Moda na gotowanie w Polsce trwa. Kulinarne programy biją rekordy popularności w social media

CEO Magazyn Polska

Odcinki kulinarnych programów przyciągają przed ekrany miliony widzów, są także szeroko komentowane w mediach społecznościowych. Jednak większą popularnością internautów cieszą się jurorzy niż uczestnicy programów. Prym wiedzie Magda Gessler – w ciągu ostatniego miesiąca pojawiło się o niej 3,2 tys. wzmianek.

– Moda na gotowanie do Polski zawitała jakiś czas temu wraz z emisją pierwszego odcinka „Kuchennych Rewolucji”. Trzeba podkreślić, że Polacy mają coraz większą wiedzę na temat gotowania, nie dają sobie tak łatwo oddać fartucha i w związku z tym powstaje coraz więcej kulinarnych reality show – mówi Karolina Masalska, młodszy specjalista ds. PR w Instytucie Monitorowania Mediów

Niedawno zakończyła się piąta edycja „Top Chefa” oraz czwarta edycja „Hell’s Kitchen: Piekielnej kuchni”. Średnio odcinki przyciągały przed telewizory odpowiednio 1,8 mln i 1,63 mln osób – wynika z danych Nielsen Audience Measurement przygotowanych dla Wirtualnemedia.pl. W grudniu kończy się również „MasterChef ”. Ten program cieszy się największą popularnością – ma średnio ponad 2 mln widzów.

Potwierdzają to również dane Instytutu Monitorowania Mediów.

Ze wszystkich publikacji, które ukazały się na temat programów kulinarnych, ponad 56 proc. stanowiły wzmianki na temat tego programu. Pozostałe miejsca zajęła „Hell’s Kitchen: Piekielna Kuchnia” oraz „Top Chef”. Na temat tego ostatniego było najmniej wzmianek – około 7 proc. wszystkich publikacji – mówi Masalska.

Internauci chętnie komentują przede wszystkim gotujących jurorów. W sieci najwięcej jest komentarzy na temat Magdy Gessler – według internautów to najbardziej rozpoznawalna restauratorka w Polsce i jurorka tvnowskiego „MasterChefa”.

Na jej temat ukazało się ponad 67 proc. wszystkich publikacji o jurorach kulinarnych show. Na temat pozostałych jurorów ukazało się zaledwie kilkanaście procent. Drugie miejsce zajęła Ewa Wachowicz, która uzyskała ok. 14 proc., a kolejne miejsce zajął Wojciech Modest Amaro z 10 proc. – podkreśla przedstawicielka IMM.

Najmniej informacji ukazało się na temat Anny Starmach oraz Grzegorza Łapanowskiego (ok. 1 proc.).

Na temat Magdy Gessler w ciągu zaledwie miesiąca (od 19 października do 17 listopada) pojawiło się 3,2 tys. wzmianek, z czego 1,5 tys. na samym Facebooku. Mimo porywczego charakteru wzbudza wśród widzów dużą sympatię.

Ze wszystkich emocjonalnie zabarwionych wzmianek, aż 70 proc. to były komentarze pozytywne. Dotyczyły one głównie jej profesjonalizmu, użytkownicy bardzo chwalili jej sposób bycia, naturalność i podkreślali to, że umie zjednać sobie ludzi, bo na swoim fanpage’u na Facebooku odpisuje użytkownikom, więc ma z nimi bezpośredni kontakt – wyjaśnia Karolina Masalska.

Jej fanpage na Facebooku ma blisko 1 mln polubieni. Fani Gessler jeżdżą za nią po całym kraju w ramach różnych wydarzeń kulinarnych, w których bierze udział.

Z analizy IMM wynika, że internauci zwracają także uwagę na niektórych – tych najbardziej charakterystycznych – uczestników kulinarnych show.

