Mniej nowych inwestycji, wysoki popyt i spadek pustostanów na rynku magazynowym w Polsce

Według najnowszego raportu „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, w 2025 roku rynek powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce wszedł w fazę stabilizacji. Znacznie ograniczona nowa podaż i wysoki popyt ze strony najemców doprowadziły do stopniowego spadku wskaźnika pustostanów i poprawy równowagi rynkowej. W ubiegłym roku deweloperzy w coraz większym stopniu uzależniali rozpoczęcie nowych inwestycji od podpisania umów przednajmu, a na rynku najmu nadal dominowały renegocjacje. Czynsze za najbardziej atrakcyjne powierzchnie utrzymywały się na stabilnym poziomie, natomiast pakiety zachęt dla najemców znacząco się różniły w zależności od lokalizacji i standardu obiektu.

Na koniec 2025 roku całkowite zasoby powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce osiągnęły niemal 36,6 mln mkw., co przekłada się na wzrost o 5,9% w ujęciu rocznym. W całym ubiegłym roku oddano do użytkowania prawie 1,7 mln mkw., tj. o ponad 35% mniej niż rok wcześniej i najmniej od 2016 roku.

– Obserwowany w ostatnich latach dynamiczny rozwój rynku powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce przyczynił się do większej równowagi między popytem a podażą. Nowe inwestycje obecnie powstają w bardziej zrównoważonym tempie, a decyzje o ich realizacji coraz częściej uzależnione są od faktycznego zapotrzebowania zgłaszanego przez najemców. W całym 2025 roku deweloperzy rozpoczęli budowę prawie 1,9 mln mkw. magazynów w odpowiedzi

na bieżący popyt ze strony najemców. Natomiast inwestycje realizowane w pełni spekulacyjnie nadal należą do rzadkości. Ponad 60% powierzchni w obiektach będących w budowie zostało już wynajęte, a jedynie nieliczne projekty powstają całkowicie bez umów przednajmu – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Całoroczny wolumen transakcji najmu na rynku powierzchni magazynowych i przemysłowych w Polsce wyniósł niemal 6,64 mln mkw. i był wyższy od zarejestrowanego rok wcześniej o 14%.

Aktywność zarówno najemców, jak i deweloperów skupiała się na sześciu głównych rynkach magazynowych (Warszawie i okolicach, Górnym Śląsku, Polsce Centralnej, Dolnym Śląsku, Wielkopolsce i Trójmieście), które łącznie odpowiadały za prawie 83% wszystkich umów najmu sfinalizowanych w 2025 roku.

Podaż powierzchni magazynowej oraz powierzchnia w budowie

W 2025 roku deweloperzy wybudowali łącznie blisko 1,7 mln mkw., nowoczesnej

powierzchni magazynowo-przemysłowej. Rynkami o największej aktywności deweloperskiej w minionym roku były województwa dolnośląskie, mazowieckie i śląskie, gdzie oddano do użytkowania odpowiednio 349 800 mkw., 303 850 mkw. i 294 500 mkw. nowej powierzchni.

Na koniec IV kwartału 2025 roku w budowie pozostawało prawie 1,8 mln mkw. powierzchni magazynowej i przemysłowej. Najwięcej nowych obiektów powstawało w tym czasie w woj. mazowieckim (647 850 mkw.) i pomorskim (220 850 mkw.) oraz na Górnym Śląsku (191 900 mkw.) i w Polsce Centralnej (188 750 mkw.). Łącznie prawie 80% realizowanych w Polsce inwestycji magazynowych przypada na sześć największych regionów naszego kraju.

Aktywność najemców na rynku magazynowo-przemysłowym w Polsce

W 2025 roku najemcy wynajęli prawie 6,64 mln mkw. powierzchni magazynowo-przemysłowej (z wyłączeniem umów krótkoterminowych), co stanowi wzrost o 14% w ujęciu rocznym. Najwyższą aktywność najemców odnotowano w województwach mazowieckim, łódzkim, śląskim i dolnośląskim, których udział w całkowitym wolumenie transakcji wyniósł odpowiednio 21,2%, 17,7%, 16,2% i 13,0%.

W strukturze transakcji zawartych w 2025 roku dominowały renegocjacje, które stanowiły 52,1% całkowitego wolumenu. Nowe umowy najmu, w tym dotyczące realizacji projektów typu BTS, również zaznaczyły swój wyraźny udział w ubiegłorocznym popycie – wyniósł on aż 40,8%. Pozostałe 7,1% przypadło na ekspansje. Warto również zaznaczyć, że w 2025 roku najemcy wynajęli nieco ponad 213 550 mkw. na podstawie umów krótkoterminowych (do jednego roku).

Wśród wybranych największych transakcji minionego roku znalazły się m.in. renegocjacja połączona z powiększeniem powierzchni magazynowej zajmowanej przez firmę Agata w kompleksie Mapletree Piotrków II do ponad 128 000 mkw. oraz renegocjacja i ekspansja poufnego najemcy z sektora produkcyjnego w Segro Logistics Park Stryków do 120 150 mkw. W 2025 roku zawarto łącznie ponad 840 umów najmu, a średnia wielkość transakcji wyniosła ok. 8000 mkw. Czternaście z nich przekroczyło 50 000 mkw., w tym cztery – 100 000 mkw.

Magazyny do wynajęcia

Według ekspertów Newmark Polska pod koniec ubiegłego roku najemcy mieli do dyspozycji prawie 2,7 mln mkw. powierzchni dostępnej w istniejących obiektach oraz nieco ponad 690 000 mkw. w inwestycjach będących w trakcie realizacji.

Na koniec IV kwartału 2025 roku średni wskaźnik pustostanów dla całego kraju wyniósł 7,4%, co oznacza spadek o 0,1 p.p. rok do roku. Najwyższe poziomy wakatów zaobserwowano w województwie świętokrzyskim (17,2%), lubuskim (16,2%) oraz lubelskim (10,9%), natomiast najniższym wskaźnikiem pustostanów charakteryzowały się województwa podlaskie (brak wolnej powierzchni), zachodniopomorskie (1,2%) i opolskie (1,2%).

Czynsze

W 2025 roku czynsze za wynajem powierzchni magazynowych i przemysłowych najwyższej klasy pozostawały na stosunkowo stabilnym poziomie. Jednak w regionach charakteryzujących się wyższym wskaźnikiem pustostanów najemcy dysponowali większą siłą negocjacyjną, co pozwalało na uzyskanie niższych stawek czynszu efektywnego oraz bardziej rozbudowanych pakietów zachęt. Odmienną sytuację obserwowano w przypadku nowoczesnych obiektów oferujących wysoki standard techniczny i rozwiązania proekologiczne, gdzie właściciele wykazywali mniejszą skłonność do ustępstw w negocjacjach. Najwyższe stawki czynszowe nadal utrzymywały się w Warszawie (strefa I) oraz w województwie pomorskim.

Rynek inwestycyjny

W 2025 roku całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce wyniósł niemal 4,5 mld euro, co oznacza spadek o ok. 13% w porównaniu z poprzednim rokiem.

