Rekordowy rok Cloud Technologies: 48,9 mln zł sprzedaży danych, 45% marży EBITDA i rekomendacja wypłaty dywidendy

  • 48,9 mln PLN przychodów ze sprzedaży danych, +15% r/r; marża EBITDA na wysokim poziomie 45%; w samym 4Q dynamika na poziomie +34% r/r
  • 50,7 mln PLN skonsolidowanych przychodów, 22,5 mln PLN EBITDA* i 6,2 mln PLN zysku netto* w 2025 roku; w samym 4Q 15,3 mln PLN skonsolidowanych przychodów, 7,6 mln PLN EBITDA* i 4,9 mln PLN zysku netto*
  • mocna sytuacja finansowa: silne dodatnie przepływy operacyjne (+14,8 mln PLN w 2025) i niski wskaźnik długu netto/EBITDA (0,1 na koniec grudnia 2025) umożliwiają realizację celów strategicznych, w tym w zakresie dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami
  • w 2025 wypłata 5,6 mln PLN w formie dywidendy (1,25 PLN na akcję) i 8,8 mln PLN przeznaczone na skup akcji własnych
  • zgodnie z przyjętą polityką dywidendową, planowana wypłata dywidendy za 2025 rok na poziomie ok. 20% oczyszczonego wyniku EBITDA, tj. 1,10 PLN na akcję
  • przewagi konkurencyjne wypracowane w ramach zakończonej Strategii 2023–2025, w szczególności zmiana modelu sprzedaży na sprzedaż danych pod własnymi brandami będą podstawą szybszego rozwoju spółki w ramach realizacji Strategii 2026+ ogłoszonej po dacie bilansowej, w lutym br.

*skorygowane o koszt programu motywacyjnego i przychody z dotacji

Cloud Technologies, notowana na głównym parkiecie GPW polska spółka technologiczna, będąca jednym z największych graczy na globalnym rynku danych, opublikowała wyniki finansowe za rok 2025. Spółka dostarcza dane wykorzystywane do targetowania reklamy internetowej, którymi zasilane są kampanie reklamowe największych marek na całym świecie, a rynek USA odpowiada za około 80% jej przychodów.

Skonsolidowane przychody Cloud Technologies w 2025 r. wyniosły 50,7 mln PLN, co oznacza 8% wzrost w ujęciu rok do roku, a przychody ze sprzedaży danych wzrosły w tym okresie o 15% r/r do 48,9 mln PLN (w walucie bazowej USD dynamika sięgnęła 23% r/r). EBITDA* w omawianym okresie wyniosła 22,5 mln PLN (vs 25 mln PLN w 2024 r.) a marża EBITDA utrzymywała się na wysokim poziomie 45%. Spółka zakończyła rok skonsolidowanym zyskiem netto* na poziomie 6,2 mln PLN (vs. 12,4 mln PLN rok wcześniej). W samym 4Q 2025 r. skonsolidowane przychody Cloud Technologies wyniosły 15,3 mln PLN (vs 12,4 mln PLN), EBITDA* sięgnęła 7,6 mln PLN (vs 6,7 mln PLN rok wcześniej) a zysk netto* 4,9 mln PLN (vs 4,8 mln PLN). Przychody ze sprzedaży danych wyniosły w ostatnim kwartale ub.r. 15,1 mln PLN i były wyższe w ujęciu r/r o 34%, a w walucie bazowej USD dynamika sięgnęła 49% r/r.

Rok 2025 był najlepszym w historii Cloud Technologies pod kątem przychodów ze sprzedaży danych. Jednocześnie Spółka rozwijała potencjał międzynarodowy, główne nakłady inwestycyjne poniosła na akwizycję kanadyjskiej spółki Data Desk, zaś ze względu na budowanie podwalin pod zmianę modelu sprzedaży podjęta została inwestycja w zespół sprzedażowy w Londynie. Poniesione koszty ekspansji zagranicznej oraz ujemne różnice kursowe (-3,7 mln PLN w 2025 r. vs +0,8 mln PLN rok wcześniej) przełożyły się in minus na osiągnięte wyniki finansowe na poziomie operacyjnym i netto.

– Za nami czas zmian i dynamicznego wzrostu – bardzo dobry i satysfakcjonujący rok pod kątem realizacji celów biznesowych. Osiągnęliśmy rekordowe w historii Cloud Technologies blisko 49 mln PLN przychodów ze sprzedaży danych, co oznacza wzrost o 15% rok do roku, a w USD aż 23%. Już 90% danych sprzedajemy pod własnymi brandami, zgodnie ze strategiczną decyzją o zmianie modelu sprzedażowego. Kontynuujemy rozwój poprzez inwestycje w nowe produkty, takie jak Data Curation, poszerzanie kanałów sprzedaży oraz ekspansję zagraniczną, w tym budowę zespołu w Londynie i przejęcie kanadyjskiej spółki Data Desk. Równolegle rozwijamy technologię – wdrożyliśmy narzędzie AI Audiences oraz zintegrowaliśmy się z globalnymi platformami, m.in. The Trade Desk i Amazon Ads. W 2026 rok weszliśmy ze skalowalnym modelem działania, silnymi fundamentami i jasną strategią, co – w połączeniu z rosnącym rynkiem reklamy online – powinno przełożyć się na dalszy dynamiczny wzrost – komentuje Piotr Prajsnar, Prezes Zarządu Cloud Technologies.

– Utrzymaliśmy bardzo wysoką, 45% marżę EBITDA, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego i zdolność do generowania gotówki. Jednocześnie skokowy wzrost przychodów nie znalazł jeszcze pełnego odzwierciedlenia w wynikach operacyjnych i netto, co wynika z realizowanych inwestycji oraz efektów kursowych. W minionym roku ponieśliśmy koszty związane z rozwojem zespołu sprzedażowego i akwizycjami, których pozytywny wpływ będzie widoczny w kolejnych okresach. Nasza silna pozycja finansowa pozwala jednak równolegle realizować politykę redystrybucji środków do akcjonariuszy – na skup akcji własnych i dywidendę przeznaczyliśmy łącznie 14,4 mln PLN i zamierzamy kontynuować te działania w ramach Strategii 2026+. Zgodnie z przyjętą polityką dywidendową planujemy rekomendować wypłatę dywidendy za 2025 rok na poziomie ok. 20% oczyszczonego wyniku EBITDA, tj. 1,10 PLN na akcję – dodaje Piotr Soleniec, CFO oraz Członek Zarządu Cloud Technologies.

Zgodnie z przyjętą w lutym br. Strategią 2026+ Cloud Technologies zakłada kontynuację rozwoju w wypracowanym modelu biznesowym ze zmienionym modelem sprzedaży (odejście od white label na rzecz sprzedaży pod własnymi brandami). Przełoży się to na skokowy wzrost skalowalności biznesu i adresowalnego rynku, a w konsekwencji – osiąganych przychodów ze sprzedaży danych.

Spółka zamierza poszerzać kanały sprzedaży i przyspieszyć zdobywanie udziałów rynkowych – zarówno w sposób organiczny, w ramach budowania sieci partnerskich, jak i poprzez przejęcia. Jednym z katalizatorów wzrostu skali działalności Spółki będzie rozbudowa portfolio o nowy produkt: Data Curation. Umożliwia on jednoczesną sprzedaż danych oraz przestrzeni reklamowej, co otworzy przed Cloud Technologies możliwość dotarcia do nowej kategorii klientów, w tym globalnych agencji reklamowych dysponujących największymi budżetami.

