„Nie ma paraliżu, ale ryzyko istnieje” – przedsiębiorcy o kontrolach na granicy z Niemcami

– Nie ma zaskoczenia – mówią przedsiębiorcy. Pozostaje jednak poczucie niepewności związane z tym, że kontrole na granicach Polski z Niemcami i Litwą, choć nie powodują jeszcze doraźnych wielkich problemów gospodarczych i handlowych, to na dłuższą metę mogą stać się poważnym problemem gospodarczym. – Podtrzymujemy, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, ale przedłużanie kontroli zawsze musi mieć swoje uzasadnienie – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Mojsiuk: „Dziękujemy służbom za sprawność ich pracy”

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że  kontrole na granicy potrwają przynajmniej do kwietnia 2026 roku. Tym razem więc wydłużono je nie o kilka tygodni, a całe pół roku.

Z punktu widzenia przedsiębiorców zrzeszonych w Północnej Izbie Gospodarczej kontrole zarówno ze strony polskiej jak i niemieckiej powinny mieć uzasadnienie i realnie wpływać na poprawę sytuacji związanej z nielegalną migracją, przy jednoczesnym zapewnianiu ciągłości i swobodnego przepływu usług, handlu i kadr między Polską i Niemcami.

– Bezpieczeństwo jest najważniejsze i nie mamy żadnych wątpliwości, że w tak trudnej sytuacji geopolitycznej należy stawiać je na pierwszym miejscu. Uważamy, że działanie służb, by jak najmniej utrudniać pracę przedsiębiorców i przepływ pracowników na polsko-niemieckim pograniczu, należy wyróżnić miłymi słowami, bo na ten moment nie zauważamy, by kontrole powodowały paraliż komunikacyjny. Owszem, dochodzi do incydentalnych sytuacji, gdy tworzą się zatory nawet na kilka kilometrów, ale to sytuacje, których nie było wiele i nie były one regułą. Na ten moment możemy więc powiedzieć, że kontrole nie powodują dużych utrudnień, a obawy były ogromne – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Oczywiście oczekujemy ewaluacji konsekwencji gospodarczych dla sektora handlu, usług, transportu, logistyki, wynikających z kontroli na granicach, bo takie na pewno będą. Musimy pamiętać, że długofalowo kontrole mogą powodować np. zmniejszenie liczby inwestorów w regionie, bo jeżeli niezakłócony przepływ tranzytowy między Polską, a Niemcami był dla nich priorytetem, to teraz może być to mniej atrakcyjna lokalizacja – mówi Hanna Mojsiuk.

Testem sytuacji na granicy będzie koniec roku, gdy handel zagraniczny nabiera tempa

Przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, że kontrole na granicy zakłócają ruch w strefie Schengen, a to ona dla sektora TSL jest jedną z największych wartości obecności Polski w Unii Europejskiej.

– Nie da się ukryć, że sytuacja na innych granicach europejskich jest dużo trudniejsza niż na polsko-niemieckiej czy polsko-litewskiej. Przedłużenie kontroli nie jest więc generatorem bieżących problemów, ale miesiącami weryfikującymi sprawność kontroli będą na pewno listopad i grudzień – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

– Zaczynają się zamówienia związane z Black Friday oraz świętami. Widzimy, że one już teraz rozkładają się szerzej w czasie, ale dla transportu polsko-niemieckiego to dwa ważne miesiące – dodaje.

Obawy o czas świąteczny potwierdza również Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych.

– Musimy przyznać uczciwie, że na ten moment kontrole na granicy polsko-niemieckiej i polsko-litewskiej nie wpływały w znaczący sposób na płynność ruchu towarowego przez granicę. Nie zmienia to jednak faktu, że przedłużone kontrole obejmą czas najintensywniejszego ruchu w handlu międzynarodowym, czyli czasu świat. O ile nie spodziewam się, by polskie kontrole były bardziej uciążliwe, tak połączenie ich z kontrolami niemieckimi może być problemem. Sytuacja musi być na bieżąco monitorowana przez służby, tak by kontrole nie generowały opóznien w newralgicznym dla handlu czasie – mówi Dariusz Matulewicz, prezes ZSPD

Ice Code Games pozyskała 5,4 mln zł z emisji akcji – powstanie pierwszy Bitcoin Treasury w Polsce

Ice Code Games S.A. (ICG), notowana na rynku NewConnect spółka, z sukcesem zakończyła emisję akcji serii K z, pozyskując 5,4 mln zł – znacznie powyżej pierwotnie zakładanego celu 1 mln EUR. Pozyskany kapitał umożliwi budowę pierwszego w Polsce publicznego skarbca Bitcoin (Bitcoin Treasury), wzmacniając bilans i tworząc nową wartość dla akcjonariuszy. Rundę finansowania poprowadziło międzynarodowe konsorcjum inwestorów ze Skandynawii i innych regionów świata. Strategicznym partnerem infrastrukturalnym ICG przy realizacji skarbca Bitcoin został globalny lider – Kraken.

Ice Code Games z sukcesem zamknęła emisję serii K, pozyskując 5,4 mln zł, to o przeszło 26% więcej niż deklarowany cel. Środki zostaną przeznaczone głównie na akumulację BTC w ramach strategii Bitcoin Treasury, czyniąc z ICG pierwszą publiczną spółkę w Polsce z takim filarem strategicznym. Emisję wsparło konsorcjum inwestorów międzynarodowych oraz dotychczasowi akcjonariusze, w tym January Ciszewski i Fingames Lending udzielającego spółce jak do tej pory tylko finansowania dłużnego.

Duże zainteresowanie emisją potwierdza zaufanie inwestorów krajowych i zagranicznych do strategii spółki, łączącej dotychczasową działalność z nowym filarem – Bitcoin Treasury, czyli firmową rezerwą w Bitcoinie budowaną w sposób pasywny i zgodny z najlepszymi praktykami rynkowymi. Większość środków z emisji zostanie przeznaczona na zakup BTC, zmniejszenie zadłużenia oraz stworzenie odpowiednich struktur operacyjnych i bezpieczeństwa dla nowego skarbca. Pozyskanie kapitału istotnie wzmocniło bilans spółki.

Liderem emisji było międzynarodowe konsorcjum inwestorów prywatnych i family office, na czele z Davidem Knape – szwedzkim przedsiębiorcą i inwestorem z doświadczeniem w M&A, finansach oraz technologii blockchain.

Jesteśmy tutaj, aby wspierać ICG nie tylko kapitałowo, ale także naszym doświadczeniem w zakresie tworzenia struktur skarbców Bitcoin, zgodności regulacyjnej oraz dostępu do międzynarodowych funduszy. To dopiero początek – mówi David Knape.

Ta runda spotkała się z zainteresowaniem większym niż początkowo zakładane i stanowi przełomowy krok dla Ice Code Games. Budując skarbiec Bitcoin w spółce publicznej, z instytucjonalnymi zabezpieczeniami i transparentnym raportowaniem, pozycjonujemy ICG na styku dwóch dynamicznie rozwijających się obszarów: aktywów cyfrowych i gamingu. Wspierani przez międzynarodowe konsorcjum inwestorów oraz zaufanych partnerów, takich jak Kraken, udowadniamy, że spółka notowana na Giełdzie w Warszawie może realizować globalny model działania z dyscypliną, ambicją i pełną przejrzystością – deklaruje Paweł Łaskarzewski, Prezes Zarządu Ice Code Games.

W ramach realizacji strategii, spółka nabyła InvestLab ASI sp. z o.o., które stanie się dedykowanym wehikułem skarbcowym zapewniającym pełną zgodność regulacyjną i audytowalność procesu akumulacji Bitcoinów.

Równocześnie ICG ogłosiła partnerstwo z globalną platformą Kraken, która zapewni profesjonalną custodię cold storage, wsparcie transakcji OTC oraz zgodność operacji z wymogami AML/KYC. Spółka planuje cyklicznie publikować kwartalne raporty „treasury update”, prezentujące stan i wartość rezerwy, gwarantując pełną przejrzystość działań.

Przeprowadzona z sukcesem emisja była elementem dedykowanego finansowania strategicznego – skierowanego do partnerów długoterminowych, którzy wnoszą nie tylko kapitał, ale i kompetencje oraz sieć kontaktów międzynarodowych. Dzięki temu spółka pozyskała więcej środków niż planowano, przy pełnej kontroli nad strukturą akcjonariatu.

Strategia Bitcoin Treasury polega na wykorzystaniu części kapitału spółki – np. środków pozyskanych z emisji – do stopniowej akumulacji Bitcoina jako długoterminowego aktywa rezerwowego, pełniącego funkcję ochrony wartości przed inflacją i dywersyfikacji bilansu. Bitcoin, nazywany często „cyfrowym złotem”, dzięki swojej ograniczonej podaży i globalnej rozpoznawalności, stanowi dla wielu firm strategiczny element zabezpieczenia finansowego w długim horyzoncie. Przykładami spółek, które z powodzeniem wdrożyły taką strategię, są m.in. MicroStrategy, która od 2020 roku zgromadziła ponad 640 tys. BTC, znacząco zwiększając swoją rozpoznawalność i wartość rynkową, Tesla, która w 2021 roku zainwestowała 1,5 mld USD w Bitcoina jako część rezerw korporacyjnych, oraz Block (dawniej Square), wykorzystujący BTC jako strategiczny składnik bilansu. W każdym z tych przypadków strategia skarbcowa przyniosła wzrost wyceny i zaangażowania inwestorów, poszerzenie bazy akcjonariuszy oraz poprawę wizerunku spółki jako innowatora finansowego.

18 września 2025 roku Paweł Łaskarzewski został powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Ice Code Games, aby pokierować w tym przełomowym momencie transformacją spółki na styku rynku kapitałowego i finansów cyfrowych. Jego doświadczenie obejmuje technologię blockchain, strategie ilościowe oraz fintech – co stanowi idealne połączenie niezbędne do prowadzenia korporacyjnego skarbca Bitcoin zgodnie ze standardami spółki publicznej.

Żadna spółka publiczna w Polsce nie wdraża obecnie tej samej strategii, którą realizuje ICG. Widzimy szansę, by zbudować historię porównywalną z MicroStrategy czy Metaplanet – ale z warszawskiej giełdy. Model skarbcowy jest już sprawdzony na arenie międzynarodowej; naszym zadaniem jest dostarczyć go z przejrzystością i dyscypliną, jakiej oczekuje rynek spółek publicznych – podsumowuje Paweł Łaskarzewski.

PFSz i Healthcare Poland: 21 mld zł z KPO można przeznaczyć na piaskownice regulacyjne i rozwój AI

Polska Federacja Szpitali (PFSz) oraz Healthcare Poland w ramach Forum Ekspertów Ad Rem wskazują, że można znaleźć efektywne przeznaczenie dla środków z KPO i nie ma konieczności rezygnowania z aż 21 mld zł pożyczek. Można je wykorzystać na postawienie infrastruktury dla Piaskownic Regulacyjnych oraz piaskownic operacyjnych pod Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Rozwoju, które nie tylko wesprą obszary AI, ale również rozwoju gospodarczego i innowacji. Projekt POLIVERSUM, oparty na planie stworzonym przez Michała Dybowskiego, Roberta Kroplewskiego oraz Ewelinę Bogiel pozwala na realizację tego planu, który został przedstawiony w Ministerstwie Zdrowia.

– Zależy nam na odwróceniu tej decyzji i zatrzymaniu jej w tym sensie, że nie należy tych pieniędzy oddawać, a wykorzystać na postawienie infrastruktury dla Piaskownic Regulacyjnych oraz piaskownic operacyjnych pod Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Rozwoju, które nie tylko wesprą obszary AI, ale również rozwoju gospodarczego i innowacji – podkreślił Michał Piotr Dybowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Prezes Healthcare Poland, Forum Ekspertów Ad Rem.

Projekt POLIVERSUM, oparty na planie stworzonym przez Michała Dybowskiego, Roberta Kroplewskiego oraz Ewelinę Bogiel. Dokumenty „Ekosystem-Piaskownic-Regulacyjnych-AI-dla-Polski.pdf” i „PiaskowniceRegulacyjneTiM.docx” zakładają stworzenie ekosystemu piaskownic zarządzanych i we własności MRiT oraz MZ. To pozwoli Polsce stać się centralnym HUBem testowym AI nie tylko w innowacjach, ale we wszystkich 17 sektorach gospodarki – w tym zdrowie, transport, finanse, rolnictwo, energia itp.

Ekosystem Healthcare Poland dla MedTech przygotował pełne analizy kosztów, potencjału ekonomicznego, czasu spłaty, przychodów oraz potencjału dla nauki, w kontekście rewizji KPO i wykorzystania części pożyczkowej na 21,5 mld zł.

Informacja dodatkowa:[1]

Rada Ministrów właśnie przyjęła tak zwany mandat negocjacyjny dla rewizji Krajowego Planu Odbudowy – przekazała ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że z KPO będą usunięte podatek od aut spalinowych i opłata środowiskowa dotycząca takich samochodów od przedsiębiorców.

Przekazała również, że z KPO zostaną usunięte podatek od samochodów spalinowych i opłata środowiskowa od samochodów spalinowych od przedsiębiorców. Szefowa MRiFR dodała, że rewizja zmniejsza część pożyczkową KPO o 21,5 mld zł. Stało się to po dokonaniu przeglądu inwestycji. W efekcie podjęto decyzję, aby zrezygnować ze środków, które mogłyby zostać niewykorzystane. Stanie się to bez kosztów dla państwa.

Zmniejszy się też w efekcie tej decyzji Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności do 20 mld zł – wskazała Pełczyńska-Nałęcz.

[1] https://www.rp.pl/gospodarka/art43080321-polska-rezygnuje-z-21-5-mld-zl-pozyczek-z-kpo-bo-nie-ma-na-nie-popytu

Polscy politycy podzieleni w sprawie kryptowalut – część ugrupowań milczy, a czas ucieka

Znamy deklaracje polityków w sprawie regulacji rynku kryptowalut. Są to dość zróżnicowane stanowiska, a jednocześnie część dużych ugrupowań parlamentarnych nie zabiera głosu w tym temacie. Do tego wśród ekspertów nie brakuje obaw, że sporo posłów wciąż bazuje na stereotypach, zamiast na realnych danych. A takie podejście to zdecydowanie zła wiadomość dla Polski. Z kolei KNF jest wskazywana jako instytucja, która finalnie powinna nadzorować rynek aktywów cyfrowych. Jednak jest też pomysł powołania specjalnej rady ds. kryptowalut. Utworzyliby ją przedstawiciele KNF, NBP, rządu i branży. Eksperci mówią też, że powyższe wygląda jak polityczny ping-pong, a czas ucieka.

Stanowiska i milczenie

W przestrzeni publicznej pojawiają się różne opinie w sprawie regulacji rynku kryptowalut w Polsce. Serwis agencyjny MondayNews zwrócił się więc do wszystkich klubów parlamentarnych, klubu poselskiego oraz kancelarii prezydenta RP o przedstawienie swojego stanowiska w tej kwestii. Zrobił to jeszcze przed uchwaleniem przez Sejm ustawy o rynku kryptoaktywów. Na pytania zadane pod koniec wakacji nie było odpowiedzi ze strony PiS oraz Lewicy. Z kolei biuro prasowe Koalicji Obywatelskiej zaznaczyło, że ministerialny projekt dotyczący kryptowalut jest obecnie procedowany przez komisję. Klub podejmie stanowisko w tej sprawie po zapoznaniu się z opinią właściwej komisji.

– Myślę, że temat kryptowalut jest dla polityków nadal nowy. Obawiam się również, że sporo posłów wciąż go nie zna i opiera się na stereotypach, np. kryptoaktywa to scam, są używane w przestępstwach itd. Nie bazuje natomiast na realnych danych, wizerunku rynku za granicami, np. w USA, gdzie branża zyskała przychylność Wall Street. Takie podejście to zła wiadomość dla Polski, bowiem mówimy o rynku, który pomógłby się rozwinąć naszej gospodarce. Mamy jednych z najzdolniejszych programistów na świecie, ale często pracują oni dla zagranicznych firm – komentuje Mateusz Kara, prawnik i CEO ARI10.

Polska 2050 Szymona Hołowni popiera wprowadzenie zmian, które uporządkują ten obszar i uczynią go bardziej przejrzystym oraz bezpiecznym, przy jednoczesnym zachowaniu przestrzeni dla innowacji. Biuro prasowe partii podkreśla, że zmiany są potrzebne przede wszystkim dlatego, że rynek kryptowalut staje się coraz bardziej powszechny, a wciąż pozostaje narażony na nadużycia i oszustwa. Uregulowanie zasad działania wzmocni ochronę użytkowników, a także pozwoli przedsiębiorcom na prowadzenie działalności w jasnych ramach prawnych. Przejrzystość regulacyjna zwiększa również atrakcyjność Polski jako miejsca do inwestowania i rozwijania innowacyjnych technologii. Dzięki temu możemy konkurować o przyciąganie nowych firm z branży blockchain z innych państw UE.

– Trzeba uregulować bardzo dynamicznie rozwijający się rynek kryptowalut w Polsce. Należy wprowadzić przepisy, które pozwolą kontrolować ten sektor finansowy, posiadając narzędzia do zapobiegania praktykom niedozwolonym – przekazuje biuro prasowe PSL.

Natomiast Konfederacja Wolność i Niepodległość postrzega kryptowaluty jako instrument finansowy, który powinien być dostępny do użytku dla Polaków. Ich rynek powinien być zderegulowany. Ugrupowanie zaznacza, że sprzeciwia się restrykcyjnym planom Unii Europejskiej i rządu dążących do ograniczenia swobody korzystania z kryptowalut. Ponadto głosowało za odrzuceniem rządowego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów. Jednocześnie Konfederacja dostrzega pewne ułomności świata kryptowalut. Biuro prasowe przypomina słowa wicemarszałka Sejmu RP i lidera Konfederacji Krzysztofa Bosaka z jednego z wywiadów. Wówczas zauważył on, że bank centralny nie może trzymać rezerw w kryptowalutach, gdyż rezerwy służą m.in. do szybkich interwencji finansowych. Podkreślił również, że wyzwaniem jest zbudowanie połączenia między kryptowalutami a światem finansów konwencjonalnych.

– W tej chwili wśród inicjatyw zgłaszanych przez Prezydenta Karola Nawrockiego nie ma rozwiązań regulujących ten obszar. Jednocześnie trwa proces implementacji przepisów europejskich z rozporządzenia MiCA. Aktualnie rząd przygotował projekt zmian przepisów w obszarze blockchain, w tym także kryptowalut. Oczekiwanie ze strony KPRP jest takie, że nie będą one zanadto rozszerzać regulacji zawartych w przyjętych przepisach europejskich – odpowiada biuro prasowe Kancelarii Prezydenta RP.

Kwestia nadzoru

Rodzi się też pytanie o instytucję, która powinna nadzorować rynek kryptowalut. W ocenie Polski 2050 Szymona Hołowni, najbardziej właściwym organem do tego jest Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Nie ma potrzeby powoływania nowej instytucji. Tworzenie odrębnego podmiotu oznaczałoby dodatkowe koszty, wydłużenie całego procesu i ryzyko rozproszenia kompetencji. Dużo lepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie istniejącego potencjału KNF, który może skutecznie pełnić tę rolę, zapewniając spójność regulacyjną i stabilność nadzoru. Dla uczestników rynku i inwestorów zagranicznych będzie to również sygnał, że Polska podchodzi do kryptowalut w sposób poważny, a nadzór nad nimi sprawuje organ uznany, wiarygodny i już dobrze zakorzeniony w systemie finansowym.

– Uważamy, że właściwym organem nadzorczym nad rynkiem kryptowalut powinna być Komisja Nadzoru Finansowego, która będzie odpowiedzialna za wydawanie zezwoleń, kontrolę rynku i egzekwowanie przepisów, co gwarantuje profesjonalizm i spójność z dotychczasowym nadzorem nad rynkiem finansowym. W przypadku naruszenia przepisów KNF będzie mogła dokonywać wpisów do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwych domen internetowych służących do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Ma to na celu ochronę klienta i rynku przed nieuczciwymi podmiotami – uzasadnia biuro prasowe PSL.

Konfederacja również wskazuje na KNF jako instytucję nadzorującą rynek kryptowalutowy. Z kolei biuro prasowe KPRP zwraca uwagę na projekt przygotowany przez rząd. On proponuje, żeby to Komisja Nadzoru Finansowego odpowiadała za nadzór nad rynkiem kryptowalut w Polsce. KNF posiada wieloletnie doświadczenie i kompetencje w nadzorze instytucji finansowych, w tym rozwiązań cyfrowych wdrażanych i realizowanych przez te instytucje. Te kwestie predestynują Komisję do roli instytucji odpowiedzialnej za właściwe działanie obszaru kryptowalut i blockchain.

– Oczywiście, logika polskiego systemu sugeruje, by nadzorcą rynku był KNF. Jednak myślę, że warto zapoznać się też projektem ustawy, który PiS zamierza przedstawić jeszcze w październiku. Z zapowiedzi posłów wynika, że to będzie modyfikacja tego, co przygotował rząd. Jedna z trzynastu poprawek ma dotyczyć powołania specjalnej rady ds. kryptowalut. W jej składzie mają zasiadać przedstawiciele KNF, NBP, rządu i branży. Możliwe, że stworzenie alternatywy dla KNF – organu powołanego stricte dla branży kryptowalut – to też koncepcja, nad którą warto się pochylić – podkreśla Izabela Mazur, COO ARI10.

Jak wskazuje prawnik Mateusz Kara, liczba osób, które inwestują w kryptoaktywa, jest już u nas na tyle duża, że może zadecydować o tym, kto będzie rządził. Wystarczy wykonać prostą analizę wyborczą. Według niedawno opublikowanego raportu, już ponad 18% dorosłych Polaków miało kontakt z kryptowalutami. Z kolejnej analizy wynika, że blisko 38% rodaków w wieku 18-25 lat ma podobne doświadczenia. To oznacza, że losem branży może interesować się istotna część społeczeństwa, licząca kilka milionów, która ma prawo głosu. Ekspert przypomina, że w październiku 2023 roku na KO głosowało 6,6 mln wyborców, na Konfederację – 1,5 mln, a na PiS – aż 7,6 mln. Znawca rynku podkreśla, że nie każdy inwestor będzie kierował się tylko losem kryptobranży, ale nawet 10% oznacza ogromny elektorat.

Prezes UOKiK stawia zarzuty czterem spółkom w sprawie dostaw gazomierzy

0

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) Tomasz Chróstny postawił zarzuty czterem przedsiębiorstwom podejrzanym o udział w zmowie przetargowej dotyczącej dostaw gazomierzy miechowych dla Polskiej Spółki Gazownictwa (PSG).

Według ustaleń UOKiK, praktyki mogły mieć miejsce w latach 2014–2021 i obejmowały cykliczne przetargi organizowane przez krajowego operatora systemu dystrybucji gazu. Na liście spółek, które usłyszały zarzuty, znalazły się: Apator Metrix z Tczewa, Zakład Wytwórczy Urządzeń Gazowniczych Intergaz z Tarnowskich Gór, Fiorentini Polska z Poznania oraz Elektrometal z Cieszyna.

