Za 2-3 lata może ruszyć kopalnia Nowa Ruda na Dolnym Śląsku. Inwestycja przyczyni się do powstania nawet 2 tys. nowych miejsc pracy

CEO Magazyn Polska

Budowa kopalni w Nowej Rudzie może zostać ukończona w ciągu najbliższych 2-3 lat. Inwestycja o wartości 300-500 mln złotych pozwoli na wydobywanie około 2 mln ton węgla koksującego rocznie. Realizacja projektu ma także bardzo istotny wpływ na lokalny rynek pracy. Dzięki kopalni pracę może znaleźć nawet 2 tys. osób. 

– Węgiel koło Nowej Rudy może być polskim złotem, które będzie można eksportować na całą Europę. Obecnie UE importuje 200 mln ton węgla, a takiego węgla jak w Nowej Rudzie w Europie po prostu nie ma, więc jest szansa, że jakościowo ten węgiel będzie bardzo atrakcyjny – mówi agencji informacyjnej Newseria Marek Dyduch, radny sejmiku województwa dolnośląskiego, jeden z inicjatorów poszukiwań inwestora.

Inwestorem została australijska Grupa Balamara, która w Polsce działa poprzez swoją spółkę Coal Holding. Zwróciła ona uwagę na wysoki potencjał inwestycyjny Nowej Rudy. Znajdują się tam bowiem bogate pokłady węgla koksującego, który docelowo wykorzystywany jest przy wytopie metali szlachetnych. Oprócz Nowej Rudy plany Australijczyków obejmują także zagłębie lubelskie oraz okolice Katowic. Radny sejmiku województwa dolnośląskiego podkreśla jednocześnie wysoką jakość surowca z Dolnego Śląska.

– Ten węgiel koksujący jest jedyny w Polsce, być może jedyny w Europie, jeśli chodzi o jakość. Mam nadzieję, że uda się tę kopalnię wybudować – informuje polityk Zjednoczonej Lewicy.

Zasoby węgla w projekcie Nowa Ruda zostały oszacowane łącznie na nawet 170 mln ton. Zakładany poziom wydobycia ma wynieść około 2 mln ton rocznie. Pozwoli to na eksploatację surowca przez okres przynajmniej kilkudziesięciu lat.

Prace nad projektem Nowa Ruda trwają już od półtora roku. W tym czasie zostały przeprowadzone badania geologiczne oraz oszacowano wielkość zasobów. Podjęto także rozmowy z Ministerstwem Środowiska w sprawie uzyskania pozwolenia na budowę kopalni. Koncesja na wydobycie węgla została już udzielona.

– W tej chwili pozostaje jeszcze część elementów organizacyjnych i sama inwestycja. Mamy nadzieję, że za 3-4 lata kopalnia będzie gotowa. Co jest najciekawsze, a szczególnie dla nas, dla lewicy, to to, że może tam być zatrudnione nawet 2 tys. osób. To potężna inwestycja – wyjaśnia Marek Dyduch.

Dla województwa dolnośląskiego kopalnia w Nowej Rudzie mogłaby być takim samym gospodarczym motorem napędowym, jakim jest np. PZL-Świdnik dla Lubelszczyzny czy PKN Orlen dla Płocka.

Koszt całej inwestycji szacowany jest na 300-500 mln zł, z czego 10 mln zł zostało już przeznaczone na przeprowadzenie badań. Radny zauważa, że kopalnia w Nowej Rudzie ma duże szanse na osiągnięcie rentowności. Powodem jest wysoka jakość posiadanych złóż i relatywnie niewielkie zasoby węgla koksującego na świecie.

– Ten węgiel, oczywiście po przetworzeniu, możliwy jest do wykorzystania w chemii bądź w innych potrzebnych działaniach w dzisiejszej gospodarce. To nie jest tylko element samego wydobycia i opału, wręcz przeciwnie – jest to element przetworzenia chemicznego – podkreśla Dyduch. – Akurat ten węgiel odgrywa potężną rolę przy wytopie najlepszych stali.

