Odpowiedzialny biznes modernizuje gospodarki Europy Środkowej

Warszawa, 20 października 2015 r. – Coraz więcej firm w Europie Środkowej wdraża strategiczne działania, które zwiększają ich wkład w zrównoważony rozwój społeczno-gospodarczy. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte w dziesięciu krajach regionu, kluczowymi korzyściami z działań CSR dla przedsiębiorstw są: wzrost zaangażowania pracowników, poprawa reputacji firmy i poprawa relacji ze społecznościami lokalnymi. Zdecydowana większość respondentów – 76 proc. – optymistycznie widzi rozwój CSR w najbliższych latach.

Badanie Deloitte zostało przeprowadzone wśród menedżerów odpowiedzialnych za CSR w Czechach, Słowenii, Bułgarii, Kosowie, Rumunii, Serbii, na Węgrzech, Słowacji, Litwie oraz Łotwie. Jest ono częścią badania Forum Odpowiedzialnego Biznesu, które w ramach obchodów 15 lat partnerstwa na rzecz CSR w Polsce przeprowadziło analogiczny przegląd wśród polskich menedżerów CSR. Zarówno badanie polskie, jak i środkowoeuropejskie pokazuje wpływ praktyków CSR na szerzenie tematyki odpowiedzialnego biznesu w firmach oraz ich obserwacje dotyczące pozytywnego oddziaływania CSR na kondycję społeczno-gospodarczą poszczególnych krajów.

Jednym z kluczowych wniosków badania jest powszechna świadomość środkowoeuropejskich menedżerów CSR (84 proc.), że biznes przyczynił się do rozwiązywania problemów społeczno-gospodarczych w poszczególnych krajach (w Polsce odsetek ten wyniósł mniej, bo 65 proc.). „Chodzi przede wszystkim o zmniejszanie negatywnego wpływu na ochronę środowiska, wspieranie edukacji i zwalczanie bezrobocia. Są to kluczowe problemy, w które biznes powinien się zdaniem badanych angażować także w przyszłości. Menedżerowie CSR oczekiwaliby natomiast większej niż dotychczas aktywności w walce z korupcją” – mówi Irena Pichola, Partner w Deloitte, Lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i w Europie Środkowej.

– „Zaangażowanie biznesu w rozwiązywanie problemów społecznych w Polsce w ciągu ostatnich 15 lat jest praktycznym potwierdzeniem zrozumienia, że jego powinnością poza generowaniem zysku jest budowanie wartości dla wszystkich interesariuszy. Szczęśliwie, podobne przeświadczenie panuje w jego otoczeniu, dzięki czemu coraz więcej mamy przykładów partnerstw sektorowych i międzysektorowych na rzecz określonych inicjatyw prospołecznych” – mówi Marzena Strzelczak, dyrektorka generalna Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Wśród trzech kluczowych korzyści z działań CSR, które respondenci dostrzegają w swoich firmach, znalazły się wzrost zaangażowania pracowników (65 proc.), poprawa reputacji (55 proc.) i poprawa relacji ze społecznościami lokalnymi (53 proc). Podobne wyniki uzyskano w badaniu polskim.

– „W wymiarze praktycznym doszło do zmiany w polskim CSR. Ciekawa jest lista korzyści wymienianych przez menedżerów. CSR nie jest już, jak pięć lat temu, traktowany przede wszystkim jako narzędzie komunikacji i budowy reputacji. Na pierwszym miejscu wymieniane są korzyści związane z etycznym podejściem i zaangażowaniem pracowników” – przypomina kolejne z wyników badania Marzena Strzelczak.

Z perspektywy menedżerów we wdrażaniu CSR najbardziej przydatne są narzędzia i metody uwzględniające współpracę z pracownikami: wolontariat pracowniczy (36 proc.) oraz programy etyczne dla pracowników (29 proc.). Przydatnymi instrumentami współpracy zewnętrznej w zakresie CSR są: dialog z interesariuszami (35 proc.), kampanie społeczne (29 proc.) i programy prośrodowiskowe (29 proc.). Konkluzje te są w znacznym stopniu zbieżne z wynikami uzyskanymi w polskim badaniu.

W krajach Europy Środkowej tylko nieco ponad połowa badanych (54 proc.) mierzy efekty prowadzonych przez siebie działań CSR. Najczęściej używanym narzędziem jest monitoring mediów (52 proc.), własne wskaźniki dotyczące strategii CSR (37 proc.) oraz badania opinii (34 proc.). „Pokazuje to, że eksperci CSR z Europy Środkowej mają jeszcze dość spory dystans do nadrobienia do polskich kolegów, którzy w 87 proc. rezultaty swoich działań mierzą za pomocą samodzielne opracowanych wskaźników oraz ewaluacji działań na poziomie adresatów. Taką odpowiedź wybrało 68 proc. ankietowanych” – mówi Irena Pichola.

Respondenci z regionu największych szans rozwoju społeczno-gospodarczego swoich krajów upatrują w oddziaływaniu biznesu na wzrost konkurencyjności gospodarki (96 proc.), wpływie firm na poprawę aktywności zawodowej (94 proc.) oraz ich wpływie na kształtowanie gospodarki opartej na wiedzy i kapitale intelektualnym (91 proc.). Istotnym impulsem do zmian ma być m.in. presja klientów, coraz częściej oczekujących od rynku produktów i usług społecznie odpowiedzialnych (75 proc.).

