Po słabych danych z Polski widzimy wyraźny odwrót od polskiej waluty. Kurs euro jest najwyższy od początku kwietnia. W tle, jak co roku po górce z marca i kwietnia, delikatnie spadło średnie wynagrodzenie. W Kanadzie, mimo wzrostu inflacji, rynki nie oczekują reakcji na stopach procentowych.
Słabsze dane z Polski
Wczoraj poznaliśmy duży pakiet danych z Polski. W przeciwieństwie do piątkowych odczytów, tym razem nie było rewelacji. Produkcja budowlano-montażowa rośnie o 3,9% w skali roku. Analitycy oczekiwali silniejszego odbicia, na poziomie 4,9%. Teoretycznie 3,9% to nie jest bardzo słaby wynik, ale w ciągu ostatnich dwóch lat w tej kategorii przeważały spadki. Rynek nie wrócił jeszcze do poziomów z wcześniejszej górki. Nie oznacza to jednak, że ceny nieruchomości w największych miastach nie ustanawiają kolejnych rekordów. Po prostu robią to trochę wolniej. Sprzedaż detaliczna rośnie z kolei o 4,4%. To również mniej od oczekiwań, które zakładały wzrost o 5,3%. Jak na te dane zareagował złoty? Kurs euro skoczył wczoraj w górę o 1,5 grosza, a dolara z kolei 2,5 grosza. Trzeba jednak zauważyć, że na wyraźniejszą przecenę złotego wpływ miało również zasysanie kapitału z Europy przez umacniającą się amerykańską walutę.
Wynagrodzenia w Polsce
Maj jest co roku trudnym miesiącem do interpretacji. Duża część premii rocznych wypłacana jest na koniec pierwszego kwartału, dlatego są one widoczne w danych za marzec lub kwiecień, w zależności od przyjętej metody. W rezultacie, skoro premie roczne zderzają się wówczas z kwartalnymi, w tych miesiącach obserwujemy średnio wyższe niż zwykle płace. To właśnie dlatego średnia płaca w maju tego roku wynosiła 9173,24 zł, podczas gdy miesiąc wcześniej było to 9530,74 zł. Spadek o ponad 350 zł mógłby nieuważnego obserwatora zaniepokoić. Nadal jednak mówimy o wzroście o 5,8% względem zeszłego roku. Tym, co powinno bardziej zwracać uwagę, jest spadek zatrudnienia w ujęciu rocznym o 0,9%. Tutaj również warto zaadresować jedną ważną uwagę. Wszystkie te dane pochodzą z firm zatrudniających ponad 9 osób. W rezultacie przechodzenie pracowników do mniejszych firm lub na samozatrudnienie rzeczywiście psuje ten wskaźnik, ale nie powoduje bezrobocia.
Ceny w Kanadzie przyspieszają
Wczoraj zobaczyliśmy pakiet danych dotyczących zmian cen w Kanadzie. Ceny rosną szybciej, niż oczekiwano. W ujęciu rocznym inflacja wynosi już 3,2%. Jest to spory problem, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że główna stopa procentowa wynosi obecnie 2,25%. Teoretycznie można by to próbować wyjaśnić przejściowym wzrostem cen wywołanym np. wojną w Zatoce Perskiej. Inflacja bazowa wynosi bowiem pełen punkt procentowy mniej i wynosi 2,2%. Dodatkowo Kanada jest pod dużą presją innowacyjnych pomysłów nowej administracji prezydenckiej w USA. W rezultacie, pomimo tego, że inflacja rośnie, na rynku nie widać wyraźnego umocnienia dolara kanadyjskiego. Taka reakcja byłaby przejawem oczekiwania na podwyżki stóp wywołane rosnącymi cenami.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych seria odczytów wskaźników koniunktury.



