Nie tylko ceny, ale i dostępność. Rynek budowlany wchodzi w okres większej niestabilności

Rynek materiałów budowlanych w Polsce wchodzi w fazę gwałtownego szoku kosztowego. Choć dane za luty, które wkrótce opublikuje Grupa PSB, najprawdopodobniej pokażą jeszcze względną stabilizację, rzeczywistość marcowa wygląda już zupełnie inaczej. W niektórych segmentach ceny rosną skokowo, oferty obowiązują zaledwie kilka godzin, a wykonawcy zaczynają mieć problem z dostępnością kluczowych materiałów.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wybuchł dopiero pod koniec miesiąca, co oznacza, że ewentualne zmiany widoczne w lutowych danych dynamiki cen najpewniej będą miały jeszcze charakter statystycznie nieistotny i nie oddadzą skali obecnych napięć kosztowych.

To jednak nie oznacza, że na rynku nic się nie dzieje – podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Wręcz przeciwnie – pierwsze sygnały z marca sugerują, że branża budowlana może wchodzić w zupełnie nową fazę cyklu.

Rynek sprzed szoku

– Jeszcze na początku 2026 roku sytuacja w sektorze materiałów budowlanych pozostawała relatywnie stabilna. Dynamika cen była niska, a w części grup produktowych obserwowano nawet spadki – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Rynek funkcjonował w warunkach:

  • względnie stabilnych cen energii,
  • przewidywalnych kosztów transportu,
  • uporządkowanych łańcuchów dostaw.

To właśnie ten punkt wyjścia sprawia, że obecne zmiany mają charakter nagłego zwrotu, a nie kontynuacji wcześniejszego trendu.

Marzec przynosi gwałtowną zmianę

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przełożyła się na wzrost cen ropy i gazu, a tym samym na koszty produkcji materiałów budowlanych.

Najbardziej spektakularnym przykładem jest rynek styropianu.

  • W ciągu zaledwie kilku tygodni:
  • ceny wzrosły o kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 proc.,
  • zniknęła możliwość gwarantowania ceny w momencie zamówienia,
  • oferty handlowe zaczęły obowiązywać nie dniami, lecz godzinami,
  • pojawiły się problemy z dostępnością materiału.

To efekt bezpośredniego powiązania produkcji styropianu z rynkiem ropy. W praktyce czyni to ten segment najbardziej wrażliwym i najszybciej reagującym na zmiany geopolityczne.

Efekt domina obejmuje kolejne materiały

Choć najbardziej gwałtowne zmiany widać obecnie w segmencie styropianu, presja kosztowa zaczyna obejmować także inne kluczowe materiały budowlane.

  • W przypadku stali mamy do czynienia z nałożeniem się kilku czynników jednocześnie:
  • rosnących cen energii,
  • napięć w globalnym handlu i ceł,
  • ograniczeń importu do Unii Europejskiej,
  • zaburzeń logistycznych związanych z sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w takich warunkach ceny stali w Europie mogą wzrosnąć w najbliższych miesiącach o ok. 5–10 proc., a w bardziej pesymistycznych scenariuszach nawet więcej.

Choć stal nie jest bezpośrednio zależna od dostaw z Bliskiego Wschodu, konflikt oddziałuje na nią pośrednio – poprzez ceny energii oraz logistykę. Produkcja stali należy bowiem do najbardziej energochłonnych procesów przemysłowych, a zakłócenia w rejonie Cieśniny Ormuz zwiększają koszty paliw i transportu surowców.

Dodatkowo przekierowanie transportu morskiego na dłuższe trasy – np. wokół Afryki – wydłuża czas dostaw i podnosi koszty frachtu, co wpływa na cały łańcuch produkcji.

  • W efekcie presja kosztowa obejmuje już szeroki zakres materiałów:
  • cement i beton (energia),
  • stal i konstrukcje (energia + handel + logistyka),
  • transport wszystkich materiałów,
  • prefabrykaty i chemię budowlaną.

To oznacza, że obserwowane dziś skokowe zmiany w jednym segmencie mogą w kolejnych miesiącach rozlać się na cały rynek materiałów budowlanych.

Co istotne, w przeciwieństwie do wcześniejszych epizodów wzrostów cen, obecny impuls ma charakter jednoczesny – obejmuje zarówno surowce petrochemiczne, jak i materiały konstrukcyjne. To zwiększa ryzyko, że wzrost kosztów będzie bardziej rozległy i trudniejszy do zatrzymania.

Kluczowa zmiana: utrata przewidywalności

Najważniejszą zmianą nie jest dziś jeszcze poziom cen, lecz sposób funkcjonowania rynku.

Jeszcze niedawno:

  • obowiązywały stabilne cenniki,
  • możliwe było planowanie kosztów inwestycji,
  • dostawy były przewidywalne.

Obecnie:

  • ceny stają się zmienne i trudne do prognozowania,
  • producenci ograniczają gwarancje cen,
  • rośnie ryzyko opóźnień i braków materiałowych.

– To właśnie ten etap – utrata stabilności – w poprzednich cyklach był zapowiedzią silniejszych wzrostów cen w kolejnych miesiącach – podkreśla ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Co pokażą dane PSB?

W tym kontekście dane Grupa PSB za luty 2026 r. będą miały przede wszystkim znaczenie historyczne – jako obraz rynku sprzed obecnego szoku kosztowego.

Niezależnie od tego, czy pokażą stabilizację, czy niewielkie wzrosty cen, nie będą jeszcze odzwierciedlać zmian, które zaczęły się materializować w marcu.

Dopiero kolejne odczyty mogą pokazać, na ile obecny impuls kosztowy przełoży się na trwałą zmianę trendu cen materiałów budowlanych.

Wnioski

Rynek materiałów budowlanych znalazł się w punkcie zwrotnym.

Z jednej strony dane historyczne mogą jeszcze sugerować stabilizację, z drugiej – bieżące sygnały wskazują na gwałtowny wzrost niepewności i początek nowej presji kosztowej.

– To, czy obecna presja kosztowa – obejmująca już zarówno materiały izolacyjne, jak i konstrukcyjne – przełoży się na trwały wzrost cen, będzie zależeć przede wszystkim od dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie, poziomu cen energii i surowców oraz reakcji globalnych łańcuchów dostaw – podsumowuje Jarosław Jędrzyński.

