Popołudniowy komentarz walutowy z 30.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 30.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Paliwo cały czas jest zbyt drogie. Dlaczego?

Od tygodni kierowcy zastanawiają się, dlaczego ceny paliw są tak wysokie, skoro notowania ropy spadły 60 proc. Warto jednak wyjść z tego schematu i zwrócić uwagę na rynek hurtowy. Tam kryje się odpowiedź, dlaczego PB 95 przy dystrybutorze nie tanieje – podpowiada Marcin Lipka, analityk walutowy Cinkciarz.pl.

Marcin_LipkaW ostatnich miesiącach pojawiło się w sieci wiele analiz, które próbowały tłumaczyć kwestie niewielkiego spadku detalicznych cen paliw. W porównaniu do zmian stawek na rynku ropy naftowej były naprawdę nieznaczne. Dlaczego? Rynek paliw jest specyficzny. Cena ropy nie przekłada się bezpośrednio na koszt jej produktów. Do tego dochodzą kwestie związane ze zmianami kursu złotego w relacji do dolara. Nie można zapominać także o podatkach. Ich udział w cenie finalnej przekracza 50 proc. Na samym końcu cenę przy dystrybutorze powiększa marża detaliczna, która znacznie różni się w zależności od lokalizacji.

Biorąc pod uwagę tak znaczną przecenę ropy naftowej, kierowcy mają prawo uważać, że cena litra benzyny bezołowiowej przy dystrybutorze jest zawyżona. Największe zaburzenia są widoczne w zależnościach rynku hurtowego z cenami gotowego paliwa na rynku europejskim.

Wyznacznikiem cen dla benzyny bezołowiowej w Europie są notowania ARA (skrót od portów Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia – red.). Najlepiej więc porównać różnicę pomiędzy cenami ARA 95 (gotowa benzyna 95 oktanów, wyrażona w polskim złotym), do hurtowych cen krajowych rafinerii przed naliczeniem przez państwowo akcyzy, opłaty paliwowej i podatku VAT.

Porównanie cen ARA 95 z hurtem polskich rafineriiWykres 1. Porównanie cen ARA 95 z hurtem polskich rafinerii

Źródło: Bloomberg, Lotos. Cena benzyny bezołowiowej w krajowym hurcie bez podatku, akcyzy i opłaty paliwowej (linia biała). Cena 95 RON 10 ppm ARA (linia żółta). Obie wartości wyrażone są w litrach oraz w polskim złotym. Ostatnie notowanie jest z 28 października.

Od 2005 r. do 2008 r., różnica pomiędzy cenami ARA a notowaniami w krajowych rafineriach, wynosiła od 10 do 15 gr na litrze. Można to zrozumieć, jeśli weźmie się pod uwagę fakt dodawania różnych dodatków do benzyny bezołowiowej, a także konieczność magazynowania produktu.

Sytuacja nieznacznie zmieniła się na przełomie 2008 r. i 2009 r. Wtedy nastąpił wyraźny spadek cen. W tych latach różnica wynosiła ponad 20 gr. Jednak przy gwałtownych zmianach kursów na światowych giełdach, wyższa różnica także jest uzasadniona przez większe ryzyko finansowe prowadzenia działalności. Warto również zauważyć, że w grudniu 2008 r. benzyna 95 ARA kosztowała jedynie 60 gr za litr. W tym samym momencie hurtowa cena PB 95 w polskich rafineriach, bez podatku, akcyzy i opłaty paliwowej sięgała 80 gr za litr.

Różnica cenowa pomiędzy polskim hurtem a ARA 95Wykres 2: Różnica cenowa pomiędzy polskim hurtem a ARA 95

Źródło: Bloomberg, Lotos, Obliczenia własne. Różnica pomiędzy polską ceną hurtową PB 95 a ARA 95, wyrażona w polskim złotym. Ujemna wartość we wrześniu 2011 nie jest błędem, a konsekwencją kampanii parlamentarnej w 2011 roku, kiedy tematem przewodnim były ceny benzyny. To był jedyny moment, kiedy hurtowa cena paliw w polskich rafineriach była niższa od ARA 95.

