INVL, IFC i ACP inwestują w POLMED. Grupa sfinansuje przejęcie Radomskiego Centrum Onkologii

INVL Private Equity Fund II – największy fundusz private equity w krajach bałtyckich, zarządzany przez Grupę Invalda INVL – wraz z International Finance Corporation (IFC), należącą do Grupy Banku Światowego, oraz Accession Capital Partners (ACP) podpisały umowę inwestycyjną z Grupą POLMED. Konsorcjum dostarczy kapitał rozwojowy, który zostanie przeznaczony na sfinansowanie przejęcia Grupy KN – jednego z wiodących prywatnych ośrodków onkologicznych w Polsce.

POLMED – dynamiczny rozwój i sieć ogólnopolska

POLMED, założony w 1999 roku, należy dziś do największych prywatnych dostawców usług medycznych w kraju. W 2024 r. spółka osiągnęła przychody przekraczające 100 mln euro. Dysponuje 38 własnymi placówkami, zatrudnia około 2 tys. osób i współpracuje z ponad 4 tys. specjalistów medycznych. Każdego roku obsługuje ponad 4 mln pacjentów indywidualnych i świadczy usługi dla 3,5 tys. klientów korporacyjnych. Jej oferta obejmuje opiekę ambulatoryjną, diagnostykę obrazową oraz rehabilitację domową i stacjonarną.POLMED

Grupa KN – nowoczesna onkologia i neurochirurgia

Przejęcie obejmie Radomskie Centrum Onkologii (RCO), Centrum Gamma Knife oraz Radomskie Centrum Rodziny w Warszawie. Placówki, działające pod marką Grupa KN, powstały w 2011 r. i należą do kluczowych prywatnych ośrodków onkologicznych w Polsce. Zatrudniają ponad 700 osób i dysponują około 150 łóżkami, w tym 14 stanowiskami do chemioterapii. Grupą kierują prof. Mirosław Ząbek – światowej klasy neurochirurg – oraz Dorota Ząbek, którzy pozostaną aktywni w spółce po transakcji.

Synergie i dalszy rozwój

Połączenie POLMED i Grupy KN ma umożliwić stworzenie kompleksowej platformy medycznej, łączącej opiekę ambulatoryjną i specjalistyczną z zaawansowanymi terapiami onkologicznymi. – Włączenie szpitala onkologicznego oraz technologii Gamma Knife to realizacja naszej strategii poszerzania kompleksowości usług z myślą o pacjencie i jego komforcie – podkreśla Radosław Szubert, założyciel i prezes Grupy POLMED.

Dorota Ząbek, wiceprezes Grupy KN, wskazuje na korzyści dla pacjentów obu stron: – Dołączenie do Grupy POLMED zwiększy dostępność nowoczesnych terapii onkologicznych i poprawi komfort leczenia.

Zaangażowanie inwestorów

Konsorcjum inwestorów obejmie znaczące udziały mniejszościowe w połączonym podmiocie. Większościowy pakiet pozostanie w rękach założycieli POLMED – Radosława Szuberta i Romualda Magdonia, którzy będą kontynuować zarządzanie firmą.

Widzimy potencjał POLMED, by stał się liderem rynku, podobnie jak w przypadku naszych wcześniejszych inwestycji – ocenił Luke Staniczek, Investments Lead w Polsce w INVL Private Equity Fund II.

Z kolei Ary Naïm, Country Manager Grupy Banku Światowego na Polskę, podkreślił, że IFC wspiera transformację POLMED w cyfrowo wspieraną platformę zdrowotną, odpowiadającą na rosnące potrzeby pacjentów.

Nasze doświadczenie w sektorze zdrowotnym, zdobyte dzięki inwestycjom w takie spółki jak Medicales czy LUX MED, pozwoli nam skutecznie wspierać POLMED w dalszym rozwoju – dodał Piotr Sadowski, Partner w Accession Capital Partners.

Warunki transakcji i doradcy

Finalizacja transakcji wymaga zgody Prezesa UOKiK oraz spełnienia dodatkowych warunków zawieszających. W procesie uczestniczył szeroki zespół doradców: Baker McKenzie (INVL), CIC Corporate Finance i EY/EY Parthenon (POLMED), Norton Rose Fulbright (ACP), MJH Moskwa Jarmul Haładyj (POLMED), Hogan Lovells (IFC), Pekao Investment Banking i Domański Zakrzewski Palinka (Grupa KN).

ROBYG przydzielił obligacje o wartości 75 mln zł

ROBYG zakończył subskrypcję i przydzielił obligacje serii PH o wartości 75 mln zł. Przydzielono 75.000 sztuk obligacji o wartości nominalnej 1000 zł każda na rzecz 11 podmiotów instytucjonalnych. Obligacje zostaną wprowadzone do obrotu na rynku Catalyst. W 2025 roku ROBYG pozyskał z emisji obligacji 475 mln zł.

„Z sukcesem zakończyliśmy kolejną emisję obligacji – serii PH – pozyskując 75 mln zł od inwestorów instytucjonalnych. Cieszy nas duże zainteresowanie rynków finansowych, które potwierdza zaufanie do strategii rozwoju Grupy ROBYG oraz naszej stabilnej pozycji na rynku nieruchomości. Warto podkreślić, że łączna wartość środków pozyskanych przez nas z emisji obligacji w 2025 roku sięgnęła już 475 mln zł – to istotne wsparcie dla dalszej realizacji naszych projektów inwestycyjnych i rozwoju działalności operacyjnej. Rynek mieszkaniowy w Polsce wchodzi obecnie w nową fazę – dojrzalszą, bardziej zrównoważoną i uregulowaną. Choć podaż mieszkań wciąż pozostaje względnie wysoka, to tempo przyrostu nowych inwestycji wyraźnie maleje. Wynika to z kilku nakładających się czynników: wzrostu kosztów realizacji, ograniczonej dostępności gruntów w największych aglomeracjach, niepewności regulacyjnej oraz większej ostrożności inwestorów w dobie wciąż wysokich stóp procentowych i zmieniającej się demografii. Rynek mieszkaniowy w Polsce będzie się profesjonalizował, stając się bardziej dojrzały, zróżnicowany i selektywny. Kluczowe będzie dostosowanie się do nowych warunków – zarówno przez deweloperów, jak i klientów. Ci, którzy potrafią elastycznie reagować na zmiany, inwestować w jakość i innowacje, będą w stanie nie tylko przetrwać ten etap transformacji, ale i wykorzystać go jako szansę rozwoju” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

W ROBYG obserwujemy stabilny, wysoki poziom sprzedaży. Klienci są aktywni, a nasza szeroka oferta, elastyczne podejście i atrakcyjne lokalizacje sprawiają, że cieszymy się dużym zainteresowaniem. Nasza strategia zakłada dalszy rozwój – zarówno w segmencie mieszkań na sprzedaż w ROBYG, jak i w modelu PRS realizowanym wyłącznie przez Vantage Development (pod marką Vantage Rent), co pozwala nam elastycznie odpowiadać na zmieniające się potrzeby rynkowe. Patrzymy z optymizmem na drugą połowę roku i kolejne lata. Spodziewamy się, że wraz z dalszą stabilizacją stóp procentowych i większą dostępnością kredytów mieszkaniowych, popyt pozostanie silny. Jesteśmy dobrze przygotowani do dalszego działania – mamy zabezpieczony bank ziemi, gotowe projekty i zespół z dużym doświadczeniem. Obecna sytuacja to dla nas przede wszystkim szansa na dalsze umacnianie pozycji rynkowej i rozwój z korzyścią zarówno dla klientów, jak i inwestorów – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

„Z dużą satysfakcją odnotowujemy, że inwestorzy ponownie obdarzyli ROBYG swoim zaufaniem. Grupa ROBYG utrzymuje bardzo dobrą kondycję finansową i operacyjną, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w wynikach sprzedażowych, jak i w osiąganych marżach oraz rentowności. Nasze solidne fundamenty, odpowiedzialne zarządzanie finansami oraz przemyślana strategia inwestycyjna są doceniane przez inwestorów, a wynik emisji obligacji jest tego potwierdzeniem. Łączna wartość środków pozyskanych w 2025 roku wynosi już 475 mln PLN, co umożliwia nam realizację nowych projektów mieszkaniowych oraz dalsze wzmacnianie pozycji ROBYG na rynku deweloperskim. Serdecznie dziękujemy wszystkim inwestorom za udział w emisjach – ich wsparcie stanowi dla nas nie tylko dowód uznania, lecz także motywację do dalszego budowania wartości ROBYG” – podumowała Marta Hejak, CFO oraz wiceprezes zarządu ROBYG i Vantage.

W pierwszej połowie 2025 roku ROBYG z Grupy TAG Immobilien zanotował przychody ze sprzedaży na poziomie ponad 491 mln zł, podczas gdy marża brutto ze sprzedaży wyniosła blisko 117 mln zł. EBIT wyniósł około 106 mln zł, a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł ponad 87 mln zł. W 2025 roku Grupa TAG w Polsce planuje sprzedaż na poziomie 2800 mieszkań.

Ponadto ROBYG konsekwentnie powiększa swój bank ziemi, który na koniec pierwszego półrocza 2025 r. obejmował ponad 21.500 lokali w całej Polsce. ROBYG aktywnie poszukuje również nowych terenów inwestycyjnych. Łączna wartość podpisanych w Polsce umów zakupu gruntów na koniec H1 2025 wyniosła około 689 mln zł.

W pierwszym półroczu 2025 roku Grupa TAG w Polsce podpisała ponad 1080 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz dodatkowo około 160 umów rezerwacyjnych, które pozostały do sfinalizowania jako deweloperskie wkrótce. ROBYG podpisał około 960 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz około 160 umów rezerwacyjnych, które pozostały do sfinalizowania jako deweloperskie wkrótce. Grupa TAG w H1 2025 zrealizowała i rozpoznała w przychodach ponad 640 lokali, 516 lokali zostało przekazanych klientom, a ponad 130 lokali wprowadzono na wynajem. ROBYG zrealizował i przekazał klientom ponad 460 lokali. Łącznie Grupa TAG w Polsce ma w budowie ponad 6000 mieszkań i lokali komercyjnych. Portfolio mieszkań na wynajem Grupy wyniosło 3349 lokali. Aktualnie w ofercie ROBYG ma blisko 1950 lokali.

W 2024 roku Grupa TAG w Polsce (Grupy Deweloperskie ROBYG i Vantage) pozyskała finansowanie w łącznej kwocie 991,5 mln zł. W styczniu 2025 r. ROBYG, spółka z Grupy TAG, z sukcesem wyemitowała nową serię obligacji o wartości 250 mln zł, a w maju 2025 r. zakończono subskrypcję kolejnej serii obligacji o wartości 150 mln zł. ROBYG spłacił obligacje o wartości nominalnej 210 mln zł w 2024 r. i 22,5 mln zł w I półroczu 2025 r.

W pierwszym półroczu 2025 oraz w 2024 roku ROBYG zrealizował szereg działań, mających na celu zminimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko. Wszystkie osiedla ukończone w pierwszym półroczu 2025 oraz w 2024 roku są zgodne z Zielonym Standardem – wewnętrzną regulacją oficjalnie przyjętą przez Zarząd, która określa w jaki sposób projektować budynki i wykonywać prace budowlane, aby były bardziej zrównoważone środowiskowo. Już 100% energii elektrycznej na budowie jest zeroemisyjna zgodnie zakupionymi gwarancjami pochodzenia, a 88% zbudowanych budynków mieszkaniowych wielorodzinnych w pierwszym półroczu 2025 oraz w 2024 roku ma zapotrzebowanie na energię pierwotną (EP) o 10% niższe od wymaganego. Zgodność z taksonomią UE od 2026 r. dla wszystkich nowych projektów budowlanych realizowanych przez ROBYG na rzecz rozwoju portfela najmu Vantage Rent to kolejny ambitny cel w ramach modelu biznesowego Grupy. Ponadto firma dba o różnorodność w miejscu pracy – w 2024 r. kobiety stanowiły 73,8% pracowników, a 50% wyższej kadry zarządzającej to kobiety.

Ponadto Grupa ROBYG jako pierwszy deweloper w Polsce powołała instytucję Rzecznika Klienta – to ekspertka wspierająca klientów na każdym etapie kontaktu z firmą. Nowa rola ma wzmocnić zaufanie i zapewnić realne wsparcie klientom, a także służyć radą i dodatkowymi wyjaśnieniami. Inicjatywa jest częścią szerszych działań Grupy ROBYG na rzecz poprawy doświadczenia klienta i budowania nowoczesnych standardów w branży nieruchomości. ROBYG wprowadził także nowy segment sprzedaży – ofertę premium Grand Selection. Dostępne są najwyższej klasy apartamenty w wyjątkowych, prestiżowych lokalizacjach: w Warszawie w inwestycji Royal Residence oraz w Trójmieście w projektach: Nowa Wałowa, Nadmotławie i Wendy. ROBYG już planuje kolejne propozycje należące do tej linii – w Poznaniu i innych miastach, gdzie prowadzi działalność.

Najważniejsze dane ROBYG:

  2020 2021 2022 2023 2024
Umowy deweloperskie i przedwstępne 2738 4308 2144 3488 1900
Lokale uznane w przychodach 2715 2940 3500 3359 2300
Przychody 1,11 mld zł 1,3 mld zł 1,5 mld zł 1,8 mld zł 1,3 mld zł

Certyfikaty i bezpieczeństwo żywności w kontekście globalnych targów

Bezpieczeństwo żywności i certyfikacja producentów to jeden z filarów współczesnego rynku spożywczego. W dobie globalizacji, dynamicznych zmian w łańcuchach dostaw i rosnącej świadomości konsumentów, kwestie jakości produktów stają się równie istotne jak sam smak czy cena. Coraz częściej to właśnie certyfikaty i zgodność z normami regulacyjnymi decydują o sukcesie marki – zarówno na lokalnym, jak i międzynarodowym rynku.

Dlaczego certyfikaty w branży spożywczej są tak ważne?

Certyfikaty żywnościowe pełnią kilka kluczowych funkcji. Przede wszystkim dają konsumentowi pewność, że produkt spełnia normy bezpieczeństwa i jakości obowiązujące w danym regionie. W Europie Środkowej i Zachodniej standardy w tym zakresie są jednymi z najbardziej wymagających na świecie. To oznacza, że każdy producent musi sprostać rygorystycznym wymogom dotyczącym m.in.:

  • kontroli surowców,
  • higieny procesów produkcyjnych,
  • przechowywania,
  • transportu.

Wśród najczęściej stosowanych norm wyróżnia się chociażby ISO 22000, IFS Food, BRCGS czy certyfikaty ekologiczne potwierdzające zrównoważoną i przyjazną środowisku produkcję. Te oznaczenia stanowią swoistą „wizytówkę jakości” – niezależnie od tego, czy mówimy o mleku, mięsie, pieczywie czy produktach convenience.

Targi jako platforma wymiany wiedzy o bezpieczeństwie żywności

Globalne targi spożywcze to nie tylko przestrzeń do zaprezentowania nowych produktów czy nawiązania kontraktów handlowych. To również forum, na którym specjaliści z różnych kontynentów spotykają się, by wymieniać doświadczenia związane z regulatorami food safety.

Podczas międzynarodowych wydarzeń, takich jak targi w Warszawie WorldFood Poland, temat bezpieczeństwa żywności regularnie powraca w programach konferencji, panelach eksperckich i warsztatach. Producenci i dostawcy mogą skonfrontować swoje praktyki z trendami i regulacjami obowiązującymi w innych krajach. To szczególnie cenne w czasach, gdy łańcuchy dostaw są globalne, a produkt, który dziś powstaje w Polsce, jutro może trafić na półki sklepów w Azji czy Afryce.

WorldFood Poland,

Jak certyfikaty wspierają budowę zaufania konsumentów?

Dla odbiorców detalicznych i hurtowych liczy się coś więcej niż tylko atrakcyjne opakowanie czy cena. Certyfikat jakości to sygnał, że dany producent jest wiarygodny i przestrzega norm bezpieczeństwa żywnościowego. W praktyce oznacza to m.in.:

  • eliminację ryzyka zanieczyszczeń i niepożądanych substancji,
  • gwarancję powtarzalności i wysokiego poziomu jakości,
  • transparentność procesów produkcyjnych,
  • możliwość szybkiego reagowania w razie kontroli czy wycofania produktu z rynku.

Dzięki temu konsument, stojąc przed półką sklepową, czuje się bezpieczniej, wybierając produkt oznaczony odpowiednim certyfikatem. W świecie, w którym zaufanie do marek jest jedną z kluczowych walut, ma to ogromne znaczenie.

Europejskie standardy jako wzór dla innych rynków

Warto podkreślić, że Europa Środkowo-Wschodnia charakteryzuje się wyjątkowo wysokimi standardami produkcji żywności. Dla wielu zagranicznych wystawców uczestniczących w targach to okazja, by podpatrzeć, jak lokalni producenci wdrażają regulacje i budują systemy jakości. Z kolei polskie firmy mają możliwość porównania swoich rozwiązań z praktykami stosowanymi w Azji, Ameryce czy Afryce, co otwiera przestrzeń do dalszego rozwoju i wdrażania innowacji.

Podsumowanie

Bezpieczeństwo i certyfikacja żywności to dziś nieodłączny element działalności producentów spożywczych. Wymogi regulacyjne stają się coraz bardziej rygorystyczne, a konsumenci coraz uważniej przyglądają się etykietom i oznaczeniom. Globalne targi spożywcze, takie jak WorldFood Poland w Warszawie, stanowią wyjątkową okazję, by poznać najnowsze regulacje, wymienić doświadczenia i znaleźć partnerów biznesowych, którzy stawiają na jakość i bezpieczeństwo.

Creotech Quantum złożył prospekt do KNF – spółka przygotowuje się do debiutu na GPW w 2026 roku

Creotech Quantum S.A., polska Spółka zajmująca się rozwojem i komercjalizacją technologii kwantowych, złożyła w dniu 30 września 2025 roku prospekt do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) w związku z planowanym wydzieleniem Spółki z Creotech Instruments i wprowadzeniem akcji do obrotu na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Wydzielenie nastąpi poprzez ofertę akcji podziałowych i nie wiąże się z pozyskaniem nowych środków finansowych przez Spółkę.

Działalność Creotech Instruments w obszarze kwantowym rozpoczęła się w 2012 roku.  W kwietniu br. Zarząd Creotech Instruments podjął decyzję o wydzieleniu tego segmentu do odrębnego podmiotu. Spółka Creotech Quantum powstała w czerwcu 2025 roku, a plan podziału został ogłoszony pod koniec sierpnia br. Podział ma na celu przyspieszenie komercjalizacji rozwijanych rozwiązań oraz szerszy dostęp do zewnętrznych źródeł finansowania, w tym programów dedykowanych MŚP.

Złożenie prospektu do Komisji Nadzoru Finansowego to ważny krok w procesie wprowadzenia Creotech Quantum na główny rynek GPW. Naszym celem jest budowa silnego i wyspecjalizowanego podmiotu, koncentrującego się na czterech kluczowych obszarach technologii kwantowych: bezpieczeństwie komunikacji opartej na QKD (System Kwantowej Dystrybucji Klucza), systemach sterowania procesorami kwantowymi, precyzyjnych systemach synchronizacji czasu oraz zaawansowanych kamerach astronomicznych i specjalistycznych. Wydzielenie segmentu kwantowego ze struktur Creotech Instruments pozwoli nam na skuteczniejszą komercjalizację rozwijanych produktów oraz efektywniejsze wykorzystanie szans rynkowych w Europie i na świecie. Szczególnie istotnym kontekstem dla naszego rozwoju jest przyjęcie Europejskiej Strategii Kwantowej oraz rozpoczęcie prac nad Polityką Rozwoju Technologii Kwantowych w Polsce, które podkreślają znaczenie niezależności technologicznej i budowy silnego ekosystemu kwantowego. Realizacja tych inicjatyw stwarza dogodne warunki dla spółek takich jak nasza – zarówno poprzez nowe możliwości współpracy międzynarodowej, jak i potencjalne kontrakty czy dostęp do strategicznej infrastruktury. Naszą intencją jest, aby
w II kwartale 2026 roku akcje Creotech Quantum były notowane na warszawskiej giełdzie
komentuje dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

Działalność spółki Creotech Quantum S.A., utworzonej w czerwcu br., opiera się na czterech kluczowych filarach:

  1. Bezpieczeństwo komunikacji (QKD) – systemy kwantowej dystrybucji kluczy oparte na fundamentalnych prawach fizyki kwantowej, które gwarantują bezpieczeństwo komunikacji niemożliwe do złamania za pomocą komputerów kwantowych ani innych obecnych czy przyszłych metod obliczeniowych.
  2. Sterowanie procesorami kwantowymi i korekcja błędów (Sinara) – systemy sterujące dla komercyjnie budowanych komputerów kwantowych, bazujące na elektronice z rodziny Sinara, oraz rozwój kriogenicznych układów scalonych do zarządzania procesorami jonowymi (projekt w ramach programu Quantum Flagship Komisji Europejskiej).
  3. Precyzyjna synchronizacja czasu (WhiteRabbit) – rozwiązania sprzętowe umożliwiające dystrybucję wzorca czasu i częstotliwości o jakości zegara atomowego w infrastrukturze krytycznej, przy jednoczesnej transmisji klasycznych danych po tym samym medium.
  4. Kamery astronomiczne – rozwój zaawansowanej kamery CreoSky 6000 SST, przeznaczonej do zastosowań astronomicznych i obserwacyjnych z powierzchni Ziemi, m.in. w obserwatoriach i stacjach naziemnych.

