Na spłatę długów w terminie nie zawsze wpływa zasobność portfela. Często decydują o tym cechy charakteru i podejście do życia

CEO Magazyn Polska

Długi częściej wynikają nie z zasobności portfela, ale z cech charakteru, wyznawanych wartości czy podejścia do życia. Z badania „Portret zadłużonych Polaków” Grupy KRUK i Domu Badawczego Maison wynika, że największą grupę wierzycieli stanowią Zapominalscy. To grono osób, które po prostu zapomniało w terminie spłacić należność. Najmniejszą grupę, ale również najmniej rzetelną, stanowią Unikający, czyli osoby, które często nie czują potrzeby spłaty swoich zobowiązań.

Przyczyn zadłużenia może być wiele, przede wszystkim są to sytuacje losowe, np. długotrwała choroba, utrata pracy czy powiększenie rodziny. Co może się wydawać zaskakujące, nie zawsze wpływa na to jednak tylko sytuacja finansowa. Może to być również nasze podejście do finansów, nasze cechy charakteru, a nawet wyznawane wartości – mówi agencji informacyjnej Newseria Karolina Duniec z Grupy KRUK.

Raport „Portret zadłużonych Polaków” Grupy KRUK i Domu Badawczego Maison wyodrębnia pięć charakterystycznych grup osób zadłużonych. Są to Zapominalscy, Zagubieni, Unikający, Zadłużeni dla innych oraz Beztroscy.

Badanie wyodrębniło w miarę zrównoważone grupy. Może są dwie nieco większe (grupa zapominalskich i grupa zadłużonych dla innych), ale nie są to jakieś duże przewagi – wyjaśnia psycholog ekonomiczny prof. Dominika Maison z Domu Badawczego Maison.

Zagubieni to grupa, której sytuacja finansowa jest najgorsza, a wiek osoby zadłużonej jest najwyższy.

Najliczniejsza jest z kolei grupa Zapominalskich, która stanowi 27 proc. ogółu zadłużonych. Do tego grona zaliczają się głównie osoby, które zapomniały o terminowej spłacie należności, mimo to najsumienniej podchodzą do kwestii długów – 93 proc. z nich po kontakcie z firmą obsługującą zadłużenie spłaciło swoje zobowiązania.

Z kolei osoby z grupy Beztroskich wydają pieniądze, których nie mają. Po prostu kupują to, co im się podoba w danej chwili, i nie myślą o konsekwencjach – tłumaczy Karolina Duniec.

Blisko co piąty badany zalicza się właśnie do tej grupy.

Dużą grupę (25 proc.) osób posiadających zaległości w spłacie stanowią Zadłużeni dla innych. Zaliczają się do niej osoby, które zaciągnięte zobowiązania przeznaczają głównie na pomoc bliskim. W tej kategorii przeciętna kwota długu wynosi blisko 36 tys. zł i jest dwukrotnie wyższa niż średnia dla wszystkich zadłużonych.

Najmniej liczną, ale również najsłabiej regulującą swoje długi jest grupa Unikających. Jej przedstawiciele często nie czują się odpowiedzialni za powstanie zobowiązania.

Badanie pokazuje, że osoby z poszczególnych grup mają różne podejście do życia. Zapominalscy częściej uważają, że są kowalami swojego losu, natomiast Zagubieni za swoje niepowodzenia winią raczej los i innych ludzi.

Niezwykle ciekawe w tym badaniu jest to, że wyodrębnione przez nas grupy prawie w ogóle nie różnią się pod względem demograficznym. W niewielkim stopniu różnią się wiekiem, wykształceniem, miejscem zamieszkania. Różnice dotyczą raczej czynników psychologicznych: podejścia do życia, poczucia odpowiedzialności, zasad moralnych czy myślenia o przyszłości – mówi prof. Maison. – Ciekawa różnica demograficzna dotyczy jednak płci. Okazuje się, że wśród Unikających i Beztroskich, których cechuje brak odpowiedzialności, dominują mężczyźni, a nie kobiety.

Eksperci podkreślają, że problemy z terminowym spłacaniem długów często wynikają też z braku odpowiedniej edukacji finansowej. Wprawdzie 90 proc. Polaków stwierdza, że taka wiedza przydaje się w życiu, ale jej poziom w praktyce jest jednak zbyt niski. Dlatego Grupa KRUK współpracuje ze Stowarzyszeniem Krzewienia Edukacji Finansowej, z którym realizuje inicjatywy związane z edukacją finansową w szkołach podstawowych.

