Inflacja w USA ponownie stała się jednym z kluczowych tematów dla rynków finansowych i Rezerwy Federalnej. Według oficjalnych danych BEA wskaźnik PCE w kwietniu 2026 roku wzrósł o 0,4% miesiąc do miesiąca i 3,8% rok do roku, natomiast bazowy PCE, czyli miara nieuwzględniająca cen żywności i energii, wyniósł 0,2% miesiąc do miesiąca oraz 3,3% rok do roku. Szacunki dla maja sugerują, że główny wskaźnik PCE mógł zbliżyć się do 4% rok do roku, podczas gdy inflacja bazowa utrzymywała się w okolicach 3,3%. Oznacza to, że presja cenowa wciąż pozostaje wyraźnie powyżej celu Fed, który wynosi 2%.
Obecny wzrost inflacji nie wygląda jednak na klasyczne przegrzanie gospodarki, lecz raczej na efekt połączenia kilku czynników kosztowych. Ważną rolę odgrywają ceny energii, wyższe koszty importu oraz taryfy celne, które podbijają ceny części dóbr konsumpcyjnych. Dane o cenach importu pokazują, że presja nie ogranicza się wyłącznie do paliw, ponieważ rosną również ceny importu po wyłączeniu energii. To sugeruje, że inflacyjny impuls z zewnątrz jest szerszy i może stopniowo przenosić się na kolejne kategorie cen.
Silniejszy dolar teoretycznie powinien działać dezinflacyjnie, ponieważ obniża koszt importowanych towarów i komponentów. W praktyce jego wpływ na ceny konsumenta w USA jest jednak ograniczony. Zagraniczni eksporterzy często częściowo absorbują zmiany kursowe w marżach, dlatego mocniejsza waluta nie przekłada się w pełni na niższe ceny dla amerykańskich konsumentów. W obecnych warunkach dolar pomaga więc ograniczać inflację, ale nie jest w stanie całkowicie zneutralizować wzrostu kosztów energii, importu i taryf.
Inflacja bazowa także pozostaje uporczywa, choć jej źródła są zróżnicowane. Ceny usług nadal rosną w stabilnym tempie, szczególnie w kategoriach związanych z mieszkaniem i szerokim sektorem usługowym. Jednocześnie presja płacowa nie wydaje się gwałtownie przyspieszać, co oznacza, że obecny problem inflacyjny nie wynika przede wszystkim z nowej spirali płacowo-cenowej. Bardziej prawdopodobne jest, że płace podtrzymują lepkość cen usług, natomiast nowe impulsy inflacyjne pochodzą głównie z kosztów importu, energii i taryf.
Dla Rezerwy Federalnej oznacza to trudne środowisko decyzyjne. Fed nie ma obecnie silnych argumentów za szybkim luzowaniem polityki pieniężnej, ponieważ inflacja pozostaje zbyt wysoka. Jednocześnie natychmiastowa podwyżka stóp procentowych nie jest oczywistym scenariuszem, gdyż część presji cenowej ma charakter podażowy, a nie popytowy. Rynek zakłada obecnie, że FOMC utrzyma stopę funduszy federalnych w przedziale 3,50–3,75% w lipcu. Jednocześnie wycena kontraktów futures na 30-dniową stopę funduszy federalnych wskazuje na ponad 80-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp na wrześniowym posiedzeniu. Dzisiejsze dane PCE będą więc istotne, ponieważ mogą albo podtrzymać jastrzębie nastawienie rynku, albo osłabić przekonanie, że Fed zdecyduje się na zacieśnienie polityki pieniężnej. W tym drugim scenariuszu dolar mógłby oddać część ostatnich zysków. Kurs EUR/USD znajduje się obecnie w okolicach 1,1350, czyli przy najniższych poziomach od 13 miesięcy, co pokazuje, że rynek już w dużym stopniu uwzględnił bardziej restrykcyjne oczekiwania wobec Fed.





