Używany sprzęt Apple w biznesie – co warto wiedzieć przed zakupem?

Używany sprzęt Apple coraz częściej trafia do firm jako alternatywa dla nowych urządzeń. Z uwagi na niższy koszt zakupu i długie wsparcie producenta, dla wielu przedsiębiorstw jest to sposób na rozsądne wyposażenie zespołu. Warunek jest jeden – aby wybrać pewny sprzęt, trzeba wiedzieć, na co zwrócić uwagę przed zakupem.

Używany sprzęt Apple w firmie – czy to ma sens?

W firmach decyzje dotyczące zakupu sprzętu są zwykle podyktowane analizą kosztów, ale także żywotnością sprzętu. Na tle konkurencji Apple wyróżnia się tym, że nawet kilkuletnie urządzenia nadal zachowują wysoką wydajność i długie wsparcie systemowe.

Zakup używanego sprzętu Apple do firmy oznacza oszczędność, a jednocześnie jest to sposób na efektywne zarządzanie zasobami IT.

Oto najważniejsze korzyści:

  • niższy koszt wejścia przy zachowaniu jakości premium;
  • długie wsparcie systemowe (duże aktualizacje systemu + łatki bezpieczeństwa po zakończeniu wsparcia);
  • możliwość szybkiego wyposażenia zespołu;
  • rosnący rynek sprawdzonych urządzeń używanych.

Warto przy tym podkreślić, że w przypadku Apple różnica między nowym a kilkuletnim sprzętem często jest mniej odczuwalna w codziennej pracy niż w innych ekosystemach.

Na co zwrócić uwagę przed zakupem – lista kontrolna

Przed zakupem używanego sprzętu Apple ważne jest ograniczenie wszelkich sytuacji ryzykownych. Nawet atrakcyjna cena nie zrekompensuje problemów z urządzeniem, które wymaga szybkiego serwisu.

Najważniejsze elementy weryfikacji to:

  • stan baterii – 80% kondycji to absolutne minimum, szczególnie jeśli chodzi o odnowiony Apple Watch Ultra, iPhone czy MacBook;
  • historia serwisowa – wymiany podzespołów i ewentualne naprawy;
  • blokada aktywacji – urządzenie musi być odłączone od poprzedniego konta Apple ID;
  • kompatybilność systemowa – sprawdzenie, czy sprzęt obsługuje aktualne wersje systemów.

Każdy z tych punktów ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo wdrożenia sprzętu w firmie, a ich pominięcie może generować realne koszty.

Jakie urządzenia Apple sprawdzają się najlepiej jako używane?

Nie każdy sprzęt Apple równie dobrze sprawdza się w środowisku biznesowym jako używany. Wybór powinien zależeć od charakteru pracy oraz intensywności użytkowania.

Najczęściej wybierane urządzenia to:

  • odnowiony MacBook Air – lekki i energooszczędny, dobry do pracy biurowej i mobilnej;
  • odnowiony MacBook Pro – do bardziej wymagających zadań i pracy kreatywnej;
  • odnowiony iPad – może stanowić wsparcie sprzedaży, służyć do prezentacji i pracy w terenie;
  • odnowiony Mac mini – ekonomiczne stanowisko stacjonarne;
  • odnowiony Apple Watch – doskonały jako asystent w biznesie, sporcie i życiu codziennym.

Odpowiednie dopasowanie urządzenia do roli w firmie decyduje o tym, czy inwestycja w sprzęt używany będzie w pełni efektywna.

Certyfikowany sprzęt odnowiony vs rynek prywatny – kluczowa różnica

Na rynku wtórnym można znaleźć zarówno oferty od osób prywatnych, jak i certyfikowany sprzęt odnowiony. Różnica między nimi ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa zakupu.

Certyfikowany sprzęt odnowiony:

  • przechodzi weryfikację techniczną i testy przed sprzedażą;
  • posiada gwarancję oraz udokumentowaną historię;
  • stanowi pewny zakup pod względem braku blokad i ukrytych usterek.

Rynek prywatny natomiast często oznacza:

  • brak gwarancji oraz ograniczoną możliwość reklamacji;
  • trudność w pełnej weryfikacji stanu technicznego;
  • ryzyko zakupu urządzenia z blokadą lub wadą ukrytą.

W firmie przewidywalność kosztów i brak przestojów mają ogromne znaczenie, dlatego różnica w bezpieczeństwie zakupu jest ważniejsza niż sama cena.

Kwestie prawne i podatkowe – o czym warto pamiętać?

Zakup używanego sprzętu Apple do firmy musi spełniać dwa kryteria – być technicznie bezpieczny oraz poprawny pod względem formalnym.

W tym kontekście najważniejsze aspekty to:

  • faktura VAT – umożliwia rozliczenie sprzętu w kosztach działalności;
  • ewidencja środków trwałych – obowiązuje również dla sprzętu używanego;
  • leasing – pozwala rozłożyć koszt inwestycji w czasie;
  • poprawna dokumentacja zakupu – istotna w przypadku kontroli lub audytu.

Brak odpowiednich dokumentów może sprawić, że pozorna oszczędność nie przełoży się na realne korzyści podatkowe.

Kiedy warto dopłacić do nowego sprzętu zamiast kupować używany?

Mimo wszystko warto mieć na uwadze, że używany sprzęt nie zawsze będzie najlepszym wyborem dla firmy. W niektórych sytuacjach lepszym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia.

Jak rozpoznać który wariant jest lepszy? Otóż do nowego sprzętu warto dopłacić w kilku konkretnych sytuacjach:

  • gdy firma potrzebuje pełnej gwarancji producenta;
  • gdy sprzęt będzie intensywnie eksploatowany przez kilka lat;
  • gdy ważny jest dostęp do najnowszych funkcji i wydajności;
  • gdy leasing nowego sprzętu jest finansowo porównywalny z zakupem używanego.

Decyzja powinna wynikać z analizy całkowitego kosztu posiadania, a nie tylko ceny zakupu.

Gdzie kupić używany sprzęt Apple dla firmy bezpiecznie?

Bezpieczny zakup używanego sprzętu Apple dla biznesu powinien opierać się na sprawdzonym i transparentnym źródle.

Sklep GradeUP.pl oferuje:

  • certyfikowany sprzęt odnowiony z pełną weryfikacją techniczną;
  • możliwość otrzymania faktury VAT;
  • opcję leasingu lub zakupu ratalnego;
  • doradztwo w doborze sprzętu do potrzeb firmy;
  • dostęp do różnych modeli w jednym miejscu – od MacBooków po iPady.

Takie podejście minimalizuje ryzyko i upraszcza proces wdrożenia sprzętu w organizacji.

W przypadku Apple odnowione urządzenia mogą być rozsądną i opłacalną decyzją biznesową, pod warunkiem że pochodzą ze sprawdzonego źródła. Dzięki temu firmy mogą bezpiecznie wyposażyć zespół w sprzęt Apple i skutecznie zoptymalizować koszty IT.

