Grupa Jaguar S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zajmująca się obrotem nieruchomościami gruntowymi, budową domów oraz rewitalizacją kamienic, zakończyła 3 kw. 2015 r. zyskiem netto w kwocie 1.053 tys. zł. Emitent realizuje kolejne projekty inwestycyjne i liczy na utrzymanie progresji wyników finansowych.
W 3 kw. ub. roku Grupa Jaguar S.A. miała stratę netto w wysokości 81 tys. zł, a jej sprzedaż wynosiła 110 tys. zł. Narastająco, po trzech kwartałach 2015 r. Spółka wypracowała już 341 tys. zł zysku netto przy przychodach wynoszących 1.159 tys. zł. W analogicznym okresie 2014 r. Emitent zanotował stratę na poziomie 1 tys. zł, a przychody ze sprzedaży przekroczyły 830 tys. zł. Poprawa wyników finansowych Grupy Jaguar S.A. jest wynikiem skutecznej realizacji założeń przyjętej strategii rozwoju, m.in. rozszerzania prowadzonej działalności w branży nieruchomości o kolejne segmenty biznesowe oraz dokonania przeszacowania wartości działki w Zdradzie, co było związane z otrzymaną decyzją w sprawie warunków jej podziału i zabudowy.
„Wyniki finansowe Spółki to po prostu efekt konsekwentnej polityki biznesowej, jaką prowadzimy, regularnie zwiększając zarówno skalę działania, jak i dywersyfikując portfel naszych produktów czy usług.” – komentuje Robert Betka, Prezes Zarządu Spółki Grupa Jaguar S.A.
Spółka prowadzi obecnie trzy projekty inwestycyjne związane z działkami budowlanymi w Odargowie k/Dębek, Zdradzie k/Pucka i Sznurkach nad jeziorem Raduńskim. W tej ostatniej inwestycji Emitent oferuje także całoroczne domy drewniane. Grupa Jaguar S.A. posiada również działkę w Donimierzu, gdzie zamierza zrealizować kompleks liczący 15-17 działek budowlanych przeznaczonych do sprzedaży, nie wcześniej jednak niż w 2017 roku. Bardzo ważnym przedsięwzięciem Spółki jest też projekt o nazwie „Kompleks Kamienna Góra”, składający się z 9 apartamentów, rozmieszczonych w dwóch kamienicach, które są zlokalizowane w jednej z najbardziej prestiżowych dzielnic Trójmiasta. Emitent rozwija także działalność pośrednictwa w obrocie nieruchomościami na rynku wtórnym, która jest realizowana przez spółkę zależną – Jaguar Inwestycje Sp. z o.o., w której Grupa Jaguar S.A. posiada 100% udziałów.
„Zainteresowanie, jakim cieszy się nasz projekt w Gdyni, gdzie całkowicie rewitalizujemy stare przedwojenne kamienice, przerosło nasze oczekiwania. Klienci, którzy podejmują decyzję o zakupie takiej nieruchomości, są bardzo wymagająca grupą, co dodatkowo mobilizuje nas do wytężonej pracy. Z całą pewnością Spółka będzie angażowała się w kolejne tego typu przedsięwzięcia. Natomiast usługa, którą oferujemy od kilku miesięcy, czyli profesjonalne pośrednictwo w kupnie – sprzedaży nieruchomości na rynku wtórnym to naturalna konsekwencja naszego rozwoju i stałego poszerzania bazy klientów. Możemy się pochwalić, iż już po pierwszych kilku miesiącach działalności w tym segmencie przychody spółki zależnej są na zadawalającym poziomie.” – dodaje Betka.
Grupa Jaguar S.A. przeprowadzi w najbliższym czasie emisję akcji serii D z zachowaniem prawa poboru dla dotychczasowych Akcjonariuszy w stosunku 1:5. Kapitał zakładowy zostanie podniesiony z obecnej kwoty 121.382,30 zł do wysokości nie większej niż 728.293,80 zł poprzez emisję nie więcej niż 6.069.115 akcji serii D. Dzień ustalenia prawa poboru został ustalony na 23.11.2015 r., a cena emisyjna akcji nowej serii wyniesie 0,10 zł za szt.
Grupa Jaguar S.A. zakończyła 2014 r. zyskiem netto na poziomie 753 tys. zł przy przychodach sięgających 1.155 tys. zł. W pierwszej połowie br. Spółka przeprowadziła dwie emisje obligacji serii D oraz E, z których pozyskała łącznie ponad 2,2 mln zł.
Istnieją tylko dwa sposoby na poprawę kondycji finansowej firmy. Pierwszy z nich, to zwiększenie przychodów np. poprzez wzrost sprzedaży lub podwyższenie cen. Drugi to obniżenie kosztów, dzięki czemu w firmowej kasie pozostanie więcej środków. Czasem nawet drobne oszczędności mogą przynieść duże korzyści.
W ferworze codziennych obowiązków, przedsiębiorcy oraz menedżerowie często nie znajdują czasu, aby analizować wszystkie wydatki w firmie. Myśląc o oszczędnościach, koncentrują się zazwyczaj na kosztach bezpośrednio związanych z produkcją lub świadczeniem usług, ale zapominają przy tym, że wiele długofalowych korzyści mogą osiągnąć za sprawą pozornie niewielkich zmian organizacyjnych. Oto przykłady.
Korzystaj z rozwiązań w chmurze
Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu, aby móc korzystać z programu komputerowego, trzeba było kupić pudełko z płytą CD. Choć dziś takie rozwiązanie jest już przestarzałe, w wielu firmach funkcjonuje, jako wciąż najbardziej oczywiste.
Jeśli jednak w danym obszarze można skorzystać z aplikacji zainstalowanej na serwerze, warto taką możliwość wziąć pod uwagę. Dlaczego? Programu dostępnego on-line nie trzeba instalować na komputerze. Pracownik może mieć dostęp do systemu z dowolnego komputera, a nawet ze smartfona, co przydaje się, gdy znajduje się poza firmą.
Zazwyczaj korzystanie z takiego oprogramowania rozliczane jest za pomocą niewysokiego abonamentu, naliczanego przez taki czas, przez jaki firma korzysta z programu. To prawda, że gdy przedsiębiorstwo stale korzysta z danej aplikacji, łączne koszty mogą okazać się wyższe niż przy jednorazowym zakupie programu w pudełku, ale po pierwsze, zostają one rozłożone w czasie (są przez to mało uciążliwe), a po drugie – uwzględniają już one wszelkie aktualizacje, za które nie trzeba dodatkowo płacić. Jeśli dodamy do tego oszczędność czasu związaną z brakiem potrzeby instalowania, przeinstalowywania, czy też aktualizowania systemu, szala przechyli się zdecydowanie na korzyść rozwiązań typu e-cloud.
