Członek zarządu Netii przewodniczącym ECTA

Tom Ruhan, członek zarządu Netii i dotychczasowy wiceprzewodniczący ECTA (Europejskie Stowarzyszenie na rzecz Konkurencji w Telekomunikacji), został wybrany na prezesa tej największej w Europie organizacji, zrzeszającej operatorów alternatywnych i dostawców rozwiązań teleinformatycznych.

Tom Ruhan został powołany na stanowisko prezesa ECTA podczas głosowania, które odbyło się w dniu 18 stycznia br. Na stanowisku zastąpił on Hubertus’a von Roenne, dyrektora z firmy BT Global Services.

W najbliższych latach ECTA zamierza się koncentrować na implementacji w krajach członkowskich Unii Europejskiej nowych zaleceń Komisji Europejskiej dla sektora telekomunikacyjnego, w tym Rekomendacji NGA, która zakłada otwarcie na konkurencję sieci światłowodowych.

– Chcemy zadbać o to, aby konsumenci i firmy we wszystkich krajach UE mogli osiągać korzyści z konkurencyjnego rynku telekomunikacyjnego. Nie ma lepszego sposobu na pogodzenie konkurencyjności rynku ze stymulowaniem inwestycji szerokopasmowych niż wprowadzenie dostępu regulowanego na racjonalnych, niedyskryminujących warunkach – powiedział Tom Ruhan, Prezes ECTA.

– „Wybór Toma Ruhana na stanowisko prezesa ECTA podkreśla rosnącą rolę operatorów z naszej części Europy w kształtowaniu wspólnotowej polityki pro-konkurencyjnej w szeroko pojętym sektorze telekomunikacyjnym. Warto też zwrócić uwagę, że wybór ten następuje w roku, w którym Węgry i Polska przewodniczą UE. Ten wybór to też wyraz uznania dla dotychczasowej pracy naszego kolegi w zarządzie ECTA” – powiedział Mirosław Godlewski, prezes zarządu Netii.

Tom Ruhan pracuje w Netii od 2003 roku. Od 2006 roku jest członkiem zarządu spółki, odpowiedzialnym za kwestie prawne, regulacyjne oraz akwizycje. Wcześniej przez 12 lat pracował w jednej z największych kancelarii prawnych w Polsce, Wardyński i Wspólnicy. Tom Ruhan od ponad 7 lat reprezentuje interesy Netii w ECTA a od 2009 roku zasiada w zarządzie tej organizacji.

Informacje o ECTA

Europejskie Stowarzyszenie na rzecz Konkurencji w Telekomunikacji (ECTA – The European Competitive Telecommunications Association) powstało w 1998 roku. ECTA skupia europejskich alternatywnych operatorów telekomunikacyjnych, dostawców Internetu oraz dostawców usług i sprzętu dla sektora szeroko pojętej telekomunikacji. Stowarzyszenie zmierza do stworzenia takich warunków regulacyjnych, które pozwalają wszystkim dostawcom na prowadzenie równoprawnej walki konkurencyjnej, której efektem jest wzrost inwestycji oraz udostępnianie Europejczykom innowacyjnych usług. ECTA reprezentuje sektor nowoczesnych technik komunikacyjnych przed organami rządowymi i regulacyjnymi oraz stanowi forum wymiany doświadczeń pomiędzy poszczególnymi członkami organizacji. Członkowie ECTA, w tym operatorzy, dostawcy usług oraz sprzętu, a także stowarzyszenia i izby gospodarcze aktywnie uczestniczą w rozwoju polityki regulacyjnej, m.in. poprzez udział w organizowanych przez stowarzyszenie spotkaniach, konferencjach, seminariach oraz publikowanych opracowaniach, takich jak Broadband Sorecard czy Regulatory Scorecard.

Podczas tegorocznych targów Mobile World Congress w Barcelonie firma LG zaprezentowała pierwszy na świecie smartphone 3D

LG Optimus 3D jest pierwszym smartphonem oferującym użytkownikom urządzeń mobilnych wyjątkowe wrażenia trójwymiarowe. Najbardziej zaawansowany telefon LG będzie wyposażony w aparat z dwoma obiektywami, umożliwiający nagrywanie filmów 3D, ekran LCD pozwalający na wyświetlanie trójwymiarowych filmów bez okularów, jak również bogaty wybór form udostępniania, takich jak przewodowe HDMI i bezprzewodowe DLNA, pozwalających na udostępnianie treści 3D w dowolnym miejscu i czasie.

Ochrona środowiska wyzwaniem dla biznesu

70% spośród badanych przedsiębiorców jest zagubionych w kwestiach prawnych związanych z ochroną środowiska i obowiązkach, jakie na nich spoczywają w tym zakresie – wynika z najnowszego raportu „Ochrona środowiska i ekoinnowacje”, opracowanego na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Dlatego PARP planuje już wkrótce wprowadzić usługi ekodoradztwa, które przedsiębiorcy będą mogli uzyskać m.in. w ogólnopolskiej sieci ośrodków Krajowego Systemu Usług.

– W związku z wynikami raportu, PARP jeszcze w tym roku przedstawi nową, bezpłatną usługę dotyczącą proekologicznej działalności gospodarczej – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. – Usługa będzie świadczona przez wybranych w drodze konkursu wykonawców, którzy ją przetestują i wdrożą. Nowa oferta skierowana jest do małych i średnich przedsiębiorstw – dodała.

