W. Karpiński: Przejęcie kopalni Bogdanka przez Eneę zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Polski

CEO Magazyn Polska

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgodził się na przejęcie kopalni Bogdanka przez Eneę. Był to ostatni warunek pozwalający na finalizację transakcji. Zdaniem Włodzimierza Karpińskiego, byłego ministra skarbu państwa, przejęcie Bogdanki przez Eneę jest uzasadnione ekonomicznie i zwiększy bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Enea w ogłoszonym wezwaniu oferuje cenę 67,39 zł za jedną akcję Bogdanki. Łącznie z posiadanymi dotychczas udziałami będzie kontrolowała 66 proc. kapitału lubelskiej kopalni.

– Budowa silnych grup paliwowo-energetycznych w naszym otoczeniu geopolitycznym jest niezwykle ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Dzisiaj Enea tworzy największy w Europie blok energetyczny zasilany i opalany węglem z Bogdanki, a więc wydłuża łańcuch produkcyjny, co stanowi o jej bezpieczeństwie – uważa Włodzimierz Karpiński, były minister Skarbu Państwa

Nowy blok w elektrowni Kozienice ma być oddany do użytku najpóźniej w lipcu 2017 roku. Będzie to jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie inwestycji w branży energetycznej w naszym kraju. Zasilany węglem kamiennym blok będzie dysponował mocą 1075 MW.

– Sojusz Bogdanki i Enei ma biznesowe uzasadnienie, a ja z punktu widzenia odpowiedzialności za bezpieczeństwo energetyczne Polski mogę powiedzieć, że to doskonale wpisuje się w budowę silnego systemu bezpieczeństwa energetycznego Polski – ocenia Włodzimierz Karpiński.

Współpraca pomiędzy Eneą a Bogdanką stanowi w opinii byłego ministra gwarancję stabilności dostaw energii zarówno dla polskich gospodarstw domowych, jak i dla biznesu. Dzięki  wysokiej efektywności wydobycia węgla osiąganej przez Bogdankę sektor energetyczny zyska dostęp do surowca po optymalnych cenach. Pomoże to w budowie przewagi konkurencyjnej nie tylko regionu, lecz także całego kraju.

– Bogdanka to najefektywniejsza kopalnia, która znakomicie sobie radzi. Mimo że przez półtora roku ceny węgla spadły o ponad 50 proc., widać, że cały czas generuje zyski, sama utrzymuje ponad 4 tys. miejsc pracy, a około 10 tys. miejsc pracy razem z firmami, które z nią współpracują. To jest bardzo istotne dla regionu. Dzięki fuzji z Eneą Bogdanka będzie miała stabilne perspektywy rozwoju, dzięki czemu miejsca pracy będą bezpieczne – tłumaczy polityk w rozmowie z agencją Newseria.

Włodzimierz Karpiński zwraca także uwagę na kwestię programu operacyjnego Polska Wschodnia, który realizowany jest na obszarze pięciu województw: lubelskiego, podlaskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego oraz warmińsko-mazurskiego.

– Dzisiaj kończymy z perspektywą rozwoju gospodarczego, który konkuruje niskimi płacami. Chcemy, aby myśl technologiczna była przetworzona, a przez to nasza gospodarka była bardziej konkurencyjna i efektywna – tłumaczy Karpiński.

Program w perspektywie na lata 2014–2020 będzie dysponował budżetem wynoszącym ponad 2,1 mld zł. Głównym celem RPO Polska Wschodnia jest wzrost konkurencyjności i innowacyjności wschodnich województw naszego kraju. Rząd przed rokiem podjął decyzję o kontynuacji programu Rozwój Polski Wschodniej z poprzedniej perspektywy.

– To jest ponad 1800 miejsc pracy, to są także bardzo przyjazne środowisku interdyscyplinarne kwestie związane z komunikacją publiczną. To jest ponad 2 tys. sfinansowanych bądź współfinansowanych działań w zakresie badań i rozwoju. To jest stworzenie bądź modernizacja 650 laboratoriów, które mają służyć przemysłowi – wylicza były minister.

Jak podkreśla Karpiński, program przyczynił się do wzrostu zdolności eksportowych lokalnych przedsiębiorców o 40 proc., a przychodów o 20 proc. Priorytetem dla rozwoju regionu pozostaje modernizacja przemysłu w oparciu o nowe technologie, budowa wysoko konkurencyjnych przedsiębiorstw oraz wsparcie podmiotów o słabszej kondycji ekonomicznej.

– Mamy tu kanony rozwoju gospodarczego i przemysłowego z jednej strony, a z drugiej strony potężny kapitał intelektualny zgromadzony w środowisku akademickim Lubelszczyzny, a to wszystko w bardzo przyjaznej atmosferze dobrego i zdrowego środowiska, dlatego też te linie programowe dotyczą m.in. przyjaznych środowisku kompleksów komunikacji publicznej – podsumowuje.