– „Podejrzewamy, że przedsiębiorcy zamiast rywalizować o zamówienia, mogli przez siedem lat zmawiać się, która ze spółek wygra konkretne przetargi. Ich działania mogły narazić na stratę krajowego operatora systemu dystrybucyjnego gazu, a więc pośrednio również skarb państwa” – powiedział Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Z ustaleń Urzędu wynika, że przedstawiciele spółek spotykali się w hotelach i restauracjach, komunikowali się telefonicznie i przez komunikatory. Ustalali, która firma zdobędzie daną część zamówienia, a pozostałe składały tzw. oferty kurtuazyjne – mniej korzystne propozycje, które miały jedynie sprawiać wrażenie konkurencji.

Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu. Jednocześnie UOKiK przypomina o możliwości skorzystania z programu łagodzenia kar (leniency), który daje przedsiębiorcom i menedżerom uczestniczącym w zmowie szansę na obniżenie lub całkowite uniknięcie sankcji w zamian za współpracę z Urzędem i dostarczenie dowodów.

Polska Izba Gazu Płynnego: Sankcje na izobutany zabiją polskich przedsiębiorców

W związku z regulacjami Unii Europejskiej polski rynek LPG doświadczył istotnych zmian – gaz płynny (propan‑butan) importowany wcześniej z Rosji został objęty sankcjami, wskutek czego od 20 grudnia 2024 r. polscy importerzy zaprzestali sprowadzania propanu i mieszanin propan‑butan z kierunku rosyjskiego. Wyjątek stanowi produkt o kodzie CN 2901, czyli czyste izobutan i n‑butan – Rada UE świadomie nie objęła tych pozycji sankcjami z uwagi na ich znaczenie dla europejskiego przemysłu chemicznego. Izobutan i n‑butan to surowce kluczowe dla wielu gałęzi przemysłu: chemii pielęgnacyjnej i kosmetycznej – np. dezodoranty, produkcja pian montażowych i elementów ociepleniowych w budownictwie oraz szeregu innych procesów, w których pełnią rolę substratów lub dodatków niezbędnych do uzyskania produktów finalnych. Logistyka i specyfika produkcji sprawiają, że te surowce trudno natychmiast zastąpić dostawami z innych kierunków – stąd dotychczasowa decyzja o ich wyłączeniu z unijnych sankcji. Mimo prawnej możliwości importu z Rosji, wielkości dostaw tych towarów do Polski znacznie spadły w porównaniu z początkiem roku: poziomy importu obniżyły się kilkukrotnie i obecnie są zbliżone do wielkości sprzed nałożenia sankcji na rosyjski propan. Głównymi alternatywnymi dostawcami dla rynku europejskiego pozostają kraje skandynawskie, Wielka Brytania, USA oraz dostawy przez porty Morza Czarnego od partnerów z Bliskiego Wschodu.

– Stanowisko Izby jest jasne: izobutan i n‑butan nie powinny być objęte sankcjami – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Paweł Bielski, Prezes Polskiej Izby Gazu Płynnego (PIGP). – Utrzymanie ich dostępności zapobiega poważnym zaburzeniom w sektorach przemysłowych i handlowych, chroni miejsca pracy oraz stabilność łańcuchów dostaw produktów konsumenckich. Jednocześnie trzeba uwzględnić ryzyko, że surowiec ten mógłby być wykorzystywany w sektorze paliwowym jako substytut autogazu – co mogłoby wywołać negatywne skutki rynkowe. Jako kompromisowe rozwiązanie proponujemy rozważenie mechanizmów wyrównawczych – na przykład opodatkowania lub innego instrumentu cenowego, który zniwelowałby różnicę kosztową między izobutanem/n‑butanem z kierunku wschodniego a surowcem pozyskiwanym z kierunków północnych, zachodnich i południowych. Takie narzędzie zmniejszyłoby ryzyko wykorzystania tego surowca jako tańszego substratu do paliwowego zastosowania, a jednocześnie pozwoliłoby utrzymać dostawy dla przemysłu chemicznego. Warto też podkreślić, że utrzymanie pewnego poziomu importu z kierunków wschodnich może mieć znaczenie gospodarcze lokalne – infrastruktura przeładunkowa i logistyczna w rejonie wschodniej granicy Polski korzystała z tych łańcuchów dostaw i obecność handlu tym surowcem pomagała złagodzić negatywne skutki zmian na rynku LPG po wprowadzeniu sankcji. Rezygnacja z takich dostaw bez alternatywnej adaptacji infrastruktury mogłaby pogłębić trudności ekonomiczne niektórych operatorów. Ochrona dostępności izobutanu i n‑butanu wydaje się zasadna z perspektywy zabezpieczenia przemysłu chemicznego i stabilności łańcuchów dostaw. Jednak konieczne są instrumenty zapobiegające ich ewentualnemu wykorzystaniu do celów paliwowych oraz polityka wspierająca dywersyfikację dostaw i adaptację infrastruktury logistycznej. Tylko takie holistyczne podejście pozwoli zrównoważyć cele bezpieczeństwa politycznego z potrzebami gospodarki – wyjaśnia Paweł Bielski.

Work-life balance w Polsce kuleje

Prawie połowa badanych pracowników deklaruje, że odczuwa wypalenie zawodowe – głównie z powodu przeciążenia obowiązkami (33%) i zbyt niskiego wynagrodzenia (24%). 53% pytanych zabiera obowiązki do domu, a 65% czuje presję, by odpowiadać na wiadomości służbowe po pracy. Aż 27% pracowników w Polsce przyznaje, że zdarzyło im się pracować w trakcie urlopu.

Serwis kariery LiveCareer.pl przeprowadził badanie „Work-life balance Polaków”, w którym zapytano 501 polskich pracowników o ich równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. Uzyskane wyniki rodzą liczne pytania o nasze zdrowie fizyczne i psychiczne oraz o polską kulturę pracy.

Okazało się m.in. że prawie co czwarty pracownik (23%) nie ma poczucia, że może bez stresu wziąć urlop i nie martwić się obowiązkami. A 27% respondentów przyznało, że zdarza im się pracować podczas wakacji — najczęściej z powodu zbyt dużego poczucia odpowiedzialności (52%), niedokończenia zadań przed urlopem (26%) albo oczekiwania takiej dostępności przez przełożonych (24%).

Z danych LiveCareer wynika, że tylko 21% respondentów zdecydowanie ma czas na prawdziwy odpoczynek i regenerację po pracy, a 34% – raczej go ma. Co ósma osoba przyznaje wprost, że po pracy nie potrafi się zregenerować. Na brak odpoczynku najczęściej skarżą się pracownicy w wieku 26–39 lat oraz osoby pracujące hybrydowo (19%).

Natomiast wśród osób, które potrafią odciąć się od pracy, najczęstszą motywacją do odpoczynku są ich pasje i inne cele pozazawodowe (46%). Ważne są również relacje z bliskimi (42%) oraz świadome dbanie o zdrowie psychiczne (36%) — szczególnie dla kobiet. Prawie 30% pytanych z tej grupy odpoczywa, bo wie, że dzięki temu następnego dnia jest się bardziej efektywnym w pracy.

Wygląda na to, że równowaga między pracą a życiem prywatnym wynika zarówno z indywidualnej motywacji pracowników, jak i warunków, w których funkcjonują komentuje Żaneta Spadło, ekspertka kariery LiveCareer.pl i autorka badania. Badania przeprowadzone w różnych krajach wskazują, że dzięki rozwiniętym systemom opieki i wsparcia prorodzinnego ten konflikt między pracą a życiem prywatnym jest mniejszy, choć formalne rozwiązania nie zawsze wystarczają. Problemem bywa też nierówny podział obowiązków domowych — osoba, która ma ich więcej, a jednocześnie pracuje zawodowo, siłą rzeczy będzie bardziej zmęczona. Polska dopiero wdraża pewne rozwiązania w zakresie work-life balance: dwa lata temu mieliśmy dyrektywę unijną, a w najbliższych miesiącach ruszy program pilotażowy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, który ma monitorować efektywność skróconego czasu pracy. Kolejne lata pokażą, czy te rozwiązania okażą się dla Polaków skuteczne.

Badanie wykazało również, że:

  • 19% respondentów na co dzień dba o swój work-balance, 45% robi to zwykle lub czasami, a 11% żyje głównie pracą i nie ma czasu na życie prywatne
  • 72% badanych pracowników zna kogoś, kto doświadczył wypalenia zawodowego
  • 67% pracowników miewa poczucie winy, gdy w wolnym czasie odpoczywają zamiast pracować
  • 71% uczestników badania bywa ocenianych przez pryzmat zaangażowania zawodowego
  • 42% pracujących Polaków uważa, że przełożony nie zachęca ich do dbania o work-life balance.

Iluzja szefów: Pracownicy mniej zaangażowani, niż sądzą menedżerowie

Ponad połowa szefów uważa, że ich ludzie są w pełni zaangażowani, tymczasem tylko 32% pracowników to potwierdza, a 45% przyznaje się do braku motywacji – wynika z dziś opublikowanego raportu Right Management Talent Solutions „The Career Equation: What Attracts Talent Isn’t What Keeps Them”. Badanie pokazuje, że liderzy przeceniają poziom zaangażowania pracowników i nie dostrzegają prawdziwych czynników decydujących o ich lojalności. W Europie wciąż najważniejszym elementem przyciągającym talenty pozostają wynagrodzenie i benefity, ale tym, co ich najbardziej motywuje jest dopasowanie do zespołu i kultury organizacyjnej. Więcej w raporcie.

Ponad połowa menedżerów w Europie (53%) jest przekonana, że ich pracownicy są w pełni zaangażowani, a jedynie 27% dostrzega oznaki braku motywacji. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej – jedynie 32% zatrudnionych deklaruje pełne zaangażowanie w pracę, a aż 45% przyznaje się do jego braku.

– Ta  rozbieżność nie wynika wyłącznie z optymizmu, a częściej jest efektem krótkowzroczności i trwania w starych paradygmatach zarządzania. Wielu liderów nadal mierzy zaangażowanie przez pryzmat wyników i realizacji celów, zakładając, że skoro organizacja dostarcza rezultaty, to zespół musi być zmotywowany. To zaklinanie rzeczywistości. W praktyce liczby mogą maskować emocjonalne wyczerpanie, brak poczucia sensu czy rosnące poczucie niedopasowania. Budowanie prawdziwego zaangażowania wymaga czegoś trudniejszego niż analiza zadań, wskaźników efektywności. Wymaga codziennych rozmów z ludźmi, uważności na ich potrzeby, tworzenia środowiska, w którym czują się częścią większej całości. Skuteczny lider to nie tylko egzekutor celów, ale przede wszystkim osoba wywierająca wpływ w pięciu obszarach – nadająca sens i kierunek, budująca bezpieczną kulturę, wspierająca rozwój, wzmacniająca zaangażowanie i dopiero na tym fundamencie osiągająca trwałe wyniki biznesowe. Dopóki liderzy nie przyjmą nowych ram przywództwa, nastawionych na ludzi i ich rozwój, rozbieżność między deklarowanym a realnym zaangażowaniem będzie się tylko pogłębiać – mówi Agnieszka Krzemień, coach kariery i menedżerka marki Right Management Talent Solutions.

Dodatkowo 23% określa siebie jako częściowo zaangażowanych, a to właśnie ta grupa, jak wynika z danych ManpowerGroup, jest najbardziej skłonna do odejścia z organizacji. Dla porównania, jedynie 20% liderów dostrzega w swoich zespołach częściowy poziom zaangażowania.

Zdaniem ekspertki, pracownicy częściowo zaangażowani to ci, którzy doszli do wniosku, że czegoś im brakuje. – Widzą potencjał w sobie, mają aspiracje i potrzebę dopasowania kulturowego, chcą się rozwijać i budować sensowną ścieżkę kariery. Gdy organizacja nie odpowiada na te potrzeby, zaczynają rozglądać się za innym miejscem, które to umożliwi. I to właśnie oni, wciąż zmotywowani, pełni energii, ale sfrustrowani brakiem przestrzeni do rozwoju, są najbardziej skłonni do odejścia. Liderzy mogą temu przeciwdziałać tylko wtedy, gdy przestaną traktować rozwój pracownika jako jego prywatną odpowiedzialność, a zaczną go wspierać w sposób systematyczny. Potrzebne jest przywództwo oparte na coachingu, takie, które łączy bieżące wyniki z długofalowym potencjałem. To oznacza rozpoznawanie nie tylko kompetencji, ale też mocnych stron i ambicji, rozmowy o karierze i wspólne planowanie przyszłości, dawanie przestrzeni na zdobywanie nowych umiejętności oraz wspieranie inicjatywy i współodpowiedzialności pracownika. Częściowo zaangażowany pracownik może stać się filarem organizacji, pod warunkiem, że lider potrafi go dostrzec, wysłuchać i pomóc mu zobaczyć przyszłość w ramach tej samej firmy. Jeśli tego zabraknie, odejdzie, a wraz z nim cenne kompetencje, których żadna rekrutacja nie zastąpi natychmiast – dodaje Agnieszka Krzemień.

Płaca przyciąga, kultura organizacyjna zatrzymuje

Raport pokazuje również rozdźwięk pomiędzy tym, co przyciąga nowych pracowników, a tym, co ich zatrzymuje w organizacjach. Wynagrodzenie i benefity (36,8%) pozostają najważniejszym czynnikiem przyciągającym pracowników. Na drugim miejscu znajduje się logistyka pracy (20,7%), obejmująca m.in. sposób organizacji i obowiązki związane ze stanowiskiem. Perspektywa kariery (15,9%), dopasowanie do zespołu i kultury organizacyjnej (14,1%) oraz obszar związany z nauką i rozwojem (12,6%) uplasowały się na dalszych pozycjach.

– Logistyka pracy to czynnik najbardziej namacalny i łatwy do oceny. Podczas rozmowy rekrutacyjnej kandydat szybko uzyska odpowiedź, jaka będzie forma zatrudnienia, system pracy, możliwość pracy zdalnej czy wysokość wynagrodzenia. To kryteria zero-jedynkowe, które pozwalają podjąć decyzję tu i teraz. Tymczasem dopasowanie kulturowe, rozwój kariery czy poczucie sensu pracy ujawniają się dopiero w praktyce i często po wielu miesiącach. I właśnie wtedy mogą pojawić się rozczarowania, gdy rzeczywistość nie odpowiada obietnicom składanym w procesie rekrutacyjnym. Dlatego na początku kandydaci koncentrują się na elementach łatwych do oceny, ale w dłuższej perspektywie to właśnie kultura, możliwości rozwoju i spójność wartości decydują o satysfakcji z pracy oraz o tym, czy pracownik znajdzie dopasowanie do organizacji i zostanie w firmie na dłużej – podkreśla Agnieszka Krzemień.

Według ekspertki, coraz więcej osób wybiera pracodawcę nie tylko przez pryzmat pensji, lecz przede wszystkim tego, jak firma dba o dobrostan i rozwój ludzi. – To, co przyciąga kandydatów, rzadko jest tym, co sprawia, że zostają na lata. Trwałą więź buduje dopiero kultura oparta na wartościach, realne możliwości rozwoju i poczucie sensu codziennej pracy. Dlatego organizacje muszą pamiętać, że benefity i elastyczność to dopiero początek. Prawdziwe wyzwanie polega na tym, by budować kulturę, nie tylko strukturę, taką, w której wartości i cele są spójne z potrzebami ludzi, widzieć potencjał, nie tylko wyniki, doceniać ciekawość, zdolność adaptacji i chęć rozwoju, tworzyć ścieżki kariery, które mają sens, dawać pracownikom przestrzeń do testowania nowych umiejętności i poczucie, że ich przyszłość w firmie jest realna – dodaje Agnieszka Krzemień.

Z raportu wynika, że najsilniejszym czynnikiem determinującym poziom zaangażowania europejskich pracowników okazuje się dopasowanie do zespołu i kultury organizacyjnej (37,6%). Drugim z kolei jest perspektywa kariery (29%). Możliwość nauki i rozwoju (15,5%) oraz aspekty związane z logistyką pracy (10,7%) mają dla pracowników w Europie mniejsze znaczenie. Wynagrodzenia i benefity odpowiadają jedynie za 7,7% wyników w obszarze zaangażowania.

– Dopasowanie kulturowe nie ma być chwytliwym sloganem HR, ale rzeczywiście fundamentem zaangażowania pracownika. Wynagrodzenie czy benefity mogą przyciągnąć pracownika, ale nie zatrzymają go na dłużej, jeśli na co dzień nie będzie czuł się częścią zespołu, z którym dzieli wartości, styl pracy i cele. Poczucie przynależności oraz świadomość, że moja praca ma sens i realny wpływ, sprawia, że ludzie angażują się bardziej niż wymaga tego formalny kontrakt. Dopasowanie do kultury organizacyjnej działa jak długoterminowa „umowa emocjonalna”, gdzie tworzy się więź, która często okazuje się istotniejsza dla pracownika niż inflacyjna podwyżka. Jeśli organizacja nie inwestuje w spójność wartości, transparentność i rozwój ludzi, ryzykuje utratę najbardziej utalentowanych pracowników, czyli tych, którzy najbardziej poszukują nauki i rozwoju. Konsekwencją są nie tylko wyższe koszty rekrutacji, ale też utrata kluczowych kompetencji, które napędzają innowacje i przewagę konkurencyjną – mówi ekspertka.

Według Agnieszki Krzemień, proces rekrutacji to dopiero początek relacji. Zbyt często firmy traktują zatrudnienie pracownika jako cel sam w sobie, a nie pierwszy krok w dłuższej podróży, tymczasem dane pokazują jasno, to, co przyciąga ludzi do organizacji, w tym płaca, benefity, marka pracodawcy, jest zupełnie inne niż to, co sprawia, że zostają na lata. – Utrzymanie pracowników wymaga budowania przestrzeni do rozwoju, oferowania różnorodnych ścieżek kariery i codziennego potwierdzania, że wartości firmy nie są pustymi deklaracjami. Dzisiejsze organizacje nie mogą ograniczać się do „transakcji” z pracownikiem, czyli podejścia, gdzie po prostu płacą za wykonaną pracę. Jeśli oczekują zaangażowania, kreatywności i samodzielności, muszą w zamian zaoferować coś więcej czyli poczucie sensu, kulturę współpracy i realne możliwości rozwoju. To inwestycja, która procentuje, bo zaangażowany pracownik nie tylko wykonuje zadania, ale aktywnie szuka lepszych rozwiązań i przyczynia się do rozwoju całej organizacji – zaznacza ekspertka Right Management Talent Solutions.

Europa z najniższym poziomem zaangażowania pracowników

Największa rozbieżność występuje w Ameryce Łacińskiej – 63% liderów wierzy, że ich zespoły są w pełni zaangażowane, podczas gdy potwierdza to jedynie 41% pracowników. Z kolei Europa notuje najniższy poziom zaangażowania – tylko 32% pracowników w Europie deklaruje pełne zaangażowanie.

Raport powstał na podstawie badania przeprowadzonego między 24 marca a 25 kwietnia 2025 roku wśród 1 029 liderów i 2 402 pracowników z ośmiu krajów, m.in. Wielkiej Brytanii, Francji, USA. Publikacja bazuje na badaniach Right Management The State of Careers i przedstawia kluczowe wyzwania rynku pracy oraz nowe perspektywy dotyczące rozwoju kariery.

ZBP prostuje doniesienia: nowe ograniczenia w transakcjach płatniczych dotyczą Meksyku, a nie Polski

W piątek w polskich mediach pojawiły się informacje sugerujące, że od 1 października w Polsce zaczęły obowiązywać nowe regulacje ograniczające transakcje płatnicze klientów banków. Związek Banków Polskich (ZBP) zdementował te doniesienia, wskazując, że dotyczą one Meksyku, a nie polskiego rynku.

W specjalnym komunikacie ZBP uspokoił klientów banków, że w Polsce nie zostały wprowadzone żadne nowe ograniczenia w transakcjach płatniczych. Organizacja podkreśliła również, że nie posiada wiedzy o tym, aby podobne zmiany były obecnie planowane.

– „W Polsce limity transakcji płatniczych funkcjonują od lat, a ich celem jest przede wszystkim bezpieczeństwo klientów. Podstawą takich działań są przepisy ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu (AML), a także dobre praktyki banków zapobiegające oszustwom” – wyjaśnia Związek Banków Polskich.

Jednocześnie ZBP ostrzega przed możliwymi próbami wykorzystania zamieszania informacyjnego przez cyberprzestępców. Fałszywe wiadomości SMS i e-maile mogą posłużyć do uruchomienia kampanii phishingowych, w których oszuści będą podszywać się pod banki i próbować wyłudzić dane do logowania.

Banki apelują do klientów o zachowanie szczególnej ostrożności, sprawdzanie źródeł informacji oraz unikanie klikania w podejrzane linki.

Eksport i dropshipping napędzają wzrosty Bio Planet

0

Wrzesień okazał się kolejnym bardzo dobrym miesiącem dla Bio Planet S.A., lidera rynku żywności ekologicznej w Polsce. Spółka zakończyła dziewiąty miesiąc roku sprzedażą na poziomie 27,3 mln zł, co oznacza wzrost o 16% w stosunku do analogicznego okresu 2024 roku, kiedy wynik wyniósł 23,6 mln zł.

Sprzedaż narastająco po 9 miesiącach 2025 roku osiągnęła 226,7 mln zł, czyli o 11 % więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, gdy wyniosła 204,5 mln zł. Również wyniki kwartalne potwierdzają stabilny wzrost – sprzedaż wyniosła 72,2 mln zł, co oznacza poprawę o 13 % w stosunku do 64,1 mln zł zanotowanych rok wcześniej.

 „Wrześniowy wynik potwierdza, że nasza strategia konsekwentnego rozwijania oferty – zarówno w obszarze produktów świeżych, jak i asortymentu trwałego – przynosi oczekiwane efekty. Widzimy rosnące zainteresowanie klientów zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Stabilne wzrosty sprzedaży oraz poprawa warunków finansowania, o czym informowaliśmy, pozwalają nam spokojnie planować kolejne inwestycje. Priorytetem pozostaje przygotowanie do wznowienia budowy zakładu konfekcjonowania, który jest kluczowym projektem w naszym długofalowym planie rozwoju” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Bio Planet konsekwentnie umacnia swoją pozycję lidera na rynku żywności ekologicznej. Długoterminowa strategia oparta na analizie rynku, rotacji produktów oraz rozwoju platformy dropshippingowej pozwala spółce osiągać kolejne rekordy sprzedażowe i budować stabilne relacje z partnerami biznesowymi.

Pełnomocnik ds. Cyberbezpieczeństwa: PAD CMS stwarza ryzyko incydentu krytycznego

Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa Krzysztof Gawkowski wydał rekomendację, w której zaleca podmiotom krajowego systemu cyberbezpieczeństwa (KSC) bezzwłoczne zaprzestanie korzystania z oprogramowania PAD CMS. System ten, służący do zarządzania treściami na stronach internetowych, posiada liczne podatności bezpieczeństwa, które nie zostaną usunięte ze względu na brak wsparcia ze strony producenta – Polskiej Akademii Dostępności.

Wysokie ryzyko incydentu krytycznego

Według komunikatu, dalsze wykorzystywanie PAD CMS wiąże się z wysokim ryzykiem wystąpienia incydentu krytycznego. Może to stanowić zagrożenie zarówno dla bezpieczeństwa publicznego, jak i dla istotnego interesu bezpieczeństwa państwa.

Rekomendacja została wydana po konsultacjach przeprowadzonych z zespołami reagowania na incydenty bezpieczeństwa komputerowego CSIRT NASK, CSIRT GOV i CSIRT MON, które potwierdziły możliwość wystąpienia poważnych incydentów w przypadku dalszego użytkowania systemu.

