Rozwój sektora OZE po kryzysie energetycznym. Świat, Europa, Polska

0

W świadomości Europejczyków UE cały czas funkcjonuje jako lider zielonej transformacji. Tymczasem to Chiny stały się zdecydowanym liderem w zielonym wyścigu. Stany Zjednoczone wyhamowują transformację, powracając do rozwoju energetyki konwencjonalnej i jądrowej. Unia Europejska w ostatnich latach zaczęła wyraźnie tracić swoją pozycję na globalnych rynkach. Palącym wyzwaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw i konkurencyjnego poziomu cen energii. Podobne wyzwania stoją przed Polską, która pod względem tempa rozwoju produkcji energii z OZE nie miała sobie równych w regionie. Jednak schody w transformacji energetycznej dopiero się zaczynają. Szeroko o wyzwaniach polskiej transformacji energetycznej opowiadają w raporcie specjalnym analitycy Banku Pekao S.A.

Światowa transformacja energetyczna ma swojego nowego lidera

Chiny w ciągu dekady zdominowały światową transformację energetyczną – od mocy zainstalowanych i inwestycji w OZE, po produkcję, eksport i konkurencyjność kosztową technologiitwierdzi Marcin Gancarz, analityk sektora energetycznego z Banku Pekao S.A., współautor raportu. 34 proc. globalnej produkcji energii elektrycznej z OZE wytwarzane jest w Chinach. To niemal tyle, ile wynosi łączna produkcja zielonej energii elektrycznej w Europie i Ameryce Północnej. Chiny w 2024 roku poniosły ponad 370 mld USD nakładów w nowe źródła OZE i magazyny energii – poziom równy łącznym inwestycjom zrealizowanym w Europie, Ameryce Północnej oraz pozostałych państwach Azji i Pacyfiku. Chiny, korzystając z przewag konkurencyjnych, mogą chcieć przejąć rolę głównego promotora zielonej transformacji. Tymczasem USA ograniczają tempo rozwoju OZE, koncentrując się na energetyce konwencjonalnej i jądrowej, w których mają wymierne przewagi – dodaje.

Analitycy banku podkreślają, że Europa traci pozycję konkurencyjną i stoi przed wyzwaniem zapewnienia bezpieczeństwa dostaw i niskich cen energii, które pozwolą utrzymać konkurencyjność przemysłu. Wymaga to zmian strategicznych – spowolnienia tempa transformacji lub zwiększenia wsparcia dla sektorów najbardziej obciążonych jej kosztami.

W polskich warunkach rodzi ona więcej wyzwań

W odniesieniu do Polski, autorzy raportu zwracają uwagę, że nasz kraj posiada średnio korzystne warunki rozwoju zeroemisyjnej energetyki. – Dominują źródła o niskiej dyspozycyjności (wiatr, PV), a planowane farmy offshore oznaczają wyższe koszty energii niż notowane ostatnio hurtowe ceny energii. Dalszy rozwój fotowoltaiki staje się coraz mniej uzasadniony ze względów ekonomicznych oraz stabilności systemu wymaga bowiem równoległych inwestycji w magazyny, których opłacalność wciąż jest niskatwierdzi Krzysztof Mrówczyński, Menedżer ds. .Analiz Sektorowych w Banku Pekao S.A., współautor raportu.

Podkreślają oni również niewykorzystany potencjał rozwojowy dyspozycyjnych OZE.
Bioenergia, choć kosztowna, mogłaby odegrać większą rolę w zagospodarowaniu odpadów rolno-spożywczych, transformacji ciepłownictwa i wykorzystaniu biometanu w przemyśle. Z kolei w energetyce wodnej o rozwój jest trudniej z uwagi na mało korzystne uwarunkowania naturalne, choć także w tym obszarze istnieje pewna przestrzeń do rozwoju. Obie technologie wymagają silniejszego wsparcia systemowego i zmian legislacyjnychzauważa Krzysztof Mrówczyński.

Rozwój energetyki oparty na niedyspozycyjnych OZE rodzi spore wyzwania dla zarządzania systemami elektroenergetycznymi. Jednym z rozwiązań wspieranych przez Unię Europejską jest zwiększanie wymiany transgranicznej pomiędzy krajami członkowskimi. W polskich warunkach jej możliwości są jednak ograniczone ze względu na małą przepustowość połączeń i wysoką jednoczesność generacji OZE w regionie. Z tego względu jest ona rozwiązaniem drogim (wysokie ceny energii w okresach szczytowego zapotrzebowania i niskiej generacji OZE), a co więcej – wymaga rozbudowy istniejących połączeń.

Potrzebujemy więcej źródeł dyspozycyjnych i rozwiązań zapewniających elastyczność systemu

Istotną tezą raportu jest stwierdzenie, że „Jesteśmy liderem wzrostu OZE w regionie,
ale schody dopiero się zaczynają”. Marcin Gancarz podkreśla, żepotrzebujemy możliwie najbardziej zdywersyfikowanego miksu, uwzględniającego także źródła dyspozycyjne, zapewniające bezpieczeństwo i stabilne ceny energii. Z tego powodu priorytetem staje się zminimalizowanie ryzyka opóźnień budowy energetyki jądrowej, uwolnienie potencjału bio i hydroenergetyki oraz rozwój elastycznych źródeł gazowych. Istotnym elementem układanki będzie również zbudowanie takiego rynku, w którym wyceniane będą nie tylko moc i energia, ale także elastyczność.

Autorzy zgadzają się z tezą przedstawioną przez Komisję Europejską, że budowa elektrowni jądrowych to sposób na zapewnienie 6 GW stabilnej mocy i zerowej emisji CO₂,
przy stosunkowo konkurencyjnych cenach energii (niższych niż z offshore), choć wymaga ogromnych nakładów i pokonania licznych barier, m.in. regulacyjnych. Wskazują oni jednocześnie, że uzupełnieniem dla OZE są magazyny energii, ale wyzwaniem jest niedojrzałość technologiczna i wciąż niska efektywność ekonomiczna magazynów wielkoskalowych, które mogłyby bilansować system w dłuższych niż kilka godzin okresach niskiej generacji OZE.

Ważnym wątkiem raportu jest również przyszły koszt energii i jego wpływ na konkurencyjność unijnej i polskiej gospodarki. Choć technologie OZE stają się coraz tańsze dla inwestorów, generują wysokie koszty systemowe i sieciowe – dziś stanowiące blisko połowę ceny energii dla firm, co jest drugim najwyższym wynikiem w Europie. Wraz z dalszym rozwojem źródeł pogodozależnych, udział ten będzie rósł. Analitycy Banku Pekao S.A. sugerują, że Polska powinna w większym stopniu brać pod uwagę fakt, że wyższe koszty miksu energetycznego i wymagane nakłady na transformację energetyczną, to wyzwanie przede wszystkim dla polskiego przemysłu, który charakteryzuje trzeci najwyższy w UE udział energochłonnych gałęzi przetwórstwa w PKB. Z tego względu zielona transformacja polskiej gospodarki wymagać będzie również dalszej silnej poprawy jej efektywności energetycznej.

Raport „Rozwój sektora OZE po kryzysie energetycznym. Świat, Europa, Polska” został przygotowany pod kierunkiem Ernesta Pytlarczyka przez zespół ekonomistów Banku Pekao S.A., w tym m.in. Marcina Gancarza, Krzysztofa Mrówczyńskiego i Ewę Kurek.

Więcej informacji na stronie:

https://www.pekao.com.pl/analizy-makroekonomiczne/publikacja.html?id=5a092d28-1d73-4b23-ab1e-57886804702b

ID Logistics zwiększa przychody o 13,4% w III kwartale 2025 r. i notuje silny wzrost w USA, Francji i całej Europie

0

Grupa ID Logistics, jeden z wiodących operatorów logistycznych, zakończyła trzeci kwartał 2025 roku osiągając wzrost w wysokości 13,4% (15,4% w ujęciu like-for-like). Łączne przychody spółki w tym okresie za osiągnęły 937,8 mln euro. W trakcie ostatnich dziewięciu miesięcy przychody spółki wyniosły 2699,5 mln euro, co stanowiło wzrost o 15,1% (16,% w ujęciu like-for-like). To kolejny kwartał utrzymującej się dobrej dynamiki, dzięki wysokiej aktywności handlowej oraz pozyskiwaniu nowych kontraktów.

– ID Logistics osiągnęło solidne wyniki w trzecim kwartale 2025 r. Działalność rozwija się we wszystkich obszarach geograficznych, napędzana utrzymującą się silną dynamiką w Stanach Zjednoczonych i stabilnym rynkiem francuskim. Te dobre wyniki, w połączeniu z nowymi kontraktami, które zostały zawarte od początku roku, pozwalają nam przewidywać dobry wzrost w 2025 r. Nasze zespoły są w pełni zmobilizowane, aby z powodzeniem wesprzeć szczyt aktywności pod koniec roku komentuje Eric Hémar, prezes i dyrektor generalny Grupy ID Logistics.

Przychody, w mln € 2025 2024 Zmiana Zmiana w ujęciu
like-for-like
III kwartał 937,8 827,3 +13,4% +15,4%
Suma za ostatnich

9 miesięcy

2 699,5 2 345,9 +15,1% +16,5%

 

UTRZYMUJĄCY SIĘ WZROST PRZYCHODÓW GRUPY W III KWARTALE 2025 R. WYNIÓSŁ 13,4% (15,4% W UJĘCIU LIKE-FOR-LIKE)

W trzecim kwartale 2025 r. firma ID Logistics odnotowała przychody w wysokości 937,8 mln euro, co stanowi wzrost o +13,4%. Po skorygowaniu o ogólny niekorzystny wpływ kursów walutowych w ciągu kwartału, wzrost wyniósł +15,4% w ujęciu like-for-like w stosunku do tego samego okresu w roku obrotowym 2024.

W trzecim kwartale 2025 r. ID Logistics odnotowało:

  • Bardzo wysoką aktywność we Francji (27% przychodów Grupy), wzrost o 16,1%;
  • Dalszy wzrost przychodów kwartalnych w Europie z wyłączeniem Francji (47% przychodów Grupy), który wyniósł 11,2% w ujęciu like-for-like;
  • Silną dynamikę w Ameryce Północnej (19% przychodów Grupy), gdzie odnotowano dalszy wzrost przychodów wynoszący 30,4% w ujęciu like-for-like;
  • Wzrost w Ameryce Łacińskiej i Azji (7% przychodów Grupy wyniósł 6,1% w ujęciu like-for-like);
  • Uruchomienie 11 nowych projektów w trzecim kwartale 2025 r., w tym rozpoczęcie operacji w pierwszej lokalizacji w Kanadzie, będącej 19. krajem działalności ID Logistics.

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku Grupa ID Logistics odnotowała przychody w wysokości 2 699,5 mln euro, co stanowi wzrost o 15,1%. Po skorygowaniu o ogólny niekorzystny wpływ kursu walutowego w tym okresie, wzrost wyniósł 16,5% w porównaniu z pierwszymi dziewięcioma miesiącami 2024 roku. Od początku roku firma ID Logistics uruchomiła 25 nowych projektów.

Ostatnie miesiące potwierdziły skuteczność naszej strategii i stabilną pozycję Grupy ID Logistics na rynku. W Polsce utrzymujemy wysoką efektywność operacyjną oraz zaufanie kluczowych klientów z sektorów FMCG, retail i e-commerce. Konsekwentnie inwestujemy w technologie wspierające automatyzację i analizę danych, które stanowią podstawę naszego dalszego rozwoju mówi Carlos Tavares, dyrektor finansowy ID Logistics Polska.

NOWE KONTRAKTY

ID Logistics nadal odpowiada na napływające zapytania ofertowe. W trzecim kwartale 2025 r. Grupa wygrała lub rozpoczęła realizację następujących nowych kontraktów:

  • We Francji firma ID Logistics uruchomiła nową lokalizację e-commerce w regionie Montpellier dla wiodącego francuskiego dystrybutora żywności. Realizowane usługi łączą logistykę i dostawy do domu, dedykowane branży e-commerce w sektorze spożywczym. Dzięki 13 000 pozycji magazynowych lokalizacja będzie w stanie obsłużyć prawie 1 000 zamówień dziennie.
  • W Hiszpanii Grupa przejęła obsługę logistyczną światowego lidera w branży modowej, będącego już klientem spółki. Obiekt o powierzchni 80 000 m² położony w regionie Toledo obsługuje zamówienia internetowe na tekstylia i artykuły dekoracyjne do domu. W szczycie sezonu będzie w nim zatrudnionych nawet 1 400 osób.
  • W Stanach Zjednoczonych firma ID Logistics uruchomiła piątą placówkę dla światowego lidera e-commerce. Znajdująca się na Florydzie lokalizacja mieści się w nowym budynku o powierzchni 90 000 m² i zatrudniać będzie prawie 600 osób.

PERSPEKTYWY

Dzięki dobrej kondycji biznesowej we Francji, silnej dynamice w Ameryce Północnej i licznym nowym przedsięwzięciom, ID Logistics przewiduje solidny wzrost w 2025 roku. Grupa nadal koncentruje się na zwiększaniu wydajności obsługiwanych projektów i zarządzaniu nowymi przedsięwzięciami. Zespoły ID Logistics są w pełni zmobilizowane, aby zapewnić sukces w okresach szczytowego zapotrzebowania w ostatnim kwartale 2025 roku (Black Friday oraz święta Bożego Narodzenia).

Vertiv współpracuje z NVIDIA nad rozwojem architektury zasilania kolejnej generacji fabryk AI

Vertiv rozpoczął kolejny etap współpracy z firmą NVIDIA, mającej na celu przyspieszenie rozwoju fabryk AI nowej generacji. Firma zaprezentowała postępy w projektowaniu architektury zasilania napięciem stałym 800 V. W nawiązaniu do strategicznego partnerstwa ogłoszonego w maju 2025 r., Vertiv znacząco rozwinął projekty swoich platform poprzez realizowanie bazującej na modułowych jednostkach obliczeniowych strategii „unit of compute” oraz przechodzenie z fazy koncepcyjnej do pełnej inżynieryjnej gotowości. Wprowadzenie rozwiązań zasilających 800 VDC do portfolio firmy zaplanowano na drugą połowę 2026 r., w celu przygotowania do premiery platformy NVIDIA Rubin Ultra w 2027 r.

Od zobowiązań do realizacji

Branża centrów danych znajduje się w punkcie zwrotnym. Rozwiązania zapewniające tradycyjną dystrybucję zasilania napięciem stałym 54 V, zaprojektowane z myślą o szafach serwerowych o mocy rzędu kilowatów, nie są w stanie sprostać rosnącym wymaganiom środowisk obliczeniowych, które sięgają poziomu megawatów. Aby odpowiedzieć na te wyzwania, Vertiv oraz NVIDIA współpracują nad opracowaniem skalowalnych systemów Vertiv 800 VDC, zintegrowanych z rozwiązaniami do magazynowania energii. Tworzą w ten sposób fundament dla fabryk AI – nowej generacji centrów danych zoptymalizowanych do obsługi dużych, wykonywanych równolegle zadań obliczeniowych związanych ze sztuczną inteligencją oraz mechanizmami wysokowydajnych obliczeń (HPC). Obecnie Vertiv finalizuje opracowywanie specyfikacji komponentów dla kompleksowych projektów platform, obejmujących scentralizowane prostowniki, wysokowydajne szyny zasilające DC (DC busways) oraz instalowane w szafach rack konwertery DC-DC. Rozwiązania te projektowane są tak, aby odpowiadały zapotrzebowaniu na zasilanie w megawatowej skali szaf obliczeniowych zawierających przyszłe rozwiązania NVIDIA.

Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową w systemach AI zmienia każdy aspekt projektowania centrów danych – mówi Scott Armul, wiceprezes wykonawczy ds. globalnego portfolio oraz jednostek biznesowych w Vertiv.Nasze doświadczenie w zakresie architektury zasilania bazującej zarówno na prądzie przemiennym, jak i stałym, stawia nas w wyjątkowej pozycji, aby sprostać bezprecedensowym wymaganiom energetycznym generowanym przez sztuczną inteligencję. Dzięki rozwojowi platform Vertiv 800 VDC przekładamy nasze wieloletnie doświadczenie na rozwiązania nowej generacji, które umożliwią obsługę ogromnych gęstości mocy w przyszłych fabrykach AI.

– Zasilanie kolejnej generacji fabryk AI o megawatowej mocy wymaga fundamentalnej zmiany w podejściu do architektury energetycznej – dodaje Dion Harris, starszy dyrektor ds. infrastruktury HPC, chmurowej oraz AI w NVIDIA. – NVIDIA oraz Vertiv ściśle współpracują nad stworzeniem skalowalnych i wydajnych fundamentów zasilania, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał infrastruktury sztucznej inteligencji nowej generacji.

Nowy rozdział w rozwoju zasilania 800 VDC

Jako zaufany lider w branży centrów danych, Vertiv rozwija portfolio rozwiązań 800 VDC, bazując na wieloletnim doświadczeniu i rozwiązaniach technicznych stosowanych w architekturze zasilania prądem stałym w telekomunikacji i przemyśle. Firma aktywnie uczestniczy we wczesnych fazach projektowych kilku dużych fabryk AI, w których jej architektura referencyjna 800 VDC stanowi podstawę projektu i jest skalowana w odpowiedzi na rzeczywiste zapotrzebowanie na energię na poziomie gigawatów.

W ramach zapewnienia gotowości platformy uwzględniono również globalny model serwisowy Vertiv. Bezpieczna obsługa złożonych środowisk 800 VDC jest kluczowa dla rozwoju fabryk AI i stanowi jeden z głównych wyróżników Vertiv na rynku. Sprawdzone kompetencje firmy w zakresie serwisowania systemów zasilanych prądem przemiennym i stałym, wspierane przez zespół ponad 4 tys. inżynierów terenowych, zapewniają długoterminową niezawodność operacyjną, niezbędną przy kluczowych wdrożeniach rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji.

Tworzymy kompleksowy, skalowalny system, w którym wszystkie elementy infrastruktury współpracują jako całość, pokazując rolę Vertiv jako partnera systemowego, który przekłada wizję na gotowość oraz dostarcza infrastrukturę niezbędna do zasilania przyszłych fabryk AI – podsumowuje Scott Armul.

Firmy otwierają się na pracowników 60+. Co piąta planuje zatrudnić seniora, tylko 6% ogłoszeń zachęca wprost

Coraz więcej osób starszych pozostaje aktywnych zawodowo i nie kończy pracy wraz z osiągnięciem wieku emerytalnego. Według danych resortu pracy, w ciągu ostatnich dziewięciu lat liczba pracujących emerytów wzrosła o niemal 52%. Okazji do zatrudnienia nie brakuje – jak pokazuje badanie Grupy Progres, 23% firm planuje w najbliższym czasie przyjąć do zespołu pracownika w dojrzałym wieku, a 6% ogłoszeń rekrutacyjnych wprost zaprasza seniorów do udziału w tym procesie.

W 2024 r. Polska liczyła 37,4 mln mieszkańców, w tym niemal 9 mln osób w wieku poprodukcyjnym – 3,2 mln mężczyzn (65+) i 5,8 mln kobiet (60+). W ciągu najbliższych pięciu lat to grono powiększy się o ponad 217 tys. osób – 113 tys. kobiet i 104 tys. mężczyzn. Wiele z nich, mimo osiągnięcia wieku emerytalnego, będzie chciało nadal pracować. Już teraz coraz częściej pozostają zatrudnieni, mimo nabytego prawa do świadczeń.

Polak nie liczy tylko na ZUS

Z danych resortu pracy wynika, że średni wiek osób w wieku emerytalnym pozostających aktywnych zawodowo wynosi 67,5 roku (mężczyźni – 69,2, kobiety – 66,3). W marcu br. tylko na umowach zlecenia lub pokrewnych formach zatrudnienia pracowało 307 927 osób w wieku 60+, w tym 83 838 powyżej 65 lat (GUS). Spora grupa była zarejestrowana jako osoby bezrobotne – we wrześniu br. ponad 131 tys. Polaków między 55. a 74. rokiem życia miało taki status, nieco więcej niż w analogicznym okresie roku 2024 (122,8 tys.). Część z nich aktywnie szuka etatu, a przedsiębiorcy coraz chętniej przyjmują ich do swoich zespołów. Jak pokazuje badanie Grupy Progres, 23 proc. firm planuje w najbliższym czasie zatrudnić seniora, a tylko 6 proc. zwolnień w firmach wynikało z osiągnięcia wieku emerytalnego.

Zwiększająca się liczba pracujących emerytów to nie przypadek, lecz wynik długofalowych zmian demograficznych i gospodarczych. Polacy żyją dłużej, zachowują zdrowie i coraz częściej chcą pozostawać aktywni zawodowo. Dla wielu z nich praca jest źródłem satysfakcji, poczucia sprawczości i przynależności. Z kolei firmy zaczynają rozumieć, że dojrzały pracownik to nie koszt, a wartość – wnosi doświadczenie i stabilność, których często brakuje młodszym pokoleniom. Coraz więcej organizacji dostosowuje więc swoje polityki HR do potrzeb osób 60+, oferując elastyczne godziny pracy, mentoring czy możliwość pracy projektowej. Otwartość na tę grupę komunikują już w ogłoszeniach o pracę – podkreśla Anna Pietraszko, dyrektor projektów consultingowych, HR i szkoleniowych w Grupie Progres.

Branże przyjazne 60+

Analiza ponad 90 tys. ofert rekrutacyjnych przeprowadzona przez Grupę Progres pokazuje, że 6% ogłoszeń wprost zaprasza seniorów do składania aplikacji. Zatrudnienie czeka na nich przede wszystkim w branżach oferujących elastyczne godziny pracy i stanowiska dopasowane do doświadczenia. Najwięcej ogłoszeń pojawia się w opiece i pomocy społecznej (asystenci domowi, pracownicy wsparcia codziennego), gastronomii (kelnerzy, barmani, pomoc kuchenna, kucharze), transporcie i logistyce (kierowcy, kurierzy, magazynierzy), handlu detalicznym (kasjerzy, sprzedawcy, pracownicy obsługi klienta) oraz edukacji (nauczyciele, korepetytorzy, doradcy zawodowi, prowadzący zajęcia dodatkowe).

– Zaledwie 4 proc. ogłoszeń dla seniorów dotyczy stanowisk kierowniczych lub wyższych. To pokazuje, że wciąż zbyt rzadko postrzegamy osoby starsze jako liderów, choć wielu z nich przez lata budowało zespoły, prowadziło projekty i zna mechanizmy biznesowe od podszewki – mówi Anna Pietraszko z Grupy Progres. – Dojrzałość zawodowa to ogromny atut, a nie bariera. Jeśli pracodawcy zaczną częściej wykorzystywać potencjał tej grupy, możemy spodziewać się pozytywnej zmiany na rynku pracy. W tym temacie lekcję do odrobienia ma wiele branż, również te postrzegane jako nowoczesne, w których często brakuje otwartości na zatrudnianie ludzi w starszym wieku – podkreśla Anna Pietraszko z Grupy Progres.