Polska Agencja Kosmiczna chce wspierać transfer nowoczesnych technologii z nauki do przemysłu. Budżet Agencji wynosi 10 mln zł

Polscy naukowcy mają coraz większy udział w badaniach przestrzeni pozaziemskiej. Korzyści z tego nie powinny jednak dotyczyć jedynie świata nauki. Polska Agencja Kosmiczna chce wspierać transfer nowoczesnych technologii z tego sektora do krajowego przemysłu.

Nie jest wykluczone, że od przyszłego roku będziemy w pełnym rozpędzie. Na pewno przydałby nam się większy budżet, głównie po to, żeby wspierać polskie podmioty działające w sektorze kosmicznym – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria prof. Marek Banaszkiewicz, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. – Obecnie mamy 10 mln zł, ale tak naprawdę dopiero zaczynamy działalność. W tym roku będziemy mieli pewnie nieco mniej wydatków niż zakłada budżet, ale gdyby budżet wynosił 15 mln zł, to bylibyśmy bardzo szczęśliwi.

Jesienią 2012 roku Polska przystąpiła do Europejskiej Agencji Kosmicznej (European Space Agency, w skrócie ESA). Dzięki temu krajowe środowisko naukowe uzyskało dostęp do nowoczesnych instrumentów badawczych, a polskie przedsiębiorstwa do europejskiego rynku lotniczo-kosmicznego. Możliwości związane z programami prowadzonymi przez ESA stały się elementem pobudzającym firmy do innowacyjności. Roczny budżet tej organizacji wynosi bowiem 4 mld euro.

Polska nauka ma bardzo dobre rozwiązania w projektach, zastosowaniach i technologiach kosmicznych – tłumaczy prof. Marek Banaszkiewicz. – Agencja będzie więc bardzo wspierać współdziałanie nauki z przemysłem, bo to jedna z dróg transferu. Problemem jest z zachowaniem wszelkich praw autorskich, benefitów związanych z tym, że ktoś już nad czymś pracował. Chodzi o to, by jednak przekazywać technologię. Będziemy myśleć o rozwiązaniach prawnych, formalnych.

W każdym z programów ESA, w których uczestniczy Polska, pojawiają się dobrze oceniane krajowe rozwiązania. W zakresie technologii kosmicznych są to prace wykonane w ramach misji sondy kosmicznej Rosetta (jej zadaniem było wejście na orbitę wokół jądra komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko i osadzenie tam lądownika). Wysoko oceniana jest również grupa z Centrum Badań Kosmicznych związana z rentgenowskimi obserwacjami słońca. W dziedzinie zastosowań technologii kosmicznych dużą renomą cieszą się prace z zakresu teledetekcji. Dobre osiągnięcia ma także zespół nawigacji satelitarnej, choć zdaniem prof. Marka Banaszkiewicza mogłyby być większe.

Nasza aktywność trochę zależy od tego, w czym polskie przedsiębiorstwa okażą się najmocniejsze – podkreśla prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. Wydaje mi się, że nisze są w aplikacjach i technologiach, czyli tam, gdzie już zdobyliśmy przyczółki. Na pewno nie chcemy zaniedbywać nowych dziedzin, tzn. takich, które się wyłaniają w polskich przedsiębiorstwach czy konsorcjach naukowo-przemysłowych i mogą konkurować z rozwiązaniami europejskimi. Będziemy je bardzo wspierać.

Centralny Szpital Kliniczny na Banacha kupił za 4,7 mln zł najnowocześniejszy w Polsce dwupłaszczyznowy angiograf. Ma on znacznie przyspieszyć diagnozę pacjentów

CEO Magazyn Polska

W warszawskim szpitalu na Banacha otwarto salę z najnowocześniejszym sprzętem do diagnostyki i interwencji wewnątrznaczyniowych. Nowy system angiograficzny pozwoli znacznie skrócić kolejki pacjentów oczekujących na zabiegi związane z leczeniem tętniaków mózgu, udarów czy z malformacjami naczyniowymi. Dzięki rozwiązaniom zastosowanym w nowym systemie dawka promieniowania rentgenowskiego, na którą narażani są pacjenci, została zredukowana nawet o 80 proc.

Mamy nadzieję, że uruchomienie tej pracowni znacznie skróci czas oczekiwania pacjentów na wykonywanie zabiegów wewnątrznaczyniowych, szczególnie w grupie pacjentów z patologią neurologiczną. Będą to pacjenci z tętniakami mózgu, malformacjami naczyniowymi mózgu czy pacjenci udarowi – wymienia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes profesor Olgierd Rowiński, kierownik II Zakładu Radiologii Klinicznej.

Angiografy dwupłaszczyznowe należą do najnowocześniejszych głównie z powodu możliwości pokazywania trójwymiarowego obrazu w czasie rzeczywistym. Dzięki temu lekarz jest w stanie z dokładnością do milimetra zlokalizować dane schorzenie czy problem i od razu próbować je leczyć. Pracownia ta jest jedną z najlepiej wyposażonych i najnowocześniejszych sal zabiegowych w Polsce.

