Uber pracuje nad rozwojem pojazdów autonomicznych. Pierwszeństwo mają jednak samochody latające

0

Specjaliści nie mają wątpliwości, w niedalekiej przyszłości każdy człowiek będzie mógł się wzbić w przestrzeń powietrzną. Nad tymi rozwiązaniami pracuje Uber. Wśród nich są helikoptery, samoloty, a nawet latające samochody.

– Jako firma z silnym technologicznym rozwojem skupiamy się bardzo mocno na rozwoju technologii. Myślimy o tym, w jaki sposób rynek będzie wyglądał za 5, 10, 15 lat, także oprócz samochodów autonomicznych, pracujemy nad rozwojem latających samochodów, które mogłyby obsługiwać użytkowników w części dużych miast na świecie. Pierwsze testy najprawdopodobniej odbędą się w Dubaju w najbliższej przyszłości – mówi agencji Informacyjnej Newseria Innowacje Kacper Winiarczyk, dyrektor generalny Uber Polska.

Latające samochody to nie jest jedyna innowacja, nad którą pracuje Uber, przy czym czasami nowe rozwiązania mogą bazować na starych technologiach. Na przykład w niektórych zakątkach świata takich jak Indie firma planuje wprowadzenie zamówień SMS, ze względu na kiepską dostępność do internetu. Amerykańskie przedsiębiorstwo chce także zwiększyć liczbę samochodów przeznaczonych do przewozu osób niepełnosprawnych.

– Wiemy, że społeczeństwo w krajach Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych, a także w Polsce bardzo gwałtownie się starzeje. Ludzie będą potrzebowali pomocy z transportem i to są takie wyzwania, na których obecnie najbardziej się skupiamy – przekonuje Kacper Winiarczyk.

Jak twierdzi dyrektor generalny Uber Polska, firma ma w przyszłości pełnić rolę katalizatora pomiędzy podmiotami, które świadczą usługi transportu lotniczego. Jednak aby tak się stało, musi zostać spełnionych kilka warunków. Jeśli wszystko uda się ze sobą odpowiednio skorelować, ceny będą o wiele przystępniejsze dla przeciętnego użytkownika.

– Rola Ubera to rola katalizatora współpracy pomiędzy tradycyjnymi firmami, które działają w przestrzeni helikopterów, samolotów czy rozwiązań hybrydowych. Z drugiej strony są to spółki, które zajmują się infrastrukturą do ładowania, bo chcielibyśmy, aby tego typu pojazdy były elektryczne i to musi być szybkie ładowanie przy bardzo dużych napięciach, więc jest to kolejne wyzwanie. Z trzeciej strony jest to kwestia lądowisk dla helikopterów, tudzież pojazdów latających. W dużych miastach jest ich relatywnie niewiele, głównie obsługują szpitale czy część firm, które tego rodzaju usług potrzebują – wyjaśnia Kacper Winiarczyk.

Czytaj również:  Firmy farmaceutyczne powiększają bazę naukowców opracowujących nowe leki w Polsce. AstraZeneca chce do 2018 roku zatrudnić 1 tys. osób

Amerykańska firma planami wybiega daleko w przyszłość, już teraz poszukując innowacji, które znacząco usprawnią komunikację i zwiększą jej komfort.

– Wspólnie staramy się stworzyć ramy funkcjonowania tego typu systemów, aby były one dużo bardziej przystępne cenowo niż to, co obecnie funkcjonuje na rynku. Żeby były jak najefektywniej wykorzystywane i żeby rozwiązywały problemy ruchu w miastach, a nie stwarzały nowych, bo oczywiście nie chcielibyśmy nigdy zobaczyć korków powietrznych przy samochodach latających – mówi Kacper Winiarczyk.