Likwidacja korekty kosztów

Ewa Szpytko-Waszczyszyn, specjalista ds. prawa podatkowego wfirma.pl

Instytucja korekty kosztów w związku z nieopłaceniem wydatków w terminie jest stosunkowo nowa, bo do polskiego systemu prawnego wprowadzono ją w 2013 roku. Jednak teraz, po trzech latach funkcjonowania zostanie z niego usunięta – prezydent podpisał już ustawę zmieniająca przepisy. Dla przedsiębiorców i księgowych, którym ta regulacja przysparzała wiele dodatkowej pracy, to z pewnością dobra wiadomość.

Co to jest korekta kosztów?

Jak już wspomniano, korekta kosztów została wprowadzona 1 stycznia 2013 r. jako zmiana w ustawie o podatku dochodowym. Ogranicza ona możliwość zaliczenia w koszty uzyskania przychodów wydatków, które nie zostały zapłacone. Przedsiębiorca powinien zatem pomniejszać koszty uzyskania przychodu, zawarte w KPiR, o kwotę wynikającą z nieuregulowanych wydatków.

Korekty kosztów należy dokonywać:

  • dla wydatków z terminem płatności krótszym niż 60 dni – w okresie, w którym upływa 30 dzień po terminie płatności, określonym na fakturze;
  • dla wydatków z terminem płatności dłuższym niż 60 dni – w okresie, w którym upływa 90 dzień od daty ujęcia wydatku w kosztach (także w przypadku, gdy termin płatności jeszcze nie upłynął).

W sytuacji, gdy wydatek nie zostanie opłacony, przedsiębiorca powinien po przekroczeniu ustawowego terminu pomniejszyć koszty uzyskania przychodu o kwotę nieopłaconych i zaksięgowanych wydatków. Jeżeli w konkretnym okresie nie ma kosztów na ich pomniejszenie, konieczne jest zwiększenie przychodu.

Zniesienie korekty kosztów

Przepisy zmieniające Ordynację podatkową oraz niektóre inne ustawy  uchylają art. 24d ustawy o podatku dochodowym – od 1 stycznia 2016 r. zatem przedsiębiorcy nie będą musieli pomniejszać kosztów uzyskania przychodu o niezapłacone w ustawowym terminie wydatki. Podatnicy muszą jednak pamiętać, ze okres przedawnienia, jeśli chodzi o podatki, wynosi 5 lat, nie jest zatem możliwe zaprzestanie rozliczania płatności, związanych z wydatkami, od chwili obecnej. Organy podatkowe bowiem, mimo zmiany przepisów, mogą kontrolować księgi z lat 2013-2015 jeszcze przez kolejne lata – we wspomnianym okresie obowiązywania korekta kosztów.

Przepisy przejściowe – korekta kosztów i wydatki nieopłacone w terminie

W przepisach zmieniających ustawę ustawodawca zawarł regulacje, dotyczące okresu przejściowego – jeżeli przedsiębiorca do końca grudnia 2015 będzie zobowiązany do pomniejszania kosztów o niezapłacone w ustawowym terminie wydatki, będzie mógł zaliczyć je ponownie do kosztów uzyskania przychodów po ich opłaceniu (nawet w 2016 r.).

Ilustrują to poniższe przykłady.

Przykład 1.

Przedsiębiorca kupił laptopa 14 listopada listopada, zaś faktura, dokumentująca zakup, została wystawiona z datą:

  • data wystawienia: 14.11.2015
  • data sprzedaży: 14.11.2015
  • termin płatności: 28.11.2015, czyli 14 dni

Przedsiębiorca dokonał zapłaty za fakturę 14 stycznia 2016 roku.

Termin płatności jest krótszy niż 60 dni, a 30 dzień po terminie płatności przypada na grudzień 2015, w grudniu więc konieczna będzie korekta kosztów o wartość (netto w przypadku czynnych podatników VAT) niezapłaconej faktury za zakup laptopa. Z uwagi na to, że zapłatę uiszczono w styczniu, to w tym właśnie okresie, podatnik ponownie ujmie w kosztach fakturę za zakup laptopa.