Razem z dyrekcją staraliśmy się, by po ośmiu latach eksploatacji sprzętu angiograficznego stanął tu drugi stół angiograficzny, ponieważ w naszym szpitalu wykonywanych jest bardzo wiele tych zabiegów – tłumaczy Ewa Pełszyńska, dyrektor naczelny Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego. – Jest to najnowocześniejszy dwupłaszczyznowy angiograf w Polsce – dodaje.

– Zastosowane w urządzeniu rozwiązanie pozwala nie tylko na trójwymiarowe pokazywanie struktur naczyniowych i tętnic wieńcowych, lecz także skutkuje ograniczeniem czasu trwania badania, dawki promieniowania rentgenowskiego i ilości podanego środka kontrastowego, czyli wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo pacjenta – mówi Wiesław Klatt, dyrektor linii biznesowej X ray Philips Healthcare w Polsce i krajach bałtyckich.

– To są zabiegi, które wykonuje się z maleńkiego nakłucia tętnicy udowej bądź żyły udowej lub każdego innego drobnego naczynia dostępnego na obwodzie – mówi prof. Olgierd Rowiński. – Możemy dostać się do naczyń z tętnicy promieniowej na rożne sposoby. A kiedy się do tego układu naczyniowego dostaniemy, możemy nawigować w nim tak, jak chcemy, i z tej tętnicy udowej przez aortę, przez tętnicę szyjną wejść do naczyń wewnątrzmózgowych.

Jak zapewnia prof. Olgierd Rowiński, promieniowanie, na jakie narażony jest pacjent podczas zabiegu, może być dzięki nowej pracowni zredukowane nawet o 80 proc.

Często są to długie zabiegi, w związku z tym jest bardzo ważne, żeby ratując życie pacjentowi, nie narażać go dodatkowo na negatywne skutki promieniowania rentgenowskiego – twierdzi Jarosław Lange, dyrektor generalny Philips Healthcare w Polsce i krajach bałtyckich. – Taki aparat pozwala na ograniczenie emisji, więc pacjent nie tylko może być tutaj skutecznie leczony, lecz także znacznie bezpieczniej.

Nowa pracownia z systemem dwupłaszczyznowym daje możliwość stworzenia placówki czynnej całą dobę, która pozwalałaby na natychmiastową interwencję i zamknięcie się w sześciu godzinach od momentu wystąpienia udaru. Wybudowanie nowej sali zabiegowej z dwupłaszczyznowym systemem angiograficznym Allura FD20/20 Philips kosztowało 4,7 mln zł. Środki zostały pozyskane dzięki funduszom unijnym.

 

Rośnie rola działów HR w firmach. W zarządzanie zasobami ludzkimi inwestują nie tylko wielkie korporacje

CEO Magazyn Polska

Działy HR coraz częściej włączane są do procesów zarządzania przedsiębiorstwami. Zyskują wpływ na strategię firmy, wyznaczają cele i dostosowują misję organizacji do sposobu zarządzania personelem. Trend ten będzie coraz wyraźniejszy, bo rynek pracy powoli staje się rynkiem pracownika. Zaawansowanie strategie HR, które dotychczas były domeną największych przedsiębiorstw, stosują coraz mniejsze organizacje.

HR przechodzi transformację. Jest to kolejny obszar, którego w najbliższych latach będzie dotyczyć wiele zmian – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Wierzbicki, dyrektor w firmie doradztwa personalnego Michael Page. – HR zaczyna być coraz bardziej widoczny w organizacjach.

Zdaniem Pawła Wierzbickiego pierwszym, nowym elementem na rynku zarządzania zasobami ludzkimi jest wzmocnienie pozycji działów HR w organizacjach.

Do tej pory rzeczywiście w wielu firmach była to taka komórka, którą bardziej postrzegano jako kadry, płace, czyli dział, który nie miał specjalnie istotnego wpływu na to, co się działo po stronie przychodowej organizacji – tłumaczy Paweł Wierzbicki. – Obecnie na HR patrzy się coraz łaskawiej. Zarządy dostrzegają, że jest to komórka, która może wnieść wartość do firmy.

Jak wynika z globalnej ankiety firmy Michael Page „Barometr Rynku HR 2015” rośnie strategiczna rola lidera HR w organizacjach. Tego rodzaju działy zajmują się najczęściej pozyskiwaniem talentów i rekrutacją (86 proc.), opracowaniem polityki zarządzania zasobami ludzkimi (83 proc.), kształtowaniem właściwych relacji między pracownikami (81 proc.). Na pozostałych miejscach listy priorytetów znalazła się organizacja szkoleń i dbanie o rozwój zatrudnionych oraz zarządzanie wydajnością i talentami.

