Polacy spokojniejsi mimo globalnych napięć, ale finansowo nadal ostrożni

Najnowszy odczyt Financial Wellness Index (FWI) od Finax pokazuje stabilizację sytuacji Kowalskich, choć do “strefy komfortu” wciąż daleko. Po pierwszym kwartale 2026 r. indeks oceniający dobrostan finansowy polskiego społeczeństwa wyniósł 47 pkt na 100 możliwych. Wbrew globalnym napięciom, nie widać wzrostu stresu związanego z finansami, jednak poczucie bezpieczeństwa w tym obszarze wciąż pozostaje ograniczone.

Autorzy kwartalnego raportu Finax pt. “Financial Wellness Index” ponownie wyróżnili pięć typów postaw finansowych Polek i Polaków. Największą grupę stanowią metaforyczne „chomiki” (38 proc. badanych), czyli osoby pośrodku skali – bez nagłych sytuacji kryzysowych, próbujące gromadzić oszczędności, choć nie zawsze udaje im się systematycznie odkładać. Ta grupa ocenia swoją sytuację jako przeciętną i odczuwa umiarkowany stres w obszarze finansów. Najmniej (5 proc.) jest tzw. rekinów finansów, charakteryzujących się dużą poduszką finansową i stabilną sytuacją materialną.Badanie_stres finansowy

Najnowszy odczyt Financial Wellness Index dla ogółu społeczeństwa po pierwszym kwartale 2026 r. wyniósł 47 punktów na 100 możliwych i nie różni się od wyniku za Q4 2025 r. Badanie pokazuje, że Polacy pozostają daleko od progu poczucia komfortu w kwestiach finansów, który określono na 60 pkt.

– Obserwowany od początku naszego badania układ wskazuje na trwałość różnic pomiędzy poszczególnymi grupami. Te same segmenty konsekwentnie lokują się na przeciwnych krańcach skali dobrostanu finansowego. W segmencie osób o niskim wyniku FWI nadreprezentowane są kobiety, osoby w wieku 18–24 lata oraz gospodarstwa domowe o dochodach do 5 500 zł netto miesięcznie. Wśród osób o wysokim i bardzo wysokim poziomie indeksu mamy przewagę mężczyzn oraz osób w wieku 55+ – komentuje Przemysław Barankiewicz, szef Finax na Polskę.

Polacy finansowo spokojni, mimo geopolitycznych napięć

W najnowszych danych Finax nie widać wyraźnego wzrostu stresu finansowego, który można by powiązać z bieżącą sytuacją geopolityczną – konfliktem na linii USA-Iran, wywołującym ponadnarodowe turbulencje gospodarcze. Większość Polaków odczuwa obecnie brak lub niskie napięcie dotyczące sytuacji materialnej (38 proc.). Poczucie wysokiego napięcia deklaruje co czwarty badany (25 proc.).Financial Wellness Index IQ2026

– W naszym cyklicznym badaniu widzimy, że stres dotyka systematycznie tych samych grup. Wyraźnie silniej odczuwają go kobiety, Zetki i Millenialsi oraz osoby niepracujące. W Polsce ma on zresztą charakter raczej chroniczny, a nie kryzysowy. Utrzymuje się na umiarkowanym poziomie i nie eskaluje wraz z bieżącymi wydarzeniami – tłumaczy Przemysław Barankiewicz.

Najniższy spośród wszystkich grup poziom stresu zaobserwowano wśród emerytów i rencistów (19 proc. badanych wobec 27 proc. osób w wieku 18-24 l. i 32 proc. wśród 35-44 l.).

Polacy „chomikują”, ale nie inwestują pieniędzy

Stabilne nastroje w polskim społeczeństwie znajdują odzwierciedlenie w danych makroekonomicznych. Według danych NBP, na koniec lutego 2026 r. gospodarstwa domowe zgromadziły na rachunkach bankowych aż 1,47 bln zł depozytów – o ponad 110 mld zł więcej niż rok wcześniej.Badanie_samoocena sytuacji finansowej

Jednocześnie rośnie udział środków trzymanych na rachunkach bieżących, które są słabo oprocentowane lub w ogóle. Ich wartość zwiększyła się o ponad 10 proc. rok do roku, podczas gdy lokaty urosły o ok. 2 proc. Polacy odkładają pieniądze, ale nie pozwalają im pracować. Zbyt rzadko sięgają po efektywne sposoby pomnażania kapitału, jak np. globalnie zdywersyfikowane portfele oparte na funduszach ETF czy rozwiązania emerytalne trzeciego filaru (OIPE, IKE, IKZE). To niestety efekt wieloletniego przywiązania do najprostszych rozwiązań, ale też dowód, że w dalszym ciągu uczymy się inwestowania. Nie lubimy ryzyka, wolimy trzymać pieniądze pod poduszką albo w banku, gdzie de facto realnie tracą – komentuje ekspert Finax, firmy pomagającej Polakom zarządzać finansami.