W obszarze QKD Creotech Quantum jest liderem projektu eCAUSIS, realizowanego dla Komisji Europejskiej. Projekt obejmuje zarówno urządzenia QKD, wraz z łańcuchem dostaw kluczowych komponentów, jak i oprogramowanie, włączając w to aspekty integracji z siecią oraz system zarządzania kluczami kryptograficznymi. W II kwartale 2025 roku Spółka kontynuowała prace nad prototypem drugiego modułu o mniejszych rozmiarach i zintegrowanej elektronice. W kwietniu, podczas QCI Days w Atenach, zaprezentowano autorski system Quantum Key Distribution rozwijany w ramach projektu eCAUSIS. Jego wprowadzenie na rynek przez Creotech Quantum jest planowane na 2026 rok i będzie to jeden z pierwszych oraz nielicznych systemów QKD oferowanych przez producentów europejskich. Creotech Quantum jest właścicielem całości praw własności intelektualnej do systemu QKD powstałego w projekcie, co umożliwia jego dalszy rozwój i komercjalizację.

Spółka realizuje również trzy projekty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), obejmujące komponenty stacji naziemnych QKD i systemy pomiarowe. Rozwija przy tym kompetencje w zakresie integracji takich stacji, których odbiorcami będą zarówno instytucje publiczne, jak i sektor komercyjny, m.in. operatorzy infrastruktury krytycznej, banki, sektor energetyczny czy podmioty medyczne.

W ramach drugiego filaru Spółka produkuje i dostarcza zarówno pojedyncze moduły, jak i złożone, zintegrowane systemy kontroli eksperymentów lub procesorów kwantowych w oparciu o unikalne know-how i kompetencje zbudowane przez lata w Creotech Instruments. Oferuje także wsparcie i szkolenia nowym użytkownikom. Opracowuje również specjalistyczną kamerę do odczytu stanu kubitów bazujących na jonach lub atomach, która będzie kluczowym komponentem przyszłych systemów korekcji błędów w procesorach kwantowych oraz nowym produktem w portfolio Spółki.

Spółka uczestniczy również w budowie i integracji dwóch komputerów kwantowych dla Komisji Europejskiej. Jeden powstaje w ramach programu Quantum Flagship, gdzie Spółka projektuje i dostarcza podsystem sterowania procesorem kwantowym, który będzie skalowalny do dużej liczby kubitów. Drugi komputer kwantowy instalowany jest w ramach programu EuroHPC JU w Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym (PCSS) afiliowanym przy Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN. Spółka opracuje wraz z PCSS nowe metody integracji komputera kwantowego z superkomputerem klasycznym wspierające implementację algorytmów hybrydowych oraz korekcji błędów. W ramach obu projektów opracowane zostaną nowe podsystemy i rozwiązania, które staną się produktami Spółki.

W zakresie rozwoju systemów synchronizacji czasu (White Rabbit), Creotech prowadzi obecnie testy tej technologii z potencjalnymi odbiorcami z sektora prywatnego, w szczególności telekomunikacji oraz z sektora publicznego, głównie ESA. W ramach projektu WR5G Spółka rozwija technologie przyszłości na potrzeby komunikacji 5G/6G, zarówno naziemnej, jak i NTN (non-terrestrial-network, pozaziemskiej). Prowadzone są także analizy dotyczące możliwości wykorzystania White Rabbit do strategicznego uniezależnienia od sieci GPS/GNSS, które są podatne na zakłócenia.

Ostatnim istotnym filarem działalności Creotech Quantum jest rozwój wysokoczułych kamer CreoSky 6000. Są to zaawansowane systemy optyczne, opracowane z myślą o monitorowaniu sytuacji na orbicie okołoziemskiej i wykrywaniu obiektów mogących zagrażać infrastrukturze naziemnej i kosmicznej. Wyodrębnienie tej linii biznesowej nastąpiło wraz ze sprzedażą pierwszego egzemplarza kamery w dniu 13 sierpnia 2025 roku dla Teplice Observatory and Planetarium (Czechy). Wartość kontraktu wyniosła 196 tys. euro. Projekt doskonale wpisuje się w długofalową strategię Spółki, zakładającą rozwój zaawansowanych systemów optycznych wspierających zarówno sektor kosmiczny, jak i badania naukowe. Creotech Quantum planuje dalszy rozwój linii produktów z rodziny CreoSky, z zamiarem ich komercjalizacji na rynkach krajowych i zagranicznych, w tym w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Wydzielenie działalności kwantowej ze struktur Creotech Instruments umożliwia Spółce szybszą komercjalizację opracowanych technologii oraz łatwiejszy dostęp do finansowania zewnętrznego, w tym programów przeznaczonych dla MŚP. Intencją zarządu jest wprowadzenie Creotech Quantum na główny rynek GPW w II kwartale 2026 roku.

Na czele Creotech Quantum S.A. stoją dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu oraz Paweł Zienkiewicz, Wiceprezes Zarządu. W skład Rady Nadzorczej wchodzą: Agnieszka Jasińska-Kołodziej (Przewodnicząca Rady Nadzorczej), Włodzimierz Nowak (Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej), Marek Dietl, Bianka Siwińska oraz Aleksander Szalecki – członkowie Rady Nadzorczej.

NIS2 kontra rzeczywistość: przepisy nie doganiają cyberzagrożeń

Instytucje publiczne i operatorzy infrastruktury krytycznej zgłosili w zeszłym roku aż 1600 cyberincydentów, jak wynika z najnowszych danych CSIRT GOV[1]. Czy byłoby inaczej, gdyby już rok temu skutecznie wdrożono nowe dyrektywy unijne? Specjaliści z Palo Alto Networks potwierdzają, że najsilniej regulowane branże wykazują największą dojrzałość i odporność na cyberataki, jednak spełnienie wymogów prawnych to dopiero pierwszy krok do pełnego bezpieczeństwa. Wymaga ono strategicznego zarządzania ryzykiem, a także umiejętności wykrywania i reagowania na zagrożenia ewoluujące szybciej niż przepisy prawne.

Europejskie regulacje, takie jak RODO, NIS2, DORA czy AI Act, powstały, aby wspierać cyfryzację i ograniczać związane z nią ryzyka. Te cztery dyrektywy pokazują również jak dynamiczne, a czasem trudne do implementacji jest nowe prawo. Polska nie jest odosobnionym przypadkiem, ponieważ podobne opóźnienia miały miejsce również w Niemczech i kilkunastu innych państwach.

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach Polska dalej będzie w czołówce najczęściej atakowanych krajów. Choć sektor prywatny znajduje się na szczycie listy celów zorganizowanych grup przestępczych, to coraz częściej ich celem są również tajemnice wojskowe, informacje o infrastrukturze krytycznej czy dane medyczne pacjentów szpitali. Dlaczego? Takie podejście to jedna z metod dywersyfikacji działalności przestępczej.

Przykładowo polskie szpitale gromadzą w przestarzałych i niezabezpieczonych systemach niezliczone ilości wrażliwych danych o pacjentach, co dla zorganizowanej grupy cyberprzestępczej stanowi prawdziwą gratkę. Z podobnymi problemami mierzą się dziesiątki tysięcy małych i średnich firm oraz instytucji państwowych już na szczeblu samorządowym. To łatwy łup, obok którego przestępcy rzadko przechodzą obojętnie. Nowe regulacje unijne mają  pomóc uszczelnić i zabezpieczyć najbardziej wrażliwe obszary. Wciąż toczy się jednak debata nad ich ostatecznym kształtem w ramach prawa krajowego.

„Znaczna grupa decydentów i przedsiębiorców jest sceptyczna wobec zakresu obowiązków, które wprowadza dyrektywa NIS2. Do nas również docierają opinie, że panuje obawa przed potencjalnym przeregulowaniem rynku lub przeciwnie – że kolejne regulacje są najlepszym zabezpieczeniem przed cyberatakami. Nasze doświadczenie zdobyte w ponad 150 krajach wskazuje, że ani same regulacje, ani tylko oprogramowanie ochronne nie są w stanie samodzielnie zapewnić organizacji pełnego bezpieczeństwa. Ustawa jest pewnego rodzaju fundamentem. Jednakże zbudowanie szczelnego muru zależy od tego, jak firmy będą wdrażać wytyczne oraz z jakimi dostawcami rozwiązań ochronnych będą współpracować” – tłumaczy Wojciech Gołębiowski, wiceprezes i dyrektor zarządzający Palo Alto Networks w Europie Środkowo-Wschodniej.

Opublikowany wiosną tego roku raport ENISA[2] wskazuje na istnienie dużych różnic w dojrzałości cyfrowej pomiędzy firmami, zarówno ze względu na branże, jak i wielkość organizacji. Ponadto do grona sektorów objętych już istniejącymi przepisami (np. sektor bankowy, energetyczny czy telekomunikacyjny), dołączy ogromna liczba podmiotów, które nigdy dotąd nie musiały spełniać sformalizowanych wymogów w zakresie cyberbezpieczeństwa[3]. ENISA sygnalizuje, że m.in. z tego powodu na gruncie poszczególnych państw nadzór nad przestrzeganiem założeń dyrektywy NIS2 może być utrudniony. Firmy, które nigdy nie podlegały restrykcyjnym wymogom formalnym mogą mieć kłopot z zaadaptowaniem się do nowej sytuacji. Z kolei urzędnicy otrzymają zadanie kontrolowania branż, których nie zdążyli jeszcze poznać[4].

Analitycy z Palo Alto Networks wskazują, że poczucie przytłoczenia ilością wymogów formalnych może powodować u przedsiębiorców obawy, a nawet opór przed dostosowaniem się nie tylko do dyrektywy NIS2, ale także do innych rozwiązań prawnych w przyszłości.

Czy zatem NIS2 było błędem? Przeciwnie. NIS2 pokazuje zmiany w obrazie ryzyk, z którymi muszą radzić sobie organizacje i wskazuje na konieczność dostosowywania zabezpieczeń do nowych zagrożeń. Podkreśla także konieczność traktowania systemów bezpieczeństwa jako integralnego elementu działalności organizacji wpływającego również na bezpieczeństwo otoczenia, w którym działa firma, a nawet całe państwo. Z drugiej strony ten przypadek udowadnia tylko, że nagromadzenie przepisów może przytłoczyć decydentów, a nawet zablokować cały proces naprawy systemu. To pokazuje również, jaki rozdźwięk panuje między założeniami formalnej zgodności a rzeczywistym cyberbezpieczeństwem. To sytuacja, na którą nie można sobie pozwolić ani w Polsce, ani w innych krajach objętych ryzykiem geopolitycznym.

„Utrzymanie formalnej zgodności z przepisami wymaga ciągłego śledzenia zmian prawnych, jak również dostosowywania rozwiązań cyberbezpieczeństwa do nowych wymogów. To oczywiste, że większość instytucji publicznych, a także małych i średnich firm nie ma zasobów, aby się tym samodzielnie zajmować. Obawa przed tymi kosztownymi obowiązkami może utwierdzać decydentów w przekonaniu, że należy jak najdłużej wstrzymywać wdrożenie NIS2. Z kolei każdy miesiąc opóźnienia procesu legislacyjnego może prowadzić do tego, że ustawa zaraz po uchwaleniu będzie wymagała nowelizacji uwzględniającej pojawiające się w międzyczasie procedury reagowania na zupełnie nowe cyberzagrożenia. Proszę pamiętać, że żyjemy w przededniu ery kwantowej. Charakter cyberataków za chwilę znowu się zmieni, a zarówno dostawcy oprogramowania ochronnego, jak i decydenci muszą być na to gotowi z wyprzedzeniem” – podkreśla Wojciech Gołębiowski.

Specjaliści z Palo Alto Networks podkreślają, że podstawowa zgodność instytucjonalna nie jest tożsama ze skuteczną ochroną przed cyberzagrożeniami. Ponadto pewnych rozwiązań nie da się wyegzekwować w ramach żadnych regulacji. Przykładowo cyberprzestępcy coraz śmielej i coraz skuteczniej wykorzystują zwykłą ludzką podatność na manipulację. Dlatego do zmian w zakresie cyberbezpieczeństwa należałoby podchodzić w sposób systemowy. W realiach gwałtownie zmieniającego się środowiska cyfrowego jedną z kluczowych kompetencji jest brak zaufania do zewnętrznego otoczenia, czyli nauka stosowania zasady „zero trust”. Dopóki nie zostanie wypracowany konsensus co do regulacji prawnych obejmujących wszystkie wrażliwe podmioty, jedyną szansą dla wielu branż jest wiedza, jak nie dać się zmanipulować w świecie cyfrowym i jak rozpoznawać potencjalne cyberzagrożenia.

[1] Raport o stanie bezpieczeństwa cyberprzestrzeni RP w 2024 roku – Raporty o stanie bezpieczeństwa cyberprzestrzeni RP CSIRT GOV, s. 14

[2] enisa nis360 2024, s.8-9

[3] enisa nis360 2024, s.8-9

[4] enisa nis360 2024, s.8-9

TD SYNNEX przejmie działy AV/UC i gaming od Exclusive Networks Poland

TD SYNNEX (NYSE: SNX) poinformował o podpisaniu umowy dotyczącej przejęcia działów audiowizualnego/zunifikowanej komunikacji (AV/UC) oraz gaming spółki Exclusive Networks Poland.

Transakcja obejmuje rozszerzenie oferty TD SYNNEX na polskim rynku oraz włączenie do działalności nowych marek i rozwiązań, m.in. w obszarze AV/UC (Samsung, LG, Sharp/NEC, HP Poly, Logitech) oraz gamingu (Razer, Corsair, 3Dconnexion).

Do TD SYNNEX dołączy 29 pracowników z przejmowanych działów. Zespół AV/UC zasili dział Maverick, specjalizujący się w rozwiązaniach audiowizualnych, natomiast pracownicy zajmujący się segmentem gamingowym trafią do zespołu urządzeń peryferyjnych. Spółka poinformowała, że wszystkie dotychczasowe umowy i relacje z klientami pozostaną bez zmian.

Zakończenie procesu wymaga uzyskania zgody organów regulacyjnych. Do tego czasu obie firmy będą działać niezależnie.

Small capy wracają do gry: Russell 2000 ustanowił wrześniowy szczyt i goni S&P 500

Russell 2000, uznawany za barometr realnej amerykańskiej gospodarki, we wrześniu osiągnął pierwszy od 4 lat rekord notowań. Jego zwyżki kontrastują z dominacją S&P 500 i Nasdaq, gdzie o losach całego rynku decyduje kilku technologicznych gigantów. Pytanie brzmi, czy obecne wybicie zapowiada szerszą rotację w stronę małych spółek, czy tylko krótkotrwałą euforię.

Amerykańskie indeksy wzrosły wczoraj do nowych rekordów, mimo że rząd USA wszedł w pierwszy od siedmiu lat shutdown. S&P 500 po raz pierwszy w historii przekroczył poziom 6 700 punktów, a Nasdaq 100 również zakończył dzień na szczycie. Russell 2000 swój rekord – 2 467,70 punktu – ustanowił 18 września i od tego czasu pozostaje poniżej tego pułapu. Wczoraj zyskał 0,24 proc., zamykając sesję na 2 442,35.

Wrześniowy szczyt Russella to pierwsze takie wydarzenie od listopada 2021 roku. Ma ono wymiar psychologiczny, bo sygnalizuje, że inwestorzy ponownie dostrzegają potencjał spółek mniejszych i cyklicznych. Co więcej, tego samego dnia wszystkie pięć głównych indeksów Wall Street – S&P 500, Nasdaq 100, Nasdaq Composite, Dow Jones i Russell 2000 – jednocześnie ustanowiło rekordy, co ostatnio zdarzyło się w 2021 roku.

Dla small capów ostatnie lata były trudne. W 2022 roku Russell 2000 spadł o 21 proc., boleśnie odczuwając wzrost stóp procentowych i zaostrzenie warunków kredytowych. Później odbił o 15,1 proc. w 2023 i o 10 proc. w 2024, ale pozostawał daleko w tyle za S&P 500 i Nasdaq 100. Dopiero 2025 przyniósł zmianę: Russell od początku roku zyskał 9,5 proc., niemal tyle co szeroki rynek.

Czy wrześniowe rekordy zwiastują szerszą rotację ku małym spółkom? Historia pokazuje, że takie synchronizacje bywają sygnałem długiego trendu, ale równie często kończą się tylko krótkim epizodem euforii. Relacja S&P 500 do Russella (SPX/RTY) wskazuje dziś na największą od lat 90. przewagę dużych spółek – aż 58 proc.

Russell 2000 odzwierciedla kondycję firm krajowych, zależnych od kredytu i kosztu kapitału. Pomagają mu spadające stopy i lepsze dane z gospodarki – liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych w USA spadła do 231 tys., a nastroje konsumentów się poprawiają. Struktura indeksu także wspiera wzrost, bo dziesięć największych spółek to tylko 4,9 proc. całości, a liderami są branże finansowa, przemysłowa i technologiczna. Kontrast ze S&P 500 jest wyraźny: tam technologia stanowi 33 proc., a pierwsza dziesiątka firm aż 37,8 proc. W praktyce kierunek rynku często wyznaczają takie spółki jak Nvidia.

Różnice widać także w wycenach. Russell notowany jest na 27,5-krotność prognozowanych zysków i 1,3-krotność sprzedaży – taniej względem przychodów, ale drożej względem zysków, co wskazuje na kruchość marż. Dla porównania S&P 500 to 23,3 razy zyski i 3,4 razy sprzedaż, a Nasdaq 100 – 28,5 i 6,3, co odzwierciedla wysokie oczekiwania wobec big techów. Nic dziwnego, że Russell reaguje bardziej gwałtownie na każdy ruch FED, bo przy niskich marżach koszt pieniądza szybko staje się kluczowym czynnikiem.

Na razie kontrast pozostaje mocny, bo z jednej strony mamy indeks globalnych gigantów, skoncentrowany na kilku spółkach technologicznych, a z drugiej rozdrobniony Russell 2000, bardziej cykliczny i zależny od kondycji amerykańskiej gospodarki. Jednak wrześniowe rekordy pokazują, że jest spora szansa, że rynek zaczyna patrzeć szerzej niż tylko na Dolinę Krzemową.

Raport ADP rozczarował, dolar może słabnąć. Ropa Brent spada poniżej 66 USD

Nastroje w Europie ulegają poprawie. Nadal przeważa pesymizm, ale coraz mniej. Za oceanem rynek pracy jest pod dużą presją, a patrząc na raport o zatrudnieniu będzie pod większą. Nasze portfele stają się beneficjentami walki USA z OPEC o udział w rynku ropy.

Poprawa nastrojów w Europie

Wczorajsze dane o indeksach koniunktury w Europie pokazały, że wstępne odczyty były trochę nadmiernie pesymistyczne. W początkowych danych dla strefy euro spodziewano się 49,5 pkt, a otrzymaliśmy o 0,3 pkt więcej. To niby cały czas poniżej granicy 50 pkt, która oddziela przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Trzeba jednak pamiętać, że w ostatnich latach był tylko jeden lepszy rezultat. Warto również zwrócić uwagę na dane z Polski. Niby 48 pkt to wyraźnie gorzej niż średnia dla strefy euro, ale trzeba pamiętać, że oczekiwano 47 pkt. Można zatem mówić o miłej niespodziance.

Słabsze dane z rynku pracy za oceanem

O ile indeksy koniunktury w USA były wczoraj zupełnie zgodne z oczekiwaniami, to problemem okazał się raport z rynku pracy. Spodziewano się w raporcie ADP wzrostu o 51 tysięcy. Otrzymano 32 tysiące, tyle że spadku. Słabnąca kondycja rynku pracy w USA jest od dawna istotnym tematem. Obecny poziom 4,3% jest najwyższy od końca 2021 roku, kiedy to USA wychodziło z okresu wzrostu bezrobocia w trakcie pandemii. Z drugiej strony od początku prezydentury Donalda Trumpa (licząc z danymi za styczeń, którego jednak większości nie był prezydentem) wzrost wynosi 0,3%. Mamy zatem znacznie więcej strachu na razie niż prawdziwego problemu do panikowania. W piątek poznamy sytuację na rynku pracy. Słabsze dane powinny silnie osłabiać dolara. To bowiem nie tylko słabszy sygnał z gospodarki. To również rosnące szanse obniżek stóp.

