Hossa na giełdach w Europie Zachodniej i USA wciąż omija warszawski parkiet

0

Polska giełda pozostaje wrażliwa na przepływy krótkoterminowego kapitału zagranicznego. To oznacza, że sytuacja na warszawskim parkiecie może się szybko zmienić. Rozhuśtać GPW są w stanie także krajowi inwestorzy, co widać szczególnie przy okazji pierwszych ofert publicznych. Przyciągają one wielu inwestorów, którzy sprzedają akcje już w dniu debiutu.

 – Polska jest ciągle postrzegana jako rynek wschodzący. To oznacza, że jesteśmy w drugim albo w trzecim priorytecie, jeśli chodzi o lokację środków na giełdzie. A w przypadku jakichkolwiek zawirowań politycznych te pieniądze raczej szybciej niż później wychodzą z tego rynku. Mówię tutaj o inwestorach zagranicznych, którzy dzisiaj stanowią prawdopodobnie 40 proc., a może nawet około 50 proc. całego udziału w inwestycjach kapitałowych na rynku zorganizowanym – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Duszyński, prezes zarządu Capital One Advisers.

W rezultacie polski rynek kapitałowy nie jest jeszcze tak stabilny jak dojrzałe rynki w Europie Zachodniej i USA. Występuje przy tym dość osobliwa sytuacja, ponieważ z jednej strony krótkoterminowy kapitał zagraniczny może destabilizować polski rynek, a z drugiej, w obawie przed ryzykiem, ten sam kapitał inwestuje głównie w blue chipy, czyli największe spółki na GPW.

Mówimy o takich podmiotach, jak KGHM czy PKN Orlen. Wynika to z tego, że alokacja tych funduszy, którymi dysponują inwestorzy, jest z założenia nakierowana na duże podmioty. Oni też boją się wzrostów, spadków czy niestabilności uważają, że większe podmioty mają po pierwsze większą stabilność finansową, a po drugie gwarantują odpowiednią płynność, która w sytuacjach niepewności jest kluczowa i w związku z tym inwestują właśnie w takie firmy – uważa Duszyński.

W przypadku części dużych spółek czynnikiem zniechęcającym inwestorów zagranicznych może być polityka głównego udziałowca, czyli Skarbu Państwa. Sztandarowym przykładem jest inwestycja PGE w Opolu, którą forsował rząd prawdopodobnie wbrew interesom akcjonariuszy, ponieważ analizy zamówione przez spółkę nie wykazały jej celowości. Poza strukturą właścicielską inwestorzy muszą brać też pod uwagę ryzyko regulacyjne, jakie występuje w niektórych branżach, np. energetyce czy surowcach. Fundusze działające w skali międzynarodowej są jednak w stanie dywersyfikować takie specyficzne, lokalne ryzyko, nie rezygnując jednocześnie ze specjalizacji.

Czytaj również:  Polska gospodarka wciąż na wysokich obrotach

Są firmy, które inwestują na przykład w energię czy też pochodne energii, więc wiadomo, że taka firma chętniej zainwestuje w PKN Orlen jako dystrybutora tych nośników energii, a mniej chętnie w KGHM. Z kolei takie, które inwestują w surowce, to wiadomo, że przede wszystkim postawią na KGHM, a PKN Orlen może być w drugiej kolejności – uważa prezes Capital One Advisers.