Kompap podsumowuje 2025 rok i zapowiada dywidendę

Giełdowy Kompap, jeden z największych graczy w branży poligraficznej w Polsce, po raz siódmy z rzędu planuje podzielić się zyskiem z akcjonariuszami. W tym roku zarząd zamierza rekomendować wypłatę dywidendy w wysokości 70 gr na akcję ze skumulowanego zysku netto. W 2025 r. Grupa Kompap wypracowała skonsolidowane przychody w wysokości 101,53  mln zł (108,05 mln zł rok wcześniej), osiągając zysk EBITDA o wartości 9,84 mln zł i 0,61 mln zł zysk netto (odpowiednio 11,83 mln zł i 2,36 mln zł w 2024 r.).

– Sytuacja na rynku poligraficznym jest niezwykle wymagająca wobec bardzo niskich cen stosowanych przez konkurencyjne drukarnie, które w ten sposób nierzadko walczą o przetrwanie. Dbając o kondycję finansową grupy i bazując na wypracowanej przez lata renomie, w naszych zakładach konsekwentnie realizujemy wyłącznie zamówienia o odpowiedniej marży. W efekcie, utrzymaliśmy wskaźnik rentowności na sprzedaży na zbliżonym poziomie co rok wcześniej i w 2025 roku wyniósł on 14,89%. Niezależnie, stale poszukujemy oszczędności w skali grupy, które pozwolą nam oferować wysokiej jakości produkt w poszukiwanej przez klientów atrakcyjnej cenie. Dążenie do ograniczenia kosztów dotyczy różnych aspektów naszej działalności, w tym organizacji procesów na poziomie grupy i poszczególnych zakładów oraz realizowanych inwestycji – komentuje Waldemar Lipka, prezes zarządu Kompap SA.

W grupie Kompap jako spółki zależne działają dwie uznane drukarnie dziełowe – OZGraf i BZGraf oraz Komunikacja Masowa, świadcząca usługi outsourcingu w zakresie masowej komunikacji elektronicznej i tradycyjnej. W bieżącym roku zarząd Kompapu zamierza przedstawić akcjonariuszom podczas WZA propozycję zmian w strukturze grupy, zakładającą połączenie OZGraf i BZGraf ze spółką-matką w jeden podmiot prawny przy zachowaniu funkcjonowania drukarni w Olsztynie i Białymstoku w formie zintegrowanych oddziałów: Kompap OZGRAF Olsztyn oraz Kompap BZGRAF Białystok.

 – Szacujemy, że połączenie naszych spółek w Olsztynie i Białymstoku z Kompapem powoli nam wygenerować oszczędności sięgające 1 mln zł w skali roku. Będziemy mogli wyeliminować dublujące się funkcje w grupie na poziomie zarządów i kadry menedżerskiej, stworzyć centrum usług wspólnych m.in. w obszarach finansów, HR czy IT, co pozwoli także na usprawnienie procesu raportowania finansowego. Planowane połączenie stworzy też możliwości efektywniejszego zarządzania stanami magazynowymi i obniżenia kosztów logistyki międzyzakładowej, zwłaszcza że Kompap ma także drukarnię offsetową rolową w Laskowicach. Dzięki usprawnieniu procesów produkcyjnych zmniejszymy koszt jednostkowy druku i zyskamy jeszcze większą siłę negocjacyjną u dostawców. Redukcja liczby podmiotów prawnych w grupie pozwoli też ograniczyć koszty usług obcych – wyjaśnia Waldemar Lipka.

Dążenie do obniżenia kosztów ma na celu zwiększenie rentowności Grupy. W 2025 r. Kompap zanotował zmniejszenie skonsolidowanych przychodów o 6% r/r, co było bezpośrednim efektem spadku cen papieru o 10%. Mimo utrzymania rentowności sprzedaży wyniki zostały obciążone kosztami związanymi z serią odejść na emeryturę wieloletnich pracowników drukarni. Ten trwający dwa lata proces zakończył się w minionym roku i nie będzie oddziaływać na wyniki kolejnych okresów. Kompap sfinalizował też projekt rozwijania uniwersalnych kwalifikacji wśród pracowników. Odchodzenie od wąskich specjalizacji ma zwiększać elastyczność produkcji w Grupie.

– Drukarnie w Olsztynie i Białystoku obsługują wydawców z całej Europy. Nasz eksport wzrósł o ok. 5% w minionym roku i stanowi ponad 20% przychodów grupy. Wobec dużej konkurencji cenowej z Chin, wydawcy zagraniczni najczęściej korzystają z naszych usług w przypadku szybkich zleceń czy mniejszych nakładów lub też zawirowań na rynkach globalnych, wpływających na proces dostaw z Azji. Tym bardziej zależy nam na jak największej elastyczności procesów produkcyjnych. Obok zwiększania wszechstronnych kompetencji wśród pracowników rozwijamy usługę druku cyfrowego, bo pozwala nam to realizować mniejsze nakłady w dobrych cenach, zgodnie z oczekiwaniami klientów. W minionym roku zakupiliśmy do naszej białostockiej drukarni nową maszynę do druku cyfrowych okładek za ok. 450 tys. zł. Okazyjnie kupiliśmy też maszyny do druku cyfrowego do Laskowic. Tworzymy tam ośrodek zapasowy na potrzeby klientów Komunikacji Masowej, wśród których znajdują się największe firmy z branży finansowej czy telekomunikacyjnej w Polsce. Ma on zabezpieczyć ciągłość usług na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń – wyjaśnia prezes Lipka.

Inwestycje realizowane przez Kompap w minionym roku wyniosły ok. 2 mln zł. W tym roku planowana jest dla rozbudowa parku maszynowego, m. in. sprowadzane są obecnie dwie maszyny z Chin od sprawdzonego producenta: specjalistyczna gilotyna do cięcia papieru i maszyna do lakierowania 3D. Również w tym roku Kompap planuje budowę instalacji fotowoltaicznej w Laskowicach.

– Nieco dłużej niż zakładaliśmy zajęło nam uzgodnienie wymaganych kwestii formalnych, mamy już jednak pozwolenie na budowę i inwestycja fotowoltaiczna zostanie zrealizowana jeszcze w tym roku. Już w kolejnym około 30% zapotrzebowania na energię w Laskowicach będzie obsługiwane przez odnawialne źródła energii, co pozwoli nam na obniżenie kosztów. Zakładamy, że inwestycja ta zwróci nam się do 5 lat – mówi Waldemar Lipka.

Kompap jest w ocenie zarządu w bardzo dobrej sytuacji finansowej. W związku z konfliktami zbrojnymi na świecie w Grupie spłacono większość kredytów i Kompap wciąż dysponuje środkami ze skumulowanego zysku, który zarząd chce wypłacić akcjonariuszom w formie dywidendy w wysokości 70 gr na akcję. Decyzję w tej sprawie podejmie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy.

Dębica poprawia marże, ale rynek opon pozostaje wymagający

Firma Oponiarska Dębica S.A. (FO Dębica), producent opon do samochodów osobowych i ciężarowych, wypracowała w 2025 roku ponad 2,9 mld zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost rdr o 15,7%. Wynik operacyjny sięgnął w tym okresie 128,7 mln zł (+120,8% rdr), a zysk netto ukształtował się na poziomie 125,0 mln zł (+60,7% rdr).

Marża brutto na sprzedaży w 2025 r. wyniosła 5,5% wobec 1,5% w 2024 r. Spółka poprawiła także poziom marży EBIT, który wzrósł względem roku poprzedniego do 4,4% z 2,3%.

Wyniki osiągnięte w 2025 r. są efektem wyższych cen w rozliczeniach z podmiotami powiązanymi oraz odtworzenia mocy produkcyjnych po pożarze z sierpnia 2023 r.

„Jesteśmy zadowoleni z rezultatów osiągniętych w 2025 roku – udało nam się wypracować zarówno wzrost przychodów, jak i wyników na wszystkich poziomach. Utrzymujemy stabilną kondycję finansową i operacyjną, a nasza sytuacja płynnościowa jest bezpieczna” – mówi Ireneusz Maksymiuk, Prezes FO Dębica S.A.

Sytuacja na rynku oponiarskim pozostaje jednak wymagająca. Firma wciąż mierzy się z niepewnością w otoczeniu gospodarczym, spowolnieniem inwestycji oraz osłabieniem wzrostu w sektorze transportowym. Wyzwaniem jest rosnący import opon z Azji, który zwiększa presję w segmencie budżetowym. Dodatkową niepewność przyniósł konflikt na Bliskim Wschodzie, skutkujący wzrostem cen ropy naftowej – głównego surowca do produkcji materiałów wykorzystywanych w wyrobie opon.

„Rynek surowców cechuje się wysoką zmiennością, co sprawia, że nie jest możliwe precyzyjne przewidywanie kierunku ani skali przyszłych zmian cen materiałów pochodzenia petrochemicznego. W tej sytuacji Spółka koncentruje się na bieżącym monitorowaniu otoczenia rynkowego i elastycznym dostosowywaniu swoich działań do aktualnych warunków. Naszą przewagą pozostaje doświadczony zespół, konsekwentna modernizacja oraz oferta odpowiadająca potrzebom rynku. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybko reagować na zmiany rynkowe oraz budować trwałą wartość w długim horyzoncie” mówi Prezes FO Dębica S.A.

Przychody FO Dębica ze sprzedaży do podmiotów niepowiązanych w 2025 r. wyniosły 215,9 mln zł, co oznacza spadek o 16,1% w porównaniu do 2024 roku. Natomiast przychody ze sprzedaży do podmiotów powiązanych wzrosły rdr o 19,3%, osiągając poziom prawie 2,7 mld zł.

Szczegóły dotyczące wyników przedstawia tabela poniżej:

w mln PLN 4Q 2025 4Q 2024 Zmiana FY2025 FY2024 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 665,0 689,0 -3,5% 2 914,8 2 518,8 +15,7%
Marża brutto 14,0 12,0 +16,7% 160,7 37,0 +334,3%
Wynik operacyjny (EBIT) -2,9 3,0 -196,7% 128,7 58,3 +120,8%
Wynik netto 1,8 9,9 -81,8% 125,0 77,8 +60,7%

 

Mocne odczyty z krajowej gospodarki, słabsze PMI w Europie i niepewność wokół dolara

Mimo pesymistycznych nastrojów konsumenckich, dostaliśmy dziś mocne dane z krajowej gospodarki. Odczyty PMI z Europy z mieszanym wydźwiękiem. Zbyt wiele niewiadomych sprawia, że inwestorom trudno zdecydować, czy postawić na umocnienie dolara amerykańskiego, czy na jego osłabienie. 

Dane znacznie powyżej prognoz

Dane makroekonomiczne za marzec powinny już pokazywać wpływ wojny na Bliskim Wschodzie. Trzeba przyznać, że w tym kontekście krajowa gospodarka mocno zaskakuje – i to pozytywnie. Wzrost produkcji przemysłowej w marcu to aż 9,4% r/r, przy prognozach na poziomie raptem 4,2%. Wcześniej poznaliśmy też publikację dotyczącą nastrojów konsumenckich, które spadły mocniej niż wskazywały prognozy analityków. I gdy wydawało się, że pesymistycznie nastawiony konsument ograniczy zakupy, dziś dostaliśmy odczyt sprzedaży detalicznej, który całkowicie przełamał ten sposób myślenia. Wynik 9,8% za marzec niemal dwukrotnie przebił prognozę, co tylko podkreśla, że Polacy chętnie sięgają do portfela. Mamy więc sporą różnicę pomiędzy tym, co konsument wpisuje w ankietach, a tym, jak się później faktycznie zachowuje na zakupach. To daje bardzo solidny obraz polskiej gospodarki, a przynajmniej na ten moment obawy o duży, negatywny wpływ wojny na Bliskim Wschodzie wydają się przesadzone. Dla RPP to też jasny sygnał, że utrzymywanie stóp procentowych na obecnym poziomie ma silne podstawy.

Usługi rozczarowują

Dzisiaj w kalendarium dominowały odczyty PMI zarówno z sektora przemysłu, jak i usług. Obraz jaki przedstawiają dane ze strefy euro wskazały na pogorszenie nastrojów wśród konsumentów. Taka sytuacja nie jest niczym nowym. Mamy tutaj prosty ciąg zdarzeń: wyższe ceny ropy naftowej przekładają się na wyższe ceny paliw na stacjach niemal natychmiast i powodują, że w sektorze usług nastroje się pogarszają. Dla całej strefy euro odczyt spadł poniżej wartości 50 pkt – do poziomu 47,4 pkt. Znalazł się więc w paśmie uważanym za recesyjne. Identyczna sytuacja ma miejsce w poszczególnych krajach. PMI dla usług spadało choćby w Niemczech czy Francji. Co ciekawe, dramatu nie ma w przypadku przemysłu, gdzie spadki wartości PMI owszem wystąpiły (w Niemczech z 52,2 pkt w marcu do 51,2 pkt w kwietniu), ale nie dość, że nie są duże, to jeszcze udało się utrzymać wartości ponad granicą 50 pkt. Niemniej jednak takie odczyty wpłynęły dzisiaj na osłabienie wspólnotowej waluty, choć trzeba przyznać, że zmiany nie są duże.

„Edek” na wsparciu

Patrząc na szerszy obraz na rynku walutowym, widzimy brak zdecydowania co do kierunku ruchu na głównej parze walutowej świata. Ciągle mamy sporo niewiadomych w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie, a blokada Cieśniny Ormuz nie tylko ze strony irańskiej, ale i amerykańskiej tylko pogłębia stan niepewności. Dzisiaj kurs popularnego „edka” wraca w okolice widziane w pierwszej połowie kwietnia i schodzi do poziomu wsparcia na 1,17. Brak eskalacji konfliktu powinien wpływać na odbicie głównej pary walutowej, z drugiej strony brak perspektyw na szybkie zakończenie wojny nie będzie argumentem za osłabieniem USD. Spora niepewność wokół zielonego ma też związek z nowym szefem Fed, którym ma zostać Kevin Warsh. Jak sam twierdzi, jest za niezależnością banku centralnego. Chce też redukować bilans Fed, ale też znajduje argumenty za możliwymi obniżkami stóp w USA, co przynajmniej na ten moment budzi wątpliwości (przy rosnącej inflacji spowodowanej wzrostem cen ropy naftowej). Mamy więc argumenty za tym, by dolar się osłabił, ale i rósł w siłę, co może oznaczać, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to konsolidacja w najbliższym czasie z przeplatanymi ruchami w górę i w dół.

Biura odzyskują atrakcyjność. Inwestorzy wracają na rynek

I kwartał 2026 roku przyniósł wyraźne ożywienie na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. Wzrost wartości transakcji odnotowały wszystkie sektory, w tym segment biurowy. Nie słabnie też popyt na biura, co wskazuje na stopniową odbudowę potencjału rynku.

Pozytywne sygnały napływają w tym roku z rynku inwestycyjnego. W I kwartale 2026 wartość inwestycji w nieruchomości komercyjne w Polsce przekroczyła 1 mld euro – to wynik o ponad 40 proc. wyższy r/r i najlepszy dla tego okresu od kilku lat. Choć liczba transakcji spadła, ich wartość wzrosła (635 mln euro w I kw. 2025).

W sektorze biurowym zawarto transakcje o wartości 245 mln euro (+40 proc. r/r). Realizowano je zarówno w Warszawie, jak i w regionach, które odpowiadały za większość akwizycji, ale tylko jedną czwartą wolumenu transakcyjnego.

W ostatnim czasie sfinalizowane zostały m.in. takie transakcje typu prime, jak zakup Lixa D przez szwajcarski fundusz rodzinny i kompleksu Royal Wilanów za 100 mln euro przez czeski fundusz Wood & Company od Grupy Capital Park. Brain Park A w Krakowie kupiła natomiast francuska firma Arkea Real Estate.

Dla porównania, w I kw. 2025 roku wartość transakcji biurowych wyniosła 176 mln euro (+60 proc. r/r), a największą transakcją było przejęcie Wronia 31 przez Uniqa Real Estate. Dominowały wtedy aktywa value-add i oportunistyczne.

– Wartość transakcji inwestycyjnych zarejestrowanych w tym roku wskazuje na ożywienie na rynku. Oczekujemy kontynuacji tego trendu i wzrostu aktywności inwestycyjnej, wspieranej, zarówno przez rosnące zaangażowanie kapitału krajowego, jak i stopniowy powrót kapitału typu core i transakcji prim – mówi Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz. – Inwestorzy są jednak selektywni, wybierają budynki, które wyróżniają się jakością i długoterminową stabilnością. Poszukują bezpieczeństwa, celując w prestiżowe lokalizacje oraz aktywa cechujące się dużą odpornością operacyjną i bezpieczeństwem energetycznym. Część kupujących szuka też okazji do generowania wyższych zwrotów poprzez inwestycje w aktywa z potencjałem do wzrostu rentowności – dodaje Bartłomiej Zagrodnik.

I przyznaje, że z jednej strony obecna sytuacja geopolityczna może wpłynąć negatywnie na ten proces, spowalniając dalsze obniżki stóp procentowych, co ograniczy możliwość redukcji kosztów kapitału. Z drugiej strony, konflikt na Bliskim Wschodzie może paradoksalnie skierować część kapitału do Europy, w tym do Polski.

Rynek biurowy wchodzi w fazę ożywienia

Już w 2023 roku, po kilku latach spowolnienia, widoczne było ożywienie aktywności inwestorów w Polsce. W 2024 roku całkowity wolumen transakcji dwukrotnie przebił wynik z 2023 roku. Wzrost utrzymał się także w 2025 roku, choć całkowity wolumen inwestycyjny – 4,5 mld euro – był niższy niż w 2024 roku (5 mld euro).

W 2025 roku sektor biurowy był liderem, odpowiadając za niemal 40 proc. wolumenu transakcyjnego na rynku. Wartość transakcji biurowych osiągnęła 1,8 mld euro, wobec 1,6 mld euro rok wcześniej.

Do największych sfinalizowanych transakcji należał zakup 50 proc. udziałów w Mennica Legacy Tower przez Mennicę Polską, sprzedaż Wola Center do Trigea Real Estate Fund  CPI, co było największą transakcją w sektorze, odpowiadającą za ponad jedną czwartą jego rocznego wyniku. Właściciela zmieniły także budynki Senator i Vibe w Warszawie, High Five I & II w Krakowie oraz Centrum Południe 3 we Wrocławiu.

Wśród innych istotnych akwizycji znalazła się m.in. sprzedaż przez LaSalle Investment Management budynku Wronia 31 do UNIQA Real Estate, zbycie etapów D, E i F inwestycji Bohema przez Okam Capital oraz sprzedaż Mazovia Plaza przez Martley Capital polskiemu inwestorowi.

W 2024 roku sektor biurowy odpowiadał za jedną trzecią całkowitego wolumenu inwestycyjnego, zarejestrowanego na rynku nieruchomości. Największą akwizycją był zakup Warsaw UNIT przez Eastnine AB. Była to największa transakcja pojedynczym aktywem biurowym w Europie. Zrealizowano także sprzedaż 49 proc. udziałów w portfelu biurowym CPI oraz transakcje dotyczące budynków P180, Studio B i Lakeside.

Sektor biurowy kusi kapitał krajowy

W 2023 roku inwestorzy koncentrowali się głównie na starszych budynkach typu value-add i aktywach oportunistycznych. W kolejnych latach wzrosło zainteresowanie aktywami typu core i core+, szczególnie w Warszawie. To efekt dostosowania cen ofertowych do realiów rynkowych.

Starsze nieruchomości nadal przyciągają uwagę, szczególnie te z potencjałem zmiany funkcji, z przeznaczeniem do modernizacji lub wykorzystania na potrzeby własne. Takie aktywa często wybierają inwestorzy krajowi, którzy w 2024 roku odpowiadali za 40 proc. liczby transakcji w sektorze.

W 2025 roku wzrost aktywności polskich inwestorów był szczególnie widoczny. Rodzime podmioty wygenerowały około 20 proc. całkowitej wartości transakcji inwestycyjnych w Polsce. W sektorze biurowym ich udział był jeszcze wyższy. Polski kapitał odpowiadał za 30 proc. wolumenu sektora biurowego i połowę liczby transakcji. Po latach dominacji inwestorów zagranicznych pojawiła się silna grupa krajowych nabywców – prywatnych przedsiębiorców, family offices i instytucji publicznych.

W 2026 roku dominującą rolę odgrywają inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych oraz regionu CEE. Polscy inwestorzy pozostają aktywni, koncentrując się głównie na mniejszych transakcjach.

Podaż i popyt na biura

– Zainteresowanie wynajmem biur jest nadal duże. Zmienia się jednak podejście najemców do wyboru biur. Liczy się nie tylko wielkość i jakość powierzchni, ale także bezpieczeństwo operacyjne. W warunkach niepewności firmy oczekują elastycznych warunków najmu oraz środowiska pracy dopasowanego do ich potrzeb. Coraz większe znaczenie zyskuje doświadczenie użytkowników biur oraz udogodnienia dostępne na miejscu i bezpośredni dostęp do usług, takich jak siłownie, opieka medyczna, gastronomia czy handel – mówi Emilia Legierska, Transaction Director w Walter Herz.

W I kwartale 2026 roku wynajęto w Warszawie ponad 130 tys. mkw. biur. Rok wcześniej było to ponad 160 tys. mkw., o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Oznacza to, że popyt na stołeczne biura utrzymuje się na stabilnym, wysokim poziomie od kilku lat.

W całym 2025 roku wolumen najmu biur w Polsce przekroczył 1,56 mln mkw., z czego około połowę stanowiły renegocjacje. W regionach wynajęto ponad 770 tys. mkw. powierzchni, nieco więcej niż rok wcześniej.

W Warszawie do najemców trafiło w minionym roku blisko 800 tys. mkw., a w IV kwartale odnotowany został rekordowy wynik – zakontraktowano 310 tys. mkw. biur. W warunkach ograniczonej dostępności powierzchni w centrum miasta wzrosło znaczenie Służewca, który odpowiadał za ponad 20 proc. wolumenu najmu.

Subtelna nowa podaż powierzchni biurowych w Polsce

Na rynek trafia obecnie znacznie mniej nowych biur niż w latach boomu. W I kwartale 2026 roku w Warszawie oddano do użytku zaledwie  43 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych, m.in. w budynkach Studio A i Vena.

W całym 2025 roku na polski rynek trafiło tylko 110 tys. mkw., biur z czego ponad 20 tys. mkw. powierzchni w regionach. W Warszawie było to niespełna 90 tys. mkw., dostarczone głównie przez projekty The Bridge oraz AFI Office House.

Aktywność deweloperów pozostaje ograniczona. Nowe inwestycje są rozpoczynane głównie po zabezpieczeniu umów przednajmu. Jak podaje Walter Herz, w Warszawie w budowie znajduje się obecnie około 200 tys. mkw. powierzchni biurowych, w tym projekty Skyliner II, Upper One i Afi Tower. Na rynkach regionalnych realizowanych jest około 220 tys. mkw., z czego około 95 tys. mkw. powierzchni ma zostać oddane w 2026 roku.

Bumech porządkuje aktywa i wydziela segment obronny do Capital Partners

Bumech reorganizuje działalność związaną z sektorem obronnym i przenosi ją do spółki giełdowej Capital Partners. To właśnie tam będą rozwijane projekty związane z produkcją i obrotem sprzętem oraz technologiami o przeznaczeniu wojskowym, w ramach wyodrębnionej struktury biznesowej.

Capital Partners stanie się docelowym centrum aktywności obronnych grupy. Spółka była wcześniej przygotowywana jako platforma dla aktywów energetycznych, jednak zmieniono jej przeznaczenie, dostosowując ją do rozwoju segmentu defense, nad którym Bumech pracuje od 2025 roku. Zmiana koncepcji wykorzystania Capital Partners wynika z oceny perspektyw poszczególnych segmentów działalności. Spółka uznała, że sektor obronny lepiej odpowiada obecnym uwarunkowaniom rynkowym i wymaga struktury umożliwiającej jego niezależny rozwój.

Wydzielenie segmentu defense i uporządkowanie struktury

W ramach przyjętego modelu Bumech przenosi do Capital Partners spółkę Bumech Defense – podmiot posiadający koncesję na obrót sprzętem wojskowym i technologiami o przeznaczeniu obronnym. Kolejnym krokiem będzie wniesienie zorganizowanej części przedsiębiorstwa obejmującej zaplecze produkcyjne w Szopienicach, zespół pracowników oraz kompetencje operacyjne. Docelowo działalność ta zostanie zintegrowana z Capital Partners i będzie funkcjonować jako wyodrębniony segment w ramach spółki publicznej.

