Holcim Polska finalizuje integrację z Izolbetem

1 kwietnia Izolbet połączył się z Holcim Polska, co stanowi kolejny etap integracji działalności obu firm oraz rozwoju kompleksowej oferty materiałów budowlanych.

Od 1994 roku Izolbet specjalizował się w produkcji wysokiej jakości materiałów hydroizolacyjnych, chemii budowlanej oraz styropianu, rozwijając ogólnopolską sieć dystrybucji. Od 2022 roku spółka była częścią Grupy Holcim, a od 1 kwietnia staje się integralną częścią Holcim Polska.

Integracja Izolbet z Holcim Polska to przede wszystkim realna wartość dla naszych klientów. Dzięki połączeniu kompetencji i portfolio obu organizacji możemy oferować jeszcze bardziej kompleksowe, spójne rozwiązania oraz uprościć proces współpracy, od doradztwa technicznego po obsługę handlową. Naszym celem jest zapewnienie klientom większej dostępności produktów, lepszej koordynacji działań oraz jednego, silnego partnera w realizacji inwestycji – zaznaczył Adam Pawlak, Dyrektor Generalny Izolacji i Chemii Budowlanej.

Połączenie ma na celu pełne wykorzystanie potencjału obu organizacji oraz dalsze wzmacnianie oferty produktowej w odpowiedzi na potrzeby nowoczesnego budownictwa. Integracja umożliwi rozwój spójnego portfolio rozwiązań, od materiałów konstrukcyjnych po zaawansowaną chemię budowlaną i systemy izolacyjne.

Produkty marki Izolbet pozostają w niezmienionej ofercie. W kolejnych miesiącach będą prowadzone wyłącznie prace nad ujednoliceniem opakowań produktów Izolbet. Proces ten będzie realizowany etapami, z zachowaniem ciągłości dostępności produktów oraz wysokiej jakości obsługi klientów – podkreśla Anna Majorek, Dyrektor Marketingu Chemia Budowlana i Materiały Izolacyjne.

Integracja Izolbet z Holcim Polska to również wzmocnienie synergii sprzedażowych oraz dalszy rozwój kompleksowego podejścia do obsługi klientów, zarówno w obszarze dużych inwestycji, jak i budownictwa indywidualnego.

Holcim Polska konsekwentnie rozwija swoje portfolio w kierunku nowoczesnych i zrównoważonych systemów budowlanych, odpowiadając na rosnące wymagania rynku w zakresie jakości, efektywności i odpowiedzialności środowiskowej.

Od 1 kwietnia producentem materiałów marki Izolbet jest Holcim Polska.

MedTech Solutions ma umowę na wyłączną dystrybucję systemów MACS

MedTech Solutions S.A., notowana na rynku NewConnect prężnie rozwijająca się spółka w obszarze nowoczesnych technologii dla ochrony zdrowia, zawarła umowę dystrybucyjną z MACS Sterilisationsanlagen GmbH z siedzibą w Wiedniu, Austria [MACS]. Przedmiotem Umowy jest współpraca obu stron w zakresie sprzedaży systemów zarządzania odpadami medycznymi MACS.

Zawarcie umowy dystrybucyjnej z MACS Sterilisationsanlagen GmbH jest dla nas istotnym krokiem w realizacji strategii rozwoju MedTech Solutions. Uzyskanie statusu wyłącznego dystrybutora w Polsce daje realną możliwość budowy silnej pozycji w segmencie nowoczesnych technologii przetwarzania odpadów medycznych. Model współpracy, łączący elastyczny okres próbny z jasno określonymi zasadami przejścia do długoterminowej relacji, pozwala nam na efektywne skalowanie działalności i ograniczenie ryzyk operacyjnych. Dzięki wsparciu technicznemu i szkoleniowemu partnera jesteśmy dobrze przygotowani do budowy rynku oraz realizacji planowanych wolumenów sprzedaży w latach 2026–2027. Wierzymy, że rozwiązania MACS, odpowiadające na rosnące wymagania środowiskowe i presję kosztową w ochronie zdrowia, spotkają się z dużym zainteresowaniem wśród polskich placówek medycznych – powiedział Jarosław Kaim, prezes zarządu MedTech Solutions S.A.

Na mocy Umowy MedTech Solutions S.A. została wyłącznym dystrybutorem produktów na terytorium Polski. Spółka odpowiada za prowadzenie działań sprzedażowych, marketingowych i promocyjnych, aktywne pozyskiwanie klientów, rozwój rynku oraz budowanie sieci sprzedaży. MACS zobowiązuje się do wsparcia spółki w realizacji Umowy poprzez udostępnienie dokumentacji technicznej i handlowej, przekazywanie aktualnych informacji o Produktach, warunkach sprzedaży i zmianach cen oraz organizację szkoleń dla personelu. W ramach wdrożenia współpracy MedTech Solutions S.A. przedstawi MACS propozycję wolumenów sprzedaży Produktów w Polsce na lata 2026–2027, która zostanie potwierdzona przez strony w terminie sześciu tygodni od podpisania Umowy.

W ramach umowy MedTech Solutions S.A. posiada wyłączne prawa do dystrybucji produktów w Polsce. W przypadku braku wypowiedzenia, Umowa automatycznie przechodzi w etap współpracy długoterminowej na dwa lata, z możliwością automatycznego przedłużenia o kolejne pięć lat, jeśli żadna ze stron nie wypowie Umowy z odpowiednim wyprzedzeniem.

Systemy MACS to zaawansowane technologicznie rozwiązania, które integrują mechaniczne rozdrabnianie odpadów z ich sterylizacją parową w warunkach próżniowych. Cały proces odbywa się w zamkniętym, w pełni kontrolowanym środowisku, zapewniając wysokie bezpieczeństwo operacyjne. Rozwiązania znajdują zastosowanie przede wszystkim w szpitalach, laboratoriach diagnostycznych oraz innych podmiotach systemu ochrony zdrowia, w których kluczowe znaczenie ma bezpieczne i efektywne zarządzanie odpadami medycznymi.

Technologia MACS charakteryzuje się bardzo wysoką skutecznością sterylizacji, redukcją objętości odpadów nawet o 97 proc. oraz krótkim czasem cyklu – około 60 minut. Kluczową zaletą jest możliwość przetwarzania odpadów bezpośrednio w miejscu ich powstawania, co eliminuje konieczność transportu materiałów niebezpiecznych i znacząco obniża koszty operacyjne w porównaniu z tradycyjnymi metodami, takimi jak spalanie. System nie generuje emisji zanieczyszczeń, co wspiera realizację strategii ESG oraz spełnia rosnące wymagania środowiskowe i regulacyjne.

Wartość rynku odpadów medycznych w Polsce wynosi 1,2 mld zł, a technologia oferowana przez MACS jest jedną z najnowocześniejszą w Europie. Pozwala ona zmniejszyć koszty odpadów medycznych nawet 10- krotnie.

Przemysł przyspiesza z AI, jednak cyberochrona wciąż rozwija się zbyt wolno

Z najnowszego raportu EY „Jak polskie firmy wdrażają AI” wynika, że aż 97% firm produkcyjnych deklaruje uwzględnienie cyberbezpieczeństwa przy wdrażaniu narzędzi sztucznej inteligencji. Mimo to, przemysł, choć plasuje się wysoko (39%), w wykorzystaniu i wdrażaniu AI w zakresie cyberochrony wciąż pozostaje w tyle za innymi sektorami, takimi jak: handel (50%), energetyka (43%) i usługi (42%). Sprawia to, że wraz z rozwojem zaawansowanej produkcji w Polsce np. w obszarze produktów podwójnego zastosowania rośnie też ryzyko, że wiele zakładów nie będzie odpowiednio zabezpieczonych. Firmy inwestują w AI, ale poprzez brak odpowiednich zabezpieczeń jednocześnie zwiększają ryzyko ataku – szczególnie w środowiskach OT.

W ramach badania EY „Jak polskie firmy wdrażają AI” zostały przeanalizowane branże: przemysłowa, handlowa, usługowa, energetyczna oraz finansowo-ubezpieczeniowa. Wyniki pokazały, że praktycznie wszystkie polskie firmy produkcyjne, bo aż 97% (z czego 65% w pełni, a 32% w ograniczonym zakresie), wdrażając sztuczną inteligencję, uwzględniają kwestie cyberbezpieczeństwa. Oznacza to podobny poziom świadomości odnotowano w usługach (63% „tak”, 32% „tak, w ograniczonym zakresie”).