Kobiety finansowo mają się gorzej

Po pierwszym kwartale 2026 r. Polacy najczęściej oceniali swoją sytuację finansową jako przeciętną (44 proc.), 27 proc. postrzega ją pozytywnie, a 29 proc. negatywnie. Jednocześnie aż 41 proc. Polaków nie odczuło poprawy swojej sytuacji w ostatnich trzech miesiącach, w przeciwieństwie do 23 proc. badanych, deklarujących, że ich sytuacja wyraźnie się poprawiła.Badanie_poprawa sytuacji finansowej

Porównując sytuację kobiet i mężczyzn – panie wypadają gorzej. Częściej znajdują się w grupach o niższym poczuciu finansowego komfortu i odczuwają wyższy poziom stresu. 22 proc. Polek ocenia swoją sytuację finansową pozytywnie, w porównaniu do 35 proc. Polaków.

Co ciekawe, w ciągu ostatnich trzech miesięcy istotnie poprawiła się sytuacja ekonomiczna gospodarstw domowych o przeciętnych oraz wysokich miesięcznych dochodach netto: w przypadku dochodu powyżej 15 000 zł miesięcznie pozytywnej odpowiedzi udzieliło aż 39 proc. badanych.

Międzypokoleniowy rozjazd w oszczędzaniu

Regularne odkładanie pieniędzy deklaruje zaledwie 34 proc. Polaków. Dominującą postawą pozostaje oszczędzanie umiarkowane i nieregularne (40 proc. społeczeństwa).Badanie_regularne oszczędzanie

Niestety nie zmieniamy swoich nawyków finansowych w sposób, który mógłby przełożyć się na realną poprawę dobrostanu. Pierwsze miesiące roku to dobry, symboliczny moment żeby zacząć. Pamiętajmy, że procent składany to nasz sprzymierzeniec. Im wcześniej zaczniemy odkładać, tym większe korzyści zyskamy  – mówi Przemysław Barankiewicz.

W badaniu Financial Wellness Index widać wyraźny rozjazd postaw finansowych między najmłodszymi a najstarszymi Polakami. Osoby w wieku 18–24 lata rzadziej niż w poprzednim kwartale odkładają pieniądze (regularność deklaruje zaledwie 15 proc. osób), podczas gdy w grupie 55+ obserwujemy wzrost tego wskaźnika (aż 42 proc. reprezentantów grupy 55+ oszczędza regularnie).

Najmłodsi, którzy dopiero budują swoje nawyki finansowe, w trudniejszym otoczeniu częściej z nich rezygnują. Z kolei osoby starsze, bliżej emerytury, wzmacniają dyscyplinę finansową – dodaje szef Finax na Polskę.

Iran a sprawa polska

Baryłka ropy powyżej 100 USD, zamieszanie na giełdach akcji, osłabienie złotego i polskich obligacji. Co sytuacja na Bliskim Wschodzie oznacza dla inwestorów?

Niestabilność będzie rządziła jeszcze przez co najmniej kilka tygodni. Nie da się przewidzieć przyszłości, ale warto się na nią przygotować. Ostatnie wydarzenia przypomniały, że podczas inwestowania warto dywersyfikować portfel na rynki z całego świata, unikać stawiania wyłącznie na kraje i sektory, które dobrze radziły sobie w przeszłości, inwestować długoterminowo i najlepiej w sposób zautomatyzowany, nie śledząc cały czas wyników – podkreśla Przemysław Barankiewicz.

Patrząc na ostatnie dekady, rynkowe turbulencje niemal zawsze okazywały się jedynie przystankiem w drodze do nowych maksimów.

– Dobrym przykładem jest pierwsza kadencja Trumpa. Mimo ogromnej niepewności politycznej, która wielu skłaniała do ucieczki z giełdy, indeks S&P 500 wzrósł w tym czasie o około 70 proc. Gdyby ktoś wtedy postanowił czekać z inwestowaniem, dużo by stracił – dodaje Klaudia Sibielak z Finax, specjalizująca się w finansach osobistych.

Ekspertka podkreśla, że obecnie największym błędem Polaków nie jest brak oszczędności, ale kwestia zarządzania pieniędzmi w długim terminie.

– Polacy coraz częściej oszczędzają, ale wciąż zbyt rzadko inwestują. To właśnie inwestowanie, nawet niewielkich kwot, pozwala wykorzystać efekt procentu składanego i zbudować kapitał na przyszłość. Inwestując powinniśmy skupić się na długim terminie, regularności oraz celach i trzymać się obranej strategii – mówi Klaudia Sibielak.

Financial Wellness Index (FWI) by Finax

Wskaźnik opracowany w celu pomiaru dobrostanu finansowego dorosłych Polaków. Został zaprojektowany jako cykliczne narzędzie pozwalające ocenić postawy i deklarowane zachowanie dotyczące finansów osobistych. Tworzony jest co kwartał na podstawie ogólnopolskiego, wieloaspektowego badania. Financial Wellness Index od Finax przyjmuje wartości od 0 (brak zabezpieczenia finansowego, wysoki stres finansowy) do 100 (pełna niezależność finansowa, dojrzałość w zarządzaniu pieniędzmi).

Badanie Finax za Q1 2026 będące fundamentem do określenia wskaźnika Financial Wellness Index zostało zrealizowane przez Maison&Partners pod koniec marca 2026 r. metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu badawczym Ariadna na reprezentatywnej grupie 1078 osób w wieku 18+.

TREX S.A. zwiększa skalę biznesu – rekordowy I kwartał 2026

Działająca na rynku e-commerce spółka TREX S.A. opublikowała wstępne wyniki za I kwartał 2026 r. Skonsolidowane przychody Grupy TREX wzrosły o 88,3 proc. względem analogicznego okresu 2025 r. W ujęciu jednostkowym przychody Spółki w tym okresie były wyższe o 83,3 proc. wobec 2025 r.