Jak wynika z raportu „Ochrona środowiska i ekoinnowacje”, polscy przedsiębiorcy w znacznej części nie rozumieją obowiązujących przepisów dotyczących ochrony środowiska. Do największych barier badani w tym zakresie właściciele firm zaliczają: 30% częste zmiany przepisów; 23% niezrozumiałość przepisów; 17% sprzeczność przepisów krajowych i europejskich.

KE potwierdza niezgodność polskich regulacji podatku od czynności cywilnoprawnych

Komisja Europejska, w pisemnych uwagach do sprawy polskiego podatnika, potwierdziła, że krajowe regulacje w zakresie opodatkowania PCC pożyczek od udziałowców w latach 2007-2008 były sprzeczne z zasadą „stand still”, naczelnymi celami dyrektywy 69/335/EWG oraz intencją ustawodawcy wspólnotowego.

Opodatkowanie podatkami pośrednimi od gromadzenia kapitału (w tym podatkiem od czynności cywilnoprawnych) w krajach UE reguluje dyrektywa kapitałowa. Jej celem jest zniesienie obciążeń kapitałowych, ograniczających swobodny przepływ kapitału pomiędzy państwami członkowskimi. Polski ustawodawca zgodnie z duchem tej dyrektywy zniósł, z dniem przystąpienia Polski do UE, podatek kapitałowy od pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Wprowadził go jednak ponownie 1 stycznia 2007 r. Dyrektywa kapitałowa pozwala państwom członkowskim pobierać podatek kapitałowy w odniesieniu do spornych czynności, ale jedynie wg tzw. „zasady kontynuacji”, czyli tylko tym państwom, które pobierały go z dniem 1 lipca 1984 r. i nie zaprzestały poboru po tej dacie. Polska raz rezygnując z obciążenia tym podatkiem i wprowadzając go ponownie, nie postępowała już zgodnie z tą zasadą.

15 marca 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne, dotyczące zgodności z prawem wspólnotowym polskich przepisów przewidujących w latach 2007-2008 opodatkowanie podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Tym samym sąd postawił pytanie, czy Polska nie naruszyła prawa wspólnotowego (w szczególności zasady stand still) najpierw, w dniu przystąpienia do UE, zwalniając spółki z obowiązku opodatkowania pożyczek od udziałowców podatkiem od czynności cywilnoprawnych, a następnie przywracając ten podatek od 1 stycznia 2007.

W toku prowadzonego przez Trybunał Sprawiedliwości postępowania Komisja Europejska przedstawiła swoje pisemne uwagi. Jednoznacznie wynika z nich, iż postępowanie Polski jest sprzeczne z charakterem zasady„stand still”, naczelnymi celami Dyrektywy 69/335/EWG i intencją ustawodawcy wspólnotowego. Konsekwentnie Komisja Europejska proponuje Trybunałowi odpowiedzieć na pytanie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach w następujący sposób: „Art. 4 ust. 2 (…) sprzeciwia się, aby państwo członkowskie wprowadziło z dniem 1 stycznia 2007 r. podatek kapitałowy z tytułu zaciągnięcia pożyczki przez spółkę kapitałową (…), w przypadku, gdy to państwo członkowskie uprzednio zrezygnowało z dniem rozpoczęcia obowiązywania tejże dyrektywy na jego terytorium (tj. 1 maja 2004 r.) z kontynuacji pobierania podatku z tytułu takich operacji.”.

„Argumenty zaprezentowane przez Komisję Europejską mogą mieć bardzo duże znaczenie dla pozytywnego dla podatników rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości”– uważa Tomasz Konik, doradca podatkowy Deloitte, pełnomocnik polskiego podatnika w postępowaniu przed ETS.

„Komisja Europejska jednoznacznie poparła stanowisko polskich podatników. Liczymy na to, że pozytywny wyrok Trybunału Sprawiedliwości w tej sprawie może zapaść już na początku przyszłego roku” – dodaje Krzysztof Gil, doradca podatkowy Deloitte i pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed ETS.

Kumulacja zmian w VAT dużym wyzwaniem dla przedsiębiorców

W styczniu 2011 r. w życie wchodzi szereg zmian związanych z wysokością stawek VAT. Przedsiębiorcy będą musieli włożyć wiele wysiłku, by dostosować się do nowych stawek podatkowych, a także wprowadzanej równolegle nowej klasyfikacji towarów i usług. Przepisy przejściowe, które mają pomóc w implementacji nowych zasad, nie wyjaśniają wszystkich wątpliwości, dlatego od nowego roku przedsiębiorcy będą musieli sami zmagać się z niejasnościami w prawie – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

1 stycznia 2011 r. w życie wchodzi pakiet przepisów zmieniających stawki VAT w Polsce. Bezpośrednio wynikają one przede wszystkim z ustawy z dnia 29 października 2010 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej. Na mocy jej zapisów podwyższone zostaną stawki VAT o 1 p.p. (tj. z 22% na 23% i z 7% na 8%) oraz pojawi się nowa stawka podatku w wysokości 5% na podstawowe produkty żywnościowe. Powyższe regulacje wprowadzone zostaną tymczasowo na okres 3 lat, do 31 grudnia 2013 r.