Dzień bez Długów, który przypada 17 listopada, to jest przede wszystkim okazja do tego, żeby przyjrzeć się swoim finansom. Jeśli pojawia się jakieś zadłużenie, to jest to możliwość, żeby jak najszybciej je spłacić. Przede wszystkim zachęcamy do tego, żeby skontaktować się z wierzycielem – tłumaczy przedstawicielka Grupy KRUK.

Jak podkreśla, brak reakcji stanowi najgorsze możliwe rozwiązanie – skutkuje bowiem narastaniem długu za sprawą karnych odsetek i w konsekwencji może trafić do sądu i komornika. Poradzenie sobie z długiem powinno wpłynąć na jakość życia. Jak wskazuje badanie Grupy KRUK i Domu Badawczego Maison, średnie zadowolenie z życia osób zadłużonych plasuje się w granicach 61. punktu na skali od 0 do 100. To o ok. 10 punktów mniej w porównaniu z całą populacją dorosłych Polaków.

Rynek apteczny jest bardzo rozdrobniony. Konsolidacja jest konieczna, by sprostać konkurencji

CEO Magazyn Polska

W Polsce działa 14,5 tys. aptek, z czego dwie trzecie to apteki indywidualne. Rynek jest więc bardzo rozdrobniony, co przy dość mocno skonsolidowanym rynku producentów i hurtowników stawia apteki na słabszej pozycji negocjacyjnej. Receptą dla nich może być tworzenie sieci aptecznych oraz współpraca operacyjna, np. przez wspólne magazynowanie czy zakupy leków.

Zdecydowana większość aptek to placówki indywidualne. Sieciowe stanowią ok. 34 proc. rynku. Liczba sieci aptecznych w Polsce to w tej chwili 330 przedsiębiorstw. Są to zwykle małe i średnie firmy. Tylko 11 z nich ma powyżej 50 aptek, a z nich zaledwie trzy mają powyżej 100.

Polski rynek apteczny jest niezwykle rozdrobniony – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. – Największa sieć nieznacznie przekracza 4 proc. udziału rynkowego. Dwie następne, które mają powyżej 100 aptek, są na poziomie 2 proc. rynku, a cała reszta sieci aptecznych na poziomie 1 proc. udziału w rynku.

Jak podkreśla, rozwój sieci postępuje oddolnie – małe apteki indywidualne łączą się bądź kapitałowo, bądź operacyjnie, co wynika głównie z sytuacji rynkowej. Pojedynczym aptekom trudno funkcjonować w relacjach z producentami czy hurtownikami. Te sektory w przeciwieństwie do rynku aptecznego są mocno skonsolidowane.

Cztery największe hurtownie stanowią ok. 80 proc. rynku. Wśród producentów w poszczególnych grupach asortymentowych konsolidacja sięga 20–30 proc. To powoduje nierówność w relacjach handlowych. Do tego doszły jeszcze ograniczenia w marżach, nałożone przez ustawę refundacyjną oraz rosnące wymagania pacjentów.

Od lat mamy do czynienia z dużą presją pacjentów na to, żeby w aptekach były niskie ceny, żeby było przyjemniej i żeby był coraz lepszy poziom obsługi. Pacjenci coraz częściej do apteki przychodzą nie tylko po leki refundowane, kiedy są chorzy, lecz także coraz bardziej traktują ją jako miejsce, gdzie mogą otrzymać poradę, gdzie się dokonuje samoleczenia – zwraca uwagę Marcin Piskorski.

W trudnej sytuacji rynkowej pomaga konsolidacja. Pomaga to wywierać presję na dostawców. Zmniejszyć koszty mogą np. grupowo dokonywane zakupy czy wspólnie prowadzony magazyn apteczny.

W Polsce na 14,5 tys. aptek prawie tysiąc co roku zmienia właściciela. Liczba nowo otwieranych aptek to około 100. Reszta z tego tysiąca to apteki powstające w miejsce tych, które sobie nie poradziły na rynku. To trochę wynika z polskiego ustawodawstwa, ponieważ łatwiej przejąć aptekę istniejącą niż uzyskać koncesję na nowo prowadzoną. To jest rozwiązanie prawne, które powoduje, że nie ma spektakularnych bankructw na tym rynku – wyjaśnia Marcin Piskorski.

