Zagrożony pakiet onkologiczny

Aby szybko diagnozować i leczyć osoby z chorobą nowotworową wprowadzono zasadę nielimitowania tych świadczeń. Propozycja zawarta w projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych zakłada odwrócenie tej zasady, co w konsekwencji może doprowadzić do zagrożenia gwarancji stabilności dostępności do tych świadczeń – uważa Konfederacja Lewiatan.

Wprowadzając tzw. pakiet onkologiczny ustawodawca wprost wskazał, że jest to dla niego dziedzina priorytetowa. Doświadczenie pokazuje, że kwestie przekazane do uregulowania Prezesowi NFZ nigdy nie wpłynęły pozytywnie na rynek opieki zdrowotnej. Oprócz finansów liczy się bowiem pacjent – wskazuje dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan

Ponadto niezrozumiałym jest wprowadzanie kolejnych restrykcji w stosunku do placówek szpitalnych, które mogą realizować diagnostykę i leczenie onkologiczne w ramach hospitalizacji. Zdaniem członków Polskiej Unii Szpitali Specjalistycznych proponowane wymogi realizacji świadczenia stanowią środek niewspółmierny do zakładanego celu, dyskryminując mniejsze podmioty, które z obiektywnych przyczyn nie mogą zagwarantować posiadania wysokospecjalistycznych oddziałów. Kryteria naruszają zatem zasadę równego traktowania świadczeniodawców.

Niepokoi również zupełne odejście od konsyliów. Zaplanowanie leczenia onkologicznego we wszystkich jego etapach wymaga często włączenia lekarzy ze specjalności w zakresie chemio- i radioterapii oraz specjalności zabiegowej odpowiednej do typu nowotworu. Wykreślenie obowiązku realizacji konsyliów, a co za tym idzie zapewne rezygnacja ich finansowania nie odzwierciedla konieczności zapewnienia komunikacji lekarzy różnych specjalności. Taką komunikację zapewniała forma „konsyliów”, które pozwalały na zapewnienie pacjentom kompleksowego podejścia do planowania leczenia i diagnostyki onkologicznej.

– Jakkolwiek propozycja rezygnacji z obowiązku zwoływania konsylium w każdym przypadku zasługuje na poparcie, to nie powinno się zupełnie z nich rezygnować – dodaje dr Dobrawa Biadun.

Konfederacja Lewiatan

Breksit a rynek złota

W tym miesiącu złoto zaczęło odnotowywać ożywienie, co wynika ze słabych danych z raportu na temat zatrudnienia w USA z dnia 3 czerwca oraz posiedzenia FOMC, które odbyło się 15 czerwca i miało gołębi charakter. W połączeniu z obawami związanymi z Brexitem wydarzenia te pomogły wywołać znaczną aktywność zakupową od funduszy hedgingowych, które swoje stawki w grze na wzrosty cen zredukowały w maju o jedną trzecią. A do tego jeszcze zapotrzebowania na ETF, które cały czas utrzymywało się na wysokim poziomie.

Widząc jak od ostatniego czwartku rynek stracił w przybliżeniu połowę czerwcowej zwyżki, uważam, że w związku z potencjalnym wynikiem referendum za wyjściem z UE z rynku niemalże w całości wyeliminowano premię za ryzyko. Wpływ takiego wyniku referendum najprawdopodobniej spowodowałby na rynkach finansowych tsunami, zapewniając jednocześnie duże wzmocnienie złota. Początkowym zwycięzcą byłoby złoto wyceniane w GBP i EUR, zakładając przy tym, że dolar będzie się wobec tych walut gwałtownie umacniać.

Złoty skorzystałoby z wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przede wszystkim ze względu na niepewność i awersję do ryzyka, negatywnie wpływającą na inne kategorie aktywów oraz możliwość dodatkowego opóźnienia podwyżki stóp procentowych dla funduszy Rezerwy Federalnej w USA. Może to również doprowadzić do obaw o wywołanie efektu domina w pozostałych państwach członkowskich UE, jak np. w przypadku Marine Le Pen, która obiecała referendum w sprawie „Frexitu”, jeśli w przyszłym roku uda się jej wygrać wybory prezydenckie we Francji.

W ostatni czwartek XAU w stosunku do funta brytyjskiego osiągnął poziom najwyższy od trzech lat i kształtuje się na poziomie około 940 £. Wynik za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE w parze GBP/USD spowodowałby spadek o 6-10%, dzięki czemu złoto wyceniane w funcie brytyjskim zbliżyłoby się bardzo blisko do niedawnych rekordów na poziomie 1000 £, natomiast wyceniane w euro mogłoby zacząć się przymierzać do poziomu 1200 €.

Sądzę, że referendum w sprawie Brexitu odgrywało znaczącą rolę wyłącznie podczas mającej miejsce na początku czerwca ostatniej rundy zwyżki złota do poziomu 1315 $. W obliczu podwyższonego ryzyka Brexitu złoto znalazło już nieco wsparcia w związku z kiepskimi danymi z USA, gołębią polityka ze strony FOMC i ujemną rentownością obligacji rządowych. W razie prawdopodobnego wyniku referendum za pozostaniem w UE na wszystkie rynki negatywnie wpłynęłyby krótkookresowe wahania wraz z dalszymi korektami.

Średniookresowe perspektywy w przypadku złota nadal są jednak popierane, a wynik referendum za pozostaniem w UE nie powinien mieć na nie wpływu. Szukamy wsparcia, aby zająć pozycję przed 1200 $, potencjalnie już na poziomie 1245 $. Opinie są tak rozbieżne, że wczoraj jeden z klientów zaproponował mi zakład o nowy garnitur, jeśli uda nam się utrzymać na poziomie powyżej 1245 $.

Prognozy w przypadku cen złota na pozostałą część tego roku w przypadku wyniku referendum za wyjściem i za pozostaniem w UE:

  • Pozostanie w UE: Obecny zakres może się nieco rozszerzyć w kierunku 1350 $, a na koniec roku wynieść 1300 $.
  • Wyjście z UE: Wynik za wyjściem z UE mógłby początkowo wywołać zwyżkę w kierunku 1400 $, na koniec roku wyznaczając jej granicę na poziomie 1350 $.

Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych, Saxo Bank

 

Popołudniowy komentarz walutowy z 23.06.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 23.06.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Home Broker radzi: aranżacja balkonu

Piękny balkon to miejsce wyciszenia i wypoczynku. Gustownie urządzony i funkcjonalny może stać się ulubionym miejscem w domu. Na co zwrócić uwagę podczas aranżacji balkonu? Jak dobrać meble? I jak urządzić mały balkon?

Balkon powinien tworzyć spójną kompozycję. Zanim zaczniemy wypełniać go meblami i dodatkami, warto dobrze przemyśleć koncepcję i styl w jakim chcemy urządzić nasz balkon. Inspiracją może być, np. elegancki nowoczesny minimalizm, surowy rustykalizm, powiew świeżości stylu skandynawskiego czy siła niedoskonałości, czyli shabby chic.

Meble balkonowe

Meble to podstawa w aranżacji. Im większa przestrzeń, tym łatwiej dobierzemy meble na balkon. Zależnie od preferencji możemy wybrać krzesła, ławki, leżaki, fotele, pufy lub sofę. Niezbędnym elementem jest niewielki stolik na balkon. Będziemy mogli postawić na nim kubek z kawą, paterę z owocami lub położyć gazetę. Cennym meblem jest szafka na balkon, do której będziemy mogli schować poduchy lub środki ochrony roślin. Funkcję takiej szafki może pełnić skrzynia. Będzie ona jednocześnie miejscem do przechowywania rzeczy i siedziskiem.

Na balkonie dobrze sprawdzają się meble z technorattanu. Są trwałe, wygodne i mają ciekawy wygląd. Nie wymagają konserwacji i są odporne na wilgoć oraz promienie słoneczne. Można je kupić pojedynczo lub w zestawach. Wygodne siedzisko na balkonie możemy też stworzyć samodzielnie, wykorzystując europalety lub drewniane skrzynki. Wystarczy dokładnie je oczyścić, pomalować, przykryć miękkim pledem i ułożyć na nich kilka kolorowych poduszek w różnych rozmiarach.

Osłona na balkon

Osłona na balkon daje większą prywatność i chroni przed wiatrem. Do wyboru mamy np. maty z winylu. Kupuje się je w gotowych rulonach i przeplata przez tralki balustrady. Są odporne na niekorzystną pogodę i urazy mechaniczne. Można kupić je w dowolnym kolorze. Nie blakną i łatwo można je czyścić. Bardzo efektowne są także maty z naturalnych surowców, np. wikliny, trzciny, paproci, wrzosu lub leszczyny. Cechuje je jednak mniejsza odporność na zniszczenia i warunki atmosferyczne.

Donice i skrzynie balkonowe

Na balkonie nie może zabraknąć świeżych kwiatów. To one dopełniają aranżację i pozwalają poczuć się jak na łonie natury. Zależnie do naszych upodobań, umiejętności ogrodniczych i ilości czasu możemy zasadzić kwiaty kwitnące (najpopularniejsze balkonowe kwiaty kwitnące to pelargonie, surfinie i begonie), bukszpany lub zioła.

Kwiaty możemy zasadzić w donicach lub skrzyniach balkonowych. Donice nie powinny zabierać zbyt dużo miejsca na balkonie, ale ich wielkość musi umożliwiać swobodny przyrost korzeni. Wybierając doniczki na balkon, kierujmy się trwałością materiału. Najlepiej kupować donice z włókna szklanego, ceramiczne lub ze stali nierdzewnej. Odporne na niekorzystne warunki pogodowe i bardzo efektowne są także donice rattanowe i podświetlane. Są eleganckie, nowoczesne i mają proste formy.

Oświetlenie balkonu

Oświetlenie balkonu powinno być kameralne. Lampiony, świeczki i latarenki stworzą niezwykłą atmosferę. Można je ustawić w rogach na podłodze lub na stoliku. Lampiony i latarenki pięknie wyglądają zawieszone na poręczy lub ścianie budynku.