„Zmiana stawek podatku wymagała wprowadzenia przepisów przejściowych. Zgodnie z zasadą ogólną w nich przewidzianą, dla danej transakcji właściwa będzie stawka obowiązująca w momencie wykonania czynności (rozumianego jako faktyczne zakończenie świadczenia). Na przykład firma, która wykonuje usługi do 31 grudnia 2010 r. wystawia fakturę 2 stycznia 2011 r. Transakcja zostanie wykazana w deklaracji VAT za styczeń, ale ze stawką w wysokości 22%.” – wyjaśnia Przemysław Skorupa, starszy menedżer w Zespole VAT Deloitte.

Inna zasada obowiązuje przy opodatkowaniu przedpłat, zaliczek i rat. Wszystkie tego typu wpłaty dokonane w 2010 r. zostaną obciążone obecną stawką VAT. Przepisy przejściowe nie wyjaśniają jednak wszystkich wątpliwości. Problemy mogą pojawić się w przypadku rozliczania niektórych usług świadczonych przez dłuższy okres, jeżeli nie mogą one zostać uznane za tzw. usługi ciągłe. Dotyczy to przypadków, w których faktury wystawiane są „z góry”.

„Przykładem może być usługa serwisu oprogramowania, która rozpoczyna się 10 grudnia 2010 r., a kończy się 9 grudnia 2011 r. – jeżeli umowa nie zakłada, że będzie ona świadczona w kolejnych okresach rozliczeniowych. W takim przypadku usługa powinna zostać obciążona podatkiem VAT w wysokości 23%, chyba, że płatność za nią zostanie dokonana jeszcze w grudniu 2010 r. Dodatkowo, luki w przepisach przejściowych spowodują, że przedsiębiorcy niepewni jak zachować się w konkretnych przypadkach, mogą podejmować działania, które narażą ich na ryzyko podatkowe” – mówi Przemysław Skorupa z Deloitte.

„Kwestią wzbudzającą kontrowersje są zamówienia publiczne. Przedsiębiorcy przystępujący do przetargów, zgodnie z prawem wskazują jako kwotę należną kwotę brutto. Wraz z podwyżką stawki VAT o 1 p.p. będą zmuszeni pokryć ten 1% z własnych zasobów. W niektórych przypadkach może to przesądzić o rentowności całej inwestycji. Rozwiązaniem w tym przypadku może być zmiana wynagrodzenia w trybie przewidzianym w prawie zamówień publicznych. Jest ona jednak dopuszczalna tylko wówczas, gdy zamawiający przewidział taką możliwość jeszcze na etapie ogłaszania przetargu, co nie jest częstą sytuacją.” – mówi Joanna Stawowska, Partner w Zespole VAT Deloitte.

Oprócz wprowadzenia wyższych stawek VAT z początkiem 2011 roku, w życie wchodzi także nowa klasyfikacja towarów i usług. Dla przedsiębiorców oznacza to, że z dnia na dzień mogą płacić inny podatek od produkowanych przez siebie wyrobów czy oferowanych usług. Jest to zmiana niezależna od podwyższenia podatku VAT, jednak konieczność dostosowania się do niej wprowadza dodatkowe obciążenie dla przedsiębiorców. Tym bardziej, że brak jest bezpośredniego przejścia pomiędzy klasyfikacjami PKWiU z 1997r. na PKWiU z 2008r.

„W początkowym okresie będzie funkcjonowało kilka stawek podatku na przykład stawka 23%, 22%, 8%, 7%, 5%, 3%, 0%. Księgowe systemy informatyczne nie są przygotowane na tak wiele różnych stawek podatku oraz jednoczesną zmianę klasyfikacji z PKWiU 1997 na PKWiU 2008. Ich dostosowanie może zająć nawet kilka miesięcy. W związku z tempem zmian przedsiębiorcom bardzo trudno jest rzetelnie przygotować się do nich” – podsumowuje Joanna Stawowska z Deloitte.

Wraz z początkiem nowego roku zmianie ulegną zasady odliczania podatku VAT zarówno z tytułu nabycia samochodu „z kratką”, jak i zakupu paliwa do niego. Od 1 stycznia 2011 r. odliczenie podatku w przypadku aut do 3,5 tony będzie możliwe tylko w wysokości do 60%, przy czym nie więcej niż 6.000 zł. Dodatkowo, w związku z sytuacją ekonomiczną, planowane jest tymczasowe wyłączenie odliczenia VAT z tytułu nabycia paliw do tzw. samochodów „z kratką”.

Duże zmiany nastąpią także w opodatkowaniu usług medycznych. Według obecnie obowiązujących przepisów zwolnieniu z VAT podlegają usługi w zakresie ochrony zdrowia. Z nowym rokiem zwolnienie to będzie dotyczyć zakresu opieki medycznej, jeżeli związany on będzie z profilaktyką, ratowaniem, poprawą oraz przywracaniem do zdrowia. Objęta będzie także profilaktyka zdrowotna i terapeutyka. Zwolnieniu podlegały będą usługi świadczone przez publiczne i prywatne ZOZ, a także m.in.: lekarzy, pielęgniarki oraz pozostałe osoby wykonujące inne zawody medyczne. Zawężenie zakresu stosowania zwolnienia spowoduje, iż niektóre specyficzne usługi medyczne zostaną objęte stawką 23%.

