Gubernator Banku Grecji Yannis Stournaras stwierdził, że ryzyko recesji w strefie euro jest realne i nie można go lekceważyć. W rozmowie z cypryjskim dziennikiem „Phileleftheros” podkreślił, że europejska gospodarka pozostaje pod presją rosnących cen energii, napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie oraz możliwych zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw.
Według Stournarasa wysokie koszty energii wywierają podwójną presję: hamują wzrost gospodarczy, a jednocześnie stymulują inflację. Jest to sytuacja szczególnie dotkliwa dla strefy euro, która pozostaje silnie uzależniona od importu surowców energetycznych. Szef greckiego banku centralnego zauważył, że obecny szok energetyczny nakłada się na okres słabszej koniunktury, zaostrzonych warunków kredytowych oraz ograniczonej przestrzeni fiskalnej w wielu państwach członkowskich.
Najnowsze dane Eurostatu potwierdzają wyhamowanie aktywności gospodarczej. W pierwszym kwartale 2026 roku PKB strefy euro wzrósł o zaledwie 0,1% w ujęciu kwartalnym (wobec 0,2% w poprzednim okresie), co przełożyło się na wzrost o 0,8% rok do roku.
Równolegle inflacja w eurolandzie przyspieszyła w kwietniu do 3,0% (z poziomu 2,6% w marcu). Głównym motorem tego wzrostu były ceny energii, które według wstępnych szacunków są o 10,9% wyższe niż przed rokiem.
W odpowiedzi na tę sytuację Europejski Bank Centralny podczas posiedzenia 30 kwietnia pozostawił stopy procentowe bez zmian (stopa depozytowa wynosi 2%). EBC przyznał jednak, że ryzyka inflacyjne przesunęły się w górę, przy jednoczesnym pogłębieniu się zagrożeń dla wzrostu PKB.
Taka konfiguracja danych stawia EBC w trudnym położeniu. Bank centralny musi balansować między walką z inflacją przekraczającą cel 2% a ryzykiem, że zbyt restrykcyjna polityka pieniężna wepchnie znajdującą się w stagnacji gospodarkę w głęboką recesję.
Stournaras zaznaczył, że dalsze kroki EBC będą zależeć od trwałości szoku energetycznego. Jeśli wzrost cen okaże się przejściowy i nie utrwali oczekiwań inflacyjnych, korekta kursu może nie być konieczna. Jednak w scenariuszu uporczywie wysokiej inflacji, konieczna może okazać się bardziej zdecydowana reakcja ze strony banku centralnego.