Ropa znów szuka dna

Tydzień zaczynaliśmy przy cenie baryłki ropy Brent w okolicach 69 USD. Dzisiaj jesteśmy niewiele powyżej 65 USD. Dzieje się to pomimo udanych ukraińskich ataków na infrastrukturę rafineryjną w Rosji. Nadmiar surowca na rynku jest jednak tak duży, że ceny wyraźnie spadają. Jednym z powodów nadwyżki jest oczywiście zbyt duża produkcja. OPEC wydał na początku października upomnienie swoich członków, którzy przekraczają normy wydobycia. Problem w tym, że na rynku ropy trwa w tej chwili istotna walka pomiędzy OPEC na USA. Kartel z jednej strony wie, że by trzymać cenę musi obniżać wydobycie. Z drugiej strony Amerykanie zwiększają swoje. W rezultacie wielu członków kartelu obawia się utraty udziału w rynku. Z naszej perspektywy to w sumie dobra wiadomość. Spadki cen ropy to nie tylko tańsze paliwo. Przekłada się to również na ceny kupowanych towarów, więc powinno wpłynąć na wskaźniki inflacji. Pytanie tylko jak tani surowiec opłaca się USA, bo nawet rozpychając się na rynku, gdzieś z tyłu jest rachunek ekonomiczny. Nie należy zatem oczekiwać zbyt daleko idących spadków.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,

14:30 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

EKIPA Holding powołała spółkę Influcenter – w Krakowie powstanie pierwszy sklep influencerów

EKIPA Holding otworzy pierwszy sklep stacjonarny w Krakowie – Influcenter ma połączyć świat influencerów z tradycyjnym handlem.

Notowana na rynku NewConnect EKIPA Holding S.A. powołała nową spółkę – Influcenter, której właścicielem jest Ekipatonosi. Celem projektu jest otwarcie pierwszego sklepu stacjonarnego w jednej z krakowskich galerii handlowych. Start przedsięwzięcia zaplanowano na 1 grudnia 2025 r.

Nowy koncept ma być miejscem wyjątkowym – łączącym świat mediów społecznościowych z fizyczną obecnością w przestrzeni handlowej. Oprócz sprzedaży produktów influencerów, Influcenter ma stać się także przestrzenią spotkań fanów z twórcami i centrum wydarzeń społecznościowych.

„Widzimy ogromne zainteresowanie naszymi produktami na eventach, które organizujemy. Klienci przekonują się do nich szczególnie wtedy, gdy mogą je dotknąć i przymierzyć. Influcenter to nie tylko sklep – to miejsce, w którym można spotkać swoich idoli i poczuć przynależność do społeczności fanowskiej” – powiedział Łukasz Wojtyca, prezes zarządu EKIPA Holding S.A.

Oferta sklepu obejmie produkty twórców internetowych – zarówno związanych bezpośrednio z Ekipą, jak i zewnętrznych influencerów zaproszonych do współpracy. Planowane jest stworzenie szerokiej gamy produktów limitowanych i kolekcji specjalnych, dostępnych wyłącznie w tym miejscu.

Spółka zapowiada, że wraz z rozwojem projektu nie wyklucza otwarcia kolejnych punktów w innych miastach. Równolegle prowadzone będą prace nad modernizacją sklepu internetowego.

„Dokonujemy kolejnego, ale naturalnego kroku w naszym rozwoju, wchodząc w sprzedaż stacjonarną. Nasi fani oczekują takiego miejsca. Rozmowy z galerią są bardzo zaawansowane i mamy wiele pomysłów na wydarzenia, które będą odbywać się na miejscu. Chcemy, aby Influcenter był swego rodzaju hubem dla twórców z całej Polski” – podsumował Wojtyca.

Centrum Współpracy i Dialogu Uniwersytetu Warszawskiego zaprasza na Tydzień Noblowski UW 2025

Już po raz siódmy Centrum Współpracy i Dialogu Uniwersytetu Warszawskiego organizuje centrum informacyjne Tygodnia Noblowskiego. Ekspertki i eksperci Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego będą na bieżąco komentować decyzje Komitetów Noblowskich w poszczególnych dziedzinach oraz tłumaczyć istotę wyróżnionych osiągnięć.

Początek października to święto dla badaczy, twórców i działaczy społecznych, jak również wszystkich osób zainteresowanych nauką, kulturą oraz rozwojem społeczeństw. W trakcie Tygodnia Noblowskiego poznamy nazwiska tych, którzy i które mają znaczący wpływ na kształt naszej rzeczywistości, a także – tradycyjnie – wysłuchamy formułowanych na żywo komentarzy osób eksperckich zgromadzonych w centrum informacyjnym organizowanym na Uniwersytecie Warszawskim.

Nagroda Nobla to najważniejsze wyróżnienie przyznawane osobom zajmującym się nauką i badaniami, działaniami na rzecz pokoju na świecie oraz literaturą. Nagroda ta swój prestiż zawdzięcza nie tylko długiej tradycji, ale przede wszystkim idei, która stała za jej ufundowaniem. Pomysłodawca Nagrody świetnie zdawał sobie sprawę z tego, jak ważne jest podkreślanie dokonań badaczy i praktycznego zastosowania efektów ich pracy. Alfred Nobel doskonale rozumiał także znaczenie, jakie dla ludzkiej wspólnoty i jej dobrostanu ma wkład twórców literatury oraz wysiłki działaczy społecznych – mówi rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. dr hab. Alojzy Z. Nowak. – Komitety Noblowskie honorują osiągnięcia będące kamieniami milowymi w rozwoju ludzkości. Na przykład w ubiegłym roku nagrodzeni zostali Victor Ambros i Gary Ruvkun za odkrycie mikroRNA oraz jego roli w potranskrypcyjnej regulacji genów – to dzięki ich odkryciu możemy m.in. badać je jako markery pewnych chorób, zwłaszcza chorób nowotworowych. Jednak nierzadko poszczególne wyróżnienia bywają zaskoczeniem. Dlatego pojawia się potrzeba komentarza i objaśnienia kontekstu stojącego za danym werdyktem. To cenne, że w ramach Tygodnia Noblowskiego na Uniwersytecie Warszawskim naukowcy z naszej uczelni, którzy są świetnymi specjalistami w swoich dziedzinach i często znają osobiście laureatów na bieżąco wyjaśniają istotę nagrodzonych osiągnięć – dodaje rektor UW.

Niewiele osób wie, że wśród przyznawanych co roku wyróżnień mogło zabraknąć Pokojowej Nagrody Nobla. Jej ufundowanie pierwotnie nie było w planach Alfreda Nobla. Zmieniła to Bertha von Suttner, z którą wynalazca przez wiele lat korespondował, wymieniając uwagi dotyczące między innymi pokoju na świecie. Austriacka pisarka i aktywistka społeczna wiele wysiłku wkładała w działania na rzecz idei pacyfistycznym. Była także feministką. Równość płci uważała za podstawę ludzkiego poczucia godności. Sama Bertha von Suttner została wyróżniona Pokojową Nagrodą Nobla w 1905 roku za „sprzeciw wobec horrów wojny”. Była pierwszą kobietą, której przyznano to wyróżnienie.

– Tydzień Noblowski ma przede wszystkim zwracać uwagę możliwie najszerszej grupie odbiorców na to, czym na co dzień zwykle nie zaprzątamy sobie głowy. Mianowicie – na rolę, jaką w naszym życiu i kształtowaniu rzeczywistości, w której żyjemy, odgrywają badania naukowe oraz ciężka, trwająca niejednokrotnie wiele lat, konsekwentna praca przeprowadzających je osób. W ten szczególny czas pragniemy też przypominać o istotności wybitnych dzieł animatorów wyobraźni – ludzi pióra – oraz projektów inspirowanych wielkimi pokojowymi ideami. Zależy nam bardzo na docieraniu z tą informacją do uczniów, dlatego też codziennie przygotowujemy scenariusze lekcji i materiały dla nauczycieli – mówi Jacek Sztolcman, kierownik Centrum Współpracy i Dialogu Uniwersytetu Warszawskiego (CWID UW). 

Cavatina Holding z rekordowym refinansowaniem – 270 mln EUR kredytu od konsorcjum zagranicznych banków

Cavatina Holding S.A., jedna z największych polskich grup deweloperskich, zawarła 23 września br. umowę kredytu o wartości 270 mln EUR z konsorcjum banków zagranicznych. Finansowanie zapewnią: Erste Group Bank AG (Wiedeń), Landesbank Baden-Württemberg (Stuttgart) oraz Raiffeisenlandesbank Niederösterreich-Wien AG (Wiedeń).

Jak poinformowała spółka, zdecydowana większość środków – 237,5 mln EUR oraz 12,5 mln PLN – zostanie przeznaczona na refinansowanie istniejącego zadłużenia wybranych inwestycji biurowych z portfolio Grupy.

Zdaniem przedstawicieli Cavatina Holding, zawarta umowa to największa w historii transakcja refinansowania aktywów biurowych na regionalnych rynkach w Polsce.

„Dzięki tej transakcji konsolidujemy dotychczasowe finansowanie naszej działalności w segmencie biurowym, co pozwala na optymalizację struktury zadłużenia i obniżenie kosztów finansowania. Zyskujemy większy komfort działania i możliwość dalszego rozwoju poprzez realizację kolejnych inwestycji. Zawarta umowa to również wyraz zaufania instytucji finansujących do naszego modelu biznesowego i strategii” – powiedział Daniel Draga, Prezes Zarządu Cavatina Group.

Kredyt spłacany będzie w kwartalnych ratach od 31 grudnia 2025 r., a jego ostateczna spłata nastąpi nie później niż 31 grudnia 2030 r. Oprocentowanie zostało ustalone na poziomie stopy EURIBOR 3M powiększonej o marżę banków.

Uruchomienie kredytu uzależnione jest od spełnienia określonych warunków zawieszających. Doradcą prawnym w procesie była kancelaria Wolf Theiss, a doradcą finansowym Centuria Investment & Corporate Advisory.

Prezes UODO: Krajowy System Informacyjny Policji wymaga zmian

0

Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), poinformował Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcina Kierwińskiego o konieczności nowelizacji przepisów regulujących funkcjonowanie Krajowego Systemu Informacyjnego Policji (KSIP). Powodem są wytyczne wynikające z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 30 stycznia 2024 r.

TSUE w sprawie C-118/22 uznał, że przepisy dyrektywy 2016/680 dotyczące przetwarzania danych osobowych w celach związanych z zapobieganiem przestępczości nie pozwalają na praktycznie nieograniczone gromadzenie danych przez organy krajowe. Trybunał stwierdził, że niezgodne z prawem unijnym jest przechowywanie danych bez obowiązku ich okresowego przeglądu, bez prawa do ich usunięcia, gdy nie są już potrzebne, czy bez prawa do ograniczenia ich przetwarzania.

W Polsce kwestie te regulują m.in.:

  • ustawa o Krajowym Rejestrze Karnym (2000 r.),
  • ustawa o przetwarzaniu informacji kryminalnych (2001 r.),
  • ustawa o Policji (1990 r.), w której opisane jest działanie KSIP.

Zdaniem prezesa UODO, obecne przepisy nie spełniają standardów ochrony wynikających z prawa unijnego. Dopiero planowana nowelizacja art. 21nb ustawy o Policji wprowadza obowiązek okresowej weryfikacji danych gromadzonych w KSIP, jednak – jak podkreśla Wróblewski – nie rozwiązuje ona wszystkich problemów. Przepisy nadal nie odnoszą się do całego zakresu danych przetwarzanych przez Policję i nie precyzują okresów przechowywania, odwołując się jedynie do sformułowania „niezbędny do realizacji ustawowych zadań Policji”.

Dodatkowo, jak wskazuje UODO, ustawa z 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości została niewłaściwie dostosowana do art. 16 ust. 2 dyrektywy 2016/680. W efekcie osoby, których dane znajdują się w KSIP, nie mają realnej możliwości skutecznego żądania ich usunięcia.

– Obecne regulacje pozostawiają pełną ocenę dalszego przetwarzania danych Komendantowi Głównemu Policji, bez obowiązku przedstawienia szczegółowych przyczyn odmowy usunięcia danych – wskazuje prezes Wróblewski.

UODO podkreśla, że konieczne są zmiany w prawie, które jednoznacznie określą:

  • maksymalny okres przechowywania danych w KSIP,
  • zasady i częstotliwość ich okresowego przeglądu,
  • tryb żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania przez osoby, których dane dotyczą.

Nowelizacja przepisów ma na celu zapewnienie zgodności polskiego prawa z orzecznictwem TSUE oraz pełniejsze poszanowanie praw obywateli wynikających z Karty Praw Podstawowych UE.

„Nie ma paraliżu, ale ryzyko istnieje” – przedsiębiorcy o kontrolach na granicy z Niemcami

– Nie ma zaskoczenia – mówią przedsiębiorcy. Pozostaje jednak poczucie niepewności związane z tym, że kontrole na granicach Polski z Niemcami i Litwą, choć nie powodują jeszcze doraźnych wielkich problemów gospodarczych i handlowych, to na dłuższą metę mogą stać się poważnym problemem gospodarczym. – Podtrzymujemy, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, ale przedłużanie kontroli zawsze musi mieć swoje uzasadnienie – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Mojsiuk: „Dziękujemy służbom za sprawność ich pracy”

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że  kontrole na granicy potrwają przynajmniej do kwietnia 2026 roku. Tym razem więc wydłużono je nie o kilka tygodni, a całe pół roku.

Z punktu widzenia przedsiębiorców zrzeszonych w Północnej Izbie Gospodarczej kontrole zarówno ze strony polskiej jak i niemieckiej powinny mieć uzasadnienie i realnie wpływać na poprawę sytuacji związanej z nielegalną migracją, przy jednoczesnym zapewnianiu ciągłości i swobodnego przepływu usług, handlu i kadr między Polską i Niemcami.

– Bezpieczeństwo jest najważniejsze i nie mamy żadnych wątpliwości, że w tak trudnej sytuacji geopolitycznej należy stawiać je na pierwszym miejscu. Uważamy, że działanie służb, by jak najmniej utrudniać pracę przedsiębiorców i przepływ pracowników na polsko-niemieckim pograniczu, należy wyróżnić miłymi słowami, bo na ten moment nie zauważamy, by kontrole powodowały paraliż komunikacyjny. Owszem, dochodzi do incydentalnych sytuacji, gdy tworzą się zatory nawet na kilka kilometrów, ale to sytuacje, których nie było wiele i nie były one regułą. Na ten moment możemy więc powiedzieć, że kontrole nie powodują dużych utrudnień, a obawy były ogromne – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Oczywiście oczekujemy ewaluacji konsekwencji gospodarczych dla sektora handlu, usług, transportu, logistyki, wynikających z kontroli na granicach, bo takie na pewno będą. Musimy pamiętać, że długofalowo kontrole mogą powodować np. zmniejszenie liczby inwestorów w regionie, bo jeżeli niezakłócony przepływ tranzytowy między Polską, a Niemcami był dla nich priorytetem, to teraz może być to mniej atrakcyjna lokalizacja – mówi Hanna Mojsiuk.

Testem sytuacji na granicy będzie koniec roku, gdy handel zagraniczny nabiera tempa

Przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, że kontrole na granicy zakłócają ruch w strefie Schengen, a to ona dla sektora TSL jest jedną z największych wartości obecności Polski w Unii Europejskiej.

– Nie da się ukryć, że sytuacja na innych granicach europejskich jest dużo trudniejsza niż na polsko-niemieckiej czy polsko-litewskiej. Przedłużenie kontroli nie jest więc generatorem bieżących problemów, ale miesiącami weryfikującymi sprawność kontroli będą na pewno listopad i grudzień – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

– Zaczynają się zamówienia związane z Black Friday oraz świętami. Widzimy, że one już teraz rozkładają się szerzej w czasie, ale dla transportu polsko-niemieckiego to dwa ważne miesiące – dodaje.

Obawy o czas świąteczny potwierdza również Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych.

– Musimy przyznać uczciwie, że na ten moment kontrole na granicy polsko-niemieckiej i polsko-litewskiej nie wpływały w znaczący sposób na płynność ruchu towarowego przez granicę. Nie zmienia to jednak faktu, że przedłużone kontrole obejmą czas najintensywniejszego ruchu w handlu międzynarodowym, czyli czasu świat. O ile nie spodziewam się, by polskie kontrole były bardziej uciążliwe, tak połączenie ich z kontrolami niemieckimi może być problemem. Sytuacja musi być na bieżąco monitorowana przez służby, tak by kontrole nie generowały opóznien w newralgicznym dla handlu czasie – mówi Dariusz Matulewicz, prezes ZSPD

Ice Code Games pozyskała 5,4 mln zł z emisji akcji – powstanie pierwszy Bitcoin Treasury w Polsce

Ice Code Games S.A. (ICG), notowana na rynku NewConnect spółka, z sukcesem zakończyła emisję akcji serii K z, pozyskując 5,4 mln zł – znacznie powyżej pierwotnie zakładanego celu 1 mln EUR. Pozyskany kapitał umożliwi budowę pierwszego w Polsce publicznego skarbca Bitcoin (Bitcoin Treasury), wzmacniając bilans i tworząc nową wartość dla akcjonariuszy. Rundę finansowania poprowadziło międzynarodowe konsorcjum inwestorów ze Skandynawii i innych regionów świata. Strategicznym partnerem infrastrukturalnym ICG przy realizacji skarbca Bitcoin został globalny lider – Kraken.

Ice Code Games z sukcesem zamknęła emisję serii K, pozyskując 5,4 mln zł, to o przeszło 26% więcej niż deklarowany cel. Środki zostaną przeznaczone głównie na akumulację BTC w ramach strategii Bitcoin Treasury, czyniąc z ICG pierwszą publiczną spółkę w Polsce z takim filarem strategicznym. Emisję wsparło konsorcjum inwestorów międzynarodowych oraz dotychczasowi akcjonariusze, w tym January Ciszewski i Fingames Lending udzielającego spółce jak do tej pory tylko finansowania dłużnego.

Duże zainteresowanie emisją potwierdza zaufanie inwestorów krajowych i zagranicznych do strategii spółki, łączącej dotychczasową działalność z nowym filarem – Bitcoin Treasury, czyli firmową rezerwą w Bitcoinie budowaną w sposób pasywny i zgodny z najlepszymi praktykami rynkowymi. Większość środków z emisji zostanie przeznaczona na zakup BTC, zmniejszenie zadłużenia oraz stworzenie odpowiednich struktur operacyjnych i bezpieczeństwa dla nowego skarbca. Pozyskanie kapitału istotnie wzmocniło bilans spółki.

Liderem emisji było międzynarodowe konsorcjum inwestorów prywatnych i family office, na czele z Davidem Knape – szwedzkim przedsiębiorcą i inwestorem z doświadczeniem w M&A, finansach oraz technologii blockchain.

Jesteśmy tutaj, aby wspierać ICG nie tylko kapitałowo, ale także naszym doświadczeniem w zakresie tworzenia struktur skarbców Bitcoin, zgodności regulacyjnej oraz dostępu do międzynarodowych funduszy. To dopiero początek – mówi David Knape.

Ta runda spotkała się z zainteresowaniem większym niż początkowo zakładane i stanowi przełomowy krok dla Ice Code Games. Budując skarbiec Bitcoin w spółce publicznej, z instytucjonalnymi zabezpieczeniami i transparentnym raportowaniem, pozycjonujemy ICG na styku dwóch dynamicznie rozwijających się obszarów: aktywów cyfrowych i gamingu. Wspierani przez międzynarodowe konsorcjum inwestorów oraz zaufanych partnerów, takich jak Kraken, udowadniamy, że spółka notowana na Giełdzie w Warszawie może realizować globalny model działania z dyscypliną, ambicją i pełną przejrzystością – deklaruje Paweł Łaskarzewski, Prezes Zarządu Ice Code Games.

W ramach realizacji strategii, spółka nabyła InvestLab ASI sp. z o.o., które stanie się dedykowanym wehikułem skarbcowym zapewniającym pełną zgodność regulacyjną i audytowalność procesu akumulacji Bitcoinów.

Równocześnie ICG ogłosiła partnerstwo z globalną platformą Kraken, która zapewni profesjonalną custodię cold storage, wsparcie transakcji OTC oraz zgodność operacji z wymogami AML/KYC. Spółka planuje cyklicznie publikować kwartalne raporty „treasury update”, prezentujące stan i wartość rezerwy, gwarantując pełną przejrzystość działań.

Przeprowadzona z sukcesem emisja była elementem dedykowanego finansowania strategicznego – skierowanego do partnerów długoterminowych, którzy wnoszą nie tylko kapitał, ale i kompetencje oraz sieć kontaktów międzynarodowych. Dzięki temu spółka pozyskała więcej środków niż planowano, przy pełnej kontroli nad strukturą akcjonariatu.

Strategia Bitcoin Treasury polega na wykorzystaniu części kapitału spółki – np. środków pozyskanych z emisji – do stopniowej akumulacji Bitcoina jako długoterminowego aktywa rezerwowego, pełniącego funkcję ochrony wartości przed inflacją i dywersyfikacji bilansu. Bitcoin, nazywany często „cyfrowym złotem”, dzięki swojej ograniczonej podaży i globalnej rozpoznawalności, stanowi dla wielu firm strategiczny element zabezpieczenia finansowego w długim horyzoncie. Przykładami spółek, które z powodzeniem wdrożyły taką strategię, są m.in. MicroStrategy, która od 2020 roku zgromadziła ponad 640 tys. BTC, znacząco zwiększając swoją rozpoznawalność i wartość rynkową, Tesla, która w 2021 roku zainwestowała 1,5 mld USD w Bitcoina jako część rezerw korporacyjnych, oraz Block (dawniej Square), wykorzystujący BTC jako strategiczny składnik bilansu. W każdym z tych przypadków strategia skarbcowa przyniosła wzrost wyceny i zaangażowania inwestorów, poszerzenie bazy akcjonariuszy oraz poprawę wizerunku spółki jako innowatora finansowego.