Inwestycja powinna w bardzo istotnym stopniu wpłynąć na kondycję rynku pracy w regionie. Stopa bezrobocia w powiecie kłodzkim według wrześniowych danych GUS-u wyniosła 20,2 proc. i była jedną z najwyższych w całym województwie dolnośląskim.

– Utworzenie 2 tys. miejsc pracy byłoby wręcz marzeniem dla tamtej okolicy i myślę, że to bezrobocie spadłoby do kilku, kilkunastu procent, dlatego że jeszcze trzeba liczyć zatrudnienie w firmach współpracujących – przewiduje polityk.

Radny ocenia, że oprócz bezpośredniego wzrostu zatrudnienia kopalnia w Nowej Rudzie może się przyczynić do powstania jeszcze dodatkowych 1-2 tys. miejsc pracy.

Ruszył program badań słuchu u dzieci wiejskich. Nawet 15 proc. z nich może mieć jego zaburzenia

CEO Magazyn Polska

Ogólnopolskim badaniem przesiewowym słuchu objęta będzie młodzież z terenów wiejskich. Łącznie w tym roku szkolnym przebadanych zostanie aż 165 tysięcy uczniów szkół podstawowych. Program realizowany jest we współpracy KRUS-u z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu. Dzięki zastosowaniu mobilnych laboratoriów i rozwiązań z zakresu telemedycyny program ma bardzo innowacyjny charakter. Jest to o tyle istotne, że problem zaburzeń słuchu dotyczyć może nawet 15 procent młodzieży.

– Bardzo się cieszę, że Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wspólnie z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu realizuje badania przesiewowe słuchu dla młodzieży i dzieci, które rozpoczynają edukację na terenach wiejskich. Przebadanych zostanie 165 tysięcy dzieci – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.

Polityk podkreśla wagę prowadzonych badań. W wielu przypadkach rodzice nie zdają sobie bowiem sprawy z ubytku słuchu u ich dzieci. Ten problem może dotyczyć nawet 15 procent uczniów.

– Widać więc, że jest potrzebne dotarcie do małych ośrodków, wsi i gmin, gdzie często nie ma dostępu do takich specjalistów, a na pewno nie ma dostępu do tak specjalistycznych badań – dodaje.

Wyniki badań przesiewowych słuchu przeprowadzonych w mobilnych laboratoriach przesyłane są do specjalistycznych ośrodków. Dzięki zastosowaniu telemedycyny proces analizy jest znacznie prostszy i pozwala na szybkie dokonanie oceny stanu zdrowia badanego.

– To badanie przesiewowe słuchu to wielka innowacja – podkreśla Kosiniak-Kamysz. – Oznacza dostępność na tym podstawowym poziomie, dotarcie do pacjenta, dotarcie do osoby, która może nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że powinna się przebadać. Liczy się też sposób przeprowadzenia badania, użycie telemedycyny, najnowszych osiągnięć. KRUS wbrew temu, co niektórzy dzisiaj próbują powiedzieć, nie jest instytucją archaiczną, ale jest instytucją nowoczesną, również w ujęciu dbania o swojego ubezpieczonego, o jego rodzinę.

Program jest kontynuacją badań, jakie Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu przeprowadził w latach 2008, 2010 i 2011. Wówczas objęto nimi 350 tys. dzieci. Obecnie całkowity koszt przebadania 165 tysięcy dzieci z terenów wiejskich szacowany jest na prawie 3 miliony złotych. Większa część tej kwoty pochodzi z Funduszu Składkowego Ubezpieczenia Społecznego Rolników (FSUSR). Badanie zaplanowane jest na okres najbliższych siedmiu miesięcy.

– Staram się łączyć nie tylko obowiązki ministerialne, lecz także zawsze pamiętać o powołaniu lekarza, dlatego postawienie na profilaktykę i na rehabilitację jest dla mnie bardzo ważne – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, przypominając, że z wykształcenia jest lekarzem.