Podatności w PAD CMS – raport CERT Polska

30 września 2025 r. CERT Polska opublikował szczegółowe informacje o dziewięciu podatnościach występujących we wszystkich wersjach PAD CMS do 1.2.1 włącznie.

Zidentyfikowane podatności (CVE)

  • CVE-2025-7063Unrestricted Upload of File with Dangerous Type (CWE-434) – brak odpowiedniej walidacji pozwala na przesyłanie plików dowolnego typu i potencjalne zdalne wykonanie kodu.
  • CVE-2025-7065Unrestricted Upload of File with Dangerous Type (CWE-434) – podobna podatność dotycząca funkcjonalności wgrywania zdjęć.
  • CVE-2025-8116Reflected XSS (CWE-79) – możliwość wykonania złośliwego kodu JavaScript w przeglądarce użytkownika.
  • CVE-2025-8117Missing Initialization of Resource (CWE-909) – błędna obsługa parametru resetowania hasła pozwala zmienić hasło dowolnego użytkownika.
  • CVE-2025-8118Client-Side Enforcement of Server-Side Security (CWE-602) – mechanizm ochrony przed brute-force oparty na ciasteczkach może być łatwo ominięty.
  • CVE-2025-8119Cross-Site Request Forgery (CWE-352) – możliwość zmiany hasła użytkownika poprzez spreparowaną stronę WWW.
  • CVE-2025-8120Unrestricted Upload of File with Dangerous Type (CWE-434) – kolejna luka w funkcjonalności wgrywania zdjęć, prowadząca do RCE.
  • CVE-2025-8121SQL Injection (CWE-89) – możliwość przeprowadzenia ataków Blind SQLi w funkcji pozycjonowania artykułów.
  • CVE-2025-8122SQL Injection (CWE-89) – dodatkowa luka SQLi w tej samej funkcjonalności.

Konsekwencje

CERT Polska podkreśla, że wykryte podatności mogą umożliwiać:

  • przejęcie pełnej kontroli nad serwerem,
  • zdalne wykonanie kodu przez atakującego,
  • kradzież danych uwierzytelniających,
  • eskalację uprawnień i zmianę haseł użytkowników,
  • ataki XSS oraz SQL Injection, prowadzące do utraty integralności i poufności danych.

Ponieważ producent PAD CMS zakończył wsparcie dla systemu, nie przewiduje się wydania poprawek bezpieczeństwa. W związku z tym rekomendowane jest niezwłoczne wycofanie oprogramowania i wdrożenie alternatywnych rozwiązań.

Rząd uruchamia pakiet wsparcia dla rolników: tanie kredyty, odszkodowania i dopłaty

Od 1 października 2025 r. polscy rolnicy mogą korzystać z nowych form wsparcia finansowego ogłoszonych przez ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Pakiet obejmuje preferencyjne kredyty obrotowe, pomoc dla gospodarstw poszkodowanych przez anomalie pogodowe oraz wypłatę zaliczek na poczet płatności bezpośrednich.

Kredyty obrotowe z oprocentowaniem 1%

Najważniejszym elementem programu jest wprowadzenie kredytów obrotowych z oprocentowaniem na poziomie 1%. Od 1 października są one dostępne w bankach współpracujących z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Rząd przeznaczył na ten cel 700 mln zł do końca bieżącego roku.

Mówiliśmy o 1,5%, a udało się jeszcze obniżyć oprocentowanie do 1%. Jeśli zainteresowanie będzie większe, będziemy starali się zwiększyć tę pulę – zapowiedział minister Krajewski.

Celem programu jest poprawa płynności finansowej gospodarstw i umożliwienie rolnikom spokojniejszej sprzedaży płodów rolnych, w warunkach niskich cen skupu i trudnej sytuacji rynkowej.

Pomoc dla poszkodowanych przez anomalie pogodowe

Rząd przeznaczył łącznie ponad 260 mln zł na pomoc dla rolników, których uprawy ucierpiały z powodu przymrozków, ulew i podtopień.

  • 200 mln zł – dla rolników, sadowników i ogrodników, którzy ponieśli straty w wyniku wiosennych przymrozków.
  • 60 mln zł – na wsparcie rolników z Żuław, poszkodowanych przez deszcze nawalne i podtopienia. Wysokość wsparcia wyniesie do 3000 zł na hektar.
  • Dla pozostałych gospodarstw pomoc przewidziano w wysokości 1000–3000 zł/ha, w zależności od skali strat. Warunkiem będzie wykazanie szkód przekraczających 30% planowanych plonów.

Zaliczki płatności bezpośrednich

Od 16 października rolnicy otrzymają zaliczki na poczet płatności bezpośrednich za 2025 r. Łączna pula środków wyniesie 15,77 mld zł, co oznacza wzrost o ok. 23,7 mln zł w porównaniu z rokiem 2024.

Resort rolnictwa poinformował, że po ogłoszeniu kursu wymiany zostaną skierowane do konsultacji publicznych projekty rozporządzeń określających stawki poszczególnych płatności. Wyjątek stanowi ekoschemat „Dobrostan zwierząt” – jego stawki zostaną ogłoszone w kwietniu 2026 r.

Minister Stefan Krajewski podkreślił, że celem rządowych działań jest zapewnienie realnej pomocy rolnikom w obliczu trudności wynikających zarówno z sytuacji rynkowej, jak i skutków zmieniających się warunków pogodowych.

To pakiet realnych rozwiązań, które mają odciążyć gospodarstwa i dać im narzędzia do stabilnego funkcjonowania – wskazał szef resortu.

Rząd uszczelnia przepisy podatkowe dla fundacji rodzinnych i zmienia zasady opodatkowania banków

Rada Ministrów przyjęła dwa projekty ustaw zmieniające przepisy o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT). Pierwszy z nich dotyczy uszczelnienia zasad opodatkowania fundacji rodzinnych, natomiast drugi – wprowadzenia nowych stawek CIT dla banków oraz obniżenia tzw. podatku bankowego. Oba projekty mają wejść w życie 1 stycznia 2026 r.

Nowe przepisy dla fundacji rodzinnych – koniec z nadużyciami podatkowymi

Celem przyjętych zmian jest przeciwdziałanie wykorzystywaniu fundacji rodzinnych do celów optymalizacji podatkowej, niezgodnie z ich ustawowym przeznaczeniem. Projekt stanowi odpowiedź na zidentyfikowane przez administrację skarbową mechanizmy unikania opodatkowania i ma charakter uszczelniający.

Zgodnie z projektem, opodatkowaniu podlegać będą m.in.:

  • dochody fundacji rodzinnej ze zbycia majątku, jeśli sprzedaż nastąpi przed upływem 36 miesięcy od końca roku, w którym mienie wniesiono do fundacji,
  • dochody osiągane przez fundację za pośrednictwem podmiotów transparentnych podatkowo,
  • dochody z tytułu najmu krótkoterminowego,
  • dochody z tzw. ukrytych zysków, w tym sytuacje, w których fundacja umarza pożyczki udzielone fundatorowi, beneficjentowi lub osobom z nimi powiązanym.

Ponadto, fundacje rodzinne zostaną objęte przepisami dotyczącymi zagranicznej jednostki kontrolowanej (CFC) oraz opodatkowania dochodów z niezrealizowanych zysków (exit tax).

Rząd podkreśla, że zmiany te mają na celu wzmocnienie transparentności systemu podatkowego oraz przywrócenie zgodności działalności fundacji rodzinnych z ich pierwotnym celem – wspieraniem sukcesji majątku rodzinnego, a nie służących unikaniu opodatkowania.

Wyższy CIT dla banków, niższy podatek bankowy

Drugi przyjęty projekt przewiduje modyfikację stawek podatku CIT dla sektora bankowego oraz stopniowe obniżenie podatku od niektórych instytucji finansowych (tzw. podatku bankowego).

Podwyższone stawki CIT dla banków od 2026 roku:

  • 30% podstawy opodatkowania w 2026 roku,
  • 26% w 2027 roku,
  • 23% od 2028 roku i w latach kolejnych.

Dla banków objętych dotychczas stawką CIT w wysokości 9%, przewidziano odpowiednie podwyżki:

  • 20% w 2026 roku,
  • 16% w 2027 roku,
  • 13% od 2028 roku.

Stopniowe obniżenie podatku bankowego:

W ramach równoważących zmian przewidziano zmniejszenie stawki podatku od niektórych instytucji finansowych:

  • w 2027 r. o 10%,
  • w 2028 r. o 20% względem 2026 r.

Oznacza to spadek stawki:

  • z 0,0366% do 0,0329% w 2027 roku,
  • oraz do 0,0293% od 2028 roku.

Zmiana obejmie banki krajowe, oddziały banków zagranicznych, oddziały instytucji kredytowych oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK).

Skutek dla finansów publicznych

Według szacunków rządu, przyjęte rozwiązania zwiększą dochody budżetu państwa o około 6,6 mld zł w 2026 roku oraz 4,7 mld zł w 2027 roku.

Premier Tusk: UE potrzebuje mniej regulacji i niższych cen energii, by konkurować globalnie

Premier Donald Tusk uczestniczy w Kopenhadze w nieformalnym szczycie Unii Europejskiej, podczas którego szefowie państw i rządów dyskutują o wspólnej obronności oraz dalszym wsparciu dla Ukrainy. Spotkanie w stolicy Danii rozpoczęło się od debaty dotyczącej konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Wyzwania dla konkurencyjności UE

Według uczestników szczytu jednym z głównych zagrożeń dla Unii Europejskiej pozostaje nadmierna regulacja oraz wysokie ceny energii, które w ostatnich latach negatywnie wpływają na kondycję przedsiębiorstw. Premier Donald Tusk podkreślił w swoim wystąpieniu, że Unia powinna ograniczyć nadmiar przepisów i dostosować cele klimatyczne do realiów globalnej gospodarki.

To się musi skończyć. Nie możemy stale zwiększać ambicji klimatycznych, gdy inni tego nie robią. W świecie brutalnej konkurencji musimy ułatwiać życie naszym firmom – powiedział szef polskiego rządu.

Zdaniem Tuska, aby zadbać o bezpieczeństwo Europy, konieczne jest zwiększenie samowystarczalności w zakresie produkcji uzbrojenia i stali. Jednocześnie wskazał, że zbyt wysokie koszty energii i rozbudowane cele klimatyczne powodują odpływ przedsiębiorstw z Europy.

Polska i deregulacja

W swoim wystąpieniu premier przypomniał, że polski rząd wdrożył już działania deregulacyjne, które miały na celu uproszczenie przepisów gospodarczych. – W Polsce odrobiliśmy naszą pracę domową. Nie zrobiliśmy tego sami, ale wspólnie z organizacjami biznesowymi, czyli odbiorcami tych przepisów – zaznaczył Tusk.

Deregulacja była także jednym z priorytetów polskiej prezydencji w UE i, jak wskazał premier, pozostaje również ważnym elementem obecnego przewodnictwa duńskiego. – Dzięki Mette Frederiksen i Ursuli von der Leyen realizujemy ten projekt naprawdę intensywnie. Jest to bolesne, ale żadne z nas się nie podda – powiedział Tusk.

Nieformalne spotkanie Rady Europejskiej w Kopenhadze potrwa do czwartku. Tego dnia premier Donald Tusk weźmie udział w szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej – inicjatywy, w której uczestniczą także państwa spoza Unii Europejskiej.

Rozmowy mają koncentrować się nie tylko na konkurencyjności i kwestiach gospodarczych, ale również na wspólnych działaniach obronnych oraz koordynacji wsparcia dla Ukrainy.

Zarząd Green Lanes obejmie akcje w ramach emisji akcji serii E Spółki za kwotę ponad 700 tys. PLN

Piotr Pietras, Prezes Zarządu Green Lanes S.A. i Jacek Kramarz, Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A. zadeklarowali objęcie akcji nowej emisji Serii E Spółki za łączną kwotę przekraczającą 700 tys. PLN, tj. łącznie 34.200 akcji po cenie emisyjnej 20,50 PLN za akcję. Decyzja Zarządu jest wyrazem realnego i wymiernego zaangażowania w rozwój Green Lanes, a zarazem potwierdza silne przekonanie kierownictwa do potencjału rynkowego technologii Strumber® i materializacji planów uruchomienia zakładu produkcyjnego. Green Lanes jest producentem materiałów Strumber®, wytwarzanych w oparciu o autorską technologię na bazie roślin jednorocznych i jest w trakcie procesu pozyskiwania finansowania w ramach oferty do 300.000 akcji zwykłych na okaziciela serii E. Oferta przeprowadzona jest w trybie subskrypcji prywatnej skierowanej do określonych inwestorów, z wyłączeniem w całości prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy.

Piotr Pietras, Prezes Zarządu Green Lanes S.A. przekazał Spółce deklarację objęcia i opłacenia 12.200 akcji serii E za kwotę 250 tys. PLN, natomiast Jacek Kramarz, Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A. przekazał Spółce deklarację objęcia i opłacenia 22.000 akcji serii E za kwotę 451 tys. PLN.

Nasze decyzje o objęciu akcji serii E to wyraz naszego pełnego i świadomego zaangażowania oraz przekonania o sukcesie Green Lanes. Patrzymy na Green Lanes jako menedżerowie, ale również jako założyciele i inwestorzy długoterminowi, dlatego chcemy zwiększyć nasz udział w Spółce. Wierzymy w wyjątkowy potencjał technologii Strumber®, która ma szansę zrewolucjonizować sposób, w jaki wykorzystywane są surowce w branży meblarskiej i wykończeniowej. Jesteśmy na ostatniej prostej przed uruchomieniem zakładu produkcyjnego i rozpoczęciem produkcji na skalę przemysłową. Spozycjonuje to Green Lanes jako podmiot, mogący realnie zmieniać zasady gry w swojej branży. Objęcie przez nas akcji Green Lanes jest wyrazem naszej wiary w Spółkę i realizację przyjętej strategii – mówi Jacek Kramarz, współzałożyciel, akcjonariusz i Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A.

We wrześniu 2025 r. Piotr Pietras – Prezes Zarządu, Jacek Kramarz – Prezes Zarządu, Krzysztof Kusiak – Członek Rady Nadzorczej Green Lanes S.A. oraz Invens LLC poinformowali o zawarciu porozumienia co do zgodnego głosowania na Walnym Zgromadzeniu Spółki. Według stanu na dzień przekazania tej informacji (12 września 2025 r.) wskazani akcjonariusze posiadali łącznie 1.015.400 akcji Spółki, reprezentujących udział 35,61% w aktualnie zarejestrowanym kapitale Spółki.

Plan inwestycyjny Spółki zakłada łączne nakłady na poziomie 19,4 mln zł. Do tej pory Spółka poniosła nakłady w wysokości ok. 9,9 mln zł, które obejmowały m.in. pierwszą ratę za zakład produkcyjny (ok. 1,6 mln zł), zakup i instalację infrastruktury produkcyjnej (ok. 6,8 mln zł) oraz prace projektowe (ok. 1,5 mln z). Do uruchomienia produkcji konieczne są jeszcze nakłady rzędu ok. 3,5 mln zł (ostatnia płatność za linię do przygotowania surowca oraz kotła parowego, a także dokończenie prac instalacyjnych), natomiast na dalszym etapie w latach 2026-2027 zaplanowane są wydatki 6 mln zł dotyczące ostatnich rat płatności za zakład w Tarnawatce-Tartak. Spółka zamierza sfinansować powyższe nakłady w oparciu o posiadane środki pieniężne, środki pozyskane z emisji akcji serii E oraz innych źródeł finansowania (w tym kredytów, pożyczek, grantów i dotacji) a także z przepływów operacyjnych wypracowywanych po uruchomieniu produkcji Strumber®. Emisja Akcji serii E stanowi część struktury finansowania przedsięwzięcia, dostarczając kapitału na zakończenie prac rozruchowych i przygotowanie do komercjalizacji.

Od początku 2025 roku Spółka koncentrowała się na wyposażaniu zakupionego zakładu produkcyjnego w Tarnawatce-Tartak. Działania obejmowały remont hali i pomieszczeń biurowych oraz instalację linii produkcyjnej, stanowiącej kluczowy element całego procesu technologicznego. Aktualnie finalizowane są prace nad instalacją pozostałych elementów linii produkcyjnej, w tym urządzeń do wstępnego przygotowania surowca oraz kotła parowego, a także rozbudowa stacji transformatorowej oraz instalacji elektrycznej. Zabezpieczono ponadto dostawy niezbędnego surowca – łodyg konopi pochodzących
z upraw prowadzonych na potrzeby przemysłu nasienniczego.

Niniejszy komunikat został sporządzony jako komentarz do raportu bieżącego Spółki nr 12/2025 opublikowanego w dniu 1.10.2025 r. oraz nr 10/2025 opublikowanego w dniu 26 września 2025 r. w ESPI, w związku z tym, że Spółka uznała informację o rozpoczęciu procesu pozyskania finansowania  jako spełniającą kryteria informacji poufnej w rozumieniu art. 7 MAR. Zarówno  niniejszy komunikat jak i raport bieżący, o którym mowa wyżej nie służą w żaden sposób, bezpośrednio ani pośrednio, promowaniu oferty, subskrypcji, objęcia lub nabycia Akcji serii E i nie stanowią reklamy, ani materiału promocyjnego przygotowanego lub publikowanego przez Spółkę dla potrzeb promocji Oferty Akcji serii E, ani w celu zachęcenia inwestorów, bezpośrednio czy pośrednio, do objęcia lub nabycia Akcji serii E.

Rynek walutowy stabilny mimo politycznego chaosu w USA

Spokojna reakcja rynków na tzw. shutdown w Stanach Zjednoczonych. Na politycznym zamieszaniu w USA najbardziej korzysta jen japoński, tym samym interwencja Banku Japonii nie była potrzebna. Inflacja w Polsce w sierpniu bez zmian, co ze stopami w Polsce?

Polityczne zawirowania

Trzeba przyznać, że zamknięcie administracji rządowej w USA nie jest niespodzianką. Ustawa budżetowa wymaga 60 głosów w Senacie, co czyni ją trudną do przegłosowania, bo jedna partia zazwyczaj takiej liczby głosów nie ma. Nie inaczej jest obecnie z Republikanami, choć kontrolują aktualnie wszystkie ośrodki władzy. Oczywiście to szansa na wzmożoną aktywność partii opozycyjnej, by akurat w tym momencie zaznaczyć swoją obecność. Zwłaszcza po klęsce w wyborach prezydenckich i do Kongresu. Ta strategia zaistnienia ma jednak swoje minusy – Demokraci mogą zostać uznani za tych, którzy paraliżują działania państwa. Rynek reaguje dość spokojnie na te polityczne tarcia, wierząc, że żadnej ze stron nie opłaca się trwać w tym impasie. Spokojnie jest na notowaniach USD, mimo że, patrząc historycznie, dolar tracił na tzw. shutdownie. Jest jeszcze jeden element tej sytuacji – w piątek nie poznamy danych z rynku pracy, skoro instytucje rządowe nie funkcjonują.

BoJ może czekać z interwencją

Od kilku tygodni na rynkach spodziewano się interwencji Banku Japonii na notowaniach jena. USD/JPY od kwietnia tego roku wspinał się w górę od poziomu 140 aż do 150, czyli granicy, która była uważana wcześniej za „próg bólu” dla BoJ. Tymczasem decydenci polityki monetarnej z Kraju Kwitnącej Wiśni dostali mimo wszystko oczekiwany prezent w postaci zamknięcia instytucji rządowych w USA, który wywołał większe zainteresowanie aktywami bezpiecznymi. Efekt? Odbicie od poziomu 150 i ruch w dół, aktualnie już do poziomu bliskiego 147. Wydaje się, że to nie koniec, gdyż rynek spodziewa się, że aktualny shutdown może trwać rekordowo długo, historycznie było to 35 dni na przełomie roku 2018 i 2019. Do tego Trump grozi, że zwolni sporą ilość pracowników rządowych, a na czasowym zawieszeniu się nie skończy. Każda eskalacja zamieszania i wydłużanie shutdownu, może być korzystne dla JPY, który jeszcze bardziej odsunie się od granicy 150.

Nie ma nic pewnego, czyli zbliżające się posiedzenie RPP

Inflacja w Polsce we wrześniu utrzymała się na poziomie 2,9%, czyli identycznym jak w sierpniu. Prognozy zakładały, że możemy być świadkami odbicia nawet ponad 3%, ale taki scenariusz się nie sprawdził. W teorii więc mieścimy się w respektowanym przez NBP korytarzu wahań inflacyjnych, które wynoszą +-1% od wartości 2,5%. Prognozy naszych decydentów wskazywały, że dynamika cen do końca roku ma być wzrostowa, co mogło przyczynić się do tego, że w październiku nastąpi pauza w obniżkach stóp. Tyle tylko, że teraz mamy utrzymanie inflacji na poziomie 2,9%, a do tego podpis prezydenta pod ustawą mrożącą ceny energii do końca roku. W tej sytuacji drzwi do obniżki już w październiku zostały otwarte, a decyzja już za tydzień. Mimo to RPP już niejednokrotnie udowodniła, że potrafi zaskoczyć, obniżała stopy mimo wzrostowej dynamiki cen, a także „nacisnęła” hamulec, gdy prognozy wskazywały spadki cen. Posiedzenie może więc przynieść spore niespodzianki i tym samym okazać się jednym z ważniejszych w tym roku, przede wszystkim dla PLN. Dzisiaj PLN ma się bardzo dobrze – zyskuje do euro i usd, mimo pasywności notowań głównej pary walutowej świata.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Akın Garzanlı nowym CEO i CCO Beko Europe

Beko poinformowało o nominacji Akına Garzanlı na stanowisko CEO i CCO Beko Europe. Od 2022 roku Garzanlı pełnił funkcję dyrektora ds. marketingu w firmie, a w nowej roli zastąpi Ragıpa Balcıoğlu, który obejmie stanowisko dyrektora ds. marketingu i strategii na poziomie globalnym.

Akın Garzanlı związany jest z Beko od ponad 20 lat. Karierę rozpoczął w 2002 roku w dziale rynków globalnych, a na przestrzeni lat zajmował kluczowe stanowiska w obszarach sprzedaży, zarządzania produktami, marketingu oraz obsługi klienta. W 2018 roku awansował na stanowisko dyrektora ds. globalnej obsługi klienta, a od 2020 roku łączył je z funkcją dyrektora ds. marki globalnej.

W ostatniej roli był odpowiedzialny za zarządzanie 22 markami – zarówno globalnymi, jak i lokalnymi – w ponad 55 krajach. Kierował rozproszonym zespołem w Europie, odpowiadając m.in. za opracowywanie i wdrażanie strategii marketingowych, globalne zarządzanie marką, projektowanie przemysłowe, rozwój segmentu małego AGD, analitykę marketingową oraz wspieranie transformacji biznesowej. Od 2023 roku jego kompetencje objęły także nadzór nad regionami Bliskiego Wschodu, Afryki i Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP).

Garzanlı ukończył studia licencjackie z zarządzania na Uniwersytecie Stambulskim, a następnie zdobył tytuł MBA na Uniwersytecie Koç. Brał również udział w programach rozwojowych w Harvard Business School oraz Kellogg School of Management.

Do globalnych działań marketingowych firmy Beko wniósł energię, precyzję działania i silne zorientowanie na klienta. Potrafi skutecznie przekładać wiedzę o konsumentach na konkretne wyniki biznesowe. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w rozwijaniu marek na wielu rynkach oraz elastycznemu podejściu zarządczemu, jest doskonale przygotowany do wspierania dalszego wzrostu i umacniania pozycji Beko Europe na rynku.

