Warszawa magnesem dla centrów danych

Technologie chmur obliczeniowych, sztucznej inteligencji i 5G przyśpieszają rozwój sektora centrów danych na całym świecie. Zwiększony popyt na usługi informatyczne oraz dynamiczny rozwój e-commerce to główne czynniki mające bezpośredni wpływ na wzrost zainteresowania globalnych firm technologicznych regionem Europy Środkowo-Wschodniej (CEE). Z raportu międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield wynika, że jedną z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji dla obiektów typu data center jest Warszawa.

Według danych zawartych w raporcie. „Data Centre European Secondary Markets”, Warszawa cieszy się dużym zainteresowaniem ze strony hiperskalerów, deweloperów i całego, większego ekosystemu, ponieważ każdy z tych podmiotów zastanawia się, jak najlepiej obsłużyć Europę Środkowo-Wschodnią. Jako największe miasto w Polsce (i jedno z największych w regionie), Warszawa przyciągnęła niemałe inwestycje globalnych firm, na czele z niedawną decyzją Microsoftu o zainwestowaniu ponad 1 miliarda dolarów w lokalną infrastrukturę, szkolenia i usługi w chmurze dla przedsiębiorstw i rządu. Nie pozostając w tyle, Google ogłosił swoją inwestycję o wartości 2 miliardów dolarów, prognozując, że ich własny region chmurowy i związana z nim infrastruktura zostaną uruchomione w 2021 roku. Globalne centrum danych REIT Equinix posiada w Warszawie trzy lokalizacje, a stosunkowo młody międzynarodowy gracz EdgeConneX, ogłosił współpracę z Megaport i Ori Industries w celu poprawy lokalnej łączności. Do tych organizacji dołącza włoska firma chmurowa Aruba, lokalny Atman z dwoma dużymi obiektami oraz wielu mniejszych operatorów. Na uwagę zasługuje amerykański operator hiperskalowy Vantage, który planuje wejść na rynek w 2021 roku z pierwszą fazą kampusu. Przy pełnej rozbudowie będzie on miał 64 MW, czyli dwa razy więcej niż obecny rynek.

Jesteśmy świadkami rewolucji pod hasłem „data center”. Duże firmy i administracje rządowe kontynuują transformację technologiczną na coraz szerszą skalę. Widać to również wyraźnie w liczbach – wydatki na hiperskalową infrastrukturę chmurową wynosiły w 2019 r. około 8,7 mld EUR, natomiast zgodnie z szacunkami do 2024 roku wzrosną nawet do 50 mld EUR. Paradoksalnie, kryzysowa sytuacja związana z pandemią koronawirusa może wspomnianą zmianę jeszcze przyspieszyć. Tym samym, na mapie Europy i świata pojawiają się nowe lokalizacje dla centrów danych. Zainteresowanie firm technologicznych koncentruje się dziś głównie na europejskich stolicach, przykładowo, Warszawie, Wiedniu, Madrycie, Berlinie czy Pradze – mówi Joanna Sinkiewicz, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency, Cushman & Wakefield.

Centra danych, dawniej uznawane za aktywa uzupełniające dla globalnych firm, obecnie stanowią fundament gospodarki informacyjnej, a wartość inwestycji w tę klasę aktywów w minionej dekadzie przekroczyła 100 mld dolarów, wynika z najnowszego raportu międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield pt. Global Data Center Market Comparison. Pandemia w roku 2020 przyspieszyła tylko zmiany w strategiach informatycznych firm, które zaczęły szybko korzystać z usług w chmurze. W najbliższych latach można się spodziewać kontynuacji i optymalizacji tego procesu, co spowoduje dalszy wzrost znaczenia dostępności usług w chmurze i rozwoju centrów danych.

Pamiętajmy, że najemcy centrów danych nie wpisują się w standardy rynkowe pod kątem oczekiwań – obiekty tego typu muszą spełniać konkretne wymagania techniczne w zakresie bezpieczeństwa, dostępności mediów i odległości od centrów dużych miast – dodaje Joanna Sinkiewicz.

Liczba realizowanych nowych inwestycji wzrosła w zawrotnym tempie – obecnie powstają obiekty o mocy 2,9 GW w porównaniu z 1,6 GW w ubiegłym roku. Nadal rośnie znaczenie rynków wschodzących, a zwłaszcza zainteresowanie regionami w Europie i Azji ze względu na przenoszenie niektórych procesów do centrów danych typu edge. Rynki alternatywne często zapewniają operatorom centrów danych wyższe marże, a niektóre z nich mają szansę dołączyć w przyszłości do grona rynków głównych. Więcej na ten temat można przeczytać w raporcie firmy Cushman & Wakefield pt. „Data Centre European Secondary Markets”.

Patrząc w przyszłość, można pokusić się o stwierdzenie, że potencjał inwestycji w centra danych w Polsce będzie wzrastał. Poza takimi atutami jak lokalizacja Polski na mapie Europy i konkurencyjne stawki sprzedaży gruntów na tle innych państw, dochodzą również takie kwestie jak rosnące doświadczenie wśród podmiotów realizujących tego typu inwestycje, ale także doświadczenie organów administracji i gestorów mediów, których rola jest kluczowa do realizacji tego typu przedsięwzięć – podsumowuje Kamil Żach, Senior Negotiator, Industrial & Logistics Agency, Cushman & Wakefield.

Global Data Center Market Comparison to pierwszy raport dotyczący centrów danych, który zawiera omówienie i ranking najbardziej atrakcyjnych rynków pod względem możliwości wyboru lokalizacji i inwestycji w tego typu obiekty. Prezentuje proces analizy leżący u podstaw całości działań podejmowanych przez Cushman & Wakefield w imieniu klientów w odniesieniu do centrów danych, który umożliwia wnikliwe i analityczne podejście pozwalające na maksymalizację zysków.

Raport przedstawia analizę 1189 centrów danych na całym świecie, opracowaną z wykorzystaniem unikalnej metodologii kryteriów ważonych, która umożliwiła stworzenie rankingu 48 globalnych rynków i zestawienia Pierwszej Dziesiątki Rynków. Informacje o najważniejszych, wschodzących rynkach centrów danych można znaleźć w części „10 Rynków Wschodzących”.

Pandemia zmieniła rynek pracy. W 2021 r. firmy postawią na fachowców i optymalizację kosztów

W działach finansowych firm wzrośnie znaczenie menedżerów, którzy przeprowadzą transformację organizacyjną. Z kolei wychodzenie z pandemii może spowodować większe zainteresowanie obszarem restrukturyzacji. Firmy z sektora finansowego już zgłaszają potrzeby rekrutacyjne związane z zarządzeniem ryzykiem w organizacjach. Z kolei w branży usług wspólnych dla biznesu trwa walka o kandydatów, szczególnie znających język niemiecki. W gronie najbardziej poszukiwanych pracowników pozostaną specjaliści ds. e-commerce. Tak prognozują eksperci z firmy rekrutacyjnej Antal.

W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania, co czeka polski rynek pracy w 2021 roku. Pandemia nieodwołalnie zmieniła jego rzeczywistość. Ostatnio na znaczeniu zyskały zawody umożliwiające firmom skuteczniejsze działania w świecie pełnym ograniczeń.