18 września 2025 roku Paweł Łaskarzewski został powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Ice Code Games, aby pokierować w tym przełomowym momencie transformacją spółki na styku rynku kapitałowego i finansów cyfrowych. Jego doświadczenie obejmuje technologię blockchain, strategie ilościowe oraz fintech – co stanowi idealne połączenie niezbędne do prowadzenia korporacyjnego skarbca Bitcoin zgodnie ze standardami spółki publicznej.

Żadna spółka publiczna w Polsce nie wdraża obecnie tej samej strategii, którą realizuje ICG. Widzimy szansę, by zbudować historię porównywalną z MicroStrategy czy Metaplanet – ale z warszawskiej giełdy. Model skarbcowy jest już sprawdzony na arenie międzynarodowej; naszym zadaniem jest dostarczyć go z przejrzystością i dyscypliną, jakiej oczekuje rynek spółek publicznych – podsumowuje Paweł Łaskarzewski.

PFSz i Healthcare Poland: 21 mld zł z KPO można przeznaczyć na piaskownice regulacyjne i rozwój AI

Polska Federacja Szpitali (PFSz) oraz Healthcare Poland w ramach Forum Ekspertów Ad Rem wskazują, że można znaleźć efektywne przeznaczenie dla środków z KPO i nie ma konieczności rezygnowania z aż 21 mld zł pożyczek. Można je wykorzystać na postawienie infrastruktury dla Piaskownic Regulacyjnych oraz piaskownic operacyjnych pod Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Rozwoju, które nie tylko wesprą obszary AI, ale również rozwoju gospodarczego i innowacji. Projekt POLIVERSUM, oparty na planie stworzonym przez Michała Dybowskiego, Roberta Kroplewskiego oraz Ewelinę Bogiel pozwala na realizację tego planu, który został przedstawiony w Ministerstwie Zdrowia.

– Zależy nam na odwróceniu tej decyzji i zatrzymaniu jej w tym sensie, że nie należy tych pieniędzy oddawać, a wykorzystać na postawienie infrastruktury dla Piaskownic Regulacyjnych oraz piaskownic operacyjnych pod Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Rozwoju, które nie tylko wesprą obszary AI, ale również rozwoju gospodarczego i innowacji – podkreślił Michał Piotr Dybowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Prezes Healthcare Poland, Forum Ekspertów Ad Rem.

Projekt POLIVERSUM, oparty na planie stworzonym przez Michała Dybowskiego, Roberta Kroplewskiego oraz Ewelinę Bogiel. Dokumenty „Ekosystem-Piaskownic-Regulacyjnych-AI-dla-Polski.pdf” i „PiaskowniceRegulacyjneTiM.docx” zakładają stworzenie ekosystemu piaskownic zarządzanych i we własności MRiT oraz MZ. To pozwoli Polsce stać się centralnym HUBem testowym AI nie tylko w innowacjach, ale we wszystkich 17 sektorach gospodarki – w tym zdrowie, transport, finanse, rolnictwo, energia itp.

Ekosystem Healthcare Poland dla MedTech przygotował pełne analizy kosztów, potencjału ekonomicznego, czasu spłaty, przychodów oraz potencjału dla nauki, w kontekście rewizji KPO i wykorzystania części pożyczkowej na 21,5 mld zł.

Informacja dodatkowa:[1]

Rada Ministrów właśnie przyjęła tak zwany mandat negocjacyjny dla rewizji Krajowego Planu Odbudowy – przekazała ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że z KPO będą usunięte podatek od aut spalinowych i opłata środowiskowa dotycząca takich samochodów od przedsiębiorców.

Przekazała również, że z KPO zostaną usunięte podatek od samochodów spalinowych i opłata środowiskowa od samochodów spalinowych od przedsiębiorców. Szefowa MRiFR dodała, że rewizja zmniejsza część pożyczkową KPO o 21,5 mld zł. Stało się to po dokonaniu przeglądu inwestycji. W efekcie podjęto decyzję, aby zrezygnować ze środków, które mogłyby zostać niewykorzystane. Stanie się to bez kosztów dla państwa.

Zmniejszy się też w efekcie tej decyzji Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności do 20 mld zł – wskazała Pełczyńska-Nałęcz.

[1] https://www.rp.pl/gospodarka/art43080321-polska-rezygnuje-z-21-5-mld-zl-pozyczek-z-kpo-bo-nie-ma-na-nie-popytu

Polscy politycy podzieleni w sprawie kryptowalut – część ugrupowań milczy, a czas ucieka

Znamy deklaracje polityków w sprawie regulacji rynku kryptowalut. Są to dość zróżnicowane stanowiska, a jednocześnie część dużych ugrupowań parlamentarnych nie zabiera głosu w tym temacie. Do tego wśród ekspertów nie brakuje obaw, że sporo posłów wciąż bazuje na stereotypach, zamiast na realnych danych. A takie podejście to zdecydowanie zła wiadomość dla Polski. Z kolei KNF jest wskazywana jako instytucja, która finalnie powinna nadzorować rynek aktywów cyfrowych. Jednak jest też pomysł powołania specjalnej rady ds. kryptowalut. Utworzyliby ją przedstawiciele KNF, NBP, rządu i branży. Eksperci mówią też, że powyższe wygląda jak polityczny ping-pong, a czas ucieka.

Stanowiska i milczenie

W przestrzeni publicznej pojawiają się różne opinie w sprawie regulacji rynku kryptowalut w Polsce. Serwis agencyjny MondayNews zwrócił się więc do wszystkich klubów parlamentarnych, klubu poselskiego oraz kancelarii prezydenta RP o przedstawienie swojego stanowiska w tej kwestii. Zrobił to jeszcze przed uchwaleniem przez Sejm ustawy o rynku kryptoaktywów. Na pytania zadane pod koniec wakacji nie było odpowiedzi ze strony PiS oraz Lewicy. Z kolei biuro prasowe Koalicji Obywatelskiej zaznaczyło, że ministerialny projekt dotyczący kryptowalut jest obecnie procedowany przez komisję. Klub podejmie stanowisko w tej sprawie po zapoznaniu się z opinią właściwej komisji.

– Myślę, że temat kryptowalut jest dla polityków nadal nowy. Obawiam się również, że sporo posłów wciąż go nie zna i opiera się na stereotypach, np. kryptoaktywa to scam, są używane w przestępstwach itd. Nie bazuje natomiast na realnych danych, wizerunku rynku za granicami, np. w USA, gdzie branża zyskała przychylność Wall Street. Takie podejście to zła wiadomość dla Polski, bowiem mówimy o rynku, który pomógłby się rozwinąć naszej gospodarce. Mamy jednych z najzdolniejszych programistów na świecie, ale często pracują oni dla zagranicznych firm – komentuje Mateusz Kara, prawnik i CEO ARI10.

Polska 2050 Szymona Hołowni popiera wprowadzenie zmian, które uporządkują ten obszar i uczynią go bardziej przejrzystym oraz bezpiecznym, przy jednoczesnym zachowaniu przestrzeni dla innowacji. Biuro prasowe partii podkreśla, że zmiany są potrzebne przede wszystkim dlatego, że rynek kryptowalut staje się coraz bardziej powszechny, a wciąż pozostaje narażony na nadużycia i oszustwa. Uregulowanie zasad działania wzmocni ochronę użytkowników, a także pozwoli przedsiębiorcom na prowadzenie działalności w jasnych ramach prawnych. Przejrzystość regulacyjna zwiększa również atrakcyjność Polski jako miejsca do inwestowania i rozwijania innowacyjnych technologii. Dzięki temu możemy konkurować o przyciąganie nowych firm z branży blockchain z innych państw UE.

– Trzeba uregulować bardzo dynamicznie rozwijający się rynek kryptowalut w Polsce. Należy wprowadzić przepisy, które pozwolą kontrolować ten sektor finansowy, posiadając narzędzia do zapobiegania praktykom niedozwolonym – przekazuje biuro prasowe PSL.

Natomiast Konfederacja Wolność i Niepodległość postrzega kryptowaluty jako instrument finansowy, który powinien być dostępny do użytku dla Polaków. Ich rynek powinien być zderegulowany. Ugrupowanie zaznacza, że sprzeciwia się restrykcyjnym planom Unii Europejskiej i rządu dążących do ograniczenia swobody korzystania z kryptowalut. Ponadto głosowało za odrzuceniem rządowego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów. Jednocześnie Konfederacja dostrzega pewne ułomności świata kryptowalut. Biuro prasowe przypomina słowa wicemarszałka Sejmu RP i lidera Konfederacji Krzysztofa Bosaka z jednego z wywiadów. Wówczas zauważył on, że bank centralny nie może trzymać rezerw w kryptowalutach, gdyż rezerwy służą m.in. do szybkich interwencji finansowych. Podkreślił również, że wyzwaniem jest zbudowanie połączenia między kryptowalutami a światem finansów konwencjonalnych.

– W tej chwili wśród inicjatyw zgłaszanych przez Prezydenta Karola Nawrockiego nie ma rozwiązań regulujących ten obszar. Jednocześnie trwa proces implementacji przepisów europejskich z rozporządzenia MiCA. Aktualnie rząd przygotował projekt zmian przepisów w obszarze blockchain, w tym także kryptowalut. Oczekiwanie ze strony KPRP jest takie, że nie będą one zanadto rozszerzać regulacji zawartych w przyjętych przepisach europejskich – odpowiada biuro prasowe Kancelarii Prezydenta RP.

Kwestia nadzoru

Rodzi się też pytanie o instytucję, która powinna nadzorować rynek kryptowalut. W ocenie Polski 2050 Szymona Hołowni, najbardziej właściwym organem do tego jest Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Nie ma potrzeby powoływania nowej instytucji. Tworzenie odrębnego podmiotu oznaczałoby dodatkowe koszty, wydłużenie całego procesu i ryzyko rozproszenia kompetencji. Dużo lepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie istniejącego potencjału KNF, który może skutecznie pełnić tę rolę, zapewniając spójność regulacyjną i stabilność nadzoru. Dla uczestników rynku i inwestorów zagranicznych będzie to również sygnał, że Polska podchodzi do kryptowalut w sposób poważny, a nadzór nad nimi sprawuje organ uznany, wiarygodny i już dobrze zakorzeniony w systemie finansowym.

– Uważamy, że właściwym organem nadzorczym nad rynkiem kryptowalut powinna być Komisja Nadzoru Finansowego, która będzie odpowiedzialna za wydawanie zezwoleń, kontrolę rynku i egzekwowanie przepisów, co gwarantuje profesjonalizm i spójność z dotychczasowym nadzorem nad rynkiem finansowym. W przypadku naruszenia przepisów KNF będzie mogła dokonywać wpisów do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwych domen internetowych służących do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Ma to na celu ochronę klienta i rynku przed nieuczciwymi podmiotami – uzasadnia biuro prasowe PSL.

Konfederacja również wskazuje na KNF jako instytucję nadzorującą rynek kryptowalutowy. Z kolei biuro prasowe KPRP zwraca uwagę na projekt przygotowany przez rząd. On proponuje, żeby to Komisja Nadzoru Finansowego odpowiadała za nadzór nad rynkiem kryptowalut w Polsce. KNF posiada wieloletnie doświadczenie i kompetencje w nadzorze instytucji finansowych, w tym rozwiązań cyfrowych wdrażanych i realizowanych przez te instytucje. Te kwestie predestynują Komisję do roli instytucji odpowiedzialnej za właściwe działanie obszaru kryptowalut i blockchain.

– Oczywiście, logika polskiego systemu sugeruje, by nadzorcą rynku był KNF. Jednak myślę, że warto zapoznać się też projektem ustawy, który PiS zamierza przedstawić jeszcze w październiku. Z zapowiedzi posłów wynika, że to będzie modyfikacja tego, co przygotował rząd. Jedna z trzynastu poprawek ma dotyczyć powołania specjalnej rady ds. kryptowalut. W jej składzie mają zasiadać przedstawiciele KNF, NBP, rządu i branży. Możliwe, że stworzenie alternatywy dla KNF – organu powołanego stricte dla branży kryptowalut – to też koncepcja, nad którą warto się pochylić – podkreśla Izabela Mazur, COO ARI10.

Jak wskazuje prawnik Mateusz Kara, liczba osób, które inwestują w kryptoaktywa, jest już u nas na tyle duża, że może zadecydować o tym, kto będzie rządził. Wystarczy wykonać prostą analizę wyborczą. Według niedawno opublikowanego raportu, już ponad 18% dorosłych Polaków miało kontakt z kryptowalutami. Z kolejnej analizy wynika, że blisko 38% rodaków w wieku 18-25 lat ma podobne doświadczenia. To oznacza, że losem branży może interesować się istotna część społeczeństwa, licząca kilka milionów, która ma prawo głosu. Ekspert przypomina, że w październiku 2023 roku na KO głosowało 6,6 mln wyborców, na Konfederację – 1,5 mln, a na PiS – aż 7,6 mln. Znawca rynku podkreśla, że nie każdy inwestor będzie kierował się tylko losem kryptobranży, ale nawet 10% oznacza ogromny elektorat.

Prezes UOKiK stawia zarzuty czterem spółkom w sprawie dostaw gazomierzy

0

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) Tomasz Chróstny postawił zarzuty czterem przedsiębiorstwom podejrzanym o udział w zmowie przetargowej dotyczącej dostaw gazomierzy miechowych dla Polskiej Spółki Gazownictwa (PSG).

Według ustaleń UOKiK, praktyki mogły mieć miejsce w latach 2014–2021 i obejmowały cykliczne przetargi organizowane przez krajowego operatora systemu dystrybucji gazu. Na liście spółek, które usłyszały zarzuty, znalazły się: Apator Metrix z Tczewa, Zakład Wytwórczy Urządzeń Gazowniczych Intergaz z Tarnowskich Gór, Fiorentini Polska z Poznania oraz Elektrometal z Cieszyna.

– „Podejrzewamy, że przedsiębiorcy zamiast rywalizować o zamówienia, mogli przez siedem lat zmawiać się, która ze spółek wygra konkretne przetargi. Ich działania mogły narazić na stratę krajowego operatora systemu dystrybucyjnego gazu, a więc pośrednio również skarb państwa” – powiedział Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Z ustaleń Urzędu wynika, że przedstawiciele spółek spotykali się w hotelach i restauracjach, komunikowali się telefonicznie i przez komunikatory. Ustalali, która firma zdobędzie daną część zamówienia, a pozostałe składały tzw. oferty kurtuazyjne – mniej korzystne propozycje, które miały jedynie sprawiać wrażenie konkurencji.

Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu. Jednocześnie UOKiK przypomina o możliwości skorzystania z programu łagodzenia kar (leniency), który daje przedsiębiorcom i menedżerom uczestniczącym w zmowie szansę na obniżenie lub całkowite uniknięcie sankcji w zamian za współpracę z Urzędem i dostarczenie dowodów.

Polska Izba Gazu Płynnego: Sankcje na izobutany zabiją polskich przedsiębiorców

W związku z regulacjami Unii Europejskiej polski rynek LPG doświadczył istotnych zmian – gaz płynny (propan‑butan) importowany wcześniej z Rosji został objęty sankcjami, wskutek czego od 20 grudnia 2024 r. polscy importerzy zaprzestali sprowadzania propanu i mieszanin propan‑butan z kierunku rosyjskiego. Wyjątek stanowi produkt o kodzie CN 2901, czyli czyste izobutan i n‑butan – Rada UE świadomie nie objęła tych pozycji sankcjami z uwagi na ich znaczenie dla europejskiego przemysłu chemicznego. Izobutan i n‑butan to surowce kluczowe dla wielu gałęzi przemysłu: chemii pielęgnacyjnej i kosmetycznej – np. dezodoranty, produkcja pian montażowych i elementów ociepleniowych w budownictwie oraz szeregu innych procesów, w których pełnią rolę substratów lub dodatków niezbędnych do uzyskania produktów finalnych. Logistyka i specyfika produkcji sprawiają, że te surowce trudno natychmiast zastąpić dostawami z innych kierunków – stąd dotychczasowa decyzja o ich wyłączeniu z unijnych sankcji. Mimo prawnej możliwości importu z Rosji, wielkości dostaw tych towarów do Polski znacznie spadły w porównaniu z początkiem roku: poziomy importu obniżyły się kilkukrotnie i obecnie są zbliżone do wielkości sprzed nałożenia sankcji na rosyjski propan. Głównymi alternatywnymi dostawcami dla rynku europejskiego pozostają kraje skandynawskie, Wielka Brytania, USA oraz dostawy przez porty Morza Czarnego od partnerów z Bliskiego Wschodu.

– Stanowisko Izby jest jasne: izobutan i n‑butan nie powinny być objęte sankcjami – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Paweł Bielski, Prezes Polskiej Izby Gazu Płynnego (PIGP). – Utrzymanie ich dostępności zapobiega poważnym zaburzeniom w sektorach przemysłowych i handlowych, chroni miejsca pracy oraz stabilność łańcuchów dostaw produktów konsumenckich. Jednocześnie trzeba uwzględnić ryzyko, że surowiec ten mógłby być wykorzystywany w sektorze paliwowym jako substytut autogazu – co mogłoby wywołać negatywne skutki rynkowe. Jako kompromisowe rozwiązanie proponujemy rozważenie mechanizmów wyrównawczych – na przykład opodatkowania lub innego instrumentu cenowego, który zniwelowałby różnicę kosztową między izobutanem/n‑butanem z kierunku wschodniego a surowcem pozyskiwanym z kierunków północnych, zachodnich i południowych. Takie narzędzie zmniejszyłoby ryzyko wykorzystania tego surowca jako tańszego substratu do paliwowego zastosowania, a jednocześnie pozwoliłoby utrzymać dostawy dla przemysłu chemicznego. Warto też podkreślić, że utrzymanie pewnego poziomu importu z kierunków wschodnich może mieć znaczenie gospodarcze lokalne – infrastruktura przeładunkowa i logistyczna w rejonie wschodniej granicy Polski korzystała z tych łańcuchów dostaw i obecność handlu tym surowcem pomagała złagodzić negatywne skutki zmian na rynku LPG po wprowadzeniu sankcji. Rezygnacja z takich dostaw bez alternatywnej adaptacji infrastruktury mogłaby pogłębić trudności ekonomiczne niektórych operatorów. Ochrona dostępności izobutanu i n‑butanu wydaje się zasadna z perspektywy zabezpieczenia przemysłu chemicznego i stabilności łańcuchów dostaw. Jednak konieczne są instrumenty zapobiegające ich ewentualnemu wykorzystaniu do celów paliwowych oraz polityka wspierająca dywersyfikację dostaw i adaptację infrastruktury logistycznej. Tylko takie holistyczne podejście pozwoli zrównoważyć cele bezpieczeństwa politycznego z potrzebami gospodarki – wyjaśnia Paweł Bielski.

Work-life balance w Polsce kuleje

Prawie połowa badanych pracowników deklaruje, że odczuwa wypalenie zawodowe – głównie z powodu przeciążenia obowiązkami (33%) i zbyt niskiego wynagrodzenia (24%). 53% pytanych zabiera obowiązki do domu, a 65% czuje presję, by odpowiadać na wiadomości służbowe po pracy. Aż 27% pracowników w Polsce przyznaje, że zdarzyło im się pracować w trakcie urlopu.

Serwis kariery LiveCareer.pl przeprowadził badanie „Work-life balance Polaków”, w którym zapytano 501 polskich pracowników o ich równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. Uzyskane wyniki rodzą liczne pytania o nasze zdrowie fizyczne i psychiczne oraz o polską kulturę pracy.

Okazało się m.in. że prawie co czwarty pracownik (23%) nie ma poczucia, że może bez stresu wziąć urlop i nie martwić się obowiązkami. A 27% respondentów przyznało, że zdarza im się pracować podczas wakacji — najczęściej z powodu zbyt dużego poczucia odpowiedzialności (52%), niedokończenia zadań przed urlopem (26%) albo oczekiwania takiej dostępności przez przełożonych (24%).

Z danych LiveCareer wynika, że tylko 21% respondentów zdecydowanie ma czas na prawdziwy odpoczynek i regenerację po pracy, a 34% – raczej go ma. Co ósma osoba przyznaje wprost, że po pracy nie potrafi się zregenerować. Na brak odpoczynku najczęściej skarżą się pracownicy w wieku 26–39 lat oraz osoby pracujące hybrydowo (19%).

Natomiast wśród osób, które potrafią odciąć się od pracy, najczęstszą motywacją do odpoczynku są ich pasje i inne cele pozazawodowe (46%). Ważne są również relacje z bliskimi (42%) oraz świadome dbanie o zdrowie psychiczne (36%) — szczególnie dla kobiet. Prawie 30% pytanych z tej grupy odpoczywa, bo wie, że dzięki temu następnego dnia jest się bardziej efektywnym w pracy.