Pracownicy bardziej skłonni do zmiany pracy. Trzy czwarte chce jej szukać przez znajomych

CEO Magazyn Polska

Niskie bezrobocie sprawia, że pracownicy czują się pewniej i coraz częściej myślą o zmianie pracy – wynika z „Barometru rynku pracy IV” firmy Work Service. Prawie połowa z nich jest pewna, że nową pracę znajdą w ciągu miesiąca. Trzech na czterech pracowników zamierza jej szukać przez znajomych. Rekrutacje przez rekomendacje planuje też dwie trzecie firm.

To, co zmieniło się na rynku, to metoda szukania pracy. Teraz dominują nie portale internetowe, choć wciąż są obecne na rynku pracy, ale przede wszystkim znajomi. Taką metodę deklaruje 3/4 pracujących Polaków – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju w Work Service.

Z badania „Barometr rynku pracy IV” przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie Work Service wynika, że 72 proc. osób zamierza szukać pracy poprzez znajomych. Wśród osób po 34 roku życia odsetek ten wzrasta do 82 proc. Rekomendacje stają się też coraz istotniejsze dla firm. Przy rekrutacji zamierza z nich skorzystać dwie trzecie pracodawców.

Przez portale internetowe ofert szuka 58 proc. badanych, podobny odsetek przegląda strony internetowe wybranych firm.

Jako popularna metoda szukania pracy wybijają się też social media. Są one obecnie najsprawniejszą po rekomendacji znajomych metodą poszukiwania pracy – podkreśla Krzysztof Inglot.

Co trzecia osoba korzysta z mediów społecznościowych. Na Facebooku czy LinkedIn coraz częściej są publikowane oferty pracy. Część osób wykorzystuje media społecznościowe jako drogę kontaktu z wybranym pracodawcą. Jak podkreśla Inglot, to trend, który na Zachodzie jest już mocno zakorzeniony. Dodatkowo social media są coraz chętniej wykorzystywane przez pracodawców – co piąty z nich liczy, że w ten sposób wyłowi wartościowego kandydata.

Lepsze nastroje pracowników widać także po deklaracjach dotyczących czasu poszukiwania nowej pracy. Blisko połowa (45 proc.) wskazuje, że znajdzie ją w ciągu miesiąca. Co piąta osoba przewiduje, że może to zająć do trzech miesięcy.

To duża zmiana. W ubiegłym roku jeszcze dwa razy więcej osób mówiło, że będzie szukało pracy miesiąc czy dwa. W tym roku więcej ludzi mówi, że znajdzie pracę w ciągu najbliższego miesiąca. To pokazuje, jak dobrze i pewnie czujemy się na rynku jako pracownicy – ocenia Inglot.

W październiku bez pracy pozostawało 9,6 proc. osób, przy 9,7 proc. miesiąc wcześniej. Dla porównania, w październiku 2014 roku bezrobocie wynosiło 11,3 proc., a w 2013 roku – 13 proc.

Dla firm oznacza to większe trudności w znalezieniu odpowiedniej kadry. Wysokie wynagrodzenie nie jest już jedynym czynnikiem decydującym o przyjęciu danej oferty. Pracownicy zwracają też uwagę na pozapłacowy system motywacyjny, dodatkowe ubezpieczenia czy darmową służbę zdrowia.

Duży jest koszt nie tylko pozyskania pracownika, lecz także jego utrzymania. Dlatego tym bardziej pracodawcy cenią rekomendację, kiedy ktoś wskazuje, że dana osoba jest sprawdzona i będzie efektywnie współpracować przez najbliższe lata. To dobra alternatywa w metodach szukania pracy dla przedsiębiorców – tłumaczy Inglot.

Blisko 15 proc. firm chce zwiększyć zatrudnienie w ciągu najbliższych trzech miesięcy, a 28 proc. planuje otworzyć nowe rekrutacje. Większość pracodawców w trakcie rekrutacji pracowników korzysta z kilku dostępnych narzędzi w celu maksymalizacji liczby oraz jakości otrzymanych aplikacji.

Najczęstszą metodą szukania nowej kadry są urzędy pracy (64 proc.) i rekomendacje (63 proc.). Niewiele mniej firm (60 proc.) stawia na portale internetowe. Narzędziem poszukiwania pracowników są także strony własne z zakładką kariera (38 proc.). Rośnie też liczba firm, które zamierzają skorzystać z usług firm specjalizujących się w outsourcingu usług personalnych. Deklaruje to ponad 23 proc. przedsiębiorców, blisko 9 proc. więcej niż w styczniowej edycji badania.