– W finansach zyskają menedżerowie, którzy będą w stanie przeprowadzić transformację organizacyjną, tzn. od początku ustawią lub udoskonalą procesy, opracują model biznesowego zarządzania i wdrożenia planów nowej strategii. Kluczowe w organizacjach będą osoby odpowiedzialne za wspieranie płynności finansowej, z doświadczeniem oszczędności z tytułu podatków, zabezpieczania takiego ryzyka czy optymalizacji kosztów – prognozuje Małgorzata Tryc, Senior Consultant w firmie Antal.

Mówi się, że obszar, który skorzysta na zmianach w obecnej sytuacji to corporate finance, ponieważ umożliwia poprawę efektywności finansowej i operacyjnej firmy oraz pozwala na ocenę opłacalności planowanych inwestycji. W ubiegłym roku działy finansowo-księgowe dość często korzystały z możliwości pracy zdalnej ze względu na pandemię. Wiele wskazuje na to, że będą też jednymi z ostatnich, które wrócą do pracy w biurze. Natomiast wychodzenie z pandemii może zwiększyć zainteresowanie obszarem restrukturyzacji. Dotychczasowe działania, które podejmowała zdecydowana większość firm, to próby ograniczania strat.

– COVID-19 wymusił poprawę infrastruktury IT wśród całej branży bankowości. Już wcześniej obserwowany był duży ruch na rynku rekrutacyjnym w tym sektorze. Aktualnie jest on najszybciej rozwijającym się działem, o ogromnym potencjale. Niemniej ważne są kwestie związane z zarządzeniem ryzykiem w organizacjach. Już teraz obserwujemy w tym obszarze spore potrzeby rekrutacyjne wśród firm z sektora finansowego – analizuje Fabian Pietras, Business Unit Director w Antal.

Z kolei głównie na działy HR spłynęły oczekiwania dotyczące skutecznej transformacji organizacji i optymalizacji działań w związku z pandemią. Pojawiło się wiele nowych, niestandardowych zadań. Trzeba było zmienić podejście do rekrutacji i onboardingu.

– Największe zmiany odczuły jednak działy szkoleniowe. Specjaliści ds. szkoleń i trenerzy musieli przejść do sfery online, a to poza obsługą platform stawiało wyzwania w postaci długości sesji, przerw, interaktywności czy odpowiedniej dynamiki. Zaczęto poszukiwać u kandydatów nowych kompetencji i większej elastyczności. W 2021 roku najbardziej pożądanymi u HR-owców będą umiejętności związane ze światem cyfrowym, a także analityczne, kreatywne i nieszablonowe myślenie – podkreśla Agnieszka Tymoszyk, Senior Client Manager w Antal.

Natomiast Sebastian Sala, Business Unit Director w Antal, zwraca uwagę na sytuację w sektorze usług wspólnych dla biznesu. Tam przeważnie pracuje się całościowo zdalnie. Wynagrodzenia nie rosną, ale też nie maleją. Ekspert dodaje, że o pracowników nadal trzeba walczyć. Jest dość duży popyt, szczególnie na osoby ze znajomością języka niemieckiego. Z kolei według badań, specjaliści ds. e-commerce byli w 2020 roku jednymi z najbardziej poszukiwanych pracowników na rynku. Taki sam trend będzie istniał też w obecnym roku.

– Są branże, które w tym trudnym czasie zanotowały duże wzrosty. Mowa tutaj o internetowych sprzedawcach towarów pierwszej potrzeby, np. artykułów spożywczych, lekarstw i produktów medycznych czy zoologicznych itd. Przedsiębiorstwa, które w dobie pandemii weszły do kanałów online, muszą pracować nad tym, by teraz się w nich utrzymać. Wyzwaniem, które może na nie czekać w 2021 roku, jest rosnąca prowizja w marketplace’ach. Spodziewane są też większe koszty kampanii marketingowych oraz reklam w social mediach – komentuje Roman Zabłocki, Business Unit Director w Antal.

Na rynku obserwuje się wiele trendów technologicznych, takich jak robotyzacja i automatyzacja procesów, blockchain, wykorzystanie chmury internetowej czy wykorzystywanie doradztwa systemowego BigData. Niemniej jednak mówi się, że w 2021 roku aktywność produkcyjna będzie ograniczona ze względu na podwyższoną niepewność, związaną z dalszym rozwojem epidemii.

– Rok 2021 to nowa era platform, e-rozmów, digitalowych wizytówek i listów motywacyjnych w formie MP4. Mocny trend upatruje się szczególnie w crowdstaffingu. Badania przeprowadzone w środowisku HR wskazują, że świadomość dostępności, jak i specyfiki usługi, jest niższa niż 30%, ale to się zmieni. Zatrudnianie freelancerów do projektów pozwala na oszczędność czasu i pieniędzy. Rynek pracy, który zdążył już poznać siłę digitalizacji, jest chętny na alternatywne rozwiązania dla tradycyjnych procedur – podsumowuje Karolina Korzeniewska, ReX Project Manager w Antal.

Stres czy życiowy balans? Polacy o zawodowych wyzwaniach

Stres wynikający z pracy to jedno z najważniejszych wyzwań zawodowych we współczesnym świecie. Ponad połowa respondentów Pracuj.pl uważa, że praca generuje dziś więcej napięć, niż jeszcze dekadę temu. Co więcej, tylko co piąty deklaruje, że nie odczuwa żadnych problemów zawodowych. W zarządzaniu stresem i zawodowymi wyzwaniami Polacy najchętniej sięgają po szkolenia i materiały dotyczące organizacji pracy, ale tylko co czwarty gotów byłby skorzystać z pomocy psychologa. Wraz z ekspertami przyglądamy się staraniom Polaków o zawodowy work-life balance.

W drodze po zawodowy balans

Znalezienie balansu między pracą i codziennym życiem to wyzwanie, z którym mierzy się większość pracowników. Zmieniające się modele pracy czy zacierająca się granica między obowiązkami i czasem wolnym sprawiają, że musimy sobie radzić z dużym stresem. Zdolność do zdobycia tzw. work-life balance rodzi trudności, zwłaszcza w obliczu obciążeń związanych z COVID-19. Jak sobie z tym radzą pracownicy i z jakimi napięciami się mierzą?

To kolejne pytania, na które postanowiliśmy odpowiedzieć w badaniu „Polacy w środowisku pracy”, przeprowadzonym na reprezentatywnej grupie ponad tysiąca osób. Towarzyszy ono kampanii „W środowisku Pracuj.pl”, zachęcającej do szukania satysfakcjonującej pracy i opowiadającej o różnorodnych doświadczeniach pracowników.
W drodze po zawodowy balans

Obawy nie tylko o utratę pracy

Ponad połowa pracujących Polaków ocenia pozytywnie stabilność i bezpieczeństwo posiadanej pracy (53%). Co piąty ocenia ją nisko (20%), a więcej niż co czwarty – średnio (28%). Jednocześnie jednak tylko co piąty deklaruje, że w minionych 12 miesiącach nie mierzył się z żadnymi problemami w pracy. Już pierwsze wyniki badań pokazują, że napięcia i stres generowane przez różne czynniki zawodowe stanowią wyzwanie dla dominującej grupy Polaków, nawet jeśli nie są związane bezpośrednio ze stabilizacją.
Obawy nie tylko o utratę pracy

Wśród najczęściej wymienianych problemów Polaków w pracy znalazły się obawy o utratę miejsca pracy i pogarszającą się sytuację w firmach, w których są zatrudnieni badani (po 36%). Co czwarty respondent mierzył się z kolei z odmową podwyżki lub awansu, tyle samo osób wskazywało bezpośrednio na trudności z pogodzeniem pracy i życia osobistego.
problemy zawodowe polaków

Miniony rok był trudnym czasem, który powodował więcej nerwów i stresu u pracowników niż wcześniejsze lata. Pandemia COVID-19 wzmocniła wiele kwestii generujących stres, mogących rodzić niepewność. Badania wskazują, że obawy o utratę pracy czy rozwój zawodowy dotykały wielu pracujących osób. Część konsekwencji tych napięć ujawniać się będzie dopiero w tym roku. Dlatego tak ważne jest, by pracodawcy i specjaliści HR pracowali nad programami wsparcia dla zespołu, dbali o wsparcie psychologiczne i narzędziowe oraz jasno je komunikowali. Brak takich działań może skutkować w dalszej perspektywie spadkiem zaangażowania, wypaleniem zawodowym, a nawet odejściami z pracy części specjalistów – komentuje Agata Grzejda, ekspertka ds. komunikacji wewnętrznej w Grupie Pracuj.

