EBC: globalnym gospodarkom grozi wzrost deficytu i spowolnienie gospodarcze wielkich krajów rozwijających się

0


Brexit, zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich czy przegrana premiera Włoch w referendum zachwiały względnym poczuciem stabilności, jakie udało się odbudować po ostatnim kryzysie finansowym. Jednym z czynników ryzyka, które faktycznie mogą zdestabilizować światową gospodarkę, jest możliwe przyzwolenie na rozluźnienie dyscypliny fiskalnej i ponowne problemy z najbardziej zadłużonymi krajami, takimi jak np. Grecja.

Z ostatniego raportu Europejskiego Banku Centralnego o stabilności finansowej wynika, że bank dostrzega zagrożenia dla światowej gospodarki w czterech obszarach: rynku akcji, na którym może się odbić rosnące ryzyko, sektorze bankowym, wciąż bardzo wrażliwym, który może dotkliwie odczuć nową politykę Stanów Zjednoczonych, ryzyku rozluźnienia dyscypliny fiskalnej i powrotu problemów z nadmiernym zadłużeniem niektórych państw w Unii Europejskiej oraz niedostatecznej płynności sektora funduszy inwestycyjnych.

– Jednym z obszarów, które wskazuje Europejski Bank Centralny, jest ryzyko związane z obszarem długu publicznego w Unii Europejskiej – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor dr hab. Aneta Hryckiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego – W ostatnim czasie obserwowaliśmy bardzo duży nacisk Unii Europejskiej na dyscyplinę fiskalną krajów mocno zadłużonych. Unia również wskazała, że do 2017 roku chciałaby osiągnąć udział długu publicznego w PKB w całej Wspólnocie na poziomie 90 proc.; teraz mamy około 92 proc. To znowu powodowałoby, że wiele krajów, które były dużo powyżej tego poziomu, musiało bardzo mocno zacisnąć pasa i trzymać się tej dyscypliny fiskalnej.

Najmocniej zadłużonym krajem w Unii wciąż jest Grecja; jej dług to około 180 proc. rocznego PKB. Zadłużenie przekraczające o kilkadziesiąt procent roczną wartość gospodarki mają także Włochy i Portugalia. Cypr i Belgia – zaledwie o kilka. Z drugiej strony według Eurostatu to właśnie Grecja w 2015 roku najmocniej swój dług zredukowała – o 7,5 proc.

Problemy stwarza jednak nie tylko Europa. Chiński PKB rośnie na razie w tempie 6,7 proc., ponaddwukrotnie niższym niż dekadę temu. OECD ostatnio podniosła wprawdzie prognozy wzrostu gospodarczego w Państwie Środka do 6,7 proc. w br., 6,4 proc. w przyszłym oraz 6,1 proc. w 2018 r., ale nietrudno zauważyć, że tendencja jest malejąca.

Czytaj również:  Polski sektor przedsiębiorstw: 2,1 mln podmiotów i 10 mln miejsc pracy

– Szacujemy bardzo duże spowolnienie w krajach rozwijających się, takich jak Chiny, co też po części jest spowodowane tym, co się prognozuje w związku z polityką Trumpa, który powiedział, że chce protekcjonizmu dla swojego rynku i zmniejszenia zależności od rynku chińskiego – zauważa Hryckiewicz. – To może spowodować spowolnienie w Chinach, co znowu będzie oczywiście rzutowało na całą gospodarkę światową.

Zdaniem ekonomistki światowa sytuacja polityczna w obliczu wciąż dużych trudności wielu gospodarek prowadzić może do poluzowania dyscypliny fiskalnej i ponownego wzrostu deficytu i długu w krajach najmocniej nim dotkniętych.

– Cała sytuacja na tym rynku będzie mogła prowadzić do tego, że dyscyplina fiskalna nie będzie tak utrzymywana jak do tej pory, a co za tym idzie, możemy znowu doświadczyć w wielu krajach może nie kolejnego kryzysu w finansach publicznych, ale na pewno pewnego rozluźnienia tej dyscypliny i może istnieć zwiększone ryzyko w długu publicznym w tych krajach, które były bardzo mocno zadłużone, tak jak np. Grecja – przekonuje ekonomistka ALK. – Znowu może powrócić do nas problem długu publicznego, który w ostatnim czasie był nieco zepchnięty na margines z racji tego, że rzeczywiście można było obserwować trend spadkowy w wydatkach rządowych i zaciskanie pasa, jeżeli chodzi o dyscyplinę fiskalną.