Wygląda na to, że równowaga między pracą a życiem prywatnym wynika zarówno z indywidualnej motywacji pracowników, jak i warunków, w których funkcjonują komentuje Żaneta Spadło, ekspertka kariery LiveCareer.pl i autorka badania. Badania przeprowadzone w różnych krajach wskazują, że dzięki rozwiniętym systemom opieki i wsparcia prorodzinnego ten konflikt między pracą a życiem prywatnym jest mniejszy, choć formalne rozwiązania nie zawsze wystarczają. Problemem bywa też nierówny podział obowiązków domowych — osoba, która ma ich więcej, a jednocześnie pracuje zawodowo, siłą rzeczy będzie bardziej zmęczona. Polska dopiero wdraża pewne rozwiązania w zakresie work-life balance: dwa lata temu mieliśmy dyrektywę unijną, a w najbliższych miesiącach ruszy program pilotażowy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, który ma monitorować efektywność skróconego czasu pracy. Kolejne lata pokażą, czy te rozwiązania okażą się dla Polaków skuteczne.

Badanie wykazało również, że:

  • 19% respondentów na co dzień dba o swój work-balance, 45% robi to zwykle lub czasami, a 11% żyje głównie pracą i nie ma czasu na życie prywatne
  • 72% badanych pracowników zna kogoś, kto doświadczył wypalenia zawodowego
  • 67% pracowników miewa poczucie winy, gdy w wolnym czasie odpoczywają zamiast pracować
  • 71% uczestników badania bywa ocenianych przez pryzmat zaangażowania zawodowego
  • 42% pracujących Polaków uważa, że przełożony nie zachęca ich do dbania o work-life balance.

Iluzja szefów: Pracownicy mniej zaangażowani, niż sądzą menedżerowie

Ponad połowa szefów uważa, że ich ludzie są w pełni zaangażowani, tymczasem tylko 32% pracowników to potwierdza, a 45% przyznaje się do braku motywacji – wynika z dziś opublikowanego raportu Right Management Talent Solutions „The Career Equation: What Attracts Talent Isn’t What Keeps Them”. Badanie pokazuje, że liderzy przeceniają poziom zaangażowania pracowników i nie dostrzegają prawdziwych czynników decydujących o ich lojalności. W Europie wciąż najważniejszym elementem przyciągającym talenty pozostają wynagrodzenie i benefity, ale tym, co ich najbardziej motywuje jest dopasowanie do zespołu i kultury organizacyjnej. Więcej w raporcie.

Ponad połowa menedżerów w Europie (53%) jest przekonana, że ich pracownicy są w pełni zaangażowani, a jedynie 27% dostrzega oznaki braku motywacji. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej – jedynie 32% zatrudnionych deklaruje pełne zaangażowanie w pracę, a aż 45% przyznaje się do jego braku.

– Ta  rozbieżność nie wynika wyłącznie z optymizmu, a częściej jest efektem krótkowzroczności i trwania w starych paradygmatach zarządzania. Wielu liderów nadal mierzy zaangażowanie przez pryzmat wyników i realizacji celów, zakładając, że skoro organizacja dostarcza rezultaty, to zespół musi być zmotywowany. To zaklinanie rzeczywistości. W praktyce liczby mogą maskować emocjonalne wyczerpanie, brak poczucia sensu czy rosnące poczucie niedopasowania. Budowanie prawdziwego zaangażowania wymaga czegoś trudniejszego niż analiza zadań, wskaźników efektywności. Wymaga codziennych rozmów z ludźmi, uważności na ich potrzeby, tworzenia środowiska, w którym czują się częścią większej całości. Skuteczny lider to nie tylko egzekutor celów, ale przede wszystkim osoba wywierająca wpływ w pięciu obszarach – nadająca sens i kierunek, budująca bezpieczną kulturę, wspierająca rozwój, wzmacniająca zaangażowanie i dopiero na tym fundamencie osiągająca trwałe wyniki biznesowe. Dopóki liderzy nie przyjmą nowych ram przywództwa, nastawionych na ludzi i ich rozwój, rozbieżność między deklarowanym a realnym zaangażowaniem będzie się tylko pogłębiać – mówi Agnieszka Krzemień, coach kariery i menedżerka marki Right Management Talent Solutions.

Dodatkowo 23% określa siebie jako częściowo zaangażowanych, a to właśnie ta grupa, jak wynika z danych ManpowerGroup, jest najbardziej skłonna do odejścia z organizacji. Dla porównania, jedynie 20% liderów dostrzega w swoich zespołach częściowy poziom zaangażowania.

Zdaniem ekspertki, pracownicy częściowo zaangażowani to ci, którzy doszli do wniosku, że czegoś im brakuje. – Widzą potencjał w sobie, mają aspiracje i potrzebę dopasowania kulturowego, chcą się rozwijać i budować sensowną ścieżkę kariery. Gdy organizacja nie odpowiada na te potrzeby, zaczynają rozglądać się za innym miejscem, które to umożliwi. I to właśnie oni, wciąż zmotywowani, pełni energii, ale sfrustrowani brakiem przestrzeni do rozwoju, są najbardziej skłonni do odejścia. Liderzy mogą temu przeciwdziałać tylko wtedy, gdy przestaną traktować rozwój pracownika jako jego prywatną odpowiedzialność, a zaczną go wspierać w sposób systematyczny. Potrzebne jest przywództwo oparte na coachingu, takie, które łączy bieżące wyniki z długofalowym potencjałem. To oznacza rozpoznawanie nie tylko kompetencji, ale też mocnych stron i ambicji, rozmowy o karierze i wspólne planowanie przyszłości, dawanie przestrzeni na zdobywanie nowych umiejętności oraz wspieranie inicjatywy i współodpowiedzialności pracownika. Częściowo zaangażowany pracownik może stać się filarem organizacji, pod warunkiem, że lider potrafi go dostrzec, wysłuchać i pomóc mu zobaczyć przyszłość w ramach tej samej firmy. Jeśli tego zabraknie, odejdzie, a wraz z nim cenne kompetencje, których żadna rekrutacja nie zastąpi natychmiast – dodaje Agnieszka Krzemień.

Płaca przyciąga, kultura organizacyjna zatrzymuje

Raport pokazuje również rozdźwięk pomiędzy tym, co przyciąga nowych pracowników, a tym, co ich zatrzymuje w organizacjach. Wynagrodzenie i benefity (36,8%) pozostają najważniejszym czynnikiem przyciągającym pracowników. Na drugim miejscu znajduje się logistyka pracy (20,7%), obejmująca m.in. sposób organizacji i obowiązki związane ze stanowiskiem. Perspektywa kariery (15,9%), dopasowanie do zespołu i kultury organizacyjnej (14,1%) oraz obszar związany z nauką i rozwojem (12,6%) uplasowały się na dalszych pozycjach.

– Logistyka pracy to czynnik najbardziej namacalny i łatwy do oceny. Podczas rozmowy rekrutacyjnej kandydat szybko uzyska odpowiedź, jaka będzie forma zatrudnienia, system pracy, możliwość pracy zdalnej czy wysokość wynagrodzenia. To kryteria zero-jedynkowe, które pozwalają podjąć decyzję tu i teraz. Tymczasem dopasowanie kulturowe, rozwój kariery czy poczucie sensu pracy ujawniają się dopiero w praktyce i często po wielu miesiącach. I właśnie wtedy mogą pojawić się rozczarowania, gdy rzeczywistość nie odpowiada obietnicom składanym w procesie rekrutacyjnym. Dlatego na początku kandydaci koncentrują się na elementach łatwych do oceny, ale w dłuższej perspektywie to właśnie kultura, możliwości rozwoju i spójność wartości decydują o satysfakcji z pracy oraz o tym, czy pracownik znajdzie dopasowanie do organizacji i zostanie w firmie na dłużej – podkreśla Agnieszka Krzemień.

Według ekspertki, coraz więcej osób wybiera pracodawcę nie tylko przez pryzmat pensji, lecz przede wszystkim tego, jak firma dba o dobrostan i rozwój ludzi. – To, co przyciąga kandydatów, rzadko jest tym, co sprawia, że zostają na lata. Trwałą więź buduje dopiero kultura oparta na wartościach, realne możliwości rozwoju i poczucie sensu codziennej pracy. Dlatego organizacje muszą pamiętać, że benefity i elastyczność to dopiero początek. Prawdziwe wyzwanie polega na tym, by budować kulturę, nie tylko strukturę, taką, w której wartości i cele są spójne z potrzebami ludzi, widzieć potencjał, nie tylko wyniki, doceniać ciekawość, zdolność adaptacji i chęć rozwoju, tworzyć ścieżki kariery, które mają sens, dawać pracownikom przestrzeń do testowania nowych umiejętności i poczucie, że ich przyszłość w firmie jest realna – dodaje Agnieszka Krzemień.

Z raportu wynika, że najsilniejszym czynnikiem determinującym poziom zaangażowania europejskich pracowników okazuje się dopasowanie do zespołu i kultury organizacyjnej (37,6%). Drugim z kolei jest perspektywa kariery (29%). Możliwość nauki i rozwoju (15,5%) oraz aspekty związane z logistyką pracy (10,7%) mają dla pracowników w Europie mniejsze znaczenie. Wynagrodzenia i benefity odpowiadają jedynie za 7,7% wyników w obszarze zaangażowania.

– Dopasowanie kulturowe nie ma być chwytliwym sloganem HR, ale rzeczywiście fundamentem zaangażowania pracownika. Wynagrodzenie czy benefity mogą przyciągnąć pracownika, ale nie zatrzymają go na dłużej, jeśli na co dzień nie będzie czuł się częścią zespołu, z którym dzieli wartości, styl pracy i cele. Poczucie przynależności oraz świadomość, że moja praca ma sens i realny wpływ, sprawia, że ludzie angażują się bardziej niż wymaga tego formalny kontrakt. Dopasowanie do kultury organizacyjnej działa jak długoterminowa „umowa emocjonalna”, gdzie tworzy się więź, która często okazuje się istotniejsza dla pracownika niż inflacyjna podwyżka. Jeśli organizacja nie inwestuje w spójność wartości, transparentność i rozwój ludzi, ryzykuje utratę najbardziej utalentowanych pracowników, czyli tych, którzy najbardziej poszukują nauki i rozwoju. Konsekwencją są nie tylko wyższe koszty rekrutacji, ale też utrata kluczowych kompetencji, które napędzają innowacje i przewagę konkurencyjną – mówi ekspertka.

Według Agnieszki Krzemień, proces rekrutacji to dopiero początek relacji. Zbyt często firmy traktują zatrudnienie pracownika jako cel sam w sobie, a nie pierwszy krok w dłuższej podróży, tymczasem dane pokazują jasno, to, co przyciąga ludzi do organizacji, w tym płaca, benefity, marka pracodawcy, jest zupełnie inne niż to, co sprawia, że zostają na lata. – Utrzymanie pracowników wymaga budowania przestrzeni do rozwoju, oferowania różnorodnych ścieżek kariery i codziennego potwierdzania, że wartości firmy nie są pustymi deklaracjami. Dzisiejsze organizacje nie mogą ograniczać się do „transakcji” z pracownikiem, czyli podejścia, gdzie po prostu płacą za wykonaną pracę. Jeśli oczekują zaangażowania, kreatywności i samodzielności, muszą w zamian zaoferować coś więcej czyli poczucie sensu, kulturę współpracy i realne możliwości rozwoju. To inwestycja, która procentuje, bo zaangażowany pracownik nie tylko wykonuje zadania, ale aktywnie szuka lepszych rozwiązań i przyczynia się do rozwoju całej organizacji – zaznacza ekspertka Right Management Talent Solutions.

Europa z najniższym poziomem zaangażowania pracowników

Największa rozbieżność występuje w Ameryce Łacińskiej – 63% liderów wierzy, że ich zespoły są w pełni zaangażowane, podczas gdy potwierdza to jedynie 41% pracowników. Z kolei Europa notuje najniższy poziom zaangażowania – tylko 32% pracowników w Europie deklaruje pełne zaangażowanie.

Raport powstał na podstawie badania przeprowadzonego między 24 marca a 25 kwietnia 2025 roku wśród 1 029 liderów i 2 402 pracowników z ośmiu krajów, m.in. Wielkiej Brytanii, Francji, USA. Publikacja bazuje na badaniach Right Management The State of Careers i przedstawia kluczowe wyzwania rynku pracy oraz nowe perspektywy dotyczące rozwoju kariery.

ZBP prostuje doniesienia: nowe ograniczenia w transakcjach płatniczych dotyczą Meksyku, a nie Polski

W piątek w polskich mediach pojawiły się informacje sugerujące, że od 1 października w Polsce zaczęły obowiązywać nowe regulacje ograniczające transakcje płatnicze klientów banków. Związek Banków Polskich (ZBP) zdementował te doniesienia, wskazując, że dotyczą one Meksyku, a nie polskiego rynku.

W specjalnym komunikacie ZBP uspokoił klientów banków, że w Polsce nie zostały wprowadzone żadne nowe ograniczenia w transakcjach płatniczych. Organizacja podkreśliła również, że nie posiada wiedzy o tym, aby podobne zmiany były obecnie planowane.

– „W Polsce limity transakcji płatniczych funkcjonują od lat, a ich celem jest przede wszystkim bezpieczeństwo klientów. Podstawą takich działań są przepisy ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu (AML), a także dobre praktyki banków zapobiegające oszustwom” – wyjaśnia Związek Banków Polskich.

Jednocześnie ZBP ostrzega przed możliwymi próbami wykorzystania zamieszania informacyjnego przez cyberprzestępców. Fałszywe wiadomości SMS i e-maile mogą posłużyć do uruchomienia kampanii phishingowych, w których oszuści będą podszywać się pod banki i próbować wyłudzić dane do logowania.

Banki apelują do klientów o zachowanie szczególnej ostrożności, sprawdzanie źródeł informacji oraz unikanie klikania w podejrzane linki.

Eksport i dropshipping napędzają wzrosty Bio Planet

0

Wrzesień okazał się kolejnym bardzo dobrym miesiącem dla Bio Planet S.A., lidera rynku żywności ekologicznej w Polsce. Spółka zakończyła dziewiąty miesiąc roku sprzedażą na poziomie 27,3 mln zł, co oznacza wzrost o 16% w stosunku do analogicznego okresu 2024 roku, kiedy wynik wyniósł 23,6 mln zł.

Sprzedaż narastająco po 9 miesiącach 2025 roku osiągnęła 226,7 mln zł, czyli o 11 % więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, gdy wyniosła 204,5 mln zł. Również wyniki kwartalne potwierdzają stabilny wzrost – sprzedaż wyniosła 72,2 mln zł, co oznacza poprawę o 13 % w stosunku do 64,1 mln zł zanotowanych rok wcześniej.

 „Wrześniowy wynik potwierdza, że nasza strategia konsekwentnego rozwijania oferty – zarówno w obszarze produktów świeżych, jak i asortymentu trwałego – przynosi oczekiwane efekty. Widzimy rosnące zainteresowanie klientów zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Stabilne wzrosty sprzedaży oraz poprawa warunków finansowania, o czym informowaliśmy, pozwalają nam spokojnie planować kolejne inwestycje. Priorytetem pozostaje przygotowanie do wznowienia budowy zakładu konfekcjonowania, który jest kluczowym projektem w naszym długofalowym planie rozwoju” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Bio Planet konsekwentnie umacnia swoją pozycję lidera na rynku żywności ekologicznej. Długoterminowa strategia oparta na analizie rynku, rotacji produktów oraz rozwoju platformy dropshippingowej pozwala spółce osiągać kolejne rekordy sprzedażowe i budować stabilne relacje z partnerami biznesowymi.

Pełnomocnik ds. Cyberbezpieczeństwa: PAD CMS stwarza ryzyko incydentu krytycznego

Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa Krzysztof Gawkowski wydał rekomendację, w której zaleca podmiotom krajowego systemu cyberbezpieczeństwa (KSC) bezzwłoczne zaprzestanie korzystania z oprogramowania PAD CMS. System ten, służący do zarządzania treściami na stronach internetowych, posiada liczne podatności bezpieczeństwa, które nie zostaną usunięte ze względu na brak wsparcia ze strony producenta – Polskiej Akademii Dostępności.

Wysokie ryzyko incydentu krytycznego

Według komunikatu, dalsze wykorzystywanie PAD CMS wiąże się z wysokim ryzykiem wystąpienia incydentu krytycznego. Może to stanowić zagrożenie zarówno dla bezpieczeństwa publicznego, jak i dla istotnego interesu bezpieczeństwa państwa.

Rekomendacja została wydana po konsultacjach przeprowadzonych z zespołami reagowania na incydenty bezpieczeństwa komputerowego CSIRT NASK, CSIRT GOV i CSIRT MON, które potwierdziły możliwość wystąpienia poważnych incydentów w przypadku dalszego użytkowania systemu.

Podatności w PAD CMS – raport CERT Polska

30 września 2025 r. CERT Polska opublikował szczegółowe informacje o dziewięciu podatnościach występujących we wszystkich wersjach PAD CMS do 1.2.1 włącznie.

Zidentyfikowane podatności (CVE)

  • CVE-2025-7063Unrestricted Upload of File with Dangerous Type (CWE-434) – brak odpowiedniej walidacji pozwala na przesyłanie plików dowolnego typu i potencjalne zdalne wykonanie kodu.
  • CVE-2025-7065Unrestricted Upload of File with Dangerous Type (CWE-434) – podobna podatność dotycząca funkcjonalności wgrywania zdjęć.
  • CVE-2025-8116Reflected XSS (CWE-79) – możliwość wykonania złośliwego kodu JavaScript w przeglądarce użytkownika.
  • CVE-2025-8117Missing Initialization of Resource (CWE-909) – błędna obsługa parametru resetowania hasła pozwala zmienić hasło dowolnego użytkownika.
  • CVE-2025-8118Client-Side Enforcement of Server-Side Security (CWE-602) – mechanizm ochrony przed brute-force oparty na ciasteczkach może być łatwo ominięty.
  • CVE-2025-8119Cross-Site Request Forgery (CWE-352) – możliwość zmiany hasła użytkownika poprzez spreparowaną stronę WWW.
  • CVE-2025-8120Unrestricted Upload of File with Dangerous Type (CWE-434) – kolejna luka w funkcjonalności wgrywania zdjęć, prowadząca do RCE.
  • CVE-2025-8121SQL Injection (CWE-89) – możliwość przeprowadzenia ataków Blind SQLi w funkcji pozycjonowania artykułów.
  • CVE-2025-8122SQL Injection (CWE-89) – dodatkowa luka SQLi w tej samej funkcjonalności.

Konsekwencje

CERT Polska podkreśla, że wykryte podatności mogą umożliwiać:

  • przejęcie pełnej kontroli nad serwerem,
  • zdalne wykonanie kodu przez atakującego,
  • kradzież danych uwierzytelniających,
  • eskalację uprawnień i zmianę haseł użytkowników,
  • ataki XSS oraz SQL Injection, prowadzące do utraty integralności i poufności danych.

Ponieważ producent PAD CMS zakończył wsparcie dla systemu, nie przewiduje się wydania poprawek bezpieczeństwa. W związku z tym rekomendowane jest niezwłoczne wycofanie oprogramowania i wdrożenie alternatywnych rozwiązań.

Rząd uruchamia pakiet wsparcia dla rolników: tanie kredyty, odszkodowania i dopłaty

Od 1 października 2025 r. polscy rolnicy mogą korzystać z nowych form wsparcia finansowego ogłoszonych przez ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Pakiet obejmuje preferencyjne kredyty obrotowe, pomoc dla gospodarstw poszkodowanych przez anomalie pogodowe oraz wypłatę zaliczek na poczet płatności bezpośrednich.

Kredyty obrotowe z oprocentowaniem 1%

Najważniejszym elementem programu jest wprowadzenie kredytów obrotowych z oprocentowaniem na poziomie 1%. Od 1 października są one dostępne w bankach współpracujących z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Rząd przeznaczył na ten cel 700 mln zł do końca bieżącego roku.

Mówiliśmy o 1,5%, a udało się jeszcze obniżyć oprocentowanie do 1%. Jeśli zainteresowanie będzie większe, będziemy starali się zwiększyć tę pulę – zapowiedział minister Krajewski.

Celem programu jest poprawa płynności finansowej gospodarstw i umożliwienie rolnikom spokojniejszej sprzedaży płodów rolnych, w warunkach niskich cen skupu i trudnej sytuacji rynkowej.

Pomoc dla poszkodowanych przez anomalie pogodowe

Rząd przeznaczył łącznie ponad 260 mln zł na pomoc dla rolników, których uprawy ucierpiały z powodu przymrozków, ulew i podtopień.

  • 200 mln zł – dla rolników, sadowników i ogrodników, którzy ponieśli straty w wyniku wiosennych przymrozków.
  • 60 mln zł – na wsparcie rolników z Żuław, poszkodowanych przez deszcze nawalne i podtopienia. Wysokość wsparcia wyniesie do 3000 zł na hektar.
  • Dla pozostałych gospodarstw pomoc przewidziano w wysokości 1000–3000 zł/ha, w zależności od skali strat. Warunkiem będzie wykazanie szkód przekraczających 30% planowanych plonów.

Zaliczki płatności bezpośrednich

Od 16 października rolnicy otrzymają zaliczki na poczet płatności bezpośrednich za 2025 r. Łączna pula środków wyniesie 15,77 mld zł, co oznacza wzrost o ok. 23,7 mln zł w porównaniu z rokiem 2024.