Oszczędzaj na wydrukach
Z wydrukami w firmach wiążą się wyższe koszty, niż zazwyczaj się wydaje. Duże koszty – w skali roku – generuje chociażby drukowanie faktur. Należy tutaj wziąć pod uwagę nie tylko cenę papieru, ale także koszt zakupu tonera do drukarki, kopert, znaczków pocztowych, a nawet wynagrodzenie pracownika, który musi przeznaczać swój czas pracy na drukowanie, pakowanie, czy wysyłanie dokumentów (a często także na stanie w kolejkach na poczcie).
Faktury papierowe mogą przekładać się również na gorszą płynność finansową jej wystawcy. Wydrukowana faktura musi zostać wysłana pocztą lub kurierem, a do adresata trafia zazwyczaj po kilku dniach. Ten czas można skrócić właściwie do zera, jeśli faktura zostanie wysłana drogą elektroniczną. W wielu przypadkach faktura szybciej dostarczona, zostanie też wcześniej opłacona.
Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, fakturę można wysłać nawet e-mailem. Jeśli jednak przedsiębiorca chce mieć pewność, że odbiorca nie zakwestionuje jej wiarygodności, może wysłać dokument bezpośrednio z programu księgowego, np. Systim.pl.
Warto także pomyśleć o wprowadzeniu w firmie elektronicznego obiegu dokumentów i ograniczeniu pozostałych wydruków, co także będzie oznaczało oszczędności związane z mniejszym zużyciem podzespołów drukarek, tonerów oraz papieru.
Oczywiście, na razie jeszcze nie da się całkowicie wyeliminować procesu drukowania. Można jednak wymienić wiele nieekonomicznych drukarek na jedną lub kilka (w zależności od wielkości firmy) drukarek sieciowych o dużej wydajności i niskich kosztach eksploatacji. To także przyniesie wymierne oszczędności.
Używaj jednego programu do wielu zadań
Ciągłe przełączanie się pomiędzy wieloma programami, a tym bardziej przerzucanie pomiędzy kilkoma aplikacji tych samych danych, na pewno nie sprzyja efektywności i dobrej organizacji czasu pracy. Jeśli więc można zastosować taką aplikację, która zastąpi kilka innych, może to się okazać strzałem w dziesiątkę. Wówczas nie tylko usprawnimy pracę firmy, ale co też ważne, w cenie jednego systemu otrzymamy zestaw wielu narzędzi.
Wspomniany program Systim.pl jest przede wszystkim programem do księgowania i wystawiania faktur, z powodzeniem może jednak także pełnić rolę aplikacji magazynowej, kadrowo-płacowej, systemu do zarządzania relacjami z klientami (CRM), czy choćby terminarza. W związku z tym wszystkie procesy firmowe można obsługiwać za pomocą jednego systemu.
Nie oszczędzaj na dostępie do Internetu
Myśląc o oszczędnościach, pamiętajmy, by miały one uzasadnienie i przekładały się na korzyści dla firmy. Niestety, nie zawsze tak jest. Jeśli firma chce w pełni korzystać z możliwości, jakie dają nowoczesne rozwiązania informatyczne, na pewno nie powinna oszczędzać na szybkim łączu internetowym.
Korzystanie z oprogramowania w chmurze nie poprawi efektywności, jeśli pracownik będzie musiał długo czekać na załadowanie każdej kolejnej strony. Aplikacje typu e-cloud mają sens pod warunkiem, że mogą działać płynnie i zapewniać natychmiastowy dostęp do wszystkich funkcji oraz zapisanych dokumentów.
Na szczęście obecnie ceny dostępu do Internetu, nawet szybkiego, są stosunkowo niskie. Oszczędności rzędu kilkudziesięciu złotych nie są warte uwagi, jeśli okupione zostaną spowolnioną pracą aplikacji, czy też – w przypadku sklepów stacjonarnych – długim czasem oczekiwania na akceptację karty płatniczej. Szybkość ma dziś kluczowe znaczenia tak dla sprawności firmy, jak i dla niemal każdego pojedynczego klienta.
Nie bądź niewolnikiem lojalności
Dobre relacje w biznesie są ważne, ale nie „za wszelką cenę”. Zdarza się, że firma korzysta z usług danego operatora telefonicznego, dostawcy internetowego, firmy kurierskiej, banku, czy biura rachunkowego, dlatego, że ewentualna zmiana wydaje się niepotrzebną komplikacją.
Od czasu do czasu warto jednak porównywać oferty konkurencyjnych usługodawców. Może się bowiem okazać, że bank, który kiedyś miał najkorzystniejszą ofertę na rynku, obecnie pozostał daleko w tyle, a utratę klientów rekompensuje podnoszeniem opłat dla tych, którzy pozostali lojalni. Poza tym, rozważając zmianę usługodawcy, często firma uzyskuje możliwość renegocjowania dotychczasowych warunków współpracy. Może się więc okazać, że zmiana usługodawcy nie będzie konieczna, ale i tak ceny (lub inne zapisy umowy) ulegną poprawie.
Dlatego, zamiast przyjmować za pewnik, że „wszyscy mają podobne ceny”, warto co jakiś czas dokonywać przeglądu rynku i rozważyć, czy zmiana usługodawcy lub nawet szerzej – zmiana pewnych procesów w firmie – nie będzie miała większego znaczenia niż ewentualne niedogodności związane ze zmianami.
Grunt to dobre podejście
Powyższe propozycje stanowią jedynie przykłady tego, jak i gdzie szukać oszczędności w firmie. To, jakie rozwiązania sprawdzą się najlepiej, zależy już od specyfiki konkretnego przedsiębiorstwa.
Sprawą uniwersalną jest natomiast odpowiednie podejście przedsiębiorcy lub menedżera, skoncentrowane na ciągłym poszukiwaniu usprawnień mogących przełożyć się na oszczędności. Najczęściej oznacza to konieczność odejścia od tradycyjnych rozwiązań i wzięcia pod uwagę korzyści, jakie można uzyskać dzięki nowoczesnym technologiom.
Jeśli przedsiębiorca będzie wolał działać w sposób tradycyjny niż innowacyjny, jego biznes prawie zawsze okaże się bardziej kosztowny.