Realizacja Strategii 2026+ może przyczynić się do wzrostu sprzedaży danych** przez Cloud Technologies do poziomu 16 – 18 mln USD w 2026 roku oraz 18 – 24 mln USD w 2027 roku przy utrzymaniu notowanej w poprzednich latach wysokiej rentowności biznesu.

Strategia Cloud Technologies przewiduje kontynuację redystrybucji wypracowywanych środków do Akcjonariuszy. Zakładana jest zarówno realizacja skupu do 250.000 sztuk akcji własnych, jak i polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę akcjonariuszom kwoty 20% oczyszczonej EBITDA za dany rok.

**Przedstawione w niniejszym dokumencie wartości przychodów stanowią cel postawiony przez Zarząd Spółki w związku z wdrożeniem i realizacją zaprezentowanych planów rozwoju. Założenia te nie stanowią prognozy.

Blokada irańskich portów znów podnosi napięcie. Rynki wracają do trybu ostrożności

Aprecjacja aktywów ryzykownych na fali optymizmu względem zawieszenia broni w weekend dobiegła końca. Rozmowy między USA i Iranem w Pakistanie zakończyły się fiaskiem, a USA ogłosiły, że cieśnina Ormuz będzie zablokowana dla statków płynących do lub z irańskich portów.

Kluczowe punkty:

  • EUR/PLN ponownie w okolicy 4,25.
  • Optymizm względem pokoju na linii USA–Iran upada po zerwaniu negocjacji.
  • USD stracił na wieściach o zawieszeniu broni, później odzyskał część strat.
  • Inflacja w USA w marcu wzrosła przez skok cen energii.
  • Przegrana premiera Węgier Orbana powinna być lekko korzystna dla EUR.

Rynki próbują przejść przez gąszcz napływających nagłówków, tymczasem wydaje się, że USA rozważają wznowienie ataków na Iran w ograniczonym zakresie. Jak dotąd rynki przyjmują te wiadomości stosunkowo dobrze – choć ceny ropy wzrosły, kontrakty futures na akcje spadły, a dolar odbił, to nie odnotowano jeszcze powrotu do poziomów sprzed zawieszenia broni. Sugeruje to, że inwestorzy być może postrzegają załamanie rozmów jako przejściowe trudności i element taktyki negocjacyjnej, a niekoniecznie jako zaprzepaszczenie szans na pokój.

Przerwanie rozmów bez wątpienia pokrzyżowało plany rynkom. Nagłówki dotyczące działań Białego Domu i militarnych pozostają głównym motorem zmian na rynkach. W kalendarzu makroekonomicznym niewiele jest zresztą rzeczy, które mogłyby odciągnąć uwagę od wojny. Ceny producenckie w USA w marcu (wtorek 14.04), produkcja przemysłowa w strefie euro w lutym (środa 15.04) i miesięczny PKB w Wielkiej Brytanii w tym samym miesiącu (czwartek 16.04) powiedzą nam więcej o wpływie wojny na aktywność gospodarczą i presję cenową. Perspektywa wznowienia amerykańskich ataków i niepewność w kontekście blokady irańskich portów sprawiają, że oczekiwania dotyczące powrotu dolara do trendu spadkowego tracą obecnie na znaczeniu.

PLN

W wyniku poprawy nastrojów po wieściach o rozejmie złoty w parze z euro umocnił się w zeszłym tygodniu o ponad 0,5%. Choć od tamtej pory nagłówki się pogorszyły, kurs EUR/PLN pozostaje w okolicy 4,25. Lokalnie uwaga skupiała się na posiedzeniu RPP. Stopy procentowe oczywiście pozostały na niezmienionym poziomie, natomiast komunikacja ze strony prezesa Adama Glapińskiego była zaskakująco gołębia. W połączeniu z optymizmem dotyczącym perspektyw zakończenia wojny w Iranie wzmacnia to w nas poczucie, że stopy procentowe w Polsce nie wzrosną w przewidywalnej przyszłości.

Kurs złotego powinien wciąż reagować w głównej mierze na zmiany sentymentu związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Lokalnie uwaga skupi się na marcowych danych inflacyjnych (środa 15.04), niemniej jest to drugi odczyt, nie będą więc raczej dla inwestorów szczególnie istotne.

EUR

Przegrana eurosceptycznego premiera Węgier Viktora Orbana w weekendowych wyborach powinna chociaż delikatnie wesprzeć euro, ponieważ oznacza usunięcie długotrwałej przeszkody w podejmowaniu decyzji w Unii Europejskiej. Załamanie negocjacji dotyczących zawieszenia broni zwraca jednak uwagę z powrotem ku wojnie. Mimo fiaska rozmów kurs EUR/USD utrzymuje się tuż poniżej poziomu 1,17, co sugeruje, że inwestorzy zachowali ostrożny optymizm, że wygra rozsądek i długoterminowy pokój pozostaje wciąż bardziej prawdopodobny.

Spodziewamy się, że na wspólną walutę będą teraz oddziaływać w przeciwnych kierunkach dwa czynniki. Wspierać ją będzie rosnąca jastrzębiość oficjeli Europejskiego Banku Centralnego, co zmniejsza różnicę w wysokości stóp procentowych w USA i strefie euro. Zagrożenie dla niej stanowią ekspozycja strefy euro jako eksportera netto energii na jej wyższe koszty oraz typowa ucieczka do stosunkowo bezpiecznego dolara, póki konflikt trwa.

USD

W USA zgodnie z oczekiwaniami odnotowano skok marcowej inflacji ze względu na znacznie wyższe ceny paliwa – jej główna miara wzrosła o blisko 1% w ciągu zaledwie miesiąca. Bazowa zachowała się lepiej, niemniej inflacja PCE w lutym zaprzeczyła tej dobrej wiadomości, pokazując trzymiesięczną zanualizowaną stopę na poziomie blisko 5%. Indeks cen producenckich w marcu (wtorek 14.04) zwykle nie przyciągnąłby zbytniej uwagi. Wyjątkowo jest jednak teraz istotny jako kluczowa miara tego, jak skok cen energii przekłada się na proces produkcyjny.

Inne odczyty wskazują jak dotąd na dość ograniczony wpływ wojny na amerykańską gospodarkę – poza skokami cen paliwa, które w ujęciu historycznym nie są aż tak duże. Uczestnicy rynku w dalszym ciągu uważają, że Fed nie przejmie się tymi tymczasowymi wzrostami głównej miary inflacji, niemniej po załamaniu negocjacji pokojowych kontrakty futures ponownie wykluczyły możliwość obniżek stóp procentowych w tym roku. Może to jednak szybko ulec zmianie, jeśli przed zakończeniem dwutygodniowego okresu zawieszenia broni w przyszłą środę (22.04) pojawią się jakieś oznaki przełomu.

GBP

Na ruchy funta silniej wpływa wojna niż wydarzenia w kraju. W typowych warunkach zaczynalibyśmy przejmować się majowymi wyborami, ryzykiem bardziej ekspansywnej polityki fiskalnej i mniej przyjaznego otoczenia prawnego dla firm. Wieści z Iranu przyćmiewają jednak wszelkie inne, a presja na premiera Keira Starmera – przynajmniej na razie – w dużej mierze się rozmyła.