Branże wciąż zamknięte dla seniorów

Wśród sektorów wymagających specjalistycznej wiedzy i szybkiego dostosowania do trendów, takich jak IT, finanse, marketing czy branża kreatywna, oferty dla seniorów są zdecydowanie rzadsze. Wynika to często z przekonania, że są to branże zdominowane przez młodsze pokolenia, lepiej odnajdujące się w dynamicznie zmieniającym się środowisku technologicznym. Tymczasem wielu doświadczonych specjalistów 60+ ma nie tylko solidne zaplecze merytoryczne, ale też umiejętności analityczne, strategiczne i menedżerskie, które są niezwykle cenne w tych dziedzinach. Obecnie seniorzy, szukający w nich etatu mogą znaleźć zatrudnienie na stanowiskach takich jak tester komputerów, instalator sieci, marketing manager, grafik komputerowy, kontroler wejściówek na evencie czy pracownik obsługi wydarzeń.

Pomóc w zmianie nastawienia pracodawców może tegoroczna ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która wprowadziła zachęty dla osób powyżej 60. lub 65. roku życia, w tym dofinansowanie połowy wynagrodzenia minimalnego przez 12 miesięcy. Jak zauważa Anna Pietraszko z Grupy Progres, niezbędne są jednak działania promujące i zwiększające świadomość o dostępności tego wsparcia, bo w pierwszych miesiącach od wprowadzenia przepisów z tej możliwości skorzystało zaledwie 8 osób w 8 powiatowych urzędach pracy, co może wynikać zarówno z braku informacji wśród pracodawców, jak i obaw przed zatrudnieniem starszych pracowników, które nadal zbyt często podyktowane jest stereotypowym myśleniem.

***

Analizy ogłoszeń o pracę Grupy Progres przeprowadzono w pierwszych dwóch tygodniach października 2025 r. Obejmowały one ponad 90 tys. ofert o pracę opublikowanych w portalach ogłoszeniowych. Analizie poddano ogłoszenia oferowane przez przedsiębiorców, organizacje i instytucje z całej Polski.

W badaniu Grupy Progres nt. zatrudniania seniorów przeprowadzono metodą CAWI we wrześniu 2025 roku. W badaniu wzięło udział 600 pracodawców reprezentujących różne branże i sektory gospodarki. Badanie miało na celu zidentyfikowanie postaw firm wobec starszych pracowników oraz ocenę, jak często osoby dojrzałe są zatrudniane na stanowiskach kierowniczych i wyższych.

Zachodnie Obejście Szczecina zmieni układ inwestycyjny całego regionu

– To na pewno jedna z najlepszych wiadomości gospodarczych dekady. Zachodnie Obejście Szczecina to droga o wielkim znaczeniu gospodarczym, która może przyczynić się do wielopoziomowego rozwoju regionu – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Sektor TSL w regionie rozwija się dynamicznie, ale w ostatnim czasie było więcej inwestycji w kierunku np. transportu intermodalnego w Świnoujściu. Ring dookoła Szczecina otwiera na nowo przestrzeń  np. w Policach, by tam szukać przestrzeni pod inwestycji, które będą obsługiwane transportowo – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

„To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla całej metropolii, bo otwarte zostaną nowe przestrzenie inwestycyjne”

Umowy z wykonawcami Zachodniego Obejścia Szczecina mają być podpisane jeszcze w tym roku, a całość ma kosztować ponad 8 miliardów złotych.

W ramach inwestycji powstanie między innymi najdłuższy tunel pod Odrą o parametrach drogi ekspresowej.

– Będzie to trasa ułatwiająca dotarcie nad Bałtyk, ale jako Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie patrzymy na to zadanie z punktu widzenia rozwoju przemysłu. Inwestycja uwolni wiele nowych terenów, które mogą być wykorzystane np. pod potrzeby inwestycji logistycznych. Oczywiście bardzo istotne jest również to, że droga zdynamizuje możliwość dotarcia do Zakładów Chemicznych Police i Polimerów Police – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Zachodnie Obejście Szczecina sprawi, że największe zakłady pracy w regionie będą mogły jeszcze dynamiczniej się rozwijać przez uproszczony dojazd ciężkich samochodów do tych firm przy jednoczesnej poprawie komfortu życia mieszkańców. To kolejny plus infrastrukturalny, który może być czynnikiem decydującym przy decyzji o lokowaniu i rozwijaniu inwestycji na Pomorzu Zachodnim – dodaje Hanna Mojsiuk.

– Gratulujemy wiceministrowi Arkadiuszowi Marchewce sprawnego działania w tym temacie i dużej determinacji, by zadanie warte ponad 8 miliardów złotych skierować do realizacji. To na pewno jedno z najważniejszych zadań w historii Pomorza Zachodniego – mówi prezes Izby.

Przedsiębiorcy dodają, że Zachodnie Drogowe Obejście Szczecina wyprowadzi ruch ciężkich samochodów z miasta i zwiększy potencjał inwestycyjny miasta.

– To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla całej metropolii, bo otwarte zostaną nowe przestrzenie inwestycyjne w Szczecinie, Policach i w miejscach przez które przebiegać będzie trasa obejścia. Tak jak tunel w Świnoujściu przyciągnął do tego miasta inwestorów, bo zauważyli oni, że można już sprawnie obsługiwać potoki towarowe dzięki lepszemu połączeniu drogowemu, tak samo może być w Policach – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL.

Partnerzy, podwykonawcy, zaplecze budowy – zachodniopomorskie firmy też zyskają

Lokalne firmy liczą na to, że duża inwestycja wygeneruje dla regionu zyski dwufalowo: podczas budowy i obsługi inwestycji oraz gdy będzie już gotowa. Inwestycja nie będzie budowana przez lokalne firmy, ale te będą cennym wsparciem podczas realizacji poszczególnych etapów zadań.

– Zachodnie Obejście Szczecina to jedno z najważniejszych zadań drogowych, które będą realizowane w nadchodzącej dekadzie. Żadna firma ze Szczecina nie będzie gotowa, by realizować je samodzielnie, ale warto pamiętać, że nawet w tak wielkich inwestycjach potrzebni są partnerzy, podwykonawcy, zaplecze budowy. Lokalne firmy sprawdzają się w sytuacjach, gdy ważna jest znajomość terenu i specyfiki inwestycji. Widzimy tutaj szanse dla lokalnych firm budowlanych, ale także dla sektora TSL i usług. Każde takie zadanie napędza gospodarkę – mówi Łukasz Zemski.

– Nowi inwestorzy w regionie będą posiłkować się lokalnymi firmami transportowymi czy przewoźnikami drogowymi, więc w naturalny sposób obsługa inwestycji czy potem nowych potoków handlowych czy transportowych będzie odbywać się z udziałem firm ze Szczecina i okolic. Tutaj mówimy o inwestycji rozłożonej na wiele lat, więc będziemy obserwować raczej stopniowy progres wynikający z realizacji inwestycji, ale jej skala i spektakularny charakter na pewno z gospodarczego punktu widzenia przysłużą się transportowi i przewoźnikom drogowym – dodaje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

UOKiK zaostrza walkę z zatorami płatniczymi — 12 decyzji i ponad 3,2 mln zł kar

0

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał 12 decyzji wobec przedsiębiorców tworzących zatory płatnicze, nakładając kary o łącznej wysokości ponad 3,2 mln zł. Jednocześnie wszczęto 10 nowych postępowań wobec firm opóźniających się z regulowaniem zobowiązań wobec kontrahentów, a kolejnych 28 przedsiębiorców otrzymało wystąpienia ostrzegające przed nieakceptowalnym poziomem dyscypliny płatniczej.

„Zatory to realne zagrożenie dla płynności MŚP”

– Zatory płatnicze to jeden z większych problemów polskiej gospodarki. To poważna przeszkoda dla przedsiębiorców w prowadzeniu działalności – podnosi koszty dostawcom, wpływa na ograniczenie zatrudnienia i inwestycji. Terminowe płatności oraz powiązana z nimi płynność finansowa to jeden z podstawowych warunków funkcjonowania mniejszych firm. Dlatego też walka z zatorami jest tak ważna – podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Nowe postępowania – 10 dużych podmiotów pod lupą

We wrześniu 2025 r. UOKiK wszczął kolejne postępowania z urzędu wobec przedsiębiorców, którzy mieli dopuszczać się powtarzających opóźnień w płatnościach przekraczających ustawowy próg 2 mln zł w okresie trzech miesięcy. Postępowania obejmują m.in. spółki z branży logistycznej, motoryzacyjnej, przemysłowej i technologicznej: Cedo, Erontrans, Kalmar Poland, Nokia Solutions and Networks, Wielton, Pesa Bydgoszcz, Ozas-Esab, Remak-Energomontaż, Vesuvius Poland i Samasz.

Analizy prowadzone przez UOKiK są uruchamiane wyłącznie z inicjatywy Urzędu, m.in. na podstawie danych sprawozdawczych oraz sygnałów z rynku – także od podmiotów, które podejrzewają, że mogą być ofiarą zatorów.

12 decyzji i 3,2 mln zł kar

Największą część komunikatu stanowią jednak nowe decyzje – UOKiK ukarał 12 podmiotów, które w znaczącym stopniu opóźniały płatności wobec dostawców. Sankcjami objęto m.in.:

Padma, Bridgestone Poznań, PB Granit, Track Tec Koltram, Mahle Behr Ostrów Wlkp., Insell, Eurogate Logistics, Suder & Suder, Kampol Fruit, DOZ SA Direct, GKN Driveline Polska, ArcelorMittal Warszawa.

Łączna wartość kar przekroczyła 3,2 mln zł. Od początku 2025 r. Prezes UOKiK wydał już 29 decyzji – w 25 przypadkach kończących się sankcjami finansowymi, których suma przekroczyła 6,5 mln zł.

Co istotne, większość firm nie kwestionowała ustaleń Urzędu i zdecydowała się zapłacić kary dobrowolnie, co oznaczało automatyczne ich obniżenie o 20 proc. Jedynie trzej przedsiębiorcy wystąpili z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Jak kalkulowana jest kara?

Wysokość sankcji nie wynika wyłącznie z kwoty i długości opóźnień. UOKiK uwzględnia także:

  • skalę naruszenia i jego wpływ na kontrahentów,
  • działania podjęte przez firmę w celu ograniczenia opóźnień lub ich wyeliminowania,
  • zaprzestanie naruszeń przed wydaniem decyzji,
  • stopień współpracy przedsiębiorcy z Urzędem.

Dzień decyzji w Ameryce Północnej: Bank Kanady i FED szykują obniżki stóp

Środa jest dniem cięcia stóp procentowych w Ameryce Północnej. Spodziewamy się obniżek zarówno w Kanadzie, jak i w USA. Stabilizacja ropy naftowej na rynku. W tle brak zmian stóp w Chile.

Decyzje banków w Ameryce Północnej

Dzisiaj poznamy zarówno decyzję Banku Kanady, jak i FED w sprawie stóp procentowych. Rynek spodziewa się obniżki o 0,25% w obu przypadkach. Bank Kanady jest na tyle „uprzejmy” względem Europy, że decyzja publikowana jest w godzinach porannych. Dzięki temu poznamy ją o 14:45, a konferencję prasową będziemy mogli wysłuchać o 15:30. W przypadku USA decyzja zapadnie dopiero o 19:00, a konferencja będzie mieć miejsce o 19:30. Trzeba pamiętać, że zmiana czasu nastąpi tam dopiero 2 listopada. To właśnie dlatego dane te publikowane są godzinę wcześniej niż zwykle. Jaki ma to wpływ na rynki? Jeżeli dojdzie do cięć o 0,25%, nie powinniśmy oczekiwać zmian. Gdyby nie obniżono stóp procentowych, można spodziewać się silnego umocnienia waluty, której będzie dotyczyła decyzja. W przypadku konferencji prasowych rynek będzie starał się wyłapać zmiany nastrojów – czy należy oczekiwać przyspieszania, czy obniżania tempa obniżek. To właśnie one wydają się ważniejsze dzisiaj niż same cięcia stóp.

Ropa naftowa się stabilizuje

Jeszcze w zeszłym tygodniu baryłka ropy naftowej Brent (tej wycenianej w Londynie) testowała poziom 60 USD, a następnie doszło do odbicia powyżej 66 USD. Teraz mamy chwilową stabilizację poniżej 64 USD. Na ceny ropy wpływają obecnie dwa główne czynniki. Po pierwsze – próba ograniczenia surowca z Rosji. Mniejsze dostawy surowca oznaczają niższą podaż. To zwykle prowadzi do wzrostu cen. Po drugie – cały czas trwa próba sił pomiędzy USA a Chinami. Gdy rynek obawia się eskalacji, cena ropy spada. Inwestorzy zakładają wtedy, że zapotrzebowanie na surowiec będzie mniejsze. Do tego warto dodać jeszcze ostatnią decyzję OPEC, która mniej niż wcześniej sądzono, podniosła wydobycie.

Chile nie zmienia stóp procentowych

Wczoraj doszła informacja z Chile w sprawie stóp procentowych. Nie doszło do obniżki, wciąż wynoszą one 4,75%. Od dwóch lat inflacja znajduje się w przedziale 4-5% i podobnie jak w wielu państwach zachodu jest wyraźnie wyższa po wzroście popandemicznym. Chile ponowiło niemal dokładnie zachodni model. W początkach pandemii, by zwiększyć dostępność kapitału, wprowadzono bardzo niskie stopy procentowe. Przez ponad rok wynosiły one 0,5%. Potem jednak podobnie jak w innych krajach, sytuacja wymknęła się spod kontroli. W szczycie problemu inflacja sięgała 14%, co z perspektywy Polski wydaje się nie tak źle. Trzeba jednak pamiętać, że wiązało się to ze wzrostem stóp procentowych do poziomu 11,25%. Jeżeli w Polsce kredytobiorcom było ciężko, to aż strach pomyśleć co się działo w Chile. Wczorajsza decyzja nie miała większego wpływu na chilijskie peso.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:45 – Kanada – Decyzja w sprawie stóp procentowych,
19:00 – USA – Decyzja w sprawie stóp procentowych.

Kredyty ze zmiennym oprocentowaniem tracą popularność w całej Europie. Polska z wynikiem 21% poniżej średniej

Kredyty zmiennoprocentowe” są obecnie w Polsce znacznie mniej popularne niż 4 – 5 lat temu. Sprawdzamy, jak wygląda sytuacja z innych krajów.

Jeszcze pod koniec minionej dekady przeglądanie danych o rodzaju oprocentowania nowych kredytów mieszkaniowych w przypadku Polski było bardzo nudne. W rubryce „udział kredytów ze zmiennym oprocentowaniem” zawsze widniał bowiem wynik 99%, a nawet 100%. Jak wiadomo, obecnie sytuacja wygląda inaczej. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili zatem porównać nasz kraj z innymi państwami, dla których dostępne są dane European Mortgage Federation (EMF).

Jeżeli chodzi o statystyki EMF, to najnowsze takie dane dotyczą I kw. 2025 r. Jednak jak podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, brak nowszych wyników nie stanowi dużego problemu, ponieważ struktura sprzedaży kredytów mieszkaniowych raczej nie zmienia się gwałtownie z kwartału na kwartał. Ostatni raport European Mortgage Federation informuje, że na początku bieżącego roku udział nowych kredytów mieszkaniowych ze zmiennym oprocentowaniem (ustalonym najwyżej na 12 miesięcy) wynosił:

  • Belgia – 2%
  • Czechy – 13%
  • Dania – 30%
  • Finlandia – 95% (wynik z II kw. 2024 r. – brak nowszych danych)
  • Francja – 3%
  • Grecja – 24%
  • Hiszpania – 9%
  • Holandia – 16%
  • Niemcy – 12%
  • Polska – 21%
  • Portugalia – 26%
  • Rumunia – 29%
  • Szwecja – 78%
  • Węgry – 20%
  • Wielka Brytania – 7%
  • Włochy – 9%

Analizując tendencje historyczne widzimy, że nie tylko Polacy ograniczyli zaciąganie długów mieszkaniowych ze zmiennym oprocentowaniem. We Włoszech jeszcze na początku 2023 r. kredyty „zmiennoprocentowe” stanowiły niemal połowę sprzedaży banków. Oczywiście, jak podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, warto mieć świadomość, że takie „hipoteki” bywają różnie skonstruowane. Przykładowo, w Finlandii kredytobiorcy mogą dopłacić za limit wysokości raty. To rozwiązanie wybierane przez co piątego kredytobiorcę mieszkaniowego zapewnia, że mimo zmiennego oprocentowania kredytu, miesięczna płatność nie przekroczy określonego poziomu.

Rynek używanych aut czeka rewolucja cenowa. Chińskie auta spowodują największą od lat korektę na rynku wtórnym

0

Najdłużej obecna w Polsce chińska marka samochodów – MG – odpowiada za 80 proc. używanych pojazdów tej produkcji w liczącej ponad 23 mln aut polskiej bazie CARFAX. Auta MG oraz BAIC zachowują prawie połowę wyjściowej wartości po czterech latach eksploatacji i 60 tys. km przebiegu. Eksperci wskazują, że rosnąca popularność chińskich aut trwale zmieni strukturę rynku zarówno w segmencie nowych pojazdów, jak i używanych, a także wymusi korektę cenową konkurencji.

Auta chińskich producentów w Polsce biją rekordy pod względem liczby rejestracji nowych samochodów, a ich obecność jest również zauważalna na rynku aut używanych, chociaż jeszcze na znacznie mniejszą skalę. Największą popularnością cieszą się auta MG, chińskiej marki obecnej na polskim rynku od dwóch lat – stanowią aż 80 proc. samochodów chińskiej produkcji w liczącej ponad 23 mln używanych aut polskiej bazie CARFAX – firmy dostarczającej użytkownikom raporty o historii używanych aut z wiarygodnych oraz certyfikowanych źródeł. Kolejne miejsca zajmują marki: BAIC (15 proc.), BYD (2 proc.), Maxus (1 proc.) oraz GWM (1 proc.).

Wejście chińskich marek samochodowych jest bez wątpienia jednym z najważniejszych od lat wydarzeń dla polskiego rynku motoryzacyjnego i fundamentalnie zmieni on zasady gry, szczególnie w segmencie aut używanych. Chińskie marki oferują fabrycznie nowe pojazdy w cenach, które do tej pory zarezerwowane były dla kilkuletnich aut używanych popularnych marek europejskich. Stawia to konsumenta przed zupełnie nowym wyborem. Sprzedawcy używanych samochodów, aby w ogóle znaleźć nabywcę, będą zmuszeni do radykalnej obniżki cen, poczynając od najmłodszych pojazdów, a na najstarszych kończąc. Można śmiało powiedzieć, że nadchodzi koniec ery „trzymania ceny”, a utrata wartości popularnych dotąd modeli znacząco przyspieszy. – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Ta rewolucja mocno uderzy również w dotychczasowy model biznesowy, na którym opierał się polski rynek, czyli masowy import samochodów z Europy Zachodniej. Oczywiście nie zostanie on całkowicie zatrzymany, ale z pewnością ulegnie znacznemu ograniczeniu i zmieni swoją strukturę. Przestanie się opłacać sprowadzanie kilkuletniego auta, jeśli jego cena, po doliczeniu marży, będzie musiała konkurować z nowym chińskim samochodem z gwarancją. Import prawdopodobnie utrzyma się w niszach: w segmencie premium, gdzie prestiż marki takiej jak BMW czy Audi wciąż będzie wygrywał (przynajmniej jeszcze przez jakiś czas), oraz w kategorii aut najtańszych, kilkunastoletnich, których cena i tak znajduje się znacznie poniżej progu wejścia dla nowego pojazdu.

Już co trzecia marka samochodów w Polsce pochodzi z Chin

W ostatnich dwóch latach w naszym kraju pojawiło się ponad dwadzieścia dalekowschodnich marek, kolejnych kilkanaście zakomunikowało wejście na polski rynek w najbliższych miesiącach. Efekt? Już co trzecia spośród niemalże siedemdziesięciu dostępnych na naszym rynku marek samochodów osobowych pochodzi z Chin – mówi Cezary Spychała, Kierownik Działu RV i TCO w INFO-EKSPERT. Atrakcyjne ceny oraz standard wyposażenia i coraz wyższa jakość przełamują stereotypy i powodują, że ten wzrost popularności ma stabilny charakter. Wszystko wskazuje na to, że ten trend będzie kreować wartości zarówno nowych, jak i używanych pojazdów – już w krótkoterminowej perspektywie. Filarami budującymi wartość produktu są subiektywne doświadczenia użytkowników oraz obiektywne wskaźniki, na przykład statystyki awaryjności.  

Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez CARFAX we współpracy z INFO-EKSPERT, firmą dostarczającą programy komputerowe do profesjonalnej wyceny i szacowania wartości rezydualnych pojazdów (z ang. Residual Value – RV), najniższą utratę wartości po czterech latach eksploatacji i 60 tys. km przebiegu wykazują auta marki MG, zachowując 48,3 proc. wyjściowej wartości. W przypadku samochodów BAIC jest to 47,2 proc., a BYD – 44,7 proc. Porównując uśrednione wartości rezydualne dla wybranych marek należy pamiętać, że są one wypadkową portfolio marki, a więc te zbudowane na modelach napędzanych jednostkami spalinowymi z różnymi poziomami ich elektryfikacji (od mHEV do PHEV) są wyższe od tych, których gama modelowa opiera się na modelach BEV – podkreśla Cezary Spychała, Kierownik Działu RV i TCO z INFO-EKSPERT.

Jesteśmy świadkami głębokiej zmiany preferencji samych konsumentów. Przez lata Polacy akceptowali wysokie przebiegi i niepewną historię serwisową, byle tylko jeździć autem „sprawdzonej” lub „prestiżowej” marki. Dziś to się zmienia. Chińskie firmy, podobnie jak kiedyś Dacia, udowadniają, że Polacy potrafią kupować pragmatycznie. Długa gwarancja daje spokój ducha, którego nie zapewni żaden używany samochód. Nowoczesne wyposażenie, dostępne w standardzie, staje się ważniejsze niż logo na masce. Nie oznacza to, że samochody powypadkowe, ze szkodami czy z bardzo dużymi przebiegami, całkowicie stracą klientów, jednak i one będą musiały być radykalnie tańsze, aby uzasadnić ryzyko zakupu – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – To prawdziwy reset rynku. Najwięcej stracą obecni posiadacze i sprzedawcy kilkuletnich aut popularnych marek, ponieważ ich pojazdy będą tracić na wartości szybciej niż kiedykolwiek. Wielkim wygranym tej sytuacji jest natomiast konsument, który otrzymuje znacznie szerszy wybór: może kupić fabrycznie nowy samochód z długą gwarancją lub zapłacić znacznie mniej niż dotychczas za auto używane. Ta przyszłość może się zmienić, jeśli chińskie marki będą zmuszone wycofać się z europejskich rynków (np. z powodów politycznych) albo jakość ich pojazdów w dłuższej perspektywie okaże się na tyle niezadowalająca, że rynek je odrzuci.

Wzrost PMI i inflacja bazowa studzą nadzieje na kolejne obniżki stóp w strefie euro

Wygląda na to, że cykl obniżek stóp procentowych EBC dobiegł końca, przynajmniej na razie. Silniejsza aktywność gospodarcza i rosnąca inflacja raczej nie budzą wątpliwości, że Rada Prezesów na jakiś czas wstrzyma się od działań.

Kluczowe punkty:

  • EBC powinien utrzymać w czwartek stopy na obecnym poziomie.
  • Lagarde podkreśli, że polityka jest „w dobrym miejscu”.
  • W tym miesiącu nie ma projekcji gospodarczych.
  • Dane PMI wskazują na odporność gospodarki.
  • Dane gospodarcze podnoszą poprzeczkę dla cięć jeszcze wyżej.
  • Spodziewamy się zawężenia różnicy między stopami Fedu i EBC.

