J. Kosaty (PKO BP): Fed w styczniu lub marcu może zasugerować czas pierwszej podwyżki stóp. Nie nastąpi ona jednak wcześniej niż w czerwcu

0
rp_9a6576fc44_1211596864-kosaty-fed-ebc.png

Po zaskakujących decyzjach Szwajcarskiego Banku Narodowego i Europejskiego Banku Centralnego rynek czeka na komunikat amerykańskiej Rezerwy Federalnej. FOMC, wykreślając z komunikatu jedno kluczowe zdanie, zasugerowałby przybliżony termin pierwszej podwyżki stóp za oceanem i umocnił dolara.

Prowadzący od 2008 roku politykę łatwego dostępu do pieniądza bank centralny USA ma zacząć ją zacieśniać mniej więcej w połowie roku.

Fed najprawdopodobniej zasygnalizuje gotowość do zacieśniania polityki monetarnej w najbliższej perspektywie czasowej ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jarosław Kosaty, strateg walutowy PKO BP. Jest pewne prawdopodobieństwo, że mogą usunąć z komunikatu frazę o byciu cierpliwym, która do tej pory była uznawana za sformułowanie, które wstrzymywało perspektywę podwyższania stóp procentowych, a przynajmniej sygnalizowało, że ta perspektywa jest trochę dalsza.

To by oznaczało rozpoczęcie przygotowań do podwyżki stóp oczekiwanej przez ekonomistów w czerwcu. A to będzie dodatkowy czynnik osłabiający euro.

Jeżeli zgodnie z zapowiedziami nastąpiłaby podwyżka podstawowych stóp procentowych już w czerwcu, tak jak było to wcześniej sygnalizowane, to wówczas rzeczywiście jest szansa na to, że euro/dolar może zejść w okolice 1,10 – szacuje Jarosław Kosaty z PKO BP.

Początek tego roku z pewnością należy do banków centralnych. Dawno już polityka pieniężna nie przyciągała uwagi tak mocno jak dziś. Najpierw burzę wywołał Szwajcarski Bank Narodowy, rezygnując z obrony stałego poziomu notowań franka wobec euro, następnie Europejski Bank Centralny zdecydował się na skup obligacji na większą skalę, niż oczekiwał rynek.

Z jednej strony decyzja Europejskiego Banku Centralnego pomaga umacniać złotego względem euro mówi strateg walutowy PKO BP. Z drugiej strony umocnienie franka szwajcarskiego względem euro jest czynnikiem, który znosi ten pozytywny efekt i per saldo frank-złoty, który jest kombinacją kursu euro-złotego i euro-franka, albo stoi w miejscu, albo nawet delikatnie idzie w górę. Tak naprawdę kluczowe decyzje dla frankowców w dalszym ciągu zależą od decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego.

O ile jednak polscy posiadacze kredytów we frankach nie mają powodów do zadowolenia, o tyle polskie firmy już tak. Ostatnie decyzje SNB wzmocniły europejską gospodarkę, a to wpłynęło także korzystnie na polskich przedsiębiorców. Strefa euro pozostaje bowiem największym zagranicznym odbiorcą naszych towarów. Gdy jej  gospodarka zacznie się rozwijać szybciej, przyspieszy też tempo wzrostu polskiego PKB.

Czytaj również:  Kryzys to za duże słowo, ale recesja coraz bliżej

Jeżeli ten program się uda, to na pewno będzie to miało pozytywny wpływ zarówno na strefę euro, jak i na polskiego złotego – ocenia Jarosław Kosaty, zwracając jednak uwagę na to, że w wyniku decyzji EBC euro przestanie być dobrą inwestycja. Szwajcaria w dalszym ciągu pozostaje bezpieczną walutą i bezpieczną przystanią dla międzynarodowych inwestorów. Tym samym zwiększa to presję na aprecjację franka szwajcarskiego do euro. Prawdopodobnie w kolejnych tygodniach okaże się, że Szwajcarski Bank Narodowy będzie musiał jeszcze bardziej obniżyć stopę depozytową i prawdopodobnie przystąpić do interwencji walutowych, żeby obronić parytet na kursie euro-franka i tym samym go ustabilizować.