Minister podkreśla istotną rolę edukacji zdrowotnej w przełamywaniu barier i oporów przed kontaktem z lekarzami. Dobrze wyedukowane dziecko na późniejszym etapie życia będzie zdawało sobie sprawę z korzyści, które niesie profilaktyka zdrowia. Ponadto szybkie podjęcie leczenia poprawi zdolności edukacyjne dzieci, które w ten sposób będą miały szansę na lepsze wyniki w nauce i korzystniejszy start w życie.

– Bardzo dobrze, że jest ten program, to kolejna edycja. On daje szansę na stworzenia naprawdę dobrych przykładów i dobrych praktyk, nie tylko dla grupy dzieci, ale mam nadzieję za chwilę dla grupy seniorów i takie rozmowy trwają pomiędzy ZUS-em a KRUS-em, żeby badać seniorów – tłumaczy Kosiniak-Kamysz.

Kosiniak-Kamysz zaznacza, że polityka senioralna będzie miała coraz większe znaczenie wobec zmian demograficznych w społeczeństwie.

– Bardzo ważne jest wyzwanie związane z seniorami. Przyjęliśmy długofalową politykę senioralną na lata 2014–2020, w której dbałość o zdrowie i dostępność do lekarzy specjalistów, do lekarzy geriatrów to bardzo ważny element. Powstał Narodowy Instytut Geriatrii. Dostępność nie tylko do badań, lecz także do rehabilitacji, do aktywności ruchowej – zaznacza minister pracy.

Analizy rynków rolnych kluczowe dla decyzji biznesowych rolników. W kolejnych latach będą wspierać również banki spółdzielcze

CEO Magazyn Polska

Ponad 13 mld euro zasili polskie rolnictwo w nowej perspektywie UE. Potencjalni beneficjenci będą musieli jednak mieć także wkład własny i to banki spółdzielcze będą odgrywać dużą rolę we współfinansowaniu tych projektów. Decyzję o przyznaniu finansowania mają bankom ułatwić analizy rynków rolnych dostarczane przez Fundację Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA. Z jej prognoz już dziś korzysta wielu przedsiębiorców, którzy planują inwestycje w gospodarce rolnej.

Fundacja od ponad 20 lat przygotowuje bieżące analizy głównych rynków rolnych, które systematycznie dostarcza instytucjom zajmującym się rolnictwem, m.in. Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Narodowemu Bankowi Polskiemu, a także ponad tysięcznej rzeszy subskrybentów, przedsiębiorstwom sektora rolno-spożywczego i rolnikom.

Wiedza o tym, co się dzieje na rynku mleka, cukru, biopaliw czy zbóż, jest kluczowa z punktu widzenia projektowania zamiarów inwestycyjnych w rolnictwie, jak również w biznesach okołorolnych – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria dr Przemysław Litwiniuk, dyrektor Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA.

Jak dodaje, raporty fundacji pozwalają wszystkim, którzy są związani z rynkiem rolnym, podejmować bardziej racjonalne decyzje biznesowe. Resort rolnictwa korzysta z prognoz fundacji m.in. przy konstruowaniu Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

W najbliższym czasie FAPA chce stworzyć narzędzia wspierające bankowość spółdzielczą. Ten sektor ma bowiem odgrywać istotną rolę przy finansowaniu wykorzystania środków z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich przez producentów rolnych i podmioty gospodarcze z tego sektora.

Chcemy dostarczać bankom spółdzielczym informacji na temat sytuacji w poszczególnych gałęziach gospodarki rolnej, tak aby mogły rzetelnie oceniać ryzyka inwestycyjne oraz wspierać rolników i przedsiębiorców, którzy chcą korzystać ze środków pomocowych w nowej perspektywie finansowej, realizując różnego rodzaju projekty finansowane właśnie z II filaru wspólnej polityki rolnej – deklaruje Przemysław Litwiniuk.