W kolejnych latach, kiedy złoty był słaby, a ropa naftowa i jej produkty względnie drogie, cena za litr ARA 95 wzrosła w 2012 r. do 2.85 zł. W sprzedaży hurtowej popularna bezołowiówka kosztowała niewiele ponad 3 zł. Jednak cały czas, mimo sporych ruchów wszystkich zmiennych kreujących cenę gotowego paliwa, różnica pomiędzy ARA 95 i cennikami rodzimych rafinerii utrzymywała się w granicach 25 gr.

Sytuacja znacząco zmieniła się w drugim kwartale bieżącego roku, po ostatniej fali spadkowej. W kwietniu różnica pomiędzy ARA 95 a krajowym hurtem, sięgnęła 50 gr. Nie było to tylko jednorazowe wydarzenie. Rożnica przekraczająca 40 gr utrzymywała się do końca czerwca. Wciąż jednak nie padły rekordy. Od końca września różnica między ARA 95 a cennikami krajowych rafinerii przekracza średnio 50 gr na litrze. W rekordowym momencie osiągnęła 58 gr. Cena za litr benzyny bezołowiowej w hurcie 27 października wynosiła 1.68 zł, a ARA 95 kształtowała się na poziomie 1.10 zł.

Warto zauważyć, że jeżeli krajowy hurt zawyża ceny o średnio 30 gr netto, to przy założeniu stałych marż detalicznych cena dla kierowców jest wyższa o 37 gr. To wynik konieczności dodania do ceny podatku VAT. Obecnie według danych Polskiej Izby Paliw Płynnych średnia cena PB 95 wynosi 4.38 zł. Gdyby więc marża hurtowa utrzymywała się blisko historycznych średnich, kierowcy płaciliby przeciętnie 4 zł za litr. Bez problemów można byłoby też znaleźć stacje oferujące bezołowiówkę po 3.8-3.9 zł.

Czy zaburzenia na polskim rynku należą do wyjątku? Niekoniecznie. Jak donosił „The Telegraph”, już na początku roku, David Cameron mówił członkom brytyjskiego parlamentu, że rząd zrobi wszystko co może, by spadki na rynku paliw przełożyły się na niższe ceny dla konsumentów.

W Polsce również mieliśmy moment, kiedy politycy włączyli się do dyskusji na temat sytuacji na rynku paliw. Kampania do parlamentu w 2011 r. i licytacja na pomysły ulżenia kierowcom spowodowała, że ceny detaliczne spadły nagle do 4.99 zł za litr benzyny bezołowiowej. Był to jedyny moment, kiedy różnica pomiędzy krajowym hurtem a ARA 95 była ujemna i wynosiła minus 10 gr za litr. Tuż po wyborach sytuacja wróciła do normy i różnica hurt/ARA powróciła do okolic 20 groszy.

Warto jednak zauważyć, że 4 lata temu sztuczne obniżanie cen benzyny było niemożliwe do utrzymania. Teraz jednak sytuacja jest zupełnie inna. Dysproporcje cen utrzymują się długo, są bardzo wyraźne i zdecydowanie zmniejszają się na korzyści dla konsumentów, wynikające z niższych kursów paliw na rynkach. W Wielkiej Brytanii już sama publiczna dyskusja na ten temat, wywołała korektę cen. Być może w Polsce także potrzebna jest podobna kampania, zwłaszcza że koszt paliwa wpływa na praktycznie całą gospodarkę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Rosną przychody INDOS SA z tytułu faktoringu i pożyczek

Spółka konsekwentnie zwiększa zasoby kapitałowe

W ciągu trzech kwartałów 2015 roku INDOS SA wypracował 9,8 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz 2,85 mln zysku. Spółka koncentruje się na zwiększeniu zasobów kapitałowych, które umożliwią dalszy rozwój usług faktoringowych oraz kolejne inwestycje w portfele wierzytelności  skupowane do Funduszu Sekurytyzacyjnego Indos 2.