Cyfrowy Uczeń – inwestycja w przyszłość polskiej edukacji

Świat, w którym żyjemy, zmienia się w zawrotnym tempie. Technologie cyfrowe wkraczają do każdej sfery naszego życia – od pracy, przez komunikację, aż po naukę. Tradycyjny model edukacji stopniowo ustępuje miejsca nowoczesnym rozwiązaniom, które wspierają zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Właśnie dlatego powstał program Cyfrowy Uczeń, dzięki któremu młodzież ma szansę uczyć się z wykorzystaniem profesjonalnych narzędzi cyfrowych i lepiej przygotować się do wyzwań przyszłości.

Na czym polega program Cyfrowy Uczeń?

Inicjatywa Cyfrowy Uczeń to projekt skierowany do szkół podstawowych i średnich, którego głównym celem jest udostępnienie uczniom wysokiej jakości sprzętu komputerowego. Dzięki temu każdy młody człowiek, niezależnie od sytuacji materialnej, może korzystać z nowoczesnych rozwiązań podczas nauki.

Program obejmuje m.in. laptopy edukacyjne, oprogramowanie, torby ochronne, myszki czy zestawy słuchawkowe, które wspierają codzienną pracę ucznia. Ważnym elementem jest także budowanie świadomości korzystania z technologii – bezpieczeństwo online, odpowiedzialne używanie urządzeń i rozwijanie kompetencji cyfrowych.

Dlaczego Cyfrowy Uczeń jest tak potrzebny?

Dzisiejsza młodzież dorasta w świecie, w którym technologia towarzyszy niemal na każdym kroku. Aby szkoła była miejscem rozwijania umiejętności przydatnych w dorosłym życiu, musi wykorzystywać narzędzia cyfrowe. Program Cyfrowy Uczeń odpowiada na te potrzeby, dając młodym ludziom szansę na zdobycie wiedzy w nowoczesny i efektywny sposób.

Dzięki udziałowi w programie uczniowie:

  • zyskują możliwość nauki w trybie zdalnym i hybrydowym,

  • uczą się obsługi aplikacji i platform edukacyjnych,

  • rozwijają kompetencje przyszłości – od programowania po pracę zespołową online,

  • mają równy dostęp do zasobów cyfrowych, niezależnie od sytuacji rodzinnej.

Nauczyciele natomiast otrzymują wsparcie w postaci sprzętu i narzędzi, które ułatwiają prowadzenie lekcji w atrakcyjny sposób.

Sprzęt w ramach programu Cyfrowy Uczeń

Ważną częścią programu jest wyposażenie uczniów w praktyczne urządzenia, które sprawdzają się zarówno w klasie, jak i w domu. Na stronie https://aramisklep.pl/pl/c/CYFROWY-UCZEN/430 dostępna jest pełna oferta sprzętu zgodnego z wymaganiami projektu.

Rodzice i szkoły mogą znaleźć tam m.in.:

  • laptopy edukacyjne z wydajnymi parametrami,

  • torby i plecaki chroniące sprzęt przed uszkodzeniami,

  • myszki i klawiatury ułatwiające naukę i korzystanie z programów,

  • słuchawki przydatne podczas lekcji online,

  • oprogramowanie antywirusowe, które zwiększa bezpieczeństwo ucznia.

Takie wyposażenie pozwala nie tylko na naukę szkolnych przedmiotów, ale także na rozwijanie pasji – grafiki komputerowej, montażu wideo czy nauki języków obcych przy pomocy aplikacji.

Cyfrowy Uczeń a wyrównywanie szans

Jednym z kluczowych założeń programu jest równość w dostępie do edukacji. Cyfrowy Uczeń eliminuje bariery finansowe, które często uniemożliwiają rodzinom zakup nowoczesnego sprzętu. Dzięki temu każde dziecko, niezależnie od pochodzenia, może rozwijać swoje zdolności i korzystać z takich samych możliwości jak jego rówieśnicy.

To szczególnie ważne w kontekście nauki zdalnej i hybrydowej, kiedy dostęp do komputera i internetu staje się warunkiem uczestniczenia w zajęciach. Program sprawia, że edukacja staje się bardziej sprawiedliwa i dostępna dla wszystkich.

Nowoczesna edukacja – krok w przyszłość

Program Cyfrowy Uczeń to nie tylko inwestycja w sprzęt, ale przede wszystkim inwestycja w przyszłość polskiej edukacji. Wspiera on kształcenie kompetencji, które będą kluczowe w nadchodzących latach – analitycznego myślenia, kreatywności, komunikacji cyfrowej czy znajomości nowych technologii.

Można powiedzieć, że inicjatywa ta otwiera drzwi do szkoły przyszłości, w której uczeń nie tylko zdobywa wiedzę, ale także uczy się świadomego i odpowiedzialnego korzystania z cyfrowego świata.

Produkcja elektroniki na rynku europejskim, amerykańskim i azjatyckim – jakie są różnice?

Produkcja elektroniki jest jednym z najważniejszych filarów współczesnej gospodarki światowej. To dzięki niej możliwe jest funkcjonowanie nie tylko przemysłu technologicznego, ale również wielu innych sektorów, takich jak motoryzacja, medycyna czy telekomunikacja. W zależności od regionu świata proces wytwarzania urządzeń elektronicznych wygląda inaczej i różni się skalą, kosztami, a także podejściem do innowacji. Zarówno Europa, Stany Zjednoczone, jak i Azja mają własne modele organizacji tego sektora.

Produkcja elektroniki w Europie – precyzja i specjalizacja

Na rynku europejskim producent elektroniki skupia się przede wszystkim na jakości i wysokim poziomie precyzji. Europa nie konkuruje z Azją pod względem skali produkcji masowej, ale wyróżnia się silnym naciskiem na innowacyjne rozwiązania i standardy jakościowe. Firmy działające na tym rynku inwestują w zaawansowane technologie, które wykorzystywane są w przemyśle lotniczym, medycznym czy energetycznym.

Europejska produkcja elektroniki cechuje się także silnym podporządkowaniem regulacjom prawnym i ekologicznym. Unia Europejska narzuca ścisłe normy dotyczące bezpieczeństwa produktów oraz ich wpływu na środowisko, co sprawia, że procesy produkcyjne są droższe, ale bardziej zrównoważone. Dla konsumentów jest to niezwykle istotne, gdyż zapewnia to gwarancję zarówno im, jak i całemu środowisku. Ważnym elementem są także lokalne przedsiębiorstwa, takie jak https://printor.pl, które specjalizują się w montażu obwodów drukowanych oraz kompleksowej obsłudze projektów elektronicznych, wspierając klientów w tworzeniu produktów dopasowanych do specyficznych wymagań rynku.

Produkcja elektroniki w Stanach Zjednoczonych – innowacja i rynek high-tech

Na rynku amerykańskim produkcja elektroniki koncentruje się głównie wokół innowacji technologicznych oraz badań i rozwoju. To właśnie w USA swoje siedziby mają najwięksi giganci branży, tacy jak Intel, Apple czy Qualcomm. Amerykański model opiera się na tworzeniu nowych technologii, które następnie stają się standardami globalnymi.

Warto jednak podkreślić, że duża część samej produkcji sprzętu jest przenoszona poza granice kraju – najczęściej do Azji. W Stanach Zjednoczonych kluczową rolę odgrywa projektowanie, opracowywanie prototypów i wdrażanie innowacyjnych rozwiązań. Producent elektroniki w USA stawia na najwyższą jakość i zaawansowanie technologiczne, natomiast sama masowa produkcja często zlecana jest partnerom w Chinach czy w Wietnamie. Dzięki temu amerykańskie firmy mogą koncentrować się na tworzeniu produktów premium i rozwijaniu nowych standardów technologicznych.

Produkcja elektroniki w Azji – skala i dynamika rozwoju

Azja, a zwłaszcza Chiny, Korea Południowa i Tajwan, jest światowym centrum masowej produkcji elektroniki. To właśnie tam powstaje największa część urządzeń elektronicznych sprzedawanych na całym świecie. Ogromna skala produkcji pozwala znacząco obniżać koszty, a rozbudowane łańcuchy dostaw sprawiają, że region ten jest niezwykle konkurencyjny cenowo.

Chiński producent elektroniki specjalizuje się zarówno w tworzeniu prostych podzespołów, jak i w bardziej zaawansowanych produktach, takich jak: smartfony, telewizory czy komputery. Korea Południowa z kolei stała się potęgą w zakresie półprzewodników i technologii wyświetlaczy, a Tajwan słynie z produkcji chipów, które są podstawą współczesnej elektroniki. Produkcja elektroniki w Azji charakteryzuje się ogromną dynamiką rozwoju – firmy stale zwiększają swoje możliwości, a rządy inwestują miliardy w rozwój technologiczny i przemysłowy.

Różnice w podejściu do produkcji

Różnice pomiędzy Europą, USA i Azją są wyraźne. W Europie kluczową rolę odgrywa precyzja, zrównoważony rozwój i specjalizacja w niszowych sektorach. Tu liczy się również jakość, a także dobre i godne traktowanie pracowników. W Stanach Zjednoczonych nacisk kładziony jest na innowację, badania i rozwój, podczas gdy produkcja masowa przenoszona jest do krajów azjatyckich. Stany Zjednoczone są symbolem nowoczesności i wielu inżynierów marzy o pracy w USA. Azja natomiast dominuje w skali produkcji, oferując zarówno niskie koszty, jak i rosnącą jakość technologii. Martwiące są jednak doniesienia o wyzysku pracowników. Dzięki temu regiony te wzajemnie się uzupełniają, tworząc globalny ekosystem, bez którego współczesna elektronika nie mogłaby funkcjonować.

Ekologiczne pakowanie paczek – sposób na lojalizację klientów?

W dzisiejszych czasach, kiedy świadomość ekologiczna społeczeństwa rośnie, przedsiębiorstwa muszą dostosować swoje praktyki do oczekiwań klientów. Ekologiczne pakowanie paczek staje się nie tylko modą, ale również koniecznością, która może przyczynić się do budowania lojalności wśród konsumentów. W tym artykule przyjrzymy się, jak wprowadzenie zrównoważonych rozwiązań w zakresie pakowania może wpłynąć na postrzeganie marki oraz jakie korzyści płyną z ekologicznych praktyk.

Wzrost znaczenia ekologicznych rozwiązań

W ostatnich latach obserwujemy znaczący wzrost zainteresowania ekologicznymi rozwiązaniami w różnych branżach. Klienci coraz częściej zwracają uwagę na to, w jaki sposób produkty są pakowane i jakie materiały są wykorzystywane. Ekologiczne pakowanie paczek to nie tylko sposób na zmniejszenie negatywnego wpływu na środowisko, ale także sposób na wyróżnienie się na tle konkurencji.

Zmiany w zachowaniach konsumenckich

Wzrost świadomości ekologicznej wpływa na decyzje zakupowe. Klienci preferują marki, które podejmują działania na rzecz ochrony środowiska. Badania pokazują, że aż 70% konsumentów jest gotowych zapłacić więcej za produkty pakowane w sposób ekologiczny. To oznacza, że przedsiębiorstwa, które wprowadzą ekologiczne pakowanie paczek, mogą liczyć na większe zainteresowanie swoją ofertą.

Ekologiczne pakowanie jako element strategii CSR

Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania powinno być częścią szerszej strategii społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Firmy, które angażują się w działania proekologiczne, budują pozytywny wizerunek i zyskują zaufanie klientów. Ekologiczne pakowanie paczek może być doskonałym narzędziem do komunikacji wartości marki i jej zaangażowania w ochronę środowiska.

Rodzaje ekologicznych materiałów pakunkowych

Wybór odpowiednich materiałów do pakowania to wstęp do skutecznego wprowadzenia ekologicznych praktyk. Istnieje wiele opcji, które można wykorzystać, aby zminimalizować negatywny wpływ na środowisko.

Biodegradowalne materiały

Biodegradowalne materiały, takie jak folie kompostowalne czy opakowania wykonane z roślinnych skrobi, stanowią doskonałą alternatywę dla tradycyjnych plastików. Te materiały rozkładają się w naturalnym środowisku, nie pozostawiając szkodliwych pozostałości.

Materiały opakowaniowe i taśmy pakowe

Kolejną opcją są materiały przyjazne środowisku, np. pochodzące z recyklingu, takie jak kartony czy papier pakowy. Wykorzystanie takich surowców pozwala na zmniejszenie zapotrzebowania na nowe surowce i ograniczenie odpadów. Warto zdecydować się na papierowe taśmy pakowe, które są ekologiczne i mogą być zamówione z własnym nadrukiem, co dodatkowo promuje markę już w momencie, gdy klient odbiera ją od kuriera. Korzystnym finansowo rozwiązaniem jest skorzystanie z oferty taśm z logo u producenta – TCM Service.

Opakowania

Opakowania wielokrotnego użytku

Wprowadzenie opakowań wielokrotnego użytku to kolejny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju. Klienci mogą zwracać opakowania do sklepu, co pozwala na ich ponowne wykorzystanie. Tego typu rozwiązania nie tylko redukują odpady, ale także budują relacje z klientami, pokazując ich zaangażowanie w działania proekologiczne.

Korzyści płynące z ekologicznego pakowania paczek

Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania niesie ze sobą wiele korzyści, zarówno dla firm, jak i dla klientów.

Zmniejszenie śladu węglowego

Ekologiczne pakowanie paczek pozwala na znaczną redukcję emisji gazów cieplarnianych. Wykorzystanie materiałów biodegradowalnych i recyklingowalnych przyczynia się do lepszych działań proekologicznych i wzmocnienia wizerunku marki jako odpowiedzialnej.

Oszczędności finansowe

Przejście na ekologiczne materiały pakunkowe może również przynieść oszczędności. Lżejsze i mniejsze opakowania zmniejszają koszty wysyłki oraz optymalizują przestrzeń magazynową. Firmy mogą zaoszczędzić na kosztach transportu, co przekłada się na większe zyski.

Wzmocnienie relacji z klientami

Klienci coraz bardziej cenią sobie marki, które dbają o środowisko. Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania może przyczynić się do budowania lojalności wśród konsumentów. Klienci, którzy widzą, że firma podejmuje działania na rzecz ochrony środowiska, są bardziej skłonni do ponownych zakupów.

Jak wprowadzić ekologiczne pakowanie paczek?

Wprowadzenie ekologicznych praktyk pakowania paczek może wydawać się skomplikowane, ale można to zrobić krok po kroku.

Audyt obecnych praktyk

Pierwszym krokiem jest przeprowadzenie audytu obecnych praktyk pakowania. Należy zidentyfikować materiały, które są szkodliwe dla środowiska, oraz ocenić ich wpływ na procesy logistyczne. Najważniejsze obszary do analizy to rodzaje stosowanych materiałów opakowaniowych oraz ich wydajność.

Wybór odpowiednich materiałów

Po zebraniu danych firma powinna skupić się na wyborze ekologicznych alternatyw, które mogą zastąpić tradycyjne opcje pakowania. Ważne jest, aby materiały były jednocześnie wytrzymałe i spełniały swoją główną funkcję – ochronę produktu.

Edukacja pracowników i klientów

Zaangażowanie zespołu i edukacja klientów na temat nowych praktyk są podstawą sukcesu. Firmy powinny otwarcie informować o swoich działaniach związanych z zielonym pakowaniem i zachęcać do wspierania tych praktyk.

Przyszłość ekologicznego pakowania paczek

Innowacje w materiałach pakunkowych

Sektor ekologicznego pakowania paczek jest świadkiem ciągłej ewolucji. Nowe materiały, które wykazują jeszcze wyższą biodegradowalność i możliwości recyklingu, stają się coraz bardziej popularne. Wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań, takich jak opakowania wykonane z surowców odnawialnych, staje się kierunkiem dla badań i rozwoju w branży.

Technologie wspierające eko pakowanie

Rozwój technologii, takich jak automatyzacja procesów pakowania czy zaawansowane oprogramowanie do projektowania opakowań, pozwala na optymalizację rozmiaru i kształtu, co przekłada się na mniejszą ilość odpadów produkcyjnych. Te innowacyjne podejścia w dziedzinie ekologicznego pakowania paczek nie tylko zmniejszają negatywny wpływ na środowisko, ale także otwierają nowe możliwości dla zrównoważonego wzrostu w branży e-commerce.

Regulacje prawne i rynkowe trendy

Przyszłość ekologicznego pakowania paczek będzie kształtowana przez regulacje prawne, które będą nakładać coraz większe wymagania na firmy w zakresie zrównoważonych praktyk. Trendy rynkowe wskazują na wzrost zapotrzebowania na ekologiczne produkty i usługi, co może przynieść wzrost rynku opakowań przyjaznych dla środowiska.

Wysyłaj ekologiczne paczki do klientów

Ekologiczne pakowanie paczek to nie tylko trend, ale niezbędny element strategii dla każdej firmy działającej w branży e-commerce. Wprowadzenie zrównoważonych praktyk w procesach przynosi mnóstwo korzyści, począwszy od zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko, poprzez oszczędności kosztowe, a skończywszy na wzmocnieniu relacji z klientami i poprawie wizerunku marki.

Stosowanie innowacyjnych materiałów i technologii w ekologicznych praktykach pakowania paczek, takich jak papierowe taśmy pakowe i wypełniacze, otwiera nowe możliwości dla firm i staje się odpowiedzią na rosnące oczekiwania zarówno konsumentów, jak i regulatorów rynku. W erze cyfrowej, gdzie jesteśmy w stanie śledzić praktycznie każdy aspekt naszego biznesu, ekologiczne pakowanie staje się ważnym elementem zrównoważonej i odpowiedzialnej działalności.

W związku z tym e-commerce musi nieustannie poszukiwać nowych sposobności, by być na bieżąco z ekologicznymi innowacjami, które zapewniają przewagę konkurencyjną, jednocześnie przyczyniając się do lepszej przyszłości dla naszej planety.

MERCOR finalizuje sprzedaż części biznesu Grupie Kingspan

Grupa „MERCOR” S.A. (dalej: „MERCOR” lub „Spółka”) 1 października 2025 r. sfinalizowała transakcję sprzedaży działalności w zakresie oddymiania grawitacyjnego oraz wentylacji pożarowej Grupie Kingspan, wiodącemu światowemu dostawcy technologii izolacyjnych i kompletnych systemowych rozwiązań dla budynków („Transakcja”).

Finalizacja transakcji została poprzedzona zawarciem w dniu 1 października 2025 r. porozumienia dodatkowego do przedwstępnej umowy sprzedaży udziałów spółek z grupy MERCOR zawartej w dniu 22 listopada 2024 r., pomiędzy Spółką a Kingspan société à responsabilité limitée („Inwestor”), spółką zależną Kingspan Group Plc („Umowa”), na podstawie którego stronami Umowy obok Inwestora stały się spółki zależne Kingspan Group Plc, tj. Kingspan Holdings Spain S.L.U. oraz Kingspan Water & Energy sp. z o.o. Porozumienie dodatkowe modyfikuje także określony w Umowie sposób obliczania ceny za udziały w spółkach zależnych  MERCOR stanowiących przedmiot Transakcji.

Na podstawie Umowy, Inwestor zobowiązany jest do zapłaty Spółce maksymalnie
420 mln zł jako ceny sprzedaży za udziały w spółkach zależnych MERCOR, objętych Transakcją, przy czym zapłata części ceny w kwocie do 90 mln zł jest odroczona i uzależniona od osiągnięcia określonych progów skonsolidowanej EBITDA za okres dwunastu miesięcy kończący się 31 marca 2026 r., wygenerowanej z działalności tych spółek.

Po osiągnięciu progu docelowej EBITDA, MERCOR otrzyma stosowną część odroczonej ceny, zależną od kwoty, o jaką EBITDA przekracza wskazany próg, z uwzględnieniem uzgodnionych przez strony mnożników, lecz nie więcej niż 90 mln zł. W przypadku, gdy wysokość EBITDA nie przekroczy progu określonego w Umowie (po modyfikacji wynikającej z porozumienia dodatkowego) Spółka nie otrzyma żadnej dodatkowej płatności z tytułu odroczonej ceny.

Bardzo cieszymy się z finalizacji transakcji z Grupą Kingspan. Pod skrzydłami nowego inwestora rozwijane będą nadal, pod marką „Mercor”, nasze produkty z obszaru  oddymiania grawitacyjnego oraz wentylacji pożarowej. Jednocześnie dzięki sprzedaży pozyskaliśmy środki na realizację kolejnych planów biznesowych. Pod nowym szyldem: „mcr – TECHNOLOGIE BEZPIECZNEGO JUTRA”, skoncentrujemy się na innowacyjnych rozwiązaniach dla przemysłu i infrastruktury, m.in. z obszaru Bezpieczeństwa Przeciwpożarowego 4.0. Planujemy także umacniać naszą pozycję w zakresie zabezpieczeń ogniochronnych konstrukcji budowlanych oraz drzwi i bram ppoż, aktywnego gaszenia mgłą wodną, które znajduje coraz szersze zastosowanie w obiektach przemysłowych, logistycznych oraz innych, jak również magazynów energii, odpowiadając na zapotrzebowanie rynku w zakresie bezpiecznych i ekologicznych źródeł zasilania. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, naszą intencją jest także skierowanie znacznej części środków z transakcji do naszych akcjonariuszy – powiedział Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu ”MERCOR” S.A. 

FINALIZACJA TRANSAKCJI

Zamknięcie Transakcji nastąpiło w związku ze spełnieniem się lub zwolnieniem z konieczności spełnienia się warunków zawieszających w postaci:

  • uzyskania zgody właściwego organu antymonopolowego na dokonanie koncentracji przez Inwestora,
  • uzyskania przez Spółkę zgody walnego zgromadzenia dotyczącej przeniesienia aktywów Spółki w formie zorganizowanej części przedsiębiorstwa,
  • wydzielenia aktywów związanych z prowadzeniem działalności w zakresie Oddymiania Grawitacyjnego oraz Wentylacji Pożarowej do odrębnych podmiotów w Polsce i na    Węgrzech oraz przeniesienia aktywów niezwiązanych z prowadzeniem działalności w         zakresie wskazanych obszarów do podmiotów znajdujących się poza zakresem    Transakcji w Hiszpanii,
  • uzyskania zgody na przeprowadzenie Transakcji od banków udzielających finansowania Spółce.

MERCOR ZMIENIA SIĘ W MCR

Nowa marka  „mcr”  oraz towarzyszące jej hasło: „TECHNOLOGIE BEZPIECZNEGO JUTRA” to wyraz kierunku, w jakim zmierza nasza organizacja. Od początku działalności zajmujemy się rozwiązaniami wspierającymi bezpieczeństwo. Obok kontynuacji rozwoju tradycyjnych rozwiązań takich jak drzwi, bramy, zabezpieczenia ogniochronne konstrukcji budowalnych i farby czy przeciwpożarowe przejścia instalacyjne zmierzamy w stronę coraz bardziej innowacyjnych technologii. Stawiamy na konsekwentny rozwój oferty oraz obecność na rynkach zagranicznych, zawsze w bliskim dialogu z klientami i partnerami – powiedział Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Pod marką mcr dostarczane będą rozwiązania obejmujące aktywne gaszenie mgłą wodną, które chroni ludzi i mienie oraz minimalizuje ryzyko zniszczeń, jak również innowacyjne rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa pożarowego, oparte o technologie Internetu Rzeczy (IoT), transmisję bezprzewodową, transakcje sieci blockchain oraz nowoczesny serwis mobilny. W ofercie znajdują się również zabezpieczenia konstrukcji budowlanych chroniące obiekty przed pożarem, korozją i innymi zagrożeniami, a także innowacyjne oddzielenia przeciwpożarowe, spełniające rygorystyczne przepisy i normy. Ponadto w portfolio firmy znajdują  się przemysłowe magazyny energii dla zakładów produkcyjnych i infrastruktury krytycznej, wspierające transformację energetyczną.