Z jednej strony do firm wchodzi outsourcing, firmy zlecają na zewnątrz podstawową działalność w obszarze kadr, płac i zarządzania dokumentacjami pracowniczymi – zauważa Paweł Wierzbicki. – Z drugiej strony w organizacjach rośnie właśnie aspekt HR-u jako działu strategicznego i tzw. HR Business Partneringu (HRBP).

Wdrożenie takiego modelu w firmie oznacza włączenie HR w obszar decydowania o przedsiębiorstwie i dostosowania misji firmy do sposobu zarządzania personelem. HRBP pełni rolę partnera biznesu poprzez merytoryczne wsparcie, inicjowanie zmian oraz planowanie rozwoju zasobów ludzkich.

Business Partnering to dzisiaj słowo klucz – uważa Paweł Wierzbicki. – Coraz więcej organizacji wdraża taki model, gdzie HR, wspierając zarząd i kluczowe osoby, doradza w skutecznym zarządzaniu organizacją.

Istotną zaletą HRBP, jak tłumaczy Wierzbicki, jest zarządzanie kompetencjami, patrzenie z punktu widzenia HR na średnio i długofalową strategię firmy, przegląd aktualnych kompetencji, określenie tego, jakie umiejętności będą konieczne w przyszłości, i oszacowanie nakładów, jakie organizacja powinna ponieść, aby je zdobyć.

Środkiem do osiągnięcia tego celu może być dopasowanie systemów retencyjnych i rozwoju talentów, planów sukcesji, rekrutacji oraz akwizycji zewnętrznej, a następnie stworzenie systemów zarządzania pracownikami poprzez budowanie zaangażowania, motywacji,\ i nowoczesny system wynagrodzeń, który buduje ducha zespołu i pozwala firmie rosnąć.

Widzimy, że coraz więcej mniejszych organizacji, choć może nie tych najmniejszych, próbuje ten model implementować. Do tej pory była to domena globalnych firm FMCG, instytucji finansowych czy telekomów. Obecnie zaawansowane systemy HR schodzą piętro niżej – do firm, które mają 250, 300 czy 500 pracowników. To zjawisko jest dzisiaj zdecydowanie jednym z najważniejszych na rynku – uważa Paweł Wierzbicki.

Michael Page jest firmą doradztwa personalnego i rekrutacji, ma 155 oddziałów i prowadzi działalność w 36 krajach świata. Specjalizuje się w pozyskiwaniu wysokiej klasy specjalistów oraz średniej i wyższej kadry zarządzającej.

Obecność w mediach wydawnictw literackich wyceniana na 360 mln zł. Ponad 100 tys. publikacji od początku roku

0

CEO Magazyn Polska

Wydawcy książek mają dobra prasę. W mediach mówi się o nich sporo i raczej pozytywnie. Szczególnie media społecznościowe poświęcają wydawnictwom dużą uwagę i spełniają ważną rolę promocyjną. Instytut Monitorowania Mediów sprawdził, że w tym roku o nowych książkach pisano ponad 100 tys. razy, a jak ocenia, publikacje te mają wymierną wartość.

Sprawdziliśmy, jak wydawnictwa zaprezentowały się w mediach – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Monika Tomsia specjalista ds. PR Instytutu Monitorowania Mediów. Jak się okazało, wypadły bardzo dobrze, ponieważ od początku 2015 roku do drugiej połowy września ukazało się aż ponad sto tysięcy publikacji na temat wydawnictw literackich. Wartość ekwiwalentu reklamowego publikacji wynosi ponad 360 mln złotych.

To dobra wiadomość dla wydawców w tygodniu rozpoczęcia Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie, które potrwają od czwartku do niedzieli. W medialnych informacjach o rynku wydawniczym w centrum uwagi jest na ogół książka i jej autor. Autorzy wzmianek na ogół pamiętają też o przywołaniu nazwy wydawnictwa, dzięki któremu dana książka została opublikowana. Niemal 43 proc. wskazań zgarnęło pięć wydawnictw.

Liderami w rankingu najbardziej popularnych wydawnictw literackich są kolejno pod względem liczby publikacji: Znak, Świat Książki i Wydawnictwo Literackie informuje Monika Tomsia. Pod względem wartości ekwiwalentu reklamowego, pierwsze miejsce utrzymuje Znak, na drugim jest natomiast Wydawnictwo Literackie, a na trzecim wydawnictwo W.A.B.

35 proc. publikacji spośród pierwszej piątki odnosiło się do książek Wydawnictwa Znak , 19 proc. – Świata Książki, 17 proc. – Wydawnictwa Literackiego, 16 proc. wydawnictwa Prószyński i S-ka, zaś 13 proc. – wydawnictwa Zysk i S-ka 13 proc. Ekwiwalent reklamowy Znaku sięgnął 66 mln zł, Wydawnictwa Literackiego – 36 mln zł, a wydawnictwa W.A.B. – 23 mln zł. Na kolejnych miejscach znalazły się Prószyński i S-ka z 21 mln zł oraz Dom Wydawniczy Rebis z 19 mln zł.