Nieruchomości magazynowe należały do grona najbardziej płynnych segmentów rynku. W 2025 roku odpowiadały za ponad 32% całkowitego wolumenu transakcji inwestycyjnych, zajmując drugie miejsce w strukturze sektorowej. Zawarto 34 transakcje o łącznej wartości niemal 1,5 mld euro, co oznacza wzrost o ok. 10% rok do roku. Zainteresowanie inwestorów koncentrowało się zarówno na pojedynczych aktywach typu core/core+, jak i na portfelach logistycznych oraz obiektach produkcyjnych zabezpieczonych długoterminowymi umowami najmu.

– W obliczu obecnej niepewności geopolitycznej obserwujemy wstrzymanie bądź opóźnienie łagodzenia polityki finansowej zarówno w strefie euro, jak i w Polsce. Niemniej jednak perspektywy makroekonomiczne Polski pozostają pozytywne. W centrum zainteresowania inwestorów pozostaną obiekty magazynowe zabezpieczone długoterminowymi umowami najmu oraz projekty zlokalizowane wzdłuż głównych korytarzy logistycznych i w największych aglomeracjach. Rosnące znaczenie w strategiach inwestycyjnych będą odgrywać standardy techniczne i środowiskowe. Nieruchomości spełniające wysokie wymagania ESG utrzymają przewagę konkurencyjną, podczas gdy starsze obiekty staną w obliczu rosnącej presji modernizacyjnej lub korekty wartości. Inwestorzy nadal będą koncentrować się na aktywach o relatywnie wysokim poziomie bezpieczeństwa, a sektor logistyczny, który pozostaje najbardziej płynnym segmentem rynku inwestycyjnego w Polsce, powinien nadal pozostawać w kręgu ich zainteresowania – mówi Urszula Sobczyk, Dyrektor Działu Wycen firmy Newmark Polska.

Polska w czołówce Europy

Bezsprzecznym atutem polskiego rynku magazynowego jest jego nowoczesność. Pod koniec 2025 roku ponad 70% istniejących zasobów miało mniej niż dziesięć lat, a ponad 42% – nie więcej niż pięć lat. Doceniają to zarówno deweloperzy i inwestorzy, jak i najemcy.

– Pod względem zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej Polska należy do największych rynków w Europie, ustępując jedynie takim krajom jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. Jednocześnie tempo wzrostu gospodarczego w Polsce pozostaje wyraźnie wyższe niż w wielu dojrzałych gospodarkach Europy Zachodniej, dzięki czemu nasz kraj należy do grona liderów rozwoju sektora logistycznego w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polska systematycznie umacnia swoją pozycję kluczowego hubu logistycznego w Europie. W najbliższych latach sektor ten nadal będzie się rozwijał, choć tempo wzrostu będzie w dużej mierze uzależnione od sytuacji gospodarczej w Europie oraz zmian zachodzących w globalnych łańcuchach dostaw – podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

UJ opracował ekologiczne podłoża, które zatrzymują deszczówkę nawet o 20 dni dłużej

Woda deszczowa może dłużej pozostawać w miastach. Na Uniwersytecie Jagiellońskim opracowano nowe rozwiązania dla błękitno-zielonej infrastruktury. Estetyczne, trwałe i przede wszystkim przyjazne środowisku, bo oparte na materiałach pochodzących z recyklingu.

Miasta coraz częściej mierzą się z dwiema skrajnościami klimatycznymi: gwałtownymi opadami i długimi okresami bez deszczu. Podczas opadów woda zbyt szybko odpływa z miast do kanalizacji burzowej, co w okresach suszy potęguje problem przegrzewania się przestrzeni publicznych i wysychania zieleni. Odpowiedzią na to są opracowane przez interdyscyplinarny zespół badaczy z UJ dwa rozwiązania, które pozwalają zatrzymać w podłożu deszczówkę przez długi okres.

Utrzymać wodę jak najdłużej

Opracowane technologie to zintegrowane kompozycje podłoże-roślina przeznaczone do zastosowania w małej błękitno-zielonej infrastrukturze miejskiej. W obu opracowanych rozwiązaniach celem nadrzędnym jest zatrzymanie, spowolnienie tempa odpływu wody deszczowej przy zastosowaniu metod sprzyjających środowisku naturalnemu i w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

– Zbadaliśmy możliwości użycia odpadów budowlanych jako podłoże, które w optymalny sposób akumuluje wody opadowe i jednocześnie pozwala łatwo utrzymać wybrane rośliny. Najlepsze wyniki daje zastosowanie rozdrobnionego gruzu ceglanego lub marglowego, wymieszanego z kompostem. Na takim podłożu nasadzamy macierzankę piaskową lub inne gatunki macierzanki, które doskonale sobie radzą w najtrudniejszych warunkach pogodowych. Wykazaliśmy, że w takim kompozycie zatrzymywane jest do około 95%. wody opadowej, a przy niskich opadach poziom ten wzrasta do 100%. Nasze kompozyty, w porównaniu do innych dostępnych obecnie na rynku rozwiązań, utrzymują wodę dłużej o 20 dni. To znakomite rezultaty – wyjaśnia prof. dr hab. Mirosław Żelazny z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ, współtwórca wynalazków.

Ekologiczny sposób – odpad budowlany i kompost w jednym

Gruz ceglany, stanowiący odpad budowlany, oraz odpad marglisty mogą w obu technologiach znaleźć ponowne zastosowanie i spełniać pożyteczną funkcję. Kompost, będący uzupełniającym składnikiem podłoża, to również produkt recyklingu. Zaproponowane rozwiązania retencyjno-filtracyjne wpisują się zatem doskonale w założenia gospodarki cyrkularnej, ograniczając ilość odpadów budowlanych trafiających na składowiska oraz zmniejszając zapotrzebowanie na inne, z reguły kosztowne surowce. To też przykład zrównoważonego rozwoju błękitno-zielonej infrastruktury (ang. BGI – Blue-Green Infrastructure) i zintegrowanych systemów opartych na przyrodzie (ang. nature-based solutions).

– Nasza technologia ma charakter kompleksowy. Podłoże wiążemy z gatunkiem rośliny odpornej na stres. Nie bez powodu zaproponowaliśmy macierzankę, w tym przede wszystkim macierzankę piaskową. To roślina o wysokich walorach estetycznych, która nie wymaga zabiegów pielęgnacyjnych. Do tego jest bardzo odporna zarówno na przesuszenia, jak i przymrozki, zachowując wybitne zdolności regeneracyjne. Łatwo się odradza w kolejnych sezonach i jednocześnie jako roślina miododajna stanowi świetną bazę pokarmową dla zapylaczy – mówi dr hab. Alina Stachurska-Swakoń, prof. UJ z Instytutu Botaniki UJ, współtwórczyni wynalazków.

– Zadaniem kompostu jest dostarczenie materii organicznej i składników odżywczych wspierających rozwój roślin i aktywność mikroorganizmów glebowych, bez pogarszania przepuszczalności podłoża. W efekcie substrat działa nie tylko jako magazyn wody, ale również jako środowisko wspierające procesy filtracyjne i biologiczne, które wspomagają funkcjonowanie układu – dodaje dr Anna Bojarczuk, współtwórczyni technologii.

Opracowane kompozyty magazynują wodę dłużej niż alternatywne rozwiązania stosowane w ogrodnictwie. Na przykład popularny keramzyt znacznie szybciej uwalnia zakumulowaną wodę, przez co nie sprawdza się w długich okresach bez opadów. Ważnym atutem obu technologii jest możliwość wdrażania ich w postaci gotowych modułów i prefabrykowanych wkładów. Dzięki temu mogą one znaleźć zastosowanie w zielonych dachach (typu ciężkiego), tarasach, ogrodach deszczowych, przystankach autobusowych z roślinnością retencyjną oraz elementach małej architektury miejskiej.