Segment obronny jest przenoszony do spółki publicznej, aby funkcjonował w czytelnej strukturze operacyjnej i sprawozdawczej. Z punktu widzenia właścicielskiego pozostaje on w obrębie grupy, Capital Partners jest spółką kontrolowaną przez Bumech, co zapewnia ciągłość zarządzania – mówi Jonasz Drabek. Jak wyjaśnia Prezes Zarządu Bumechu, celem działań jest uporządkowanie struktury biznesowej grupy oraz lepsze dopasowanie jej do charakteru poszczególnych obszarów działalności. – Rozdzielamy działalności o znacząco odmiennych profilach – energetycznym i górniczym od obronnego – tak, aby każda z nich mogła być zarządzana i wyceniana adekwatnie do swojej specyfiki – dodaje.

Zmiana kierunku i wykorzystanie spółki publicznej

Capital Partners była pierwotnie przygotowywana pod przejęcie aktywów energetycznych Grupy Bumech. Uznaliśmy jednak, że bardziej racjonalne jest wykorzystanie jej jako platformy dla segmentu obronnego i jego rozwoju w formule spółki publicznej – wskazuje Jonasz Drabek. W efekcie powstaje model, w którym działalność defense funkcjonuje w ramach spółki giełdowej z własną strukturą aktywów, finansowania i raportowania, przy jednoczesnym zachowaniu powiązań właścicielskich z Bumech.

Na okres przejściowy przygotowano mechanizmy zapewniające stabilność operacyjną. Do czasu uruchomienia produkcji dla sektora obronnego Bumech będzie dostarczał zlecenia z obszaru przemysłu wydobywczego, natomiast Capital Partners zapewni finansowanie w formie linii pożyczkowej. Rozwiązanie to umożliwia dostosowanie zakładu produkcyjnego do wymogów branży i stopniowe budowanie zdolności operacyjnych bez zakłóceń płynności.

Kolejny etap dywersyfikacji działalności

Wydzielenie segmentu obronnego wpisuje się w szerszy proces dywersyfikacji działalności Bumechu realizowany w ostatnich latach. Obejmuje on m.in. stopniową restrukturyzację aktywów górniczych, w tym kopalni węgla kamiennego Silesia oraz rozwój projektów zagranicznych, szczególnie na rynku afrykańskim. Przed kilkoma tygodniami Bumech przejął kontrolę nad kopalnią cynku, miedzi i metali towarzyszących w RPA. 

Celem tych działań jest budowa bardziej zdywersyfikowanego modelu biznesowego, opartego na kilku niezależnych źródłach przychodów oraz lepszym dopasowaniu struktur organizacyjnych do specyfiki poszczególnych segmentów. Wydzielenie działalności defense do odrębnej spółki publicznej stanowi kolejny krok w tym kierunku.

Ceny ubezpieczeń na świecie spadły o 5% w pierwszym kwartale 2026 roku, jest to siódmy kwartał spadkowy z rzędu

0

Według najnowszego Global Insurance Market Index (GIMI) opublikowanego przez Marsh (NYSE: MRSH), światowego lidera w dziedzinie ryzyka, reasekuracji, kapitału, zasobów ludzkich, inwestycji oraz doradztwa zarządczego, globalne stawki ubezpieczeń spadły średnio o 5% w pierwszym kwartale 2026 roku, po spadku o 4% w czwartym kwartale 2025 roku.

Pierwszy kwartał 2026 roku jest siódmym z rzędu kwartałem z obniżkami na poziomie globalnym. Spadek stawek w pierwszym kwartale był nadal napędzany wzrostem dostępności rynku oraz rosnącą konkurencją wśród ubezpieczycieli w większości kluczowych linii produktowych.

Wszystkie regiony świata odnotowały roczne spadki wskaźników składek w pierwszym kwartale 2026 roku. Największe spadki odnotowano w regionach Pacyfiku oraz Indii, Bliskiego Wschodu i Afryki (IMEA) – odpowiednio o 12% i 10%. W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach (LAC) oraz w Wielkiej Brytanii stawki spadły o 8%. W Kanadzie stawki obniżyły się o 6%, a w Europie i Azji o 5%. Ogólny wskaźnik stawek w USA, który w czwartym kwartale 2025 pozostał bez zmian, spadł o 1% w pierwszym kwartale 2026.

Kluczowe wnioski:

  • Stawki ubezpieczeń majątkowych spadły globalnie o 9%, powtarzając trend z Q4 2025 r. Dwucyfrowe spadki odnotowano w pięciu regionach: PAC (14%), LAC (12%) oraz po 10% w USA, Wielkiej Brytanii i IMEA. Spadki stawek odnotowano także w Europie (8%), Kanadzie (6) i Azji (5%).
  • Stawki ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej wzrosły o 3% na poziomie globalnym (w porównaniu do 4% wzrostu w Q4). Wzrost w tym kwartale był efektem drugiego z rzędu, 9‑procentowego wzrostu w USA, gdzie podwyżki stawek wciąż napędza utrzymująca się wysoka szkodowość. W Q1 stawki OC spadły we wszystkich pozostałych regionach, szczególnie dla firm nieprowadzących działalności w USA.
  • Stawki ubezpieczeń finansowych i profesjonalnych spadły o 5% na poziomie globalnym w Q1, w porównaniu do 4% spadku w Q4. Obniżki odnotowano we wszystkich regionach – od 8% w Wielkiej Brytanii i 7% w regionach Pacyfiku i Azji, po 2% spadek w USA.
  • Stawki ubezpieczeń cybernetycznych spadły o 5% na poziomie globalnym, po 7% spadku w Q4. Największy spadek odnotowano w regionie IMEA (14%), dalej obserwowano obniżki w przedziale od 11% w LAC do 2% w USA.

 

Komentując raport, John Donnelly, prezes Global Placement w Marsh Risk, powiedział: „Choć konflikt na Bliskim Wschodzie jest bacznie obserwowany pod kątem ewentualnego wpływu na rynki ubezpieczeniowe, oczekuje się, że obecne warunki konkurencyjne utrzymają się, ponieważ rentowność ubezpieczycieli pozostaje wysoka. Dotyczy to w szczególności linii takich jak ubezpieczenia majątkowe, wspieranych korzystnymi warunkami reasekuracji i znaczną dostępnością rynku. W obliczu szerokiej niepewności gospodarczej i presji inflacyjnej, klienci mają możliwość optymalizacji struktur programów, zwiększenia limitów lub dostosowania udziałów własnych, aby w nadchodzącym roku zwiększyć stabilność swoich programów”.

Marcin Zimowski, Dyrektor w Pionie Klientów Strategicznych w Marsh, podsumowuje: „Spadki cen wydają się być już dobrze zadomowione również na polskim rynku ubezpieczeń majątkowych. W przypadku podmiotów o dobrym przebiegu szkodowym i dużej otwartości na współprace w zakresie poprawy jakości ryzyka, spadki stawek mogą osiągać nawet wyższe wartości, niż średni dla Europy spadek rzędu 8%. Brak bardzo dużych, masowych szkód na rynku powoduje, że zasadniczo próżno obecnie szukać linii ubezpieczeniowych, które nie są dotknięte spadkami. Coraz częściej też ubezpieczyciele decydują się przedstawić ofertę na ryzyka, którymi do tej pory zdawali się nie być zainteresowani. To dodatkowo wzmaga, pozytywną dla naszych klientów, konkurencję”.

Małgorzata Splett-Kulik, Szef Praktyki FINPRO i Cyber w Regionie CEE, Marsh dodaje: „W liniach ubezpieczeń finansowych i cyber polscy klienci wciąż mogą korzystać z konkurencyjnych warunków rynkowych we współpracy z lokalnymi i zagranicznymi rynkami. Wyjątek stanowią indywidualni klienci lub sektory, gdzie odnotowaliśmy zdarzenia szkodowe – zwykle zapłacą oni za ochronę więcej niż rok temu. Dla linii D&O będą to np. niektóre spółki Skarbu Państwa, a dla linii cyber klienci, którzy odnotowali zdarzenia cybernetyczne lub tacy, których dojrzałość cybernetyczna nie jest na wystarczającym poziomie (m.in. brane jest tu pod uwagę tzw. 12 metod kontroli ryzyka). Abstrahując od cen, spodziewam się wzrostu popularności dwóch produktów z linii finansowych – mam na myśli ubezpieczenie od ryzyk sprzeniewierzeń dla klientów komercyjnych (commercial crime) i tzw. ubezpieczenie Employment Practices Liability (z tytułu naruszenia praw pracowniczych). Dla pierwszego rozwiązania motorem wzrostu powinny być bardzo znaczące szkody, które zdarzyły się ostatnio w Europie oraz zwiększone ryzyko e-crime i social engineering, które jedynie częściowo możemy objąć ochroną w polisach cyber. Uszczelnienie programów klientów w zakresie ryzyka EPL związane jest z przygotowaniem polskich firm na drugą fazę implementacji dyrektywy UE o przejrzystości wynagrodzeń. Może ono odbywać się poprzez wprowadzenie dodatkowego zakresu do ochrony D&O (roszczenia do spółki) lub poprzez uplasowanie oddzielnej polisy EPL. Apetyt na przedmiotowe ryzyko wyraził już jeden z czołowych polskich ubezpieczyciel financial lines, który swoją ofertę w zakresie EPL wprowadził w kwietniu br.”

Marcin Olczak, Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych, Marsh Polska: „Zarówno na rynku globalnym, jak i lokalnym obserwujemy agresywne kwotacje ubezpieczycieli — spadki stawek sięgające nawet ponad 20% — przy jednoczesnym wzroście liczby niewypłacalności. Trend ten utrzymuje się od kilku kwartałów i jak dotąd nie widać zmiany w podejściu ubezpieczycieli. Nasze obserwacje i analiza portfela przeczą jednocześnie danym zaprezentowanym przez PIU. Według danych za 2025 rok średni poziom stawek rok do roku pozostaje praktycznie bez zmian, przy jednoczesnym spadku wartości odszkodowań. Jak widać, realia biznesowe odbiegają od tabelek i raportów.”

Proacta z mocnym początkiem 2026 roku. Przychody wzrosły o 450 proc.

Notowana na rynku NewConnect spółka bioinformatyczna Proacta S.A. szacuje, że w I kwartale 2026 roku osiągnęła ponad 6,1 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 450 proc. r/r. Na poprawę wyników w największym stopniu wpłynął dynamiczny rozwój segmentu usług specjalistycznych, obejmujących zaawansowane projekty z zakresu bioinformatyki oraz IT dla sektora publicznego i ochrony zdrowia. Spółka konsekwentnie zwiększa skalę działalności, jednocześnie koncentrując się na dalszym rozwoju kompetencji oraz własnych produktów, z których część znajduje się już na etapie komercjalizacji. Równolegle Proacta prowadzi prace nad kolejnymi rozwiązaniami z obszaru technologii medycznych, koncentrując się na budowie skalowalnego portfolio produktów opartych na analizie danych i sztucznej inteligencji.

–  Konsekwentnie rozwijamy model biznesowy oparty na usługach specjalistycznych oraz autorskich produktach. Usługi już dziś generują istotną część przychodów, a dzięki połączeniu kompetencji w obszarze bioinformatyki, klinicznego AI/ML i compliance regulacyjnego budujemy naszą przewagę rynkową. Jednocześnie oceniamy, że w długoterminowej perspektywie kluczową wartość stanowić będą nasze produkty własne. Dysponujemy szerokim portfolio rozwiązań na różnych etapach rozwoju i komercjalizacji, prowadzimy pilotaże oraz obserwujemy rosnące zainteresowanie ze strony dużych partnerów instytucjonalnych i biznesowych – podkreśla Paweł Ciesielka, Prezes Zarządu Proacta S.A.

Segment usług Proacty obejmuje realizację wysoko wyspecjalizowanych projektów, łączących analizę danych medycznych, rozwój algorytmów predykcyjnych oraz wdrożenia systemów IT zgodnych z rygorystycznymi wymaganiami regulacyjnymi (m.in. MDR, AI Act, ISO 13485). Spółka dostarcza kompleksowe rozwiązania dla instytucji publicznych i ośrodków naukowych, integrując kompetencje bioinformatyczne, kliniczne AI/ML oraz software development w ramach jednej oferty, co pozwala na budowanie silnej pozycji w najbardziej wymagających projektach związanych z danymi medycznymi i cyfryzacją ochrony zdrowia.

Równolegle spółka rozwija segment produktów własnych, który stanowi drugi kluczowy silnik wzrostu. Strategicznym projektem Proacty jest platforma Dbam o siebie Smart Lab, która jest certyfikowanym wyrobem medycznym, przetwarzającym dane z badań laboratoryjnych oraz urządzeń telemedycznych przy wykorzystaniu certyfikowanych algorytmów. Rozwiązanie wpisuje się w dynamicznie rosnący globalny trend medycyny predykcyjnej i longevity. Dotychczas w ramach prowadzonych projektów i pilotaży spółka przeanalizowała ponad 6 tys. kompletów danych laboratoryjnych oraz ponad 2 mln rekordów danych medycznych, co stanowi istotny zasób do dalszego rozwoju algorytmów i budowy przewagi technologicznej.

W kwietniu 2026 r. Proacta S.A. zawarła umowę na dostawę, wdrożenie i uruchomienie systemu Digital Breast Cancer Unit (DBCU) dla Opolskiego Centrum Onkologii im. prof. Tadeusza Koszarowskiego. Projekt obejmuje implementację rozwiązania wspierającego i optymalizującego proces diagnostyki oraz leczenia raka piersi wraz z integracją z infrastrukturą IT szpitala. Jest to pierwsze komercyjne wdrożenie platformy DBCU, stanowiące kluczowy moment w rozwoju produktu i potwierdzenie gotowości rynkowej, a także ważny krok w kierunku skalowania rozwiązań własnych spółki.

Maciej Grzywacki, Wiceprezes Zarządu Proacta S.A.
Maciej Grzywacki, Wiceprezes Zarządu Proacta S.A.

Rosnące przychody z segmentu usług zapewniają nam stabilną bazę finansową, która pozwala konsekwentnie rozwijać i komercjalizować produkty własne. To model, który z jednej strony wspiera bieżący wzrost skali działalności, a z drugiej umożliwia budowę długoterminowej wartości spółki w oparciu o skalowalne rozwiązania medyczne. Pierwsza umowa związana z Digital Breast Cancer Unit potwierdza potencjał rynkowy tej platformy i otwiera drogę do dalszego rozwoju współprac oraz rozszerzania jej funkcjonalności. Bardzo wysoko oceniamy również potencjał platformy Dbam o siebie Smart Lab, której możliwości zostały potwierdzone zarówno w pilotażach, jak i w rozmowach z potencjalnymi partnerami strategicznymi. Równolegle pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami, które w przyszłości mogą stać się istotnym źródłem przychodów dla Proacta – podsumowuje Maciej Grzywacki, Wiceprezes Zarządu Proacta S.A.

Wyniki Tesli lepsze od prognoz, ale nastroje psują wysokie nakłady inwestycyjne

Wyniki Tesli za pierwszy kwartał okazały się lepsze od oczekiwań. Przychody sięgnęły 22,39 mld dolarów, skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,41 dolara, a marże się poprawiły. Rynek bardziej niż na same liczby patrzy jednak na rosnącą skalę wydatków, ponieważ zapowiedź nakładów inwestycyjnych przekraczających 25 mld dolarów w 2026 roku oraz ujemnych wolnych przepływów pieniężnych pogorszyła nastroje w handlu posesyjnym. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że Tesla przestaje być postrzegana wyłącznie jako producent samochodów i zaczyna funkcjonować jako firma rozwijająca sztuczną inteligencję oraz robotykę. Za jakiś czas polskie ulice mogą zapełnić się setkami, jeśli nie tysiącami Edwardów Warchockich, tym razem nie chińskiej, ale amerykańskiej produkcji.

Warto przyglądać się temu co dzieje się w Tesli poza samym bilansem. Chodzi o elementy które dotychczas generują głównie koszty, ale mogą w najbliższej przyszłości zmienić się w istotne źródła dochodów.  Flota robo taksówek działa już bez kierowców bezpieczeństwa w Austin, Dallas i Houston. To ważna zmiana. Przez lata autonomiczna jazda była raczej obietnicą niż biznesem. Pokazywała możliwości technologii, ale nie dawała jeszcze efektu skali. Teraz staje się prawdziwą usługą, dostępną w trzech dużych amerykańskich miastach.

Równocześnie zatwierdzenie systemu FSD w Holandii otwiera Tesli nowy rynek w Europie. FSD, czyli Full Self-Driving, to system wspomagania jazdy, który ma z czasem prowadzić samochód samodzielnie. Dla Tesli to ważne nie tylko technologicznie, ale też biznesowo, bo oznacza możliwość sprzedaży abonamentu na tę usługę. Ambitnym celem firmy jest otrzymanie ogólnego pozwolenia na używanie systemu w całej UE jeszcze latem tego roku. Oznaczałby bowiem, że po zgodzie w jednym kraju łatwiej byłoby wejść do kolejnych dużych rynków, takich jak Niemcy, Francja czy Polska. Bez potrzeby przechodzenia długiego, osobnego procesu w każdym państwie. Coraz bliżej rozpoczęcia produkcji jeszcze w tym roku są też Cybercab i Tesla Semi. Pierwszy to futurystyczna taksówka bez kierowcy, a drugi to elektryczna ciężarówka.

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja robota Optimus. Humanoidalny robot, czyli maszyna przypominająca człowieka, wychodzi z fazy prototypu i może trafić do produkcji na przełomie lipca i sierpnia tego roku. Oznacza to, że wkrótce Polskie ulice mogą zapełnić się setkami, jeśli nie tysiącami Edwardów Warchockich, tym razem nie chińskiej, ale amerykańskiej produkcji.

Na razie sam Optimus wciąż pozostaje dość tajemniczy. To kontrast wobec chińskich konkurentów, którzy chętnie pokazują swoje roboty w mediach społecznościowych. Połowa świata widziała bowiem jak robot Unitree G1 goni dziki po Warszawie. Tymczasem Elon Musk tłumaczy, że Tesla celowo ograniczyła liczbę publicznych prezentacji swojego rozwiązania. Jego zdaniem konkurenci analizowali nagrania klatka po klatce i kopiowali zachowania robota. Dlatego pokaz wersji produkcyjnej ma nastąpić dopiero bliżej momentu uruchomienia produkcji.

Blokada Cieśniny Ormuz i związany z nią kryzys paliwowy okazały się dla Tesli korzystne. Wspomogło to popyt na samochody elektryczne w regionie EMEA, czyli w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Mechanizm jest dość prosty. Gdy rosną obawy o ceny paliw, część klientów chętniej patrzy na auta elektryczne. Pytanie tylko, czy ten efekt utrzyma się dłużej, czy zgaśnie wraz ze spadkiem cen ropy. Na razie daje on podstawowemu biznesowi firmy dodatkowe wsparcie.

Wszystkie nowe projekty firmy nie przełożą się od razu na znaczące przychody. Elon Musk potwierdził, że robotaxi nie będzie istotnym źródłem wpływów przynajmniej do 2027 roku. Jednak Tesla od dawna nie jest wyceniana jak zwykły producent samochodów. Inwestorzy płacą za nią tak, jakby kupowali firmę przyszłości – z obietnicą robotów, autonomii i sztucznej inteligencji. Dlatego najważniejsze pytanie brzmi dziś nie to, czy Tesla ma ambitną wizję, ale czy obecne postępy w produkcji wystarczą, by podtrzymać wiarę rynku do czasu, gdy za tą wizją pojawią się istotne przychody.

Tym samym wracamy do tematu wyników finansowych. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,41 dolara, wobec oczekiwanych 0,34 dolara. Przychody sięgnęły 22,39 mld dolarów. Wolne przepływy pieniężne, czyli gotówka pozostająca firmie po wydatkach operacyjnych i inwestycyjnych, wyniosły dodatnie 1,44 mld dolarów. To szczególnie ważne, bo rynek spodziewał się niemal 1,9 mld dolarów odpływu gotówki. Marża brutto wzrosła do 21,1 proc. z 16,3 proc. rok wcześniej. Była też wyraźnie lepsza od prognoz analityków, którzy liczyli na 17,7 proc. Trzeba jednak dodać, że część tej poprawy wynikała z jednorazowych korzyści taryfowych. Mówiąc prościej, nie wszystko w tej poprawie da się łatwo powtórzyć w kolejnych kwartałach. Dlatego inwestorzy nie powinni zakładać automatycznie, że taki poziom marż stanie się nową normą.

Spółka podniosła też prognozę nakładów inwestycyjnych do ponad 25 mld dolarów w tym roku. To kwota, która może budzić niepokój, bo oznacza dalsze duże wydatki. Co zresztą znalazło odzwierciedlenie w spadkach cen akcji w handlu pozasesyjnym. Z drugiej strony dobrze pasuje do obrazu firmy, która przestaje tylko mówić o przyszłości, a zaczyna budować pod nią realne moce produkcyjne.

To o tyle ważne, że Tesla pozostaje jedną z najważniejszych spółek w portfelach inwestorów indywidualnych. Jest drugą najczęściej posiadaną akcją przez globalnych inwestorów i czwartą wśród inwestorów w Polsce na platformie eToro. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Elon Musk daje rynkowi coś bardziej konkretnego. Nie tylko wielką opowieść o przyszłości, ale też dokładne terminy kolejnych etapów produkcji. A ponieważ wskazane terminy nie są bardzo odległe, inwestorzy wkrótce będą mogli rozliczać management Tesli ze składanych dziś obietnic. To będzie miało kluczowe znaczenie dla wyceny firmy w najbliższych kwartałach. A na horyzoncie znajduje się jeszcze możliwy debiut giełdowy SpaceX.

Grupa Selena zwiększyła zysk netto o 36 proc. i poprawiła marże

Grupa Selena notuje wzrost wyników finansowych oraz poprawę rentowności w ujęciu rocznym, pomimo utrzymujących się wyzwań makroekonomicznych i geopolitycznych. W 2025 roku Selena zwiększyła rentowność sprzedaży brutto do poziomu ponad 35 proc., wypracowując zysk netto z działalności kontynuowanej na poziomie 27,3 mln euro. To wzrost o 36 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Liczby potwierdzają stabilną kondycję Spółki oraz trafnie postawione cele zarządcze, ukierunkowane na wzrost efektywności operacyjnej i koncentrację na najbardziej rentownych segmentach działalności.

Rok 2025 upłynął pod znakiem wymagającego otoczenia dla branży budowlanej, zarówno w Polsce, jak i na kluczowych rynkach zagranicznych. Utrzymująca się presja kosztowa, wysokie ceny energii oraz brak ożywienia na rynku kredytów wpływały na dynamikę i skalę inwestycji. Dodatkowo sektor mierzył się ze spadkiem liczby nowych projektów mieszkaniowych oraz zmienną dynamiką produkcji budowlano-montażowej, co bezpośrednio przekładało się na popyt na produkty chemii budowlanej.

W ujęciu globalnym istotnym czynnikiem ryzyka pozostawała także niestabilność otoczenia regulacyjnego i handlowego, w tym niepewność dotycząca polityki celnej oraz napięcia geopolityczne wpływające na łańcuchy dostaw i koszty operacyjne.

Wzrost, efektywność i dywersyfikacja

W minionym roku Grupa Selena kontynuowała realizację kluczowych celów zarządczych, koncentrując się na wzroście wartości biznesu oraz poprawie efektywności operacyjnej. Osią wyznaczonych celów w 2025 roku była szeroko pojęta dywersyfikacja, budowana głównie poprzez nowe przejęcia, służące zwiększeniu skali działalności, marży, ugruntowaniu pozycji lidera na wybranych rynkach, a tym samym poszerzeniu obecności na rynkach światowych i poprawie konkurencyjności Seleny.

Wśród kluczowych, zeszłorocznych inwestycji Grupy Selena warto wymienić transakcję nabycia 100% udziałów w Przedsiębiorstwie Handlowo-Produkcyjnym TES Sp. z o.o. oraz pakietu większościowego akcji spółki Izolacja-Jarocin S.A., co znacząco umocniło pozycję Grupy w sektorze hydroizolacji. Z kolei w ramach rozszerzania obecności spółki zagranicą, szczególnie w Europie Zachodniej, zakupiono firmę ACDIS France – renomowanego dystrybutora materiałów budowlanych oraz podpisano warunkową umowę nabycia 100% udziałów portugalskiego holdingu Grupo IGM – lidera w produkcji i dystrybucji wysokiej jakości płyt warstwowych.