Develia kupi nieruchomości w Gdańsku stanowiące tereny dawnej Stoczni Cesarskiej za ok. 550 mln zł

0

Develia zawarła z Gdansk Development Holding N.V., utworzonym przez dwóch belgijskich deweloperów: Alides i Revive, przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów spółki Stocznia Cesarska Development, będącej użytkownikiem wieczystym nieruchomości stanowiącej tereny dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku. Wartość transakcji wyniesie ok. 550 mln zł i będzie się na nią składać wartość udziałów i spłata pożyczek zaciągniętych przez Stocznia Cesarska Development. Po finalizacji transakcji Develia na terenach Stoczni Cesarskiej planuje zrealizować wielofunkcyjny projekt obejmujący co najmniej 3000 mieszkań i dodatkowo lokale usługowe.

Docelowo Develia nabędzie 100% udziałów w spółce Stocznia Cesarska Development posiadającej w swoich aktywach grunty Stoczni Cesarskiej wraz z dokumentacją projektową i pozwoleniami na budowę wydanymi do części terenu. W ramach wielofunkcyjnego projektu powstanie co najmniej 220 tys. m kw. PUM i PUU (powierzchni użytkowej mieszkań i powierzchni użytkowej usług). Dla I etapu wydana została ostateczna decyzja o pozwoleniu na budowę obejmująca 388 lokali mieszkalnych i 31 usługowych. Rozpoczęcie realizacji inwestycji może nastąpić już w 2027 r.

– Podpisanie umowy przedwstępnej to pierwszy, istotny krok w kierunku realizacji projektu w ikonicznej części dawnych terenów stoczniowych. Przedsięwzięcie tej rangi, w tak wyjątkowej lokalizacji, łączy dużą odpowiedzialność z istotną szansą rozwojową i wpisuje się w nasze kompetencje jako jednego z wiodących deweloperów w Polsce. Po zamknięciu transakcji planujemy prowadzić inwestycję etapowo, co pozwoli efektywnie rozłożyć koszty generalnego wykonawstwa i zabezpieczyć naszą długoterminową obecność w Trójmieście. Warszawa i Gdańsk to obecnie najmocniejsze rynki z dobrymi perspektywami, co znajduje odzwierciedlenie w naszej strategii inwestycyjnej – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Wynegocjowane parametry transakcji oceniamy jako atrakcyjne, a jednocześnie nie wykluczamy zaproszenia do projektu partnera, co mogłoby jeszcze zwiększyć jego potencjał – dodaje Andrzej Oślizło.

Wartość transakcji wyniesie ok. 550 mln zł i będzie się na nią składać wartość udziałów i spłata pożyczek zaciągniętych przez spółkę Stocznia Cesarska Development. Develia zobowiązana jest do wpłaty zaliczki stanowiącej równowartość 55 mln zł. Sytuacja gotówkowa Develii umożliwia sfinansowanie transakcji ze środków własnych, ale spółka analizuje również możliwość posiłkowania się finansowaniem dłużnym.

– Tereny dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku to unikatowa przestrzeń o ogromnym potencjale, która może zyskać nowe życie. Obowiązujący Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego stwarza możliwość realizacji wielofunkcyjnej dzielnicy w miejscu o niebagatelnym znaczeniu historycznym dla współczesnej Polski. To jeden z nielicznych tak dużych obszarów inwestycyjnych zlokalizowanych w centrum dużego miasta – mówi Karol Dzięcioł, członek zarządu Develii. – Będzie to nasz drugi duży projekt o znaczeniu miastotwórczym w Gdańsku, po niedawno rozpoczętym projekcie PPP rewitalizacji dzielnicy Nowy Port. Jest to więc także wyraz naszego długoterminowego przekonania co do potencjału rozwojowego Trójmiasta – dodaje Karol Dzięcioł.

Na podstawie umowy przedwstępnej, pod warunkiem, że Skarb Państwa nie skorzysta z prawa pierwokupu w odniesieniu do udziałów, Develia i sprzedający zawrą warunkową umowę sprzedaży udziałów. Do warunków zawieszających, które powinny zostać spełnione do 20 grudnia 2026 r. należą między innymi uzyskanie zgody ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej, a także wydzielenie z przedmiotu transakcji budynków Dyrekcji oraz Remizy.

Stocznia Cesarska to miejsce o znaczeniu historycznym – od swoich początków w XIX wieku po wydarzenia związane z narodzinami „Solidarności” i przemianami ustrojowymi w Polsce. Przez dekady odgrywała ważną rolę w rozwoju Gdańska, przemysłu okrętowego i gospodarki morskiej. Stocznia Cesarska jest położona wzdłuż brzegu Martwej Wisły, w bliskim sąsiedztwie głównego dworca kolejowego i Starego Miasta w Gdańsku, przy ul. Narzędziowców, ul. Wyposażeniowców i Placu Porozumienia Gdańskiego.

Kiedy spółki Alides oraz Revive nabyły ten teren w 2017 r., przejęły odpowiedzialność za wielkoskalowy projekt o istotnym znaczeniu w kontekście tworzenia tkanki miejskiej Gdańska. W kolejnych latach partnerzy konsekwentnie wypracowali wizję jego zagospodarowania, uzyskali niezbędne decyzje planistyczne i administracyjne, przeprowadzili kompleksową renowację dwóch historycznych budynków – Dyrekcji i Remizy – wraz z ich adaptacją do nowych funkcji oraz systematycznie przygotowywali teren pod dalszy rozwój.

Revive koncentruje się na lokalizacjach o niedoszacowanym potencjale, które – dzięki odpowiednio zaplanowanej rewitalizacji – mogą generować istotną wartość dodaną, zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i społecznym oraz środowiskowym.

– Udział w rewitalizacji tak istotnego na mapie Polski miejsca to dla Revive ogromny zaszczyt. Współpracujemy z funduszami private equity, a nasi inwestorzy oczekują, że ich kapitał będzie nie tylko efektywnie alokowany, lecz także przyczyni się do tworzenia lepszych przestrzeni do życia. Transakcja z Develią stanowi istotny kamień milowy w procesie finalizacji naszego funduszu Good Life Fund. Równolegle przygotowujemy kolejne fundusze, które pozwolą nam kontynuować realizację projektów wspierających rozwój społeczny w Polsce – mówi Nicolas Bearelle, założyciel i przewodniczący rady wykonawczej Revive.