W tej edycji „MasterChefa” była m.in. pani Janina, jedna z najstarszych uczestniczek, która wzbudziła bardzo duże zainteresowanie i była jedną z najbardziej lubianych uczestniczek tego programu. Po jej odejściu internet zalała fala komentarzy. Ludzie bardzo żałowali, że niestety nie mogła już zostać dłużej w programie – mówi Karolina Masalska. – Z kolei najmniej osób polubiło Katarzynę Byczko, która już podpadła internautom na samym początku, ponieważ w jednym z zadań sama sobie przydzieliła immunitet, a według internautów tak nie powinno się zachowywać. Jeżeli ktoś jest liderem grupy, to powinien sam ponosić odpowiedzialność.

Rynek walutowy. Polowanie na korektę

Informację podsycające obawy o zagrożenie terrorystyczne wyciskają całą radość z rynku akcji, a do pogorszenia nastrojów dokłada się pogłębiany pesymizm względem surowców. Na takim tle rynek walutowy trzyma się nadzwyczaj stabilnie, gdyż każdy chce kupować USD, ale przy obawach, że w kolejnych godzinach Fed może zepsuć zabawę, inwestorzy czekają na korektę.

Odwołanie meczu piłki nożnej Niemcy-Holandia w Hanowerze w związku z podejrzeniem podłożenia bomby jest smutną konsekwencją piątkowych zamachów w Paryżu i niestety znajduje przełożenie na rynki finansowe. To było na swój sposób szlachetne ze strony inwestorów, że w poniedziałek i przez większość wtorku starano się prowadzić biznes regularnie i bez zbędnej paniki, ale pogorszenie nastrojów w końcu dosięga rynek akcji. Wall Street zakończyło wtorkowy handel płasko, Azja w większości jest na minusie, a Europa zaczyna dziś od spadków. Obecnie nie ma innych powodów, by rozpędzać rynek niedźwiedzia, ale przy braku silniejszego impulsu dla ożywienia wzrostów inwestorom jest łatwiej zdecydować się na chwilowe wyjście z rynku i na to trzeba teraz uważać.

USD nie jest w stanie znaleźć drogi do kontynuacji umocnienia niemal na każdym froncie, mimo że rynek jest prawie pewny, że Fed podniesie stopy procentowe w grudniu. Wczorajsze dane o inflacji z USA wspierają tezę, że wygaszanie efektów bazowych będzie pchać CPI w górę w kierunku celu Fed. Jednak z drugiej strony ten sam Fed może nie być zadowolony ze zbyt silnej aprecjacji waluty, co dla przeważających długich pozycji w USD stanowi czynnik ryzyka dla krótkoterminowego „short squeeze”. Dziś mamy maraton wystąpień członków Fed (Dudley, Mester, Lockhart, Kaplan) zakończony publikacją protokołu z październikowego posiedzenia FOMC. Nie należy spodziewać się dużych niespodzianek, ale skromne gołębie wzmianki mogą cofnąć USD o 0,5 proc. W przypadku EUR/USD chwilowe wyjście ponad 1,07 jest, ale średnioterminowy cel 1,03-1,05 nie ulegnie zmianie. Rynek zdaje się polować na górkę, a jeśli gołębie sygnały z Fed nie napłyną, popyt na USD może nasilić się jeszcze dziś wieczorem.
Indeks cen surowców CCI wybił sierpniowe minima i jest najniższej od 6 lat. Wieloletnie dołki ropa naftowa, miedź i złoto, ale ruda żelaza jest historycznie tania. To wszystko buduje bardzo negatywne tło dla walut surowcowych, a jednak AUD pozostaje uporczywie silny. Winną tego stanu jest rewaluacja oceny względnej między AUD i NZD, szczególnie pod kątem polityki monetarnej. Sygnały płynące z RBA wskazują na brak chęci do dalszych obniżek i oczekiwanie, że presję spadkową na AUD/USD wywoła Fed swoimi podwyżkami. Z kolei RBNZ nie może całkowicie wykluczyć opcji kolejnej obniżki stóp procentowych, kiedy ceny mleka (główny towar eksportowy, jedna z podstawowych gałęzi gospodarki) pikują. Dalsze podkreślanie kontrastu polityki monetarnej będzie pchać AUD/NZD w kierunku 1,14, ale jednocześnie rynek ma wszelkie powody, by eksploatować słabość obu walut względem USD. AUD/USD 0,69 i NZD/USD 0,63 na koniec roku są realnymi celami.