Polacy wydają na święta Bożego Narodzenia więcej niż pierwotnie zakładali. Być może dlatego w tym roku chcą podejść do świątecznych zakupów z większą rozwagą i ostrożnością. Na prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi polska rodzina zamierza wydać średnio 1 282 zł, czyli o około 11 proc. więcej niż deklarowaliśmy rok temu. W Polsce najbardziej pożądanym prezentem pozostają książki, natomiast w większości badanych krajów europejskich jest to gotówka. Upominki coraz chętniej kupujemy przez Internet, a zakupy spożywcze robimy przede wszystkim w dyskontach. Aż 43 proc. Polaków po prezenty wybierze się pomiędzy 1 a 15 grudnia. To najważniejsze wnioski płynące z osiemnastej edycji badania „Zakupy Świąteczne 2015” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte w 13 krajach Europy i RPA.
Na tegoroczne wydatki związane z Bożym Narodzeniem Polacy przeznaczą 11 proc. więcej niż deklarowali rok temu. W 2015 roku kwota, którą planujemy wydać na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi wyniesie 1 282 zł. Jak się okazuje kobiety wykazują się większą oszczędnością niż mężczyźni i zaplanowane przez nie wydatki zamknęły się w kwocie 1184 zł, u mężczyzn wzrosły do średnio 1383 zł. Biorąc pod uwagę grupy wiekowe, to najwięcej na zbliżające się święta zamierzają wydać osoby w wieku 35-44 lata (1523 zł), a najmniej młodzi ludzie w wieku 18-24 lata (968 zł).
Bożonarodzeniowy budżet w przebadanych krajach będzie zbieżny z rzeczywistym poziomem świątecznych wydatków przeciętnego europejskiego gospodarstwa domowego w ubiegłym roku i wyniesie 513 euro, czyli ok. 2177 zł. „Zdecydowanie największe wydatki deklarują w tym roku Brytyjczycy, którzy na prezenty, artykuły spożywcze i spotkania towarzyskie chcą wydać średnio 884 euro. Za nimi uplasowali się Holendrzy ze średnim budżetem w wysokości 617 euro i Francuzi z kwotą 577 euro. Po przeciwnej stronie skali wydatków znaleźli się Rosjanie, którzy zadeklarowali, że w tym roku nie wydadzą na święta więcej niż średnio 217 euro. W powyższym zestawieniu Polacy, z planowanym budżetem 302 euro, plasują się na trzecim miejscu od końca” – mówi Magdalena Jończak, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte.
W tym roku Polacy na prezenty przeznaczą ok. 44 proc. swojego bożonarodzeniowego budżetu i prawie tyle samo na jedzenie. Na spotkania towarzyskie planują natomiast wydać 12 proc. środków.
Podobnie jak w ubiegłym roku mieszkańcy Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Danii pozytywnie oceniają obecną sytuację gospodarczą w swoich krajach. W obecnej edycji badania do tego grona dołączyli również Holendrzy i Słoweńcy. „Optymizm Polaków dotyczący sytuacji gospodarczej jest bardziej zauważalny niż rok wcześniej, za to tendencję zniżkową można zaobserwować w Grecji, Rosji i RPA, gdzie nastroje konsumentów pogorszyły się” – mówi Grzegorz Sencio, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.
Więcej racjonalności, mniej impulsywności
Prawie jedna czwarta Polaków lepiej ocenia swoją sytuację finansową w porównaniu do ubiegłego roku. Zdaniem 41 proc. respondentów nie zmieniła się ona, a według 36 proc. uległa pogorszeniu. W ocenie swoich przyszłych możliwości finansowych Polacy są bardziej optymistyczni – 22 proc. wierzy, że w 2016 roku będzie mieć więcej pieniędzy niż obecnie, a 32 proc. twierdzi, że ich sytuacja finansowa się nie zmieni. Jak pokazują historyczne wyniki badania, początkowy optymizm Polaków dotyczący przyszłości nie przekłada się na rzeczywistość. W 2014 roku, jedynie 17 proc. konsumentów deklarowało, że w 2015 roku ich sytuacja finansowa się pogorszy, tymczasem okazało się, że pogorszyła się w odczuciu 36 proc. z nich.
Świąteczne wydatki Polaków będą w tym roku lepiej zaplanowane, gdyż 43 proc. respondentów w większym stopniu niż podczas ubiegłorocznej Gwiazdki zamierza zarządzać świątecznymi wydatkami, planując wcześniej budżet. Racjonalność Polaków jest jeszcze bardziej widoczna, gdy te wyniki porówna się z badaniami pozostałych Europejczyków, pośród których takiej odpowiedzi udzieliło jedynie 22 proc. osób. Niemal tyle samo Polaków (42 proc.) zamierza w większym stopniu niż podczas ubiegłorocznych świątecznych zakupów wykorzystać gromadzone przez cały rok oszczędności, podczas gdy średnia dla całej Europy wynosi 14 proc. Z kolei 34 proc. Polaków, czyli niemal dwa razy więcej niż w pozostałych badanych krajach, w mniejszym stopniu ma zamiar robić zakupy pod wpływem impulsu.
Charakter kupowanych prezentów również ma znaczenie – 27 proc. polskich konsumentów planuje w tym roku kupić więcej praktycznych upominków niż w roku ubiegłym. W 2015 roku cena stała się istotnym czynnikiem branym pod uwagę przez Polaków przy planowaniu świątecznych zakupów: 23 proc. konsumentów planuje częściej niż w zeszłym roku wybierać tańsze prezenty i robić zakupy w tańszych sklepach, a 35 proc. szukać podarków dla najbliższych na wyprzedażach. W większym stopniu 38 proc. z nas chce podczas zakupów wykorzystać punkty lojalnościowe, a 36 proc. vouchery i karty prezentowe.
W Polsce książki, w Europie gotówka
Połowę budżetu przeznaczonego na prezenty wydajemy na upominki dla swoich dzieci i partnera. A jaki prezent chcielibyśmy zobaczyć pod choinką? Podobnie jak rok temu w Polsce wygrywają książki, które wybrało aż 46 proc. respondentów (o 4 p.p. więcej niż w 2014 roku). Wyprzedziły one gotówkę (38 proc.). Na trzecim miejscu tradycyjnie znajdują się kosmetyki i perfumy (32 proc.). W pozostałych badanych krajach europejskich najbardziej pożądanym prezentem są pieniądze (9 z 13 krajów; Holandia nie zadawała tego pytania w swojej ankiecie). Drugim najbardziej oczekiwanym prezentem są książki (w 4 z 13 krajów: Wielka Brytanii, Włoszech, Danii oraz Polsce). W Europie pierwsza piątka nie zmieniła się od ubiegłego roku i obejmuje: pieniądze (45 proc.), książki (39 proc.), podróże (32 proc.), ubrania (31 proc.) oraz kosmetyki (26 proc.).