Między innowacjami a bezpieczeństwem

Ponad połowa firm przemysłowych (54%) wdrożyła AI w dziale IT, co jest wynikiem zbliżonym do średniej dla wszystkich sektorów (51%) i plasuje go na drugim miejscu wśród badanych branż. Energetyka pozostaje tutaj liderem (60%). Ważnym obszarem zastosowań sztucznej inteligencji w firmach produkcyjnych pozostaje marketing i analiza rynku (45%), a tuż za nim cyberbezpieczeństwo. Blisko 4 na 10 firm (39%) deklaruje wykorzystywanie AI w tym celu. W porównaniu z pozostałymi branżami przemysł wyraźnie rzadziej wdraża AI bezpośrednio w obszarze cyber. Handel (50%) i energetyka (43%) oraz usługi (42%) wyprzedzają produkcję, co pokazuje potencjał do przyspieszenia wdrożeń.

– Producenci działają dziś w wysoce złożonych środowiskach – łączących systemy OT i IT, rozproszone lokalizacje, łańcuchy dostaw oraz liczne integracje technologiczne. Każdy taki punkt styku generuje potencjalny wektor ataku. Jest to szczególnie ważne przy produkcjach w ramach dual use np. dronów czy komponentów do technologii satelitarnej, gdzie ryzyko wykorzystania luki w zabezpieczeniach, przez osoby nieuprawnione, podczas działań w terenie, jest szczególnie wysokie. W związku z tym, widzimy, że branża przemysłowa wymaga większego zrozumienia w obszarze odporności procesów produkcyjnych – podkreśla Piotr Ciepiela, Partner EY, Lider zespołu Technology Consulting.

AI – tarcza i wyzwanie dla cyberbezpieczeństwa przemysłu

Należy odnotować, że blisko co trzecia (31%) firma w sektorze przemysłowym wdrożyła AI w procesach produkcyjnych (średnia dla badanych branż to 22%). Badanie EY pokazało również, że przedsiębiorstwa z tej branży inwestują w szeroki zakres zabezpieczeń towarzyszących wdrożeniom AI: 39% zaimplementowało rozwiązania proceduralne np. szkolenia pracowników, 36% narzędziowe np. systemy ochrony danych, lecz jedynie 19% stosuje oba rodzaje zabezpieczeń jednocześnie. Wskazuje to wyraźnie na lukę kompetencyjno-procesową.

– Rozwój AI wpływa na zagrożenia, ale również wprowadza nowe mechanizmy obrony środowisk IT/OT. Umożliwia efektywną i szczegółową analizę zachowań systemów oraz użytkowników, identyfikowanie anomalii i odchyleń od wzorców zachowań, a także pozwala automatyzować znaczącą część działań, odpowiednio dobranych do incydentu. Czas detekcji i reakcji ulega zaś skróceniu – wskazuje Leszek Mróz, Partner EY odpowiedzialny za usługi cyberbezpieczeństwa w Polsce.

Przemysł w czołówce wdrożeń polityk AI

Jak wynika z badania EY przemysł jest w czołówce, jeśli chodzi o wdrażanie polityk użycia systemów AI. Bilsko 40% (37%) firm wdrożyło politykę dla narzędzi ogólnodostępnych (średnia 30%), a prawie połowa (49%) również dla systemów wewnętrznych (średnia 53%), co świadczy o rosnącej dojrzałości organizacyjnej tego sektora.

– Wraz z rozwojem zaawansowanej produkcji w Polsce rośnie też ryzyko, że wiele zakładów nie będzie odpowiednio zabezpieczonych. Firmy inwestują w AI, ale jednocześnie zwiększają ryzyko ataku – szczególnie w środowiskach OT, gdzie jeden incydent może zatrzymać całą linię produkcyjną i spowodować realne straty fizyczne. Najbardziej odporne organizacje to te, które rozwijają sztuczną inteligencję równolegle w obszarach governance, detekcji zagrożeń, automatyzacji reakcji i zarządzania ryzykiem. Polski przemysł robi postępy, jednak tempo zmian w cyber wymaga jeszcze szybszego wdrażania zaawansowanych narzędzi bezpieczeństwa opartych na AI – dodaje Piotr Ciepiela.

O badaniu
Badanie „Jak polskie firmy wdrażają AI” zrealizował na zlecenie EY przez CubeResearch. Respondentami było 499 polskich firm: 45% z sektora produkcji, 33% z sektora usług, 22% z handlu. 56% przedsiębiorstw to firmy średniej wielkości, 44% duże. Trzecia edycja została przeprowadzona w ostatnim kwartale 2025 roku.

Lepsze dane z USA wsparły dolara, Europa odzyskuje optymizm

Ceny baryłki ropy naftowej potrafią przemówić do wyobraźni polityków, szczególnie przed wyborami. Do Europy wraca optymizm. Dobre dane z USA oraz retoryka kontynuacji wojny pomaga dolarowi. Czy jednak naprawdę USA mogą pozwolić sobie na długi konflikt?

Wraca optymizm do Europy

Wczoraj otrzymaliśmy serię odczytów indeksów PMI dla sektora przemysłowego. Oczekiwania były pozytywne, a wynik dla strefy euro i tak je przebił. Rezultat 51,6 pkt to 0,2 pkt powyżej prognoz. To również poziom ponad ważną granicą 50 pkt, która rozdziela przewagę odpowiedzi optymistycznych od pesymistycznych. Jak to wygląda z kolei w Polsce, kraju z jednym z najwyższych wskaźników wzrostu PKB w UE? 48,7 pkt. To także wyraźnie powyżej oczekiwań, ale wciąż z przewagą odpowiedzi negatywnych. Być może jest coś w tym naszym stereotypie marudzenia. A może po prostu ankietowani z Polski dostrzegają coś, czego Zachód jeszcze nie widzi? Dlaczego w ogóle analizuje się wskaźnik ankietowy wśród menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia? To trochę samospełniająca się przepowiednia. Jeżeli menedżer odpowiedzialny za zamówienia jest optymistą i zamówi więcej, to sam trochę wywołuje poprawę koniunktury, którą przecież przewidywał. Jeżeli z kolei ma pesymistyczne nastawienie i ogranicza zamówienia, to sam ogranicza wyniki gospodarki.

Wyniki z USA

Wczoraj, oprócz solidnego wyniku indeksu PMI za oceanem, poznaliśmy jeszcze kilka ważnych odczytów. Raport ADP na temat zatrudnienia okazał się lepszy od oczekiwań, ale rezultat 62 tys. jeszcze niedawno uchodziłby za słaby. USA od początku tej prezydentury nie zaludnia się już tak szybko, jak w przeszłości – głównie z powodu akcji antyimigracyjnych – zatem nie możemy przykładać starych standardów do tych danych. Skoro mniej osób wchodzi na rynek pracy, to i liczba nowych etatów potrzebnych do utrzymania zatrudnienia nie jest już tak wysoka, jak wcześniej. Do tego lepiej od oczekiwań wypadły dane na temat sprzedaży detalicznej, która rosła w lutym o 0,6%. Jak reagowały waluty? Dolar, który od wtorkowego popołudnia znajdował się w bardzo silnym trendzie spadkowym względem euro, po tych danych zawrócił. Dzisiaj nad ranem amerykańska waluta wciąż kontynuuje ten ruch. Jeszcze lepiej widać to względem złotego – we wtorek kurs testował poziom 3,75 zł, następnie spadł w okolice 3,68 zł, by dzisiaj nad ranem przebić 3,72 zł.

Co z rynkiem ropy?