Czas na wdrożenie w przestrzeni miejskiej

Naukowcy chcieliby, aby podłoża akumulujące wodę deszczową oparte na odpadach budowlanych i rodzimych roślinach stały się jednym z elementów systemowych rozwiązań wykorzystywanych w nowoczesnej urbanizacji. Aby tak się stało, potrzebna jest współpraca z partnerami z otoczenia uniwersytetu, którzy będą upowszechniać opracowane metody. Rozwiązania zostały zgłoszone do ochrony patentowej w Polsce jako dwie niezależne technologie. Za ich komercjalizację odpowiada Centrum Transferu Technologii CITTRU, UJ.

– Zastosowanie w przestrzeni miejskiej innowacyjnych retencyjno-filtracyjnych rozwiązań umożliwia właściwe zarządzanie wodami opadowymi, co z kolei przekłada się na redukcję temperatury w środowisku zurbanizowanym, poprawę jakości powietrza i wspieranie bioróżnorodności. Badania wykazały, że w strefie, gdzie stosuje się te podłoża, występują mniejsze wahania temperatur. W obliczu długich okresów bez deszczu takie kompozycje, które z jednej strony pozwalają zakumulować na dłużej wody opadowe, a z drugiej strony wykorzystują łatwe w utrzymaniu, estetyczne rośliny, są po prostu potrzebne – mówi dr inż. Gabriela Konopka-Cupiał, dyrektorka CTT CITTRU.

Zespół zakłada, że instalacje mogą działać wielosezonowo i być w dużej mierze samowystarczalne, ponieważ zastosowane rośliny regenerują się, wytwarzają nasiona i nie wymagają intensywnej pielęgnacji.

Szansa na trwalszą zieleń w miastach

Badacze podkreślają, że o ile wiele osób często troszczy się dziś o walory estetyczne projektowanych przestrzeni zielonych, stosując wyszukaną roślinność wymagającą odpowiednich warunków i pielęgnacji, to po oddaniu takich inwestycji do użytku brakuje mechanizmów i procedur monitorowania stanu roślin. W wielu rozwiązaniach, ubogacających infrastrukturę i przestrzeń miasta, podkreśla się na przykład rolę zielonych dachów. Mało kto jednak mówi o ich wymiarze niebieskim, czyli wodnym. To samo dotyczy projektowanych miejskich terenów zielonych w ogóle. Zbyt często zapomina się o potrzebie zmagazynowania wody, ponownego wykorzystania wody szarej, która jest przecież niezbędna do tego, by rośliny przeżyły i się rozwijały.

– Dla wszystkich kluczowy jest efekt wizualny w momencie oddawania inwestycji, kiedy wszystko musi być zielone i estetyczne. Kłopot w tym, że przez niewłaściwą gospodarkę wodną te instalacje często szybko marnieją i tracą funkcjonalność. Brakuje również skutecznych systemów monitorowania stanu zieleni w takich miejscach. Poza tym obecne rozwiązania często opierają się na wysoko przetworzonych substratach, które są kosztowne i wymagają transportu, a także na roślinach ozdobnych o ograniczonej odporności na suszę i stres termiczny. Nasze rozwiązania odpowiadają na ten problem w sposób systemowy: łączą odporne rośliny rodzime z podłożem, które działa jak naturalny magazyn wody, zatrzymując ją w strukturze materiału przez długi czas. W efekcie powstaje spójny ekosystem zaprojektowany tak, aby zatrzymywać wodę, działać stabilnie, wyglądać dobrze i jednocześnie być tani w utrzymaniu – zaznacza prof. Mirosław Żelazny z UJ.

Naszym celem jest projektowanie błękitno-zielonej infrastruktury tak, aby działała jak seminaturalny ekosystem. Nie patrzymy osobno na rośliny czy na podłoże – projektujemy układ, w którym wszystkie elementy współpracują ze sobą. Taki ekosystem jest również monitorowany w zakresie wielu parametrów, dzięki czemu możemy sprawdzać, jak funkcjonuje w zmieniających się warunkach pogodowych. Patrzymy więc na BGI nie jak na pojedyncze składowe do testowania, ale jak na spójny, seminaturalny ekosystem inspirowany procesami zachodzącymi w przyrodzie – dodaje dr Agnieszka Rajwa-Kuligiewicz, współtwórczyni technologii.

Opracowane technologie są wynikiem interdyscyplinarnej współpracy dużego zespołu naukowego z UJ, realizowanej w ramach projektu pilotażowego sfinansowanego ze środków projektu flagowego Campus Living Lab.Useful Research HUB w ramach Programu Strategicznego Inicjatywa Doskonałości w Uniwersytecie Jagiellońskim. Realizacja projektu była możliwa dzięki współpracy z firmą CEGMAR Marek Pochcioł oraz Ogrodem Botanicznym UJ, które przekazały materiały niezbędne do jego wykonania.

Sieci Sfinksa ze sprzedażą o wartości 51,27 mln zł w I kw. 2026 r.

Sprzedaż gastronomiczna restauracji zarządzanych przez Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia nieobjętej raportowaniem, wyniosła 51,27 mln zł po I kw. 2026 r., co stanowi wzrost o 1,9% r/r. Jednocześnie wyniki sprzedażowe lokali porównywalnych, czyli działających na koniec każdego miesiąca w zestawianych kwartałach (L4L), osiągnęły wartość 48,73 mln zł i były 2,4% wyższe niż rok wcześniej. 

– Wyniki sprzedażowe naszych sieci notują systematyczne wzrosty z kwartału na kwartał, choć z uwagi na nietypowe warunki pogodowe marca nie są one tak dobre w całym I kwartale, jak wyniki generowane przez naszą sieć w samym styczniu i lutym tego roku. Ponadto, mimo iż raportowana liczba restauracji działających w sieci na koniec ostatniego i porównawczego kwartału nie uległa zmianie i wynosiła 76, to jednak w ciągu analizowanego okresu sieć ulegała zmianom. Rok temu startowaliśmy od 78 lokali, których liczba w ciągu kwartału zmniejszyła się do 76. W tym roku zaczęliśmy od niższego poziomu, ale konsekwentnie realizujemy zaplanowane zwiększenie potencjału sieci. Pod koniec marca otworzyliśmy nową restaurację franczyzową w Gdańsku, a już w kwietniu ruszy kolejny SPHINX w Aleksandrowie Łódzkim – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Raportowana sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale franczyzowe i własne w sieci Sfinks Polska. Sprzedaż gastronomiczna nie obejmuje przychodów sieci Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

***

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia.

Kruchy rozejm, droższa ropa i presja inflacyjna

Porozumienie między USA a Iranem ciągle wisi na włosku. Oczy inwestorów zwrócone są na pakistański Islamabad i negocjacje pokojowe. Inflacyjne „mleko” już się jednak rozlało. Czy możemy się pożegnać z dalszymi obniżkami stóp w Polsce?