Grzegorz Laudy nowym CTO BLIKA i członkiem zarządu Polskiego Standardu Płatności

1 października 2025 roku Grzegorz Laudy objął stanowisko Chief Technology Officer (CTO) w BLIKU oraz jednocześnie dołączył do zarządu Polskiego Standardu Płatności. W zarządzie spółki zajmie miejsce obok prezesa zarządu PSP – Dariusza Mazurkiewicza, wiceprezeski zarządu – Moniki Król oraz Katarzyny Matuszczyk – CFO Grupy BLIK.

Grzegorz Laudy posiada ponad 20 lat doświadczenia w sektorze bankowym i finansowym, zarówno jako integrator systemów informatycznych, jak i konsultant ds. strategii. W ostatnich latach pełnił funkcję Head of FI Practice w BCG Platinion, gdzie odpowiadał za rozwój praktyki doradczej dla instytucji finansowych w Europie Centralnej i Wschodniej, wspierając największe banki i organizacje w realizacji transformacji technologicznych oraz biznesowych. Nowy Chief Technology Officer będzie odpowiadał za rozwój strategii technologicznej BLIKA, dalsze wzmacnianie zespołu IT oraz za wsparcie realizacji biznesowych planów PSP.

Jestem przekonany, że Grzegorz Laudy, dzięki swojemu bogatemu doświadczeniu, wnosząc do zarządu PSP unikalną perspektywę i technologiczną wiedzę, odegra kluczową rolę w realizacji naszej strategii i dalszym umacnianiu pozycji BLIKA nie tylko na polskim rynku – mówi Dariusz Mazurkiewicz, prezes zarządu Polskiego Standardu Płatności.

Grzegorz Laudy od ponad dwóch dekad związany jest z doradztwem technologicznym i sektorem finansowym. Przez blisko 17 lat pracował w Accenture, realizując projekty transformacyjne dla największych instytucji finansowych w Polsce i Europie. Od 2019 roku jego kariera związana była z BCG Platinion, gdzie od 2024 roku pełnił funkcję Managing Directora i kierował praktyką instytucji finansowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej.

System kaucyjny w Polsce – zmieni rynek opakowań i przyzwyczajenia konsumentów

1 października w Polsce wystartował system kaucyjny obejmujący niemal wszystkie opakowania do napojów: puszki stalowe i aluminiowe, butelki z tworzyw sztucznych oraz szklane. Co to zmienia dla konsumentów i producentów? W okresie przejściowym, do końca roku, na rynku będą współistnieć opakowania bez kaucji i opakowania z oznaczeniem kaucji. Od stycznia wszystkie objęte systemem opakowania będą opatrzone informacją o wysokości kaucji: 0,50 zł dla puszek i plastikowych butelek oraz 1,00 zł dla opakowań szklanych. Dla konsumentów to nowy nawyk – zamiast zgniatać i wyrzucać opakowania, będziemy je traktować jak środek płatniczy. Oddając puste opakowania w punkcie zwrotu odzyskamy kaucję – więc sama procedura nie powinna generować kosztu dla obywateli, wymaga jednak dyscypliny i dostarczania opakowań do punktów zwrotu. Dla producentów i importerów to nie nowość. W skali międzynarodowej Polska staje się 18. krajem UE wprowadzającym system kaucyjny – a wiele korporacji ma już doświadczenie z podobnymi rozwiązaniami. W praktyce firmy poniosą koszty związane z organizacją zbiórki, liczeniem i rozliczaniem kaucji, transportem oraz tzw. clearingiem płatności. To obciążenie operacyjne jest nieuniknione, ale wpisuje się w szersze cele polityki unijnej.

– Dlaczego warto? Unia Europejska postawiła na gospodarkę o obiegu zamkniętym, celem jest maksymalne odzyskiwanie surowców i ograniczanie presji na środowisko. System kaucyjny znacząco zwiększa poziom zbierania opakowań: w niektórych krajach UE odzyskiwanie sięga 95–98% – powiedział serwisowi eNewsroom Zbigniew Milkiewicz, ekspert rynku recyklingu i gospodarki obiegu zamkniętego, Returmatic Polska. – Większa ilość i wyższa jakość surowców wtórnych podniesie wartość rynku surowcowego – szacunki mówią o wzroście wartości nawet do kilkuset milionów złotych rocznie. Wprowadzenie systemu kaucyjnego to krok w stronę bardziej zrównoważonej gospodarki. Obywatele zyskają prosty mechanizm zwrotu pieniędzy za puste opakowania, producenci będą musieli dostosować się organizacyjnie i ponieść dodatkowe koszty, a środowisko skorzysta dzięki zwiększonemu odzyskowi surowców. Miejmy nadzieję, że korzyści środowiskowe i ekonomiczne skompensują wysiłek związany z nowymi nawykami i procedurami logistycznymi – podsumował Zbigniew Milkiewicz.

Orange Energia zmienia się w Fortum. Umowy i warunki pozostają takie same

Od 1 października Orange Energia działa pod marką Fortum. Klienci Orange Energia mają zagwarantowaną ciągłość świadczenia usług. Wszystkie dotychczasowe warunki umów dotyczące usług energetycznych i fotowoltaicznych pozostają bez zmian.

Zmiana marki to efekt finalizacji transakcji pomiędzy Orange Polska i Fortum, w ramach której Fortum przejęło Orange Energia. Połączenie sił pozwoli na dostęp do konkurencyjnych ofert dopasowanych do potrzeb klientów. W ramach długoterminowej współpracy pomiędzy firmami, oferta Fortum będzie dostępna we wszystkich salonach Orange Polska co najmniej do końca 2028 roku.

Fortum to wiodący sprzedawca energii w regionie nordyckim, obsługujący ponad 2 miliony klientów. Jest również jednym z najczystszych producentów energii w Europie – prawie 99% energii wytwarza ze źródeł odnawialnych oraz w elektrowniach jądrowych. W Polsce Fortum działa od 2003 roku.

Orange Energia, z ponad 130 000 klientami, stanie się częścią  obszaru Consumer Solutions odpowiedzialnego za dostarczanie rozwiązań energetycznych do ponad 2 mln klientów w krajach nordyckich, Polsce i Hiszpanii.  Przejęcie wpisuje się w strategię Fortum, koncentrującą się na dostarczaniu czystej i niezawodnej energii, wspieraniu dekarbonizacji oraz rozwoju innowacyjnych rozwiązań dla klientów.

Inflacja w Polsce bez zmian, Niemcy zaskakują wzrostem, a USA notują spadek nastrojów

Dane na temat wzrostu cen w Polsce i Włoszech były miłym akcentem. Problem w tym, że odczyty z głównych gospodarek okazały się słabsze. W Niemczech wzrost cen przyspiesza, a za oceanem wskaźniki koniunktury złapały wyraźną zadyszkę.

Zmiana cen w Polsce

Wczoraj poznaliśmy wstępne dane na temat inflacji w Polsce. Dobrą wiadomością jest fakt, że ceny nie wzrosły od sierpnia. W ujęciu rocznym to nadal jednak 2,9% zwyżki, wbrew oczekiwaniom. To dokładnie ten sam wynik co w sierpniu. Mamy zatem kolejny miesiąc w celu inflacyjnym. Co to oznacza dla kursów walutowych? Skoro rynek oczekiwał wyższych poziomów, to znaczy, że szanse obniżek stóp procentowych nie maleją. Posiedzenie w przyszłym tygodniu wydaje się już przesądzone. Im bardziej rynek jednak będzie oczekiwał spadku na kolejnych spotkaniach, tym słabszy powinien być złoty. Inwestorzy, widząc nadchodzące cięcia stóp, wiedzą bowiem, że zarobią mniej na instrumentach na nich opartych.

Inflacja w Europie

Wczoraj poznaliśmy dwa ważne odczyty zmian cen ze strefy euro. Włochy wbrew prognozom nie pokazały przyspieszenia inflacji do 1,7% i cały czas wynosi ona 1,6%. Z drugiej strony problematyczne są sygnały nadchodzące z Niemiec. Tam wskaźnik wzrostu cen przyspiesza mocniej od oczekiwań. Wynosi już 2,4%, co powoli zapala analitykom lampki ostrzegawcze. Jeżeli inflacja zacznie wymykać się spod kontroli, to nie tylko nie zobaczymy kolejnych obniżek stóp procentowych, ale również można przypuszczać, że konieczne mogą być podwyżki, by powstrzymać wzrost cen. Taki ruch powinien doprowadzić do dalszego umacniania się euro wobec dolara.

Dane zza oceanu

Wczorajszy pakiet danych z USA nie był szczególnie imponujący. Nie był niestety również nadzwyczaj optymistyczny. Indeks Chicago PMI miał wzrosnąć do 43,1 pkt, a spadł do 40,6 pkt. Jest to indeks PMI, więc jego poziomem neutralnym jest 50 pkt. Osiągnięte wyniki są po prostu bardzo złe. Do tego warto dodać niższy od prognoz indeks zaufania konsumentów – Conference Board. Na deser pojawiła się większa od oczekiwań liczba wakatów. Niby dobrze, że jest dużo rekrutacji. Z drugiej strony pokazuje to, że rynek poszukuje specjalistów, których nie może znaleźć. Wśród osób niżej wykwalifikowanych rośnie jednak bezrobocie. Dane te nie napawają optymizmem. Warto zwrócić uwagę, że to poprawa sytuacji jest powodem dla którego rynki spodziewają się dalszych obniżek stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz serii wskaźników PMI warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – Raport ADP na temat zatrudnienia.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Jawność cen podniosła średnie stawki w Warszawie i Wrocławiu, w innych metropoliach spadki

Zgodnie z przewidywaniami ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, wrześniowe otwarcie cen w ofertach firm deweloperskich, zmieniło obraz rynku. Przede wszystkim pojawiły się ceny lokali w segmencie premium, co podniosło średnią cenę metra kwadratowego w Warszawie i Wrocławiu. Równocześnie deweloperzy nie zrezygnowali z wprowadzania na rynek stosunkowo tanich mieszkań. W efekcie – jak wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl – w Trójmieście, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wrzesień przyniósł spadek cen.

Na podstawie informacji medialnych i dostępnych statystyk trudno było ocenić rzeczywistą wielkość i wartość rynku luksusowych apartamentów. Te najbardziej ekskluzywne zwykle nie trafiają do portali ogłoszeniowych. Obecnie wiedza na ten temat jest już ogólnodostępna, bo od 11 września deweloperzy muszą publikować ceny wszystkich lokali, które wystawili na sprzedaż – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

I dodaje, że we wrześniu na zwyczajowe ruchy w średnich cenach metra kwadratowego wynikających ze zmian w strukturze cenowej oferty, nałożył się więc efekt „odsłonięcia cen”. BIG DATA RynekPierwotny.pl została uzupełniona w ten sposób o oferty mieszkań, których deweloperzy wcześniej nie upubliczniali lub nie ujawniali cen. W efekcie aż o 3% wzrosła średnia cena metra kwadratowego w Warszawie (do ponad 18,3 tys. zł/m kw.) i we Wrocławiu (do ponad 15,2 tys. zł/ m kw.).

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w stolicy średnia cena metra kwadratowego przebiła pułap 18 tys. zł. Upublicznione zostały bowiem ceny bardzo drogich lokali w dzielnicach Wola i Śródmieście. Oferowane tam przez deweloperów mieszkania kosztują średnio ponad 30 tys. zł za metr. Podobny mechanizm zadziałał we Wrocławiu. Warto dodać, że w obu tych metropoliach jest w ofercie firm deweloperskich najwięcej ponad 100-metrowych luksusowych apartamentów z ceną za metr kwadratowy przekraczającą 20 tys. zł.

Marek Wielgo przyznaje, że „odsłonięcie cen” wykazało też pewien ruch w cennikach firm deweloperskich. Np. w Warszawie wrześniowe zmiany objęły niemal 14% oferowanych przez nie mieszkań. Co ciekawe, mniej więcej tyle samo podrożało i potaniało, a bilans tego był taki, że ceny spadły o niecałe… pół promila, czyli mniej niż pięć setnych procenta (0,05%).

Dużo ważniejsze jest to, że niezależnie od obniżek cen, deweloperzy nie zrezygnowali z prowadzania na rynek nowych projektów z mieszkaniami na kieszeń kredytobiorców. To oni są obecnie dominującą grupą nabywców. Według wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl, w Łodzi średnia cena metra kwadratowego mieszkań wprowadzonych we wrześniu do sprzedaży wynosiła niespełna 10,6 tys. zł za m kw., w Poznaniu – ok. 11,9 tys. zł za m kw., a w Krakowie – ok. 15,2 tys. zł za metr. W efekcie średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań dostępnych w ofercie firm deweloperskich spadła o 2% w Łodzi (do ok. 11,2 tys. zł/m kw.) i o 1% – w Krakowie (do ok. 16,5 tys. zł/m kw.), Poznaniu (do ok. 13,5 tys. zł/m kw.), Trójmieście (do ok. 17,2 tys. zł/m kw.)i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (do ok. 11,2 tys. zł/m kw.).Ceny mieszkań-wrzesień 2025-wstępne dane-M

Porównując średnie ceny metra kwadratowego nowych mieszkań z września tego roku i analogicznego okresu roku ubiegłego, w większości metropolii wciąż widać różnicę, która na dodatek wzrosła w Warszawie i Wrocławiu. O stolicy eksperci portalu RynekPierwotny.pl pisali miesiąc wcześniej, wskazując że średnia cena metra kwadratowego jest tu taka sama, jak rok temu. We wrześniu okazało się, że jest o 3% wyższa. Były też jednak zmiany w drugą stronę. W Łodzi średnia cena metra kwadratowego była o 3% niższa niż w analogicznym okresie przed rokiem (w sierpniu o 1% wyższa rok do roku).

Po dziewięciu miesiącach do rywalizacji o tytuł najbardziej stabilnej cenowo metropolii w 2025 r. włączył się Kraków, gdzie zmiana średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w okresie 12 miesięcy wynosiła we wrześniu już tylko 1%. Z kolei w Poznaniu było to 2%, w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – 3%, we Wrocławiu – 4%, a w Trójmieście (a właściwie w Gdańsku)  – aż o 11%. O tej metropolii od dawna piszemy, że jest specyficzna ze względu na bliskość morza. Powstaje tam dużo bardzo drogich mieszkań przy Zatoce Gdańskiej i w Śródmieściu, co spowodowało, że wieloletni wicelider w rankingu najdroższych metropolii w Polsce – Kraków został zepchnięty przez Trójmiasto na trzecie miejsce.Ceny mieszkań-wrzesień 2025-wstępne dane-Rjpg

Gaz płynny LPG a sankcje: co dalej z importem n-butanu i izobutanu z Rosji?

Gaz płynny LPG to mieszanina węglowodorów powstająca w procesach rafinacji ropy. Jednym z jej składników jest butan, który w odpowiednich procesach krakingu i frakcjonowania dzieli się na izomery – izobutan i n-butan. Produkt o wysokiej czystości (ok. 95% frakcji węglowodorowej) klasyfikuje się w nomenklaturze CN jako 2901 10 00. Ten kod towarowy przez długi czas był wyłączony spod sankcji UE i krajowych ograniczeń – co oznaczało, że izobutan i n-butan mogły być legalnie importowane z Rosji na teren Unii.

Utrzymanie dostępu do tych gazów było istotne dla stabilności produkcji w kluczowych gałęziach przemysłu, szczególnie chemicznego, kosmetycznego i spożywczego. Jednocześnie eksperci wskazywali na konieczność monitorowania ryzyk związanych z zależnością od jednego kierunku dostaw i podkreślali potrzebę dywersyfikacji źródeł – m.in. w Skandynawii, na Bliskim Wschodzie, w Wielkiej Brytanii czy USA. Ważne były także inwestycje w lokalną zdolność produkcyjną oraz magazynowanie strategiczne.

Te gazy są kluczowe dla wielu technologii przemysłowych. Izobutan i n-butan stosuje się w przemyśle aerozolowym – np. w dezodorantach – jako środki spieniające w pianach montażowych i izolacyjnych oraz jako surowce w chemii gospodarczej, kosmetycznej, farmaceutycznej i spożywczej – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Radzioch, ekspert Polskiej Izby Gazu Płynnego (PIGP). – Ich specyfika logistyczna i produkcyjna sprawia, że trudno je szybko zastąpić dostawami z innych kierunków. W Europie Zachodniej produkcja tego izobutanu jest ograniczona, a alternatywny import z odległych regionów – np. USA – jest niepraktyczny ze względu na małą skalę zapotrzebowania i tym samym ogromne koszty transportu. Dostawy z kierunku wschodniego z rafinerii rosyjskich odgrywały dotąd istotną rolę w zaspokajaniu potrzeb rynku – podkreślił Radzioch.

N-butan w 19. pakiecie sankcji

Sytuacja zmieniła się wraz z pracami nad 19. pakietem sankcji Rady Unii Europejskiej wobec Federacji Rosyjskiej, w którym został uwzględniony n-butan. To efekt działań Ministerstwa Energii prowadzonych we współpracy z MSZ oraz przedstawicielami branży paliwowej.

Uwzględnienie n-butanu w 19. pakiecie sankcji, które są procedowane przez Radę Unii Europejskiej, to duży sukces Ministerstwa Energii i zwieńczenie wielomiesięcznej pracy Departamentu Elektromobilności, Paliw i Gospodarki Wodorowej. Dzisiaj mówimy temu procederowi stop – podkreślił Minister Energii Miłosz Motyka.

Resort energii od początku 2025 roku prowadził intensywne działania w tym zakresie, obejmujące konsultacje z przedsiębiorcami, organizacjami branżowymi oraz instytucjami państwowymi. W ramach współpracy z MSZ przygotowano analizy rynkowe i legislacyjne, które posłużyły do opracowania wspólnego stanowiska Polski i państw regionu wobec Komisji Europejskiej.

N-butan pojawił się w 19. pakiecie sankcji w załączniku XXI do rozporządzenia 833/2014 w formie kodu CN 2901 10 00. Dodanie go do listy produktów objętych sankcjami ma zamknąć możliwość jego importu z Rosji i Białorusi jako komponentu do mieszanek LPG, eliminując lukę prawną wykorzystywaną przez niektóre podmioty.

Wyzwania dla przemysłu i regulatorów

Niższa cena n-butanu z Rosji w porównaniu z alternatywnymi kierunkami sprawiała, że surowiec ten był atrakcyjny handlowo, mimo obowiązujących ograniczeń. Uwzględnienie go w nowym pakiecie sankcji to krok w stronę pełnej skuteczności regulacji, ale jednocześnie poważne wyzwanie dla przemysłu.

Brak dostępu do tego komponentu może ograniczyć produkcję w wielu zakładach, zwłaszcza w sektorze aerozolowym, gdzie Polska odgrywa ważną rolę na rynku europejskim. Dlatego – jak podkreślają eksperci – równolegle do wdrażania sankcji potrzebne są działania osłonowe: dywersyfikacja źródeł importu, rozwój infrastruktury magazynowej i dialog regulacyjny, który zabezpieczy zarówno rynek paliwowy, jak i gałęzie przemysłu uzależnione od tych surowców.

Obsługa długu publicznego kosztuje 2% PKB – tanie pożyczanie, ale zadłużenie wciąż rośnie

Każde państwo z deficytem i długiem publicznym finansuje różnicę między wydatkami a dochodami przez pożyczki – najczęściej emitując obligacje. Punktem odniesienia są zwykle 10‑letnie obligacje skarbowe – w Polsce ich oprocentowanie od pewnego czasu utrzymuje się na poziomie niższym niż kilka lat temu. To ma dwa istotne efekty – po pierwsze umożliwia państwu większe zadłużanie się, po drugie zwiększa zaufanie inwestorów do gospodarki. Równocześnie spada koszt obsługi długu, ponieważ nowe emisje zastępujące stare są oprocentowane niżej. W praktyce oznacza to, że spłacając i refinansując zobowiązania państwo ponosi mniejsze odsetki.

– Szacuje się, że koszt obsługi długu publicznego w Polsce wynosi obecnie około 2% PKB – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. – Jednocześnie potrzeby pożyczkowe rosną – w projekcie ustawy budżetowej zaplanowano emisje przekraczające 400 mld zł. To pokazuje, że choć możemy pożyczać taniej niż kilka lat temu, to skala potrzeb finansowania budżetu rośnie – co ogranicza przestrzeń manewru fiskalnego. Mniejszy koszt obsługi to pozytywny czynnik, ale dług pozostaje wyzwaniem długoterminowym – konieczne są ostrożne decyzje budżetowe, inwestycje zwiększające produktywność oraz utrzymanie wiarygodności wobec rynków, by zachować stabilność finansów publicznych. Obecna sytuacja jest stabilniejsza niż na początku drugiej dekady XXI wieku, ale wymaga świadomego zarządzania ryzykiem i odpowiedzialnej polityki fiskalnej – tłumaczy Mariusz Zielonka.

PKO Leasing wyłącznym partnerem finansowym marki Porsche w Polsce

Grupa PKO Leasing podpisała umowę o współpracy z Porsche Financial Services Polska (PFSPL), obejmującą wyłączne świadczenie usług finansowych dla klientów marki Porsche w Polsce. W efekcie dealerzy Porsche w całym kraju mogą oferować swoim klientom rozwiązania finansowe sygnowane marką Porsche, przygotowane we współpracy z największą firmą leasingową w Polsce.

Zakres współpracy

Umowa zakłada kompleksowe finansowanie zakupu samochodów Porsche w Polsce. Klienci mają do dyspozycji leasing operacyjny, najem długoterminowy realizowany przez spółkę Masterlease (wchodzącą w skład Grupy PKO Leasing) oraz pożyczkę leasingową. Oferta obejmuje także ubezpieczenia komunikacyjne i GAP.

Model współpracy oparty jest na formule captive, czyli powiązaniu producenta z dedykowanym partnerem finansowym. W tym przypadku Grupa PKO Leasing występuje pod marką Porsche Financial Services Polska, stając się jedynym dostawcą usług finansowych dla tej marki w kraju.

Warunki finansowania

Współpraca przewiduje uproszczony proces decyzyjny dla finansowania pojazdów o wartości do 800 tys. zł netto. Wniosek leasingowy można złożyć online, a decyzja kredytowa zapada w 15 minut.

Procedura zakłada:

  • 0 proc. opłaty wstępnej dla samochodów o wartości do 600 tys. zł netto,
  • 10 proc. opłaty wstępnej dla pojazdów w przedziale 600–800 tys. zł netto.

Ponad 70 proc. wniosków ma trafiać do automatycznej weryfikacji. Całość dokumentacji – od oferty po faktury – przygotowywana jest w identyfikacji marki Porsche.

Kontekst rynkowy

Partnerstwo z Porsche wpisuje się w strategię Grupy PKO Leasing na lata 2025–2027, której jednym z głównych filarów jest rozwój współpracy w formule captive. Firma wskazuje, że współpraca z globalnymi markami premium pozwala zwiększać skalę działania i wzmacniać pozycję rynkową.