Przykład 2.

10 października 2015 r. przedsiębiorca zakupił materiał do realizacji usługi. Sprzedawca wskazał na wystawionej fakturze:

  • data wystawienia: 10.10.2015
  • data sprzedaży: 10.10.2015
  • termin płatności: 10.02. 2016, czyli 4 miesiące

Ustawowy termin na dokonanie korekty kosztów (czyli 90 dni od daty wystawienia faktury – ujęcia w kosztach podatkowych) przypadłby na styczeń 2016 roku, więc  przedsiębiorca w związku ze zmianą przepisów nie jest zobowiązany do pomniejszania kosztów uzyskania przychodu.

5 powodów, dla których firmy wybierają IT w formie usługi

Dariusz Jędrzejczyk, Dyrektor Segmentu Klientów Kluczowych i Korporacyjnych w Orange Polska
Dariusz Jędrzejczyk, Dyrektor Segmentu Klientów Kluczowych i Korporacyjnych w Orange Polska

Ostatnie badania IDC utwierdziły nas w przekonaniu, że popyt na usługi IT w Polsce nie słabnie, a wręcz przeciwnie dopiero nabiera rozpędu. Szacowany wzrost na poziomie 4 proc. dla sektora usług IT w 2015 roku, w tym 25 proc. dla rozwiązań w technologii chmury obliczeniowej to dobrze rokujące prognozy.  Dlaczego usługi wypierają tradycyjne wdrożenia IT? Istnieje kilka powodów.

Mniejsi wolą w ratach

Ponad 90 proc. polskich przedsiębiorstw to małe i średnie firmy, w których dział IT składa się z jednego lub kilku informatyków. Przy takich zasobach inwestycja we własny system IT to duże obciążenie finansowe. Oprócz kosztu zakupu rozwiązania, firma musi liczyć się z wydatkami na przygotowanie infrastruktury IT, jej utrzymanie, aktualizację systemu, a także stworzenie dodatkowego etatu dla osoby o odpowiednich kompetencjach technicznych. Nawet jeśli wykona ten krok i podejmie się tradycyjnego wdrożenia, pozostaje jeszcze pytanie, po jakim czasie cała inwestycja się zwróci i kiedy zacznie przynosić zyski.

Korzyści tu i teraz

Czas życia projektu jest coraz krótszy, a tempo zarządzania firmą stale rośnie. Przedsiębiorcy mają dosyć wieloletnich wdrożeń, które ciągną się w nieskończoność. Chcą widzieć korzyści ze swojej inwestycji jak najszybciej, tu i teraz. Taką możliwość daje właśnie model usługowy. Zamiast wdrażać system rok, dzieje się to w miesiąc, a firma może szybko zaobserwować, jak jego funkcjonalność przekłada się na osiągane przez nią przychody.

Elastycznie do potrzeb

Szybkie tempo zmian dotyczy także potrzeb przedsiębiorstwa, zwłaszcza jeśli jest to firma, która dopiero kształtuje swoje portfolio produktowe lub jej biznes podlega pewnej sezonowości. Załóżmy, że decydując się na tradycyjne wdrożenie systemu, kupuje ona
50 licencji. Jednak po roku okazuje się, że firma musi zredefiniować dotychczasowe cele i zmienić strukturę. Nie potrzebuje już 50 a 30 licencji. Jeśli korzysta z rozwiązania w formie usługi ich liczbę może zmienić w trakcie trwania umowy, adekwatnie do potrzeb.

Dostęp do technologii

Według badania Orange Insights 74 proc. przedstawicieli MSP uważa, że outsourcing jest ważny w informatyzacji przedsiębiorstwa, a ponad połowa ankietowanych przyznaje, że wykorzystuje go w swojej  firmie. Takie technologie jak np. cloud computing to realna szansa dla mniejszego biznesu na sięgnięcie po najnowsze rozwiązania teleinformatyczne, które do tej pory były zarezerwowane tylko dla gigantów rynkowych. Wynajmując przestrzeń w centrum danych czy korzystając z systemu z chmury, mogą sprawniej i szybciej docierać z ofertą do klienta, stając się konkurencyjnymi także dla większych graczy.