Spółka Alides podjęła świadomą, długoterminową decyzję portfelową, umożliwiając uwolnienie zaangażowanego kapitału oraz jego reinwestycję w liczne, realizowane obecnie projekty deweloperskie w Polsce.

– Stocznia Cesarska to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Jesteśmy dumni z efektów naszej pracy – nie tylko w wymiarze realizacyjnym, ale również w zakresie przyjętej wizji, procesu planistycznego oraz zaangażowania społecznego. Przeprowadziliśmy ten teren przez najbardziej złożoną i istotną fazę transformacji, budując solidne fundamenty pod dalszy rozwój. Obecna transakcja jest konsekwencją przemyślanej decyzji portfelowej: przekazując projekt na tym poziomie zaawansowania, uwalniamy kapitał i zasoby, które możemy skierować na realizację kolejnych planów rozwojowych w Polsce – rynku, który pozostaje dla nas strategicznie istotny, i na którym konsekwentnie wzmacniamy swoją obecność – mówi Rikkert Leeman, CEO Alides.

Polski rynek ubezpieczeń z rekordowym zyskiem w 2025 roku. Dominują ubezpieczenia majątkowe

Polski sektor ubezpieczeniowy ma za sobą wyjątkowo udany rok. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, zysk netto zakładów ubezpieczeń w 2025 roku wzrósł do poziomu 12,5 mld zł, co stanowi znaczący skok w porównaniu do 10,0 mld zł wypracowanych rok wcześniej.

Za ten sukces odpowiadają przede wszystkim ubezpieczyciele majątkowi (dział II), których wynik finansowy netto wzrósł aż o 35,4% w skali roku. Sektor ubezpieczeń na życie (dział I) również odnotował wzrosty, choć na nieco skromniejszym poziomie 6,7%.

Składki w górę, odszkodowania również

W minionym roku Polacy chętniej i drożej płacili za ochronę ubezpieczeniową. Składka przypisana brutto ogółem wzrosła o 5,8% rok do roku. Szczegółowe dane pokazują, że:

  • W dziale I (ubezpieczenia na życie) składka wzrosła o 5,2%.
  • W dziale II (ubezpieczenia majątkowe i pozostałe osobowe) wzrost wyniósł 6,0%.

Równolegle z przychodami rosły jednak wydatki na likwidację szkód. Łączna wartość wypłaconych odszkodowań i świadczeń brutto zwiększyła się o 7,0% w skali roku. W samym dziale II ubezpieczyciele wypłacili bezpośrednio ponad 33,9 mld zł.

Co napędza rynek? Komunikacja i życie na czele

Niezmiennie najważniejszym filarem polskiego rynku pozostają ubezpieczenia komunikacyjne. Składki zebrane z tytułu polis OC i AC wyniosły łącznie 33,3 mld zł.

W segmencie majątkowym (dział II) kluczowe znaczenie miały:

  1. Obowiązkowe OC posiadaczy pojazdów: 18,4 mld zł zebranych składek.
  2. Autocasco (AC): 14,5 mld zł zebranych składek.
  3. Ubezpieczenia od żywiołów: 7,4 mld zł składek.

W sektorze ubezpieczeń na życie (dział I) dominowały tradycyjne ubezpieczenia na życie (Grupa 1) oraz ubezpieczenia wypadkowe i chorobowe (Grupa 5), które łącznie odpowiadały za ponad 82% wartości zebranych tam składek.

Solidne fundamenty finansowe

Wraz z rosnącymi wynikami poprawiła się kondycja finansowa samych ubezpieczycieli. Aktywa ogółem całego sektora przekroczyły barierę 244 mld zł, przy czym aktywa działu I wzrosły o 6,4%, a działu II o 9,3%.

Istotnym elementem sukcesu w 2025 roku były przychody z lokat. W dziale I wzrosły one o blisko 85% rok do roku (z 5,2 mld zł do 9,6 mld zł), co w dużym stopniu wpłynęło na ostateczny wynik finansowy ubezpieczycieli na życie.

„Zagregowany wynik techniczny ukształtował się na poziomie 8 500,1 mln zł i był wyższy o 31,0% niż w 2024 r.” – podaje GUS w swoim raporcie.

Przedstawione dane mają charakter wstępny i zostały opracowane na podstawie informacji przekazanych przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego.

300 mln zł na innowacje w rolnictwie. Rusza program AGROSTRATEG

Aż 300 milionów złotych czeka na innowacje, które wniosą polski sektor rolnictwa na wyższy poziom. Już 14 maja br. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozpocznie nabór wniosków w premierowej edycji nowego programu strategicznego AGROSTRATEG.

Program AGROSTRATEG jest najnowszą pozycją w ofercie programów strategicznych Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jego celem głównym jest wdrożenie nowych rozwiązań poprawiających efektywność polskiego sektora rolnego, a zarazem uwzględniających zasady zrównoważonego rozwoju. Chodzi m. in. o wzrost nowoczesnych i innowacyjnych technologii w rolnictwie, ekologiczną oraz zdrową produkcję roślinną i zwierzęcą, jak również działalność na rzecz środowiska w postaci zwiększenia efektywności wykorzystania zasobów naturalnych, wydłużenia cyklu życia produktów i minimalizowania ilości wytwarzanych odpadów.

Uruchomienie nowego programu strategicznego AGROSTRATEG to kamień milowy w rozwoju zrównoważonego rolnictwa w naszym kraju. Naszym celem jest nie tylko zwiększenie wydajności produkcji rolnej, ale także ochrona środowiska i wspieranie lokalnych społeczności. Dzięki temu działaniu chcemy wprowadzić innowacyjne technologie oraz wspierać badania, które przyczynią się do poprawy jakości i bezpieczeństwa żywności. Program ten jest odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata, w tym zmiany klimatyczne i rosnące zapotrzebowanie na zdrową żywność – mówi prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

32 zagadnienia w czterech obszarach

O dofinansowanie z programu AGROSTRATEG można się ubiegać w ramach łącznie 32 zagadnień badawczych, pogrupowanych w cztery główne obszary.

Pierwszym z nich jest zrównoważona produkcja roślinna oraz poprawa żyzności gleby. Pod tym hasłem możliwe będzie zgłoszenie projektów dotyczących chociażby działań mających na celu znaczną redukcję stosowania nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, optymalizację produkcji roślin wysokobiałkowych, waloryzację bioodpadów poprzez ich wykorzystanie czy poprawę bezpieczeństwa surowców pochodzenia roślinnego.