Szereg danych za luty, który zostanie opublikowany w czwartek (16.04), dotyczy zbyt odległej przeszłości, by zwiększyć naszą wiedzę o wpływie wojny na gospodarkę. Komunikaty prezesa Banku Anglii Andrew Baileya (wtorek 14.04) będą znacznie istotniejsze. Spodziewamy się, że ponownie odsunie perspektywę rychłej podwyżki stóp procentowych. Biorąc pod uwagę, że przed wybuchem wojny w Iranie Rada była zdecydowana i gotowa, by je obniżyć, trudno nam zrozumieć pomysł agresywnego zacieśniania polityki monetarnej w tym roku, szczególnie jeśli w kolejnych tygodniach nastąpi dalsza deeskalacja. Jeśli nie dojdzie do żadnego zaskoczenia w tym kontekście, funt prawdopodobnie będzie podążał niemal krok w krok za euro, reagując przede wszystkim na nagłówki dotyczące wojny.

Węgry zmieniają władzę, ale to ropa rozdaje dziś karty

Kolejny tydzień na rynkach zaczynamy od eskalacji na Bliskim Wschodzie. Już nie tylko Iran ma chrapkę na blokowanie Cieśniny Ormuz – wycenom ropy to się raczej średnio podoba. Historyczne wybory na Węgrzech powodują, że Orban oddaje władzę po 16 latach rządów. Wall Street szykuje się na sezon wynikowy, co może być ciekawą odskocznią od wojennego monotematyzmu. 

Albo wszyscy albo nikt

Rynek wchodzi w nowy tydzień z wyraźnym ciężarem ryzyka na plecach, jako że Bliski Wschód znowu pisze scenariusze dla globalnych aktywów. Donald Trump nie tylko wraca do retoryki ultimatum wobec Iranu, ale wyraźnie podnosi stawkę i sugeruje realne działania wokół Cieśniny Ormuz. Narracja przesuwa się z poziomu gróźb w stronę egzekucji, a to jest moment, w którym rynek przestaje traktować temat jako element negocjacyjnego teatru. Widać to najlepiej na ropie – Brent wychodzi z okolic 95$ i dynamicznie przebija 102$, co trudno już uznać za przypadkowy ruch. W ślad za tym dolar odzyskuje inicjatywę, a EUR/USD cofa się z 1,173$ do okolic 1,168$. Rynek wciąż liczy na kolejne TACO, ale jednocześnie zaczyna się zabezpieczać na mniej komfortowy scenariusz. Z perspektywy polityki monetarnej wygląda to jak dalsze odklejanie się od wygodnej narracji o jakichkolwiek obniżkach stóp w USA i powrót do świata, w którym droższa energia komplikuje walkę z inflacją.

Nowy początek dla Węgrów

Na tym tle Węgry serwują rynkowi zupełnie inną historię. Po 16 latach rządów Viktora Orbana dochodzi do politycznego przełomu, który w normalnych warunkach powinien zwiększać niepewność. Tym razem jest odwrotnie. Partia Tisza Petera Magyara według ostatnich doniesień zdobyła 138 mandatów w 199-osobowym węgierskim parlamencie. To nie tylko zwycięstwo, a wręcz deklasacja i uzyskanie większości pozwalającej zmieniać konstytucję czy odwoływać ludzi Orbana z satelitarnych stanowisk. Forint wyraźnie się umacnia, jakby rynek z góry zakładał, że zmiana władzy oznacza nie chaos, a reset. Przez lata napięte relacje z Brukselą skutkowały zamrożeniem środków unijnych i stałą premią za ryzyko. Teraz pojawia się scenariusz ich odblokowania, a wraz z nim nadzieja na napływ kapitału. Inwestorzy zdają się patrzeć na nowy rząd nie przez pryzmat politycznych znaków zapytania, ale potencjalnych korzyści strukturalnych. Złoty na tym tle zachowuje się bardziej zachowawczo – EUR/PLN utrzymuje się przy 4,25 zł, co sugeruje, że dwa przeciwstawne czynniki – risk off związany z Bliskim Wschodem oraz ocieplenie na Węgrzech – skutecznie się neutralizują.

Poniedziałkowy handel

Na rynku walutowym początek tygodnia ma w sobie więcej pauzy niż rozstrzygnięcia, ale ta cisza może być myląca. EUR/USD stabilizuje się w okolicach 1,168$ i oddala się od ostatnich maksimów, a złoty utrzymuje względną równowagę – EUR/PLN przy 4,25 zł i USD/PLN w rejonie 3,637 zł. To nie jest jednak komfortowa stabilizacja, tylko raczej moment zawieszenia między rosnącą siłą dolara a lokalną odpornością. Kalendarz makro na poniedziałek nie dostarcza impulsów do gry, ale rynek szybko znajdzie sobie nowe punkty zaczepienia. Rusza sezon wynikowy w USA, tradycyjnie otwierany przez największe banki, takie jak JPMorgan czy Goldman Sachs. To właśnie komentarze wokół nich mogą nadać ton kolejnym dniom – pytanie nie brzmi, czy wyniki będą dobre, ale czy zarządy zaczną sygnalizować, że droższa ropa i napięcia geopolityczne zaczynają realnie zmieniać warunki gry. W tle wróci też temat AI i jego wpływu na wyniki spółek, który w ostatnich kwartałach był jednym z głównych motorów narracji na Wall Street.

Bankowość w stanie permanentnej cyberwojny

Najpoważniejsze cyberzagrożenia dla sektora finansowego coraz częściej mają źródła poza jego własną infrastrukturą. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat odsetek banków dotkniętych incydentami u dostawców technologicznych tzw. trzeciego poziomu wzrósł o 25 proc. Równolegle sektor mierzy się z rosnącą skalą ataków wykorzystujących sztuczną inteligencję oraz zagrożeniem ze strony technologii kwantowej. Z raportu Fortinet „The European Banking Cybersecurity Report 2026” wynika, że trzy firmy na pięć w regionie EMEA nie są gotowe na erę zaawansowanych systemów obliczeniowych, a tylko 12 proc. rozpoczęło wdrażanie zabezpieczeń odpornych na ataki kwantowe. W efekcie bankowość funkcjonuje dziś w warunkach skumulowanych, wzajemnie powiązanych ryzyk technologicznych i operacyjnych.

Każdy dodatkowy dostawca technologii, integracja API czy usługa zewnętrzna zwiększa zależność banku od zewnętrznego ekosystemu, w którym pojedynczy incydent może uruchomić efekt domina i przełożyć się na szersze zakłócenia operacyjne. Na tę rosnącą złożoność nakłada się presja regulacyjna. Obowiązujące od 2025 r. rozporządzenie DORA formalizuje odporność operacyjną sektora finansowego, czyniąc cyberbezpieczeństwo wymogiem prawnym, a nie wyłącznie technologicznym standardem.

Gdy algorytmy i szyfrowanie przestają być gwarancją bezpieczeństwa

Sztuczna inteligencja stała się jednym z kluczowych czynników zwiększających skalę i tempo cyberataków wymierzonych w sektor finansowy. Narzędzia generatywnej AI są wykorzystywane do tworzenia wiarygodnych kampanii phishingowych, podszywania się pod pracowników banków czy fałszowania komunikacji głosowej i wideo. Według danych z raportu „2025 Voice Intelligence and Security Report” firmy Pindrop, liczba prób oszustw z wykorzystaniem technologii deepfake wzrosła w 2024 r. aż o 1300 proc.