Jaka będzie przyszłość obszarów związanych z odpowiedzialnym biznesem? Jego rozwój i profesjonalizację usług przewiduje 76 proc. respondentów z Europy Środkowej. Bardzo istotną rolę do odegrania ma tu biznes, ale potrzebuje wsparcia sektora publicznego. Wskazuje na to fakt, że 52 proc. respondentów środkowoeuropejskich narzeka na brak zachęt ze strony administracji publicznej. „Powinna ona kształtować polityki ogólnokrajowe, w tym wprowadzać w życie założenia gospodarki niskoemisyjnej, cyrkularnej czy efektywności energetycznej, a także rozwoju miast i regionów w sposób zrównoważony. Widzimy tu dużą przestrzeń do współpracy i edukacji wszystkich zainteresowanych stron” – mówi Irena Pichola. Wśród pozostałych głównych barier, które w najbliższych piętnastu latach mogą pojawić się na drodze rozwoju odpowiedzialnego biznesu, menedżerowie najczęściej wskazywali na błędne postrzeganie idei CSR jako formy działań sponsoringowych (59 proc.) oraz niechęć biznesu do inwestowania funduszy w działania CSR (46 proc.). W Polsce, z kolei, główną przeszkodą wydaje się być brak zrozumienia idei CSR u kadry zarządzającej (66 proc.).

Znaczna część badanych menedżerów w Europie Środkowej optymistycznie patrzy w przyszłość CSR – niemal połowa wierzy w dalszy rozwój odpowiedzialnego biznesu oraz przyłączenie się do sieci odpowiedzialnych przedsiębiorstw kolejnych spółek (44 proc.), zaś 32 proc. respondentów sądzi, że CSR wejdzie w fazę dojrzałości, a kwestie społeczne i środowiskowe zostaną włączone do modelu biznesowego. Potwierdza to także optymistyczną wizję polskich menedżerów CSR, wśród których obydwie odpowiedzi uzyskały po około 40 proc. wskazań.

QBS został nowym dystrybutorem technologii Microsoft Dynamics na polskim rynku

QBS działa obecnie na 12 rynkach, skupiając się na tworzeniu ekosystemu wokół rozwiązań i usług dla technologii Microsoft Dynamics, Microsoft Azure czy Office 365. Wraz z wejściem na rynek polski, firma będzie pełniła rolę strategicznego dystrybutora w kanale partnerskim Microsoft.

Planowane działania firmy, a także doświadczenia z innych rynków składają się na strategię, która zakłada nie tylko dystrybucję oprogramowania, ale przede wszystkim tworzenie ekosystemu partnerów. W ramach budowania społeczności partnerów Microsoft w Polsce, QBS oferuje szereg działań kreujących nową wartość dla uczestników kanału dystrybucyjnego. Dotyczy to w szczególności obszaru działań marketingowych, szkoleń produktowych, generowania leadów, planowania biznesowego. QBS będzie także wspierał niezależnych twórców aplikacji (ISV), którzy będą zainteresowani rozwojem oprogramowania biznesowego w oparciu o technologię chmurową Microsoft Azure.

„Badania IDC wyraźnie pokazują, że już wkrótce udział projektów chmurowych będzie dynamicznie rósł. Szacunki wskazują na wzrost z 4 do 11%. Wzbogacenie struktury kanału partnerskiego o wiedzę i doświadczenia QBS z innych rynków, związanych z wykorzystaniem chmury obliczeniowej zapewnia partnerom zupełnie nowe możliwości rozwoju – mówi Paweł Jędrusik, Dyrektor Działu Aplikacji Biznesowych Microsoft Dynamics .

„Chcemy być pośrednikiem pomiędzy firmą Microsoft a siecią partnerów oferując szereg usług dodatkowych. Pełnimy rolę nie tylko dystrybutora, ale przede wszystkim budujemy pracującą wspólnie społeczność partnerów.” – mówi Nelson Tavares da Silva z firmy QBS.

Oferta firmy na polskim rynku będzie zawierała systemy klasy ERP Microsoft Dynamics NAV, Dynamics CRM oraz AX. Dodatkowo, portfolio QBS będzie zawierało rozwiązanie w chmurze dla biznesu, na które składają się usługi Office 365 oraz komponenty platformy Microsoft Azure dedykowane produktywności. Polityka firmy QBS zakłada ponadto umożliwienie, a także wsparcie partnerów w transformacji ich klientów do chmury obliczeniowej.

Firma QBS działa obecnie na 12 rynkach europejskich skupiając w swoim ekosystemie 250 partnerów, grupujących 2000 ekspertów z firm partnerskich oraz 30 tys. klientów.

„Polska jest dla nas bardzo atrakcyjnym inwestycyjnie rynkiem, dlatego tak ważna jest odpowiednia strategia wejścia oraz wartość dodana, którą chcemy dać naszym partnerom w postaci dedykowanych konsultacji oraz wsparcia działań promocyjnych i sprzedażowych” – dodaje Nelson Tavares.