Opublikowane wstępne wyniki TREX S.A. za I kwartał 2026 r. dają powody do radości. W ciągu trzech miesięcy br. Grupa osiągnęła 21,3 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost aż o 88,3% w stosunku do przychodów w analogicznym okresie 2025 r. (11,3 mln zł).

Na poziomie jednostkowym przychody ze sprzedaży Spółki w I kwartale br. wyniosły       17,6 mln zł, czyli o 83,27% więcej niż w tym samym okresie ub.r. (9,6 mln zł).

Podsumowując miniony kwartał, z satysfakcją stwierdzamy, iż nasze biznesowe decyzje i działania znajdują odzwierciedlenie w wynikach. W omawianym okresie położyliśmy mocny nacisk na zwiększenie rozpoznawalności marki TREX SPORT, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Staraliśmy się dotrzeć z naszą ofertą wszędzie tam, gdzie klienci rzeczywiście rozpoczynają i finalizują proces zakupowy. Równolegle poszerzyliśmy nasz asortyment, wprowadzając nowe produkty z zakresu fitness i wellness, które odpowiadają na zmieniające się potrzeby klientówwyjaśnia Karolina Koczwara, prezeska TREX S.A.

Tak imponujący wzrost przychodów r/r wiąże się również z uruchomieniem nowych kanałów dystrybucji. Warto przypomnieć, iż w I kwartale br. Spółka rozpoczęła sprzedaż sprzętu marki TREX SPORT na Węgrzech i w Rumunii, za pośrednictwem sieci Decathlon. Są to kolejne rynki zagraniczne (po francuskim, holenderskim i austriackim), na które Spółka weszła ze swoją ofertą od końca 2025 r.

Monitorujemy trendy i zachowania sportowe klientów w całej Europie, i w oparciu o tę wiedzę staramy się tak wzbogacać ofertę TREX SPORT, aby była atrakcyjna dla różnych klientów, w różnych częściach kontynentu. To jest nasz największy motywator do dalszego rozwoju działalnościdodaje Prezeska TREX S.A.

Warto przy tej okazji podkreślić, że w lutym br. Zarząd TREX S.A. opublikował nową strategię rozwoju na lata 2026-27, a następnie, w marcu br., prognozy finansowe, w których zapowiedział, iż bieżący rok zamknie skonsolidowanymi przychodami na poziomie 76 mln zł.

Ostateczne wyniki finansowe TREX S.A. za I kwartał 2026 r. zostaną opublikowane 15 maja br.

Inflacja w Polsce w marcu potwierdzona: 3,0% r/r, efekt napięć na Bliskim Wschodzie widoczny w cenach

Marcowy, finalny odczyt inflacji konsumenckiej wyniósł 3,0 proc. r/r i był zgodny z wcześniejszymi szacunkami. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 1,1 proc., nieznacznie powyżej prognoz (1,0 proc.). Głównym czynnikiem podbijającym inflację był silny wzrost cen w kategorii transportu (+8,2 proc. m/m), co pozostaje bezpośrednio związane z napięciami na Bliskim Wschodzie i skokiem cen surowców energetycznych, w tym ropy naftowej i gazu.

Pomimo tego przejściowego wzrostu, inflacja nadal mieści się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu NBP (2,5 proc. +/- 1 p.p.), co ogranicza presję na natychmiastową reakcję ze strony polityki pieniężnej.

Wypowiedzi Prezesa Adama Glapińskiego oraz członków Rady Polityki Pieniężnej wskazują na utrzymanie podejścia typu „wait and see”. W obecnych warunkach – podwyższonej niepewności i zewnętrznego szoku podażowego – kluczowe znaczenie ma ocena skali i trwałości konfliktu oraz jego wpływu na gospodarkę. W praktyce oznacza to, że decyzje dotyczące stóp procentowych będą w najbliższym czasie silnie uzależnione zarówno od napływających danych makroekonomicznych, jak i od ewentualnego rozlewania się się presji inflacyjnej.

Boty AI to już ponad połowa ruchu w internecie. Szefowa Lumen Technologies ostrzega: „Stare sieci nie wytrzymają”

Ponad połowa globalnego ruchu internetowego jest dziś generowana nie przez ludzi, lecz przez boty i agentów sztucznej inteligencji. Kate Johnson, dyrektor generalna Lumen Technologies, ostrzega w liście otwartym skierowanym do liderów światowego biznesu, że cyfrowa infrastruktura znalazła się w punkcie zwrotnym, a dotychczasowe modele łączności zaczynają hamować rozwój AI.

List opublikowany tuż przed forum Semafor World Economy Summit kreśli obraz internetu, który coraz mniej przypomina przestrzeń zdominowaną przez użytkowników, a coraz bardziej środowisko działania autonomicznych systemów. Jak podkreśla Johnson, nowa siła robocza przedsiębiorstw składa się dziś z agentów AI i botów. Działają one bez przerwy, przez całą dobę, analizując ogromne wolumeny danych i coraz częściej komunikując się bezpośrednio ze sobą, bez udziału człowieka.

