Fundamenty: pozytywy, ale na drugim planie

0

Eurodolar osiągnął średnioterminowy cel dla spadków, czyli październikowy dołek 1,1550. EUR/PLN doszedł do 4,3350, czyli między innymi szczytu z ubiegłej jesieni. Przy braku danych makroekonomicznych nastroje inwestorów wyznaczały dotychczas przede wszystkim chaos na włoskiej scenie politycznej i i obawy przed powrotem kryzysu zadłużeniowego. W drugiej części tygodnia uwaga powinna skupić się także na danych makro.

W normalnych warunkach można byłoby zakładać pozytywny dla euro i dla złotego scenariusz. Dziś poznamy bowiem wstępną inflację konsumencką z Niemiec a jutro całego Eurolandu. Wskaźniki powinny odbić nie tylko za sprawą wyższych cen paliw, ale również podbicia inflacji bazowej. Podobnie w Polsce spodziewamy się że ceny konsumenta były w maju 1,9 procent wyższe niż przed rokiem, a inflacja bazowa przyspieszyła do 0,7 proc. rok do roku. Jednocześnie poznamy dziś rewizję pierwszego szacunku dynamiki PKB. Spodziewamy się jej potwierdzenia na poziomie 5,1 proc. rok do roku. Zakładamy dynamikę inwestycji na poziomie 13,7 proc. rok do roku i utrzymywanie się przyzwoitej dynamiki konsumpcji, która pozostaje głównym filarem wzrostu (4,6 proc. rok do roku). Negatywną kontrybucję powinien mieć za to eksport netto. Złoty pozostaje jednak pod wpływem szerszego sentymentu względem koszyka emerging markets. Nie widzimy szans, by w najbliższych miesiącach mogło dojść do pozytywnego dla waluty powrotu rynków do dyskontowania cyklu podwyżek stóp procentowych. W średnim horyzoncie spodziewamy się powrotu EUR/PLN poniżej 4,30.

W przypadku euro sytuacja jest odmienna. Dane wypadają na tle oczekiwań najgorzej od kilku lat (a przecież w grudniu panował jeszcze hurraoptymizm). Sentyment wokół euro jest fatalny, ale wyższa inflacja, w tym bazowa mogłaby skłonić część rynku do porzucenia skrajnego pesymizmu. Do tego potrzebne jest jeszcze wyraźniejsze uspokojenie nastrojów na rynku obligacji skarbowych Włoch. Nie zakładamy trwałych i silnych turbulencji i powrotu kryzysu zadłużeniowego. Ze względu na m.in. politykę ECB wycena włoskich obligacji fałszowała nieco w ostatnich kwartałach faktyczne ryzyko kredytowe. Pozytywne jest też to, że na rynkach długu państw peryferyjnych nie dochodzi do efektów rozlewania się i zakażania. Na razie jednak rynek widząc problemy Włoch nie będzie się kwapił do powrotu do wyceny śmielszego tempa polityki przez ECB. Gdy zamieszanie nieco się uspokoi, wspólna waluta powinna powrócić do odrabiania strat. Ważnym punktem w dzisiejszym kalendarzu jest decyzja Banku Kanady. Ostatnie informacje z gospodarki i niepewność związana z przyszłością porozumienia NAFTA to argumenty za gołębim nastawieniem. Jeśli dodamy do tego załamanie na rynku ropy, to uzasadnione wydają się być oczekiwania, że USD/CAD będzie kontynuować wzrosty do 1,3130.

Czytaj również:  Wydatki na działalność B+R w Polsce wzrosły o zaledwie 4,7 proc. r/r

Opracował Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers