Silny wzrost indeksu ISM przyciąga kapitał do USD

0

Rynki pozostają w nastroju nerwowości i niepewności, co podtrzymuje presję na aktywach ryzykownych. Silny wzrost indeksu ISM dla przemysłu łagodzi część obaw o hamowanie dobrej passy danych z USA i przyciąga kapitał do USD. Złoty jest pod presją i RPP mu nie pomoże. Podobnie dla CAD ważniejsze niż decyzja BoC będzie postęp w negocjacjach NAFTA.

Silny wzrost indeksu ISM dla przemysłu łagodzi część obaw o hamowanie dobrej passy danych z USA. Powszechna opinia stanowiła, że całe dobro związane z gospodarką USA jest już zdyskontowane przez dolara i teraz łatwiejsza droga będzie na rzecz słabości w reakcji na rozczarowania. W końcu nie ma wątpliwości wobec tego, że Fed podniesie stopy procentowe na najbliższym posiedzeniu we wrześniu i prawdopodobnie kolejny raz w grudniu. Jednak dodatkowym warunkiem koniecznym jest wystąpienie istotnej poprawy we wskaźnikach makro w reszcie świata, a przynajmniej w strefie euro i Chinach. Tymczasem dostajemy przeciwieństwo. ISM na 61,3 (z 58,1 w lipcu) pokazuje imponującą siłę aktywności gospodarczej, natomiast dziś rano słabszy Caixin PMI z Chin przypomina, że spowolnienie dosięga Państwo Środka i to nie bez winy wojny handlowej z USA. Wyczekiwane przyspieszenia ożywienia w Europie również się opóźnia, a dyskusja o stabilności budżetowej Włoch jest dodatkowym powodem do obaw. W rezultacie nie ma zachęty, by odchodzić od bezpiecznego USD, za to presja nasila się wobec EUR i walut z Antypodów. Tempo, z jakim rynek wykorzystał wyższe poziomy AUD (po lepszym od oczekiwań PKB z Australii) do sprzedaży, mówi sama za siebie.

Rynki pozostają w nastroju nerwowości i niepewności, co podtrzymuje presję na walutach rynków wschodzących. Choć kłopoty Turcji, Argentyny, RPA, czy Brazylii są lokalne, fakt, że muszę wymienić aż cztery gospodarki sugeruje, jak łatwo skłonić kapitał do defensywnego nastawienia w stronę emerging markets. EUR/PLN podchodzi pod 4,32 i ma pole, by zrobić jeszcze 2-3 grosze, ale wyższe poziomy są fundamentalnie nieuzasadnione. Dzisiejszy komunikat RPP nie powinien się różnić od poprzednich. Inflacja ustabilizowała się na 2 proc. (tj. poniżej celu NBP), a wzrost gospodarczy pozostaje dużo ponad wzrostem potencjalnym, stąd nie ma impulsów do zmiany nastawienia. Zakładamy, że podtrzymana zostanie retoryka braku konieczności zmiany poziomu stóp procentowych w 2019 r. i w 2020 r.

Czytaj również:  Polsce poza strefą euro grozi marginalizacja. Wspólna waluta może przynieść korzyści polityczne i finansowe, także rolnikom

Bank Kanady także powinien pozostawić stopę procentową bez zmian, choć dane krajowe przemawiają za kontynuacją zacieśniania polityki pieniężnej. PKB odbiło po I kw., nawet jeśli wyniki było trochę gorsze od oczekiwań (2,9 proc. vs 3,1 proc.). Sprzedaż detaliczna ma się mocno z silnym odczytem za maj (2 proc. m/m) i lekkim odreagowaniem w czerwcu (-0,2 proc.). Wszystkie trzy miary inflacji bazowe (bazowa, mediana i obcięta) ustabilizowały się wokół celu 2 proc., podczas gdy CPI podskoczył do 3 proc. r/r. Jedynie rynek pracy wysyła niejednoznaczne sygnały, gdyż silny przyrost zatrudnienia w lipcu (54,1 tys.) wynikał w głównej mierze z przyrostu zatrudnienia na niepełny etat, jak również zanotowano spadek dynamiki wynagrodzeń do 3 proc. r/r. Jednak niepewność towarzysząca negocjacjom NAFTA skłania BoC to czekania. Jako że jest mało prawdopodobne, aby BoC chciał wcisnąć dwie podwyżki do końca roku, wstrzymanie się z decyzją do października wiele banku nie kosztuje. W komunikacie prawdopodobnie zobaczymy ostrożnościowy ton z warunkowaniem ścieżki polityki od przyszłości relacji handlowych z USA. Rynek jest dość dobrze spozycjonowany na taki wydźwięk komunikatu. CAD będzie bardziej wrażliwy na przecieki z rozmów handlowych, które mają być dziś kontynuowane, a których finał jest też ważny dla banku centralnego.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.