Resort rolnictwa poinformował, że po ogłoszeniu kursu wymiany zostaną skierowane do konsultacji publicznych projekty rozporządzeń określających stawki poszczególnych płatności. Wyjątek stanowi ekoschemat „Dobrostan zwierząt” – jego stawki zostaną ogłoszone w kwietniu 2026 r.

Minister Stefan Krajewski podkreślił, że celem rządowych działań jest zapewnienie realnej pomocy rolnikom w obliczu trudności wynikających zarówno z sytuacji rynkowej, jak i skutków zmieniających się warunków pogodowych.

To pakiet realnych rozwiązań, które mają odciążyć gospodarstwa i dać im narzędzia do stabilnego funkcjonowania – wskazał szef resortu.

Rząd uszczelnia przepisy podatkowe dla fundacji rodzinnych i zmienia zasady opodatkowania banków

Rada Ministrów przyjęła dwa projekty ustaw zmieniające przepisy o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT). Pierwszy z nich dotyczy uszczelnienia zasad opodatkowania fundacji rodzinnych, natomiast drugi – wprowadzenia nowych stawek CIT dla banków oraz obniżenia tzw. podatku bankowego. Oba projekty mają wejść w życie 1 stycznia 2026 r.

Nowe przepisy dla fundacji rodzinnych – koniec z nadużyciami podatkowymi

Celem przyjętych zmian jest przeciwdziałanie wykorzystywaniu fundacji rodzinnych do celów optymalizacji podatkowej, niezgodnie z ich ustawowym przeznaczeniem. Projekt stanowi odpowiedź na zidentyfikowane przez administrację skarbową mechanizmy unikania opodatkowania i ma charakter uszczelniający.

Zgodnie z projektem, opodatkowaniu podlegać będą m.in.:

  • dochody fundacji rodzinnej ze zbycia majątku, jeśli sprzedaż nastąpi przed upływem 36 miesięcy od końca roku, w którym mienie wniesiono do fundacji,
  • dochody osiągane przez fundację za pośrednictwem podmiotów transparentnych podatkowo,
  • dochody z tytułu najmu krótkoterminowego,
  • dochody z tzw. ukrytych zysków, w tym sytuacje, w których fundacja umarza pożyczki udzielone fundatorowi, beneficjentowi lub osobom z nimi powiązanym.

Ponadto, fundacje rodzinne zostaną objęte przepisami dotyczącymi zagranicznej jednostki kontrolowanej (CFC) oraz opodatkowania dochodów z niezrealizowanych zysków (exit tax).

Rząd podkreśla, że zmiany te mają na celu wzmocnienie transparentności systemu podatkowego oraz przywrócenie zgodności działalności fundacji rodzinnych z ich pierwotnym celem – wspieraniem sukcesji majątku rodzinnego, a nie służących unikaniu opodatkowania.

Wyższy CIT dla banków, niższy podatek bankowy

Drugi przyjęty projekt przewiduje modyfikację stawek podatku CIT dla sektora bankowego oraz stopniowe obniżenie podatku od niektórych instytucji finansowych (tzw. podatku bankowego).

Podwyższone stawki CIT dla banków od 2026 roku:

  • 30% podstawy opodatkowania w 2026 roku,
  • 26% w 2027 roku,
  • 23% od 2028 roku i w latach kolejnych.

Dla banków objętych dotychczas stawką CIT w wysokości 9%, przewidziano odpowiednie podwyżki:

  • 20% w 2026 roku,
  • 16% w 2027 roku,
  • 13% od 2028 roku.

Stopniowe obniżenie podatku bankowego:

W ramach równoważących zmian przewidziano zmniejszenie stawki podatku od niektórych instytucji finansowych:

  • w 2027 r. o 10%,
  • w 2028 r. o 20% względem 2026 r.

Oznacza to spadek stawki:

  • z 0,0366% do 0,0329% w 2027 roku,
  • oraz do 0,0293% od 2028 roku.

Zmiana obejmie banki krajowe, oddziały banków zagranicznych, oddziały instytucji kredytowych oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK).

Skutek dla finansów publicznych

Według szacunków rządu, przyjęte rozwiązania zwiększą dochody budżetu państwa o około 6,6 mld zł w 2026 roku oraz 4,7 mld zł w 2027 roku.

Premier Tusk: UE potrzebuje mniej regulacji i niższych cen energii, by konkurować globalnie

Premier Donald Tusk uczestniczy w Kopenhadze w nieformalnym szczycie Unii Europejskiej, podczas którego szefowie państw i rządów dyskutują o wspólnej obronności oraz dalszym wsparciu dla Ukrainy. Spotkanie w stolicy Danii rozpoczęło się od debaty dotyczącej konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Wyzwania dla konkurencyjności UE

Według uczestników szczytu jednym z głównych zagrożeń dla Unii Europejskiej pozostaje nadmierna regulacja oraz wysokie ceny energii, które w ostatnich latach negatywnie wpływają na kondycję przedsiębiorstw. Premier Donald Tusk podkreślił w swoim wystąpieniu, że Unia powinna ograniczyć nadmiar przepisów i dostosować cele klimatyczne do realiów globalnej gospodarki.

To się musi skończyć. Nie możemy stale zwiększać ambicji klimatycznych, gdy inni tego nie robią. W świecie brutalnej konkurencji musimy ułatwiać życie naszym firmom – powiedział szef polskiego rządu.

Zdaniem Tuska, aby zadbać o bezpieczeństwo Europy, konieczne jest zwiększenie samowystarczalności w zakresie produkcji uzbrojenia i stali. Jednocześnie wskazał, że zbyt wysokie koszty energii i rozbudowane cele klimatyczne powodują odpływ przedsiębiorstw z Europy.

Polska i deregulacja

W swoim wystąpieniu premier przypomniał, że polski rząd wdrożył już działania deregulacyjne, które miały na celu uproszczenie przepisów gospodarczych. – W Polsce odrobiliśmy naszą pracę domową. Nie zrobiliśmy tego sami, ale wspólnie z organizacjami biznesowymi, czyli odbiorcami tych przepisów – zaznaczył Tusk.

Deregulacja była także jednym z priorytetów polskiej prezydencji w UE i, jak wskazał premier, pozostaje również ważnym elementem obecnego przewodnictwa duńskiego. – Dzięki Mette Frederiksen i Ursuli von der Leyen realizujemy ten projekt naprawdę intensywnie. Jest to bolesne, ale żadne z nas się nie podda – powiedział Tusk.

Nieformalne spotkanie Rady Europejskiej w Kopenhadze potrwa do czwartku. Tego dnia premier Donald Tusk weźmie udział w szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej – inicjatywy, w której uczestniczą także państwa spoza Unii Europejskiej.

Rozmowy mają koncentrować się nie tylko na konkurencyjności i kwestiach gospodarczych, ale również na wspólnych działaniach obronnych oraz koordynacji wsparcia dla Ukrainy.

Zarząd Green Lanes obejmie akcje w ramach emisji akcji serii E Spółki za kwotę ponad 700 tys. PLN

Piotr Pietras, Prezes Zarządu Green Lanes S.A. i Jacek Kramarz, Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A. zadeklarowali objęcie akcji nowej emisji Serii E Spółki za łączną kwotę przekraczającą 700 tys. PLN, tj. łącznie 34.200 akcji po cenie emisyjnej 20,50 PLN za akcję. Decyzja Zarządu jest wyrazem realnego i wymiernego zaangażowania w rozwój Green Lanes, a zarazem potwierdza silne przekonanie kierownictwa do potencjału rynkowego technologii Strumber® i materializacji planów uruchomienia zakładu produkcyjnego. Green Lanes jest producentem materiałów Strumber®, wytwarzanych w oparciu o autorską technologię na bazie roślin jednorocznych i jest w trakcie procesu pozyskiwania finansowania w ramach oferty do 300.000 akcji zwykłych na okaziciela serii E. Oferta przeprowadzona jest w trybie subskrypcji prywatnej skierowanej do określonych inwestorów, z wyłączeniem w całości prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy.

Piotr Pietras, Prezes Zarządu Green Lanes S.A. przekazał Spółce deklarację objęcia i opłacenia 12.200 akcji serii E za kwotę 250 tys. PLN, natomiast Jacek Kramarz, Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A. przekazał Spółce deklarację objęcia i opłacenia 22.000 akcji serii E za kwotę 451 tys. PLN.

Nasze decyzje o objęciu akcji serii E to wyraz naszego pełnego i świadomego zaangażowania oraz przekonania o sukcesie Green Lanes. Patrzymy na Green Lanes jako menedżerowie, ale również jako założyciele i inwestorzy długoterminowi, dlatego chcemy zwiększyć nasz udział w Spółce. Wierzymy w wyjątkowy potencjał technologii Strumber®, która ma szansę zrewolucjonizować sposób, w jaki wykorzystywane są surowce w branży meblarskiej i wykończeniowej. Jesteśmy na ostatniej prostej przed uruchomieniem zakładu produkcyjnego i rozpoczęciem produkcji na skalę przemysłową. Spozycjonuje to Green Lanes jako podmiot, mogący realnie zmieniać zasady gry w swojej branży. Objęcie przez nas akcji Green Lanes jest wyrazem naszej wiary w Spółkę i realizację przyjętej strategii – mówi Jacek Kramarz, współzałożyciel, akcjonariusz i Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A.

We wrześniu 2025 r. Piotr Pietras – Prezes Zarządu, Jacek Kramarz – Prezes Zarządu, Krzysztof Kusiak – Członek Rady Nadzorczej Green Lanes S.A. oraz Invens LLC poinformowali o zawarciu porozumienia co do zgodnego głosowania na Walnym Zgromadzeniu Spółki. Według stanu na dzień przekazania tej informacji (12 września 2025 r.) wskazani akcjonariusze posiadali łącznie 1.015.400 akcji Spółki, reprezentujących udział 35,61% w aktualnie zarejestrowanym kapitale Spółki.

Plan inwestycyjny Spółki zakłada łączne nakłady na poziomie 19,4 mln zł. Do tej pory Spółka poniosła nakłady w wysokości ok. 9,9 mln zł, które obejmowały m.in. pierwszą ratę za zakład produkcyjny (ok. 1,6 mln zł), zakup i instalację infrastruktury produkcyjnej (ok. 6,8 mln zł) oraz prace projektowe (ok. 1,5 mln z). Do uruchomienia produkcji konieczne są jeszcze nakłady rzędu ok. 3,5 mln zł (ostatnia płatność za linię do przygotowania surowca oraz kotła parowego, a także dokończenie prac instalacyjnych), natomiast na dalszym etapie w latach 2026-2027 zaplanowane są wydatki 6 mln zł dotyczące ostatnich rat płatności za zakład w Tarnawatce-Tartak. Spółka zamierza sfinansować powyższe nakłady w oparciu o posiadane środki pieniężne, środki pozyskane z emisji akcji serii E oraz innych źródeł finansowania (w tym kredytów, pożyczek, grantów i dotacji) a także z przepływów operacyjnych wypracowywanych po uruchomieniu produkcji Strumber®. Emisja Akcji serii E stanowi część struktury finansowania przedsięwzięcia, dostarczając kapitału na zakończenie prac rozruchowych i przygotowanie do komercjalizacji.

Od początku 2025 roku Spółka koncentrowała się na wyposażaniu zakupionego zakładu produkcyjnego w Tarnawatce-Tartak. Działania obejmowały remont hali i pomieszczeń biurowych oraz instalację linii produkcyjnej, stanowiącej kluczowy element całego procesu technologicznego. Aktualnie finalizowane są prace nad instalacją pozostałych elementów linii produkcyjnej, w tym urządzeń do wstępnego przygotowania surowca oraz kotła parowego, a także rozbudowa stacji transformatorowej oraz instalacji elektrycznej. Zabezpieczono ponadto dostawy niezbędnego surowca – łodyg konopi pochodzących
z upraw prowadzonych na potrzeby przemysłu nasienniczego.

Niniejszy komunikat został sporządzony jako komentarz do raportu bieżącego Spółki nr 12/2025 opublikowanego w dniu 1.10.2025 r. oraz nr 10/2025 opublikowanego w dniu 26 września 2025 r. w ESPI, w związku z tym, że Spółka uznała informację o rozpoczęciu procesu pozyskania finansowania  jako spełniającą kryteria informacji poufnej w rozumieniu art. 7 MAR. Zarówno  niniejszy komunikat jak i raport bieżący, o którym mowa wyżej nie służą w żaden sposób, bezpośrednio ani pośrednio, promowaniu oferty, subskrypcji, objęcia lub nabycia Akcji serii E i nie stanowią reklamy, ani materiału promocyjnego przygotowanego lub publikowanego przez Spółkę dla potrzeb promocji Oferty Akcji serii E, ani w celu zachęcenia inwestorów, bezpośrednio czy pośrednio, do objęcia lub nabycia Akcji serii E.

Rynek walutowy stabilny mimo politycznego chaosu w USA

Spokojna reakcja rynków na tzw. shutdown w Stanach Zjednoczonych. Na politycznym zamieszaniu w USA najbardziej korzysta jen japoński, tym samym interwencja Banku Japonii nie była potrzebna. Inflacja w Polsce w sierpniu bez zmian, co ze stopami w Polsce?

Polityczne zawirowania

Trzeba przyznać, że zamknięcie administracji rządowej w USA nie jest niespodzianką. Ustawa budżetowa wymaga 60 głosów w Senacie, co czyni ją trudną do przegłosowania, bo jedna partia zazwyczaj takiej liczby głosów nie ma. Nie inaczej jest obecnie z Republikanami, choć kontrolują aktualnie wszystkie ośrodki władzy. Oczywiście to szansa na wzmożoną aktywność partii opozycyjnej, by akurat w tym momencie zaznaczyć swoją obecność. Zwłaszcza po klęsce w wyborach prezydenckich i do Kongresu. Ta strategia zaistnienia ma jednak swoje minusy – Demokraci mogą zostać uznani za tych, którzy paraliżują działania państwa. Rynek reaguje dość spokojnie na te polityczne tarcia, wierząc, że żadnej ze stron nie opłaca się trwać w tym impasie. Spokojnie jest na notowaniach USD, mimo że, patrząc historycznie, dolar tracił na tzw. shutdownie. Jest jeszcze jeden element tej sytuacji – w piątek nie poznamy danych z rynku pracy, skoro instytucje rządowe nie funkcjonują.

BoJ może czekać z interwencją

Od kilku tygodni na rynkach spodziewano się interwencji Banku Japonii na notowaniach jena. USD/JPY od kwietnia tego roku wspinał się w górę od poziomu 140 aż do 150, czyli granicy, która była uważana wcześniej za „próg bólu” dla BoJ. Tymczasem decydenci polityki monetarnej z Kraju Kwitnącej Wiśni dostali mimo wszystko oczekiwany prezent w postaci zamknięcia instytucji rządowych w USA, który wywołał większe zainteresowanie aktywami bezpiecznymi. Efekt? Odbicie od poziomu 150 i ruch w dół, aktualnie już do poziomu bliskiego 147. Wydaje się, że to nie koniec, gdyż rynek spodziewa się, że aktualny shutdown może trwać rekordowo długo, historycznie było to 35 dni na przełomie roku 2018 i 2019. Do tego Trump grozi, że zwolni sporą ilość pracowników rządowych, a na czasowym zawieszeniu się nie skończy. Każda eskalacja zamieszania i wydłużanie shutdownu, może być korzystne dla JPY, który jeszcze bardziej odsunie się od granicy 150.

Nie ma nic pewnego, czyli zbliżające się posiedzenie RPP

Inflacja w Polsce we wrześniu utrzymała się na poziomie 2,9%, czyli identycznym jak w sierpniu. Prognozy zakładały, że możemy być świadkami odbicia nawet ponad 3%, ale taki scenariusz się nie sprawdził. W teorii więc mieścimy się w respektowanym przez NBP korytarzu wahań inflacyjnych, które wynoszą +-1% od wartości 2,5%. Prognozy naszych decydentów wskazywały, że dynamika cen do końca roku ma być wzrostowa, co mogło przyczynić się do tego, że w październiku nastąpi pauza w obniżkach stóp. Tyle tylko, że teraz mamy utrzymanie inflacji na poziomie 2,9%, a do tego podpis prezydenta pod ustawą mrożącą ceny energii do końca roku. W tej sytuacji drzwi do obniżki już w październiku zostały otwarte, a decyzja już za tydzień. Mimo to RPP już niejednokrotnie udowodniła, że potrafi zaskoczyć, obniżała stopy mimo wzrostowej dynamiki cen, a także „nacisnęła” hamulec, gdy prognozy wskazywały spadki cen. Posiedzenie może więc przynieść spore niespodzianki i tym samym okazać się jednym z ważniejszych w tym roku, przede wszystkim dla PLN. Dzisiaj PLN ma się bardzo dobrze – zyskuje do euro i usd, mimo pasywności notowań głównej pary walutowej świata.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Akın Garzanlı nowym CEO i CCO Beko Europe

Beko poinformowało o nominacji Akına Garzanlı na stanowisko CEO i CCO Beko Europe. Od 2022 roku Garzanlı pełnił funkcję dyrektora ds. marketingu w firmie, a w nowej roli zastąpi Ragıpa Balcıoğlu, który obejmie stanowisko dyrektora ds. marketingu i strategii na poziomie globalnym.

Akın Garzanlı związany jest z Beko od ponad 20 lat. Karierę rozpoczął w 2002 roku w dziale rynków globalnych, a na przestrzeni lat zajmował kluczowe stanowiska w obszarach sprzedaży, zarządzania produktami, marketingu oraz obsługi klienta. W 2018 roku awansował na stanowisko dyrektora ds. globalnej obsługi klienta, a od 2020 roku łączył je z funkcją dyrektora ds. marki globalnej.

W ostatniej roli był odpowiedzialny za zarządzanie 22 markami – zarówno globalnymi, jak i lokalnymi – w ponad 55 krajach. Kierował rozproszonym zespołem w Europie, odpowiadając m.in. za opracowywanie i wdrażanie strategii marketingowych, globalne zarządzanie marką, projektowanie przemysłowe, rozwój segmentu małego AGD, analitykę marketingową oraz wspieranie transformacji biznesowej. Od 2023 roku jego kompetencje objęły także nadzór nad regionami Bliskiego Wschodu, Afryki i Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP).

Garzanlı ukończył studia licencjackie z zarządzania na Uniwersytecie Stambulskim, a następnie zdobył tytuł MBA na Uniwersytecie Koç. Brał również udział w programach rozwojowych w Harvard Business School oraz Kellogg School of Management.

Do globalnych działań marketingowych firmy Beko wniósł energię, precyzję działania i silne zorientowanie na klienta. Potrafi skutecznie przekładać wiedzę o konsumentach na konkretne wyniki biznesowe. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w rozwijaniu marek na wielu rynkach oraz elastycznemu podejściu zarządczemu, jest doskonale przygotowany do wspierania dalszego wzrostu i umacniania pozycji Beko Europe na rynku.

Cyfrowy Uczeń – inwestycja w przyszłość polskiej edukacji

Świat, w którym żyjemy, zmienia się w zawrotnym tempie. Technologie cyfrowe wkraczają do każdej sfery naszego życia – od pracy, przez komunikację, aż po naukę. Tradycyjny model edukacji stopniowo ustępuje miejsca nowoczesnym rozwiązaniom, które wspierają zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Właśnie dlatego powstał program Cyfrowy Uczeń, dzięki któremu młodzież ma szansę uczyć się z wykorzystaniem profesjonalnych narzędzi cyfrowych i lepiej przygotować się do wyzwań przyszłości.

Na czym polega program Cyfrowy Uczeń?

Inicjatywa Cyfrowy Uczeń to projekt skierowany do szkół podstawowych i średnich, którego głównym celem jest udostępnienie uczniom wysokiej jakości sprzętu komputerowego. Dzięki temu każdy młody człowiek, niezależnie od sytuacji materialnej, może korzystać z nowoczesnych rozwiązań podczas nauki.

Program obejmuje m.in. laptopy edukacyjne, oprogramowanie, torby ochronne, myszki czy zestawy słuchawkowe, które wspierają codzienną pracę ucznia. Ważnym elementem jest także budowanie świadomości korzystania z technologii – bezpieczeństwo online, odpowiedzialne używanie urządzeń i rozwijanie kompetencji cyfrowych.

Dlaczego Cyfrowy Uczeń jest tak potrzebny?

Dzisiejsza młodzież dorasta w świecie, w którym technologia towarzyszy niemal na każdym kroku. Aby szkoła była miejscem rozwijania umiejętności przydatnych w dorosłym życiu, musi wykorzystywać narzędzia cyfrowe. Program Cyfrowy Uczeń odpowiada na te potrzeby, dając młodym ludziom szansę na zdobycie wiedzy w nowoczesny i efektywny sposób.

Dzięki udziałowi w programie uczniowie:

  • zyskują możliwość nauki w trybie zdalnym i hybrydowym,

  • uczą się obsługi aplikacji i platform edukacyjnych,

  • rozwijają kompetencje przyszłości – od programowania po pracę zespołową online,

  • mają równy dostęp do zasobów cyfrowych, niezależnie od sytuacji rodzinnej.