Pomysł na mały balkon

Balkon w bloku nie ma zwykle zbyt dużej przestrzeni. Nie liczy się jednak wielkość a pomysł. Nawet niewielki balkon może być przytulny i pięknie urządzony. Aranżacja małego balkonu powinna być przede wszystkim funkcjonalna. To pozwoli nam utrzymać porządek i zagospodarować każdy kąt. Na małe balkony najlepiej wybierać składane krzesła, które po złożeniu odwiesimy na ścienne wieszaki lub schowamy do skrzyni. Ciekawym rozwiązaniem są także stoliki montowane na balustradzie lub w ścianie budynku. Takie gotowe nakładki efektownie wyglądają i nie zajmują dużo miejsca. Mogą być zamontowane na stałe lub tymczasowo. W przypadku małych balkonów warto też wykorzystać powierzchnię ścian. Możemy tam zwiesić półki, wieszaki lub doniczki z kwiatami. Rolę oświetlenia na małym balkonie może pełnić świecący łańcuch opleciony wokół poręczy.

Funt na nowych szczytach

Chart GBPUSD, W1, 2016.06.23 10:05 UTC, Admiral Markets AS, MetaTrader 4, Real

Funt szterling jest najsilniejszą walutą tygodnia. W bieżącym tygodniu funt brytyjski umacnia się już o 3,38% w stosunku do dolara amerykańskiego. Przodują również pary surowcowe tj. dolar nowozelandzki, dolar australijski oraz dolar kanadyjski.

Funt na nowych szczytach 1

Dolar osłabia się ze względu na duży optymizm wokół „Brexitu„, bowiem rynek przestał wierzyć, że obywatele Wielkiej Brytanii poprą opuszczenie Unii Europejskiej. Wzrost awersji do ryzyka spowodował napływ kapitału w mniej bezpieczne waluty.

Analitycy ankietowani przez Bloomberga wskazywali na poziom 1.50 w przypadku pozostania UK w EU, z tym, że został już osiągnięty. Możliwe, że rynek już zdążył wycenić ten scenariusz, jednak co będzie gdy wyjdą?

Mateusz Groszek
Młodszy Analityk Rynków Finansowych

BREXIT? Jaki BREXIT?

BREXIT? Jaki BREXIT? 2

Dziś zwrot „BREXIT” jest odmieniany przez wszystkie przypadki. Tyle tylko, że żadnego BREXIT-u nie będzie. Przynajmniej w ocenie rynków finansowych i bukmacherów.

O godzinie 08:00 w Wielkiej Brytanii rozpoczęło się referendum ws. pozostania w Unii Europejskiej. Zakończy się ono o godzinie 23:00. W nocy będą znane wyniki cząstkowe, a jutro około godziny 08:00 mają być znane te ostateczne. Po zamknięciu lokali wyborczych nie zostaną opublikowane wyniki exit poll, ale za to jeszcze dziś w południe pojawi się nowy sondaż.

Będzie więc BREXIT, czy go nie będzie? Nie będzie! Opublikowane wczoraj późnym wieczorem sondaże wskazują, na wprawdzie niewielką, ale jednak przewagę, zwolenników obecność Wielkiej Brytanii w Unii.

Co do braku BREXIT-u przekonane są też rynki finansowe i bukmacherzy. Dziś kurs funta w relacji do dolara wybił się ponad lokalne szczyty z maja (1,4739 i 1,4769 dolara), wzrósł do 1,4885 dolara i był najwyżej w tym roku. Tymczasem jeszcze przed tygodniem, w szczycie obaw przed BREXIT-em, gdy sondaże wskazywały właśnie na taki scenariusz, kurs GBP/USD testował poziom 1,4012 dolara (najniższy od 6 kwietnia).

Od początku tygodnia mocno też rosną europejskie giełdy, dyskontując prawdopodobny brak BREXIT-u. W tym gronie jest GPW. Indeks WIG20 zyskuje dziś 0,5% i testuje poziom 1832,2 pkt., po tym jak wczoraj wzrósł on o 1,1%. To już 5. kolejna wzrostowa sesja w Warszawie.

Wiary w wyjście Brytyjczyków z Unii nie mają też bukmacherzy. Z zakładów wynika, że w ich ocenie prawdopodobieństwo BREXIT-u wynosi zaledwie około 16%.

Mając to wszystko na uwadze trudno się dziwić, że na rynkach finansowych systematycznie rośnie apetyt na ryzyko. W efekcie na wartości zyskuje nie tylko funt, ale też drożeją akcje na europejskich giełdach, rośnie cena ropy, a jednocześnie tanieją uważane za bezpieczne inwestycje szwajcarski frank i japoński jen.

Wygrana w referendum zwolenników zachowania obecnego status quo przyniesie uczucie ulgi rynkom finansowym, co przełoży się jutro na kontynuację obserwowanych obecnie tendencji. W dłuższym terminie beneficjentem będzie zwłaszcza funt. Należy bowiem oczekiwać, że zakończenie okresu niepewności w brytyjskiej gospodarce przełoży się na przyspieszenie wzrostu gospodarczego, co już wkrótce ożywi dyskusję na temat przyszłych podwyżek stóp procentowych przez Bank Anglii.

Co by się jednak stało, gdyby Brytyjczycy opowiedzieli się za opuszczeniem Unii? Niewątpliwie byłby to szok dla rynków finansowych. W piątek można by oczekiwać 3-5% spadków na giełdach, drastycznej przeceny funta, osłabienia euro i złotego, a jednocześnie wzrostu kursów złota, franka, jena, dolara oraz niemieckich i amerykańskich obligacji. Ta krótkoterminowa negatywna reakcja mogłaby przedłużyć się na przyszły tydzień, natomiast długoterminowe skutki byłyby odczuwane przez wiele miesięcy.

Dane makroekonomiczne

Dziś w centrum uwagi jest brytyjskie referendum. Inne tematy schodzą na dalszy plan. Warto jednak wspomnieć o dwóch rzeczach. Mianowicie o sytuacji na polskim rynku pracy i czerwcowych indeksach PMI dla Francji i Niemiec.

W maju stopa bezrobocia w Polsce spadła do 9,1%. To wynik zgodny z konsensusem. To też najniższe bezrobocie od listopada 2008 roku. Spadek bezrobocia ostro przyspieszył w ostatnich miesiącach. Jeszcze w lutym kształtowało się ono na poziomie 10,3%. Tendencja ta będzie kontynuowana. W czerwcu stopa bezrobocia powinna spaść poniżej 9%, żeby na koniec roku ukształtować się gdzieś w przedziale 8,5-8,7%.

Niepokojące informacje napłynęły natomiast z Francji. W czerwcu, jak wynika z opublikowanych dziś wstępnych szacunków, indeks PMI dla tamtejszego sektora przemysłowego spadł do 47,9 z 48,4 pkt., a dla usług do 49,9 z 51,6 pkt. W obu przypadkach były to dane poniżej konsensusu (odpowiednio: 48,8 pkt. i 51,7 pkt.).

Analogiczne indeksy dla Niemiec pokazały wzrost przemysłowego PMI do 54,4 z 52,1 pkt. (prognoza: 52 pkt.) i spadek jego usługowego odpowiednika do 53,2 z 55,2 pkt. (prognoza: 55 pkt.).

Marcin Kiepas
Główny Analityk Admiral Markets

Jak bezpiecznie kupić lub sprzedać mieszkanie

Przy kupnie lub sprzedaży nieruchomości szczególnie ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa transakcji. Sprzyja temu skorzystanie z pośrednictwa doświadczonego biura obrotu nieruchomościami.

Przy korzystaniu z takiego pośrednictwa, pośrednik sprawdza np. czy nieruchomość nie jest obciążona długami, pomaga też znaleźć najkorzystniejszą ofertę kredytową na zakup nieruchomości.

O takim podejściu do rynku mówi Maria Musiałek, dyrektor oddziału i prawnik w Grupie Emmerson SA.

Kompleksowość usług dla deweloperów

Na kompleksowość usług dla deweloperów w wykonaniu firmy pośredniczącej na rynku nieruchomości składa się pięć najważniejszych elementów.

Te elementy to: pomoc w otrzymaniu kredytu inwestycyjnego, doradztwo projektowe, obsługa prawna, stworzenie planu marketingowego dla inwestycji i jej efektywny PR. O takim podejściu do rynku mówi Maria Musiałek, dyrektor oddziału i prawnik w Grupie Emmerson SA.

Norges Bank: stopy bez zmian

Chart USDNOK, W1, 2016.06.23 08:08 UTC, Admiral Markets AS, MetaTrader 4, Real

O godzinie 10:00 poznaliśmy decyzję Norges Banku odnośnie stóp procentowych. Konsensus ekonomistów nie zakładał żadnych zmian i tak też się stało. Koszt pieniądza pozostał na niezmienionym poziomie, stopa depozytowa utrzymała się na poziomie 0,5%.

Na wykresie tygodniowym bykom udało się obronić wsparcie, które rozciąga się w przedziale wahań 8.03-8.1. Tym samym na rynku wystąpiła korekta, która nie powinna pokonać poziomu 8.516. Odbicie notowań na tej parze walutowej jest powiązane z rynkiem ropy naftowej, na którym po mocnej zwyżce nastąpiła łagodna korekta. W długim terminie bazowym scenariuszem pozostanie kontynuacja spadków.

Mateusz Groszek
Młodszy Analityk Rynków Finansowych

Głosowanie w deszczu

Referendum w Wielkiej Brytanii trwa, rynki czekają na wynik, płynność jest niewielka. Ciekawe, czy w ciągu dnia pojawią się jakieś przecieki na temat spodziewanego rezultatu. Kampania przed głosowaniem była bardzo dziwna i niezbyt czysta. Czy dzisiaj obozy zwolenników i przeciwników Breksitu zachowają spokój? Jeżeli rzeczywiście różnica między jednymi a drugimi jest tak niewielka, jak wynika z sondaży, wystarczy iskra, by przeważyć szalę na jedną lub drugą stronę. Zwłaszcza ostatnie godziny mogą być interesujące. W Anglii pada, a to – jak donoszą media –  zły symptom dla przeciwników Breksitu, którym po prostu może nie chcieć się wyjść z domu, by zagłosować. Zwolennicy Breksitu są podobno bardziej odporni na deszcz.