Rzadziej podkreślanym, ale również występującym źródłem napięć są konflikty personalne pracowników. Dotyczą one zarówno relacji z przełożonymi i pracodawcami – mierzyło się z nimi 15% badanych – oraz ze współpracownikami (14%).

Wsparcie to nie standard

Warto zauważyć, że na rynku nie brak przykładów pracodawców, którzy starają się dostarczać pracownikom odpowiednie narzędzia wspierające radzenie sobie ze stresem – zwłaszcza w obliczu COVID-19. Dotyczy to m.in. szkoleń uczących zarządzania czasem przy pracy zdalnej, wsparcia ze strony psychologów, wewnętrznych grup dyskusyjnych i konkursów utrzymujących pozytywne relacje w zespole. Podobne inicjatywy wdrożyły w tym czasie m.in. Shell Business Operations, ING Bank Śląski, BNP Paribas, Pfizer, Citi, Capgemini, Grupa Pracuj czy mBank.

Wsparcie to nie standard

Tego typu działania nie są jednak rynkowym standardem – tylko co piąty badany Polak przyznaje, że w jego miejscu zatrudnienia istnieje możliwość skorzystania z pomocy psychologa lub szkoleń wspierających radzenie sobie z problemami (21%). Co więcej, tylko 1 na 3 uważa, że w jego pracy przykłada się uwagę do równowagi między życiem prywatnym i zawodowym. Jak podkreśla Justyna Mazur, autorka podcastów – od niedawna na pełny etat – staranie o work-life balance to często wieloletni, skomplikowany proces.

Rozwój zawodowy w moim życiu pełnił ważną rolę właściwie od samego początku studiów dziennikarskich. Nim się obejrzałam, miałam już na koncie kilkuletnie doświadczenie w pracy redakcyjnej, co dawało poczucie dumy i niezależności. Cena jednak była bardzo wysoka. Po kilku latach zaobserwowałam u siebie wypalenie zawodowe. Wiele lat później, jeśli tylko odkrywałam, że w jakiejś pracy work-life balance jest zaburzony odchodziłam, nie chcąc wpadać w spiralę nieprzespanych nocy. Całą swoją energię włożyłam w to, by moje zainteresowania i pasja stały się ostatecznie moją pracą. Teraz jestem w stanie zauważyć możliwości, opcje i szanse na kolejne wyzwania zawodowe – komentuje Justyna Mazur, czołowa polska podcasterka i blogerka.

A z jakich form wsparcia od pracodawcy chętnie skorzystaliby sami pracownicy, gdyby mieli taką możliwość? Najczęściej, bo w ponad 4 na 10 przypadków wskazują oni na trzy typy narzędzi. Są to materiały i źródła dotyczące dobrej organizacji pracy, szkolenia z efektywnego zarządzania czasem, a także warsztaty radzenia sobie ze stresem. Warto zauważyć, że na ostatnią z tych form wsparcia wyraźnie częściej wskazywały kobiety, niż mężczyźni. Wybierała ją blisko co druga z pań (46%) i nieco ponad co trzeci pan (36%). Kolejnym interesującym aspektem jest fakt, że tylko co czwarty Polak zadeklarował chęć korzystania w pracy ze wsparcia psychologa.

form wsparcia od pracodawcy

Jak na dłoni możemy obserwować dzisiaj zmieniający się rynek pracy. Z jednej strony mnóstwo wyzwań dostarcza nam panująca pandemia. Z drugiej strony sami pracownicy, bogatsi o wiele nowych doświadczeń, mogą częściej zastanawiać się nad tym, jak zadbać o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Dziś mamy przed sobą pracownika, który dostrzega wpływ stresu zawodowego na różne aspekty swojego życia. Ten sam pracownik szuka wsparcia nie tylko w swoim prywatnym świecie, oczekuje go teraz również w miejscu pracy. Te firmy, które będą skłonne zadbać o odporność psychiczną swoich pracowników, mają szansę zbudować niezwykle silne zespoły złożone z ludzi bardziej produktywnych, lepiej radzących sobie z wyzwaniami oraz gotowych do budowania zdrowych relacji ze swoimi współpracownikami – mówi Edyta Zając – psycholożka, trenerka zawodowa i blogerka.

Trudniej niż dekadę temu

W opinii Polaków rosnące tempo życia i napięcia zawodowe odbijają się szczególnie w porównaniu do okresu sprzed dekady. Ponad połowa respondentów uważa, że obecnie praca jest bardziej stresująca niż jeszcze 10 lat temu, a tylko co trzeci jest zdania, że pracodawcy obecnie lepiej dbają o samopoczucie pracownika niż dekadę temu.

Pewną formą wsparcia w radzeniu sobie ze stresem jest dzielenie się obawami ze współpracownikami. Jednak wyzwaniem w tym obszarze pozostaje poziom zaufania do kolegów i koleżanek z zespołu. Według badań Pracuj.pl gotowych do otwartej rozmowy o zmartwieniach ze współpracownikami jest tylko 4 na 10 badanych. Jeszcze rzadziej rozmówcą w takim wypadku może być przełożony – możliwość takiej rozmowy wskazuje 1/3 respondentów.
stres w pracy

Recepty na nowe czasy

Jak zauważają eksperci, pandemia koronawirusa pod wieloma względami stanowi największy zbiorowy sprawdzian dla pracowników i pracodawców w XXI wieku. Jak podkreślaliśmy w raporcie Pracuj.pl „Pół roku nowej normalności”, Polacy nieźle radzą sobie z wieloma wyzwaniami generowanymi przez COVID-19. Jednocześnie jednak, jak wykazują najnowsze badania, minione 12 miesięcy mocno podkreśliło wiele napięć i trudności, obecnych na rynku pracy od lat. Wszystkie z tych problemów będą jedną z kluczowych kwestii, jakim będą musieli stawiać pracodawcy w 2021 roku – i nie tylko.

3xzdrowie Centrum Medyczne

Rekordowe wyniki MedApp’u w 2020 r. Ponad 6 mln zł przychodów oraz ponad 2 mln zł zysku netto

MedApp, notowana na NewConnect firma technologiczna rozwijająca innowacyjne rozwiązania do diagnostyki obrazowej i medycyny cyfrowej, opublikowała szacunkowe wyniki za miniony rok. W 2020 r. przychody spółki osiągnęły poziom 6 036 tys. złotych i wzrosły o 187 procent w porównaniu do 2019 r. (3 226 tys. złotych). Ponadto w 2020 r. MedApp wygenerował zysk netto w wysokości 2 070 tys. złotych, co stanowiło wzrost o 308 procent w porównaniu do 2019 r. (673 tys. złotych). Natomiast EBITDA, w 2020 r., wyniosła 2 592 tys. złotych i była większa niż w 2019 r. (958 tys. złotych ) o 271 procent. Firma utrzymała tym samym bardzo dużą dynamikę wzrostu wyników finansowych.