Drugi obszar to zrównoważona produkcja zwierzęca. Tu poszukiwane są odpowiedzi na takie zagadnienia, jak np. wdrożenie nowoczesnych metod zintegrowanego zarządzania zdrowiem zwierząt gospodarskich, zmniejszenie zużycia wody oraz zwiększenia dobrostanu zwierząt czy poprawa bezpieczeństwa mikrobiologicznego i fizykochemicznego pasz oraz surowców pochodzenia zwierzęcego.

W trzecim obszarze, którym jest rolnictwo cyfrowe chodzi chociażby o wykorzystanie technologii i analizy danych do optymalizacji produkcji roślinnej i zwierzęcej, opracowanie precyzyjnej produkcji zwierzęcej, także z wykorzystaniem AI czy autonomicznych robotów polowych i rolnictwa 4.0.

Ostatnim obszarem są innowacyjne techniki rolnicze. NCBR poszukuje alternatywnych metod rolniczych, takich jak: systemy bezglebowej uprawy roślin, zastosowanie sztucznej inteligencji do optymalizacji warunków wzrostu roślin czy optymalizacja systemów melioracji i nawadniania.

Pełna lista zagadnień badawczych dostępna jest na stronie NCBR.

Program łączy potencjał świta nauki i biznesu, opierając się na bliskiej współpracy naukowców, rolników i przedsiębiorców. To wspólny wysiłek w tworzeniu rozwiązań dostosowanych do lokalnych potrzeb tak, aby najnowsze osiągnięcia technologii i badań pojawiły się na polskich polach. Dzięki tej inicjatywie Polska może stać się liderem innowacyjnego rolnictwa w Europie – dodaje prof. Małachowski.

Do 25 mln zł na projekt

Nabór wniosków o dofinansowanie rozpocznie się 14 maja i potrwa do 28 sierpnia 2026 r. (w ostatnim dniu naboru do godz. 16.00). Wnioski będą przyjmowane wyłącznie za pośrednictwem systemu elektronicznego LSI.

Do konkursu mogą przystąpić:

  • konsorcja, w skład których wchodzi co najmniej jedno przedsiębiorstwo oraz co najmniej jedna organizacja badawcza lub inny podmiot, składające się maksymalnie z 5 podmiotów,
  • konsorcja przedsiębiorstw, składające się z maksymalnie pięciu podmiotów,
  • firmy samodzielnie realizujące projekt.

Liderem konsorcjum musi być przedsiębiorstwo albo organizacja badawcza. Dofinansowane w ramach programu mogą zostać badania podstawowe, badania przemysłowe, eksperymentalne prace rozwojowe, prace przedwdrożeniowe. Wymagany udział kosztów kwalifikowanych przedsiębiorstwa lub przedsiębiorstw wynosi minimum 40%. Co istotne, eksperymentalne prace rozwojowe są obowiązkowym elementem projektów.

Pojedynczy projekt może ubiegać się w ramach naboru AGROSTRATEG I o dofinansowanie w wysokości od 1 mln do 25 mln złotych. Maksymalny okres realizacji projektu wynosi 4 lata z możliwością wydłużenia na etapie realizacji projektu do 5 lat.

Kto naprawdę odpowiada za KSeF? Przedsiębiorcy często błędnie oceniają rolę księgowych

To przedsiębiorca jako podatnik odpowiada za prawidłowe działanie KSeF, a w razie błędów – to na nim spoczywają konsekwencje prawne. Tymczasem wielu przedsiębiorców traktuje współpracę z księgowymi lub biurem rachunkowym jako równoznaczną z przejęciem przez nich pełnej odpowiedzialności za obsługę Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Przedsiębiorcy zbyt szeroko przerzucają odpowiedzialność za KSeF na księgowych, błędnie zakładając, że cały proces można w całości przekazać podmiotowi zewnętrznemu, podczas gdy są obszary wymagające ich własnego zaangażowania. System e-faktur nie ogranicza się do samego zaksięgowania dokumentów – obejmuje szerszy zakres działań wpływających na prawidłowe funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

Podział odpowiedzialności w KSeF

W przypadku KSeF kluczowe jest precyzyjne ustalenie podziału ról i odpowiedzialności między przedsiębiorcą a księgowością. Zakres wsparcia księgowej lub biura rachunkowego w obszarze e-faktur wynika przede wszystkim z powierzonych im obowiązków.

Samo zawarcie umowy o obsługę księgową nie oznacza, że biuro przejmuje również obsługę KSeF. W praktyce konieczne jest jasne określenie, czy biuro wyłącznie księguje dokumenty, czy też ma przejąć szersze uprawnienia – m.in. odpowiedzialność za odbiór faktur, monitorowanie statusów oraz realizację większości obowiązków w systemie. Księgowy lub biuro rachunkowe mogą wspierać firmę w korzystaniu z systemu e-faktur, jednak nie przejmują odpowiedzialności ani za organizację całego procesu po stronie firmy, ani za korzystanie z KSeF zgodnie z przyjętymi obowiązkami – wyjaśnia Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Niezależnie od zakresu wsparcia ze strony księgowości, po stronie przedsiębiorcy pozostaje odpowiedzialność za organizacyjne i techniczne przygotowanie firmy do działania w KSeF. To on odpowiada za ułożenie całego procesu w sposób, który będzie zgodny z obowiązkami podatkowymi i nie zakłóci bieżącego funkcjonowania działalności. W praktyce oznacza to przede wszystkim:

  • zapewnienie dostępu księgowym do systemu,
  • nadanie odpowiednich uprawnień osobom lub podmiotom działającym w imieniu firmy,
  • wybór narzędzi wykorzystywanych do fakturowania,
  • ustalenie procedur obiegu dokumentów.

Przedsiębiorca musi również zadbać o nadzór nad poprawnością wystawianych faktur, prawidłowym przesyłaniem ich do systemu oraz reagowaniem na błędy i sytuacje awaryjne.

Co powinna zawierać umowa z zewnętrzną księgowością?