Pracodawcy coraz częściej korzystają z firm, które zapewniają im albo masowe, albo dedykowane na poziomie direct search procesy rekrutacyjne. Utrudnienia na rynku pracy i malejąca podaż pracownika wymuszają nieco inne metody rekrutacyjne – podkreśla Krzysztof Inglot.

Rośnie zużycie papieru w firmach. Polska perspektywicznym rynkiem dla producentów urządzeń niszczących i przetwarzających surowce wtórne

0

CEO Magazyn Polska

W około jednej trzeciej przedsiębiorstw w ubiegłym roku zużyto więcej papieru niż rok wcześniej, a w co drugim nie zaszła w tym zakresie żadna zmiana. Dla producentów urządzeń niszczących i produktów do prasowania surowców wtórnych Polska jest więc perspektywicznym rynkiem. Tym bardziej że rewolucję w zakresie recyklingu ma jeszcze przed sobą.

Komisja Europejska chce, aby Europa była miejscem, gdzie nie są wytwarzane żadne odpady, więc wszystkie materiały, które mogą, powinny być odpowiednio przetworzone i wykorzystane powtórnie. To wymaga we wszystkich krajach zmiany sposobu myślenia, zmiany podejścia klientów i przedsiębiorców do surowców wtórnych. To będzie wymagało stworzenia i zainwestowania w nowe instalacje do przetwarzania odpadów – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Sobaniec, ekspert firmy HSM Polska, produkującej urządzenia do prasowania surowców wtórnych, cięcia oraz niszczenia papieru i elektronicznych nośników danych.

Jak podkreśla, firma HSM działa w ponad 100 krajach świata poprzez swoje przedstawicielstwa lub partnerów handlowych. Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej są dla niej szczególnie perspektywiczne w zakresie segmentu surowców wtórnych. Firma ma w swojej ofercie rozwiązania do niszczenia i prasowania różnych surowców wtórnych, m.in.  papieru, folii, kartonów, PET, opon samochodowych czy twardego plastiku.

Wydaje się, że kraje Europy Zachodniej całą rewolucję śmieciową mają już w zasadzie za sobą – tam rynki są już ukształtowane i potencjał wzrostowy jest stosunkowo ograniczony. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej całą reorganizację rynku mają jeszcze przed sobą. W związku z tym tutaj producenci upatrują szans na wzrosty – wyjaśnia Sobaniec.

Duże znaczenie dla tego rynku mają pieniądze unijne. Dlatego wymagania klientów w Polsce i na Zachodzie nie różnią się w tym zakresie znacząco.

Rynek urządzeń do zagęszczania odpadów wtórnych w Polsce jest w fazie wzrostu. W związku z wprowadzoną dwa lata temu ustawą śmieciową powstało w Polsce wiele regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK), w których zainstalowano najnowocześniejsze rozwiązania – mówi ekspert HSM. – Jeżeli chodzi o rodzaj, jakość czy wydajność urządzeń, które sprzedawane są w Polsce, niczym nie różnią się one od tych, które sprzedawane są na Zachodzie.

Różnice w wyborze widać w przypadku mniejszych urządzeń, kupowanych przez mniejsze przedsiębiorstwa. Tu dla klientów wciąż duże znaczenie ma cena, często wybierają więc urządzenia używane.

Dla HSM Polska istotne znaczenie ma także segment urządzeń do niszczenia papieru i elektronicznych nośników danych. Jak wynika z raportu „Bezpieczeństwo informacji w Polsce 2015” przygotowanego przez HSM Polska, w krajowych przedsiębiorstwach wciąż przybywa papierowej dokumentacji. Pracownicy 31 proc. ankietowanych firm zauważyli w ciągu ostatniego roku wzrost ilości zużywanego papieru, a w co drugiej nie uległa ona zmianie.

W 85 proc. przedsiębiorstw znajduje się poufna dokumentacja, a 19 proc. odnotowało straty związane z niewłaściwym niszczeniem tego rodzaju dokumentów. Tylko w ubiegłym roku 41 proc. pracowników wyrzuciło (zamiast wykorzystać niszczarkę) taki papier do kosza. Wprawdzie ponad połowa badanych firm korzysta z niszczarek biurowych, ale 70 proc. nie słyszało o istnieniu polityki bezpieczeństwa informacji związanej funkcjonowaniem papierowych i cyfrowych nośników danych.

W zakresie techniki biurowej polski klient, kupując urządzenie do niszczenia dokumentów, zazwyczaj kieruje się niską ceną. W porównaniu do klienta z Europy Zachodniej wybiera urządzenia z niższego segmentu – tańsze i najtańsze, podczas gdy klient na Zachodzie kupuje urządzenia średnie i droższe – mówi Marcin Sobaniec.

