Teatr jednego aktora

0

Jackson Hole miało być dla rynków najważniejszym wydarzeniem ubiegłego tygodnia, ale „wymiana ognia” między Chinami i Trumpem przyćmiła wszystko. Cła odwetowe Chin szybko spotkały się z ostrą kontrą USA, a rynki doświadczyły kolejnego uderzenia awersji do ryzyka. Tylko po to, by dziś rano usłyszeć od Trumpa, że „Chiny dzwoniły i chcą wznowić rozmowy handlowe”.

Który to już raz jesteśmy świadkami histerii Trumpa, kiedy sprawy nie idą po jego myśli? W piątek dwukrotnie przekonaliśmy się, co oznacza niezadowolenie prezydenta USA, jeśli jego „wola” nie jest respektowana. Najpierw Trump skrytykował szefa Fed, kiedy jego przemówienie w Jackson Hole nie wywołało silnego osłabienia dolara. Prezydent retorycznie zapytał, kto jest „naszym” większym wrogiem, szef Fed Jay Powell czy prezydent Chin Xi? Później Trump podniósł wojnę handlową z Chinami na wyższy poziom. Chiny zakomunikowały nowe cła na towary z USA warte 75 mld USD, na co Trump odpowiedział podwyższeniem ceł z 25 proc. do 30 proc. na warte 250 mld USD towary. Dodatkowo cła na warte 300 mld USD towary zostały podwyższone z 10 proc. do 15 proc. W efekcie w nowy tydzień rynki wchodziły z nasileniem awersji do ryzyka i ucieczki w stronę JPY i złota. Tylko po to, aby przed rozpoczęciem sesji w Europie usłyszeć od Trumpa, że Chiny chcą wznowienia rozmów handlowych.

Pierwotna panika została złagodzona, ale przysłowiowe mleko się rozlało. Inwestorzy nie będą dyskontować ostatniej eskalacji wojny handlowej jako wyraz taktycznego blefu. Muszą wyceniać faktyczny wzrost ceł i zakłócenia w handlu międzynarodowym niezależnie od tego, kto z czym do kogo później zadzwonił. Ponadto jest jeden czynnik, który nie maleje po dzisiejszym komunikacie o telefonie z Pekinu. To nieobliczalność Trumpa, który bynajmniej nie myśli o ekonomicznych konsekwencjach swoich działań. Piątkowe załamanie S&P500 o prawie 3 proc. nie bierze się z obaw o zakłócenie dostaw z Chin. Trump rozważa też nakazanie amerykańskim firmom wycofanie się z produkcji w Chinach. I dla każdego jest jasne, że nie obędzie się to bezkosztowo. Wydaje się, że perspektyw wojny handlowej nie można oceniać z użyciem ekonomicznie racjonalnych zasad. Efekty uboczne dla gospodarki USA mogą być poważne i wymagać zdecydowanej reakcji Fed. Rynek zakładający 100 pb obniżek do przyszłego roku nie musi być daleki od czekającej nas rzeczywistości, nawet jeśli sam Fed nie chce jeszcze tego przyznać. A jeśli Jay Powell i reszta FOMC będzie się opierał presji luzowania, furia Trumpa i tutaj może zostać szybko przekuta w akty wykonawcze. Jest to scenariusz wyraźnie negatywny dla USD, nawet jeśli krótkoterminowo dolar zyskuje kosztem walut ryzykownych.

Czytaj również:  Waluty rynków wschodzących rozpoczęły tydzień wyprzedażą

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.