Globalna dywersyfikacja działalności pozostaje jednym z kluczowych czynników zwiększających odporność biznesu na lokalne spowolnienia gospodarcze – mówi Sławomir Majchrowski, Prezes Zarządu Grupy Selena. – Ekspansja międzynarodowa oraz działania akwizycyjne stanowiły w 2025 roku istotny element rozwoju Seleny, która wzmacniała obecność nie tylko w Europie Zachodniej, ale rozwijała działalność również na rynkach pozaeuropejskich – dodaje CEO Grupy Selena.

Spółka zwiększała także portfolio produktowe w kluczowych segmentach (m.in. piany, kleje, silikony, rozwiązania hybrydowe) i zdecydowanie stawiała na poszerzenie oferty. Ważnym kierunkiem było umocnienie pozycji w obszarze termoizolacji, postrzeganym przez Spółkę jako wyjątkowo perspektywiczny segment nie tylko polskiego, ale i globalnego rynku budownictwa.

Dzięki przyjętym kierunkom Grupa Selena konsekwentnie poprawiała kluczowe wskaźniki efektywności:

  • wzrost zysku operacyjnego i zysku netto rok do roku,
  • utrzymanie stabilnych przychodów przy jednoczesnej poprawie rentowności,
  • dalsza optymalizacja kosztów produkcji i wykorzystania mocy wytwórczych,
  • poprawa marż dzięki zarządzaniu portfelem produktów i polityką cenową.

Zysk netto z działalności kontynuowanej Grupy Selena w 2025 roku wyniósł ponad 27,2 mln euro, co w porównaniu z 20 mln euro osiągniętymi w 2024 roku, oznacza wzrost o 36 proc. Z kolei, zysk operacyjny (EBIT) Grupy Selena w 2025 roku wyniósł niemal 44 mln euro, co stanowi ponad 30-procentowy wzrost r/r. Wyniki te potwierdzają skuteczność przyjętych kierunków zarządczych oraz zdolność organizacji do adaptacji w zmiennym otoczeniu rynkowym.

Perspektywa geopolityczna i jej wpływ na działalność

Obecność Grupy Selena na wielu światowych rynkach eskaluje jej ekspozycję na czynniki geopolityczne, w szczególności zmienność polityki handlowej, napięcia międzynarodowe oraz różnice w tempie ożywienia gospodarczego.

Momenty przesileń gospodarczych są zawsze okazją, by szczególnie bacznie przyjrzeć się rynkowi – zidentyfikować obszary niedoszacowane, zlokalizować spółki poszukujące inwestora, nisze produktowe czy rynki geograficzne, które mogą zyskiwać na znaczeniu – mówi CFO Grupy Selena Aleksander Solski.

W odpowiedzi na te wyzwania Selena rozwija podejście zarządcze oparte na zwiększaniu elastyczności łańcucha dostaw oraz doborze lokalizacji miejsc produkcji bliżej rynków docelowych.

– Rozproszenie geograficzne oraz portfolio produktów oparte na rozwiązaniach o wyższej wartości dodanej i większej odporności na wahania cykliczne, to kierunek rozwoju spółki – komentuje Sławomir Majchrowski, Prezes Zarządu Grupy Selena. – Decyzja ta wynika nie tylko z potrzeby stabilizowania wyników, ale także z rosnącej zmienności otoczenia geopolitycznego. Szerokie portfolio produktowe pozwala nam nie tylko właściwie odpowiadać na zidentyfikowane potrzeby profesjonalnych wykonawców budowlanych, ale też elastycznie reagować na zmiany popytu w różnych regionach, optymalizować marże oraz ograniczać ryzyko koncentracji na wybranych segmentach rynku. To podejście wzmacnia odporność naszego biznesu i umożliwia bardziej stabilny rozwój w nieprzewidywalnym otoczeniu.

W kolejnych latach firma będzie koncentrować się na dalszym rozwoju portfolio produktowego w kierunku rozwiązań innowacyjnych, wysokomarżowych i odpowiadających na kluczowe potrzeby profesjonalnych wykonawców oraz dystrybutorów oraz kontynuując działania w obszarze M&A. Skupiamy się także na integracji dotychczasowych zakupionych podmiotów, czego efektem ma być umacnianie pozycji i wzrost udziałów rynkowych Grupy. Spółka przygotowuje się ponadto do budowy drugiego zakładu produkcyjnego zapraw suchych w Kazachstanie.

Mercator Medical z 138 mln zł przychodów w IV kwartale i 3,5 mln zł zysku netto

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, według szacunkowych danych za IV kwartał 2025 roku wypracowała stabilny poziom skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży na poziomie 138 mln zł. Dobra sprzedaż w IV kwartale przełożyła się na 13,7 mln zł wyniku EBITDA Grupy oraz 3,5 mln zł skonsolidowanego zysku netto.

W czwartym kwartale 2025 roku osiągnęliśmy satysfakcjonujący poziom przychodów. Mimo utrzymujących się wymagających warunków rynkowych, sprzedaż Grupy pozostała stabilna. Na poziomie EBITDA Grupy odnotowaliśmy poprawę względem poprzedniego kwartału. Konsekwentnie realizowane działania operacyjne i finansowe pozwoliły nam utrzymać solidną rentowność oraz zachować stabilne fundamenty finansowe na koniec roku. Skupiamy się na dalszym wzmacnianiu konkurencyjności Mercatora i rozwijaniu działalności w sposób zrównoważony i długoterminowy – mówi Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Mercator Medical S.A.

Znaczące różnice w zysku netto oraz wyniku EBITDA Grupy Mercator Medical pomiędzy IV kwartałem 2025 r. i analogicznym okresem w 2024 r. wynikają przede wszystkim z rozwiązania w IV kwartale 2024 r. części odpisów aktualizujących wartość majątku spółki produkcyjnej w Tajlandii w łącznej kwocie 56,9 mln zł. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na poziom zysku netto była zmiana w zakresie podatku odroczonego, związana z ujęciem różnic kursowych.

Grupa Mercator Medical ma stabilną sytuację finansową. Na koniec IV kwartału 2025 r. Grupa dysponowała około 199,7 mln zł gotówki netto oraz innych aktywów finansowych, co pozwala na realizację przyjętych celów oraz kluczowych projektów inwestycyjnych.

Prezentowane wielkości mają charakter wstępny i szacunkowy. Skonsolidowane i jednostkowe  sprawozdanie finansowe za rok 2025 są w trakcie przygotowywania.

PINK: rynek biurowy w regionach rośnie, lecz najem wyhamował w I kwartale

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za I kwartał 2026 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (Avison Young, Axi Immo, BNP Paribas Real Estate Poland, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark, Savills),
a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec I kwartału 2026 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 760 600 mkw. Największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 851 100 mkw.), Wrocław (1 361 800 mkw.) oraz Trójmiasto
(1 075 000 mkw.).

W I kwartale 2026 roku do użytku oddano pięć obiektów biurowych o łącznej powierzchni 47 200 mkw. (dla porównaniaw całym 2025 roku nowa podaż wyniosła łącznie 20 500 mkw.).

Na koniec marca 2026 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz było oferowane około 1 178 300 mkw. powierzchni biurowej, co odpowiada współczynnikowi pustostanów na poziomie 17,4% (wzrost o 0,5 p.p. względem poprzedniego kwartału i spadek o 0,1 p.p. wobec analogicznego okresu 2025 roku). Najwyższy wskaźnik niewynajętej powierzchni odnotowano w Katowicach – 22,1%, a najniższy w Szczecinie – 7,9% (Kraków – 18.4%, Wrocław – 22%, Trójmiasto – 10.8%, Łódź – 19.6%, Poznań – 13.8%, Lublin – 10.5%)

Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w I kwartale 2026 roku wyniósł 121 500 mkw., o 51% mniej względem ubiegłego kwartału oraz o 30% mniej względem analogicznego okresu 2025 roku. Najwięcej powierzchni biurowej zostało wynajęte w Trójmieście (49 500 mkw.), we Wrocławiu (25 500 mkw.) oraz w Krakowie (16 700 mkw.).

W I kwartale 2026 roku nowe umowy najmu odnotowały największy udział w wolumenie transakcji, który wyniósł 51%. Renegocjacje stanowiły 37%, ekspansje 11%, natomiast powierzchnie użytkowane na potrzeby właścicieli budynków stanowiły 1% całkowitej aktywności najemców.

Wśród największych transakcji odnotowanych w I kwartale 2026 roku znalazły się m.in. przedłużenie umowy najmu na 13 000 mkw. przez poufnego najemcę z sektora usług dla biznesu w dwóch budynkach kompleksu Business Garden we Wrocławiu oraz przedłużenie umowy najmu na 6 800 mkw. przez Adtran w Tensor Y w Gdyni.

ZBP po wyroku TSUE: nie ma podstaw do masowego stosowania SKD

To sądy krajowe, na podstawie wytycznych Trybunału Sprawiedliwości UE, będą decydować o rozstrzygnięciu sprawy pomiędzy konsumentem a bankiem. Wprawdzie Trybunał przyznał, że bank nie może naliczać odsetek bezpośrednio od kredytowanych kosztów, to jednak wprost przesądził prawo banku do rekompensaty tych kosztów poprzez proporcjonalnie wyższe oprocentowanie wypłaconej kwoty kredytu.

Trybunał orzekł, że nie można naliczać odsetek od kredytowanych kosztów, ale nie potwierdził, że pobieranie odsetek prowadzi do zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Wyrok ten oznacza, że stosowanie sankcji kredytu darmowego przez sądy krajowe i jako takie podlegać będzie każdorazowo indywidualnej ocenie.

Zastosowanie sankcji kredytu darmowego będzie wymagało oceny indywidualnych okoliczności sprawy z uwzględnieniem wcześniejszych wskazówek i orzeczeń TSUE – mówi prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

ZBP wskazuje jednocześnie, że dzisiejsze orzeczenie nie otwiera drogi do masowego, automatycznego stosowania SKD i podważania umów z bankami. Naliczenie odsetek od kosztów kredytu nie stanowi naruszenia obowiązków informacyjnych, a zatem nie ma podstaw do zastosowania Sankcji Kredytu Darmowego. Co bardzo istotne, zgodnie z polskimi przepisami zastosowanie sankcji możliwe jest jedynie wtedy, gdy naruszone są ściśle określone obowiązki informacyjne.

AI pod nadzorem. UODO apeluje o wzmocnienie swojej roli

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski przekazał do Kancelarii Sejmu uwagi do projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji. W piśmie skierowanym do zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu Dariusza Salamończyka organ nadzorczy wskazał, że projekt powinien precyzyjniej określić zasady współpracy między Prezesem UODO a Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji.

UODO pozytywnie ocenił jedną z wprowadzonych już zmian w projekcie. Chodzi o uwzględnienie wyłącznej kompetencji organu nadzorczego w zakresie nadzoru rynku nad wykorzystaniem systemów AI do celów ścigania przestępstw, kontroli oraz w obszarze wymiaru sprawiedliwości. W ocenie urzędu to istotne doprecyzowanie kompetencji w szczególnie wrażliwych obszarach stosowania sztucznej inteligencji.

Jednocześnie Prezes UODO zwrócił uwagę, że projekt ustawy nadal nie reguluje szczegółowo zasad współpracy z Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Zastrzeżenia dotyczą zwłaszcza nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych oraz funkcjonowaniem tzw. piaskownic regulacyjnych. Według urzędu samo powtórzenie ogólnego obowiązku współpracy, wynikającego już z unijnego Aktu w sprawie sztucznej inteligencji, nie jest wystarczające.

Organ nadzorczy podkreśla, że konieczne jest ustawowe określenie zasad, charakteru i trybów wymiany informacji pomiędzy instytucjami. Bez takich zapisów współpraca może okazać się nieprecyzyjna, co w praktyce utrudni skuteczny nadzór nad obszarami, w których systemy AI wiążą się z przetwarzaniem danych osobowych i ochroną praw podstawowych.

W przekazanych uwagach UODO odniósł się także do swojej pozycji w projektowanym modelu instytucjonalnym. Zgodnie z projektem Prezes UODO miałby możliwość uczestniczenia w posiedzeniach Komisji, ale bez prawa głosu. Zdaniem urzędu taka formuła jest niewystarczająca, biorąc pod uwagę jego rolę jako organu stojącego na straży ochrony danych osobowych i praw podstawowych.

Prezes UODO postuluje więc wyraźne ustawowe umocowanie tej roli. W ocenie urzędu organ nadzorczy powinien mieć prawo przedstawiania stanowisk dotyczących przetwarzania danych osobowych w sprawach rozpatrywanych przez Komisję. Co więcej, stanowiska te powinny być przez Komisję brane pod uwagę przy wydawaniu decyzji administracyjnych rozstrzygających sprawy co do ich istoty.

Jak wskazuje urząd, takie rozwiązanie byłoby zgodne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W praktyce oznaczałoby to silniejsze włączenie organu ochrony danych osobowych w system nadzoru nad sztuczną inteligencją, zwłaszcza tam, gdzie stosowanie nowych technologii może wpływać na prawa obywateli.

Uwagi Prezesa UODO wpisują się w szerszą debatę nad kształtem krajowych przepisów wdrażających unijne regulacje dotyczące sztucznej inteligencji. Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje bowiem nie tylko podział kompetencji między instytucjami, ale także stworzenie jasnych zasad współpracy pomiędzy organami odpowiedzialnymi za rozwój, bezpieczeństwo i zgodność systemów AI z prawem.

Sygnatura sprawy: DOL.401.354.2024

Zielony amoniak ważny dla Polski. Senackie komisje pracują nad rekomendacjami

21 kwietnia 2026 r. Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności (przewodniczy sen. Waldemar Pawlak) oraz Komisja Klimatu i Środowiska (przewodniczy sen. Stanisław Gawłowski) odbyły wspólne posiedzenie poświęcone zielonemu wodorowi i amoniakowi w polskiej transformacji energetycznej. Tydzień wcześniej premier Donald Tusk i premier Japonii Sanae Takaichi zawarli w Tokio wszechstronne partnerstwo strategiczne z technologiami wodorowymi i amoniakowymi jako jednymi z jego filarów, a Stowarzyszenie Hydrogen Poland podpisało porozumienie o współpracy z Hungarian Hydrogen Technology Association. Senat debatuje w momencie, gdy Polska musi podjąć konkretne decyzje regulacyjne.

Eksperci zaproszeni przez komisje – dr hab. inż. Magdalena Dudek z Centrum Energetyki AGH oraz Aleksander Naumann, członek zarządu Hydrogen Poland – przedstawili stan globalnego rynku amoniaku, możliwości produkcyjne Polski oraz propozycje regulacyjne dla rządu. Efektem prac komisji ma być pakiet rekomendacji skierowanych do rządu, obejmujący zarówno ramy systemu wsparcia dla krajowego rynku wodoru, jak i propozycje konkretnych mechanizmów finansowych.

Polska dysponuje solidnym punktem wyjścia. Krajowe moce produkcyjne amoniaku wynoszą ok. 2,8 mln ton rocznie na 17,8 mln ton łącznych mocy UE, a doświadczenie w jego produkcji, transporcie i wykorzystaniu sięga ponad stu lat. Globalny rynek produkuje ok. 180–185 mln ton amoniaku rocznie, a do lutego 2026 r. ogłoszono na świecie ponad 500 projektów niskoemisyjnego amoniaku o łącznych planowanych mocach ok. 404 mln ton. Rynek rośnie gwałtownie, a Polska, z rozwiniętą bazą tzw. wielkiej syntezy chemicznej i wieloletnim doświadczeniem eksploatacyjnym, może być jego pełnoprawnym uczestnikiem.

Zielony amoniak, produkowany z wykorzystaniem wodoru wytworzonego ze źródeł odnawialnych, ma szeroki wachlarz zastosowań przemysłowych. Jego pierwszym zastosowaniem będzie przemysł nawozowy i wielka chemia – sektor odpowiadający globalnie za ok. 85 proc. zużycia amoniaku. Zastąpienie szarego amoniaku, produkowanego z gazu ziemnego, jego zielonym odpowiednikiem pozwoli polskim zakładom chemicznym uniknąć rosnących kosztów produkcji konwencjonalnej, wynikającej z rosnącego obciążenia systemem ETS i utrzymać konkurencyjność na rynku unijnym.

Drugi kluczowy obszar w polskim kontekście to współspalanie amoniaku z węglem – technologia już testowana komercyjnie przez japońską JERA na bloku klasy 1000 MW w Hekinan, porównywalnym z polskimi instalacjami w Jaworznie i Kozienicach. Udział amoniaku na poziomie 40–45 proc. obniża emisyjność bloku poniżej unijnego limitu 550g CO₂/kWh, co może pozwolić na pracę polskich bloków węglowych w systemie po roku 2028 r. (gdy kończy się derogacja dla najbardziej emisyjnych polskich jednostek).

Amoniak może również służyć jako paliwo w transporcie morskim i kolejowym oraz jako nośnik wodoru w handlu międzynarodowym – łatwiejszy w magazynowaniu i transporcie niż sam wodór.

Presja regulacyjna UE nadaje tym decyzjom charakter pilny. Elektrownie emitujące powyżej 550 g CO₂/kWh stracą dostęp do Rynku Mocy po 1 stycznia 2028 r. – w pesymistycznym scenariuszu zagrożonych jest nawet 8,2 GW mocy. Jednocześnie mechanizm CBAM nakłada opłaty emisyjne na importowane nawozy i produkty energochłonne, wymuszając dekarbonizację całego łańcucha produkcji stali, aluminium, cementu czy właśnie nawozów azotowych

Kluczowym wnioskiem z obrad jest konieczność stworzenia mechanizmu wsparcia. Projekty wytwarzania zielonego amoniaku wymagają długoterminowych kontraktów – od 10 do 15 lat – których rynek nie jest w stanie samodzielnie zapewnić, dziś opiera się na krótkoterminowym rynku kontraktów gazowych. Eksperci rekomendowali instrument łączący wsparcie po stronie producenta i odbiorcy jednocześnie, wzorowany na niemieckim programie aukcji dwustronnej (H2 Global). Szacunkowy koszt polskiego programu to ok. 2 mld zł w perspektywie 10 lat – przy rosnących cenach uprawnień ETS inwestycja, która może zwrócić się z nadwyżką.

„Polska ma wszystko, czego potrzeba, żeby stać się liderem zielonego amoniaku w Europie Środkowej – wieloletnie doświadczenie w syntezie chemicznej, gotową infrastrukturę i ogromną bazę przemysłową, która gwarantuje popyt. Brakuje jednego: mechanizmu wsparcia, który połączy gotowość rynku produkcji zielonego amoniaku z pewnością inwestycyjną, czyli długotrwałą gwarancją odbioru po stronie popytowej. Dokładnie tak, jak wydarzyło się to na rynku energii odnawialnej w ciągu ostatnich 20 lat.” – mówi Aleksander Naumann.

KONTEKST GEOPOLITYCZNY

15 kwietnia 2026 r. premier Donald Tusk i premier Japonii Sanae Takaichi podpisali w Tokio deklarację o wszechstronnym partnerstwie strategicznym, najwyższym możliwym szczeblu relacji dyplomatycznych. Wśród współdziałających sektorów wprost wymieniono wykorzystanie wodoru i amoniaku w energetyce. Japonia zmaga się z głębokim kryzysem energetycznym: od marca 2026 r. Cieśnina Ormuz jest de facto zamknięta, a 94,2% japońskiego importu ropy pochodziło z Bliskiego Wschodu. Tokio uwolniło co prawda największe w historii rezerwy strategiczne, ale było to działanie doraźnie ograniczające skutki kryzysu – a nie rozwiązanie problemu. Strukturalna odpowiedź wymaga zmiany nośnika energii i geografii jego pochodzenia. Zielony amoniak – produkowany wszędzie tam, gdzie istnieją dogodne warunki do generacji OZE i dostęp do wody – może być na to odpowiedzią, a Japonia posiada technologie, które mogą tę zmianę przyspieszyć: od palników i kotłów na amoniak po dojrzałe modele logistyki morskiej i długoterminowego kontraktowania. Polska – z potencjałem produkcyjnym, doświadczeniem chemicznym i położeniem w centrum Europy – to dla Japonii naturalny partner w tej części świata.

Porozumienie Hydrogen Poland z HHTA ustanawia ramy współpracy regulacyjnej dla środkowoeuropejskiego łańcucha dostaw zielonego amoniaku, obejmujące doprecyzowanie regulacji RFNBO oraz warunki powołania Regionalnego Banku Wodoru. Budując ten regionalny blok, Polska i Węgry stają się dla Japonii i innych globalnych graczy jeszcze bardziej atrakcyjnym partnerem.

CO DALEJ

Rekomendacje wypracowane przez obie komisje senackie zostaną przekazane rządowi. Ich trzon stanowią propozycje dotyczące kształtu polskiego mechanizmu wsparcia dla rynku zielonego amoniaku, w tym struktury instrumentów finansowych redukujących ryzyko cenowe i wolumenowe po obu stronach rynku (podaży i popytu), modelu kontraktowania długoterminowego oraz warunków uruchomienia podobnego jak niemiecki program H2 Global.

O Hydrogen Poland

Hydrogen Poland to polskie stowarzyszenie branżowe założone w 2021 r. Zrzesza przedsiębiorców z sektora gospodarki wodorowej, reprezentuje ich interesy w kraju i za granicą oraz wspiera rozwój wodoru jako elementu transformacji energetycznej. Stowarzyszenie jest inicjatorem 3 Seas Hydrogen Council – platformy łączącej organizacje wodorowe z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

W kwietniu stabilizacja nastrojów w gospodarce, mocne odbicie w hotelarstwie i gastronomii

W kwietniu 2026 r. wskaźniki koniunktury w większości sektorów polskiej gospodarki wskazywały na stabilizację lub poprawę nastrojów przedsiębiorców. Największą poprawę odnotowano w zakwaterowaniu i gastronomii, natomiast wyraźne pogorszenie nastąpiło w transporcie i gospodarce magazynowej – wynika z najnowszego badania Głównego Urzędu Statystycznego.

W przetwórstwie przemysłowym wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury wzrósł w kwietniu do minus 4,4 pkt z minus 5,2 pkt miesiąc wcześniej. Poprawa, choć umiarkowana, sugeruje nieco lepszą ocenę sytuacji bieżącej przez przedsiębiorstwa. W budownictwie wskaźnik również poprawił się, osiągając poziom minus 2,4 pkt wobec minus 2,8 pkt w marcu.

Mniej optymistyczny obraz wyłania się z handlu. W handlu hurtowym wskaźnik obniżył się z plus 2,5 pkt do plus 1,7 pkt, co nadal oznacza dodatnią ocenę koniunktury, ale słabszą niż miesiąc wcześniej. Handel detaliczny utrzymał się z kolei na niezmienionym poziomie minus 1,3 pkt, co wskazuje raczej na stagnację niż na wyraźne odbicie.

Największe pogorszenie koniunktury objęło sektor transportu i gospodarki magazynowej. Wskaźnik spadł tam do minus 5,6 pkt z minus 3,4 pkt w marcu, a firmy z tej branży formułowały najbardziej pesymistyczne oceny spośród wszystkich badanych sektorów. Szczególnie słabo wypadły prognozy, których wartość obniżyła się do minus 9,8 pkt.

Na drugim biegunie znalazły się zakwaterowanie i gastronomia. W tym sektorze wskaźnik wzrósł aż do plus 10,2 pkt z plus 3,7 pkt miesiąc wcześniej. To najsilniejsza poprawa w całym zestawieniu, co może świadczyć o sezonowym ożywieniu oraz poprawie ocen dotyczących najbliższych miesięcy. Składowa prognostyczna dla tej branży wzrosła do plus 18,2 pkt.

Dobrą sytuację nadal notowały także firmy z obszaru informacji i komunikacji oraz finansów i ubezpieczeń. W pierwszym z tych sektorów wskaźnik wyniósł w kwietniu plus 9,6 pkt, wobec plus 10,7 pkt w marcu, co oznacza lekkie pogorszenie, ale nadal relatywnie korzystne nastroje. Z kolei działalność finansowa i ubezpieczeniowa pozostaje liderem całego badania – wskaźnik poprawił się do plus 29,3 pkt z plus 26,8 pkt miesiąc wcześniej i utrzymał się powyżej średniej długookresowej.