Na rynku ropy na początku wojny mieliśmy sytuację, w której koszt konfliktu mocno nie dotyczył USA. Amerykańska ropa była przez moment nawet 18 USD tańsza niż odmiana Brent notowana w Londynie. Obecnie ta różnica wynosi niecałe 1,5 USD. Ropa z USA zwyczajowo jest tańsza od Brent, ale ta różnica powinna wynosić kilka dolarów. Obecna jest wręcz zaskakująco niska. Cena ropy wynika z tego, że rynki odczytały ostatnie wypowiedzi prezydenta USA jako zapowiedź długiej wojny. Patrząc jednak na obecne ceny paliw i nadchodzące wybory, ciężko sobie wyobrazić, by Republikanie mogli sobie pozwolić na dalsze tygodnie – nie mówiąc o miesiącach – tej wojny. No, chyba że wierzą, że w inny sposób będą w stanie odwrócić los wyborów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Creotech Instruments zakończył proces podziału – debiut Creotech Quantum na GPW planowany na 17 kwietnia br.

Creotech Instruments S.A., notowany na GPW polski integrator misji kosmicznych, zakończył proces podziału na dwie niezależne spółki. 1 kwietnia br. sąd rejestrowy wpisał do KRS podwyższenie kapitału zakładowego Creotech Quantum, co formalnie finalizuje wydzielenie segmentu kwantowego. Akcjonariusze Creotech Instruments otrzymają akcje nowego podmiotu automatycznie, w stosunku 1:1. Debiut Creotech Quantum na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie planowany jest na 17 kwietnia br., a ostatnia sesja z prawem do udziału w podziale przypada na 2 kwietnia 2026 r.

Proces podziału Creotech Instruments S.A. stał się faktem. To nie tylko formalne zakończenie ważnego etapu, ale przede wszystkim początek nowego rozdziału dla obu spółek. Wydzielenie Creotech Quantum pozwala na wyraźne rozdzielenie dwóch strategicznych obszarów działalności i jeszcze lepsze wykorzystanie ich potencjału. Creotech Quantum już wkrótce zadebiutuje na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie jako wyspecjalizowany podmiot, gotowy przyspieszyć rozwój technologii kwantowych oraz budować wartość dla inwestorów w oparciu o rosnące znaczenie tego segmentu.

Z kolei Creotech Instruments będzie mógł w pełni skoncentrować się na rozwoju zaawansowanych rozwiązań dla sektora kosmicznego, umacniając swoją pozycję integratora misji i dostawcy technologii dla europejskiego rynku space. Wierzymy, że ta zmiana przełoży się na większą przejrzystość biznesu, lepsze dopasowanie strategii oraz długoterminowy wzrost wartości obu organizacji – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Działalność Creotech Instruments w obszarze technologii kwantowych rozpoczęła się już w 2012 roku. W kwietniu 2025 r. Zarząd spółki podjął decyzję o wydzieleniu tego segmentu do odrębnego podmiotu, co doprowadziło do zarejestrowania spółki Creotech Quantum w czerwcu 2025 r. Plan podziału ogłoszono pod koniec sierpnia, a jego formalne zakończenie nastąpiło 1 kwietnia br. Tym samym dwa strategiczne obszary, kosmiczny i kwantowy, będą odtąd rozwijane przez wyspecjalizowane, niezależne Spółki. Taka struktura przyspieszy komercjalizację technologii i pozwali w pełni wykorzystać potencjał obu organizacji.

– Z perspektywy Creotech Quantum zakończenie procesu podziału to moment symboliczny – przechodzimy z etapu organizacyjnego do pełnej koncentracji na technologii, produktach i skalowaniu biznesu. Wchodzimy w fazę, w której liczyć się będzie skuteczność realizacji projektów prowadzących do konkurencyjnych produktów, ich komercjalizacja oraz budowanie silnej pozycji w globalnym ekosystemie technologii kwantowych. Bardzo wyraźnie widzimy rosnące znaczenie obszarów, w których się specjalizujemy – od bezpieczeństwa komunikacji, przez systemy sterowania i wysokoczułe detektory, po precyzyjne technologie synchronizacji czasu. To segmenty, w których nasze rozwiązania już dziś znajdują zastosowanie, a potencjał wzrostu jest ogromny. Naszym celem jest konsekwentne wzmacnianie przewagi technologicznej i przekuwanie jej w realną wartość rynkową. Debiut Creotech Quantum na GPW będzie ważnym krokiem w tej drodze, ale najważniejsze dopiero przed nami – konsekwentny rozwój Spółki jako wyspecjalizowanego i globalnie konkurencyjnego gracza w świecie technologii kwantowych – mówi dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

Creotech Quantum S.A. jest obecnie na etapie przeskalowania z kluczowych komponentów i pierwszych systemów do etapu pełnego portfolio produktów oraz docelowych rozwiązań stosowanych w obszarach kryptografii kwantowej (QKD), czy też systemów space safety (opartych o produkowaną już kamerę CreoSky). Potwierdzeniem wiary Zarządu w rozwój Spółki jest przyjęty program motywacyjny, który precyzyjnie określa cele na najbliższe 3 lata. W tym okresie Spółka ma rozpocząć pełnoskalową komercjalizację systemów QKD dla sieci naziemnych oraz detektorów pojedynczych fotonów, co ma skutkować osiągnięciem 100 mln zł przychodów w latach 2026-2028.

Wydzielenie działalności kwantowej ze struktur Creotech Instruments umożliwi Spółce szybszą komercjalizację opracowanych technologii oraz łatwiejszy dostęp do finansowania zewnętrznego, w tym programów przeznaczonych dla MŚP.

Warunki podziału

Podwyższenie kapitału zakładowego Creotech Quantum związane jest z emisją łącznie 2.854.347 nowych akcji zwykłych serii B o wartości nominalnej 0,10 zł każda – Akcje Podziałowe.

Zostaną one przydzielone akcjonariuszom Creotech Instruments w stosunku 1 do 1 – za każdą akcję Creotech Instruments posiadaną w dniu referencyjnym inwestor otrzyma 1 akcję Creotech Quantum. Nastąpi to automatycznie, bez konieczności podejmowania dodatkowych czynności przez Akcjonariuszy.

Dzień referencyjny został wyznaczony na 8 kwietnia br. W takim scenariuszu sesja giełdowa 2 kwietnia będzie ostatnią, na której możliwe będzie nabycie akcji Creotech Instruments uprawniających do uczestnictwa w podziale. Kurs odniesienia na kolejną sesję (7 kwietnia) zostanie pomniejszony o wartość działalności wydzielanej do Creotech Quantum – o 16,6 proc. Wartość ta będzie jednocześnie stanowiła kurs odniesienia dla pierwszej sesji notowania akcji Creotech Quantum. Dzień przed debiutem akcje Creotech Quantum pojawią się na rachunkach Akcjonariuszy.

Polska odcina się od importu LPG z Rosji. 2025 rok przyniósł dalszy spadek dostaw

W 2025 roku zaledwie 13% LPG trafiającego na polski rynek pochodziło z Rosji, co stanowi znaczący spadek w porównaniu do lat ubiegłych. Po wejściu w życie unijnych sankcji w postaci pełnego embarga w 2026 roku, rosyjski surowiec zniknie z naszego rynku całkowicie. Polski sektor energetyczny miał wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do tej zmiany. Od inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, kiedy to rozpoczęły się pierwsze dyskusje o konieczności nałożenia sankcji, minęły niemal cztery lata. W tym okresie odpowiedzialne firmy zainwestowały miliony złotych w reorientację łańcuchów dostaw. Podmioty, które zignorowały nadchodzące zmiany i wciąż opierały swój model biznesowy wyłącznie na dostawcach rosyjskich, znajdą się teraz w trudnym położeniu. Branża długo apelowała o okresy przejściowe i je otrzymała. Regulacje wchodzą w życie z odpowiednim wyprzedzeniem. Pozwoliło to uniknąć szoku podażowego.