Umowa powinna jasno określać zakres czynności biura rachunkowego lub księgowej oraz sposób organizacji współpracy przy obsłudze KSeF. Kluczowe jest wskazanie, czy wsparcie obejmuje wyłącznie księgowanie dokumentów, czy także czynności operacyjne w systemie. Warto uregulować również zasady nadawania uprawnień, sposób przekazywania dokumentów, podział zadań na kolejnych etapach procesu, a także tryb postępowania w przypadku błędów, odrzucenia faktury lub awarii systemu. Pozwala to ograniczyć ryzyko operacyjne i jednoznacznie określić, które działania realizuje księgowość, a które pozostają po stronie przedsiębiorcy.

Warto pamiętać, że jeśli obsługą księgową zajmuje się więcej niż jedna osoba, samo powierzenie obsługi KSeF nie oznacza automatycznego nadania uprawnień całemu zespołowi. Dlatego umowa powinna wskazywać nie tylko zakres powierzonych czynności, lecz także konkretne osoby uprawnione do działania w systemie w imieniu przedsiębiorcy. Taki zapis porządkuje współpracę i zmniejsza ryzyko nieporozumień dotyczących przebiegu obsługi KSeF – dodaje Joanna Łuksza.

Skutki błędów w KSeF

Podział zadań i odpowiedzialności między firmą a księgowością ma szczególne znaczenie, ponieważ błędy związane z KSeF mogą prowadzić do dwóch odrębnych rodzajów konsekwencji. Z jednej strony pojawia się odpowiedzialność podatkowa przedsiębiorcy wobec organów skarbowych, z drugiej – odpowiedzialność księgowej lub biura rachunkowego wobec przedsiębiorcy, jeśli nieprawidłowość wynika z czynności wyraźnie powierzonych im w umowie.

W przypadku błędów dotyczących obowiązków podatkowych i prawidłowego fakturowania w KSeF odpowiedzialność spoczywa na przedsiębiorcy jako podatniku.

Ustawa o VAT przewiduje sankcje m.in. za niewystawienie faktury w KSeF, wystawienie jej niezgodnie z obowiązującą strukturą lub nieterminowe przesłanie do systemu. Zgodnie z aktualnymi przepisami ich stosowanie ma rozpocząć się od 1 stycznia 2027 r. Jeżeli natomiast problem jest skutkiem działania księgowej albo biura rachunkowego w zakresie obowiązków wyraźnie im powierzonych, ich odpowiedzialność wobec przedsiębiorcy może być oceniana na podstawie umowy lub ogólnych zasad odpowiedzialności cywilnej – komentuje ekspertka IFIRMA.PL.

Trump wybrał eskalację. Rynki dostały sygnał, którego najbardziej się obawiały

Prezydent USA tym razem „wylosował” eskalację, wczorajsze orędzie nie po myśli inwestorów. Wyraźny powrót inflacji w najbliższych miesiącach jest już pewniakiem. Zamknięte giełdy w Wielki Piątek, a publikacja danych z rynku pracy w USA.

Nie ten kierunek

Dziś o 3 w nocy, z orędziem do narodu wystąpił Donald Trump. Rynki za mocno uwierzyły w to, że może to być moment zapowiedzi końca wojny z Iranem. Jeszcze 1 kwietnia prezydent USA sygnalizował, że wojska mogą opuścić teren wojny w przeciągu 2-3 tygodni. Wygląda jednak na to, że mógł być to primaaprilisowy żart, a wypowiedź z ostatnich godzin zamiast spodziewanego pokoju sygnalizuje eskalację konfliktu. Padły słowa nie o wycofywaniu wojsk w najbliższych tygodniach, ale o niezwykle mocnych atakach na irańskie cele. I trzeba przyznać, że prezydent USA ma niezwykła łatwość balansowania między pokojem a intensyfikacją bombardowań. Reakcja na rynkach przebiegła (nie ma się co dziwić) pod znakiem rozczarowania. Na giełdach znów dominował kolor czerwony, a na dolarze amerykańskim znów uruchomił się popyt. Jeszcze większą reakcję widzimy na notowaniach ropy naftowej, która rośnie o blisko 10%.

Będzie coraz gorzej

Sytuacja więc znów robi się nerwowa, a dodatkowo podgrzały ją informacje z Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która ostrzega, że w kwietniu straty podaży ropy naftowej będą dwukrotnie wyższe, aniżeli w marcu. Całość wydarzeń ostatnich godzin sprawia, że dzisiejszy dzień możemy zakończyć najwyższymi notowaniami „czarnego złota” od początku konfliktu. Powrót presji inflacyjnej w pełnej krasie można więc już uznawać za pewnik. Rynek ropy naftowej i gazu ziemnego z każdym dniem będzie miał coraz większe trudności z niedoborem surowców, a coraz bardziej przybliża się czarna wizja poziomu 150 USD za baryłkę. Warto tutaj też powiedzieć, że nawet jak na tapet weźmiemy najbardziej optymistyczny scenariusz, to cena ropy naftowej może spaść do poziomu 80 USD za baryłkę, czyli już znacznie wyższego niż przed wybuchem wojny. I to spory problem dla wielu banków centralnych – niektóre do tej pory nie okiełznały inflacji na tyle, by powróciła do celu, a już nadchodzi kolejna fala.

Dane z rynku pracy

Dzisiaj tak naprawdę ostatni dzień „normalnego handlu na rynkach”. Jutro choćby parkiety giełdowe w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy naszym kraju będą już zamknięte. Teoretycznie jest to więc chwila spokoju dla inwestorów, ale patrząc na to, co się dzieje w geopolityce, spowoduje, że po powrocie do gry reakcje mogę być jeszcze silniejsze. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że mimo zamknięcia giełd w USA, Departament Pracy publikuje dane. Pojawi się bardzo ważny raport o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym, tym bardziej po lutowym szoku, gdzie ubyło 92 tys. miejsc pracy. To więc kolejna kwestia – poza tematem eskalacji konfliktu – którą inwestorzy będą mieli „w głowie” i dyskutowali dopiero w poniedziałek. Warto jednak dodać, że 6 kwietnia czynna będzie Wall Street, a Europa (w tym Polska) otworzy swoje giełdy dopiero we wtorek. Będziemy mieli więc gorący czas, a skutkiem tego może być sytuacja, gdzie już dzisiaj wraz z końcem dnia zobaczymy silniejszą ucieczkę kapitału do bezpiecznych przystani.