Z badania wynika też, że w większości sektorów firmy częściej sygnalizowały stabilizację lub poprawę w zakresie bieżącej sytuacji niż w przypadku oczekiwań na kolejne miesiące. W prognozach częściej pojawiały się sygnały stabilizacji albo pogorszenia. Oznacza to, że przedsiębiorcy nieco lepiej oceniają obecną sytuację niż perspektywy na najbliższy kwartał.

Raport pokazuje również, że wojna w Ukrainie pozostaje czynnikiem ryzyka dla działalności firm, choć dla większości jej skutki są określane jako brak negatywnego wpływu lub wpływ nieznaczny. Najbardziej narażony pozostaje transport i gospodarka magazynowa, gdzie ponad 12 proc. respondentów mówiło o poważnych skutkach lub zagrożeniu stabilności firmy. W handlu hurtowym taki odsetek był zbliżony. Najczęściej wskazywanym efektem wojny pozostaje wzrost kosztów, a dopiero potem spadek sprzedaży lub zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Presja kosztowa nadal pozostaje jednym z głównych problemów przedsiębiorstw. W większości analizowanych branż firmy spodziewają się dalszego wzrostu cen usług, materiałów i surowców, zarówno w krótkim, jak i w dłuższym okresie. Za czynnik najmocniej wpływający na koszty działalności w najbliższym kwartale przedsiębiorcy uznają przede wszystkim ceny energii i paliw. W wielu sektorach wskazywało na to ponad 90 proc. respondentów, szczególnie w transporcie, budownictwie oraz handlu hurtowym. Ważnymi czynnikami pozostają też koszty zatrudnienia, ceny komponentów i usług oraz koszty najmu.

Firmy ostrożnie patrzą również na warunki finansowania działalności. Część przedsiębiorstw zakłada, że w perspektywie 12 miesięcy obecne i przewidywane zmiany w dostępności kredytów czy kosztach finansowania mogą prowadzić do odkładania decyzji inwestycyjnych, a także ograniczania zatrudnienia lub produkcji. Jednocześnie w większości odpowiedzi dominowała ostrożność i brak jednoznacznego stanowiska, co pokazuje dużą niepewność co do dalszego otoczenia gospodarczego.

Źródło danych GUS.

Kryzys na Bliskim Wschodzie zmienia mapę lotów. Europejskie huby widzą szansę

Zakłócenia na Bliskim Wschodzie przekształcają mapę międzynarodowych połączeń lotniczych i stawiają przemysł w trudnym dylemacie. Huby w Dubaju i Katarze obsługiwały miliony operacji rocznie. Miesięcznie lotnisko w Dubaju 420 tysięcy operacji, a Katar 280 tysięcy, nagła redukcja ich aktywności tworzy próżnię, którą mogą próbować wypełnić europejskie porty takie jak Frankfurt, Monachium, Paryż czy Londyn. Nie bez znaczenia są też potencjalne korzyści dla Warszawy, Lotnisko Chopina i narodowy przewoźnik zanotowały już zwiększenie operacji i gotowość do przyjmowania części ruchu tranzytowego. Realna szansa na przejęcie ruchu z Bliskiego Wschodu napotyka na istotne ograniczenia. Kryzys paliwowy, gwałtowny wzrost cen nawet o ponad 100% w krótkim czasie znacząco podnosi koszty operacyjne linii lotniczych. Wyższe ceny paliwa osłabiają ekonomikę długodystansowych połączeń i redukują marże, przez co przewoźnicy europejscy nie zawsze będą mogli zaoferować częstotliwości czy taryfy na poziomie, który przyciągnąłby pasażerów i cargo dotąd obsługiwanych przez huby bliskowschodnie.

– Inny wymiar to bezpieczeństwo lotów. Przywracanie ruchu nad obszarami objętymi konfliktem wymaga specjalnych procedur, tworzenia korytarzy lotniczych, wzmocnionej ochrony przeciwlotniczej oraz czasami eskorty wojskowej w newralgicznych fazach operacji. Choć władze lotnicze regionu podejmują działania minimalizujące ryzyko, operacje odbywające się w warunkach podwyższonego zagrożenia nigdy nie osiągają standardów „normalnego” ruchu – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy ds. bezpieczeństwa, Forum Ekspertów Ad Rem. – Decyzje o zmianach lotów, ich odwołaniu czy przeniesieniu na alternatywne huby muszą być podejmowane dynamicznie, w odpowiedzi na rozwój sytuacji. Jest bezpiecznie, procedury są zmienione, natomiast sytuacja jest nieprzewidywalna, bo mówimy tutaj o skalowalnym, aktywnym konflikcie wojennym. Dzisiaj możemy się spodziewać wszystkiego i władze lotnicze, zarządzający portami lotniczymi, jak również zarządzający przestrzenią powietrzną muszą być gotowi na dynamiczne reagowanie – podsumował Janusz Janiszewski.

Warsch uspokaja Senat, Trump uspokaja rynki. Inwestorzy nadal nieufni

Biorąc pod uwagę trwałość ostatnich deklaracji prezydenta USA, tytułowe pytanie jest jak najbardziej zasadne. Analitycy zastanawiają się, czy do ponownej eskalacji konfliktu może dojść jeszcze w tym tygodniu. Natomiast z wykresów można wyczytać, że większość inwestorów pozostaje nieufnych wobec najnowszej obietnicy prezydenta USA. Niepewny grunt uderza dziś w złotego, który traci na forex.  

Deklaracja Trumpa

Prezydent USA przedłużył zawieszenie broni na czas nieokreślony, mimo że w Islamabadzie nie odbyła się kolejna runda negocjacji z Iranem. Dodatkowo Trump poinformował o utrzymaniu blokady w Cieśninie Ormuz. W tej sytuacji Teheran nie chce siadać do rozmów pokojowych. Irańczycy twierdzą jednak, że Amerykanie niebawem zniosą blokadę newralgicznego szlaku wodnego. Dopiero wtedy ich wysłannicy będą gotowi do spotkania w Pakistanie. Utrwala mnie to w przekonaniu, że przepychanki między stronami będą trwać jeszcze tygodniami (jeśli nie miesiącami). Żadna ze złożonych obietnic nie będzie brana przez rynki na poważnie, dopóki nie zostanie spełniona i utrzymana przez dłuższy czas niż kilka dni. Nieufność inwestorów potwierdzają chociażby wyceny ropy, które po deklaracji prezydenta USA nie chcą trwale spadać. Mimo dosłownie chwilowej zniżki wycen odmiany amerykańskiej poniżej 88 USD za baryłkę, w środowe południe obserwujemy powrót na poziomy powyżej 90 USD. Niemrawe pozostaje także odbicie notowań głównej pary walutowej świata, gdzie wzrosty skutecznie hamuje opór 1,175 USD.

Kto ufa słowom Warsha?

Kwestia zaufania pozostaje równie istotna w odniesieniu do wczorajszego przesłuchania kandydata na szefa Rezerwy Federalnej przed Senatem. Rynek co prawda otrzymał wiele informacji, które chciał usłyszeć, jednak część odpowiedzi była wymijająca. Najistotniejsza kwestia, czyli zapewnienie autonomii FED, została podtrzymana. Pytanie jednak, czy ktokolwiek spodziewał się tutaj innej deklaracji, niż ta, które można streścić słowami: niezależność banku centralnego zostanie zachowana, a decyzje będą oparte o twarde dane makroekonomiczne. W tej kwestii obawy mogą wzbudzać chociażby wymijające odpowiedzi na temat obniżek stóp procentowych. Podczas przesłuchania Kevin Warsh przedstawił także kilka innych opinii i pomysłów: stopniowe zmniejszanie aktualnego bilansu Rezerwy Federalnej, chęć zastąpienia publikacji forward guidance (komunikaty FED w sprawie przyszłej polityki monetarnej) wewnętrznymi debatami w FOMC, ponownie wyraził także swoje poparcie dla rozwoju branży sztucznej inteligencji. Czy rynek ufa Kevinowi? Spoglądając na narzędzie FED Watch Tool, które w momencie pisania tekstu nadal wskazuje brak obniżek stóp procentowych do końca roku, czy dobrą kondycję dolara – można uznać, że tak.

PLN nie lubi chaosu

Niekończący się konflikt na Bliskim Wschodzie i silny dolar to połączenie, które ciąży krajowej walucie w trakcie środowej sesji. PLN ulega presji czynników zewnętrznych, co powoduje wzrosty notowań głównych walut do złotego. Kurs EUR/PLN o godzinie 14:00 chce sięgnąć 4,25 PLN, CHF/PLN znajduje się blisko 4,63, a USD/PLN właśnie odhaczył 3,62 PLN. Krajowa waluta słabnie również do funta, którego w środę wspierają dane inflacyjne z Wysp. Zgodnie z najnowszymi publikacjami ceny brytyjskich producentów rosły w marcu o 2,6% r/r (poprzednio 1,8% r/r), a inflacja konsumencka sięgnęła 3,3% r/r (poprzednio 3% r/r). Zwyżkujące odczyty są argumentem za restrykcyjną polityką monetarną, co otwiera dyskusję nawet na temat ewentualnych podwyżek stóp procentowych. Silny dziś funt umacnia się na rynku walutowym, przez co kurs GBP/PLN ochoczo spogląda w stronę 4,89 PLN.

Polska 2050 chce podnieść drugi próg dochodowy do 140 tys. zł. Ekonomiści wskazują na ryzyka fiskalne

Stanowisko Forum Obywatelskiego Rozwoju i Rady TEP: Pozorna obniżka PIT, realne ryzyko dla finansów publicznych.

Przedstawiony przez klub parlamentarny Polska 2050 projekt podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 140 tys. zł wpisuje się w utrwalony w ostatnich latach sposób prowadzenia polityki fiskalnej w Polsce – doraźny, niespójny i abstrahujący od problemu bardzo wysokiego deficytu finansów publicznych. Choć odwołuje się do rzeczywistego problemu, jakim jest wzrost obciążeń podatkowych w warunkach inflacji (tzw. zimna progresja), to stanowi tylko jego uznaniową korektę.

Poważne wątpliwości budzi zaproponowany sposób finansowania tej propozycji. Wskazane źródła mają charakter spekulatywny lub opierają się na dochodach już uwzględnionych w planach budżetowych. Jednocześnie całkowicie pominięto najbardziej potrzebny kierunek działań, jakim jest ograniczenie nadmiernych wydatków publicznych. W efekcie nie jest to zmiana neutralna fiskalnie, lecz działanie zwiększające presję na i tak bardzo wysoki deficyt.

Wszelkie propozycje podatkowe należy rozpatrywać w szerszym kontekście. Polska potrzebuje bowiem całościowej reformy systemu podatkowego, powiązanej z reformą wydatków publicznych, a nie kolejnych punktowych zmian.

Polska potrzebuje reformy systemowej, nie kolejnych korekt

Polski system podatkowy od lat należy do najmniej konkurencyjnych w krajach OECD. Wynika to przede wszystkim z jego złożoności, licznych wyjątków oraz rozwiązań zniekształcających decyzje gospodarcze. Zamiast spójnej reformy całego systemu kolejne rządy wprowadzają punktowe zmiany, które zwiększają jego skomplikowanie i nieprzewidywalność.

Szczególnie problematyczne jest przedstawianie propozycji przez klub Polska 2050 jako odpowiedzi na tzw. zimną progresję. W rzeczywistości nie eliminuje ona tego zjawiska, a jedynie łagodzi jego skutki w danym momencie. Jednorazowe podniesienie progu nie zapobiega tzw. zimnej progresji w przyszłości i pozostawia pełną uznaniowość decyzji po stronie polityków. Jeżeli celem byłoby rzeczywiste ograniczenie zimnej progresji, należałoby wprowadzić trwały mechanizm automatycznej waloryzacji progów podatkowych, np. o wskaźnik inflację lub wzrostu nominalnych wynagrodzeń. Dopiero takie rozwiązanie zwiększałoby przejrzystość i przewidywalność systemu oraz chroniło podatników przed ukrytym wzrostem obciążeń.

Nie można przy tym abstrahować od szerszych problemów systemu podatkowego. Wymaga on głębokiej reformy obejmującej nie tylko podatki dochodowe, lecz także VAT – którego konstrukcja odbiega od zasad neutralności – oraz opodatkowanie majątku (jego posiadania i przenoszenia). Punktowe zmiany pojedynczych parametrów nie są w stanie poprawić konkurencyjności polskiego systemu podatkowego ani wesprzeć długookresowego wzrostu gospodarczego, tym bardziej jeśli będą prowadzić do pogorszenia stanu finansów publicznych.

Bez reformy wydatków obniżki podatków są niewiarygodne

Każdą propozycję zmniejszenia obciążeń podatkowych należy oceniać w kontekście stanu finansów publicznych. Według prognoz Komisji Europejskiej deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w tym i przyszłym roku ma znowu przekroczyć 6% PKB i jest najwyższy w UE. Wysoki deficyt jest konsekwencją nadmiarowych wydatków publicznych, które przekraczają połowę PKB i znajdują się na poziomie podobnym jak w słynących z rozbudowanego państwa opiekuńczego Szwecji i Danii. Wbrew często powtarzanej narracji, to nie wydatki na obronność są główną przyczyną pogorszenia stanu finansów publicznych w ostatnich latach. Ich wzrost jest istotny, ale znacznie mniejszy niż wzrost wydatków socjalnych, które w ostatnich latach wzrosły w Polsce najsilniej spośród wszystkich krajów UE.

W tej sytuacji szczególnie niepokojące jest wprowadzanie zmian podatkowych bez wskazania trwałych źródeł ich finansowania, tym bardziej że w propozycji całkowicie pominięto możliwość sfinansowania zmian poprzez ograniczenie niektórych wydatków państwa. W efekcie podniesienie progu doprowadzi do wzrostu deficytu, tworząc presję na podwyższanie innych podatków w przyszłości.

Naprawa finansów publicznych wymaga przede wszystkim ograniczenia nadmiarowych wydatków, zwłaszcza transferów socjalnych. Bez oszczędności po stronie wydatków państwa nie jest możliwe trwałe obniżenie obciążeń podatkowych ani poprawa warunków dla rozwoju gospodarczego.

Wnioski

Przedstawiona przez klub parlamentarny Polska 2050 propozycja podniesienia drugiego progu podatkowego nie jest elementem spójnej reformy systemu podatkowego. Odwołuje się do realnego problemu, nie usuwa go jednak, a jedynie wprowadza uznaniową korektę. Jednocześnie opiera się na wątpliwych źródłach finansowania i pomija najbardziej potrzebny kierunek działań – ograniczenie nadmiernych wydatków publicznych.

Polska potrzebuje kompleksowej reformy systemu podatkowego, która zwiększy jego prostotę, neutralność i przewidywalność, oraz równoległej reformy wydatków publicznych. Bez tych zmian kolejne decyzje tego typu będą pogłębiać niestabilność systemu i zwiększać ryzyko problemów fiskalnych.

Zysk netto Bloober Team wzrósł o 150%. Rekordowy rok spółki

Zysk netto Grupy Bloober Team wzrósł o 150% rok do roku i wyniósł ponad 52,6 mln zł. To dwukrotnie więcej niż w najlepszym do tej pory roku 2021. Fantastyczne wyniki krakowskiego mistrza horroru w raportowanym okresie to efekt sukcesu Cronos: The New Dawn oraz SILENT HILL 2. To jednak tylko preludium przed ambitnymi wyzwaniami, które postawił przed sobą zarząd Bloober Team, pełnymi nowych gier oraz projektów pokrewnych, ze spektrum muzyki i literatury.

O ponad 67% wzrosły przychody GK Bloober Team w 2025 r. w porównaniu do roku 2024, osiągając poziom 149 mln zł. Równie imponująco prezentują się zyski Grupy. Wypracowała ona w 2025 r.  ponad 66 mln zł zysku operacyjnego i 52 mln zł zysku netto. To wzrost odpowiednio o 188% i 150% więcej niż w 2024 roku. Z kolei EBITDA w 2025 roku ukształtowała się na rekordowym poziomie 89,5 mln zł, co stanowi istotne potwierdzenie stabilnej kondycji finansowej oraz skuteczności realizowanej strategii.

Rok 2025 w mojej ocenie był czymś więcej niż kolejnym udanym okresem sprawozdawczym. Był to moment, w którym Bloober Team wszedł na nowy poziom dojrzałości jako organizacja, marka i zespół ludzi gotowych mierzyć się z coraz większymi wyzwaniami. W tym roku obchodzimy 18. rocznicę założenia studia. Dojrzeliśmy nie tylko operacyjnie. Dojrzeliśmy strategicznie, kreatywnie i mentalnie. Zbudowaliśmy firmę silniejszą doświadczeniem, bardziej świadomą własnych możliwości i pewną obranej strategii- podkreśla Piotr Babieno, prezes Bloober Team i dodaje, że miniony rok umocnił fundamenty Bloober Team jako spółki opartej na zaufaniu graczy, szacunku partnerów biznesowych i autentycznej relacji ze społecznością. – Dziś patrzymy w przyszłość z pokorą, ale i ogromną wiarą (popartą planami), że najlepsze dopiero przed nami. Naszym celem pozostaje niezmiennie budowanie pozycji Bloober Team jako globalnego lidera w gatunku horroru – podkreśla.

Bieżący rok ma być dla firmy przełomowy. Zespół pracuje obecnie nad 7 projektami a wśród niezapowiedzianych produkcji znajdują się nowe IP. Co najważniejsze, nowe projekty są większe – zarówno pod względem złożoności, jak i medialności produktów.

Niewątpliwie momentem przełomowym dla nas była premiera Cronosa, który po kilku miesiącach jest u progu zwrotu kosztów produkcji. W tym roku mamy zaplanowane działania, które pozwolą nam, aby Cronos nie tylko miał długi ogon sprzedażowy, ale aby nasze IP budowało podwaliny pod kolejne działania. Wdrażamy najciekawsze pomysły zespołu, który jest pełen pasji do swojego „dziecka”.- zapowiada Piotr Babieno. Ale Cronos to tylko przystanek, w drodze do osiągnięcia tytułu największego na świecie producenta horrorów. – Oprócz Silent Hill 1 prowadzimy prace pre-produkcyjne nad nowym projektem o kodowej nazwie H. Wzmocniliśmy się kadrowo by dać szansę na kolejny duży krok w możliwościach sprzedażowych i wierzymy, że ten projekt ma wszelkie podwaliny do budowy największego (dotychczas) IP należącego do Bloober Team. – podkreśla prezes.

W ostatnich tygodniach krakowski developer wzmocnił kadrę kierowniczą o osoby z imponującym doświadczeniem w branży gamedev, aby utrzymać wysoką jakość w okresie rozkwitu firmy. Thaine Lyman (wcześniej Activision i Wargaming) dołączył jako Head of Studio, Michał Gembicki (CD Projekt, Klabater) został nowym Head of Publishing, a stanowisko Director of Business Development zajęła Katya Baukova (CD Projekt i Techland).

Przyszłość Bloober Team widzimy szerzej niż tylko przez pryzmat gier. Nasze IP chcemy rozwijać również w świecie cross-mediów. Książki, muzyka, winyle, filmy czy seriale – to naturalne kierunki ekspansji marki budowanej wokół silnych emocji i rozpoznawalnych światów – zapowiada Piotr Babieno. Jednym z przykładów tego typu działań jest rozwój kultowej marki Layers of Fear. Świat przedstawiony w serii zostanie wykorzystany w powieść grozy autorstwa Marty Bijan. Natomiast dla melomanów, ścieżki dźwiękowe z tytułów Bloober Team zostały wydane we współpracy z Warner Music.

Drugi kwartał w roku zazwyczaj jest czasem prezentacji nowych gier. Już wkrótce będzie można się przekonać, jak do tego okresu przygotował się lider horroru.

AI zmienia rynek pracy w Polsce. Firmy oczekują nowych umiejętności

Firmy w Polsce coraz chętniej wykorzystują AI jako wsparcie dla kreatywności i pracy zespołowej, nauczania oraz rozwiązywania problemów. Jednocześnie, jak pokazuje opublikowany dziś raport Experis mierzą się z obawami o prywatność danych, brakami kompetencyjnymi pracowników i ograniczoną skutecznością narzędzi w rekrutacji oraz rozwoju talentów. Pracodawcy krytycznie oceniają także to, jak technologia radzi sobie z oceną kompetencji miękkich i technicznych kandydatów.

Jak pokazuje raport Experis, sztuczna inteligencja coraz częściej ma być wsparciem tam, gdzie liczy się ludzka pomysłowość i współpraca. Najwięcej firm (aż 74% respondentów) wykorzystuje ją do zadań wymagających kreatywności i generowania pomysłów. Tuż za tym pojawiają się nauczanie i szkolenia (68%), a także obsługa klienta oraz rozwiązywanie problemów (po 65%). AI ma także wspierać myślenie strategiczne (63%) oraz zarządzanie projektami i sprzedaż (po 61%). Firmy dostrzegają jej przydatność również w działaniach wymagających specjalistycznej wiedzy technicznej (60%), komunikacji (59%) oraz zarządzania zespołami (52%).

Ten obraz jest spójny z wynikami globalnymi. W skali międzynarodowej również dominuje kreatywność i generowanie pomysłów (77%), następnie rozwiązywanie problemów (76%) oraz nauczanie i szkolenia (75%).

Jak zaznacza Paweł Łopatka, szef firmy rekrutacyjno-technologicznej Experis Poland, tak szerokie wykorzystania AI wpływa na profil poszukiwanych kandydatów i coraz więcej pracodawców pyta ich o umiejętność świadomej współpracy z AI, szczególnie w takich obszarach jak IT, dane i analiza, cyberbezpieczeństwo, marketing cyfrowy i sprzedaż B2B. – Weryfikacja najczęściej odbywa się poprzez konkretne pytania o przykłady użycia AI w pracy oraz zadania rekrutacyjne, w których kandydat może skorzystać z narzędzi, ale musi pokazać własne rozumienie problemu, krytyczne myślenie i odpowiedzialność za wynik. Warto też, aby kandydaci chwalili się współpracą z AI, ale w sposób merytoryczny, pokazując, jaki efekt biznesowy osiągnęli, a nie tylko listę używanych narzędzi. Najbardziej podatne na rosnące zastosowanie AI są dziś stanowiska developerskie, data i machine learning, role związane z cyberbezpieczeństwem, zarządzaniem produktami cyfrowymi, marketingiem opartym na danych, obsługą klienta oraz menedżerskie funkcje operacyjne i sprzedażowe. W tych obszarach AI już realnie wspiera podejmowanie decyzji, personalizację ofert, prognozowanie i automatyzację powtarzalnych zadań, ale kierunek i odpowiedzialność pozostają po stronie człowieka – mówi ekspert.

Jak zauważa, tak szerokie wykorzystanie AI może też generować dodatkową presję na produktywność. – Skoro w organizacji pojawiają się nowe narzędzia, rosną oczekiwania co do tempa i jakości pracy. Równie silna staje się presja na ciągły rozwój i szkolenia. Upskilling i reskilling z opcjonalnego benefitu stają się stałym elementem życia zawodowego. To po prostu nasza nowa normalność. Pracownicy, którzy chcą pozostać konkurencyjni, muszą regularnie aktualizować swoje kompetencje cyfrowe i umiejętność pracy z AI – dodaje przedstawiciel Experis.

Bariery we wdrażaniu AI, co hamuje firmy?

Mimo tych optymistycznych deklaracji, aż 93% firm mierzy się z różnymi barierami w wykorzystywaniu AI. Najczęściej wskazywane są obawy związane z prywatnością danych (15%).

Sporo trudności wynika też z nastawienia pracowników, część z nich niechętnie sięga po AI (10%), nie wierzy, że może być ona przydatna w ich branży (10%) lub po prostu nie widzi realnych korzyści z jej stosowania (9%). W innych przypadkach problemem jest brak odpowiednich szkoleń (9%) albo trudność w skutecznym korzystaniu z dostępnych narzędzi (8%). Co istotne, Polska nie jest tu wyjątkiem. Na poziomie globalnym firmy mierzą się z bardzo podobnymi wyzwaniami: obawą o prywatność (13%) oraz brakami kompetencyjnymi wynikającymi z niedostatecznych szkoleń i niewiedzy, jak efektywnie pracować z AI (po 10%).

