Deloitte: Zmiana WIBOR na inny wskaźnik będzie mieć konsekwencje dla bilansów przedsiębiorstw i instytucji finansowych oraz budżetów domowych

bank

Dyskusja o tym, czy stawka WIBOR zniknie i co ją zastąpi dotyczy bezpośrednio i pośrednio wielu uczestników rynków finansowych i konsumentów. Odwołuje się do niej większość portfela kredytowego w Polsce, w tym między innymi znaczna część kredytów hipotecznych dla klientów detalicznych. Temu zagadnieniu poświęcona była jedna z sesji Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. Jej uczestnicy rozmawiali, czy istnieje preferowane rozwiązanie i jakie ma cechy oraz jakie mogą być konsekwencje wybranych alternatyw. Gospodarzem debaty Stawka zmienna WIBOR lub jej odpowiednik. Gdzie zmierzamy i co z tego wyniknie? była firma doradcza Deloitte.

Zasady, według których powinny być opracowywane wskaźniki referencyjne, które miałyby zastąpić dotychczas stosowany w Polsce WIBOR, określa unijne rozporządzenie BMR. Te stawki wpływają na oprocentowanie kredytów, lokat, kont oszczędnościowych, produktów strukturyzowanych, papierów dłużnych i innych instrumentów finansowych. Problem zmiany istniejących umów oraz zawieranie nowych umów z wykorzystaniem innego wskaźnika budzi wiele emocji. Ma też wymierne konsekwencje zarówno dla domowych budżetów, jak również dla bilansów przedsiębiorstw i banków. Wskaźniki referencyjne muszą więc oddawać rzeczywistość ekonomiczną w sposób rzetelny i dokładny, a dane, które wpływają na obliczenie wskaźnika muszą być rzetelne, kompletne i wysokiej jakości.

Perspektywa zastąpienia WIBOR-u innym wskaźnikiem bierze się bezpośrednio z wymogów BMR. Mówią one, że ma on wiernie odzwierciedlać rynek bazowy, powinien być możliwy do zweryfikowania i odporny na manipulacje. Jednocześnie musi być transparentny i – przede wszystkim – oparty na danych transakcyjnych. Poszczególne kraje europejskie wprowadzaniem założeń wynikających z BMR zajmują się już od kilku lat. Na obszarze europejskim nie ma jednego, powszechnie obowiązującego podejścia i wykorzystywane są wskaźniki o zróżnicowanej charakterystyce ekonomicznej – mówił podczas wprowadzenia do debaty Paweł Spławski, ACCA, FRM, partner, Risk Advisory, Financial Services Deloitte.

Uczestnicy debaty wskazywali, że polski rynek może z powodzeniem skorzystać w wielu przypadkach z doświadczeń zagranicznych regulatorów. Dzięki temu reformę WIBOR można nie tylko efektywniej zaplanować, ale i wdrożyć ponosząc mniejsze koszty. Co istotne, wyzwań związanych z taką zmianą jest dużo, więc warto ją przeprowadzić tak, żeby skorzystał na tym cały, szeroko rozumiany rynek, a nie jego pojedynczy uczestnicy.

WIBOR to nie tylko hipoteki

Rynek finansowy oparty o wskaźniki, takie jak WIBOR – to nie jest tylko rynek kredytowy, ale też rynek instrumentów zabezpieczających. Banki powszechnie stosują bowiem zabezpieczenia portfeli kredytowych opartych na zmiennej stopie procentowej przed ryzykiem zmiany przepływów pieniężnych. Efekt takiego posunięcia znajduje odzwierciedlenie w innych dochodach całkowitych, które są elementem kapitałów własnych tych instytucji. Zmiana wskaźnika może więc spowodować, że przepływy z kredytów będą inne niż przepływy z instrumentów zabezpieczających, a to może prowadzić do nieefektywności i konieczności zaprzestania stosowania rachunkowości zabezpieczeń oraz przeniesienia kwot ujętych w kapitale własnym do wyniku.

– Jeżeli dokonamy zmiany wskaźnika, który z różnych powodów nie będzie porównywalny z poprzednim poziomem, może się okazać, że bardzo wiele instrumentów, w tym instrumenty pochodne, obligacje korporacyjne i wiele obligacji rządowych, pożyczek korporacyjnych, w zasadzie każdy instrument finansowy, będą miały inną wartość i te konsekwencje mogą być bardzo zasadnicze. Założenie porównywalności wskaźnika jest niezwykle istotne – mówił podczas debaty Przemysław Szczygielski, lider sektora finansowego w Polsce i zarządzania ryzykiem oraz doradztwa regulacyjnego dla sektora finansowego, Deloitte w Polsce.

Uczestnicy rozmowy wskazywali, że reforma WIBOR dotyczy całego sektora finansowego, wszystkich emitentów instrumentów finansowych, Ministerstwa Finansów, banków i na końcu również konsumentów. Ich zdaniem problem jest bardzo złożony i możliwe, że nie wszyscy mają wyobrażenie, jakie potencjalnie skutki finansowe mogą towarzyszyć tej zmianie.