Świat kręci się dzisiaj wokół Brytyjczyków, więc wszystkie dane rynkowe mają drugorzędne znaczenie. Wprawdzie nie są one błahe, ale to Londyn zawłaszczył wyobraźnię inwestorów. Jeżeli nawet wczorajsze i przedwczorajsze wystąpienia szefowej Rezerwy Federalnej Janet Yellen przeszły bez większego echa, to czego można oczekiwać od dzisiejszych PMI z Europy i USA, albo po  danych z amerykańskiego rynku nieruchomości?

Ciekawie zrobi się po 23.00 naszego czasu, gdy głosowanie się skończy, a pojawią się dane sondażowe. Ruch na walutach może być spory, zwłaszcza, gdyby okazało się, że zwycięża opcja Breksit. Nad ranem powinno być już wiadomo, jaką drogę wybrali Brytyjczycy.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

VN:F [1.9.22_1171]

Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Co wycenia rynek?

Co wycenia rynek? 3

Źródło: ig.ft.com

Ostatnie dwa tygodnie mijają pod siłą funta szterlinga na szerokim rynku. Aktualnie w cenach jest pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Przedwyborcze sondaże, które były publikowane przez ostatni tydzień były mieszane, jednakże musimy pamiętać, że w każdej publikacji było około 11% osób niezdecydowanych. Zatem analitycy przewidują, że osoby bez zdania zagłosuje z większym prawdopodobieństwem na „Remain a member of the European Union„. Poniżej przedstawiamy również kartę do głosowania.

Co wycenia rynek? 4

Mateusz Groszek
Młodszy Analityk Rynków Finansowych

Gigantyczny wzrost zmienności kursu złotego

Zanim poznamy wyniki referendum w Wielkiej Brytanii nadal mogą utrzymywać się gigantyczne wzrosty zmienności kursów walut. Polski złoty jest walutą, która bardzo silnie reaguje na Brexit.

Zagrożenie Brexit wywoływało przez ostatnie dni wyjątkowy wzrost zmienności kursu walut. Każde badanie opinii publicznej w Wielkiej Brytanii powodowało gigantyczne wstrząsy. – Polski złoty zachowuje się pod dyktando tego co dzieje się w Wielkiej Brytanii – mówi w rozmowie z MarketNews24 Rafał Sadoch, analityk Domu Maklerskiego mBank.

Możliwości pracy w Wielkiej Brytanii zostałyby ograniczone

To nie będzie tak, że jeżeli Wielka Brytania zdecyduje się na wyjście z Unii Europejskiej, wszyscy pracujący na Wyspach Polacy będą musieli następnego dnia wrócić do kraju. – W przypadku wyjścia wypracowane zostaną takie umowy, które będą miały na celu złagodzenie negatywnego wpływu na biznes. Nikt jednak nie tworzył rozwiązań proceduralnych, stosownych w chwili wyjścia z UE. One dopiero będą tworzone – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. Więcej w materiale wideo.

Przez brexit polski wzrost gospodarczy mógłby spowolnić z 4 do 3,5 proc. Straciliby na nim eksporterzy

CEO Magazyn Polska

Skutkiem opowiedzenia się za brexitem w czwartkowym referendum w Wielkiej Brytanii byłby wzrost niepewności na rynkach finansowych. W efekcie na wartości straciłby złoty, a umocniłyby się bezpieczne waluty takie jak dolar i frank szwajcarski. Zawirowania na rynkach walutowych byłyby jednak tylko przejściowe ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego. W razie realizacji negatywnego scenariusza spodziewa się on także spadku eksportu polskich produktów do Wielkiej Brytanii, co mogłoby obniżyć wzrost gospodarczy o 0,5 pkt proc. w skali roku. Najnowsze sondaże pokazują jednak rosnącą przewagę zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w UE.

Jeśli Brytyjczycy zdecydują o wyjściu, można spodziewać się znaczącego wzrostu niepewności na rynkach finansowych i wzrostu awersji do ryzyka u inwestorów. To oznaczałoby przede wszystkim umocnienie walut uznawanych za bezpieczne przystanie, czyli dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego. Należałoby spodziewać się spadku popytu na ryzykowne aktywa, czyli osłabienia rynków akcji, a jednocześnie umocnienia aktywów uważanych za bezpieczne, takich jak niemieckie czy amerykańskie obligacje – analizuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego.

Polska, podobnie jak inne kraje regionu, oceniana jest jako rynek ryzykowny. W przypadku brexitu inwestorzy przemieszczaliby kapitał w kierunku bardziej bezpiecznych walut, jak np. frank szwajcarski. Już teraz za franka trzeba płacić 4,10 zł. Jeśli faktycznie doszłoby do opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię, jego kurs mógłby jeszcze pójść w górę, podobnie jak kurs dolara. Jak jednak wskazuje ekspert, ten efekt byłby krótkotrwały i dlatego nie powinien wywołać długotrwałych zawirowań w polskiej gospodarce.

W ciągu kilku tygodni, maksymalnie kilku miesięcy, niepewność związana z brexitem powinna się stopniowo zmniejszać. To spowodowałoby odreagowanie notowań złotego wobec główny walut, w tym franka szwajcarskiego – ocenia główny ekonomista PKO Banku Polskiego.

Wzrosnąć mogłaby również rentowność polskich obligacji. Już teraz wynosi ona ponad 3,2 proc., po brexicie mogłaby osiągnąć poziom 3,6 proc. To oznaczałoby wyższe koszty obsługi długu, co mogłoby zwiększyć deficyt.

Brexit oznaczałby również pogorszenie nastrojów przedsiębiorstw i konsumentów. To wpłynęłoby na koniunkturę w europejskiej gospodarce. Według naszych szacunków ewentualny spadek polskiego eksportu towarów i usług do Wielkiej Brytanii, związany z wyraźnym obniżeniem dynamiki wzrostu gospodarczego na Wyspach, mógłby obniżyć wzrost gospodarczy w Polsce o 0,5 punktu procentowego w ciągu roku po brexicie – ocenia Piotr Bujak.

Wielka Brytania jest ważnym rynkiem dla polskich eksporterów. Więcej towarów wysyłamy tylko do Niemiec. W ubiegłym roku wartość wyeksportowanych towarów na Wyspy wyniosła 11 mld euro. Szacunki Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej wskazywały, że w tym roku wartość eksportu mogłaby dojść do poziomu 12 mld euro. Eksperci Euler Hermes oceniają, że po brexicie straty na eksporcie produktów rolno-spożywczych mogą sięgnąć 100 mln euro rocznie.

Udział Wielkiej Brytanii w naszym eksporcie sięga 7 proc. Ewentualna recesja Wielkiej Brytanii mogłaby w zauważalny sposób osłabić popyt zewnętrzny na polskie towary i usługi, a to mogłoby w pewnym stopniu spowolnić gospodarkę. Zamiast wzrostu gospodarczego 4 proc. w kolejnych dwóch latach moglibyśmy zobaczyć wzrost na poziomie 3,5 proc. – przekonuje Bujak.

Jego zdaniem istotnym zagrożeniem związanym z brexitem są także obawy o nasilenie tendencji dezintegracyjnych w UE. Ekonomista uspokaja jednak, koszty wyjścia z UE dla pozostałych krajów byłyby wyższe, co może zniechęcać do podjęcia działań w tym kierunku.

Trzeba pamiętać, że dla większości krajów unijnych, szczególnie ze starej piętnastki, wyjście z UE byłoby dużo trudniejsze niż dla Wielkiej Brytanii, ponieważ są one także członkami strefy euro. Wyjście ze strefy euro jest już dużo bardziej skomplikowane i bardziej kosztowne niż wyjście z UE. Dlatego prawdopodobieństwo tego, że inne kraje poszłyby śladem Wielkiej Brytanii, jest ograniczone – podkreśla Piotr Bujak.

Zgodnie z opublikowanym we wtorek w nocy sondażem ORB International, przygotowanym na zlecenie „Daily Telegraph”, zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii w UE mają przewagę 8 pkt proc. nad opowiadającymi się za brexitem. Uspokojenie przed referendum widoczne jest też na rynkach walutowych. Kurs USD/PLN po przetestowaniu 16 czerwca okolic 4 zł za dolara, powrócił do poziomu 3,87, czyli do stanu z końca pierwszej połowy czerwca.

W ubiegłym roku Służba Celna zajęła na granicach ok. 300 mln sztuk nielegalnych papierosów. W walce z przemytem pomocne mogą być nowe technologie

CEO Magazyn Polska

Wielkość szarej strefy rynku tytoniowego szacuje się nawet na 30 proc. legalnego rynku. Tylko w ubiegłym roku Służba Celna zajęła 450 mln sztuk papierosów, z czego ok. 300 mln na granicy. Z powodu szarej strefy rocznie budżet traci 6 mld zł. Przemyt można ograniczyć za pomocą nowych technologii – bramek rentgenowskich lub wykorzystania systemu viaTOLL, a także zwiększając efektywność służb operacyjnych i liczbę funkcjonariuszy.

Przemyt papierosów zmniejsza bezpieczeństwo finansowe państwa, bo straty z tego tytułu są ogromne, choć trudne do policzenia, ponieważ szara strefa wymyka się dokładnym badaniom. Niemniej jednak z badań prowadzonych co roku w całej Europie wynika, że szara strefa w Polsce to blisko 17 proc. całkowitej sprzedaży w kraju – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Arkadiusz Łaba, naczelnik Wydziału Granicznego Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Ministerstwa Finansów.

Z raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców „Szara strefa to nieuczciwa konkurencja” wynika, że wielkość szarej strefy rynku tytoniowego może stanowić nawet 25–30 proc. legalnego rynku. Tylko w latach 2010–2014 legalnie działające podmioty straciły przez nią 1,2 mld zł, a z tytułu niezapłaconych podatków budżet państwa stracił 17 mld zł. Narodowe Centrum Studiów Strategicznych podaje, że rocznie z powodu szarej strefy budżet traci 6 mld zł.

Część nielegalnych wyrobów tytoniowych to krajowa produkcja, często na szeroką skalę. Znacznie większym problemem jest jednak przemyt, zwłaszcza ze Wschodu.

W ubiegłym roku Służba Celna zajęła łącznie 450 mln sztuk papierosów. Większość, ok. 2/3, została zatrzymana na granicy. Największy problem mamy na wschód od Polski, z fabrykami ulokowanymi na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim, które zostały zaprojektowane po to, by produkować papierosy na eksport. Z naszego punktu widzenia to w dużej mierze przemyt – podkreśla Łaba.