– Kluczem do niezależności od Wschodu jest rozbudowana infrastruktura portowa. Dzięki niej możemy sprowadzać LPG z kierunków bezpiecznych: ze Skandynawii, ze Stanów Zjednoczonych oraz z innych zakątków świata. Widzimy tu wyraźną analogię do rynku gazu ziemnego (LNG), który z powodzeniem importujemy poprzez terminal w Świnoujściu i rozprowadzamy po kraju. Odpowiednia infrastruktura dywersyfikacyjna jest gwarantem bezpieczeństwa energetycznego – powiedxział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego, prowadzący podcast Energy Drink. – Fakt, że pozostajemy importerem netto, oznacza brak samowystarczalności surowcowej. Jednak rynek zachodni, na który się przestawiamy, jest zdywersyfikowany, głęboki i dobrze zaopatrzony, co powinno zapewnić stabilność dostaw do polskich odbiorców. Dodatkowym zabezpieczeniem jest system zapasów obowiązkowych. Wymusza on na uczestnikach rynku gromadzenie określonych ilości paliw na wypadek sytuacji kryzysowych, aby móc szybko uzupełnić ewentualne niedobory. Mechanizm ten sprawdził się już w sektorze ropy naftowej i gazu ziemnego w całej Europie, a teraz zdaje egzamin również w sektorze LPG.

Podkreślę aspekt moralny i geopolityczny tej transformacji. Rynek zaopatrywany z Rosji był wprawdzie konkurencyjny cenowo, a przez lata wydawało się, że niska cena jest wystarczającym argumentem. Jednak kupowanie rosyjskich paliw wprost przekłada się na finansowanie kremlowskiej machiny wojennej i inwazji na Ukrainę. Nie można stawiać znaku równości między dostawcą rosyjskim, a jakimkolwiek innym. Wybór każdego innego kierunku jest wyborem lepszym. Nawet jeśli na rynku europejskim czy światowym działają gracze o różnej sile, jest to rynek oparty na zasadach handlowych, a nie na szantażu politycznym. Funkcjonowanie w ramach zachodniego rynku nie finansuje działalności zbrodniczego reżimu. Rezygnacja z rosyjskiego LPG to zatem nie tylko kwestia bezpieczeństwa energetycznego, ale także fundamentalnej przyzwoitości i strategicznego interesu państwa – powiedział Wojciech Jakóbik.

Rynek pracy pod presją kosztów, niedoboru kompetencji i zmian demograficznych

Popyt na kompetencje wskazuje na konieczność utrzymania zatrudnienia osób w wieku emerytalnym, ale także na potrzebę podejmowania przez firmy reskilingu i upskilingu.

Od 2020 r. w ślad za futurystą Jamaisem Cascio mówi się coraz częściej i coraz głośniej o świecie BANI (brittle – kruchość, anxious – niespokojność, non-linear – nieliniowość, incomprehensible – niezrozumiałość), czyli o świecie niestabilnym, przeładowanym danymi i informacjami, dalekim od dotychczasowej logiki, a tym samym trudno przewidywalnym. Czy dotyczy to także rynku pracy? Czy staje się on mniej stabilny, a zatem trudniej „zarządzalny”, tak na poziomie całych gospodarek, jak i poszczególnych przedsiębiorstw?

Przyglądając się wynikom VII edycji „Badania Analityki HR” można przyjąć, że praca działów HR to business as usual – nie widać tu niepewności, obaw o konsekwencje nieodwracalnych procesów demograficznych, o zmiany w geopolityce i ich konsekwencje dla rynku pracy, o szybkość zmian związanych z nowymi technologiami (no, może w tym przypadku – trochę jednak widać). Działy HR mają, wedle wyników owego badania, tworzyć w ramach celów strategicznych na 2026 r.: strategie płacowe (43,6 proc.), rekrutować (25,7 proc.) i dbać o onboarding (17,1 proc.), dbać o komunikację wewnętrzną (20,3 proc.), a także o markę pracodawcy (16,1 proc.). A w ramach celów korzystania z danych HR jego pracownicy mają dostarczać je zarządowi (50,1 proc.), ale przede wszystkim tworzyć ad hoc raporty i wykresy (66,1 proc.) oraz cykliczne zestawienia i prezentacje (63,7 proc.).

Może dobrze, że dzięki takiemu podejściu do roli działów HR w przedsiębiorstwach stają się one kotwicą w „BANI-owych” czasach. A może w czasach coraz większej niepewności, zmienności i rosnącej roli danych działy HR powinny mieć nie tylko techniczną rolę, ale także inspirować zmiany w większości obszarów działania przedsiębiorstw? W przekształceniach obserwowanych na rynku pracy kumulują się bowiem nie tylko zmiany zachodzące w demografii czy technologii, ale także zmiany sytuacji w całej gospodarce, w poszczególnych branżach, u konkurentów czy wręcz zmiany globalne.

Patrząc na sytuację na rynku pracy w Polsce w 2025 r. widać, że działy HR z tak zdefiniowanymi zadaniami, jak wynika to z owego badania, miały co robić. W sektorze przedsiębiorstw zatrudniających 10 i więcej osób nastąpił niewielki, ale jednak spadek zatrudnienia (o 0,9 proc. r/r). Towarzyszył mu dość silny, bo ponad 8-proc. (r/r) wzrost wynagrodzeń (GUS). Taka sytuacja wskazuje, że problemem dla firm było niedopasowanie strukturalne na rynku pracy i brak pracowników z poszukiwanymi kwalifikacjami.

Początek 2026 r. utrzymuje tę tendencję: zatrudnienie maleje, a wynagrodzenia rosną, aczkolwiek wzrost ten jest już nieco słabszy, bo ok. 6-proc. Nie dziwi zatem, że najważniejszym celem HR w 2026 r. (43,6 proc.) jest zmiana lub stworzenie strategii płacowej. Nie dziwi także, że w badaniach koniunktury gospodarczej GUS przedsiębiorcy wskazują na koszty zatrudnienia jako główny czynnik wpływający na wzrost kosztów (ok. 80 proc. firm).

Po rozpoczęciu wojny USA-Izrael-Iran do problemu związanego z wysokimi kosztami pracy doszły rosnące ceny ropy i gazu. Tym bardziej trudne będzie tworzenie strategii płacowych lub ich zmiana.

Czego zatem możemy się spodziewać na rynku pracy w całym 2026 r.? Na to wskazują wyniki przytoczonego badania dotyczące planowanych działań związanych z zatrudnieniem: 1/3 przedsiębiorstw deklaruje spadek liczby nowych rekrutacji, a 27 proc. – wręcz zwolnienia.

W pewnej mierze (to także efekt regulacyjny) widać to już w danych dotyczących bezrobocia, które wzrosło na początku 2026 r. do ponad 6 proc., a osób zarejestrowanych w Urzędach Pracy jest już blisko milion. Jednocześnie w badaniach koniunktury gospodarczej przedsiębiorcy ciągle wskazują jako jedną z istotnych barier dla inwestycji problem z zatrudnieniem pracowników (w największym stopniu w budownictwie, hotelach i restauracjach i transporcie). Zatem niedopasowanie strukturalne na rynku pracy pozostaje z nami na dłużej.

Pytanie, czy pewnym rozwiązaniem tego problemu nie będzie większe otwarcie firm na zatrzymanie pracowników wchodzących w wiek emerytalny? Wyraźnie widać, że dzieje się tak coraz częściej: w czwartym kwartale 2025 r. stanowili oni już według GUS 5 proc. ogółu zatrudnionych. To także wyzwanie dla firm i działów HR – jak wyposażyć tych doświadczonych zawodowo pracowników w dodatkowe kompetencje, głównie cyfrowe.

Do opisanych wyżej cech rynku pracy należy dodać relatywnie duży udział cudzoziemców (wedle ZUS prawie 7 proc. zatrudnionych). W bieżącym roku będzie ich przybywać. Przedsiębiorcy, którzy jeszcze tego nie zrobili, będą musieli zmierzyć się z procedurami ich zatrudnienia, a przede wszystkim z włączeniem ich w system organizacyjny i kulturowy firmy, w tym z rozwiązywaniem problemów językowych.

Zmian na rynku pracy – zarówno tych już dziejących się, jak i spodziewanych – jest dużo. Popyt na kompetencje wskazuje na konieczność otwarcia się na utrzymywanie zatrudnieniu osób 60/65+, ale także na potrzebę podejmowania przez firmy reskilingu i upskillingu.

Chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy aspekt zmian na rynku pracy. Obserwuję w firmach zaawansowanych technologicznie tendencję do poszukiwania specjalistów poza Polską, a w celu ich przyciągnięcia (często praca on-line) – oferowanie bardzo wysokich dochodów. Pokazuje to wyraźnie, że firmy uznają, że nie ma czasu na czekanie aż system edukacji dopasuje się do potrzeb rynku pracy. Stosują reskilling i upskilling, ale on także zabiera czas i nie zawsze jest efektywny. Dlatego sięgają po inne rozwiązania. To ciekawe zadanie dla działów HR – analiza i wskazanie opcji lepszej dla firmy. Jak widać, świat BANI to nie tylko problemy, ale i ciekawe wyzwania.