W 2021 r. Spółka planuje m.in. przenieść notowania na rynek podstawowy GPW, dalej zwiększać skalę swojej działalności i osiąganych wyników finansowych rozszerzając jednocześnie dystrybucję swych produktów na terenie Europy oraz przygotowując się do uzyskania certyfikacji FDA w USA.

– Miniony rok był niezwykle wymagającym okresem. Pandemia zmusiła cały sektor medyczny do przyspieszenia transformacji cyfrowej. Odpowiadając na zapotrzebowanie rynku główny nacisk położyliśmy na szybkie wyposażenie lekarzy w zaawansowane narzędzia wspierające ich w codziennej pracy. Coraz większym zainteresowaniem cieszyły się usługi naszej cyfrowej medycyny, pozwalające na zdalne monitorowanie stanu zdrowia pacjentów, ale także rozwiązania wspomagające diagnostykę obrazową, które pomagają w planowaniu i przeprowadzaniu zabiegów medycznych w obszarach kardiologii, onkologii czy ortopedii – powiedział Krzysztof Mędrala, Prezes Zarządu. – Był to jednak najlepszy okres w dotychczasowej historii spółki i z jeszcze większą energią wchodzimy w Nowy Rok, tak aby w 2021 r. i latach następnych wyniki te móc jeszcze stale poprawiać, a także dokonywać dalszego rozwoju naszych innowacyjnych produktów. Chciałbym przy tej okazji wyrazić uznanie dla całego zespołu MedApp za dotychczasowe zaangażowanie w rozwój naszej Spółki – dodaje.

W 2020 r. Spółka w sposób znaczący rozwinęła sprzedaż w kraju, a w tym roku planuje rozszerzyć ją dalej na inne rynki europejskie. W styczniu b.r. MedApp podpisał umowę z Insight Direct (UK) Ltd wchodzącą w skład grupy Insight Enterprises, Inc., światowym liderem oferującym nowoczesne rozwiązania technologiczne dla sektora medycznego. W ramach umowy Insight Direct Ltd będzie dystrybuował na Wyspach Brytyjskich technologie obrazowania holograficznego 3D CarnaLife Holo, stosowane przy zabiegach kardiologicznych, onkologicznych i ortopedycznych. Dodatkowo przedmiotem umowy jest również rozwiązanie SurgeonEye mające zastosowanie w szkoleniu personelu medycznego w oparciu o podobną technologię obrazowania 3D. Rozwiązanie to będzie oferowane przez Insight Direct Ltd podmiotom publicznym m.in. uniwersytetom medycznym oraz ośrodkom farmaceutycznym na terenie Wielkiej Brytanii.

– Widzimy coraz większe zainteresowanie technologią autorstwa MedAppu poza granicami Polski. Już dziś nasze innowacje wykorzystywane są w trakcie zabiegów realizowanych w najbardziej renomowanych klinikach w Europie, a współpraca z Insight Direct (UK) Ltd jest odpowiedzią na rosnący popyt związany z wykorzystaniem zaawansowanych technologii obrazowania 3D w medycynie – powiedział Krzysztof Mędrala. – Cieszymy się na bliską współpracę i wierzymy, że będzie ona jednym z elementów, który pozwoli nam jeszcze szybciej się rozwijać. Insight Enterprises, Inc. obecny jest już na 21 rynkach na świecie, w tym także w Stanach Zjednoczonych. Nasza Spółka obecnie przygotowuje się do certyfikacji FDA z myślą o wejściu na rynek amerykański. W związku z przygotowaniami do złożenia wniosku o certyfikację FDA, firma rozważa także utworzenie spółki zależnej na terenie Stanów Zjednoczonych.

W 2021 r. MedApp planuje także uruchomienie spółki dedykowanej do rozwoju działalności w regionie DACH – tj. w Niemczech, Austrii i Szwajcarii.

Kolejnym ważnym wydarzeniem, które czeka MedApp w 2021 r. będzie przeniesienie notowań na rynek regulowany GPW. – Wierzymy w sukces oferty, a pozyskane z emisji środki planujemy przeznaczyć na przyspieszenie naszego rozwoju. Jednocześnie sukcesywnie poszerzamy funkcjonalności naszych produktów odpowiadających na wyzwania związane przede wszystkim z chorobami cywilizacyjnymi – dodaje Krzysztof Mędrala. – Poszukujemy także nowych obszarów, czego przykładem jest oferowana od grudnia interaktywna aplikacja SurgeonEye. Wykorzystuje ona trójwymiarowe modele holograficzne do nauki czy prowadzenia zajęć dydaktycznych. Tym samym stawiamy pierwsze kroki w obszarze EduTechu, który ze względu na zmianę modeli nauczania, tak jak branża MedTech, rozwijał się w ostatnich miesiącach bardzo intensywnie. – dodaje.

MedApp sukcesywnie rozszerza także współpracę z międzynarodowymi liderami technologii i medycyny takimi jak Microsoft, GE Healthcare czy Johnson & Johnson, zapewniając tym samym swoim klientom bezpieczne gromadzenie, analizowanie i wizualizację dużej ilości danych. W styczniu 2021 r. Spółka otrzymała od Microsoft status Mixed Reality Partner (DMP), dzięki któremu stała się oficjalnym dystrybutorem urządzenia do wizualizacji holograficznej w mieszanej rzeczywistości – HoloLens 2. MedApp posiada także status Silver Partner w programie Mixed Reality Partner Program (MRPP), a także oferuje swoim klientom rozwiązanie chmurowe Microsoft Azure.

Uczestnictwo w kolejnym programie partnerskim firmy Microsoft jest dla nas dużym wyróżnieniem. To dowód na to, że MedApp świadczy usługi najwyższej jakości. Poszerzanie współpracy ma dla nas istotne znaczenie z perspektywy rozwinięcia kanałów sprzedaży, a takie programy jak MRPP, pozwalają nam na intensyfikację działań marketingowo-sprzedażowych. Cieszymy się, że Microsoft otwiera przed nami kolejne możliwości. Wychodzimy na rynki zagraniczne w obszarze MedTech gdzie istotne jest korzystanie z bezpiecznych, skalowalnych rozwiązań w oparciu o partnerstwo z tak dużym graczem jakim jest Microsoft. W 2021 r. równolegle podejmujemy rozmowy z dystrybutorami i kolejnymi partnerami, którzy wykorzystują nasze aplikacje w coraz szybciej digitalizującym się otoczeniu usług medycznych, zarówno tych związanych z cyfrową medycyną jak i wizualizacją holograficzną 3D. Stawiamy sobie ambitne cele i wierzymy, że będziemy w czołówce spółek zmieniających świat w obszarze ochrony zdrowia – informuje Krzysztof Mędrala.

SPIE przejmuje Energotest

– Frima SPIE ogłosiła dzisiaj przejęcie w Polsce firmy Energotest Sp. z o.o. („Energotest”) od spółki-matki Elektrobudowa.