Równolegle rośnie skala ataków wymierzonych bezpośrednio w systemy bazujące na sztucznej inteligencji. Cyberprzestępcy coraz częściej próbują ingerować w zbiory danych wykorzystywane do trenowania i kalibracji modeli stosowanych przez banki, w tym tych wspierających wykrywanie nadużyć. W praktyce polega to na celowym wprowadzaniu spreparowanych dokumentów, nagrań głosowych lub rekordów transakcyjnych do zasobów treningowych AI, co stopniowo obniża jakość decyzji podejmowanych przez algorytmy. Jak pokazują badania Anthropic, już około 250 zmanipulowanych dokumentów może wystarczyć, aby osłabić wiarygodność działania dużych modeli językowych.

Cyberatak nie musi dziś polegać na przełamaniu zabezpieczeń infrastruktury. Wystarczy naruszyć integralność danych, aby model przestał prawidłowo identyfikować oszustwa czy oceniać ryzyko transakcji. Co istotne, tego typu manipulacje mogą pozostawać niewidoczne przez długi czas, stopniowo obniżając skuteczność mechanizmów bezpieczeństwa. Dlatego ochrona w sektorze finansowym musi obejmować cały cykl życia modelu AI: od kontroli jakości danych treningowych, przez ciągły monitoring anomalii, po regularną weryfikację wyników – mówi Joanna Chmielak, Enterprise Sales Manager w firmie Fortinet.

Jednocześnie rośnie ryzyko związane z rozwojem komputerów kwantowych. Jak wskazuje raport Fortinet, technologia kwantowa może do 2028 roku podważyć bezpieczeństwo kryptografii klucza publicznego, czyli systemów zabezpieczeń chroniących transakcje finansowe w sieci. W tym kontekście coraz częściej przywoływany jest scenariusz „zbierz teraz, odszyfruj później”, który zakłada, że dane przechwycone przez cyberprzestępców dziś mogą zostać odszyfrowane w przyszłości, gdy pojawią się wystarczająco zaawansowane systemy obliczeniowe. Z tej perspektywy banki, które nie wdrożą niezbędnych mechanizmów bezpieczeństwa, staną w obliczu poważnych zagrożeń. Tymczasem 61% organizacji w regionie EMEA przyznaje, że nie są przygotowane na erę postkwantową. Tylko 12% rozpoczęło wdrażanie zabezpieczeń odpornych na ataki kwantowe.

Cyfrowy łańcuch dostaw pod ostrzałem

Rosnąca automatyzacja ataków zbiega się w czasie z innym strukturalnym wyzwaniem sektora: systematycznym rozszerzaniem cyfrowego ekosystemu banków. Powierzanie utrzymania systemów IT i przetwarzania danych firmom zewnętrznym (outsourcing IT), korzystanie z usług chmurowych, rozwój modeli Banking-as-a-Service oraz udostępnianie systemów poprzez interfejsy API sprawiają, że instytucje finansowe coraz rzadziej działają w zamkniętym środowisku technologicznym. Każda integracja i każdy partner oznaczają nowe punkty styku z infrastrukturą bankową, a tym samym kolejne miejsca, w których może dojść do incydentu. Raport Fortinet, powołujący się na dane Security Scorecard, wskazuje, że 97 proc. europejskich banków odnotowało incydenty bezpieczeństwa u dostawców czwartego poziomu – firm świadczących usługi podmiotom współpracującym bezpośrednio z instytucjami finansowymi i pozostających poza ich bieżącym nadzorem operacyjnym. Dane te pokazują, że ryzyko nie kończy się na bezpośrednich relacjach biznesowych, lecz obejmuje cały rozproszony łańcuch współpracy.

Cyberprzestępcy rzadko atakują dziś frontalnie. Zamiast tego infiltrują słabsze ogniwa ekosystemu i wykorzystują przejęte dostępy do dalszej penetracji środowisk bankowych. Instytucje finansowe przestają być celem bezpośrednim. Stają się punktem końcowym ataku prowadzonego przez cały cyfrowy łańcuch dostaw – komentuje Joanna Chmielak z Fortinet.

Regulacje wymuszają nowy model bezpieczeństwa

W odpowiedzi na rosnącą złożoność zagrożeń sektor finansowy powinien przejść z modelu reaktywnego do podejścia bazującego na odporności operacyjnej. Obowiązujące od stycznia 2025 r. postanowienia rozporządzenia DORA wprowadzają jednolite wymogi w zakresie zarządzania ryzykiem ICT, obowiązkowe raportowanie incydentów w czasie rzeczywistym oraz testy odporności prowadzone na podstawie realnych scenariuszy ataków. Regulacje obejmują nie tylko same banki, lecz także ich kluczowych dostawców technologicznych, przenosząc odpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo na poziom zarządów i całych łańcuchów współpracy. W praktyce oznacza to konieczność ciągłego monitorowania partnerów, automatyzacji reakcji na zagrożenia oraz integracji bezpieczeństwa z procesami biznesowymi – od wdrażania nowych usług po zarządzanie relacjami z podmiotami trzecimi.

Największą zmianą nie jest dziś sama skala cyberataków, lecz ich charakter. Zagrożenia przestały być incydentami technologicznymi, a stały się ryzykiem systemowym dla stabilności sektora finansowego. Europejska bankowość wchodzi w epokę permanentnej cyberobrony, w której kluczowa nie jest już zdolność zapobiegania każdemu atakowi, lecz umiejętność utrzymania ciągłości działania mimo ich występowania.

Warszawa i Kraków tanieją, Gdańsk drożeje. Rynek mieszkań z wyraźnymi kontrastami

Najnowsze wstępne dane transakcyjne z raportu Barometr Metrohouse i Credipass wskazują na kontynuację trendu stabilizacji cenowej z wyraźnymi różnicami lokalnymi. Po burzliwym okresie wysokich stóp procentowych, początek 2026 roku przynosi rynkowi wtórnemu dawkę optymizmu, napędzaną poprawą zdolności kredytowej Polaków.

Klienci wrócili na zakupy

I kwartał 2026 roku to okres, w którym rynek definitywnie pożegnał marazm wywołany inflacją. Widzimy realny wpływ obniżek stóp procentowych – klienci, którzy w 2025 roku wstrzymywali się z decyzjami, teraz wracają na rynek z konkretnymi decyzjami zakupowymi. Różnica między ostatnią ceną ofertową a transakcyjną oscyluje w granicach 3-5%, co świadczy o lepszym dopasowaniu oczekiwań sprzedających do realiów rynkowych.

W obszarze finansowania nieruchomości kluczowym sygnałem pozostaje postawa Rady Polityki Pieniężnej, która w kwietniu, zgodnie z rynkowymi prognozami utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie. – Jednak rynkowy koszt pieniądza potrafi rosnąć szybciej niż oficjalne stopy. Rynek często „wyprzedza” decyzje RPP, co sprawia, że mimo braku zmian w stopach banku centralnego, rzeczywisty koszt kredytu może wykazywać tendencje wzrostowe, zauważa Tomasz Przyrowski, Prezes Zarządu Credipass.

Wzrost dynamiki sprzedaży kredytów mieszkaniowych, raportowany przez BIK (wzrost o ponad 50% r/r w końcówce 2025 r., a także optymistyczne dane z I kw. br.), przełożył się na zwiększony popyt na początku br. Dość stabilna sytuacja na rynku pracy oraz realny wzrost wynagrodzeń sprawiają, że nawet przy braku nowych programów dopłat, popyt organiczny jest wystarczający do podtrzymania cen na obecnych poziomach. Branża jednak liczy na jeszcze większe zainteresowanie rynkiem mieszkaniowym. Hamulcem staje się osłabienie zainteresowania zakupami inwestycyjnymi wśród indywidualnych inwestorów.