Większa swoboda działania

Zmiana biura to dla wielu firm jeszcze jeden powodów do tego, aby przestać inwestować we własne środowisko IT i postawić na model usługowy. Wizja budowania go od podstaw w nowej lokalizacji wymaga  odpowiednich finansów i czasu. Wbrew pozorom to właśnie ten drugi czynnik – czas, okazuje się odgrywać tutaj kluczową rolę. Dla wielu firm kilkudniowy przestój przekłada się na odczuwalne straty.

Dobry czas dla zadłużonych, słaby dla oszczędzających

Decyzją dzisiejszego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej stopy procentowe pozostają na tym samym poziomie 1,5 proc. Co to oznacza dla kredytobiorców?

Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl
Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl

Decyzje Narodowego Banku Polskiego w sprawie wysokości stóp procentowych to jedno z najważniejszych wydarzeń na polskim rynku finansowym. Śledzą je nie tylko kredytobiorcy, ale też oszczędzający. Od decyzji tego organu zależą bowiem wysokość stóp procentowych (WIBOR/WIBID) oraz poziom maksymalnego oprocentowania kredytów. Najważniejsze są dwa wskaźniki: stopa referencyjna oraz stopa lombardowa. Pierwsza z nich stanowi benchmark dla stóp występujących na międzybankowym rynku, zaś druga określa maksymalne, ustalone zgodnie z prawem oprocentowanie wszystkich produktów kredytowych. Zgodnie z wtorkową decyzją RPP stopa referencyjna pozostaje na poziomie 1,5 proc., stopa lombardowa 2,5 proc., stopa depozytowa 0,5 proc., a dyskontowa weksli na poziomie 1,75 proc. – Stopa referencyjna NBP już od 7 miesięcy przyjmuje stabilną wartość 1,5 proc. Również stopa WIBOR 3M już od ponad kwartału nie zmieniła się choćby o 0,01 punktu procentowego i wynosi równe 1,72 proc. – zauważa Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl.

Co to oznacza dla kredytobiorców?

– W sytuacji niskiego poziomu stóp procentowych najwięcej zyskują kredytobiorcy, bowiem przekłada się to na atrakcyjne oprocentowanie kredytów hipotecznych w polskiej walucie, co powoduje, że raty ich kredytów są małe – mówi Jacek Kasperczyk, analityk Comperia.pl. – Przykładowo rata 30-letniego kredytu mieszkaniowego zaciągniętego w styczniu 2008 r. na kwotę 300 tys. zł wynosi przy poziomie dzisiejszych stóp procentowych 1313 zł, podczas gdy dokładnie rok temu wynosiła ona 1383 zł, a w chwili zaciągnięcia kredytu, przy stopie referencyjnej wynoszącej 5 proc., aż 1955 zł – dodaje Jacek Kasperczyk.

Trudny czas dla oszczędzających

Niestety niskie stopy procentowe powodują, że oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych jest bardzo niskie. Jako potwierdzenie Jacek Kasperczyk podaje przykład odczytu średniego oprocentowania tych produktów, które dla rocznych lokat o wartości 5 tys. zł wynosi zaledwie 1,47 proc., zaś dla kont oszczędnościowych ze średniomiesięcznym saldem w wysokości 2 tys. zł zaledwie 1,65 proc.

Co dalej?

– Najbliższe miesiące nie powinny przynieść większych zmian na polskim rynku finansowym. Niskie tempo wzrostu gospodarczego oraz brak presji inflacyjnej (w Polsce wciąż obowiązuje deflacja) sprawiają, że nie należy oczekiwać podwyżek stóp w nadchodzącym okresie – komentuje Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl.

Do jakich grup nabywców kierują ofertę deweloperzy?

Wanda Dzikowska, menedżer sprzedaży i marketingu w Atlas Estates

Większość naszych klientów to rzeczywiście osoby młode, kupujące swoje pierwsze M. Zauważamy jednak tendencję, w ramach której osoby nieco starsze z zasobniejszym portfelem i często również z większą rodziną, zmieniają miejsce zamieszkania. Chcą podwyższyć swój komfort, w związku z czym wybierają lokale o większym metrażu, w budynkach o lepszym standardzie. Niejednokrotnie wykorzystują też zamianę mieszkania, żeby przeprowadzić się w miejsce lepiej zlokalizowane, bliżej centrum lub z dogodniejszym dojazdem.