Wyniki Grupy Selena po I kwartale 2026 r.: wzrost EBIT, zysku netto i marży brutto

Trend wzrostowy wyników finansowych Grupy Selena po pierwszym kwartale 2026 został utrzymany. Lider sektora chemii budowlanej wypracował zysk z działalności operacyjnej (EBIT) na poziomie 33,2 mln zł oraz 21,6 mln zł zysku netto z działalności kontynuowanej. Jednocześnie Selena zwiększyła rentowność sprzedaży brutto do 36 proc., co oznacza wzrost o ponad 2 pkt. procentowe r/r. Konsekwentnie realizowane cele zarządcze Grupy Selena skutecznie wspierają budowanie odporności biznesowej, nawet w warunkach utrzymującej się niepewności makroekonomicznej.

Wzrosty w warunkach wymagającego otoczenia rynkowego

Początek roku tradycyjnie stanowi słabszy okres dla większości segmentów branży budowlanej i podobnie było również w 2026 roku. Wyjątkowo mroźna zima, długo utrzymujące się niskie temperatury oraz pokrywa śnieżna znacząco ograniczały możliwość prowadzenia robót w terenie, co jednoznacznie potwierdziły dane GUS1. Produkcja budowlano-montażowa w pierwszym miesiącu tego roku spadła o 12,8 proc. r/r i aż o 65,2 proc. miesiąc do miesiąca względem grudnia 2025 r. Tym samym był to jeden z najsłabszych styczniów od co najmniej dekady i wynik wyraźnie poniżej oczekiwań rynku, który prognozował spadek na poziomie ok. 5 proc 2.

W skali globalnej gospodarka w pierwszym kwartale 2026 roku również pozostawała pod wpływem wysokiej niepewności wynikającej z napięć geopolitycznych – szczególnie w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie – oraz zmiennego otoczenia regulacyjno–handlowego.

Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

– Dziś istotne jest, aby firmy zaakceptowały fakt, że występowanie turbulencji w globalnej gospodarce nie jest już wyjątkiem, czy stanem przejściowym, lecz nowym paradygmatem i standardem prowadzenia biznesu. W tej rzeczywistości przewagę konkurencyjną budują te organizacje, które potrafią szybko adaptować się do zmian i z determinacją realizować cel, jakim jest skalowanie biznesu, nawet w najbardziej wymagającym otoczeniu – mówi Sławomir Majchrowski, CEO Grupy Selena.

Kluczowych wskaźników finansowych Grupy Selena w I kwartale 2026 roku potwierdza, że firma, niezależnie od niesprzyjających czynników makroekonomicznych, utrzymała ich stabilny poziom i pozostaje w trendzie wzrostu.

Zysk operacyjny (EBIT) Grupy Selena za pierwsze trzy miesiące 2026 roku wyniósł 33,2 mln zł, co stanowi ponad 17-procentowy wzrost r/r. W raportowanym okresie grupa kapitałowa odnotowała także prawie 11-procentowy wzrost zysku netto z działalności kontynuowanej. Zysk brutto osiągnął poziom 27,7 mln zł, natomiast rentowność brutto osiągnęła poziom 36%, co oznacza wzrost tego wskaźnika o ponad 2 pkt. procentowe w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Początek roku z wielowymiarową dywersyfikacją biznesu

W przypadku Grupy Selena fundamentalnym narzędziem zarządzania ryzykiem w wymagających warunkach rynkowych pierwszych trzech miesięcy roku niezmiennie pozostaje dywersyfikacja geograficzna i produktowa, a także aktywne poszukiwanie przewag konkurencyjnych.

– Poprzez wzrost kluczowych wskaźników finansowych po I kwartale 2026 roku, Grupa Selena pokazuje, że okres gospodarczej stagnacji nie powinien oznaczać dla firmy stanu permanentnego zawieszenia – zauważa Sławomir Majchrowski. – Z tego powodu regularnie analizujemy sytuację w branży i identyfikujemy rynki geograficzne oraz nisze produktowe, które mogą zyskiwać na znaczeniu – dodaje CEO Grupy Selena.

W efekcie spółka, w pierwszym kwartale 2026 roku, pozostawała aktywna zarówno w obszarze dywersyfikacji geograficznej, jak i produktowej.

Przykładem rozwoju w zakresie dywersyfikacji geograficznej oraz lokowania produkcji bliżej odbiorców jest ogłoszona w styczniu inwestycja, związana z budową drugiego zakładu produkcyjnego zapraw suchych w Kazachstanie. Wybór tej lokalizacji nie jest przypadkowy – Kazachstan to kraj o dynamicznie rosnącej gospodarce, pełniący dla Grupy Selena rolę naturalnego hubu dla Azji Centralnej i stanowiący solidną bazę do dalszej ekspansji w regionie.

Warto podkreślić, że Azja jest tylko jednym z głównych kierunków międzynarodowego skalowania biznesu Grupy Selena. Równie istotna od lat pozostaje Europa Zachodnia, ze szczególnym uwzględnieniem Półwyspu Iberyjskiego, który spółka postrzega jako jedno z ważniejszych centrów gospodarczych Starego Kontynentu.

W tym przypadku głównym narzędziem rozwoju Grupy Selena pozostają procesy M&A, czego przykładem jest ostatnia duża transakcja, polegająca na przejęciu 66% udziałów portugalskiego holdingu Irmãos Guimarães Martins, SGPS, S.A. (Grupo IGM) – lidera w produkcji i dystrybucji wysokiej jakości płyt warstwowych.

– Zakup portugalskiej Spółki stanowi kolejny krok w konsekwentnym wzmacnianiu pozycji Grupy Selena oraz rozszerzaniu jej portfolio o produkty, które posiadają perspektywiczny potencjał wzrostu i wpisują się w aktualne trendy rynku budowlanego. Obserwujemy rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne i zaawansowane technologicznie materiały termoizolacyjne, a finalizacja tej transakcji odzwierciedla rangę tego segmentu w dalszym rozwoju Grupy – wyjaśnia Andrzej Zygadło, Członek Zarządu ds. Rozwoju Korporacyjnego spółki, odpowiedzialny m.in. za procesy akwizycyjne.

Zmiany w portfolio odpowiedzią na wyzwania sektora

Odpowiadając na realne potrzeby profesjonalnych wykonawców – co także stanowi jeden z głównych celów i kierunków rozwoju firmy – w marcu, Grupa Selena wprowadziła na rynek innowacyjny produkt – wielopozycyjną pianę poliuretanową Tytan Professional® REVO 360°. Kluczową przewagą systemu REVO 360° jest jego unikalna konstrukcja, umożliwiająca aplikację piany przy dowolnym kącie nachylenia puszki.

– Pracując nad nowymi produktami, niezmiennie stawiamy potrzeby wykonawcy w centrum procesu projektowego. Reagujemy na sygnały z rynku i obserwujemy, że ten bardzo dobrze odpowiada na produkty wysokospecjalistyczne. Rośnie zapotrzebowanie na innowacyjne produkty oraz całe systemy, których celem jest optymalizacja procesów budowlanych. Wprowadzając REVO 360°, dajemy wykonawcom narzędzie, które eliminuje ograniczenia mechaniczne i aplikacyjne, z którymi branża zmagała się od lat. To inwestycja w wydajność, która bezpośrednio przekłada się na rentowność projektów naszych klientów – mówi Michał Specjalski, Członek Zarządu ds. Produktów i Innowacji w Grupie Selena.