Regionalne kontrasty: stolica tanieje, Pomorze w górę

Na rynku wtórnym do głosu dochodzą coraz większe różnice w regionach. W przypadku dwóch największych miast w Polsce widoczne są spadki średnich cen w transakcjach. Zarówno jeśli chodzi o obniżki kwartalne, jak rok do roku. W stolicy m kw. sprzedawany był średnio za 15 397 zł (-4,5 proc. kw./kw.) a w stolicy małopolski za 13 383 zł (-3,9 kw./kw.). Tymczasem w Gdańsku widać wzrosty średnich cen w transakcjach o 5,1 proc. do poziomu  13 420 zł za m kw. Jak twierdzą eksperci Metrohouse, na pomorskim rynku mamy do czynienia ze specyfiką związaną z zakupami inwestycyjnymi mieszkań, tym bardziej, że lokalizacja wyjątkowo sprzyja także wynajmowi krótkoterminowemu. To prowadzi do podtrzymania wysokiego popytu na mieszkania, co niekoniecznie ma miejsce w innych miastach, które nie mogą czerpać z dobrodziejstw tak atrakcyjnej lokalizacji.

Miasto Średnia cena transakcyjna w I kw. 2026 Różnica kw.kw. Różnica r/r Średnia cena nabywanego mieszkania Średni metraż nabywanego mieszkania
Wrocław 12 311 zł 2,9% 6,7% 605 000 zł 49
Kraków 13 383 zł -3,9% -2,4% 603 000 zł 45
Warszawa 15 397 zł -4,5% -3,7% 742 000 zł 48
Gdańsk 13 420 zł 5,1% 13,7% 659 000 zł 49
Łódź 7 747 zł 3,3% 4,8% 393 000 zł 50

Nowy trend: klienci szukają nieruchomości na przedmieściach

Coraz droższe centra miast wyzwalają potrzebę poszukiwań mieszkań już nie tylko w dzielnicach położonych dalej od centralnych rejonów, ale także na przedmieściach. – Taki trend może wpływać na nominalne obniżanie średnich cen mieszkań w poszczególnych miastach, dlatego tak ważne przy analizie jest zwracanie uwagi na rozkład terytorialny transakcji, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Wielu klientów podchodzi do zakupu mieszkania z coraz większymi pokładami rozsądku, który prowadzi do zakupu większych i bardziej użytecznych metraży kosztem nieco dłuższego dojazdu do pracy. Jednak w żadnym z analizowanych miast średni nabywany metraż nie przekracza 50 m kw.

Rynek centrów danych w EMEA przyspiesza. Warszawa umacnia pozycję cyfrowego hubu regionu

Jak wynika z najnowszego raportu międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield „EMEA Data Centre MarketBeat H2 2025”, rynek centrów danych w regionie EMEA wszedł w fazę przyspieszonego, choć coraz bardziej selektywnego wzrostu. Na koniec 2025 roku łączna moc operacyjna funkcjonujących obiektów przekroczyła 11,4 GW, co oznacza wzrost o 19% rok do roku. Jednocześnie moc obiektów będących w budowie wyniosła 2,7 GW, a kolejnych inwestycji na etapie planowania 12,1 GW, co podnosi całkowitą przewidywaną pojemność regionu do 26,2 GW.

Za dalszy rozwój rynku odpowiadają przede wszystkim: rosnąca adopcja chmury obliczeniowej, strategie cyfrowej suwerenności oraz globalny wyścig o infrastrukturę dla sztucznej inteligencji i obliczeń o wysokiej wydajności. Jak wskazuje Cushman & Wakefield, o kierunkach rozwoju sektora w coraz większym stopniu decydują dziś dostępność mocy, możliwość przyłączenia do sieci, intensywność emisyjna miksu energetycznego oraz przewidywalność procesów regulacyjnych.

Nie zmienia to faktu, że największe znaczenie w regionie nadal mają tzw. rynki Powerhouse – Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż, Dublin oraz Mediolan, który dołączył do tego grona po przekroczeniu poziomu 1 GW łącznej mocy operacyjnej i pipeline’u. Sześć największych hubów odpowiada dziś za ok. 45% mocy operacyjnej w regionie EMEA oraz ponad 40% przyszłej podaży. Jednocześnie mierzą się one z coraz silniejszymi ograniczeniami strukturalnymi, takimi jak niedobór gruntów, ograniczona dostępność mocy, przeciążenia sieci i złożone regulacje. W efekcie coraz więcej dużych projektów, w tym kampusów hyperscale, kierowanych jest na rynki regionalne i wschodzące.

Na tym tle szczególnie mocno wyróżnia się Warszawa, która została sklasyfikowana jako nowy rynek o ugruntowanej pozycji. Stołeczny rynek umacnia tym samym swoją rolę jako najważniejszy hub infrastruktury cyfrowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Na koniec 2025 roku moc operacyjna centrów danych w regionie Warszawy osiągnęła 157 MW, co oznacza wzrost o około 10% rok do roku, natomiast w skali całej Polski przekroczyła 210 MW. Jednocześnie warszawski pipeline wzrósł o 45%, osiągając blisko 160 MW, z czego 11 MW pozostaje w budowie, a 148 MW znajduje się na etapie planowania”, mówi Kamil Żach, Head of Industrial Sector, Cushman & Wakefield.

Silne fundamenty gospodarcze, duży rynek wewnętrzny, szybka cyfryzacja przedsiębiorstw i dostęp do wysoko wykwalifikowanych specjalistów sprawiają, że Warszawa przyciąga zarówno operatorów colocation, jak i globalnych dostawców chmury. Miasto pełni dziś funkcję głównej „bramy chmurowej” dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej – działają tu już regiony chmurowe takich firm jak Google Cloud, Microsoft Azure i OVHcloud. Dodatkowym atutem pozostaje stabilność instytucjonalna wynikająca z członkostwa Polski w UE i NATO.

Mimo bardzo dobrych perspektyw rynek nie jest wolny od wyzwań

Skala inwestycji będących aktualnie w fazie budowy w Polsce spadła, co jest bezpośrednio związane z wydłużającym się czasem oczekiwania na przyłącza do sieci, ograniczoną dostępnością stacji elektroenergetycznych oraz rosnącymi kosztami realizacji inwestycji. Dodatkowo krajowy miks energetyczny, nadal częściowo oparty na węglu, oznacza dla operatorów wyższe koszty emisji i większą ekspozycję na ryzyka regulacyjne. Pomimo tych barier Warszawa pozostaje najbardziej wiarygodnym rynkiem wielkoskalowych centrów danych w Europie Wschodniej”, dodaje Kamil Żach.

W ocenie Cushman & Wakefield to właśnie połączenie skali krajowego rynku, dojrzałego ekosystemu chmurowego, stabilności instytucjonalnej i rosnącego znaczenia regionu CEE sprawia, że stolica Polski ma dziś wyjątkowo mocną pozycję na mapie europejskiej infrastruktury cyfrowej.

Artur Wójcik objął stanowisko Dyrektora Operacyjnego Stacji Paliw Intermarché

Od 1 kwietnia 2026 roku za rozwój obszaru stacji paliw w Grupie Muszkieterów odpowiada Artur Wójcik. To menedżer z wieloletnim doświadczeniem w handlu i zarządzaniu operacyjnym, który w ostatniej dekadzie odpowiadał m.in. za rozwój i funkcjonowanie sieci ponad 500 punktów sprzedaży w Polsce.