O tym, jak ważne dla Polaków są książki, świadczy uwaga, jaką poświęcają im czytelnicy. Jak mówi specjalistka ds. PR IMM, najczęściej o wydawnictwach mówi się w mediach społecznościowych.

Tam ukazało się aż 73 tys. wzmianek. Internauci mówią o wydawnictwach przede wszystkim w kontekście nowości wydawniczych, ulubionych książek, cytatów z tych książek, powołują się na linki z recenzjami, chętnie wyrażają także swoje opinie na temat książek i wydawnictw. Sami piszą swoje zapowiedzi i minirecenzje i chętnie informują się nawzajem o bieżących promocjach.

Monika Tomsia z Instytutu Monitorowania Mediów zwraca uwagę na to,  że medialne dyskusje na temat wydawnictw są z reguły bardzo pozytywne.  Ze 100 tys. wzmianek tylko tysiąc miało wydźwięk negatywny, aż 9 razy więcej pozytywny, a pozostałe neutralny.

Zdecydowanie najczęściej o wydawnictwach literackich mówi się na Facebooku. Tam pojawiło się aż 85 proc. wszystkich wzmianek na temat wydawnictw literackich. Na drugim miejscu znalazł się Google+, na trzecim Twitter. Okazuje się, że Facebook jest bardzo ważnym miejscem komunikacji dla wszystkich wydawców, zarówno pod względem czerpania informacji na temat odbiorców, jak i przekazywania im informacji.

Lekarstwo na jesienną chandrę kosztuje średnio 450 zł. Najczęściej są to rozrywki, sport lub zakupy

CEO Magazyn Polska

Z badan wynika, że im niższe zarobki, tym większe pogorszenie nastroju jesienią. Najmniej zarabiający Polacy są przy tym przekonani, że do poprawy nastroju potrzeba im aż 1500 zł. Natomiast osobom lepiej zarabiających wystarcza na ten cel średnio jedynie 450 zł.

– Okazuje się, że zmiana nastrojów jesienią jest wysoce powiązana z tym, ile zarabiamy. Osoby najmniej zarabiające najczęściej deklarują pogorszenie nastroju, a osoby lepiej zarabiające rzadziej przyznają się do tego faktu – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Przemysław Kasza z działu analiz Provident Polska.  – Wynika to najprawdopodobniej z faktu, że osoby lepiej zarabiające przygotowały się do okresu jesiennego, były na urlopach, intensywnie, aktywnie spędziły czas poprzedzający jesienną chandrę – dodaje.

Według Barometru Providenta, cyklicznego badania zachowań i decyzji finansowych Polaków, 63 proc. osób, które nie mają problemów z jesienną chandrą, nie podejmuje żadnych aktywności związanych z ewentualnym pogorszeniem nastroju.

34 proc. Polaków natomiast przyznaje, że jesienią humory im się psują. Zjawisko to częściej dotyka kobiet (42 proc.) niż mężczyzn (25 proc). Gorszy nastrój ma też sporo wspólnego z wiekiem. Jedynie 17 proc. osób w wieku do 24 lat przyznaje, że ma takie problemy. Wśród ludzi powyżej 59 lat ten odsetek to już 47 proc.

Wśród tych, którzy walczą z jesiennym przesileniem poprzez działania poprawiające humor, najczęściej preferowane są rozrywki, sport bądź zakupy. Na ten cel respondenci średnio wydają około 450 zł.

– Osoby, które przeżywają taki nastrój i szacują, ile by musiały zapłacić za działania, które miałyby poprawić im nastrój, deklarują, że jest to kwota ok. 1500 zł, czyli ponadtrzykrotnie przewartościowują koszty działań mających na celu poprawę nastroju – wyjaśnia Przemysław Kasza.

Polacy, by walczyć z jesienną depresją, najczęściej deklarują chęć wyjazdu, najlepiej za granicę.

– Najchętniej oczywiście byłyby to wakacje w ciepłych krajach, w przyjemnym miejscu, lub choćby weekend – twierdzi Karolina Łuczak, kierownik ds. komunikacji Provident Polska. – Oprócz tego dużo osób poprawia sobie nastrój, zaczynając chodzić na zajęcia sportowe, rozwijając swoje hobby, swoje zainteresowania, które czasem związane są właśnie ze sportem.

Jak dodaje Karolina Łuczak, spora część pytanych uważa, że dobrą receptą na jesienne pogorszenie nastroju są zakupy.

– Warto jednak o tym pamiętać, że święta są coraz bliżej i nie warto zupełnie wszystkiego wydawać na drobne przyjemności – podkreśla Karolina Łuczak. – Powinniśmy ostrożni wydawać pieniądze, tak żeby starczyło ich i na przygotowanie świąt, i na poprawę nastroju.