Nowy rząd, ale czy nowe porządki?

Mamy już nowy rząd, kierowany przez Beatę Szydło, w którym niektóre nazwiska ministrów budzą kontrowersje, ale akurat one nie są związane z gospodarką. Jest to też pierwszy w III RP rząd tworzony przez jedną partię i to tę samą, z której wywodzi się urzędujący prezydent. Daje to spore możliwości przeprowadzenia zmian, ale patrząc z perspektywy rynku finansowego, póki co więcej jest obaw niż nadziei.

Widać to po bardzo słabym wyniku indeksu WIG20, który znajduje się pod presją spadków niemal od momentu wygrania przez Andrzeja Dudę wyborów prezydenckich. Obietnice socjalne PiS mogłyby zrujnować budżet, bo realizacja wszystkich postulatów pojawiających się w kampanii wyborczej mogłaby kosztować nawet kilkaset mld złotych! Patrząc na obsady niektórych ministerstw objętych przez polityków a nie ekspertów, można się obawiać takiego rozdawnictwa. Jednak istotne dla gospodarki resorty będą skupione wokół Ministra Rozwoju  w randze wicepremiera, którym wybrany został dotychczasowy prezes banku BZ WBK, Mateusz Morawiecki. Ministrem Finansów został Paweł Szałamacha, całkiem nieźle odbierany przez rynek polityk, który jednak najprawdopodobniej nie będzie miał kluczowej roli w realizacji programu gospodarczego PiS.

Część z socjalnych postulatów rządzącej partii będzie zapewne realizowana i to jak najszybciej, aby zaspokoić najbardziej roszczeniowych wyborców. Podatek bankowy i podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, a także potencjalnie wyższe dywidendy ze spółek SP będą finansować program 500 zł na dziecko. Czy uda się uszczelnić system podatkowy i zwiększać z tego tytułu wpłaty do budżetu państwa? Można temu pomysłowi kibicować, ale ciężko poczynić jakieś szacunki dodatkowych wpływów, bowiem z tym problemem zmaga się każdy rząd i jeszcze żadnemu nie udało się doprowadzić tego do porządku. Program pro-rodzinny będzie pewnie socjalnym priorytetem     PiS-u, natomiast w kwestii uregulowania sprawy kredytów frankowych spodziewałbym się dłuższej przeprawy i wyboru opcji mniej uderzającej w sektor bankowy, który do realizacji poglądów ministra Morawieckiego musi być silnym kapitałowym zapleczem.

Gospodarcze ramię nowego rządu jest miłym zaskoczeniem i daje sporą nadzieję na to, że realizowany będzie balans między socjalnym i liberalnym podejściem do gospodarki. Jednocześnie pozytywne jest to, że minister Morawiecki kładzie duży nacisk na konieczność zwiększenia innowacyjności polskiej gospodarki, na większy udział inwestycji w PKB oraz na większe uniezależnienie się od unijnych transferów. W perspektywie kilku lat wielkie dopłaty do programów infrastrukturalnych skończą się i warto by było zarówno dobrze je wykorzystać, jak i zbudować silne gałęzie polskiego przemysłu. Ocenę realizacji poglądów można jednak odłożyć nawet nie na 100 dni, ale na 2-3 lata urzędowania rządu, o ile taką perspektywę ma przed sobą minister Morawiecki. Zwiększanie nakładów na badania i rozwój oraz sprzyjanie przedsiębiorcom oznacza jednak jednocześnie mniejsze socjalne możliwości państwa, przynajmniej w krótkim terminie.

Dla giełdy w długim terminie ważne będzie nastawienie do OFE. Paweł Szałamacha jest za pozostawieniem ich w obecnym kształcie, tj. z filarem kapitałowym. Jeśli faktycznie nie będzie potencjalnego nawisu podażowego akcji z OFE to tylko najbliższe miesiące mogą być trudne dla warszawskiej giełdy. Ważyć będą się bowiem losy tego, w jakiej formie banki oraz sklepy wielkopowierzchniowe zostaną obciążone dodatkowymi podatkami, a także jaki jest pomysł PiS-u na ratowanie górnictwa. Po oczyszczeniu z tych czynników, przy racjonalnym założeniu niepogrążania sektora bankowego, odpowiedzialna realizacja polityki gospodarczej przez ministra Morawieckiego będzie szansą na odbudowanie zaufania inwestorów, w tym zagranicznych, do polskich akcji.

autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI S.A.

