BNXT – krakowski startup, który chce zmienić świat fintechu i social mediów

BNXT PSA to krakowski startup, który chce zrewolucjonizować sektor FinTech oraz media społecznościowe. Najpierw w Polsce, a później na skalę globalną. Spółka stworzyła aplikację, która łączy usługi płatności, komunikatora i sieci społecznościowej w jednym. Aplikacja jest obecnie na etapie testów, a jej premiera planowana jest jeszcze w 2025 r. Spółka zamierza pozyskać finansowanie od inwestorów i rozpoczęła pre-kampanię przed rozważaną emisją akcji na platformie Emiteo. Rozwiązanie spółki wpisuje się w rosnący trend SocialFi, gdzie kluczowym gronem odbiorców będą przedstawiciele Generacji Z i millenialsi.

Paula Pierzyńska, CEO BNXT PSA
Paula Pierzyńska, CEO BNXT PSA

– W BNXT zmieniamy zasady gry w świecie cyfrowych finansów i komunikacji. Na świecie są już 3 miliardy użytkowników komunikatorów, ale wciąż widzimy na rynku przestrzeń do zagospodarowania, która wynika z braków w funkcjonalnościach dotychczas dostępnych aplikacji. Nasz pomysł jest odpowiedzią na niezaadresowane potrzeby użytkowników, w szczególności młodych osób, którzy chcą w łatwy i bezpieczny sposób przesyłać pieniądze bezpośrednio w oknie czatu. Z drugiej strony chcemy zaadresować systematycznie rosnącą grupę twórców, którzy szukają możliwości do aktywnej komunikacji ze swoją społecznością. W naszej aplikacji będą mogli się komunikować ze swoimi odbiorcami oraz efektywnie monetyzować swoją twórczość. – komentuje Paula Pierzyńska, CEO BNXT PSA.

BNXT to wielofunkcyjna platforma łącząca komunikację, finanse oraz platformę społecznościową. Do głównych funkcjonalności aplikacji należą:

BNXT CHAT – szyfrowany komunikator pozwalający na przesyłanie wiadomości i pieniędzy w jednym miejscu, z pełną ochroną prywatności.

BNXT PAY – system płatności integrujący bankowość tradycyjną i blockchain, umożliwiający szybkie przelewy i płatności w trybie incognito.

BNXT ID – unikalne ID użytkownika, które nie wymaga podawania wrażliwych danych osobowych, zapewniając pełną anonimowość.

BNXT HUB – platforma społecznościowa nastawiona na budowanie społeczności, grywalizację oraz aktywną komunikację twórców z odbiorcami, budowanie społeczności, organizowanie wydarzeń oraz grywalizację. Platforma ma umożliwiać efektywniejszą i bezpośrednią monetyzację treści przez jej autorów – zarówno zasięgowych influencerów, jak i osoby skupione na swojej specjalizacji.

– Jesteśmy świadkami dynamicznych zmian na rynku usług cyfrowych. Zauważyliśmy rosnące zapotrzebowanie na integrację komunikacji, finansów oraz świata społecznościowego jednej aplikacji. Dziś nasz produkt jest już w zaawansowanej fazie rozwoju, przygotowujemy się do premiery pierwszej wersji w II połowie 2025 r. – dodaje Dariusz Kobylański, założyciel BNXT.

W 2023 r. aż 60% dorosłych Polaków korzystało z mobilnych aplikacji bankowych, co stanowi dwukrotny wzrost w porównaniu z 2018 r. Największą grupą użytkowników płatności mobilnych są osoby w wieku 18–24 lat – aż 37% z nich korzysta z tej formy płatności. Pomysł BNXT wpisuje się w rosnący trend platform SocialFi, czy połączenia sieci społecznościowych z usługami i sektorem finansowym. Głównymi odbiorcami rozwiązania spółki będą przedstawiciele Gen Z i millenialsów, którzy aktywnie szukają alternatyw do znanych aplikacji, które ułatwią im codzienne czynności. Tylko w Polsce grupa ta liczy 8,5 mln osób – potencjalnych użytkowników.[1]