Artur Wójcik wnosi do Grupy Muszkieterów doświadczenie zdobywane w międzynarodowym środowisku handlu detalicznego. Przez ostatnich 10 lat był związany z koncernem BP, gdzie odpowiadał m.in. za rozwój sprzedaży i zarządzanie ofertą convenience i łańcuchem wartości w sieci kilku tysięcy punktów sprzedaży w Polsce i Europie. W tym czasie wdrażał strategie sprzedażowe i ofertowe zorientowane na potrzeby klientów. Wcześniej pracował również w Grupie Metro, gdzie uczestniczył we wdrażaniu rozwiązań biznesowych oraz strategii marketingowych i sprzedażowych na wielu rynkach.

W swojej dotychczasowej pracy łączył wiedzę rynkową z praktyką zarządzania na poziomie lokalnym, regionalnym i globalnym. Ma doświadczenie w tworzeniu strategii biznesowych skierowanych zarówno do partnerów biznesowych, jak i klientów indywidualnych. Specjalizuje się także w rozwoju modeli franczyzowych oraz nowoczesnych formatów sprzedaży. W nowej roli odpowiada za dalszy rozwój segmentu stacji paliw i wzmacnianie jego pozycji rynkowej.

– Segment stacji paliw wymaga dziś sprawnego zarządzania operacyjnego, dobrej znajomości rynku i umiejętności rozwijania oferty w sposób odpowiadający na realne potrzeby klientów. Doświadczenie Artura Wójcika bardzo dobrze wpisuje się w te wyzwania. Jestem przekonany, że będzie ważnym wsparciem dla dalszego rozwoju tego obszaru w Grupie Muszkieterów – mówi Adrian Podziemski, prezes sieci Intermarché.

Przekazanie obowiązków zaplanowano etapowo, tak aby zapewnić ciągłość zarządzania tym obszarem. Do końca kwietnia Tomasz Kruk wspiera wdrożenie Artura Wójcika, a w organizacji pozostaje do 30 czerwca 2026 roku.

Ropa drożeje po fiasku rozmów USA-Iran. Inwestorzy obawiają się eskalacji

Fiasko trwających ponad 20 godzin rozmów między delegacjami Stanów Zjednoczonych i Iranu wyraźnie podniosło poziom niepewności na globalnych rynkach finansowych. Już od początku negocjacji było jasne, że stanowiska obu stron pozostają na tyle odległe, iż szybkie osiągnięcie porozumienia wydawało się mało realne. Dla inwestorów kluczowe znaczenie mają teraz dalsze decyzje Białego Domu, zwłaszcza po zapowiedzi blokady Cieśniny Ormuz przez amerykańską marynarkę wojenną. Taki ruch zwiększa presję na Teheran, ale jednocześnie podnosi ryzyko poważnych zakłóceń w globalnym handlu ropą, ponieważ przez ten strategiczny szlak transportowana jest istotna część surowców energetycznych z regionu Zatoki Perskiej. W trudniejszej sytuacji znajdują się także państwa powiązane gospodarczo z Iranem, w tym przede wszystkim Chiny, które mimo napięć korzystały dotąd z dostępu do surowców z tego obszaru.

Najsilniejszą reakcję widać na rynku ropy. Cena Brent wzrosła o ponad 8 proc. i ponownie przekroczyła poziom 104 dolarów za baryłkę, co odzwierciedla rosnącą premię za ryzyko geopolityczne. Inwestorzy obawiają się, że dalsza eskalacja mogłaby doprowadzić do ograniczenia podaży surowca, wzrostu kosztów transportu oraz zakłóceń w funkcjonowaniu infrastruktury wydobywczej w regionie. Dodatkowym źródłem napięcia są sygnały płynące z Teheranu, który zapowiada zdecydowaną odpowiedź na wszelkie próby ograniczania swobody żeglugi i kontroli nad portami w Zatoce Perskiej oraz na Morzu Omańskim. Tego rodzaju deklaracje wzmacniają przekonanie, że sytuacja pozostaje niestabilna, a rynek ropy będzie w najbliższym czasie szczególnie wrażliwy na wszelkie komunikaty polityczne i militarne.

Podwyższona niepewność szybko przełożyła się również na rynek akcji. Giełdy azjatyckie zareagowały spadkami, choć ich skala była na razie umiarkowana w relacji do dynamiki wzrostu cen ropy. Hang Seng, KOSPI i Nikkei traciły nieco ponad 1 proc., a kontrakty terminowe sugerowały podobnie słabe otwarcie na parkietach europejskich, co też i miało miejsce po godzinie 9:00. To pokazuje, że inwestorzy zaczęli uwzględniać w wycenach ryzyko wyższej inflacji, wzrostu kosztów energii oraz możliwego pogorszenia perspektyw wzrostu gospodarczego. Najbardziej narażone na presję pozostają rynki i sektory wrażliwe na ceny paliw i transportu, podczas gdy relatywnie lepiej mogą zachowywać się spółki surowcowe korzystające na wzroście notowań ropy.

Mimo gwałtownej reakcji rynków scenariusz pełnoskalowej eskalacji militarnej nadal nie jest przesądzony. Taki rozwój wydarzeń oznaczałby dla Stanów Zjednoczonych wysokie koszty polityczne i gospodarcze, zwłaszcza że Iran pokazał już zdolność do przeprowadzania dotkliwych kontrataków wymierzonych w region i infrastrukturę energetyczną. Dlatego bardziej prawdopodobne wydaje się, że obie strony, mimo załamania rozmów, będą próbowały utrzymać się na ścieżce ograniczonej deeskalacji. Z punktu widzenia rynków oznacza to utrzymanie podwyższonej zmienności: ropa może pozostać droga, a globalne indeksy akcyjne podatne na kolejne fale nerwowości, dopóki nie pojawią się wyraźniejsze sygnały stabilizacji sytuacji geopolitycznej.

Orban oddaje władzę, ropa drożeje, dolar się umacnia

Wczorajsze wybory na Węgrzech pokazały wyraźne zwycięstwo głównej opozycyjnej partii Tisza. Wojna w Zatoce Perskiej nie jest bliska zakończenia. Inflacja w USA rośnie, ale zgodnie z oczekiwaniami.

Nowa władza na Węgrzech

Nie znamy jeszcze ostatecznych wyników wyborów na Węgrzech, ale nawet bardzo sprzyjające Orbanowi ośrodki komunikują zdecydowaną przewagę opozycyjnej partii Tisza. Oznacza to, że po 16 latach Viktor Orban oddaje stery w państwie, a lider opozycji będzie w stanie utworzyć samodzielny rząd. Wszystko to działo się przy zaskakująco dużej frekwencji – niemal 80%. Co ważne, przywódca partii Fidesz uznał wynik wyborów i pogratulował swojemu następcy.  Jak reagują rynki? Dzisiaj na otwarciu pomimo tego, że polski złoty tracił względem euro, to forint zyskiwał. Pokazuje to, że optymizm związany ze zmianami władzy jest znacznie silniejszy niż niepokoje w geopolityce. Umocnienie forinta spowodowane jest nadzieją na zakończenie konfliktów Węgier z UE i napływ kapitału do tego kraju.