Przychody ze sprzedaży INDOS SA po trzech kwartałach 2015 roku wyniosły 9,8 mln zł. Spółka kontynuuje intensywny rozwój działalności w segmencie faktoringu oraz krótkoterminowych pożyczek. Finansowanie i faktoring łącznie generują już blisko 60 procent przychodów firmy. Po trzech kwartałach 2015 roku przychody z tytułu faktoringu sięgnęły 4,255 mln zł, co oznacza wzrost o 78,5 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Spółka korzysta z dobrej koniunktury na rynku usług faktoringowych skierowanych do sektora MSP, który jest podstawowym obszarem jej aktywności.

INDOS SA prowadzi działania zmierzające do zwiększenia kapitału, którego zaangażowanie w portfele wierzytelności sekurytyzowanych pozwoli na skokowy wzrost biznesu. Jak dotąd spółka przeprowadziła 9 emisji obligacji na łączną kwotę 25 mln zł. W 2015 roku, zgodnie ze strategią zarządu na lata 2015-2017, kapitał spółki zwiększył się o kwotę 3,67 mln zł pochodzącą z zysków. Dodatkowo w trzecim kwartale 2015 roku spółka pozyskała 2,3 mln zł z emisji akcji serii B.

Gromadzony kapitał, obok finansowania faktoringu i pożyczek, zostanie zagospodarowany na zakupy portfeli wierzytelności gospodarczych do Funduszu Sekurytyzowanego Indos 2. Jak dotąd INDOS SA wygrał przetargi na dwa takie pakiety. Szacowana rentowność zaangażowanych w te wierzytelności środków to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt, procent rocznie.

W ramach Funduszu Indos 2 będziemy emitować certyfikaty inwestycyjne. Ich prywatną emisję planujemy jeszcze w tym roku. Chcielibyśmy pozyskać od inwestorów około 45 mln zł, przy czym INDOS SA objąłby certyfikaty o wartości 5 mln zł. Fundusz dysponujący kwotą rzędu 50 mln zł pozwoli na zbudowanie optymalnego portfela wierzytelności o znaczącej, wielusetmilionowej wartości – mówi Ireneusz Glensczyk, Prezes Zarządu INDOS SA.

Logistyka dla branży meblarskiej

Firma Dachser, specjalizująca się w obsłudze logistycznej eksporterów, ma duże doświadczenie w transporcie i magazynowaniu dla firm z polskiej branży meblarskiej, która w ostatnich latach odnosi świetne wyniki w handlu zagranicznym.  O specyfice tego rynku, wymaganiach klientów i dedykowanych rozwiązaniach opowiada Juliusz Pakuński, DIY Project Manager  w Polsce.

DachserPolska jest obecnie trzecim w Europie i czwartym na świecie (po Chinach) producentem mebli, mającym potężny, stale rosnący potencjał eksportowy. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej eksport mebli z Polski podwoił się. Jest to szeroki rynek, skupiający wielu producentów wysyłających swoje wyroby na cały świat, którzy potrzebują odpowiedniego, profesjonalnego wsparcia w logistyce swoich produktów.

W związku z dynamicznym rozwojem sieci sprzedaży, zarówno na rynku tradycyjnym, jak i nowoczesnym, przed polskimi producentami mebli pojawiają się nowe wymagania związane z dostawami. Klienci doceniają naszą rozbudowaną sieć połączeń na całym świecie (obecnie 437 oddziałów) i jednolity we wszystkich krajach system IT, dzięki któremu możemy sprawnie i terminowo realizować dostawy – mówi Juliusz Pakuński. Sieci handlowe, do których dostarczamy przesyłki, oczekują od dostawców mebli częstszych dostaw w mniejszych ilościach. Żaden odbiorca nie chce już utrzymywać zbędnych i kosztownych zapasów. Nie zmieniają się natomiast wymogi dotyczące elastyczności w realizacji zamówień i terminowości dostaw – dodaje Juliusz Pakuński.

Dla dostawców do sieci sklepów typu DIY oraz dom i ogród Dachser oferuje rozwiązania Supply Pippeline, w ramach których dostarcza codziennie przesyłki do tysięcy marketów w całej Europie i świadczy szereg usług dodatkowych, w tym merchandising, dzięki któremu towary trafiają bezpośrednio z rampy na sklepowe półki.