Rynek walutowy. Wyższa zmienność pod szyldem awersji do ryzyka

Brutalne ataki terrorystyczne w Paryżu wywołują wzrost awersji do ryzyka przy spadających indeksach giełdowych i zyskującej cenie złota. Ropa naftowa znajduje wsparcie na napięciach geopolitycznych, a reakcja rynku walutowego jest bardziej złożona.

W pierwszych godzinach poweekendowego handlu nastroje wyraźnie nacechowane są ucieczką od ryzykownych aktywów, choć brak jest oznak paniki. Zmienność pozostanie jednak podwyższona trochę dłużej z wyszczególnieniem aktywów europejskich. Indeksy akcji w Europie są pierwsze do wskazania na spadki i będą dyktować nastroje dla reszty klas aktywów. Awersja do ryzyka wesprze ceny złota, które już zyskuje 1,1 proc. Rynek obligacji może dawać mieszane sygnały ze zwiększonym popytem na papiery rządowe USA, ale sprzedażą obligacji państw peryferyjnych Eurolandu. Będące skutkiem zamachów wzmożone naloty bombowe na Syrię podnoszą napięcia geopolityczne w rejonie Bliskiego Wschodu, co zawsze przynosi wzrosty cen ropy naftowej i na chwile zagłusza negatywny wydźwięk fundamentów.

Na rynku walutowym pogorszenie sentymentu oznacza ucieczkę do „bezpiecznych przystani” i wyprzedaż walut ryzykownych. W pierwszej grupie znajdą się JPY, USD i CHF, prawdopodobnie w tej kolejności (spadki na giełdach podsycą zniżki USD/JPY). Po drugiej stronie największe ryzyko leży w walutach surowcowych luźniej związanych z ropą naftową, czyli NZD i AUD. Dowód tego dostaliśmy już kilka godzin temu, kiedy kiwi nie potrafił obronić wstępnych zysków z lepszego od prognoz odczytu sprzedaży detalicznej za III kw. (1,6 proc. vs 1,4 proc.) oraz informacji z Fonterry o podwyższeniu kwot wypłat za mleko dla farmerów.

Trudniejsza sprawa dotyczy EUR. Wprawdzie wydarzenia w Paryżu są wyraźnie negatywne dla waluty (źródło czynnika ryzyka, negatywne implikacje stanu wyjątkowego dla wzrostu PKB) to na przeszkodzie w silniejszych spadkach wartości unijnej waluty stoi już i tak ekstremalna ekspozycja inwestorów w krótkich pozycjach. Zamachy nie mają żadnego przełożenia na politykę monetarną ECB, a ryzyko skoku zmienności na rentownościach europejskich obligacji tylko zwiększa przekonanie o konieczności dodatkowego luzowania. Mimo to strach i panika mogą jeszcze zatrząść rynkami, a wówczas inwestorzy są bardziej skłonni być poza rynkiem, niezależnie jak słuszne są ich pozycje od strony fundamentalnej. Dla spadków EUR/USD i innych crossów z EUR wciąż największym zagrożeniem jest tzw. „short squeeze”, co będzie zniechęcać do ustanawiania świeżych pozycji z większym zapałem sprzedaży dopiero na odbiciach/korektach.

Dane makro schodzą dziś na drugi plan i odczyty inflacji z Eurolandu (11:00), Polski (14:00), NY Empire State z USA (14:30) i produkcja przemysłowa z Kanady (14:30) niewiele zmienią w sytuacji rynkowej. Strach będzie dyktował warunki w krótkim terminie, ale podstawy fundamentalne pozostają bez zmian i to powinno być motywem przewodnim dla handlu w średnim terminie. Dotyczy to także polskiego złotego, który może źle znosić wzrost awersji do ryzyka a powrót do umocnienia może się opóźnić. Jednakże ścieżka dla EUR/PLN finalnie powinna pozostać spadkowa.