Wiele nieporozumień

Rynki bardzo euforycznie zareagowały na doniesienia o zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że kolejne dni dobitnie pokazują, jak wątpliwej jakości była to umowa. Już samo to, że obie strony nie potrafiły dobrze sformułować konkretnych warunków świadczy o kruchości tego porozumienia. Pierwszą kością niezgody stał się Liban. Strona irańska uważała, że to państwo również jest objęte zawieszeniem broni, ale liczne ataki rakietowe ze strony Izraela nie ustały. W efekcie Cieśnina Ormuz znów została zamknięta, a Teheran ustalił horrendalną opłatę 2 mln USD za bezpieczny tranzyt (do podziału z Omanem). Aktualnie w najbardziej wrażliwym punkcie świata utknęło ponad 325 tankowców. Pikanterii całej sprawie dodał atak na saudyjską architekturę energetyczną, która tylko w ostatnich godzinach została uszczuplona o 600 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Szybko też widzimy efekt na notowaniach „czarnego złota” – wracamy w okolice 100 USD za baryłkę w przypadku odmiany WTI.

Czy to ten moment?

W tym otoczeniu licznych niedomówień i wielu czynników zapalnych nieuwzględnionych w porozumieniu odbędzie się spotkanie zwaśnionych stron w pakistańskim Islamabadzie. Te „negocjacje pokojowe” mają doprowadzić do wypracowania trwałego zakończenia wojny. Stronę amerykańską reprezentować będzie JD Vance, ale – przynajmniej na ten moment – nie wiadomo, kto będzie przedstawicielem Teheranu. Dla inwestorów kluczowe jest pytanie, czy Cieśnina Ormuz będzie otwarta i czy dostawy surowca mogą pływać bez zakłóceń. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet wypracowanie porozumienia nie obniży napięcia, które będzie towarzyszyć nam jeszcze przez jakiś czas. Innymi słowy – szansa, że ropa wróci do poziomów sprzed wojny w szybkim tempie jest niemal zerowa. Wydarzenie znów ma miejsce w weekend, co tylko podgrzewa atmosferę na rynkach przed poniedziałkowym otwarciem. Z drugiej strony dzisiaj przed zamknięciem dnia niewykluczona będzie wzmożona aktywność popytu na bezpieczne aktywa, co powinna pozwolić USD znów umacniać się na rynku FX.

Tylko spokój „nas” uratuje

Wszystko to, o czym mowa powyżej, ma niebagatelne znaczenie dla naszego kraju. Wzrost cen paliw na stacjach sprawił, że w danych inflacyjnych za marzec już zobaczyliśmy skok z 2,1% do 3%. Co prawda z ratunkiem ruszył rząd, który obniżką podatku VAT i akcyzy odsunął czarne scenariusze cenowe ze stacji paliw, niemniej jednak taka „przyjemność” kosztuje budżet państwa około 1,6 mld PLN, a szybkie zakończenie konfliktu jest czymś ze sfery marzeń. Wczoraj decyzja RPP nie mogła być inna niż utrzymanie kosztu pieniądza bez zmian i tak też się stało. Trzeba tutaj dodać, że już marcowa decyzja Rady była kontrowersyjna, bo obniżka stóp nastąpiła mimo wiedzy o wybuchu wojny i skokowych wzrostach wartości ropy naftowej. Teraz jednak należy oczekiwać dużej ostrożności RPP. Sytuację próbował uspokoić prezes Glapiński na wczorajszej konferencji prasowej, na której mówił, że obecnie mamy do czynienia z nieco innym kryzysem niż to miało miejsce w przypadku wybuchu wojny w Ukrainie. Z tą tezą można się w pewnym stopniu zgodzić – nasz kraj w znacznym stopniu zdywersyfikował dostawy surowców, czy to ropy naftowej czy gazu, a dwucyfrowa inflacja jest bardzo mało prawdopodobna. Niemniej jednak konflikt na Bliskim Wschodzie dołoży do dynamiki cen swoje trzy grosze. A to wpłynie na zmianę w polityce monetarnej – „wajcha” możliwych scenariuszy przesuwa się bardziej w stronę podwyżki stóp niż ich obniżania w perspektywie kolejnych miesięcy.

Victoria Dom z silnym wzrostem sprzedaży w I kwartale i ambitnym planem na 2026 rok

Victoria Dom, jeden z największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, ogłosił wyniki sprzedaży za I kwartał 2026 r.  W tym czasie spółka sprzedała 424 mieszkania, tj. o 54% więcej niż w I kw. 2025 r., kiedy deweloper sprzedał 275 mieszkań. Victoria Dom przekazała klientom klucze do 293 lokali. Deweloper w 2026 r. planuje sprzedaż na poziomie 1600-1700 mieszkań.

– Aktywność na rynku nieruchomości jest podobna do tej z IV kwartału 2025 r. ocenia Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victorii Dom S.A. – Wiele projektów w budowie oraz oferta gotowych mieszkań wraz z dostępnym cenowo kredytem hipotecznym sprzyja zakupom mieszkań przez klientów szukających swojego lokum. Ich zdecydowana większość to osoby zainteresowane kupnem dla zaspokojenia swoich potrzeb lokalowych – podkreśla. I dodaje: – Konsekwentnie rozwijamy ofertę mieszkań dostępnych cenowo, odpowiadając na potrzeby klientów indywidualnych. W kolejnych kwartałach planujemy dalsze zwiększanie skali działalności.

Zdaniem Waldemara Wasiluka ostatnie zawirowania związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie negatywnie wpływają na koszty realizacji projektów mieszkaniowych. – Obserwujemy, że napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów materiałów budowlanych oraz energii, co wpływa na budżety realizowanych inwestycji. Jeśli sytuacja utrzyma się w kolejnych miesiącach, presja kosztowa będzie stopniowo przenoszona na ceny mieszkań, co może oznaczać ich dalszy wzrost w najbliższych kwartałach – komentuje Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victorii Dom S.A.

Victoria Dom planuje w 2026 r. sprzedaż na poziomie 1600-1700 mieszkań.

Decyzja RPP bez zaskoczeń. Więcej niepewności na Bliskim Wschodzie i Węgrzech

Stopy procentowe w Polsce bez zmian. Podobnie jak ruch przez Cieśninę Ormuz – mimo porozumienia, które zostało bardzo słabo sprecyzowane. W weekend wybory na Węgrzech. Czeka nas zmiana władzy, czy duża niespodzianka wbrew sondażom przedwyborczym?

Polska nie zmienia stóp procentowych

Wczorajsze posiedzenie odbyło się bez niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostały na tym samym poziomie – 3,75%. Rynki trochę obawiały się jednak, że może dojść do obniżek. Dlaczego? Rano, jeszcze przed decyzją, obserwowaliśmy wyraźną wyprzedaż złotego, a po samej decyzji nawet silniejsze zakupy. Wygląda na to, że duzi inwestorzy nie trafili ze swoimi przewidywaniami. Na konferencji przekaz był mocno uspokajający. Wskazywano, że marcowa obniżka nie była początkiem cyklu, a jedynie dostosowaniem. Przedstawiono różnicę pomiędzy obecną sytuacją a początkiem rosyjskiej agresji na terytorium Ukrainy. W obu przypadkach mamy szok podażowy, ale jednak obecny jest wciąż znacznie słabszy dla Polski. Podkreślono również, że jeżeli nie dojdzie do eskalacji, to również wpływ na inflację będzie wielokrotnie słabszy. Rynki najprawdopodobniej słusznie uznały, że nie jest to wstęp do obniżek w najbliższym czasie.