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek  jest członkinią Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Grupa Pracuj poprawiła rentowność i rekomenduje rekordową dywidendę za 2025 rok

W 2025 roku Grupa Pracuj kontynuowała wzrost, osiągając 811,2 mln zł skonsolidowanych przychodów (+5,4% r/r). To m.in. efekt większej liczby oraz wyższej średniej ceny projektów rekrutacyjnych w serwisach Pracuj.pl i Robota.ua. Równolegle Grupa rozwija obszar HR Software w modelu SaaS, który charakteryzuje się wysoką retencją i przewidywalnością przychodów – rośnie liczba klientów korzystających z rozwiązań softgarden i eRecruiter. Dodatkowym czynnikiem wzrostu było przejęcie spółki Kadromierz w marcu 2025 roku, wpisujące się w strategię rozszerzania oferty w obszarze HR Software i post-hire.

Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w minionym roku sięgnęła 366,6 mln zł (+5,7% r/r), natomiast wypracowany w 2025 roku skonsolidowany zysk netto wzrósł do 242,9 mln zł (+16,3% r/r). Wysoka dynamika zysku netto była wspierana m.in. przez rosnące zyski spółek prowadzących serwisy rekrutacyjne w Ukrainie, w których Grupa Pracuj w ubiegłym roku zwiększyła swoje udziały.

Zarząd Grupy Pracuj zarekomendował również wypłatę dywidendy z zysku za 2025 r. w łącznej wysokości 206,7 mln zł, co przekłada się na 3,00 zł na akcję, o 42,7% więcej niż rok wcześniej. To rekordowa propozycja, będąca odzwierciedleniem bardzo dobrej sytuacji płynnościowej spółki.

– W 2025 roku warunki na naszych rynkach były wymagające i zróżnicowane. W Polsce, mimo wzrostu gospodarczego, aktywność rekrutacyjna pracodawców była umiarkowana, jednak skutecznie realizowaliśmy zwiększania zasięgu rynkowego. Potwierdzeniem jest m.in. rekordowa liczba blisko 62 tysięcy aktywnych klientów Pracuj.pl, osiągnięta dzięki rozwojowi narzędzi eCommerce. Konsekwentnie budujemy pozycję partnera pierwszego wyboru dla firm poszukujących pracowników, niezależnie od ich wielkości czy branży. Utrzymujemy pozycję lidera również w Ukrainie, gdzie zwiększyliśmy nasze zaangażowanie kapitałowe w dwóch czołowych serwisach – Robota.ua i Work.ua, co przekłada się na wyższy udział w zyskach dynamicznie rosnącego rynku. Już dziś widzimy silne wyniki, a wiodąca pozycja rynkowa tych serwisów sprawia, że większość firm działających na rynku pracy korzysta lub będzie korzystać z ich rozwiązań – zarówno obecnie, jak i w kontekście przyszłej odbudowy gospodarki – komentuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– Obszar HR Software, bardziej odporny na cykle koniunkturalne, odpowiadał za 27% przychodów Grupy Pracuj. eRecruiter umocnił pozycję lidera na polskim rynku systemów wspierających rekrutację, a softgarden kontynuował rozwój w regionie DACH, pomimo wyzwań z jakimi zmaga się niemiecka gospodarka. W 2025 roku zainwestowaliśmy także w spółkę Kadromierz, która znajduje się w dynamicznej fazie wzrostu. To ważny krok w kierunku rozszerzania naszej obecności w obszarze post-hire, czyli rozwiązań wspierających firmy po zakończeniu procesu rekrutacji – dodaje Przemysław Gacek.

– Miniony rok przyniósł dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Choć w 2025 roku jej wpływ na branżę pozostawał ograniczony, to jesteśmy przekonani, że narzędzia oparte o AI będą coraz silniej wpływać na funkcjonowanie rynku pracy. W Grupie Pracuj konsekwentnie rozwijamy zastosowania AI w naszych serwisach rekrutacyjnych i rozwiązaniach software’owych, koncentrując się na zwiększaniu produktywności użytkowników oraz tworzeniu dodatkowych możliwości monetyzacji. Jednocześnie wykorzystujemy AI również wewnętrznie, podnosząc efektywność operacyjną naszych zespołów – wskazuje prezes Grupy Pracuj.

Stabilny rozwój biznesów Grupy Pracuj na polskim rynku

W ujęciu geograficznym, największy udział w przychodach i zysku operacyjnym Grupy Pracuj ma segment Polska, obejmujący: Pracuj.pl – czołowy polski serwis rekrutacyjny, eRecruiter – najczęściej wybierany system do zarządzania rekrutacjami, oferowany w modelu SaaS, oraz Kadromierz – nowoczesne narzędzie do planowania i zarządzania czasem pracy, także dostępne w modelu subskrypcyjnym.

W 2025 roku przychody z rynku polskiego wyniosły 570,9 mln zł i były o 5,6% wyższe niż rok wcześniej. Zysk operacyjny segmentu Polska wzrósł natomiast o 2,9% do 270,1 mln zł.

Ponad pół miliona projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl

Większość przychodów Grupy Pracuj w Polsce generowana jest przez Pracuj.pl. Liczba projektów rekrutacyjnych opublikowanych w tym serwisie w 2025 roku zwiększyła się o 1,4% r/r do 500,8 tys., przy wzroście średniej ceny projektów rekrutacyjnych o 1,7% r/r. Liczba pracodawców aktywnie korzystających z serwisu Pracuj.pl w 2025 roku sięgnęła rekordowego poziomu 61,8 tys. (+5% r/r), potwierdzając rosnące pokrycie rynku.

– Wzrosty notowane przez Pracuj.pl w okresie ograniczonej aktywności rekrutacyjnej potwierdzają odporność naszego modelu oraz umacnianie pozycji rynkowej. Było to możliwe m.in. dzięki zwiększeniu liczby ogłoszeń w segmencie Blue i Pink Collars oraz skutecznemu docieraniu do rosnącej bazy klientów przy wykorzystaniu narzędzi eCommerce. Jednocześnie rozwijamy rozwiązania oparte na AI, które pomagają pracodawcom prowadzić rekrutacje sprawniej i bardziej efektywnie, co wspiera rozwój naszego kluczowego segmentu White Collars. Z kolei większe zróżnicowanie publikowanych ogłoszeń oraz wprowadzenie zaawansowanych narzędzi elastycznego ustalania cen – uwzględniających m.in. lokalizację i poziom stanowiska – pozwalają nam lepiej dopasowywać ofertę do potrzeb rynku i zwiększać jej wartość – komentuje Rafał Nachyna członek zarządu i dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

eRecruiter umacnia pozycję lidera w Polsce

Należący do Grupy Pracuj eRecruiter umocnił swoją pozycję lidera wśród systemów do zarządzania rekrutacjami w Polsce. Na koniec 2025 roku aktywnie korzystało z niego 2 332 klientów z kilkudziesięciu branż – o 11,4% więcej niż rok wcześniej. W warunkach niższej aktywności rekrutacyjnej na rynku liczba subskrybentów eRecruitera rosła stabilnie, m.in. dzięki udanej migracji klientów z systemu HRlink. Była ona efektem uproszczenia oferty Grupy Pracuj oraz decyzji o utrzymywaniu na polskim rynku jednego systemu ATS (Applicant Tracking System).

Miesięczne powtarzalne przychody (MRR) eRecruitera wzrosły o 9% r/r, osiągając w grudniu 2025 roku poziom 4,35 mln zł. Nieco wolniejsza dynamika MRR w porównaniu ze wzrostem liczby klientów wynikała m.in. z poszerzania zasięgu rynkowego o mniejsze firmy, korzystające z abonamentów o niższej cenie. Jednocześnie eRecruiter posiada znaczący potencjał w obszarze tzw. upsellingu, czyli stopniowego zwiększania liczby modułów i funkcjonalności, z których korzystają klienci w trakcie współpracy.