Algorytmy rosną szybciej niż liczba użytkowników

Szefowa Lumen przekonuje, że nie jest to już futurystyczna wizja, lecz proces, który właśnie się dokonuje. Według przywoływanych danych aktywność źródeł automatycznych przekroczyła już połowę całkowitego ruchu w internecie. Jeszcze bardziej wymowny jest sam kierunek zmian: ruch generowany przez boty rośnie wielokrotnie szybciej niż aktywność ludzkich użytkowników, a dodatkowym katalizatorem stał się rozwój generatywnej sztucznej inteligencji. Modele AI produkują dziś niewyobrażalne ilości danych, co w bardzo krótkim czasie gwałtownie zwiększa obciążenie sieci.

W praktyce oznacza to, że infrastruktura cyfrowa musi obsłużyć nie tylko większą liczbę połączeń, ale także zupełnie nowy charakter ruchu. Nie chodzi już wyłącznie o przesyłanie treści między człowiekiem a serwerem. Coraz częściej są to intensywne, zautomatyzowane przepływy danych między modelami, aplikacjami, chmurą i centrami obliczeniowymi.

Infrastruktura przestaje nadążać

W medialnej fascynacji rozwojem AI łatwo skupić się wyłącznie na modelach, chatbotach i procesorach graficznych. Johnson zwraca jednak uwagę na mniej widowiskowy, ale kluczowy element całego ekosystemu: fizyczną infrastrukturę sieciową. To właśnie ona ma dziś coraz większy problem z obsługą dynamicznych, skokowych obciążeń generowanych przez sztuczną inteligencję.

Tradycyjna architektura łączności była projektowana w czasach, gdy ruch internetowy miał bardziej przewidywalny charakter. Tymczasem systemy AI działają inaczej. Potrafią w bardzo krótkim czasie wygenerować ogromne zapotrzebowanie na transfer danych i zasoby sieciowe, a to sprawia, że dotychczasowe rozwiązania stają się niewystarczające.

Dyrektor generalna Lumen obrazowo porównuje tę sytuację do tankowania bolidu Formuły 1 paliwem niskiej jakości. Innymi słowy, nawet największe inwestycje w zaawansowane układy GPU nie przyniosą oczekiwanych efektów, jeśli dane będą blokować się w zbyt wąskich gardłach przesyłowych. Sama moc obliczeniowa nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej odpowiednio wydajna sieć.

Potrzebne sieci nowej generacji

Według Johnson odpowiedzią na ten problem musi być nowa generacja infrastruktury: bardziej elastyczna, programowalna i rozliczana w modelu zbliżonym do usług chmurowych. Sieci przyszłości powinny być zdolne do szybkiego skalowania przepustowości, reagowania na zmienne potrzeby algorytmów i uwzględniania zewnętrznych czynników wpływających na pracę systemów, takich jak ceny energii czy ekstremalne zjawiska pogodowe.

To oznacza, że telekomunikacja przestaje być jedynie zapleczem dla cyfrowej gospodarki. Staje się jednym z jej najważniejszych filarów. W świecie napędzanym przez AI przewaga konkurencyjna będzie zależeć nie tylko od dostępu do najlepszych modeli czy najmocniejszych chipów, lecz także od jakości, niezawodności i elastyczności połączeń.

Telekomy zmieniają strategię

Dla operatorów telekomunikacyjnych taki trend nie musi oznaczać zagrożenia. Wręcz przeciwnie — może stać się nowym źródłem wzrostu. Rosnąca rola sztucznej inteligencji sprawia, że zapotrzebowanie na zaawansowaną łączność będzie szybko rosło, a firmy z sektora infrastruktury cyfrowej już zaczynają się do tego dostosowywać.

Lumen Technologies jest jednym z przykładów tej zmiany. Spółka przebudowuje swoje portfolio, koncentrując się na usługach związanych z infrastrukturą dla gigantów chmurowych i potrzebami rynku AI. Równocześnie ogranicza część działalności detalicznej, stawiając na segment, który w nadchodzących latach może stać się jednym z najważniejszych obszarów całej branży telekomunikacyjnej.

Sieć jako strategiczny zasób

W ocenie Kate Johnson sieć staje się dziś układem nerwowym nowoczesnej gospodarki. W erze sztucznej inteligencji jakość połączeń przestaje być technicznym detalem, a zaczyna pełnić rolę strategicznego zasobu. To od niej będzie zależało, czy przedsiębiorstwa będą w stanie skutecznie wdrażać automatyzację, rozwijać agentów AI i wykorzystywać potencjał nowych modeli.

Jeśli obecne tempo wzrostu automatycznego ruchu się utrzyma, infrastruktura sieciowa przestanie być niewidocznym tłem cyfrowej rewolucji. Stanie się jednym z głównych pól rywalizacji w gospodarce przyszłości — miejscem, w którym rozstrzygać się będzie, kto zyska przewagę w świecie napędzanym przez dane, algorytmy i autonomiczne systemy.

Ukraina ma rakiety hipersoniczne? Zaskakujące słowa parlamentarzysty

Ukraina dysponuje nową, ściśle tajną bronią o zasięgu do 500 kilometrów, a w trakcie trwającej wojny miała również przeprowadzić operacje w przestrzeni kosmicznej – wynika z wypowiedzi przedstawiciela Rady Najwyższej. Jeśli te informacje się potwierdzą, mogą świadczyć o znaczącym postępie technologicznym ukraińskiego sektora zbrojeniowego.