A jakimi prezentami zamierzamy obdarować naszych najbliższych? Pod tym względem w Polsce także wygrywają książki (44 proc.), które wyprzedziły kosmetyki i perfumy (35 proc.) oraz słodycze (28 proc.). „Gotówka awansowała o jedną pozycję i znalazła się na 7. miejscu najczęściej oferowanych prezentów w naszym kraju. To niska pozycja biorąc pod uwagę, że jest ona jednym z najbardziej wyczekiwanych przez nas podarunków. Stwarza to paradoksalną sytuację, w której respondenci chcą sami decydować o tym, jakie prezenty dostaną pod choinkę, nie dając jednocześnie innym pieniędzy na gwiazdkę” – wyjaśnia Grzegorz Sencio. Tradycyjnie wybierając prezenty dla dzieci, myślimy przede wszystkim o ich kreatywności i rozwoju intelektualnym. Jednak w tym roku zaszły pewne zmiany na liście upominków, którymi chcemy obdarować najmłodszych. Dotychczasowy lider, czyli zabawki naukowe, w tym gry edukacyjne, spadły na szóste miejsce. Podczas tegorocznych świąt największą popularnością cieszyć się będą zabawki konstrukcyjne (klocki), na które wskazało 20 proc. respondentów. Niewiele mniej, bo 19 proc., zyskały książki oraz lalki i zabawki pluszowe (18 proc.).
Jak pokazuje badanie większość respondentów nie zostawia wyboru odpowiednich upominków na ostatnią chwilę. „W tym roku 22 proc. badanych deklaruje, że prezenty kupi już w listopadzie, a 43 proc. wybiera się na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Jednak wciąż aż jedna trzecia zwleka z nimi do ostatnich dni przed świętami. Pamiętajmy jednak, że są to wstępne deklaracje i nasze chęci. Rzeczywiste zachowania Polaków, ze względu na natłok obowiązków i przygotowań świątecznych, mogą okazać się zgoła inne” – mówi Magdalena Jończak.
Prezenty w galeriach handlowych, żywność w dyskontach
W poszukiwaniu prezentów Polacy coraz częściej zdają się na sklepy internetowe. W tym roku około 92 proc. respondentów zadeklarowało, że skorzysta z nich w celu poszukiwania i/ lub porównywania produktów. Konsumenci doceniają również możliwości jakie dają wyszukiwarki i porównywarki cenowe. Wskazało na nie odpowiednio 94 i 92 proc. respondentów. Coraz większą popularnością w wyszukiwaniu atrakcyjnych ofert cieszą się również media społecznościowe (53 proc.). Według polskich konsumentów, e-commerce zapewnia największy dostęp do opinii innych kupujących na temat poszczególnych produktów, możliwość porównywania cen i artykułów, dostawy zakupionego towaru do domu oraz brak ograniczeń czasowych, jeśli chodzi o moment robienia zakupów.
Za sklepami tradycyjnymi w największym stopniu przemawiają możliwość otrzymania produktu zaraz po dokonaniu zakupu, kompetencje sprzedawców oraz możliwość uzyskania profesjonalnej porady, ochrona danych osobowych (nazwisko, nr pesel itp.), a także opcja wymiany lub zwrotu zakupionego towaru oraz obsługa posprzedażowa. Gdy decydujemy się na zakup prezentów w tradycyjnych sklepach, najczęściej są to galerie handlowe (29 proc.) oraz supermarkety i hipermarkety (24 proc.). W Europie wygrywają natomiast specjalistyczne sieci sklepów (31 proc.) oraz hiper- i supermarkety (27 proc.).
Badanie Deloitte pokazało, że Polska jest nadal jedynym krajem, w którym konsumenci przed świętami zamierzają robić zakupy spożywcze przede wszystkim w sklepach dyskontowych. Choć należy zaznaczyć, że w ubiegłym roku na dyskonty wskazało 63 proc. badanych, to w tym roku mniej, bo 60 proc. Pomimo dużej popularności, jaką w Polsce cieszą się sklepy internetowe, Polacy wciąż nie są przekonani do robienia w nich zakupów spożywczych. Na ten kanał wskazało jedynie 11 proc. badanych, o 4 p.p. mniej niż rok wcześniej.
Zarówno w Polsce, jak i pozostałych badanych krajach europejskich konsumenci oczekują od sprzedawców kompetencji. Zdaniem 60 proc. polskich respondentów (62 proc. Europejczyków), sprzedawcy powinni posiadać wiedzę na temat produktów oferowanych w sklepie. W następnej kolejności Polacy oczekują, że sprzedawca będzie pomocny w procesie dokonywania zakupów i płatności, natomiast ogół badanych Europejczyków stawia na przyjazne przywitanie/ przyjęcie klienta w sklepie.
Poznaliśmy pierwsze projekty rządu. Ma zostać obniżony wiek emerytalny, wzrosnąć kwota wolna od podatku i pojawić się 500 zł na drugie i kolejne dziecko. Zapłacą za to niby supermarkety i banki, czyli tak naprawdę my sami. W mediach branżowych trwają spekulacje na temat wpływu zamachów w Paryżu na luzowanie polityki monetarnej przez EBC.
Potwierdzono główne plany rządu na pierwsze 100 dni funkcjonowania. Jest wśród nich niestety zatrzęsienie rzeczy potencjalnie podnoszących deficyt budżetowy. Zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 8 tysięcy złotych to istotny spadek wpływów budżetowych, gdyż niemal każdy Polak rozliczający się z PIT skorzysta na tej zmianie. Obniżenie wieku emerytalnego nie jest aż tak groźne, gdyż mamy system kapitałowy, aczkolwiek im krócej będziemy płacić składki a dłużej żyć na emeryturze tym będzie ona niższa. Nie trudno wyobrazić sobie programy dopłat do emerytur minimalnych. Ostatni z flagowych projektów to 500 zł na drugie i kolejne dziecko. Koszt tego projektu szacowany jest na 15-16 mld zł. Finansować te zmiany ma podatek od supermarketów i bankowy. Jeżeli którejkolwiek z branż uda się zablokować wprowadzenie przepisów lub obejść ich płacenie możemy spodziewać się eksplozji deficytu budżetowego. Już teraz nowy minister przyznaje, że pomimo tych podatków deficyt będzie rósł. Obecnie rynki patrzą z pewną rezerwą na politykę gospodarczą nowego rządu. Jeżeli te plany się udadzą spowoduje to umocnienie złotego, gdyż inwestorzy przestaną asekuracyjnie patrzeć na perspektywy Polski. Z drugiej strony wzrost deficytu wywołany nadmiernym rozdawnictwem spowoduje osłabianie się złotego.