– W 2025 roku konsekwentnie rozwijaliśmy funkcjonalności systemu eRecruiter. Wdrożyliśmy m.in. Asystenta AI, który wspiera użytkowników w analizie aplikacji kandydatów, przygotowywaniu podsumowań oraz automatyzacji komunikacji rekrutacyjnej. Rozwijaliśmy także HR Marketplace – ekosystem narzędzi wspierających wszystkie etapy cyklu życia pracownika, pozwalający organizacjom elastycznie dobierać rozwiązania do swoich potrzeb. System wzbogaciliśmy również o nowe funkcje automatyzujące procesy HR, takie jak moduł wakatu, automatyczne tagowanie CV, generowanie pytań rekrutacyjnych czy rozbudowane raportowanie. Rozwiązania te zwiększają efektywność procesów, poprawiają doświadczenia kandydatów, a także wspierają zgodność z RODO – wylicza Rafał Nachyna.

Stabilne wyniki softgarden na trudnym rynku

Łączne przychody Grupy Pracuj z regionu DACH (w sprawozdaniu prezentowane jako segment Niemcy), obejmujące działalność spółki softgarden, w 2025 roku wyniosły 176,5 mln zł i były zbliżone do poziomu osiągniętego rok wcześniej (-0,4% r/r). Zysk operacyjny tego segmentu wzrósł natomiast o 9,9% r/r, do 23,7 mln zł.

softgarden oferuje system do zarządzania rekrutacjami (TAS) w modelu SaaS oraz usługę multipostingu, umożliwiającą zautomatyzowaną publikację ofert pracy w wielu serwisach rekrutacyjnych, szczególnie istotną na silnie rozdrobnionym rynku niemieckim.

Otoczenie makroekonomiczne w Niemczech – głównym rynku działalności softgarden – pozostawało wymagające. Gospodarka wychodziła z technicznej recesji, a wzrost PKB był bardzo niski, co przekładało się na większą ostrożność przedsiębiorstw w uruchamianiu nowych projektów rekrutacyjnych i w konsekwencji na spadek przychodów z usługi multipostingu.

Jednocześnie softgarden odnotował wzrost przychodów z usług oferowanych w modelu SaaS. Na koniec 2025 roku aktywnie korzystało z nich 1 889 pracodawców, co oznacza wzrost o 4% r/r. Miesięczne powtarzalne przychody (MRR) w euro – walucie funkcjonalnej spółki – rosły w tempie zbliżonym do wzrostu liczby klientów. Po przeliczeniu na złote MRR wzrosły o 2,6% r/r, do 8,03 mln zł w grudniu 2025 roku, na co wpłynęło umocnienie się polskiej waluty.

– W minionym roku softgarden rozszerzył ofertę produktową o nowe rozwiązania, takie jak inteligentne dopasowanie kandydatów czy moduł onboardingu. Uruchomił także kanał akwizycji klientów skierowany głównie do sektora MŚP. Oparty jest on na prostych pakietach cenowych, bezpłatnym okresie próbnym oraz wysokim poziomie automatyzacji procesu zakupowego, w tym obsłudze klienta przez chatbota AI, który obsłużył ponad 55% zapytań – informuje Rafał Nachyna.

Rosnący udział usług oferowanych w modelu SaaS w przychodach softgarden (w ujęciu netto[2], w 2025 roku wzrósł do 71% z 66% rok wcześniej) ma pozytywny wpływ na rentowność tej spółki.

Robota.ua napędza wzrost dzięki efektywnej monetyzacji

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w 2025 roku wyniosły 63,9 mln zł (+21,8% r/r), a zysk operacyjny segmentu Ukraina wzrósł do 15,4 mln zł (+19% r/r), głównie dzięki efektywnej polityce cenowej. Serwis Robota.ua utrzymał pozycję lidera rynku ukraińskiego pod względem liczby ogłoszeń i wielkości aktywnej bazy CV.

Całkowita liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Robota.ua w 2025 roku przekroczyła 1,4 mln, po wzroście o 5% r/r, przy jednoczesnym spadku liczby płatnych projektów rekrutacyjnych do 556 tys. (-3,9% r/r), co było następstwem dynamicznego wzrostu cen – średnia cena płatnych projektów rekrutacyjnych wzrosła o 56,5% r/r, a po przeliczeniu na złote o 42,1% r/r. Jednocześnie serwis Robota.ua oferował ogłoszenia w modelu freemium[3], wspierając lokalnych pracodawców i państwo w czasie trwającej wojny – w 2025 roku opublikowano 850 tys. bezpłatnych ogłoszeń, o 11,8% więcej niż rok wcześniej.

– Wysoki, dwucyfrowy wzrost średnich cen projektów rekrutacyjnych w połączeniu ze wzrostem wolumenów potwierdza duży potencjał naszej ukraińskiej spółki. W ślad za podwyżkami cen rosła także realna wartość dla pracodawców. Na rynku, na którym największym wyzwaniem jest niedobór rąk do pracy, serwis Robota.ua w 2025 roku zwiększył liczbę aplikacji na opublikowane ogłoszenia o 16% r/r – wskazuje Rafał Nachyna.

Marża skorygowanej EBITDA powyżej 45%, rentowność netto istotnie w górę

Łączne przychody Grupy Pracuj ze wszystkich rynków w 2025 roku wyniosły 811,2 mln zł i były o 5,4% wyższe niż rok wcześniej. Skorygowana EBITDA sięgnęła 366,6 mln zł, rosnąc o 5,7% r/r. Tym samym Grupa Pracuj z powodzeniem realizuje długoterminowy cel utrzymania marży skorygowanej EBITDA na poziomie powyżej 40% – 2025 roku wyniosła ona 45,2% wobec 45,0% rok wcześniej.

Jeszcze bardziej wzrosła rentowność netto Grupy. Wypracowany w minionym roku skonsolidowany zysk netto wyniósł 242,9 mln zł i był o 16,3% wyższy niż w 2024 roku.

– Na poprawę rentowności netto duży wpływ miał ponad dwukrotnie wyższy udział w wyniku finansowym jednostek wycenianych metodą praw własności – w 2025 roku wyniósł on 30,5 mln zł wobec 14,6 mln zł rok wcześniej. W tej pozycji ujmowany jest przypadający na Grupę Pracuj zysk ukraińskiej spółki prowadzącej serwis rekrutacyjny Work.ua, będący współliderem rynku w Ukrainie, obok Robota.ua.

W wyniku pośredniego zwiększenia udziałów nasz łączny udział w tej spółce wzrósł w 2025 roku do 52,7%. Choć nie sprawujemy nad nią kontroli, przypada na nas większość jej zysków, które w ostatnich dwóch latach skokowo wzrosły. Wyższa rentowność netto Grupy Pracuj to także efekt niższych kosztów finansowych wynikających z systematycznego zmniejszania zadłużenia – wskazuje Gracjan Fiedorowicz, członek zarządu i dyrektor finansowy (CFO) Grupy Pracuj.

Podobnie jak w poprzednich latach, istotny wpływ na raportowany wynik netto miała także cykliczna aktualizacja wartości godziwej należących do Grupy Pracuj mniejszościowych udziałów w spółce Beamery Inc. W 2025 roku wpływ tego przeszacowania był jednak wyraźnie mniejszy (-16,7 mln zł) niż w 2024 roku (-48,6 mln zł).

W samym czwartym kwartale 2025 roku skonsolidowane przychody Grupy Pracuj wyniosły 196,8 mln zł (+5,0% r/r), skorygowana EBITDA sięgnęła 80,5 mln zł (+5,9% r/r), a zysk netto wzrósł do 55,4 mln zł (+21,7% r/r).

Propozycja rekordowej dywidendy z zysku za 2025 rok

Zarząd Grupy Pracuj zarekomendował również wypłatę dywidendy z zysku za 2025 r. w łącznej wysokości 206,7 mln zł, czyli 3,00 zł w przeliczeniu na jedną akcję – o 42,7% więcej niż rok wcześniej.