Czy warunki zawieszenia broni w ogóle istnieją?

Patrząc na rozwój sytuacji w Zatoce Perskiej, pozornie absurdalne pytanie o to, czy warunki zawieszenia broni w ogóle istnieją, zaczyna mieć sens. Jesteśmy już ponad dwie doby od ustalenia porozumienia, a okazuje się, że kwestii spornych raczej przybywa, niż ubywa. Dla rynków najważniejsze pytanie brzmi: co z Cieśniną Ormuz? Miała być otwarta, a nie jest. Iran domaga się bowiem opłat za przejście. Strona amerykańska uważa, że nie ma ich w porozumieniu, natomiast irańska mówi, że są – i że miały zostać ustalone z Omanem. Okazuje się, że warunki pokoju warto jednak podpisać, albo chociaż jednoznacznie uzgodnić. Patrząc na ceny surowców, wciąż widać dużą wiarę rynków, że sytuacja się ustabilizuje. Pojawia się jednak cień zwątpienia, bo ropa powoli wraca w stronę 100 USD za baryłkę. Myto pobierane przez Iran wynosić ma 1 USD za baryłkę i absolutnie nie uzasadnia poziomu napięć z tym związanych. Trzeba natomiast pamiętać, że Iran objęty jest sankcjami, więc przelewanie tych opłat może stanowić jeden z powodów opóźnień, przez które statki wciąż czekają na przejście.

Forint na sterydach

W weekend czekają nas wybory na Węgrzech. Patrząc na sondaże – opozycyjna Tisza ma wciąż 10% przewagi nad Fideszem. Bukmacherzy za zwycięstwo Tiszy płacą wciąż mniej niż 1,5 zł za każdą postawioną złotówkę. Kurs forinta w ostatnich tygodniach wyraźnie się umacnia, co pokazuje napływ kapitału z zagranicy. Prowokacja z przypisaniem Ukrainie odpowiedzialności za próbę zamachu na gazociąg w Serbii się nie udała. Brzmi to jak gotowy przepis na sukces? Być może, ale wcale niekoniecznie musi nim być. Głosy nie rozkładają się równomiernie, a poparcie dla Fideszu jest większe w rejonach, które ciężej się odpytuje w sondażach. Do tego – w zależności od badań – co piąty, a nawet co czwarty Węgier nie wie, na kogo zagłosuje. W rezultacie pewne są emocje w weekend i protest przynajmniej jednej ze stron, a nie zmiana władzy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

VeloBank rusza z biurem maklerskim. Klienci zyskają dostęp do GPW i rynków zagranicznych

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) dopuściła VeloBank do działania w charakterze podmiotu prowadzącego obrót papierami wartościowymi na rachunek klientów. Decyzja GPW oznacza, że klienci VeloBanku będą mogli inwestować na GPW za pośrednictwem biura maklerskiego VeloBanku, które rozpocznie działalność operacyjną już w połowie roku i zaoferuje atrakcyjną ofertę inwestycyjną dla klientów detalicznych, w tym segmentu private banking.

Dopuszczenie do działania na GPW w charakterze członka giełdy wpisuje się w realizację strategii VeloBanku w obszarze rozwoju usług inwestycyjnych i wzmacnia kompetencje banku w obszarze rynku kapitałowego. Uzyskanie statusu członka giełdy wymagało spełnienia szeregu kryteriów określonych w regulacjach GPW, zapewniających m.in. prawidłową i bezpieczną obsługę obrotu instrumentami finansowymi notowanymi na warszawskim parkiecie.

W lutym br. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wydała VeloBankowi zgodę na prowadzenie działalności maklerskiej. VeloBank planuje rozpocząć działalność operacyjną biura maklerskiego w momencie finalizacji przejęcia klientów detalicznych Citi Handlowego, co jest przewidziane na połowę 2026 roku.

Uzyskanie statusu członka GPW jest bardzo istotne dla rozwoju naszej oferty usług inwestycyjnych. W efekcie klienci VeloBanku będą mogli realizować transakcje na GPW za pośrednictwem naszego biura maklerskiego. To również jeden z warunków skutecznego przyłączenia części detalicznej Citi Handlowego z VeloBankiem i kolejny krok na drodze do finalizacji tego procesu. Co więcej, naszą ambicją jest stworzenie jednego z najlepszych jakościowo biur na rynku. Stawiamy na doświadczonych doradców, szeroki dostęp do rynków zagranicznych oraz ofertę inwestycyjną wykraczającą poza standardowe rozwiązania – mówi Grzegorz Zawada, dyrektor biura maklerskiego VeloBanku.

Biuro maklerskie VeloBanku umożliwi klientom inwestowanie w instrumenty notowane na GPW, nowoczesną platformę transakcyjną umożliwiającą szeroki dostęp do instrumentów finansowych na rynkach zagranicznych. Strategia zakłada oferowanie dostępu do kilkunastu giełd zagranicznych i szerokiej gamy produktów strukturyzowanych. W planach jest także doradztwo inwestycyjne na rynkach polskim i zagranicznym, w szczególności w zakresie zagranicznych ETF-ów. Trzonem zespołu biura maklerskiego VeloBanku będą specjaliści dotychczas obsługujący klientów indywidualnych w biurze maklerskim Citi Handlowego.

Rosną wskaźniki odtworzeniowe mieszkań. Gminy i właściciele dostają argument do podwyżek czynszów

O kilka, a nawet kilkanaście procent – tak wzrosły wskaźniki odtworzeniowe ogłaszane przez wojewodów. To wpłynie na możliwe podwyżki czynszu. I chodzi nie tylko o lokale komunalne – informują eksperci portalu Gethome.pl

Dopłaty kredytowe i rządowe programy – to właśnie z tym tematem w ostatnich latach kojarzyły się wskaźniki odtworzeniowe ogłaszane przez wojewodów. Trzeba jednak pamiętać, że pierwotną rolą wspomnianych wskaźników jest wyznaczenie limitu łatwych podwyżek czynszowych. Właśnie dlatego należy odnotować, że niedawno miały miejsce wzrosty wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Przykładowo taki wskaźnik obliczony dla Warszawy wzrósł ostatnio o 11% (do 12 149 zł). W przypadku Poznania, analogiczny wzrost z początku kwietnia br. wyniósł 10%. Eksperci GetHome.pl tłumaczą, czy opisywane zmiany będą miały wpływ na czynsze płacone przez najemców. Warto w tym kontekście odróżnić prawną teorię oraz praktykę dotyczącą rynku najmu i polityki czynszowej gmin.

Jak (w teorii) wskaźniki kosztowe mają regulować czynsze?

Na wstępie wyjaśnijmy, że niedawna publikacja kolejnych wskaźników przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych (dalej: wskaźników odtworzeniowych) to wymóg wynikający od lat z ustawy o ochronie praw lokatorów. Opisywane wskaźniki wykorzystywano do wyznaczania limitów cenowych w popularnych programach dopłat kredytowych (RnS, MdM, BK 2%), ale głównym zastosowaniem tych indeksów jest ochrona lokatorów.