Złoty powinien zignorować dzisiejsze dane z polskiego rynku pracy (14:00), a EUR/PLN pozostaje poza głównym polem zainteresowania uczestników rynku, więc EUR/PLN powinien dalej konsolidować się koło 4,25. Dane z rynku budowlanego USA (14:30) nie są tak istotne jak wypowiedzi Fed, więc reakcja USD powinna również być marginalna. Dziś także cotygodniowy raport o zapasach ropy naftowej w USA i jeśli zasygnalizowany wczoraj przez API spadek nie potwierdzi się, ropa może testować ostatnie dołki. W nocy kończy się posiedzenie Banku Japonii, gdzie nie spodziewamy się zmian, co jednak może rozczarować część rynku i przynieść chwilowe umocnienie JPY.

Sporządził: Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Popołudniowy komentarz walutowy z 18.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 18.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Małe i średnie firmy tracą pieniądze przez malware

Ponad 60 proc. respondentów  uważa, że na skutek malware przedsiębiorstwa tracą najwięcej pieniędzy  – wynika z badania „Cyberzagrożenia według polskich firm””⃰, zrealizowanego przez Integrated Solutions.

Oprócz strat finansowych (66 proc.), osoby odpowiedzialne za IT w małych i średnich polskich firmach zwracają także uwagę na problemy z wykryciem malware. W rankingu cyberzagrożeń, które najtrudniej zidentyfikować, złośliwe oprogramowanie (malware) znalazło się na pierwszym miejscu (48 proc.).

„Cyberataki z wykorzystaniem malware są coraz bardziej skomplikowane. Firmy mają problem z ich zablokowaniem, ponieważ wobec takich zagrożeń, jak APT (Advanced Persistent Threat) czy zero-day, tradycyjny antywirus jest po prostu bezradny. Tu potrzebna jest zaawansowana ochrona” – wyjaśnia Leszek Hołda, prezes Integrated Solutions.

Firma Integrated Solutions wprowadziła na rynek pierwszą w Polsce usługę ochrony firmowej sieci przed złośliwym oprogramowaniem w technologii cloud computing. Malware Protection analizuje pliki o nieznanych sygnaturach, czyli takie, które są niewidoczne dla oprogramowania antywirusowego. Jeśli system uzna, że dany plik jest podejrzany, rozpoczyna jego analizę. Testowanie odbywa się w kilkudziesięciu środowiskach wirtualnych, które symulują różne systemy operacyjne i ich konfiguracje. Gdy analiza wykaże, że mamy do czynienia z infekcją, administrator zostaje o tym poinformowany, a sygnatura pliku umieszczona w bazie. Przy kolejnej próbie pobrania pliku zostanie on automatycznie zablokowany.

Malware Protection to nowość na rynku, i to nie tylko pod kątem funkcjonalnym, ale także kosztowym. Do tej pory na taką ochronę było stać tylko największe firmy, które na cyberbezpieczeństwo przeznaczały kilka milionów rocznie. Nam, dzięki platformie chmurowej, udało się skutecznie zmniejszyć barierę inwestycyjną i ograniczyć koszty. Teraz z rozwiązania mogą skorzystać także mniejsze przedsiębiorstwa” – dodaje Andrzej Różański, wiceprezes Integrated Solutions.

Malware Protection to usługa opierająca się na technologiach firm FireEye i Palo Alto Networks oraz zasobach Orange Polska. Platforma jest zlokalizowana w centrum przetwarzania danych Orange, znajdującym się na terenie kraju.

