Firmy napędzają elektromobilność, ale „elektryki” utkną w korkach przy ładowarkach

Smochody elektryczne elektromobilność

W liczbie stacji ładowania pojazdów dogonimy Niemcy po 2150 roku. Coraz więcej pojazdów elektrycznych przypada na jeden punkt ładowania.

  • W tym roku w Polsce powstaje statystycznie mniej niż jedna stacja ładowania pojazdów elektrycznych dziennie. W tym tempie poziom polskiej infrastruktury dogoniłby niemiecki za 130 lat. Ekspert od stacji ładowania uważa jednak, że proces przyspieszy.
  • Jak zakłada Komisja Europejska w Unii Europejskiej do 2025 roku ma powstawać 411 ładowarek dziennie.
  • Napęd elektromobilności dają firmy – chociaż jedynie 2% małych i 3% średnich przedsiębiorstw ma we flocie samochody w pełni elektryczne, to jednak aż 20% firm rozważa wybór i zakup pojazdów tego rodzaju*.
  • Dwa główne typy ładowarek – DC i AC mają zarówno wady i zalety. Dopasowanie modelu ładowania do dostępnej sieci elektrycznej i danego obiektu wymaga profesjonalnej analizy, pomiarów elektrycznych i doświadczenia w takich realizacjach.

Tempo uruchamiania nowych ładowarek pojazdów elektrycznych wyraźnie zwolniło w Polsce w tym roku. Przybywa ich przeciętnie 0,91 dziennie (w okresie styczeń – lipiec). W połowie wakacji było ich w sumie 1557 (ale 3037 punktów ładowania, bo wiele stacji ma dwa lub więcej punktów). W 2020 roku powstawała statystycznie jedna stacja ładowania pojazdów elektrycznych dziennie (dokładnie 0,97), a na koniec roku 2020 było ich 1364 (dane Licznik Elektromobilności, PZPM i PSPA).

W porównaniu z liczbą rejestrowanych pojazdów na prąd widać wyraźną dysproporcję. W ubiegłym roku rejestrowano ich średnio 27 dziennie, w tym roku to aż 45 dziennie. Reasumując – pojazdów elektrycznych w Polsce przybywa znacznie szybciej niż infrastruktury do ładowania. Teraz na jeden punkt przypada około 9 pojazdów. Gdyby tempo powstawania ładowarek w Polsce nie wzrosło, w ich liczbie zrównalibyśmy się z Niemcami za około 130 lat. Oczywiście takie porównania są tylko teoretyczne i oparte na założeniu, że nasi zachodni sąsiedzi nic nie dołożyliby do istniejących tam już 44 tys. instalacji. W rzeczywistości montują nowe szybciej niż w Polsce.

Obecnie w Polsce znajduje się 0,8% wszystkich ogólnodostępnych stacji ładowania w Unii Europejskiej. Są kraje, gdzie jest ich mniej, jednak z pewnością u nas jest ich zbyt mało. W mojej ocenie tegoroczny spadek tempa budowy infrastruktury jest incydentalny i nie będzie trwały. Tendencja powstawania nowych stacji w dłuższej perspektywie ma charakter liniowo wzrostowy i z pewnością będzie się poprawiać. W lipcu uruchomiono już zresztą 36 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania, czyli więcej niż jedną dziennie. Jako przedstawiciel firmy, która zajmuje się projektowaniem i montażem ogólnodostępnych stacji ładowania widzę zwiększające się zainteresowanie i rosnącą liczbę próśb o wyceny. Wkrótce te zapytania ofertowe będą widoczne w statystykach uruchamianych stacji – ocenia Karol Kubiak Młodszy Specjalista ds. Administracyjno-Technicznych ze SPIE Building Solutions – firmy montującej stacje ładowania w obiektach biurowych i handlowych.

Komisja Europejska (KE), widząc rosnącą liczbę rejestracji „elektryków”, dopinguje do szybkiego tempa rozwoju infrastruktury. Dlatego wyznaczyła cel miliona punktów ładowania do 2025 roku. Ten plan może być jednak trudny do wykonania. Jego realizacja wymagałaby instalacji około 150 000 nowych ładowarek rocznie, czyli średnio prawie 411 dziennie. Wkład Polski – niecała jedna sztuka – to zbyt mało, potrzebne jest przyspieszenie.

