Uber na giełdzie – spektakularne zwycięstwo czy wielka porażka?

0
giełda nowy jork USA

Akcje Ubera pojawią się na nowojorskiej giełdzie. Choć eksperci podkreślają, że to największy debiut ostatnich lat, nie brakuje również głosów sceptycyzmu. Szczególnie, że niedawne IPO Lyfta – głównego rywala Ubera – okazało się rozczarowaniem. To, czy Uber podzieli losy konkurencji, zależeć będzie od szeregu czynników.

Choć głośnych amerykańskich debiutów giełdowych w tym roku nie brakuje, inwestorzy z niecierpliwością czekają przede wszystkim na IPO Uber Technologies. Spółka 11 kwietnia złożyła prospekt emisyjny, tym samym oficjalnie rozpoczęła proces dopuszczenia do obrotu na amerykańskiej NYSE. W szykowaniu oferty i debiutu pomagają Uberowi m.in. Citigroup, Barclays, Goldman Sachs, Bank of America i Morgan Stanley.

Firma liczy na pozyskanie 9 miliardów dolarów. Wiąże się to ze sprzedażą 180 milionów akcji w cenie wahającej się w przedziale od 44 do 50 dolarów za każdą z nich. To pierwsze tak duże IPO od debiutu holdingu Alibaba w 2014 roku, dzięki któremu udało się zebrać 25 miliardów dolarów. Jeśli Uberowi się powiedzie, jego giełdowa wartość może już w chwili debiutu przekroczyć 90 miliardów dolarów.

Efekt Lyfta…

Dla wielu ekspertów to jednak wciąż przesadnie optymistyczny scenariusz. Jeszcze jesienią bankierzy inwestycyjni oceniali, że Uber może być wart nawet 120 miliardów dolarów. W kwietniu wycena zmalała do 100 miliardów. Tym samym, obecna, dwucyfrowa wartość spółki nasuwa pytanie czy Uber nie rozczaruje, podobnie jak Lyft. Marcowy debiut tego ostatniego wypadł blado, gdyż po wysokim otwarciu (ok. +20 proc.) kurs zaczął się gwałtownie osuwać, by już drugiego dnia notowań spaść poniżej ceny z IPO. Tak zwany „efekt Lyfta” może dotknąć także jego największego rywala, szczególnie w obliczu ostatnich problemów spółki.

– Słabe zachowanie kursu Lyfta może wzbudzać wątpliwości związane z IPO Ubera, gdyż inwestorzy mogą nie być skłonni płacić tak dużo za „premię wzrostową” w wycenie spółki. Należy pamiętać, że głośne debiuty często odbywają się w oparach przesadnego optymizmu. Skutkuje to dużymi przecenami cen ich akcji w ciągu kilku miesięcy, gdy tylko pojawią się rysy na prognozach wzrostu. Często nad kursem wisi też podaż akcji pracowniczych i menedżerskich – podkreśla Sebastian Trojanowski, zarządzający portfelami w Domu Maklerskim TMS Brokers.

Czytaj również:  USA świętują Dzień Niepodległości, Trump oskarża Chiny i strefę euro za manipulację kursem

Dynamiczny rozwój Ubera ostro przyhamował w ostatnim roku. Liczba zamówień przejazdów jeszcze w pierwszym kwartale 2018 r. przyrastała o 50 proc., podczas gdy w analogicznym okresie 2019 r. było to już zaledwie trochę ponad 30 proc. Uber w 2018 r. zanotował ok. 11,3 miliardów dolarów przychodu, co dało wzrost o 42 proc. w stosunku do poprzedniego roku, jednak dynamika ta znacznie zwolniła. Różnica między 2017 a 2016 rokiem wynosiła bowiem ponad 50 proc. Inwestorzy zapewne będą chcieli dowiedzieć się, czy słabsze dane nie są zapowiedzią zastoju w rozwoju firmy.

Jednak nie tylko dane finansowe kładą się cieniem na debiucie Ubera. Firma zmaga się obecnie z problemami związanymi z kierowcami, którzy dopiero co strajkowali przeciwko pogarszającym się warunkom finansowym. Choć Uber w prospekcie emisyjnym informował, że po wejściu firmy na giełdę kierowcy mogą liczyć na premię, ma to dotyczyć jedynie niewielkiej grupy osób najdłużej jeżdżących z aplikacją.

… czy spektakularny sukces?

Równolegle istnieje także pozytywny scenariusz, który wskazuje, że Uber ma szansę odnieść wielki giełdowy sukces. Rozczarowujący debiut Lyfta może pozwolić jego konkurentowi nie popełnić już tych samych błędów. Uber miał możliwość przeanalizować całą dostępną dokumentację finansową związaną z marcowym debiutem rywala. Być może właśnie dlatego wycena firmy jest nieco niższa, ale dzięki temu również bardziej realistyczna dla inwestorów.

Na korzyść Ubera przemawiają także inne technologiczne IPO, które miały miejsce już po debiucie Lyfta. Kwietniowy debiut spółki Pinterest – portalu społecznościowego do publikacji materiałów wizualnych – wypadł więcej niż okazale, gdyż cena akcji wzrosła o ponad 28 proc. w stosunku do ceny z IPO, windując wycenę całej spółki do blisko 13 miliardów dolarów. Początkowo Pinterest zamierzał sprzedać akcje w przedziale cenowym 15-17 dol., jednak w związku z dużym zainteresowaniem sprzedano je po 19 dol. Możliwe jest więc, że Uber również celowo zaniża ceny, aby pozytywnie zaskoczyć po debiucie.

Jak podkreśla CEO Ubera, Dara Khosrowshahi: „Uber jest przykładem firmy, która pojawia się tylko raz na pokolenie i dlatego możliwości, które są wciąż przed nim są ogromne”. Czy jedną z nich jest pozyskanie środków z giełdowego debiutu? Przekonamy się już jutro.