Przypomnijmy najważniejsze zasady ochronne wynikające z art. 8a i 9 ustawy o ochronie praw lokatorów:

  1. termin pisemnego wypowiedzenia aktualnej wysokości czynszu wynosi min. 3 miesiące
  2. podwyżka czynszu nie może być wprowadzana częściej niż raz na 6 miesięcy
  3. podwyżka skutkująca przekroczeniem przez roczny czynsz progu 3% wartości odtworzeniowej mieszkania albo następująca z wyższego poziomu niż ten limit trzyprocentowy, powinna być dodatkowo uzasadniona przez wynajmującego i może nastąpić w sytuacjach wskazanych przez ustawę (uwaga: wartość odtworzeniowa mieszkania to iloczyn jego powierzchni użytkowej oraz aktualnego wskaźnika odtworzeniowego, podawanego co 6 miesięcy w wojewódzkim dzienniku urzędowym)
  4. wskaźniki odtworzeniowe są wyznaczane przez wojewodę na podstawie aktualnych danych urzędu statystycznego i własnych analiz kosztów budowy
  5. podwyżka czynszu będzie automatycznie uzasadniona mimo przekroczenia limitu trzyprocentowego (patrz punkt 3), jeżeli w roku kalendarzowym nie przewyższa ona wskaźnika inflacji z poprzedniego roku
  6. właściciel mieszkania ma prawo wprowadzić podwyżkę przekraczającą trzyprocentowy limit kosztu odtworzenia (patrz punkt 3), o ile zapewni mu ona pokrycie kosztów utrzymania lokalu i odpowiedni zwrot kapitału określony przez ustawę oraz godziwy zysk (przy najmie socjalnym lokali, zysk nie powinien występować)

Eksperci portalu GetHome.pl dodają, że podwyżka czynszu skutkująca przekroczeniem limitu 3% wartości odtworzeniowej lub następująca z wyższego poziomu (i większa od ubiegłorocznej inflacji), niestety bywa zarzewiem sporów. Przyczyną jest niezdefiniowane bliżej w ustawie pojęcie godziwego zysku, które próbują precyzować sądy (przykład: Wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu z dnia 23 lutego 2016 r. – sygn. akt: II Ca 1206/15).

Lokatorzy komunalnych mieszkań jednak zapłacą więcej?

Temat wskaźników odtworzeniowych w kontekście najmu, najczęściej ma związek z zasobem gminnych mieszkań. To pewien paradoks, bo gminy w praktyce ustalają czynsze za najem swoich lokali na poziomie znacznie mniejszym niż próg 3% wartości odtworzeniowej, wyznaczający granicę łatwych podwyżek czynszowych. Przykładowo, dla Warszawy ten trzyprocentowy próg w przeliczeniu na 1 m kw. wynosi obecnie ok. 30 zł ((12 149 zł/m kw. x 3%)/12). Z kolei bazowa stawka czynszu przy najmie stołecznych lokali komunalnych to aktualnie 13,55 zł/m kw., a przy najmie socjalnym – 2,00 zł/m kw.

W innych miastach też nierzadko zdarzają się stawki czynszowe na poziomie mniejszym niż 1,5% wartości odtworzeniowej gminnego lokalu. Dlaczego? Znaczenie mają nie tylko względy społeczne, ale również problemy z egzekucją czynszów. Przypomnijmy, że pod koniec 2024 r. po odliczeniu pustostanów zadłużone było co drugie mieszkanie gminne. Spora podwyżka czynszów prawdopodobnie jeszcze pogorszyłaby spłacalność. Czy zatem ostatnie zmiany wskaźników odtworzeniowych są bez znaczenia dla gminnych najemców? To pochopny wniosek. Dla gminy wyższa wartość wskaźnika odtworzeniowego może być bowiem argumentem do podniesienia czynszu – w celu utrzymania stałego poziomu np. 1,2% – 1,5% wartości odtworzeniowej mieszkania.

Limity również dla prywatnego najmu, ale … nie do końca

Eksperci portalu GetHome.pl przypominają, że opisywane powyżej zasady podnoszenia czynszów nie mają znaczenia w przypadku najmu okazjonalnego oraz instytucjonalnego. Potwierdza to odpowiednio art. 19e i art. 19j/19s ustawy o ochronie praw lokatorów. A co w razie „zwykłego” wynajmu mieszkania należącego do prywatnego lub firmowego właściciela, czyli wynajmu innego niż najem okazjonalny oraz instytucjonalny? Tutaj przepisy nie wskazują na wyłączenie stosowania limitów częstości i wysokości podwyżek czynszu. W praktyce znaczenie wspomnianych limitów skutecznie ogranicza jednak popularność krótkich (np. rocznych) umów najmu, a także … niewiedza stron umowy. Pamiętajmy również, że na rynku najmu nie zawsze występuje sytuacja uzasadniająca podwyżki czynszu.

Neuromorficzne chipy mogą wywrócić rynek AI. Problemem pozostaje infrastruktura

Neuromorficzne chipy wyprowadzają AI poza centra danych. Refleks modliszki i obliczenia działające na wzór ludzkiego mózgu.

Do 2028 r. globalne wydatki na infrastrukturę brzegową mają wzrosnąć z 261 mld do 380 mld dolarów, co jest konsekwencją zwiększającego się zapotrzebowania na inteligentne i energooszczędne rozwiązania do przetwarzania danych. Pomocne w zaspokojeniu tego wyzwania może być neuromorficzne podejście do obliczeń, które zaczyna „wypychać” sztuczną inteligencję poza centra danych, umożliwiając działanie jej mechanizmów bliżej źródeł informacji. Znajduje ono już zastosowanie w robotyce, medycynie, modelowaniu klimatu czy cyberbezpieczeństwie. Jednak, jak wskazują eksperci Vertiv, za rozwojem takich rozwiązań wciąż nie nadąża infrastruktura (zarówno sprzętowa, jak i programowa) potrzebna do ich wdrażania na większą skalę.

Neuromorficzne chipy to nowa generacja układów scalonych, których architektura bazuje na strukturze i mechanizmach działania ludzkiego mózgu. Wykorzystują one impulsowe sieci neuronowe (SNN), które aktywują się tylko w przypadku zaistnienia istotnego sygnału wejściowego – podobnie jak biologiczne neurony. W przeciwieństwie do tradycyjnych procesorów, które korzystają z oddzielnej pamięci, chipy neuromorficzne łączą pamięć i moduł obliczeniowy w jednym miejscu, dzięki czemu przetwarzają dane szybciej i zużywają mniej energii.

Według danych Precedence Reasearch, wartość globalnego rynku neuromorficznych chipów wyniosła w 2024 roku 1,73 mld dolarów, a do 2034 r. ma wzrosnąć niemal czterokrotnie – do 8,86 mld dolarów. Prognozowany średni roczny wzrost (CAGR) wynosi 17,7%, co wynika z rosnącego zapotrzebowania na energooszczędne systemy obliczeniowe oraz rozwój autonomicznych rozwiązań.

Zwinność maszyn inspirowana naturą

Neuromorficzne chipy znajdują zastosowanie w dziedzinach, w których kluczowe znaczenie ma szybkie reagowanie oraz niski pobór energii. W branży medycznej mogą one wspierać rozwój urządzeń diagnostycznych analizujących sygnały biologiczne w czasie rzeczywistym lub działać w inteligentnych protezach reagujących niemal natychmiast na ruch użytkownika. Dzięki architekturze, na której bazują SNN, układy te potrafią przetwarzać dane sensoryczne bezpośrednio w urządzeniu, eliminując konieczność przesyłania ich do chmury. To otwiera drogę do bardziej autonomicznych i energooszczędnych rozwiązań, działających w sposób ciągły nawet w środowiskach o ograniczonym dostępie do sieci.