– Bardzo dobra sytuacja płynnościowa Grupy Pracuj pozwala nam zarekomendować Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy w rekordowej wysokości 3,00 zł na akcję. W obecnym otoczeniu rynkowym, dostrzegamy ograniczone możliwości dokonania znaczącej akwizycji w najbliższym czasie. Zgodnie z naszą strategią, do przejęć podchodzimy selektywnie, kierując się rygorystycznymi kryteriami inwestycyjnymi oraz dbałością o strategiczne dopasowanie potencjalnych celów do ekosystemu Grupy Pracuj. W tej sytuacji, jako zarząd uznaliśmy, że możemy przeznaczyć większą część wypracowanych zysków na wypłatę dla akcjonariuszy – komentuje Gracjan Fiedorowicz.

Zarząd Grupy Pracuj proponuje, aby dzień dywidendy wyznaczony został na 24 czerwca 2026 r., zaś wypłata – 2 lipca br.

 

***

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 4Q 2025 4Q 2024 Zmiana r/r 2025 2024 Zmiana r/r
Przychody z umów z klientami 196,8 187,5 5,0% 811,2 770,0 5,4%
Skorygowana EBITDA 80,5 76,0 5,9% 366,6 346,9 5,7%
Marża skorygowana EBITDA 40,9% 40,6% 0,9 p.p. 45,2% 45,0% 0,2 p.p.
Zysk netto 55,4 45,5 21,7% 242,9 208,8 16,3%

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty związane z akwizycjami oraz koszty restrukturyzacji w nabytych spółkach.

[2] Wyłączając koszty sprzedanych ogłoszeń, nabytych przez softgarden w celu odsprzedaży w ramach usługi multipostingu.

[3] W ramach modelu freemium każdy klient może opublikować jedno darmowe ogłoszenie o pracę w miesiącu.

Polski biznes w trudniejszym otoczeniu. Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie są coraz bardziej odczuwalne

0

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym zaangażowanie Stanów Zjednoczonych i napięcia wokół Iranu, staje się jednym z kluczowych czynników kształtujących otoczenie gospodarcze, w którym funkcjonują dziś polskie przedsiębiorstwa. Choć geograficznie odległy, konflikt ten oddziałuje na gospodarkę poprzez kanały surowcowe, finansowe oraz walutowe, tworząc środowisko podwyższonej niepewności i zmienności.

Najbardziej bezpośrednim efektem są rosnące ceny energii. Utrzymujące się wysokie notowania ropy i gazu, wzmocnione ryzykiem zakłóceń dostaw w rejonie Zatoki Perskiej, przekładają się na wzrost kosztów produkcji, transportu i logistyki. Dla wielu polskich firm oznacza to presję na marże oraz konieczność rewizji strategii cenowych. W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się branże energochłonne oraz te silnie uzależnione od globalnych łańcuchów dostaw, gdzie efekt drożejących surowców kumuluje się z kosztami importu.

Wpływ na strukturę wydatków

Równolegle rośnie ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji. Wyższe ceny paliw i energii działają jak dodatkowy podatek dla przedsiębiorstw i konsumentów, ograniczając popyt i wpływając na strukturę wydatków. Choć obecny szok inflacyjny jest łagodniejszy niż ten obserwowany po wybuchu wojny w Ukrainie, jego długotrwałość może prowadzić do efektów wtórnych, w tym wzrostu kosztów pracy czy usług. W takim scenariuszu banki centralne mogą być zmuszone do utrzymania restrykcyjnej polityki monetarnej lub nawet powrotu do podwyżek stóp procentowych, co bezpośrednio wpływa na koszt finansowania działalności.

Zmienia się także otoczenie rynków finansowych. Wzrost rentowności obligacji oraz większa awersja do ryzyka powodują, że dostęp do kapitału staje się bardziej wymagający, szczególnie dla podmiotów o niższej wiarygodności kredytowej. Jednocześnie możliwa aprecjacja dolara oraz wahania kursów walutowych zwiększają niepewność w rozliczeniach międzynarodowych. Dla eksporterów i importerów oznacza to konieczność aktywnego zarządzania ryzykiem kursowym oraz większą ostrożność w planowaniu kontraktów.

Uzależnienie od importu surowców

Europa, w tym Polska, pozostaje bardziej wrażliwa na szoki energetyczne niż Stany Zjednoczone, co wynika z większego uzależnienia od importu surowców. Wysokie ceny energii mogą więc istotnie ograniczyć tempo wzrostu gospodarczego, szczególnie w sektorach powiązanych z przemysłem i infrastrukturą. Jednocześnie rosnące wydatki na obronność oraz inwestycje publiczne mogą częściowo amortyzować negatywne skutki, tworząc nowe impulsy popytowe w wybranych segmentach gospodarki.

W takich warunkach kluczowe staje się podejście oparte na elastyczności i zarządzaniu ryzykiem. Firmy coraz częściej zmuszone są do równoważenia krótkoterminowej presji kosztowej z długofalowym planowaniem płynności i inwestycji. Znaczenia nabiera nie tylko dostęp do finansowania, ale także jego struktura oraz zdolność do szybkiego reagowania na zmieniające się warunki rynkowe. W efekcie przewagę zyskują organizacje, które potrafią łączyć operacyjną sprawność z umiejętnością poruszania się w złożonym, globalnym otoczeniu gospodarczym.

Nowe przepisy mogą zmienić cenniki mieszkań. Deweloperzy ostrzegają przed wzrostem kosztów

Począwszy od 2026 roku deweloperzy wkroczyli w nową rzeczywistość regulacyjną. Zaostrzone wymogi techniczne, obowiązki wynikające z ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej oraz skutki reformy planowania przestrzennego – w opinii analityków portalu RynekPierwotny.pl – mogą istotnie obniżyć rentowność nowych projektów (albo podwyższyć ceny mieszkań).

Dotychczasowe publiczne szacunki mówiły o wzroście kosztów budowy rzędu „kilkuset złotych za metr”. Coraz częściej jednak analitycy wskazują, że w części projektów realny wzrost może przekroczyć 1 000 zł/mkw., jeśli uwzględnić nie tylko droższe technologie, ale również wzrost kosztów gruntów i ryzyko administracyjne.

Kluczowe jest bowiem rozróżnienie między:

  • kosztem technicznym (materiały i standard wykonania),
  • kosztem konstrukcyjnym (wymogi schronowe),
  • kosztem planistycznym (dostępność gruntów),
  • kosztem finansowym (wydłużony cykl inwestycyjny).

Co wygeneruje wzrost kosztów?

  1. Akustyka – wyższy standard minimalny

WT 2026 podnoszą wymagania izolacyjności do poziomu klasy AQ–0. Oznacza to grubsze przegrody międzylokalowe, lepsze parametry stropów oraz wibroizolację instalacji.

Szacowany wzrost kosztu: 100–150 zł/mkw.

  1. Efektywność energetyczna – stabilizacja wymogów przed kolejną zmianą

W przeciwieństwie do akustyki czy części rozwiązań technicznych, zmiany w WT 2026 nie oznaczają istotnego zaostrzenia wymogów dotyczących efektywności energetycznej budynków. Obowiązujące obecnie parametry energetyczne pozostają w dużej mierze kontynuacją standardów wprowadzonych w poprzednich latach.

– Warto jednak pamiętać, że sektor budownictwa mieszkaniowego znajduje się w szerszym procesie transformacji energetycznej związanej z europejską dyrektywą budynkową (EPBD). W przypadku nowego budownictwa mieszkaniowego jej pełny wpływ regulacyjny spodziewany jest dopiero po 2030 roku, kiedy nowe budynki mają spełniać standard budynków zeroemisyjnych – twierdzi Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl

W krótkim okresie presja kosztowa w tym obszarze wynika raczej z oczekiwań rynkowych dotyczących standardu energetycznego oraz stosowania instalacji OZE niż z bezpośredniego zaostrzenia wymogów w WT 2026.

Szacowany wzrost kosztu: 100–250 zł/mkw.

  1. Bezpieczeństwo pożarowe

Nowe doprecyzowania w zakresie odporności ogniowej, wydzieleń pożarowych i systemów oddymiania zwiększają koszt jednostkowy realizacji.

Szacowany wzrost kosztu: 50–120 zł/mkw.