Przemyt papierosów jest procederem dochodowym. Narodowe Centrum Studiów Strategicznych ocenia, że grupy organizujące przemyt działają jak dobrze zorganizowane przedsiębiorstwa, mają dokładny podział ról i zadań.

Wchodzi w to także przemyt indywidualny, tzw. mrówek, na własne potrzeby bądź do sprzedaży detalicznej, ale największy problem jest związany z hurtowym przemytem. Część trafia do krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim Wielkiej Brytanii i Skandynawii, gdzie ze względu na cenę zarobek jest wysoki. Duża część jest też rozprowadzana w Polsce – analizuje Hubert Wodzyński, zastępca szefa zarządu Wywiadu Ekonomicznego SA w Warszawie.

Przemyt kwitnie, bo duże są również możliwości zarobku. Na Wschodzie paczka papierosów kosztuje równowartość 4 zł, w Polsce ok. 16 zł. Na Zachodzie Europy cena jest jeszcze wyższa.

Eksperci podkreślają, że do walki z przemytem konieczne jest odpowiednie zabezpieczenie granic. Obecnie na przejściach są urządzenia RTG, w części funkcjonariusze mogą korzystać z pomocy wyszkolonych psów.

Problem przemytu można zniwelować za pomocą nowych technologii, przede wszystkim bramek rentgenowskich, które będą prześwietlały duże samochody, TIR-y w poszukiwaniu nielegalnych papierosów i innych towarów. Z kolei wykorzystanie systemu viaTOLL czy w ogóle systemów monitorujących drogi, do których służby miałyby dostęp online, pozwoliłoby szybko monitorować przepływ towarów za pomocą poruszania się samochodów – przekonuje Wodzyński.

Powszechna instalacja systemu viaTOLL, czyli elektronicznego systemu pobierania opłat na drogach ekspresowych i autostradach, mogłaby pozwolić na szerszą kontrolę pojazdów ciężarowych, np. poprzez ich ważenie na poszczególnych odcinkach. Już kilka lat temu resort spraw wewnętrznych postulował, by służby miały dostęp na bieżąco do systemu, zwłaszcza że może być on w walce z przemytem niezwykle skuteczny. U naszych sąsiadów, m.in. w Czechach, system poboru opłat analizuje intensywność przejazdów na danym odcinku.

Istotne jest również zwiększenie efektywności służb operacyjnych poprzez zwiększenie liczby funkcjonariuszy operacyjnych zajmujących się problemem przestępczości zorganizowanej oraz wyposażenie ich w instrumenty, które pozwolą im skuteczniej podejmować tę walkę. Trzeba pamiętać o tym, że przestępca jest zawsze pół kroku przed nami, jego nie obowiązują przepisy prawa, więc wykorzystuje wszystkie możliwości – podkreśla zastępca szefa zarządu Wywiadu Ekonomicznego.

Jak wskazuje ekspert, możliwości wyboru jest dużo. Można skorzystać z doświadczeń Izraela, który na szeroką skalę wykorzystuje nowinki technologiczne.

– Ten rynek wart jest wiele milionów dolarów, więc z rozwiązań firm izraelskich korzystają firmy amerykańskie, np. Bank of America. Tu jest duże pole do popisu, musimy tylko wybrać taki wariant, na który nas będzie stać i który będzie dla nas optymalny – ocenia Hubert Wodzyński.

Łódź staje się prężnie rozwijającym się centrum IT i usług biznesowych. W najbliższym czasie powstanie tu blisko 3,5 tys. nowych miejsc pracy

CEO Magazyn Polska

Łódź jeszcze niedawno kojarzona z produkcją przemysłową staje się centrum branży IT i usług wspólnych dla biznesu. Jako lokalizację do prowadzenia biznesu Łódź wybrały m.in. Philips, Fujitsu, Hewlett-Packard, Indesit i Gillette. W najbliższym czasie ma powstać blisko 3,5 tys. nowych miejsc pracy nie tylko w dużych korporacjach, lecz także w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. – Na przestrzeni najbliższych 5 lat możemy dołączyć do peletonu dynamicznie rozwijających się europejskich aglomeracji – przekonują przedstawiciele władz miasta.

Łódź ulega dużym przeobrażeniom. Kluczowym czynnikiem wpływającym na ukierunkowanie rozwoju miasta i jego przemian jest wyznaczenie w Strategii Zintegrowanego Rozwoju Łodzi 2020+ priorytetowych branż przyciągających inwestorów. Dla miasta kluczowe są te branże, które tworzą wartość dodaną i oferują dobrej jakości miejsca pracy, czyli sektory business proces outsourcing, shared service center czy IT. Rozwojowym sektorem jest również nowoczesne włókiennictwo, jeden z priorytetowych kierunków rozwoju miasta.

Staramy się koncentrować na przyciąganiu coraz to nowych inwestorów z dziedziny IT i branży usług dla biznesu. To branże, które generują duże zatrudnienie i są to miejsca pracy naprawdę dobrej jakości, zdecydowanie odchodzące od stereotypów prostych składalni. Ponadto koncentrujemy się w dużej mierze na produkcji przemysłowej, która wbrew obiegowym opiniom generuje duży wzrost – przekonuje w rozmowie z agencją Newseria Adam Pustelnik, dyrektor Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą w Urzędzie Miasta Łodzi.

Ze względu na centralne położenie w kraju naturalnym kierunkiem rozwoju Łodzi są logistyka i transport. Duży udział w PKB miasta ma również branża farmaceutyczna. Jak podkreśla przedstawiciel UM Łodzi, miasto jako lokalizację do prowadzenia swojej działalności wybrali światowi giganci, m.in. Infosys BPO Poland, Philips, Fujitsu Technology Solutions, Sii, TomTom, Hewlett-Packard czy Nordea Operations Centre – w branżach BPO/SSC oraz IT, wiodące firmy z sektora AGD, jak Indesit oraz B/S/H, a także Gillette. Region przyciągnął również takie firmy, jak Rossmann, DB Schenker, Dachser i firmy kurierskie.

W Łodzi w portfolio inwestorów możemy znaleźć wiodące światowe marki. Szczególnie w branży IT, w branży księgowej i szeroko rozumianych usług finansowych pojawiają się na horyzoncie duże reinwestycje liczące kilka tysięcy miejsc pracy, jednak nie mogę wymienić konkretnych brandów. Na horyzoncie pojawiają się też mniejsze inwestycje, jak choćby jedna z holenderskich firm, która produkuje opakowania, czy jedno z austriackich centrów informatycznych – zapowiada dyrektor Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą w UM Łodzi.

Największą liczbę miejsc pracy stworzą firmy działające w sektorze IT (1,7 tys. nowych stanowisk), firmy z sektorów BPO/SSC (850). Ponadto 570 miejsc pracy będzie czekało w sektorze produkcyjnym, a 160 we włókienniczym.

Poszukiwani będą przede wszystkim programiści, jak w każdej polskiej aglomeracji, ale w Łodzi szczególnie, gdyż jesteśmy dużym klastrem ICT. Programiści i eksperci od programów SAP, programiści Java, testerzy aplikacji oraz fachowcy wyspecjalizowani w procesach produkcyjnych, kierownicy produkcji. Również branże opakowaniowa, AGD, w której jesteśmy jednym z większych klastrów w Europie, oraz branża logistyczna wykazują zapotrzebowanie na kapitał ludzki – wymienia Pustelnik.

Wśród firm, które aktualnie prowadzą i zapowiedziały procesy rekrutacyjne, znalazły się m.in. Fujitsu (800 stanowisk), Accenture (150 stanowisk), GFT (100 stanowisk). W sektorach SSC i BPO rozwijają się m.in. Nordea Bank AB Oddział w Polsce (300 stanowisk), Clariant (150 stanowisk), Fujitsu (200 stanowisk), czy HP Global Business Center (70 stanowisk). Również firmy produkcyjne poszukują pracowników, wśród nich m.in. ABB (210 stanowisk) czy SuperDrob SA (65 stanowisk).

Jak podkreśla Pustelnik, plany inwestycyjne firm to w dużej mierze efekt polityki miasta i kontaktów z inwestorami.

Staramy się współpracować z potencjalnymi inwestorami na zasadzie one stop shop. Inwestor zastanawiający się, czy wybrać Łódź, czy inną lokalizację, rozmawia z jedną osobą wyznaczoną przez Urząd Miasta z Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą, która przeprowadza go przez meandry polskiej administracji, biurokracji i koordynuje cały proces lokalizacji jego centrum – tłumaczy ekspert UM Łodzi.

Jego zdaniem dobrze wyglądają również perspektywy na najbliższe lata. Miasto ubiega się o organizację międzynarodowej wystawy Expo International 2022, która może przynieść korzyści wizerunkowe i promocyjne.

Wszystko wskazuje na to, że na przestrzeni najbliższych kilku lat możemy dołączyć do peletonu naprawdę dynamicznie rozwijających się europejskich aglomeracji. Trzymam kciuki, żeby ta tendencja nie uległa zmianie, bo jesteśmy na dobrej ścieżce – ocenia Adam Pustelnik.

Prezes Orange Polska: Do światłowodowego internetu podłączyliśmy milion gospodarstw domowych. Na inwestycje wydamy do 2,2 mld zł

CEO Magazyn Polska

Prędkość internetu podwaja się co 2-3 lata, ale zapotrzebowanie na transmisję danych rośnie znacznie szybciej. – Tylko światłowody doprowadzone bezpośrednio do domu czy biura gwarantują odpowiednią prędkość internetu – podkreśla prezes Orange Polska i zapowiada duże inwestycje w rozbudowę sieci. Do końca 2018 roku operator wyda na ten cel nawet 2,2 mld zł, dzięki czemu w zasięgu sieci znajdzie się do 3,5 mln gospodarstw domowych, ponad trzy razy więcej niż obecnie.

Światłowody to technologia przyszłości. W zasięgu naszej sieci jest już milion gospodarstw domowych w Polsce, co oznacza, że ok. dwóch i pół miliona Polaków ma dostęp do bardzo szybkiego szerokopasmowego internetu w domu – mówi agencji Newseria Biznes Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska. – Światłowody pozwalają nam surfować po internecie z prędkością światła, ponieważ to światło przewodzi te informacje. To najnowocześniejsza i długoterminowa technologia. Inwestycje, które realizujemy w Polsce, powstają na wiele lat.