Kijów posiada systemy rakietowe, o których istnieniu „prawie nikt nie wiedział” – poinformował Fedir Wenisławski z parlamentarnej Komisji ds. Bezpieczeństwa Narodowego, cytowany przez RBC-Ukraine i „Ukraińską Prawdę”. Według polityka hipersoniczne pociski przeszły już chrzest bojowy. Ich zasięg, określany na pół tysiąca kilometrów, stanowi realne zagrożenie dla celów strategicznych położonych daleko za linią frontu.

Misje na granicy kosmosu

Najbardziej zaskakujący wątek wypowiedzi Wenisławskiego dotyczy jednak aktywności Ukrainy poza atmosferą ziemską. Parlamentarzysta poinformował o dwóch startach rakiet nośnych przeprowadzonych z terytorium kraju już po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji.

  • Pierwszy ładunek miał przekroczyć linię Karmana (100 km),
  • Drugi osiągnął pułap aż 204 kilometrów.

Oba zdarzenia zostały oficjalnie zarejestrowane przez systemy monitoringu technicznego. Według Wenisławskiego operacje te nie były jedynie testami, lecz misjami o charakterze bojowym, realizowanymi przez jednostki Głównego Zarządu Wywiadu (GUR).

Innowacje w powietrzu: Starty z transportowców

Ukraina ma również eksperymentować z technologią „air-launch”, czyli wynoszeniem rakiet nośnych z pokładu samolotów transportowych lecących na wysokości około 8 tysięcy metrów. Takie rozwiązanie drastycznie zwiększa elastyczność operacyjną armii, uniezależniając ją od zniszczonej lub zagrożonej atakami stacjonarnej infrastruktury naziemnej i kosmodromów.

Eksperci podkreślają, że ujawnione informacje potwierdzają dążenie Ukrainy do uzyskania samodzielności operacyjnej. Centralnym punktem tej strategii jest debata nad utworzeniem wojsk kosmicznych oraz własnej sieci satelitów. Takie rozwiązanie ma zagwarantować Kijowowi suwerenność informacyjną, niezbędną do prowadzenia nowoczesnego rozpoznania i sprawnej łączności.

Strategiczna demonstracja siły

Choć resort obrony nie wydał jeszcze oficjalnego komunikatu potwierdzającego te słowa, sama publikacja tak szczegółowych deklaracji ma ogromne znaczenie polityczne. Pokazuje ona, że mimo wyniszczającej wojny, ukraiński przemysł zbrojeniowy nie tylko przetrwał, ale jest w stanie rozwijać technologie dotąd zarezerwowane dla największych mocarstw świata.

Jeśli informacje o rakietach hipersonicznych i udanych misjach podkosmicznych zostaną w pełni potwierdzone, będzie to sygnał fundamentalnej zmiany w potencjale militarnym Ukrainy – z państwa broniącego się za pomocą dostaw z Zachodu, w stronę regionalnego lidera zaawansowanych technologii uderzeniowych.

Anthropic rzuca rękawicę liderom SaaS. Nadchodzi Claude 4.7 i autorski projektant stron

Anthropic szykuje uderzenie, które może zredefiniować układ sił nie tylko w sektorze AI, ale i na rynku profesjonalnego oprogramowania. Z informacji ujawnionych przez „The Information” wynika, że firma przygotowuje się do debiutu modelu Claude Opus 4.7 oraz autorskiego narzędzia do automatycznego generowania witryn internetowych i prezentacji. Premiera obu nowości może nastąpić jeszcze w tym tygodniu.

Tak intensywny grafik premier to efekt strategii, którą Anthropic konsekwentnie realizuje od początku 2026 roku. Firma wychodzi poza rolę dostawcy samego modelu, stając się projektantem zintegrowanych środowisk pracy. Po lutowej premierze wersji 4.6 i wdrożeniu rozwiązań dla ekosystemu Microsoft Office, spółka wykonuje kolejny ruch: tworzy aplikacje, w których AI przestaje być tylko doradcą, a przejmuje rolę samodzielnego wykonawcy.

Obecna ofensywa dowodzi, że rywalizacja w sektorze AI przesunęła się z poziomu parametrów technicznych na pole walki o cyfrowe środowisko pracy użytkownika. Przewagę zyska ten, kto najskuteczniej „zamknie” proces twórczy wewnątrz własnych narzędzi.

Strategia dwóch torów: Opus i Mythos

W nowej architekturze biznesowej Claude Opus 4.7 ma umocnić status flagowego rozwiązania premium dla szerokiego rynku komercyjnego. Równolegle Anthropic utrzymuje ścisły nadzór nad swoim najpotężniejszym systemem – Claude Mythos. Model ten, rozwijany w ramach poufnego projektu Glasswing, trafia wyłącznie do wybranych partnerów i służy głównie do wzmacniania cyberbezpieczeństwa. Taka strategia pozwala firmie na agresywną ekspansję rynkową przy jednoczesnym ograniczaniu ryzyk, jakie niosą ze sobą najbardziej zaawansowane modele typu frontier.

