W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor kwota zaległości alimentacyjnych przekroczyła na koniec września 2025 r. poziom 16,9 mld zł. To o ponad 800 mln zł więcej niż rok wcześniej i aż o 6,7 mld zł więcej niż w 2021 roku. W bazie widnieje obecnie blisko 288,5 tys. osób niepłacących alimentów, a przeciętny dług jednego rodzica wynosi już 58,6 tys. zł. Dynamika wzrostu zobowiązań alimentacyjnych utrzymuje się na poziomie znacznie wyższym niż w przypadku innych segmentów zadłużenia gospodarstw domowych.
Województwa z największym udziałem dłużników
Największy odsetek dłużników alimentacyjnych względem populacji występuje w województwie warmińsko-mazurskim. Najwyższe średnie zadłużenie przypada natomiast na Mazowsze – 65,3 tys. zł. Relatywnie najniższe zaległości widoczne są w woj. lubuskim (50,4 tys. zł) oraz śląskim (51,6 tys. zł). Z danych wynika, że problem ma charakter strukturalny – nie dotyczy wyłącznie regionów o niższym PKB per capita, lecz w podobnym stopniu obszarów zurbanizowanych, gdzie występuje większa skala pracy nierejestrowanej i trudniejsza egzekucja świadczeń.
Ponad połowa alimenciarzy ma także inne niespłacane długi
Aż 52 proc. osób z zaległościami alimentacyjnymi posiada również inne niespłacone zobowiązania – kredyty konsumpcyjne, pożyczki pozabankowe, zaległe rachunki za media czy kary administracyjne. W praktyce oznacza to, że niealimentacja jest często elementem szerszego problemu niewypłacalności lub unikania formalnego zatrudnienia. Brak wykazywanych dochodów ogranicza możliwości egzekucji komorniczej i przesuwa część kosztów utrzymania dzieci w stronę finansów publicznych.
Wzrost wydatków państwa mimo formalnego spadku liczby wypłat
Z Funduszu Alimentacyjnego każdego roku wypłacanych jest od 1,9 do 2,6 mln świadczeń. Choć liczba świadczeniobiorców maleje, nie jest to efektem poprawy ściągalności, lecz zamrożenia kryterium dochodowego. Co istotne, od października 2024 r. maksymalna wysokość świadczenia wzrosła z 500 do 1000 zł, co oznacza, że koszt programu dla budżetu może w 2025 r. podwoić się mimo mniejszej liczby beneficjentów. Dodatkowe koszty ponoszą gminy, które prowadzą działania windykacyjne w imieniu Skarbu Państwa, nierzadko zakończone brakiem skuteczności.