  1. Obowiązki schronowe – element konstrukcyjny

Wymogi wynikające z ustawy o ochronie ludności mogą oznaczać:

  • wzmocnione konstrukcje żelbetowe,
  • większe zużycie stali i betonu,
  • dodatkowe instalacje techniczne,
  • zmiany w projektowaniu garaży podziemnych.

Rozpiętość kosztowa jest duża i zależna od lokalizacji oraz konstrukcji budynku.

Szacowany wzrost kosztu:
200–600 zł/mkw., w wybranych projektach więcej.

Reforma planowania przestrzennego – presja przez rynek gruntów

Skutki reformy planowania nie wynikają z parametrów technicznych budynku, lecz z wprowadzenia systemu Planów Ogólnych Gmin i powiązania decyzji o warunkach zabudowy z nową strukturą planistyczną.

W krótkim okresie zmiany mogą prowadzić do zwiększonej niepewności inwestycyjnej. W gminach, które nie uchwalą planów ogólnych na czas, możliwość uzyskania nowych decyzji WZ może zostać ograniczona, co przejściowo zmniejsza dostępność gruntów inwestycyjnych.

Ekonomiczny efekt tej zmiany może obejmować:

  • premię cenową za działki z prawomocnym pozwoleniem na budowę lub obowiązującym planem miejscowym,
  • wydłużenie cyklu inwestycyjnego i wzrost kosztów finansowania projektów,
  • większą selektywność w uruchamianiu nowych inwestycji.

Jednocześnie część analityków rynku zwraca uwagę, że w dłuższym okresie reforma planistyczna może przynieść również efekt odwrotny – zwiększenie dostępności gruntów pod zabudowę mieszkaniową. Jak tłumaczy Jan Dziekoński, główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl – wynika to z możliwości zmiany przeznaczenia terenów wcześniej ujętych w studiach jako niemieszkaniowe na mieszkaniowe. Przykładem takich procesów są zmiany planistyczne obserwowane w ostatnich latach m.in. w Warszawie.

Ostateczny wpływ reformy na podaż gruntów będzie więc zależał od sposobu wdrażania planów ogólnych przez poszczególne samorządy oraz tempa ich uchwalania.

Reforma planistyczna nie generuje prostego kosztu typu „+200 zł/mkw.”, ale w negatywnym scenariuszu może prowadzić do wzrostu cen gruntów o kilka–kilkanaście procent. W dużych miastach efekt ten może przekładać się na dodatkowe 200–400 zł/mkw. kosztu całkowitego projektu.

Realistyczna skala wzrostu kosztów po zsumowaniu wszystkich czynników wg ekspertów portalu RynejPierwotny.pl

Scenariusz Wzrost kosztu 1 mkw.
Konserwatywny 500–700 zł
Realistyczny 800–1 000 zł
Wysoki (duże miasta, garaże, presja gruntowa) 1 000–1 300 zł

Oznacza to wzrost kosztów realizacyjnych o od kilku do kilkunastu procent. Warto przy tym podkreślić, że podane wartości mają charakter szacunkowy i zależą od specyfiki projektu, lokalizacji oraz przyjętych rozwiązań technicznych. W praktyce największe znaczenie dla kosztów może mieć nie tylko sam standard budynku, ale także dostępność gruntów oraz tempo procedur administracyjnych.

Przykład: mieszkanie 50 mkw. w Warszawie

Warszawa pozostaje rynkiem referencyjnym.

Przy koszcie budowy 6 500 zł/mkw. i cenie ofertowej 16 000 zł/mkw., 50-metrowe mieszkanie kosztuje około 800 tys. zł.

Jeśli koszt wzrośnie o:

700 zł/mkw.  cena może wzrosnąć o ok. 35 tys. zł,

1 000 zł/mkw.  o ok. 50 tys. zł,

1 300 zł/mkw.  nawet o 60–65 tys. zł.

– Nie musi to oznaczać pełnego przełożenia 1:1 na ceny sprzedaży. Część kosztów może zostać rozłożona między marżę, metraż i tempo realizacji inwestycji – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Inflacja regulacyjna a cykl rynkowy

W latach 2014–2021 kolejne zaostrzenia energetyczne były wprowadzane w okresie silnej koniunktury. Dziś sytuacja jest bardziej złożona, gdyż koszty finansowania są wyższe niż w okresie boomu, konkurencja ofertowa jest duża, a popyt pozostaje wciąż ostrożny i cierpliwie oczekujący korekty w deweloperskich cennikach.

Oznacza to napięcie między rosnącym „minimalnym kosztem opłacalności” projektu a zdolnością rynku do akceptacji wyższych stawek metra kwadratowego lokali z pierwszej ręki. Pytanie, czy rynek będzie w stanie udźwignąć skumulowane w relatywnie krótkim czasie obciążenia.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to:

  • selektywność nowych inwestycji,
  • koncentracja na gruntach z zabezpieczonym statusem planistycznym,
  • stopniowe dostosowywanie cen,
  • większa presja na marże w segmencie popularnym.

W dłuższej perspektywie nowe standardy techniczne prawdopodobnie staną się normą rynkową. Krótkoterminowo jednak kumulacja zmian stanowi realny test elastyczności rynku mieszkaniowego.

Jak podkreślają analitycy portalu RynekPierwotny.pl – każda większa zmiana regulacyjna podnosi koszt budowy, ale skala obecnej kumulacji jest wyjątkowa. Jeśli zsumujemy wymagania techniczne, konstrukcyjne i efekt planistyczny, w części projektów wzrost kosztu może przekroczyć 1 000 zł za metr kwadratowy. W warunkach umiarkowanego popytu oznacza to presję na marże i większą selektywność uruchamiania nowych inwestycji. Kluczowe będzie tempo adaptacji rynku oraz stabilność otoczenia makroekonomicznego.

Nowy czynnik ryzyka: napięcia geopolityczne i presja makroekonomiczna

Analiza wpływu zmian regulacyjnych na koszty budowy mieszkań zbiega się z nowym czynnikiem ryzyka dla globalnej gospodarki. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołała silną reakcję rynków finansowych, spadki indeksów giełdowych oraz gwałtowne wzrosty cen surowców energetycznych.

Na światowych rynkach obserwowany jest skok cen ropy naftowej oraz rosnąca zmienność na rynkach finansowych. Dotkliwe spadki odnotowały również indeksy sektorowe związane z rynkiem nieruchomości, w tym indeks WIG-Nieruchomości na warszawskiej GPW.

Tego typu zjawiska mogą mieć kilka istotnych konsekwencji dla sektora budownictwa mieszkaniowego:

  1. Presja kosztowa w budownictwie
    Wzrost cen energii i surowców zazwyczaj przekłada się na droższe materiały budowlane, transport oraz koszty produkcji w branżach powiązanych, takich jak stal czy cement.
  2. Ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw
    Konflikty geopolityczne mogą prowadzić do ograniczeń logistycznych oraz wzrostu kosztów transportu, co w przeszłości wielokrotnie wpływało na ceny materiałów budowlanych.
  3. Ryzyko spowolnienia gospodarczego
    W przypadku przedłużającego się konfliktu wzrost cen surowców może nasilić presję inflacyjną i zwiększyć ryzyko spowolnienia gospodarczego lub recesji w części gospodarek.

Paradoks rynku mieszkaniowego

Z punktu widzenia rynku nieruchomości powstaje więc specyficzna sytuacja.

Z jednej strony:

  • regulacje techniczne podnoszą koszt budowy,
  • droższe surowce zwiększają koszty materiałów,
  • rosną koszty finansowania projektów.

Z drugiej strony:

  • niepewność gospodarcza osłabia skłonność do zakupów,
  • dostępność kredytów pozostaje ograniczona,
  • kupujący stają się bardziej ostrożni.

Oznacza to, że wzrost kosztów nie musi automatycznie przełożyć się na wzrost cen mieszkań. W sytuacji słabszego popytu część presji kosztowej może zostać przejęta przez marże deweloperów lub prowadzić do ograniczenia liczby nowych inwestycji.

W dłuższej perspektywie oznacza to, że o kierunku rynku zdecyduje nie tylko poziom kosztów budowy wynikający z nowych regulacji, ale przede wszystkim kondycja gospodarki oraz dostępność finansowania dla kupujących – podsumowuje Jarosław Jędrzyński analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.pl.