Energotest świadczy usługi automatyki dla zakładów energetycznych i przemysłowych, obejmujące projektowanie, montaż oraz uruchamianie systemów automatyki i układów automatyki elektroenergetycznej dla nowych i modernizowanych obiektów. Główna siedziba firmy znajduje się na południu Polski, w Gliwicach, ale Energotest działa na terenie całego kraju. W 2019 roku firma zatrudniała ponad 150 wykwalifikowanych pracowników, a jej przychody wyniosły 11,5 mln euro.

Markus Holzke, dyrektor zarządzający SPIE Deutschland & Zentraleuropa mówi: „Cieszymy się, że wiedza wysoko wykwalifikowanych pracowników Energotest umożliwi nam rozbudowę portfolio usług automatyzacji. Firma ta ma szeroką bazę klientów i doskonałą reputację na rynku, a jej zakup to kolejny krok w rozwoju naszych możliwości w Europie Środkowej”.

Paweł Skowroński, dyrektor generalny Dywizji Operacyjnej Central Europe, odpowiedzialny za działalność SPIE Deutschland & Zentraleuropa w Polsce, na Węgrzech, Słowacji i w Czechach komentuje: „Cieszymy się z możliwości rozwoju naszej działalności w Polsce w zakresie automatyki przemysłowej. Znakomita opinia i kompetencje Energotest-u pozwolą nam rozszerzyć zakres usług świadczonych przez SPIE w elektrowniach i elektrociepłowniach konwencjonalnych, a także tam, gdzie jesteśmy już obecni – w sektorze energetyki odnawialnej i w stacjach elektroenergetycznych wysokich napięć. Z nadzieją patrzymy na możliwości współpracy”.

Arkadiusz Klimowicz, Prezes Zarządu Energotest dodaje: „Jesteśmy zainteresowani wspólną przyszłością w SPIE, ponieważ umożliwi nam ona efektywny rozwój działalności. Jesteśmy również przekonani, że nasza wiedza w zakresie automatyki będzie stanowiła istotny wkład w rozwój całej spółki”.

Rekordowa liczba pochówków, problem z dostępnością trumien i skromniejsze wydatki na pogrzeby. Branża funeralna podsumowuje dotychczasowy czas pandemii

W 2020 roku zmarło najwięcej osób od II wojny światowej – około 480 tys., urodziło się natomiast niespełna 360 tys. To najgorszy bilans demograficzny w powojennej historii Polski. Dla branży pogrzebowej był to ciężki rok. Z jednej strony wymagał od firm większych nakładów pracy, z drugiej strony przyniósł też wzrost kosztów związanych z restrykcyjnymi wymogami sanitarnymi oraz mniejsze przychody z powodu cięć w wydatkach na pogrzeby i konsolacje. Dodatkową trudnością były problemy z dostępnością trumien. Teraz firmy obawiają się wzrostu zachorowań i zgonów na wiosnę.

W niektórych regionach Polski mieliśmy nawet 50–60 proc. więcej pracy niż w analogicznym roku 2019 – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. – Wiązało się to z ogromnymi nakładami, ale często również z brakiem dostępu do trumien. W czasie pandemii w części zakładów produkcyjnych były ograniczenia kadrowe w związku z kwarantanną czy problemami finansowymi, co uniemożliwiało prowadzenie działalności. Nie wszyscy przedsiębiorcy wytwarzający trumny pozyskali ochronę tarczową. Nie posiadaliśmy także dostatecznie dużego wyboru wszystkich materiałów zabezpieczenia bezpośredniego i pośredniego naszych pracowników. Czasowo ograniczony był dostęp do zakupu materiałów takich jak maski ochronne, rękawice, fartuchy, gogle i kombinezony.

Ministerstwo Cyfryzacji i Główny Urząd Statystyczny potwierdziły alarmistyczne dane pojawiające się cząstkowo przez cały 2020 rok. W tym czasie populacja Polski skurczyła się o przeszło 100 tys. osób i jest to najgorszy wynik od zakończenia II wojny światowej, czyli odkąd takie badania są prowadzone. To wypadkowa bezpośrednich i pośrednich skutków pandemii oraz wieloletnich trendów demograficznych. Wzrosła liczba zgonów spowodowanych nie tylko zachorowaniem na COVID-19, także u pacjentów z chorobami współistniejącymi, ale także utrudnionym dostępem do lekarzy, lękiem przed wizytą w placówce służby zdrowia, brakiem miejsc w szpitalach czy przerwaniem leczenia.

Większa liczba zgonów i pogrzebów nie przełożyła się jednak na okres prosperity w branży funeralnej. Tym bardziej że pandemia postawiła przed nią nowe, rygorystyczne wymogi sanitarne.

Pogrzeby COVID-owe wyglądają zupełnie inaczej. Zwłoki osób, które umierają na COVID-19, nie mogą być przygotowane w sposób właściwy, czyli nie mogą być umyte, ubrane, są składane do worków bez możliwości ubrania. Worek jest dezynfekowany, później zwłoki są składane w kolejny worek, znowu dezynfekcja i do trumny, która jest zamykana i dezynfekowana. Nie ma możliwości otwierania trumny przed pochówkiem – opisuje Robert Czyżak.

Te obostrzenia, jak również ograniczenia w liczbie osób uczestniczących w pogrzebie mogły wpłynąć na to, że wydatki na pogrzeby spadły.

Najczęściej rodziny wybierają znacznie tańsze trumny, oprawa kwiatowa jest dużo uboższa, nie ma również możliwości organizacji styp – wymienia prezes PIBP. – Wydatki związane z pochówkiem spadły częstokroć nawet o kilkadziesiąt procent.

Jak wylicza, sumarycznie zarobki były porównywalne z tymi z 2019 roku przy zdecydowanie wyższej liczbie pogrzebów – o ok. 70 tys., czyli ok. 15 proc., i większej liczbie czynności wykonywanych przy przygotowywaniu pochówków.

W najbardziej intensywnym okresie jesiennym (apogeum przypadło na 45. tydzień roku) w dużych aglomeracjach na pogrzeb trzeba było czekać nawet kilkanaście dni, podobnie jak na kremację. W przypadku zgonów COVID-owych na spopielenie zwłok rodziny decydowały się w 60 proc., natomiast wśród pozostałych proporcja jest zwykle odwrotna – w ok. 40 proc. przypadków następuje kremacja, w 60 proc. – tradycyjny pochówek.

Z powodu wysokiego ryzyka epidemiologicznego dla pracowników firm pogrzebowych Polska Izba Branży Pogrzebowej wnioskowała do Ministerstwa Zdrowia o możliwość ich wcześniejszego zaszczepienia. 1 lutego od dyrektora Departamentu Innowacji w Ministerstwie Zdrowia Jarosława Kieszka nadeszła jednak odpowiedź odmowna „[…] o ile pracownicy zakładów pogrzebowych i cmentarzy nie podlegają ustawie z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym (Dz.U. z 2020 r., poz. 1856), podlegają szczepieniom na etapie szczepień populacyjnych” – można przeczytać w liście opublikowanym na stronie PIBP.

Jesteśmy na pierwszej linii frontu, dosyć mocno narażeni na zakażenie się koronawirusem. Wiąże się to nie tyle z odbiorami osób zmarłych ze szpitali, bo tam mamy określoną przyczynę zgonu, więc nasze służby są odpowiednio przygotowane w zależności od tego, czy było zakażenie, czy też nie – tłumaczy Robert Czyżak. – Natomiast chodzi raczej o odbiór osób, które umierają poza szpitalami, w domach czy ośrodkach pomocy społecznej.