Wojna w Zatoce Perskiej

Zawieszenie broni w ramach konfliktu Izraela i USA z Iranem jest wyjątkowo mało skuteczne – szczególnie fragment o umożliwieniu ruchu statków. USA kieruje w stronę zatoki flotę w celu udrożnienia Cieśniny Ormuz. W weekend doszło również do kolejnych ataków, w tym takich dotyczących infrastruktury energetycznej. Pojawiły się również mocne wypowiedzi prezydenta USA w sprawie obecnej sytuacji, mogące sugerować zaostrzenie atmosfery. Typowo dla tego konfliktu, gdy tylko pojawiają się groźby eskalacji, w górę idzie ropa naftowa i dolar amerykański. Baryłka ropy Brent kosztowała przed weekendem 95 USD, a dzisiaj rano jest to już poziom 102 USD. Co ciekawe, mocniej w górę wyskoczył surowiec WTI (amerykańska ropa). Również dolar umacniał się od otwarcia. Na rynku walutowym widzimy jednak wyraźną korektę.

Inflacja za oceanem

Wczoraj poznaliśmy dane z USA na temat zmian cen dla konsumentów w marcu. Rynek oczekiwał wzrostu o 3,3% i tyle właśnie zobaczyliśmy. Jeszcze miesiąc temu było to 2,4%. Mamy zatem widoczny wpływ konfliktu w Zatoce Perskiej. Trzeba jednak pamiętać, że marzec zaczął się przy cenie baryłki 70 USD. Poziom 100 USD amerykańska ropa zaczęła przekraczać dopiero w ostatnich dniach miesiąca. Co to oznacza? Kwiecień – jeżeli nie dojdzie do stabilizacji – będzie jeszcze wyraźnie trudniejszy dla portfeli konsumentów. To wszystko również przekłada się na umocnienie dolara. Im wyższa bowiem jest inflacja, tym później należy się spodziewać obniżek stóp procentowych. Podwyżki na razie są niby wykluczone, ale jeśli konflikt będzie eskalować a inflacja rosnąć, nie można ich wykluczyć.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Magazyny w największych regionach Polski. Gdzie popyt trzyma siłę, a gdzie rośnie ostrożność

Rynek w liczbach:

  • 7,4 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 640 tys. mkw. w budowie
  • 4,90 – 8,00 – czynsz euro/ mkw./ miesiąc obszar w mieście
  • 3,20 – 6,95 czynsz euro/ mkw./ miesiąc obszar poza miastem

Warszawa I – obszar w mieście

Gotowa powierzchnia w centrum uwagi

W I strefie warszawskiej dominowali klienci oczekujący szybkiego rozpoczęcia działalności, często w ciągu 2–3 miesięcy od podpisania umowy. Kluczowe znaczenie miała dla nich dostępność modułów oraz sprawna realizacja części biurowej.

Logistyka ostatniej mili napędza popyt

Większość transakcji koncentrowała się w przedziale 2 000 – 3 000 mkw., przy czym pojedyncze projekty osiągały około 8 000 – 10 000 mkw. Struktura popytu miała w dużej mierze charakter dystrybucyjny i miejski. W procesach negocjacyjnych dominowały zachęty w postaci okresów zwolnień z czynszu oraz budżetów na aranżację powierzchni biurowej i magazynowej.

Lokalizacje przyjazne pracownikom jako kluczowy atut

Najemcy zwracali szczególną uwagę na jakość i funkcjonalność części biurowej, dostępność miejsc parkingowych oraz dobre skomunikowanie z miastem. Wśród najczęściej wybieranych lokalizacji utrzymywały się Targówek oraz okolice Okęcia.

Zielona logistyka zyskuje na znaczeniu

Zrównoważony rozwój odgrywa coraz większą rolę, a najemcy coraz częściej włączają do negocjacji najmu wymagania dotyczące instalacji paneli fotowoltaicznych. Kwestie środowiskowe stają się rosnącym priorytetem, szczególnie w projektach logistyki miejskiej.

Warszawa II – obszar poza miastem

Przedłużenia umów dominują w strukturze popytu

Renegocjacje umów najmu pozostawały główną aktywnością na rynku. Zaobserwowaliśmy ograniczony popyt na duże moduły,

ponieważ większość najemców utrzymywała dotychczasową skalę działalności lub decydowała się jedynie na niewielkie rozszerzenia.

Presja na czynsze

Nowo ukończone projekty zwiększyły presję cenową w konkurencji ze starszymi, tańszymi obiektami. W efekcie obserwowano wyraźną presję na stawki efektywne oraz większą elastyczność właścicieli w zakresie pakietów zachęt, co wzmacniało pozycję negocjacyjną najemców.

Ostrożne podejście do nowych inwestycji

W 2025 roku oddano do użytkowania kilka nowych obiektów magazynowych, jednak część z nich pozostawała w trakcie komercjalizacji i oczekiwała na pierwsze umowy najmu. Skala projektów spekulacyjnych była ograniczona, a nowe inwestycje realizowano ostrożnie.

„W 2025 roku warszawski rynek magazynowy wszedł w fazę większej równowagi, przechodząc od dynamicznej ekspansji do bardziej selektywnego rozwoju.

Ostrożniejsze podejście deweloperów i realizacja projektów głównie z zabezpieczonym popytem przełożyły się na większą równowagę po stronie podaży. Jednocześnie znacząca część aktywności koncentrowała się wokół powierzchni dostępnych od zaraz, odpowiadających na bieżące potrzeby najemców.” – Katarzyna Madej, Director, Industrial Agency

Górny Śląsk

Rynek w liczbach:

  • 6,2 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 200 tys. mkw. w budowie
  • 3,80 – 5,40- czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Najemcy świadomi ryzyka

Widoczna była większa ostrożność po stronie najemców; rzadziej decydowali się na relokacje, częściej natomiast renegocjowali istniejące umowy, koncentrując się na optymalizacji kosztów i efektywności operacyjnej. Ekspansje były realizowane w sposób bardziej przemyślany i uzależniony od realnego wzrostu biznesu.

Rynek napędzany logistyką i produkcją

Największą aktywnością cieszyły się strategiczne lokalizacje, takie jak Gliwice, Sosnowiec czy Ruda Śląska. Region nadal przyciągał firmy łączące działalność logistyczną i produkcyjną. Strukturę najemców tworzyły zarówno firmy 3PL, jak i przedsiębiorstwa produkcyjne, w tym z sektora motoryzacyjnego, co potwierdza zróżnicowany i odporny charakter rynku.

ESG jako czynnik przewagi konkurencyjnej

Czynsze bazowe utrzymywały się na stabilnym poziomie, a umiarkowana nowa podaż nie generowała istotnej presji spadkowej.

Jednocześnie coraz większego znaczenia nabiera jakość techniczna budynków i aspekty ESG; certyfikaty środowiskowe, instalacje fotowoltaiczne, poprawiona izolacyjność czy energooszczędne systemy oświetlenia stały się ważnym elementem konkurencyjności projektów.

„W 2025 r. rynek magazynowy na Górnym Śląsku wszedł w fazę stabilizacji po okresie bardzo dynamicznego wzrostu w latach poprzednich. Podaż i popyt zaczęły się równoważyć, a aktywność deweloperów stała się bardziej selektywna. Ograniczono skalę inwestycji spekulacyjnych, koncentrując się głównie na projektach zabezpieczonych umowami pre-let oraz realizacjach typu BTS, dostosowanych do konkretnych potrzeb najemców.