Jak informuje ministerstwo rolnictwa, łączne środki publiczne przeznaczone na realizację Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014–2020 wyniosą ponad 13,5 mld euro, z czego prawie 8,6 mld euro będzie pochodziło z budżetu UE, a niemal 5 mld euro z wkładu krajowego.

 Z racji tego, że dużo środków z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich będzie przeznaczone na pomoc zwrotną i bezzwrotną dla polskich producentów rolnych, sektor ten będzie potrzebował środków na udział własny – zwraca uwagę dyrektor Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA. – Banki spółdzielcze są najbliżej sektora rolno-spożywczego, dlatego to do nich chcemy zaadresować pomoc informacyjną tak, aby mogły dobrze i bezpiecznie mogły służyć temu sektorowi.

Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA została wyróżniona nagrodą Business Premium 2015 przez redakcję „Bloomberga” za udostępnianie bezpłatnych analiz na temat sektora oraz dostarczanie szczegółowych informacji dotyczących tendencji, wpływu uregulowań prawnych i ekonomicznych, a także zmian na światowych rynkach rolnych.

Po ponad 20 latach działalności ta nagroda stanowi wyraz uznania dla moich współpracowników, dla ich fachowości, rzetelności oraz dla wiarygodności fundacji jako podmiotu, który działa na rzecz rozwoju polskiego rolnictwa – mówi Przemysław Litwiniuk.

Pesymiści i osoby niezorganizowane częściej mają problemy z zadłużeniem

CEO Magazyn Polska

Na terminową spłatę należności wpływa nie tylko zasobność portfela, lecz także cechy charakteru. Osoby słabo zorganizowane, które np. nie planują podróży przed czasem, a w dzieciństwie odrabiały prace domowe w ostatniej chwili, częściej mają problemy z zadłużeniem. Kłopoty ze spłacaniem długu mają także ci, którzy łatwiej poddają się czarnym myślom i rozmaitym lękom. To powoduje również, że w przypadku niespłacanego zadłużenia unikają kontaktu z wierzycielami. 

Z badań wynika, że cechy, które mogą wiązać się z problemami nadmiernego zadłużenia, to brak sumienności i łatwe uleganie negatywnym emocjom. Brak sumienności oznacza pewnego rodzaju lekkomyślność. Takie osoby, które odkładają na później spłacanie długów i nie myślą o problemie poważnie, mogą przyjmować perspektywę, że wszystko załatwi się samo i nie trzeba będzie podejmować żadnego działania – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. Tomasz Zaleśkiewicz, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

Badanie przeprowadzone przez Instytut Millward Brown na zlecenie Grupy KRUK wskazuje, że osoby, które mają problem z zadłużeniem, cechuje brak konsekwencji w działaniu. Blisko 40 proc. tych, którzy choć jedną należność płacą po terminie, nie planuje swoich podróży przed czasem (w porównaniu z 27 proc. osób spłacających rachunki na czas). Okazuje się także, że aż 77 proc. osób, które mają przynajmniej jedno zadłużenie powyżej 500 zł, w dzieciństwie odrabiało prace domowe na ostatnią chwilę lub nie odrabiało wcale.

Problemy ze spłatą długu idą w parze również z pesymizmem i negatywnym nastawieniem do życia.

Cechy osobowości związane z uleganiem negatywnym emocjom mogą mieć ogromne znaczenie w sytuacji, kiedy pojawiają się problemy z zadłużeniem. Często takie osoby przyjmują wtedy bardzo pesymistyczną wizję rzeczywistości, ulegają rozmaitym lękom. Zamiast szukać sensownych rozwiązań problemu, uprawiają czarnowidztwo. Zamiast działać, koncentrują się na sobie i swoich negatywnych emocjach. Stosując techniki ucieczkowe od problemu, unikają myślenia o nim i kontaktów z firmą obsługującą ich zadłużenie – podkreśla prof. Zaleśkiewicz.

Blisko połowa zadłużonych pesymistów przyznaje też, że kiedy nie widzi efektów działań, to szybko się zniechęca, trudno też przychodzi im bycie zadowolonym. Ponad 60 proc. uważa również, że oszczędzanie wymaga dużego wysiłku.