Front starcia z Adobe i Figmą

Największy niepokój branży wzbudza jednak zapowiadane narzędzie do projektowania wizualnego. Wejście Anthropic w domenę generowania stron WWW i prezentacji to bezpośrednie wyzwanie rzucone gigantom pokroju Adobe, Figmy czy Wixa. Giełda zareagowała błyskawicznie – na wieść o planach startupu z San Francisco, notowania kluczowych graczy sektora kreatywnego odnotowały spadki. Inwestorzy z coraz większym napięciem obserwują zjawisko „AI-owej destrukcji”, która zagraża tradycyjnym modelom subskrypcyjnym w oprogramowaniu specjalistycznym.

Ruch ten nie jest jednak zaskoczeniem dla uważnych obserwatorów rynku. Anthropic od miesięcy przygotowywał grunt pod tę ekspansję, m.in. poprzez współpracę z Figmą przy konwersji kodu Claude Code na edytowalne projekty graficzne. Własny kreator stron to logiczne domknięcie ekosystemu. Claude przestaje być jedynie interfejsem tekstowym; staje się platformą, która na żądanie dostarcza gotowy produkt biznesowy – od layoutu po działającą witrynę.

Wojna w Ukrainie uderza również w klimat. Skala szkód jest ogromna

Konflikty zbrojne mają znaczny i wielowymiarowy wpływ na klimat oraz środowisko. Przykłady z ostatnich dekad pokazują, że zniszczenia infrastruktury, pożary instalacji przemysłowych i masowe przemieszczenia ludności przekładają się nie tylko na lokalne szkody ekologiczne, lecz także na istotne emisje gazów cieplarnianych. Wojna w Ukrainie jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów. Intensywne działania militarne doprowadziły do zniszczenia lasów, terenów rolniczych, obiektów przemysłowych i infrastruktury energetycznej.

– Eksperci szacowali, że emisje związane z konfliktem w Ukrainie odpowiadają poziomom porównywalnym z rocznymi emisjami całego kraju takiego jak Polska i to jedynie w wyniku bezpośrednich skutków wojny, bez uwzględniania długofalowej degradacji ekosystemów czy kosztów odbudowy. Podobne zjawiska obserwujemy na Bliskim Wschodzie. Płonące szyby naftowe, spalane magazyny paliw czy zniszczona infrastruktura wydobywcza prowadzą do gwałtownych emisji CO2, metanu i innych toksycznych związków do powietrza i gleby – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Marcin Kowalczyk z Fundacji WWF Polska. – Historia zna wcześniejsze precedensy. Pożary szybów naftowych w czasie wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku spowodowały lokalne katastrofy ekologiczne i krótkoterminowe wzrosty emisji. Różnica w porównaniu z dzisiejszymi konfliktami polega na skali wiedzy i świadomości klimatycznej. Współczesne oceny bazują na rozwiniętych metodach monitoringu satelitarnego i modelowania emisji, a społeczność międzynarodowa dyskutuje konsekwencje dla globalnego bilansu gazów cieplarnianych. Skutki konfliktów są długotrwałe. Zniszczenie infrastruktury energetycznej i transportowej utrudnia dekarbonizację i odbudowę niskoemisyjnych systemów. Degradacja gleb i lasów obniża zdolność sekwestracji dwutlenku węgla. Ponadto konflikty generują kryzysy humanitarne, które zwiększają zapotrzebowanie na zasoby i mogą prowadzić do krótkoterminowych rozwiązań o wysokiej emisyjności, jak masowe użycie generatorów czy wzrost spalania paliw kopalnych. W obliczu tych zagrożeń konieczne jest zminimalizowanie długofalowych konsekwencji wojny dla klimatu i przywrócenie środowiskowej równowagi dotkniętych regionów – powiedział Marcin Kowalczyk.

Sztuczna inteligencja polaryzuje świat bardziej, niż go łączy

Choć nagłówki światowych mediów sugerują, że sztuczna inteligencja (AI) jest już wszechobecna, rzeczywistość maluje zgoła inny obraz. Żyjemy w cyfrowej bańce, która przysłania nam fakt, że dla około 80% populacji globu technologia ta pozostaje kompletną abstrakcją. Osoba wyplatająca koszyki w wiejskich regionach Afryki czy rolnik na odległych terenach Azji nie odczuwają skutków działania algorytmów w swojej codzienności. To trzeźwiąca perspektywa, która wybija nas z przekonania, że AI to jedyna i nieuchronna trajektoria rozwojowa dla każdego mieszkańca Ziemi. Nawet w obrębie tych 20% ludzkości, która ma kontakt z nowoczesnymi technologiami, zaledwie niewielki odsetek realnie płaci za narzędzia AI i wykorzystuje je w sposób zaawansowany. Po trzech latach gwałtownej akceleracji tej dziedziny, świat nie stał się jednolitym placem zabaw dla chatbotów. Zamiast tego, obserwujemy głęboką polaryzację postaw. Z jednej strony mamy entuzjastów, którzy z chłoną nowinki, optymalizując swój czas i automatyzując zadania. Z drugiej strony wyrasta potężna fala nieufności i oporu, podsycana przez narracje płynące prosto z Doliny Krzemowej.