W tym miesiącu w końcu doczekaliśmy się pozytywnych wieści politycznych z Europy. Francuski rząd nie upadł od 23 dni, co należy uznać za imponujący wynik wedle obecnych standardów. Gospodarka strefy euro wykazuje z kolei oznaki odzyskiwania wigoru. Wskaźniki PMI za październik zaskoczyły na plus – zbiorczy wzrósł do najwyższego od 17 miesięcy poziomu 52,2 pkt, co pokazuje szeroką odporność w obliczu ryzyk spadkowych spowodowanych amerykańskimi cłami.

Aktywność biznesowa wydaje się jednak daleka od jednolitej, a różnica między wynikami dwóch największych gospodarek bloku, czyli Niemcami i Francją, rośnie. Pierwsza z nich doświadczyła gwałtownego ożywienia i wydaje się w końcu czerpać korzyści z pokaźnego rządowego pakietu stymulacji fiskalnej. Druga zaś wciąż pozostaje w tyle i jest ściągana w dół przez polityczną niepewność. Dysproporcje w bloku widzimy także w ujęciu sektorowym – wskaźnik usługowy plasuje się na istotnie wyższych poziomach od przemysłowego.

Wykres 1: Wskaźniki PMI dla strefy euro (2022 – 2025)

Stopy procentowe wciąż „w dobrym miejscu”

Raport PMI – dokładniej jego składowa cenowa – daje też wgląd w otoczenie inflacyjne, w jakim funkcjonują firmy. Ostatnie dane nie wskazują na większe zmiany w tym zakresie, podobne sygnały płyną z odczytów inflacji HICP. Niespodziewany wzrost jej miary bazowej do 2,4% we wrześniu lekko wspiera brak dalszych cięć stóp procentowych, choć słabnąca presja płacowa i niedawna aprecjacja euro mogą ograniczać presję cenową w nadchodzących miesiącach.

Jako że w tym miesiącu Europejski Bank Centralny nie publikuje nowych projekcji makroekonomicznych, a rynki praktycznie wykluczają kolejną obniżkę stóp procentowych, uwaga inwestorów skupi się na komunikatach banku. Po wrześniowym posiedzeniu Rada Prezesów powtórzyła, że stopy są „w dobrym miejscu”. W ostatnich dniach potwierdzały to również wypowiedzi prezeski Christine Lagarde i innych czołowych decydentów. Nic nie sugeruje, by podczas czwartkowej konferencji prasowej zabrakło tych słów.

Dane gospodarcze podnoszą poprzeczkę dla cięć stóp

Spodziewamy się, że ton Lagarde będzie w znacznej mierze neutralny. Chociaż ze względu na ostatnie oznaki odporności gospodarczej wypowiedzi prezeski EBC mogą być podszyte jastrzębimi tonami. Prawdopodobnie ponownie wyrazi pewność co do osiągnięcia wynoszącego 2% celu inflacyjnego i może zaznaczyć, że spadek presji płacowej pomoże inflacji utrzymać się blisko tego poziomu w horyzoncie prognozy. Wspierałoby to przekonanie o braku dalszych cięć stóp procentowych w przewidywalnej przyszłości. Wzmocniłoby to również przekaz banku, że jest zwyczajnie za wcześnie, by choćby rozważać jakiekolwiek zmiany w polityce monetarnej.

Uważamy, że w przeciwieństwie do Fedu EBC niemal na pewno nie obniży ponownie stóp procentowych w tym roku – poprzeczka dla takiego ruchu została podniesiona jeszcze wyżej przez ostatnie pozytywne dane gospodarcze z bloku. Rynki rozważają możliwość zrewidowania w dół swoich oczekiwań dotyczących stóp procentowych w 2026 r. – w kontraktach swap prawdopodobieństwo cięcia w pierwszej połowie roku wyceniane jest na jedynie ok. 50%. Jesteśmy jednak zdania, że debata na temat dalszego dostosowywania poziomu stóp procentowych jest obecnie przedwczesna, a prawdopodobieństwo cięć w najbliższych miesiącach – niskie.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (30.10) o godz. 14:15, a konferencja prasowa prezeski Lagarde rozpocznie się 30 minut później.

125 mln zł szkody, 7 tys. wierzycieli. Sąd otwiera postępowanie upadłościowe wobec Cinkciarz.pl

Na początku roku do sądu w Zielonej Górze wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości kantoru Cinkciarz.pl złożony przez klienta, który oczekiwał na wypłatę swoich środków. Taką decyzję wierzyciela spowodowała nieudana interwencja komornika. W tym tygodniu Sąd przychylił się do wniosku i ogłosił upadłość kontrowersyjnej spółki. Co to oznacza dla dużej liczby wierzycieli e-kantoru?

Teoretycznie upadłość spółki oznacza brak szansy na odzyskanie wierzytelności, ale w praktyce sytuacja nie jest beznadziejna. Najważniejszy jest fakt, że teraz wszyscy wierzyciele mają równe szanse w dochodzeniu swoich roszczeń. Pod warunkiem, że każdy z nich zgłosi swoją wierzytelność za pośrednictwem Krajowego Rejestru Zadłużonych do 26 listopada 2025 roku. Po tym terminie jest to również możliwe, ale po opłaceniu zryczałtowanych kosztów z tytułu spóźnionego zgłoszenia wierzytelności, które nie są zwrotne.

– Ogłoszenie upadłości Cinkciarz.pl jest szczególnie korzystne dla wierzycieli, którzy dotąd biernie obserwowali całą sytuację związaną z problemami spółki. tłumaczy Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.Niektórzy pokrzywdzeni podejmowali próby wyegzekwowania swoich roszczeń, jednak ze względu na ograniczony zakres kompetencji komorników sądowych było to utrudnione. dodaje.

Teraz wyznaczony przez Sąd syndyk będzie miał pełny dostęp do księgowości spółki, rachunków bankowych oraz prawo do zarządzania całym pozostałym majątkiem. Przeprowadzony przez niego całościowy audyt majątkowy ma pomóc w bardziej efektywnym odzyskiwaniu należności. Przypomnijmy, kwota szkody wyrządzonej przez zarząd spółki wynosi ponad 125 milionów złotych.

Zadaniem syndyka jest ustalenie i spisanie posiadanego przez spółkę majątku. Nie mniej ważne jest także ustalenie majątku, który „wyszedł” ze spółki. Syndyk ma możliwość za pomocą kroków prawnych odzyskania całości lub chociaż części wyprowadzonych składników majątku. A to powinno pozwolić na większe zaspokojenie wierzycieli. – przekonuje Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Z uwagi na dużą liczbę wierzycieli (około 7 tysięcy) oraz liczne wątki, które należy zbadać i przeanalizować, postępowanie upadłościowe Cinkciarz.pl może potrwać nawet kilka lat. Jest jednak nadzieja dla poszkodowanych na odzyskanie chociaż części swoich środków.

Czy upadłość w takiej sytuacji była jedynym możliwym i dobrym rozwiązaniem? – Generalnie restrukturyzacja firmy-dłużnika jest zdecydowanie lepszą opcją dla wierzycieli niż jej upadłość. W postępowaniach upadłościowych często poziom zaspokojenia wierzycieli jest niewielki – 1-20 procent. Z kolei w ramach restrukturyzacji można liczyć na układ, który zakłada spłatę przynajmniej połowy zobowiązań. – wyjaśnia Przemysław Furmanek.

Rynek chmury wchodzi w nową fazę: FinOps, suwerenność danych i repatriacja zamiast bezrefleksyjnej migracji

Wojna gospodarcza, napięcia geopolityczne i rosnące znaczenie suwerenności danych sprawiają, że rynek chmury obliczeniowej wchodzi w nową fazę. Firmy z coraz większym dystansem podchodzą do migracji zasobów, a kontrola kosztów i bezpieczeństwo stają się kluczowymi czynnikami decyzji biznesowych.

Sytuacja geopolityczna, zwłaszcza napięcia międzynarodowe i rosnące znaczenie suwerenności danych, może znacząco wpłynąć na rynek usług chmurowych. Dla europejskich dostawców to szansa na zwiększenie udziału w rynku, szczególnie w obszarach takich jak chmura suwerenna, lokalne centra danych i usługi zgodne z regulacjami Unii Europejskiej (np. GDPR). Coraz więcej firm rozważa repatriację danych z globalnych chmur na rzecz lokalnych rozwiązań. Jest to szansa, aby zwiększyć kontrolę nad danymi i ograniczyć ryzyko polityczne. Największy potencjał wzrostu mają dziś usługi związane z bezpieczeństwem, zgodnością i lokalnym hostingiem – to trend, który prawdopodobnie utrwali się w najbliższych latach.

Jednocześnie coraz więcej organizacji mierzy się z problemem przekraczania budżetów na usługi chmurowe. Niedoszacowanie kosztów operacyjnych – obejmujących m.in. transfer danych, skalowanie zasobów czy wsparcie techniczne – to częsty błąd popełniany przez CIO. Dostawcy z kolei promują niskie koszty początkowe, pomijając pełne koszty eksploatacji, co może wprowadzać klientów w błąd. Brak narzędzi do monitorowania i optymalizacji kosztów skutkuje niekontrolowanym wzrostem wydatków, a marketingowe uproszczenia nie oddają złożoności środowisk chmurowych. W efekcie rośnie rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością, co skłania coraz więcej firm do wdrażania praktyk FinOps – by lepiej zarządzać kosztami i odzyskać kontrolę nad wydatkami.

Koszty, które przekraczają założenia budżetowe, są dziś jednym z głównych powodów rezygnacji z usług chmurowych. Dotyczy to szczególnie długoterminowych projektów, gdzie dodatkowe opłaty – takie jak egress fees, czyli koszty transferu danych wychodzących – mogą znacząco zwiększyć całkowity koszt posiadania (TCO). Brak przejrzystości w cennikach i trudności w prognozowaniu wydatków powodują frustrację i prowadzą do zmiany strategii IT. Część organizacji decyduje się więc na częściową lub całkowitą repatriację danych do środowisk lokalnych. To pokazuje, że transparentność i kontrola kosztów stają się równie istotne jak sama technologia.

FinOps – sposób na połączenie IT, finansów i biznesu

Popularność FinOps wynika właśnie z potrzeby lepszego zarządzania kosztami w złożonych środowiskach chmurowych, które chociaż pozornie nieskomplikowane, wymagają stałego nadzoru. Choć dostawcy często przedstawiają chmurę jako rozwiązanie proste i tanie, rzeczywistość pokazuje, że bez odpowiednich praktyk koszty mogą szybko wymknąć się spod kontroli. FinOps łączy zespoły IT, finansowe i biznesowe, umożliwiając wspólne podejmowanie decyzji i bieżącą optymalizację wydatków. Dzięki temu firmy mogą efektywniej planować budżet, analizować zużycie zasobów i unikać nieprzewidzianych kosztów.

Na repatriację z chmury decydują się dziś przede wszystkim średnie i duże organizacje z branż regulowanych – takich jak finanse, zdrowie czy administracja publiczna. Oprócz kosztów, kluczowe są dla nich kwestie bezpieczeństwa, zgodności z przepisami i potrzeba pełnej kontroli nad danymi. Często decyzję poprzedza audyt efektywności i ocena ryzyka związanego z utrzymywaniem danych w chmurze. Firmy zwracają też uwagę na niezależność od dostawcy i możliwość szybkiego reagowania na zmiany legislacyjne. W praktyce repatriacja rzadko oznacza całkowite odejście od chmury – częściej stanowi element strategii hybrydowej, łączącej rozwiązania chmurowe z lokalną infrastrukturą.

Jako integrator oferujemy wsparcie i dedykowane narzędzia do migracji danych z chmury do środowisk lokalnych. Nasze rozwiązania obejmują analizę ryzyk, planowanie migracji, automatyzację procesów i wsparcie techniczne na każdym etapie. Coraz częściej widzimy, że celem organizacji nie jest już „być w chmurze za wszelką cenę”, lecz „korzystać z chmury w sposób przemyślany i kontrolowany”. To podejście, które coraz silniej definiuje nowoczesne strategie IT – oparte nie tylko na elastyczności, ale też na świadomości biznesowej i odpowiedzialnym zarządzaniu danymi.

Rynek nieruchomości inwestycyjnych w fazie stabilizacji. Logistyka i living rosną, handel traci

0

W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku wartość transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce wyniosła około 2,4 mld euro – wynika z raportu Savills Polska „Investment Market in Poland, Q1–Q3 2025”. Choć to o 6% mniej niż rok wcześniej, liczba transakcji wzrosła o ten sam odsetek, co potwierdza utrzymującą się aktywność inwestorów mimo trudniejszego otoczenia gospodarczego. Sam trzeci kwartał zamknął się wynikiem bliskim 800 mln euro, podobnym do ubiegłorocznego, co częściowo wynikało z typowego dla lata spowolnienia.

SEZONOWOŚĆ I PERSPEKTYWY KOŃCA ROKU

Wynik za pierwsze trzy kwartały jest o ok. 1 mld euro niższy od dziesięcioletniej średniej, ale zgodnie z analizą Savills, ostatni kwartał roku tradycyjnie przynosi największy ruch w transakcjach. Około 35% całorocznego wolumenu przypada właśnie na czwarty kwartał. Jeśli rynek utrzyma tempo, to całkowity wolumen inwestycyjny w 2025 roku może przekroczyć 4 mld euro, choć nie osiągnie poziomu z ubiegłego roku.

ark Richardson, Head of Investment, Savills 
Mark Richardson, Head of Investment, Savills

– Widzimy, że inwestorzy pozostają aktywni, ale są bardzo selektywni. W obecnym otoczeniu kluczowe znaczenie ma jakość aktywa i stabilność dochodu. Transakcje dotyczące obiektów typu core i core-plus realizowane są wciąż rzadko, natomiast większe ożywienie widać w segmencie value-add, gdzie inwestorzy poszukują możliwości odbudowy wartości poprzez modernizacje, zmianę funkcji czy re-pozycjonowanie nieruchomości – Mark Richardson, Head of Investment, Savills.

LOGISTYKA I MIESZKANIA NA FALI

Od stycznia do końca września sektor biurowy utrzymał pozycję lidera z wolumenem około 900 mln euro (36 transakcji), co oznacza spadek o 11% r/r. W sektorze przemysłowo-logistycznym wartość transakcji wzrosła o 19% osiągając 873 mln euro, przy 18 sfinalizowanych transakcjach. Największą dynamikę zanotował sektor mieszkaniowy (living), który wzrósł aż o 71% do 86,5 mln euro, tak wysoki wzrost należy powiązać z raczej niewielką liczbą transakcji, która odnotowuje ten rynek. Z kolei 456 mln euro inwestorzy wydali na zakupy projektów handlowych, co oznacza spadek o 29% r/r, ale to właśnie w tym segmencie zawarto najwięcej transakcji – aż 39 w skali roku.

Wśród największych transakcji roku znalazły się sprzedaż zakładów produkcyjnych Eko-Okna za 253,5 mln euro oraz sprzedaż warszawskiego kompleksu biurowego Mennica Legacy Tower za 180 mln euro.

Wioleta Wojtczak, Associate Director, Head of Reaserch, Savills
Wioleta Wojtczak, Associate Director, Head of Reaserch, Savills

– Dane z 2025 roku potwierdzają stopniową stabilizację rynku inwestycyjnego. Choć całkowity wolumen pozostaje niższy od historycznych średnich, liczba transakcji rośnie, a aktywność rozkłada się na coraz więcej sektorów. To dobry sygnał, który można czytać jako powrót zaufania do polskiego rynku, przy jednoczesnym dostosowaniu strategii inwestorów do nowego otoczenia kosztów finansowania – Wioleta Wojtczak, Head of Research, Savills.

POLSKI KAPITAŁ CORAZ SILNIEJSZY

Rodzimi inwestorzy – głównie prywatni – pozostają jedną z najbardziej aktywnych grup na rynku. Odpowiadali za jedną trzecią liczby transakcji i 23,8% całkowitego wolumenu. Wśród kupujących znalazły się m.in. ME Invest, aktywna w segmencie handlowym oraz Syrena Real Estate, która kupiła biurowiec Zaułek Piękna w Warszawie. Coraz częściej transakcje realizują także lokalne samorządy i organizacje branżowe. Udział inwestorów z regionu CEE i krajów bałtyckich szacowany jest na ok. 7%, a kapitału amerykańskiego – 20%. Inwestorzy z Europy Zachodniej odpowiadali za 18% wolumenu.

STABILNE STOPY KAPITALIZACJI

W trzecim kwartale 2025 roku stopy kapitalizacji pozostały stabilne we wszystkich sektorach. Cięcia stóp procentowych w Europie nie doprowadziły dotąd do kompresji stawek, które kształtują się następująco:

  • biura: 6,00%
  • przemysł i logistyka: 6,25%
  • handel: 6,25%
  • PRS: 5,50%
  • PBSA: 6,00%

Autorzy raportu zwracają uwagę, że potencjalne zmiany w wysokościach stóp będą uzależnione od aktywności inwestorów w segmencie nieruchomości prime oraz od ewentualnych transakcji referencyjnych, które mogą ponownie zdefiniować wyceny aktywów.

Nastroje na rynku mieszkaniowym ponownie się pogarszają. Rosną oczekiwania wzrostu cen i spada zaufanie do deweloperów

Po miesiącach stabilizacji nastroje klientów nieruchomości ponownie się pogarszają. Ponad połowa mieszkańców Polski (53%) spodziewa się dalszego wzrostu cen mieszkań. Równocześnie wiele wskazuje na to, że wejście w życie przepisów o jawności cen odbiło się na podstawach potencjalnych nabywców mieszkań – we wrześniu aż 25% z nich deklarowało chęć zakupu własnego M od dewelopera, jednak przy tym aż 55% uznało, że nie opisują oni uczciwie swoich inwestycji. 

Najnowsza edycja „Monitora nastrojów klientów nieruchomości” Otodom pokazuje, jak bardzo skomplikowane są dziś emocje i postawy kupujących. Badanie z okresu lipiec–wrzesień 2025 roku ujawnia, że rynek mierzy się z kryzysem zaufania, a pozytywne emocje towarzyszące zakupowi mieszkania szybko ustępują miejsca rozczarowaniu i ostrożności.

Mniej optymizmu wśród klientów rynku nieruchomości

Po miesiącach względnej stabilizacji nastroje cenowe zaczynają się pogarszać. W trzecim kwartale 2025 roku ponad połowa mieszkańców Polski (53%) spodziewała się dalszych wzrostów cen mieszkań, co oznacza wzrost o 3 p.p. względem poprzedniego kwartału. Co czwarty (27%) liczy na utrzymanie cen na obecnym poziomie, a co piąty (20%) wierzy w spadki.

Największymi „pesymistami”, czyli osobami przewidującymi wzrost cen, pozostają młodzi w wieku 18–34 lat. Aż 62% z nich uważa, że mieszkania będą drożały. Z kolei największym optymizmem w kwestii cen mieszkań wykazują się osoby pomiędzy 35 a 55 rokiem życia.

Warto zauważyć, że obecni właściciele nieruchomości (56%) oraz najemcy długoterminowi (55%) najczęściej zakładają dalszy wzrost cen. Odmienny ton słychać natomiast wśród osób planujących zakup – tylko 49% z nich przewiduje dalsze podwyżki, a wśród aktywnych kupujących odsetek ten spada do 48%

Osoby aktywnie poszukujące mieszkania mają dziś dostęp do szerokiej oferty i wiarygodnych danych o rynku. Śledzą analizy, porównują ceny i dostrzegają, że poziom stawek na rynku deweloperskim i wtórnym utrzymuje się na stabilnym poziomie. To właśnie ta świadomość oraz codzienny kontakt z realnymi ofertami sprawiają, że są bardziej ostrożni w przewidywaniu dalszych wzrostów – komentuje Agata Stachowiak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Jawność cen pomogła rynkowi deweloperskiemu?

Rynek wtórny wciąż pozostaje dominującym wyborem mieszkańców Polski. W trzecim kwartale 2025 r. wskazało go 50% badanych. Jednocześnie segment deweloperski wyraźnie zyskał na znaczeniu, osiągając 23% wskazań, co oznacza wzrost o 2 p.p. w ujęciu kwartalnym. Szczególnie wyraźne umocnienie rynku pierwotnego nastąpiło we wrześniu, gdy co czwarty ankietowany planował zakup mieszkania od dewelopera, a kolejne 28% deklarowało, że dopuszcza taką możliwość, nie deklarując preferowanego typu rynku.

Tak wyraźną zmianę preferencji po stronie popytu we wrześniu należy interpretować w kontekście wejścia w życie przepisów o jawności cen na rynku deweloperskim. Wiele wskazuje na to, że konieczność ujawniania nie tylko cen poszczególnych mieszkań, lecz także historii zmian, jakim te ceny podlegały, przyczyniła się do wzrostu zainteresowania zakupem lokali od firm deweloperskich – podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Co ciekawe, wyniki wrześniowego badania wyraźnie wpłynęły na obraz całego trzeciego kwartału. Widać to nie tylko w rekordowym odsetku osób deklarujących chęć zakupu mieszkania od dewelopera, lecz także w większej jednoznaczności preferencji dotyczących wyboru rynku. Po raz pierwszy od początku badania (IV kw. 2024) odsetek osób bez sprecyzowanych oczekiwań, czyli dopuszczających zarówno zakup na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, spadł poniżej 30%.

Kryzys zaufania do branży

Najnowszy „Monitor nastrojów klientów rynku nieruchomości” pokazuje wyraźny paradoks po stronie popytu. Choć coraz więcej mieszkańców Polski jest skłonnych wybrać mieszkania od deweloperów, ogólne ocena branży pozostaje niezbyt wysoka. W trzecim kwartale 2025 roku jedynie 21% badanych oceniło firmy deweloperskie pozytywnie, podczas gdy 36% wyraziło opinię negatywną. Równocześnie blisko 70% ankietowanych uznało zjawisko „patodeweloperki” za powszechne.

Co istotne, aż 48% respondentów deklaruje brak zaufania do deweloperów, a 55% nie zgadza się ze stwierdzeniem, że uczciwie opisują swoje inwestycje – to wzrost o 6 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Paradoksalnie więc, choć wejście w życie przepisów o jawności cen zwiększyło zainteresowanie ofertami z rynku pierwotnego, zamieszanie towarzyszące ich wdrożeniu mogło chwilowo negatywnie wpłynąć na wizerunek branży deweloperskiej.

Jak podkreśla Katarzyna Kuniewicz:  – Kupujący coraz częściej rozważają ofertę firm deweloperskich nie z powodu większego zaufania czy przekonania o wyższej jakości ich inwestycji, lecz dlatego, że bezpieczeństwo takiego zakupu znacząco wzrosło w ostatnich latach. Nowe regulacje i większa przejrzystość rynku sprawiły, że takie decyzje zakupowe podejmowane są dziś z większym poczuciem kontroli i mniejszym ryzykiem.

Z nieco innym wyzwaniem mierzą się agenci nieruchomości. W trzecim kwartale 2025 roku 36% badanych uznało ich wsparcie przy zakupie za zbędny wydatek, podczas gdy 28% oceniło je jako pomocne i warte swojej ceny. W przypadku sprzedaży proporcje te są bardziej zrównoważone, co pokazuje, że rola pośredników wciąż budzi mieszane odczucia.

Dane z raportu Otodom ujawniają jednak niepokojący trend – zaufanie do agentów maleje wraz z upływem czasu od transakcji. O ile osoby aktualnie w procesie zakupu pozytywnie oceniają współpracę z pośrednikami, to już po roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wśród tych, którzy kupili mieszkanie ponad 12 miesięcy temu, aż 39% uznaje usługi agenta za zbędny wydatek. Podobnie myśli 42% sprzedających i 38% wynajmujących długoterminowo.