Takie osoby nadmiernie koncentrują się na tym, żeby poradzić sobie z negatywnymi emocjami. Nie odbierają telefonów czy korespondencji. To pozwala zapomnieć o problemie, ale na bardzo krótko. Problem zamiast być stopniowo rozwiązywany, zaczyna narastać i się komplikować – wskazuje Zaleśkiewicz.

Jak podkreśla psycholog biznesu, problemy z zadłużeniem można próbować eliminować. Jeśli uda się zapanować nad niektórymi cechami charakteru, łatwiej będzie też odzyskać kontrolę nad swoim życiem.

Jeżeli ktoś zauważył, że ma problem z terminowym spłacaniem karty kredytowej, to może w ogóle powinien zrezygnować z jej używania. Podobnie jak w przypadku, kiedy ludzie próbują sobie poradzić z nałogiem, np. palenia papierosów. Radzi się im, żeby unikali sytuacji, w której mogą ulegać pokusie. Należy rezygnować z sytuacji, o których wiemy, że mogą skończyć się kłopotami finansowymi – przekonuje psycholog społeczny z SWPS we Wrocławiu.

Wśród osób zadłużonych zwiększyła się świadomość na temat negatywnych konsekwencji unikania kontaktu z wierzycielem czy firmą obsługującą zadłużenie.

Osoby zadłużone nie powinny się obawiać kontaktu z bankiem czy instytucją finansową. Przecież wierzycielom także zależy na znalezieniu rozwiązania i ostatecznej spłacie zaległości. Są więc otwarci na szukanie sposobów, aby było to możliwe. Dlatego warto jak najszybciej odezwać się do nich i wspólnie ustalić jakiś plan naprawczy – podkreśla Tomasz Zaleśkiewicz.

Popołudniowy komentarz walutowy z 22.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 22.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Pędzący tygrys – czyli warszawski rynek powierzchni biurowych po III kwartale 2015

Według raportu Market View – Warszawski Rynek Biurowy w III kw. 2015 przygotowanego przez ekspertów firmy CBRE, trzeci kwartał roku dla warszawskiego rynku biurowego był szczególny w świetle obecnych trendów dominujących w tym sektorze. Znacząco spadł poziom pustostanów, wynoszący na koniec III kw. 12,9%, a także wolumen wynajętej powierzchni oraz absorpcja osiągnęły historycznie najwyższy poziom.
WarszawaW okresie od lipca do września obserwowaliśmy wzrost aktywności najemców, ponad 200 firm wynajęło więcej niż 220 tys. mkw. powierzchni biurowej, co jest rekordowo najwyższym wynikiem. Wśród tych, które wynajęły nowe biura są choćby DLA Piper, Astra Zeneca, Samsung Electronics czy Asus. Aktywność najemców zaobserwowana w pierwszych trzech kwartałach 2015 roku zrównała się z poziomem najmu za cały 2014 rok.

Łukasz Kałędkiewicz, Dyrektor Działu Powierzchni BiurowychŁukasz Kałędkiewicz, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych, CBRE komentuje:
„Już od kilku kwartałów w kontekście stołecznego rynku biurowego mówimy o rynku najemcy i to określenie jest wciąż aktualne. Dla firm potrzebujących nowej powierzchni biurowej lub zainteresowanych powiększeniem przestrzeni warszawski rynek dawno nie był tak sprzyjający – możliwości wyboru lokalizacji oraz standardu budynku rosną, a wraz z nimi apetyt na lepsze warunki najmu. Sytuacji sprzyja rosnąca marka Warszawy na arenie międzynarodowej, to największe w kraju centrum biznesu z doskonale wykształconą kadrą pracowniczą. Warszawa staje się co raz częściej centralą dla firm operujących w regionie Europy Środkowo – Wschodniej.”