Kariera Bankiera – szansa na sukces dla studentów uczelni ekonomicznych

Bank Zachodni WBK realizuje projekt „Kariera Bankiera”, skierowany do studentów polskich uczelni ekonomicznych zainteresowanych bankowością korporacyjną. Wszyscy uczestnicy warsztatów i wykładów w ramach „Kariery Bankiera” poznają najciekawsze aspekty pracy dla największych firm i korporacji działających w Polsce. Najlepsi otrzymają nagrody i szansę na płatne staże w Banku Zachodnim WBK.

Najbliższe spotkania w ramach „Kariery Bankiera” odbędą się 25 listopada br. w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz 3 grudnia br. na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. 

W obu miastach dzień „Kariery Bankiera” rozpocznie się od wykładu Macieja Relugi, głównego ekonomisty Banku Zachodniego WBK oraz prelekcji ekspertów Banku Zachodniego WBK, wprowadzających w tematykę bankowości korporacyjnej. Same warsztaty będą mieć formę omówienia konkretnych kazusów z portfolio banku, dla których studenci wypracują swoje rozwiązania, lub praktycznych ćwiczeń z danego zagadnienia. Tematy zaplanowanych sesji to zarządzanie ryzykiem kredytowym klienta korporacyjnego, wycena instrumentów pochodnych stopy procentowej oraz instrumenty wsparcia ekspansji międzynarodowej firm.

Najlepsi uczestnicy warsztatów „Kariery Bankiera” otrzymają nagrody (szkolenia specjalistyczne oraz sesje mentoringowe) i szansę na odbycie trzymiesięcznych, płatnych staży w Pionie Bankowości Biznesowej i Korporacyjnej, Pionie Ryzyka lub Pionie Global Banking & Markets Banku Zachodniego WBK. Stażyści będą pracować pod okiem mentorów czuwających nad właściwym przekazaniem wiedzy i wdrożeniem do zadań.

Kariera Bankiera_WykładBankowość korporacyjna zapewnia wiele możliwości rozwoju kariery zawodowej. Współpraca z firmami mająca na celu wspieranie ich wzrostu, to ciągłe wyzwania i poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań. Taka praca przynosi niezwykłą satysfakcję. Polskie przedsiębiorstwa znajdują się w gronie najszybciej rozwijających się firm w Europie, a bankowość korporacyjna odgrywa ogromną rolę we wspieraniu tych procesów. Wszystkich studentów zainteresowanych zrozumieniem, na czym polega sukces w biznesie, zapraszam do uczestnictwa w naszych warsztatach – zachęca Michael McCarthy, Członek Zarządu Banku Zachodniego WBK, odpowiedzialny za Pion Bankowości Biznesowej i Korporacyjnej.

Pierwsze spotkanie „Kariery Bankiera” odbyło się 22 kwietnia br. na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. W ramach poznańskiej edycji swoje staże w Banku Zachodnim WBK odbyli już pierwsi studenci. – Staż oceniam bardzo pozytywnie, spotkałem tu wielu ludzi, którzy byli pomocni na każdym kroku. Cieszę się, że miałem okazję poznać organizację pracy, systemy bankowe i generalnie sam bank od tej drugiej strony. Jestem w BZ WBK prawie pół roku, zainteresowała mnie bankowość korporacyjna i czuję, że będę chciał się dalej w tym kierunku rozwijać – mówi Bartłomiej Bańka, który podczas dnia „Kariera Bankiera” uczestniczył w warsztatach z wyceny instrumentów pochodnych stopy procentowej. Bartłomiej po zakończeniu wakacyjnego stażu kontynuuje swoją przygodę z Bankiem Zachodnim WBK jako młodszy specjalista ds. wsparcia sprzedaży w Pionie Bankowości Korporacyjnej.

Zostań headhunterem – firmy IT rekrutują z polecenia

W niektórych branżach zwykłe ogłoszenie rekrutacyjne już dawno przestało być wystarczające. W szybko rozwijającym się sektorze IT, żeby zatrudnić specjalistę, należy wykazać się kreatywnością i szukać pracowników w niekonwencjonalny sposób. GFT Polska rozpoczyna program poleceń zewnętrznych skierowany do każdego. Wystarczy znać programistę i zarekomendować go przez stronę internetową firmy. W zamian pracodawca oferuje nawet 8 tys. złotych.