Całościowy obraz wskazuje, że polski rynek nieruchomości zmaga się dziś z kryzysem oczekiwań. Pozytywne nastroje obecne w trakcie procesu zakupu często przekształcają się w rozczarowanie po jego zakończeniu. Branża potrzebuje nie tylko lepszych technik sprzedażowych, ale przede wszystkim nowego podejścia do obsługi posprzedażowej i większej transparentności w realizacji obietnic składanych klientom – podsumowuje Agata Stachowiak.

Rynek biurowy w regionach przyspiesza, ale deweloperzy wstrzymują nowe projekty. Pustostany będą spadać

0

Zwiększa się zainteresowanie powierzchnią biurową na rynkach regionalnych. Od początku 2025 r. popyt sięgnął 528,7 tys. mkw., a więc był wyższy niż w tym samym okresie minionego roku – wynika z najnowszych danych CBRE. Najwięcej wynajęto w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Aktywność deweloperów jest niska. W III kwartale br. do użytku oddane zostały trzy biurowce, a w budowie pozostaje 200 tys. mkw. powierzchni. Jak wskazują eksperci CBRE, ograniczona liczba inwestycji będzie powodować spadek pustostanów oraz wzrost wysokości czynszów, zwłaszcza na rynku krakowskim, trójmiejskim i poznańskim, gdzie poziom pustostanów jest najniższy.

Liderem pod względem popytu w miastach regionalnych pozostaje Kraków, w którym od początku roku wynajęto 211 tys. mkw. Zapotrzebowanie na powierzchnię do pracy napędzają tam przede wszystkim firmy z sektora nowych technologii i usług dla biznesu. Dużym zainteresowaniem cieszy się również Wrocław, gdzie wynajęto 107,3 tys. mkw., oraz Trójmiasto, w którym podpisano kontrakty na 71,7 tys. mkw. W sumie w ośmiu największych miastach w Polsce popyt na biura wyniósł 528,7 tys. mkw., co oznacza wzrost o 7 proc. w ujęciu rocznym. Większość umów to renegocjacje (54 proc.), ale znaczny udział miały także nowe kontrakty (36 proc.).

Branżą, która w największym stopniu odpowiadała za umowy na powierzchnię biurową na rynku regionalnym, są usługi z obszaru nowych technologii. Jej udział w całkowitym popycie w bieżącym roku sięgnął jednej piątej. Na kolejnych miejscach znalazły się przemysł i usługi dla biznesu (po 16 proc.). W III kwartale zauważalny zaczął być także wzrost aktywności sektora publicznego.

Mały ruch w inwestycjach

Inwestorzy nie kwapią się do rozpoczynania nowych przedsięwzięć, przez co powierzchnia w budowie pozostaje na stałym poziomie 200 tys. mkw. Do użytku oddana zostanie przed końcem 2027 r.

W minionym kwartale na regionalnym rynku biurowym ukończone zostały tylko trzy obiekty. W Krakowie zrealizowano jeden budynek biurowy oraz drugi mixed-use, w którym znajdą się zarówno biura, jak i mieszkania. Nowy biurowiec zyskali również najemcy w Lublinie. Łącznie na rynku przybyło raptem 15,6 tys. mkw. podaży. Brakuje nowych projektów, w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie rozpoczęła się żadna kolejna inwestycja. Tak niska aktywność deweloperów będzie dalej regulować rynek i wpływać na spadek stóp pustostanów, wzrost czynszów i wydłużenie okresów najmu z 5 do 7 lat. Dotyczy to głównie trzech rynków regionalnych w Krakowie, Trójmieście i Poznaniu. W tych pierwszych dwóch od września obserwujemy duży ruch po stronie nowych projektów inwestycyjnych, głównie z rynku amerykańskiego, co powinno w dalszym ciągu obniżać poziom pustostanów w tych lokalizacjach mówi Mariusz Wiśniewski, szef rynków regionalnych w dziale biurowym w CBRE.  

Uśredniony poziom pustostanów na regionalnym rynku biurowym sięga 17,7 proc. Najwyższy jest w Katowicach (23,4 proc.) i we Wrocławiu (21,8 proc.). Natomiast najmniej dostępnej powierzchni znajduje się w Szczecinie (6,8 proc.) oraz w Lublinie (10,3 proc.).

Zaległości alimentacyjne biją kolejne rekordy – prawie 17 mld zł i 288 tys. dłużników

W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor kwota zaległości alimentacyjnych przekroczyła na koniec września 2025 r. poziom 16,9 mld zł. To o ponad 800 mln zł więcej niż rok wcześniej i aż o 6,7 mld zł więcej niż w 2021 roku. W bazie widnieje obecnie blisko 288,5 tys. osób niepłacących alimentów, a przeciętny dług jednego rodzica wynosi już 58,6 tys. zł. Dynamika wzrostu zobowiązań alimentacyjnych utrzymuje się na poziomie znacznie wyższym niż w przypadku innych segmentów zadłużenia gospodarstw domowych.

Województwa z największym udziałem dłużników

Największy odsetek dłużników alimentacyjnych względem populacji występuje w województwie warmińsko-mazurskim. Najwyższe średnie zadłużenie przypada natomiast na Mazowsze – 65,3 tys. zł. Relatywnie najniższe zaległości widoczne są w woj. lubuskim (50,4 tys. zł) oraz śląskim (51,6 tys. zł). Z danych wynika, że problem ma charakter strukturalny – nie dotyczy wyłącznie regionów o niższym PKB per capita, lecz w podobnym stopniu obszarów zurbanizowanych, gdzie występuje większa skala pracy nierejestrowanej i trudniejsza egzekucja świadczeń.

Ponad połowa alimenciarzy ma także inne niespłacane długi

Aż 52 proc. osób z zaległościami alimentacyjnymi posiada również inne niespłacone zobowiązania – kredyty konsumpcyjne, pożyczki pozabankowe, zaległe rachunki za media czy kary administracyjne. W praktyce oznacza to, że niealimentacja jest często elementem szerszego problemu niewypłacalności lub unikania formalnego zatrudnienia. Brak wykazywanych dochodów ogranicza możliwości egzekucji komorniczej i przesuwa część kosztów utrzymania dzieci w stronę finansów publicznych.

Wzrost wydatków państwa mimo formalnego spadku liczby wypłat

Z Funduszu Alimentacyjnego każdego roku wypłacanych jest od 1,9 do 2,6 mln świadczeń. Choć liczba świadczeniobiorców maleje, nie jest to efektem poprawy ściągalności, lecz zamrożenia kryterium dochodowego. Co istotne, od października 2024 r. maksymalna wysokość świadczenia wzrosła z 500 do 1000 zł, co oznacza, że koszt programu dla budżetu może w 2025 r. podwoić się mimo mniejszej liczby beneficjentów. Dodatkowe koszty ponoszą gminy, które prowadzą działania windykacyjne w imieniu Skarbu Państwa, nierzadko zakończone brakiem skuteczności.

Banki przyspieszają akcję kredytową. Wrzesień z silnym odbiciem – boom na hipoteki i gotówkowe

Wrzesień 2025 r. przyniósł bardzo wyraźne ożywienie na rynku finansowania konsumenckiego i mieszkaniowego. Według danych BIK banki i SKOK-i udzieliły aż o 52,4% więcej kredytów mieszkaniowych i o 18,8% więcej kredytów gotówkowych niż rok wcześniej. Wartościowo dynamika była jeszcze silniejsza – odpowiednio +62,8% i +21,3% r/r.

Jedynym produktem, który nadal pozostaje w recesji, są kredyty ratalne (–8,9% r/r w ujęciu liczbowym). W segmencie kart kredytowych sprzedaż pozostaje stabilna, z symbolicznym spadkiem liczby nowo wydanych kart (–0,6%) i wzrostem wartości przyznanych limitów (+5,1%).

Boom na kredyty mieszkaniowe – nowy rekord

Wrzesień okazał się najlepszym miesiącem w historii rynku hipotek – łączna wartość udzielonych kredytów wyniosła 10,67 mld zł, przebijając dotychczasowy rekord ze stycznia 2024 r. Głównym powodem są rosnące realnie dochody gospodarstw domowych oraz spadek oprocentowania po serii obniżek stóp procentowych. Średnia wartość kredytu mieszkaniowego wzrosła do 448,9 tys. zł (+6,8% r/r).

Eksperci zwracają jednak uwagę, że utrzymanie tak wysokiej dynamiki zależeć będzie od globalnej stabilności geopolitycznej. W scenariuszu deeskalacji konfliktów popyt może nawet przyspieszyć.

Kredyty gotówkowe: segment wysokokwotowy napędza rynek

Wysoką dynamikę odnotował również rynek kredytów gotówkowych. Wzrosty generują głównie kredyty powyżej 50 tys. zł – średnia wartość nowego finansowania wzrosła do 26,4 tys. zł. Sprzyja temu jednoczesne wydłużanie okresów kredytowania, spadek kosztu kapitału i wzrost realnych dochodów. Łącznie w dziewięć miesięcy 2025 r. banki udzieliły gotówkowych finansowań na ponad 90 mld zł – co otwiera drogę do rocznego rekordu.

Kredyty ratalne: ofiara spadku zainteresowania mikropłatnościami

Na drugim biegunie znajdują się kredyty ratalne – jedyny segment z trwałą recesją. Spadek wynika głównie z mętnienia rynku BNPL i mniejszej skali „przerzucania” spóźnionych zobowiązań z sektora pozabankowego do bankowego. Co ciekawe, średnia kwota kredytu ratalnego rośnie (2 154 zł; +9,2% r/r), dzięki czemu segment dużych zakupów utrzymuje się na plusie. Dekonsumpcja dotyczy przede wszystkim zakupów o niskiej wartości.

Stabilna jakość portfela – ale sygnał ostrzegawczy z kart kredytowych

Wskaźniki jakości kredytów pozostają w bezpiecznym zakresie. Poprawia się spłacalność kredytów mieszkaniowych i gotówkowych, ale na szczególną uwagę zasługuje rosnąca szkodowość kart kredytowych – tylko o 0,02 p.p. niższa niż kredytów gotówkowych. Jeśli trend się utrzyma, karty mogą stać się najbardziej ryzykownym produktem konsumenckim.

RPP po październikowej obniżce stóp do 4,50% może zrobić pauzę w listopadzie

Na posiedzeniu w dniach 7-8 października Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o obniżeniu stopy referencyjnej do poziomu 4,50% – o 0,25 punktu procentowego. Ta decyzja okazała się dla części rynku niespodziewana, ponieważ oczekiwania były mocno podzielone – w połowie za pozostawieniem stóp, w połowie za obniżką.

Z perspektywy listopadowego posiedzenia taki ruch to zmiana punktu odniesienia. Po pierwsze, RPP już skorzystała z przestrzeni do luzowania co oznacza, że opcja kolejnej obniżki jest mniejsza. Po drugie, skoro decyzja październikowa była szybsza lub bardziej zdecydowana niż wielu się spodziewało, to Rada może być skłonna do ostrożniejszego podejścia teraz, czyli tzw. pauzy, albo przynajmniej opóźnienia kolejnego ruchu.

Z jednej strony dane wspierające luzowanie pozostają: inflacja według szybkiego szacunku wyniosła we wrześniu ~2,9% r/r, co sugeruje, że presje cenowe osłabły. Z drugiej strony jednak, RPP w komunikacie po październiku wyraźnie wskazała, że dalsze kroki zależą od napływających danych – zwłaszcza w obszarze dynamiki płac, cen energii i aktywności gospodarczej.

W związku z tym, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na listopad jest utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie – RPP może uznać, że uwzględniła już główną część oczekiwanego ruchu i chce poczekać na kolejne dane, zanim podejmie decyzję o dalszym luzowaniu. Jeśli jednak dane za październik-listopad pokażą wyraźne przyspieszenie inflacji bazowej lub wzrost presji płacowej > 6–7% rok do roku, to Rada może wstrzymać się z dalszymi obniżkami, lub rozważyć podwyżkę stóp, choć taki scenariusz wydaje się obecnie mniej prawdopodobny.

Dla rynku kredytowego i depozytowego kluczowe będzie, jak RPP opisała swoje perspektywy: czy mówi o możliwości dalszego łagodzenia, czy raczej o pauzie w obliczu niepewności. Ten ton komunikacji może być równie ważny jak sama decyzja.

Podsumowując: po październikowej niespodziance, RPP prawdopodobnie przejdzie w tryb obserwacji w listopadzie – czyli stopy pozostaną na poziomie ~4,50 % w najbliższym czasie, a rynek będzie uważnie analizował komunikat Rady i dane za kolejne miesiące.

Decyzja Fed dziś wieczorem: oczekiwana obniżka stóp o 0,25 pp, ale brak jasnych sygnałów co do dalszej polityki FOMC

Dzisiaj poznamy decyzję ws. stóp procentowych w USA, w związku z kończącym się 2-dniowym posiedzeniem Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Rynek z ponad 99% pewnością oczekuje obniżki stóp procentowych o 0.25 punktu procentowego i sprowadzenia głównej stopy federalnej do poziomu 3.75-4.0%. Choć ten krok wydaje się przesądzony, wśród członków komitetu monetarnego nadal panują istotne rozbieżności dotyczące dalszego kierunku polityki pieniężnej, co może rzutować na kolejne decyzje w najbliższych miesiącach.

Październikowe posiedzenie odbędzie się w szczególnym momencie – bez publikacji nowych projekcji makroekonomicznych ani prognoz dotyczących stóp procentowych. Ograniczona dostępność danych gospodarczych, wynikająca m.in. z częściowego paraliżu administracji rządowej, oraz wyraźne różnice zdań wśród członków FOMC sprawiają, że Jerome Powell najprawdopodobniej powstrzyma się od przekazywania konkretnych sygnałów co do przyszłych kroków Rezerwy Federalnej. Brak jednoznacznej komunikacji może dodatkowo zwiększyć niepewność rynkową i utrudnić interpretację kierunku polityki Fed w kolejnych miesiącach.

W centrum uwagi decydentów znajduje się obecnie rynek pracy, zwłaszcza w kontekście ostatnich, słabszych od oczekiwań danych inflacyjnych. Stabilność oczekiwań inflacyjnych pozwala przewodniczącemu Powellowi przesunąć akcent w stronę wspierania zatrudnienia oraz dążyć do przywrócenia tzw. neutralnej polityki monetarnej – takiej, która ani nie stymuluje, ani nie ogranicza wzrostu gospodarczego. Mimo to część członków FOMC wciąż dostrzega poważne ryzyka związane z utrzymującą się inflacją. We wrześniu inflacja bazowa – nieuwzględniająca cen żywności i energii – wyniosła 3% r/r, co pozostaje istotnie powyżej celu Fed wynoszącego 2%. Największe obawy budzi szczególnie segment usług, w którym presja cenowa pozostaje uporczywa i trudna do opanowania.

Na horyzoncie pojawiają się również sygnały, że Fed może zdecydować się na zakończenie programu zacieśniania ilościowego (QT). Wzrost napięć na rynkach finansowych oraz rosnące oznaki stresu na rynku pieniężnym skłaniają część analityków do przewidywań, iż dalsza redukcja bilansu Fed – który obecnie wynosi około 6.6 biliona USD – może zostać wstrzymana. Takie posunięcie miałoby na celu stabilizację warunków płynnościowych i uniknięcie dalszych zakłóceń w funkcjonowaniu systemu finansowego.

Nie bez znaczenia pozostają także głębokie podziały wewnątrz samego FOMC. Podczas gdy niektórzy członkowie, jak Stephen Miran, mogą optować za bardziej zdecydowaną obniżką stóp o 0.5 punktu procentowego, inni – w tym Jeff Schmid – sprzeciwiają się jakimkolwiek zmianom. Tak duże rozbieżności mogą sprawić, że październikowa decyzja, choć oczekiwana przez rynek, będzie jedynie tymczasowym kompromisem, a nie wyraźnym sygnałem co do długofalowej strategii Fed.

W świetle tej niepewności nie należy się spodziewać, że Jerome Powell zasygnalizuje kierunek polityki pieniężnej na grudniowym posiedzeniu. Różnice zdań, brak świeżych danych makroekonomicznych oraz trudne do przewidzenia otoczenie gospodarcze sprawiają, że Rezerwa Federalna pozostaje ostrożna i niechętna do składania jednoznacznych deklaracji. W rezultacie inwestorzy będą musieli jeszcze dłużej operować w warunkach zwiększonej niepewności, oczekując na kolejne sygnały płynące zarówno z gospodarki realnej, jak i z samego Fed.

Zmiany w imporcie z Ukrainy. Koniec pełnej swobody – wracają limity i mechanizmy ochronne

Od 29 października Unia Europejska kończy z pełnym, wyjątkowym otwarciem rynku na towary rolne z Ukrainy. Zastępuje je nowa umowa — bardziej zrównoważona i podobna do wcześniejszych zasad handlu sprzed wojny.

Ministerstwo Rolnictwa podkreśla, że to oznacza mocniejsze zabezpieczenie unijnego rynku, w tym polskich rolników. Nie wszystko, o co zabiegała Polska, udało się uzyskać — ale część kluczowych postulatów została uwzględniona.

Co się zmienia?

• Import z Ukrainy nie będzie już całkowicie wolny od ceł — dla towarów „wrażliwych” wracają limity ilościowe (kontyngenty). Powyżej nich znów pojawią się cła.
Zostaje utrzymany mechanizm ochrony przed tanim importem, tzw. system cen wejścia dla owoców i warzyw.
Wprowadzono nową klauzulę bezpieczeństwa — jeśli sytuacja na rynku jakiegoś kraju UE nagle się załamie, można czasowo zatrzymać import konkretnego towaru.
Nowe przywileje dla Ukrainy będą możliwe tylko wtedy, gdy dostosuje swoje prawo do norm UE (np. w zakresie pestycydów i dobrostanu zwierząt).

A co z zakazem w Polsce?

Ministerstwo przypomina wyraźnie:
w Polsce nadal obowiązuje bezterminowy zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku, słonecznika i części produktów przetworzonych.
Ta decyzja nie jest zmieniana przez nową umowę UE.

Nowa umowa nie dotyczy tylko importu — ułatwi również eksport polskich towarów na Ukrainę, m.in. produktów mleczarskich. Ma działać bardziej symetrycznie niż poprzednia, gdzie UE była bardziej otwarta niż Ukraina.

CBA zatrzymało byłego podsekretarza stanu w KPRM. Śledztwo dotyczy nieprawidłowości w RARS

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Pawła M., byłego podsekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). Postępowanie nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Zatrzymanie byłego wysokiego urzędnika państwowego

Do zatrzymania doszło 23 października 2025 r. Paweł M. pełnił wcześniej funkcje publiczne m.in. sekretarza stanu w MSWiA oraz podsekretarza stanu w KPRM i Ministerstwie Cyfryzacji. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty powoływania się na wpływy w Kancelarii Premiera oraz instytucjach państwowych dysponujących środkami publicznymi, a także podjęcia się pośrednictwa w organizacji zamówień publicznych na rzecz konkretnego przedsiębiorcy.

Nieprawidłowości w RARS przedmiotem śledztwa

Śledztwo prowadzone przez Delegaturę CBA w Rzeszowie dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez przedstawicieli Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Według ustaleń śledczych mogło dochodzić do nadużywania przepisów o rezerwach strategicznych, preferencyjnego traktowania wybranych podmiotów gospodarczych oraz akceptowania zawyżonych cen w ramach zamówień publicznych.

Korzyści majątkowe w zamian za wpływy

Z materiału dowodowego wynika, że podejrzany oferował załatwienie zamówień publicznych w zamian za zatrudnienie jego żony oraz uzyskanie do bezpłatnego użytkowania samochodu klasy premium, którego leasing i eksploatację opłacał przedsiębiorca również objęty zarzutami. Łączna wartość uzyskanej korzyści majątkowej miała wynieść co najmniej 60 tys. zł.

Zarzuty i środki zapobiegawcze

Prokurator przedstawił Pawłowi M. zarzuty płatnej protekcji (art. 230 § 1 kk) oraz przyjmowania korzyści majątkowej i osobistej (art. 228 § 1 kk). Wobec podejrzanego zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym: poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, dozór Policji, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.

Czynności prowadzone są w ramach szerokiego postępowania wszczętego na podstawie zawiadomienia złożonego przez Szefa CBA. Do tej pory zarzuty usłyszało już 16 osób, w tym były prezes RARS Michał K. i trzech urzędników agencji. Prokuratura zapowiada kontynuację działań i możliwe dalsze zatrzymania.

CBA zatrzymuje prezydenta Nowego Sącza i jego zastępcę ws. nadużyć przy funduszach UE

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) zatrzymali na terenie województwa małopolskiego sześć osób, podejrzanych o nadużycia oraz o sprzeniewierzenie środków publicznych, w tym funduszy unijnych. Na polecenie Prokuratury Europejskiej zawieszono w czynnościach służbowych prezydenta Nowego Sącza oraz jednego z jego zastępców. Postępowanie dotyczy przetargu publicznego realizowanego przez samorząd.

Zakres działań służb

W dniach 21–23 października 2025 r. Delegatura CBA w Łodzi zatrzymała sześć osób. Wśród nich znaleźli się prezydent Nowego Sącza, jego zastępca oraz pracownicy Centrum Pozyskiwania Funduszy i Przedsiębiorczości oraz Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego SA. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Europejskiej.

Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). CBA zabezpieczyło dokumentację i sprzęt elektroniczny w miejskich instytucjach zaangażowanych w projekty z użyciem środków publicznych.

Zarzuty i środki zapobiegawcze

23 października prezydent miasta oraz jego zastępca usłyszeli zarzuty związane z pełnionymi funkcjami. Cztery pozostałe osoby zatrzymane wcześniej – w tym wysoki rangą urzędnik Urzędu Miasta – również usłyszały zarzuty. Prokuratura Europejska nie ujawnia treści zarzutów, powołując się na dobro postępowania.

Wobec czterech osób prokurator wystąpił o tymczasowy areszt, jednak Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie uwzględnił wniosków. Prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia.

Natychmiastowe zawieszenie władz miasta

28 października Europejski Prokurator Delegowany zdecydował o natychmiastowym zawieszeniu w obowiązkach prezydenta miasta, jednego z jego zastępców oraz kierownika jednej z miejskich jednostek organizacyjnych. Wobec wszystkich zastosowano również środki zapobiegawcze – poręczenie majątkowe w wysokości 150 tys. zł (ok. 34 tys. euro), zakaz wstępu do Urzędu Miasta oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.

Postępowanie ma charakter rozwojowy i stanowi kolejną realizację w prowadzonym śledztwie. Prokuratura Europejska zapowiedziała dalsze czynności procesowe, możliwe są kolejne zatrzymania.

Orlen z nowym przewodniczącym rady nadzorczej

0

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu dokonało rekonstrukcji rady nadzorczej. Z funkcji odwołano przewodniczącego Wojciecha Popiołka, jego zastępcę Michała Gajdusa oraz członka rady Kazimierza Mordaszewskiego. Nowym przewodniczącym został Przemysław Ciszak – dotychczasowy członek rady, powołany bezpośrednio z rekomendacji Skarbu Państwa.