Adam Schimke, CPO BNXT PSA
Adam Schimke, CPO BNXT PSA

– Mamy już opracowaną koncepcję całej aplikacji, stawiamy na doświadczenie użytkownika i bezpieczeństwo, prywatność rozmów oraz płatności. Wdrożyliśmy już kluczowe funkcjonalności we wszystkich obszarach, w tym pełny czat i BNXT ID. Obecnie dopracowujemy model sieci społecznościowej i kwestię monetyzacji treści bezpośrednio przez twórcę oraz funkcje płatnicze. Dziś mamy już gotowe rozwiązanie oparte o stablecoin, a w kolejnych miesiącach będziemy wdrażać bardziej tradycyjne rozwiązanie finansowe, czyli rachunki oraz karty płatnicze, dostarczane przez zewnętrznego dostawcę usług Banking as a Service – wyjaśnia Adam Schimke, CPO BNXT PSA.

W związku z dynamicznym rozwojem aplikacji oraz jej planowaną premierą, spółka przygotowuje się do pozyskania finansowania w formie crowdfundingu inwestycyjnego na platformie Emiteo. Obecnie trwa pre-kampania, w której inwestorzy składają wstępne, niewiążące deklaracje zainteresowania inwestycją w akcje spółki.

– Do tej pory finansowaliśmy się ze środków założycieli, jednak chcemy przyspieszyć nasz rozwój, dlatego szukamy nowych inwestorów, którzy chcą dołączyć do naszego projektu i wesprzeć rozwój polskiej aplikacji. Rozważamy crowdfunding inwestycyjny, ponieważ taka forma finansowania umożliwia nam również budowę zaangażowanej społeczności, która widzi potencjał w nowoczesnych rozwiązaniach zmieniających codzienne funkcjonowanie młodych pokoleń. – dodaje Paula Pierzyńska.

[1] Źródła: Analiza BNXT, raport GWI Poland Q3 2022-Q3 2023 BAI, Raport NetB@nk, IV kwartał 2023.

Protekcjonizm USA zagrożeniem dla globalnego wzrostu. Europa szuka własnej ścieżki

„Powrót do lat 40. XX wieku z cłami. Potencjalne efekty tlącej się wojny handlowej” – pisze w najnowszym „Kwartalniku ekonomicznym” Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. A poza tym? Zwiększona aktywność fiskalna w UE, w Niemczech jeszcze stagnacja, ale przemysł w Polsce powraca na ścieżkę wzrostu.

Administracja Donalda Trumpa eskaluje napięcia handlowe, zapowiadając szeroko zakrojone taryfy na import z wielu krajów. Oczekiwane restrykcje celne, obejmujące zarówno cła bazowe, jak i specyficzne cła na wybrane państwa, wywołują wzrost niepewności gospodarczej oraz mogą negatywnie wpłynąć na dynamikę wzrostu PKB USA. Analitycy korygują prognozy wzrostu gospodarczego Ameryki na 2025 rok do ok. 1,5%, co odzwierciedla potencjalne skutki bardziej agresywnej polityki handlowej. W połączeniu z możliwymi działaniami odwetowymi ze strony Chin, Unii Europejskiej i Kanady, polityka protekcjonistyczna Trumpa grozi dalszym osłabieniem amerykańskiego sektora eksportowego i zwiększeniem presji inflacyjnej.

Zmieniające się warunki globalne wymuszają reakcję Europy. W obliczu narastających zagrożeń polityka monetarna i fiskalna stają się bardziej ekspansywne. Oczekiwane dalsze obniżki stóp procentowych przez EBC oraz zwiększona aktywność fiskalna, zwłaszcza w Niemczech, poprawiają perspektywy gospodarcze strefy euro. W efekcie polityka gospodarcza Europy może stać się bardziej odporna na szoki zewnętrzne, podczas gdy USA ryzykują scenariusz stagflacyjny. Według Tax Foundation, cła wprowadzone za poprzedniej kadencji Trumpa zmniejszyły amerykański PKB o 0,4% i kosztowały gospodarkę 309 tys. miejsc pracy. Tym razem skutki mogą być jeszcze poważniejsze – zarówno dla USA, jak i reszty świata.