W Polsce nadal brakuje oferty skierowanej stricte do seniorów, takiej jaka jest powszechna na przykład w USA, czy Skandynawii. Polacy nadal wyobrażają sobie jesień życia w mieszkaniu razem ze swoimi dziećmi, na których pomoc mogliby liczyć. Takie propozycje jak specjalnie zaprojektowane osiedla, czy apartamenty z rozbudowanymi usługami opieki są pieśnią przyszłości, która ma szansę się ziścić pod warunkiem, że nasze społeczeństwo będzie się nadal bogacić.

Zuzanna Kordzi dyrektor ds. handlowych w ECO-Classic

Naszą ofertę adresujemy do wszystkich grup odbiorców. Śledzimy trendy pojawiające się na rynku, w związku z czym zaprojektowaliśmy większą ilość mieszkań czteropokojowych w ostatnim etapie inwestycji Hubertus usytuowanej na warszawskim Mokotowie.

Marcin Zaremba-Śmietański, główny analityk, członek zarządu operacyjnego w Grupie Deweloperskiej GEO

Nie sposób wskazać wspólnej grupy docelowej dla wszystkich inwestycji realizowanych pod szyldem Grupy Deweloperskiej Geo. Każda z nich ma inny charakter, ponieważ staramy się tworzyć ofertę na tyle zróżnicowaną, by każdy znalazł mieszkanie odpowiadające jego potrzebom i oczekiwaniom.

Na przykład we wrocławskim osiedlu Malinowe Zacisze, ze względu na kameralny charakter osiedla, spokojne, ciche otoczenie i bezpośrednie sąsiedztwo parku zaprojektowaliśmy mieszkania o większym metrażu, które cieszą się dużym zainteresowaniem rodzin z dziećmi.

Rzadko na etapie planowania inwestycji ukierunkowuje się ją wyłącznie na inwestorów. Naszym głównym celem jest budowa dobrych i funkcjonalnych mieszkań, w których po prostu dobrze i wygodnie się mieszka. Osoby kupujące mieszkanie z przeznaczeniem na wynajem również kierują się takimi przesłankami.

Urszula Hofman, reprezentująca Grupę Inwest

W każdym z naszych projektów mamy mieszkanie niemalże dla każdego. Oczywiście istnieją preferencje względem lokalizacji, ale w naszych projektach mieszkanie znajdzie zarówno singiel, para bez dzieci, jak i rodzina z dziećmi.  W realizowanych przez nas inwestycjach oferujemy zarówno małe mieszkania, jak i lokale dwupoziomowe o powierzchni przekraczającej 100 m kw.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Oferta J.W. Construction skierowana jest do szerokiej grupy odbiorców, nie tylko singli, rodzin z dziećmi, ale także do inwestorów, czy osób starszych. Niebawem nasza oferta powiększy się także o lokale Aparthotelu przewidzianego w ramach warszawskiej inwestycji Bliska Wola, idealnie wpisującego się w zakup apartamentu i mieszkania pod inwestycję. Obecnie, kiedy większość osiedli jest ogrodzona i monitorowana, lokale parterowe są cenionym miejscem do zamieszkania również przez rodziny z małymi dziećmi, osoby starsze, czy niepełnosprawne. Dużym zainteresowaniem tej grupy odbiorców cieszy się inwestycja Zielona Dolina w Warszawie. Dla rodzin wielodzietnych mamy także domy w ramach programu MdM w osiedlu Villa Campina.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp

Obecnie w sprzedaży mamy blisko 20 inwestycji w 5 miastach Polski. Są to projekty zróżnicowane, zarówno pod względem lokalizacji w ujęciu mikro, jak również struktury mieszkań. W naszej ofercie można znaleźć mieszkania zlokalizowane w centrum idealnie nadające się do zakupu inwestycyjnego, jak również lokale na cele mieszkalne, również z dopłatą w MdM.