Zmiany zostały przeprowadzone na formalny wniosek głównego akcjonariusza – czyli Skarbu Państwa, który kontroluje 49,9 proc. kapitału zakładowego. Jednocześnie NWZ zdecydowało o rozszerzeniu składu rady nadzorczej do 11 osób. Oznacza to, że do obsadzenia pozostają jeszcze trzy miejsca – dwa decyzją akcjonariuszy podczas wznowionej części obrad 13 listopada oraz jedno z bezpośredniego wskazania ministra aktywów państwowych.

W radzie pozostali m.in. Katarzyna Łobos (sekretarz), Ewa Gąsiorek, Tomasz Zieliński, Mikołaj Pietrzak, Piotr Wielowieyski, Marian Sewerski i Ewa Sowińska. Skład został więc przebudowany częściowo, nie w całości — ale kierunek jest czytelny: wzmocnienie kontroli właścicielskiej Skarbu Państwa jeszcze przed zakończeniem procesu odwołań i powołań kolejnych członków.

Zielone światło dla roszczeń wobec Obajtka i poprzedniego zarządu

Równolegle NWZ upoważniło obecny zarząd Orlenu do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wobec dwóch byłych menedżerów: prezesa Daniela Obajtka oraz członka zarządu Michała Roga, którzy pełnili funkcje od 2018 do lutego 2024 r. To sygnał kontynuacji procesu rozliczania decyzji poprzednich władz koncernu – zarówno polityczny, jak i potencjalnie finansowo-prawny.

Przyjęto także zmiany w statucie spółki oraz zgodę na wniesienie do Polskiej Spółki Gazownictwa (PSG) warszawskiego oddziału Laboratorium Pomiarowo-Badawczego PGNiG jako aportu niepieniężnego. Orlen obejmie w zamian nowe udziały w podwyższonym kapitale PSG. To kolejny krok w porządkowaniu aktywów po fuzji z PGNiG, przy możliwej konfiguracji dalszych wydarzeń strukturalnych w segmencie gazowym.

Kontynuacja obrad NWZ została zaplanowana na 13 listopada. To wtedy zapadną decyzje o obsadzeniu pozostałych miejsc w radzie nadzorczej – co przesądzi o ostatecznym układzie sił kontrolnych w największej polskiej spółce giełdowej.

Żabka przyspiesza ekspansję i wzrost zysków – 2,93 mld zł EBITDA i 1 127 nowych sklepów po 9 miesiącach 2025

Grupa Żabka po trzech kwartałach 2025: wzrost powyżej rynku, dalsze przyspieszenie ekspansji i znaczący wzrost rentowności. Solidny wzrost sprzedaży i dynamiczny rozwój sieci, wspierany efektywnością operacyjną, napędza wzrost rentowności netto oraz skuteczną redukcję zadłużenia.

Skorygowany wynik EBITDA wzrósł o 16,5% do 2,93 mld zł narastająco na koniec września br., co było efektem rozwoju sieci, wzrostu LfL oraz dyscypliny kosztowej. Marża skorygowanego EBITDA wzrosła o 0,3 p.p., osiągając poziom 12,6%. Z kolei korygowany zysk netto w okresie trzech kwartałów 2025 r. wyniósł 649 mln zł, co oznacza wzrost o 54,6% w porównaniu do poprzedniego roku. Przełożyło się to na wzrost marży skorygowanego zysku netto do 2,8% (wobec 2,1% rok wcześniej).

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje:

Rezultaty osiągnięte po trzech kwartałach 2025 roku dowodzą, że komunikowana podczas IPO  strategia przynosi wymierne efekty i pozwala nam z determinacją oraz konsekwencją zwiększać wartość Grupy Żabka. Utrzymujemy stabilny wzrost we wszystkich kluczowych obszarach działalności, wykorzystując synergie między rozwojem sieci, cyfryzacją i innowacjami produktowymi. Dynamicznie przyspieszamy ekspansję – jesteśmy na dobrej drodze do przekroczenia zaktualizowanego celu ponad 1 300 nowych otwarć w tym roku oraz do osiągnięcia celu około 16 tysięcy sklepów w Polsce i Rumunii do końca 2028 roku. Konsekwentnie wzmacniamy pozycję Grupy Żabka jako nowoczesnego i efektywnego ekosystemu modern convenience, który odpowiada na codzienne  potrzeby klientów, wspiera zrównoważony rozwój i buduje długoterminową wartość dla akcjonariuszy.

Tomasz Blicharski, Group Chief Strategy & Development Officer, dodaje:

Efektywny model biznesowy pozwala nam konsekwentnie umacniać pozycję i zwiększać udział w rynku, który według firmy Nielsen wyniósł 10,7% na koniec września 2025 roku. Utrzymujemy wysokie tempo ekspansji, korzystając z dużej dostępności atrakcyjnych lokalizacji, wykorzystując potencjał konwersji handlu tradycyjnego na nowoczesny format convenience. Nasz model biznesowy jest atrakcyjny na rynku, co skutecznie przekłada się na zainteresowanie kandydatów na franczyzobiorców. W Rumunii sieć Froo dynamicznie zwiększa skalę działalności, stając się jednym z najszybciej rozwijających się formatów convenience na rynku. Wzrost sprzedaży porównywalnej (LfL) wspierają m.in. jeszcze lepsze dostosowywanie formatu naszych sklepów do preferencji klientów oraz inicjatywa SprzedawcaPRO, w ramach której m.in. sprzedawcy promują wybrane produkty przy kasach. Dodatkowo przyspieszamy rozwój DCO poprzez własne usługi kurierskie, uruchomienie usługi z obszaru fintech, oraz rozszerzając dostępność naszych usług e-grocery o nowe miasto – Wrocław.

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka, powiedziała:

Jesteśmy zadowoleni z naszych wyników za pierwsze dziewięć miesięcy tego roku, które zostały osiągnięte dzięki utrzymującym się dobrym rezultatom osiąganym w ramach podstawowej działalności. Nasza efektywność operacyjna oraz rygorystyczne zarządzanie kosztami pozwoliły nam poprawić skorygowaną marżę EBITDA, pomimo niekorzystnych warunków pogodowych. Utwierdza nas to w przekonaniu o możliwości osiągnięcia umiarkowanej poprawy skorygowanej rocznej marży EBITDA w górnym zakresie przedziału 12–13%. Znacząco wzmocniliśmy również naszą strukturę kapitałową i obniżyliśmy koszty finansowania. Po udanej emisji obligacji w maju br., we wrześniu poprawiliśmy warunki finansowania poprzez wydłużenie terminów zapadalności i obniżenie marż kredytowych. W połączeniu z korzyściami podatkowymi pozwoliło nam to osiągnąć marżę zysku netto po pierwszych 9 miesiącach br. na poziomie 2,8%. Ten kierunek rozwoju dobrze pozycjonuje nas do realizacji naszych oczekiwań, z marżą skorygowanego zysku netto zbliżającą się do naszego celu 3% już w 2025 roku.

Kluczowe informacje nt. wyników Grupy Żabka po 9M 2025 roku:

  • Przychody ze sprzedaży w trzech kwartałach 2025 r. zwiększyły się o 14,1%, do 20,23 mld zł.  Tylko w trzecim kwartale wyniosły 7,44 mld zł, co oznacza poprawę o 13,1%. Wzrost był efektem rozwoju organicznego, napędzanego solidną dynamiką LfL i rozbudową sieci sklepów Żabka w Polsce oraz dobrymi wynikami Nowych Silników Wzrostu (NGE), czyli działalności Grupy w Rumunii i kanałów cyfrowych (DCO).
  • Sprzedaż do klienta końcowego po dziewięciu miesiącach 2025 r. kształtowała się na poziomie około 23,27 mld zł, czyli o 14,1% wyższym niż rok wcześniej. W trzecim kwartale wzrosła o 13,6%, do niemal 8,52 mld zł.
  • Pomimo niesprzyjających warunków pogodowych w 2025 roku, sprzedaż porównywalna LfL wzrosła o 5,5%, a w samym trzecim kwartale zwiększyła się o 4,5%. Dynamikę wspierały ulepszona oferta produktowa, szczególnie w segmencie dań gotowych (QMS).
  • Dzięki utrzymującemu się dynamicznemu wzrostowi sprzedaży oraz wdrożonym programom efektywności kosztowej, skorygowany wynik EBITDA w trzecim kwartale zwiększył się o 14,3% rok do roku, do poziomu 1,28 mld zł. W ciągu dziewięciu miesięcy br. wynik ten wzrósł o 16,5%, do 2,93 mld zł. Marża skorygowanego wyniku EBITDA wzrosła do 15% w trzecim kwartale (wobec 14,9% rok wcześniej) oraz 12,6% po trzech kwartałach (12,3% rok wcześniej).
  • Grupa Żabka zwiększyła udziały rynkowe, umacniając pozycję największej sieci convenience w Europie. W ciągu dziewięciu miesięcy 2025 r. otwarto 1 127 nowych sklepów, o 130 więcej niż w tym samym okresie 2024 r. W efekcie na koniec września działało już 12 099 placówek w Polsce i Rumunii, o 11% więcej niż przed rokiem. Zgodnie ze zaktualizowanymi planami ekspansji, Grupa Żabka ocenia potencjał połączonych rynków polskiego i rumuńskiego na blisko 27 000 sklepów.
  • Segment NGE, obejmujący biznesy cyfrowe oraz działalność w Rumunii, osiągnął w okresie 9 miesięcy 2025 r. sprzedaż do klienta końcowego w wysokości około 1,12 mld zł, co oznacza wzrost o 42,5% w ujęciu rocznym. Od startu w maju 2024 r. do końca września br. sieć Froo rozwinęła się do 122 placówek, z czego 67 sklepów otwartych zostało w trzech kwartałach 2025 r. Biznesy DCO osiągnęły dodatni wynik EBITDA, głównie dzięki lepszym rezultatom w obszarach e-grocery i cateringu dietetycznego (D2C).
  • Skorygowany zysk netto w trzech kwartałach 2025 r. wyniósł 649 mln zł, co oznacza wzrost o 54,6% w porównaniu do poprzedniego roku. W trzecim kwartale kształtował się na poziomie 505 mln zł wobec 341 mln zł rok wcześniej (+48%).
  • Wolne przepływy pieniężne utrzymały się na solidnym poziomie 1,8 mld zł, nieznacznie (o 5,4%) zmniejszając się rok do roku. W trzecim kwartale br. wyniosły 639 mln zł wobec 647 mln zł przed rokiem (-1,2%).
  • Nakłady inwestycyjne (CAPEX) w okresie dziewięciu miesięcy 2025 r. wyniosły 1,08 mld zł, co oznacza wzrost o 3,1% r/r. Inwestycje objęły rozbudowę sieci oraz rozwój oferty DCO, w tym Maczfit, Dietly.pl, Nano, Żabka Jush i delio.
  • W ciągu roku Grupa Żabka zmniejszyła wskaźnik zadłużenia netto do skorygowanego EBITDA post-rent o 0,4x do poziomu 1,0x na koniec września 2025 r., wspierana solidnymi przepływami pieniężnymi i wzrostem skorygowanej EBITDA.
Podsumowanie wyników za 3Q 2025 i 9M2025
W mln PLN 3Q 2025 3Q 2024 Zmiana 9M 2025 9M 2024 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 7 440 6 578 +13,1% 20 230 17 726 +14,1%
Zysk brutto ze sprzedaży 1 514 1 345 +12,6% 3 655 3 174 +15,2%
EBITDA 1 226 1 093  +12,2% 2 773 2 472 +12,2%
Skorygowany wynik EBITDA* 1 279  1 119 +14,3% 2 932 2 518 +16,5%
Wynik netto 463 319 +45,2% 530 377 +40,5%
Skorygowany wynik netto** 505 341 +48,0% 649 420 +54,6%

 

Wybrane KPI i mierniki efektywności

(wszystkie marże obliczone na podstawie sprzedaży do klienta końcowego)

3Q 2025 3Q 2024 Zmiana 9M 2025 9M2024 Zmiana
Skonsolidowana sprzedaż do klienta końcowego, w mln PLN*** 8 517 7 499 +13,6% 23 268 20 392 +14,1%
Liczba sklepów na koniec okresu

w tym Rumunia

      12 099

122

10 906

26

+10,9%

+369,2%

Wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL) 4,5% 6,0% -1,5 p.p. 5,5% 8,6% -3,2 p.p.
Nowo uruchomione sklepy (brutto)

w tym Rumunia

      1 127

67

997

26

+13%

+157,7%

Marża EBITDA 14,4% 14,6%  -0,2 p.p. 11,9% 12,1% -0,2 p.p.
Marża skorygowanego wyniku EBITDA* 15,0% 14,9% +0,1 p.p. 12,6% 12,3% +0,3 p.p
Marża zysku netto 5,4% 4,2% +1,2 p.p. 2,3% 1,8% +0,4 p.p.
Marża skorygowanego zysku netto** 5,9% 4,5% +1,4 p.p. 2,8% 2,1% 0,7 p.p.

* Skorygowany wynik EBITDA obliczony jako EBITDA przed uwzględnieniem czynszów z tytułu najmu i marż obliczonych na podstawie sprzedaży do klienta końcowego

** Skorygowany wynik netto obejmuje zysk netto powiększony o korekty EBITDA, po uwzględnieniu efektu podatkowego

***Sprzedaż realizowana przez sklepy działające pod szyldem Żabka, a także przez tzw. Nowe Silniki Rozwoju. Wielkość ta nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży Spółki. 

Aktualizacja strategii

Zgodnie z aktualizacją strategii opublikowaną 30 września br., Grupa Żabka planuje znaczące przyspieszenie rozwoju sieci sklepów. Cel otwarć na lata 2025–2028 został podniesiony do ponad 1 300 placówek wobec 1 300 w 2025 roku oraz 1 000 na lata 2026 – 2028 w dotychczasowych planach. W efekcie na koniec 2028 r. sieć będzie liczyła około 16 tys. sklepów, czyli o około 1 500 więcej, niż zakładano podczas debiutu na GPW. Podstawą strategii wzrostu pozostaje rozwój organiczny. Nie wyklucza to jednak fuzji i przejęć wzmacniających pozycję Grupy lub umożliwiających jej wejście na nowe rynki.

400 mln warte grunty sprzedane za 23 mln. Tusk: „Transakcję zamknięto w 24 godziny, 12 dni przed końcem władzy PiS”

Podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Ministrów premier Donald Tusk zapowiedział zdecydowane działania państwa w trzech kluczowych obszarach: wyjaśnienia nieprawidłowości w tzw. aferze CPK, rozliczenia nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości oraz zmian legislacyjnych w Karcie Nauczyciela dotyczących godzin ponadwymiarowych. Premier podkreślił, że państwo musi reagować stanowczo tam, gdzie są uzasadnione podejrzenia nadużyć, oraz skutecznie naprawiać prawo tam, gdzie wymaga ono korekt.

– Afera CPK z całą ostrością pokazuje, dlaczego wyjaśnianie takich spraw wymaga dokładnej i czasochłonnej pracy. Na kilometr widać, że mamy do czynienia ze skandalem. Smród korupcji wokół tej sprawy jest nie do zniesienia – powiedział Donald Tusk, zapowiadając pełną determinację rządu w doprowadzeniu sprawy do końca.

Kontrowersyjna sprzedaż działki pod CPK

Centralnym punktem obrad była sprawa sprzedaży strategicznej działki we wsi Zabłotnia, przeznaczonej pod budowę linii Kolei Dużych Prędkości w ramach projektu CPK. Premier ujawnił, że 160-hektarowy teren, którego wartość – w kontekście inwestycji – mogła sięgać nawet 400 mln zł, został sprzedany przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa za niecałe 23 mln zł.

Transakcję przeprowadzono w ekspresowym tempie – na 12 dni przed końcem rządów PiS, a formalności i akt notarialny miały zostać sfinalizowane w ciągu 24 godzin – między 30 listopada a 1 grudnia 2023 r.

Premier przypomniał także, że już 24 listopada 2023 r. Marcin Horała – pełnomocnik rządu ds. CPK – otrzymał od ówczesnego prezesa CPK ostrzeżenie o możliwych nieprawidłowościach w tej sprawie, ale nie zareagował.

Władze CPK zawiadomiły prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa 30 lipca 2025 r., a śledztwo zostało wszczęte.

Wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze

Szef rządu odniósł się również do najnowszych informacji o wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Według śledczych polityk miał popełnić 26 przestępstw, w tym założyć i kierować zorganizowaną grupą przestępczą działającą – jak wskazano – w porozumieniu z innymi osobami.

– Pierwszy raz w historii Polski minister sprawiedliwości jest podejrzany o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą – podkreślił premier Tusk.

Zarzuty mają dotyczyć m.in. przywłaszczenia środków Funduszu Sprawiedliwości, niegospodarności oraz działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez osoby trzecie, a także politycznych i osobistych korzyści dla samego ministra.

Premier zadeklarował, że rząd będzie rozliczał nadużycia tam, gdzie doszło do realnej szkody, ale jednocześnie pracuje nad naprawą przepisów, które okazały się wadliwe lub były wykorzystywane w sposób sprzeczny z interesem publicznym. W tym kontekście wspomniał o planowanych zmianach w Karcie Nauczyciela dotyczących rozliczania godzin ponadwymiarowych – mają one zapewnić większą przejrzystość i urealnić planowanie kosztów w oświacie.

Szklane butelki wielorazowe powinny pozostać poza ustawowym systemem kaucyjnym

Od 1 stycznia 2026 roku obecnie funkcjonujące systemy kaucyjne dla szklanych butelek wielokrotnego użytku mają zostać automatycznie włączone do nowego ogólnokrajowego systemu kaucyjnego, który zaczął działać na początku października 2025 r. Nie jest jednak przesądzone, że tak się stanie. Rząd rozważa nowelizację ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, która miałaby dopuścić dobrowolność udziału w systemie dla producentów wykorzystujących już własne, dobrze funkcjonujące modele butelek zwrotnych.

Tego kierunku zmian domaga się Konfederacja Lewiatan, argumentując, że rozszerzenie nowego systemu na szklane butelki wielorazowe osłabiłoby obecny, efektywny model obiegu opakowań stosowany przez polskich producentów napojów i browary.

Piotr Mazurek, ekspert Konfederacji Lewiatan ds. gospodarki obiegu zamkniętego, podkreśla:

– Od dawna apelujemy o wyłączenie butelek ze szkła wielorazowego z obowiązku udziału w ustawowym systemie kaucyjnym. Powinniśmy pozwolić producentom na prowadzenie dotychczasowych, bardzo skutecznych systemów kaucyjnych.

Argument główny: nie psujmy tego, co działa

Zdaniem Lewiatana, obecne systemy depozytowe dla butelek wielorazowych — stosowane zarówno przez największe koncerny piwne, jak i mniejsze lokalne rozlewnie — są tanie, sprawnie działają logistycznie i charakteryzują się wysokim poziomem odzysku. Wprowadzenie tych butelek do nowego państwowego systemu miałoby odwrotny efekt od zamierzonego:

  • spadek liczby butelek w obiegu, bo utrudniona logistyka zniechęci producentów,
  • wyższe koszty operacyjne po stronie firm,
  • większa emisja CO₂ z transportu i przeładunków,
  • więcej odpadów szklanych, bo konsument nie będzie miał tak łatwego procesu zwrotu jak dotychczas.

Lewiatan przekonuje więc, że integracja dobrze funkcjonujących systemów z dużym, nowym i dopiero uruchamianym systemem ustawowym oznaczałaby realny krok wstecz – zarówno gospodarczo, jak i środowiskowo.

Kluczowy dylemat legislacyjny

Producenci nie proszą o zwolnienie z odpowiedzialności środowiskowej — chcą jedynie utrzymać możliwość realizowania jej w ramach własnych, już istniejących modeli kaucyjnych. Nowelizacja ustawy miałaby wprost dopuścić dobrowolność udziału w systemie państwowym dla tych podmiotów, które posiadają własne skuteczne modele zbiórki.

Decyzja rządu przesądzi, czy od 2026 r. branża napojowa będzie zmuszona do reorganizacji efektywnego narzędzia, które od lat działa w Polsce — czy też będzie mogła kontynuować go równolegle, przy zachowaniu transparentnej sprawozdawczości.

Strategiczny zwrot Bumechu: start produkcji biomasy i kontrakt dostaw na 200 tys. ton do 2027 r.

Bumech S.A., śląska spółka notowana na GPW, pozyskała finansowanie w wysokości do 25 mln zł m.in. na rozpoczęcie nowej działalności związaną produkcją biomasy. Środki finansowe w ramach pożyczki inwestycyjnej i obrotowej zapewnił główny akcjonariusz Bumech – Marcin Sutkowski. Kilka dni temu Spółka zawarła z firmą działającą na rynku energetycznym umowę w zakresie określenia zasad sprzedaży i dostaw przez Bumech biomasy typu agro oraz biomasy drzewnej. Spółka szacuje, że maksymalna wartość umowy sprzedaży wynosi około 160 mln złotych netto. Umowa została zawarta na okres do końca kwietnia 2027 r.

Umowa sprzedaży i dostaw 200.000 ton biomasy – o wartości do 160 mln zł – oraz zapowiedziana na początku października nowa inwestycja związana z uruchomieniem własnej produkcji paliwa stałego z biomasy stanowią istotny element realizacji strategii Grupy Bumech. Celem jest rozszerzenie oferty produktowej o paliwa stałe z biomasy – surowiec pożądany przez energetykę zawodową, ciepłownictwo oraz odbiorców indywidualnych. Dzięki temu Grupa – poprzez sprzedaż węgla energetycznego w pakiecie z biomasą – wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom rynkowym.

Znamy ten rynek doskonale, mamy ogólnopolską sieć dystrybucji paliw stałych i nie zamierzamy tego nie wykorzystać, szczególnie w kontekście prognoz wzrostu rynku ekologicznych paliw stałych. Podpisana umowa oraz uruchomienie produkcji pelletu z biomasy to naturalny krok w kierunku zrównoważonej transformacji Grupy Bumech. Widzimy ogromny potencjał w tym segmencie. Projekt ten nie tylko wzmocni naszą pozycję na rynku paliw alternatywnych, ale również wpisuje się w strategię budowania niezależnych, odpornych na wahania koniunktury źródeł dochodu – powiedział Marcin Sutkowski, główny akcjonariusz Bumech S.A.

Na początku października br. Bumech informował, że zainwestuje w uruchomienie produkcji paliwa stałego z biomasy wraz z infrastrukturą do pakowania i dystrybucji. Szacunkowa wartość nakładów w pierwszych etapach przedsięwzięcia wynosi od 11 do 15 mln zł. Spółka zakłada, że produkcja osiągnie docelowo poziom  300.000 ton rocznie, a realizacja projektu będzie się odbywać sukcesywnie i potrwa do 24 miesięcy od momentu nabycia nieruchomości, na której zlokalizowany będzie zakład.

W obecnym otoczeniu regulacyjnym, instytucje, które powinny wspierać przedsiębiorczość, mają ograniczone możliwości finansowania tego typu projektów. W związku z tym osobiście wziąłem na siebie ciężar sfinansowania nowej, uzupełniającej i proekologicznej działalności Grupy. Wierzę w rozwój oraz dywersyfikację Bumechu – nie tylko w kierunku energii odnawialnej, ale również sektora defence. Część środków zostanie przeznaczona na ten cel, a pozostałe zasilą kapitał obrotowy spółki. Liczę, że już w listopadzie poinformujemy o kolejnych postępach naszych prac, zaś produkcja będzie uruchomiona już w pierwszym kwartale 2026 r. – podkreśla Marcin Sutkowski, główny akcjonariusz Bumech S.A.