ECRIS-TCN: Unijna rewolucja w wymianie informacji karnych pod nadzorem UODO

0

Wraz z wejściem w życie nowelizacji ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym rozszerzy się zakres obowiązków Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Zmiana ta wiąże się z uruchomieniem systemu ECRIS-TCN – unijnego rozwiązania mającego na celu usprawnienie wymiany informacji o wyrokach skazujących wydanych wobec obywateli państw trzecich oraz bezpaństwowców na terytorium Unii Europejskiej.

ECRIS-TCN, czyli European Criminal Records Information System for Third Country Nationals, to scentralizowany system informatyczny UE. Jego głównym zadaniem będzie umożliwienie państwom członkowskim szybkiego ustalenia, które inne państwo członkowskie posiada dane o wyrokach konkretnej osoby. W praktyce ma to wyeliminować konieczność kierowania zapytań do wszystkich krajów wspólnoty jednocześnie, co znacząco przyspieszy procedury związane z wymianą informacji o skazaniach.

Nowe rozwiązanie ma służyć przede wszystkim skuteczniejszemu zwalczaniu przestępczości transgranicznej. Dzięki centralizacji informacji organy krajowe będą mogły sprawniej identyfikować lokalizację danych dotyczących osób spoza Unii Europejskiej, co z kolei zwiększy efektywność współpracy w obszarze wymiaru sprawiedliwości i bezpieczeństwa.

W Polsce funkcję organu nadzorczego odpowiedzialnego za monitorowanie zgodności przetwarzania danych w ramach ECRIS pełni Prezes UODO. Oznacza to, że urząd będzie odpowiadał nie tylko za rozpatrywanie skarg, ale również za wspieranie realizacji praw osób, których dane dotyczą. Do jego zadań należeć będą także kontrole przetwarzania danych oraz stała współpraca z innymi organami nadzorczymi w Unii Europejskiej oraz z Europejskim Inspektorem Ochrony Danych.

Znaczenie tych kompetencji rośnie, ponieważ system ECRIS-TCN będzie obejmował przetwarzanie danych osobowych, w tym również danych biometrycznych. Taki zakres informacji wymaga szczególnej dbałości o zgodność działań administracji z przepisami dotyczącymi ochrony prywatności i praw podstawowych. UODO podkreśla przy tym, że skuteczne funkcjonowanie systemu musi opierać się na pełnym poszanowaniu przepisów o ochronie danych, a nie tylko na samej sprawności technicznej.

Zgodnie z unijnym rozporządzeniem 2019/816 przewidziano obowiązek regularnego audytowania procesów przetwarzania danych, które mają być prowadzone co najmniej raz na trzy lata. Przepisy wskazują jednocześnie, że organom nadzorczym należy zapewnić odpowiednie zasoby niezbędne do wykonywania powierzonych im obowiązków, co w praktyce oznacza konieczność przygotowania organizacyjnego i kadrowego do obsługi nowych zadań.

Istotne pozostaje również to, że w zależności od celu przetwarzania danych w systemie zastosowanie znajdą różne reżimy prawne. W niektórych przypadkach podstawą będą przepisy dyrektywy UE 2016/680 dotyczącej ochrony danych w sprawach karnych, a w innych ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych, czyli RODO. To dodatkowo zwiększa wagę prawidłowego nadzoru nad funkcjonowaniem całego systemu.

Nowelizacja ustawy ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, jednak same przepisy dotyczące ECRIS będą stosowane dopiero od momentu uruchomienia systemu, które planowane jest na drugi kwartał 2026 roku. Oznacza to, że najbliższe miesiące będą okresem intensywnych przygotowań zarówno po stronie instytucji odpowiedzialnych za wymianę danych, jak i organu nadzorczego, który będzie czuwał nad legalnością ich przetwarzania.

Prezydent podpisał reformę Państwowej Inspekcji Pracy. B2B i zlecenia pod większą presją

Podpisana nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy zmienia sposób patrzenia na relacje między firmą a osobą wykonującą pracę. Dla pracodawców oznacza to jedno: znacznie trudniej będzie opierać bezpieczeństwo modelu współpracy wyłącznie na nazwie umowy. Coraz większe znaczenie będzie mieć to, jak taka relacja wygląda w praktyce i czy faktycznie nie spełnia cech stosunku pracy.

To ważna zmiana szczególnie dla firm korzystających z umów cywilnoprawnych i współprac B2B. Nowe przepisy wzmacniają pozycję PIP w ocenie, czy dana osoba rzeczywiście działa jako niezależny wykonawca, czy jednak funkcjonuje jak pracownik. Pod uwagę będą brane nie tylko formalne zapisy, lecz także codzienny sposób organizacji pracy: kto decyduje o formie współpracy, kto wyznacza miejsce i czas wykonywania zadań, jak duża jest samodzielność wykonawcy i czy działa on w ramach procedur wewnętrznych obowiązujących w organizacji.

  • Z perspektywy biznesu oznacza to wzrost znaczenia zgodności operacyjnej. Ryzyko nie będzie już wynikać wyłącznie z wadliwej konstrukcji umowy, ale także z rozbieżności między dokumentami a rzeczywistością. Jeśli firma zawiera kontrakt B2B, a następnie zarządza współpracą tak, jak w klasycznym stosunku pracy, musi liczyć się z dużo większym prawdopodobieństwem zakwestionowania takiego modelumówi Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse.

Ustawa przewiduje przy tym określoną sekwencję działań po stronie inspekcji. Najpierw ma pojawić się polecenie usunięcia naruszeń, a dopiero później decyzja administracyjna. Rygor natychmiastowej wykonalności ma dotyczyć wyłącznie wybranych grup objętych szczególną ochroną, m.in. kobiet w ciąży, pracowników w wieku przedemerytalnym czy działaczy związkowych. Jednocześnie rośnie poziom sankcji: grzywny za wykroczenia mogą sięgać od 2 do 60 tys. zł, a przy ponownym naruszeniu od 3 do 90 tys. zł. Mandat nakładany przez inspektora może wynieść do 10 tys. zł.

Nowelizacja nie zamyka jednak firmom drogi do uporządkowania sytuacji. Ustawodawca pozostawił dwa instrumenty, które mogą ograniczyć skalę ryzyka. Pierwszy to możliwość uzyskania wiążącej dla PIP interpretacji indywidualnej GIP. Drugi to 12-miesięczny okres, w którym przedsiębiorcy będą mogli dobrowolnie uporządkować relacje zawarte wcześniej w warunkach faktycznie odpowiadających stosunkowi pracy.