Konfederacja Lewiatan: Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa niezgodna z prawem międzynarodowym. Może oznaczać olbrzymie straty dla Skarbu Państwa

Zgodnie z projektowaną nowelizacją ustawy o KSC, nad którą rząd pracuje od ponad pół roku, to kryteria narodowościowe i polityczne będą w dużej mierze decydować o tym, czy dana firma technologiczna zostanie wykluczona z polskiego rynku. Prawnicy podkreślają, że stoi to w sprzeczności z międzynarodowymi przepisami dotyczącymi wolnego handlu i swobody prowadzenia działalności gospodarczej. – Dyskryminowanie dostawców oparte na trudnym do udowodnienia poziomie niebezpieczeństwa ich sprzętu, tylko z uwagi na kraj ich pochodzenia, trudno będzie obronić na gruncie prawa międzynarodowego. Wygrane przez wykluczonych dostawców spory międzynarodowe to olbrzymie straty dla Skarbu Państwa – uważa Aleksandra Musielak z Konfederacji Lewiatan. 

Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa będzie mieć duże przełożenie na wdrażanie w Polsce technologii 5G oraz wybór dostawców sprzętu i oprogramowania dla nowego standardu. Bez jej uchwalenia nie ruszy też aukcja UKE na częstotliwości niezbędne dla budowy polskiej sieci 5G. Prace nad nowelizacją trwają od co najmniej pół roku, a w międzyczasie zgłoszono do niej kilkaset uwag. Druga propozycja zmian w tym akcie prawnym z 20 stycznia br. wywołała kolejne kontrowersje.

Zastrzeżenia ekspertów, prawników i podmiotów z branży telekomunikacyjnej budzą m.in. zapisy, które pozwalają wykluczyć z polskiego rynku niektórych dostawców infrastruktury na podstawie kryteriów politycznych i narodowościowych.

– Projektodawca zrezygnował z rzeczowych, obiektywnych technicznych kryteriów oceny sprzętu i oprogramowania – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Aleksandra Musielak z Departamentu Prawa Gospodarczego Konfederacji Lewiatan. – W trakcie oceny dostawców Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa będzie kierować się w dużej mierze kryteriami politycznymi, w tym m.in. prawdopodobieństwem, z jakim dostawca sprzętu lub oprogramowania znajduje się pod kontrolą państwa spoza Unii Europejskiej lub NATO czy stopniem i rodzajem powiązań pomiędzy dostawcą sprzętu lub oprogramowania i tym państwem.

Pierwsza propozycja nowelizacji zawierała nawet zapisy pozwalające wykluczyć z rynku firmę pochodzącą z kraju, w którym nie są przestrzegane prawa człowieka. Po licznych uwagach z rynku rząd wycofał się z tego zapisu, jednak w projekcie pozostawił szereg innych, uznaniowych kryteriów, które – jak wskazują eksperci – są wymierzone przede wszystkim w firmy technologiczne z Chin.

Firmy, które na ich podstawie zostaną uznane za poważne zagrożenie dla krajowego cyberbezpieczeństwa, czyli za tzw. dostawców wysokiego ryzyka, zostaną odcięte od kontraktów na budowę sieci 5G. Nie będą się też mogły odwołać od decyzji, ponieważ projektowane przepisy nie zawierają odpowiednich, zgodnych z Kodeksem postępowania administracyjnego, narzędzi prawnych w tym zakresie. Ponadto operatorzy telekomunikacyjni korzystający z usług bądź sprzętu tzw. dostawców wysokiego ryzyka będą zobowiązani pozbyć się ich w ciągu pięciu–siedmiu lat. Między innymi z tego powodu rynek telekomunikacyjny wielokrotnie apelował już o wprowadzenie bardziej mierzalnych, merytorycznych kryteriów oceny dostawców, opartych m.in. na technicznych parametrach czy certyfikacji bezpieczeństwa.

Zdaniem ekspertki nowy projekt zmian w ustawie o KSC jest wątpliwy z punktu widzenia jego zgodności z międzynarodowymi i unijnymi przepisami dotyczącymi m.in. wolnego handlu i swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Chodzi m.in. o art. 49 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który zakazuje m.in. ograniczania swobody przedsiębiorczości.

– W uzasadnieniu projektu oraz ocenie skutków regulacji nie podjęto analizy skutków w stosunku do zobowiązań Polski wynikających z przepisów prawa międzynarodowego, w szczególności porozumienia o wolnym handlu GATT, a także bilateralnych porozumień inwestycyjnych, na co zwracano uwagę już na etapie konsultacji publicznych. Projekt budzi też wątpliwości co do zgodności z przepisami UE, w szczególności w zakresie tzw. stanowiska 5G Toolbox – wymienia Aleksandra Musielak.

Projektowane przepisy budzą też wątpliwości z punktu widzenia Europejskiej konwencji praw człowieka czy Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, która stanowi, że „każdy jest równy wobec prawa” (art. 20) oraz zabrania się „wszelkiej dyskryminacji ze względu na narodowość” (art. 21 ust. 2).

Projekt nowelizacji prawdopodobnie będzie wymagać też notyfikacji Komisji Europejskiej. Ten obowiązek wynika z rozporządzenia Rady Ministrów z 23 grudnia 2002 roku w sprawie sposobu funkcjonowania krajowego systemu notyfikacji norm i aktów prawnych. To oznacza, że – ze względu na wskazywane wątpliwości legislacyjne – projekt może utknąć na poziomie KE.

Ekspertka z Konfederacji Lewiatan wskazuje także, że wdrożenie noweli w obecnym kształcie – z mechanizmem zaprojektowanym w celu wykluczenia konkretnych dostawców – może budzić obawy inwestorów, czy np. nie zostaną nagle wykluczeni z polskiego rynku ze względu na kraj pochodzenia.

– To także obniżenie prestiżu Polski na arenie międzynarodowej. Samo wszczęcie sporu może być sygnałem dla inwestorów zagranicznych, że w Polsce mogą mieć do czynienia z niestabilnym ekosystemem prawnym i ekonomicznym – podkreśla.

Przedsiębiorcy coraz częściej kontaktują się z urzędami przez internet. Rząd pracuje nad kolejnymi usługami online

Pandemia zwiększyła zainteresowanie usługami online wśród przedsiębiorców. Liczba spraw załatwianych przez internet za pomocą serwisu Biznes.gov.pl wzrosła o ponad 300 proc. W ten sposób znacznie częściej składane są wnioski o założenie działalności gospodarczej czy o zmianę danych firmy. Trwają prace nad wdrożeniem kolejnych e-usług, które ułatwią życie przedsiębiorcom. Dalsza cyfryzacja jest jedną z kluczowych osi białej księgi rozwoju polityki przemysłowej, nad którą pracuje Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii.

 Niewątpliwie pandemia COVID-19 i ubiegły rok pokazały ogromne znaczenie i rolę internetu, zarówno w kontaktach bezpośrednich z administracją publiczną, jak również w kontaktach między klientem a przedsiębiorstwami. Myślę, że te narzędzia będą nam towarzyszyły przez kolejne lata. Automatyzacja i cyfryzacja następuje we wszystkich przedsiębiorstwach, zarówno tych dużych, jak i z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, ale również mikrofirmach, na które zazwyczaj składają się jednoosobowe działalności – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju, pracy i technologii.