Branża motoryzacyjna przyspieszy w 2011

5 % firm z branży motoryzacyjnej w Polsce planuje podjęcie nowych inwestycji w 2011 r., a 1/3 z nich zapowiada zwiększenie zatrudnienia. Przedsiębiorcy z tego sektora patrzą w przyszłość z optymizmem – spodziewają się wzrostu sprzedaży, a co za tym idzie większych przychodów w nadchodzących 12 miesiącach – wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte, przygotowanego na podstawie badania firm polskiego sektora motoryzacyjnego.

Celem badania firmy Deloitte była diagnoza stanu branży motoryzacyjnej w Polsce oraz perspektyw jej rozwoju w najbliższej przyszłości. Pierwsza część ankiety dotyczyła podsumowania mijającego roku. Połowa badanych przedsiębiorców stwierdziła, że w tym czasie zwiększyła swoją działalność, a co piąty z respondentów wskazał, że było to powiększenie na dużą skalę. Jedynie w 5% przypadków doszło do istotnej redukcji zakresu działalności.

„Sektor motoryzacyjny cechują bardzo pozytywne nastroje, dotyczące końca roku 2010 oraz początku 2011. To ważne, ponieważ na tej podstawie podejmowane będą decyzje inwestycyjne dotyczące najbliższej przyszłości. Interesujące jest, że dobre nastroje kształtowane są przez sam rynek, a nie dzięki zachętom dla nabywców nowych samochodów, jak to miało miejsce w wielu krajach.”- stwierdza Marek Turczyński, dyrektor w dziale audytu Deloitte.

Mijający rok obfitował w liczne wydarzenia, które mogły mieć wpływ na sektor motoryzacyjny w naszym kraju. Respondenci w badaniu zostali zapytani o to, czy trudności innych firm lokalnych, działających wramach grupy przełożyły się na samodzielność decyzyjną polskich oddziałów. Aż 63% badanych stwierdziło, że kłopoty zagranicznych filii miały wpływ na działalność oraz decyzje podejmowane w stosunku do podmiotu polskiego. „Polskie firmy odczuły nacisk na poprawę wyników finansowych zagranicznych podmiotów powiązanych, w szczególności na pokrycie kosztów stałych, których skala względnie wzrosła, w związku ze zmniejszoną produkcją i niższymi przychodami przedsiębiorstw. Istniała także presja na transfer wolnych środków pieniężnych do innych podmiotów w danej grupie.” – dodaje Tomasz Pałka, menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte.

Z badania przeprowadzonego przez Deloitte wynika także, że przedsiębiorcy optymistycznie oceniają perspektywy dla własnego biznesu w nadchodzącym roku. Ponad 50% z nich przewiduje, że w najbliższych 6 miesiącach rynki zbytu będą się powiększać, a wielkość sprzedaży wzrośnie. Może to być związane z planowanymi na kolejny rok inwestycjami. Aż trzy czwarte wszystkich ankietowanych oceniło, że rok 2011 będzie okresem rozwoju, niemal połowa stwierdziła, że inwestycje są niemal pewne. Zmiany te pociągną za sobą wzrost zatrudnienia. Jedna trzecia przedsiębiorców deklaruje, że w najbliższym czasie będzie potrzebowała dodatkowych kadr. Tylko 11% respondentów twierdzi, że będzie zmuszona zmniejszyć poziom zatrudnienia. „Wyniki dotyczące planowanego wzrostu zatrudniania są optymistyczne, ale należy mieć na uwadze specyfikę rynku motoryzacyjnego, który w określonej części korzysta z pracowników tymczasowych. Przedstawione dane, dotyczącą wszystkich członków załogi, niezależnie od formy ich zatrudnienia. Trzeba pamiętać, że w przypadku personelu stałego wahania w poziomie zatrudniania będą mniejsze niż dla pracowników tymczasowych.” – dodaje Marek Turczyński z Deloitte.

Optymistyczne nastroje przedsiębiorców, biorących udział w badaniu Deloitte, nie dotyczą jednak zmian w otoczeniu legislacyjnym branży motoryzacyjnej. 62% respondentów spodziewa się, że w nadchodzącym roku będzie stosowana bardziej restrykcyjna ocena rozliczeń podatkowych. Znikomy odsetek badanych ocenia, że w tym obszarze pojawi się bardziej łagodne podejście do podatników.

„Obowiązujące w Polsce przepisy nadal pozostają niejasne i nieprecyzyjne, co w konsekwencji może powodować różne interpretacje takich samych zdarzeń gospodarczych. Oznaczać to może inne skutki podatkowe dla tych samych sytuacji. W takim wypadku przedsiębiorcy obawiają się fiskalnego podejścia władz skarbowych i podatkowych oraz interpretowania przepisów na ich niekorzyść.” – komentuje Tomasz Pałka z Deloitte.

Podobny pesymizm wyrażają ankietowani zapytani o to, czy w najbliższych 12 miesiącach przewidują wprowadzenie w Polsce jakichkolwiek zachęt, ułatwień lub ulg dedykowanych dla sektora motoryzacyjnego. Jedynie 6% respondentów uważa, że tego typu zachęty mogą zostać wprowadzone w nowym roku, jednocześnie aż 71% badanych stwierdza, że jest to raczej mało prawdopodobne.