Segment samochodów premium w Polsce rozwija się dynamicznie. Według danych IBRM SAMAR, w pierwszym półroczu 2025 roku zarejestrowano 70 659 nowych aut tej klasy, co oznacza wzrost o 5,5 proc. rok do roku. Grupa PKO Leasing w tym samym czasie odnotowała wzrost w finansowaniu samochodów marek premium o 15,9 proc., niemal trzykrotnie wyższy niż dynamika całego rynku.

Na koniec czerwca 2025 roku samochody premium stanowiły 23,7 proc. wszystkich nowych rejestracji samochodów osobowych w Polsce.

Wypowiedzi przedstawicieli

Prezes Zarządu PKO Leasing, Tomasz Bogus, podkreśla, że współpraca z Porsche jest potwierdzeniem stabilnej pozycji spółki w branży i konsekwencją realizowanej strategii rozwoju:

„Nawiązanie współpracy to kolejny krok w budowie partnerstw w formule captive. Jesteśmy dumni, że Porsche Financial Services Polska wybrało nas na partnera finansowego w Polsce. To najlepsza recenzja naszych doświadczeń i dowód, że jesteśmy wiarygodnym liderem rynku leasingu”.

Z kolei Dorota Zyskowska, CEO Porsche Financial Services Polska, zaznacza, że współpraca umożliwi tworzenie rozwiązań dostosowanych do specyfiki klientów marki:

„Naszą ambicją jest, aby finansowanie samochodu było integralną częścią doświadczenia związanego z marką Porsche. Dzięki partnerstwu z PKO Leasing zyskujemy silne lokalne zaplecze i technologie, które pozwolą nam zapewnić produkty na najwyższym poziomie”.

Dyrektor Marki w PKO Leasing, Michał Markiewicz, dodaje, że celem jest zapewnienie prostego procesu i rozbudowanej obsługi posprzedażowej:

„Widzimy potencjał dalszego rozwoju w segmencie premium. Wspólnie z Porsche Polska i Porsche Financial Services chcemy tworzyć produkty odpowiadające potrzebom najbardziej wymagających klientów”.

Dywersyfikacja 2.0: jak budować portfel inwestycyjny na IV kwartał 2025

  • Dywersyfikacja 2.0 – Ponieważ klasyczny model 60/40 stracił na efektywności, a zmienność rynkowa prawdopodobnie utrzyma się na wysokim poziomie, inwestorzy muszą myśleć inaczej i uzupełniać portfel inwestycyjny o aktywa inne niż akcje i obligacje.
  • Akcje są głównym źródłem wzrostu – Okazje inwestycyjne nadal są obecne, ale dominacja amerykańskich firm technologicznych sprawia, że trzeba selekcjonować inwestycje uważniej. Aby wzmocnić portfel, warto inwestować także w akcje firm z Europy, Azji oraz małych spółek.
  • Nie próbuj przewidywać przyszłości – przygotuj się na nią– Buduj odporność portfela poprzez inwestycje w wysokiej jakości akcje, dbając o stabilny dochód z obligacji o średniej długości zapadalności oraz traktując złoto jako kluczowy stabilizator portfela.

„Dywersyfikacja to nie kwestia posiadania więcej, ale posiadania inaczej”.

Jacob Falkencrone, główny strateg inwestycyjny w Saxo podkreśla, że wraz z nadejściem ostatniego kwartału 2025 roku, nastroje wśród inwestorów są sprzeczne. Indeksy akcji są bliskie rekordowych poziomów, dzięki wzrostowi wyników napędzanemu przez AI. Jednak nastroje konsumentów wciąż są niskie, rynki obligacji nie pełnią już roli stabilizatora, a sytuacja geopolityczna jest napięta, choć na stałym, niskim poziomie. Innymi słowy, czujemy się jak w najlepszych i najgorszych czasach jednocześnie – jak pisał Charles Dickens.

Dla inwestorów wyzwaniem nie jest przewidywanie, która wersja rzeczywistości się sprawdzi, ale sprawienie, by ich portfele były stabilne w każdej z nich. I tutaj pojawia się rola dywersyfikacji. Jednak klasyczna definicja dywersyfikacji – prosty mix akcji i obligacji – traci na skuteczności. Zależność między akcjami a obligacjami stała się silniejsza, gdyż duża część zysków jest skoncentrowana w rękach amerykańskich gigantów, przez co wiele portfeli inwestycyjnych stało się zbyt narażonych na ryzyko. Dodatkowo, lata taniego kredytu sprawiły, że trudniej ocenić, które ryzyka są rzeczywiście warte podjęcia.

Ten kwartał wymaga nowego podejścia. Nazwijmy to „dywersyfikacją 2.0”.

Dlaczego tradycyjny model 60/40 już nie chroni

Przez dziesięciolecia portfel składający się z 60% akcji i 40% obligacji uchodził za złoty standard równowagi: gdy akcje spadały, obligacje zazwyczaj rosły, łagodząc straty. Ta zależność jednak osłabła. Wysoka inflacja i duży dług publiczny sprawiły, że obligacje często poruszają się w tym samym kierunku co akcje, potęgując ryzyko, zamiast je neutralizować.

Wniosek jest jasny: dzisiejsza dywersyfikacja to nie tylko posiadanie większej liczby aktywów, ale odpowiednich aktywów. Inwestorzy muszą patrzeć szerzej – na różne regiony, sektory i czynniki ryzyka – a nie zakładać, że zabezpieczenia z przeszłości będą działały w przyszłości. Z rynkami w trudnej sytuacji gospodarczej, nierozwiązanymi problemami politycznymi i handlowymi w USA oraz rosnącym ryzykiem geopolitycznym, zmienność prawdopodobnie pozostanie na podwyższonym poziomie do końca roku.

„Dywersyfikacja wygrywa z déjà vu. Teraz nie chodzi o to, by nie przegapić tego, co działało, ale by nie być na to zbyt nadmiernie narażonym.”

Akcje: zakres, wartość i potwierdzenie zysków

Akcje nadal stanowią główny element portfeli inwestycyjnych, ale ryzyka wciąż pozostają: wyceny spółek w USA są zawyżone, wyniki związane z AI nie są pewne, a napięcia geopolityczne mogą niespodziewanie eskalować. Akcje wciąż oferują możliwości, ale wymagają większej selektywności.

Rynek akcji w USA wciąż jest globalnym punktem odniesienia, ale jego dominacja znacznie się zawęziła. Niewielka grupa gigantów technologicznych i z sektora AI napędzała wyniki, podczas gdy reszta rynku pozostaje w tyle. To stwarza zarówno ryzyko koncentracji, jak i ryzyko wycen.

Rewolucja w AI wciąż stanowi silny motor wzrostu, ale rynek przeszedł do drugiej fazy. Pierwsza fala zwycięzców w AI – producenci półprzewodników, dostawcy energii, centra danych – już przyniosła nadzwyczajne zyski. Jednak oczekiwania wyprzedzają wyniki, a kolejna faza będzie wymagała dowodów: które firmy potrafią sprawić, że AI przyniesie rzeczywiste przychody?

To staje się dwutorową opowieścią o AI: USA pozostaje liderem, podczas gdy Chiny nadrabiają zaległości na własnym rynku, koncentrując się na skali i efektywności, wspieranych polityką. Oba rynki oferują możliwości, ale w bardzo różny sposób.

„Ekscytacja wokół AI bez dostarczonych wyników to tylko chwilowy zastrzyk energii. Wyniki finansowe są prawdziwym testem trwałości”.

Europa wyróżnia się w tym kontekście. Wyceny wciąż są znacznie niższe niż w USA, mimo że rządy zaczynają wprowadzać istotne zmiany w polityce fiskalnej, kierując wydatki na obronność, infrastrukturę i niezależność energetyczną. Po słabszym roku 2025, wyniki mają się poprawić w 2026 roku, wspierane przez luzowanie polityki monetarnej oraz wsparcie fiskalne.

Azja także prezentuje się obiecująco. Japońskie firmy wciąż korzystają z reform ładu korporacyjnego oraz podejścia sprzyjającego akcjonariuszom, co przekształca to, co kiedyś było uznawane za pułapkę wartości, w bardziej atrakcyjną historię wzrostu.

Chiny pozostają w skomplikowanej sytuacji. Choć sektor nieruchomości wciąż zmaga się z poważnymi trudnościami, a regulacje są nieprzewidywalne, to jednak Chiny są drugą co do wielkości gospodarką na świecie i globalnym liderem w produkcji pojazdów elektrycznych, energii odnawialnej oraz zaawansowanej produkcji. Dla inwestorów kluczowa jest selektywność: szeroka ekspozycja na cały rynek wiąże się z ryzykiem, podczas gdy celowane inwestycje w sektory „nowej gospodarki” w Chinach mogą zaoferować potencjał wzrostu, którego brakuje w innych regionach.

Rozwijająca się Azja Wschodnia – od cyfrowego boomu w Indiach po dominację Tajwanu i Korei w sprzęcie AI – jest również niedostatecznie reprezentowana w globalnych wskaźnikach, ale oferuje dostęp do sektorów, które są niedostępne na rynkach zachodnich. Na przykład wskaźnik MSCI World przyznaje tylko około 8% dla rozwiniętej Azji i nie uwzględnia Chin, Indii, Tajwanu czy Korei, mimo że Azja stanowi około 40% globalnego PKB.

Indie zasługują na szczególne wyróżnienie. Mimo napięć celnych i wysokich wycen, połączenie cyfryzacji, demografii i stabilnych banków utrzymuje perspektywy wyników kraju na solidnym poziomie. Kluczowe jest utrzymanie inwestycji w Indiach, koncentrując się na sektorach związanych z popytem krajowym, jednocześnie śledząc eksporterów, którzy są bardziej narażeni na globalne problemy gospodarcze.

Akcje małych spółek także zasługują na bliższe spojrzenie. Małe spółki w USA, zwłaszcza te rentowne, reprezentowane w indeksie S&P 600, są wyceniane niżej w porównaniu do większych firm. Spadek kosztów kredytów w 2026 roku oraz odporność krajowego popytu mogą sprawić, że te firmy odnotują ponadprzeciętne odbicie. Jednak inwestowanie w małe spółki wiąże się z wyższym ryzykiem, ponieważ szerokie indeksy, takie jak Russell 2000, zawierają wiele nierentownych firm. Dlatego kluczowe jest skupienie się na rentownych firmach o wysokiej jakości.

Obligacje dla dochodu, złoto dla stabilności

Obligacje powróciły do inwestycyjnego kręgu zainteresowań, ale nie pełnią już tej samej roli zabezpieczenia, co kiedyś. Obecnie powinny być postrzegane głównie jako źródło stabilnego dochodu. Optymalnym miejscem na krzywej rentowności są obligacje o terminach zapadalności od trzech do siedmiu lat. Te papiery wartościowe oferują atrakcyjne rentowności bez ostrych wahań charakterystycznych dla obligacji długoterminowych, które są bardziej narażone na niespodzianki inflacyjne i pożyczki rządowe. Dla inwestorów ta część rynku stanowi praktyczny sposób na generowanie dochodu, przy zachowaniu kontrolowanego ryzyka.

W miarę jak obligacje stają się mniej wiarygodnym narzędziem ochrony przed szokami rynkowymi, inwestorzy potrzebują także stabilizatorów, które zachowują się inaczej. Złoto ponownie umocniło swoją pozycję, osiągając rekordowe poziomy w tym roku. W obliczu wysokiego zadłużenia i mniejszej niezawodności tradycyjnych zabezpieczeń w postaci obligacji, wyróżnia się jako jeden z nielicznych aktywów, które konsekwentnie chronią portfel w różnych scenariuszach. Srebro i platyna, wspierane przez popyt przemysłowy, stanowią dodatkową dywersyfikację.

Ryzyka? Inflacja może okazać się bardziej uporczywa niż oczekiwano, utrzymując rentowności na wyższym poziomie dłużej, co ograniczy zwroty z obligacji. Jeśli jednak realne rentowności pozostaną dodatnie, a rynki będą spokojne, złoto może pozostawać w tyle za akcjami. Jednak w obliczu przewidywanych obniżek stóp procentowych, rentowności z gotówki będą malały, podczas gdy obligacje o średniej długości zapadalności i złoto mogą zyskać na atrakcyjności jako fundamenty portfela.

Nowa strategia dla inwestorów – pięć kluczowych zakładów na IV kwartał

Czym zatem jest dywersyfikacja 2.0 w praktyce? Oto pięć kluczowych zakładów na IV kwartał.

Europa

Europa uruchamia ogromny program inwestycyjny w obronność, niezależność energetyczną i infrastrukturę. Wyceny są niższe niż w USA, a inwestorzy na całym świecie są zbyt mało zaangażowani. Po słabszym roku 2025, wyniki mają poprawić się w 2026 roku, wspierane przez luzowanie polityki monetarnej i wsparcie fiskalne. Ryzyko polega na tym, że silniejsze euro lub słabszy globalny popyt mogą wpłynąć na zyski, a także że wola polityczna do dalszej ekspansji fiskalnej może osłabnąć.

Jak uzyskać ekspozycję: inwestując w szerokie fundusze akcji europejskich lub ETF-y, ze szczególnym uwzględnieniem sektorów przemysłowego, finansowego i infrastrukturalnego.

Azja (Chiny, Japonia, Indie)

Azja nadal pełni rolę światowego motoru wzrostu i ma solidne fundamenty zysków na 2026 rok. Japonia przeprowadza reformy ładu korporacyjnego i zwiększa zwroty dla akcjonariuszy. Indie łączą szybki rozwój cyfryzacji z korzystnymi trendami demograficznymi. Chiny wciąż wiążą się z ryzykiem, ale selektywna ekspozycja na technologie, pojazdy elektryczne i zielony przemysł stwarza szanse na zysk. Azja Wschodnia odgrywa także kluczową rolę w globalnym łańcuchu dostaw AI, od producentów chipów na Tajwanie po liderów rynku pamięci w Korei – obszary, które często są niedostatecznie reprezentowane w globalnych wskaźnikach. Główne ryzyko to niepewność polityczna i regulacyjna, która może szybko się zmieniać.

Jak uzyskać ekspozycję: inwestując w regionalne fundusze azjatyckie (z wyjątkiem Japonii), a także ukierunkowane fundusze krajowe dla Japonii i Indii. W przypadku Chin warto wybierać zdywersyfikowane pojazdy inwestycyjne, skierowane na sektory „nowej gospodarki”.

Małe spółki

Mniejsze firmy miały gorsze wyniki w okresie wysokich stóp procentowych, ale wiele z nich jest teraz tanich w porównaniu do dużych spółek. Wzrost zysków może nastąpić, jeśli koszty finansowania spadną, choć małe spółki są bardziej narażone na obniżki ratingów, jeśli warunki rynkowe się pogorszą. Oferują one ekspozycję na gospodarki krajowe, a nie tylko na globalnych gigantów. Kluczowe jest skupienie się na rentownych firmach o wysokiej jakości, a nie na szerokich indeksach obejmujących nierentowne firmy.

Jak uzyskać ekspozycję: inwestując w indeksy małych spółek w USA, takie jak S&P 600 (z uwzględnieniem filtrów jakościowych), lub w globalne fundusze małych spółek, które selekcjonują firmy na podstawie rentowności.

Obligacje w „środkowej części krzywej”

Stopy procentowe wciąż są wysokie, ale prawdopodobnie będą spadać w nadchodzącym roku. Najatrakcyjniejszą częścią rynku obligacji są te o terminach zapadalności od 3 do 7 lat. Te papiery wartościowe oferują stabilny dochód, unikając zmienności charakterystycznej dla obligacji długoterminowych. Ryzyko polega na tym, że inflacja może okazać się bardziej uporczywa niż przewidywano, co utrzyma rentowności na wyższym poziomie przez dłuższy czas.

Jak uzyskać ekspozycję: inwestując w fundusze obligacji skarbowych i korporacyjnych o wysokiej jakości lub ETF-y skoncentrowane na obligacjach o terminach zapadalności 3–7 lat.

Aktywa realne – szczególnie złoto

Gdy obligacje stają się mniej niezawodnym narzędziem ochrony portfela, aktywa realne odgrywają większą rolę. Złoto ponownie umocniło swoją pozycję jako stabilizator, zyskując zarówno w czasach kryzysu, jak i w okresach wysokiej inflacji. Ryzyko polega na tym, że jeśli realne rentowności pozostaną wysokie, a rynki będą spokojne, złoto może pozostawać w tyle za akcjami.

Jak uzyskać ekspozycję: fundusze ETF oparte na fizycznym złocie, zdywersyfikowane fundusze towarowe lub niewielka bezpośrednia alokacja w sztabki/monety ze złota.

Dywersyfikacja jako recepta na przetrwanie

Dywersyfikacja jest często uważana za coś oczywistego, ale w 2025 roku to już nie tylko rozsądna strategia – to kwestia przetrwania. W nadchodzących miesiącach możemy doświadczyć łagodnego spowolnienia gospodarczego, powrotu inflacji lub niespodziewanego szoku geopolitycznego. Nikt nie wie, który scenariusz się wydarzy, ale inwestorzy mogą się przygotować, dywersyfikując nie tylko aktywa, ale również różne źródła ryzyka.

Tak właśnie działa dywersyfikacja 2.0: inwestycje w firmy z sektora AI, które mają udokumentowane wyniki, stabilny dochód z obligacji o średnim okresie zapadalności oraz odporność, która zapewnia złoto. Kluczowe jest, aby portfele były budowane tak, by przetrwały nie tylko najbliższy kwartał, ale także nadchodzący kryzys.

Prognoza rynkowa Q4 2025 – co czeka inwestorów? Słaby dolar, mocne złoto, niepewna gospodarka

Prognoza na IV kwartał 2025 dla traderów: Fed wraca do polityki luzowania monetarnego. Czy tym razem będzie inaczej?

Początki cykli luzowania przez Fed często wiążą się z ryzykiem, jednak obecna sytuacja polityczna jest wyjątkowa, jak nigdy wcześniej we współczesnej historii. Panuje niskie zaufanie społeczne, podczas gdy rynki finansowe notują kolejne wzrosty.

„Były to najlepsze czasy, były to najgorsze czasy, był to wiek mądrości, był to wiek głupoty, była to epoka wiary, była to epoka niedowierzania, była to pora światła, była to pora ciemności, była to wiosna nadziei, była to zima rozpaczy” – Charles Dickens, „Opowieść o dwóch miastach”.

Fed wprowadza nowe luzowanie w czasach pełnych sprzeczności

„Opowieść o dwóch miastach” Charlesa Dickensa to historia rozgrywająca się w tle Rewolucji Francuskiej, ukazująca kontrast między Londynem a Paryżem oraz paradoksalne zestawienie intelektualnego fermentu i wielkiego bogactwa nielicznych oraz ogromnej nędzy wielu. Podobnie, dobrze prosperujące w szczytowym momencie Imperium Brytyjskie było pełne kontrastów pomiędzy bogactwem i postępem a ogromną biedą w miastach. Jeśli spojrzymy na dzisiejsze czasy i – zawsze kluczową – gospodarkę USA, można pomyśleć, że żyjemy w najgorszych z możliwych czasów ze względu na niemal rekordowo niski poziom nastrojów konsumenckich wg badania Uniwersytetu Michigan oraz najgorsze oceny w historii prezydentury w pierwszym roku kadencji – prezydentury Donalda Trumpa.

John J. Hardy, główny strateg makroekonomiczny w Saxo zwraca uwagę na rynek akcji – dla inwestorów oraz (przynajmniej dla gigantów i firm związanych z AI) to najlepsze czasy, gdyż całkowity rynek akcji osiągnął rekordowe poziomy w III kwartale, a co ważniejsze – rekordowe wyceny. Rekordowe wskaźniki odnoszą się zarówno do zysków, jak i, co może bardziej zaskakujące, do sprzedaży. Rzeczywiście, firmy z indeksu S&P 500 osiągnęły oszałamiającą wycenę w III kwartale – ponad 3,3 razy wartość sprzedaży. W szczytowym momencie rynku w 2007 roku ten wskaźnik ceny do sprzedaży wynosił zaledwie nieco ponad 1,5.

Na poziomie globalnym rynki chińskie przeżywają boom, ponieważ Chiny wspierają krajową rewolucję technologiczną, dążąc do uzyskania niezależności od Zachodu, a nawet do rywalizacji.

W tym czasie europejskie duże firmy osiągnęły znacznie lepsze wyniki w przeliczeniu na dolary niż amerykański rynek, a rynki wschodzące również przewyższyły USA, przynajmniej, jeśli chodzi o wartość w dolarach. Różnice te są wyraźne, a przyszłość staje się bardziej niepewna niż kiedykolwiek. Czy globalne rynki będą kontynuować wzrost, korzystając z dodatkowego impulsu, który przyniesie nowa polityka luzowania monetarnego Fed, ogłoszona podczas wrześniowego posiedzenia FOMC, oraz słabszy dolar amerykański? A może czeka nas spowolnienie wzrostu, gdy skutki wprowadzonych ceł będą się kumulować, a wysokie stopy procentowe z poprzedniego cyklu zaczną być odczuwalne lub gdy tempo wydatków na AI spadnie?

Ryzyko recesji w USA rośnie, czy to tylko efekt ceł?

Wciąż widzimy rosnące ryzyko recesji w USA, ale jeśli nie nastąpi w IV kwartale, może być to efektem krótkotrwałego wzrostu popytu związanego z coraz mniejszą niepewnością co do polityki handlowej. Ponadto firmy są zachęcane do inwestowania dzięki „Wielkiej Pięknej Ustawie”, która pozwala na pełną 100% amortyzację w roku zakupu nieruchomości i sprzętu. Niektóre spółki mogą teraz bardziej zdecydowanie działać na rzecz dywersyfikacji swoich łańcuchów dostaw. Z drugiej strony, jak omawiamy poniżej w kontekście rynku akcji, inwestycje w AI mogą okazać się znacznie ważniejsze niż inne zmiany w wydatkach kapitałowych i stanowią kluczowy czynnik napędzający wzrost gospodarczy USA w tym roku.

Ponadto trudnym do zmierzenia czynnikiem w średnim okresie, zwłaszcza z powodu słabych oficjalnych danych i niejasnych informacji o pracy na szarym rynku, jest wpływ polityki antyimigracyjnej administracji Trumpa i jej wpływ na gospodarkę. Nie uwzględniamy w prognozach wzrostu polityki luzowania monetarnego Fed, co może być nieco niesprawiedliwe, ponieważ efekt majątkowy staje się coraz bardziej istotny w zfinansjalizowanej gospodarce USA. Niemniej jednak, dla reszty gospodarki, polityka Fed będzie miała wpływ z dużym opóźnieniem, prawdopodobnie dopiero w przyszłym roku.

Wykres EURUSD

Wykres: EURUSD vs. spread rentowności 10-letnich obligacji Departamentu Skarbu USA i niemieckich bundów. W ostatnich latach kurs wymiany EURUSD w dużej mierze śledził różnicę w rentownościach długoterminowego długu dwóch bloków, co widać na tym wykresie w postaci spreadu między rentownościami 10-letnich obligacji Departamentu Skarbu USA i niemieckich bundów. W tym roku zaobserwowano wyjątkową rozbieżność – początkowo, gdy Niemcy ogłosiły ogromną ekspansję fiskalną, co spowodowało skok rentowności niemieckich i europejskich obligacji wporównaniu do globalnych konkurentów. Ekspansja fiskalna zwykle sprzyja walucie. Następny wzrost wartości euro względem dolara amerykańskiego jest trudniejszy do przypisania czemukolwiek, co dzieje się w Europie, i bardziej prawdopodobnie wynika z obaw, że bariery handlowe Trumpa oraz polityka amerykańskiego Departamentu Skarbu oznaczą, iż kapitał powracający na rynek USA nie wiąże się z silnymi zwrotami.