Inwestycja w sektor biomasy jest kolejnym krokiem w kierunku dywersyfikacji działalności Spółki i wzmocnienia stabilności finansowej Grupy. Bumech konsekwentnie realizuje strategię rozwoju opartą na wykorzystaniu synergii pomiędzy dotychczasową działalnością wydobywczą, remontową i nowymi projektami o charakterze proekologicznym.

Państwo Polskie niestety wciąż traktuje prywatne podmioty w górnictwie w sposób nierówny – bez wsparcia, pozostawiając je samym sobie, podczas gdy spółki państwowe korzystają z wyjątkowo hojnej, acz niezgodnej z prawem, pomocy publicznej i mają przewagi wynikające z dotacji. To trudne warunki konkurencji, z którymi PG Silesia mierzy się każdego dnia. Mimo tego, dzięki wysiłkom zespołu, proces restrukturyzacji przebiega w dobrym kierunku, a my konsekwentnie realizujemy plan stabilizacji, dywersyfikacji oraz rozwoju Grupy Bumech – dodaje Marcin Sutkowski.

Od ponad dwóch lat polskie górnictwo i energetyka węglowa mierzą się z rosnącymi kosztami emisji, restrykcjami wynikającymi z polityki dekarbonizacyjnej oraz spadkiem popytu na paliwa kopalne. Jednocześnie zakaz finansowania branży węglowej przez banki komercyjne i uprzywilejowanie państwowych spółek poprzez dotacje czy ulgi wobec instytucji publicznych doprowadziły do zaburzenia konkurencji, co jest niezgodne z polskimi i unijnymi regulacjami prawnymi.

BERGER Bau wyremontuje drogę wojewódzką nr 346 na odcinku Środa Śląska – Kąty Wrocławskie

16 października 2025 roku Województwo Dolnośląskie, reprezentowane przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei we Wrocławiu, podpisało z firmą BERGER Bau umowę na realizację jednej z kluczowych inwestycji drogowych w regionie: remont drogi wojewódzkiej nr 346 na odcinku Środa Śląska – Kąty Wrocławskie. Wartość kontraktu wynosi 24,3 mln zł, a czas realizacji prac przewidziano na 24 miesiące.

Droga wojewódzka nr 346 to jedna z najważniejszych tras lokalnych Dolnego Śląska, łącząca dwa dynamicznie rozwijające się ośrodki – Środę Śląską i Kąty Wrocławskie. Trasa ta pełni funkcję nie tylko komunikacyjną, ale i gospodarczą, stanowiąc istotne połączenie dla transportu lokalnego i regionalnego, a także alternatywę dla ruchu w przypadku utrudnień na głównych ciągach komunikacyjnych wokół Wrocławia. Modernizacja ponad 11,5 km drogi znacząco poprawi jej funkcjonalność, bezpieczeństwo i komfort podróży, a także wpłynie na atrakcyjność inwestycyjną i turystyczną całego obszaru.BERGER Bau wyremontuje drogę wojewódzką nr 346 na odcinku Środa Śląska – Kąty Wrocławskie

Kompleksowa modernizacja w sześciu etapach

Remont obejmie sześć odcinków drogi, z czego każdy zostanie zrealizowany w sposób etapowy, co pozwoli utrzymać przejezdność trasy bez konieczności wyznaczania objazdów. To rozwiązanie ma na celu ograniczenie uciążliwości dla mieszkańców i kierowców, przy jednoczesnym zachowaniu ciągłości robót.

Zakres prac ma charakter remontowo-modernizacyjny i obejmuje pełen cykl robót drogowych – od odtworzenia i wzmocnienia konstrukcji jezdni, poprzez wykonanie nowych warstw podbudowy i nawierzchni bitumicznych, aż po regulację poboczy, zjazdów i skrzyżowań. W ramach zadania przewidziano również remont i dostosowanie skrzyżowań do współczesnych standardów bezpieczeństwa, poprawę geometrii drogi, wykonanie nowych chodników, systemów odwodnienia, wymianę przepustów drogowych oraz montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu, takich jak bariery energochłonne, balustrady i słupki prowadzące. Na zakończenie prac droga otrzyma nowe oznakowanie poziome i pionowe – mówi Grzegorz Serafin, Prokurent i Dyrektor ds. Budownictwa Drogowego w firmie BERGER Bau.

Poszerzona jezdnia

Mimo że jest to typowy remont drogi wojewódzkiej, przedsięwzięcie nie jest pozbawione wyzwań inżynieryjnych. Największym z nich będzie poszerzenie jezdni z 6,0 do 7,0 metrów, co wymaga precyzyjnego dopasowania wszystkich elementów infrastruktury w granicach istniejącego pasa drogowego.

To zadanie wymaga dużej dokładności i doświadczenia. Musimy zmieścić nową, szerszą jezdnię wraz z poboczami i systemem odwodnienia w dotychczasowych liniach rozgraniczających drogi – wskazuje Prokurent i Dyrektor ds. Budownictwa Drogowego w firmie BERGER Bau.

Utrudnienia nieuniknione, ale kontrolowane

Przez cały okres trwania inwestycji kierowcy muszą liczyć się z czasowymi utrudnieniami. Na poszczególnych odcinkach wprowadzony zostanie ruch wahadłowy sterowany sygnalizacją świetlną. Zaplanowano realizację prac na łącznie 10 odcinkachroboczych, które będą sukcesywnie przesuwane wraz z rozpoczęciem kolejnych etapów. Czas trwania jednego etapu szacuje się na około 3 tygodnie, a prace będą prowadzone w taki sposób, by zminimalizować wpływ remontu na codzienny ruch drogowy.

Zasadnicze prace budowlane rozpoczną się wiosną 2026 roku. Jeśli warunki atmosferyczne i podłoże nie spowodują nieprzewidzianych opóźnień, planujemy zakończyć główne etapy realizacji do końca 2026 roku, a finalizacja inwestycji i oddanie trasy do użytku nastąpi na wiosnę 2027 roku – potwierdza Grzegorz Serafin, Prokurent i Dyrektor ds. Budownictwa Drogowego w firmie BERGER Bau.

Dla bezpieczeństwa i rozwoju Dolnego Śląska

Celem przedsięwzięcia, zgodnie z zapisami programu inwestycyjnego, jest poprawa stanu technicznego drogi, płynności ruchu oraz poziomu bezpieczeństwa użytkowników. Modernizacja DW346 ma również istotny wymiar gospodarczy – zwiększy dostępność komunikacyjną i poprawi warunki do rozwoju przedsiębiorczości w gminach Środa Śląska i Kąty Wrocławskie. W dłuższej perspektywie inwestycja przyczyni się do podniesienia atrakcyjności inwestycyjnej oraz turystycznej regionu, wzmacniając jego pozycję w sieci transportowej Dolnego Śląska.

Remont drogi wojewódzkiej nr 346 to kolejny przykład dolnośląskiego projektu firmy BERGER Bau. Łączą one precyzję inżynierską z troską o komfort i bezpieczeństwo użytkowników, wyznaczając nowy standard jakości infrastruktury w regionie.

Era autonomicznych aut zmieni model ubezpieczeń w UE

  • Europejczycy wierzą, że autonomiczne pojazdy mogą poprawić ich bezpieczeństwo i komfort, ale jednocześnie zachowują ostrożność, chcąc zachować nad nimi kontrolę. To wynik badania przeprowadzonego na zlecenie Allianz w siedmiu krajach naszego kontynentu.
  • Eksperci Allianz przewidują, że liczba wypadków drogowych w Europie spadnie o 20 proc. do 2035 roku, a od 2060 roku o ponad 50 proc.
  • Analizy potwierdzają zmniejszenie częstotliwości niektórych wypadków drogowych o 66 proc. dzięki systemom autonomicznego wspomagania hamowania.
  • Allianz rekomenduje wprowadzenie jednolitych standardów testowych dla autonomicznych pojazdów we wszystkich krajach Unii Europejskiej i „europejskiego prawa jazdy” dla kierowców tych pojazdów.

Podczas 13. edycji wydarzenia Allianz Motor Day, zorganizowanego przez Allianz Center for Technology (AZT) przedstawiono wyniki raportu przygotowanego na zlecenie marki, analizującego oczekiwania i obawy konsumentów wobec autonomicznej jazdy. Ponadto eksperci firmy przyjrzeli się zarówno potencjałowi autonomicznej jazdy, jak i nadchodzącym wyzwaniom. Wzięli pod uwagę także kwestie dotyczące bezpieczeństwa, odpowiedzialności prawnej oraz wykorzystania danych przechowywanych w pojazdach AV, a także zwiększania inkluzywności transportowej młodzieży, osób starszych i niepełnosprawnych.

Pomimo niezaprzeczalnego potencjału technologii autonomicznej, europejscy kierowcy wciąż postrzegają jej systemy jako niewystarczająco sprawdzone, jednocześnie oczekując, że dzięki nim poprawi się ich bezpieczeństwo oraz komfort. Dane na ten temat są dostępne w najnowszym raporcie Allianz „Hands off – the safety promise of autonomous mobility”, który podkreśla przełomowy wpływ systemów autonomicznej jazdy na bezpieczeństwo na naszych drogach oraz dynamikę rynku ubezpieczeniowego. Z kolei z badania AZT oraz analiz zgłoszeń szkód wynika, że zaawansowane systemy wspomagania kierowcy (ADAS) dostępne obecnie w wybranych modelach pojazdów mają istotny wpływ na spadek liczby roszczeń z tytułu odpowiedzialności cywilnej w ruchu drogowym.

Badanie konsumentów: zaufanie i ostrożność

W celu oceny poziomu zaufania oraz akceptacji społeczeństwa wobec pojazdów autonomicznych, Allianz przeprowadził badanie w siedmiu krajach europejskich (Austrii, Niemczech, Francji, Włoszech, Szwajcarii, Czechach i Wielkiej Brytanii). Wyniki wskazują na duże przekonanie o możliwościach poprawy bezpieczeństwa na drogach dzięki pojazdom autonomicznym, jednak jednocześnie pokazują niepewność co do ich dojrzałości technologicznej.

Ponad połowa respondentów (56 proc.) oczekuje, że autonomiczne pojazdy będą bezpieczniejsze lub przynajmniej tak samo bezpieczne co samochody prowadzone przez ludzi. Konsumenci doceniają również potencjalny wzrost komfortu, w tym m.in. możliwość wykorzystania czasu podróży na inne aktywności (50 proc. badanych), a także większą mobilność dla siebie (40 proc.) oraz dla osób z niepełnosprawnościami i seniorów (65 proc.).

Badani wykazują jednak również obawy: 69 proc. z nich nie jest przekonana co do niezawodności systemów w nieprzewidzianych sytuacjach, a dla 72 proc. technologia jest wciąż „zbyt nowa i niedostatecznie przetestowana”. Trzech na czterech respondentów (64 proc.) czułoby się komfortowo korzystając z autonomicznych pojazdów pod warunkiem, że mogliby w każdej chwili przejąć kontrolę nad pojazdem.

Porównanie między poszczególnymi państwami europejskimi pokazuje, że najwyższy poziom zaufania w kwestii bezpieczeństwa pojazdów autonomicznych mają Włosi (65 proc.). Najbardziej krytycznym narodem są z kolei Brytyjczycy (44 proc.), a Niemcy plasują się pośrodku z wynikiem 57 proc.

Allianz prognozuje znaczący spadek liczby wypadków

Zespół AZT przeanalizował wpływ autonomicznej jazdy na bezpieczeństwo na drogach i przewiduje, że automatyzacja może mieć znaczący wpływ na ograniczenie ilości wypadków spowodowanych ludzkimi ograniczeniami, takimi jak zmęczenie, rozproszenie uwagi czy błędna ocena sytuacji. Według prognoz AZT liczba wypadków drogowych w Europie może spaść o 20 proc. do 2035 roku, oraz nawet o ponad 50 proc. od 2060 roku

Systemy ADAS z automatycznym hamowaniem awaryjnym (AEB), które są dostępne w dzisiejszych samochodach są potwierdzeniem potencjału tkwiącego w automatyzacji. Na podstawie analizy ponad 20 000 roszczeń z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych stwierdzono, że w pojazdach wyposażonych w system standardowego automatycznego hamowania awaryjnego liczba kolizji wynikających z tylnego zderzenia spadła średnio o 30 proc. Z kolei systemy o najwyższym dostępnym aktualnie stopniu zaawansowania zmniejszyły liczbę wypadków podczas cofania na parkingach o 66 proc.

Choć zmniejszona liczba wypadków będzie oznaczać mniejszą liczbę wypłacanych odszkodowań, ich wartość będzie wyższa ze względu na złożoność technologiczną pojazdów autonomicznych. Niższa częstotliwość szkód będzie więc równoważona wyższymi kosztami napraw wynikających z rosnących kosztów części. Dominować będą szkody spowodowane przez grad czy kradzież, podczas gdy nowe ryzyka – od awarii oprogramowania po cyberataki – wciąż będą wymagały nowych form ubezpieczenia.

Europejskie „prawo jazdy”?

Jako lider innowacji w dziedzinie mobilności, Allianz opowiada się za wprowadzeniem europejskiego „prawa jazdy” dla autonomicznych pojazdów. Co za tym idzie – aby te pojazdy mogły w przyszłości pojawić się na europejskich drogach, będą musiały uzyskać odpowiednie zezwolenia. Z punktu widzenia ubezpieczyciela proces certyfikacji nie jest jeszcze kompleksowo uregulowany w ramach rozporządzenia UE 2022/1426. W związku z tym marka Allianz proponuje połączenie cyfrowych symulacji jazdy, praktycznego testu w ściśle określonych warunkach (np. hamowanie lub manewry unikowe) oraz testu w rzeczywistym ruchu drogowym (np. w nocy lub na autostradzie). Aby lepiej wyjaśniać przyczyny wypadków i wyciągać odpowiednie wnioski z sytuacji potencjalnie niebezpiecznych, Allianz opowiada się za utworzeniem ogólnoeuropejskiej bazy danych, obsługiwanej wspólnie z producentami, organami regulacyjnymi oraz ubezpieczycielami.

Komentarz polskiego eksperta

Krzysztof Michałek, menedżer ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w Allianz Polska

Polska wciąż należy do krajów UE, gdzie liczba wypadków drogowych należy do najwyższych, głównie z powodu błędów kierowców (nadmierna prędkość, zmęczenie, nieuwaga). Wdrożenie systemów ADAS, a w przyszłości pojazdów autonomicznych, może znacząco poprawić statystyki bezpieczeństwa na polskich drogach i zmniejszyć liczbę ofiar.

Obecnie w naszym kraju brak jest kompleksowych regulacji dotyczących testów i dopuszczenia pojazdów autonomicznych do ruchu. Propozycja Allianz dotycząca europejskiego „prawa jazdy” dla AV jest kluczowa, ponieważ umożliwi jednolite standardy i uprości wprowadzanie takich pojazdów na rynek wspólnotowy. Spójne podejście regulacyjne w UE to nie tylko wymóg, ale warunek przyspieszenia innowacji i zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Dla branży ubezpieczeniowej oznacza to konieczność współpracy z regulatorami i producentami w zakresie certyfikacji i bezpieczeństwa.

Model odpowiedzialności oparty na właścicielu pojazdu, który proponuje Allianz, jest spójny z polskim systemem OC, działającym na zasadzie odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu. Jednak pojawią się nowe ryzyka – np. awarie oprogramowania czy cyberataki – co wymaga zmian legislacyjnych i stworzenia nowych produktów ubezpieczeniowych.

Badania pokazują, że Europejczycy są ostrożni wobec technologii autonomicznej. W Polsce, gdzie przywiązanie do kontroli nad pojazdem jest silne, edukacja i transparentność danych będą kluczowe. Allianz Polska oraz rodzimy rynek ubezpieczeniowy mogą odegrać znaczącą rolę w budowaniu zaufania poprzez kampanie informacyjne i pilotażowe programy ubezpieczeń dla pojazdów z zaawansowanymi systemami ADAS.

Dla całego polskiego rynku autonomiczna mobilność to ogromna szansa na poprawę bezpieczeństwa i większą mobilność osób starszych czy niepełnosprawnych, ale wymaga inwestycji w regulacje, edukację i nowe produkty ubezpieczeniowe. Allianz Polska jako część globalnej grupy, ma przewagę w dostępie do know-how i może stać się liderem w transformacji ubezpieczeń komunikacyjnych w erze autonomii.

Co trzecie dziecko z ADHD w Polsce trafia do specjalisty za późno. Dorośli diagnozują się dopiero po latach

Październik to Międzynarodowy Miesiąc Świadomości ADHD – czas, gdy głośniej niż zwykle mówimy o neuroróżnorodności i o tym, jak wygląda codzienność osób z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Choć ADHD dotyczy ok. 5–7% dzieci i nawet 4% dorosłych w Polsce, wciąż jest obarczone wieloma mitami. Dzieci z ADHD bywają postrzegane jako „niegrzeczne”, a dorośli jako „chaotyczni” lub „leniwi”. Tymczasem, jak podkreślają eksperci, za tymi etykietami kryją się konkretne trudności neurobiologiczne, które można skutecznie wspierać.

– „Dziecko z ADHD nie robi czegoś „na złość”’. Jego mózg po prostu inaczej reaguje na bodźce – szybciej się przeciąża, a trudności w koncentracji czy impulsywność wynikają z biologii, nie z charakteru” – wyjaśnia Sylwia Włodarczyk z Fundacji Szkolnej, pedagożka i ekspertka edukacji włączającej. – „Kiedy szkoła to rozumie
i reaguje empatycznie, z chaosu rodzi się potencjał. Takie dzieci potrafią błyszczeć w dziedzinach kreatywnych, technicznych, w sztuce i sporcie.”

ADHD to nie tylko „wiercenie się w ławce”

ADHD (ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder) to zaburzenie neurorozwojowe, które objawia się w dzieciństwie, ale często towarzyszy człowiekowi całe życie. Jego symptomy mogą wyglądać różnie u różnych osób – niektórzy są nadmiernie ruchliwi, inni z kolei „odpływają myślami” i sprawiają wrażenie nieobecnych.  W Polsce diagnozę ADHD stawia się średnio w wieku 8–10 lat, choć coraz częściej zgłaszają się także dorośli, którzy dopiero po latach odkrywają, że ich problemy z koncentracją, organizacją czy impulsywnością mają podłoże neurobiologiczne. – „Kiedyś mówiono: „z tego się wyrasta”, dziś wiemy, że to nieprawda, ale można nauczyć się z tym żyć – i to całkiem dobrze” – mówi Sylwia Włodarczyk. – „Diagnoza często przynosi ogromną ulgę, bo pozwala zrozumieć siebie. To nie lenistwo, to brak dopasowania środowiska do sposobu, w jaki działa nasz mózg.”

Według danych Polskiego Towarzystwa ADHD, tylko co trzecie dziecko z objawami ADHD trafia do specjalisty przed 12. rokiem życia. U dorosłych ta liczba jest jeszcze mniejsza – mniej niż 10% osób z zaburzeniem
ma postawioną formalną diagnozę.

Diagnoza mapą do lepszego życia

Diagnoza ADHD nie jest prostym testem, lecz procesem. Zaczyna się od wywiadu z psychologiem lub psychiatrą, który analizuje funkcjonowanie osoby w różnych środowiskach: domu, szkole, pracy. Potem następuje etap obserwacji, kwestionariuszy i badań neuropsychologicznych. Dobrze przeprowadzona diagnoza kończy się nie tylko nazwaniem problemu, ale też konkretnymi rekomendacjami: planem terapeutycznym, dostosowaniami edukacyjnymi czy strategiami samoregulacji. To swoista mapa, która pomaga zrozumieć, jak wspierać dziecko – lub siebie – w codziennym funkcjonowaniu.

Szkoła – przestrzeń (nie)przystosowana

W polskich szkołach coraz częściej spotykamy uczniów z ADHD – szacuje się, że w każdej klasie jest przynajmniej jedno takie dziecko. Mimo to, według badań Fundacji Szkolnej, aż 68% nauczycieli przyznaje, że nie czuje się przygotowanych do pracy z uczniami neuroróżnorodnymi.

– „System edukacji jest wciąż bardziej dostosowany do uczniów ‘statystycznych’ niż tych, którzy myślą i reagują inaczej. A ADHD wymaga elastyczności – krótszych zadań, przerw sensorycznych, jasnych i prostych komunikatów. To nie są wielkie zmiany, a potrafią zdziałać cuda” – dodaje Sylwia Włodarczyk. Szkoły, które wdrażają proste strategie – jak strefy wyciszenia, elastyczne tempo pracy czy realnie  indywidualne podejście do oceniania – obserwują poprawę wyników i atmosfery w klasie.

ADHD w dorosłości – wyzwanie (i szansa)

Choć ADHD kojarzy się głównie z dziećmi, coraz więcej diagnoz dotyczy dorosłych. W pracy osoby z ADHD mogą mieć trudności z planowaniem, punktualnością czy utrzymaniem uwagi na długich spotkaniach. Z drugiej strony – cechuje je wysoka kreatywność, elastyczność i umiejętność szybkiego reagowania na zmiany.

– „Osoby z ADHD często są świetnymi liderami i innowatorami. Wystarczy, że środowisko pracy nie będzie ich karało za inny sposób myślenia, tylko wykorzysta ich mocne strony” – podkreśla ekspertka. – „To ludzie, którzy potrafią myśleć nieszablonowo, ale potrzebują struktury, aby ten potencjał nie zamienił się w chaos.” Firmy, które wprowadzają elastyczne godziny pracy, jasne priorytety i przyjazne sensorycznie środowisko, zyskują bardziej zaangażowanych i twórczych pracowników.

Rodzina – pierwsze miejsce wsparcia

Dom to miejsce, gdzie ADHD widać najpełniej – i gdzie najwięcej można zrobić. Regularność dnia, spokojna komunikacja, wspólne planowanie czy drobne systemy nagród pomagają budować stabilność. – „Rodzice często czują się bezradni, bo tradycyjne metody wychowawcze nie działają. W ADHD zamiast kar potrzebna jest współpraca i zrozumienie” – mówi Sylwia Włodarczyk. – „Ważne, żeby dziecko czuło się akceptowane.
Bo ADHD nie definiuje jego wartości.”

Nowe pokolenie neuroróżnorodności

Ekspertka zwraca uwagę, że świadomość ADHD w Polsce rośnie. Młodzi ludzie coraz częściej mówią o swoich trudnościach, korzystają z terapii, a szkoły i fundacje – jak Fundacja Szkolna – tworzą przestrzenie, w których różnorodność staje się siłą, nie przeszkodą. – „ADHD nie jest wyrokiem. To informacja o tym, jak działa mózg. A kiedy ją zrozumiemy i zaakceptujemy, możemy żyć w pełni, nie w walce z samym sobą” – podsumowuje przedstawicielka Fundacji Szkolnej.

ADHD nie znika z wiekiem, ale dzięki diagnozie, wsparciu i akceptacji można z nim żyć w sposób pełen sukcesów i satysfakcji. Październik, jako Miesiąc Świadomości ADHD, jest idealnym momentem, by przestać szukać „naprawy” i zacząć budować zrozumienie.

Warszawa z najmocniejszym kwartałem deweloperskim w 2025 roku. Sprzedaż +47%, oferta największa od dwóch lat

0

Trzeci kwartał 2025 r. na rynku deweloperskim w Warszawie był najlepszym kwartałem w tym roku zarówno pod kątem dostępnej oferty, jak i liczby wprowadzonych i sprzedanych mieszkań. Wyniki uzyskane w III kwartale br. były też wyższe odpowiednio o 23%, 6% i 47% względem września 2024 r. Z kolei na rynku wtórnym został odnotowany spadek w podaży i wzrost w popycie. Ceny w mieście  na rynku pierwotnym, wtórnym i najmu  utrzymują się na stabilnym poziomie, nieodbiegającym od tego z zeszłego roku.