Nauczyciele natomiast otrzymują wsparcie w postaci sprzętu i narzędzi, które ułatwiają prowadzenie lekcji w atrakcyjny sposób.

Sprzęt w ramach programu Cyfrowy Uczeń

Ważną częścią programu jest wyposażenie uczniów w praktyczne urządzenia, które sprawdzają się zarówno w klasie, jak i w domu. Na stronie https://aramisklep.pl/pl/c/CYFROWY-UCZEN/430 dostępna jest pełna oferta sprzętu zgodnego z wymaganiami projektu.

Rodzice i szkoły mogą znaleźć tam m.in.:

  • laptopy edukacyjne z wydajnymi parametrami,

  • torby i plecaki chroniące sprzęt przed uszkodzeniami,

  • myszki i klawiatury ułatwiające naukę i korzystanie z programów,

  • słuchawki przydatne podczas lekcji online,

  • oprogramowanie antywirusowe, które zwiększa bezpieczeństwo ucznia.

Takie wyposażenie pozwala nie tylko na naukę szkolnych przedmiotów, ale także na rozwijanie pasji – grafiki komputerowej, montażu wideo czy nauki języków obcych przy pomocy aplikacji.

Cyfrowy Uczeń a wyrównywanie szans

Jednym z kluczowych założeń programu jest równość w dostępie do edukacji. Cyfrowy Uczeń eliminuje bariery finansowe, które często uniemożliwiają rodzinom zakup nowoczesnego sprzętu. Dzięki temu każde dziecko, niezależnie od pochodzenia, może rozwijać swoje zdolności i korzystać z takich samych możliwości jak jego rówieśnicy.

To szczególnie ważne w kontekście nauki zdalnej i hybrydowej, kiedy dostęp do komputera i internetu staje się warunkiem uczestniczenia w zajęciach. Program sprawia, że edukacja staje się bardziej sprawiedliwa i dostępna dla wszystkich.

Nowoczesna edukacja – krok w przyszłość

Program Cyfrowy Uczeń to nie tylko inwestycja w sprzęt, ale przede wszystkim inwestycja w przyszłość polskiej edukacji. Wspiera on kształcenie kompetencji, które będą kluczowe w nadchodzących latach – analitycznego myślenia, kreatywności, komunikacji cyfrowej czy znajomości nowych technologii.

Można powiedzieć, że inicjatywa ta otwiera drzwi do szkoły przyszłości, w której uczeń nie tylko zdobywa wiedzę, ale także uczy się świadomego i odpowiedzialnego korzystania z cyfrowego świata.

Produkcja elektroniki na rynku europejskim, amerykańskim i azjatyckim – jakie są różnice?

Produkcja elektroniki jest jednym z najważniejszych filarów współczesnej gospodarki światowej. To dzięki niej możliwe jest funkcjonowanie nie tylko przemysłu technologicznego, ale również wielu innych sektorów, takich jak motoryzacja, medycyna czy telekomunikacja. W zależności od regionu świata proces wytwarzania urządzeń elektronicznych wygląda inaczej i różni się skalą, kosztami, a także podejściem do innowacji. Zarówno Europa, Stany Zjednoczone, jak i Azja mają własne modele organizacji tego sektora.

Produkcja elektroniki w Europie – precyzja i specjalizacja

Na rynku europejskim producent elektroniki skupia się przede wszystkim na jakości i wysokim poziomie precyzji. Europa nie konkuruje z Azją pod względem skali produkcji masowej, ale wyróżnia się silnym naciskiem na innowacyjne rozwiązania i standardy jakościowe. Firmy działające na tym rynku inwestują w zaawansowane technologie, które wykorzystywane są w przemyśle lotniczym, medycznym czy energetycznym.

Europejska produkcja elektroniki cechuje się także silnym podporządkowaniem regulacjom prawnym i ekologicznym. Unia Europejska narzuca ścisłe normy dotyczące bezpieczeństwa produktów oraz ich wpływu na środowisko, co sprawia, że procesy produkcyjne są droższe, ale bardziej zrównoważone. Dla konsumentów jest to niezwykle istotne, gdyż zapewnia to gwarancję zarówno im, jak i całemu środowisku. Ważnym elementem są także lokalne przedsiębiorstwa, takie jak https://printor.pl, które specjalizują się w montażu obwodów drukowanych oraz kompleksowej obsłudze projektów elektronicznych, wspierając klientów w tworzeniu produktów dopasowanych do specyficznych wymagań rynku.

Produkcja elektroniki w Stanach Zjednoczonych – innowacja i rynek high-tech

Na rynku amerykańskim produkcja elektroniki koncentruje się głównie wokół innowacji technologicznych oraz badań i rozwoju. To właśnie w USA swoje siedziby mają najwięksi giganci branży, tacy jak Intel, Apple czy Qualcomm. Amerykański model opiera się na tworzeniu nowych technologii, które następnie stają się standardami globalnymi.

Warto jednak podkreślić, że duża część samej produkcji sprzętu jest przenoszona poza granice kraju – najczęściej do Azji. W Stanach Zjednoczonych kluczową rolę odgrywa projektowanie, opracowywanie prototypów i wdrażanie innowacyjnych rozwiązań. Producent elektroniki w USA stawia na najwyższą jakość i zaawansowanie technologiczne, natomiast sama masowa produkcja często zlecana jest partnerom w Chinach czy w Wietnamie. Dzięki temu amerykańskie firmy mogą koncentrować się na tworzeniu produktów premium i rozwijaniu nowych standardów technologicznych.

Produkcja elektroniki w Azji – skala i dynamika rozwoju

Azja, a zwłaszcza Chiny, Korea Południowa i Tajwan, jest światowym centrum masowej produkcji elektroniki. To właśnie tam powstaje największa część urządzeń elektronicznych sprzedawanych na całym świecie. Ogromna skala produkcji pozwala znacząco obniżać koszty, a rozbudowane łańcuchy dostaw sprawiają, że region ten jest niezwykle konkurencyjny cenowo.

Chiński producent elektroniki specjalizuje się zarówno w tworzeniu prostych podzespołów, jak i w bardziej zaawansowanych produktach, takich jak: smartfony, telewizory czy komputery. Korea Południowa z kolei stała się potęgą w zakresie półprzewodników i technologii wyświetlaczy, a Tajwan słynie z produkcji chipów, które są podstawą współczesnej elektroniki. Produkcja elektroniki w Azji charakteryzuje się ogromną dynamiką rozwoju – firmy stale zwiększają swoje możliwości, a rządy inwestują miliardy w rozwój technologiczny i przemysłowy.

Różnice w podejściu do produkcji

Różnice pomiędzy Europą, USA i Azją są wyraźne. W Europie kluczową rolę odgrywa precyzja, zrównoważony rozwój i specjalizacja w niszowych sektorach. Tu liczy się również jakość, a także dobre i godne traktowanie pracowników. W Stanach Zjednoczonych nacisk kładziony jest na innowację, badania i rozwój, podczas gdy produkcja masowa przenoszona jest do krajów azjatyckich. Stany Zjednoczone są symbolem nowoczesności i wielu inżynierów marzy o pracy w USA. Azja natomiast dominuje w skali produkcji, oferując zarówno niskie koszty, jak i rosnącą jakość technologii. Martwiące są jednak doniesienia o wyzysku pracowników. Dzięki temu regiony te wzajemnie się uzupełniają, tworząc globalny ekosystem, bez którego współczesna elektronika nie mogłaby funkcjonować.

Ekologiczne pakowanie paczek – sposób na lojalizację klientów?

W dzisiejszych czasach, kiedy świadomość ekologiczna społeczeństwa rośnie, przedsiębiorstwa muszą dostosować swoje praktyki do oczekiwań klientów. Ekologiczne pakowanie paczek staje się nie tylko modą, ale również koniecznością, która może przyczynić się do budowania lojalności wśród konsumentów. W tym artykule przyjrzymy się, jak wprowadzenie zrównoważonych rozwiązań w zakresie pakowania może wpłynąć na postrzeganie marki oraz jakie korzyści płyną z ekologicznych praktyk.

Wzrost znaczenia ekologicznych rozwiązań

W ostatnich latach obserwujemy znaczący wzrost zainteresowania ekologicznymi rozwiązaniami w różnych branżach. Klienci coraz częściej zwracają uwagę na to, w jaki sposób produkty są pakowane i jakie materiały są wykorzystywane. Ekologiczne pakowanie paczek to nie tylko sposób na zmniejszenie negatywnego wpływu na środowisko, ale także sposób na wyróżnienie się na tle konkurencji.

Zmiany w zachowaniach konsumenckich

Wzrost świadomości ekologicznej wpływa na decyzje zakupowe. Klienci preferują marki, które podejmują działania na rzecz ochrony środowiska. Badania pokazują, że aż 70% konsumentów jest gotowych zapłacić więcej za produkty pakowane w sposób ekologiczny. To oznacza, że przedsiębiorstwa, które wprowadzą ekologiczne pakowanie paczek, mogą liczyć na większe zainteresowanie swoją ofertą.

Ekologiczne pakowanie jako element strategii CSR

Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania powinno być częścią szerszej strategii społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Firmy, które angażują się w działania proekologiczne, budują pozytywny wizerunek i zyskują zaufanie klientów. Ekologiczne pakowanie paczek może być doskonałym narzędziem do komunikacji wartości marki i jej zaangażowania w ochronę środowiska.

Rodzaje ekologicznych materiałów pakunkowych

Wybór odpowiednich materiałów do pakowania to wstęp do skutecznego wprowadzenia ekologicznych praktyk. Istnieje wiele opcji, które można wykorzystać, aby zminimalizować negatywny wpływ na środowisko.

Biodegradowalne materiały

Biodegradowalne materiały, takie jak folie kompostowalne czy opakowania wykonane z roślinnych skrobi, stanowią doskonałą alternatywę dla tradycyjnych plastików. Te materiały rozkładają się w naturalnym środowisku, nie pozostawiając szkodliwych pozostałości.

Materiały opakowaniowe i taśmy pakowe

Kolejną opcją są materiały przyjazne środowisku, np. pochodzące z recyklingu, takie jak kartony czy papier pakowy. Wykorzystanie takich surowców pozwala na zmniejszenie zapotrzebowania na nowe surowce i ograniczenie odpadów. Warto zdecydować się na papierowe taśmy pakowe, które są ekologiczne i mogą być zamówione z własnym nadrukiem, co dodatkowo promuje markę już w momencie, gdy klient odbiera ją od kuriera. Korzystnym finansowo rozwiązaniem jest skorzystanie z oferty taśm z logo u producenta – TCM Service.

Opakowania

Opakowania wielokrotnego użytku

Wprowadzenie opakowań wielokrotnego użytku to kolejny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju. Klienci mogą zwracać opakowania do sklepu, co pozwala na ich ponowne wykorzystanie. Tego typu rozwiązania nie tylko redukują odpady, ale także budują relacje z klientami, pokazując ich zaangażowanie w działania proekologiczne.

Korzyści płynące z ekologicznego pakowania paczek

Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania niesie ze sobą wiele korzyści, zarówno dla firm, jak i dla klientów.

Zmniejszenie śladu węglowego

Ekologiczne pakowanie paczek pozwala na znaczną redukcję emisji gazów cieplarnianych. Wykorzystanie materiałów biodegradowalnych i recyklingowalnych przyczynia się do lepszych działań proekologicznych i wzmocnienia wizerunku marki jako odpowiedzialnej.

Oszczędności finansowe

Przejście na ekologiczne materiały pakunkowe może również przynieść oszczędności. Lżejsze i mniejsze opakowania zmniejszają koszty wysyłki oraz optymalizują przestrzeń magazynową. Firmy mogą zaoszczędzić na kosztach transportu, co przekłada się na większe zyski.

Wzmocnienie relacji z klientami

Klienci coraz bardziej cenią sobie marki, które dbają o środowisko. Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania może przyczynić się do budowania lojalności wśród konsumentów. Klienci, którzy widzą, że firma podejmuje działania na rzecz ochrony środowiska, są bardziej skłonni do ponownych zakupów.

Jak wprowadzić ekologiczne pakowanie paczek?

Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania paczek może wydawać się skomplikowane, ale można to zrobić krok po kroku.

Audyt obecnych praktyk

Pierwszym krokiem jest przeprowadzenie audytu obecnych praktyk pakowania. Należy zidentyfikować materiały, które są szkodliwe dla środowiska, oraz ocenić ich wpływ na procesy logistyczne. Najważniejsze obszary do analizy to rodzaje stosowanych materiałów opakowaniowych oraz ich wydajność.

Wybór odpowiednich materiałów

Po zebraniu danych firma powinna skupić się na wyborze ekologicznych alternatyw, które mogą zastąpić tradycyjne opcje pakowania. Ważne jest, aby materiały były jednocześnie wytrzymałe i spełniały swoją główną funkcję – ochronę produktu.

Edukacja pracowników i klientów

Zaangażowanie zespołu i edukacja klientów na temat nowych praktyk są podstawą sukcesu. Firmy powinny otwarcie informować o swoich działaniach związanych z zielonym pakowaniem i zachęcać do wspierania tych praktyk.

Przyszłość ekologicznego pakowania paczek

Innowacje w materiałach pakunkowych

Sektor ekologicznego pakowania paczek jest świadkiem ciągłej ewolucji. Nowe materiały, które wykazują jeszcze wyższą biodegradowalność i możliwości recyklingu, stają się coraz bardziej popularne. Wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań, takich jak opakowania wykonane z surowców odnawialnych, staje się kierunkiem dla badań i rozwoju w branży.

Technologie wspierające eko pakowanie

Rozwój technologii, takich jak automatyzacja procesów pakowania czy zaawansowane oprogramowanie do projektowania opakowań, pozwala na optymalizację rozmiaru i kształtu, co przekłada się na mniejszą ilość odpadów produkcyjnych. Te innowacyjne podejścia w dziedzinie ekologicznego pakowania paczek nie tylko zmniejszają negatywny wpływ na środowisko, ale także otwierają nowe możliwości dla zrównoważonego wzrostu w branży e-commerce.

Regulacje prawne i rynkowe trendy

Przyszłość ekologicznego pakowania paczek będzie kształtowana przez regulacje prawne, które będą nakładać coraz większe wymagania na firmy w zakresie zrównoważonych praktyk. Trendy rynkowe wskazują na wzrost zapotrzebowania na ekologiczne produkty i usługi, co może przynieść wzrost rynku opakowań przyjaznych dla środowiska.

Wysyłaj ekologiczne paczki do klientów

Ekologiczne pakowanie paczek to nie tylko trend, ale niezbędny element strategii dla każdej firmy działającej w branży e-commerce. Wprowadzenie zrównoważonych praktyk w procesach przynosi mnóstwo korzyści, począwszy od zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko, poprzez oszczędności kosztowe, a skończywszy na wzmocnieniu relacji z klientami i poprawie wizerunku marki.

Stosowanie innowacyjnych materiałów i technologii w ekologicznych praktykach pakowania paczek, takich jak papierowe taśmy pakowe i wypełniacze, otwiera nowe możliwości dla firm i staje się odpowiedzią na rosnące oczekiwania zarówno konsumentów, jak i regulatorów rynku. W erze cyfrowej, gdzie jesteśmy w stanie śledzić praktycznie każdy aspekt naszego biznesu, ekologiczne pakowanie staje się ważnym elementem zrównoważonej i odpowiedzialnej działalności.

W związku z tym e-commerce musi nieustannie poszukiwać nowych sposobności, by być na bieżąco z ekologicznymi innowacjami, które zapewniają przewagę konkurencyjną, jednocześnie przyczyniając się do lepszej przyszłości dla naszej planety.

MERCOR finalizuje sprzedaż części biznesu Grupie Kingspan

Grupa „MERCOR” S.A. (dalej: „MERCOR” lub „Spółka”) 1 października 2025 r. sfinalizowała transakcję sprzedaży działalności w zakresie oddymiania grawitacyjnego oraz wentylacji pożarowej Grupie Kingspan, wiodącemu światowemu dostawcy technologii izolacyjnych i kompletnych systemowych rozwiązań dla budynków („Transakcja”).

Finalizacja transakcji została poprzedzona zawarciem w dniu 1 października 2025 r. porozumienia dodatkowego do przedwstępnej umowy sprzedaży udziałów spółek z grupy MERCOR zawartej w dniu 22 listopada 2024 r., pomiędzy Spółką a Kingspan société à responsabilité limitée („Inwestor”), spółką zależną Kingspan Group Plc („Umowa”), na podstawie którego stronami Umowy obok Inwestora stały się spółki zależne Kingspan Group Plc, tj. Kingspan Holdings Spain S.L.U. oraz Kingspan Water & Energy sp. z o.o. Porozumienie dodatkowe modyfikuje także określony w Umowie sposób obliczania ceny za udziały w spółkach zależnych  MERCOR stanowiących przedmiot Transakcji.

Na podstawie Umowy, Inwestor zobowiązany jest do zapłaty Spółce maksymalnie
420 mln zł jako ceny sprzedaży za udziały w spółkach zależnych MERCOR, objętych Transakcją, przy czym zapłata części ceny w kwocie do 90 mln zł jest odroczona i uzależniona od osiągnięcia określonych progów skonsolidowanej EBITDA za okres dwunastu miesięcy kończący się 31 marca 2026 r., wygenerowanej z działalności tych spółek.

Po osiągnięciu progu docelowej EBITDA, MERCOR otrzyma stosowną część odroczonej ceny, zależną od kwoty, o jaką EBITDA przekracza wskazany próg, z uwzględnieniem uzgodnionych przez strony mnożników, lecz nie więcej niż 90 mln zł. W przypadku, gdy wysokość EBITDA nie przekroczy progu określonego w Umowie (po modyfikacji wynikającej z porozumienia dodatkowego) Spółka nie otrzyma żadnej dodatkowej płatności z tytułu odroczonej ceny.

Bardzo cieszymy się z finalizacji transakcji z Grupą Kingspan. Pod skrzydłami nowego inwestora rozwijane będą nadal, pod marką „Mercor”, nasze produkty z obszaru  oddymiania grawitacyjnego oraz wentylacji pożarowej. Jednocześnie dzięki sprzedaży pozyskaliśmy środki na realizację kolejnych planów biznesowych. Pod nowym szyldem: „mcr – TECHNOLOGIE BEZPIECZNEGO JUTRA”, skoncentrujemy się na innowacyjnych rozwiązaniach dla przemysłu i infrastruktury, m.in. z obszaru Bezpieczeństwa Przeciwpożarowego 4.0. Planujemy także umacniać naszą pozycję w zakresie zabezpieczeń ogniochronnych konstrukcji budowlanych oraz drzwi i bram ppoż, aktywnego gaszenia mgłą wodną, które znajduje coraz szersze zastosowanie w obiektach przemysłowych, logistycznych oraz innych, jak również magazynów energii, odpowiadając na zapotrzebowanie rynku w zakresie bezpiecznych i ekologicznych źródeł zasilania. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, naszą intencją jest także skierowanie znacznej części środków z transakcji do naszych akcjonariuszy – powiedział Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu ”MERCOR” S.A. 

FINALIZACJA TRANSAKCJI

Zamknięcie Transakcji nastąpiło w związku ze spełnieniem się lub zwolnieniem z konieczności spełnienia się warunków zawieszających w postaci:

  • uzyskania zgody właściwego organu antymonopolowego na dokonanie koncentracji przez Inwestora,
  • uzyskania przez Spółkę zgody walnego zgromadzenia dotyczącej przeniesienia aktywów Spółki w formie zorganizowanej części przedsiębiorstwa,
  • wydzielenia aktywów związanych z prowadzeniem działalności w zakresie Oddymiania Grawitacyjnego oraz Wentylacji Pożarowej do odrębnych podmiotów w Polsce i na    Węgrzech oraz przeniesienia aktywów niezwiązanych z prowadzeniem działalności w         zakresie wskazanych obszarów do podmiotów znajdujących się poza zakresem    Transakcji w Hiszpanii,
  • uzyskania zgody na przeprowadzenie Transakcji od banków udzielających finansowania Spółce.

MERCOR ZMIENIA SIĘ W MCR

Nowa marka  „mcr”  oraz towarzyszące jej hasło: „TECHNOLOGIE BEZPIECZNEGO JUTRA” to wyraz kierunku, w jakim zmierza nasza organizacja. Od początku działalności zajmujemy się rozwiązaniami wspierającymi bezpieczeństwo. Obok kontynuacji rozwoju tradycyjnych rozwiązań takich jak drzwi, bramy, zabezpieczenia ogniochronne konstrukcji budowalnych i farby czy przeciwpożarowe przejścia instalacyjne zmierzamy w stronę coraz bardziej innowacyjnych technologii. Stawiamy na konsekwentny rozwój oferty oraz obecność na rynkach zagranicznych, zawsze w bliskim dialogu z klientami i partnerami – powiedział Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Pod marką mcr dostarczane będą rozwiązania obejmujące aktywne gaszenie mgłą wodną, które chroni ludzi i mienie oraz minimalizuje ryzyko zniszczeń, jak również innowacyjne rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa pożarowego, oparte o technologie Internetu Rzeczy (IoT), transmisję bezprzewodową, transakcje sieci blockchain oraz nowoczesny serwis mobilny. W ofercie znajdują się również zabezpieczenia konstrukcji budowlanych chroniące obiekty przed pożarem, korozją i innymi zagrożeniami, a także innowacyjne oddzielenia przeciwpożarowe, spełniające rygorystyczne przepisy i normy. Ponadto w portfolio firmy znajdują  się przemysłowe magazyny energii dla zakładów produkcyjnych i infrastruktury krytycznej, wspierające transformację energetyczną.

Grzegorz Laudy nowym CTO BLIKA i członkiem zarządu Polskiego Standardu Płatności

1 października 2025 roku Grzegorz Laudy objął stanowisko Chief Technology Officer (CTO) w BLIKU oraz jednocześnie dołączył do zarządu Polskiego Standardu Płatności. W zarządzie spółki zajmie miejsce obok prezesa zarządu PSP – Dariusza Mazurkiewicza, wiceprezeski zarządu – Moniki Król oraz Katarzyny Matuszczyk – CFO Grupy BLIK.

Grzegorz Laudy posiada ponad 20 lat doświadczenia w sektorze bankowym i finansowym, zarówno jako integrator systemów informatycznych, jak i konsultant ds. strategii. W ostatnich latach pełnił funkcję Head of FI Practice w BCG Platinion, gdzie odpowiadał za rozwój praktyki doradczej dla instytucji finansowych w Europie Centralnej i Wschodniej, wspierając największe banki i organizacje w realizacji transformacji technologicznych oraz biznesowych. Nowy Chief Technology Officer będzie odpowiadał za rozwój strategii technologicznej BLIKA, dalsze wzmacnianie zespołu IT oraz za wsparcie realizacji biznesowych planów PSP.

Jestem przekonany, że Grzegorz Laudy, dzięki swojemu bogatemu doświadczeniu, wnosząc do zarządu PSP unikalną perspektywę i technologiczną wiedzę, odegra kluczową rolę w realizacji naszej strategii i dalszym umacnianiu pozycji BLIKA nie tylko na polskim rynku – mówi Dariusz Mazurkiewicz, prezes zarządu Polskiego Standardu Płatności.

Grzegorz Laudy od ponad dwóch dekad związany jest z doradztwem technologicznym i sektorem finansowym. Przez blisko 17 lat pracował w Accenture, realizując projekty transformacyjne dla największych instytucji finansowych w Polsce i Europie. Od 2019 roku jego kariera związana była z BCG Platinion, gdzie od 2024 roku pełnił funkcję Managing Directora i kierował praktyką instytucji finansowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej.

System kaucyjny w Polsce – zmieni rynek opakowań i przyzwyczajenia konsumentów

1 października w Polsce wystartował system kaucyjny obejmujący niemal wszystkie opakowania do napojów: puszki stalowe i aluminiowe, butelki z tworzyw sztucznych oraz szklane. Co to zmienia dla konsumentów i producentów? W okresie przejściowym, do końca roku, na rynku będą współistnieć opakowania bez kaucji i opakowania z oznaczeniem kaucji. Od stycznia wszystkie objęte systemem opakowania będą opatrzone informacją o wysokości kaucji: 0,50 zł dla puszek i plastikowych butelek oraz 1,00 zł dla opakowań szklanych. Dla konsumentów to nowy nawyk – zamiast zgniatać i wyrzucać opakowania, będziemy je traktować jak środek płatniczy. Oddając puste opakowania w punkcie zwrotu odzyskamy kaucję – więc sama procedura nie powinna generować kosztu dla obywateli, wymaga jednak dyscypliny i dostarczania opakowań do punktów zwrotu. Dla producentów i importerów to nie nowość. W skali międzynarodowej Polska staje się 18. krajem UE wprowadzającym system kaucyjny – a wiele korporacji ma już doświadczenie z podobnymi rozwiązaniami. W praktyce firmy poniosą koszty związane z organizacją zbiórki, liczeniem i rozliczaniem kaucji, transportem oraz tzw. clearingiem płatności. To obciążenie operacyjne jest nieuniknione, ale wpisuje się w szersze cele polityki unijnej.

– Dlaczego warto? Unia Europejska postawiła na gospodarkę o obiegu zamkniętym, celem jest maksymalne odzyskiwanie surowców i ograniczanie presji na środowisko. System kaucyjny znacząco zwiększa poziom zbierania opakowań: w niektórych krajach UE odzyskiwanie sięga 95–98% – powiedział serwisowi eNewsroom Zbigniew Milkiewicz, ekspert rynku recyklingu i gospodarki obiegu zamkniętego, Returmatic Polska. – Większa ilość i wyższa jakość surowców wtórnych podniesie wartość rynku surowcowego – szacunki mówią o wzroście wartości nawet do kilkuset milionów złotych rocznie. Wprowadzenie systemu kaucyjnego to krok w stronę bardziej zrównoważonej gospodarki. Obywatele zyskają prosty mechanizm zwrotu pieniędzy za puste opakowania, producenci będą musieli dostosować się organizacyjnie i ponieść dodatkowe koszty, a środowisko skorzysta dzięki zwiększonemu odzyskowi surowców. Miejmy nadzieję, że korzyści środowiskowe i ekonomiczne skompensują wysiłek związany z nowymi nawykami i procedurami logistycznymi – podsumował Zbigniew Milkiewicz.

Orange Energia zmienia się w Fortum. Umowy i warunki pozostają takie same

Od 1 października Orange Energia działa pod marką Fortum. Klienci Orange Energia mają zagwarantowaną ciągłość świadczenia usług. Wszystkie dotychczasowe warunki umów dotyczące usług energetycznych i fotowoltaicznych pozostają bez zmian.

Zmiana marki to efekt finalizacji transakcji pomiędzy Orange Polska i Fortum, w ramach której Fortum przejęło Orange Energia. Połączenie sił pozwoli na dostęp do konkurencyjnych ofert dopasowanych do potrzeb klientów. W ramach długoterminowej współpracy pomiędzy firmami, oferta Fortum będzie dostępna we wszystkich salonach Orange Polska co najmniej do końca 2028 roku.

Fortum to wiodący sprzedawca energii w regionie nordyckim, obsługujący ponad 2 miliony klientów. Jest również jednym z najczystszych producentów energii w Europie – prawie 99% energii wytwarza ze źródeł odnawialnych oraz w elektrowniach jądrowych. W Polsce Fortum działa od 2003 roku.

Orange Energia, z ponad 130 000 klientami, stanie się częścią  obszaru Consumer Solutions odpowiedzialnego za dostarczanie rozwiązań energetycznych do ponad 2 mln klientów w krajach nordyckich, Polsce i Hiszpanii.  Przejęcie wpisuje się w strategię Fortum, koncentrującą się na dostarczaniu czystej i niezawodnej energii, wspieraniu dekarbonizacji oraz rozwoju innowacyjnych rozwiązań dla klientów.

Inflacja w Polsce bez zmian, Niemcy zaskakują wzrostem, a USA notują spadek nastrojów

Dane na temat wzrostu cen w Polsce i Włoszech były miłym akcentem. Problem w tym, że odczyty z głównych gospodarek okazały się słabsze. W Niemczech wzrost cen przyspiesza, a za oceanem wskaźniki koniunktury złapały wyraźną zadyszkę.

Zmiana cen w Polsce

Wczoraj poznaliśmy wstępne dane na temat inflacji w Polsce. Dobrą wiadomością jest fakt, że ceny nie wzrosły od sierpnia. W ujęciu rocznym to nadal jednak 2,9% zwyżki, wbrew oczekiwaniom. To dokładnie ten sam wynik co w sierpniu. Mamy zatem kolejny miesiąc w celu inflacyjnym. Co to oznacza dla kursów walutowych? Skoro rynek oczekiwał wyższych poziomów, to znaczy, że szanse obniżek stóp procentowych nie maleją. Posiedzenie w przyszłym tygodniu wydaje się już przesądzone. Im bardziej rynek jednak będzie oczekiwał spadku na kolejnych spotkaniach, tym słabszy powinien być złoty. Inwestorzy, widząc nadchodzące cięcia stóp, wiedzą bowiem, że zarobią mniej na instrumentach na nich opartych.

Inflacja w Europie

Wczoraj poznaliśmy dwa ważne odczyty zmian cen ze strefy euro. Włochy wbrew prognozom nie pokazały przyspieszenia inflacji do 1,7% i cały czas wynosi ona 1,6%. Z drugiej strony problematyczne są sygnały nadchodzące z Niemiec. Tam wskaźnik wzrostu cen przyspiesza mocniej od oczekiwań. Wynosi już 2,4%, co powoli zapala analitykom lampki ostrzegawcze. Jeżeli inflacja zacznie wymykać się spod kontroli, to nie tylko nie zobaczymy kolejnych obniżek stóp procentowych, ale również można przypuszczać, że konieczne mogą być podwyżki, by powstrzymać wzrost cen. Taki ruch powinien doprowadzić do dalszego umacniania się euro wobec dolara.

Dane zza oceanu

Wczorajszy pakiet danych z USA nie był szczególnie imponujący. Nie był niestety również nadzwyczaj optymistyczny. Indeks Chicago PMI miał wzrosnąć do 43,1 pkt, a spadł do 40,6 pkt. Jest to indeks PMI, więc jego poziomem neutralnym jest 50 pkt. Osiągnięte wyniki są po prostu bardzo złe. Do tego warto dodać niższy od prognoz indeks zaufania konsumentów – Conference Board. Na deser pojawiła się większa od oczekiwań liczba wakatów. Niby dobrze, że jest dużo rekrutacji. Z drugiej strony pokazuje to, że rynek poszukuje specjalistów, których nie może znaleźć. Wśród osób niżej wykwalifikowanych rośnie jednak bezrobocie. Dane te nie napawają optymizmem. Warto zwrócić uwagę, że to poprawa sytuacji jest powodem dla którego rynki spodziewają się dalszych obniżek stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz serii wskaźników PMI warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – Raport ADP na temat zatrudnienia.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Jawność cen podniosła średnie stawki w Warszawie i Wrocławiu, w innych metropoliach spadki

Zgodnie z przewidywaniami ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, wrześniowe otwarcie cen w ofertach firm deweloperskich, zmieniło obraz rynku. Przede wszystkim pojawiły się ceny lokali w segmencie premium, co podniosło średnią cenę metra kwadratowego w Warszawie i Wrocławiu. Równocześnie deweloperzy nie zrezygnowali z wprowadzania na rynek stosunkowo tanich mieszkań. W efekcie – jak wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl – w Trójmieście, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wrzesień przyniósł spadek cen.

Na podstawie informacji medialnych i dostępnych statystyk trudno było ocenić rzeczywistą wielkość i wartość rynku luksusowych apartamentów. Te najbardziej ekskluzywne zwykle nie trafiają do portali ogłoszeniowych. Obecnie wiedza na ten temat jest już ogólnodostępna, bo od 11 września deweloperzy muszą publikować ceny wszystkich lokali, które wystawili na sprzedaż – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

I dodaje, że we wrześniu na zwyczajowe ruchy w średnich cenach metra kwadratowego wynikających ze zmian w strukturze cenowej oferty, nałożył się więc efekt „odsłonięcia cen”. BIG DATA RynekPierwotny.pl została uzupełniona w ten sposób o oferty mieszkań, których deweloperzy wcześniej nie upubliczniali lub nie ujawniali cen. W efekcie aż o 3% wzrosła średnia cena metra kwadratowego w Warszawie (do ponad 18,3 tys. zł/m kw.) i we Wrocławiu (do ponad 15,2 tys. zł/ m kw.).

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w stolicy średnia cena metra kwadratowego przebiła pułap 18 tys. zł. Upublicznione zostały bowiem ceny bardzo drogich lokali w dzielnicach Wola i Śródmieście. Oferowane tam przez deweloperów mieszkania kosztują średnio ponad 30 tys. zł za metr. Podobny mechanizm zadziałał we Wrocławiu. Warto dodać, że w obu tych metropoliach jest w ofercie firm deweloperskich najwięcej ponad 100-metrowych luksusowych apartamentów z ceną za metr kwadratowy przekraczającą 20 tys. zł.

Marek Wielgo przyznaje, że „odsłonięcie cen” wykazało też pewien ruch w cennikach firm deweloperskich. Np. w Warszawie wrześniowe zmiany objęły niemal 14% oferowanych przez nie mieszkań. Co ciekawe, mniej więcej tyle samo podrożało i potaniało, a bilans tego był taki, że ceny spadły o niecałe… pół promila, czyli mniej niż pięć setnych procenta (0,05%).

Dużo ważniejsze jest to, że niezależnie od obniżek cen, deweloperzy nie zrezygnowali z prowadzania na rynek nowych projektów z mieszkaniami na kieszeń kredytobiorców. To oni są obecnie dominującą grupą nabywców. Według wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl, w Łodzi średnia cena metra kwadratowego mieszkań wprowadzonych we wrześniu do sprzedaży wynosiła niespełna 10,6 tys. zł za m kw., w Poznaniu – ok. 11,9 tys. zł za m kw., a w Krakowie – ok. 15,2 tys. zł za metr. W efekcie średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań dostępnych w ofercie firm deweloperskich spadła o 2% w Łodzi (do ok. 11,2 tys. zł/m kw.) i o 1% – w Krakowie (do ok. 16,5 tys. zł/m kw.), Poznaniu (do ok. 13,5 tys. zł/m kw.), Trójmieście (do ok. 17,2 tys. zł/m kw.)i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (do ok. 11,2 tys. zł/m kw.).Ceny mieszkań-wrzesień 2025-wstępne dane-M

Porównując średnie ceny metra kwadratowego nowych mieszkań z września tego roku i analogicznego okresu roku ubiegłego, w większości metropolii wciąż widać różnicę, która na dodatek wzrosła w Warszawie i Wrocławiu. O stolicy eksperci portalu RynekPierwotny.pl pisali miesiąc wcześniej, wskazując że średnia cena metra kwadratowego jest tu taka sama, jak rok temu. We wrześniu okazało się, że jest o 3% wyższa. Były też jednak zmiany w drugą stronę. W Łodzi średnia cena metra kwadratowego była o 3% niższa niż w analogicznym okresie przed rokiem (w sierpniu o 1% wyższa rok do roku).

Po dziewięciu miesiącach do rywalizacji o tytuł najbardziej stabilnej cenowo metropolii w 2025 r. włączył się Kraków, gdzie zmiana średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w okresie 12 miesięcy wynosiła we wrześniu już tylko 1%. Z kolei w Poznaniu było to 2%, w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – 3%, we Wrocławiu – 4%, a w Trójmieście (a właściwie w Gdańsku)  – aż o 11%. O tej metropolii od dawna piszemy, że jest specyficzna ze względu na bliskość morza. Powstaje tam dużo bardzo drogich mieszkań przy Zatoce Gdańskiej i w Śródmieściu, co spowodowało, że wieloletni wicelider w rankingu najdroższych metropolii w Polsce – Kraków został zepchnięty przez Trójmiasto na trzecie miejsce.Ceny mieszkań-wrzesień 2025-wstępne dane-Rjpg

Gaz płynny LPG a sankcje: co dalej z importem n-butanu i izobutanu z Rosji?

Gaz płynny LPG to mieszanina węglowodorów powstająca w procesach rafinacji ropy. Jednym z jej składników jest butan, który w odpowiednich procesach krakingu i frakcjonowania dzieli się na izomery – izobutan i n-butan. Produkt o wysokiej czystości (ok. 95% frakcji węglowodorowej) klasyfikuje się w nomenklaturze CN jako 2901 10 00. Ten kod towarowy przez długi czas był wyłączony spod sankcji UE i krajowych ograniczeń – co oznaczało, że izobutan i n-butan mogły być legalnie importowane z Rosji na teren Unii.

Utrzymanie dostępu do tych gazów było istotne dla stabilności produkcji w kluczowych gałęziach przemysłu, szczególnie chemicznego, kosmetycznego i spożywczego. Jednocześnie eksperci wskazywali na konieczność monitorowania ryzyk związanych z zależnością od jednego kierunku dostaw i podkreślali potrzebę dywersyfikacji źródeł – m.in. w Skandynawii, na Bliskim Wschodzie, w Wielkiej Brytanii czy USA. Ważne były także inwestycje w lokalną zdolność produkcyjną oraz magazynowanie strategiczne.

Te gazy są kluczowe dla wielu technologii przemysłowych. Izobutan i n-butan stosuje się w przemyśle aerozolowym – np. w dezodorantach – jako środki spieniające w pianach montażowych i izolacyjnych oraz jako surowce w chemii gospodarczej, kosmetycznej, farmaceutycznej i spożywczej – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Radzioch, ekspert Polskiej Izby Gazu Płynnego (PIGP). – Ich specyfika logistyczna i produkcyjna sprawia, że trudno je szybko zastąpić dostawami z innych kierunków. W Europie Zachodniej produkcja tego izobutanu jest ograniczona, a alternatywny import z odległych regionów – np. USA – jest niepraktyczny ze względu na małą skalę zapotrzebowania i tym samym ogromne koszty transportu. Dostawy z kierunku wschodniego z rafinerii rosyjskich odgrywały dotąd istotną rolę w zaspokajaniu potrzeb rynku – podkreślił Radzioch.

N-butan w 19. pakiecie sankcji

Sytuacja zmieniła się wraz z pracami nad 19. pakietem sankcji Rady Unii Europejskiej wobec Federacji Rosyjskiej, w którym został uwzględniony n-butan. To efekt działań Ministerstwa Energii prowadzonych we współpracy z MSZ oraz przedstawicielami branży paliwowej.

Uwzględnienie n-butanu w 19. pakiecie sankcji, które są procedowane przez Radę Unii Europejskiej, to duży sukces Ministerstwa Energii i zwieńczenie wielomiesięcznej pracy Departamentu Elektromobilności, Paliw i Gospodarki Wodorowej. Dzisiaj mówimy temu procederowi stop – podkreślił Minister Energii Miłosz Motyka.

Resort energii od początku 2025 roku prowadził intensywne działania w tym zakresie, obejmujące konsultacje z przedsiębiorcami, organizacjami branżowymi oraz instytucjami państwowymi. W ramach współpracy z MSZ przygotowano analizy rynkowe i legislacyjne, które posłużyły do opracowania wspólnego stanowiska Polski i państw regionu wobec Komisji Europejskiej.

N-butan pojawił się w 19. pakiecie sankcji w załączniku XXI do rozporządzenia 833/2014 w formie kodu CN 2901 10 00. Dodanie go do listy produktów objętych sankcjami ma zamknąć możliwość jego importu z Rosji i Białorusi jako komponentu do mieszanek LPG, eliminując lukę prawną wykorzystywaną przez niektóre podmioty.

Wyzwania dla przemysłu i regulatorów

Niższa cena n-butanu z Rosji w porównaniu z alternatywnymi kierunkami sprawiała, że surowiec ten był atrakcyjny handlowo, mimo obowiązujących ograniczeń. Uwzględnienie go w nowym pakiecie sankcji to krok w stronę pełnej skuteczności regulacji, ale jednocześnie poważne wyzwanie dla przemysłu.

Brak dostępu do tego komponentu może ograniczyć produkcję w wielu zakładach, zwłaszcza w sektorze aerozolowym, gdzie Polska odgrywa ważną rolę na rynku europejskim. Dlatego – jak podkreślają eksperci – równolegle do wdrażania sankcji potrzebne są działania osłonowe: dywersyfikacja źródeł importu, rozwój infrastruktury magazynowej i dialog regulacyjny, który zabezpieczy zarówno rynek paliwowy, jak i gałęzie przemysłu uzależnione od tych surowców.

Obsługa długu publicznego kosztuje 2% PKB – tanie pożyczanie, ale zadłużenie wciąż rośnie

Każde państwo z deficytem i długiem publicznym finansuje różnicę między wydatkami a dochodami przez pożyczki – najczęściej emitując obligacje. Punktem odniesienia są zwykle 10‑letnie obligacje skarbowe – w Polsce ich oprocentowanie od pewnego czasu utrzymuje się na poziomie niższym niż kilka lat temu. To ma dwa istotne efekty – po pierwsze umożliwia państwu większe zadłużanie się, po drugie zwiększa zaufanie inwestorów do gospodarki. Równocześnie spada koszt obsługi długu, ponieważ nowe emisje zastępujące stare są oprocentowane niżej. W praktyce oznacza to, że spłacając i refinansując zobowiązania państwo ponosi mniejsze odsetki.

– Szacuje się, że koszt obsługi długu publicznego w Polsce wynosi obecnie około 2% PKB – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. – Jednocześnie potrzeby pożyczkowe rosną – w projekcie ustawy budżetowej zaplanowano emisje przekraczające 400 mld zł. To pokazuje, że choć możemy pożyczać taniej niż kilka lat temu, to skala potrzeb finansowania budżetu rośnie – co ogranicza przestrzeń manewru fiskalnego. Mniejszy koszt obsługi to pozytywny czynnik, ale dług pozostaje wyzwaniem długoterminowym – konieczne są ostrożne decyzje budżetowe, inwestycje zwiększające produktywność oraz utrzymanie wiarygodności wobec rynków, by zachować stabilność finansów publicznych. Obecna sytuacja jest stabilniejsza niż na początku drugiej dekady XXI wieku, ale wymaga świadomego zarządzania ryzykiem i odpowiedzialnej polityki fiskalnej – tłumaczy Mariusz Zielonka.