Przychodzi Student do agencji zatrudnienia

Październik i listopad są miesiącami, które rokrocznie obfitują w rejestrację nowych pracowników tymczasowych w agencjach zatrudnienia. Dzieje się tak za sprawą studentów, którzy wraz z rozpoczęciem roku akademickiego, odwiedzają je w poszukiwaniu prac dorywczych.

Warszawa, 20 października 2015 r. – Proponowanych studentom ofert pracy z roku na rok jest coraz więcej.
To propozycje ciekawe dla nich zarówno ze względu na możliwość zyskania dodatkowego dochodu, jak i niewielkie wymagania związane z otrzymaniem pracy. Często jedynym warunkiem jest bowiem chęć do pracy i dyspozycyjność pozwalająca na jej wykonywanie. Istotną zaletą dla kandydatów jest jednak przede wszystkim elastyczność godzin pracy, która umożliwia dogodne dopasowanie zadań zawodowych do grafika zajęć na uczelni.

Ofert, które możemy polecić studentom jest wiele, – komentuje Sylwia Chwastyk-Kolasa, Starszy Specjalista ds. Rekrutacji w agencji zatrudnienia Manpower. Znając dyspozycyjność i oczekiwania studentów, rekruterzy mogą zaangażować ich zarówno przy pojedynczych projektach jak i zaproponować regularną, długofalową współpracę w godzinach dopasowanych do możliwości jej wykonywania. Dzięki stałemu kontaktowi z pracodawcami, jaki ma agencja zatrudnienia, nawet przy pojedynczych zleceniach kandydaci mogą liczyć na ciągłość otrzymywania kolejnych propozycji. Wiele osób nie poprzestaje zatem na jednym kontakcie, ale chętnie wraca do nas po kolejne zlecenia.

Pośród ofert, które ze względu na elastyczność czasu pracy cieszą się zainteresowaniem młodzieży akademickiej, znajdują się stanowiska pracowników produkcji, magazynierów, pakowaczy. Osoby deklarujące chęć pracy wyłącznie weekendowej, mogą liczyć na rolę hostów i hostess lub prace dekoratorskie związane z pakowaniem prezentów w centrach handlowych. Studentom dyspozycyjnym tylko w godzinach nocnych, oferowane są prace przy inwentaryzacji lub rozładunku towarów. Zwykle spotykają się one z zainteresowaniem kandydatów mających bardzo nieregularny plan zajęć na uczelni, dla których jest to niekiedy jedyna możliwość zdobycia dodatkowego źródła finansów. Tym, którzy chcą pracować w sposób jeszcze bardziej elastyczny,  proponowane są role ankieterów, merchandiserów, osób rozdających ulotki, weryfikujących dane lub przygotowujących tłumaczenia językowe. Takie zadania bardzo często mogą być wykonywane w czasie dostosowanym do pracownika, dając równocześnie możliwość łatwego pogodzenia obowiązków wynikających z edukacji z tymi wynikającymi z pracy. Zdarzają się również prace w obszarze obsługi konferencji, targów, imprez sportowych, koncertów, czy innych wydarzeń kulturalnych, które same w sobie stanowią również atrakcję dla zatrudnionych.

Zwykle formą współpracy, którą preferują studenci jest umowa zlecenie, a proponowane stawki, w zależności od stanowiska, wahają się w granicach od 9 zł do 18 zł brutto za godzinę, – mówi Sylwia Chwastyk-Kolasa z Manpower. – W przypadku pracy hostessy, kandydaci, prócz wynagrodzenia, mogą liczyć na wszelkiego rodzaju gratisy, próbki czy kupony rabatowe w obrębie promowanej przez siebie marki czy produktu. Jednak poza argumentami materialnymi praca w trakcie studiów ma również cenną wartość dodaną. Rozwija kompetencje organizacyjne, uczy współpracy w zespole, odpowiedzialności, wielozadaniowości a nade wszystko uczy pracy. Dzięki temu, szukając zatrudnienia już po zakończeniu studiów, kandydaci mogą zaprezentować się pracodawcom w innym świetle, jako osoby z doświadczeniem i chęcią do wykonywania zawodowych zadań,
a przez to liczyć na szybsze znalezienie upatrzonej pracy
– dodaje przedstawiciel Manpower.

Słabsze dane z Polski

Poznaliśmy najważniejsze wskaźniki wyprzedzające dla gospodarki Polski. Produkcja przemysłowa wypadła dobrze, ale problemy widać w sprzedaży detalicznej. Frank znów straszy kredytobiorców. Juan już nie jest “znacząco niedowartościowany”. Debata bez wpływu na rynki.

Poznaliśmy wczoraj ważne dane makroekonomiczne dla Polski. Produkcja przemysłowa wzrosła w ujęciu rocznym o 4,1%. To mniej niż 5,3% w zeszłym roku, ale w dalszym ciągu powyżej oczekiwań, które zakładały wzrost o zaledwie 3,95%. Sprzedaż detaliczna w skali roku rośnie jednak zaledwie o 0,1%. Z jednej strony to wynik lepszy niż przed rokiem, kiedy to notowaliśmy spadek. Z drugiej z kolei analitycy oczekiwali wzrostu o 1,4%. Słabsze dane musiały przełożyć się na osłabianie złotego. Ruch ten nie był zbyt silny, gdyż inwestorzy przed wyborami nie chcą znacząco zmieniać swoich pozycji.