Firmy IT działające w Polsce rozwijają się coraz intensywniej i łowiąc kolejne talenty coraz częściej wychodzą poza standardowe metody rekrutacji takie jak ogłoszenia czy obecność na targach pracy. Wiele z nich wdraża wewnętrzne programy rekomendacji, prosząc swoich pracowników o polecenie odpowiednich kandydatów.

–  Wewnętrzny program poleceń działa w naszej firmie już od kilku lat i jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatów, które przynosi. Nasi pracownicy doskonale znają specyfikę pracy w firmie i wiedzą, jakie wymagania powinna spełniać osoba zatrudniona na danym stanowisku. Teraz postanowiliśmy pójść o krok dalej i do dzielenia się rekomendacjami zaprosić każdego – wyjaśnia Sylwia Rzemieniewska, Recruitment Manager, GFT Polska.

Program zewnętrznych poleceń ruszył z początkiem listopada i skierowany jest do wszystkich – aby wziąć w nim udział nie trzeba być pracownikiem GFT. Wystarczy rekomendować osobę o odpowiednich kwalifikacjach, a po tym jak zostanie zatrudniona, odebrać nagrodę.

– Szukamy przede wszystkim specjalistów posługujących się takimi technologiami jak Java, JavaScript/HTML5, Scala, i .NET. Bardzo mile widziane jest wcześniejsze doświadczenie zawodowe. Za polecenie osoby, która zasili szeregi firmy, otrzymać można nawet 8 tys. zł, w zależności od doświadczenia i umiejętności, które będzie posiadać rekomendowany kandydat – dodaje Sylwia Rzemieniewska.

GFT Polska specjalizuje się w dostarczaniu rozwiązań informatycznych m.in. na rzecz banków inwestycyjnych. Ze swoich biur w Łodzi i Poznaniu obsługuje aż 9 z 10 największych tego typu instytucji na świecie. Firma zatrudnia kilkuset specjalistów i prowadzi stałą rekrutację. GFT podejmuje szereg inicjatyw rozwijających lokalne rynki pracy, m.in. wspiera branżowe konferencje i angażuje się w działalność grup technologicznych, czyli nieformalnych inicjatyw, których celem jest dzielenie się wiedzą pomiędzy specjalistami IT. W tym roku firma zorganizowała program stażowy dla początkujących programistów obejmujący półroczny pobyt w siedzibie firmy w Hiszpanii. Ponadto współpracuje z lokalnymi uczelniami prowadząc zajęcia dla studentów. Ci ostatni mogą się także zrelaksować między wykładami w specjalnie przygotowanych dla nich przez GFT strefach relaksu.

Robinson Europe S.A. pozyskuje 2,45 mln zł z emisji akcji serii F

Robinson Europe S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zajmująca się sprzedażą sprzętu wędkarskiego oraz sportowego, przeprowadziła emisję akcji serii F pozyskując z niej środki w wysokości 2,45 mln zł. Posłużą one do realizacji założeń strategii rozwoju i zwiększania skali działalności.

 Emitent w ramach zakończonej subskrypcji prywatnej akcji serii F przydzielił łącznie 306.250 akcji po cenie emisyjnej wynoszącej 8,00 zł za szt. Akcje zostały objęte przez 16 inwestorów. Subskrypcja prywatna obejmowała nie mniej niż 125.000 i nie więcej niż 375.000 akcji serii F, więc złożone zostały zapisy na ponad 81,66% oferowanej puli akcji. Pozyskane środki będą wykorzystane przez Spółkę do kontynuowania realizacji przyjętej strategii rozwoju, m.in. na wprowadzenie nowych linii produktowych oraz poprawienie płynności dostaw.