Biznes napędza rynek „elektryków” i ładowarek

Tempo przyrostu liczby ładowarek w Polsce może jednak ulec poprawie dzięki przedsiębiorcom. Coraz częściej spoglądają w kierunku pojazdów elektrycznych. Powiększająca się oferta takich samochodów, plany związane z dofinansowaniem ich zakupu oraz niski koszt użytkowania to ważne czynniki dla biznesu. Nie bez znaczenia są wartości ekologiczne i wizerunkowe – firma, która używa elektryków dba o klimat i przyrodę, a w każdym razie tak jest odbierana przez swoich klientów. Chociaż obecnie jedynie 2% małych i 3% średnich przedsiębiorstw ma we flocie samochody w pełni elektryczne, to już 20% firm rozważa wybór pojazdów tego rodzaju (dane raport PKO Leasing). Aż 26% badanych posiadających takie auta wskazuje na chęć zakupu „elektryka” w ciągu 12 miesięcy. Można więc założyć, że Ci, którzy już go mają nie żałują zakupu i są skłonni rozwijać flotę takich pojazdów.

–  Jeżeli samochody służbowe poruszają się w obrębie miasta i rzadko wyjeżdżają na dłuższe trasy, zmiana floty na auta zasilane prądem jest uzasadniona. Przynosi wymierne korzyści ekonomiczne, jak i ekologiczne. Pojazdy elektryczne są tańsze w użytkowaniu od aut spalinowych. Szczególnie jeżeli ładujemy je prądem przemiennym AC wg podstawowej taryfy. Montując stacje ładowania w firmach robimy takie szacunkowe wyliczenia i one wskazują na korzyści kosztowe. Jeżeli firma zdecyduje się częściowo, w określonych godzinach udostępnić ładowarkę dla innych użytkowników korzyści mogą być jeszcze większe. Pojazdy elektryczne są także bezemisyjne w czasie eksploatacji pod względem wytwarzania dwutlenku węgla, przy czym warto zwrócić uwagę na sposób wytwarzania energii koniecznej do napędzania pojazdu, która może pochodzić zarówno ze spalania węgla, jak i z odnawialnych źródeł energii – mówi Karol Kubiak ze SPIE Building Solutions.

Wprawdzie firmy najczęściej korzystają z własnych stacji ładowania, ale duży wzrost liczby „elektryków” przez nich użytkowanych będzie wpływał na rozwój ogólnodostępnej sieci, chociażby poprzez tańszy jednostkowy koszt technologii masowo stosowanej w Polsce. Firmy od kilku lat napędzają rozwój elektromobilności w Polsce – w 2020 roku odpowiadali za rejestrację aż 85% nowych samochodów elektrycznych.

Jak ładować – szybko i drożej, czy wolno i taniej

Technologia rzeczywiście jest coraz bardziej dostępna i przystępna kosztowo. Ładowarek szybko przybywa w otoczeniu hoteli i restauracji. Żaden duży obiekt biurowy nie powstaje już bez takiej infrastruktury.

 Są dwa podstawowe modele stacji ładowania – AC i DC. Różne rodzaje budynków mają różne potrzeby, sieci energetyczne, różne parametry i możliwości, a dopasowanie optymalnego modelu jest bardzo ważnym etapem prac. Przy planowaniu i rozwoju instalacji do ładowania pojazdów ważne jest kompleksowe spojrzenie i ocena potrzeb np. wymagana liczba stanowisk do ładowania. W każdym przypadku konieczne są konsultacje techniczne dotyczące doboru odpowiedniej mocy przyłączeniowej, wykonanie audytu mającego na celu analizę energetyczną, analizę możliwych rozwiązań, doradztwo, planowanie. Przygotowanie projektów wykonawczych i dokumentacji powykonawczej to kolejny krok. Dopiero wtedy są zamawiane i dostarczane urządzenia. Wykonanie instalacji, montaż urządzeń czasem z uwzględnieniem robót budowlanych trwa już dość krótko – zazwyczaj do kilku dni. Po instalacji konieczne są pomiary elektryczne, konfiguracja urządzeń, oznaczenia stanowisk. Proces kończy się uzyskaniem pozytywnych odbiorów Urzędu Dozoru Technicznego. Firmy montujące taką infrastrukturę muszą też pamiętać o zapewnieniu serwisu w trakcie użytkowania – komentuje Karol Kubiak.

W tym roku spośród uruchomionych instalacji 32% to szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 68% wolniejsze ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

Stacje ładowania AC znajdują zastosowanie w domowych instalacjach, biurowcach:

– mają mniejsze rozmiary (nie posiadają prostownika na wyposażeniu stacji),

– są tańsze w zakupie,

– mniejsza moc ładowania (do 43kW),

– dłuższy czas ładowania,

– działają na podstawowej taryfie za prąd.

Stacje ładowania DC – znajdują zastosowanie w miejskich publicznych punktach (galerie, parkingi), przy stacjach benzynowych na autostradach:

– mają większe rozmiary (posiadają prostownik),

– są droższe w zakupie,

– moc ładowania nawet do 350kW,

– szybsze ładowanie,

– droższa taryfa.

* dane raport PKO Leasing