W najbliższych miesiącach Grupa Selena będzie kontynuować obrane cele i kierunki rozwoju oraz synergiczne włączać przejęte w ostatnich latach podmioty do swojej globalnej struktury.

1 Krajowa Izba Gospodarcza „Budownictwo zaczyna rok na minusie. W styczniu 2026 mocne tąpnięcie”, [dostęp: 29.05.2026]

2 Forum Branżowe „Produkcja budowlano-montażowa w styczniu 2026”, autor: Krzysztof Łakota, 20.02.2026, [dostęp: 29.05.2026]

Ice Code Games rozszerza współpracę ze Slitherine przy Nightmare Frontier

Ice Code Games S.A. podpisała ze Slitherine Software UK Ltd. aneks do umowy wydawniczej dotyczącej Nightmare Frontier, rozszerzający współpracę o przygotowanie dwóch pakietów DLC oraz portów konsolowych. Podpisanie aneksu – jeszcze przed zbliżającą się pełną premierą gry – umacnia wiarę w komercyjny sukces projektu. Prace nad nową zawartością i wersjami konsolowymi będą finansowane przez wydawcę.

Ice Code Games S.A. podpisała z międzynarodowym wydawcą Slitherine Software UK Ltd. aneks do umowy wydawniczej z 23 października 2025 r. Dokument, który wejdzie w życie 1 czerwca 2026 r., rozszerza zakres współpracy przy Nightmare Frontier o rozwój dodatków DLC oraz przygotowanie wersji konsolowych na platformy PlayStation 5 i Xbox Series X|S.

Podpisany aneks rozszerza harmonogram kolejnych etapów projektu i zabezpiecza finansowanie dalszej produkcji. Oznacza to, że prace nad przygotowaniem DLC oraz portów konsolowych będą finansowane przez wydawcę, co ogranicza konieczność angażowania środków własnych Ice Code Games na etapie rozwoju projektu i zwiększa przewidywalność przepływów finansowych spółki w okresie prac deweloperskich.

„Podpisanie aneksu ze Slitherine to dla nas istotne rozszerzenie potencjału komercyjnego Nightmare Frontier. Dzięki tej współpracy projekt zyskuje dwa dodatkowe filary rozwoju: nową zawartość w modelu DLC oraz wejście na konsole obecnej generacji. Co ważne, prace są finansowane przez wydawcę, co daje spółce większą stabilność w okresie prac deweloperskich i pozwala zespołowi skoncentrować się na jakości oraz atrakcyjności nowych treści dla graczy. To kolejny ważny krok w budowaniu długiego cyklu życia tytułu” – powiedział Mateusz Pilski, wiceprezes zarządu Ice Code Games S.A.

Slitherine to wyspecjalizowany międzynarodowy wydawca gier strategicznych i wojennych, z portfolio obejmującym m.in. takie marki jak Warhammer 40,000: Gladius, Panzer Corps czy Starship Troopers: Terran Command. Decyzja wydawcy o rozszerzeniu współpracy jeszcze przed premierą pełnej wersji Nightmare Frontier stanowi istotne potwierdzenie potencjału komercyjnego tytułu.

„Rozszerzenie tej współpracy jest dla nas szczególnie istotne, ponieważ już na tym etapie, jeszcze przed premierą pełnej wersji Nightmare Frontier, potwierdza długoterminowy charakter naszej relacji ze Slitherine. Decyzja o objęciu projektu dodatkowymi DLC i portami konsolowymi jest dla nas czytelnym sygnałem, że wydawca widzi w grze duży potencjał komercyjny i produktowy. To szczególnie motywujące na końcowym, intensywnym etapie prac nad pełną premierą, która zbliża się już wielkimi krokami”  powiedział Mateusz Pilski, wiceprezes zarządu Ice Code Games S.A.

Ice Code Games finalizuje obecnie prace nad pełną wersją Nightmare Frontier, której premiera planowana jest już w najbliższym czasie. Gra jest aktualnie dostępna na platformie Steam w modelu Early Access i już na tym etapie spotkała się z pozytywnym odbiorem graczy. Dla spółki jest to ważny sygnał potwierdzający atrakcyjność przyjętego kierunku produkcyjnego oraz potencjał dalszego rozwoju tytułu.

Model współpracy ze Slitherine zakłada podział kompetencji i kosztów, co ogranicza ryzyko projektowe oraz finansowe po stronie spółki. Ice Code Games odpowiada za dalszy rozwój gry i jej wsparcie, natomiast partner wydawniczy finansuje prace związane z przygotowaniem DLC i portów konsolowych, prowadzi działania promocyjne oraz odpowiada za dystrybucję tytułu na rynkach międzynarodowych.

Medicalgorithmics zwiększył przychody o 51 proc. w I kwartale 2026 r.

Medicalgorithmics S.A., autor nowatorskich w skali globalnej algorytmów AI i platformy do analizy EKG, opublikował raport za I kwartał 2026 r. Spółka wypracowała skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 10,2 mln zł, co daje wzrost na poziomie 51% r/r. EBITDA wyniosła w omawianym okresie 1,1 mln zł, a przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 1,2 mln zł. Oznacza to, że Spółka drugi kwartał z rzędu pozostaje powyżej cash break-even na poziomie operacyjnym.

Choć na wyniki I kwartału miały wpływ nadzwyczajne czynniki jak paraliżujące mrozy w Stanach Zjednoczonych (które uderzyły w liczbę sesji) czy marcowy wybuch wojny w Iranie (pośrednio opóźniający kontrakty i dystrybucję Kardiobeat.ai), wypracowaliśmy EBITDA na porównywalnym poziomie rekordowego IV kwartału 2025 roku. To dowód na odporność naszej firmy i solidny fundament pod dalszy, dynamiczny rozwój w najbliższej przyszłości – komentuje dr Kris Siemionow, CEO Medicalgorithmics.

W I kwartale 2026 roku Medicalgorithmics miał 10,2 mln zł skonsolidowanych przychodów wobec 6,8 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Oznacza to wzrost o 51% r/r. Rynek amerykański przyniósł Spółce 4,7 mln zł przychodów, notując dynamikę wzrostu na poziomie 105%. Jednocześnie Spółka odnotowała drugi raz z rzędu dodatnie przepływy z działalności operacyjnej na poziomie 1,2 mln zł. Wskazane liczby są potwierdzeniem realizacji strategii, w ramach której Spółka skupia się na sprzedaży algorytmów AI oraz oprogramowania diagnostycznego o najwyższej marżowości. W raportowanym okresie Spółka przeprowadziła niemal 114 tys. badań EKG.

Wchodzimy w okres, który biznesowo i technologicznie zapowiada się bardzo obiecująco. Nasz rozwój przyspiesza na wielu frontach. Z jednej strony otwieramy się na segment zaawansowanej robotyki medycznej dzięki listowi intencyjnemu z BioFund oraz Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religi, z którymi negocjujemy zasady dalszej współpracy. Z drugiej – stale powiększamy bazę kliencką i prowadzimy zaawansowane rozmowy dotyczące kolejnych dużych kontraktów, szczególnie wśród europejskich IDTF. Najbliższe miesiące powinny również przyniosą też przełom w komercjalizacji platformy VCAST. W drugiej połowie tego roku nie tylko powinny pojawić się pierwsze przychody, ale również zamierzamy złożyć dokumentację do FDA w celu uzyskania certyfikacji. To technologia, która redefiniuje diagnostykę kardiologiczną – dodaje dr Kris Siemionow.