„To największy przejaw jednomyślności przedsiębiorców w naszym badaniu. Dodatkowo, trzy czwarte ankietowanych zauważa, iż wprowadzenie zachęt lub pomocy skierowanej dla nabywców nowych samochodów w Polsce miałoby wpływ na polepszenie sytuacji w branży.” – dodaje Tomasz Pałka z Deloitte.

Spadek popytu na komputery stacjonarne

W 2011 r. tradycyjne komputery PC będą stanowić mniej niż 50% urządzeń komputerowych sprzedawanych w skali globalnej. Zapotrzebowanie na nowoczesne technologie będzie rosło najszybciej wśród przedsiębiorstw – to one zakupią 25 % wszystkich tabletów. Szczególnie zainteresowane nimi będą podmioty z sektora handlu detalicznego oraz ochrony zdrowia. W nadchodzących latach telewizja pozostanie supermedium, ze stale rosnącą widownią i dochodami. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu „TMT Predictions 2011” zawierającego przewidywania dla sektora Technologii, Mediów i Telekomunikacji, przygotowane przez ekspertów firmy doradczej Deloitte.

Obecny rok może stanowić moment przełomowy w cyklu życia komputerów PC, zawierających standardowe chipy i oprogramowanie (desktopy, laptopy i netbooki ze standardowymi procesorami), w kierunku znacznie bardziej zróżnicowanych, a przede wszystkim mniejszych urządzeń. W najbliższych 12 miesiącach komputery PC będą stanowić tylko 46% globalnej sprzedaży urządzeń komputerowych – po raz pierwszy ich udział w światowym rynku, pod względem sprzedanych jednostek, spadnie poniżej 50 %. W 2011 roku dominować będzie sprzęt znajdujący się poza kategorią PC (smartphony, tablety, netbooki z procesorami innymi niż te zwykle stosowane w komputerach PC), które będą odpowiadać za 54 % globalnej sprzedaży i w najbliższych 12 miesiącach sprzedadzą się w liczbie ok. 440 mln sztuk.

Zdaniem ekspertów Deloitte w najbliższych latach wyłonią się co najmniej dwie wiodące zupełnie różne architektury chipowe oraz pięć różnych systemów operacyjnych. Na każdy z nich przypadnie ponad 5% udziału w globalnym rynku. Oprogramowanie i urządzenia peryferyjne będą wymagały dodatkowego dostosowania do różnych systemów operacyjnych, a producenci będą musieli dokonywać wyboru obsługiwanych platform, gdyż nie będą w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich istniejących rynków jednocześnie.

„Analizując pozycję i potencjał rozwoju najnowszych technologii należy mieć na uwadze, że rentowność produkcji urządzeń z procesorami, nie mieszczących się w kategorii PC, znacząco przekracza rentowność produkcji pecetów. Producenci oryginalnego wyposażenia, sprzedający tradycyjne rozwiązania, osiągali w ostatnich latach średni zysk brutto wysokości 10%. Dla porównania: czołowi producenci smartfonów i tabletów generują zysk brutto w przedziale 40-60%.” – mówi Dariusz Nachyła, Partner zarządzający działem Technologii, Mediów i Telekomunikacji Deloitte w Europie Środkowej.

Zdaniem ekspertów Deloitte, ważnym trendem w najbliższych latach będzie wzrost roli tabletów w przedsiębiorstwach. Tylko w nadchodzących 12 miesiącach firmy zakupią ponad 25 % wszystkich urządzeń tego typu, a w kolejnych latach wskaźnik ten będzie rósł.

Istnieje kilka głównych czynników, które złożą się na popularność tabletów w przedsiębiorstwach. Po pierwsze wielu konsumentów kupuje je początkowo dla celów osobistych, ale szybko orientuje się w ich przydatności w pracy i motywuje swojego pracodawcę do zakupu odpowiedniego sprzętu, przeznaczonego już wyłącznie do celów służbowych. Po drugie jest wiele branż, w których przenośne i wielofunkcyjne urządzenia mogą znacznie ułatwić pracę, a także zwiększyć jej efektywność – należą do nich handel detaliczny, ochrona zdrowia oraz produkcja. Autorzy raportu szacują, że w dwóch pierwszych branżach, w ciągu najbliższych 12 miesięcy, znajdzie zastosowanie do 5 milionów tabletów.