– Jeśli trend związany z niechęcią pracowników do AI się utrzyma, będziemy obserwować coraz większą polaryzację rynku pracy na osoby, które potrafią współpracować z AI i dzięki temu są bardziej mobilne zawodowo, oraz tych, którzy mimo dużego doświadczenia będą tracić konkurencyjność. Bierna, negatywna postawa może być realnie szkodliwa zarówno dla kariery, jak i dla firmy – mówi Paweł Łopatka. – W praktyce osoby, które otwarcie mówią, że AI ich nie interesuje lub na pewno się nie sprawdzi, mogą być postrzegane jako hamulcowi transformacji, szczególnie w firmach technologicznych i sektorach opartych na wiedzy. Oczywiście odpowiedzialne firmy nie powinny piętnować obaw, ale będzie rosło oczekiwanie, że każdy pracownik przynajmniej spróbuje zrozumieć nowe narzędzia – dodaje.

– Coraz częściej widzimy, że kandydaci, zwłaszcza z branży IT i nowych technologii świadomie weryfikują, jak firma podchodzi do AI, automatyzacji i rozwoju kompetencji cyfrowych. Pytania o strategię AI, programy szkoleniowe, wsparcie dla pracowników w adaptacji do nowych narzędzi czy zasady etycznego korzystania z danych stają się naturalnym elementem rozmów rekrutacyjnych. Zdecydowanie warto, aby firmy wprost komunikowały jakie narzędzia AI stosują, jak wspierają rozwój pracowników, jakie mają programy szkoleń oraz jakie są zasady korzystania z technologii. Z naszej perspektywy takie podejście nie tylko przyciąga kandydatów, ale też buduje zaufanie w procesie rekrutacyjnym i daje firmie przewagę konkurencyjną w walce o talenty – uzupełnia przedstawiciel Experis.

Niespełnione oczekiwania wobec AI

W badaniu zapytaliśmy respondentów także o rolę AI w pozyskiwaniu talentów, ich wdrażaniu i rozwoju. Tu nastroje są już bardziej ostrożne. Firmy krytycznie oceniają sposób, w jaki AI radzi sobie z oceną kompetencji miękkich (16%) i technicznych kandydatów (14%). Wskazują również na ograniczenia w nauczaniu praktycznych umiejętności (13%), brak przejrzystości w podejmowaniu decyzji (11%) oraz niedopasowanie szkoleń do realnych potrzeb pracowników. Jednocześnie tylko 12% firm przyznaje, że AI w pełni spełnia ich oczekiwania w obszarze rekrutacji, onboardingu i szkoleń.

– Człowiek cały czas pozostaje filarem rekrutacji, a AI pełni rolę narzędzia wspierającego, usprawniającego procesy i dostarczającego danych. Szczególnie w obszarach takich jak ocena kompetencji miękkich, potencjału rozwojowego czy dopasowania do kultury organizacyjnej, rola rekrutera i menedżera jest nie do zastąpienia. Kandydaci mają też pełne prawo pytać, czy AI będzie brała udział w ocenie ich aplikacji, i równocześnie oczekiwać realnego kontaktu z człowiekiem na kluczowych etapach, to staje się nowym standardem candidate experience. AI może przyspieszyć komunikację, personalizować informacje zwrotne czy lepiej dopasowywać oferty, ale ostateczne poczucie szacunku, zrozumienia i partnerskiego traktowania nadal będzie budowane przez ludzi – mówi Paweł Łopatka.

W skali globalnej firmy zwracają uwagę na bardzo podobne problemy: zbyt mały nacisk na naukę praktycznych umiejętności (14%), niedoskonałą ocenę kompetencji miękkich (13%) oraz niejasny proces decyzyjny (12%).

Gdzie zwrot z inwestycji w AI jest najlepiej oceniany?

Po drugiej stronie mamy organizacje, które dostrzegają konkretne korzyści z wykorzystania AI w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Największy zwrot z inwestycji widzą w prognozowaniu i planowaniu (23%), a także w obszarze uczenia się, rozwoju oraz poprawy efektywności zespołów (po 21%). Globalnie pracodawcy najczęściej chwalą wykorzystanie AI w nauczaniu i rozwoju (27%), zarządzaniu zespołami (16%) oraz prognozowaniu i planowaniu (14%).

Firmy i naukowcy mogą sięgnąć po 300 mln zł. NCBR ogłasza nabory STEP

Technologie słoneczne, wiatrowe, wodorowe czy rozszczepienie jądrowe – to część zagadnień stanowiących tematykę nowych naborów STEP Czyste i zasobooszczędne technologie, realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Przedsiębiorstwa oraz konsorcja naukowo‑przemysłowe mogą ubiegać się łącznie o 300 mln zł na realizację projektów badawczo‑rozwojowych w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. Inicjatywa ta ma na celu wzmocnienie niezależności Unii Europejskiej od rynków zewnętrznych oraz zwiększenie suwerenności technologicznej Europy.

Program STEP to inicjatywa ukierunkowana na wsparcie technologii krytycznych – czyli takich, które charakteryzują się innowacyjnością co najmniej w skali europejskiej i realnie przyczyniają się do wzmacniania strategicznej niezależności Unii Europejskiej. Pierwsze nabory w obszarze zielonych technologii spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem rynku: złożono ponad 60 wniosków o dofinansowanie, co – biorąc pod uwagę wysoki stopień specjalizacji konkursu – stanowi znaczący wynik. W odpowiedzi na to zainteresowanie ponawiamy nabór, aby dać szansę wsparcia kolejnym innowacyjnym rozwiązaniom – powiedział prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Poprzez realizację programu STEP Komisja Europejska dąży do budowy silniejszego przemysłu europejskiego, do wzmocnienia pozycji Europy na arenie międzynarodowej oraz zwiększenia jej odporności na wyzwania globalne, takie jak kryzysy klimatyczne czy geopolityczne.

Komisja Europejska dopuściła możliwość dofinansowania w naborze projektów podwójnego zastosowania (ang. dual-use) czyli rozwiązania, które mogą zostać użyte zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych. Przedmiot projektu nie może dotyczyć rozwiązań mających zastosowanie wyłącznie militarne.

Innowacje środowiskowe

W naborach STEP realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju o dofinansowanie mogą ubiegać się przedsiębiorstwa, a także konsorcja tworzone przez przedsiębiorstwa we współpracy z innymi firmami, organizacjami badawczymi lub organizacjami pozarządowymi, prowadzącymi działalność na terytorium Polski.

Nabory koncentrują się na priorytetowych obszarach związanych z transformacją energetyczną i klimatyczną. Obejmują one w szczególności rozwój technologii słonecznych, takich jak fotowoltaika czy technologie słonecznej termicznej energii elektrycznej, a także technologie lądowej energetyki wiatrowej oraz morskiej energii odnawialnej. Istotnym obszarem wsparcia są również technologie baterii i magazynowania energii, pompy ciepła oraz rozwiązania wykorzystujące energię geotermiczną. Ważną część tematyki naborów stanowią technologie wodorowe, w tym elektrolizery i wodorowe ogniwa paliwowe, a także zrównoważone technologie biogazu i biometanu. Wsparciem objęto ponadto technologie wychwytywania, transportowania, wykorzystywania i składowania dwutlenku węgla (CO₂), jak również technologie sieci elektroenergetycznych – w tym rozwiązania dla elektromobilności oraz cyfryzacji sieci.

STEP obejmuje także technologie związane z energetyką jądrową, w szczególności technologie rozszczepienia jądrowego, takie jak rozwiązania jądrowego cyklu paliwowego, a także inne technologie jądrowe nieuwzględnione w pozostałych kategoriach. Program wspiera również rozwój technologii energii wodnej oraz zrównoważonych paliw alternatywnych, w tym paliw odnawialnych pochodzenia niebiologicznego.

Zakres tematyczny naborów uzupełniają technologie odnawialne niewymienione wcześniej, takie jak technologie energii dyfuzji, biomasy, pozyskiwania gazu składowiskowego czy gazu z oczyszczalni ścieków, a także technologie energetyczne otoczenia inne niż pompy ciepła. Dodatkowo wspierane są rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną systemów energetycznych, w tym sieci ciepłowniczych. Wśród priorytetów znajdują się również rozwiązania biotechnologiczne w obszarze klimatu i energii, transformacyjne technologie przemysłowe sprzyjające dekarbonizacji oraz technologie napędu wiatrowego i elektrycznego w transporcie.

Dwa nabory – dwie ścieżki

Technologie krytyczne oraz technologie ich łańcuchów wartości rozwijane będą w ramach projektów badawczo-rozwojowych, obejmujących badania przemysłowe i prace rozwojowe albo tylko prace rozwojowe, dofinansowane przez NCBR w dwóch ścieżkach:

  • Ścieżka A – dla projektów badawczo-rozwojowych, które wnoszą na rynek wewnętrzny UE innowacyjny lub najnowocześniejszy lub przełomowy element o znaczącym potencjale gospodarczym (wymagana jest kombinacja co najmniej dwóch z tych elementów), nabór wniosków rozpocznie się 1 czerwca i potrwa do 31 lipca 2026 r.,
  • Ścieżka B – dla projektów badawczo-rozwojowych, które przyczyniają się do ograniczania lub zwalczania strategicznej zależności Unii, nabór wniosków rozpocznie się 8 czerwca i potrwa do 7 sierpnia 2026 r.

Budżet naborów to łącznie 300 mln zł (150 mln zostanie przeznaczonych na Ścieżkę A oraz drugie tyle – na Ścieżkę B).

NCBR da wstępną opinię o pomyśle

STEP jest naborem wysokospecjalistycznym. Każdy przedsiębiorca, który nie ma pewności czy jego projekt wpisuje się w założenia instrumentu STEP może uzyskać wstępną opinię ekspertów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W tym celu należy wypełnić krótki formularz, znajdujący się na stronie NCBR, uzupełniając informacje m.in. o przewidywanej tematyce projektu czy jego charakterze badawczo-rozwojowym oraz wpisując krótki opis projektu wg podanych wytycznych.

Więcej informacji na temat naborów STEP uzyskać można również zgłaszając się do działającego w NCBR Punktu Informacyjnego. Pytania można kierować telefonicznie, mailowo bądź umówić się na spotkanie stacjonarne lub online. Dodatkowo, NCBR planuje organizację otwartego dla wszystkich zainteresowanych spotkania online dotyczącego zasad konkursu oraz omawiającego najczęściej popełniane błędy we wnioskach o dofinansowanie. Informacja o terminie i rejestracji zostanie opublikowana na stronie NCBR.

Nabór NCBR do programu STEP w obszarze czystych i zasobooszczędnych technologii jest realizowany w ramach Priorytetu 5. „Wsparcie projektów realizujących cele inicjatywy STEP” programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki.

Rusza realizacja drugiego odcinka zachodniej obwodnicy Szczecina

Podpisano umowę na drugi etap budowy Zachodniego Drogowego Obejścia Szczecina. Przetargi ogłoszono jeszcze w grudniu 2024 roku. Umowy podpisywane są sukcesywnie, a jeszcze przed wakacjami planowane jest podpisane umowy na ostatni odcinek inwestycji. Ten będzie najbardziej skomplikowany, bo obejmować będzie budowę tunelu.

Na prace projektowe wykonawca ma 10 miesięcy, natomiast na roboty 22 miesiące z wyłączeniem okresów zimowych (od 16 grudnia do 15 marca).

Odcinek ten rozpocznie się na zachód od m. Wołczkowo. Nowa trasa przetnie następnie drogę powiatową Wołczkowo – Dobra. Węzeł drogowy Szczecin Krzekowo (wcześniejsza nazwa Dobra) będzie zrealizowany w nowej lokalizacji. Połączy S6 od wschodu z obwodnicą Wołczkowa (przewidzianą do realizacji przez gminę Dobra), a od zachodu z ul. Dereszową i przez nią z istniejącą drogą powiatową.

Komentarz: Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie

Zachodnie Drogowe Obejście Szczecina będzie największą inwestycją infrastrukturalną w województwie zachodniopomorskim od czasów budowy tunelu w Świnoujściu. To zadanie ambitne, skomplikowane, ale jednocześnie będące nowym kołem zamachowym naszego regionu w kontekście inwestycji. Zakładamy, że droga będzie nowym „oknem” transportowym dla miasta i regionu. Transporty do Zakładów Chemicznych w Policach i hal logistycznych w Powiecie Polickim odbywać się będzie nie przez Szczecin, a ring otaczający miasto. To dobra i bardzo potrzebna inwestycja.

Mamy nadzieję, że będzie to inwestycja prowadzona w duchu Local Content, a firmy z naszego regionu będą brać udział w pracach przy budowie Zachodniego Drogowego Obejścia Szczecina na każdym etapie realizacji zadania. Wykonawcą drugiego odcinka będzie polska firma NDI. Mamy nadzieję, że będzie ona także poszukiwała ekspertów na zachodniopomorskim rynku.

Inwestycja ta ma strategiczne znaczenie dla rozwoju naszej gospodarki, wygeneruje ruch w regionie, który nie będzie ruchem utrudniającym życie mieszkańcom miasta. Zyskają firmy zajmujące się przemysłem, chemią i logistyką, ale zyska także turystyka, bo ruch ze Szczecina nad Bałtyk będzie dużo prostszy i szybszy. Trzymamy kciuki za szybką realizację zadania.

Komentarz: Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych

Inwestycja ma charakter strategiczny i na pewno dla rozwoju naszego miasta i regionu jest jednym z priorytetów. Jako kierowcy zwracamy szczególną uwagę na to, że w wielu przypadkach ciężkie transporty jadące z Polic i do Zakładów Chemicznych musiały jechać przez Północne dzielnice Szczecina, co było uciążliwe zarówno dla kierowców jak i mieszkańców tamtych rejonów. To zadanie, które pozwoli lokować więcej inwestycji logistycznych w okolicach Zakładów Chemicznych. Jako kierowcy zwracamy jednak uwagę na to, że droga jest ważna, ale ważne jest także uspokojenie sytuacji wokół Zakładów Chemicznych Police, tak by współpraca nie była naznaczona niepewnością związaną z sytuacją spółki oraz sąsiednich Polimerów Police.

Będziemy także pytać Ministerstwo Infrastruktury czy droga będzie bezpłatna dla samochodów innych niż osobowe, czy może są już plany na odpłatność przejazdu.

Nie mniej – inwestycje wspieramy, bo każde zadania ułatwiające prace kierowcom są dla sektora TSL cenne. To zadanie może sprawić, że tranzytowy ruch gospodarczy wzrośnie.

Grupa PAD RES rozpoczyna budowę trzech farm fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej 133 MW

Grupa PAD RES, polski deweloper i inwestor w sektorze odnawialnych źródeł energii, rozpoczyna budowę trzech farm fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej 133 MW. Inwestycje powstaną w miejscowościach Krapkowice i Strzelce Opolskie (woj. opolskie) oraz Gromadka (woj. dolnośląskie).

Największą spośród realizowanych inwestycji jest farma PV Krapkowice o mocy zainstalowanej 90 MW. Łączna roczna zdolność produkcyjna instalacji wyniesie ok. 95 tys. MWh. Z kolei farma PV Strzelce Opolskie o mocy zainstalowanej 18 MW będzie w stanie wyprodukować ok. 19 tys. MWh energii rocznie. W przypadku obu projektów spółka zawarła umowę na kompleksową realizację inwestycji w formule EPC (Engineering, Procurement and Construction) z firmą Electrum. Trzecia inwestycja – farma PV Gromadka o mocy zainstalowanej 25 MW – powstanie w województwie dolnośląskim. Jej roczna produkcja energii przekroczy 26 tys. MWh. Generalnym wykonawcą projektu w formule EPC została firma Inplag.

Realizacja trzech farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 133 MW to element realizacji naszej strategii inwestycyjnej, który wymaga odpowiednio dobranego zaplecza wykonawczego. W przypadku inwestycji w Krapkowicach i Strzelcach Opolskich po raz kolejny współpracujemy z Electrum – partnerem, z którym realizowaliśmy już projekty OZE i który sprawdził się przy wcześniejszych inwestycjach. Jednocześnie przy projekcie w gminie Gromadka rozpoczynamy współpracę z firmą Inplag, co pozwala nam dywersyfikować zaplecze wykonawcze i efektywnie zarządzać realizacją projektów o tej skali. Efektem tych inwestycji będzie znaczące zwiększenie wolumenu zielonej energii w systemie, odpowiadające zapotrzebowaniu około 47 tys. gospodarstw domowych – komentuje Wojciech Jasiński, Dyrektor działu budowy PAD RES.

Transformacja w kierunku odnawialnych źródeł energii wymaga zarówno odpowiedniej dynamiki działań, jak i nakładów inwestycyjnych, dlatego rozpoczęcie realizacji projektów tej skali ma szczególne znaczenie. Jako większościowy udziałowiec PAD RES, Kajima Partnerships postrzega ten postęp jako potwierdzenie swojego zaangażowania w rozwój zrównoważonej energetyki w Europie, a także wyraz zaufania do Polski jako kluczowego rynku dla długoterminowych inwestycji. Ma to szczególne znaczenie w czasie, gdy bezpieczeństwo energetyczne w Europie pozostaje kwestią o fundamentalnym znaczeniu – powiedział Chris Gill, Managing Director Kajima Partnerships.

– Rozpoczęcie budowy tych trzech nowych inwestycji traktujemy jako ważny etap rozwoju Grupy PAD RES i potwierdzenie skuteczności konsekwentnie realizowanej strategii budowy wartości w sektorze odnawialnych źródeł energii. Cieszy nas, że PAD RES systematycznie wzmacnia swoją pozycję na rynku, rozwijając portfel projektów o realnym znaczeniu dla transformacji energetycznej w Polsce. Jako Griffin Capital Partners wspieramy spółkę w realizacji ambitnych celów i wierzymy, że rozpoczęte inwestycje będą miały istotny wkład zarówno w rozwój krajowych mocy wytwórczych OZE, jak i w dalsze skalowanie platformy – tłumaczy Jędrzej Socha, Director w Griffin Capital Partners.

Łączna powierzchnia wszystkich trzech inwestycji wynosi około 142 ha. Produkowana przez nie energia elektryczna pozwoli na pokrycie rocznego zapotrzebowania około 47 tys. gospodarstw domowych.

Do Rzeczy S.A. zadebiutuje na NewConnect 28 kwietnia

Spółka Do Rzeczy S.A., wydawca tygodnika „Do Rzeczy”, miesięcznika „Historia Do Rzeczy” oraz portalu DoRzeczy.pl, zadebiutuje na rynku NewConnect w dniu 28 kwietnia 2026 r.

W dniu 21 kwietnia 2026 r. Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. podjął Uchwałę nr 581/2026, na mocy której wyznaczył 28 kwietnia 2026 r. jako dzień pierwszego notowania akcji spółki Do Rzeczy S.A. w alternatywnym systemie obrotu na rynku NewConnect. Akcje spółki będą notowane pod nazwą skróconą DORZECZY oraz oznaczeniem DRZ.

Debiut giełdowy jest ważnym kamieniem milowym w rozwoju Do Rzeczy S.A. Spółka działa na rynku od 2013 roku, a wejście do obrotu publicznego wzmacnia jej transparentność, potwierdza dojrzałość organizacyjną oraz otwiera nowy etap rozwoju biznesowego i cyfrowego. W ramach dotychczasowych emisji ponad 520 inwestorów przeznaczyło na rozwój spółki łącznie 3 mln zł.

Zgodnie z uchwałą GPW, do obrotu na rynku NewConnect zostaną wprowadzone akcje zwykłe na okaziciela serii A, A2, A3, B, D i E, w tym akcje nowej emisji serii D w liczbie 34 094 sztuk oraz serii E w liczbie 19 771 sztuk.

– Debiut na NewConnect jest ważnym momentem w historii naszej spółki. To potwierdzenie, że niezależne media mogą skutecznie pozyskiwać kapitał na rozwój i budować silną społeczność akcjonariuszy. Wielu naszych czytelników zostało inwestorami, co traktujemy jako wyraz zaufania do marki Do Rzeczy i naszej strategii rozwoju – mówi Paweł Lisicki, Redaktor Naczelny tygodnika „Do Rzeczy” oraz Wiceprezes Zarządu Do Rzeczy S.A.

– Dziękuję redakcji, partnerom biznesowym i inwestorom za zaangażowanie w proces przygotowania spółki do debiutu giełdowego. Z satysfakcją reprezentuję inwestora strategicznego – PMPG Polskie Media S.A., [spółka notowana na rynku głównym GPW pod symbolem PGM] – która pozostaje akcjonariuszem Do Rzeczy S.A. i będzie nadal aktywnie wspierać jej rozwój, co czyni profesjonalnie od początku istnienia tego autorskiego projektu. Wierzymy, że spółka będzie konsekwentnie budowała swoją samodzielność operacyjną, wzmacniając jednocześnie swoją pozycję rynkową i niezależność biznesową – mówi Michał M. Lisiecki, Przewodniczący Rady Nadzorczej Do Rzeczy S.A. oraz przedstawiciel inwestora strategicznego.

Do Rzeczy należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych i opiniotwórczych marek w segmencie mediów konserwatywno-liberalnych w Polsce. Spółka rozwija działalność wydawniczą i cyfrową, opartą na silnej marce, lojalnej społeczności odbiorców oraz modelu łączącym prasę, subskrypcje cyfrowe, multimedia i nowe źródła monetyzacji.

Portal DoRzeczy.pl osiąga średnio ponad 4 mln realnych użytkowników miesięcznie, generując około 37 mln odsłon miesięcznie. Spółka posiada także 8,5 tys.+ subskrypcji cyfrowych, wydała 620+ numerów tygodnika „Do Rzeczy”oraz 145+ numerów miesięcznika „Historia Do Rzeczy”. [Źródło: prezentacja inwestorska].

Środki pozyskane z emisji spółka przeznacza na dalszy rozwój strategicznych obszarów działalności, w szczególności: [Źródło: prezentacja inwestorska].

  • rozbudowę portalu i oferty cyfrowej,
  • rozwój subskrypcji premium i płatnych treści,
  • produkcję nowych formatów wideo, podcastów i multimediów,
  • rozwój kanałów dystrybucji w mediach społecznościowych i VOD,
  • wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych, w tym automatyzacji i personalizacji treści,
  • rozwój projektów e-commerce oraz dywersyfikację źródeł przychodów.

Budownictwo mieszkaniowe odbiło w marcu. Siłą napędową okazały się gospodarstwa domowe

Statystyki GUS po lutym dotyczące rozpoczynanych budów sugerowały wyraźne spowolnienie, jednak marzec przyniósł absolutny zwrot akcji. We wszystkich kategoriach aktywności w budownictwie mieszkaniowym marcowe dane wskazują na wyniki lepsze niż przed rokiem. Prawdziwą siłą napędową rynku okazały się gospodarstwa domowe. Liczba rozpoczętych przez nie budów domów wzrosła aż o 144% m/m. Pytanie, czy ten impuls okaże się początkiem trwalszego trendu? Sytuację komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Z najnowszych danych GUS o skali budownictwa mieszkaniowego w Polsce wynika, że liczba mieszkań i domów oddanych do użytku w Polsce w marcu była wyższa o 8,9% w porównaniu z lutym, a w ujęciu rocznym o 3,1%. Wyniki kwartalne są mniej optymistyczne. W okresie styczeń-marzec 2026 roku w całej Polsce do użytku oddanych zostało zaledwie 45,2 tys. mieszkań i domów, co oznacza najsłabszy wynik od ośmiu lat. Ostatni raz GUS odnotował w pierwszym kwartale mniej niż 46 tys. lokali oddanych do użytkowania w 2018 roku.mieszkania oddane

W marcu wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 15,9 tys. lokali. W tej puli firmy deweloperskie odpowiadały za budowę prawie 9 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 5,3% w porównaniu z lutym i zarazem poziom o 4% niższy niż w marcu ubiegłego roku. Ten kilkuprocentowy spadek rok do roku wskazuje nie tylko na pojedynczy słabszy wynik miesięczny, ale uprawdopodabnia również prognozy, zgodnie z którymi rok 2026 będzie najsłabszy od ośmiu lat pod względem liczby oddanych mieszkań. Warto jednak pamiętać, że w 2024 roku GUS odnotował rozpoczęcie budów prawie 153 tys. mieszkań i domów deweloperskich. Odczyt ten był jednym z najwyższych w historii rynku deweloperskiego w Polsce (wyższy tylko 2021 roku – 163 tys.), dlatego relatywnie niska liczba mieszkań oddanych w pierwszym kwartale bieżącego roku zaskakuje.