W I kwartale br. Spółka nawiązała wiele partnerstw oraz otrzymała kilka dodatkowych zamówień, natomiast dużo istotnych zdarzeń miało miejsce już w drugim kwartale. Otrzymano w tym czasie dodatkowe zamówienie ze strony kanadyjskiego partnera o wartości 0,5 mln USD. Medicalgorithmics podpisała również list intencyjny z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu oraz BioFund Capital Management, w ramach którego negocjuje warunki współpracy przy rozwoju autorskiego robota do realizacji zabiegów. Projekt ma na celu rozwój minimalnie inwazyjnego systemu robotycznego wspierającego lekarzy w realizacji zabiegów leczenia strukturalnych wad serca.

Ponadto Spółka ma ambitne plany na nadchodzące kwartały. Już w drugim półroczu br. planowane jest złożenie wniosku o certyfikację VCAST do FDA. Tymczasem innowacyjna technologia powinna wygenerować pierwsze przychody z rynków, na których już jest dostępna.

CPK: 11 ofert w przetargu na drogi do nowego lotniska

Jedenastu wykonawców złożyło oferty w przetargu na projekt i budowę układu drogowego, który ma połączyć nowe lotnisko krajowe z siecią dróg publicznych. Inwestycja obejmuje budowę i przebudowę około 90 km dróg wraz z infrastrukturą techniczną.

Postępowanie dotyczy jednego z elementów programu Centralnego Portu Komunikacyjnego, realizowanego pod nazwą Port Polska. W kwietniu 2025 r. spółka CPK podpisała umowy ramowe z 14 wykonawcami i konsorcjami, co umożliwiło rozpoczęcie postępowania na wybór wykonawców dla właściwego zakresu prac.

Budżet, jaki spółka zamierza przeznaczyć na realizację inwestycji, wynosi ponad 1,7 mld zł netto. Rozstrzygnięcie postępowania i podpisanie trzech umów wykonawczych planowane jest na 2026 r. Zakończenie robót oraz uzyskanie pozwoleń na użytkowanie przewidziano na drugą połowę 2031 r.

– Budowa układu drogowego zapewni sprawne włączenie nowego lotniska w ogólnokrajowy system transportowy. Tworzymy nowy standard integracji transportu lotniczego, drogowego i kolejowego w ramach jednego z najważniejszych projektów infrastrukturalnych w historii Polski. Wyłonione w przetargu firmy i konsorcja to liderzy na polskim rynku budownictwa drogowego, które gwarantują wybór najlepszych rozwiązań od projektowania do realizacji – mówi dr Filip Czernicki, prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny, Port Polska.

Około 90 km dróg wokół lotniska

Planowana inwestycja obejmuje budowę nowego układu drogowego oraz przebudowę istniejących dróg wokół przyszłego lotniska. Celem jest zapewnienie bezpośrednich powiązań portu z autostradą A2, drogą krajową nr 50 oraz drogami lokalnymi.

W ramach projektu ma powstać około 90 km nowej i przebudowanej sieci drogowej. Zakres inwestycji obejmuje również około 40 obiektów inżynierskich, w tym mosty, wiadukty i przejścia dla zwierząt, ponad 100 przepustów środowiskowych i hydrologicznych, około 12 km ekranów akustycznych i przeciwolśnieniowych, infrastrukturę dla pieszych i rowerzystów oraz urządzenia ochrony środowiska.

Umowa obejmie przygotowanie pełnej dokumentacji projektowej, uzyskanie wymaganych decyzji administracyjnych, wykonanie robót budowlanych oraz uzyskanie decyzji o pozwoleniu na użytkowanie dla całego zakresu inwestycji.

Inwestycja podzielona na trzy części

Zamówienie zostało podzielone na trzy części, obejmujące cztery kluczowe odcinki układu drogowego.

Pierwsza część to Wschodnie Podłączenie Lotniska, czyli połączenie z autostradą A2 na węźle Baranów. Druga obejmuje Wschodnią Obwodnicę Lotniska, od skrzyżowania z Północną Obwodnicą Lotniska w rejonie miejscowości Kaski Centralne do węzła CPK Wschód. Trzecia część dotyczy Północnej i Zachodniej Obwodnicy Lotniska, w tym przebudowy drogi krajowej nr 50 wraz ze skrzyżowaniem na istniejącym węźle Wiskitki.

Zgodnie z zasadami postępowania każdy wykonawca będzie mógł podpisać jedną umowę wykonawczą.

Oferty złożyło 11 wykonawców

Umowy ramowe zawarto wcześniej z 14 podmiotami. Na etapie postępowania ramowego oceniano m.in. sytuację ekonomiczno-finansową wykonawców, ich potencjał techniczny oraz doświadczenie personelu.

Oferty w przetargu złożyło 11 wykonawców, w tym trzy konsorcja. Są to:

  • Budimex S.A.,
  • konsorcjum Unibep S.A. i Track Tec Construction,
  • Duna Polska S.A.,
  • PORR S.A.,
  • Mostostal Warszawa S.A.,
  • Strabag Sp. z o.o.,
  • Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor Sp. z o.o.,
  • konsorcjum Rubau Polska i Terlot,
  • NDI S.A.,
  • Trakcja S.A.,
  • konsorcjum Mirbud i Kobylarnia.

Układ drogowy wokół nowego lotniska ma znaczenie zarówno dla obsługi samego portu, jak i dla powiązania go z krajową siecią transportową. Inwestycja ma także wpływać na układ komunikacyjny regionu oraz dostępność terenów położonych wokół planowanego lotniska.

Polska infrastruktura przed dużą falą inwestycji. Instytut Staszica wskazuje na ryzyka kosztowe, kadrowe i proceduralne

Polska wchodzi w okres dużej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych. Dotyczy to przede wszystkim projektów kolejowych, drogowych, energetycznych oraz przedsięwzięć o znaczeniu strategicznym dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa. Według raportu Instytutu Staszica pt. „Przeszkody w rozwoju kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce (kolejowych i drogowych)” skala planowanych projektów może stanowić istotne obciążenie dla krajowego rynku wykonawczego.

Autorzy raportu wskazują, że skuteczna realizacja inwestycji o wartości przekraczającej 400 mld zł będzie zależała od ograniczenia barier systemowych. Wśród najważniejszych wymieniają niedostosowany model waloryzacji kontraktów publicznych, pogłębiające się problemy demograficzne i kadrowe oraz przewlekłość procedur administracyjnych i odwoławczych.

Zdaniem Instytutu Staszica Polska stoi przed jedną z największych fal inwestycji infrastrukturalnych w ostatnich dekadach. Jednocześnie raport zwraca uwagę, że bez zmian organizacyjnych, regulacyjnych i rynkowych może wzrosnąć ryzyko przeciążenia rynku, podwyższenia kosztów oraz opóźnień w realizacji części projektów.