Czy będą jakieś efekty gospodarcze zamachów w Paryżu? Wśród analityków coraz popularniejsza wydaje się koncepcja poluzowania polityki monetarnej przez EBC. W wyniku zagrożenia, a tak czują się po atakach, społeczeństwa oczekują działania od swoich liderów. Powodem dla takiej decyzji może być spowolnienie gospodarcze. O ile już teraz Europa miała problemy to wątpliwe by te zamachy zachęciły obywateli do zwiększenia konsumpcji. Stan zagrożenia sprzyja raczej oszczędzaniu. Gdyby faktycznie doszło do zwiększenia skali luzowania ilościowego można spodziewać się kolejnego umocnienia dolara wobec euro. W efekcie oglądalibyśmy dolara po 4 zł i powyżej.
Wczorajsze dane makroekonomiczne nie zachwiały rynkami. Inflacja konsumencka w strefie euro pokryła się z oczekiwaniami. Tak samo inflacja bazowa w Polsce zgodnie z oczekiwaniami wyniosła 0,3%. Gorzej od oczekiwań wypadł tylko indeks NY Empire State, aczkolwiek rynek już wtedy był w silnym trendzie umacniającym dolara wobec euro więc dane te nie były w stanie tego zmienić.
Dzisiaj warto jeszcze zwrócić uwagę na:
10:30 – Wielka Brytania – inflacja producencka,
14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – inflacja konsumencka.
EUR/PLN
Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 17.08.2015 do 17.11.2015
Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2500, kurs dotarł do 4,2950 i zawrócił. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest wspomniany poziom 4,2950 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2100 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.
CHF/PLN
Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 17.08.2015 do 17.11.2015
Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebiciu poprzednich oporów kolejnym istotnym poziomem są okolice 3,9650 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9050.
USD/PLN
Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 17.08.2015 do 17.11.2015
Kurs USD/PLN w połowie października wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 3,9800. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9250.
GBP/PLN
Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 17.08.2015 do 17.11.2015
Kurs GBP/PLN od połowy października porusza się w silnym trendzie wzrostowym. Najbliższym oporem dla ruchu w górę są obecnie maksima lokalne na 6,0500. W przypadku spadków ważnym wsparciem są okolice 5,9200 gdzie kilkukrotnie kurs już odbijał się w górę.
Co drugi kierowca w Polsce przynajmniej raz w życiu uczestniczył w kolizji drogowej z winy innej osoby, a dla co trzeciego z nich uciążliwa była konieczność kontaktu z towarzystwem ubezpieczeniowym sprawcy – wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Gothaer TU S.A. Odpowiedzią na wskazane przez kierowców trudności jest model Bezpośredniej Likwidacji Szkód, który w Gothaer obejmuje wszystkich klientów.
– Dzięki BLS, zakład ubezpieczeniowy, który należy do porozumienia PIU, a dodatkowo, tak jak Gothaer, oferuje własny model BLS, każdorazowo zajmie się procesem likwidacji szkody. To znaczy, że przejmie wszystkie formalności, bez względu na to, w jakiej firmie miał wykupione ubezpieczenie sprawca. Takiego rozwiązania oczekują właściciele aut. Potwierdzają to wyniki zleconego przez nas badania. Od momentu wprowadzenia przez nas Bezpośredniej Likwidacji Szkód obserwujemy stały wzrost zainteresowania tym modelem i odnotowujemy wzrost udziału szkód likwidowanych w ramach BLS w ich ogólnej liczbie. Tylko w październiku było to ponad 200 szkód, co stanowi około 12 proc. szkód z ogółu prowadzonych spraw. Jesteśmy przekonani, że ten odsetek będzie w kolejnych miesiącach coraz wyższy – mówi Adam Sasin, Dyrektor Biura Likwidacji Szkód w Gothaer TU S.A.
Formalności, niepewność i obcy ubezpieczyciel zmorą kierowców
Jak wynika z badania opinii przeprowadzonego na zlecenie Gothaer, jeden na dwóch polskich kierowców miał choć raz w życiu stłuczkę drogową nie ze swojej winy. Co ciekawe, w takiej sytuacji znalazło się mniej kobiet (45 proc.) niż mężczyzn (57 proc.). Respondenci badania zapytani o największe problemy, z którymi mieli do czynienia podczas likwidacji szkody komunikacyjnej z ubezpieczenia OC, wskazali na niepewność dotyczącą wypłaty odszkodowania (43 proc.) oraz dużą liczbę formalności (42 proc.). Co trzeci kierowca odpowiedział, że najbardziej uciążliwa dla niego była konieczność kontaktowania się z ubezpieczycielem sprawcy (36 proc.). Dodatkowo, aż 26 proc. respondentów wskazało, że w czasie stłuczki, w której uczestniczyli nie ze swojej winy, ubezpieczyciel sprawcy nie udzielił im odpowiedniej pomocy informacyjnej na temat procesu likwidowania szkody.
– BLS znacząco poprawia komfort poszkodowanego w zdarzeniu drogowym. Przede wszystkim zgłasza on szkodę swojemu ubezpieczycielowi, z którym łatwiej mu rozmawiać, jest jego klientem i zna dostępne kanały komunikacji. Ubezpieczyciel natomiast znając historię klienta, sprawniej udzieli mu pomocy i koniecznych w danym momencie informacji i wskazówek. Mamy nadzieję, że BLS skłoni właścicieli aut do podejmowania bardziej świadomych decyzji w zakresie wyboru polisy OC, większą uwagę zwracając na jakość. Zgodnie z zasadą „pomyśl wcześniej” najlepiej wybrać tego ubezpieczyciela, który oferuje wysoką jakość usług, bo to będzie kluczowe w momencie kolizji – mówi Marek Dmytryk, zastępca dyrektora biura ubezpieczeń detalicznych w Gothaer TU S.A.
Kiedy stłuczka podlega pod BLS
W ramach BLS można zlikwidować szkody, która spełniają jednocześnie kilka kryteriów. Brak choćby jednego z nich, uniemożliwia skorzystanie z bezpośredniej likwidacji szkód. Po pierwsze, w zderzeniu muszą uczestniczyć 2 pojazdy, nie mniej i nie więcej. Po drugie, nikt nie może zostać ranny. Po trzecie, kolizja samochodów miała miejsce w Polsce, a uczestnicy zdarzenia posiadają ubezpieczenie OC krajowe. Po czwarte, szkoda nie została zgłoszona w towarzystwie ubezpieczeń sprawcy zdarzenia. BLS dotyczy wyłącznie szkód zaistniałych w pojeździe i w mieniu w nim się znajdującym pod warunkiem, że stanowi ono własność poszkodowanego. Nie ma możliwości dochodzenia zadośćuczynienia za szkody osobowe.