Światłowodowy internet Orange dociera do gospodarstw domowych w 26 miastach Polski. Operator zapowiada rozpoczęcie inwestycji w 33 kolejnych. Docelowo w 2018 roku w zasięgu sieci ma znaleźć się 3,5 mln gospodarstw, czyli jedna czwarta wszystkich, które mamy w Polsce.

Planujemy wydać do 2,2 mld zł na rozbudowę sieci światłowodów – mówi Jean-François Fallacher. – Jesteśmy świadkami cyfrowej rewolucji. Wszyscy wykorzystują coraz więcej danych, by przesyłać zdjęcia, oglądać pliki wideo. A do tego potrzeba szybkiego internetu.

Z danych UKE wynika, że w latach 2011-2015 wielkość transmisji danych wzrosła o 660 proc. Bez szybkiego łącza trudno mówić o sprawnie i z sukcesem funkcjonujących firmach i administracji, a co za tym idzie o rozwijającej się gospodarce.

To będzie dobre dla rozwoju Polski, ponieważ tę technologię możemy wykorzystywać nie tylko do prywatnych celów. Nasze inwestycje będą kluczowe dla biznesu – przekonuje prezes Orange Polska. – Chcemy umożliwić przedsiębiorstwom, od jednoosobowych firm po duże podmioty, szybszy dostęp do internetu, dzięki czemu w tym cyfrowym świecie ich biznes stanie się bardziej efektywny.  

Dostęp do szybkiego internetu obniża koszty funkcjonowania firm, ułatwia im kontakty z administracją państwową, klientami i partnerami. Dodatkowo szybkich łączy wymagać będą rozwijające się dynamicznie komunikacja machine-to-machine i internet rzeczy.

Taka infrastruktura pomoże Polsce zwiększyć efektywność w wyścigu, w którym biorą udział wszystkie kraje w Europie i na świecie – mówi Fallacher.

W ofercie Orange jest internet o prędkości do 600 Mb/s. Dla przykładu ściągnięcie filmu w jakości HD ważącego 3,5 GB trwa w takim przypadku niecałą minutę. W przypadku łącza o prędkości 80 Mb/s potrzeba na to blisko 6 minut.

W tym roku Polska po raz pierwszy znalazła się w rankingu przygotowanym  przez FTTH Council Europe. Jest to klasyfikacja państw europejskich pod kątem posiadanej przez nie infrastruktury światłowodowej. Wprawdzie na razie nasz kraj zajmuje ostatnią pozycję, ale zapowiadane inwestycje na pewno to zmienią.

Jak podkreślają przedstawiciele Orange, ten plan inwestycyjny nie oznacza, że operator rezygnuje z rozwoju innych technologii. Pod koniec ubiegłego roku firma wygrała w czasie aukcji UKE bloki w pasmach 800 MHz oraz 2600 MHz, które będą przeznaczane pod mobilny internet 4G. Pierwsze stacje wykorzystujące nowe pasma zostały uruchomione już w lutym.

Kto bardziej straci na Brexicie – Unia czy Wielka Brytania?

Brytyjska gospodarka jest relatywnie mała w porównaniu do całości Unii, jednak jej obecność w strukturach UE jest kluczowa dla funkcjonowania Wspólnoty.

– Można mieć sporo wątpliwości co do priorytetów Unii Europejskiej w ostatnich latach, szczególnie w kwestiach ekonomicznych. Natomiast rozbijanie tego twory nie będzie Europie służyło. Recesja prędzej pojawi się w Wielkiej Brytanii niż w samej Wspólnocie – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. Więcej w materiale wideo.

Pracodawcy rzadko korzystają z możliwości zawierania umów terminowych na dłużej niż 33 miesiące. Do Inspekcji Pracy zgłoszono kilka tysięcy nadużyć

CEO Magazyn Polska

Zgodnie z obowiązującymi przepisami pracodawca może zawrzeć z pracownikiem tylko trzy umowy na czas określony, a okres ich trwania nie może przekraczać 33 miesięcy. W obiektywnie uzasadnionych przypadkach są jednak możliwe odstępstwa od tej zasady. Wbrew temu, czego się obawiano, pracodawcy nie nadużywają tej możliwości. Na 1,8 mln umów terminowych tylko kilka tysięcy zostało zgłoszonych do Państwowej Inspekcji Pracy – mówi Robert Stępień z Kancelarii Raczkowski Paruch.

Ten przepis budził duże wątpliwości na etapie jego wprowadzania. Obawiano się, że pracodawcy będą nadużywać tej możliwości, czyli będą bez ograniczeń zawierać umowy na czas określony w sytuacji, kiedy nie ma takiego uzasadnienia, twierdząc, że są istnieją ku temu obiektywne przesłanki. W praktyce okazało się jednak, że niewielu pracodawców korzysta z tego rozwiązania – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Robert Stępień, aplikant radcowski w Kancelarii Raczkowski Paruch.

Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że w ciągu dwóch miesięcy na 1,8 mln umów czasowych tylko w 6,1 tys. przypadków wskazano przyczyny, które uzasadniają niestosowanie limitów zatrudnienia czasowego. Co istotne, 3,7 tys. dotyczy umów zawieranych po 22 lutego tego roku, czyli po wejściu w życie nowych przepisów prawa pracy, zaś 2,4 tys. podpisanych wcześniej i uzupełnionych o wskazanie obiektywnych przyczyn.

Moim zdaniem wynika to przede wszystkim z niewiedzy pracodawców. Takie rozwiązanie to nowość, wcześniej na podstawie starych przepisów nie można było go zastosować, a przecież ma istotną zaletę. Jeśli wskażemy obiektywną przyczynę, np. kontrakt terminowy zawarty przez pracodawcę, uzasadniający zatrudnienie w danym okresie większej liczby pracowników, czy realizacja konkretnego projektu lub zwiększona liczba zamówień w danym czasie, to możemy zawierać umowy na czas określony z przekroczeniem 33 miesięcy, czyli nawet na kilka lat – tłumaczy ekspert.

Obiektywna przyczyna powinna zostać zawarta w umowie o pracę. W terminie 5 dni roboczych od dnia jej zawarcia należy o tym zawiadomić właściwego okręgowego inspektora pracy w formie pisemnej lub elektronicznej i wskazać przyczyny zawarcia takiej umowy. Jeśli takich przesłanek nie będzie lub pracodawca nie może ich wykazać, nie zastosowanie się do limitów będzie wykroczeniem przeciwko prawom pracownika, a to zagrożone jest sankcją grzywny w wysokości od 1 tys. do 30 tys. zł.

– Myślę, że z czasem pracodawcy zaczną z tych przepisów korzystać. To przede wszystkim kwestia świadomości po ich stronie. Z czasem będzie ona rosnąć i przepisy będą bardziej powszechnie stosowane. Obecnie to dopiero cztery miesiące od ich wejścia w życie, więc naprawdę krótki okres – ocenia Robert Stępień.

Przełom w badaniach chorób odkleszczowych. Dzięki analizie DNA bakterii można precyzyjnie określić zagrożenie i podjąć skuteczne leczenie

CEO Magazyn Polska

Nawet co trzeci kleszcz jest nosicielem patogenów wywołujących groźne choroby i tylko wczesna diagnostyka daje szansę na szybkie rozpoczęcie leczenia oraz uniknięcie uciążliwych powikłań. Dzięki najnowszym badaniom DNA czas diagnostyki pacjenta po ukąszeniu kleszcza można przyspieszyć nawet dziesięciokrotnie. Dzięki temu lekarz jest w stanie precyzyjnie określić zagrożenie i niezwłocznie rozpocząć właściwą terapię.

Choroby przenoszone przez kleszcze wywołują objawy podobne do tych grypowych lub pochodzenia reumatologicznego. Błędna diagnoza znacznie wydłuża czas terapii. Za pomocą badań serologicznych nie można jednak precyzyjnie zdiagnozować obecności mikroorganizmów przenoszonych przez kleszcze, a jedynie liczbę przeciwciał, które nasz organizm produkuje w walce z bakteriami. Z kolei najnowsza metoda pozwala na szybkie i precyzyjne ustalenie obecności w naszym organizmie bakterii i zagrożenia, jakie ze sobą. Wszystko dzięki analizie ich kodu DNA.

Kleszcze przenoszą kilkanaście, nawet kilkadziesiąt groźnych patogenów, które powodują zarówno u nas, jak i u naszych zwierząt groźne, czasami śmiertelne choroby. Są wśród nich m.in. borelioza, odkleszczowe zapalenie opon mózgowych, anaplazmoza, babeszioza, mykoplazmoza oraz wiele innych. I tylko wykonując badanie genetyczne, jesteśmy w stanie je wszystkie zdiagnozować, aby skutecznie i celowo leczyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Jacek Wojciechowicz, prezes zarządu Inno-Gene.

Bardzo ważne jest szybkie rozpoznanie nie tylko ze względu na powikłania, lecz także ze względu na czas i koszty leczenia tego schorzenia. W początkowej fazie, w momencie, kiedy na ciele pojawia się rumień, choroba jest łatwa do wyleczenia. Z czasem, jeśli dojdzie do powikłań, trzeba przygotować się na długą i kosztowną terapię. Dlatego w tym przypadku, pośpiech jest jak najbardziej wskazany.

Kleszcza trzeba jak najszybciej wyciągnąć, zapakować w zwykłą przesyłkę pocztową i wysłać do laboratorium weterynaryjnego na badania badanie genetyczne, które wykrywa szereg różnych patogenów, które mogą stanowić dla nas zagrożenie – mówi Jacek Wojciechowicz.

Obecnie jedynym w Polsce laboratorium, które tak kompleksowo prowadzi badania w kierunku identyfikacji patogenów przenoszonych przez kleszcze (panel odkleszczowy), jest Centrum Badań DNA. Analizę genetyczną bakterii może też zlecić lekarz, który przekazuje wycinek ukąszonej skóry do diagnostyki.

Jeśli zauważymy na ciele w miejscu ukłucia kleszcza niepokojące objawy, np. zaczerwienienie, lub pacjent zacznie mieć szereg różnych dolegliwości, to są objawy takie grypopodobne, wtedy możemy przypuszczać, że doszło do infekcji którymś z patogenów przenoszonych przez kleszcze i wówczas możemy się zdiagnozować w laboratorium medycznym, wykonując badanie genetyczne lub serologiczne – tłumaczy Jacek Wojciechowicz.