„Wędkarstwo rozwija się obecnie w kierunku specjalistycznych metod połowów i w związku z tym zamierzamy znacznie rozszerzyć dedykowane im brandy: Carpex dla wędkarstwa karpiowego, Sea Fox obejmujący wędkarstwo morskie oraz Siluro ze sprzętem do połowów sumów. Wędkarstwo jest branżą sezonową, wymuszającą główne zatowarowanie sklepów w okresie wczesnej wiosny, co rodzi potrzebę zainwestowania znacznych środków w bardzo krótkim okresie czasu. Dzięki pozyskanemu kapitałowi z nowej emisji będzie nam łatwiej sprostać wymaganiom rynku.” – komentuje Janusz Starko, Członek Zarządu Spółki Robinson Europe S.A.

W październiku br. Robinson Europe S.A. dokonał transakcji sprzedaży 160.000 akcji spółki OUTDOORZY S.A., które stanowiły 20% udziałów w jej kapitale zakładowym, za kwotę 320 tys. zł. Aktualnie Emitent jest właścicielem akcji stanowiących 55% udziałów w kapitale zakładowym tego podmiotu. Zbycie akcji nastąpiło na rzecz inwestora finansowego, który ma pomóc w dalszym rozwijaniu spółki, co powinno przełożyć się na jej jeszcze dynamiczniejszy wzrost. OUTDOORZY S.A. zajmują się sprzedażą internetową sprzętu outdoorowo-turystycznego poprzez własne portale. Spółka jest już rentownym podmiotem i stale rozbudowuje portfolio oferowanego asortymentu o nowe produkty, które cechują się bardzo wysoką jakością.

„Planujemy rozwinąć ofertę rowerową Outdoorów już nie tylko o same akcesoria, ale także i o same rowery. Będziemy również dążyli do utrzymania oraz dalszego rozwoju sprzedaży z naszymi odbiorcami zagranicznymi poprzez sklep Amazon. Zamierzamy aktywnie inwestować w unowocześnienie naszego internetowego kanału sprzedaży, m.in. zmieniając platformę sklepową oraz wygląd strony sklepowej, co będzie miało swoje odzwierciedlenie w zwiększeniu sprzedaży, dzięki lepszej użyteczności strony i jej dopasowaniu do różnych urządzeń.” – podsumowuje Starko.

 Po trzech kwartałach roku obrotowego 2014/2015 jednostkowy zysk netto Spółki wyniósł 268 tys. zł przy przychodach ze sprzedaży kształtujących się na poziomie 12.570 tys. zł. Z kolei Grupa Kapitałowa Robinson Europe S.A. zanotowała w tym okresie zysk netto w wysokości ponad 350 tys. zł, a wartość sprzedaży sięgnęła blisko 16.698 tys. zł. Znaczący wpływ na wzrost przychodów Emitenta w ujęciu rdr. ma skuteczne realizowanie założeń przyjętego planu rozwoju.

W marcu 2015 r. obligacje Robinson Europe S.A. zadebiutowały na rynku Catalyst. Spółka z przeprowadzonej emisji pozyskała 1.027 tys. zł, które przeznaczyła m.in. na rozwój swojej głównej linii biznesowej wędkarstwo poprzez zwiększenie zatowarowania magazynu oraz rozszerzenie asortymentu produktów o nowe specjalistyczne marki. Wyemitowane papiery dłużne są zabezpieczonymi obligacjami trzyletnimi o oprocentowaniu zmiennym wynoszącym WIBOR3M + marża w wysokości 7,00% w skali roku.

Spółka Robinson Europe S.A. jest notowana na rynku NewConnect od czerwca 2011 r. Głównym przedmiotem jej działalności jest sprzedaż sprzętu wędkarskiego oraz sportowego. Historia przedsiębiorstwa sięga 1991 r., kiedy to obecni Członkowie Zarządu założyli firmę „BIS”, która była znanym podmiotem w branży wędkarskiej.