Górny Śląsk umocnił swoją pozycję jako dojrzały, stabilny i dobrze skomunikowany rynek logistyczno-przemysłowy, w którym

kluczową rolę odgrywały ostrożność decyzyjna, renegocjacje oraz wysoki standard realizowanych inwestycji.” – Łukasz Ciepły, Director, Industrial Agency

Wrocław

Rynek w liczbach:

  • 5,5 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 130 tys. mkw. w budowie
  • 3,15 – 5,50- czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Lider nowej podaży w Polsce

W 2025 roku region wrocławski należał do najbardziej aktywnych rynków magazynowych w Polsce pod względem nowej podaży.

Do użytku oddano ponad 300 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej, co plasuje Wrocław wśród trzech największych pod tym względem rynków w kraju.

Rosnąca rola projektów produkcyjnych

Dolny Śląsk od wielu lat przyciąga inwestycje produkcyjne z sektorów motoryzacyjnego, elektroniki oraz produkcji komponentów, co wpływa na strukturę popytu na powierzchnie magazynowo-produkcyjne. W 2025 roku znacząca część zapytań dotyczyła obiektów z możliwością adaptacji pod lekką produkcję lub realizowanych w formule build-to-suit.

Stabilizacja po okresie dynamicznego wzrostu

Po bardzo intensywnym okresie rozwoju w latach 2021-2023 rynek magazynowy we Wrocławiu w latach 2024-2025 wszedł w fazę większej stabilizacji. Deweloperzy ostrożniej podchodzili do realizacji nowych projektów spekulacyjnych, a część inwestycji była rozpoczynana dopiero po zabezpieczeniu najemców umowami pre-let.

Jednocześnie większa dostępność powierzchni na rynku, przy wskaźniku pustostanów na poziomie ok. 9–11%, pozwalała najemcom prowadzić procesy decyzyjne w bardziej komfortowych warunkach i dokładniej analizować dostępne opcje.

Stabilizacja stawek czynszowych

Po okresie dynamicznych wzrostów czynszów w poprzednich latach, w 2025 roku zaobserwowaliśmy ich stabilizację. Bazowe stawki czynszów w regionie Wrocławia najczęściej mieściły się w przedziale 3,15 – 5,50 euro/mkw./miesiąc, w zależności od lokalizacji, standardu budynku oraz długości umowy najmu.

Większa konkurencja pomiędzy właścicielami obiektów oraz rosnąca dostępność powierzchni sprawiały, że najemcy częściej mogli negocjować korzystniejsze warunki.

„Aglomeracja wrocławska pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków logistyczno-produkcyjnych w Polsce. Region korzysta z bardzo dobrego położenia blisko granicy z Niemcami i Czechami oraz rozwiniętej infrastruktury drogowej, w tym autostrady A4 i drogi ekspresowej S8. Przyciąga zarówno operatorów logistycznych obsługujących handel międzynarodowy, jak i firmy produkcyjne z sektorów motoryzacyjnego, elektroniki oraz AGD.

Pomimo wyraźnej stabilizacji rynku po okresie dynamicznego wzrostu Wrocław pozostaje jedną z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji magazynowych w kraju. W dłuższej perspektywie rozwój regionu będzie wspierany przez silne zaplecze przemysłowe Dolnego Śląska, dalszy rozwój infrastruktury transportowej oraz rosnące znaczenie regionu w europejskich łańcuchach dostaw.” – Dorota Koseska, Director, Industrial Agency

Polska Centralna

Rynek w liczbach:

  • 5,3 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 170 tys. mkw. w budowie
  • 3,50 – 4,60 – czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Czwarty co do wielkości rynek magazynowy

Na koniec 2025 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo – przemysłowej w Polsce Centralnej osiągnęły około 5,3 mln mkw., co stanowi około 14% całkowitej podaży magazynowej w Polsce. Region pozostaje jednym z największych rynków

logistycznych w kraju, choć w ostatnim czasie został wyprzedzony pod względem wielkości przez Dolny Śląsk.

Region napędzany logistyką

Istotną rolę w regionie odgrywają najemcy logistyczni. Polska Centralna pełni funkcję centralnego ośrodka dystrybucyjnego dla całego kraju, dlatego dominują tutaj duże centra logistyczne obsługujące zarówno rynek krajowy, jak i międzynarodowy.

Rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania ESG

Coraz istotniejsze są również kwestie związane z ESG oraz efektywnością energetyczną budynków. Najemcy coraz częściej wybierają magazyny wyposażone w instalacje fotowoltaiczne, systemy energooszczędne oraz posiadające certyfikaty środowiskowe, takie jak BREEAM. Rozwiązania te pozwalają ograniczać koszty eksploatacyjne oraz zmniejszać wpływ działalności na środowisko.

„Istotną rolę w regionie odgrywają najemcy z sektora logistyki, obsługujący zarówno rynek krajowy, jak i międzynarodowy. Dlatego też w Polsce Centralnej obserwowany jest rosnący popyt na magazyny typu cross-dock (x-dock), które umożliwiają szybkie

przeładunki i minimalizację czasu składowania towarów. Trend ten wynika przede wszystkim z rozwoju logistyki miejskiej oraz rosnących oczekiwań dotyczących skracania czasu dostaw. Obiekty tego typu zyskują na znaczeniu szczególnie w pobliżu głównych węzłów transportowych i dużych aglomeracji.” – Katarzyna Burlińska, Senior Consultant, Industrial Agency

Poznań

Rynek w liczbach:

  • 4,0 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 40 tys. mkw. w budowie
  • 3,65 – 6,00 – czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Wzrost pustostanów i ostrożność rynkowych graczy

Rok 2025 był dla poznańskiego rynku magazynowego okresem wyraźnego spowolnienia. Na rynek trafiła znacząca ilość dostępnej powierzchni, co przełożyło się na wzrost poziomu pustostanów i większą ostrożność zarówno po stronie deweloperów, jak i najemców. Nowe projekty spekulacyjne realizowano w ograniczonym zakresie, a aktywność inwestycyjna wyraźnie wyhamowała.

Najemcy z sektora logistyki i handlu

Struktura popytu miała charakter zachowawczy i była porównywalna do innych regionów w Polsce, dominowały firmy logistyczne oraz handlowe, przy wyraźnej przewadze renegocjacji nad nowymi umowami.

Popyt napędzany przedłużeniami umów

Ograniczona liczba dużych przetargów logistycznych oraz relatywnie wysoka dostępność powierzchni sprawiły, że większość transakcji dotyczyła utrzymania dotychczasowych lokalizacji lub obejmowała mniejsze moduły niż w głównych hubach, takich jak Warszawa czy Polska Centralna.

„Pomimo stawek czynszowych konkurencyjnych względem Polski Centralnej, region nie przyciągnął w 2025 roku znaczącej liczby dużych relokacji, a większość znaczących projektów realizowana była w innych miastach. Mniejszy udział wielkoskalowych operacji logistycznych i e-commerce przełożył się na ograniczone zapotrzebowanie na powierzchnie powyżej 10 000 mkw.

Jednocześnie miniony rok pokazał, jak wrażliwy i elastyczny potrafi być poznański rynek: pojedyncze większe zapytanie było w stanie wyraźnie ożywić aktywność i skierować uwagę inwestorów na region. Oznacza to, że mimo przejściowego spowolnienia Poznań pozostaje rynkiem o realnym potencjale, reagującym dynamicznie na impulsy popytowe.” – Katarzyna Madej, Director, Industrial Agency