Banki z uwagą analizują propozycje zmian i nie są zaskoczone, że do reformy w tym obszarze dojdzie. To jest dobra praktyka, żeby takie wskaźniki jak WIBOR zastępować stawkami opartymi o risk-free rate. Zaskoczeniem dla sektora bankowego jest proponowany termin tej zmiany. W strategii GPW zapisano datę zmiany w 2025 roku. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia oraz to, że jest to zmiana bardzo złożona i czasochłonna, termin 1 stycznia 2023 roku jest nierealny. Co więcej, każda zmiana, która nie będzie zmianą ekwiwalentną, czyli prowadzącą do tego, że WIBOR zostanie zamieniony na inny wskaźnik, ale zmieniony w sposób nieekwiwalentny, będzie wiązała się z bardzo istotnymi skutkami finansowymi – oceniła Bożena Graczyk, wiceprezes zarządu, ING Banku Śląskiego.

Z kolei Sławomir Panasiuk, wiceprezes zarządu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych oraz izby rozliczeniowej KDPW_CCP, podkreślał w trakcie debaty, że przeprowadzenie reformy zgodnie z wymogami BMR gwarantuje ograniczenie szerokich rynkowych perturbacji.

– Aby bez kłopotów wprowadzić nowy wskaźnik, poza innymi szczegółami konieczne jest uzgodnienie adekwatnej korekty spreadu – bez niej nie da się w zasadzie bez wyraźnej straty jednej ze stron skonwertować transakcji IRS opartych o WIBOR do transakcji OIS, w której część zmienna jest powiązana z jednodniową stawką referencyjną. Ten proces dotyczy również międzynawowych CCP rozliczających instrumenty oparte o WIBOR – mówił.

Czas potrzebny jest uczestnikom rynku finansowego nie tylko po to, żeby wdrożyć zmianę, ale też, aby dostosować swój bilans i odpowiednio przeprofilować ryzyka na takie, które chcą zabezpieczyć. To jest świadoma decyzja, czy na jakieś ryzyko dana instytucja się naraża, czy je zabezpiecza. Rachunkowość zabezpieczeń bierze się właśnie stąd, że wiele banków w Polsce dużą cześć ryzyka transferuje i zabezpiecza.

Dobry wskaźnik, czyli jaki?

Dobry wskaźnik referencyjny po pierwsze budzi zaufanie. Każdy wskaźnik referencyjny inkorporuje charakterystyczne dla siebie ryzyka, które jesteśmy w stanie wyodrębnić i które mają jasną charakterystykę. Co więcej, wskaźnik referencyjny powinien być jasno zdefiniowany co do rynku, którego pomiar jest celem – a jeżeli „pożycza” dane z innych, powiązanych ryków, co jest dopuszczalne, to powinniśmy być w stanie zdefiniować, co się z takim wskaźnikiem referencyjnym stanie w przyszłości mając na uwadze wykorzystanie informacji z różnych segmentów gospodarki. Jeżeli decydujemy się na zmianę czegoś, co funkcjonuje w rzeczywistości ekonomicznej od 30 lat, to musimy wiedzieć, że zostanie to z nami nie na najbliższe dwa miesiące czy rok, tylko na 30 lat, a może więcej – zauważyła Aleksandra Bluj, wiceprezes zarządu, GPW Benchmark.

Projektowana reforma oznacza zmianę myślenia o wskaźniku referencyjnym z takiego, który patrzy do przodu, na taki, który patrzy na przeszłość. Z ugruntowanej w globalnej sferze gospodarki finansowej myśli o risk-free rate wynika, że instytucje finansowe wiedzą, jakiego rodzaju ryzyka mogą zostać włączane do danego wskaźnika referencyjnego. Podstawową cechą wskaźnika referencyjnego typu risk free rate jest to, aby ryzyka było jak najmniej. Odpowiedzią na potrzebę wskaźników terminowych z ograniczonym ryzykiem jest compound, czyli procent składany, ponieważ najmniej obarczone ryzykiem są rzeczywiste transakcje jednodniowe, wskaźniki O/N, które można przeliczyć i na ich podstawie opracować terminowy wskaźnik referencyjny.

Nawet jeśli wszystko uda się wyliczyć, wyprodukować do końca tego roku, to tak czy inaczej mamy cały rynek finansowy, który musi się rozwinąć. Pozostają jeszcze relacje z klientami – jak już wszystko wyliczymy, to będziemy się uczyć, jak klientom korporacyjnym i indywidualnym wytłumaczyć, co to jest compound. I to potrwa miesiące albo nawet lata – mówił na zakończenie Paweł Spławski.

Paneliści zgodnie podkreślali też, że jeśli reforma ma być przeprowadzona skutecznie musi obejmować wszystkich uczestników rynku, a nie tylko sektor bankowy. W tym celu – ich zdaniem – powinna powstać grupa robocza, w skład której obok banków, GPW Benchmark czy KDPW powinni wejść także przedstawiciele Ministerstwa Finansów, NBP i KNF oraz inni interesariusze rynku finansowego (np. TFI czy emitenci obligacji).

Czas jest kluczem do sukcesu – jeśli go zabraknie i znajdą się grupy osób niezadowolonych czy kontestujących zmianę, to w długim terminie możemy mieć kłopot. Może się wówczas okazać, że cała reforma nie doprowadziła nas do celu. Nagle któryś z elementów rynków finansowych czy instrumentów pochodnych po prostu w przyszłości nie będzie działać. To będzie dużo bardziej bolesne dla nas wszystkich niż wdrożenie tej reformy miesiąc, pół roku czy rok wcześniej. Czas jest tym, co jest najbardziej w tej chwili potrzebne, aby móc na końcu powiedzieć, że reforma jest sukcesem, jest dobrze wdrożona i jest zrozumiała – podsumował Przemysław Szczygielski.