Kiedy klient Gothaer może skorzystać z BLS
Co ważne, każdy klient Gothaer, niezależnie od tego, w jakim zakładzie ubezpieczeń posiadał OC sprawca kolizji, spełniając powyższe kryteria może skorzystać z usługi BLS.
– Nasza firma zdecydowała o połączeniu dwóch modeli funkcjonowania BLS – działającego w ramach porozumienia PIU oraz modelu cesji, co pozwoli nam uniknąć sytuacji, w której odeślemy naszego Klienta do towarzystwa ubezpieczeniowego sprawcy kolizji, bo jego zakład ubezpieczeniowy nie przystąpił do porozumienia PIU i nie oferuje BLS. W ten sposób każdy ubezpieczony w Gothaer może być spokojny, że w sytuacji wystąpienia nieprzyjemnego zdarzenia na drodze z winy innego kierowcy, to my, a nie inny zakład ubezpieczeniowy, zajmiemy się wszystkimi formalnościami związanymi z likwidacją szkody – podkreśla Anna Włodarczyk-Moczkowska, prezes Zarządu Gothaer TU S.A.
Już ponad 46% Polaków nie reguluje w terminie swoich zobowiązań, przez co łącznie zalegają oni z rachunkami i ratami kredytów na sumę 40 miliardów złotych. Kim jest zadłużony Polak oraz jak najlepiej poradzić sobie z pętlą zadłużenia?
17 listopada co rok obchodzony jest w Polsce Ogólnopolski Dzień bez Długów, jednak nie dla wszystkich jest to data do świętowania. Jak wynika z ostatnich badań TNS Polska dla Krajowego Rejestru Długów już 46% Polaków nie reguluje terminowo swoich zobowiązań. Zadłużenie Polaków to już ponad 40 miliardów złotych, z czego rekordzista jest zadłużony na kwotę 117 mln zł.
Portret dłużnika
Przyjmując typologię Krajowego Rejestru Długów, dłużników można podzielić na pięć kategorii: odpowiedzialnych, zadłużających się, luzaków, wolnych ptaków oraz zamożnych. Nazwy tych grup nawiązują do cechy najlepiej reprezentującej podejście tych osób do finansów. Pierwszy typ to ludzie regularnie spłacający długi, których obecnie w Polsce jest 29%. Kolejne miejsca na podium to ci zadłużający się (21%) oraz luzacy (20%). Osoby te są najbardziej narażone na pułapki finansowe, bowiem zapominają o regularnym spłacaniu swoich zobowiązań lub też uznają je za coś normalnego. Z kolei dwa ostatnie typy dłużników – zamożni i wolne ptaki – charakteryzują się dobrą sytuacją finansową. Dla tych pierwszych jedynym zadłużeniem jest kredyt hipotecznych, który co miesiąc muszą spłacać. W przypadku wolnych ptaków nie są oni w stanie określić własnych zarobków ani wydatków.
Skąd te długi?
Według raportu Biura Informacji Gospodarczej długi Polaków w połowie tego roku wynosiły już 40 miliardów złotych. Najczęściej wśród dłużników są polskie rodziny, których średnia wartość jednego niezapłaconego zobowiązania wynosi 3435 zł (dane TNS Polska). Polacy, jak sami przyznają, nie są w stanie regulować w terminie swoich zobowiązań (4%), część robi to od czasu do czasu (18%), a 24% sporadycznie. Pocieszające jest to, że jednak ponad połowa Polaków stara się swoje zobowiązania regulować w terminie (52%). Przyczynami tych zobowiązań są najczęściej niewystarczające dochody oraz nie przykładanie wagi do spłacenia należności w terminie.
Wg Krajowego Rejestru Długów największym kosztem dla Polaków jest czynsz, który dla 57% gospodarstw domowych stanowi średnio kwotę 464 zł. Do tego dochodzą rachunki za energię cieplną, a także w przypadku co trzeciego Polaka raty pożyczek i kredytów gotówkowych. Dodatkowo 14% Polaków ma do zapłacenia jeszcze ratę kredytu hipotecznego w kwocie najczęściej 1156 zł.
Pętla zadłużenia – co robić?
Nadmierne zadłużenie Polaków sprawia, że zaczynamy pracować wyłącznie po to, by spłacać zaciągnięte wcześniej zobowiązania. Co robić, gdy już znajdziemy się w takiej sytuacji? – Produkty kredytowe powstały z myślą o ułatwianiu życia klientom poprzez udostępnianie im finansowania zakupu różnych dóbr czy usług. Trzeba jednak pamiętać, że zaciągane w zbyt dużej ilości wyrządzają więcej szkody niż pożytku. – mówi Jacek Kasperczyk, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl. Przedstawia on kilka sposób na to, by wyjść z tzw. pętli zadłużenia.
Stop z długami
Pierwszym i najważniejszym krokiem do uregulowania swojej sytuacji kredytowej jest całkowite zaprzestanie zaciągania nowych zobowiązań. Choć brzmi to lakonicznie, to należy pamiętać, że nie uda nam się zapanować nad zadłużeniem jeśli do swojego budżetu domowego będziemy dokładać coraz to nowe zobowiązania.
Trzeba mieć plan, czyli akcja „inwentaryzacja”
Drugim zadaniem, stawianym przed zadłużoną osobą, jest sporządzenie dokładnej listy posiadanych zobowiązań. I nie chodzi tu tylko o wypisanie wysokości samych rat kredytowych, ale także o pełne informacje na temat kwoty aktualnego zadłużenia oraz pozostałego okresu do spłaty. Takie informacje uda się uzyskać dzwoniąc na infolinię bankową lub z harmonogramu spłaty będącego nieodłączną częścią umowy kredytowej. Istotną kwestią jest to, by podczas tworzenia listy wypisać wszystkie posiadane przez nas zobowiązania, czyli oprócz zwykłych kredytów bankowych powinniśmy dodać także limity odnawialne, dług na kartach kredytowych, a nawet szybkie pożyczki.