W robotach oraz innych autonomicznych urządzeniach układy neuromorficzne pozwalają maszynom odbierać bodźce z otoczenia i reagować w czasie rzeczywistym, co zwiększa precyzję oraz bezpieczeństwo ich działania. Systemy wizyjne inspirowane ludzką siatkówką potrafią rejestrować zmiany światła oraz wykrywać ruch i obiekty z wyjątkową szybkością, dzięki czemu roboty czy drony mogą poruszać się ze zwinnością spotykaną u owadów.

Zdolność przetwarzania różnych sygnałów w ułamku sekundy sprawia, że maszyny stają się nie tylko szybsze, ale też zdolne do lepszej adaptacji – potrafią reagować na dynamiczne warunki otoczenia. Rozwiązania te mogą znaleźć zastosowanie również w inteligentnym monitoringu, transporcie czy analizie danych środowiskowych, gdzie liczy się nie tylko szybkość reagowania, ale również zdolność do poradzenia sobie w nieprzewidywalnych sytuacjach – mówi Krzysztof Krawczyk, Senior Technical Sales – Strategic Account Engineer | IT Systems w firmie Vertiv.

Nowe wyzwania dla infrastruktury obliczeniowej

Rozwój neuromorficznych systemów wymaga nowego podejścia do projektowania infrastruktury obliczeniowej – zarówno w warstwie sprzętowej, jak i energetycznej. Mowa tu o całym zapleczu technicznym, które umożliwi pracę sztucznej inteligencji poza centrami danych: od lokalnych serwerowni i urządzeń brzegowych po systemy zasilania, chłodzenia i transmisji danych. Oznacza to, że infrastruktura musi radzić sobie z impulsowym, nieregularnym obciążeniem, które może w jednej chwili wzrosnąć, a następnie niemal zniknąć.

W takich warunkach kluczowe znaczenie zyskują systemy zasilania i chłodzenia zdolne do dynamicznej adaptacji. Muszą one umieć reagować na nagłe zmiany zapotrzebowania energetycznego bez jego przewymiarowania, które zwiększyłoby koszty i straty energii. Równie ważne jest zastosowanie w sieci łączy o bardzo niskich opóźnieniach, umożliwiających szybkie przesyłanie danych pomiędzy urządzeniami działającymi lokalnie.

Obsługa systemów neuromorficznych wymaga czegoś więcej niż stopniowych usprawnień po stronie urządzeń brzegowych. Potrzebna jest specjalnie zaprojektowana infrastruktura, która może być skalowana wraz z rosnącym zapotrzebowaniem, dostosowana do zmieniających się obciążeń i działać w środowiskach o ograniczonej przestrzeni lub mocy. Dla przykładu, bezpośrednie chłodzenie procesorów cieczą pozwala skuteczniej radzić sobie z nagłymi wzrostami temperatury niż chłodzenie powietrzem. Podobnie systemy zasilania muszą reagować błyskawicznie na gwałtowne wahania napięcia, nie wymagając przy tym nadmiernej rozbudowy infrastruktury, co zwiększyłoby zarówno koszty, jak i zapotrzebowanie na miejsce – wskazuje Krzysztof Krawczyk.

Neuromorficzne chipy stanowią jeden z najbardziej obiecujących kierunków rozwoju sztucznej inteligencji. Aby w pełni wykorzystać ich możliwości, niezbędne jest wdrożenie infrastruktury zdolnej sprostać nowym wymaganiom – elastycznej, energooszczędnej i zaprojektowanej z myślą o pracy blisko źródła danych.

Źródła:

Dane IDC: https://my.idc.com/getdoc.jsp?containerId=prUS53261225

Dane Precedence Research: https://www.precedenceresearch.com/neuromorphic-chip-market

Rewolucja AI w zakupach będzie powolna, ale dla dostawców skutki pojawią się od razu

AI obiecuje oszczędności, ale firmy nie są na nią gotowe. Choć już 27 proc. organizacji planuje wdrożenia sztucznej inteligencji w zakupach, aż 51 proc. przyznaje, że nie jest przygotowana na tę zmianę, a 77 proc. nie wie, jak wykorzystać jej potencjał. To oznacza, że transformacja zakupów będzie stopniowa, ale jej konsekwencje dla dostawców – natychmiastowe.

Wdrożenie AI i optymalizacja finansowa – kluczowe cele strategiczne na najbliższe lata

Z raportu Antal, Sodexo Polska, pod patronatem PSML, „Gotowość na AI. Jak branża zakupowa może się przygotować do rewolucji technologicznej” wynika, że 27 proc. badanych organizacji (w porównaniu do 15 proc. dwa lata temu) wskazuje wdrożenie AI jako jeden z priorytetów na najbliższe lata. Jednocześnie 61 proc. stawia przed działami zakupów cel optymalizacji finansowej, 60 proc. oczekuje generowania oszczędności rok do roku, a 32 proc. zakłada obniżenie stawek (wzrost o 7 p.p. z 25 proc. w 2024 roku). To oznacza, że dostawcy będą funkcjonować pod rosnącą presją kosztową, ale także w coraz bardziej cyfrowym, transparentnym i opartym na danych modelu współpracy.

Zakupy w firmach mogą nie przyciągać tyle uwagi, co rekordowe wyniki sprzedaży, ale to właśnie one często decydują o rentowności przedsiębiorstwa. W wielu branżach – od produkcji po handel – wydatki na surowce, komponenty czy usługi pochłaniają znaczna część budżetu, nierzadko nawet 90 proc. Obecnie ten kluczowy obszar przechodzi cichą ewolucję dzięki AI. Nie tylko automatyzuje rutynowe zadania, ale daje działom zakupów narzędzia do myślenia strategicznego, inteligentnego wyboru partnerów biznesowych i usprawniania codziennych procesów. Dla dostawców oznacza to większą transparentność, ale także wyższe wymagania co do wydajności i elastyczności – mówi Artur Migoń,
V-ce President Antal.

W praktyce oznacza to, że zmiany widać już dziś w konkretnych obszarach działalności firm. Jednym z nich jest Facility Management, który w wielu organizacjach stanowi istotną część wydatków zakupowych. 40 proc. organizacji wskazuje jako priorytet poprawę efektywności energetycznej, 28 proc. zgodność z regulacjami i celami ESG, a po 21 proc. poprawę bezpieczeństwa i komfortu użytkowników oraz wdrożenie systemów automatyzacji i monitoringu.

Zarządzanie infrastrukturą techniczną staje się jednym z istotniejszych obszarów wykorzystania AI. Systemy BMS, IoT i opomiarowanie generują ogromne ilości danych, które pozwalają przejść od utrzymania obiektów do zarządzania ich „inteligencją”. Facility Management ewoluuje w kierunku modelu Building-as-a-Service – budynki uczą się wzorców użytkowania i dostosowują do pracy hybrydowej. Automatyzacja to nie tylko redukcja kosztów, ale także lepsze doświadczenie użytkowników i mierzalna efektywność środowiskowamówi Leszek Zalewski, Head of FM Projects COEU, FM Platform Director Sodexo Poland.