Popołudniowy komentarz walutowy z 19.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 19.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Strefy ekonomiczne poprawiają zatrudnienie

Seminarium zorganizowane przez Instytut Ekonomiczny NBP w dn. 18.10.2015, poświęcone wpływowi specjalnych stref ekonomicznych na poziom zatrudnienia i inwestycji.

Praca w BPO/SSC szansą dla młodych

Działający od ponad 8 lat w Polsce sektor BPO/SSC tworzony jest przez outsourcingowe centra obsługi, oferujące wsparcie firmom w kraju, jak i klientom na całym świecie. W branży tej pracuje obecnie blisko 150 000 Polaków.[1] Zdaniem ekspertów, z roku na rok dobra passa sektora będzie wzrastać, zwiększając tę pulę o około 20% nowych miejsc pracy. Zatrudnienie w nim jest szansą poznania pracy w wielokulturowym środowisku, korporacyjnego stylu działania i zarządzania. Przede wszystkim jednak stanowi możliwość zdobycia unikatowych dla kandydatów kompetencji.


Warszawa, 19 października 2015 r. –
Polska przestała być krajem kojarzonym z inwestycjami w procesy produkcyjne. Od ponad 8 lat firmy zagraniczne poszukują w naszym kraju wsparcia w postaci kapitału ludzkiego. Liczy się dla nich jakość usług, poziom wiedzy i doświadczenie pracowników. Wraz z korzystnymi warunkami społeczno-gospodarczo-ekonomicznymi, czynniki te przyczyniły się do rozwoju u nas sektora outsourcingowych centrów obsługi, w którym zajmujemy obecnie 3. miejsce na mapie świata. W firmach branży BPO/SSC istnieje też większa, niż w innych przedsiębiorstwach, możliwość rozwoju międzynarodowego. To zwykle duże korporacje o uznanej na świecie reputacji, które świadczą swoje usługi klientom biznesowym z różnych stron świata, kręgów kulturowych, a także branż. Dla zatrudnionych oznacza to pracę w jednym z obszarów, na które składają się zwykle IT, księgowość, finanse, zakupy, usługi prawne, farmaceutyka, HR czy też konsulting.

  Pracodawcy z sektora BPO/SSC często stawiają na zatrudnianie młodych i ambitnych osób z wykształceniem, które dopiero w ich strukturach uczą się wykonywanej profesji. Praca w tej branży może być więc dobrym początkiem kariery zawodowej dla osób, które nie posiadają jeszcze doświadczenia, – komentuje Justyna Skopińska, Project Manager w ManpowerGroup Solutions, firmie doradztwa personalnego. – Podstawowym wymogiem dla szukających zatrudnienia jest znajomość języka angielskiego w stopniu umożliwiającym swobodą komunikację. Ma to swoje uzasadnienie w specyfice wykonywanych działań, bo cała codzienna komunikacja odbywa się właśnie po angielsku. Coraz częściej ceni się też znajomość drugiego języka obcego. Do najbardziej pożądanych należą tu francuski, niemiecki, hiszpański,  włoski czy bardziej egzotyczne, jak szwedzki lub holenderski. Czasem dodatkowym wymaganiem jest wykształcenie kierunkowe. Spełnienie go zależy jednak od stanowiska, na które aplikujemy i nie zawsze jest konieczne. Zawsze natomiast liczy się motywacja i zaangażowanie w wykonywane obowiązki, co jest sprawdzane już na etapie procesu rekrutacyjnego. Pracodawcy cenią też u kandydatów takie cechy jak umiejętność pracy w zespole oraz zorientowanie na klienta i realizację celów, – dodaje Justyna Skopińska.

Szukający pracy w sektorze BPO/SSC mogą liczyć na stabilne zatrudnienie. Branża jest zainteresowana dłuższą współpracą z pracownikami i często od razu oferuje umowę o pracę. Dba również o wynagrodzenie. Średnia stawka dla osoby rozpoczynającej karierę na stanowisku specjalistycznym jest wyższa od proponowanej w innych sektorach. Waha się ona między 3 000 a 4 000 zł brutto w zależności od umiejętności lub doświadczenia kandydata oraz lokalizacji firmy. Dodatkowym bonusem są oferowane benefity pozapłacowe. Najbardziej popularne z nich to pakiety medyczne, karty sportowe, dofinasowania posiłków, dodatkowe ubezpieczenia na życie, pakiety relokacyjne czy dofinasowania do certyfikatów specjalistycznych. Z racji konieczności pracy w języku obcym, firmy często finansują swoim pracownikom również kursy języków obcych.