Bundestag przegłosował historyczne zmiany w ustawie zasadniczej RFN. CDU/CSU i SPD zreformowały niemiecki „hamulec zadłużenia”, czyli konstytucyjny limit deficytu do 0,35% PKB. Zgodnie z nowymi zasadami, wydatki na wojsko, służby, obronę cywilną i cyberbezpieczeństwo powyżej 1% PKB nie będą już objęte tym ograniczeniem i będzie je można finansować z kredytów. Plan finansowy obejmuje też specjalny fundusz 500 mld euro na modernizację infrastruktury i ochronę klimatu.

Przemysł w Polsce powraca na ścieżkę wzrostu. W lutym wskaźnik PMI dla sektora przetwórstwa przemysłowego wzrósł do 50,7 pkt. z 50,6 pkt. miesiąc wcześniej, sygnalizując dalsze ożywienie po raz pierwszy od kwietnia 2022 roku.

W marcu inflacja CPI wyniosła 4,9% r/r. To poniżej rynkowych oczekiwań (5,0 proc.), co było efektem między innymi zmiany wag w koszyku inflacyjnym. Szczyt inflacji jednak za nami. GUS skorygował również dane za styczeń, wskazując identyczny poziom inflacji. Choć dynamika cen w kategoriach takich jak użytkowanie mieszkania i nośniki energii (13,3% r/r) czy żywność (6,7% r/r) wciąż była wysoka, trend dezinflacyjny może skłonić RPP do łagodniejszego podejścia. Jednak zakładamy, że pierwsze obniżki stóp procentowych są możliwe dopiero w III kw. 2025 roku.

Gospodarka zmaga się ze słabą koniunkturą. Produkcja przemysłowa w lutym spadła o 2% r/r, a w sektorze budowlanym nie odnotowano wzrostu (brak zmian r/r). Wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw były wyższe o 7,9% r/r, ale po uwzględnieniu inflacji realne tempo wzrostu płac wyhamowało do 2,9% r/r. Oczekiwania na ożywienie w budownictwie w kolejnych miesiącach są związane z napływem środków z KPO i funduszy unijnych, które mogą wesprzeć inwestycje infrastrukturalne.

Prognoza wzrostu PKB utrzymana na poziomie 3,5% r/r. Dynamika wzrostu płac nominalnych pozostaje wysoka, choć w 2025 roku przewidujemy jej stopniowe wyhamowanie. Inflacja w ostatnich miesiącach oscylowała wokół 5%, a jej szczyt przypadnie na I kw. 2025 roku, po czym powinna stopniowo maleć i na koniec roku znaleźć się w przedziale 3-3,5%.

Polska gospodarka skorzysta na niemieckim programie wydatków wojskowych i infrastrukturalnych. Znaczna część zamówień trafi do Europy Środkowej, przynosząc korzyści również polskiej gospodarce. Na podstawie szacunków DIW można przewidywać, że niemieckie wydatki publiczne w wysokości 500 mld PLN w ciągu dekady mogłyby podnieść PKB w Polsce o 0,2-0,4 pkt proc. rocznie. Oznaczałoby to, że w 2026 roku Polska mogłaby osiągnąć wzrost gospodarczy na poziomie 3,4-3,6% PKB i 3,8% w 2025 roku.

Donald Trump wpłynął na kursy walut regionu bardziej niż się spodziewaliśmy. Potencjał zakończenia konfliktu w Ukrainie wzmocnił złotego, a nieprzewidywalność polityki handlowej wpłynęła na osłabienie dolara. Notowania EUR/PLN pozostają względnie stabilne, co wskazuje na ograniczoną zmienność kursową w ostatnim czasie. Złoty nie zyskał na wartości mimo globalnej deprecjacji USD, co sugeruje, że lokalne czynniki wciąż mają dominujący wpływ na kurs. W kolejnych kwartałach prognozujemy stopniową deprecjację PLN w związku z możliwym rozpoczęciem cyklu obniżek stóp procentowych przez NBP. Wzrosty pary EURPLN mogą jednak być ograniczane przez potencjalne interwencje ze strony Ministerstwa Finansów związane z potrzebami pożyczkowymi na rynkach zagranicznych, co utrzyma stabilność kursu w okolicach 4,28-4,3 PLN. Notowania EUR/USD wzrosły w ostatnim czasie, czemu sprzyjały ogłoszenia dotyczące intensywnej stymulacji fiskalnej w Niemczech, które wpłynęły na poprawę nastrojów wokół euro. W nadchodzących kwartałach oczekujemy stopniowej deprecjacji dolara, wspieranej cyklicznym ożywieniem w strefie euro oraz polityką fiskalną i monetarną prowadzoną przez administrację USA. W przypadku CHFPLN prognozy wskazują na stabilizację w okolicach 4,42-4,44 PLN, co oznacza brak istotnych zmian w postrzeganiu franka jako waluty bezpiecznej przystani w kontekście rynków finansowych.