Projekty logistyczne dla producentów mebli są dla nas bardzo interesujące, ponieważ przy ich realizacji możemy wykorzystać nasze mocne strony – podkreśla Juliusz Pakuński. Operator oferuje klientom realizację dostaw z wykorzystaniem kontenerów wymiennych, dzięki którym może transportować większą ilość palet w bardziej bezpieczny sposób, z uniknięciem zbędnych przeładunków. Kontenery są przepinane do kolejnych samochodów na platformach przeładunkowych, dzięki czemu kierowcy nie pracują dłużej niż powinni, a dostawy są realizowane zgodnie z terminami.

Kolejny ważny aspekt to kontrola i informacja dla klienta. Ten element uwzględnienia niskie zapasy towarów i zapewnia stałą dostępność produktów dla ostatecznego odbiorcy. Nasz homogeniczny system IT pozwala zarówno klientowi, jak i jego odbiorcy na śledzenie online statusu przesyłki po numerze zamówienia. Każda ze stron dokładnie wie, gdzie w danym momencie znajduje się zamówiony towar – wyjaśnia Juliusz Pakuński. Dzięki naszym rozwiązaniom, polscy producenci mogą konkurować na innych rynkach z lokalnymi producentami, realizując zamówienia zgodnie z wymaganymi parametrami jakościowymi odbiorców – dodaje.

Dodatkowo klienci Dachser mogą skorzystać z dostaw na konkretną godzinę lub w określonym czasie np. do godziny 10.00. Dla producentów, którzy sprzedają towar do ostatecznego klienta (B2C) operator oferuje realizację dostaw z wniesieniem produktów.

Dachser w Polsce

Firma Dachser zatrudnia w Polsce obecnie ponad 340 pracowników w 8 oddziałach (dwa w Warszawie oraz w Strykowie, Szczecinie, Wrocławiu, Poznaniu, Sosnowcu oraz Gdańsku).  Firma specjalizuje się w transporcie ładunków drobnicowych, przewozie ładunków  częściowych (LTL) i całopojazdowych (FTL) oraz usługach magazynowania i konfekcjonowania towarów, a także logistyce transportu lotniczego i morskiego.

Nowa rola PKO BP na rynku?

Na złotego w dalszym ciągu bardzo silny wpływ mają spekulacje co zmieni się w Polsce wraz ze zmianą ekipy rządowej. Pomysł wykorzystywania spółek skarbu państwa wbrew ich interesowi ekonomicznemu budzi spore wątpliwości.

Na rynek trafiają kolejne spekulacje na temat podatku bankowego. Oczywistą konsekwencją takiego ruchu wydaje się próba przerzucenia przynajmniej części opłat na klientów. W tym właśnie kontekście musiała zaskoczyć wypowiedź chyba najpoważniejszego obecnie kandydata na ministra finansów. Stwierdził on, że można przeciwdziałać takiemu ruchowi zmuszając PKO BP do niepodnoszenia cen i tym samym tworząc presje na rynku na nie wykonywanie takiego ruchu.

Jest to nowy rozdział w zarządzaniu spółkami skarbu państwa. W tym scenariuszu nie tylko nie będą one prywatyzowane, ale również mają rezygnować z zysków by wywierać presje cenową na swój sektor. Rynki na razie uważnie obserwują te deklaracje. Sądząc po tym, że cały czas znajdujemy się na poziomach, na które wybiliśmy się strachem przed wynikiem wyborów coś musi być na rzeczy. Inwestorzy boją się powrotu, gdyż liczą się z tym, że warunki gry w niektórych branżach jak np. bankowej mogą ulec gwałtownej zmianie.

Inflacja w Japonii wynosi dokładnie 0%. Stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 3,4%. Bank Japonii w komunikacie po posiedzeniu nie zmienił parametrów polityki pieniężnej. Obniżono co prawda prognozy inflacji i PKB, ale nie zasugerowano zwiększenia skali luzowania ilościowego. Program Japoński i tak jest bardzo duży, a jego efekty nie powodują, że gospodarka kraju kwitnącej wiśni wyrywa się z marazmu.