Pandemia przyspieszyła cyfryzację i wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych. Raport Banku Światowego przygotowany we współpracy z PARP „COVID-19 Business Pulse Survey – Polska” wskazuje, że co trzecia firma zwiększyła wykorzystanie internetu, aplikacji czy platform cyfrowych. Przyspieszenie procesu cyfryzacji w ostatnich miesiącach nastąpiło także w administracji publicznej. Z e-usług korzysta coraz więcej Polaków. Jeszcze w połowie lutego 2020 roku Profil Zaufany miało 5 mln obywateli. Pod koniec września było to 8 mln, obecnie już niemal 9 mln. Także przedsiębiorcy coraz chętniej korzystają z e-usług przy prowadzeniu działalności. Portal Biznes.gov.pl zanotował w ciągu roku zwiększenie liczby odsłon o 61,4 proc. – z 30,5 mln w 2019 roku do 49,2 mln w ubiegłym.

 Z portalu Biznes.gov.pl w 2020 roku skorzystało ponad 355 tys. przedsiębiorców. Mówimy tutaj o wszelakich dokumentach związanych z podatkami, jak również ze zmianą kryteriów czy obszarów działalności danego przedsiębiorstwa – wskazuje Olga Semeniuk.

Liczba wniosków wzrosła w ciągu roku o 317 proc. (w 2019 roku firmy załatwiły online tylko 85 tys. spraw). Największą popularnością cieszą się zaświadczenia z urzędu skarbowego o niezaleganiu z podatkami oraz zmiana danych w CEIDG. W tym ostatnim przypadku wpłynęło blisko 600 tys. wniosków, o ponad 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Ich udział w ogólnej liczbie wniosków wzrósł skokowo – z 28 proc. w 2019 roku do 48 proc. w ubiegłym roku.

W 2020 roku do elektronicznego rejestru CEIDG wpłynęło 109,5 tys. wniosków dotyczących założenia działalności gospodarczej, czyli 71 proc. więcej niż w 2019 roku (64,1 tys.). Tylko w grudniu stanowiły one 53,5 proc. wszystkich wniosków dotyczących rejestracji. W całym roku udział wniosków online w stosunku do tradycyjnej formy kontaktu z urzędami podwoił się – z 21 proc. do 42 proc.

– Przedsiębiorcy chętnie korzystają przede wszystkim z pakietów podatkowych. Dodatkowo wykorzystują informacje, przewodniki, jak wykorzystywać tarcze finansową i antykryzysową – wymienia wiceminister.

Automatyzacja i cyfryzacja jest jedną z osi opracowywanej właśnie białej księgi rozwoju polityki przemysłowej. Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii z końcem stycznia zakończyło pierwszy etap jej konsultacji.

 Chodzi o stworzenie przyjaznego świata w internecie do tego, aby zarówno przedsiębiorcy, jak i klienci mogli z tych usług korzystać – zapowiada Olga Semeniuk. – Jesteśmy również na etapie procesu e-paragonu. To są istotne instrumenty, które pozwolą nam nie w sposób bezpośredni, ale za pośrednictwem internetu załatwiać najważniejsze i najpilniejsze potrzeby.

Pandemia szansą dla mikromobilności. Hulajnogi elektryczne stały się sposobem na bezpieczne przemieszczanie się, również na obrzeżach miast

W czasie wiosennego i jesiennego lockdownu mobilność Polaków zmalała odpowiednio o 55 proc. i 34 proc. – wynika z danych naukowców z uniwersytetu w Waszyngtonie przytaczanych w raporcie stowarzyszenia Mobilne Miasto. Był to trudny rok m.in. dla operatorów rowerów współdzielonych i skuterów na minuty. Mimo początkowych trudności i niepewności elektryczne hulajnogi nie odnotowały jednak spadku zainteresowania. Wręcz przeciwnie, rynek w 2020 roku mocno się rozbudował.

– Miniony rok był bardzo specyficzny dla wszystkich operatorów szeroko rozumianej mikromobilności, zarówno hulajnóg elektrycznych, jak i rowerów współdzielonych. Szczególnie na początku roku nie było do końca wiadomo, czy można korzystać z takich pojazdów. Podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa wprowadzono sporo restrykcji, w wyniku których zarówno w Europie, jak i w Polsce liczba przejazdów mocno spadła. Bardzo szybko zauważyliśmy jednak odwracanie się tego trendu – mówi agencji Newseria Biznes Borys Pawliczak, dyrektor generalny firmy Dott.

Jak wskazują dane z Institute for Health Metrics and Evaluation na Uniwersytecie Waszyngtońskim (na podstawie informacji o przemieszczaniu się telefonów komórkowych), mobilność Polaków w połowie kwietnia była o 55 proc. mniejsza niż zwykle w tym okresie. Do normalnych poziomów powróciła na chwilę w połowie września, by ponownie spaść o 34 proc. w połowie listopada. Podobne spadki odnotowano także na początku stycznia. Jak podkreślają eksperci stowarzyszenia Mobilne Miasto, to miało przełożenie na korzystanie ze współdzielonych pojazdów („Stress test zaliczony. Mikromobilność w Polsce 2020”).

W czasie pierwszego lockdownu rząd na sześć tygodni zakazał korzystania z rowerów współdzielonych, co przyczyniło się do spadków wszystkich wskaźników dotyczących tego rynku – zarówno liczby operatorów, systemów wypożyczeń, jak i samych rowerów. W drugim kwartale, kiedy sezon rowerowy startuje, zwykle w użyciu jest ok. 30 tys. pojazdów. Do końca ubiegłorocznego sezonu udało się odbudować 2/3 szczytowego potencjału (niecałe 20 tys. rowerów).

Z e-hulajnogami sytuacja na początku wyglądała podobnie, bo w drugim kwartale część firm zawiesiła swoją działalność, ale wraz z luzowaniem obostrzeń rynek zanotował znaczące odbicie. Użytkownicy chętniej korzystali z hulajnóg, unikając przejazdów transportem publicznym.

– Podczas gdy liczba wypożyczeń rowerów spada, to w przypadku hulajnóg elektrycznych rośnie z miesiąca na miesiąc. Czy hulajnogi zastąpią kiedyś rowery? Nie wydaje mi się, bo to są zupełnie inne sposoby przemieszczania się po mieście, pełniące inną funkcję. Dużo osób korzysta z hulajnóg elektrycznych, by szybko załatwić jakąś sprawę w pobliżu domu czy pracy, a na co dzień na dłuższych trasach korzysta z rowerów – mówi Borys Pawliczak.

Stowarzyszenie Mobilne Miasto szacuje, że liczba dostępnych pojazdów wzrosła o 100 proc. w ciągu roku, do prawie 20 tys. w szczycie sezonu. Są one już dostępne w 39 miastach i miejscowościach (na koniec 2019 roku było ich dziewięć). Potwierdzają to również dobre wyniki działalności operatora Dott, który wszedł na polski rynek w środku pandemii, czyli w maju 2020 roku.

– Zauważaliśmy we Francji oraz Włoszech, że ludzie w czasie pandemii zaczynają trochę zmieniać swoje przyzwyczajenia i sposób poruszania się po mieście. Już nie były to centra miast, ale bardziej dzielnice, w których mieszkają. Nie korzystają z hulajnóg po to, żeby dostać się do innego środka komunikacji, ale raczej do sklepu bądź też załatwić najpotrzebniejsze rzeczy w okolicy. Dlatego też trochę wbrew pierwszym założeniom postanowiliśmy uruchomić nasze hulajnogi elektryczne, skupiając się na dzielnicach mieszkalnych – mówi dyrektor generalny Dotta.