Sporządził: Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

35% pracujących Polaków gotowych do zmiany pracy

Aż 35% pracujących Polaków aktywnie szuka lub rozważa zmianę miejsca pracy – wynika z najnowszego raportu Pracuj.pl „Wygoda kontra rozwój”*. Kim są najbardziej aktywne na rynku pracy osoby? Co sprawia, że rozważają zawodowe zmiany?

polacy_gotowi_do_zmiany_pracy_01 Jak wynika z raportu Pracuj.pl „Wygoda kontra rozwój”, aż 35% pracujących Polaków aktywnie szuka lub rozważa zmianę miejsca pracy. Większość z nich to osoby poniżej 40 roku życia (29% z nich należy do przedziału wiekowego 18-29 lat, a 42% jest w wieku 30-39 lat), posiadające wyższe wykształcenie (53%) i ponad 3 lata stażu pracy (66%). Co ciekawe, aż 52% z nich posiada umowę o pracę na czas nieokreślony, podczas gdy na umowę zlecenie lub umowę o dzieło zatrudnionych jest odpowiednio 6% i 3%.

Aż 45% badanych rozważa zmianę miejsca pracy, ponieważ chce więcej zarabiać. Aspekt finansowy nie jest jednak jedynym czynnikiem motywującym Polaków do poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia. Wiele osób myśli o zmianie ze względu na chęć dalszego rozwoju zawodowego (15%) czy niezadowolenie z obecnych warunków zatrudnienia (9%). Badani rozważają zmianę miejsca pracy także ze względu na stres (7%) czy zbyt duże oddalenie siedziby firmy od miejsca zamieszkania (6%). Dla 5% badanych motywatorem zmiany jest zła atmosfera w obecnej pracy. 

Czynniki motywujące do zmiany pracy mogą być bardzo różne i zależą od wyznawanych przez daną osobę wartości oraz indywidualnych potrzeb. Na motywacje istotny wpływ może mieć także moment kariery zawodowej, w jakim dana osoba się znajduje, jej pochodzenie czy wiek. Podstawowym motywatorem pchającym człowieka do zmiany pracy jest aspekt finansowy. Kiedy podstawowe potrzeby zostaną zaspokojone – co jest możliwe dzięki osiągnięciu odpowiedniego poziomu zarobków – zaraz za nimi pojawiają się potrzeby wyższego szczebla związane z samorealizacją i rozwojem zawodowym  – komentuje Sabina Dąbrowska-Olbryś, Learning and Development Manager Grupy Pracuj.

Niezależnie od powodu, rozważając zmianę pracy, warto skorzystać z nowoczesnych narzędzi automatycznego rekomendowania kandydatów potencjalnym pracodawcom, takich jak Pracuj Select. Dzięki nowej funkcji dostępnej w serwisie Pracuj.pl, każdy kandydat, który wypełni swój profil zawodowy i wyrazi zgodę na jego polecanie, może zostać zarekomendowany odpowiednim pracodawcom. Rekomendacje są dokonywane na podstawie analizy treści ogłoszenia umieszczonego przez danego pracodawcę oraz informacji zawartych w profilu zawodowym kandydata korzystającego z opcji polecania. Warto pamiętać, że profile zawodowe nie są publicznie dostępne, a każdy kandydat ma możliwość dodatkowego ograniczenia widoczności swojego profilu dla firm, którym nie chce być polecany.

*Wyniki badania motywacji zawodowych Polaków, zrealizowanego na zlecenie Pracuj.pl przez TNS Polska, na reprezentatywnej próbie 1000 aktywnych zawodowo Polaków.

Popołudniowy komentarz walutowy z 16.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 16.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

200 tys. klientów w InternetowyKantor.pl

W InternetowyKantor.pl zarejestrował się 200-tysięczny klient. Zaufanie jakim obdarzają użytkownicy ten kantor wynika nie tylko z silnej pozycji na rynku, ponad pięciu lat doświadczeń, ale również wielu funkcjonalności, jakie oferuje.

 InternetowyKantor.pl rozpoczął publiczne działanie w kwietniu 2010 roku, jako pierwszy taki serwis w Polsce. W ciągu ponad 5 lat przyciągnął nie tylko klientów indywidualnych (kredytobiorców i turystów), ale także biznesowych.

Stworzyliśmy serwis, który sprostał oczekiwaniom 200 000 osób. To duże wyzwanie, z którego jesteśmy bardzo dumni. Nie poprzestajemy jednak na tym i cały czas staramy się podnosić jakość i bezpieczeństwo naszych usług – mówi Łukasz Olek, współtwórca InternetowyKantor.pl i członek zarządu Currency One, spółki, która jest operatorem serwisu.

Zapewnienie bezpieczeństwa klientów to priorytet Currency One SA. M.in. dlatego spółka postarała się o licencję instytucji płatniczej KNF, którą otrzymała w lipcu tego roku.  Oznacza to m.in. że firma jest w dobrej kondycji finansowej, a środki przeznaczone na transakcje płatnicze są chronione, ponieważ leżą na oddzielnych kontach i są wyłączone z masy upadłościowej spółki.