„Dodatkową zaletą tabletów jest fakt, że urządzenia te są pod wieloma względami bezpieczniejsze od pecetów. Dziś nie istnieją jeszcze wirusy atakujące tablety, z których większość nie posiada nawet portów USB, co eliminuje ryzyka związane z tym słabym punktem systemu zabezpieczeń. Ważnym czynnikiem, mającym wpływ na popularność tych urządzeń są ich parametry fizyczne, dzięki którym mogą być wykorzystane przez pracowników podczas spotkań i konferencji.” – dodaje Dariusz Nachyła z Deloitte.
Z opublikowanego raportu wynika również, że w roku 2011 nastąpi wzmocnienie pozycji telewizji, co zdecydowanie zaprzecza powszechnemu poglądowi, że jest to już medium odchodzące do lamusa. Eksperci Deloitte szacują, że jej oglądalność na całym świecie wzrośnie o 140 mld godzin, wartość reklam telewizyjnych wzrośnie o 10 mld USD, a przychody z płatnych programów w krajach BRIC zwiększą się o 20%. W skali globu spodziewany jest również 40–milionowy wzrost liczby telewidzów. Utrzymana zostanie także czołowa pozycja telewizji wśród mediów, pod względem całkowitych przychodów, obejmujących reklamy, abonament, opłaty za poszczególne programy oraz przychody z licencji. Siłę telewizji, jako kanału reklamowego, potwierdzi piąty z kolei rok zwiększenie przychodów z reklam – z poziomu 174 mld USD w roku 2007 do 191 mld USD w roku 2011. Szczególnie kontrastuje to ze spadkiem przychodów z reklam w branży prasowej. O stale rosnących dochodach telewizji decydują także coraz bardziej nowoczesne technologie. Stała migracja w kierunku HD daje możliwość osiągania przychodów ze sprzedaży dodatkowych usług abonentom płatnych telewizji. W długim okresie żyłą złota mogą okazać się usługi dostarczane dzięki telewizji trójwymiarowej.

“W Polsce największe znaczenie będzie miała zapowiadana od dawna cyfryzacja telewizji naziemnej, która wreszcie ma szanse wyjść z fazy testów i objąć swoim zasięgiem znaczną część terytorium kraju. Wpłynie to na dalszy wzrost średniej oglądalności na osobę, który i tak, pomimo szybkiego tempa rozwoju nowych mediów, kilkakrotnie przekracza czas, jaki przeciętny użytkownik serwisu społecznościowego spędza w Internecie.” – mówi Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Kolejnym zagadnieniem, którym będzie w roku 2011 żyć branża TMT jest wdrożenie kolejnej generacji bezprzewodowych sieci typu LTE (Long Term Evolution). Eksperci Deloitte przewidują, że będzie ono przebiegać wolniej niż do tej pory oczekiwano. Głównym powodem jest wydłużona żywotność bezprzewodowych technologii trzeciej generacji (3G) – takich jak High Speed Packet Access (HSPA+) oraz popularność współpracujących z nimi urządzeń.

„Budowa sieci LTE w Polsce przez spółki Mobyland i CenterNet, jak również zapowiedź uruchomienia usług szybkiego dostępu do Internetu, w oparciu o tę technologię przez Cyfrowy Polsat, mogą być uznane za odważne inwestycje. Musimy pamiętać, że na koniec 2010 roku technologia ta, oprócz kilku komercyjnych wdrożeń, była głównie w fazie testów przez operatorów telekomunikacyjnych. Jeśli sieć zostanie komercyjnie uruchomiona i zaakceptowana przez użytkowników, będzie to znaczące osiągnięcie, które dodatkowo stworzy możliwości eksportu naszego know-how na mniej rozwinięte rynki”– dodaje Jakub Wróbel, Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

80 procent duzych przedsiębiorstw planuje zwiększenie inwestycji w 2011

„Duże firmy z optymizmem patrzą, na to co się będzie działo w tym roku. 80 proc. z nich planuje zwiększenie inwestycji” – powiedziała Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan na konferencji „Duże firmy 2011 – szanse i zagrożenia”, którą zorganizował Lewiatan i Deloitte.

Z raportu dotyczącego dużych przedsiębiorstw, który przygotowała PKPP Lewiatan i Deloitte, wynika, że firmy zdały egzamin ze zdolności adaptacyjnych w czasie zagrożenia światowym kryzysem. Część firm mimo złej koniunktury zewnętrznej postawiła nie tylko na przetrwanie, ale za swój cel strategiczny wybrała rozwój i nowe inwestycje.

Inne przyjęły postawę zachowawczą, nie planowały, broniły swego status quo. Koncentrowały się na wzroście produkcji i sprzedaży. Poprawę jakości produktów i usług zostawiały na bliżej nieokreślone lepsze czasy.

Firmy potrafiły wzajemnie się wspierać. Wzrosło znaczenie dobrego partnerstwa w biznesie. Poczucie wspólnoty daje siłę, co przedsiębiorstwom bardzo przyda się w konfrontacji z ograniczającymi ich rozpęd zewnętrznymi uwarunkowaniami. Istotne bariery dla rozwoju, to w opinii przedsiębiorców, głównie procedury administracyjne czy przepisy prawne.

„W latach 2011-2012 wzrost PKB będzie oscylował wokół 4 proc., chyba że niespodziankę sprawią inwestycje, wówczas dynamika wzrostu gospodarczego może być wyższa. Konsumpcja gospodarstw domowych nadal będzie silna, chociaż wyższe podatki i słaby złoty mogą ostudzić popyt konsumpcyjny. W tym roku możemy mieć do czynienia z dużą zmiennością kursu złotego, co stanowi pewne ryzyko dla rozwoju przedsiębiorstw.” -mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.