Wysoka aktywność najemców spowodowała spadek wskaźnika pustostanów, który na koniec III kw. wyniósł 12,9%. W nadchodzących kwartałach 2016 roku planowane jest dostarczenie na rynek znacznej ilości powierzchni biurowej, głownie w Centrum Warszawy. Z tego powodu przewidywany jest wzrost wskaźnika pustostanów, przynajmniej do połowy 2016 roku.
Łukasz Kałędkiewicz, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych, CBRE, dodaje:
„Nadchodzące kwartały zdecydowanie zmienią panoramę Warszawy oraz sytuację na rynku. W budowie pozostają 44 budynki biurowe, podaż w Centrum Warszawy wzrośnie o 23%. Powoli obserwujemy malejącą ilość projektów spekulacyjnych i rosnącą ilość budynków, które czekają na dużą umowę przedwstępną, aby rozpoczęła się ich realizacja. Wciąż jednak dobry projekt jest w stanie się obronić i w chwili oddania do użytkowania być dobrze skomercjalizowany.”
Czynsze pozostają na stabilnym poziomie, jednak duża konkurencyjność na rynku zmusza właścicieli do stosowania elastycznej polityki cenowej. Prognozowany jest spadek poziomu najwyższych stawek czynszu będących obecnie na poziomie 24 EUR – koniec – CBRE Informacja Prasowa CBRE to największa na świecie firma doradcza i inwestycyjna działająca w sektorze nieruchomości komercyjnych (pod względem przychodów za rok 2014), a także jedna z 500 wiodących firm świata według rankingów magazynu Fortune oraz agencji ratingowej Standard & Poor’s. CBRE, z siedzibą główną w Los Angeles, zatrudnia około 52 000 pracowników i obsługuje inwestorów, właścicieli oraz najemców nieruchomości w ponad 370 biurach na całym świecie (nie wliczając firm stowarzyszonych i partnerskich). Zakres usług świadczonych przez CBRE obejmuje: doradztwo strategiczne w zakresie inwestycji i wynajmu, usługi korporacyjne, usługi zarządzania nieruchomościami oraz projektami, administrację firm, bankowość hipoteczną, wyceny, usługi deweloperskie, usługi zarządzania inwestycjami oraz usługi konsultingowe i analityczne.

Aplikacje mobilne rewolucjonizują rynek usług taksówkarskich

Liczba użytkowników usług taksówkarskich nie maleje. Nic dziwnego, że na rynku są już dostępne aplikacje mobilne, dzięki którym taksówkę możemy zamówić i opłacić za pośrednictwem internetu, a po zakończonym kursie – ocenić kierowcę, który nas wiózł.

„Korzystanie z taksówek jest jednym z najszybszych i najwygodniejszych sposobów przemieszczania się po mieście. Taksówkarze mają przywilej poruszania się po pasach dla autobusów, dzięki czemu mogą unikać korków. Ponadto, jeśli jedziemy taksówką, pozbywamy się problemu z parkowaniem własnego auta” – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający w firmie Mytaxi.

Z usług taksówkarskich najchętniej korzystają osoby w wieku od 30 do 40 lat. Zwykle są to biznesmeni oraz osoby, które chcą się dostać na spotkanie towarzyskie lub z niego wrócić. Najczęściej taksówkę zamawiamy w godzinach szczytu, a także w piątkowe i sobotnie noce, najrzadziej z kolei – w poniedziałki.

Wśród klientów coraz większą popularnością cieszą się aplikacje służące do zamawiania i opłacania kursów przez internet. „Żeby skorzystać z naszej aplikacji, wystarczy ją zainstalować oraz – jeżeli chcemy przez nią płacić – dodać kartę płatniczą i możemy zamówić kurs dwoma kliknięciami. Jeśli chodzi o kierowców, mogą z nami współpracować wszyscy licencjonowani taksówkarze w danym mieście, którzy spełnią nasze kryteria. Konieczne są podpisanie umowy i instalacja aplikacji na swoim telefonie” – informuje rozmówca.