– Liderzy technologiczni, tacy jak Sam Altman czy Dario Amodei, budują wizję przyszłości, w której praca „białych kołnierzyków” staje się zbędna. Zapowiedzi masowego zastępowania ludzi przez maszyny w sektorach analitycznych, prawnych czy administracyjnych budują zrozumiałą niechęć. Trudno oczekiwać entuzjazmu od pracowników, którym wprost mówi się, że ich kompetencje lada chwila stracą na wartości – powiedziała serwisowi eNewsroom profesor Aleksandra Przegalińska z Akademii Leona Koźmińskiego oraz Uniwersytetu Harvarda. – Taka retoryka, nastawiona na zysk wąskiej grupy twórców technologii, może stać się zarzewiem poważnej rewolty społecznej. Już teraz widać, że niechęć do AI rośnie, a zjawiska takie jak deepfake’i tylko pogłębiają kryzys zaufania. Wśród obecnych użytkowników AI krystalizują się dwie drogi. Pierwszą jest tzw. „workslop” – zalew nienadzorowanej i często bezwartościowej treści. To cyfrowy szlam, który zamiast pomagać, zatyka kanały komunikacji. Druga droga to świadoma, strukturyzowana współpraca z agentami AI, gdzie człowiek pozostaje nadzorcą i strategiem. To podejście obiecuje ciekawe rezultaty, ale wymaga wysokich kompetencji i krytycznego myślenia. Nie ma jednej drogi, którą podąży świat. Sektory takie jak IT, prawo czy analityka danych zmienią się bezpowrotnie, jednak istnieje realna szansa, że duża część społeczeństwa świadomie „nie wsiądzie do tego pociągu”. Kluczowym wyzwaniem pozostaje utrzymanie ludzkiego nadzoru nad procesami autonomicznymi. Samodzielna, nienadzorowana praca modeli AI niesie ze sobą ryzyka, których jako społeczeństwo możemy nie chcieć zaakceptować. Przyszłość nie musi być dyktatem algorytmów; może być mozaiką różnych postaw, w której człowiek wciąż pozostaje ostatecznym punktem odniesienia – sugeruje Aleksandra Przegalińska.

Cudzoziemcy na polskim rynku pracy. W październiku 2025 r. było ich już ponad 1,1 mln

Na koniec października 2025 roku pracę w Polsce wykonywało 1 139,4 tys. cudzoziemców. Oznacza to wzrost o 7,1% w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej oraz o 0,9% względem września 2025 r. Udział cudzoziemców w ogólnej liczbie osób wykonujących pracę w Polsce wyniósł 6,9%, co pokazuje, że ich znaczenie dla krajowego rynku pracy pozostaje istotne i nadal rośnie.

W strukturze tej grupy dominowali mężczyźni, którzy stanowili 59,9% wszystkich cudzoziemców wykonujących pracę. Ich udział był o 0,4 pkt proc. wyższy niż rok wcześniej. Jednocześnie rosła zarówno liczba kobiet, jak i mężczyzn. W ujęciu rocznym liczba kobiet zwiększyła się o 6,0%, a mężczyzn o 7,8%. W porównaniu z końcem września 2025 r. wzrost wyniósł odpowiednio 0,8% i 1,0%.

Istotna część cudzoziemców wykonywała pracę na podstawie umów zlecenia i umów pokrewnych. Według stanu na 31 października 2025 r. było to 441,3 tys. osób. W porównaniu z październikiem 2024 r. oznaczało to wzrost o 6,3%, natomiast względem poprzedniego miesiąca liczba ta zwiększyła się o 0,9%. Pokazuje to, że elastyczne formy zatrudnienia nadal odgrywają dużą rolę w aktywności zawodowej cudzoziemców w Polsce.

Najliczniejszą grupą obcokrajowców pracujących w Polsce pozostawali obywatele Ukrainy. Pod koniec października 2025 r. było ich 767,1 tys., czyli o 7,3% więcej niż rok wcześniej i o 1,1% więcej niż miesiąc wcześniej. Ukraińcy stanowili 67,3% ogólnej liczby cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce. Ich udział zwiększył się nieznacznie zarówno w relacji rocznej, jak i miesięcznej — w obu przypadkach o 0,1 pkt proc.

Z danych wynika również, że cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce pochodzili z ponad 150 państw. Oznacza to, że polski rynek pracy pozostaje atrakcyjny nie tylko dla obywateli krajów sąsiednich, ale także dla pracowników z dużo szerszego grona państw. Mimo tej różnorodności geograficznej struktura zatrudnienia pozostaje silnie skoncentrowana wokół największych grup narodowościowych oraz największych ośrodków gospodarczych.

Pod względem miejsca zamieszkania największa koncentracja cudzoziemców wykonujących pracę występowała w regionie warszawskim stołecznym. Na koniec października 2025 r. mieszkał tam co piąty pracujący cudzoziemiec, czyli 20,2% całej analizowanej populacji. Najmniejszy udział odnotowano w regionie świętokrzyskim, gdzie mieszkało 0,8% cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce. Dane te potwierdzają, że zatrudnienie obcokrajowców koncentruje się przede wszystkim w regionach o największej aktywności gospodarczej i największym zapotrzebowaniu na pracowników.

Prezentowane dane obejmują osoby wykonujące pracę, czyli zarówno pracujących w gospodarce narodowej, jak i osoby realizujące umowy zlecenia i umowy pokrewne objęte obowiązkiem ubezpieczenia społecznego lub zdrowotnego. Analizowana zbiorowość nie obejmuje natomiast osób wykonujących umowy o dzieło ani umowy o pomocy przy zbiorach. Od 2025 r. uwzględniani są również właściciele i współwłaściciele gospodarstw rolnych oraz pomagający członkowie rodzin.

Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Wyniki Śnieżki za 2025 rok: spadek przychodów, wzrost EBITDA i mocniejszy bilans

  • W 2025 r. Grupa Śnieżka wygenerowała 772,5 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek o 3,2% w skali roku. Pomimo niższych wpływów, Grupa odnotowała poprawę rentowności: wynik EBITDA wzrósł o 0,6% r/r, osiągając poziom 143,7 mln zł, natomiast zysk netto zwiększył się o 2,5% r/r do kwoty 73,9 mln zł.
  • Sytuacja na poszczególnych rynkach prezentowała się następująco:
    • Polska: Sprzedaż krajowa spadła o 1,7% r/r (do 566,9 mln zł), co stanowi wynik lepszy od średniej rynkowej.
    • Węgry: Przychody wyniosły 98,9 mln zł, notując spadek o 3,8% r/r, co wskazuje
      na dynamikę słabszą od średniej rynkowej.
    • Ukraina: Sprzedaż ukształtowała się na poziomie 75,5 mln zł, co oznacza spadek
      o 6,3% r/r.
  • Na koniec grudnia 2025 r. Grupa znacząco poprawiła swoją strukturę zadłużenia – wskaźnik dług netto/EBITDA obniżył się do poziomu 0,9 (wobec 1,4 w roku ubiegłym).

– Choć trwający cykl obniżek stóp procentowych przyniósł konsumentom oczekiwaną ulgę w kosztach finansowania, popyt w sektorze remontowo-budowlanym pozostał pod silną presją, ustępując miejsca wydatkom w innych obszarach gospodarki. Mimo niższej od zakładanej aktywności zakupowej konsumentów, w 2025 roku wypracowaliśmy wyniki operacyjne na poziomie EBITDA porównywalne do osiągniętych rok wcześniej, notując przy tym wyraźniejszą poprawę zysku netto. Obserwowany od kilku lat ogólnorynkowy spadek wolumenów wpłynął na nasze przychody, jednak na kluczowym dla nas rynku polskim – generującym ponad 73% obrotów – skala korekty była znacznie łagodniejsza niż średnia dla całego sektora. Dzięki wynikom lepszym od dynamiki rynku wyrobów dekoracyjnych, skutecznie zwiększyliśmy nasze udziały rynkowe w kraju. W odniesieniu do bieżącego roku zachowujemy konserwatywne podejście do przewidywanych wolumenów rynkowych. Pozostajemy czujni wobec ryzyk zewnętrznych – utrzymujące się napięcia geopolityczne mogą bowiem istotnie wpływać na stabilność łańcuchów dostaw, zmienność kosztów surowców oraz gwałtowne wahania kursów walut – komentuje Piotr Mikrut, Prezes Zarządu Śnieżka SA.

W 2025 r. rynek farb dekoracyjnych w Polsce w ujęciu wartościowym utrzymał wynik zbliżony r/r, natomiast wolumenowo odnotował jednocyfrowy spadek w ujęciu procentowym (dolna granica przedziału). W tym kontekście zmiana sprzedaży spółki – spadek o 1,7% do 566,9 mln zł – oznacza osiągnięcie wyniku powyżej rynku. Na Węgrzech rynek w ujęciu procentowym r/r rósł wartościowo w środku przedziału jednocyfrowego, przy jednoczesnym wolumenowym spadku w dolnej granicy przedziału jednocyfrowego, podczas gdy wyniki spółki były słabsze od rynku – przychody spadły o 3,8%, do 98,9 mln zł. W Ukrainie rynek w ujęciu procentowym r/r odnotował nieznacznie wyższy poziom sprzedaży wolumenowej względem 2024 roku – sprzedaż spółki spadła o 6,3%, do 75,5 mln zł.

Na zyskowność w 2025 r. pozytywnie wpłynęły m.in. spadek kosztu własnego sprzedaży o 26,6, mln zł r/r oraz poprawa wyniku na działalności finansowej o 4,1 mln zł r/r, wynikająca z niższych kosztów obsługi długu. Rentowność EBITDA w tym okresie wyniosła 18,6% (+0,7 p.p. r/r), a marża brutto ze sprzedaży 51,1% (+1,8 p.p. r/r), co było efektem korzystnej relacji kosztów wytworzenia do uzyskanej sprzedaży.

Podstawowe elementy sprawozdania z całkowitych dochodów Grupy Kapitałowej Śnieżka:

okres 12 miesięcy zakończony dnia 31 grudnia 2025 roku okres 12 miesięcy zakończony dnia 31 grudnia 2024 roku Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 772 506 798 440 -3,2%
Koszt własny sprzedaży 378 080 404 678 -6,6%
Koszty SG&A (sprzedaży i ogólnego zarządu) 289 596 286 502 1,1%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej 530 (2 028) -126,1%
Wynik na działalności finansowej (14 064) (18 140) -22,5%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej (104) 250 -141,6%
Zysk brutto 91 192 87 342 4,4%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 105 360 105 232 0,1%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 143 727 142 836 0,6%
Podatek dochodowy 17 305 15 251 13,5%
Wynik netto, w tym 73 887 72 091 2,5%
Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 71 374 69 351 2,9%