„Większość dużych firm chce wykorzystać poprawę koniunktury do wzrostu udziału w rynku. Nie należy zatem oczekiwać wysokiej dynamiki zysków w najbliższych dwóch latach. Przedsiębiorstwa ciągle koncentrują się na pozyskiwaniu nowych klientów, relatywnie mniej są zainteresowane działaniami pozwalającymi utrzymać dotychczasowych klientów. Zapewne dlatego planują wzrost sprzedaży i udziału w rynku w oparciu o dotychczas wytwarzane produkty” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Zawód audytora dobrym startem do kariery w finansach

Dla studentów najważniejszym kryterium wyboru pierwszego pracodawcy jest jego prestiż. Wysokość oferowanego wynagrodzenia znajduje się dopiero na trzecim miejscu. Słuchacze uczelni wyższych oczekują, że w pierwszej pracy będą zarabiać ok. 2 500 zł. Branżami postrzeganymi jako najbardziej przyszłościowe są IT oraz finanse. Atrakcyjne zawody w branży finansowej, wśród których znajduje się m.in. zawód analityka giełdowego i audytora powinny zapewnić nie tylko duże dochody, ale także możliwość realizowania pasji lub rozwoju kariery i zajęcia wysokich stanowisk– wynika z ogólnopolskiego badania „Kariera w finansach” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte.

Z analizy przeprowadzonej przez Deloitte wynika, że studenci mają dość dobrze sprecyzowane plany zawodowe (ponad połowa wybrała już zawód), jednak jak pokazują wyniki badania wciąż istnieje potrzeba rozwoju poradnictwa zawodowego w szkołach wyższych. Jedynie 5% respondentów nie zastanawiało się nad wyborem zawodu lub stwierdziło, że wybór ten nie zależy od ich decyzji. Większość z nich za najbardziej przyszłościowe branże uznała IT (67%) oraz finanse (55%), na kolejnych miejscach znalazły się biotechnologia, budownictwo i sprzedaż.

„Realizując nasze badanie zapytaliśmy także studentów, jak postrzegają atrakcyjność poszczególnych zawodów w branży finansowej. Wśród profesji, ocenianych jako najciekawsze znalazły się makler giełdowy, analityk finansowy oraz audytor. Ostatni z wymienionych zawodów znalazł się na czwartym miejscu, ale prawie połowa badanych rozważa rozpoczęcie kariery w tej profesji, traktując to jako dobry start do dalszej kariery finansach. Ponadto trzy czwarte osób deklaruje, że gdyby miało taką możliwość najchętniej rozpoczęłoby pracę w tym zawodzie w międzynarodowej korporacji.” – dodaje Marcin Diakonowicz, Dyrektor w dziale Audytu Deloitte.

Rozpoczynając życie zawodowe studenci i absolwenci pragną zdobywać praktyczną wiedzę i umiejętności. Dla 96% z nich najważniejszym elementem rozwoju jest zdobywanie doświadczenia zawodowego. Dużym zainteresowaniem cieszą się także praktyczne seminaria oraz warsztaty typu case studies, a także indywidualne szkolenia z trenerem, na ich skuteczność wskazuje odpowiednio 78 % i 74 % studentów.

„Studenci i absolwenci są bardzo aktywni w zdobywania wiedzy i doświadczeń zawodowych. Z naszego badania wynika, że niemal 60% z nich korzystało z dodatkowych programów edukacyjnych oferowanych przez pracodawców a prawie połowa uczestniczyła w pracach studenckich kół naukowych. Warto jednak zaznaczyć, że mimo iż 1/3 z nich ma doświadczenie w pracy wolontariackiej, to ten sposób zdobywania doświadczenia pozostaje głównie domeną kobiet.” – podsumowuje Tomasz Sołtys, Menedżer w dziale Audytu Deloitte.

Wielu studentów wyraża chęć podjęcia pierwszej pracy już w trakcie studiów. Z badania przeprowadzonego przez Deloitte wynika jednak, że tylko co dwunasty z nich chciałby rozpocząć pracę na etat wcześniej niż na czwartym roku studiów i dotyczy to przede wszystkim studentów zaocznych. Na czwartym roku chce pracować 20 % badanych, znacznie więcej, czyli ok. 30% respondentów planuje rozpoczęcie pracy na ostatnim roku studiów lub dopiero po uzyskaniu dyplomu.

Studenci, zapytani o oczekiwane zarobki netto w pierwszej pracy, najczęściej wskazywali przedział od 2100 do 2500 złotych, jednak średnio wynosiły one 2 475 zł netto. Przy wyborze pracodawcy, kierują się przede wszystkim prestiżem firmy oraz możliwością pracy przy ciekawych, rozwijających projektach. Ważna jest także dla nich perspektywa współpracy z wysokiej klasy specjalistami oraz atmosfera w firmie.

„Wyniki badania wskazują, że studenci są świadomi swoich predyspozycji i umiejętności, jednak, podejmując decyzje o wyborze zawodu często nie kierują się realnym zapotrzebowaniem na rynku pracy, ale wyłącznie swoimi zainteresowaniami. Z analizy wynika także, że pracodawcy, rekrutując studentów i absolwentów, powinni zaoferować im już nie tylko atrakcyjne wynagrodzenie, ale także możliwość rozwoju zawodowego, perspektywę współpracy ze specjalistami oraz dobrą atmosferę w firmie.” – mówi Barbara Czarnecka, Starszy Koordynator HR w dziale Audytu Deloitte.