–  Praca w BPO/SSC wciąż jeszcze kojarzona jest niekiedy z zatrudnieniem w call center, w którym niewiele można się nauczyć, ale to błędne wyobrażenie, – przekonuje Justyna Skopińska. – Nie rzadko już na samym starcie nowi pracownicy wysyłani są na szkolenia zagraniczne, by poznać kulturę organizacyjną firmy od starszych kolegów z jej siedziby macierzystej. Dzięki temu pracownik ma możliwość odbywania podróży zagranicznych ucząc się pracy od osoby bezpośrednio wykonującej obowiązki, które czekają go po powrocie.  Szkolenie takie, w zależności od sprawowanej przez pracownika roli, może trwać od tygodnia do ponad miesiąca, a czasem nawet dłużej. Również później pracodawcy często zapewniają szereg szkoleń, treningów, warsztatów, które pozwalają na przyswojenie specjalistycznej wiedzy. W ten sposób stawiamy pierwszy krok w naszej karierze zawodowej, – dodaje ekspert ManpowerGroup Solutions.

Szukając pracy warto korzystać z ofert doświadczonych firm doradztwa personalnego, takich jak ManpowerGroup Solutions. Współpracując z pracodawcami z różnych branż, ManpowerGroup Solutions udziela dostępu do wielu ofert pracy, ułatwiając kandydatom jej szybsze znalezienie

[1]   Źródło: dane Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce (Association of Business Service Leaders in Poland), którego członkiem wspierającym jest firma doradztwa personalnego ManpowerGroup.

Etyka w wielkim biznesie

Jak wynika z badań Instytutu CIMA (Chartered Institute of Management Accountants) niemal 1/3 osób zgłaszających nieprofesjonalne zachowania w pracy spotyka się z ostracyzmem i zyskuje miano intrygantów. Co więcej, aż 40% zatrudnionych przyznaje, że czuje presję ze strony współpracowników, by naginać standardy etyczne obowiązujące w firmie. Złe praktyki zaobserwowano głównie w obszarach obsługi klienta, terminowego raportowania, zarządzania zespołem czy kooperacji z pracownikami wywodzącymi się z innych kręgów kulturowych.

Problem etyki w biznesie stał się szczególnie odczuwalny w 2008 roku, kiedy to na fali kryzysu finansowego kwestia wprowadzenia i usankcjonowania w firmach dobrych praktyk wysunęła się na listę priorytetów niejednego zarządu. Przyczyniły się do tego nastroje opinii publicznej, która zaczęła domagać się większej przejrzystości działań przedsiębiorstw. Wiele organizacji postanowiło odnieść się do tego problemu, wprowadzając kompleksowe kodeksy postępowania. Obecnie posługuje się nimi aż 93% korporacji.

Etyka w praktyce

Potrzeba stworzenia efektywnie funkcjonującego środowiska, które propaguje wysokie etyczne standardy stanowi więc jeden z priorytetów i wchodzi w zakres obowiązków kadr kierowniczych. Przykładem może być firma Capgemini, która już trzeci rok z rzędu znalazła się w gronie laureatów nagrody 2015 World’s Most Ethical Company, przyznawanej przez Ethisphere Institute, będącej wyrazem uznania dla stosowania etycznych wartości w biznesie i wyznaczania standardów takiego przywództwa.

Etyka w biznesie to pojęcie dwuwymiarowe. Zasady etycznej i przejrzystej współpracy w Capgemini obowiązują nie tylko wewnątrz organizacji, ale także we współpracy z klientami i partnerami biznesowymi. Kodeks etyczny to dokument, który trafia w ręce pracowników w pierwszych dniach pracy, stale przypominamy o jego zasadach poprzez obowiązkowe e-learningi, a także umieszczamy je wśród warunków współpracy z kontrahentami – komentuje Karolina Długosz, CSR Manager w Capgemini Polska.

Zwłaszcza, że środowiska zewnętrzne jak nigdy dotąd zwracają uwagę na prawa człowieka, ład korporacyjny czy problem walki z korupcją. Potrzeba pogodzenia biznesu z etyką to już nie tylko moda, a konieczność podyktowana realiami rynku.

– Utrata reputacji może przyczynić się do nagłego upadku przedsiębiorstwa. Aby ustrzec się przed takim niebezpieczeństwem, należy gromadzić i sprawnie interpretować informacje na temat wzorców postępowania wewnątrz organizacji. Mimo że gros firm biorących udział w naszym badaniu posiada własne kodeksy etyki, zaledwie 36% z nich monitoruje normy zachowań swoich pracowników i poddaje analizie zaobserwowane praktyki. W tej sytuacji pomocne mogłoby okazać się propagowane przez Instytut CIMA raportowanie zintegrowane, które dostarcza kompleksowych informacji, m.in. z obszaru etyki, zarówno kadrze menadżerskiej, jak i pozostałym interesariuszom – dodaje Jakub Bejnarowicz, Szef CIMA w Europie Środkowo-Wschodniej.

Na prawną stronę etyki w biznesie zwraca uwagę Michał Rybicki, współzałożyciel Forum dla Wolności i Rozwoju, Law4Growth.