Marta Jagłowska, marketing manager w firmie Marvipol

Nowa oferta mieszkań wprowadzona w inwestycji Lake Park Apartments skierowana jest do młodych osób, czynnych zawodowo, często pracujących w zagłębiu biurowym warszawskiego Mokotowa. Są to apartamenty o wysokim standardzie z dużymi tarasami i ogrodami. To nowa jakość na warszawskim Służewcu dedykowana już nie tylko tym, którzy poszukują swojego pierwszego lokum, ale tym, którzy rozglądają się za drugim, czy kolejnym mieszkaniem, za lepszym miejscem do życia, gdzie będą mogli czuć się komfortowo i korzystać z atrakcji, jakie oferuje osiedle.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Staramy się by nasza oferta była przede wszystkim dopasowana do profilu danej dzielnicy lub nawet jej konkretnego rejonu, jak na warszawskich Bielanach, gdzie zlokalizowanych jest kilka naszych inwestycji. To właśnie tu najlepiej widać rożniece pomiędzy osiedlami. Każdy z projektów w nieco inny sposób trafia w gusty klientów. Na przykład nasza, nowa inwestycja przy ulicy Żeromskiego, czy Apartamenty Marymont mogą spodobać się nieco bardziej dojrzałym klientom. Jeśli chodzi o seniorów to w każdej inwestycji staramy się myśleć o nich projektując w odpowiedni sposób wejścia do budynków, czy rozkłady mieszkań na parterze. Bezpośrednio do inwetorów i ludzi młodych adresujemy np. nowy, warszawski projekt przy ulicy Pereca, gdzie stawiamy niemal wyłącznie na kompaktowe mieszkania.

Tomasz Sznajder, wiceprezes zarządu Polnord

Różnorodność lokalizacji, metraży i rozkładów naszych mieszkań gwarantuje, że każdy znajdzie w ofercie Polnord coś dla siebie. Z myślą o singlach i rodzinach, poszukujących swojego pierwszego mieszkania, przygotowaliśmy lokale już od 30 m kw., czy mieszkania o powierzchni kwalifikującej się do dopłaty w programie MdM. W każdej inwestycji oferujemy szeroką gamę lokali o najbardziej popularnych metrażach (50-60 mkw.). Mieszkania na parterze z własnym ogródkiem są idealnym rozwiązaniem dla rodzin z dziećmi i osób starszych.

Magdalena Rurarz, dyrektor działu sprzedaży i marketingu Victoria Dom

Projektując inwestycję staramy się uwzględnić potrzeby wszystkich grup wiekowych, preferencje zarówno singli jak i dużych rodzin.

Jarosław Jankowski, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Przygotowane przez nas oferta mieszkań w warszawskich projektach Stacja Kazimierz i Miasto Wola adresowana jest do zróżnicowanej grupy odbiorców. Duża skala obu inwestycji oraz ich etapowa realizacja umożliwiają nam zaplanowanie lokali o różnorodnym metrażu i układzie przestrzennym, które zaspokoją oczekiwania zarówno osób młodych poszukujących pierwszego mieszkania, rodzin, jak i seniorów zmieniających lokale na bardziej komfortowe. Na podstawie sprzedaży mieszkań w naszych inwestycjach zaobserwowaliśmy, iż osoby młode coraz częściej decydują się na zakup większych lokali z myślą o przyszłości i ewentualnym powiększeniu rodziny. Z tego względu, dużą popularnością cieszą się mieszkania o powierzchni ok. 50 m kw. Warszawska Wola to dzielnica, w której mieszkania kupują osoby zmieniające lokum, poszukujące większej przestrzeni lub lepszej komunikacji z centrum miasta.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Niedawno wystartowaliśmy z programem „Kompas Korzyści”, który pozwala samodzielnie zadecydować o warunkach zakupu mieszkania. Nabywcy mogą wybrać jedną z wielu dostępnych promocji. To propozycja zarówno dla singli, młodych małżeństw, rodzin wielodzietnych, inwestorów jak i studentów. Dzięki tej akcji, oferty w Wawel Service są dostosowane do indywidualnych potrzeb każdego z naszych klientów. Dynamiczny singiel oczekuje innych warunków zakupu niż rodzina z dziećmi, a jeszcze czegoś innego wymaga osoba kupująca mieszkanie w celach inwestycyjnych, czy młody student. Mamy ofertę, która spełni oczekiwania różnego rodzaju klientów.

