Ciemna strona Internetu rzeczy

0

Według przewidywań Gartnera do 2020 roku na świecie będzie ponad 20 miliardów urządzeń z kategorii Internetu rzeczy (IoT)[1]. Z punktu widzenia firm w nadchodzących latach najistotniejszą dziedziną związaną z IoT będzie jego bezpieczeństwo[2]. Jednocześnie producenci prześcigają się w implementowaniu modułów Wi-Fi nawet w drobnym AGD, co zwiększa ryzyko uzyskania dostępu do naszych sieci przez osoby niepożądane już nie za pomocą komputera, a przykładowo tostera czy ekspresu do kawy.

Czasy rewolucji IoT

Podczas tegorocznej konferencji CES w Las Vegas firma LG zapowiedziała, że wszystkie jej urządzenia z kategorii premium będą połączone z Wi-Fi i łatwo obsługiwane przez użytkownika z poziomu smartfona. Rewolucja IoT rozpoczęła się na dobre – najwięcej urządzeń pojawia się w dziedzinie sportu i zdrowego trybu życia, transportu oraz wyposażenia domu. W przypadku rozwijania się tzw. inteligentnych miast (smart cities) najistotniejsze sektory to zarządzanie ruchem drogowym i komunikacją miejską, oszczędzanie energii (np. automatyzacja oświetlenia) czy bezpieczeństwo publiczne (inteligentny monitoring).  Dla wielu zwolenników nowych technologii popularyzacja IoT to dobra wiadomość, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa taka informacja powinna wzmagać dodatkową czujność.

Armia kamerek internetowych

Urządzenia IoT były w 2016 roku często wykorzystywane przez hakerów do przeprowadzania ataków DDoS – polegających na wysłaniu masowych zapytań do serwera, co prowadzi do jego przeciążenia. Największy z nich, który w jednej chwili sparaliżował działanie takich serwisów jak Twitter, Spotify, Netflix czy PayPal odbył się przy użyciu „armii” kamerek internetowych oraz Smart TV, przejętych dzięki złośliwemu oprogramowaniu Mirai. Ten sam rodzaj malware’u został wykorzystany do zaatakowania 900 000 ruterów popularnego dostawcy usług telekomunikacyjnych Deutsche Telekom (DT). Znane są również przypadki ataków w Polsce – we wrześniu ubiegłego roku popularna firma hostingowa OVH została zaatakowana przez botnet składający się ze 150 000 kamerek internetowych.

Czytaj również:  Dobry e-marketingowiec w cenie. Zarabiają krocie i wciąż liczą na więcej

W czym tkwi problem?

Bezpieczeństwo IoT jest obecnie bagatelizowane, ponieważ brakuje odpowiednich regulacji, które wymagałyby od producentów podjęcia środków ostrożności. Nowe produkty masowo wypuszczane są na rynek – ich tworzenie nie jest drogie i zajmują się tym często młode firmy oraz startupy. Celem jest jak najszybsze wprowadzenie urządzenia, a często brakuje doświadczenia lub budżetu, by zabezpieczyć usługę lub produkt. W takiej sytuacji trudno wymagać ostrożności ze strony konsumentów:

Wyznacznikami podczas kupna sprzętu RTV i AGD są: cena, wygląd i możliwości. Mało kto zwraca uwagę na to, czy urządzenie jest odpowiednio zabezpieczone. Niezwykle istotne jest zatem wprowadzenie odpowiednich certyfikatów, ograniczeń, ustaw, które sprawiłyby, że firmy będą musiały zadbać o kwestie bezpieczeństwa, bo w przeciwnym wypadku ich produkty nie będą mogły zostać dopuszczone do sprzedaży – mówi Karolina Małagocka, ekspert ds. prywatności w F-Secure.

W poszukiwaniu podatności