Doszło do wybicia się kursu franka w górę na poziomy najwyższe od sierpnia. Jest to wynikiem po pierwsze umacniania się waluty szwajcarskiej do euro a po drugie osłabiania się złotego wobec obcych walut. Co takiego stało się w Szwajcarii, że frank się umacniał? W sumie w ostatnich dniach poznaliśmy tylko dane na temat bilansu handlowego. Wyniósł on 3,05 mld wobec oczekiwanych 2,5 mld. Świadczy to o lepszej od oczekiwań kondycji eksportu tego kraju. Dodatkowo wygląda na to, że nadchodzące wybory powodują, że inwestorzy wstrzymują się z zakupem złotych, czekając jaki będzie werdykt wyborców. Oby tym razem wyniki były znane w logicznym czasie, bo takie stany zawieszenia nie służą gospodarce.

Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych w swoim półrocznym raporcie na temat kursów walutowych docenił ostatnie starania Chin w sprawie częściowej liberalizacji kursu juana. Nie jest on już “znacząco niedowartościowany”, a jedynie “pozostaje poniżej właściwej średnioterminowej wyceny”. Faktycznie Pekin uwolnił odrobinę kurs swojej waluty, aczkolwiek gdyby doszło do pełnego urealnienia byłby to spory cios dla eksportu, na co kraj chcący ratować wskaźniki makroekonomiczne nie może sobie pozwolić.

Wczorajsza debata pokazała, że z dużej chmury może spaść mały deszcz. Nie wiadomo jaki wpływ ta mało sympatyczna pogawędka dwóch Pań będzie miała na wynik wyborów, ale wiadomo jaki miała wpływ na rynki. Żaden. Złośliwi twierdzą, że wpływ jest wprost proporcjonalny do liczby konkretów gospodarczych w debacie.

Dzisiaj warto zwrócić uwagę na następujące dane:

14:30 – USA – Rozpoczęte budowy domów oraz pozwolenia na budowę domów.

Po za tym dzisiejszy dzień będzie bogaty w wystąpienia członków FED, co sugeruje, że możemy spodziewać się zmian na głównych walutach w wyniku oczekiwań co do zmian stóp procentowych w USA.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015

Kurs EUR/PLN od połowy sierpnia znajduje się w trendzie bocznym. Po osiągnięciu maksimum na poziomie 4,2600, przeszedł w fazę korekty po czym znów zawraca. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2600 gdzie znajdowało się ostatnie maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2100 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebicia testowanej linii oporu na 3,8950 kolejnym istotnym oporem są okolice 3,9400 gdzie znajdują się ostatnie ważne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,8650, a następnie ostatnie minimum, czyli 3,8090.

USD/PLN


Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015

Kurs USD/PLN Znajduje się w trendzie bocznym. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest linia łącząca ostatnie maksima na 3,8100. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,6800.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 20.07.2015 do 20.10.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze w zeszłym tygodniu w krótkoterminowym trendzie spadkowym. Wczoraj doszło do wybicia i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 5,8100. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum.

Nieruchomości, lokaty czy złoto… Jak bezpiecznie inwestować?

Polacy chcą inwestować bezpiecznie. Dla przeszło 40 proc. badanych najważniejsze w lokowaniu jest właśnie bezpieczeństwo, a nie duże zyski. Najbezpieczniejszą według Polaków formą oszczędzania są nieruchomości, lokaty i złoto – wynika z badań przeprowadzonych przez Mennicę Wrocławską i Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS.

sztabka– Złoto na polskim rynku jako produkt inwestycyjny pojawiło się dość niedawno. W tej chwili taka inwestycja postrzegana jest przez większość Polaków coraz częściej jako bardzo bezpieczna.  – Złoto, do którego trzeba mieć cierpliwość jest bardzo wdzięcznym instrumentem, nie gwarantuje zysków, ale w czasie najlepiej przenosi wartość pieniądza – mówi newsrm.tv Michał Tekliński, prezes zarządu Mennica Wrocławska, Grupa Goldenmark.

Był taki czas na rynku złota, w którym zyski można było rozliczać z miesiąca, na miesiąc. Natomiast takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko i są bardzo niebezpieczne zauważa Michał Tekliński. Powód? Szybko wzrastająca wartość prowadzi do bańki, która później pęka i nagle można bardzo dużo stracić. Tak jest też z każdym środkiem finansowym.

– Polski rynek złota rośnie od 2010 roku.  Wtedy zaczynaliśmy od sprzedaży 4 ton rocznie, teraz jest to już dwukrotnie więcej – dodaje Michał Tekliński – Fenomen złota polega także na tym, że po pierwsze może je kupić każdy. Można kupić sztabkę w różnych gramaturach i cenach.  To, co złoto niemalże każdemu swojemu posiadaczowi gwarantuje to  bezpieczeństwo. Na złocie w dłuższej perspektywie czasu właściwe się nie traci. Zdarzają się wahania na rynku, jak z każdym instrumentem. Natomiast w dłuższej perspektywie złoto jest bardzo bezpiecznym środkiem. Do lokowania pieniędzy. Przenosi wartość pieniędzy w czasie.