Firmy deweloperskie odpowiadają za 56% wszystkich oddanych do użytku w marcu lokali mieszkalnych. Wyniki inwestorów indywidualnych są bardziej stabilne niż efekty działalności deweloperów, a ich udział w całości budownictwa mieszkaniowego w Polsce w 2025 roku wyniósł 33% ogólnej liczby oddawanych lokali. Zarówno w marcu, jak i pierwszym kwartale tego roku udział gospodarstw domowych w całości budownictwa mieszkaniowego w Polsce sięgnął rekordowych 40%. W porównaniu z marcem 2025 roku, inwestorzy indywidualni (w terminologii GUS to gospodarstwa domowe) zakończyli budowę o 10,4% większej liczby domów/mieszkań, a w porównaniu z poprzednim miesiącem ich wynik był lepszy o 7,3%.mieszkania oddane deweloperzy

Wzrost liczby lokali oddawanych do użytku przez firmy deweloperskie w ujęciu miesiąc do miesiąca nie znajduje potwierdzenia w danych prezentowanych w postaci narastającej od początku roku sumy zrealizowanych lokali. W okresie styczeń-marzec firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 26,1 tys. mieszkań i domów, czyli wyraźnie mniej niż przed rokiem (27,7 tys.).mieszkania oddane deweloperzy 2026

W tym samym czasie inwestorzy indywidualni zrealizowali 17,9 tys. lokali, czyli o 6% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Starania różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę w marcu przyniosły wyraźnie lepsze efekty niż w lutym i są bliskie wynikom z marca 2024 roku.mieszkania pozwolenia

Z danych zagregowanych dla 36 miesięcy wynika, że nadwyżka pozwoleń na budowę lokali mieszkalnych uzyskanych przez firmy deweloperskie nad liczbą rozpoczynanych w analogicznych okresach budów utrzymuje się na wysokim poziomie. W efekcie elastyczność w zakresie wprowadzania przez firmy deweloperskie na rynek nowej podaży jest wysoka.

Łączna liczba pozwoleń wydanych w marcu sięgnęła 27,2 tys., z czego 18,5 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a 8,3 tys. inwestorzy indywidualni. W rezultacie suma uzyskanych w marcu pozwoleń była o 20% wyższa niż w lutym. Również w porównaniu z ubiegłym rokiem liczba ta wyraźnie wzrosła (20,5%). Źródłem tych imponujących wzrostów była nie tylko duża aktywność firm deweloperskich, ale i gospodarstw domowych.mieszkania pozwolenia deweloperzy 2026

Tendencję wzrostową widać również w ujęciu kwartalnym. Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie w okresie styczeń-marzec jest wyższa niż rok temu. W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 45,9 tys. mieszkań i domów (o 11% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 20,6 tys. (o 13% więcej r/r).mieszkania pozwolenia deweloperzy 2026 2

Marcowe statystyki GUS dotyczące rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na dynamiczne odbicie w stosunku do lutego. Duża skala wzrostu pozwala przypuszczać, że aktywność ta ujawnia nie tylko naturalne wiosenne wzmożenie, ale również powrót optymizmu w budownictwie mieszkaniowym.rozpoczecie budowy

Wszystkie grupy inwestorów w marcu 2026 roku rozpoczęły budowy 22,9 tys. lokali mieszkalnych, czyli o 62% więcej niż w lutym i o 5% więcej niż w marcu 2025 roku. Ten kilkuprocentowy wzrost rok do roku w kategorii ‘ogółem’ to przede wszystkim efekt dużej skali aktywności inwestorów indywidualnych, którzy w marcu rozpoczęli budowę o 18,6% większej liczby lokali w ujęciu rocznym.

Statystyki GUS po lutym dotyczące rozpoczynanych w całej Polsce budów sugerowały wyraźne spowolnienie. Jednak skokowy wzrost liczby nowych budów rozpoczętych w marcu przez wszystkie grupy inwestorów zmienia te pesymistyczne prognozy. Wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku są wprawdzie o 11% słabsze w porównaniu z tymi sprzed roku, ale poprawa w stosunku do lutego jest bardzo wyraźna. Co ważne, to aktywność gospodarstw domowych mocniej, niż w poprzednich miesiącach, wpłynęła na wyniki rozpoczynanych budów ogółem. W marcu aż 43% wszystkich rozpoczynanych budów zainicjowały gospodarstwa domowe.

Bieżące dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować także w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów wynosi 18,2 tys., co oznacza, że 27% uzyskiwanych pozwoleń nie ma kontynuacji w realizowanych budowach.

Jednocześnie warto odnotować że 4/5 (15 tys.) tej nadwyżki powstała za sprawą pozwoleń na budowę nowych mieszkań, ponieważ firmy deweloperskie w pierwszym kwartale odłożyły co trzecie uzyskane w tym okresie pozwolenie na budowę. W kategorii inwestorów indywidualnych odsetek odłożonych pozwoleń jest o połowę mniejszy.

Wyniki firm deweloperskich w kontekście nadwyżki pozwoleń nad rozpoczynanymi budowami należy oceniać nieco inaczej niż wyniki gospodarstw domowych. Przede wszystkim dlatego, że pozwolenia uzyskiwane przez firmy deweloperskie często dotyczą wieloetapowych inwestycji, na które składają się setki mieszkań. Tymczasem gospodarstwa domowe uzyskują zazwyczaj pozwolenie na pojedynczy budynek, czyli dom jednorodzinny.rozpoczecie budowy deweloperzyrozpoczecie budowy deweloperzy

Warszawski rynek biurowy wchodzi w fazę ograniczonej podaży

Warszawski rynek biurowy w I kwartale 2026 roku utrzymał stabilne fundamenty, przy jednoczesnym ograniczeniu aktywności deweloperskiej. Rekordowo niska nowa podaż oraz niewielka liczba projektów w budowie przesuwają równowagę rynkową w kierunku właścicieli i będą sprzyjać dalszemu spadkowi pustostanów w kolejnych kwartałach.

Warszawa pozostaje największym i najbardziej dojrzałym rynkiem biurowym w Polsce, z całkowitymi zasobami na poziomie 6,28 mln mkw., co stanowi blisko połowę krajowej powierzchni biurowej oraz ponad połowę wolumenu najmu.

W I kwartale 2026 roku na rynek trafiło około 43 000 mkw.  nowoczesnej powierzchni biurowej w ramach trzech projektów, z których największym był budynek Studio A (24 000 mkw.). Jednocześnie prognozy na kolejne kwartały wskazują na utrzymanie się bardzo niskiej podaży. Do końca bieżącego roku planowane jest oddanie jedynie około 6 000 mkw. nowej powierzchni.

W dłuższej perspektywie aktywność deweloperska również pozostanie ograniczona. Prognozuje się, że w latach 2027–2028 na rynek trafi jedynie około 109 000 mkw.. Co istotne, niemal całość realizowanych inwestycji koncentruje się w centralnych lokalizacjach, przede wszystkim w rejonie Ronda Daszyńskiego.

„Skala nowej podaży pozostaje rekordowo niska, co w połączeniu z ograniczoną liczbą projektów w budowie będzie w najbliższych kwartałach kluczowym czynnikiem wpływającym na dalsze zacieśnianie się rynku i spadek dostępności powierzchni”, – komentuje Michał Kusy, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

W I kwartale 2026 roku popyt na powierzchnie biurowe wyniósł niemal 134 000 mkw., co oznacza spadek o 9% rok do roku. Aktywność najemców koncentrowała się przede wszystkim w strefach centralnych, które odpowiadały za 54% całkowitego wolumenu, przy silnej pozycji Ronda Daszyńskiego i Centralnego Obszaru Biznesu.

Struktura popytu uległa wyraźnej zmianie, ponieważ największy udział miały nowe umowy (51%), wyprzedzając renegocjacje (39%). Wzrost odnotowały również ekspansje, których udział wyniósł 9%, co może wskazywać na stopniowe odbudowywanie się aktywności najemców.

Najbardziej aktywnym sektorem pozostaje branża IT (20% popytu), a silną pozycję utrzymują również firmy z sektora usług dla biznesu oraz finansowego. Rosnącą aktywność wykazuje także sektor przemysłowy.

„Obserwujemy większą skłonność najemców do podejmowania decyzji o ekspansji, co w połączeniu z ograniczoną dostępnością nowoczesnej powierzchni może w kolejnych kwartałach zwiększać konkurencję o najlepsze biura”, – dodaje Zuzanna Mańk, negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Na koniec I kwartału 2026 roku wskaźnik pustostanów wyniósł 9,5%, co oznacza niewielki wzrost kwartalny, ale jednocześnie spadek o 1 pp. rok do roku. Pomimo chwilowego wzrostu, poziom niewynajętej powierzchni pozostaje relatywnie niski.

W perspektywie kolejnych kwartałów oczekiwany jest powrót do trendu spadkowego, wspieranego przez bardzo ograniczoną nową podaż oraz utrzymujący się popyt.

W I kwartale 2026 roku czynsze wywoławcze pozostały stabilne. W centralnych lokalizacjach mieściły się najczęściej w przedziale 18–32 EUR/mkw./miesiąc, natomiast poza centrum wynosiły 12–18 EUR/mkw./miesiąc. Stabilne pozostawały również opłaty eksploatacyjne.

Ograniczona dostępność nowoczesnej powierzchni, szczególnie w centralnych lokalizacjach, może jednak w kolejnych kwartałach prowadzić do wzrostu presji czynszowej w najlepszych projektach.

Ponad pół miliona Polaków może skorzystać z ulgi IKZE w rozliczeniu PIT

0

Dane Komisji Nadzoru Finansowego wskazują, że w tym roku nawet 565 514[1] Polaków może skorzystać z ulgi podatkowej w rocznym rozliczeniu PIT z tytułu odliczenia wpłat na IKZE. Tymczasem, według analiz PITax[2], w ubiegłym roku aż 3,8 mln podatników, rozliczając PIT, musiało dopłacić fiskusowi łącznie ok. 4,9 mld zł. Jak wskazuje ekspertka TFI Allianz Polska, Anna Bąkała, IKZE to rozwiązanie dla osób, które chcą gromadzić dodatkowe środki na emeryturę, jednocześnie korzystając z bieżącej ulgi podatkowej.

Planowanie to podstawa

Prognozowana wysokość przyszłych emerytur z ZUS budzi obawy wielu pracujących Polaków. Rozliczanie PIT to dobry moment, aby spojrzeć szerzej na bieżącą sytuację finansową, ale również pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu przyszłej emerytury. Jest to ważne zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym.

Rozliczenie PIT dla wielu osób kończy się koniecznością dopłaty, często niemałej kwoty. Tymczasem regularne wpłaty na IKZE nie tylko pomagają budować własny kapitał emerytalny, ale również realnie obniżają podatek dochodowy – zamiast dopłaty możemy nawet uzyskać zwrot podatku. Jednak wielu uświadamia to sobie za późno, najczęściej pod koniec roku. Wtedy nie dość, że jest mało czasu, aby wybrać odpowiednie dla siebie IKZE, to jeszcze całą kwotę roczną trzeba wpłacić jednorazowo. Lepiej pomyśleć o założeniu IKZE w pierwszej połowie roku, aby wpłaty rozłożyć w czasie, a przy kolejnym rozliczeniu PIT cieszyć się z ulgi – mówi Anna Bąkała z zarządu TFI Allianz Polska.

Z ostatnich dostępnych danych Ministerstwa Finansów wynika, że ulga IKZE plasuje się na czwartym miejscu wśród najwyższych kwotowo odliczeń PIT. W rozliczeniu za 2024 rok skorzystało z niej 303 771 podatników, którzy łącznie odliczyli ponad 2,1 mld zł[3].

Limity wpłat – kto może więcej?

Pieniądze na IKZE można wpłacać jednorazowo lub wielokrotnie w ciągu roku. Należy sprawdzić, jaki w danym roku jest limit wpłat na IKZE, które można odliczyć od podstawy opodatkowania PIT. Dla wpłat realizowanych w 2026 roku ten limit wynosi 11 304 zł dla osób zatrudnionych na umowę o pracę i 16 956 zł dla osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą.

Dopasowane do cyklu życia

Poza wyborem formy IKZE oraz instytucji, która będzie je prowadzić, pozostaje jeszcze określenie swojego podejścia do inwestowania. Można samemu wybrać strategię np. bezpieczną lub z większą gotowością do ryzyka, a można ten wybór pozostawić specjalistom.

Niektóre instytucje finansowe, w tym nasze TFI, oferują zautomatyzowane rozwiązania oparte na tzw. cyklu życia. W takim modelu strategia inwestycyjna jest dopasowywana do wieku oszczędzającego. Na wczesnym etapie inwestowania pozostaje nastawiona na wzrost kapitału, a z biegiem lat coraz bardziej koncentruje się na stabilności i ochronie zgromadzonych oszczędności – dodaje Anna Bąkała z TFI Allianz Polska.

[1] Źródło: https://www.knf.gov.pl/?articleId=97199&p_id=18

[2] Źródło: https://www.money.pl/podatki/wzrosla-liczba-polakow-ktorzy-musieli-doplacic-podatek-o-tyle-poprosila-skarbowka-7194150254291904a.html

[3] Źródło: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Na-tych-ulgach-Polacy-zyskali-najwiecej-Ministerstwo-Finansow-pokazalo-dane-9103237.html

Polski rynek nieruchomości komercyjnych z mocnym otwarciem 2026 roku. Inwestycje przekroczyły 1 mld euro

Rośnie wartość inwestycji w nieruchomości komercyjne w Polsce. W pierwszym kwartale 2026 r. przekroczyła 1 mld euro, co oznacza wzrost o 44 proc. w ujęciu rocznym – wynika z raportu CBRE „Investment Market in Poland Q1 2026”. Oznaki ożywienia widoczne są przede wszystkim w sektorze magazynowym i handlowym. Udział polskiego kapitału sięgnął 8,5 proc., a największy wkład rodzimych inwestorów dotyczył rynku biurowego – stanowił niemal jedną czwartą całego wolumenu. Na biura postawili również Czesi, Amerykanie kupowali głównie magazyny, a Węgrzy najwięcej inwestowali w handel.

Sektor magazynowy zanotował szczególnie dobre wyniki, odpowiadając za 42 proc. całkowitej wartości transakcji w pierwszym kwartale br., czyli około 447 mln euro. Mocny początek roku miał miejsce także w handlu, który osiągnął niemal taką samą wartość transakcji jak w całym pierwszym półroczu minionego roku. Odpowiadał za 30 proc. wolumenu inwestycyjnego w tym kwartale, co przekłada się na około 318 mln euro.

W biura ulokowano około 245 mln euro, co stanowi 23 proc. całego rynku. Pomimo spokojnego początku, oczekuje się, że aktywność w segmencie biurowym wzrośnie w 2026 roku, wraz z realizacją kilku dużych projektów znajdujących się obecnie w przygotowaniu,

Instytucjonalny najem mieszkań (PRS) odnotował na początku roku jedną transakcję (Palio C), o łącznej wartości nieco ponad 33 mln euro. W tym segmencie nadal oczekiwana jest większa aktywność. Na rynku hotelowym zrealizowano jedną transakcję o wartości około 13 mln euro.

Polskie biura i handel

Wartość kapitału ulokowanego przez polskich inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych w pierwszym kwartale 2026 r. sięgnęła 8,5 proc. (88 mln euro). Dominującym kierunkiem inwestycji były nieruchomości biurowe, w których ulokowano 55 mln euro (25 proc. wolumenu biurowego), natomiast w nieruchomości handlowe zainwestowano 33 mln euro (10 proc. wolumenu handlowego).

Ograniczona liczba dużych graczy na rynku inwestycyjnym, a tym samym niższa konkurencja, otwiera przestrzeń dla polskich inwestorów, których rola będzie nadal rosła. Krajowi przedsiębiorcy dysponujący rentownymi biznesami i zgromadzonym kapitałem, traktują nieruchomości komercyjne jako stabilne uzupełnienie portfela inwestycyjnego. Wielu z nich osiągnęło już dojrzałość biznesową i postrzega tego typu aktywa jako sposób na zabezpieczenie przyszłości – mówi Przemysław Felicki, dyrektor w dziale rynków kapitałowych w CBRE.

Na rynku biurowym aktywni byli również czescy inwestorzy, których udział sięgnął 107 mln euro. Węgrzy postawili na handel, w który zainwestowali 187 mln euro. Wyraźnie widoczny był również kapitał amerykański. Amerykanie wydali 257 mln euro na polskie obiekty magazynowe oraz 70 mln euro na obiekty handlowe.

Anna Kofoed i Phil Hoffman dołączają do zarządu Allianz Partners

0

Anna Kofoed objęła stanowisko Dyrektor ds. Globalnych Partnerstw Strategicznych, a Phil Hoffman Dyrektora ds. Turystyki w Allianz Partners. Oboje dołączyli jednocześnie do zarządu spółki. Zmiany w kierownictwie wspierają dalszy rozwój Allianz Partners jako globalnego lidera w obszarze bezpieczeństwa podróży i ubezpieczeń.  

Anna Kofoed, Allianz Partners
Anna Kofoed, Allianz Partners

Allianz Partners, globalny lider w dziedzinie ubezpieczeń i assistance B2B2C, ogłosił dwie kluczowe zmiany w zarządzie. Ich celem jest wzmocnienie kompetencji zespołu oraz przyspieszenie realizacji strategii rozwoju firmy.

Po niemal dwóch dekadach pracy w Grupie Allianz, Phil Hoffman został powołany na stanowisko Dyrektora ds. Turystyki oraz dołączył do zarządu Allianz Partners. W nowej roli będzie raportował do Tomasa Kunzmanna, Prezesa Allianz Partners, odpowiadając za dalszy rozwój segmentu ubezpieczeń podróżnych.

Phil posiada blisko 20 lat doświadczenia menedżerskiego w Grupie Allianz, gdzie pełnił szereg strategicznych funkcji. Był m.in. szefem obszaru ubezpieczeń w regionie Ibero-LatAm, odpowiadał za segment U.S. Life oraz Asset Management w ramach Group Planning & Controlling w Allianz SE, a także pracował jako Dyrektor ds. Doradztwa Finansowego oraz Investment Risk Principal w Allianz Life Insurance North America.

Od 2019 roku pełnił rolę Dyrektora Finansowego Allianz Direct. W tym czasie odpowiadał za zbudowanie i rozwój obszarów finansów, zarządzania ryzykiem, prawnego oraz compliance. Odegrał ponadto kluczową rolę w uruchomieniu paneuropejskiej platformy ubezpieczeń direct oraz przeprowadził konsolidację do jednego europejskiego podmiotu ryzyka, a także kilka udanych transakcji M&A.

Phil Hoffman, Allianz Partners
Phil Hoffman, Allianz Partners

Phil obejmuje stanowisko po Annie Kofoed, która w styczniu 2026 roku została powołana na stanowisko Dyrektor ds. Globalnych Partnerstw Strategicznych oraz dołączyła do zarządu Allianz Partners – raportując również do Tomasa Kunzmanna.

Anna dołączyła do Allianz Partners w 2023 roku z firmy Amadeus – globalnego lidera w obszarze technologii dla branży turystycznej i platform dystrybucyjnych. Z ponad 20-letnim doświadczeniem zdobytym w Amadeus, pełniła szereg globalnych ról kierowniczych w różnych obszarach – od marketingu i sprzedaży po strategię i planowanie biznesowe.

W ciągu dwóch lat kierowania segmentem ubezpieczeń podróżnych przyczyniła się do dynamicznego wzrostu przychodów, koncentrując się na kluczowych segmentach, takich jak linie lotnicze i banki, a także wprowadzając innowacyjne produkty i wzmacniając zaangażowanie cyfrowe klientów.

Anna obejmuje stanowisko po Jean-Marcu Pailholu, który objął nową rolę skoncentrowaną na rozwoju wyspecjalizowanej oferty ubezpieczeń i assistance dla klientów z segmentu high-net-worth.

Z ogromną przyjemnością witam Phila w naszym zarządzie. Jego dogłębna znajomość ekosystemu Allianz, umiejętności w zakresie wprowadzania innowacji oraz rentownego wzrostu będą kluczowe dla rozwoju segmentu ubezpieczeń i assistance w podróży. Przedsiębiorcze i zorientowane na klienta podejście Phila idealnie wpisują się w naszą wizję dostarczania najlepszych w swojej klasie rozwiązań dla naszych partnerów i klientów – skomentował Tomas Kunzmann, prezes Allianz Partners. Cieszę się również, że Anna objęła stanowisko Dyrektor ds. Globalnych Partnerstw Strategicznych. To inspirująca liderka, która posiada niezwykłą zdolność przewidywania trendów branżowych i przekuwania ich w konkretne korzyści dla klientów. Jej działania przyczyniły się nie tylko do rozwoju segmentu ubezpieczeń podróżnych, ale także zainspirowały zespoły w całej organizacji do przesuwania granic i dostarczania kluczowych innowacji. Jestem przekonany, że jej długofalowe spojrzenie i pasja do budowania wartościowych i trwałych partnerstw wyniosą naszą strategiczną współpracę na nowy poziom.

Droższa praca zmienia rynek. Rośnie znaczenie pracy tymczasowej i „na żądanie”

Praca w Polsce ponownie podrożała. W IV kwartale 2025 r. indeks kosztów zatrudnienia wzrósł o 7,7% rok do roku i o 5,0% względem początku 2025 r., osiągając poziom 170,6 – wynika z danych GUS. Najwyższe wartości wskaźnika odnotowano w sektorze opieki zdrowotnej i pomocy społecznej oraz w TSL. W odpowiedzi na rosnące wydatki firmy coraz częściej sięgają po rozwiązania hybrydowe. Jak pokazują analizy Grupy Progres, przybywa przedsiębiorstw działających w modelu łączącym stałe zespoły z pracownikami tymczasowymi, którzy wspierają organizacje w momentach największego obciążenia. Rośnie też liczba osób zainteresowanych pracą „na wezwanie”.

Wzrost kosztów pracy widoczny jest we wszystkich sektorach gospodarki, jednak jego skala wyraźnie różni się w zależności od branży. Najwyższe wartości indeksu w IV kwartale 2025 r. odnotowano w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej (192,0) oraz w transporcie i gospodarce magazynowej (190,0). Wysokie poziomy utrzymują się również w działalności wspierającej (180,7), administracji publicznej i obronie narodowej (179,2) oraz sektorze kultury i rekreacji (179,6).

Wszyscy dostają „po kieszeni”, Polska w czołówce najdroższych rynków pracy w UE

W dalszej kolejności plasują się m.in. edukacja (169,3), zakwaterowanie i gastronomia (169,1), gospodarka wodno-ściekowa i odpadowa (168,2), przetwórstwo przemysłowe (167,7), działalność finansowa i ubezpieczeniowa (167,2) oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (167,1). Nieco niższe wartości odnotowano w informacji i komunikacji (166,0), handlu (165,3) oraz energetyce (164,8).

Najniższe poziomy – choć nadal wyższe niż średnia dla Unia Europejska – występują w pozostałych usługach (160,7), obsłudze rynku nieruchomości (162,9), budownictwie (162,2) oraz górnictwie (147,8).

Polska pozostaje przy tym w ścisłej czołówce krajów UE pod względem poziomu indeksu kosztów zatrudnienia – ustępuje jedynie takim krajom jak Rumunia (172,7), Litwa (176,7), Węgry (180,0) czy Bułgaria (191,1). Jednocześnie koszty pracy nad Wisłą są wyraźnie wyższe niż w wielu krajach Europy Zachodniej – dla porównania we Włoszech wskaźnik wynosi 110,7, we Francji – 115,2, w Danii – 116,6, w Finlandii – 117,6, w Hiszpanii – 118,6, a na Malcie – 119,2. Rosnące koszty oraz niewielki wzrost liczby przepracowanych godzin sprawiają, że firmy szukają nowych sposobów organizacji pracy.

Dane GUS pokazują, że mamy do czynienia z trwałą zmianą warunków prowadzenia biznesu – w IV kwartale 2025 r. koszty pracy na godzinę przepracowaną były już o 70,6% wyższe niż w 2020 r., przy jednocześnie niemal niezmienionej liczbie przepracowanych godzin. To oznacza, że firmy nie mogą już budować przewagi na prostym zwiększaniu zatrudnienia, tylko na jego elastycznym zarządzaniu. Dlatego modele mieszane – które jeszcze niedawno były traktowane jako rozwiązania testowe – przestają być alternatywą, a stają się koniecznością. Pozwalają utrzymać stabilność operacyjną, a jednocześnie szybko reagować na zmienność popytu – mówi Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres.