Wojciech Stisz, reprezentujący firmę Barc Warszawa S.A. 

Naszą ofertę kierujemy głównie do młodych ludzi i rodzin, które chcą skorzystać z dopłat w ramach programu Mieszkanie dla młodych. W budowanej etapowo inwestycji Tarasy Dionizosa na Białołęce zaprojektowane dostępne są głównie kompaktowe lokale dla osób poszukujących w Warszawie ekonomicznych ofert mieszkaniowych.

Autor: Kamil Niedźwiedzki

J. Borowski (Crédit Agricole): Obniżka stóp możliwa w marcu

CEO Magazyn Polska

Rada Polityki Pieniężnej przez najbliższe miesiące nie powinna zmieniać stóp procentowych, a podwyżki nie są spodziewane wcześniej niż pod koniec przyszłego roku. Prezes Marek Belka zapowiadał kilkukrotnie, że cykl obniżek został zakończony. Jednak zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Crédit Agricole i wykładowcy SGH, nie należy wykluczać obniżki stóp w przyszłym roku.

Jest kilka czynników, które przemawiają na rzecz takiego scenariusza. Po pierwsze, spodziewamy się spowolnienia wzrostu gospodarczego w przyszłym roku do 2,5 proc. przy wzroście w I kw. o 2,9 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole. –Z jednej strony będzie to wynikiem wysokiej bazy odniesienia, bo w 2015 roku mieliśmy dobry poziom wzrostu gospodarczego. Z drugiej strony czynnikiem, który będzie tłumaczył spowolnienie, będzie wyhamowanie inwestycji, i to zarówno inwestycji prywatnych, inwestycji przedsiębiorstw, jak i inwestycji publicznych.

Zdaniem Jakuba Borowskiego na szybszy wzrost inwestycji będzie trzeba poczekać do momentu, aż w pełni zostaną uruchomione środki z nowej unijnej perspektywy.

Drugim czynnikiem negatywnie oddziałującym na gospodarkę będzie wciąż niski poziom inflacji, choć w przyszłym roku ceny powinny już przestać spadać. Nie ma jednak przesłanek, które pozwalałyby sądzić, że inflacja wróci do celu wyznaczonego przez Radę Polityki Pieniężnej (2,5 proc. z odchyleniem o 1 pkt proc. w górę i w dół). Deflacja, czyli spadek cen, trwa od lipca ubiegłego roku, a ostatni wstępny odczyt za wrzesień mówi o spadku cen o 0,8 proc., głębszym niż w lipcu i sierpniu.

W kolejnych kwartałach 2016 roku inflacja wciąż będzie znacząco poniżej celu inflacyjnego Rady Polityki Pieniężnej, z bardzo niskim prawdopodobieństwem powrotu do tego celu do końca 2017 roku. Tendencje, które obserwujemy na globalnych rynkach surowcowych, wskazują na to, że w najbliższych kwartałach prawdopodobieństwo wyraźnego wzrostu cen żywności i nośników energii, w tym paliw, jest niskie. To będzie ograniczało presję inflacyjną i będzie to ważny argument w dyskusji na temat polityki pieniężnej.

Nie mniejsze znaczenie będzie mieć wynik wyborów parlamentarnych, które odbędą się już za niecałe trzy tygodnie. Nowy Sejm i nowy Senat wybiorą bowiem członków Rady Polityki Pieniężnej. W styczniu kończą się kadencje Elżbiety Chojny-Duch i Andrzeja Bratkowskiego, powołanych przez Sejm, a w lutym Anny Zielińskiej-Głębockiej, także powołanej przez niższą izbę parlamentu. Pod koniec stycznia wygasają mandaty trzech członków Rady z ramienia Senatu, a w drugiej połowie lutego – dwóch członków prezydenckich.