Duży wybór nowych mieszkań

Na koniec III kwartału 2025 r. deweloperzy działający na terenie Warszawy mieli w ofercie 15,2 tys. mieszkań w granicach miasta. To o ok. 6% więcej niż w dwóch poprzednich kwartałach tego roku oraz o 23% więcej niż na koniec III kwartału 2024 r. Po uwzględnieniu mieszkań w aglomeracji warszawskiej oferta rośnie do 21,1 tys., a po uwzględnieniu domów, zarówno w mieście, jak i aglomeracji do ok. 24 tys.

Największy wybór mieszkań oferują dzielnice Białołęka (3,4 tys.) i Mokotów (2 tys.), a najmniejszy Ochota (35) i Żoliborz (44). Średni metraż oferowanych mieszkań w stolicy w niecałe 2 lata skurczył się z 59 mkw. do 55 mkw.Cemy mieszkań na rynku deweloperskim w Warszawie

We wrześniu br. średnia cena ofertowa nowego mieszkania w Warszawie wyniosła 17,2 tys. zł/mkw., a w aglomeracji 11,5 tys. zł/mkw. – w pierwszym przypadku to spadek o 0,5% r/r, a w drugim wzrost o 8% r/r. W mieście najdroższymi dzielnicami są Ochota (28,5 tys. zł/mkw.) oraz Wola i Żoliborz (ponad 27 tys. zł/mkw.), a najtańszymi Białołęka, Wawer, Rembertów (ok. 13,5 tys. zł/mkw.).

Najlepszy kwartał pod kątem wprowadzeń i sprzedaży

W III kwartale 2025 r. deweloperzy wprowadzili w Warszawie 3,8 tys. mieszkań w granicach miasta w porównaniu do 2,9 tys. w II kwartale i 3,3 tys. w I kwartale. To też o 6% więcej niż w III kwartale 2024 r. W aglomeracji w III kwartale br. wprowadzono 1,1 tys. mieszkań, czyli o 9% mniej niż w II kwartale br. i o 38% mniej niż w III kwartale ub.r.Mieszkania wprowadzone do sprzedsaży, sprzedane i oferta w Warszawie kwartalnie

Trzeci kwartał był też najlepszy pod kątem sprzedażowym. sprzedano tu 3,9 tys. mieszkań, gdzie w dwóch poprzednich kwartałach sprzedawano po ok. 2,8 tys. To też o 47% więcej niż w III kwartale 2024 r. Ostatni raz sprzedaż na podobnym poziomie została zanotowana na koniec 2023 r. Z kolei w aglomeracji w III kwartale br. sprzedano niecałe 1,3 tys. mieszkań – więcej o 38% niż w II kwartale br. i o 58% niż w III kwartale ub.r. We wrześniu br. najwięcej mieszkań na terenie Warszawy wprowadzono w dzielnicach Włochy i Białołęka (po ok. 320 mieszkań). Na Białołęce była też najlepsza sprzedaż (ok. 250 mieszkań).

Czas wyprzedaży oferty deweloperskiej w Warszawie, czyli wskaźnik liczony z oferty i średniej sprzedaży z ostatnich 3 miesięcy, wynosi 3,9 kw. To niewiele poniżej wskazanego przedziału 4-6 kw., ponadto wcześniej przez 15 miesięcy czas wyprzedaży w tym mieście mieścił się w podanym zakresie. Czas wyprzedaży oferty w Warszawie wyrażony w kwartałach

Ceny na wtórnym jak rok temu 

We wrześniu br. osoby poszukujące mieszkania z rynku wtórnego w Warszawie mogły wybierać z 15 tys. ogłoszeń w serwisie Otodom – to mniej niż w czerwcu br. (-3%) i wrześniu ub.r. (-5%). Liczba odpowiedzi na tego typu ogłoszenia wzrosła odpowiednio o 5% i 1%.

Średnia cena ofertowa mieszkania z rynku wtórnego w Warszawie wyniosła niecałe 18,7 tys. zł/mkw. , czyli zaledwie o 1% mniej niż rok wcześniej. W III kwartale br. najdroższe mieszkania z rynku wtórnego znajdowały się na obszarach Śródmieście (23,1 tys. zł/mkw.) oraz Wola i Żoliborz (20,6 tys. zł/mw.), a najtańsze na obszarach Rembertów (13,6 tys. zł/mkw.) oraz Białołęka, Wesoła, Wawer, Targówek (14,4-14,8 tys. zł/mkw.).

Duże zainteresowanie stolicą korzystne dla rynku najmu 

W serwisie Otodom na koniec września br. było dostępnych 7,3 tys. ogłoszeń mieszkań na wynajem. To  więcej o 15% niż w czerwcu br. i o 8% niż we wrześniu 2024 r. Liczba wyszukiwań mieszkań na wynajem odpowiednio spadła o 3% i wzrosła o 20%. Największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania 2-pokojowe do 3 tys. zł.

We wrześniu br. za wynajem mieszkania w Warszawie trzeba było zapłacić średnio ok. 4,9 tys. zł/mkw., czyli o 1% mniej niż rok wcześniej. W III kwartale br. najwięcej za wynajem mieszkania trzeba było zapłacić na obszarach Śródmieście (7,3 tys. zł) i Wilanów (6,3 tys. zł), a najmniej na obszarach Białołęka (3,1 tys. zł) oraz Targówek, Rembertów, Ursus, Bielany (3,3 tys. zł). Średnie stawki najmu w Warszawie

Broadcom, AMD, Nvidia, Oracle — sojusznicy OpenAI liderami hossy

Spółki, które podpiszą umowę z OpenAI natychmiast rosną na giełdzie. Sytuacja na rynku sztucznej inteligencji staje się coraz ciekawsza. Na OpenAI nie zdążył zarobić Elon Musk, ma czego teraz żałować.

W październiku OpenAI ogłosiło strategiczną współpracę z firmą Broadcom, której celem jest opracowanie i wdrożenie pierwszych, samodzielnie zaprojektowanych chipów do obsługi sztucznej inteligencji.

To odpowiedź na gwałtownie rosnące potrzeby obliczeniowe firmy, rozwijającej zaawansowane modele generatywne, takie jak ChatGPT. Nowe układy mają zostać uruchomione w drugiej połowie 2026 r., a ich łączna moc ma wynieść aż 10 gigawatów to ponad pięciokrotność produkcji energii przez tamę Hoovera i ilość wystarczająca do zasilenia ponad 8 milionów gospodarstw domowych w USA.

Po tych informacja akcje Broadcoam urosły o blisko 8% na otwarciu sesji. Dla Broadcomu to jeden z największych i najbardziej prestiżowych kontraktów w historii. Firma, tradycyjnie kojarzona z układami sieciowymi i rozwiązaniami dla telekomunikacji, dziś staje się kluczowym graczem w nowym segmencie infrastruktury AI.

– Inwestorzy widzą w Broadcom nową Nvidię, a jej produkty mogą okazać się kolejnym fenomenem technologicznym, rośnie więc konkurencja na rynku sztucznej inteligencji – mówi w rozmowie z MarketNews24 Mikołaj Sobierajski, analityk runku akcji w XTB.

W ramach porozumienia OpenAI zajmie się projektowaniem procesorów graficznych (GPU), natomiast Broadcom odpowiadać będzie za ich rozwój techniczny, produkcję oraz integrację z serwerami i infrastrukturą centrów danych. Nowe systemy trafią zarówno do własnych obiektów OpenAI, jak i do centrów danych zarządzanych przez partnerów zewnętrznych. Całość zostanie oparta na technologii sieciowej Broadcom, w tym na rozwiązaniach Ethernet, które mogą stanowić realną alternatywę dla popularnego obecnie standardu od Nvidii.

Umowa ta wpisuje się w szerszą strategię OpenAI, która zakłada uniezależnienie się od ograniczonej podaży i wysokich kosztów chipów oferowanych przez Nvidię. Firma już wcześniej podpisała kontrakt z AMD na dostawy chipów o mocy 6 gigawatów oraz współpracuje z Nvidią przy budowie infrastruktury o mocy kolejnych 10 gigawatów. Łącznie daje to 26 gigawatów zakontraktowanej mocy obliczeniowej więcej niż wynosi letnie zużycie energii elektrycznej w całym Nowym Jorku.

W tym samym miesiącu AMD i OpenAI zawarły ostateczne porozumienie, na mocy którego OpenAI wdroży 6 gigawatów procesorów graficznych AMD w ciągu kilku najbliższych lat. W ramach umowy AMD udzieliło OpenAI prawa do zakupu do 160 milionów akcji spółki – prawo to będzie realizowane etapami, w miarę osiągania kolejnych kamieni milowych.

– AMD jest konkurentem Nvidii w produkcji cheapów, kart graficznych, a po tej transakcji akcje AMD w ciągu jednej sesji urosły aż o 25% – wyjaśnia ekspert XTB. – Tym bardziej wydarzeniem będzie zapowiadany debiut giełdowy OpenAI, może być punktem zwrotnym hossy technologicznej.

Także w październiku Microsoft i OpenAI zawarły porozumienie, na mocy którego twórca ChatGPT może przekształcić się w spółkę pożytku publicznego, wyceniając OpenAI na 500 miliardów dolarów i zapewniając jej większą swobodę w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Wcześniej, we wrześniu Nvidia zapowiedziała inwestycję sięgającą 100 mld USD w budowę infrastruktury i nowych centrów danych dla OpenAI o mocy co najmniej 10 gigawatów — tyle, ile wynosi szczytowe zapotrzebowanie na energię całego Nowego Jorku.

– To już czwarta transakcja w krótkim czasie z udziałem OpenAI, bo wcześniej firma ta podpisała porozumienie z Oracle – dodaje M.Sobierajski z XTB. – Wygląda na to, że AMD, Broadcom i Nvidia, Oracle będą prowadziły hossę technologiczną na giełdach. Jednocześnie OpenAI uniezależniła się od Nvidii. Produkty AMD są na poziomie technologicznym, ale jednocześnie są dużo tańsze. Sytuacja na rynku sztucznej inteligencji staje się coraz ciekawsza.

Historia istnienia OpenAI nie jest długa, to amerykańskie laboratorium badawcze założone zostało w 2015 r., a zarządzie tej firmy był Elon Musk, chciał ją nawet przejąć, co się nie udało. Firma pracuje teraz także nad stworzeniem nowej usługi korzystającej ze sztucznej inteligencji, która ma umożliwić tworzenie muzyki na bazie tekstu danego utworu, a także specjalnych promptów określających charakter linii melodycznej.

OPI PIB: Deklaracje ws. równości płci w nauce nie idą w parze z działaniami

Równość płci od ponad dekady pozostaje jednym z priorytetów Europejskiej Przestrzeni Badawczej (ERA). W 2021 roku państwa członkowskie i kraje stowarzyszone potwierdziły swoje zaangażowanie, podpisując Deklarację z Lublany, która wyznaczyła nowe kierunki rozwoju w tym obszarze. Propagują one m.in. walkę z przemocą ze względu na płeć oraz rozwój planów równości płci (gender equality plans, GEPs), jako podstawowego narzędzia zmian w nauce i innowacjach. Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy (OPI PIB) od kilku lat rozwija nowoczesny dashboard, który służy do pomiaru równości płci w nauce. Z najnowszych danych i raportów w nim udostępnionych wynika, że w wielu państwach widoczne są rozbieżności między formułowanymi celami a ich realizacją.

Działania na rzecz równości trudne do monitorowania

Na mocy działania ERA 5, które koncentruje się na równości płci i włączeniu społecznym, 22 państwa członkowskie Unii Europejskiej (w tym Polska) oraz trzy kraje stowarzyszone zobowiązały się do podejmowania konkretnych inicjatyw w tym zakresie. Badanie przeprowadzone wśród członków podgrupy ERA do spraw równości płci wykazało jednak, że mimo przyjęcia wielu deklaracji, wdrażanie działań i systematyczne monitorowanie postępów pozostają ograniczone.

Z raportu, który można znaleźć w dashboardzie OPI PIB wynika, że:

  • połowa krajów przygotowała krajowe strategie lub plany działań dotyczące równości płci;
  • większość celów nie ma charakteru mierzalnego i konkretnie określonego w czasie;
  • niewiele państw realizuje działania dotyczące przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, wspierania zrównoważonych karier czy równowagi płci w procesach decyzyjnych;
  • brakuje skutecznego monitoringu i wymiany doświadczeń między krajami.

Autorzy raportu, który powstał w ramach europejskiego projektu GENDERACTIONplus, podkreślają, że dobrowolne zobowiązania polityczne powinny zostać uzupełnione obowiązkowym systemem monitorowania oraz pogłębionym dialogiem politycznym na poziomie europejskim. Zalecają na przykład tworzenie krajowych planów działań, systematyczne gromadzenie danych o postępach oraz prezentowanie dobrych praktyk w ramach wspólnych platform współpracy – mówi dr Anna Knapińska, adiunktka z Zespołu Data Science w OPI PIB. – Aby zapewnić  postępy dotyczące równości płci w europejskiej nauce i innowacjach, potrzebujemy nie tylko deklaracji, ale także konkretnych działań i spójnych strategii – dodaje doktor Knapińska.

Jedna na pięć osób studiujących ICT w Europie to kobieta

W interaktywnym dashboardzie opracowanym przez ekspertki i ekspertów z OPI PIB znaleźć można również aktualne dane Eurostat o studentach kierunków STEM w krajach UE i wybranych państwach partnerskich. Użytkownicy mogą porównywać udział kobiet i mężczyzn w poszczególnych dziedzinach – od inżynierii po technologie informacyjno-komunikacyjne (ICT) – a także sprawdzić, które kraje notują największy wzrost udziału kobiet w tych obszarach. Dashboard pozwala również śledzić zmiany w czasie i odkrywać zależności między poziomem innowacyjności a wzrostem liczby kobiet studiujących kierunki STEM. Dane pokazują, że w Unii Europejskiej kobiety stanowią średnio 34% studentów STEM, jednak w inżynierii i ICT ich udział spada do około 20%, co jest wynikiem zbliżonym do obserwowanego w Polsce. Największy odsetek kobiet studiujących kierunki STEM odnotowano w Liechtensteinie, Islandii, Macedonii Północnej, Serbii i Grecji – od 39,5% do 59,5%. W obszarze ICT jedna na pięć osób studiujących to kobieta, a w niektórych krajach mężczyźni stanowią do 85% studentów tych kierunków. Dane z dashboardu OPI PIB pokazują, że choć w ostatnich latach obserwujemy postępy w równości płci w nauce, kobiety są nadal mniej licznie reprezentowane niektórych obszarach, zwłaszcza tych o profilu technicznym.

Polska w czołówce państw z największymi barierami dla naukowczyń

Dashboard OPI PIB ukazuje także (bazując na danych z raportu She Figures 2024), jak w praktyce przebiegają procesy awansu w nauce oraz gdzie efekt szklanego sufitu nadal najmocniej ogranicza możliwości kobiet. Można prześledzić ich dostęp do profesury tytularnej i porównać udział kobiet w całej kadrze akademickiej. Udostępnione informacje pozwalają także na porównanie sytuacji w poszczególnych krajach oraz obserwowanie zmian w czasie. Poza tym dashboard odsłania różnice między naukami ścisłymi i technicznymi (STEM) a pozostałymi dziedzinami nauki. Z danych wynika, że średni indeks szklanego sufitu (glass ceiling index, GCI) w Europie wynosi obecnie 1,40 i stopniowo się poprawia – w 2018 roku było to 1,50. Wskaźnik GCI równy 1 oznacza pełną równość szans kobiet i mężczyzn w dostępie do najwyższych stanowisk akademickich, natomiast wartości powyżej 1 wskazują na istnienie mechanizmów utrudniających kobietom awans. Największe przeszkody w drodze do profesury napotykają naukowczynie z Cypru (2,54), Węgier (1,86), Portugalii (1,74) i Polski (1,61). W obszarze STEM średni wskaźnik GCI wynosi 1,45, a wśród krajów z najwyższymi barierami ponownie pojawia się Polska (1,79), obok Finlandii (2,00), Danii (1,86) i Portugalii (1,79). Dane te potwierdzają, że w naukach technicznych i ścisłych droga kobiet do najwyższych szczebli kariery akademickiej wciąż jest trudniejsza niż w przypadku mężczyzn.

Polska kadra akademicka się starzeje

Dashboard pozwala również na porównywanie sytuacji badaczek i badaczy w różnych krajach Europy. Użytkownicy mogą analizować udział kobiet i mężczyzn w nauce w ponad 20 państwach, w tym w Polsce, a także badać strukturę zatrudnienia na różnych etapach kariery akademickiej – od doktoratu po profesurę. Możliwe jest też obserwowanie udziału kobiet wśród osób z tytułem profesora – w zależności od wieku i dziedziny nauki oraz porównywanie danych między grupami państw, takimi jak „stare” i „nowe” państwa członkowskie UE, kraje kandydujące i państwa partnerskie. Dane pokazują duże zróżnicowanie w reprezentacji kobiet w nauce – od 32% w Grecji do 48,5% w Portugalii wśród państw należących do UE przed 2004 rokiem oraz od 34,2% na Cyprze do 58,8% na Litwie wśród nowych członków. – Z dashboardu dowiemy się także, że w Polsce ponad 75% profesorów, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ma 55 lat lub więcej, co wskazuje na starzejącą się kadrę akademicką w naszym kraju – dodaje dr Anna Knapińska z OPI PIB.

Dashboard opracowany przez ekspertki i ekspertów z OPI PIB powstał w ramach projektu GENDERACTIONplus, finansowanego ze środków Unii Europejskiej w zakresie badań naukowych i innowacji Horyzont Europa na podstawie umowy o udzielenie dotacji nr 101058093. Konsorcjum projektowe składało się z 26 organizacji oraz 14 partnerów stowarzyszonych z 21 krajów. Koordynatorem projektu był Instytut Socjologii Czeskiej Akademii Nauk. Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy był partnerem projektu we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Gospodarka przyspiesza, ale niewypłacalności rosną. Coface ostrzega przed ryzykiem płynności w Q4 i 2026

Od stycznia do końca września 2025 roku aż 5215 polskich firm ogłosiło niewypłacalność. To o 17% więcej niż w tym samym okresie w 2024 roku i o 39% więcej niż po pierwszym półroczu 2025 roku. Jak wskazują eksperci z firmy Coface, która co kwartał przygotowuje raport na ten temat, liczba ta wynika z licznych problemów polskich przedsiębiorców oraz z ich rosnącej świadomości – aż 94% z nich w trzecim kwartale sięgnęło po procedury ochronne w postaci postępowania restrukturyzacyjnego. Choć przewidywania dla polskiej gospodarki są pozytywne, zarówno niepewność geopolityczna, jak i słaba kondycja rynku niemieckiego – największego partnera handlowego Polski – pozostają realnym wyzwaniem.

W ciągu pierwszego kwartału 2025 roku otoczenie ekonomiczne naszego kraju pozostawało sprzyjające. W drugim kwartale PKB Polski wzrosło aż o 3,4% w porównaniu z analogicznym okresem roku 2024, co czyni nas najszybciej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej. Zwiększyła się także produkcja przemysłowa – o 7,4% rok do roku. Sektor przedsiębiorstw, chociaż wciąż pod presją wysokich stóp procentowych oraz niesprzyjających warunków zewnętrznych, również zaczyna stopniowo poprawiać swoją sytuację. Co sprawia, że mimo optymistycznych prognoz, liczba niewypłacalnych firm rośnie – i które branże odczuwają to najmocniej?

Restrukturyzacja zamiast upadłości likwidacyjnej

Jak wynika z danych zgromadzonych w raporcie przez firmę Coface, liczba przedsiębiorstw, które coraz chętniej korzystają z procedur ochronnych, rośnie z roku na rok. Polscy przedsiębiorcy chcą w ten sposób przetrwać trudniejszy czas i uniknąć bankructwa. Aż 94% z nich wybrało postępowanie restrukturyzacyjne, które daje relatywną swobodę w zarządzaniu firmą, umożliwia porozumienie się z wierzycielami na drodze pozasądowej oraz uzyskanie „drugiej szansy” na kontynuację działalności. Jedynie 6% niewypłacalnych przedsiębiorców zdecydowało się na postępowanie upadłościowe mające na celu likwidację majątku dłużnika.

Rosnące napięcia w usługach i słabe fundamenty budownictwa

Usługi (28% – 1469 firm), handel (20% – 1039 firm) i budownictwo (17% – 903 firm) to branże, które trzeci kwartał 2025 roku zakończyły z najwyższą liczbą niewypłacalności.

Sektor usługowy odnotował 16% wzrost postępowań w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2024, za który odpowiedzialna jest głównie branża IT i komunikacja (+37%). Jednocześnie ekonomiści wskazują na dynamiczny rozwój produkcji usług, co może oznaczać presję kosztową i problemy z płynnością nawet w szybko rosnących segmentach.

Wyzwania stoją także przed handlem. Sektor ten jest stabilny w zakresie podmiotów prowadzących sprzedaż detaliczną, czego przyczyny można upatrywać w daleko posuniętej konsolidacji rynku i ekspansji sieci sprzedaży detalicznej. Niepokoi natomiast rozwój sytuacji w handlu hurtowym, w którym po trzecim kwartale odnotowano 16% wzrost liczby niewypłacalności w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2024.

– Branżą, w której nadal utrzymuje się wysoka dynamika wzrostu liczby niewypłacalnych firm jest budownictwo. 903 odnotowane przypadki to 1/6 ogółu i wzrost o 27,5% w stosunku do trzeciego kwartału 2024 roku. W tym przypadku mamy również do czynienia z przekroczeniem, już po 9 miesiącach, łącznej liczby postępowań zarejestrowanych w całym 2024 roku – mówi Paweł Tobis, Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzyka Coface. – Co więcej, trend ten prawdopodobnie będzie utrzymywał się w przyszłości – nawet pomimo spadku cen materiałów budowlanych i wzrostu zainteresowania kredytami hipotecznymi, które może się przełożyć na zwiększenie sprzedaży mieszkań. By sytuacja uległa zmianie, niezbędne są mocne impulsy stymulacyjne dla branży, szczególnie w inwestycjach publicznych, takich jak budownictwo drogowe i kolejowe, energetyka czy sektor obronny – podsumowuje ekspert.

Co czeka nas w ostatnim kwartale 2025 i w roku 2026?

Jak pokazały ostatnie miesiące, polska gospodarka jest w fazie wzrostu, a główne zagrożenia dla dalszego przyśpieszenia mają źródła zewnętrzne. Z jednej strony są to wojny handlowe, które sprawiły, że cła znalazły się na historycznie wysokich poziomach. Z drugiej natomiast – i ten czynnik powoduje, że polscy eksporterzy mają powody do obaw – trudna sytuacja gospodarki niemieckiej. Czy mimo tego czeka nas dalszy wzrost gospodarczy?

