Raport: Wspólny rynek UE traci blisko 200 mld euro rocznie przez protekcjonizm

0

W 2016 r. wymiana towarowa między Państwami Członkowskimi wyniosła ponad
3 biliony euro. Chociaż unijne traktaty nie wspominają wprost o protekcjonizmie, jego ograniczenie, a nawet wyeliminowanie jest jednym z podstawowych celów unijnego wspólnego rynku. Gdyby udało się usunąć wszystkie bariery, unijna gospodarka zyskałaby aż 183 miliardy euro – wynika z danych Komisji Europejskiej. Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazują, że jest to równowartość 1,2% PKB Unii Europejskiej.

Protekcjonizm to polityka „ochrony krajowego przemysłu przed zagraniczną konkurencją” przez cła, subsydia, kontyngenty importowe oraz inne narzędzia. Polski Instytut Ekonomiczny poświęcił swój najnowszy raport protekcjonizmowi gospodarczemu w Unii Europejskiej. 15 lat po dołączeniu do wspólnego rynku unijnego, polskie firmy nadal zmagają się z pozataryfowymi barierami, które tworzą władze lokalne. Wśród przykładów takich działań możemy wymienić m.in. podatek od sprzedaży detalicznej, nowelizację dyrektywy w sprawie delegowania pracowników, regulacje dotyczące środków biobójczych (biocydów) czy duński system RUT. Gdyby udało się uniknąć wszystkich przeszkód w handlu towarami, wówczas unijna gospodarka zyskałaby 183 mld euro, a więc równowartość 1,2% PKB całej wspólnoty – wylicza Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Jednolity rynek jest spoiwem UE. Polska, jak i pozostałe „nowe” państwa członkowskie, odniosły duże korzyści z udziału w nim, ale też znacznie wzmocniły jego potencjał. Jak wskazuje raport, Komisja podejmuje skuteczne działania, jeśli chodzi o kraje pozaunijne. Są jednak problemy wewnątrzunijne, działania protekcjonistyczne, które szkodzą całej Unii jak i gospodarkom poszczególnych krajów. Przykładem jest dyrektywa o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług, która dostała „żółtą kartkę” od 11 parlamentów narodowych. Inicjatywę tę polski rząd zaskarżył do Trybunału  Sprawiedliwości UE. Temu tematowi poświęcony będzie VI Europejski Kongres Mobilności Pracy, współorganizowany przez MPiT, który odbędzie się marcu w Krakowie – mówi wiceminister przedsiębiorczości i technologii Marcin Ociepa.

Czytaj również:  Ustawa sektorowa wdrażająca RODO już obowiązuje

Obecnie Komisja Europejska prowadzi najwięcej postępowań o naruszenie prawa unijnego przeciwko państwom „starej” Unii, takim jak Hiszpania, Niemcy czy Włochy. Pod względem „systemowych” naruszeń zasad wspólnego rynku najwięcej spraw toczy się przeciwko Niemcom. W sprawach o naruszenie prawa unijnego Komisja stosuje też środki o charakterze „przewlekającym” częściej wobec państw „starej” (szczególnie wobec Niemiec) niż „nowej” Unii.prawo unijne

Niemcy są krajem, wobec którego Komisja postępuje najbardziej „przewlekle”. W ciągu ostatnich 10 lat w sprawach przeciwko Niemcom od wszczęcia przez Komisję postępowania w sprawie naruszenia prawa unijnego do kolejnego etapu postępowania lub zamknięcia postępowania minęło średnio prawie 50 dni więcej niż w sprawach przeciwko Hiszpanii, kolejnemu krajowi w zestawieniu – komentuje Piotr Semeniuk, fellow Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zdaniem ekspertów PIE Komisja Europejska zdaje się nie traktować Państw Członkowskich w równy sposób przy zwalczaniu niektórych aspektów protekcjonizmu. Szczególnie uprzywilejowane są duże kraje „starej” Unii: Niemcy i Francja. Ponadto z niejasnych przyczyn Komisja korzysta z wyjątkowego instrumentu prawnego, jakim jest nakaz zawieszenia pomocy, tylko wobec krajów „nowej” Unii. Warto zauważyć, że od momentu „dużego” rozszerzenia Unii (licząc od 2005 r.) państwa „starej” Wspólnoty przyznają około dziewięciokrotnie więcej pomocy publicznej (średnio 65 mld euro rocznie) niż kraje „nowej” Unii (7 mld euro).