Harmonogram wyjścia z zadłużenia
Kolejnym etapem pozbywania się długu jest sama spłata posiadanych zobowiązań. Ale trzeba zaznaczyć, że owa operacja nie może być przeprowadzana tak jak dotychczas, tylko musi ona zostać odpowiednio zaplanowana. Jedną z głównych zasad efektywnego wychodzenia z pętli zadłużenia jest spłacanie swoich zobowiązań w odpowiedniej kolejności. Na pierwszy ogień powinny pójść tzw. szybkie pożyczki. Produkty te nie dość, że są jednymi z najdroższych na rynku to właśnie je najłatwiej spłacić (udzielane na krótki okres). Po pozbyciu się wszystkich chwilówek należy przejść do spłacania tradycyjnych zobowiązań gotówkowych lub ratalnych. Ważne jest, aby w pierwszej kolejności spłacać kredyty z najkrótszym okresem spłaty. Dzięki temu, po ich całkowitym uregulowaniu w naszych budżetach domowych szybko powstanie nadwyżka, którą będzie można przeznaczyć na spłatę, a nawet nadpłatę kolejnego kredytu itd. Następne w kolejce, po zwykłych „gotówkach”, czekają wszystkie karty kredytowe oraz limity odnawialne. Tego typu długi będzie można pokonać dopiero wtedy, gdy w naszych domowych finansach powstanie nadwyżka, którą zaoszczędziliśmy z braku konieczności spłat chwilówek i pożyczek gotówkowych (spłacone w pierwszej kolejności).
Skąd wziąć pieniądze?
Opisany plan pozbywania się zadłużenia może być trudny do zrealizowania. Problemem w pierwszej fazie naszej walki z zadłużeniem może być brak wystarczającej ilości pieniędzy. Na szczęście trudność tą można w łatwy sposób pokonać. Po pierwsze, osoba która jest mocno zdeterminowana do pozbycia się długów, może znaleźć dodatkową pracę i w ten sposób na stałe zwiększyć swoje dochody. Po drugie, dodatkowy zastrzyk gotówki można uzyskać wyprzedając rzeczy, z których aktywnie nie korzystamy. Mogą to być ubrania, książki, a nawet rower treningowy stojący za szafą. Nie ma znaczenia co sprzedamy, ważne jest to, by pozbyć się wyłącznie aktywów, z których obecnie nie korzystamy.
Kredyty zaciąga się wyjątkowo szybko, ale ich spłata trwa bardzo długo. Pozbywanie się długów to trudne i bardzo żmudne zadanie. Co więcej, bez przygotowania sobie odpowiedniej strategii cały nasz wysiłek może okazać się nieskuteczny i prędzej doprowadzi do wybuchu frustracji niż do osiągnięcia zamierzonego efektu. Dlatego wygrać ze swoim zadłużeniem mogą wyłącznie osoby, którym naprawdę na tym zależy.
W crossowej kampanii promocyjnej obsługiwanej przez lidera płatności internetowych Pay U przygotowanej przez Visa, home.pl, Mall.pl, Pyszne.pl i Showroom.pl czeka szereg bonusów.
Dla obsługiwanych przez Pay U detalistów, którzy online dokonywać będą płatności kartami Visa przygotowane zostały specjalne oferty w ramach kampanii zachęcającej do płacenia kartą za zakupy dokonywane w internecie. Akcja przypominać ma, że płacić online można nie tylko kartą kredytową, ale również kartą debetową wydaną do rachunku bankowego.
Jak mówi Sylwia Bilska, członek Zarządu PayU S. A.: „Cel kampanii (..) jest zbieżny z misją, którą staramy się realizować jako dostawca płatności online, oferując użytkownikom szybkie, proste i wygodne usługi, takie jak płatności jednym kliknięciem, czy też płatności cykliczne. Jesteśmy przekonani, że atrakcyjne oferty, z których można skorzystać dzięki płatności kartą Visa i PayU, przekonają internautów do korzystania z tej metody płatności.”
Co czeka na internetowych kupujących? Home.pl oferuje użytkownikom możliwość zamówienia usług ClickShop Premium lub homebiuro Premium i korzystanie z jednej z nich przez okres 12 miesięcy w cenie 1 grosza. Z kolei klienci, którzy dokonają zakupów za min. 300 zł w internetowej galerii handlowej Mall.pl lub na platformie skupiającej niezależne marki i projektantów mody Showroom.pl otrzymają kupon rabatowy w wysokości 100 zł na kolejne zakupy. W serwisie Pyszne.pl, za pośrednictwem którego można zamawiać jedzenie z ponad 4 tys. restauracji, każda płatność kartą Visa za min. 30 zł nagrodzona zostanie kuponem na kolejne zamówienie o wartości 25 zł.
Promocji towarzyszy ogólnopolska kampania reklamowa, która obejmuje emisję 15-sekundowego spotu w takich stacjach telewizyjnych jak: Discovery Channel, MTV, Polsat, TVN Turbo, czy TVP. Spot wyświetlany jest również w internecie, m.in. w serwisach Gazeta.pl czy YouTube.com. O promocji aktywnie informują swoich klientów także sami detaliści.
Powszechnie wiadomo, że wirus grypy przenosi się poprzez bezpośredni kontakt oraz drogą kropelkową. Jednak grypą możemy się zarazić również w supermarkecie lub windzie, bo wirusowi wystarczy metr żeby przenieść się na kolejną osobę.
– Grypa jest chorobą wirusową, która jest bardzo zaraźliwa. Grypa przenosi się nie tylko przez kontakt bezpośredni, czyli na przykład witanie się, pocałunki, bliski kontakt z osobą zarażoną, ale również drogą kropelkową. Jak ktoś kicha, kaszle, a nawet głośno mówi to z jego dróg oddechowych wydostają się takie mikroskopijne kropelki, które zawierają również wirusa grypy. Kropelki docierają na odległość około jednego metra – mówi newsrm.tv dr hab. n. med. Ernest Kuchar, Klinika Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym, Warszawski Uniwersytet Medyczny.
Oznacza to, że w miejscach, w których na niewielkiej powierzchni zgromadzona jest duża liczba ludzi – takich, jak windy, centra handlowe, poczekalnie, dworce lotnicze i kolejowe – jesteśmy szczególnie narażeni na zarażenie grypą. Ekspert podkreśla, że najskuteczniejszą metodą zmniejszenia ryzyka zarażenia jest szczepienie. Równie istotne jest unikanie kontaktu z chorymi oraz regularne mycie rąk, gdyż na co dzień dotykamy wielu przedmiotów, z którymi styczność mogły mieć wcześniej osoby zarażone wirusem grypy.
Kolejną rzeczą, której warto byłoby się nauczyć jest unikanie dotykania błon śluzowych rękoma. Rozumiem przez to, że wirus grypy wnika do organizmu przez błony śluzowe, czyli przez spojówkę czy mówiąc krótko przez oko, przez błony śluzowe nosa i jamy ustnej. Zdrowa skóra chroni nas przed zakażeniem, ale jeżeli dotykamy klamek, dotykamy guzików, a później na przykład coś nas zaswędzi i drapiemy się po nosie, drapiemy się po oku, no to nieświadomie przenosimy wirusa i możemy się tą drogą zarazić – przestrzega Ernest Kuchar.
Z inicjatywy ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy rok 2015 ogłoszony został rokiem walki z powikłaniami pogrypowymi..