Rynek wtórny łapie oddech, najem stabilny, deweloperzy zaskakują sprzedażą

Początek wiosny przyniósł sporą aktywność na rynku mieszkaniowym. Jak pokazują wstępne dane Otodom Analytics, deweloperzy sprzedali 3,7 tys. lokali, co oznacza wzrost o 10% w porównaniu z lutym i o 5% r/r. W siedmiu największych polskich miastach ponownie zwiększyła się liczba mieszkań oferowanych na rynku deweloperskim, zbliżając się do poziomu 60 tys. Ruch widać także na rynku wtórnym – w lutym osoby poszukujące własnego „M” z drugiej ręki mogły wybierać spośród 51,5 tys. ogłoszeń. Wiosenne wzrosty nie ominęły także sektora najmu, na którym oferta w marcu była o 4% większa względem lutego.

Podaż wciąż wyższa niż popyt

Marzec był kolejnym miesiącem intensywnej gry popytowo podażowej na rynku mieszkaniowym, który poszukuje nowego poziomu równowagi.

W 7 największych polskich miastach bieżąca podaż była wyraźnie większa od popytu. Firmy deweloperskie ponownie wprowadziły do sprzedaży o 2 tys. więcej mieszkań w nowych inwestycjach niż zostało w tym samym czasie kupionych. Nie dziwi zatem fakt, że łączna oferta nowych mieszkań w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Trójmieście, Warszawie i Wrocławiu sięgnęła niemal 60 tys. mieszkań. Tym samym marzec okazał się 18 miesiącem z rzędu, w którym oferta deweloperów nieprzerwanie rosła. 

podaż i popyt nieruchomości

Potencjalny nabywca, który w marcu był zainteresowany zakupem mieszkania w jednym z największych polskich miast mógł wybierać nie tylko z oferty liczącej 60 tys., ale także z ponad 6,4 tys. zarezerwowanych lokali. Jednak możliwość wyboru z tej puli ma warunkowy charakter, ponieważ mieszkania te w momencie zamknięcie badania nie są dostępne dla każdego zainteresowanego zakupem klienta – naturalną cechą rezerwacji jest jej nietrwały charakter. Mieszkania zarezerwowane prędzej czy później zmienią swój status na sprzedane lub wolne. Nie sposób jednak prawidłowo ocenić skali bieżącej działalności firm deweloperskich,  nie wspominając o puli rezerwacji.

Co ciekawe, pomimo wzrostu liczby oferowanych mieszkań, tempo wyprzedaży oferty* poprawiło się dzięki relatywnie dobrej marcowej sprzedaży, która okazała się o 30% wyższa od wyników odnotowanych na przełomie poprzedniego i bieżącego roku.

rezerwacje 

Zaskakujące wyniki sprzedaży deweloperów

Wstępne wyniki monitoringu rynku mieszkaniowego realizowanego na potrzeby Otodom Analytics wskazują, że w marcu deweloperzy sprzedali 3,7 tys. lokali. To o 10% więcej niż w lutym i o 5% więcej niż rok wcześniej. To także najlepsze od 12 miesięcy efekty sprzedaży.

Jak wskazują eksperci, choć sprzedaż mieszkań w pierwszym kwartale 2025 roku była o 13% niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (licząc względem skorygowanych danych za 2024 r.), obserwowany z miesiąca na miesiąc wzrost liczby transakcji pozwala z ostrożnym optymizmem patrzeć na dalszą część roku.