Waloryzacja kontraktów pozostaje jednym z głównych problemów

Jednym z kluczowych tematów raportu jest niestabilność kosztowa w sektorze budowlanym i infrastrukturalnym. Autorzy wskazują, że po pandemii COVID-19 oraz po wybuchu wojny w Ukrainie rynek został dotknięty wzrostem cen materiałów, energii, paliw, usług transportowych i pracy.

Według raportu obecny model waloryzacji kontraktów publicznych nie zawsze odpowiada skali zmian kosztowych obserwowanych w ostatnich latach. Szczególne znaczenie ma limit waloryzacji na poziomie 10 proc., który — w ocenie przedstawicieli rynku przywoływanych w raporcie — może być niewystarczający przy dużej zmienności cen.

Instytut Staszica przypomina, że w 2024 r. koszty robocizny wzrosły o 12,06 proc., a koszty pośrednie o 9,38 proc. Oznacza to, że część wykonawców może mieć trudności z utrzymaniem rentowności kontraktów zawieranych w innych warunkach kosztowych.

Autorzy raportu wskazują, że niedostosowanie mechanizmów waloryzacyjnych może prowadzić do ograniczania udziału firm w przetargach, podnoszenia cen ofertowych oraz większej ostrożności wykonawców przy podejmowaniu nowych zobowiązań. Może to osłabiać konkurencję i zwiększać koszty inwestycji publicznych.

Niedobór kadr może ograniczać zdolność realizacji inwestycji

Drugim ważnym obszarem wskazanym w raporcie jest sytuacja kadrowa w sektorze infrastrukturalnym. Problem dotyczy zarówno pracowników fizycznych, jak i specjalistów technicznych, projektantów, inżynierów, kierowników budów czy operatorów specjalistycznego sprzętu.

Autorzy raportu zwracają uwagę na starzenie się kadr oraz lukę pokoleniową w zawodach technicznych. W najbliższych latach niedobór pracowników może stać się jednym z istotnych ograniczeń dla realizacji inwestycji kolejowych, drogowych, energetycznych i przemysłowych.

Dodatkowym czynnikiem jest równoczesna realizacja wielu projektów w różnych sektorach. O tych samych specjalistów konkurują inwestycje drogowe, kolejowe, energetyczne, obronne, przemysłowe i logistyczne. Może to zwiększać presję płacową, utrudniać kompletowanie zespołów oraz wydłużać harmonogramy prac.

Instytut Staszica wskazuje również na potrzebę odbudowy kształcenia technicznego i branżowego. W raporcie podkreślono znaczenie współpracy firm ze szkołami i uczelniami, rozwoju praktyk zawodowych, klas patronackich oraz promocji zawodów inżynieryjnych i technicznych.

Procedury administracyjne i odwoławcze wydłużają proces inwestycyjny

Raport odnosi się także do barier proceduralnych w systemie zamówień publicznych. Autorzy wskazują, że inwestycje infrastrukturalne wymagają licznych decyzji administracyjnych, procedur środowiskowych, dokumentacji projektowej oraz postępowań przetargowych. W praktyce od przygotowania projektu do rozpoczęcia prac budowlanych często mijają lata.

Osobne miejsce w raporcie zajmuje funkcjonowanie systemu odwołań w zamówieniach publicznych, w tym rola Krajowej Izby Odwoławczej. Instytut Staszica wskazuje, że procedury odwoławcze są ważnym elementem ochrony konkurencji i przejrzystości postępowań, ale mogą być także wykorzystywane jako narzędzie opóźniania rozstrzygnięć przetargowych.

Skutkiem przewlekłości procedur może być opóźnianie podpisywania umów, przesuwanie terminów rozpoczęcia inwestycji, wzrost kosztów oraz destabilizacja harmonogramów. W przypadku dużych projektów infrastrukturalnych nawet kilkumiesięczne opóźnienia mogą mieć wpływ na cały program inwestycyjny.

W raporcie wskazano potrzebę usprawnienia pracy KIO, ograniczenia instrumentalnego wykorzystywania odwołań oraz przyspieszenia procedur dotyczących strategicznych inwestycji infrastrukturalnych.

W Polsce planowanych lub realizowanych jest około 3 tys. dużych inwestycji

Według Instytutu Staszica w Polsce realizowanych lub planowanych jest obecnie około 3 tys. największych inwestycji. Wśród najważniejszych projektów wymieniono inwestycje PKP Polskich Linii Kolejowych o wartości 180 mld zł, komponent kolejowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, dalszą rozbudowę sieci dróg ekspresowych i autostrad oraz projekty energetyczne i logistyczne.

Raport zwraca uwagę, że tak duża liczba projektów realizowanych równolegle zwiększa konkurencję o pracowników, materiały, sprzęt, projektantów i moce wykonawcze. Może to prowadzić do wzrostu kosztów, ograniczenia dostępności podwykonawców oraz wydłużania terminów realizacji.

Autorzy raportu wskazują, że sprawność realizacji inwestycji infrastrukturalnych będzie miała znaczenie nie tylko dla transportu i logistyki, ale również dla konkurencyjności gospodarki, rozwoju regionalnego, bezpieczeństwa państwa i odporności łańcuchów dostaw.

Potrzebne są zmiany w modelu współpracy państwa z wykonawcami

Instytut Staszica postuluje bardziej przewidywalny i partnerski model współpracy między sektorem publicznym a wykonawcami. Chodzi m.in. o bardziej elastyczne mechanizmy waloryzacyjne, sprawniejsze procedury, ograniczenie sporów kontraktowych oraz lepsze planowanie inwestycji w czasie.

Według raportu utrzymywanie obecnych barier może prowadzić do dalszego wzrostu kosztów, ograniczenia konkurencyjności rynku, pogłębiania problemów kadrowych oraz opóźnień w realizacji strategicznych projektów. W dłuższej perspektywie może to osłabić krajowy potencjał wykonawczy i ograniczyć efektywność wykorzystania środków publicznych oraz europejskich.

Raport wskazuje, że powodzenie obecnego cyklu inwestycyjnego będzie zależało nie tylko od dostępności finansowania, ale także od stabilności rynku wykonawczego, sprawności administracji i zdolności państwa do ograniczania ryzyk kosztowych, kadrowych oraz proceduralnych.

Kurs dolara mocniejszy, ropa odbija. Bliski Wschód znów podnosi napięcie na rynkach

Rynkom nadal trudno uwierzyć w trwałe porozumienie między USA i Iranem, dlatego każdy militarny „wybryk” podnosi ryzyko. Tak było i tej nocy, kiedy drony po raz kolejny pojawiły się w Zatoce Perskiej. Efekt to nie tylko odbicie cen surowców energetycznych. Awersja do ryzyka skierowała forexowy kapitał do dolara. Ucierpiał na tym złoty, który po ciężkim poranku postanowił odrobić straty i na wielu wykresach mu się to udało.

Gdzie to porozumienie?