Dla przeszło 40 proc. badanych najważniejsze w lokowaniu jest bezpieczeństwo. To przecież wyklucza, a na pewno w bardzo dużym stopniu ogranicza możliwość pomnażania kapitału. Jest to widoczne szczególnie w dzisiejszych czasach rekordowo niskich stóp procentowych. Jeśli jednak prześledzimy podobne badania z ostatnich lat, to możemy dostrzec pewne pozytywne zmiany. W wielu badaniach „bezpieczeństwo środków” i „gwarancja zysków” były wymieniane równie często. W badaniu na zlecenie Mennicy Wrocławskiej „bezpieczeństwo środków” zdecydowanie dominuje nad „gwarancją zysków” co może świadczyć o pewnym wzroście świadomości finansowej Polaków.

Smart City jednym z wiodących tematów VI Forum Rozwoju Mazowsza

Inteligentne miasto było jednym z wiodących tematów VI Forum Rozwoju Mazowsza, które w dniach 7-9 października odbyło się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Partnerzy strefy „Smart City” zaprezentowali wiele nowatorskich idei i rozwiązań nastawionych na podnoszenie jakości życia mieszkańców ośrodków miejskich w oparciu o efektywne, ekologiczne zarządzanie. W ramach przeprowadzonych sesji networkingowych, warsztatów, paneli i prezentacji uczestnicy pogłębiali wiedzę i dzielili się najlepszymi praktykami.

Tegoroczna szósta edycja Forum Rozwoju Mazowsza, promująca nowy okres programowania funduszy unijnych na lata 2014-2020, poświęcona była popularyzacji szeroko pojętej innowacyjności i przedsiębiorczości w województwie mazowieckim. Wśród wystawców i gości znalazły się publiczne i prywatne podmioty, którym bliskie są idee wykorzystania synergii nowoczesnych ekologicznych, oszczędnych i efektywnych rozwiązań na rzecz podnoszenia komfortu życia mieszkańców i jakości otaczającego ich środowiska naturalnego.

Liderem strefy „Smart City” było międzynarodowe biuro projektowe BuroHappold Engineering, które z od lat wielkim sukcesem realizuje multidyscyplinarne projekty cechujące się innowacyjnymi rozwiązaniami. Wraz z Bluevine Consulting, koordynatorem aktywności w strefie oraz partnerami wśród których znalazły się BASF, BNP Paribas Real Estate Poland, Florabo₂, Kampus+, Philips Lighting i Platforma Efektywność Energetyczna w Budynkach (EEB) a także miasta partnerskie – Ciechanów, Grodzisk Mazowiecki, Ostrołęka, Płock, Radom, Siedlce i Warszawa – eksperci z BuroHappold zachęcali do podnoszenia jakości życia, zdrowia i produktywności ludzi poprzez stosowanie najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych i modernizację istniejącej infrastruktury biurowej. Od Katarzyny Chwalbińskiej-Kusek, Associate/Marketing & Business Development Manager w BuroHappold goście dowiedzieli się, że można i trzeba mierzyć wpływ budynków na zdrowie pracowników oraz zapoznali się z metodami dokonywania pomiarów.

Przy stole z żywej trawy Halina Kamińska z Florabo₂ poprowadziła warsztaty na temat roli aktywnego udziału roślinności w codziennym życiu, zwłaszcza w środowiskach wewnątrz klimatyzowanych konglomeratów biurowych. W trosce o poprawę jakości środowiska pracy, satysfakcji i efektywności pracowników, Florabo₂ tworzy oczyszczające powietrze zielone rozwiązania, które stanowiąc alternatywę dla „miejskich plantacji” niwelują negatywny wpływ klimatyzowanych biurowców na pracowników. Cel ten osiągany jest dzięki wykorzystaniu naturalnej zdolności pewnych gatunków roślin do oczyszczania powietrza z toksycznych substancji.

Na przykładzie Berlina i projektu BeMobility zaprezentowano jak w modelowy sposób przebiegać powinien proces uzdrawiania i unowocześniania miasta, w którym kluczową rolę odgrywa integracja elektrycznej mobilności, enrgooszczędnego transportu publicznego wraz odnawialnymi źródłami energii. „Transport zmienia się w bardzo szybkim tempie – potrzeba mobilności stale się zwiększa wraz z ekonomicznym rozwojem społeczeństwa, potrzebą efektywności energetycznej oraz coraz to łatwiejszym dostępem do nowych technologii. Dziś już wiemy, iż aby sprostać tym potrzebom w przyszłości pojawią się nowe rodzaje transportu. Miasta muszą zatem dysponować nowymi, innowacyjnymi rozwiązaniami w zakresie mobilności.” – podkreśla Sebastian Seeling, odpowiedzialny w BuroHappold Engineering za strategie miejskie. Ekspert BuroHappold Engineering dodał również, iż obecnie prowadzone projekty dla miast, oparte na koncepcji smart city przewidują, iż transport powinien być dostępny na zawołanie: rowery, samochody oraz inne pojazdy elektryczne będą do dyspozycji mieszkańców w ramach jednego pakietu. Mobilność będzie usługą wspieraną przez inteligentne aplikacje oraz infrastrukturę. Wymaga to całościowego podejścia do planowania transportu w mieście, zrozumienia tkanki miejskiej, mieszkańców i ich zachowań oraz co ważne, zintegrowanego systemu mobilności.