Na wyniki badań trzeba poczekać od dwóch do siedmiu dni roboczych. Ale warto, bo umożliwiają one dość szybkie i skuteczne podjęcie leczenia ukierunkowanego.

Ustawa o kredycie hipotecznym czyli obowiązki trudne do zaakceptowania

Resort finansów chce nałożyć na kredytodawców trudny do spełnienia obowiązek doręczenia klientowi oferty kredytowej w ciągu 7 dni od złożenia przez niego wniosku. Z drugiej strony klient ma czekać aż 14 dni (!) na możliwość podpisania umowy. To kontrowersyjne rozwiązanie – uważa Konfederacja Lewiatan.

20 czerwca upłynął termin zgłaszania uwag do projektu ustawy o kredycie hipotecznym. W swoim stanowisku Konfederacja Lewiatan wskazała m.in. na trudne do zaakceptowania obowiązki, które chce wprowadzić ustawodawca. Przedstawiony przez Ministerstwo Finansów projekt ustawy zobowiązuje kredytodawcę, aby ten w każdym przypadku wysłał klientowi ofertę i zagwarantował jej dojście przesyłką pocztową w ciągu 7 dni od otrzymania wniosku konsumenta.

– Pojęcie „przedstawienia oferty”, którym posługuje się projekt ustawy, oznacza bowiem zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego jej złożenie w taki sposób, żeby odbiorca mógł zapoznać się z jej treścią – a więc np. otrzymać przesyłkę pocztową. To ryzyko trudne do zaakceptowania przez kredytodawców. Postulujemy więc, aby zmienić ten zapis, np. na taki, który zakłada, że kredytodawca w terminie 7 dni od otrzymania wniosku – wyśle ofertę – mówi Anna Dużyńska-Pucha, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Zresztą projekt ustawy nakłada niezrozumiałe obowiązki nie tylko na kredytodawców, ale również na klientów. Konsumenci po otrzymaniu oferty wiążącej mają bowiem obowiązek oczekiwać aż 14 dni na możliwość jej przyjęcia. Wydaje się, że wydłuży to znacznie proces otrzymania kredytu, a tym samym sfinalizowanie zakupu nieruchomości. Co więcej, sama Dyrektywa, którą ta ustawa wdraża, tak długiego terminu oczekiwania nie zakłada.

Konfederacja Lewiatan

Końcowe odliczanie

Rynek sparaliżowany przez referendum, Yellen praktycznie ignorowana Rynek nadal oczekuje, że wygrają zwolennicy pozostania w UE Wynik wskazujący na Brexit spowoduje bardzo nieprzyjemny szok Długie oczekiwanie dobiega końca, a stopień, w jakim referendum sparaliżowało rynek w Wielkiej Brytanii było widać już wczoraj, gdy mało kto zwrócił uwagę na półroczne zeznania przed Senatem składane przez prezes… Czytaj więcej… »

Popołudniowy komentarz walutowy z 22.06.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 22.06.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Brexit najbardziej może zagrozić polskim eksporterom

23 czerwca Brytyjczycy w referendum zdecydują o pozostaniu lub wyjściu z Unii Europejskiej. Polscy przedsiębiorcy patrzą na ryzyko Brexitu z dystansem, ale i niepokojem. Liczą przede wszystkim na to, że racjonalizm zwycięży i Brytyjczycy pozostaną w UE – zauważa Konfederacja Lewiatan.

– Zainteresowanie sprawami zagranicznymi wśród przedsiębiorców jest mniejsze od oczekiwanego, bo wielu z nich koncentruje swoje działania na rynku krajowym (specyficzna bardziej rozdrobniona niż średnio w UE struktura gospodarki z większym udziałem mikrofirm – 96%). Ale świadomość ryzyk związanych z opuszczeniem UE przez Wielką Brytanię rośnie każdego dnia wraz z napływającymi z wysp informacjami o postawach Brytyjczyków oraz z kontaktów z partnerami gospodarczymi. Istotna jest świadomość, że referendum nie oznacza automatycznie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, ale rozpoczęcie żmudnego, co najmniej 2-letniego procesu negocjacji i ponownego ustalenia relacji między UE a Wielką Brytanią – mówi Jakub Wojnarowski, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan.

Wyjście Wielkiej Brytanii może uderzyć przede wszystkim w eksporterów. Co prawda rynki finansowe już od dłuższego czasu przygotowują się na informację o decyzji obywateli brytyjskich, ale może dojść do krótkotrwałych wahań kursu funta. W przypadku decyzji o wyjściu z UE, funt straci nieco na wartości, natomiast decyzja Bremain oznacza ustabilizowanie kursu. Większe ryzyko niesie Brexit dla złotego. W ciągu ostatnich miesięcy zwiększyła się podatność polskiej waluty na różne czynniki ryzyka, a do takich należy wynik referendum. W przypadku decyzji o wyjściu z UE, długofalowo złoty będzie tracił w stosunku do euro.

Brak wiedzy o modelu współpracy po ewentualnym Brexicie powoduje, że pojawia się także niepewność w relacjach handlowych. Nie ma co prawda regulacji, które mogłyby bezpośrednio wpływać na zmiany, ale dla Polski – Wielka Brytania jest drugim co do wielkości partnerem handlowym. Wymiana handlowa w ciągu ostatnich 10 – 12 lat co roku rosła stabilnie o 3 – 5% r/r. Eksport towarów w 2015 r. do Wielkiej Brytanii wyniósł prawie 11 mld euro. Dla całej polskiej gospodarki problemem będzie zamortyzowanie ewentualnych utrudnień w eksporcie, bo do Wielkiej Brytanii polskie firmy eksportują towary wysoko przetworzone – maszyny i produkty chemiczne – w sumie stanowią one prawie 60% wartości eksportu. Polska nie będzie w stanie poprzez działania na rynku wewnętrznym zamortyzować negatywnych skutków Brexitu (jak udało się w przypadku ograniczenia handlu z Rosją po wprowadzeniu sankcji kilka lat temu i utrudnień w eksporcie produktów przede wszystkim rolnych).

– Skutki Brexitu oczywiście nie nastąpią gwałtownie i Wielka Brytania nawet po ewentualnej negatywnej decyzji co do pozostania w UE, będzie miała 2 lata na negocjacje modelu współpracy gospodarczej. Możliwe są rozwiązania bilateralne między poszczególnymi krajami, wspólna umowa handlowa z UE, czy model współpracy jaki reguluje wymianę gospodarczą między UE a Szwajcarią. Model norweski – pełnego dostępu do rynku wydaje się mniej prawdopodobny ze względu na przyczyny Brexitu (niezgoda na część przepisów UE). Potencjalne zyski mogą pojawić się w sektorze usług dla biznesu, po ewentualnym przeniesieniu się części firm z londyńskiego City do np. Frankfurtu w Niemczech. Już obecnie jest to jeden z dynamiczniej rozwijających się sektorów polskiej gospodarki (zatrudnienie powyżej 200 000 osób) – dodaje Jakub Wojnarowski.

Drugie wyzwanie dla Polski to ewentualny powrót migrantów zarobkowych, którzy wyjechali z Polski do Wielkiej Brytanii po wejściu Polski do UE w 2004 r. Obecnie w Wielkiej Brytanii przebywa ok 700 tys. Polaków. Z danych brytyjskich wynika, że ok 60 – 70% przebywających migrantów w Wielkiej Brytanii nie spełni warunków wizowych. W przypadku pracowników wykonujących najtańsze prace w sektorze usług hotelowych i gastronomii oraz rolnictwie to ponad 90% (badania Oxford University Migration Observatory), a część Polaków wciąż wykonuje takie prace. Oczywiście należy spodziewać się ułatwień wizowych dla obywateli Unii Europejskiej po ewentualnym Brexicie, ale ostateczny kształt przepływu osób i dostęp do rynku pracy nie jest znany i polski rynek pracy będzie musiał wchłonąć dodatkowe kilkaset tysięcy pracowników w ciągu 2 – 3 lat (sytuacja na rynku pracy w Polsce jest relatywnie dobra, ale gwałtowna zmiana niesie ryzyka wzrostu bezrobocia i ograniczenia transferów z Wielkiej Brytanii do Polski).

Trzecie wyzwanie to skutki wyjścia Wielkiej Brytanii dla przyszłości Polski w Unii Europejskiej. W wymiarze finansowym oznacza konieczność renegocjowania budżetu UE do 2020 r. i ograniczenie środków przyznanych Polsce w tej perspektywie finansowej. Oznacza to dodatkowe ryzyko dla ambitnego planu odpowiedzialnego rozwoju zaproponowanego przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który w części inwestycyjnej miałby składać się częściowo ze środków europejskich. W wymiarze politycznym może oznaczać nasilenie się tendencji odśrodkowych w części państw członkowskich, które zaczną tak jak Wielka Brytania „walczyć o swoje”, a z drugiej strony dążenie do szybszej i pogłębionej integracji części państw, członków strefy euro, których współpraca jest najbliższa. W każdym z tych modeli Polska traci – zarówno finansowo, jak i politycznie, znajdując się poza głównym nurtem UE i nie wchodząc do strefy euro.

Konfederacja Lewiatan

Opór nie do przejścia

Chart [SP500], W1, 2016.06.22 12:53 UTC, Admiral Markets AS, MetaTrader 4, Real

Indeks pięciuset największych gigantów amerykańskich nie może poradzić sobie z oporem 2075-2106. Jest to już trzeci test tego poziomu, jednakże bez skutku. Pomoc może przyjść w piątek nad ranem, czyli jeżeli nie dojdzie do Brexitu, to na rynek może zawitać optymizm, który w końcu wypchnie indeksy na wyższe poziomy. Musimy być świadomi tego, że tylko amerykańskie giełdy nie poddały się pesymizmowi, cały europejski parkiet w dalszym ciągu jest na minusie od początku roku.

Gdyby jednak doszło do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, możemy po raz kolejny zobaczyć spadki rzędu 20%. Wszystko w rękach Brytyjczyków.

Dział Analiz

Brexit: Najlepszy scenariusz dla Polski?