Fundusze private equity dofinansują Ebury na kwotę ponad 300 mln złotych

Vitruvian Partners, jeden z największych europejskich funduszy private equity inwestujących w branżę nowych technologii oraz 83North, dotychczasowy inwestor Ebury, dokapitalizują firmę na łączną kwotę ponad 300 mln zł (83 mln dolarów). Jest to jedna z największych tego rodzaju transakcji w branży fintech w Europie na przestrzeni 2015 roku. Część kwoty zostanie przeznaczona na rozwój polskiego oddziału Ebury, który zgodnie z planami firmy, ma szansę stać się centrum wsparcia dla małych i średnich firm z całej Europy Środkowo – Wschodniej.

Łączna wartość kapitału zainwestowanego w Ebury wynosi dziś ponad 110 mln dolarów. Do tej pory tylko kilka europejskich firm z  branży fintech może pochwalić się  podobną kwotą. Ebury dostarcza rozwiązania walutowe dla ponad 10 tysięcy europejskich firm  – łącznie, klienci Ebury dokonują transakcji z kontrahentami w 180 krajach świata.

– Ebury zmienia rynek finansowy stając się wyraźną alternatywą dla banków, a poprzez wspieranie rozwoju małych i średnich firm, potrafi zaoferować profesjonalne i dopasowane do każdego kraju usługi dla przedsiębiorców – wyjaśnia Stephen Byrne, Partner w Vitruvian Partners. – Infrastruktura płatności i narzędzia jakimi dysponuje Ebury to rozwiązania, które zapewniły firmie szybki wzrost. Cieszymy się na owocną współpracę z firmą, która cały czas chce umacniać swoją pozycję na rynku wykorzystując potencjał własnych możliwości – dodaje Stephen Byrne.

– Ta inwestycja to dowód na to, że model biznesowy Ebury się sprawdza, a mniejsze i średnie przedsiębiorstwa mają problem z dotarciem do usług takich jak zarządzanie ryzykiem kursowym czy dostęp do egzotycznych walut, tradycyjnie oferowanych przez inne instytucje finansowe jedynie dużym korporacjom – tłumaczy Salvador Garcia, Prezes i współwłaściciel Ebury.

Pozyskane finansowanie ma zapewnić Ebury jeszcze bardziej dynamiczny rozwój zarówno w Europie, jak i  poza Starym Kontynentem. Część środków zostanie przeznaczona na wsparcie polskiego oddziału, w tym rozbudowę struktur wewnętrznych oraz palety rozwiązań dedykowanych polskim firmom. Firma planuje także rozpocząć działalność w USA, którą zaplanowano na I połowę 2016 roku.

Intensywna ekspansja w Polsce jest pierwszym krokiem Ebury do rozwoju w całym regonie Europy Środkowo-Wschodniej. – Chcemy, aby polski oddział Ebury w Warszawie był swoistym centrum dla tego regionu. Przedsiębiorcy w tej części Europy doskonale wiedzą, że wychodząc poza rynki europejskie mogą liczyć na marże rzędu kilkudziesięciu procent, a nie kilku procent, jak w Europie Zachodniej. Rozwijane obecnie struktury wewnętrzne, potencjał kadrowy oraz cała infrastruktura systemowa ma w przyszłości służyć nie tylko Polsce, ale także jej sąsiadom z regionu – mówi Salvador Garcia.

Już teraz prowadzimy działania zmierzające do wzmocnienia zasobów kadrowych polskiego oddziału Ebury, co pozwoli jeszcze bardziej zintensyfikować działalność w Polsce. Potencjał jest tutaj bardzo duży – pamiętajmy, że mamy w kraju ok. 1,48 mln firm, z czego 45% średnich przedsiębiorstw eksportuje na rynki zagraniczne napędzając tym samym polską gospodarkę oraz krajowe PKB.  Polskie przedsiębiorstwa są nie tylko otwarte na wymianę handlową, ale śmiało myślą o rynkach z całego świata. Zachęcamy do rozliczania się w walutach krajów, z którymi handlują i  skutecznie zabezpieczamy ich marże przed ryzkiem kursowym – tłumaczy Jakub Makurat, Dyrektor Generalny Ebury Polska.