Nowe kryteria oceny dostawców

Podobne oczekiwania zaczynają obejmować także inne obszary zakupów, dlatego kluczowe pytanie brzmi dziś nie tylko, czy firmy wdrożą AI, lecz przede wszystkim, jak ta zmiana przełoży się na kryteria wyboru partnerów biznesowych. Wyniki raportu pokazują, że organizacje będą oczekiwać większej efektywności kosztowej i wyższej jakości współpracy. 26 proc. badanych wskazuje projekty ukierunkowane na podniesienie jakości usług dostawców jako jeden z priorytetów, a 15 proc. organizacji planuje zwiększenie liczby dostawców mimo presji optymalizacyjnej.

Rynek nie zamyka się wyłącznie na cięcia kosztów. Dla dostawców wciąż istnieje przestrzeń do pozyskiwania nowych kontraktów, ale pod warunkiem udowodnienia jakości, przewidywalności
i zdolności do działania w coraz bardziej uporządkowanym środowisku zakupowym. Z jednej strony wdrażanie AI może oznaczać szybsze procesy decyzyjne, bardziej przejrzyste zasady współpracy i większą otwartość na partnerów oferujących wysoką jakość usług. Z drugiej strony rośnie ryzyko utraty konkurencyjności przez firmy, które nie są gotowe do działania w modelu opartym na danych, standaryzacji i mierzalności wyników –
mówi Andrzej Zawistowski, Członek Zarządu PSML.

AI: duże zainteresowanie, ograniczona gotowość i brak jasnego standardu rynkowego

Jednocześnie raport pokazuje, że organizacje dopiero uczą się wykorzystywać potencjał AI. 73 proc respondentów deklaruje, że w ich firmach planowany jest wybór lub wdrożenie narzędzi wspierających automatyzację i wykorzystanie AI. Na tempo zmian wpływa przede wszystkim poziom przygotowania organizacji. Jedynie 18 proc. firm ocenia się jako gotowe na zmianę ról zakupowych, podczas gdy 51 proc. przyznaje, że nie jest na nią przygotowana. Najczęściej wybieranym kierunkiem jest zakup gotowych rozwiązań komercyjnych (17 proc.) oraz rozwój funkcjonalności w istniejących systemach
(15 proc.).

AI w zakupach i facility management budzi duże zainteresowanie, ale organizacjom wciąż brakuje fundamentów do wdrożeń na szeroką skalę. Presja na efektywność rośnie, jednak bariery w postaci jakości danych, procesów i kompetencji spowalniają zmiany. Tam, gdzie działania są podejmowane, dominują bezpieczne modele – gotowe rozwiązania i rozwój istniejących systemów. Rynek spodziewa się raczej ewolucji niż rewolucji, choć potencjał jest znaczący – AI może zwiększyć efektywność zakupów nawet o 25 – 40 proc., pod warunkiem uporządkowania danych, procesów i kompetencji – mówi Monika Moraczyńska-Pańczyk, Senior Director Global S2C Excellence Procurement, AstraZeneca.

Szansa dla dostawców: wsparcie, nie tylko produkt

Największe bariery nie leżą przy tym po stronie technologii. 45 proc. respondentów wskazuje nieprzygotowaną strukturę danych, 42 proc. brak kompetencji w zespole, 42 proc. obawy pracowników wobec AI, 41 proc. brak zrozumienia nowej roli człowieka, 34 proc. niedojrzałość technologii i tyle samo kwestie cyberbezpieczeństwa, a 32 proc. wysokie koszty wdrożenia. Dodatkowo aż 77 proc. badanych nie potrafi wskazać, jakie nowe zadania mogłyby przejąć działy zakupów po uwolnieniu czasu dzięki automatyzacji.

Choć rynek zmierza w stronę bardziej zaawansowanych modeli współpracy, wiele organizacji wciąż jest na etapie przygotowań. Przewagę zdobędą dostawcy, którzy poza samym produktem czy usługą wspierają klientów w porządkowaniu współpracy – od dostępu do danych i standardów ich ochrony, przez raportowanie jakości, po dostosowanie do nowych wymagań operacyjnych. AI i automatyzacja mają realny sens tylko wtedy, gdy od początku są powiązane z bezpieczeństwem, a w sytuacji, gdy organizacje równolegle dążą do oszczędności i optymalizacji, bezpieczeństwo powinno być stałym kryterium wyboru dostawców i rozwiązań, a nie dodatkiem na końcu mówi Dominik Kalinowski, Head of Outsourcing, Antal.

AI przejmie analitykę i automatyzacja procesów – relacje pozostają kluczowe

Rola kupca ewoluuje – z administratora w stratega. Specjaliści ds. zakupów muszą dziś rozwijać „cyfrową intuicję”, rozumieć narzędzia AI i umiejętnie zarządzać danymi, aby podejmować bardziej świadome decyzje biznesowe. Raport pokazuje, że automatyzacja najlepiej sprawdza się w ustrukturyzowanych procesach: aż 73% badanych wskazuje, że procesowanie zamówień (P2P) może zostać w pełni zautomatyzowany, a 28% organizacji już korzysta z takich rozwiązań. Jednocześnie tylko około 30% respondentów widzi możliwość automatyzacji w obszarze relacji z dostawcami, co podkreśla, że rozwój AI nie oznacza zaniku kontaktów biznesowych – wciąż kluczowe pozostają kompetencje ludzkie i strategiczne podejście kupców.

Budowanie i utrzymywanie relacji oraz negocjacje nadal pozostają domeną człowieka. Cyfryzacja zwiększy znaczenie mierzalnych parametrów współpracy, ale nie wyeliminuje roli zaufania, elastyczności i jakości relacji. W praktyce oznacza to, że przyszłość będzie należeć do dostawców, którzy łączą wysokie standardy operacyjne z umiejętnością budowania partnerstwmówi Monika Droździak, Supply Chain & Logistic Director Sodexo Poland.

AI pozwala na automatyzacje powtarzalnych procesów zakupowych co daje nam możliwość skoncentrowania się na kluczowych dzisiaj wyzwaniach jak zarządzanie ryzykiem, szukanie innowacji z obecnymi i nowymi dostawcami czy analiza zmian geopolitycznych i ich wpływu na nasze łańcuchy dostaw – dodaje Andrzej Zawistowski, Członek Zarządu PSML.

Wnioski: wyższe wymagania, ale też nowe szanse

Wnioski z raportu są jednoznaczne: sztuczna inteligencja zmienia reguły gry dla całego rynku dostawców. Firmy będą coraz dokładniej oceniać partnerów biznesowych, wykorzystując dane i automatyzację. Dla dostawców oznacza to wyższe wymagania i większą transparentność, ale także realną szansę na rozwój dla tych, którzy potrafią połączyć konkurencyjną cenę z jakością, elastycznością i wiarygodnością.

O badaniu

Raport „Gotowość na AI. Jak branża zakupowa może się przygotować do rewolucji technologicznej” został przygotowany przez Antal i Sodexo Polska, pod patronatem merytorycznym Polskiego Stowarzyszenia Menedżerów Logistyki i Zakupów (PSML). Badanie objęło 299 osób pracujących w branży zakupowej. Celem raportu było zmapowanie stanu wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji i automatyzacji w organizacjach działających w Polsce.