Rynki finansowe przewidują, że Wielka Brytania pozostanie w UE, nawet jeżeli jest to wbrew najnowszym sondażom dotyczącym wyboru jakiego dokonają Brytyjczycy.

-Historycznie patrząc podobne sondaże niedoszacowywały liczbę osób, które są za utrzymaniem status quo – mówi w rozmowie z MarketNews24 Rafał Sadoch, analityk Domu Maklerskiego mBank.

Taki wariant byłby najlepszy dla Polski i jest najbardziej prawdopodobny. Zakłady bukmacherskie oceniają przewidywany wynik referendum podobnie jak rynki finansowe.

AMZN – kontynuacja trendu wzrostowego

AMZN – kontynuacja trendu wzrostowego 5

Akcje spółki Amazon znajdują się w silnym trendzie wzrostowym od lutego br. Na początku maja cena przełamała mocny poziom oporu w okolicach 700 USD, a obecnie akcje ponownie powróciły do tego obszaru po dwutygodniowej korekcie. W tym miejscu korekta ma szanse zakończyć się, gdyż często poziomy oporu zmieniają się w wsparcia. Należy jednak zachować ostrożność, gdyż historyczny szczyt znajduje się nieco wyżej w pobliżu 730 USD. Ponadto już jutro odbędzie się referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Gdyby doszło to tak zwanego Brexitu prawdopodobnie spowoduje to ogromny odpływ kapitału z rynku akcyjnego na rzecz aktywów bardziej bezpiecznych.

Ostatnie wyniki spółki za pierwszy kwartał 2016 roku okazały się bardzo dobre. Zysk na akcję oraz przychody były wyższe od prognoz rynkowych, a ponadto przychody wzrosły o ponad 28% w porównaniu z analogicznym kwartałem rok wcześniej.

Bartosz Zawadzki
Szef Działu Analiz

Rynek hotelarski w Polsce rośnie powyżej 6 proc. rocznie

– Polski rynek może przyjąć hotele o różnym modelu biznesowym. Nie musimy się więc koncentrować tylko na jednym. Analizujemy możliwości dla naszych linii hoteli: smart casual, business oraz design. I w zależności od miasta decydujemy, który model będzie najlepiej pasować. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Rupert Simoner, CEO Vienna House i dodaje: – Polski rynek rośnie bardzo stabilnie. Każdego roku mamy wzrost powyżej 6 proc. To bardzo dobry wynik, szczególnie jeżeli porównamy go do innych krajów Europy Centralnej. Więcej w materiale wideo.

Największym ryzykiem dla branży hotelarskiej w Polsce jest rynek pracy

– Wcześniej dominowała administracja. Jednak w ostatnich latach wiele się w Polsce zmieniło. Obserwujemy podejście bliższe przedsiębiorcom. Coraz częściej widzimy, że miasta są zarządzane prawie jak prywatne firmy, jeżeli chodzi o promocję regionów. A to jest dla nas bardzo pomocne. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Rupert Simoner, CEO Vienna House.

Jednak nasz rynek nie jest też wolny od ryzyka. Zdaniem prezesa Vienna House na naszym rynku największym ryzykiem są ludzie. A dlaczego? Więcej w materiale wideo.

Złoty nieco mocniejszy, inwestorzy patrzą na UK

Złoty nieco mocniejszy, inwestorzy patrzą na UK 6

Środa przynosi lekką poprawę nastrojów na rynkach finansowych. Rośnie apetyt na ryzyko. Uwidacznia się to przede wszystkim we wzrostach cen akcji i surowców, a także w spadku popytu na bezpieczne aktywa.

Poprawę nastrojów można obserwować również na krajowym rynku walutowym. Złoty zyskuje dziś na wartości do euro, dolara, szwajcarskiego franka i nawet do funta, do którego osłabiał się przez ostatnie 8 dni. O godzinie 11:08 kurs EUR/PLN testował poziom 4,3870 zł, USD/PLN 3,8930 zł, CHF/PLN 4,0567 zł, a GBP/PLN 5,7050 zł. Po początkowym spadku rosną też warszawskie indeksy. I tak grupujący największe spółki indeks WIG20 zyskuje 0,34%, testując poziom 1808,7 pkt. W gronie spółek wchodzących w skład tego indeksu wyróżnia się KGHM, którego akcje drożeją dziś o 2,3%.

Wzrost popytu na polskie aktywa to oczywiście nie zasługa wczorajszej wygranej polskiej drużyny nad Ukrainą 1:0 na EURO 2016 we Francji i awansu do ćwierćfinału (aczkolwiek pewnie to poprawia humory części inwestorów), a wpływ poprawy nastrojów na rynkach globalnych. Ta zaś ma swe źródła w rosnącym przekonaniu, że w jutrzejszym referendum Brytyjczycy zagłosują jednak za pozostaniem w Unii Europejskiej. Nastroje wspiera ponadto wczorajsze wystąpienie Janet Yellen na forum Komisji Bankowej Senatu USA, gdzie przedstawiła półroczny raport Fed nt. polityki monetarnej. Szefowa Fed pozytywnie oceniła kondycję amerykańskiej gospodarki, a jednocześnie nie dała podstaw do tego, żeby zakładać szybszą od wcześniej oczekiwanej ścieżkę podwyżek stóp procentowych.

Brexit

Janet Yellen dziś również pojawi się w amerykańskim Kongresie (o godzinie 16:00). Tym razem na Komisji ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów, gdzie ponownie wygłosi wystąpienie nt. polityki monetarnej i odpowie na pytania członków komisji. Jednakże, jako że trudno oczekiwać zmiany retoryki, więc wydarzenie to nie będzie miało najmniejszego wpływu na decyzje inwestorów. Takiego wpływu nie powinny też mieć publikowane po południu dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, a w przypadku polskich aktywów, raporty nt. koniunktury konsumenckiej i gospodarczej w Polsce. To sprawia, że jednym wyznacznikiem dla rynków pozostanie w dniu dzisiejszym oczekiwanie na jutrzejsze referendum ws. ewentualnego BREXIT-u. Przy czym, mając na uwadze, że nowe sondaże pojawią się dopiero późnym wieczorem (około godziny 23:00), więc przez większość dnia możemy być świadkami dość spokojnego handlu.

Czwartkowe referendum w Wielkiej Brytanii jest obecnie zdecydowanie tematem numer jeden na rynkach. BREXIT oznaczałby wzrost awersji do ryzyka, a więc wyprzedaż m.in. akcji, surowców, funta i złotego, przy jednoczesnych zakupach bezpiecznych obligacji USA i Niemiec, a także franka i jena. Brak BREXIT-u przyniesie zaś uczucie ulgi i odwrotne do opisanego zachowanie rynków finansowych. Jako, że obecnie żaden scenariusz nie jest zdyskontowany, więc reakcje na wyniki referendum powinny być silne. Jeszcze w czwartek w czasie samego referendum zostaną zaprezentowane ostatnie sondaże. Po jego zakończeniu nie będzie sondażowych wyników exit poll. Pierwsze cząstkowe wyniki powinny zaś zacząć się pojawiać w piątek po północy.

Złoty będzie jedną z walut, która może jutro i w piątek bardzo żywo reagować na doniesienia z Wielkiej Brytanii. Tak przynajmniej można sądzić obserwując jego dotychczasowe reakcje na pojawiające się w ostatnich 2-3 tygodniach sondaże przedreferendalne. Nie jest więc wykluczone, że za tydzień kursy polskich walut będą się o 10 groszy różnić od tych obecnych. Całe BREXIT-owe zamieszanie, mające bezpośredni wpływ na rynki, powinno się skończyć maksymalnie do końca przyszłego tygodnia.

Aktualna sytuacja złotego i jego perspektywy oceniana przez pryzmat analizy wykresów polskich par walutowych nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie w jakim kierunku podąży polska waluta w najbliższej przyszłości. W przypadku EUR/PLN i USD/PLN na chwilę obecną najbardziej prawdopodobnym scenariuszem są szerokie wahania w przedziale z ostatnich tygodni. W przypadku CHF/PLN, pomimo ostatnich spadków, utrzymuje się ryzyko wybicia ponad 4,10 zł. Taki scenariusz jednakże wchodziłby obecnie w grę tylko wówczas, gdyby Brytyjczycy opowiedzieli się za BREXIT-em. Od referendum zaś uzależnione będą losy funta. Analizując wykres GBP/PLN obecnie równie łatwo znaleźć argumenty przemawiające za wzrostem tej pary do 6 zł, jak i powrotem w okolice 5,25 zł.

Marcin Kiepas
Główny Analityk Admiral Markets

Jeśli nie dojdzie do Brexitu, to nie oznacza, że na złotym będzie spokojnie

Gdyby nie doszło do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, będzie to miało spore znaczenie, jednak nie ma co oczekiwać, że na notowaniach naszej waluty będzie już spokojnie. Jeszcze niedawno na złotego ogromny wpływ miały agencje ratingowe. Nawet w połowie maja nikt nie mówił o wpływie Brexitu na złotego. – Za chwilę mamy kolejne agencje ratingowe i złożenie przyszłorocznego budżetu. Cała gama czynników krajowych jest dopiero przed nami – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny analityk XTB. Więcej w materiale wideo.

To już jutro… Brexit?

To już jutro... Brexit? 7

Przed nami wielkie wydarzenie. Jutrzejszego dnia w godzinach 7-22 (czasu brytyjskiego) w Wielkiej Brytanii odbędzie się referendum w sprawie pozostania, bądź nie w Unii Europejskiej. Pierwszy raz w historii Wspólnoty możemy dojść do momentu, gdzie eurosceptycy będą górą. Wyniki referendum z 80% okręgów wyborczych będą znane o godzinie 4-5 rano dnia następnego.

W bieżącym artykule zajmiemy się możliwą reakcją rynków finansowych na wygraną Brexitu. Tak naprawdę nikt nie jest wstanie wyobrazić sobie wszystkich komplikacji i zawirowań finansowych, jakie mogą odbyć się po piątkowym wyniku referendum.

Prognozy analityków – Brexit

GBP/USD i FTSE 100

To już jutro... Brexit? 8

Analitycy ankietowani przez agencję informacyjną Bloomberg wskazują na bardzo duża deprecjację funta szterlinga względem dolara amerykańskiego w jeden dzień po ogłoszeniu wyników. Kurs może spaść do poziomu 1.30$, dzisiaj funt szterling notowany jest po 1.45$.