Hulajnogi firmy stanęły m.in. na warszawskiej Białołęce, czyli w dzielnicy uważanej za sypialnię stolicy.

– Od razu zauważyliśmy ogromne zainteresowanie mieszkańców. Spośród dzielnic, gdzie działamy, jest to obszar, którego mieszkańcy wykonują najwięcej przejazdów. Na początku trochę nas to zdziwiło, natomiast potem tylko potwierdziło ten trend, że ludzie potrzebują bezpiecznego środka transportu koło miejsca zamieszkania, by móc wykonać podstawowe potrzeby transportowe w obrębie swojego najbliższego środowiska – mówi Borys Pawliczak.

Jak podkreśla, hulajnogi pojawiają się także w coraz mniejszych miastach, nawet ok. 10–15 tys. mieszkańców, bo zapotrzebowanie na takie usługi również tam rośnie.

– Pandemia koronawirusa okazała się szansą dla mikromobilności. Usługi te rozwijają się w szalonym tempie, z roku na rok przybywa pojazdów, ale również ich typów. Wszystko wskazuje na to, że ten sposób przemieszczania się po mieście zostanie z nami na dłużej – mówi ekspert. – Tym bardziej że mikromobilność pozytywnie wpływa na nasze środowisko naturalne i jest bardzo dobrą alternatywą, szczególnie na krótkich trasach, dla samochodów osobowych.

Polacy opracowali technologię mogącą oczyścić nawet 40 tys. m3 powietrza w ciągu godziny. Wkrótce w polskich miastach stanie kilka takich urządzeń

Według Europejskiej Agencji Środowiska kraje bałkańskie pod względem niektórych wskaźników powietrza wypadają gorzej niż Polska. Mimo to na 100 europejskich miast o największym zanieczyszczeniu powietrza co trzecie z nich leży w naszym kraju. To efekt wykorzystania na ogromną skalę węgla do ogrzewania domów i emisji związanej z transportem. Rozwiązaniem może być Miejski Filtr Powietrza, który jest w stanie oczyścić nawet 40 tys. m3 powietrza w ciągu godziny.

– Swoim działaniem doprowadziliśmy do momentu, w którym rozmawiamy nie o tym, czy mamy zanieczyszczone powietrze, tylko jak dużym problemem to zanieczyszczenie powietrza jest. Niech statystyką potwierdzającą ogrom problemu będzie to, że w Polsce 45 tys. ludzi rocznie umiera z powodu smogu. 1 lutego 2021 roku 29 miast Polski znalazło się wśród 100 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Jest to ogromny problem, nie stać nas już na czekanie, musimy przejść do działania – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Jakub Muzyka, dyrektor operacyjny Oxygen City.

W połowie stycznia dwa polskie miasta (Warszawa i Wrocław) znalazły się w pierwszej dziesiątce metropolii z najgorszą jakością powietrza na świecie. Stolica zajęła ósme miejsce i w rankingu wyprzedziła m.in. indyjski Mumbaj. Teoretycznie, według Europejskiej Agencji Środowiska, pod względem części wskaźników jakości powietrza gorzej od Polski wypadają w Europie kraje bałkańskie, jednak co trzecie najbardziej zanieczyszczone miasto znajduje się właśnie w naszym kraju.

– Obecny poziom technologii i nasze codzienne działania nie pozwalają na wyeliminowanie wszystkich źródeł zanieczyszczeń powietrza. To, co możemy zrobić na pewno, to w pierwszej kolejności ograniczyć palenie węglem, wymienić kopciuchy, używać komunikacji publicznej, używać samochodów niskoemisyjnych, edukować, ale też rozliczać instytucje, które są odpowiedzialne za to, jakim powietrzem w miastach oddychamy – zaznacza Jakub Muzyka.

Polska jest jedynym krajem w Europie, który obecnie zużywa do ogrzewania więcej węgla niż jeszcze w 1990 roku. W miastach takich jak Warszawa nawet 60–80 proc. zanieczyszczeń jest emitowanych przez transport samochodowy. Pomóc w tym mogą opracowane przez Oxygen City Miejskie Filtry Powietrza.

– Miejskie Filtry Powietrza to urządzenia, które oczyszczają powietrze 24 godziny na dobę. W ciągu godziny taki filtr jest w stanie oczyścić 40 tys. m3 powietrza z pyłów zawieszonych takich jak PM1, PM2.5, PM10. Dla zobrazowania w ciągu doby to urządzenie oczyszcza kubaturę wielkości Stadionu Narodowego. Naszą ideą jest oczyścić jak najwięcej powietrza w Warszawie i mamy dzięki naszym filtrom powietrza narzędzie, które realnie działa tu i teraz i walczy ze smogiem – mówi dyrektor operacyjny Oxygen City.

Choć Miejski Filtr Powietrza przypomina zwykły domowy oczyszczacz powietrza, skala jego działania jest znacznie większa. Jedno urządzenie jest w stanie oczyścić nawet 30 mln m3 powietrza w ciągu miesiąca.

– Maszyna działa poprzez wymuszony obieg powietrza, powietrze wpada z jednej strony maszyny i wylatuje drugą stroną. Sercem całego urządzenia są filtry elektrostatyczne. W teorii powinniśmy je wymieniać raz na pół roku, ale biorąc pod uwagę, że stawiamy je w newralgicznych punktach Warszawy, gdzie smog jest bardzo duży, czyścimy je mechanicznie raz na trzy miesiące – tłumaczy Jakub Muzyka.

Większość miast na świecie walczy ze smogiem, jednak część innowacyjnych rozwiązań, które mają za zadanie oczyścić powietrze, ma słabą skuteczność. Przykładem może być Smog Free Tower, czyli oczyszczacz powietrza w kształcie kilkumetrowej wieży. Wysokie na 7 m urządzenie stanęło w parku w centrum Krakowa. Według naukowców z Zespołu Fizyki Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej wieża oczyszczała jednak powietrze w promieniu 50 m, a stężenie  pyłów PM10 najbliżej niej spadło o 12 proc. W przypadku urządzenia polskiej firmy badania potwierdzają, że faktycznie poprawia jakość powietrza.

– Skuteczność naszych urządzeń potwierdziliśmy we współpracy z Politechniką Warszawską. W warunkach laboratoryjnych jest ona na poziomie ponad 90 proc. My w naszym modelu przyjęliśmy skuteczność na poziomie 80 proc. Zresztą na bieżąco ją mierzymy – zaznacza dyrektor operacyjny Oxygen City.

Aby jednak Miejski Filtr Powietrza spełnił swoją rolę, tylko w samej Warszawie powinno stanąć kilkadziesiąt takich urządzeń.

– Dla zobrazowania, może trochę na mniejszą skalę, w Wilanowie jest zarejestrowanych ok. 7 tys. aut. Aby zbilansować zanieczyszczenia przez nie emitowane, powinniśmy postawić tutaj około 10 naszych urządzeń – wylicza Jakub Muzyka.

Spółka prowadzi już rozmowy z klientami. W drugim kwartale 2021 roku planuje postawić co najmniej cztery nowe urządzenia w Warszawie i jedno w Krakowie.