Niektórzy pamiętają obietnice prezydenta Stanów Zjednoczonych o zakończeniu wojny w Ukrainie do 24 godzin po objęciu urzędu. Nie udało się. Okazuje się, że nie udaje się także podpisać porozumienia z Iranem, a podobno ugody „pragną obydwie strony konfliktu”. Trudno więc mówić o chęci pokoju, zwłaszcza kiedy w trakcie ustalania jego warunków wykonuje się naloty na swojego wroga, nazywając je „atakami defensywnymi”. Może część zwolenników jednej ze stron w to uwierzy, jednak rynki finansowe widzą to inaczej. Trump cały czas tkwi w niekomfortowej sytuacji. Warunki i spore oczekiwania Teheranu kłócą się z wizją amerykańską i dopóki na stole nie pojawi się ostateczna wersja konsensusu zaakceptowana zarówno przez USA, jak i Iran, kapitał z dużą ostrożnością będzie stawiać na pokój. Po nocnych atakach na irańskie obiekty strach wrócił na rynki, które zastanawiają się, czy znów zbyt optymistycznie nie przyjęły doniesień z początku tygodnia o możliwym szybkim rozejmie. Skutek to wyhamowanie spadków na wykresach ropy. Odmiana amerykańska, po wczorajszej zniżce do 88 USD za baryłkę, dziś o poranku wzrosła do 92,5 USD. Chwilę po południu oscylujemy przy 90,5 USD. Oznacza to, że oddaliliśmy się od poziomu trzycyfrowego, jednak do złamania wsparcia 90 USD potrzebne będą konkrety o zakończeniu konfliktu.

Wrażliwy forex

Awersja do ryzyka widoczna jest także na rynku walutowym, gdzie w nocy ze środy na czwartek kapitał znów przepłynął w stronę bezpiecznego dolara. Silny ruch w dół odnotowaliśmy na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD momentami spadał poniżej 1,159 USD. Źle (dla złotego) wyglądał wykres USD/PLN, który o poranku wznosił się powyżej 3,65 PLN. Mniej nerwowo wyglądały notowania euro, funta i franka do krajowej waluty, jednak i tu przed rozpoczęciem sesji na giełdzie warszawskiej odnotowano delikatne wzrosty. Im bliżej południa, tym spokojniej robiło się na forex. W efekcie obserwowaliśmy częściowe odrabienie porannych strat nie tylko w wykonaniu euro, ale i złotego. Notowania EUR/USD odbiły i o godzinie 13:00  oscylowały delikatnie powyżej wsparcia 1,16 USD. W tym czasie PLN umocnił się na forex, sprowadzając kurs EUR/PLN do 4,235 PLN, kurs GBP/PLN do 4,885 PLN, a kurs CHF/PLN do 4,619 PLN. Krajowej walucie nie udało się jednak zepchnąć notowań USD/PLN poniżej 3,645 PLN, co wskazuje na utrzymującą się nieufność inwestorów w sprawie rozejmu na Bliskim Wschodzie, faworyzującą dolara w tym zestawieniu.

Co dalej?

Chwilę po południu rynki czekają nie tylko na doniesienia z Bliskiego Wschodu, ale również na odczyty z amerykańskiej gospodarki. Przed nami publikacje PKB (annualizowany), który – mimo spadku prywatnej konsumpcji – ma wzrosnąć. W tym samym momencie poznamy raport nt. wydatków Amerykanów, który zakłada wzrost inflacji. Dane zostaną uzupełnione o liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych złożonych w tym tygodniu i dochody. Późnym popołudniem zostaną ujawnione zmiany zapasów ropy. Każde odchylenie od oczekiwań może zwiększyć niepewność na rynkach, spotęgować strach i wymusić ponowny przepływ kapitału w kierunku bezpiecznego dolara. Jeżeli jednak nie dojdzie do podbicia obaw, złoty może na koniec tygodnia pozostać silny na forex. Zwłaszcza jeżeli jutrzejszy wstępny odczyt inflacji konsumenckiej za maj negatywnie zaskoczy, a może tak się stać, ponieważ już same prognozy mówią o skoku z 3,2% r/r do 3,7% r/r, co tylko w przypadku wypełnienia oczekiwań byłoby wartością powyżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

Victoria Dom podsumowuje wyniki za 2025 rok

Victoria Dom osiągnęła w 2025 r. przychody na poziomie 854 448 mln zł. Zysk netto, który spółka wypracowała w 2025 r., wyniósł 151 721 mln zł. 35-proc. wzrost sprzedaży r/r – z 1 014 mieszkań w 2024 r. do 1 365 lokali w 2025 r. – to jeden z najwyższych wyników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na rynku GPW i  Catalyst.

Rok 2025 upłynął pod znakiem wyjątkowo wymagającego otoczenia dla rynku nieruchomości. Branża mierzyła się jednocześnie z rosnącymi kosztami pozyskiwania gruntów, malejącą dostępnością atrakcyjnych terenów inwestycyjnych, konsekwencjami wdrażania reformy planistycznej oraz wydłużającymi się procedurami administracyjnymi. Dodatkowym wyzwaniem pozostawały utrzymujące się na relatywnie wysokim poziomie stopy procentowe, wpływające zarówno na koszty finansowania inwestycji, jak i decyzje zakupowe klientów.

Wysoka aktywność operacyjna i satysfakcjonujące wyniki

Mimo tak trudnych i dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych Victoria Dom utrzymała bardzo wysoką aktywność operacyjną i osiągnęła bardzo dobre wyniki.

– W 2025 r. z tytułu sprzedaży odnotowaliśmy przychody w wysokości 854 448 tys zł, w stosunku 983 670 tys. w 2024 r. Zysk netto wypracowany przez Victorię Dom w 2025 r. wyniósł 151 721 tys. zł w stosunku do 200 861 tys w 2024 r. Spadek przychodów i zysków był związany z przesunięciem odbioru mieszkań w dwóch projektach, których pozwolenie na użytkowanie uzyskano w drugiej połowie grudnia oraz wzrostem kosztów działalności operacyjnej i finansowej, wynikającym ze zwiększenia skali prowadzonej działalności, oraz utrzymujących się na podwyższonym poziomie stóp procentowych wpływających na koszty finansowania działalności operacyjnej – komentuje Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Ponadprzeciętna rentowność

Victoria Dom osiągnęła jeden z najwyższych wskaźników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na GPW/Catalyst, sprzedając 1 365 mieszkań w 2025 r, co oznacza 35 proc. wzrost dla dewelopera w stosunku do 7 proc. wzrostu r/r dla całego sektora. Wynik ten potwierdza skuteczność realizowanej strategii sprzedażowej oraz stabilną pozycję rynkową firmy. Jednocześnie spółka utrzymywała wysoką rentowność netto działalności operacyjnej, opartą na wynikach generowanych przez podstawową działalność biznesową, bez wpływu zdarzeń jednorazowych i niegotówkowych przeszacowań aktywów.

Mamy silną pozycję na polskim rynku, działamy na dużą skalę i konsekwentnie utrzymujemy ponadprzeciętną rentowność, tworząc solidne fundamenty do dalszego dynamicznego wzrostu w kolejnych latach. W 2025 r. Grupa Victoria Dom S.A. rozpoznała w przychodach 1275 lokali, ukończyła realizację 14 inwestycji w Warszawie, Krakowie i Gdyni. Realizowane przez nas kompaktowe mieszkania cieszą się dużym zainteresowaniem klientów, szczególnie osób kupujących swoje pierwsze lokum. Dużą popularnością cieszą się także lokalizacje, w których rozwijamy nowe inwestycje deweloperskie. Potwierdzeniem tego są m.in. osiedla Metro Art, Olchowy Park, Nova Viva Garden, Neo Nova Ochota oraz Miasteczko Nova Fala w Gdyni. Obecnie pracujemy nad przygotowaniem kolejnych projektów, które w najbliższym czasie planujemy wprowadzić do sprzedaży. Rozbudowany i atrakcyjny bank ziemi zapewnia nam solidne podstawy do dalszego rozwoju na rynkach warszawskim, krakowskim i trójmiejskim – podkreśla Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Digitree Group chce kupić Neon Shake za 6,85 mln zł

  • Giełdowa Digitree Group podpisała term sheet dotyczący planowanego nabycia agencji strategiczno-kreatywnej Neon Shake, które wzmocni kompetencje Grupy w obszarach strategii, kreacji, digitalu, social media, influencer marketingu i aktywacji konsumenckich.
  • Na mocy porozumienia Digitree Group ma stać się wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Transakcja wpisuje się w strategię Digitree Group zakładającą rozwój organiczny oraz kolejne akwizycje budujące szeroką, zintegrowaną ofertę marketingowo-technologiczną.
  • Oba podmioty współpracują już od ponad roku, realizując wspólne projekty i tworząc interdyscyplinarne zespoły obsługujące klientów takich jak Pako Lorente, Drogeria Ziko czy Q Service Castrol.

Digitree Group S.A., notowana na GPW grupa technologiczno-marketingowa, podpisała term sheet określający warunki planowanego przejęcia Neon Shake – wrocławskiej agencji strategiczno-kreatywnej 360. Dokument wyznacza ramy dalszego procesu transakcyjnego prowadzącego do finalizacji akwizycji.

Zgodnie z zapisami term sheet Digitree Group ma zostać wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Wartość transakcji wyniesie 6,85 mln zł. Dotychczasowi udziałowcy Neon Shake otrzymają 4,2 mln zł w gotówce oraz obejmą 189 285 akcji Digitree Group nowej serii w zamian za 120 udziałów spółki.

Neon Shake od lat realizuje kampanie marketingowe w Polsce i za granicą. W portfolio agencji znajdują się projekty dla marek takich jak Western Union, Spotify Premium, Link4, Grycan, Decathlon, Fundacja Nutricia czy Goldsaver. Należy również do międzynarodowej sieci niezależnych agencji AMIN Worldwide.

Wspólna historia projektów

Digitree Group i Neon Shake od ponad roku współpracują przy projektach wymagających połączenia kompetencji strategicznych, kreatywnych, digitalowych i technologicznych. Wspólne działania obejmują m.in. projekty realizowane dla Pako Lorente, Drogerii Ziko czy Q Service Castrol.

– Umowa z Neon Shake jest dla nas ważnym potwierdzeniem realizowanej strategii wzrostu poprzez rozwój kompetencyjny i akwizycje. Cenimy współpracę z partnerami, z którymi mamy już sprawdzoną historię wspólnych projektów, klientów i procesów. Neon Shake wnosi do Grupy silne kompetencje strategiczno-kreatywne i dobrze uzupełnia naszą ofertę w modelu agencji 360.

Naszym docelowym, strategicznym założeniem jest oparcie biznesu Digitree Group na dwóch silnych, równorzędnych filarach: agencyjnym oraz technologicznym. Transakcja ta przybliża nas do tego celu, jednak nie zwalniamy tempa. Nadal aktywnie poszukujemy kolejnych podmiotów do dołączenia do Grupy. Interesują nas zdrowe, rentowne biznesy, które już teraz generują stabilne przychody i zyski, a jednocześnie pasują do nas komplementarnie, pozwalając na dalsze domykanie i wzmacnianie naszej pełnej oferty – komentuje Tobiasz Wybraniec, prezes zarządu Digitree Group.

Kompetencje 360 i rozwój oferty Grupy

Neon Shake specjalizuje się w strategii komunikacyjnej, kreacji, digitalu, social mediach, influencer marketingu i aktywacjach konsumenckich. Agencja w 2025 roku osiągnęła ok. 8 mln zł przychodów i ok. 1,3 mln zł EBITDA. Planowane połączenie ma rozszerzyć możliwości Digitree Group w obszarach technologii marketingowych, performance marketingu, e-commerce i usług digitalowych, wzmacniając zdolność do realizacji kompleksowych projektów – od strategii i kreacji po komunikację wielokanałową.

Dla Neon Shake dołączenie do Grupy oznacza znaczące zwiększenie skali działania oraz dodatkowe możliwości inwestycji w technologie, procesy i rozwój biznesu.

– Dołączenie do Grupy MarTech to dla nas krok, który planowaliśmy od dawna. Rynek marketingowy od lat dynamicznie się zmieniał, ale sztuczna inteligencja przyspiesza ten proces wykładniczo. Dołączamy do organizacji, która ma plan i zasoby, by wykorzystać zmiany technologiczne jako przewagę. W ramach Digitree Group będziemy mogli dostarczać naszym klientom jeszcze bardziej zintegrowane i wielokanałowe rozwiązania – w tym z zakresu performance media, e-commerce, UX/web czy AI SEO. Dzieje się to zresztą już od ponad roku, odkąd zaczęliśmy tworzyć ze spółkami z Grupy zespoły interdyscyplinarne dla wybranych projektów. Będziemy kontynuować ten model pracy, by dostarczać jak najwyższą jakość usług klientom zarówno Neon Shake, jak i Digitree Group  – komentuje Tomasz Napierała, Partner, Business & Creative Director w Neon Shake.

Rynek sprzyja konsolidacji

– Neon Shake to zdrowy finansowo, świetnie poukładany operacyjnie biznes, który doskonale trzyma koszty pod kontrolą i generuje bardzo dobrą rentowność na poziomie EBITDA. Olbrzymim atutem agencji jest struktura jej przychodów – stabilna i powtarzalna baza oparta na stałych umowach abonamentowych (retainer fee), którą idealnie uzupełniają dynamiczne projekty typu one-off, realizowane dla uznanych, dużych marek.

Ta akwizycja ma dla nas wymiar strategiczny. Na fundamencie kompetencji Neon Shake, potencjału spółek z grupy Euvic, które dołączyły do Digitree Group oraz synergii z domem mediowym Sales Intelligence, konsekwentnie budujemy silny i nowoczesny filar agencyjny Grupy. Wszystkie te podmioty chcemy docelowo w pełni skonsolidować, co pozwoli nam uprościć strukturę operacyjną oraz wyraźnie podnieść efektywność kosztową całej organizacji – komentuje Krzysztof Małecki, doradca zarządu Digitree Group, odpowiedzialny za filar agencyjny.

Wojna mocarstw w sieci: chińskie i rosyjskie grupy cyberszpiegów uderzają na całym świecie – także w Polce

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 zdecydowanie wzrosła aktywność grup cyberprzestępczych, trudniących się aktywnością szpiegowską w najbardziej zapalnych punktach świata. Cyberprzestępcy powiązani z Chinami wzięli na cel m.in. Wenezuelę. Z kolei grupy powiązane z Rosją skupiały się nie tylko na Ukrainie, ale i Polsce przeprowadzając m.in. bezprecedensowy cyberatak z użyciem destrukcyjnego oprogramowania DynoWiper wymierzony w firmę z sektora energetycznego wynika z opublikowanego przez analityków ESET najnowszego raportu, dotyczącego aktywności grup APT.