Polska jednym z najmniej innowacyjnych krajów UE

Polska znalazła się na 22. miejscu, wśród 27 krajów Unii Europejskiej pod względem poziomu innowacyjności. Z opublikowanej niedawno przez Komisję Europejską unijnej tablicy wyników innowacyjności (Innovation Union Scoreboard) za rok 2010 wynika, że liderami w tej dziedzinie pozostają Skandynawowie oraz Niemcy. Z nowych członków Wspólnoty wyróżnia się Estonia i Słowenia. Polska i niektóre z nowoprzyjętych państw UE oraz PIIGS należą do grupy „umiarkowanych innowatorów”. W dłuższej perspektywie luka technologiczna przyniesie obniżenie konkurencyjności polskiej gospodarki, dlatego jak najszybciej należy podjąć działania mające na celu pozyskanie środków na finansowanie działalności badawczej i rozwojowej – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Wyniki analizy przeprowadzonej przez Komisję Europejską pokazują, że w porównaniu z USA państwa z grupy UE-27 mogą pochwalić się większymi wydatkami sektora publicznego na badania naukowe i rozwój (B+R), a także dużym eksportem usług opartych na wiedzy. Wynika to z prowadzonej od 2005 roku przez Unię Europejską polityki rozwoju systemów badawczo-naukowych wspierających intensywnie międzynarodowe publikacje naukowe oraz przyciągających doktorantów spoza UE, a także rozwijających wspólnotowe znaki towarowe i patenty na mocy Traktatu o Współpracy Patentowej. Maleje także dystans do USA oraz Japonii pod względem liczby osób uzyskujących wykształcenie wyższe.

Największa dysproporcja w stosunku do głównych rywali UE w zakresie innowacyjności występuje w kategorii „aktywność przedsiębiorstw”. Wnioski z badania wskazują na niewystarczającą współpracę pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym oraz na zbyt niskie wydatki przedsiębiorstw na działalność B+R.
Polska na szarym końcu rankingu.

Niepokojąco słabe są wyniki Polski w zakresie ilości przedsiębiorstw innowacyjnych, współpracy nauki z biznesem oraz komercjalizacji wyników prac badawczo-rozwojowych. Od 2008 r. znacząco spada ilość małych i średnich przedsiębiorstw inwestujących w B+R, jak również ilość przedsięwzięć finansowanych ze źródeł Venture Capital, umożliwiających realizację inwestycji wysokiego ryzyka, w tym w szczególności przedsięwzięć innowacyjnych. Dodatkowo, alarmującym wnioskiem wynikającym z raportu jest stagnacja w poziomie wydatków B+R przedsiębiorstw, która może być zapowiedzią ich trendu spadkowego w kolejnych latach.

Dotacje UE i co dalej?

Przedsiębiorcy w Polsce regularnie skarżą się na brak kompleksowego systemu wsparcia działalności badawczo-rozwojowej oraz wdrażania innowacji. Dotacje unijne częściowo spełniają rolę stymulatora, są jednak rozwiązaniem tymczasowym, szczególnie w kontekście wyczerpującej się już alokacji na lata 2007-2013 oraz prawdopodobieństwa istotnego ograniczenia budżetu w kolejnej perspektywie finansowej. „Niezbędne jest opracowanie długoterminowych rozwiązań, które zmniejszą niepewność przedsiębiorców, co do możliwości uzyskania wsparcia oraz zminimalizują wiążącą się z tym biurokrację” – uważa Magdalena Burnat-Mikosz, Partner w zespole Research & Development and Government Incentives Deloitte.

Przykładem prostych rozwiązań są np. systemy odliczeń i ulg podatkowych, które przy odpowiedniej konstrukcji mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla dotacji UE, przede wszystkim ze względu na eliminację subiektywizmu w procesie przyznawania wsparcia. „Zachęty podatkowe wspierające działalność badawczo-rozwojową stosowane są z powodzeniem w wielu wysokorozwiniętych państwach Europy i świata” – dodaje Michał Turczyk, Starszy Menedżer w zespole Research & Development and Government Incentives Deloitte. „Doświadczenia z tym związane wskazują, iż wykorzystują one efektywniej wewnętrzny potencjał gospodarki, poprzez wpływ na wzrost zatrudnienia wysokokwalifikowanej kadry oraz lepszą współpracę pomiędzy nauką a biznesem. W długim okresie przekłada się to m.in. na zwiększenie przychodów do budżetu państwa z tytułu CIT.”

Zalecenia dla Polski

W ciągu najbliższych lat Polska powinna efektywnie i konsekwentnie realizować założenia strategii „Europa 2020”, mającej na celu stymulowanie innowacyjności i konkurencyjności gospodarek UE, tak, aby w jak najkrótszym czasie zmniejszyć przepaść technologiczną pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi i Japonią. „Wytyczne Komisji Europejskiej powinny być impulsem do wdrożenia koniecznych zmian legislacyjnych oraz kształtowania świadomości polskich przedsiębiorców. Należy podkreślać, że droga do trwałego rozwoju firmy oparta jest na umacnianiu pozycji konkurencyjnej poprzez wdrażanie innowacji. Potrzebna jest także spójna polityka na szczeblu centralnym i regionalnym, dzięki czemu wzrośnie dostęp do nowatorskich rozwiązań i zaczną powstawać w naszym kraju firmy hi-tech, które będą konkurencją na światowych rynkach” – dodaje Magdalena Burnat-Mikosz z Deloitte.