Państwo nie pobierające podatku dochodowego

Zlikwidowanie podatku dochodowego nie jest pomysłem nowym. Co jakiś czas słyszymy o zniesieniu podatku za pracę. Co ważniejsze, im więcej zarabiamy, zazwyczaj jest to związane z posiadaniem większych kompetencji, tym większe koszty ponosimy. Wydaje się, że jest to jeden z najmniej sprawiedliwych podatków, które są odgórnie nakładane na obywateli. Jednak czy zniesienie tego podatku nie jest przypadkiem gotową katastrofa dla budżetu państwa, czy wręcz przeciwnie jest to bodziec, który rozrusza gospodarkę?

W 2015 roku zakładane dochody podatkowe mają wynieść około 269,8 mld zł.

  • Dochody z tytułu podatku VAT to około 134,6 mld zł. Stanowi to prawie 50% wszystkich wpływów z podatków.
  • Akcyza również stanowi bardzo dużą część dochodów. Zakładany jest wpływ w 2015 roku w wysokości 63,6 mld zł, co stanowi około 23% wpływów. Na końcu dopiero znajduje podatek dochodowy PIT oraz CIT.
  • PIT ma wynieść około 44,4 mld zł, co stanowi 16% wpływów.
  • CIT ma wynieść jeszcze mniej, bo jedyne 24,5 mld zł, czyli około 9%!

Z powyższych szacunków widać, że podatki dochodowe stanowią najmniejszą część dochodów. Jednak zlikwidowanie wpływów z tego tytułu trzeba czymś zastąpić. Od dawna rozmawia się o ujednoliceniu stawek VAT. Jedna stawka uszczelniłaby system i poprawiła ściągalność. W 2011 roku padł nawet konkretny pomysł wprowadzenia 18% stawki VAT, a wpływy z tego tytułu wyniosłyby 18 mld zł.

Podatek CIT stanowi najmniejszy procentowy wpływ do budżetu. Tajemnicą poliszynela jest unikanie przez międzynarodowe korporacje tego właśnie podatku. Zastąpienie go podatkiem przychodowym w wysokości 1% powinno uszczelnić system. Podatek ten jest dużo łatwiejszy do skontrolowania oraz dużo mniejszy od podatku CIT, ale obejmowałby wszystkie przedsiębiorstwa. W 2015 roku szacuje się, że przychody wszystkich przedsiębiorstw wyniosą 3 biliony zł, więc podatek wyniósłby około 30 mld zł.

Należy dodać, że część dodatkowych środków, które zostałyby w kieszeniach obywateli w związku z zlikwidowanie podatku dochodowego wróciłaby do budżetu w postaci VATu, ze względu na zwiększoną konsumpcję. Ponadto uproszczenie prawa podatkowego przyniosłoby oszczędności w aparacie skarbowym, ograniczenie szarej strefy, likwidacja umów śmieciowych, spadek bezrobocia, zwiększenie inwestycji itd. Co więcej, słusznie niektórzy eksperci zauważają, że dochody z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych pochodzą w znacznej części z sektora budżetowego. Państwo samo na siebie nakłada podatki, a i tak za chwilę te środki wypływają na chociażby wynagrodzenia. Dochody z tytułu stawki PIT mogą być de facto połowę mniejsze.

Rozwiązanie, choć może wydawać się rewolucyjne, ma sporo pozytywnych stron i przede wszystkim upraszcza ordynację podatkową. Państwo nie każe obywatela za jego ciężką pracę. Niemniej jednak wymaga to zmiany wielu przepisów oraz przede wszystkim wielkiej odwagi ze strony polityków. Zatem prawdopodobnie jeszcze długo przyjdzie nam płacić za wykonywanie pracy.

Analiza WIG20, DAX i S&P500 – 22.10.2015

Obejrzyj nasz materiał wideo „Analiza indeksów: WIG20, DAX i S&P500”. Znajdziesz w nim komentarz Pawła Danielewicza dotyczący wybranych indeksów giełdowych.