Wenezuela, Syria, państwa Zatoki Perskiej, Ukraina, a także Polska – to główne punkty na mapie najnowszych cyberataków APT. Powiązani z największymi mocarstwami cyberprzestępcy konsekwentnie prowadzą intensywną aktywność w kluczowych geopolitycznie miejscach. Analitycy podkreślają, że działanie takich grup cyberprzestępczych jest dziś jednym z najbardziej wiarygodnych wskaźników rzeczywistych celów strategicznych i zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Grupy APT, czyli Advanced Persistent Threat, to grupy cyberprzestępców skupiające się na zaawansowanych, długotrwałych atakach. Są zazwyczaj wspierane przez rządy i koncentrują się na ukierunkowanych działaniach pozwalających przeniknąć do systemów celów wysokiego szczebla (np. organizacji rządowych, korporacji) i pozostać w nich niewykrytymi przez dłuższy czas. Robią to głównie w celu długoterminowego cyberszpiegostwa i kradzieży poufnych danych. Grupy APT dysponują szeroką wiedzą, zaawansowanymi narzędziami i technikami. Skala i wektory ich ataków stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie globalnych konfliktów i napięć geopolitycznych – mówi Kamil Sadkowski, analityk bezpieczeństwa ESET.

Rosyjskie ataki na Ukrainę i Polskę

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 grupy powiązane z Rosją koncentrowały się na Ukrainie i podmiotach wspierających jej obronność. W styczniu 2026 roku analitycy odnotowali kampanię phishingową przeprowadzoną przez grupę Sednit. Wykorzystywała ona nieujawnioną jeszcze wtedy przez Microsoft podatność (CVE-2026-21509) do infekowania systemów implantem Covenant. Oprócz ukraińskich instytucji rządowych, celem tej fali ataków stały się firmy transportowe w Polsce oraz przedsiębiorstwa logistyczne w Turcji.

W analizowanym czasie, poza Ukrainą, także Polska stała się ważnym celem prorosyjskich grup APT. Najpoważniejszym incydentem był grudniowy atak na polską firmę energetyczną, przypisywany z umiarkowaną pewnością grupie Sandworm. Cyberprzestępcy zdołali uzyskać uprawnienia administratora domeny, co pozwoliło im na instalację za pomocą polityk grupowych Active Directory nowego, złośliwego oprogramowania niszczącego dane – DynoWipera. Zadaniem tego malware było bezpowrotne nadpisywanie lub usuwanie plików z dysków stałych i przenośnych, a w konsekwencji sparaliżowanie systemów IT przedsiębiorstwa.

Analitycy ESET wskazują, że uderzenie w infrastrukturę krytyczną kraju należącego do NATO stanowi wyraźną eskalację działań. Rola Polski jako zewnętrznego filaru stabilizującego ukraińską sieć elektroenergetyczną sugeruje, że operacja miała na celu wywarcie dodatkowej presji na system energetyczny Ukrainy w okresie zimowym, gdy zapotrzebowanie na prąd jest najwyższe, a Rosja nasila tradycyjne ostrzały rakietowe.

Azjatyckie cele cyberprzestępców

W analizowanym okresie grupy powiązane z Chinami pozostały niezwykle aktywne na całym świecie. Ich kampanie szpiegowskie były bezpośrednio podyktowane geopolitycznymi interesami Pekinu – zarówno gospodarczymi, jak i związanymi z bezpieczeństwem.

Po operacji wojskowej USA w Wenezueli oraz w obliczu ciągłej niestabilności w rejonie Zatoki Perskiej, ESET odnotował wyraźną mobilizację chińskich grup. Ich celem było zwiększenie wglądu Pekinu w zagraniczne sprawy morskie, energetyczne i polityczne.

Powiązana z Chinami grupa FamousSparrow obrała za cel wenezuelską instytucję rządową odpowiedzialną za gospodarkę morską. Chodziło najpewniej o monitorowanie ciągłości dostaw ropy naftowej po amerykańskiej interwencji. W tym samym regionie ESET wykrył aktywność innej chińskiej grupy – SteppeDriver – która uderzyła w syryjską sieć rządową. Działanie to odzwierciedla komercyjne interesy Chin w projektach odbudowy Syrii oraz obawy Pekinu przed obecnością ujgurskich bojowników w tym kraju.

Z kolei grupa UNC5221 (również powiązana z Chinami) użyła szkodliwego oprogramowania SPAWN do ataków na cele rządowe w Kambodży i Panamie oraz na firmę z branży AI i robotyki w Korei Południowej. Atak na Seul wpisuje się w długofalowe zainteresowanie Chin technologiami strategicznymi, które są priorytetem krajowej polityki przemysłowej Made in China 2025.

Z kolei cyberprzestępcy z Korei Północnej działali na wielu frontach, m.in. polując na programistów i sektor kryptowalut za pomocą socjotechniki, co przynosi im szybki zysk i pozwala infekować łańcuchy dostaw oprogramowania. ESET odnotował też powrót grupy Andariel w Korei Południowej. Cyberprzestępcy użyli tam trojana TigerRAT i próbowali zainfekować oprogramowaniem ransomware Rook firmę inżynieryjną produkującą sprzęt do obsługi ciekłego wodoru oraz komponenty dla energetyki jądrowej. Technologie te bezpośrednio wspierają balistyczne i nuklearne ambicje Pjongjangu.

Wpływ konfliktów zbrojnych na cyberprzestrzeń

Wojna w Iranie, która wybuchła pod koniec lutego 2026 roku, zdominowała aktywność tamtejszych grup APT. Co ciekawe, konflikt ten zbiegł się w czasie z wyraźnym spadkiem aktywności znanych irańskich grup APT w telemetrii ESET. Najpewniej stało się tak przez restrykcje internetowe nałożone przez sam irański reżim, co sparaliżowało działania lokalnych cyberprzestępców. Sytuacja ta sprzyjała jednak aktywizacji grup typu proxy oraz haktywistów uderzających w Izrael, USA i inne państwa nieprzyjazne Teheranowi.

ESET Research zaobserwował też nagły, nietypowy skok liczby ataków na Izrael, których nie udało się jednoznacznie przypisać żadnej znanej grupie. Dwa nowe klastry działań, nazwane Rusty Boots i MoKhargosh, wykazały zarówno potencjał szpiegowski, jak i niszczycielski. Zainstalowały one m.in. złośliwe oprogramowanie czyszczące dyski (wiper) typu bootkit, zachowując przy tym inne destrukcyjne narzędzia na przyszłość.

Analitycy ESET wykryli również włamanie do firmy obronnej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz kampanię szpiegowską wymierzoną w użytkowników arabskojęzycznych za pomocą malware na Androida. Ofiarami mogli paść dziennikarze lub analitycy OSINT (wywiadu ze źródeł otwartych) – nazwa kanału napastników na Telegramie nawiązywała bowiem do Liveuamap, popularnej platformy mapującej konflikty zbrojne.