Konflikt Iran-Izrael: czy sytuacja wyciszy się, czy zaostrzy?

Prognoza jest pisana w czasie, gdy wznowiono walki między Izraelem a Iranem, ponieważ Izrael stara się zablokować irańskie ambicje nuklearne. Wpływ na rynki ropy był dramatyczny, wywołując obawy przed nową falą inflacji. Jednak skutki napięć geopolitycznych są bardzo trudne do przewidzenia. Banki centralne, które mają wpływ na politykę monetarną, mogą zignorować wzrosty cen energii, jeśli pogorszy się ogólny sentyment gospodarczy i perspektywy wzrostu. W takim przypadku mogą utrzymać łagodną politykę monetarną, nawet jeśli wzrost cen energii wywoła inflację.

Ryzyko recesji w USA

Ryzyko recesji prawdopodobnie wzrośnie w drugiej połowie roku, częściowo z powodu spowolnienia, które nastąpi po silnym wzroście na początku roku oraz wskazaniach słabości w kluczowych wskaźnikach gospodarczych. Wysokie stopy procentowe Fed, w porównaniu do inflacji, zwiększają presję na gospodarkę, a rynek nieruchomości zaczyna wykazywać oznaki poważnych problemów. Naszym głównym scenariuszem jest łagodna recesja w drugiej połowie roku, przed tym, jak wzrost inflacji przyspieszy na początku przyszłego roku, przed wyborami pośrednimi w USA.

Dalsze ryzyko spadku prognoz wzrostu w tym roku wynika z ceł, które działają jak podatek. Podwyższenie ceny jakiegoś towaru w gospodarce nie oznacza, że nagle pojawia się więcej pieniędzy na jego zakup. W praktyce ludzie albo kupują mniej tego towaru, albo kupują mniej innych rzeczy, co prowadzi do rzeczywistego spadku wzrostu gospodarczego. Polityka antyimigracyjna Trumpa może również mieć zaskakująco duży wpływ, ponieważ akcje służb imigracyjnych (ICE) oraz presja na osoby bez statusu prawnego mogą sprawić, że część z nich przejdzie do szarej strefy pracy, a niektórzy mogą nawet dobrowolnie opuścić kraj. Choć brak jest twardych danych na ten temat, można się spodziewać, że wpłynie to na konsumpcję i podaż pracy w branżach, które zatrudniają najwięcej osób bez statusu prawnego, takich jak rolnictwo, budownictwo i branża hotelarska.

Dla gospodarki USA i całego świata niepewnym czynnikiem jest to, czy zakłócenia spowodowane przez sztuczną inteligencję mogą wywołać pierwszą prawdziwą recesję w sektorze pracy wymagającym wyższych umiejętności, gdzie miejsca pracy zostaną zastąpione przez wydajne narzędzia AI. Możliwe, że już niedługo pojawią się konkretne dane dotyczące wpływu AI.

Oczekiwane wyniki rynkowe:

USD pozostanie słaby. Metale szlachetne będą nadal silne.

Polityka Trumpa 2.0 jest antyglobalistyczna, co ekonomista Russell Napier nazywa „kapitalizmem narodowym”, a inni określają to mianem „odwróconego merkantylizmu”, ponieważ USA próbują rozwiązać globalny porządek, który zbudowały po II wojnie światowej. Sprzyjał on rozwojowi światowej gospodarki i zapewniał niskie ceny dla amerykańskich konsumentów. Silny dolar był podstawą globalnego porządku, ponieważ kraje merkantylistyczne celowo osłabiały swoje waluty, aby budować gospodarki oparte na eksporcie. To z kolei doprowadziło do spadku przemysłu w USA i uczyniło kraj bardziej podatnym na zakłócenia w łańcuchach dostaw, co stało się kwestią bezpieczeństwa narodowego. Mimo transakcyjnego stylu Trumpa i wprowadzania barier handlowych, dolar amerykański nadal będzie najważniejszą walutą, choć jego znaczenie będzie mniejsze niż w przeszłości.

Pozostali główni gracze gospodarczy będą mniej inwestować w gospodarkę USA, amerykańskie akcje i obligacje skarbowe, a zamiast tego będą musieli skupić się na równoważeniu swoich oszczędności i konsumpcji wewnętrznie. Europa już pokazuje wyraźne oznaki takiego działania, wynikające z nagłej niepewności co do zaangażowania USA w sojusz transatlantycki oraz postawy Trumpa wobec warunków handlowych. Silna ekspansja fiskalna Niemiec znacząco wzmocniła euro, a kurs EURUSD może osiągnąć 1,25 do końca roku. Japonia opóźnia negocjacje z administracją Trumpa, co może być wynikiem wewnętrznej sytuacji politycznej w Japonii. Jednak bardzo słaba japońska waluta jest sygnałem ostrzegawczym dla stosunków handlowych USA-Japonia, które prawdopodobnie będą wymagały korekty, prowadzącej do znacznego wzmocnienia jena.

Metale szlachetne napędzają sektor surowców do dobrych wyników w I połowie roku. Kolejne zyski przed nami

Analiza na IV kwartał 2025 roku napisana przez Ole Hansena, dyrektora ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank:

Sektor surowców radzi sobie bardzo dobrze w I połowie roku, a Bloomberg Commodities Index wzrósł o około 9% w chwili pisania tego tekstu, znacznie przewyższając inne aktywa denominowane w dolarze amerykańskim, takie jak obligacje i akcje. Indeksy S&P 500 i Nasdaq pozostają daleko w tyle. Choć ceny surowców zazwyczaj rosną, gdy gospodarka rozwija się dynamicznie, obecny wzrost jest napędzany głównie przez ryzyko geopolityczne oraz rosnący popyt inwestycyjny na namacalne aktywa trwałe, w szczególności metale szlachetne.

Ceny złota są najwyższe od miesięcy, a srebro i platyna dołączyły do tego wzrostu, napędzanego rosnącymi obawami o rosnące zadłużenie państw, problemami w łańcuchach dostaw spowodowanymi przez cła, spowolnieniem na rynku pracy i dalszą słabością dolara amerykańskiego. Te czynniki mogą w końcu skłonić Rezerwę Federalną do zmiany polityki na łagodniejszą, a potencjalnie silniejszą niż oczekiwano. Dodatkowo, ryzyko wyższej inflacji i kontynuacja zakupów złota przez banki centralne mogą doprowadzić do dalszego wzrostu cen złota, a w ciągu najbliższego roku możliwe jest osiągnięcie poziomu 4 000 USD.

Silny wrześniowy rajd srebra podniósł cenę tego metalu do najwyższego poziomu od 14 lat, przekraczając 47 USD. Po okresie słabszych wyników w porównaniu do złota – spowodowanym rosnącym popytem banków centralnych na złoto – ostatni wzrost sprawił, że stosunek złota do srebra powrócił do średniej z ostatnich 10 lat, wynoszącej około 81. Aby srebro osiągnęło rekordowy poziom z 2011 roku, wynoszący 50 USD, prawdopodobnie będzie potrzebować wsparcia ze strony złota. Jeśli złoto osiągnie poziom 4 000 USD, srebro może zyskać wystarczającą siłę, by osiągnąć ten cel w nadchodzących miesiącach.

MW Sigma Trade z portfelem zamówień wartym 4,3 mln zł po trzech miesiącach działalności

Grupa MW Trade poinformowała o stanie złożonych zamówień do spółki zależnej MW Sigma Trade na koniec września br. Zgodnie z opublikowanymi informacjami portfel zamówień MW Sigma Trade na koniec trzeciego kwartału 2025 r. wyniósł 4,3 mln zł netto, z tego zrealizowano dotychczas zamówienia o wartości blisko 0,65 mln zł netto. Zamówienia oraz sprzedaż realizowane są przede wszystkim na rynku skandynawskim.

Po zaledwie trzech, niecałych miesiącach działalności osiągnęliśmy portfel zamówień o wartości 4,3 mln zł netto, czyli 1 mln euro. Tempo pozyskiwania zleceń jest niezwykle duże, co pokazuje jak wielki jest popyt na nasze produkty. Nasze kontakty biznesowe, które wypracowaliśmy jeszcze w Sigma Project mocno procentują i zapewniają świetny start MW Sigma Trade. Odnotowaliśmy również pierwsze realizacje, a co za tym idzie i sprzedaże. Jestem optymista jeśli chodzi o kolejne miesiące – komentuje Ernest Wojtowicz, prezes zarządu MW Sigma Trade.

MW Sigma Trade specjalizuje się w projektowaniu, produkcji i serwisie zabudów pojazdów specjalistycznych, przyczep, naczep oraz podwozi samochodowych. Oferta spółki znajduje uznanie zwłaszcza na rynku skandynawskim, gdzie klienci wymagają wysokiej jakości, trwałości i innowacyjnych rozwiązań dopasowanych do trudnych warunków klimatycznych i technicznych. Dzięki doświadczeniu kadry inżynierskiej oraz zapleczu produkcyjnemu, MW Sigma Trade konsekwentnie wzmacnia swoją pozycję w regionie.

Pracujemy też nad nowościami w ofercie produktowej. Mamy silny, bardzo doświadczony zespół specjalistów co przekłada się na nasze możliwości projektowe. Widzimy też zapotrzebowanie na rynku na nowości i chcemy to wykorzystać – dodaje Wojtowicz.

Spółka z Grupy MW Trade bazuje na doświadczeniu technicznym i produkcyjnym SIGMA PROJECT – firmy działającej od 2014 r. i specjalizującej się w projektowaniu i realizacji konstrukcji stalowych, układów hydraulicznych oraz zabudów pojazdów ciężarowych, przyczep oraz naczep w różnej konfiguracji. Spółka dysponuje zaawansowanym parkiem maszynowym i zespołem inżynierów z 15-letnim doświadczeniem w branży. Produkcja odbywa się w polskim zakładzie w Miłoszycach.

Mercator Medical zwiększa przychody i zysk w I półroczu 2025 – rekordowa sprzedaż w USA

Mercator Medical w pierwszym półroczu 2025 roku o ponad 14 proc. zwiększył skonsolidowane przychody ze sprzedaży do prawie 291 mln zł w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Zysk netto wyniósł 21,4 mln zł wobec 4,95 mln zł rok wcześniej. Poprawa wyników jest efektem zwiększenia sprzedaży oraz marży brutto na oferowanym asortymencie. Łączna sprzedaż Grupy wyniosła 2,9 mld sztuk rękawic, co oznacza wzrost o 6,7 proc. r/r.

– W wymagającym i bardzo konkurencyjnym otoczeniu rynkowym potrafimy skutecznie odpowiadać na pojawiające się wyzwania i wykorzystywać nowe możliwości. Całe pierwsze półrocze upłynęło pod istotnym wpływem polityki celnej i zapowiedzi administracji Stanów Zjednoczonych, która ograniczyła konkurencyjność dostawców z Chin i umożliwiła nam znaczący wzrost sprzedaży na rynku amerykańskim, a z drugiej strony skierowała tamtejsze wolumeny na rynek europejski, co wywołało istotną presję cenową. Utrzymaliśmy stabilne fundamenty biznesowe, jednocześnie konsekwentnie rozwijając nasze portfolio produktowe, czego przykładem jest wzrost sprzedaży produktów włókninowych – komentuje Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Mercator Medical S.A.

Największym rynkiem dla Mercator Medical są w tym roku Stany Zjednoczone, gdzie w pierwszej połowie roku sprzedaż przekroczyła 105,7 mln zł (+73,1% r/r). Tak istotny wzrost był rezultatem aktywnej polityki regulacji ceł przez USA, co spowodowało większe zamówienia na tym rynku i ograniczenia konkurencyjności chińskich producentów.

Grupa Mercator Medical konsekwentnie wzmacniała również swoją pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej poszerzając asortyment oferowanych produktów.

Wyniki pierwszego półrocza potwierdzają, że Grupa systematycznie poprawia swoją sytuację finansową. Zauważalny wzrost przychodów oraz poprawa EBITDA to efekt wyższej marży brutto w pierwszych miesiącach roku i sprawnego działania w obszarze sprzedaży oraz dystrybucji. Z kolei znaczący wzrost zysku netto z prawie 5 mln zł do 21,4 mln zł był możliwy również dzięki dodatniemu wynikowi na działalności finansowej oraz zmianie wysokości odroczonego podatku dochodowego. Wynikało to z dostosowania się do otrzymanej przez Spółkę indywidualnej interpretacji podatkowej w zakresie różnic kursowych przy przewalutowaniu i spłatach pożyczek.  – podkreśla Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

W kolejnych kwartałach Grupa planuje dalsze wzmacnianie pozycji na kluczowych rynkach oraz rozwój asortymentu. Jednocześnie w ramach dywersyfikacji działalności kontynuowana będzie aktywność w obszarze nieruchomości poprzez spółkę zależną Mercator Estates, która realizuje projekty deweloperskie.

ORLEN zwiększa udziały w norweskim złożu Tommeliten Gamma – dodatkowe 6 mln baryłek ekwiwalentu ropy

0

ORLEN Upstream Norway podpisał z TotalEnergies EP Norge umowę kupna udziałów w złożu Tommeliten Gamma w rejonie Ekofisk. Finalizacja transakcji zwiększy zasoby spółki o prawie 6 mln baryłek ekwiwalentu ropy. Eksploatacja złoża ma rozpocząć się w 2029 roku.

– Umowa z TotalEnergies EP Norge potwierdza naszą konsekwencję w realizacji celów strategicznych ORLEN. Zwiększamy udziały w złożu, które w szczytowym okresie produkcji zapewni nam dodatkowe 300 mln metrów sześciennych gazu rocznie. Planujemy, by już za cztery lata surowiec wydobywany z Tommeliten Gamma trafił do Polski. Przełoży się to na wzmocnienie potencjału ORLEN do realizacji transformacji energetycznej w sposób bezpieczny, efektywny kosztowo i gwarantujący wzrost wartości dla akcjonariuszy – powiedział Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

W efekcie transakcji z TotalEnergies EP Norge, ORLEN Upstream Norway przejmie dodatkowe 20,23 proc. udziałów w złożu Tommeliten Gamma, tym samym zwiększając swoje udziały do 62,61 proc. Złoże znajduje się w rejonie Ekofisk na Morzu Północnym a jego operatorem jest ConocoPhillips. ORLEN Upstream Norway jest już obecny na tym obszarze za sprawą wydobycia prowadzonego na złożu Tommeliten Alpha, co pozwala spółce uzyskać dodatkowo synergie operacyjne.

Złoże Tommeliten Gamma zostało odkryte jeszcze w latach 70. XX wieku i było wcześniej eksploatowane. Produkcja została wstrzymana w latach 90., kiedy po gruntownej przebudowie infrastruktury wydobywczej rejonu Ekofisk, udziałowcy zdecydowali nie podłączać Tommeliten Gamma do zmodernizowanej instalacji. Jednak w efekcie wzrostu cen węglowodorów oraz wdrożenia nowych rozwiązań technologicznych zapewniających większą efektywność eksploatacji, partnerzy postanowili o ponownym uruchomieniu produkcji. Obecnie, pozostałymi udziałowcami Tommeliten Gamma są: ConocoPhillip oraz Vår Energi.

– Dane uzyskane podczas pierwszego etapu eksploatacji złoża Tommeliten Gamma, dają nam bardzo dokładne informacje o jego zasobach i charakterystyce produkcji. Dzięki temu, wraz z partnerami, reprezentującymi wiodące globalne spółki z branży wydobywczej, możemy przygotować plan zagospodarowania, który pozwala na maksymalizację produkcji przy jednoczesnej minimalizacji nakładów inwestycyjnych. Prace są już bardzo zaawansowane i zakładamy, że finalną decyzję inwestycyjną podejmiemy do końca tego roku – powiedział Wiesław Prugar, Członek Zarządu ORLEN ds. Upstream.

Finalizacja transakcji z TotalEnergies EP Norge jest uzależniona od spełnienia warunków zawieszających, które obejmują między innymi podjęcie decyzji inwestycyjnej oraz uzyskanie zgód norweskiej administracji.

Rola gazu w strategii ORLEN jest kluczowa. To nie tylko źródło efektywnej kosztowo i niskoemisyjnej energii lecz także ważny element transformacji energetycznej gospodarki. Zgodnie ze Strategią ORLEN 2035, koncern w 2030 r. planuje osiągnąć wydobycie gazu ziemnego na poziomie 12 mld m sześc. rocznie, z czego połowa w Norwegii.

W ubiegłym roku ORLEN Upstream Norway wyprodukował ponad 40 milionów baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, w tym ponad 4,5 mld m sześc. gazu. Gaz ziemny wydobywany przez spółkę jest eksportowany do Polski gazociągiem Baltic Pipe, gdzie wspiera transformację energetyczną polskiej energetyki i przyczynia się do wzrostu bezpieczeństwa regionu.

ORLEN Upstream Norway działa na Norweskim Szelfie Kontynentalnym od 2007 r. Spółka eksploatuje obecnie 20 złóż a na kolejnych siedmiu prowadzi zagospodarowanie, w celu uruchomienia produkcji.

EKOFISK

Rejon Ekofisk jest kolebką norweskiego przemysłu naftowego. Złoże, od którego pochodzi nazwa całego obszaru, zostało odkryte w 1969 r. i było pierwszym na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, z którego rozpoczęto wydobycie. Nastąpiło to w 1971 r. i zgodnie z planem produkcja ma być prowadzona do 2048 r. W rejonie wykonano ponad 300 odwiertów produkcyjnych, z których ponad 200 jest nadal eksploatowanych. Kompleks infrastruktury produkcyjnej składa się z prawie 30 platform wydobywczych.

W pobliżu Ekofisk znajduje się m.in. złoże Tommeliten Alpha, w którym ORLEN posiada udziały dające mu prawo wydobycia 65 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. ORLEN zagospodarowuje również w tym rejonie złoże Fenris, które zapewni mu ponad 42 miliony baryłek ekwiwalentu ropy.

XTPL z dwoma nowymi zamówieniami na moduły UPD

XTPL dostarczy w IV kwartale 2025 roku moduły UPD (Ultra-Precise Dispensing) do kolejnych dwóch odbiorców. Rozpoczną oni budowę prototypowych urządzeń przemysłowych celem przeprowadzenia finalnych testów poprzedzających decyzję o potencjalnym wdrożeniu technologii Spółki na linie produkcyjne ich klientów końcowych. 26 września br. moduł UPD zamówił producent urządzeń przemysłowych do produkcji nowoczesnych wyświetlaczy oraz elementów półprzewodnikowych z Chin, przeprowadzając wstępną ewaluację w rekordowo krótkim czasie 3 miesięcy. Z kolei 1 października do Spółki wpłynęło zamówienie na moduł UPD od producenta zautomatyzowanych maszyn przemysłowych do produkcji mikroelektroniki oraz półprzewodników dla sektorów automotive i elektroniki konsumenckiej z Hiszpanii, który miesiąc wcześniej zdecydował się na zakup demonstratora technologii – urządzenia DPS (Delta Printing System). W rezultacie XTPL posiada obecnie łącznie 5 projektów znajdujących się na ostatnim etapie ewaluacji, poprzedzającym decyzję o wdrożeniu przemysłowym, które Spółka realizuje obecnie już dla jednego klienta z Chin.

– W zaledwie tydzień czasu blisko dwukrotnie zwiększyliśmy pipeline projektów znajdujących się na ostatnim etapie ewaluacji, poprzedzającym decyzję o wdrożeniu przemysłowym. Do grona trzech partnerów, którzy zintegrowali w maszynie przemysłowej moduł UPD Spółki i prowadzą finalne testy, dołączą wkrótce dwie kolejne firmy – producent urządzeń przemysłowych z Chin oraz producent zautomatyzowanych maszyn przemysłowych z Hiszpanii. Istotnie wzmocni to naszą obecność w obszarze wyświetlaczy i półprzewodników oraz otworzy nas na nowy obszar zastosowań w sektorze automotive i elektroniki konsumenckiej – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– Czas jaki początkowo zajmowało nam dojście z pierwszymi partnerami XTPL do etapu budowy maszyny przemysłowej wynosił od kilkunastu do kilkudziesięciu miesięcy. Dziś pobiliśmy wszelkie rekordy zamykając cały etap rozmów biznesowych z chińskim partnerem w przeciągu trzech miesięcy. W tym czasie nie tylko doprecyzowaliśmy umowę, ale przeprowadziliśmy również site-visit obejmujący testy na próbkach klienta oraz spotkaliśmy się z nim w jego siedzibie w Guangdong. Do tak istotnej redukcji czasu istotnie przyczynia się realizowane przez nas od stycznia pierwsze wdrożenie przemysłowe. Informowaliśmy rynek, że spodziewamy się jego pozytywnego wpływu na tempo pozostałych projektów i z satysfakcją udowadniamy ten optymistyczny dla XTPL scenariusz – dodaje Filip Granek.

26 września 2025 roku XTPL otrzymał zamówienie na moduł UPD do integracji przemysłowej od producenta urządzeń przemysłowych do produkcji nowoczesnych wyświetlaczy oraz elementów półprzewodnikowych z siedzibą w prowincji Guangdong w Chinach. Klientami partnera są czołowi na rynku chińskim producenci nowoczesnych wyświetlaczy FPD oraz półprzewodników. W IV kwartale Spółka dostarczy do partnera moduł UPD celem jego integracji w prototypowym urządzeniu przemysłowym, będącym ostatnim etapem testów przed decyzją o potencjalnym wdrożeniu na linie produkcyjne. Partner w rekordowo krótkim czasie 3 miesięcy podjął decyzję o przejściu od razu do etapu poprzedzającego wdrożenie przemysłowe, w dużym stopniu w oparciu o rynkową walidację technologii XTPL udowodnioną pierwszym przemysłowym wdrożeniem Spółki.

1 października 2025 roku XTPL otrzymał zamówienie na moduł UPD do integracji przemysłowej od producenta zautomatyzowanych maszyn przemysłowych do produkcji mikroelektroniki oraz półprzewodników dla sektorów automotive oraz elektroniki konsumenckiej z siedzibą w Hiszpanii. Miesiąc wcześniej partner zdecydował się na zakup demonstratora technologii XTPL w postaci urządzenia DPS. W IV kwartale Spółka dostarczy do partnera moduł UPD celem jego integracji w prototypowym urządzeniu przemysłowym, będącym ostatnim etapem testów przed decyzją o potencjalnym wdrożeniu na linie produkcyjne klientów końcowych.

– Pozyskanie kolejnego partnera z rynku azjatyckiego wzmacnia naszą obecność w Chinach, gdzie rozszerzamy zastosowanie naszej technologii poza segmentem wyświetlaczy FPD także o perspektywiczny obszar półprzewodników. Testy na urządzeniu prototypowym z modułem UPD w środku będą prowadzone z myślą o zastosowaniu u dwóch klientów końcowych, jednego z segmentu wyświetlaczy FPD, a drugiego z obszaru półprzewodników. Potencjał tego projektu może być zatem wyższy od realizowanego obecnie pierwszego historycznie wdrożenia XTPL – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL S.A.

– Zamówienie modułu UPD przez partnera z Hiszpanii otwiera przed XTPL szansę na pierwsze projekty o przemysłowej skali w Europie. Ten producent zautomatyzowanych maszyn tworzy mniejsze urządzenia, dlatego przyszłe decyzje o wdrożeniu przemysłowym mogą mieć mniejszy pojedynczy potencjał liczby zamawianych modułów UPD od realizowanego obecnie projektu w Chinach, ale jednocześnie będą testowane pod kątem szerszej grupy klientów końcowych. Sumarycznie oceniamy potencjał tego projektu na porównywalny do realizowanego obecnie wdrożenia w Chinach – dodaje Jacek Olszański.

