misję Titan realizowaną przez firmę Aethero, dostarczając system obrazowania optycznego zaprojektowany do pracy na orbicie. Rozwiązanie to wpisuje się w nową generację satelitów łączących wysokorozdzielcze obrazowanie z przetwarzaniem danych w czasie rzeczywistym bezpośrednio na pokładzie z wykorzystaniem AI. Start misji Titan planowany jest na drugą połowę tego roku w ramach lotu rideshare firmy SpaceX.

Misja Titan, rozwijana we współpracy z EnduroSat i oparta na wysokowydajnej platformie satelitarnej FRAME to ważny krok w kierunku nowej architektury systemów kosmicznych – takich, w których dane nie są jedynie pozyskiwane na orbicie, ale coraz częściej przetwarzane, analizowane i wykorzystywane bezpośrednio na pokładzie satelity.

W ramach misji Scanway dostarczy system optyczny przystosowany do warunków kosmicznych, który będzie pozyskiwał dane dla architektury obliczeniowej Aethero. Instrument został zaprojektowany do pracy w ścisłej integracji z systemami przetwarzania pokładowego, wspierając scenariusze obrazowania korzystające z analizy w czasie rzeczywistym, niższych opóźnień oraz bardziej efektywnego wykorzystania przepustowości. Takie podejście odzwierciedla szerszą zmianę w branży kosmicznej – od tradycyjnych modeli opartych na przesyłaniu dużych wolumenów surowych danych na Ziemię, w kierunku rozproszonego przetwarzania bezpośrednio na orbicie. Połączenie systemów obserwacyjnych z inteligencją pokładową umożliwia szybsze podejmowanie decyzji, większą autonomię misji oraz rozwój nowych, opartych na danych zastosowań w przestrzeni kosmicznej.

Współczesne misje kosmiczne są w coraz większym stopniu zależne od tego, jak skutecznie przetwarzają i wykorzystują dane bezpośrednio na orbicie – powiedział Amit Pinnamaneni, CTO i współzałożyciel Aethero. – Współpraca z partnerami takimi jak Scanway pozwala nam integrować wysokiej jakości systemy obrazowania i sensory z naszą platformą oraz rozwijać nowe podejścia do wykorzystania danych w czasie rzeczywistym w przestrzeni kosmicznejpodsumowuje.

W projekcie Scanway S.A. wykorzystuje swoje doświadczenie w adaptacji zaawansowanych komponentów optycznych do warunków kosmicznych i ich integracji z systemami satelitarnymi.

Nasza współpraca z Aethero pokazuje, jak systemy optyczne i przetwarzanie pokładowe mogą wspólnie otwierać nowe możliwości dla misji kosmicznych. Obserwujemy wyraźny kierunek rozwoju branży w stronę architektur, w których akwizycja danych, ich przetwarzanie i analiza są ściśle zintegrowane – misja Titan jest bardzo dobrym przykładem tego trendupowiedział Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A.

Start misji Titan planowany jest na drugą połowę 2026 roku w ramach lotu rideshare firmy SpaceX. Misja wykorzysta modułową platformę FRAME od EnduroSat, która zapewnia wysoką moc i elastyczność dla wymagających ładunków. Jest ona ukierunkowana na zaawansowane przetwarzanie danych, w tym analizę danych obserwacji Ziemi w czasie rzeczywistym, przetwarzanie na orbicie oraz rozwój przyszłych autonomicznych systemów kosmicznych.

Projekt realizowany z Aethero i EnduroSat potwierdza nasze kompetencje w dostarczaniu systemów optycznych dla różnych architektur misji – od klasycznego obrazowania po nową generację satelitów opartych na przetwarzaniu danych z wykorzystaniem AI. Współpraca z tymi międzynarodowymi partnerami stanowi również wzmocnienie pozycji Scanway jako europejskiego dostawcy kluczowych ładunków użytecznych w globalnych inicjatywach kosmicznych. Jednocześnie rozwijamy nasze kompetencje w zakresie pozyskiwania i przetwarzania danych optycznych, angażując się w coraz większy zakres łańcucha danych – mówi Mikołaj Podgórski.