Najobszerniejszym punktem programu był panel ekspercki „Smart City na podstawie dobrych praktyk z miasta Płock”, który poprowadziła Aneta Kłodaś, Dyrektor Zarządzająca, Bluevine Consulting. Na początek Jacek Terebus, Zastępca Prezydenta Miasta Płocka ds. Rozwoju i Inwestycji opowiedział o konieczności otwierania miast na potrzeby mieszkańców i sięgania po najnowsze technologie na rzecz zwiększenia interaktywności. Przedstwił również główne założenia projektu SmartPłock, na który składa się cały szereg inicjatyw i realizowanych inwestycji, przyczyniających się poprawy jakości życia i bezpieczeństwa mieszkańców, ograniczenia barier dla osób niepełnosprawnych i zwiększenia aktywności obywatelskiej. W ramach idei „smart” miasto oprócz rewitalizacji budynków i modernizacji infrastruktury wdraża cały szereg nowoczesnych rozwiązań jak system dynamicznej informacji pasażerskiej i inteligentny system sterowania miasta.

„Idea smart od dawna przyświecała wszystkim naszym działaniom w Płocku, tylko kiedyś ukrywała się pod innymi pojęciami: gospodarność, oszczędność i efektywność.” – powiedział Janusz Majchrzak, Prezes Zarządu, Komunikacja Miejska Płock.

Aleksandra Nocoń, Manager ds. Zrównowazonego Rozwoju z firmy BASF zwróciła uwagę na szczególną rolę jaką w skutecznym wdrażaniu innowacyjnych idei odgrywa współdziałanie. Integracja, u podłoża której leżą wiedza, zrozumienie i przychylność, jest niezbędna do przynoszącego pozytywne rezultaty działania w obszarach zwiazanych z ekologią i zrównoważonym rozwojem.

Inteligentne miasto to również zielony transport, mający na celu dbanie o środowisko naturalne poprzez redukcję emisji spalin. Katarzyna Lemańska, Dyrektor Marketingu i PR, Europa Środkowo-Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland wskazała na ekonomiczne aspekty popularyzacji mobilności elektrycznej w Polsce. Brak wsparcia finansowego, ulg, dotacji i przywilejów dla użytkowników pojazdów elektrycznych skutecznie spowalnia tempo jej rozwoju.

„W Polsce, wzorem innych krajów europejskich, musimy wesprzeć rozwój mobilności elektrycznej poprzez uchwalenie konkretnych ustaw i wprowadznie przepisów gwarantujących przywileje użytkownikom aut bezemisyjnych. To zadanie dla organów władzy państwowej i jednostek samorządu terytorialnego.” – podsumowała Katarzyna Lemańska.

W Polsce koncepcja „inteligentnego miasta” jest obecnie w początkowej fazie rozwoju, ale dzięki dofinansowaniom unijnym rośnie zainteresowanie ideą smart city, a miasta zdobywają środki na realizację kolejnych przedsięwzięć.

Remontowa Shipbuilding zbuduje w tym roku 9 statków

CEO Magazyn Polska

Gdańska spółka Remontowa Shipbuilding rocznie woduje około 10 nowych jednostek. Ostatnio zainwestowała w park maszynowy do budowy promów pasażerskich. Mimo gorszej lokalizacji niż stocznie Europy Zachodniej polskie prywatne stocznie konkurują przede wszystkim wysoką jakością usług i terminowością dostaw. Polski przemysł remontu statków i obiektów pływających znajduje się na trzecim miejscu w Europie pod względem przychodów. Rocznie w naszym kraju obsługiwane jest około 600 jednostek, z czego ponad połowa przypada na stocznie z Holdingu Remontowa.

– Holding Remontowa w ostatnim czasie zainwestował kilkadziesiąt milionów złotych w infrastrukturę produkcyjną, która w zasadzie natychmiast zaczyna pracować i zarabiać na siebie przy realizacji zakontraktowanych statków – mówi w Andrzej Wojtkiewicz, prezes Forum Okrętowego i stoczni Remontowa Shipbuilding.

Przykładem ostatnich inwestycji jest nowa linia montażowa do budowy promów na zlecenie kanadyjskiego zamawiającego. Obecnie realizowana jest budowa trzech promów pasażersko-samochodowych zasilanych gazem dla tego armatora. Oprócz tego dokonano szeregu inwestycji związanych z obsługą zleceń dla Marynarki Wojennej RP.

– Stocznia uczestniczy w procesie modernizacji, budując pierwszy nowoczesny niszczyciel min, który cechują bardzo specyficzne i skomplikowane technologie materiałowe. One też wymagały sporych nakładów inwestycyjnych i inwestycji w bardzo unikalne technologie w skali świata – wyjaśnia Wojtkiewicz.

Stocznię Remontowa Shipbuilding opuszcza rocznie około 10 w pełni wyposażonych statków, w tym jednostki związane z przemysłem wydobywczym, promy czy nawet statki przeznaczone do zaopatrywania rejonów arktycznych.