Szczególnie widoczne jest to w sektorach produkcyjnych, logistyce, FMCG, czy handlu, gdzie sezonowość i zmienność zamówień wymagają szybkiego dostosowywania skali zatrudnienia i móc zrealizować każde z założonych zadań.

Praca na „żądanie”

Model hybrydowy, określany często jako system „dwóch biegów”, polega na łączeniu stałych zespołów z pracownikami tymczasowymi, którzy mogą być angażowani dokładnie wtedy, gdy są potrzebni. W praktyce coraz częściej oznacza to strukturę, w której ok. 70% zespołu stanowi stabilna grupa pracowników, a 30% to elastyczna pula dostępna „na wezwanie” – obejmująca m.in. studentów, osoby łączące różne aktywności zawodowe czy pracowników powracających na rynek pracy. Takie podejście pozwala nie tylko ograniczać przestoje, ale także lepiej zarządzać kosztami i nadgodzinami.

Skala efektów pokazuje, jak bardzo taki model zmienia funkcjonowanie organizacji. W jednym z realizowanych przez nas projektów udało się obsadzić 2 384 dodatkowe, nieplanowane dniówki, co przełożyło się na 19 072 roboczogodziny pracy wykonanej dokładnie wtedy, gdy była potrzebna – podkreśla Iwona Wieczyńska. – Kluczowe jest planowanie oparte na danych – dzięki temu czas reakcji na zmiany można skrócić nawet do 53 minut, co pozwala uzupełniać braki kadrowe jeszcze w trakcie tej samej zmiany dodaje.

Praca do wykonania „na już”

Nie brakuje też ofert tego typu. Jak wynika z analiz Grupy Progres, obecnie ponad 36% ogłoszeń rekrutacyjnych dotyczy pracy tymczasowej, zleceń czy umów o dzieło. Zainteresowanie takimi formami zatrudnienia również rośnie – szczególnie w okresach sezonowych – w 2025 r. zwiększyło się o ok. 25–30% w porównaniu do 2024 r. Coraz większą część rynku stanowią też oferty pracy „od zaraz” – odpowiadają już za ok. 34% ogłoszeń, co pokazuje, że decyzje kadrowe zapadają dziś w godzinach, nie tygodniach.

Spór o oprogramowanie robotów trafia do sądu. Teradyne Robotics wygrywa pierwszy etap sporu z Elite Robots

Jak podała firma Teradyne Robotics A/S, spółka zależna Teradyne, Inc. (NASDAQ: TER), w lutym 2026 r. skierowała ona do sądu w Niemczech pozew przeciwko niemieckiemu oddziałowi Elite Robots, Elite Robots Deutschland GmbH, dotyczący domniemanego naruszenia praw autorskich do oprogramowania Universal Robots. Z przekazanych przez spółkę informacji wynika, że Sąd Okręgowy w Hamburgu wydał w tej sprawie wstępny zakaz sądowy wobec Elite Robots Deutschland GmbH.

Według komunikatu Teradyne Robotics, postanowienie sądu przewiduje ze skutkiem natychmiastowym zakaz oferowania lub dystrybucji na terenie Niemiec oprogramowania wskazanego jako naruszające prawo oraz produktów zawierających takie oprogramowanie — do czasu odwołania tego środka. Jak podaje spółka, Elite Robots Deutschland GmbH ma również obowiązek przedstawienia informacji dotyczących zarzucanych naruszeń oraz ujawnienia danych o klientach, których zaopatrywała.

Teradyne Robotics zapowiedziała ponadto, że może podejmować dalsze kroki prawne wobec dystrybutorów i partnerów Elite Robots, którzy — według stanowiska spółki — nadal będą oferować oprogramowanie objęte zarzutami.

„Firma Teradyne Robotics będzie zdecydowanie dawać odpór konkurencji kopiującej sprzęt lub oprogramowanie jej autorstwa, dlatego oczywiście jesteśmy zadowoleni z tego orzeczenia” – powiedział Jean-Pierre Hathout, prezes Teradyne Robotics Group. „Uważamy, że mamy niepodważalne dowody na naruszenie praw autorskich i chociaż to orzeczenie sądu nie jest prawomocne, to wyraźnie wskazuje, że mamy bardzo mocną argumentację”.

Jean-Pierre Hathout dodał: „Automatyzacja i innowacje są krytyczne dla naszej przyszłości w przemyśle. Nie będziemy pozostawać bierni wobec nielegalnego kopiowania przez innych naszych zastrzeżonych technologii. To nie tylko godzi w nasze prace badawcze i innowacyjność, ale także podważa zaufanie klientów. Teradyne Robotics będzie z pełnym zaangażowaniem chronić swoją własność intelektualną i zapewniać klientom z branży automatyki dostęp do bezpiecznych, innowacyjnych i wysokiej jakości rozwiązań, na które zasługują”.

Na moment publikacji nie przedstawiono stanowiska Elite Robots Deutschland GmbH w tej sprawie.

Sprawdzona agencja pracy tymczasowej – jakie kryteria wziąć pod uwagę przy wyborze?

Wybór agencji pracy tymczasowej to decyzja, która wpływa na ciągłość produkcji, tempo rekrutacji, bezpieczeństwo formalne i wizerunek pracodawcy. Jeśli partner działa sprawnie, kadry pracują jak dobrze naoliwiony mechanizm. Gdy zawodzi, pojawiają się opóźnienia, rotacja i kosztowne nerwy. Na co więc patrzeć, by nie kupować obietnic, tylko realną jakość?

Dlaczego sama liczba kandydatów nie wystarcza?

Dobra agencja nie ogranicza się do przesyłania CV. Powinna rozumieć biznes, tempo operacyjne firmy i specyfikę stanowisk, od produkcji po role eksperckie. To szczególnie ważne przy rekrutacji specjalistów, gdzie liczy się nie tylko doświadczenie, lecz także dopasowanie kompetencji, gotowość do rozwoju i kultura pracy.

Równie istotna jest perspektywa kandydata. Kandydaci oczekują dziś sprawnej komunikacji, szybkiego feedbacku i jasnych zasad. Pracodawcy z kolei skupiają się na jakości dopasowania i stabilności zatrudnienia. Te dwa światy czasem mijają się. Właśnie dlatego profesjonalne agencje pracy usprawniają zarządzanie kadrami: porządkują proces, skracają czas rekrutacji i zmniejszają ryzyko błędnych decyzji.

Najważniejsze kryteria wyboru agencji pracy tymczasowej

Najlepiej oceniać agencję jak partnera operacyjnego, a nie “pośrednika od pracowników”. W praktyce warto sprawdzić kilka obszarów.

  • Zasięg i obecność w całej Polsce: szeroka sieć oddziałów oznacza szybszy dostęp do kandydatów, lepszą znajomość lokalnych rynków i większą elastyczność przy nagłych wzrostach zapotrzebowania.

  • Doświadczenie i staż na rynku: firma obecna od wielu lat zwykle ma sprawdzone procedury, zaplecze rekrutacyjne i odporność na rynkowe zawirowania.

  • Kapitał i płynność finansowa: własne finansowanie oraz stabilna sytuacja finansowa dają realną gwarancję wypłacalności, terminowych wynagrodzeń i bezpiecznej obsługi projektów.

  • Specjalizacja w branżach: agencja, która zna logistykę, produkcję, handel, sektor biurowy czy techniczny, szybciej znajduje właściwe osoby i lepiej ocenia ich kompetencje.

  • Doświadczeni konsultanci: liczy się nie tylko marka, ale też ludzie prowadzący procesy, ich znajomość rynku, prawa pracy i praktyki zatrudniania.

  • Znana marka: rozpoznawalność buduje zaufanie kandydatów i klientów, a to przekłada się na skuteczność rekrutacji.

Warto dodać jeszcze jeden filtr: zakres wsparcia. Coraz częściej dobre agencje pomagają nie tylko rekrutować, ale także planować rozwój kompetencji, wdrażać pracowników, koordynować dokumentację i odciążać działy personalne w codziennej pracy.

Jak rozpoznać partnera, który rozumie zmiany rynku?

Rynek pracy zmienia się szybciej niż kilka lat temu. Dotyczy to zarówno kompetencji, jak i samych grup kandydatów. W materiale Grupy Progres o kobietach przejmujących „męskie zawody” podkreślono, że granice między branżami „kobiecymi” i „męskimi” wyraźnie się zacierają, a wg danych europejskich kobiety stanowią około 41% specjalistów i naukowców w obszarach technicznych i badawczych. To ważny sygnał: agencja nie może działać według starych schematów, jeśli chce skutecznie docierać do talentów.

Co to oznacza w praktyce? Partner rekrutacyjny powinien umieć szukać kandydatów szerzej, bez stereotypów, i wspierać firmy w rozwoju kompetencji, a nie tylko w zapełnianiu wakatów. Dziś przewagę budują organizacje, które uczą się szybciej niż konkurencja.

Nie można też pomijać kwestii formalnych. Legalizacja pobytu i pracy cudzoziemców w Polsce już teraz wymaga dużej uważności, a od 5 marca 2026 część uproszczeń wynikających ze specustawy ukraińskiej wygaśnie. To oznacza powrót do bardziej formalnych procedur. Agencja, która zna ten obszar, pomaga uniknąć kar, przestojów i ograniczeń w zatrudnianiu. Właśnie tutaj widać różnicę między dostawcą CV a partnerem HR.

Czy Grupa Progres spełnia te warunki?

Na tle tych kryteriów Grupa Progres jest realnym partnerem dla przedsiębiorców. Działa w modelu pracy tymczasowej i stałej, wspiera organizacje w całej Polsce i podkreśla elastyczne podejście do specyfiki branż. To ważne, bo inne potrzeby ma zakład produkcyjny, inne centrum logistyczne, a jeszcze inne firma szukająca specjalistów.

Znaczenie ma też skala i dojrzałość operacyjna. Marka obecna na rynku od wielu lat buduje procedury, relacje i bazę kandydatów, których nie da się stworzyć z dnia na dzień. Jeśli do tego dochodzi doświadczenie konsultantów, wsparcie w legalizacji zatrudnienia cudzoziemców oraz znajomość zmieniających się trendów, firma zyskuje nie tylko rekrutację, ale także porządek w procesach kadrowych.

Kryterium

Dlaczego jest ważne

Grupa Progres

Zasięg w całej Polsce

Ułatwia szybkie rekrutacje i obsługę wielu lokalizacji

Spełnia – działa ogólnopolsko (ponad 20 oddziałów)

Doświadczenie na rynku

Zwiększa przewidywalność i jakość procesów

Spełnia – marka obecna od 2002 roku

Kapitał i płynność finansowa

Daje bezpieczeństwo terminowych wynagrodzeń

Spełnia – stabilne zaplecze biznesowe (w 100% polski kapitał)

Specjalizacja branżowa

Poprawia trafność doboru kandydatów

Spełnia – obsługuje różne sektory rynku

Doświadczeni konsultanci

Skracają proces i lepiej oceniają kompetencje

Spełnia – oferuje eksperckie wsparcie HR

Znana marka

Buduje zaufanie kandydatów i pracodawców

Spełnia – marka rozpoznawalna na rynku

Jeśli szukasz agencji, która patrzy szerzej niż na sam wakat, właśnie takie kryteria warto wziąć pod uwagę. Bo dobra współpraca z agencją nie kończy się na zatrudnieniu jednej osoby. Ona porządkuje kadry, wzmacnia procesy i daje firmie oddech wtedy, gdy rynek przyspiesza.

Inwestorzy nie wierzą w rozejm. Ropa i dolar reagują na niepewność

W nocy prezydent USA ogłosił rozejm na czas negocjacji. Rynki zareagowały jednak pewnym zwątpieniem, bo wygląda na to, że jest to jednostronne porozumienie, a przynajmniej Iran go nie potwierdził. Nawet po tej deklaracji inwestorzy nadal traktują sytuację jako bardziej ryzykowną.

Co z rozejmem?

Dzisiaj w nocy miał zakończyć się rozejm pomiędzy Iranem a USA. Jednak jak zwraca uwagę wielu analityków, nie bardzo było co kończyć, bo tego porozumienia już dawno nie było. Przepustowość Cieśniny Ormuz jest czysto symboliczna – przekracza ją zaledwie kilka pojedynczych statków dziennie. Z jednej strony Iran strzela do jednostek przechodzących bez zgody. Wczoraj doszło do kolejnego takiego incydentu, co prawdopodobnie znów odbije się na kosztach ubezpieczeń i wstrzyma żeglugę. Z drugiej strony siły USA nadal zatrzymują statki przekraczające blokadę. Warto zauważyć, że Amerykanie nie kontynuują obecnie ataków rakietowych na terytorium Iranu. Dzisiaj w nocy pojawił się jednak post informujący o przedłużeniu zawieszenia broni. Tym razem ma ono obowiązywać bezterminowo, na czas negocjacji.

Jak reaguje ropa?

Inwestorzy nie przyjmują tej sytuacji tak spokojnie, jak wcześniej. W wyniku zwiększonych napięć i oczekiwania na post prezydenta USA w swoich social mediach – które są obecnie prawdopodobnie jego głównym kanałem komunikacji – ropa drożała. Do momentu „wyjaśnienia sytuacji” cena baryłki Brent skoczyła w górę 6 USD. Po samej decyzji spadła, ale zaledwie o 3 USD. Jesteśmy zatem obecnie w okolicach 98 USD za baryłkę, a nie 95 USD jak wcześniej. Wczoraj kończyły się obecne kontrakty na ropę w USA i otwierały nowe. To wydarzenie, mimo pewnych wątpliwości inwestorów, nie wpłynęło na rynki. Utrzymuje się jednak olbrzymia przecena WTI względem Brent, będącej globalnym punktem odniesienia. Trzeba jednak pamiętać, że wzrost cen w USA jest bardziej dotkliwy, bo cena paliwa przez mniejsze podatki jest dużo bardziej zależna od kosztu surowca. W rezultacie procentowy wzrost cen paliw jest w USA wyższy niż w Polsce i byłby, nawet gdyby nie czasowa obniżka VAT w Polsce.

Co na to waluty?

Napięcia było widać również na rynku walutowym. Wieczorem kurs dolara umacniał się względem euro. Powodem były oczywiście oczekiwania eskalacji obecnej sytuacji. Podobnie jak w przypadku ropy jednak doszło do korekty i do dzisiejszego rana około połowa tego ruchu została zanegowana. Analogicznie reagował polski złoty i inne waluty naszego regionu. Najpierw, wraz ze wzrostem napięć, inwestorzy wycofywali się z tej części świata. Potem kapitał wracał, ale nie w takiej skali, by waluty wracały dokładnie do punktu wyjścia. Kurs euro najpierw z poziomu 4,23 skoczył 1,5 grosza w górę, ale wrócił już tylko 1 grosz. Zmiany widać również na rynku obligacji. Wraz z wycofywaniem się inwestorów rosły rentowności polskich obligacji. Sprzedawali oni bowiem polskie obligacje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na decyzję Banku Turcji o 13:00 w sprawie stóp procentowych.

Surfaktanty jako wsparcie inhibitorów korozji – jak działają w instalacjach grzewczych i przemysłowych?

Zastanawiasz się, jak nowoczesne dodatki chemiczne mogą przekształcić Twoje procesy przemysłowe i zrewolucjonizować instalacje grzewcze? Surfaktanty, znane również jako substancje powierzchniowo czynne, są kluczem do poprawy efektywności i trwałości tych systemów. Ale co to naprawdę oznacza dla przedsiębiorców i jak można wykorzystać te związki w praktyce?

Czym są surfaktanty?

Substancje powierzchniowo czynne, popularnie nazywane surfaktantami, to związki chemiczne, które zmieniają właściwości powierzchniowe cieczy. Ich unikalna struktura pozwala na redukcję napięcia powierzchniowego, co prowadzi do lepszego rozprowadzenia i penetracji w różnych materiałach. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ takie właściwości umożliwiają tworzenie stabilnych emulsji i zawiesin, co jest kluczowe w wielu procesach przemysłowych. Surfaktanty mogą być także niezwykle efektywne w czyszczeniu i usuwaniu zanieczyszczeń z powierzchni, co dodatkowo zwiększa ich wszechstronność.

Wpływ na parametry użytkowe

Surfaktanty, dzięki swoim właściwościom, znacząco wpływają na:

  • Trwałość produktów: poprzez stabilizację emulsji i zawiesin, co przekłada się na dłuższą żywotność produktów. Dzięki temu produkty nie tylko zachowują swoje właściwości przez dłuższy czas, ale również są bardziej odporne na wpływ czynników zewnętrznych.

  • Efektywność działania: poprzez optymalizację procesów mieszaninowych i lepsze rozprowadzenie składników aktywnych. Oznacza to, że mniej surowców jest marnowanych, a czas i koszty produkcji mogą być znacznie zredukowane.

  • Stabilność: zapobiegają rozwarstwianiu się mieszanin, co jest kluczowe w utrzymaniu jednolitości produktów. Stabilność jest kluczowa w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym, gdzie jednolitość produktu jest niezbędna do zapewnienia jego skuteczności i bezpieczeństwa.

Surfaktanty w instalacjach grzewczych i przemysłowych

W kontekście instalacji grzewczych i przemysłowych, surfaktanty odgrywają rolę nieocenionego wsparcia dla inhibitorów korozji. Korozja jest bowiem jednym z największych zagrożeń dla trwałości i efektywności systemów przemysłowych. Surfaktanty pomagają w jej redukcji, tworząc na powierzchni metalowej ochronną warstwę, która zapobiega działaniu czynników korozyjnych. Dodatkowo, ich zdolność do tworzenia stabilnych filmów na powierzchniach metalowych może również chronić przed innymi procesami degradacyjnymi.

Przedsiębiorcy mogą skorzystać z następujących praktycznych korzyści:

  • Ochrona przed korozją: zmniejszenie kosztów związanych z naprawami i wymianą uszkodzonych elementów. Dzięki temu możliwe jest ograniczenie przestojów w produkcji, co w dłuższej perspektywie przekłada się na większe zyski dla przedsiębiorstwa.

  • Zwiększona efektywność energetyczna: lepsze przewodzenie ciepła dzięki czystszym i mniej korozyjnym powierzchniom. To oznacza mniejsze koszty związane z ogrzewaniem i chłodzeniem, co jest szczególnie ważne w obliczu rosnących cen energii.

  • Oszczędności finansowe: dłuższa żywotność instalacji oznacza mniejsze wydatki na konserwację i wymianę. W praktyce oznacza to również mniejsze obciążenie dla środowiska, co jest istotnym czynnikiem w dzisiejszym, coraz bardziej zrównoważonym świecie.

GEMSUR – nowoczesne rozwiązanie dla przemysłu

Wśród dostępnych na rynku surfaktantów, GEMSUR wyróżnia się jako surfaktant najnowszej generacji. Należący do elitarnej grupy Gemini surfaktantów, GEMSUR (https://gemsur.com/) charakteryzuje się wyjątkową strukturą – dwoma łańcuchami dodecylowymi połączonymi mostkiem heksametylenowym. Taka konfiguracja zapewnia mu multifunkcjonalną aktywność, co oznacza doskonałe właściwości emulgujące, solubilizujące, dyspergujące, antykorozyjne i przeciwdrobnoustrojowe. To sprawia, że GEMSUR jest niezwykle wszechstronny i może być stosowany w szerokim zakresie aplikacji przemysłowych.

Unikalne właściwości GEMSURU

GEMSUR wyróżnia się na tle innych surfaktantów dzięki:

  • Efektywności działania: jego skuteczność w porównaniu z tradycyjnymi monomerycznymi surfaktantami jest kilkadziesiąt razy wyższa. To sprawia, że nawet niewielkie ilości tego surfaktantu mogą znacząco poprawić właściwości procesów przemysłowych.

  • Niskim krytycznym stężeniu micelizacji: co pozwala na tworzenie miceli nawet w bardzo niskich stężeniach. Dzięki temu możliwe jest osiągnięcie pożądanych efektów przy minimalnym zużyciu surowca, co jest korzystne zarówno z ekonomicznego, jak i ekologicznego punktu widzenia.

  • Dyspergującej mocy: umożliwiającej otrzymywanie nanocząstek metali i poprawę parametrów reologicznych cieczy niewodnych. To otwiera nowe możliwości w dziedzinach takich jak nanotechnologia czy produkcja nowoczesnych materiałów kompozytowych.

Dzięki takim właściwościom, GEMSUR znajduje zastosowanie w różnorodnych branżach, od przemysłu chemicznego po farmaceutyczny. Jego zdolność do tworzenia stabilnych emulsji i mikrokapsułek czyni go niezastąpionym narzędziem w nowoczesnych procesach produkcyjnych. W przemyśle kosmetycznym i spożywczym, gdzie kluczowe jest uzyskanie trwałych i jednorodnych produktów, GEMSUR może zapewnić przewagę konkurencyjną.

Jak surfaktanty mogą zmienić Twoją firmę?

Jeśli prowadzisz firmę w sektorze przemysłowym lub zarządzasz instalacjami grzewczymi, surfaktanty mogą stać się Twoim cennym sojusznikiem. Dzięki nim możliwe jest nie tylko zwiększenie efektywności operacyjnej, ale także obniżenie kosztów eksploatacyjnych. Inwestycja w nowoczesne technologie, takie jak GEMSUR, może przynieść realne korzyści finansowe i operacyjne, dając Twojej firmie przewagę konkurencyjną na rynku.

Zastosowanie surfaktantów w przemysłowej rzeczywistości to krok ku bardziej zrównoważonej i efektywnej przyszłości. Dlaczego więc nie skorzystać z tej możliwości już dziś? Przemysł, który inwestuje w nowoczesne rozwiązania, jest przemysłem przyszłości. Dzięki surfaktantom Twoja firma może stać się liderem innowacji, przekształcając wyzwania w nowe możliwości rozwoju i sukcesu na globalnym rynku.

Budownictwo mieszkaniowe w Polsce: marzec odbił, ale kwartał wypadł słabiej

Z najnowszych wstępnych danych GUS wynika, że w okresie styczeń–marzec oddano do użytkowania 45,2 tys. mieszkań, czyli o 1,4 proc. mniej niż rok wcześniej.

Największy udział w rynku nadal mają deweloperzy i inwestorzy indywidualni. Deweloperzy przekazali do użytkowania 26,1 tys. mieszkań, co oznacza spadek o 5,9 proc. rok do roku. Odmienna sytuacja panowała w budownictwie indywidualnym, gdzie oddano 17,9 tys. lokali, czyli o 6 proc. więcej niż przed rokiem. Łącznie te dwie formy odpowiadały za 97,2 proc. wszystkich mieszkań oddanych do użytkowania.

Mimo spadku liczby ukończonych inwestycji wzrosła łączna powierzchnia użytkowa nowo oddanych mieszkań. Wyniosła ona 4,2 mln m², czyli o 1,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Przeciętna powierzchnia jednego nowego mieszkania osiągnęła 93,1 m².

Najmocniejszym pozytywnym sygnałem z rynku pozostają pozwolenia na budowę. W pierwszych trzech miesiącach roku wydano je dla 67,5 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 7,4 proc. w skali roku. W segmencie deweloperskim liczba ta wyniosła 45,9 tys., co oznacza wzrost o 10,7 proc., natomiast w budownictwie indywidualnym sięgnęła 20,6 tys., rosnąc o 13 proc. rok do roku. To może sugerować, że inwestorzy nadal przygotowują się do realizacji nowych projektów, mimo słabszego tempa rozpoczynania budów.

Słabiej wypadły natomiast dane dotyczące inwestycji faktycznie uruchamianych. W okresie styczeń–marzec rozpoczęto budowę 49,4 tys. mieszkań, czyli o 11,4 proc. mniej niż przed rokiem. Deweloperzy zaczęli budowę 30,9 tys. lokali, co oznacza spadek o 15,5 proc., a inwestorzy indywidualni 16,8 tys., o 6,3 proc. mniej niż rok wcześniej.

Na koniec marca w budowie pozostawało 842,9 tys. mieszkań, czyli o 0,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Oznacza to, że portfel projektów będących w realizacji pozostaje bardzo duży, choć nieznacznie się skurczył.

Same dane marcowe były jednak wyraźnie lepsze niż lutowe. W porównaniu z poprzednim miesiącem liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia, wzrosła o 20,1 proc., liczba rozpoczętych budów o 62,4 proc., a liczba mieszkań oddanych do użytkowania o 8,9 proc. To pokazuje, że po słabszym początku roku marzec przyniósł wyraźne odbicie aktywności.