Bank narodowy Szwajcarii ogłosił wyniki finansowe. Strata od początku roku wynosi już “tylko” 33,9mld franków. Powodem takiego wyniku jest oczywiście 15 stycznia i uwolnienie kursu waluty. Bank posiada znacznie pozycje w złocie i walutach obcych, które w momencie wyskoczenia franka gwałtownie w górę nie straciły na wartości, ale ich cena we franku szwajcarskim spadła. Gdyby wyceniać depozyty banku Szwajcarii w euro miałby on w tym roku zyski.

Wczoraj poznaliśmy wstępne dane na temat wzrostu PKB w USA. Wzrost wyniósł 1,5% przy oczekiwaniach 1,6%. Słabsze dane z USA ponownie działają na odsunięcie prognoz wzrostu stóp procentowych, a co za tym idzie osłabiają dolara.

Dzisiaj warto zwrócić uwagę na następujące dane:

11:00 – Strefa euro – stopa bezrobocia i inflacja,

13:30 – USA – Dochody i wydatki amerykanów,

14:45 – USA – indeks Chicago PMI.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2600, kurs kontynuuje wzrosty. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2950 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2400 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebicia testowanej linii oporu na 3,8950 kolejnym istotnym oporem są okolice 3,9500 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9300.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Kurs USD/PLN wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 3,9350. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9000.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 30.07.2015 do 30.10.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze na początku miesiąca w trendzie spadkowym. Przed wyborami doszło do silnego wybicia, które jest kontynuowane i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 5,9950. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum

Popołudniowy komentarz walutowy z 29.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 29.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

CIMC inwestuje w Gdyni

China International Marine Containers (Group) Co., Ltd. (CIMC) to pochodząca z Chin globalna spółka zatrudniająca ponad 60 000 pracowników i posiadająca ponad 300 firm członkowskich między innymi w Azji, Ameryce Północnej, Europie, Australii. Zasięg CIMC obejmuje ponad 100 państw. Teraz firma rozszerza swoją działalność i otwiera fabrykę naczep samochodowych w Gdyni.

 Firma CIMC powstała w 1980 roku w Shenzhen jako wspólne przedsięwzięcie China Merchants Group i East Asiatic Company. Od 1994 roku CIMC jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Shenzhen. Oferuje najwyższej jakości produkty i usługi w takich branżach, jak: logistyka, produkcja kontenerów i naczep samochodowych, offshore, energetyka, przemysł chemiczny i spożywczy czy finanse. Jednym z wiodących obszarów działalności CIMC jest produkcja pojazdów, którą firma rozpoczęła w 2002 roku jako CIMC Vehicles (Group) Co. Ltd. Obecnie CIMC produkuje 1000 rodzajów ciężarówek, furgonetek, cystern wagonów oraz ich elementów składowych. Właśnie w tym zakresie firma postanowiła rozszerzyć swoją działalność o kolejną lokalizację w Polsce.

W gdyńskim oddziale montowane będą różnego rodzaju przyczepy transportowe. Podzespoły do instalacji będą importowane z Chin i Europy. Realizowane tam będą zamówienia z Europy Środkowej, Wschodniej i Zachodniej.

Model produkcji i montażu przetestowaliśmy już na innych rynkach. Region Europy Środkowej i Wschodniej jest bardzo obiecującym rynkiem, dlatego planujemy tu dalszy rozwój. Polska, jako największy kraj w regionie oraz ważny partner w transporcie międzynarodowym, była dla nas naturalnym wyborem. Gdynia to najlepsza lokalizacja ze względu na bliskość dobrze rozwiniętej infrastruktury drogowej i portowej oraz rynku pracy – mówi Steven Feng, Dyrektor Zarządzający CIMC Trailer Polska.