– W naszej ofercie są także jednostki o przeznaczeniu polarnym, pięć takich jednostek jest budowanych w tej chwili w grupie Remontowa. Bliski wodowania jest także żaglowiec trójmasztowy wielkości znanego wszystkim „Daru młodzieży” – dodaje prezes Stoczni Remontowa Shipbuilding.

Jak zaznacza rozmówca, dzięki 70-letniemu doświadczeniu gdańskiej stoczni możliwe jest realizowanie szerokiego wachlarza zamówień. W zależności od rozmiaru i typu jednostki statek kosztuje od 20 mln do ponad 100 mln euro.

Grupa Remontowa zajmuje się także remontami statków, których wykonuje ponad 300 rocznie. Remonty obejmują zarówno niewielki zakres prac, których wykonanie trwa zaledwie kilka dni, jak i większe zadania, takie jak remonty klasowe, a nawet kompletne przebudowy, które trwają nawet kilka lat.

– W 2014 roku zbudowaliśmy 11 nowych statków, natomiast wyremontowano w całej Polsce około 600. Przy czym pod względem wartości 2/3 całej polskiej sprzedaży realizują firmy zrzeszone w Forum Okrętowym – informuje Jerzy Czuczman, dyrektor Związku Pracodawców Forum Okrętowego.

Stocznia Remontowa jest liderem nie tylko krajowego przemysłu stoczniowego, lecz także największą stocznią remontową w Europie i pomimo gorszego położenia geograficznego jest w stanie konkurować z praktycznie wszystkimi europejskimi stoczniami, np. z Portugalii.

– Jeżeli popatrzymy na położenie, to stocznie z Portugalii są blisko hubów europejskich, takich jak np. Amsterdam czy Antwerpia, a wprowadzenie statku do remontu na Bałtyk to jest strata 2-3 dni – mówi Czuczman. – Mimo to konkurujemy z nimi, a to oznacza, że jesteśmy po prostu lepsi.

Jak dodaje, Polska zajmuje trzecie miejsce w Europie (za Niemcami i Holandią) pod względem wartości prowadzonych remontów statków, w 2014 roku za prawie pół miliarda dolarów.

Jarosław Antonik (KBC TFI): Inwestorzy powinni zwrócić uwagę na małe i średnie spółki. Wracają nadzieje na wzrosty za oceanem

CEO Magazyn Polska

Większa odporność na decyzje polityczne, możliwość korzystania z niższych cen surowców oraz konkurencyjność na obcych rynkach sprawiają, że w najbliższym czasie małe i średnie spółki będą lepszym wyborem dla inwestorów niż blue chipy. Szanse na zyski stwarza odbicie na giełdach amerykańskich.

W naszej opinii małe i średnie spółki są o tyle lepszym rozwiązaniem dla inwestora, że ich wyceny są bardzo atrakcyjne, w szczególności po ostatnich zawirowaniach – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jarosław Antonik, członek zarządu odpowiedzialny za inwestycje i rozwój produktów w KBC TFI. – Dodatkowo są one mniej podatne na pomysły rozwiązań politycznych. To nie są spółki ani z sektora energetycznego, ani z sektora bankowego.

Kursami dużych spółek z sektora bankowego wahały w tym roku takie polityczne propozycje, jak wprowadzenie kolejnych podatków bankowych czy przewalutowanie kredytów we frankach. Z kolei spółki z sektora energetycznego wrażliwe są na pomysły związane z kosztowną i niepewną restrukturyzacją górnictwa. Tu narażone są także banki państwowe, które mogą być zachęcane przez państwo do jej finansowania.

Z drugiej strony część z małych i średnich spółek, w które warto zainwestować, to firmy, które korzystają obecnie z niższych cen surowców. Stąd bez wątpienia mogą nadrobić na większych marżach. Przykładowo, baryłka ropy WTI kosztuje poniżej 50 dolarów, czyli o przeszło 40 proc. mniej niż przed rokiem.

Małe i średnie spółki mają też często ciekawy model biznesowy. Ich pozycja konkurencyjna jest na tyle silna, że pozwala też myśleć o ekspansji na rynki ościenne, głównie oczywiście chodzi o strefę euro i Europę Centralną – twierdzi Jarosław Antonik.

Inwestorzy powinny też zwrócić uwagę na rynki zagraniczne. Według niego obecnie najbardziej stabilną gospodarką jest amerykańska, m.in. z powodu w miarę stabilnego wzrostu gospodarczego i mocnej konsumpcji.

Tam wzrost gospodarczy – oczywiście z pewnymi wahaniami – w ostatnim czasie jest jednak dosyć wysoki i wiele wskazuje na to, że utrzyma się przy obecnych poziomach – twierdzi Jarosław Antonik. – Aczkolwiek występują pewne wahania sezonowe i amerykańska gospodarka jest podatna chociażby na sytuację w Chinach – dodaje.

Jednak choć chińskie osłabienie oddziałuje nawet na tak potężny rynek jak amerykański, to Stany Zjednoczone są gospodarką w dużym stopniu samowystarczalną, bo uzależnioną od popytu konsumpcyjnego własnych obywateli, a nie od eksportu.