 Problem etyki w biznesie związany jest także z relacją państwo-przedsiębiorca, którą kreuje de facto prawo. Jednym z kluczowych obszarów, będących źródłem nadużyć, są podatki. Ilość interpretacji indywidualnych przekracza ostatnio każdego roku liczbę 35 tysięcy. Wprowadzenie przyjaznego i przejrzystego dla podatników systemu rozliczania może nie tylko zwiększyć ściągalność podatków, ale i zmienić nastawienie podmiotów gospodarczych, które póki co oceniają polski system na 2,4 pkt. w 5-stopniowej skali satysfakcji – komentuje.

Kwestie etyczne w tandemie z operacjami biznesowymi stały się priorytetem wpływającym na długoterminową wartość marek oraz dochody przedsiębiorstw. Pułapkę fasadowej odpowiedzialności biznesu obserwują jego najważniejsi interesariusze: inwestorzy, instytucje kontroli, organy ścigania, rządy, NGO i – przede wszystkim – społeczeństwo. Era pozornego CSR (corporate social responsibility) i „etyki na papierze” dobiegła końca. Teraz słowa muszą zostać podparte działaniami.

– Firmy, zwłaszcza te z sektora usług dla biznesu, chętnie dzielą się najlepszymi praktykami i wiedzą, dyskutując, jak wprowadzać w życie kodeksy etyki, które inicjatywy sprawdzają się najlepiej i jak angażować w takie działania swoich pracowników. Etyka zawsze była częścią biznesu, a dziś firmy kładą na nią coraz większy nacisk – mówi Paweł Panczyj, Dyrektor Zarządzający ABSL.

 „Skarżypyta” na cenzurowanym

Pomimo podjętych działań tylko na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy jeden na czterech respondentów biorących udział w badaniu Instytutu CIMA zaobserwował przypadki łamania prawa lub zaniżania standardów etycznych panujących w organizacjach. Większość z nich zrezygnowała jednak ze zgłoszenia wykrytego problemu w obawie przed negatywnymi reakcjami współpracowników i managerów. 26% badanych tłumaczy, że informowanie przełożonych o nieodpowiednich zachowaniach innych pracowników postrzegane jest jako intryganctwo. Nie zmienia to jednak faktu, że aż 3/4 respondentów uważa, że ich zwierzchnicy wyznaczają wysokie standardy etyczne, a według 72% osób biorących udział w badaniach ich pracodawcy wyciągają surowe konsekwencje z nagannych praktyk, których dopuścili się ich podwładni.

Problem etyki nie dotyczy jednak tylko struktur wewnątrzorganizacyjnych. Według barometru Edelman Trust 2015 opinia publiczna nie ma zaufania do świata biznesu. Badania te uzupełnia tegoroczny raport CIMA dotyczący nadużywania przez organizacje słowa „zaufanie” w komunikacji z odbiorcami. Wykorzystanie tego słowa-wytrychu wzrosło aż ośmiokrotnie na przestrzeni ostatniej dekady, wskazując na coraz bardziej widoczną obsesję organizacji na punkcie wiarygodności.

Wewnątrzfirmową niechęć do raportowania nagannych praktyk firmy starają się przełamać także na inne sposoby, m.in. poprzez szkolenia czy uruchamianie telefonów zaufania oraz poradni specjalizujących się w etyce pracy. Według Instytutu CIMA rozwiązania te wdrożyło już 83% przedsiębiorstw. Ponad połowa z badanych przyznaje też, że dokonuje regularnego monitoringu zachowań swoich pracowników.

Monitoring pracowników nie musi oznaczać wcale, że pracodawca chce kontrolować każdy ruch swoich podwładnych. Ważne jest jednak, żeby wprowadzenie takiej praktyki poprzedzała intensywna kampania informacyjna, która uspokoi  obawy zatrudnionych. Coraz częściej firmy decydują się na zastosowanie np. technologii GPS, dzięki której pracodawca może odpowiednio gratyfikować uczciwe postawy swoich podwładnych – mówi Bartłomiej Dębski, Prezes Zarządu w Cartrack Polska.

W różnorodności siła

Jednym z coraz istotniejszych aspektów etyki w biznesie jest idea różnorodności, tzw. diversity. Dla przykładu, w Infosys BPO Poland z inicjatywy pracowników a przy wsparciu operacyjnym i zarządczym działu HR oraz Zarządu powstał specjalny zespół Diversity Team, którego zadaniem jest integracja wszystkich pracowników Infosys oraz poprzez działania zespołu – promocja i rozwijanie idei różnorodności w firmie i poza nią.

Stale powiększający się zespół obecnie złożony z prawie 20 osób organizuje akcje charytatywne oraz edukacyjne dla dzieci z domów dziecka, domów opiekuńczych oraz firmowego przedszkola, prowadząc zajęcia związane z tematyką różnorodności. Ponadto, każdego roku Diversity Team organizuje specjalne wydarzenie – Global Village, czyli multikulturowe święto, podczas którego nasz zespół może poznawać kulturową i etniczną różnorodność swoich kolegów z pracy – mówi Magdalena Jóźwiak, Dyrektor ds. HR w Infosys BPO Poland.