Wyniki po stronie popytu i podaży na rynku powierzchni magazynowych pokazują, że 2015 może być kolejnym rekordowym rokiem. Popyt przekroczył 540 000 mkw., z czego 50% stanowiły nowe umowy najmu i ekspansje. Od lipca do września br. podaż wzrosła o 380 000 mkw., z czego najwięcej w regionie Wrocławia i Górnego Śląska. W budowie jest kolejne 600 000 mkw., w tym ponad 150 000 mkw. w regionie Warszawy. W trakcie negocjacji znajduje się kilka dużych projektów, które powinny zamknąć się w ostatnim kwartale, który z reguły jest najlepszym okresem pod względem popytu w ciągu roku.
Popyt
Popyt w 3 kw. osiągnął poziom 540 000 mkw. z czego najwięcej w okolicach Warszawy: ponad 180 000 mkw. i na Górnym Śląsku: 100 000 mkw. W porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku wynik ten jest o 13% wyższy. Najwięcej nowych umów najmu wraz z rozszerzeniami zostało podpisanych w okolicach Warszawy: 98 000 mkw. W strukturze popytu nie nastąpiły znaczące zmiany; nadal dominują firmy logistyczne (30%), następnie sieci handlowe (20%) i lekka produkcja (13%).
Wśród największych nowych kontraktów możemy wymienić projekty BTS Sonoco w ramach Panattoni Park Stryków II (26 600 mkw.), BTS Bombardier we Wrocławiu (19 400 mkw.), który również realizowany jest przez Panattoni, czy ekspansję Euro-net w Prologis Park Janki o blisko 15 000 mkw.
Od początku roku najemcy podpisali nowe umowy najmu na ponad 1,074 mln mkw., co najlepiej świadczy o dynamice sektora magazynowego w Polsce. Wśród nowych umów najmu dominują kontrakty związane z potrzebą powiększenia powierzchni lub zmiany na bardziej nowoczesny magazyn w celu optymalizacji procesów logistycznych i produkcyjnych – komentuje Renata Osiecka, Partner Zarządzająca AXI IMMO. W strukturze nowego popytu widać również coraz większy udział średniej wielkości polskich firm, które w wyniku nowych zamówień decydują się na przeprowadzki lub rozszerzenia zajmowanej powierzchni – dodała Renata Osiecka, Partner Zarządzająca AXI IMMO.
Podaż
W 3 kw. br. deweloperzy oddali do użytku 390 000 mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej; jest to o 20% mniej w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego, ale należy zaznaczyć, że we wrześniu 2014 r. ponad połowę nowej podaży stanowiły dwa projekty dla firmy Amazon. Aktualnie rozkład nowej podaży jest bardziej proporcjonalny. Najwięcej nowych powierzchni magazynowych zostało ukończonych we Wrocławiu (109 000 mkw) w ramach czterech inwestycji i na Górnym Śląsku (61 000 mkw.) w ramach 2 projektów. Blisko 80 000 mkw. to podaż na mniejszych rynkach, takich jak Rzeszów, Lublin i Szczecin.
Aktywność deweloperska pozostaje wysoka. Aktualnie w budowie jest ponad 600 000 mkw., z czego 42% to inwestycje spekulacyjne lub częściowo spekulacyjne. Najwięcej nowych projektów jest realizowana w okolicach Warszawy: 155 000 mkw., następnie na Górnym Śląsku: 98 000 mkw. Warto też zaznaczyć obecność deweloperów na mniejszych rynkach, gdzie realizują inwestycje częściowo spekulacyjne. Nowe projekty są uruchamiane w Szczecinie, Bydgoszczy czy Lublinie.
Deweloperzy zachęceni wysoką aktywnością najemców i niską dostępnością powierzchni w wybranych regionach coraz odważniej realizują kolejne inwestycje. Warto zwrócić uwagę na fakt, że najwięksi gracze rynkowi powrócili do realizacji inwestycji, również tych spekulacyjnych, w rejonie Warszawy. Park magazynowe są w trakcie realizacji w nowych lokalizacjach, takich jak: Grodzisk Maz. czy Raszyn. Ponad 25% powierzchni będącej w budowie w okolicach Warszawy to projekty spekulacyjne – dodała Renata Osiecka, Partner Zarządzająca AXI IMMO.
Wśród największych inwestycji oddanych w tym kwartale możemy wymienić: II etap Panattoni Park Wrocław III (50 700 mkw.), BTS dla GE w Bielsko-Białej (45 000 mkw.) czy Goodman Wrocław IV Logistics Centre (39 500 mkw.)
Poziom pustostanów
Na koniec III kw. 2015 r. współczynnik powierzchni niewynajętej wyniósł 5,3%. Jest to wzrost o 0,3% względem II kw. br. We wszystkich regionach dostępność powierzchni jest poniżej 10%. Podobnie jak w II kw. najwięcej wolnych modułów pozostaje Warszawie (9,8%) oraz okolicach (8,5%), następnie we Wrocławiu (7,2%) w wyniku oddania do użytku blisko 30 000 mkw. bez zabezpieczonych umów najmu.
Największe problemy z dostępnością powierzchni od zaraz występują w Poznaniu i Polsce Centralnej, gdzie współczynnik powierzchni niewynajętej wynosi 3%. W I kw. przyszłego roku sytuacja powinna się poprawić w regionie Poznania; w przypadku Łodzi niska dostępność może utrzymać się na tym samym poziomie w perspektywie najbliższych 6-7 miesięcy.
Czynsze
Pomimo niskiego poziomu pustostanów obserwujemy tendencję spadku czynszów efektywnych przy nowych, uruchamianych inwestycjach na Górnym Śląsku, w regionie Poznania i Warszawy. Ponadto coraz bardziej pogłębia się różnica pomiędzy oferowanymi stawkami czynszów bazowych i efektywnych. Stabilne stawki utrzymują się w istniejących projektach.
Prognozy
Aktualnie na rynku duża liczba projektów jest w fazie zaawansowanych negocjacji, co pozwala stawiać optymistyczne prognozy na kolejne miesiące. Siłą napędową po stronie popytu będą ekspansje i relokacje najemców, związane z potrzebą powiększenia zajmowanej powierzchni magazynowej i produkcyjnej oraz nowe inwestycje bezpośrednie firm krajowych i zagranicznych.
Po stronie podaży będziemy obserwować rozwój nowych lokalizacji wzdłuż kolejnych węzłów autostradowych i dróg ekspresowych, jak ma to miejsce w Warszawie (Grodzisk Maz.), w Poznaniu (Wysogotowo) czy Wrocławiu (północno-zachodnia część miasta).