CIMC_trailer

Od listopada 2014 roku rozmowy z CIMC i przygotowanie oferty regionu koordynowała inicjatywa Invest in Pomerania. Istotną rolę w procesie inwestycyjnym spełniło Biuro Pomorskie w Chinach, które nawiązało pierwszy kontakt z firmą, a tym samym stworzyło podłoże do dalszych działań – już w Polsce. AXI IMMO doradzało w negocjacjach przy zakupie obiektu produkcyjno-magazynowego.

Od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie chińskich inwestorów Pomorzem. Liczymy, iż nasze działania przekują się w kolejne projekty inwestycyjne firm z Państwa Środka. Warto podkreślić, iż jest to pierwsza na Pomorzu inwestycja chińskiej firmy produkcyjnej – mówi Łukasz Żelewski – Prezes Agencji Rozwoju Pomorza, która jest koordynatorem inicjatywy Invest In Pomerania.

Inwestycja ta potwierdza, że region jest interesujący nie tylko dla przedstawicieli branż ICT czy sektora finansowego, ale także dla firm zajmujących się produkcją, działających na rynkach światowych. Cieszymy się, że po raz kolejny dzięki efektywnej współpracy władz lokalnych z partnerami Invest In Pomerania, udało się przekonać inwestora do potencjału Pomorza – dodaje Ryszard Świlski –  Wicemarszałek Województwa Pomorskiego.

Hala produkcyjna firmy CIMC znajduje się w głównej przemysłowej dzielnicy Gdyni. O wyborze tej lokalizacji przesądziło kilka czynników. Po pierwsze dużym atutem było sąsiedztwo portu oraz dogodne połączenie komunikacyjne. Po drugie – bliskość rynków docelowych oraz – patrząc globalnie – strategiczne położenie regionu.

Inwestycja CIMC to niewątpliwy dowód, że Gdynia staje się coraz ważniejszym punktem na mapie gospodarczej Polski i  Europy. Otwarcie fabryki dowodzi, że umiemy wyjść naprzeciw oczekiwaniom inwestorów. Cieszymy się, że powstaną nowe miejsca pracy w  specjalistycznym obszarze produkcji. Dołożymy wszelkich starań, aby miasto rozwijało się w tym zakresie zarówno w dynamiczny, jak i zrównoważony sposób – mówi Katarzyna Spychała, wiceprezydent Gdyni.

Na korzyść tej lokalizacji przemawiała także atrakcyjna oferta dostępnych na rynku hal. Gdyńska placówka CIMC zajmie 3,623 m2 powierzchni użytkowej oraz 4,428 m2  przestrzeni przeznaczonej na plac manewrowy. Ważnym elementem wyposażenia są 2 suwnice o nośności 3,2 t/m2. Nieruchomość oprócz tego, że spełnia warunki techniczne, okazała się atrakcyjna kosztowo. W negocjacjach dotyczących zakupu obiektu doradzała agencja AXI IMMO.

Rynek magazynowo-produkcyjny w Trójmieście obok magazynów klasy A przeznaczonych na wynajem, posiada szeroką ofertę nieruchomości przemysłowych w atrakcyjnych lokalizacjach, znajdujących się w pobliżu portów w Gdyni i Gdańsku oraz głównych trasach krajowych i międzynarodowych. Nieruchomość należąca do CIMC  w pełni spełnia oczekiwania klienta pod względem wielkości obiektu oraz celu. Dodatkową zaletą nieruchomości jest bogate wyposażenie i szeroki plac manewrowy – komentuje Danuta Dzierżak, Associate Director Industrial & Logistic AXI IMMO.

CIMC_warehouse_lineInwestycja firmy CIMC wpisuje się w światowe trendy. Firmy produkcyjne coraz częściej optymalizują swoje procesy logistyczne poprzez lokowanie inwestycji w pobliżu portów morskich. To właśnie bliskość dwóch dynamicznie rozwijających się portów oraz bezpośrednie połączenia morskie z najważniejszymi azjatyckimi ośrodkami przemysłowymi były jedną z głównych przesłanek w wyborze naszej lokalizacji – dodaje Anna Rajzer Projekt Manager – Sektor Logistyczny, Invest in Pomerania.