Ostatnia korelacja pomiędzy indeksem 100 największych brytyjskich spółek, a parą walutową jest bardzo dobrze widoczna, zostało to przedstawione na wykresie poniżej.To już jutro... Brexit? 9

Aktualna korelacja pomiędzy tymi dwoma instrumentami jest największa od 2012 roku, czyli kłopotów Strefy Euro. Samonapędzająca się karuzela. Wyprzedaż indeksu FTSE 100 doprowadzi do załamania notowań funta szterlinga na szerokim rynku.

Wielka Brytania będzie szczególnie narażona na nagły odpływ kapitału, dla kredytobiorców oraz rządu będzie to oznaczało rosnący koszt finansowania. Ponadto panika na rynku może wywołać nagły wzrost oszczędności przeciętnego Brytyjczyka, co może doprowadzić do załamania popytu wewnętrznego.

Unia Europejska

Odpływ z Państw europejskich, a w szczególności zaliczających się do grupy rozwijających będzie natychmiastowy. Polski złoty po raz kolejny stanie się niechcianą walutą, z Giełdy Papierów Wartościowych odpływający kapitał doprowadzi do kolejnej deprecjacji PLN-a oraz wzrostu kosztu finansowania zadłużenia w obcych walutach.

Niepewność oraz strach związana z rozpadem Unii Europejskiej doprowadzi do wyprzedaży wspólnej waluty poniżej ostatnich minimów 1.04$, parytet będzie bardzo prawdopodobnym scenariuszem. Indeks trzydziestu niemieckich spółek będzie narażony na największą przecenę, ponieważ według danych z 2014 roku to właśnie Niemcy eksportowali najwięcej towarów do Wielkiej Brytanii.

To już jutro... Brexit? 10

Źródło: The Atlas

Banki Centralne

Niektóre z Banków Centralnych poinformowały nas, że w takiej sytuacji nie pozostawią rynków samych sobie. Musimy być świadomi ich potencjalnej interwencji na rynku kapitałowym. Bank Centralny Szwajcarii oraz Japonii zapowiedział interwencje na rynku walutowym oraz cięcie stóp procentowych, chociaż i tak są na ujemnym poziomie. Europejski Bank Centralny z pewnością będzie musiał dokupić nadwyżkę Euro za obce waluty, w innym razie kurs EUR/USD będzie mógł się zbytnio osłabić. Natomiast Centralny Bank Anglii zapowiedział ewentualną obniżkę stóp procentowych, niektórzy analitycy liczą na zwiększenie podaży pieniądza w celu zmniejszenia perturbacji finansowych na rodzinnym parkiecie.

Kilka słów na koniec

Unia Europejska sprowadziła do wielu państw członkowskich dobrobyt, do niektórych tylko przyrost biurokracji i nierozwiązane problemy. Nieumiejętność radzenia sobie z problemami większej wagi niż długość banana w dłuższym okresie doprowadzi do rozpadu, a Brytyjczycy mogą być zapalnikiem.

Mateusz Groszek
Młodszy Analityk Rynków Finansowych

Brytyjczycy debatują, rynki czekają

Dzisiaj kolejne sondaże i kolejna debata w sprawie Breksitu. Badania opinii publicznej dają lekką przewagę zwolennikom pozostania Wielkiej Brytanii w UE, jednak trudno na tej podstawie wyrokować o wynikach jutrzejszego referendum. Nastroje rynkowe zdają się przechylać na stronę przeciwników Breksitu. Płynność na rynku walutowym nie jest duża ze względu na spore ryzyko. Ostatnio pojawiły się wątpliwości, jak zagłosują mieszkańcy Londynu, do tej pory uchodzący za zdecydowanych sympatyków Unii. Wczorajsza debata na Wembley pokazała, że zwolennicy opuszczenia UE mają sporo argumentów przemawiających za ich opcją.

Po południu po raz kolejny wystąpi przed kongresem Janet Yellen, szefowa Rezerwy Federalnej. Wczorajsze oświadczenie było utrzymane w tonie wyczekiwania na zdecydowanie lepsze dane z rynku pracy; pojawiły się w nim także wątki związane z ryzykiem Breksitu, a także z kondycją amerykańskiej oraz chińskiej gospodarki. Wymowa dzisiejszego przemówienia raczej nie będzie odbiegała od wczorajszego, a ponieważ rynki czekają na wyniki brytyjskiego referendum, znaczących ruchów na dolarze raczej nie ma się co spodziewać.

Ciekawie zapowiadają się dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA, jednak ze względu na głosowanie w sprawie Breksitu i tak zejdą na drugi plan. Duże znaczenie mają natomiast informacje DOE o zapasach ropy, zwłaszcza, że prognozy wyraźnie odbiegają od wczorajszych wyników API. Jeżeli mocne spadki w magazynach zostaną potwierdzone, na co wskazywał wtorkowy raport, notowania ropy powinny się umocnić.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

 

Zeznania Janet Yellen

Chart EURUSD, W1, 2016.06.22 07:35 UTC, Admiral Markets AS, MetaTrader 4, Real

Wczorajszego dnia o godzinie 16:00 Pani Janet Yellen przedstawiła półroczny raport nt. polityki monetarnej przed Komisją Bankową Senatu. Odbyła się również sesja pytań i odpowiedzi. Senatorowie pytali o „często” niespełnione projekcje makroekonomiczne oraz o utratę wiarygodności ze strony Rezerwy Federalnej. Jednakże odpowiedź Prezesa FED-u była wymijająca. Dowiedzieliśmy się, że projekcje są tylko projekcjami, zatem nikt nie zakłada z góry ustalonej ścieżki stóp procentowych.

Reasumując, konferencja nic nie wniosła nowego. W bieżącym tygodniu to Brexit będzie tematem numerem jeden, a być może jeszcze przez kilka miesięcy.

Na parze walutowej EUR/USD nie doszło do dużej zmiany. Jeżeli eurosceptycy wygrają w jutrzejszym głosowaniu to w długim terminie powinniśmy pokonać ostatnie minima 1.04.

Mateusz Groszek
Młodszy Analityk Rynków Finansowych

P. Kuczyński: Wielka Brytania raczej pozostanie w Unii Europejskiej. Złoty powinien zyskiwać

CEO Magazyn Polska

Z powodu obaw inwestorów o wynik referendum w Wielkiej Brytanii notowania złotego w ostatnich dniach są nadal pod presją. Zdaniem Piotra Kuczyńskiego do brexitu ostatecznie jednak nie dojdzie i będzie to bardzo silny impuls prowadzący do wzmocnienia krajowej waluty. Dalsze jej notowania zależą od kolejnych decyzji Rezerwy Federalnej.

– Strach przed brexitem spowodował, że złoty bardzo osłabł i do 23 czerwca z powodu oczekiwania na wynik referendum w Wielkiej Brytanii się to nie zmieni – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion. – Głosowanie, jak podejrzewam, da jednak wynik, który spowoduje, że kraj ten pozostanie w Unii Europejskiej. W takim wypadku złoty znacząco się umocni, a potem wszystko będzie zależeć od kolejnych pomysłów Janet Yellen (szefowej amerykańskiej Rezerwy Federalnej – red.), na które nie mamy żadnego wpływu.

Do ostatniego piątku wydawało się, że złoty powinien się umacniać. Na skutek stosunkowo słabych danych z gospodarki amerykańskiej Janet Yellen podczas swojego ostatniego wystąpienia odłożyła bowiem perspektywę podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Według Fed amerykańska gospodarka w ostatnim miesiącu stworzyła mniej miejsc pracy, niż prognozowano. W najbliższym czasie podwyżki prawdopodobnie nie będzie, ale już w przyszłym miesiącu, jeżeli tylko referendum w Wielkiej Brytanii nie zakończy się podjęciem decyzji o wystąpieniu tego kraju z Unii Europejskiej, taka operacja – zdaniem analityka – na pewno zostanie przeprowadzona.

– Nie uciekniemy od trendu polegającego na tym, że im częściej mówi się o podwyżkach stóp w Stanach Zjednoczonych lub się je robi, tym słabsze stają się waluty wszystkich rynków rozwijających się – zauważa Piotr Kuczyński. – Jeżeli zaś Wielka Brytania postanowi wyjść z Unii Europejskiej, to będziemy mieć 2–3 trudne dni dla złotego. Do faktycznego rozstania doszłoby w takiej sytuacji jednak dopiero za mniej więcej dwa lata, dlatego potem sytuacja by się uspokoiła, wszystko wróciło do normy i znowu patrzylibyśmy przede wszystkim na Janet Yellen.

Amerykańska Rezerwa Federalna podtrzymała jednak plan dwóch podwyżek w tym roku. Zdaniem jej większości członków przed końcem roku stopy mają wynosić 0,9 proc. W latach 2017–2018 podwyżki mają się odbywać w wolniejszym tempie, niż wcześniej zapowiadano. Prognozy wzrostu amerykańskiej gospodarki zostały z kolei obniżone: do 2 proc. w 2016 i 2017 r. z odpowiednio 2,2 proc. i 2,1 proc. Podwyższono jednocześnie prognozę inflacji do 1,4 z 1,2 proc. w 2016 r. 

Piotr Kuczyński odnosząc się do działań banków centralnych, zaznaczył, że zmiana na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego nie będzie miała wpływu na wartość złotego. Jego zdaniem nowy prezes Adam Glapiński utrzyma dotychczasową politykę monetarną. Kuczyński dostrzega jednak pewne obawy w ewentualnych niestandardowych działaniach NBP, jakim jest mógłby być dodruk pieniądza. 

– Bazując na tym, co mówił odchodzący prezes i co obecnie komunikuje nowy, czeka nas status quo i NBP pozostanie daleko od polityki jako niezależna instytucja – prognozuje Piotr Kuczyński. – Jest jednak maleńki znak zapytania odnośnie do tego, czy afiliacje polityczne prezesa Glapińskiego (związanego od lat ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego – red.) nie wpłyną na działania banku centralnego, gdy trzeba będzie na przykład wydrukować trochę złotego czy pomóc frankowiczom, tego nie wiemy. Trzymam jednak kciuki, żeby tak się nie stało i NBP dalej był niezależną instytucją.