  • Dla pracodawców to dobry moment, by przejść od obserwowania zmian do konkretnych działań. W praktyce warto zacząć od przeglądu wszystkich modeli współpracy, w których występują elementy podporządkowania organizacyjnego, stałe godziny, odgórnie narzucane miejsce wykonywania zadań albo ograniczona samodzielność wykonawcy. Szczególnej uwagi wymagają przypadki dotyczące osób objętych ochroną. Celem nie powinno być rezygnowanie z elastycznych form współpracy, lecz ich uporządkowanie w taki sposób, aby odpowiadały rzeczywistemu charakterowi relacji i eliminowały niejasności – zaznacza Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse.

Akwizycje i synergie napędzają wzrost PTWP. Zysk netto wzrósł o niemal 600 proc.

0

Grupa PTWP, według opublikowanych szacunkowych wyników, zamknie 2025 rok z imponującymi wynikami finansowymi. Skonsolidowane szacunkowe przychody ze sprzedaży sięgnęły 132,5 mln zł, co oznacza blisko 29-procentowy wzrost rok do roku. Skokowy wzrost według szacunków zanotować ma również EBITDA, która ma wynieść 25,7 mln zł wobec 9 mln zł rok wcześniej, niemal potrajając swoją wartość (+186% rdr.). Dynamiczny wzrost według szacunków ma zostać odnotowany także na poziomie zysku netto, który ma wynieść 19,3 mln zł, co oznaczać będzie wielokrotne przebicie wyniku z 2024 roku (+589% rdr.). Grupa PTWP oczekuje kontynuacji dynamicznego wzrostu w 2026 roku, na co wskazują rekordowe wyniki jej portali internetowych oraz rosnąca frekwencja eventów własnych oraz wydarzeń organizowanych w zarządzanych obiektach. Dodatkowym impulsem rozwojowym w ma być postępująca integracja oraz wykorzystanie efektów synergii z przejętymi podmiotami, w tym Gremi Media.

– Miniony rok zakończyliśmy z niemal 30-procentowym wzrostem przychodów, co w połączeniu z dyscypliną kosztów działalności, znacząco wzmocni nasz wynik finansowy i potwierdzi skuteczność przyjętej strategii. Konsekwentnie realizujemy cele biznesowe, często przekraczając wcześniejsze założenia, co świadczy o sile naszego modelu operacyjnego i trafności podejmowanych decyzji. Mamy jasno określony kierunek dalszego rozwoju organicznego, szczególnie w obszarze działalności digital i wydarzeń własnych. Równolegle, przeprowadzone akwizycje takie jak zakup m.in. Elamed Media Group oraz większościowego pakietu w Gremi Media, otwierają nowe możliwości dalszego skalowania biznesu, poszerzania portfolio i umacniania pozycji Grupy PTWP jako zintegrowanej platformy mediowo-eventowej – komentuje Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Według danych szacunkowych za 2025 r.: Grupa PTWP wypracowała przychody netto na poziomie 132,5 mln zł wobec 103,3 mln zł w 2024 r. (+29% rdr.). Skonsolidowany wynik EBITDA wyniesie 25,7 mln zł w porównaniu do 9 mln zł rok wcześniej (+186% rdr.). Szacowany zysk brutto Grupy zwiększy się z 7,7 mln zł do 23,8 mln zł (+209% rdr.), natomiast zysk netto wzrośnie z 2,8 mln zł do 19,3 mln zł (+589% rdr.). Szacunkowy skonsolidowany zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniesie 18,4 mln zł wobec 3,3 mln zł rok wcześniej (+458% rdr.).

W 2025 roku Grupa PTWP zrealizowała kluczową transakcję, obejmując większościowy pakiet 56,82% akcji Gremi Media – wydawcy tytułów „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. Transakcja znacząco poszerzyła zasięg i kompetencje Grupy PTWP w segmencie ogólnokrajowych mediów informacyjnych i ekonomicznych, otwierając drogę do integracji treści, formatów i modeli biznesowych. Z kolei na początku 2026 roku nabyła 100% udziałów w Elamed Media Group rozszerzając swoje portfolio o szereg sprofilowanych tytułów i portali kierowanych do profesjonalistów z kluczowych branż, a także o cykl wydarzeń i konferencji tematycznych.

Portale internetowe Grupy PTWP notują średnio ponad 30 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie, a łączna liczba subskrybentów newsletterów przekroczyła w ubiegłym roku 300 tysięcy. Dzięki temu wydawca umacnia swoją pozycję w gronie liderów biznesowych mediów w Polsce. Każdy z serwisów zajmuje lub konsekwentnie dąży do pozycji lidera w swoim sektorze, utrzymując jednocześnie silną pozycję na rynku medialnym. Systematyczny wzrost zasięgów jest efektem realizowanej strategii rozwoju treści, wdrażania rozwiązań technologicznych oraz dostosowywania oferty informacyjnej do potrzeb profesjonalnych odbiorców.

Istotnym elementem działalności Grupy pozostaje zarządzanie Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. W minionym roku obiekty te odwiedziło ponad milion gości w ramach 826 wydarzeń, kongresów, konferencji oraz wydarzeń sportowych i kulturalnych. Grupa nie zwalnia tempa, zwłaszcza w roku, w którym Spodek świętuje swoje 55-lecie, a kalendarium na 2026 rok zapowiada się równie interesująco – w planie imprez znajdują się zarówno powroty dobrze znanych wydarzeń, jak i nowe projekty, które jeszcze mocniej podkreślą pozycję tych obiektów na eventowej mapie kraju.

Aktualnie trwają zaawansowane przygotowania do XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się od 22 do 24 kwietnia 2026 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodku w Katowicach. Program tegorocznej edycji obejmuje 220 sesji w ramach 19 ścieżek tematycznych, poświęconych m.in. transformacji energetycznej, konkurencyjności gospodarki, cyfryzacji, technologii, geopolityce i jakości życia.

Powyższe wyniki finansowe Grupy PTWP stanowią szacunkowe wartości uzyskane w trakcie opracowywania skonsolidowanego sprawozdania finansowego za 2025 roku. Ostateczne wyniki zostaną przedstawione w raporcie rocznym, który spółka PTWP zamierza opublikować 30 kwietnia 2026 roku.