Jest to gospodarka zamknięta, głównie bazująca na popycie konsumpcyjnym, eksport do Chin odgrywa tam marginalną rolę i tania ropa to jest bardzo dobre środowisko właśnie dla utrzymania się dobrej dynamiki popytu konsumpcyjnego – wyjaśnia Antonik. – Oczywiście po silnej fali wzrostowej mieliśmy korektę, ale jest to całkiem naturalna rzecz na rynku giełdowym. Po jej zakończeniu będzie to rynek dość ciekawy, jeśli chodzi o możliwość osiągnięcia dobrej stopy zwrotu.

E. Mączyńska (PTE): Deflacja utrzyma się jeszcze przez dłuższy czas. Powodem jest słabość konsumentów oraz nadpodaż po stronie produkcji

CEO Magazyn Polska

Inflacja we wrześniu 2015 roku wyniosła -0,8 proc. w ujęciu rocznym i był to piętnasty miesiąc z rzędu, w którym przeciętny poziom cen w polskiej gospodarce był niższy niż rok wcześniej. Zdaniem prof. Elżbiety Mączyńskiej deflacja w naszym kraju potrwa dłużej, niż przewiduje to większość ekonomistów. Powodem są przede wszystkim nadprodukcja dóbr oraz silny opór popytu. Sytuację dodatkowo komplikują czynniki demograficzne.

Problem deflacji nie ogranicza się jedynie do Polski. Spadek przeciętnego poziomu cen ma obecnie miejsce także w innych krajach regionu. Natomiast w strefie euro i Stanach Zjednoczonych obecnie inflacja wynosi tylko 0,1-0,2 proc., a we wrześniu poziom cen konsumenckich nie zmienił się wobec września 2014 roku.

– Deflacja oznacza obniżenie cen, więc konsument może zapytać, dlaczego ma się martwić obniżeniem cen, przecież może więcej kupować. To jest rzeczywiście świetnie, ale na krótką metę, bo jeżeli deflacja by się utrzymywała w dłuższym okresie, to przedsiębiorcy stracą motywację do inwestowania – tłumaczy profesor Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Głównym powodem zmniejszenia aktywności wśród producentów jest spadek cen oferowanych przez nich dóbr. Skutkuje to niższymi przychodami ze sprzedaży i w dłuższym terminie wymusza oszczędności. Jednym z podstawowych źródeł pozwalających na obniżkę kosztów działalności jest natomiast redukcja zatrudnienia. To z kolei przekłada się na spadek możliwości nabywczych obywateli.

– Deflacja to jest taki usypiacz gospodarki. Inflacja jest tak jak kawa albo koniak – pobudza, ale w małych ilościach, bo w dużych może zabić. A deflacja przeciwnie, deflacja to środek usypiający gospodarkę – wyjaśnia prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Rozmówczyni zaznacza jednak, że wpływ deflacji na gospodarkę zależy od jej rodzaju. W przypadku postępu technologicznego np. w branży IT  spadek cen może być dobrą oznaką.

– Natomiast jeżeli deflacja wynika z barier popytu, czyli produkcja wyprzedza popyt i mamy gospodarkę nadmiaru, a takie cechy występują obecnie w wielu krajach, to wówczas to jest wielki problem – ostrzega prof. Mączyńska.

W jej opinii obecna deflacja utrzyma się dłużej, niż przewiduje to większość ekonomistów. Powodem jest zagrożenie światowej gospodarki tzw. sekularną stagnacją. Jest to zjawisko długookresowej stagnacji spowodowanej bardzo silnymi barierami ze strony popytu.

– Produkcja wskutek postępu technologicznego tak szybko się rozwija, że rośnie szybko, a znacznie trudniej jest znaleźć nabywców na te produkty. Stąd takie męczenie nas reklamą, często bardzo natrętną, która uprzykrza nam życie i niszczy przyrodę, środowisko – zauważa prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Wymienione czynniki powodują, że na świecie występuje wyraźna nadprodukcja dóbr czy usług. W przypadku Polski bariera popytu jest jeszcze silniejsza, gdyż przeciętne płace w polskiej gospodarce są relatywnie niższe niż w krajach zachodnich.

– Niestety, sytuacja demograficzna działa na rzecz ograniczenia popytu, bo najbardziej atrakcyjnym klientem na rynku są ludzie młodzi, którzy mają rodziny, dzieci – zauważa prof. Mączyńska. – Oni kupują nie tylko dla siebie, tak jak single czy osoby starsze, ale i dla dzieci, w związku z tym mają większe potrzeby.

Niski przyrost naturalny i ogólne starzenie się społeczeństwa negatywnie rzutują na siłę popytu. Ekonomistka jest zdania, że wyjście na ścieżkę inflacji zajmie nie tylko w Polsce jeszcze trochę czasu. Skomplikowana sytuacja panuje także na rynku pieniądza. Mimo niskich, a niekiedy nawet ujemnych stóp procentowych brakuje chętnych do zaciąganie kredytów.

– Dlaczego się nie inwestuje, skoro jest tani kredyt? Bo producenci nie widzą perspektyw na dalszy rozwój w związku właśnie z deflacją i ograniczeniami popytu – wyjaśnia.