Bankructwo Argentyny nie będzie drugim Lehman Brothers. Kraj od 2001 r. jest praktycznie odcięty od rynków

0

CEO Magazyn Polska

Władze Argentyny poszukują chętnych na zakup obligacji, które kraj przestał spłacać. Od 30 lipca jest w stanie niewypłacalności, bo władze nie zgodziły się na wykonanie wyroku sądu i zwrócenie 1,5 mld USD funduszom, nazywanym w Buenos Aires „sępami”. To już 8. bankructwo kraju w ostatnich 200 latach, dlatego rynki finansowe pozostają spokojne.

Argentyna ma teoretycznie niewielki problem, bo to jest niecałe 1,5 mld dolarów, naprawdę niewiele. W tej chwili mają oni również niewiele rezerw  około 15 mld. Ale nie w tym rzecz. Jeżeli oni zaspokoją zgodnie z wyrokiem sądu tych, których się nazywa sępami, te fundusze, które skupowały dług za bezcen, kiedy Argentyna się wywróciła, będą miały przebitkę około kilkanaście razy. Jeżeli oni im to zapłacą, to wtedy rzucą się na nich ci, którzy zgodzili się na dobrowolną redukcje długu, pójdą do sądu, a to może już grozić zwielokrotnieniem tej sumy – ocenia w rozmowie z agencją  informacyjną Newseria Inwestor Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

Wyrok amerykańskiego sądu jest po myśli funduszy inwestycyjnych, posiadających 7 proc. z łącznej wartości wyemitowanych obligacji Argentyny, które w 2001 r. przestały być spłacane przez rząd w Buenos Aires. Kilkanaście lat temu 93 proc. wierzycieli Argentyny zgodziło się po negocjacjach na redukcję długu o 70 proc., czyli z każdego 1 USD wartości nominalnej otrzymali zaledwie 30 centów. Pozostałe 7 proc. wierzycieli nie chciało zaakceptować tak dużej straty i część z nich sprzedała obligacje funduszom hedgingowym, które kupiły je za bardzo niską cenę rynkową. Spadek ceny i wzrost rentowności odzwierciedlał wtedy niskie prawdopodobieństwo odzyskania zainwestowanych pieniędzy.

Ktoś, nie wiem za ile, za 100 mln dolarów, może za 150-200 mln, kupił obligacje warte 1,3 mld i tyle, wygrał proces, to się zdarza – komentuje Kuczyński.

Czytaj również:  Trump grozi “shutdown-em”. Nadwyżka budżetu

Po wieloletniej batalii, sąd w USA uznał, że posiadacze obligacji mają prawo do otrzymania pełnej sumy, na jaką został zaciągnięty dług. Jednocześnie, by zagwarantować wykonanie wyroku, amerykański sąd zakazał obsługi pozostałych wierzycieli Argentyny, dopóki ta nie ureguluje zobowiązań wobec tych funduszy. W praktyce rząd w Buenos Aires stanął przed wyborem: spłacić w pełni część wierzycieli lub ogłosić niewypłacalność, wstrzymując wszelkie płatności, które – zgodnie z wyrokiem sądu – poszłyby na kontro funduszy. Jak dotąd Argentyna nie uregulowała płatności odsetkowych w wysokości 539 mln USD, wymagalnych 30 lipca, co oznacza formalnie niewypłacalność.

Dużo groźniejsze byłoby dla Argentyny, gdyby zapłaciła, bo wtedy ruszyłaby cała lawina pozwów, i tak zresztą może pójść. Sytuacja Argentyny jest niedobra, to nie ulega żadnej wątpliwości, jest wysoka inflacja, są problemy z zadłużeniem i rezerwami walutowymi. Ten kraj od wielu lat idzie w bardzo złym kierunku – ocenia główny analityk DI Xelion.