Kolejne podejście pod problem franka

0

Rozwiązanie problemu kredytów frankowych jest w Polsce jak skoki narciarskie – każdy się na tym zna, mimo braku praktyki w branży. Dobre dane ze Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i USA.

Mnożą się propozycje rozwiązań dla kredytów frankowych. Co ciekawe, większość z tych propozycji z góry zakłada, że zarówno w budżecie, jak i w bankach, leżą nieograniczone ilości pieniędzy. Dodatkowo w dyskusji przewija się co jakiś czas bardzo odważna teoria, że skoro dopłacimy te pieniądze kredytobiorcom, to oni je wydadzą i pieniądze wrócą do budżetu. Jest to pogląd o tyle niebezpieczny, że w części oczywiście prawdziwy. Problemem jest to, że
w pozostałej części nie. I to ta pozostała część jest podstawowym problemem w większości planów zgłaszanych “bez dokładnego wyliczenia biznesowego”.

Dodatkowym problemem, z którym musi się zmierzyć ustawodawca w przypadku przeniesienia kosztów na banki, jest spadek wpływów z podatku bankowego. Budżet w obliczu programów socjalnych już teraz się ledwo domyka. Środki, które dopłacą kredytobiorcom, uszczuplą zyski banków. Nie bez znaczenia jest też ryzyko upomnienia się o wsparcie pozostałych kredytobiorców. W rezultacie, pomimo natłoku pomysłów w ostatnich dniach, szansa, że coś się wydarzy w nadchodzących tygodniach jest raczej symboliczna. Jaki wpływ mają te projekty na rynek walutowy? Na tym etapie sprecyzowania właściwie żaden. Gdyby jednak doszło do przewalutowań, banki musiałyby nagle zamknąć swoją pozycję walutową otwartą pod zabezpieczenie ryzyka walutowego we franku szwajcarskim. W rezultacie kupowałyby na rynku bardzo duże ilości waluty. Ciężko powiedzieć, jak bardzo straciłby na wartości złoty, ale z pewnością byłby to ruch zauważalny.

Wczoraj poznaliśmy dane na temat bezrobocia w Szwajcarii. Wskaźnik oczyszczony sezonów wyniósł 3,5%, nieoczyszczony jest o 0,2% lepszy. Jak widać tamtejsza gospodarka pomimo negatywnych prognoz radzi sobie z silnym frankiem.

Poprawił się bilans handlu zagranicznego w Wielkiej Brytanii. Deficyt spadł o 0,1 mld funtów wobec oczekiwanego wzrostu o 0,6 mld funtów. Dane te spotkały się z ruchem korekcyjnym na funcie i wsparły wzrosty.

Czytaj również:  Deloitte: Firmy w Polsce wciąż niewystarczająco dbają o różnorodność płci

Dobre dane nadeszły z USA. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 264 tysiące wobec oczekiwanych 270 tysięcy. Są to tym lepsze informacje biorąc pod uwagę ostatnie słabe dane na temat zmian zatrudnienia. Nie może zatem dziwić umacnianie się dolara wobec euro po tym odczycie.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl