Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi postępowania przeciwko spółkom Easy Payment oraz Fincard. Sprawa dotyczy sposobu naliczania opłat przy kartach kredytowych oferowanych konsumentom na polskim rynku. Według UOKiK dodatkowe opłaty i prowizje stosowane przez te firmy mogły w praktyce działać jak ukryte odsetki kapitałowe, a tym samym prowadzić do obchodzenia przepisów o maksymalnym oprocentowaniu kredytu konsumenckiego.
Easy Payment to bułgarska spółka finansowa oferująca w Polsce karty kredytowe Axi Card. Fincard wydaje natomiast karty kredytowe pod markami Net Credit oraz Halvo. W obu przypadkach urząd analizuje, czy przedsiębiorcy nie naruszali zbiorowych interesów konsumentów, pobierając opłaty zależne od wysokości wykorzystanego limitu kredytowego.
Karta kredytowa to forma kredytu konsumenckiego
Choć karta kredytowa bywa postrzegana jako wygodne narzędzie płatnicze, z prawnego i ekonomicznego punktu widzenia jest formą kredytu konsumenckiego. Konsument korzysta z pieniędzy udostępnionych przez instytucję finansową, a następnie musi je zwrócić na określonych warunkach.
Kosztem takiego finansowania mogą być przede wszystkim odsetki kapitałowe, czyli wynagrodzenie instytucji finansowej za udostępnienie pieniędzy. Ich wysokość zależy od kwoty wykorzystanego limitu oraz czasu, przez jaki konsument korzysta z pożyczonych środków. Polskie przepisy określają jednak maksymalny poziom odsetek, którego przedsiębiorcy nie mogą przekraczać.
Oprócz odsetek konsument może być obciążany również różnego rodzaju opłatami, prowizjami lub kosztami dodatkowymi. Problem pojawia się wtedy, gdy takie opłaty nie mają charakteru stałego ani nie są związane z konkretną usługą, lecz są naliczane podobnie jak odsetki — regularnie i proporcjonalnie do kwoty wykorzystanego limitu.
Opłaty, które mogły działać jak dodatkowe odsetki
Zarzuty Prezesa UOKiK dotyczą między innymi pobierania opłat za korzystanie z kart kredytowych jako procentu od wykorzystanego limitu kredytowego. Urząd wskazuje również na możliwość wprowadzania konsumentów w błąd co do rzeczywistego kosztu kredytu.
W przypadku Easy Payment spółka miała pobierać odsetki od zadłużenia w maksymalnej dopuszczalnej wysokości, a oprócz tego naliczać dodatkowe opłaty. Chodzi między innymi o opłaty za obsługę karty, udzielenie limitu kredytowego czy udostępnienie limitu płatniczego.
Fincard z kolei miał pobierać prowizję za korzystanie z limitu kredytowego. Według ustaleń UOKiK również ta opłata była powiązana z wysokością wykorzystanych środków.
W ocenie urzędu w obu przypadkach opłaty były naliczane regularnie i zależały od kwoty zadłużenia konsumenta. To oznacza, że mogły pełnić funkcję zbliżoną do odsetek kapitałowych, mimo że formalnie nie były ujmowane w oprocentowaniu kredytu.
Konsument mógł nie znać rzeczywistego kosztu kredytu
Zdaniem UOKiK taki mechanizm mógł utrudniać konsumentom ocenę rzeczywistych kosztów korzystania z kart kredytowych. Jeżeli przedsiębiorca pobiera maksymalne dopuszczalne odsetki, a dodatkowo nalicza opłaty zależne od wysokości wykorzystanego limitu, całkowity koszt finansowania może być wyższy, niż wynikałoby to z samego oprocentowania.
W praktyce oznacza to, że im więcej pieniędzy konsument pożyczył, tym wyższe były nie tylko odsetki, lecz także dodatkowe opłaty. Według UOKiK takie rozwiązanie może prowadzić do obejścia przepisów, które mają chronić konsumentów przed nadmiernymi kosztami kredytu.
– Sposób naliczania opłat za korzystanie z kart kredytowych stosowany przez obu przedsiębiorców w praktyce oznaczał, że im więcej pieniędzy konsument pożyczył, tym wyższa była nie tylko kwota odsetek, ale również dodatkowych opłat. Tymczasem opłaty i prowizje mają co do zasady stałą wysokość albo są związane z konkretną usługą. W tym przypadku działały one tak jak odsetki od pożyczki, zwiększając koszt kredytu ponad dozwolony prawnie limit – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
UOKiK: dodatkowe koszty nie mogą służyć obchodzeniu prawa
Sprawa Easy Payment i Fincard wpisuje się w szerszy problem przejrzystości kosztów usług finansowych. Konsument, decydując się na kartę kredytową, powinien wiedzieć, ile faktycznie zapłaci za korzystanie z udostępnionego limitu. Informacje o oprocentowaniu, prowizjach i innych kosztach muszą być przedstawione w sposób jasny i niewprowadzający w błąd.
Jeżeli dodatkowe opłaty są naliczane w sposób podobny do odsetek, mogą zniekształcać obraz rzeczywistego kosztu kredytu. Konsument widzi określone oprocentowanie, ale faktyczne obciążenie finansowe może być wyższe z powodu opłat, które formalnie nie są prezentowane jako odsetki.
UOKiK wskazuje, że opłaty i prowizje powinny co do zasady mieć stałą wysokość albo być związane z konkretną usługą. Jeżeli natomiast są uzależnione od kwoty wykorzystanego limitu i naliczane regularnie, mogą w praktyce stanowić dodatkowe wynagrodzenie za korzystanie z pieniędzy, czyli pełnić funkcję odsetek.
Firmom grożą wysokie kary
Postępowania prowadzone przez Prezesa UOKiK mogą zakończyć się nałożeniem kar finansowych. Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów przedsiębiorcom grozi kara do 10 proc. obrotu.
Na tym etapie sprawa dotyczy zarzutów stawianych przez urząd. Ostateczne rozstrzygnięcie będzie zależało od wyników prowadzonych postępowań. Jeżeli UOKiK potwierdzi naruszenia, Easy Payment i Fincard mogą ponieść konsekwencje finansowe oraz zostać zobowiązane do zmiany praktyk stosowanych wobec konsumentów.