3 stycznia 2025 roku XTPL rozpoczął pierwsze w historii wdrożenie przemysłowe autorskiej technologii UPD, stając się w swojej branży pierwszą firmą na świecie, która wdrożyła technologię na przemysłową skalę. Bezpośrednim partnerem, do którego dostarczono 4 szt. modułów UPD z początkowej partii 6 szt., jest wiodący chiński producent maszyn do masowej produkcji nowoczesnych wyświetlaczy FPD. Urządzenia przemysłowe wyposażone w moduł XTPL pracują na linii produkcyjnej klienta końcowego, jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin. Realizacja projektu może potrwać do kilku lat i obejmować łączny wolumen zamówień kilkudziesięciu modułów UPD wykorzystywanych do napraw defektów w wyświetlaczach FPD o ultrawysokiej rozdzielczości, istotnie zmniejszając liczbę odrzutów na linii produkcyjnej.

XTPL prowadzi obecnie 6 zaawansowanych projektów (w tym realizowane wdrożenie dla klienta z Chin) obejmujących strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi lub partnerami są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent maszyn dla przemysłu nowoczesnych wyświetlaczy z Chin (obecnie realizowane wdrożenie przemysłowe), czołowy producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD z Korei Płd. czy notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

Michael / Ström TFI przejmuje zarządzanie dwoma funduszami obligacyjnymi

Od 1 października 2025 r. Michael / Ström Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. przejmie zarządzanie funduszami Michael / Ström Obligacji Dużych Spółek FIZ oraz Michael / Ström Obligacji Korporacyjnych 2 FIZ.

Decyzja Zgromadzenia Inwestorów oznacza konsolidację oferty i dalsze wzmacnianie pozycji Michael / Ström na rynku funduszy dłużnych.

Przeniesienie zarządzania z EQUES Investment TFI S.A. do Michael / Ström TFI zostało zatwierdzone 24 lipca 2025 r. i wejdzie w życie wraz ze zmianami statutów funduszy 1 października br. W efekcie Michael / Ström TFI wstąpi we wszystkie prawa i obowiązki poprzedniego zarządzającego.

Dzięki przejęciu zarządzania funduszami Michael / Ström Obligacji Dużych Spółek FIZ i Michael / Ström Obligacji Korporacyjnych 2 FIZ możemy zaoferować inwestorom pełną spójność – zarówno w zakresie zarządzania portfelami obligacyjnymi, jak i obsługi klienta. Po stronie TFI jest to pierwszy krok wzmacniający stabilność i zaufanie klientów do grupy, która od lat specjalizuje się w segmencie obligacji w tym obligacji korporacyjnych – mówi Grzegorz Chłopek, Prezes Michael / Ström TFI.

Dla uczestników funduszy zmiana nie wiąże się z dodatkowymi działaniami – dostęp do systemu M/S Online pozostaje bez zmian. Od 1 października inwestorzy będą mogli śledzić bieżące informacje o funduszach również za pośrednictwem strony www.tfi.michaelstrom.pl. Wszelkie pytania dotyczące certyfikatów inwestycyjnych obsługuje – tak jak dotychczas – Michael / Ström Dom Maklerski S.A.

Hale magazynowe jako podstawa działania dużych firm

Współczesny biznes opiera się na sprawnym zarządzaniu przepływem towarów, materiałów i surowców, a kluczową rolę w tym procesie odgrywają hale magazynowe. Trudno wyobrazić sobie duże przedsiębiorstwo, które funkcjonowałoby bez odpowiednio zaprojektowanej przestrzeni do składowania i obsługi logistycznej. To właśnie dzięki nowoczesnym magazynom możliwe jest zachowanie ciągłości produkcji, terminowych dostaw oraz stabilności w łańcuchu dostaw.

Znaczenie hal magazynowych dla współczesnych przedsiębiorstw

Duże firmy, zarówno produkcyjne, jak i logistyczne, potrzebują przestrzeni, która nie tylko umożliwia przechowywanie towarów, ale także wspiera procesy związane z kompletacją, dystrybucją i zarządzaniem zapasami. Hale przemysłowe, a w szczególności magazynowe, stają się sercem działalności operacyjnej, ponieważ to właśnie tam skupiają się najważniejsze procesy wspierające codzienną działalność firmy.

W dobie globalizacji i dynamicznego rozwoju handlu internetowego, rola magazynów rośnie jeszcze bardziej. Firmy obsługujące tysiące zamówień dziennie potrzebują przestrzeni o ogromnej powierzchni, która jednocześnie jest elastyczna i przystosowana do wdrażania nowoczesnych technologii.

Hale logistyczne jako centra dystrybucji

Na całym świecie widać dynamiczny rozwój obiektów, które pełnią rolę centrów dystrybucji. Hale logistyczne odpowiadają nie tylko za przechowywanie produktów, ale także za ich sprawne przygotowanie do wysyłki. Zastosowanie inteligentnych systemów zarządzania magazynem, automatycznych sorterów czy robotów transportowych sprawia, że takie obiekty stają się symbolem nowoczesnej gospodarki.

Bez hal tego typu trudno byłoby sobie wyobrazić działanie globalnych gigantów handlu internetowego czy sieci detalicznych. Każda firma, która stawia na szybkie i bezbłędne dostawy, inwestuje w rozbudowaną infrastrukturę magazynową, wiedząc, że stanowi ona o przewadze konkurencyjnej na rynku.

Hale produkcyjne a zaplecze magazynowe

Nie tylko branża logistyczna potrzebuje przestrzeni do składowania. Także hale produkcyjne wymagają wsparcia w postaci magazynów, które zapewniają płynny dopływ surowców i odpowiednie zarządzanie wyrobami gotowymi. Produkcja na dużą skalę bez zaplecza magazynowego jest praktycznie niemożliwa, a przedsiębiorstwa przemysłowe traktują magazyny jako nieodłączny element swojej działalności.

Często zdarza się, że magazyny są zlokalizowane tuż obok zakładów produkcyjnych, co pozwala ograniczyć koszty transportu i skrócić czas obsługi. Takie rozwiązania są szczególnie istotne w branżach, gdzie liczy się każda minuta – na przykład w motoryzacji czy przemyśle spożywczym.

Hale stalowe jako najczęściej wybierane rozwiązanie

Nowoczesne hale stalowe są jednym z najpopularniejszych wyborów wśród inwestorów. Ich konstrukcja pozwala na szybki montaż, dużą elastyczność projektową oraz łatwość rozbudowy w przyszłości. Stal gwarantuje trwałość, odporność na obciążenia i możliwość tworzenia obiektów o bardzo dużej rozpiętości, co jest szczególnie ważne w przypadku hal magazynowych.

Przedsiębiorstwa inwestują w hale tego typu, ponieważ wiedzą, że są to obiekty solidne, a jednocześnie relatywnie ekonomiczne w budowie. To sprawia, że stanowią fundament wielu inwestycji w sektorze przemysłowym i logistycznym.

Rola generalnego wykonawcy w budowie hal

Powstanie nowoczesnej hali to skomplikowany proces, który wymaga doświadczenia, wiedzy technicznej i precyzyjnego zarządzania. Generalny wykonawca hal odpowiada nie tylko za budowę samego obiektu, ale również za przygotowanie projektu, dobór materiałów oraz wdrożenie rozwiązań technologicznych dostosowanych do potrzeb inwestora.

Dzięki zaangażowaniu wykonawcy możliwe jest stworzenie obiektu, który spełnia najwyższe standardy jakości i bezpieczeństwa, a jednocześnie odpowiada na wyzwania konkretnej branży. To dlatego wybór odpowiedniego partnera w procesie budowy ma kluczowe znaczenie dla powodzenia całego przedsięwzięcia.

Obiekty przemysłowe jako filar gospodarki

Obiekty przemysłowe w postaci magazynów, hal logistycznych czy produkcyjnych to dziś podstawa funkcjonowania globalnej gospodarki. Ich znaczenie wykracza poza lokalny rynek – wpływają na międzynarodowe łańcuchy dostaw, rozwój nowych technologii i tempo obsługi konsumentów.

Bez odpowiedniej infrastruktury magazynowej żadna duża firma nie mogłaby działać na skalę międzynarodową. Hale zapewniają przestrzeń, w której toczy się niewidoczna na co dzień, ale absolutnie kluczowa część działalności biznesowej. Przykłady nowoczesnych realizacji można znaleźć na stronie https://commercecon.pl/obiekty-przemyslowe/hale-magazynowe/, gdzie pokazano, jak zróżnicowane i zaawansowane technologicznie mogą być współczesne magazyny.

Konsolidacja transportu w Grupie ORLEN

0

Polskie i czeskie spółki kolejowe oraz transportowe z Grupy ORLEN sfinalizowały proces konsolidacji. ORLEN Kolej stała się właścicielem ORLEN Unipetrol Doprava, spółki specjalizującej się w przewozie produktów chemicznych, natomiast ORLEN Transport przejęła Petrotrans, jednego z największych przewoźników drogowych paliw w Czechach. Transakcje zwiększą bezpieczeństwo transportowe Grupy w sektorze rafineryjnym i petrochemicznym oraz umożliwią realizację synergii w obszarze logistyki, wzmacniając pozycję koncernu w Europie.

– Dążymy do doskonałości operacyjnej i zwiększenia efektywności prowadzonych procesów. Koncentrujemy i optymalizujemy działalność logistyczną, w pełni wykorzystując możliwości czeskich spółek, wynikające między innymi z doświadczenia ich pracowników. Zrealizowane transakcje są niezbędne do dalszego rozwoju usług przewozowych Grupy ORLEN i wywiązania się z przyjętych celów strategicznych, w tym związanych z dekarbonizacją transportu. Aktywnie działamy, aby w pełni zagospodarować potencjał grupy, który dzięki połączeniu kompetencji transportowych jeszcze wzrośnie, przekładając się  na konkretne korzyści nie tylko dla nas, ale także dla akcjonariuszy i klientów – mówi Ireneusz Sitarski, Wiceprezes Zarządu ORLEN ds. Handlu Hurtowego i Logistyki.

Konsolidacja usług logistycznych w Grupie ORLEN nastąpiła poprzez przejęcie 100 proc. udziałów ORLEN Unipetrol Doprava przez ORLEN Kolej i 100 proc. udziałów Petrotrans przez ORLEN Transport. Czeskie spółki nadal pozostaną odrębnymi podmiotami prawnymi, funkcjonującymi na rynku pod dotychczasowymi markami.

– Połączenie polskich i czeskich aktywów kolejowych oraz transportowych umożliwi wdrożenie spójnej strategii logistycznej w Grupie ORLEN, w tym standaryzacji procesów. Rezultatem synergii wynikających z tych transakcji będzie efektywniejsze zarządzanie wspólnymi zasobami, co pozwoli na optymalizację kosztów, zwiększenie elastyczności operacyjnej i wzmocnienie pozycji koncernu na lokalnym i międzynarodowym rynku. Łącząc siły zyskujemy nowe możliwości i w pełni wykorzystujemy potencjał współpracy transgranicznej – mówi Mariusz Wnuk, Prezes Zarządu Grupy ORLEN Unipetrol.

Działalność ORLEN Unipetrol Doprava obejmuje przewozy kolejowe, obsługę bocznic, udostępnianie wagonów własnych, dzierżawionych oraz ich czyszczenie. Podobny profil działalności od lat realizuje ORLEN Kolej. Spółka jest jednym z wiodących towarowych przewoźników kolejowych w Polsce, z przewozami na poziomie ok. 17 mln ton rocznie. Dysponuje nowoczesnym taborem oraz szerokim zapleczem technicznym. Działa na terenie Polski i Niemiec, a dzięki współpracy z partnerami biznesowymi realizuje przewozy kolejowe w całej Europie. Po przejęciu czeskiej spółki ORLEN Kolej będzie dysponować ponad 200 lokomotywami i realizować przewozy na poziomie 20 mln ton rocznie.

ORLEN Transport jest natomiast liderem w transporcie paliw w Polsce. W 2024 roku spółka przewiozła ponad 12 mln m sześc. paliw płynnych. Świadczy także usługi przewozu LPG i wodoru, dysponując nowoczesną flotą 375 zestawów transportowych. W efekcie przejęcia kontroli nad czeskim Petrotransem zwiększyła zasoby dodatkowo o ponad 60 zestawów, rozszerzając jednocześnie działalność na rynek czeski i możliwości transportowe w zakresie przewożonego wolumenu paliw o ponad 1,5 mln m sześc. rocznie.

Zarządzanie danymi kluczowe dla ROI i produktywności systemów AI

Firmy inwestujące w wiarygodne rozwiązania AI mają o 60% większe szanse na podwojenie zwrotu ze swoich wdrożeń, co pokazuje wartość odpowiedzialnego i zrównoważonego rozwijania tej technologii.

SAS zaprezentował wyniki nowego badania dotyczącego wykorzystania, wpływu oraz poziomu zaufania do AI. Według raportu IDC Data and AI Impact Report: The Trust Imperative, przygotowanego na zlecenie SAS, liderzy działów IT i biznesu deklarują większe zaufanie do generatywnej AI niż do jakiejkolwiek innej formy sztucznej inteligencji.

81% badanych przedsiębiorstw deklaruje, że korzysta z generatywnej AI, 66% – z tradycyjnej AI, 52% – z agentowej AI, a 30% – z kwantowej AI. Zaufanie do AI jako technologii stale rośnie, ale obecnie tylko 40% firm dba o zwiększanie jej transparentności, etyki i odpowiedniego zarządzania. Tymczasem badania pokazują, że organizacje, które traktują te obszary priorytetowo, mają aż o 60% większe szanse na podwojenie zwrotu z inwestycji w AI. W firmach najmniej angażujących się w budowę odpowiedzialnych systemów, największym zaufaniem cieszy się właśnie generatywna AI – i to nawet trzykrotnie wyższym niż tradycyjne modele uczenia maszynowego.

Zebrane dane wskazują na istotną sprzeczność: rozwiązania AI o charakterze interaktywnym i zbliżone do ludzkiej komunikacji zyskują najwyższy poziom zaufania, mimo że ich skuteczność i przewidywalność pozostają ograniczone – wskazuje Kathy Lange, Research Director w dziale AI & Automation Practice w IDC. – Z perspektywy dostawców, ekspertów i użytkowników GenAI warto zadać fundamentalne pytania: czy technologia, której ufamy, jest rzeczywiście godna zaufania? I czy liderzy odpowiedzialni za jej rozwój podejmują działania, które zapewnią odpowiedzialne i bezpieczne wdrożenie tych rozwiązań? – dodaje.

Nowe technologie AI budzą największe zaufanie wśród użytkowników

Z badania wynika, że największym zaufaniem cieszą się nowe technologie AI – takie jak GenAI (48%) oraz Agentic AI (33%). W przypadku tradycyjnych rodzajów sztucznej inteligencji odsetek ten wynosi zaledwie 18%. Wysokiemu zaufaniu do GenAI i agentów AI towarzyszą jednak konkretne obawy – najczęściej dotyczące prywatności danych (62%), przejrzystości i zrozumiałości działania algorytmu (57%) oraz kwestii etycznych (56%).

AI kwantowa (Quantum AI), czyli połączenie sztucznej inteligencji i obliczeń kwantowych szybko zyskuje na zaufaniu, choć technologia ta wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju. Już niemal jedna trzecia decydentów na świecie potwierdza jej znajomość, a 26% obdarza ją pełnym zaufaniem – mimo że większość potencjalnych zastosowań nie została jeszcze zrealizowana w praktyce.

Niedostateczne zabezpieczenia ograniczają potencjał AI oraz… zwrot z inwestycji

Wykorzystanie sztucznej inteligencji rośnie w błyskawicznym tempie – szczególnie w przypadku GenAI, która wyprzedziła tradycyjne rozwiązania AI zarówno pod względem rozpoznawalności, jak i zastosowania (81% w stosunku do 66%). Tak dynamiczny rozwój niesie ze sobą nowe wyzwania w obszarze etyki, bezpieczeństwa oraz odpowiedzialnego zarządzania technologią.

Badacze z IDC zauważyli we wszystkich badanych regionach rozbieżność pomiędzy poziomem zaufania organizacji do sztucznej inteligencji a faktycznym stopniem jej wiarygodności. Z badania wynika, że choć niemal 8 na 10 organizacji (78%) deklaruje pełne zaufanie do sztucznej inteligencji, jedynie 40% faktycznie inwestuje w budowę systemów, które można by uznać za godne zaufania, np. za sprawą mechanizmów zarządzania, transparentności i zabezpieczeń etycznych.

Badanie wykazało również, że wdrażanie procesów zapewniających wiarygodność sztucznej inteligencji nie jest traktowane priorytetowo podczas realizacji projektów związanych z tą technologią. Wśród trzech głównych priorytetów strategicznych zaledwie 2% respondentów wskazało opracowanie ram zarządzania AI, a mniej niż 10% zadeklarowało tworzenie polityki odpowiedzialnego wykorzystania sztucznej inteligencji. Bagatelizowanie tego aspektu może jednak ograniczać ich zdolność do pełnego wykorzystania potencjału inwestycji w AI w przyszłości.

Autorzy badania podzielili respondentów na liderów w zakresie wiarygodnej AI oraz podmioty, które dopiero podążają tą ścieżką. Liderzy inwestowali najwięcej w praktyki, technologie i ramy zarządzania, które czynią systemy AI wiarygodnymi – i to właśnie oni odnoszą największe korzyści. Firmy z tej grupy miały 1,6 razy większe szanse na podwojenie (lub więcej) zwrotu z inwestycji w projekty AI.

Braki w jakości danych i zarządzaniu spowalniają rozwój AI

Wraz z coraz większą autonomią systemów AI i ich integracją z kluczowymi procesami, rośnie znaczenie fundamentów danych. To właśnie jakość, różnorodność i sposób zarządzania danymi wprost wpływają na rezultaty działań AI. Dlatego inteligentne strategie danych stają się kluczowe, by maksymalizować korzyści (takie jak ROI czy wzrost produktywności) i jednocześnie ograniczać ryzyka.

W raporcie zidentyfikowano trzy główne utrudnienia wdrożeń AI: słabą infrastrukturę danych, niewystarczające mechanizmy nadzoru oraz braki kompetencyjne. Prawie połowa organizacji (49%) wskazała na brak scentralizowanych fundamentów danych lub nieoptymalne środowiska chmurowe jako główną przeszkodę. Na kolejnych miejscach znalazły się niewystarczające procesy zarządzania danymi (44%) oraz niedobór wykwalifikowanych specjalistów w organizacjach (41%).

Respondenci wskazali, że największym wyzwaniem w zarządzaniu danymi wykorzystywanymi w projektach AI jest trudność w dostępie do odpowiednich źródeł danych (58%). Wśród innych kluczowych obaw znalazły się kwestie prywatności i zgodności z regulacjami (49%) oraz jakość danych (46%).

Dla dobra społeczeństwa, biznesu i pracowników, zaufanie do AI jest absolutnie kluczowe – podkreśla Bryan Harris, Chief Technology Officer w SAS. – Aby je osiągnąć, branża musi zwiększyć skuteczność wdrożeń, ludzie powinni krytycznie oceniać wyniki generowane przez AI, a liderzy biznesu powinni wspierać pracowników w korzystaniu z nowych narzędzi – dodaje.

Badanie opiera się na globalnej ankiecie przeprowadzonej wśród 2 375 respondentów z Ameryki Północnej i Łacińskiej, Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki oraz regionu Azji i Pacyfiku. Uczestnikami byli zarówno specjaliści IT, jak i liderzy obszarów biznesowych, co pozwoliło uchwycić perspektywy łączące świat technologii i biznesu.

Shutdown w USA – rynki akcji tracą, dolar słabnie

Na amerykańskim „shutdownie” najbardziej korzysta defensywny jen. Od kilku dni para USD/JPY sukcesywnie odnotowuje coraz niższe poziomy (obecnie 147,25). Choć dotychczasowe ruchy na rynku walutowym były umiarkowane, inwestorzy obawiają się, że obecne zawieszenie prac rządu USA może być jednym z dłuższych w ostatnich trzech dekadach. Historycznie takie sytuacje trwały od trzech do 35 dni. Demokraci świadomie wchodzą w ten spór, chcąc w perspektywie przyszłorocznych wyborów do Kongresu uchodzić za partię walczącą o system ochrony zdrowia. Republikanie kontrolują porządek obrad, a prezydent Trump szeroko korzysta z uprawnień wykonawczych. Jedyną realną przestrzenią nacisku Demokratów pozostaje konieczność uzyskania w Senacie 60 głosów przy uchwalaniu finansowania rządu.

Z doświadczeń poprzednich „shutdownów” wynika, że zwykle prowadziły one do wzrostowego nachylenia amerykańskiej krzywej dochodowości, lekkiego osłabienia dolara i mieszanych sygnałów dla rynku akcji. Obecnie kontrakty futures na S&P500 wskazują na spadek o 0,5 proc.

Widać wyraźne pogorszenie nastrojów konsumenckich w USA oraz zmianę percepcji rynku pracy, gdzie coraz więcej Amerykanów uważa, że znalezienie zatrudnienia jest trudniejsze. „Shutdown” może pogłębić te tendencje, zwłaszcza jeśli Trump zrealizuje groźby i nie ograniczy się tylko do czasowych zawieszeń, lecz zwolni część pracowników administracji. Przypomnijmy, że nawet 150 tys. etatów w sektorze rządowym może zniknąć z październikowego raportu NFP w ramach wcześniejszych działań oszczędnościowych.

Dodatkowym problemem jest brak publikacji cotygodniowych danych o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych oraz raportu o zatrudnieniu we wrześniu. Rynek powinien jednak poznać dane ADP (konsensus +50 tys.) oraz indeks ISM dla przemysłu. Słabsze wyniki zwiększyłyby podatność dolara na dalszą przecenę. Scenariusz bazowy zakłada, że inflacja cen dóbr związana z taryfami będzie niższa od wcześniejszych obaw, a łagodniejsze tendencje na rynku pracy i rynku najmu oznaczają, że inflacja w usługach zmierza w dół. To powinno otworzyć Rezerwie Federalnej przestrzeń do obniżek stóp w październiku i grudniu.

W tym otoczeniu indeks dolara może kierować się w stronę w stronę 97,0 a USD/JPY w rejon nawet niższy niż 147. Spadki na Wall Street dodatkowo sprzyjałyby osłabieniu „zielonego”.

Wczorajsze wystąpienie Christine Lagarde zostało odebrane jako lekko „gołębie”. Choć szefowa EBC mówiła, że bank jest „w dobrym miejscu”, to jednocześnie nie wykluczyła korekty stóp. Ostatnie dane z niemieckiej gospodarki były rozczarowujące, a rynek nie wyklucza jeszcze jednej obniżki ze strony EBC. Dzisiejszy odczyt wrześniowej inflacji w strefie euro powinien pokazać wzrost wskaźnika do 2,2 proc. rok do roku, przy utrzymaniu inflacji bazowej na poziomie 2,3 proc.

Nie należy jednak oczekiwać, że te dane same w sobie będą impulsem do dalszego silnego wzrostu EUR/USD. Dominującym czynnikiem pozostaje historia słabszego dolara w związku z amerykańskim „shutdownem”, co może pchnąć notowania w stronę 1,18 lub lekko powyżej.