– W najbliższych latach Coface prognozuje lekkie przyśpieszenie wzrostu gospodarczego do 3,4% w 2025 oraz 3,6% w 2026 roku – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Chociaż coraz więcej gospodarstw domowych jest skłonnych zwiększać swoje oszczędności, co może negatywnie przełożyć się na konsumpcję prywatną, to rosnące inwestycje mogą zastąpić konsumpcję jako czynnik odpowiedzialny za przyśpieszenie. Z kolei źródłem niepewności na następne kwartały będzie kształt i skala nieuchronnej konsolidacji fiskalnej. Tutaj wiele zależy od tego, gdzie rząd będzie szukał źródła nowych przychodów fiskalnych – dodaje ekspert.

Ekonomiści prognozują, że chociaż otoczenie makroekonomiczne i kondycja finansowa sektora przedsiębiorstw stopniowo się poprawiają, liczba niewypłacalności nadal będzie rosła. Będzie to przede wszystkim wynikało z rosnącej popularności postępowań restrukturyzacyjnych, na które decyduje się coraz więcej firm w trudnej sytuacji płynnościowej. To rozwiązanie pozwala im uniknąć upadłości i odzyskać stabilność. Z czasem dynamika niewypłacalności powinna stopniowo maleć.

Duże zmiany w ruchu pociągów. Warszawa Centralna bez obsługi pasażerów przez 9 dni

Od 8 do 16 listopada br. na stacji Warszawa Centralna nie będą zatrzymywały się pociągi. Takie zmiany wynikają z konieczności wykonania przez PKP Polskie Linie Kolejowe modernizacji infrastruktury, co w istotny sposób usprawni ruch pociągów. Prace torowe nie wiążą się jednak wyłączeniem z użytku całego dworca – cały czas będzie można korzystać z części nadziemnej i podziemnej, w której działają liczne sklepy, bary, kawiarnie i inne lokale usługowe.

W terminie 8-16 br. listopada na stacji Warszawa Centralna nie będą zatrzymywały się pociągi pasażerskie, ale sam obiekt będzie dostępny. Dworzec Centralny to nie tylko punkt początkowy i końcowy podczas podróży, ale także miejsce funkcjonowania wielu punktów handlowych i usługowych oraz – z uwagi na położenie w sąsiedztwie przystanków komunikacji miejskiej i ciągów pieszych – ważne centrum przesiadkowe w Śródmieściu Warszawy. Prace zaplanowane przez PKP Polskie Linie Kolejowe stanowią kluczowy element przygotowań do modernizacji innej stołecznej stacji, Warszawy Wschodniej. Pozwolą one usprawnić sterowanie ruchem pociągów i zwiększyć przepustowość stacji Warszawa Centralna. Roboty będą realizowane w taki sposób, że przez cały czas będzie można korzystać z części nadziemnej i podziemnej, w których działają liczne sklepy, bary, kawiarnie i inne lokale usługowe.

Korzystając ze zmniejszonego ruchu pasażerów, spółka Polskie Koleje Państwowe postanowiła wykorzystać ten czas i zaplanowała szereg prac remontowo-porządkowych, których wykonanie w trakcie codziennej eksploatacji jednej z najbardziej ruchliwych stacji kolejowych w Polsce jest utrudnione. W tym czasie wykonane zostaną m.in. naprawy ścian hali peronowej i kamiennych posadzek, naprawy i modernizacja oświetlenia w hali głównej, w poczekalni i w przejściach podziemnych. Przeprowadzone zostanie także gruntowne czyszczenie całego obiektu.

Mimo prowadzonych prac pasażerowie cały czas będą mogli docierać koleją do centrum Warszawy. Pociągi dalekobieżne będą zatrzymywały się na stacjach Warszawa Zachodnia i Warszawa Wschodnia, a część składów zostanie tymczasowo skierowana do stacji Warszawa Gdańska i Warszawa Główna. Bez zmian będą kursowały pociągi regionalne i podmiejskie (Kolei Mazowieckich i Szybkiej Kolei Miejskiej), przez tzw. linię średnicową, czyli trasę łączącą Warszawę Zachodnią z Warszawą Wschodnią, na której znajdują się przystanki Warszawa Ochota, Warszawa Śródmieście, Warszawa Powiśle i Warszawa Stadion. Dodatkowo na dworcu Warszawa Śródmieście zatrzymają się także wybrane pociągi PKP Intercity. Rozkład jazdy wszystkich pociągów można już sprawdzić w popularnych wyszukiwarkach i aplikacjach, m.in. Rozkład-PKP i Portal Pasażera.

Rynek walut w napięciu przed FED. Funt pod presją, złoto z gwałtowną korektą

Funt brytyjski ma za sobą trudny moment, a nie wykluczone, że jeszcze wiele przed nim. Względem euro jest najtańszy od dwóch lat, a wobec złotego od 5 lat. Rynek czeka ze spokojem na decyzję FED, a na złocie trwa rzeź marzeń o szybkich zyskach.

Już jutro decyzja FED

Żeby nie było za łatwo, trzeba pamiętać, że zmiana czasu z letniego na zimowy nie przebiega na całym świecie w tym samym czasie. To właśnie dlatego jutrzejsze posiedzenie Rezerwy Federalnej odbędzie się godzinę wcześniej niż standardowo. Dzięki temu decyzję o obniżce o 0,25% poznamy wcześniej niż zwykle, bo już o 19:00. Również konferencja prasowa będzie o 19:30, a nie o 20:30. Wcześniejsze dane z USA pozostawiają Europie więcej możliwości reakcji. Problem w tym, że posiedzenie to ma realnie przesądzony efekt. Będzie bardzo dziwnie, jeżeli nie dojdzie na nim do cięć stóp procentowych o 0,25%. Cokolwiek więcej ma szansę się wydarzyć na konferencji prasowej. Rynek czeka, jak bardzo Jerome Powell będzie się wycofywał ze swoich ostatnich twierdzeń o jednej obniżce w 2026 roku.

Co z tym funtem?

Dzisiaj nad ranem za 1 EUR trzeba było płacić aż 0,876 GBP. Czy to dużo? Niewykluczone, że niedługo będzie więcej. Na razie jest to najwięcej od listopada 2023 roku. Z drugiej strony poziomy 0,9 w rzeczywistości pobrexitowej już się zdarzały. Funtowi nie pomogły wczorajsze dane. Sprzedaż detaliczna była lepsza od oczekiwań. W sensie mniej zła, bo rynek oczekiwał poziomu -28 pkt a otrzymał „zaledwie” -27 pkt. Waluta Wielkiej Brytanii nie ma ostatnio najlepszej passy. Trzeba jeszcze pamiętać, że główna stopa procentowa w Wielkiej Brytanii wynosi 4%. Oznacza to, że należy oczekiwać jej dalszego obniżania, jeżeli kraj poradzi sobie z inflacją, która odbiła do poziomu 3,8%. Cięcia stóp procentowych to jednak dalsza presja na osłabianie funta.

Co z tym złotem?

Od początku roku złoto znane było w wiadomościach głównie z dwóch rajdów cenowych – styczniowo-kwietniowego, gdy cena podskoczyła z 2600 na 3400 USD za uncję oraz wrześniowo-październikowego z 3400 na 4400 USD za uncję. Obecnie spadła jednak do 3900 USD. Czy można mówić o panice? Jeżeli coś wzrosło o niemal 1800 USD, a potem spadło o 500 USD – czyli niecałe 30% – to teoretycznie nie jest to nic nadzwyczajnego na rynku. Trzeba jednak pamiętać, że nie wiemy gdzie jest meta tego ruchu. Od rana złoto staniało bowiem o 100 USD za uncję. Przy tak silnych spadkach może się okazać, że szybko korekta zejdzie, niż sądzono. Z drugiej strony w tym roku bardzo aktywnymi kupującymi były banki centralne. Mało prawdopodobne jest, by one sprzedawały środki. Argument ten podnoszą często analitycy, którzy prognozują, że ta korekta ma nie być przesadnie głęboka.

JRH nawiązuje strategiczną współpracę z omańską ETCO SPACE w ramach holdingu ORBITEO

Notowana na GPW, firma inwestycyjna JRH ASI S.A. podpisała z omańską spółką International Emerging Technology Company (ETCO SPACE) porozumienie o współpracy obejmujące rozwój wspólnych projektów w dziedzinie technologii satelitarnych, analizy danych oraz programów transferu wiedzy. Współpraca, realizowana w ramach holdingu ORBITEO organizowanego przez JRH, ma na celu zbudowanie międzynarodowej platformy synergii w sektorze kosmicznym, łączącej doświadczenie polskich i omańskich partnerów technologicznych.

Porozumienie pomiędzy JRH a ETCO SPACE zostało podpisane 27 października 2025 roku w Krakowie podczas inauguracji holdingu ORBITEO. Dokument stanowi ramy dla wspólnych działań obu stron w obszarze nowoczesnych technologii satelitarnych oraz analizy danych. Celem partnerstwa jest stworzenie podstaw do współpracy w zakresie rozwiązań obrazowania satelitarnego, przetwarzania danych obserwacji Ziemi, rozwoju kompetencji technicznych oraz wykorzystania potencjału omańskiej infrastruktury kosmicznej, w tym naziemnej stacji obserwacyjnej.

ETCO SPACE to nowoczesna omańska spółka działająca w sektorze kosmicznym i technologicznym, specjalizująca się w rozwiązaniach z zakresu obserwacji Ziemi, analizy danych satelitarnych i projektów wspierających rozwój lokalnych kompetencji w dziedzinie technologii kosmicznych. Firma aktywnie uczestniczy w rozbudowie ekosystemu kosmicznego w regionie Zatoki Perskiej, współpracując z instytucjami rządowymi, uniwersytetami oraz globalnymi partnerami branżowymi.

Zawarcie porozumienia z ETCO SPACE wpisuje się w strategię JRH, której celem jest budowa międzynarodowego holdingu ORBITEO skupiającego spółki technologiczne i przemysłowe działające w obszarze nowych technologii, w tym sektora kosmicznego. W ramach ORBITEO rozwijane są inicjatywy skupione wokół komercjalizacji danych satelitarnych, systemów analitycznych oraz zaawansowanych usług downstream. Kluczowym elementem tej współpracy będzie wymiana doświadczeń, wspólne projekty badawczo-rozwojowe oraz tworzenie nowych produktów w oparciu o dane satelitarne.

Współpraca z ETCO SPACE rozszerza zasięg działalności JRH i podmiotów należących do ORBITEO na rynek Bliskiego Wschodu, otwierając dostęp do nowych kontraktów i partnerstw strategicznych. Projekt przewiduje m.in. wymianę technologii, realizację wspólnych przedsięwzięć komercyjnych w obszarze obserwacji Ziemi oraz zaangażowanie w programy rozwoju kompetencji technicznych w regionie.

Porozumienie z ETCO SPACE stanowi ważny krok w umiędzynarodowieniu działalności Orbiteo, kooperacja z partnerem z Omanu, jest kontynuacją współpracy SatRev, spółki współtworzącej ORBITEO i wzmacnia potencjał holdingu jako platformy łączącej innowacje, kapitał i know-how. Wierzymy, że wspólne działania z ETCO SPACE przyniosą wymierne korzyści zarówno dla naszych spółek, jak i całego ekosystemu technologicznego, który budujemy – powiedział January Ciszewski, główny akcjonariusz i Prezes JRH.

Partnerstwo między JRH a ETCO SPACE rozwija dotychczasową współpracę omańskiej spółki z polskim SatRev, koncentrującą się na rozwoju i wykorzystaniu infrastruktury satelitarnej oraz przetwarzaniu danych obserwacji Ziemi. Wspólnie zrealizowały z sukcesami projekt uruchomienia omańskiej stacji naziemnej do śledzenia i komunikacji z satelitami oraz program budowy i obsługi satelitów typu CubeSat, w tym pierwszego satelity w historii Omanu. Dzięki nowemu porozumieniu powstaje naturalna przestrzeń do współpracy pomiędzy wszystkimi stronami w ramach ORBITEO – zarówno w sferze technologicznej, jak i komercyjnej.

Złoto traci blask, a złoty pod lekką presją

Na rynek złota wreszcie dotarła długo wyczekiwana korekta. Czas pokaże, czy przerodzi się ona w coś więcej. Inwestorzy mają dość napięć handlowych i wierzą, że azjatycka wyprawa Trumpa przerodzi się w trwałą ugodę z Chinami. Kurs EUR/USD stabilizuje się w oczekiwaniu na jutrzejsze posiedzenie Fed, ale powoli rośnie presja na PLN.

Już nie taki złoty interes?

Możemy to już chyba ogłosić oficjalnie: korekta na złocie stała się faktem. Od historycznego szczytu, który wypadł w okolicy 4380 $, dzieli nas już ok. 450 $. Taka wycena oznacza, że królewski kruszec od maksimum stracił już ponad 10%, co z technicznego punktu widzenia potwierdza nam układ korekcyjny. Analitycy wskazują na zauważalną zmianę ogólnorynkowego sentymentu, który wysysa kapitał z aktywów postrzeganych jako bezpieczne przystanie (m.in. ze złota) i kieruje go do bardziej ryzykownych części rynku finansowego (np. giełdy czy walut EM). Za główny powód powiewu optymizmu uznaje się rosnące szanse na osiągnięcie porozumienia handlowego USA-Chiny. Czwartkowe spotkanie przywódców dwóch państw ma być wyraźnym sygnałem zmniejszenia napięcia między dwiema największymi gospodarkami świata. Pytanie, czy koniec tygodnia nie przebiegnie pod dyktando rynkowej zasady kupuj plotki, sprzedawaj fakty i zobaczymy pewne odreagowanie aktualnych ruchów? Wracając do samego złota, to chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że po tak gwałtownych wzrostach korekta musiała nastąpić. Nawet po ostatnich spadkach ten metal szlachetny od początku roku poszedł w górę o 50%. Główne wątpliwości to zasięg tej korekty i to, czy będzie ona w stanie przerodzić się w coś więcej, czyli w zanegowanie już 3-letniego trendu wzrostowego. Osobiście co do takiej możliwości pozostaję wciąż sceptyczny, ale banki inwestycyjne i firmy analityczne już rewidują w dół swoje prognozy na najbliższe miesiące.

Rozmowy i decyzje, na które czekają rynki

Na rynku walutowym we wtorek słabnie presja na dolara amerykańskiego, ale inwestorzy tak naprawdę wyczekują najważniejszych impulsów w tym tygodniu. Wspominałem już o czwartkowym spotkaniu Trump-Xi, które może, ale nie musi przynieść twardych efektów, co w teorii ma szansę osłabić USD. Tym bardziej że przy ciągłym napływie nowych informacji trochę zapominamy, że w USA w dalszym ciągu trwa government shutdown. O ile przez jakiś czas inwestorzy potrafią ignorować ten fakt, o tyle coraz wyraźniej ujawnia się różnica między chaosem politycznym w Stanach a np. względną stabilnością w strefie euro. Skoro przy rozdźwięku między tymi gospodarkami już jesteśmy, to uwagę na sobie skupią też bankierzy centralni. Od EBC nikt nie oczekuje w czwartek ruchu na stopach, a też trudno spodziewać się zmiany narracji, bo od poprzedniego posiedzenia warunki specjalnie się nie zmieniły. Natomiast za Atlantykiem cięcie o 25 pb jest już dawno skonsumowane, dlatego jeszcze większą wagę przykładać się będzie do komunikatu i konferencji Jerome’a Powella. Problem w tym, że szef Fed może skutecznie uciekać przed twardymi stwierdzeniami, ponieważ decydenci poruszają się w coraz gęstszej mgle. Brak większości odczytów makro z USA (w związku z zamknięciem rządu) niezwykle utrudnia pozycjonowanie się pod kolejne decyzje banku centralnego. Inwestorzy są wręcz pewni także grudniowej obniżki stóp i chyba tylko silne poddawanie w wątpliwość takiego scenariusza może wywołać mocniejsze ruchy na aktywach. Decyzję FOMC poznamy jutro o godz. 19, a Powell wyjdzie na scenę pół godziny później.

PLN pod presją, czy to tylko odreagowanie?

Kurs EUR/USD stabilizuje się dziś w rejonie 1,165 $, który z oporu przeradza się aktualnie we wsparcie. Dla wspólnej waluty wtorkowa sesja wygląda naprawdę dobrze, co skutkuje np. powrotem kursu EUR/PLN w pobliże 4,24 zł. Dla złotego nie jest to najłatwiejszy dzień, ale też m.in. przez małą zmienność na głównej parze globu straty rodzimej waluty są jeszcze ograniczone. Kurs USD/PLN zerka od dołu na 3,64 zł, a kurs CHF/PLN utrzymuje się powyżej 4,57 zł. Inwestorzy postanowili dziś jeszcze mocniej uderzyć w funta szterlinga, co stanowi kolejne potwierdzenie problemów brytyjskiej gospodarki, która zmaga się z wciąż wysoką inflacją przy w dalszym ciągu wysokich stopach procentowych i rosnącym obciążeniu zadłużeniowym. Kurs GBP/PLN schodzi nawet poniżej 4,84 zł, czyli próbuje wybić lipcowy dołek i tym samym wyznaczyć blisko 5-letnie minima.

XTB z ponad 222 tys. nowych klientów w Q3 i rekordem 2 mln łącznie — zysk netto jednocześnie spada o prawie 74%

XTB ma za sobą najmocniejszy kwartał w historii pod względem pozyskiwania klientów, ale jednocześnie jeden z najsłabszych, jeśli chodzi o wynik finansowy. W III kwartale 2025 roku liczba nowych użytkowników platformy przekroczyła 222 tys. (+105% r/r), a liczba aktywnych klientów osiągnęła rekordowe 920 tys. (+75,9% r/r). Spółka po raz pierwszy przekroczyła również próg 2 mln klientów ogółem. Jednak pomimo imponującego wzrostu skali działania, skonsolidowany zysk netto spadł aż o 73,9% r/r — do 53,2 mln zł.

Przychody XTB wyniosły w trzecim kwartale 375,8 mln zł, co oznacza spadek o 20,1% rok do roku. Przy tak dynamicznie rosnącym wolumenie obrotu na instrumentach CFD (+28,6% r/r), negatywną różnicę wyjaśnia gwałtowny spadek rentowności. Przychód na lot zmalał z 272 do 152 zł, a przychód za 1 mln USD nominalnego obrotu spadł niemal o połowę — z 167 do 84 USD. Oznacza to, że XTB rośnie intensywnie wolumenowo, ale kosztem marży i odporności na spokojne warunki rynkowe.

Istotnym elementem presji na wynik finansowy były koszty operacyjne, które w III kwartale 2025 roku wzrosły do blisko 323 mln zł. Spółka potwierdza, że jest to rezultat szeroko zakrojonej globalnej kampanii marketingowej prowadzonej jednocześnie na trzech kontynentach, wyższych wydatków na wynagrodzenia oraz rosnących opłat dla dostawców usług płatniczych. Jednocześnie można dostrzec pozytywny element — mimo większej skali działań, XTB zdołało obniżyć średni koszt pozyskania klienta do 600 zł wobec 700 zł w poprzednich kwartałach.

Pod względem struktury przychodów w III kwartale dominowały instrumenty CFD oparte na towarach (48,5%), przede wszystkim złocie, gazie ziemnym oraz kakao. Wyraźnie spadła rentowność na indeksach giełdowych — ich udział wyniósł 32,4% wobec 44,9% rok wcześniej, co było skutkiem ograniczonej zmienności na amerykańskich US100 i US500 oraz indeksie VIX. Mniejsze znaczenie miały także waluty (10,8%), chociaż w tej klasie aktywów wyszczególniono mocny udział kryptowalut — ethereum, bitcoin i ripple pozostawały najbardziej dochodowe w obrębie FX.

Jedną ze zdecydowanie pozytywnych informacji jest rekordowy wzrost aktywności klientów w segmencie akcji i funduszy ETF/ETP. Wartość obrotu tymi instrumentami wyniosła 5,95 mld USD, co oznacza wzrost o 147,7% r/r. Ich udział w przychodach XTB wzrósł z 2,3% do ponad 8%. Jednocześnie dynamicznie rosną depozyty klientów — na koniec września osiągnęły 3,23 mld zł, co oznacza wzrost o 42,7% rok do roku. To sygnał trwałego zaufania do oferty produktowej i przygotowania do monetyzacji przy wyższej zmienności rynkowej.

III kwartał przyniósł także ekspansję strategicznie istotnych filarów technologiczno-produktowych. XTB uruchomiło rachunek IKZE, domykając swoją ofertę emerytalną w Polsce. Jednocześnie spółka przygotowuje się do wprowadzenia kryptowalut — zależnie od finalizacji ustawy implementującej unijne rozporządzenie MiCA. Kontynuowane są także prace nad wprowadzeniem opcji, jednak ich uruchomienie uzależnione jest od akceptacji modelu wyceny przez KNF.

Rozwój geograficzny również przynosi efekty. XTB uzyskało licencję w Indonezji i już pozyskało tam pierwszych klientów. Oferta początkowo obejmuje akcje i ETF-y, natomiast dodanie instrumentów CFD planowane jest na przełom 2025 i 2026 roku. To strategicznie ważny kierunek, ponieważ rynki pozaeuropejskie charakteryzują się wyższą zmiennością i potencjalnie bardziej marżową strukturą obrotu.

Pomimo wyraźnego pogorszenia wyniku netto, zarząd XTB pozostaje konsekwentny w strategii — najpierw agresywny wzrost bazy klientów i rozbudowa globalnego zasięgu, dopiero później pełna monetyzacja skali. Można więc interpretować III kwartał jako etap przejściowy — kosztowny, ale odcinający spółkę od ryzyka stagnacji. Jednocześnie dane jednoznacznie wskazują, że presja na rentowność jest duża, a opłacalność modelu mocno uzależniona od powrotu zmienności rynkowej. Dla inwestorów oznacza to kwartał pełen strategicznych postępów — ale finansowo jeden z najsłabszych od lat.

Rząd obniża podatek od wydobycia miedzi i srebra

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który od 1 stycznia 2026 r. obniży podatek od wydobycia niektórych kopalin w zakresie miedzi i srebra. Zmiana ma złagodzić obciążenia fiskalne dla spółek działających w sektorze wydobywczym – w szczególności KGHM Polska Miedź – oraz zwiększyć opłacalność nowych i dotychczasowych projektów inwestycyjnych.

Rząd podkreśla, że nowe przepisy są odpowiedzią na rosnącą konkurencję międzynarodową na rynku surowców strategicznych oraz na konieczność utrzymania stabilności i przewidywalności dla inwestorów w sektorze górniczym i metalurgicznym.

Na czym polega zmiana?

Projekt przewiduje dwa kluczowe mechanizmy obniżające ciężary podatkowe:

  • lata 2026–2028 – modyfikacja wzorów służących do obliczania stawek podatku od wydobycia miedzi i srebra,
  • od 2029 r. – możliwość odliczania od podatku części nakładów inwestycyjnych poniesionych na projekty wydobywcze (także tych zrealizowanych od momentu wejścia ustawy w życie).

Oznacza to przejście z modelu czysto przychodowego na bardziej proinwestycyjny, premiujący firmy angażujące się w rozwój nowych złóż, modernizację infrastruktury lub rozszerzanie działalności.

Skala efektów fiskalnych

Ministerstwo Finansów szacuje, że – przy założeniu stabilnych cen surowców i poziomu wydobycia – zmiany zmniejszą obciążenie podatników o:

  • 500 mln zł w 2026 r.,
  • 750 mln zł rocznie w 2027 i 2028 r.

Po 2029 r. wysokość odliczeń ma być bezpośrednio powiązana z realnym poziomem nakładów inwestycyjnych ponoszonych przez spółki – co zachęca do zwiększenia udziału Polski w globalnym wyścigu o dostęp do krytycznych surowców.

Nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2026 r.