Największa aktywność mieszkaniowa utrzymała się w województwie mazowieckim, gdzie w pierwszym kwartale oddano do użytkowania 9,1 tys. mieszkań, wydano pozwolenia dla 11,4 tys. i rozpoczęto budowę 9,1 tys. lokali. W czołówce znalazły się też województwa śląskie oraz małopolskie. W Małopolsce oddano do użytkowania 4,8 tys. mieszkań, wydano pozwolenia na 5,6 tys., a rozpoczęto budowę 5,3 tys. lokali.

Źródło danych GUS.

ASML, TSMC i Amazon pokazują, gdzie dziś naprawdę zarabia się na AI

  • Inwestycja Amazona w Anthropic pokazuje, że finansowanie AI coraz bardziej koncentruje się na chipach, chmurze i energii, a nie wyłącznie na oprogramowaniu.
  • Wyniki ASML i TSMC sugerują, że rozbudowa infrastruktury AI trwa w najlepsze, a ograniczona podaż mocy produkcyjnych nadal daje przewagę cenową.
  • Nvidia pozostaje kluczowym graczem, ale rozwój chipów projektowanych na zamówienie oraz długoterminowych kontraktów sprawia, że strategia „sprzedawców kilofów i łopat” staje się coraz bardziej wyspecjalizowana.

Chatbot pisze wiersze, odpowiada na maile i zbiera wszystkie pochwały, ale – jak zauważa Ruben Dalfovo, Strateg Inwestycyjny w Saxo Bank – rachunek trafia gdzie indziej, co najlepiej pokazuje rozszerzone partnerstwo Amazona z Anthropic.

20 kwietnia 2026 r. Amazon ogłosił inwestycję do 25 mld USD, podczas gdy Anthropic zobowiązał się przeznaczyć ponad 100 mld USD w ciągu najbliższej dekady na technologie Amazon Web Services. Zdaniem Saxo nie jest to klasyczna runda finansowania, lecz w praktyce długoterminowa umowa infrastrukturalna. Kluczowe są bowiem szczegóły: Anthropic zabezpiecza do 5 gigawatów mocy obliczeniowej chipów Trainium, rozwija inferencję w Azji i Europie oraz pogłębia wykorzystanie chmury Amazona, który jednocześnie wskazuje, że ponad 100 tys. klientów korzysta już z modeli Claude w AWS. Działania te coraz bardziej przypominają pozyskanie dużego klienta przemysłowego na dekadę.

W tym ujęciu oprogramowanie pozostaje istotne, ale przy rosnącej skali popytu decydują podmioty kontrolujące ograniczone zasoby: moc obliczeniową, zaawansowane chipy, sieci, chłodzenie i centra danych. „Chatbot przyciąga użytkownika, ale to infrastruktura generuje przychody” – podkreśla Dalfovo. Potwierdzają to także sygnały z rynku: ASML podniosło prognozy na 2026 r., a TSMC wskazało na wysokie nakłady inwestycyjne, co – w jego ocenie – pokazuje sektor w fazie intensywnej rozbudowy, a nie spowolnienia.

AI coraz bardziej przypomina inwestycję infrastrukturalną z wąskimi gardłami i ograniczeniami podaży, gdzie mniej widoczna warstwa, fabryki, odlewnie półprzewodników czy centra danych, zyskuje na znaczeniu. Nvidia pozostaje centralnym punktem ekosystemu, ale rynek przesuwa się w stronę inferencji, co zwiększa znaczenie efektywności kosztowej i otwiera przestrzeń dla alternatyw, takich jak TPU Google’a czy chipy Trainium Amazona.

Jednocześnie, jak wskazuje Dalfovo, rynek odchodzi od prostego modelu „sprzedawców kilofów i łopat”. Broadcom rozwija dedykowane chipy dla Google’a do 2031 r., a współpraca z Anthropic obejmuje dostęp do mocy obliczeniowej na poziomie 3,5 gigawata od 2027 r. To oznacza większą specjalizację, dłuższe kontrakty i rosnące znaczenie integracji sprzętu, oprogramowania i chmury. W efekcie AI nadal wygląda jak technologia na ekranie, ale pod spodem coraz bardziej funkcjonuje jak przemysł ciężki, gdzie kluczowa jest kontrola infrastruktury i jej długoterminowe wykorzystanie.

W miarę jak AI przesuwa się z warstwy aplikacyjnej w stronę infrastruktury, rośnie znaczenie tego, jak różne segmenty tego ekosystemu reagują na zmiany cyklu inwestycyjnego. Skupienie na jednym ogniwie łańcucha wartości zwiększa wrażliwość na wahania popytu i dostępności mocy obliczeniowych. Dywersyfikacja pozwala lepiej odzwierciedlić złożoność tego rynku, w którym infrastruktura, technologie i usługi podlegają różnym dynamikom – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Czy Warsh nada ton rynkom? W tle Iran i mocne dane z Polski

Zegar tyka, termin ultimatum nieubłaganie się zbliża, a nie wiadomo, czy w ogóle ma kto rozmawiać. Mniej więcej w ten sposób można opisać aktualny obraz irańsko-amerykańskich negocjacji. Na tym spokojnym tle dziś swoje kroki na Kapitol skieruje kandydat na szefa Fed. Kevin Warsh wreszcie po raz pierwszy od ogłoszenia nominacji publicznie zabierze głos, a w tym czasie pytań do niego nazbierało się całkiem sporo. Dzisiejszy pakiet danych makro z Polski wskazuje na utrzymującą się dobrą kondycję rodzimej gospodarki.

Czy leci z nami pilot?

Donald Trump rzuca kolejnymi groźbami, JD Vance ma być w samolocie do Pakistanu, a zaraz potem dostajemy dementi tych doniesień. Irańczycy raz mówią, że nie będą negocjować pod presją (mając na myśli głównie amerykański atak na statek pod perską banderą), a za chwilę są pozytywnie nastawieni do rozmów. Pakistan (gospodarz negocjacji) utrzymuje, że jest momentum dla rokowań, które mogłyby się zacząć jutro. Niestety wciąż nie wiadomo, kto weźmie w nich udział, a szczególnie niepewna jest perspektywa jakiegokolwiek zbliżenia stanowisk obu stron. Przy coraz bliższym terminie wygaśnięcia zawieszenia broni sytuacja staje się jeszcze bardziej napięta i nie pozwala inwestorom na określenie wyraźnego kierunku handlu.

W ten sposób forex jest blisko wczorajszych poziomów, kurs EUR/USD dryfuje w pobliżu 1,176 USD, kurs euro balansuje na 4,23 zł, kurs dolara utrzymuje się poniżej 3,60 zł, kurs franka sięga 4,61 zł, a kurs funta to 4,86 zł.

Czy Warsh przepłynie przez cieśninę?

W tych okolicznościach niełatwe zadanie Kevina Warsha na Kapitolu staje się jeszcze trudniejsze. Z pewnością senatorowie spytają kandydata na szefa Fed o jego pogląd na wpływ bliskowschodniego konfliktu na amerykańską gospodarkę, ale to może się okazać tak naprawdę jednym z łatwiejszych fragmentów przesłuchania. O wiele więcej uwagi mogą przyciągnąć odpowiedzi Warsha na pytania o niezależność banku centralnego, szczególnie w obliczu zarzutów o niegospodarność wciąż ciążących na obecnym przewodniczącym Rezerwy Jeromie Powellu. Spotkanie w Senacie waży tym więcej, że Warsh nie zabierał publicznie głosu od czasu ogłoszenia nominacji, więc dopiero teraz rynki będą miały okazję poznać aktualne poglądy kandydata. Tym bardziej że w przeszłości (kiedy był gubernatorem Fed) kojarzono go z jastrzębim skrzydłem w Komitecie, a w ostatnich latach pokładał dużą wiarę w rewolucję AI jako remedium na wyzwania, z którymi mierzy się USA. Czy z Kapitolu popłyną dziś impulsy, które nadadzą kierunek wtorkowemu handlowi?

Płace wyżej, produkcja mocniej

W całym geopolitycznym zgiełku nie można zapominać o polskich danych makro. W marcu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 9652,19 PLN, czyli wzrosło o 6,6% rdr. Po dwóch miesiącach stabilizacji na poziomie +6,1%, tym razem wzrost płac przebił prognozy. Jednak w ujęciu realnym (czyli po odjęciu inflacji) zwyżka była najsłabsza od roku. Nieprzerwanie od końca 2023 roku spada zatrudnienie, w marcu 9 tys. mniej etatów przełożyło się na spadek zatrudnienia o 0,9% rdr, czyli minimalnie przebiło prognozy. W poprzednim miesiącu znowu zaskoczyła produkcja przemysłowa, tym razem pozytywnie. Zamiast oczekiwanego w ujęciu rocznym wzrostu o 4,2%, polski przemysł wręcz wybuchł, wykazując +9,4%. Analitycy wskazują, że może to być związane z odbiciem po zimowym zastoju (mroźna i długa zima miała się przełożyć na utrudnienia), ale może to też być oznaka realnego wpływu na gospodarkę coraz szerszego strumienia unijnych pieniędzy, także tych związanych z obronnością. Takie dane to dobra informacja dla naszego rynku, który ma razie zdaje się pozostawać całkiem odporny na bliskowschodnie impulsy. Chociaż możliwe też, że szokowe skoki cen surowców nie miały jeszcze przełożenia na marcową produkcję. W normalnych okolicznościach powyższy pakiet publikacji mógłby rozgrzać dyskusję o poziomie stóp procentowych w Polsce. Jednak wzrok decydentów monetarnych do czasu normalizacji sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej będzie skierowany właśnie tam.

Zmiana na czele Millennium TFI. Zbigniew Jakubowski nowym prezesem

21 kwietnia 2026 r. Rada Nadzorcza Millennium TFI powołała Zbigniewa Jakubowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu Millennium TFI. Dotychczasowy Prezes Robert Borecki po 25 latach prowadzenia spółki pozostaje w Zarządzie i będzie wspierał nowego Prezesa w dalszym rozwoju firmy.

Rada Nadzorcza Millennium TFI z dniem 21 kwietnia 2026 roku powołała Zbigniewa Jakubowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu Millennium TFI.

Zbigniew Jakubowski od 2024 r. był Wiceprezesem Zarządu Quercus TFI odpowiedzialnym za Departament Inwestycyjny. W latach 2019-2023 pełnił funkcję członka Komitetu Wykonawczego spółek Asset Management Grupy Generali w regionie CEE. Od kwietnia 2022 do lipca 2023 zajmował stanowisko Prezesa Zarządu GI TFI CIO/CEO. Od stycznia 2000 był Wiceprezesem Zarządu Korona TFI, od kwietnia Prezesem Zarządu CIO/CEO. Po fuzji z Union Investment TFI Wiceprezes Zarządu, w latach 2001-2022 odpowiedzialny był za Pion Zarządzania Aktywami (po sprzedaży TFI do Grupy Generali, zmiana nazwy na Generali Investments TFI).

W latach 1998- 1999 zarządzał, a następnie był CIO w BWE Asset Management, a w latach 1997-98 w DM BIG-BG (obecnie Biuro Maklerskie Banku Millennium), gdzie zarządzał portfelami klientów indywidualnych, a od 1996 do 1997 portfelem banku w Departamencie Transakcji Rynku Kapitałowego Banku Gdańskiego. W 1995 r. pracował w Sopockim Domu Maklerskim jako makler, następnie w Banku Komunalnym jako analityk. Zbigniew Jakubowski jest absolwentem dwóch kierunków: Przetwarzanie Danych i Rachunkowość oraz Ekonomiki Produkcji Uniwersytetu Gdańskiego. Posiada licencję Doradcy Inwestycyjnego, CFA in ESG investing oraz maklera papierów wartościowych.

– W imieniu Rady Nadzorczej gratuluję Zbigniewowi Jakubowskiemu powołania na stanowisko Prezesa Zarządu Millennium TFI i życzę mu pomyślnej kontynuacji dotychczasowego rozwoju spółki oraz sukcesów w umacnianiu pozycji Towarzystwa na rynku, z korzyścią dla naszych klientów i akcjonariuszy. Pragnę także serdecznie podziękować Prezesowi Robertowi Boreckiemu za jego wieloletnią pracę i wyjątkowy wkład w rozwój Towarzystwa. Pod jego kierownictwem Millennium TFI odnotowało znaczący wzrost wartości aktywów w zarządzaniu oraz liczby klientów, a także zbudowało szeroką i konkurencyjną ofertę produktową, obejmującą m.in. fundusze indeksowe oraz rozwiązania emerytalne. Prezes Borecki konsekwentnie dbał o najwyższe standardy ładu korporacyjnego i skuteczne zarządzanie ryzykiem. W połączeniu z wysokimi standardami pracy Towarzystwa znajdowało to odzwierciedlenie w bardzo dobrych ocenach nadzorczych. Cieszę się, że Robert pozostanie w Zarządzie Towarzystwa i nadal będzie służył swoim doświadczeniem oraz wiedzą w jego dalszym rozwoju. – podsumował Adam Berent, Przewodniczący Rady Nadzorczej Millennium TFI.

Prezes Robert Borecki kierował Millennium TFI od samego początku, czyli od momentu uzyskania licencji KNF w 2001 r. Millennium TFI pod jego kierownictwem rozpoczęło działalność od zaoferowania klientom w roku 2002 pierwszych trzech standardowych funduszy otwartych inwestujących na polskim rynku akcji i długu. Z czasem oferta była sukcesywnie uzupełniana o nowe zróżnicowane strategie, w tym aktywnie inwestując na rynkach zagranicznych.

Po 25 latach systematycznego budowania zaufania klientów, a także rozwijania oferty, dziś, kiedy przekazuje stery zarządzania w ręce nowego prezesa, Millennium TFI zarządza aktywami w wysokości ponad 11 mld zł, ulokowanymi przez przeszło 200 tysięcy klientów w 26 subfunduszach o różnorodnych strategiach inwestycyjnych, w tym we wprowadzonych ostatnio do oferty funduszach indeksowych.

Robert Borecki od sierpnia 2001 r. pełnił funkcję Prezesa Zarządu Millennium TFI. Od 1997 do kwietnia 2002 r. był członkiem zarządu Domu Maklerskiego BIG-BG S.A. odpowiedzialnym m.in. za usługi brokerskie dla klientów instytucjonalnych oraz zarządzanie aktywami. W latach 1995-2000 pełnił funkcję wiceprezesa BIG Finance Sp. z o.o., podmiotu specjalizującego się w świadczeniu usług corporate finance. Od 1995 związany był z Grupą BIG Banku Gdańskiego (obecnie Grupa Banku Millennium), a od 1990 roku pracował w instytucjach doradczych i finansowych. W okresie tym realizował lub bezpośrednio kierował realizacją licznych projektów restrukturyzacyjnych, prywatyzacyjnych, fuzji i przejęć oraz związanych z pozyskiwaniem kapitału na rynku publicznym i niepublicznym.

– W imieniu Grupy Banku Millennium chciałbym podziękować Prezesowi Robertowi Boreckiemu za 25 lat zaangażowania i wkład w rozwój Spółki Millennium TFI, który stanowi solidny fundament jej dalszego wzrostu. Jednocześnie pragnę pogratulować nowemu Prezesowi Zbigniewowi Jakubowskiemu i życzę wielu sukcesów oraz wytrwałości w realizacji Strategii Grupy „Wartość i Wzrost’28”. Jestem przekonany, że Millennium TFI wkracza w fazę dalszego dynamicznego rozwoju. – mówi Antonio Pinto Junior, Członek Zarządu Banku Millennium.

Digital Network z dynamicznym otwarciem roku. Synergie po przejęciu przekładają się na skokowy wzrost przychodów

Spektakularny wzrost przychodów i szybka materializacja synergii – tak można podsumować pierwszy kwartał 2026 r. w Digital Network. Grupa zwiększyła sprzedaż o 179 proc. rok do roku, osiągając 42,9 mln zł, co stanowi wyraźny sygnał, że integracja po przejęciu Braughman Group Media Outdoor przebiega sprawnie i zaczyna przynosić wymierne efekty.

Kluczowym wnioskiem po pierwszych miesiącach roku jest potwierdzenie, że synergie sprzedażowe nie tylko się pojawiły, ale zostały szybko wykorzystane. Już od 1 stycznia spółka wdrożyła połączoną ofertę handlową oraz nową strategię sprzedażową, co – jak pokazują wyniki – przełożyło się na dynamiczny wzrost przychodów.

– „Pierwszy kwartał był dla nas kluczowym momentem weryfikacji przyjętej strategii. Wyniki potwierdzają, że integracja przebiega zgodnie z planem i generuje konkretne efekty sprzedażowe, których skala jest wyższa niż pierwotnie zakładaliśmy” – podkreśla Agnieszka Godlewska. – „Zintegrowana oferta oraz uporządkowana polityka cenowa wyraźnie zwiększyły naszą efektywność. Widzimy bardzo dobrą reakcję klientów na szeroki, spójny produkt” – dodaje.Digital Network z dynamicznym otwarciem roku

Zintegrowana oferta napędza sprzedaż

Od początku roku Digital Network oferuje pełne portfolio nośników przejętej spółki, łącząc tradycyjne formaty OOH z cyfrową siecią DOOH. Powstała w ten sposób oferta Premium, skierowana przede wszystkim do klientów prowadzących długoterminowe kampanie wizerunkowe.

Ujednolicenie modelu sprzedaży oraz spójna polityka cenowa pozwoliły znacząco zwiększyć efektywność komercjalizacji powierzchni reklamowych. W efekcie 179-proc. wzrost przychodów nie jest wyłącznie rezultatem większej skali działalności, ale także dowodem sprawnie przeprowadzonej integracji i skutecznego wdrożenia wspólnej oferty.

Akwizycja zwiększyła potencjał niemal trzykrotnie

Przejęcie Braughman Group znacząco zmieniło pozycję rynkową Digital Network. Jak wskazuje zarząd, potencjał sprzedażowy grupy wzrósł blisko trzykrotnie, co już znajduje odzwierciedlenie w wynikach.

– „Dynamika pierwszego kwartału potwierdza blisko 3-krotny wyższy niż do tej pory potencjał sprzedażowy Digital Network, osiągnięty dzięki akwizycji. To dobra zapowiedź na 2026 rok. Koncentrujemy się na dalszym wykorzystaniu synergii oraz inwestycjach w rozwój sieci i technologii” – zaznacza Agnieszka Godlewska.

Silny początek roku ma szczególne znaczenie w kontekście sezonowości rynku reklamy, gdzie tradycyjnie najmocniejsze okresy przypadają na drugi i czwarty kwartał. Wyniki za pierwszy kwartał tworzą więc solidną bazę pod dalsze wzrosty.

Ekspansja sieci i nowe lokalizacje

Równolegle do integracji spółka intensywnie rozwija infrastrukturę reklamową. Jednym z najnowszych projektów jest wielkoformatowy ekran DOOH w Rzeszowie – Super Screen o powierzchni 123 m², zlokalizowany na fasadzie centrum handlowego Millenium Hall.

Rozbudowa obejmuje również największe miasta, takie jak Warszawa, Wrocław i Poznań, a także segment indoor i semi-outdoor. W 2026 r. oferta została rozszerzona m.in. o 45 lokalizacji w biurowcach, 24 ekrany w centrum LIM, nośniki na Dworcu Warszawa Wschodnia oraz w ciągach komunikacyjnych przy Złotych Tarasach.

Spółka rozwija także sieci partnerskie – uruchomiono ponad 230 ekranów w punktach InMedio i kawiarniach Costa Coffee, a w ramach współpracy z siecią BP instalowanych jest 27 nośników City Screen na stacjach paliw w całej Polsce.

– „Wchodzimy w miejsca codziennego kontaktu konsumenta z marką – stacje paliw, dworce, centra handlowe w całej Polsce, poszerzając naszą obecność o nowe miasta. To przestrzenie o dużym potencjale dla nowoczesnych formatów DOOH” – wskazuje prezes spółki.

Mocne fundamenty po 2025 roku

Już wyniki za 2025 r. zapowiadały przyspieszenie. Skonsolidowane przychody Digital Network wzrosły o 51 proc. r/r do 112,9 mln zł, mimo że uwzględniały jedynie dwumiesięczny wkład przejętej spółki, która samodzielnie wygenerowała blisko 130 mln zł przychodów.

Grupa odnotowała również wzrosty na poziomie rentowności: zysk operacyjny wyniósł 50,5 mln zł (+59 proc.), EBITDA 66,9 mln zł (+53 proc.), a zysk netto 40,1 mln zł (+42 proc.). Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej sięgnął 37,6 mln zł, rosnąc o 50 proc. Wyniki te przekładają się na wzrost wartości spółki, której walory – w ciągu ostatnich 5 lat – zyskały ponad 2.500 proc.wyniki

Wejście na wyższy poziom

Przejęcie Braughman Group Media Outdoor okazało się przełomowym krokiem strategicznym, który przyspieszył rozwój Digital Network o kilka lat. Spółka działa dziś w większej skali, dysponuje szerszym portfolio i większą siłą negocjacyjną.

Efekty widać nie tylko w wynikach finansowych, ale również w zdolności do szybszego reagowania na zmiany rynkowe oraz rosnącą rolę cyfrowych formatów reklamy zewnętrznej. Grupa zapowiada dalszą ekspansję i inwestycje technologiczne, które mają podtrzymać wysoką dynamikę wzrostu.

Pierwszy kwartał 2026 r. wyraźnie pokazuje, że synergie sprzedażowe po akwizycji nie są jedynie założeniem strategicznym, lecz realnym motorem wzrostu – a sprawnie wdrożona, połączona oferta już przekłada się na wyniki

Henkel Polska ma nowego CFO. Marco van de Beek w zarządzie spółki

Firma Henkel Polska powołała nowego członka zarządu i dyrektora ds. finansów. Stanowisko z początkiem kwietnia tego roku objął Marco van de Beek, który z Henklem związany jest od 14 lat. Nowy dyrektor będzie odpowiadał za strategię finansową krajów wchodzących w Nort East Cluster: Polskę, Estonię, Litwę, Łotwę i Kazachstan.

W nowej roli Marco van de Beek będzie zarządzał procesami finansowymi, zapewniając stabilność i efektywność operacyjną w Polsce oraz w całym regionie Europy Północno-Wschodniej. Do jego zadań należy między innymi sprawozdawczość finansowa zgodnie z lokalnymi i międzynarodowymi standardami rachunkowości, sprawozdawczość podatkowa, kontroling działalności gospodarczej firmy i wsparcie decyzji biznesowych.

Dołączenie do polskiego zespołu to dla mnie kolejne, ekscytujące wyzwanie. Chcę wykorzystać swoje doświadczenie, aby wzmocnić zarządzanie finansami i wesprzeć firmę w realizacji rentownego, zrównoważonego wzrostu, zgodnego ze strategią Purposeful Growth. Skupię się na identyfikacji najważniejszych obszarów rozwoju, poprawie marż oraz sprawniejszej realizacji celów w całym regionie – mówi Marco van de Beek.

Nowy członek zarządu związany jest z firmą Henkel od czternastu lat – pierwsze doświadczenie zdobywał już jako stażysta, co pozwoliło mu poznać organizację od podstaw. Po ukończeniu studiów i krótkiej przerwie na pracę w sektorze bankowym w Niderlandach (ABN AMRO, Kempen & Co), w 2012 powrócił do Henkla, by objąć stanowisko Treasury Managera w centrali w Düsseldorfie. Przez ponad dekadę dynamicznie rozwijał swoją karierę w międzynarodowych strukturach firmy, zdobywając szerokie doświadczenie menedżerskie. Odpowiadał m.in za controlling i rozwój biznesu dla marek z portfolio Consumer Brands w regionie Ameryki Łacińskiej, pracując w Meksyku. Bezpośrednio przed objęciem obecnego stanowiska, pełnił w Hamburgu funkcję Head of Controlling Global Professional w dziale Henkel Consumer Brands Professional.

Marco van de Beek posiada bogate wykształcenie z zakresu ekonomii, biznesu i zarządzania, zdobyte na prestiżowych uczelniach, takich jak Uniwersytet Oksfordzki, University College Dublin i Copenhagen Business School. Swoją edukację menedżerską poszerzał w ramach międzynarodowego programu CEMS (Global Alliance in Management Education), zrzeszającego 26 szkół z 4 kontynentów. Posiada również prestiżowy tytuł Chartered Financial Analyst (CFA). Marco van de Beek urodził się w Holandii. Lubi pływanie i nurkowanie oraz piesze wędrówki z żoną.