Rynek mieszkaniowy zaskoczył w marcu. Sprzedaż mieszkań wzrosła o 19 proc.

Choć marzec przyniósł negatywne skutki makroekonomiczne związane z wojną na Bliskim Wschodzie, rynek mieszkań deweloperskich zanotował niespodziewane ożywienie po stronie popytowej. Według wstępnego odczytu sprzedaż w siedmiu największych miastach wzrosła o 19% względem lutego, a w Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu i Poznaniu średnie ceny ofertowe poszły w górę. Sytuację komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Zgodnie z prognozami z początku roku sprzedaż w marcu okazała się lepsza niż w lutym i styczniu, choć, jak przyznaje Katarzyna Kuniewicz, skala wzrostu po popytowej stronie rynku zaskakuje.

– Przede wszystkim już w marcu wojna na Bliskim Wschodzie wywołała jednoznacznie negatywne skutki makroekonomiczne w otoczeniu polskiego rynku mieszkaniowego. Inflacja CPI i Wibor 6M – dwa najbardziej istotne czynniki wpływające na kształtowanie się popytu na kredyty mieszkaniowe, wzrosły w stosunku do lutego. Mimo to, sprzedaż mieszkań deweloperskich na siedmiu największych rynkach w Polsce (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa, Wrocław) sięgnęła w marcu 5,1 tys. i była o 19% wyższa od porównywalnych, wstępnych wyników z lutego i o 40% od wyników wstępnych z marca 2025 roku – wyjaśnia dyrektorka badań rynku Otodom.

W marcu nie tylko liczba mieszkań sprzedanych, ale również wprowadzonych do sprzedaży okazała się wyższa niż w lutym. A ponieważ w lutym liczba mieszkań w nowych inwestycjach była niewielka, skala wzrostu bieżącej podaży (wprowadzeń) miesiąc do miesiąca była wyraźnie wyższa niż w przypadku sprzedaży i wyniosła 140%. W marcu na siedmiu największych rynkach firmy deweloperskie rozpoczęły sprzedaż 3,6 tys. lokali w 102 nowych inwestycjach/etapach.

– Warto odnotować, że w marcu drugi miesiąc z rzędu liczba mieszkań sprzedanych w ciągu miesiąca była wyraźnie wyższa od liczby mieszkań wprowadzonych do sprzedaży. W efekcie  oferta na siedmiu największych rynkach kolejny raz się zmniejszyła. Na koniec marca 2026 roku spadła poniżej 59 tys. lokali (58,9 tys.). Jednak, jeśli w analizie uwzględnimy również lokale oferowane przez firmy deweloperskie w aglomeracjach największych polskich miast, to okazuje się, że podaż sięga prawie 74,6 tys. lokali – dodaje Katarzyna Kuniewicz.

Więcej rezerwacji, ale też więcej niepewności

Mimo że firmy deweloperskie sprzedały w marcu 1,5 tys. mieszkań więcej niż wprowadziły do oferty, to liczba oferowanych mieszkań zmniejszyła się o zaledwie 700 jednostek, co wskazuje na intensywne przesunięcia między zasobem mieszkań wolnych (w ofercie) i zarezerwowanych.

– Od kilku miesięcy obserwujemy na rynku mieszkaniowym rosnącą liczbę rezerwacji, co jednoznacznie wskazuje na wzrost zainteresowania zakupem, ale jednocześnie jest dowodem na rosnący niepokój po popytowej stronie rynku – wskazuje Katarzyna Kuniewicz.

Relacja mieszkań wprowadzonych i sprzedanych w marcu na poszczególnych rynkach wskazuje, że obok miast z wyraźną przewagą popytu nad bieżącą podażą (Warszawa Łódź, Wrocław, Trójmiasto, Katowice) znalazły się również rynki z odwrotną tendencją (Kraków, Poznań).

Jak szybko wyprzedaje się oferta deweloperów w największych miastach?

Choć na koniec marca zagregowany poziom oferty obniżył się (o 1%) w stosunku do lutego, nadpodaż mieszkań deweloperskich oferowanych na rynkach w kilku największych polskich miastach pozostaje nadal faktem.

O utrzymującym się dużym wyborze, przy poprawiającym się tempie sprzedaży, świadczą wskaźniki wyprzedaży oferty, które w marcu na niemal wszystkich rynkach (z wyjątkiem Łodzi) zmieniły swoje wartości w stosunku do lutego.

Największy spadek wskaźnika czasu wyprzedaży oferty nastąpił w Katowicach, ale poziom sprzedaży w stosunku do oferty wskazuje, że rynek ten nadal znajduje się w stanie znacznej nadpodaży. Wyraźną redukcję odnotowano również na rynkach wrocławskim i warszawskim, gdzie marcowe wyniki sprzedaży okazały się rekordowe na tle kilkunastu ostatnich miesięcy.

– Jedynie w Krakowie można mówić o wyraźnym wydłużeniu się czasu wyprzedaży oferty w stosunku do lutego. Warto jednak zaznaczyć, że ta zmiana wynika przede wszystkim z dużej liczby mieszkań, które firmy deweloperskie wprowadziły na rynek w marcu, a nie z niższej sprzedaży – wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz.

Koniec marzeń o tańszych mieszkaniach?

Dyrektorka badań rynku Otodom podkreśla, że średnie ceny mieszkań oferowanych na koniec marca przez firmy deweloperskie mogą zaskakiwać, ponieważ ich poziom negatywnie weryfikuje tezę, że przyszedł czas na redukcję stawek.

– W czterech, spośród siedmiu analizowanych miast, w marcu odnotowaliśmy wzrost średnich cen oferowanych mieszkań. Jednak, o ile w Warszawie i Trójmieście takie zmiany odnotowaliśmy już w kilku poprzednich miesiącach, o tyle na rynkach poznańskim i wrocławskim wzrost cen ofertowych jest stosunkowo nowym zjawiskiem – dodaje Katarzyna Kuniewicz.

Nie ma jednak wątpliwości, że z oceną trwałości tych wzrostów należy poczekać przynajmniej do końca kwietnia. Wiele wskazuje na to, że dopiero wówczas ujawnią się na polskim rynku mieszkaniowym pierwsze negatywne efekty wojny na Bliskim Wschodzie.