InternetowyKantor.pl oferuje swoim klientom funkcjonalności, które wyróżniają go na rynku. Są to m.in. autoryzacja SMS, planer kredytowy, przyjmowanie przelewów z zagranicy czy aplikacja mobilna.

InternetowyKantor.pl w zeszłym roku obrócił ponad czterema miliardami złotych, a jego klienci zaoszczędzili 367 mln zł w porównaniu do tabelowych kursów w bankach.

Firmy zarządzane strategicznie rzadziej upadają

Liczne badania pokazują, że firmy wykorzystujące narzędzia planowania strategicznego osiągają na ogół lepsze wyniki (większy wzrost sprzedaży, wyższą stopę zwrotu z aktywów, wyższą marżę zysku, większy wzrost zatrudnienia), niż firmy nie planujące swych działań strategicznie. Firmy, które stosują planowanie są na ogół bardziej innowacyjne, częściej wykorzystują nowoczesne narzędzia zarządzania i  wychodzą na rynki międzynarodowe, a co równie ważne, takie firmy rzadziej upadają (na podstawie badań PARP).

Mimo to większość małych i średniej wielkości przedsiębiorstw nie stosuje planowania strategicznego w praktyce.

Konferencja-zarzadzanie-strategiczne

1 grudnia we Wrocławiu odbędzie się konferencja na temat zarządzania strategicznego w sektorze MŚP. Oprócz licznych studiów przypadków, wiedzy popartej przykładami wdrożeń, przedstawione zostaną możliwości dofinansowania dla przedsiębiorstw w latach 2014-2020. Uczestnicy będą mieli możliwość indywidualnych konsultacji z ekspertami zarządzania strategicznego, szczupłego zarządzania kaizen / lean oraz przedstawicielami instytucji rozdzielających fundusze unijne.

Konferencja jest w pełni dofinansowana z budżetu Unii Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”. Udział jest bezpłatny. Uczestnikom konferencji zostanie przekazany półroczny dostęp do kompleksowego kursu e-learningowego na temat zarządzania strategicznego „Pro-Strategy Guide”.

Termin: 1 grudnia 2015, godzina 8.00 – 14.00 Miejsce: Hotel Campanile, ul. Ślężna 26, Wrocław Organizator: PROFES®

Program konferencji:

8.00 – 9.00 Rejestracja uczestników i poranna kawa

9.00 – 10.00 Wykład otwierający: „Przedsiębiorczość – wyzwania i strategie” – Johann Laister, Dyrektor Europejskiego Multidyscyplinarnego Instytutu Badań (MERIG, Graz).

Prowadzący na podstawie 10-letniego doświadczenia w pracy jako ekspert w ocenianiu i ewaluacji projektów dot. rozwoju przedsiębiorczości, innowacji, poprawy jakości zarządzania, przedstawi uczestnikom jakie wyzwania stoją obecnie przed małymi i średnimi przedsiębiorcami. Dostarczy inspiracji opierając się o przykłady firm austriackich. Wykład będzie tłumaczony na j. polski.

10.00 – 10.45      „Nauka zarządzania strategicznego nigdy nie była tak prosta” – Krzysztof Gwozdek, Konsultant Zarządzający PROFES

Prezentacja międzynarodowej platformy e-learningowej Pro-strategy stworzonej przez ekspertów z 5 krajów, która pozwala na skuteczne pozyskiwanie wiedzy z zakresu zarządzania strategicznego

10.45 – 11.15      przerwa na kawę

11.15 – 12.00      „Kaizen – egzotyka dla każdego? – jak polscy mali i średni przedsiębiorcy adaptują metodykę ciągłego doskonalenia” – Klaudia Kobyłecka, Konsultant Kaizen Institute Polska.

W prelekcji zostaną przedstawione podstawowe założenia metodyki kaizen, pomagającej rozwinąć i utrzymać kondycję sprawnej, „szczupłej” organizacji. Prezentowane przykłady zmian i wdrożeń pochodzą z projektów prowadzonych przez autorkę w ostatnich latach.

12.00 – 13.00      Możliwości finansowania przedsięwzięć strategicznych w oparciu o dostępne fundusze europejskie – Renata Granowska, Dyrektor Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej

13.00 – 14.00      Możliwości finansowania usług rozwojowych (doradztwo, szkolenia, e-learning oraz inne) – przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego

14.00 Obiad