– Spodziewam się, biorąc pod uwagę to, jak postępowała obecna Rada Polityki Pieniężnej, że ta nowa rada będzie bardziej gołębia, będzie bardziej skłonna wspierać wzrost gospodarczy w warunkach bardzo niskiej inflacji – przewiduje Jakub Borowski. – A zatem będzie bardziej skłonna do tego, żeby stopy procentowe obniżyć. Stąd przy spełnieniu tych trzech założeń, czyli spowolnienia wzrostu gospodarczego, uporczywie niskiej inflacji i wyborczym zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości, prawdopodobieństwo, że stopy procentowe zostaną w przyszłym roku obniżone, jest nieco większe niż prawdopodobieństwo scenariusza, w którym pozostaną one na niezmienionym poziomie.

Jak mówi Borowski, według jego prognoz obniżka wyniesie 50 pkt bazowych, czyli 0,5 pkt proc. Oznaczałoby to, że główna stopa procentowa spadnie do poziomu 1 proc.

Dziś nasza prognoza przewiduje, że to będzie marzec, czyli pierwsze spotkanie nowej rady. Ale być może nowa rada będzie chciała sobie dać trochę czasu na to, żeby się przyjrzeć sytuacji gospodarczej i obniżyć te stopy nieco później, stąd oczywiście jest niemałe prawdopodobieństwo, że ta obniżka nastąpi później, np. w lipcu, kiedy rada będzie miała wyniki kolejnej projekcji – konkluduje Borowski.

BPH TFI: Od początku roku z funduszy dłużnych odpłynęło już ponad 640 mln zł. Powodem są zawirowania rynkowe oraz niskie stopy zwrotu

CEO Magazyn Polska

Tylko w sierpniu z polskich funduszy dłużnych odpłynęło ponad 100 mln zł. To i tak mniej niż miesiąc wcześniej, kiedy inwestorzy wycofali przeszło 390 mln zł. Powodem są ostatnie zawirowania rynkowe, skutkujące słabymi wynikami funduszy inwestycyjnych. Alternatywą mogą być obligacje korporacyjne oraz fundusze selektywne, które na tle rynku giełdowego czy depozytów bankowych wypracowują korzystniejsze stopy zwrotu.

– Fundusze inwestujące w dług skarbowy są obecnie w odwrocie. Od początku roku wypłynęło z nich ponad 640 mln zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Marcin Bednarek z BPH TFI.

Powodem odpływu inwestorów są przede wszystkim zawirowania na polskich i światowych rynkach. Oprocentowanie 10-letnich obligacji Skarbu Państwa wynosi aktualnie ponad 2,6 proc. i mimo ostatnich spadków nadal pozostaje o prawie 1/3 wyższe, niż było na przełomie stycznia i lutego bieżącego roku. Wzrost rentowności przekłada się z kolei na niższe stopy zwrotu funduszy inwestycyjnych.

– To, co widzimy, to są zawirowania rynkowe, które sprawiły, że trudno jest powrócić do tych samych stóp zwrotu. W naszym przypadku mówimy o wypływie około 30 mln zł, mimo że nasz fundusz Obligacji 1 i fundusz Obligacji 2 należą do najlepszych na polskim rynku – tłumaczy przedstawiciel BPH TFI.

Mimo ostatnich umorzeń w funduszach Obligacji 1 i Obligacji 2 zarządzanych przez BPH TFI na koniec września znajdowało się łącznie 395 mln zł. Na tle konkurencji szczególnie dobrze radzi sobie drugi z wymienionych, który wedle danych firmy z roczną stopą zwrotu na poziomie 2,90 proc. plasuje się wśród ośmiu najlepszych funduszy obligacji na polskim rynku.

– Mimo że ten fundusz zachowuje się bardzo dobrze, to z powodu rynkowych zawirowań widzimy cały czas odpływy kapitału, chociaż są one mniejsze niż w przypadku konkurencji – informuje Marcin Bednarek.

Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych BPH od początku roku stawia na fundusze obligacji korporacyjnych, małych i średnich spółek oraz fundusz selektywny. Ostatni z wymienionych posiada aktywa o wartości 104 mln zł, a za ostatnie 12 miesięcy wypracował 5,88 proc. zysku. Dobrze radził sobie także fundusz wyspecjalizowany w długu korporacyjnym (ponad 3,1 proc. zwrotu rocznie).

– Prosty portfel, złożony po połowie z funduszu obligacji korporacyjnych i funduszu selektywnego dał klientowi o umiarkowanym profilu ryzyka możliwość zarobienia około 4,5 proc. w skali roku, co przy zachowaniu WIG-u wydaje się bardzo dobrą inwestycją również w porównaniu z lokatami, które jak dobrze wiemy, nie rozpieszczają klientów banków – zwraca uwagę Bednarek.

Indeks szerokiego rynku WIG za ostatni rok znajduje się ponad 7,0 proc. na minusie. Jeszcze gorzej radzi sobie WIG20, który (po uwzględnieniu wypłat dywidend) przyniósł inwestorom niemal 14 proc. strat. Oprocentowanie 12-miesięcznych depozytów bankowych w przypadku większości banków wynosi natomiast mniej niż  2 proc. netto.

2C Partners remontuje 1,3 tys. mkw. powierzchni w starych kamienicach. Liczy na sfinalizowanie sprzedaży części z nich w IV kw. i poprawę wyników

CEO Magazyn Polska

Spółka 2C Partners sprzedała w tym roku 700 mkw. powierzchni mieszkań w starych kamienicach, których rewitalizacją się zajmuje. Ostatni kwartał roku powinien być dla niej najlepszy pod względem sprzedażowym i finansowym, gdyż trwa finalizowanie umów sprzedaży. W przyszłorocznym portfelu znajdzie się 5,6 tys. mkw. powierzchni.

– Na przyszły rok w planach mamy przygotowanie projektów na łączną liczbę około 5,6 tys. mkw. 600 mkw. będzie jeszcze pozyskane, a 5 tys. mkw. już jest w naszych zasobach – wylicza w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Łukasz Tylec, prezes zarządu 2C Partners. – Obecnie trwa przygotowanie projektów do rewitalizacji i do sprzedaży – dodaje.

2C Partners w 2015 roku kupiło około 3 tys. mkw. powierzchni pod rewitalizację. Obecnie remonty trwają na powierzchni około 1,3 tys. mkw.

– Do tej pory w 2015 roku sprzedaliśmy około 700 mkw. Planujemy, że ta sprzedaż będzie dużo większa, ale to dopiero będzie widoczne w ostatnim kwartale tego roku – wyjaśnia Łukasz Tylec.

Jak dodaje, działalność spółki wciąż koncentrować się będzie w stolicy, szczególnie na prawym brzegu Wisły. Do tej pory na Pradze 2C Partners zrewitalizowała szereg kamienic, m.in. na: Kamionkowskiej 29 i 41, Wileńskiej 10 i Grochowskiej 332. Obecnie remontuje kamienice na Kołowej 54, Mińskiej 14, oraz Czapelskiej 24A.

– Jakoś tak wyszło, że obecni jesteśmy głównie na Pradze. Odkryliśmy duży potencjał tej dzielnicy i widzimy, że coraz szybciej się rozwija i staje się dużo bardziej atrakcyjna. Także ludzie z lewej strony Wisły zaczynają zauważać prawą stronę – twierdzi Łukasz Tylec. – Dla ludzi, którzy przyjeżdżają do Warszawy, Praga jest często oczywistym wyborem, bo jest blisko centrum, a ceny są korzystniejsze niż po lewej stronie rzeki – dodaje.

Łącznie 2C Partners łącznie zrealizowała już w Warszawie, Sopocie i Gliwicach niemalże 20 budynków, obejmujących ponad 12,4 tys. mkw. Jak podkreślają przedstawiciele spółki, mimo działania na rynku wtórnym mieszkania sprzedaje w standardzie deweloperskim.

Spółka od 2014 roku obecna jest na rynku NewConnect, a jej obligacje od 2013 roku notowane są na Catalyst.