– Ten pozytywny trend pojawił się mimo braku wyraźnych zmian w otoczeniu makroekonomicznym, co może świadczyć o stabilizującym się popycie i stopniowej adaptacji rynku do nowych warunków. Warto również zwrócić uwagę na marcowe dane – w odróżnieniu od lat ubiegłych, po uwzględnieniu liczby dni sprzedażowych, marzec przyniósł lepsze wyniki niż luty. Choć różnica była niewielka, może ona sygnalizować zmianę sezonowego rytmu zakupowego. Wszystko to pozwala zakładać, że całoroczna sprzedaż w 2025 roku ma szansę utrzymać się co najmniej na poziomie z roku poprzedniego podkreśla Katarzyna Kuniewicz, Dyrektorka badań rynku Otodom.Przeciętna dzienna sprzedaż 7R

Z kolei pod względem cen marzec na rynku deweloperskim przyniósł dalszą stabilizację. Warto jednak zauważyć, że przeciętne ceny ustabilizowały się nie tylko w relacji miesiąc do miesiąca (wzrost o 0,2%), ale również w stosunku do cen sprzed roku. To już drugi miesiąc z rzędu, gdy roczny wzrost przeciętnych cen oferowanych wyniósł 5,5% a po kilkunastoprocentowych wzrostach sprzed roku nie ma już śladu.

Wzrost oferty na rynku wtórnym

Liczba ogłoszeń o sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym w największych miastach wyniosła 51,5 tys., czyli była o niemal 2% wyższa w porównaniu do lutego. Największe ożywienie pod względem liczby nowych ofert miało miejsce w Łodzi, gdzie podaż zwiększyła się aż o 7%. Na drugim miejscu uplasowało się Trójmiasto, notując miesięczny wzrost na poziomie 5%. Jednak analizując ofertę mieszkań na rynku wtórnym w największych miastach, można zauważyć wyraźne wyhamowanie tempa wzrostu podaży.

Od lipca do grudnia 2024 roku obserwowaliśmy bardzo dynamiczne przyrosty liczby ogłoszeń – sięgające nawet 50% rok do roku. Tymczasem w marcu 2025 roku wzrost wyniósł już tylko 17%, co jest najniższym wynikiem od wiosny ubiegłego roku – tłumaczy Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Jej zdaniem, to może świadczyć  o stabilizowaniu się rynku. – Od trzech miesięcy wskaźnik odpowiedzi na ogłoszenia utrzymuje się na wysokim poziomie, co sugeruje, że dostępna oferta znajduje realne zainteresowanie wśród kupujących. W samym marcu odnotowaliśmy 98 tys. odpowiedzi – to o 7% więcej niż miesiąc wcześniej i aż o 29% więcej niż rok temu. Taki poziom aktywności poszukujących naturalnie wpływa na ograniczenie dalszego wzrostu liczby nowych ogłoszeń – wyjaśnia.

Rynek najmu w stabilnym rytmie

W marcu sytuacja na rynku najmu utrzymywała się na względnie stabilnym poziomie, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny. W siedmiu największych miastach Polski opublikowano na portalu Otodom łącznie 17 tys. ogłoszeń dotyczących wynajmu mieszkań, co oznacza wzrost o 4% względem lutego.

Średni koszt najmu kształtował się na poziomie 3080 zł, czyli niemal identycznie jak miesiąc wcześniej – spadek wyniósł symboliczne 20 zł. Warto jednak zauważyć, że w ujęciu rocznym stawki nadal rosną – obecny poziom jest o 60 zł wyższy niż w analogicznym okresie 2024 roku. Dane te mogą świadczyć o tym, że rynek w dalszym ciągu utrzymuje stabilne ceny – od 4 miesięcy obserwujemy oscylujące wokół zera zmiany m/m, ale i symboliczne zmiany r/r.

*Wskaźnik obrazujący sytuację na danym rynku. Wyliczany na podstawie wielkości oferty i sprzedaży z ostatnich 3 miesięcy. To wyrażony w kwartałach czas, w którym z oferty zniknęłyby wszystkie mieszkania gdyby sprzedaż utrzymała się na poziomie średniej z ostatnich 3 miesięcy.

Cła w USA zmieniają globalne łańcuchy dostaw – dla Polski to szansa na nowe inwestycje

Wprowadzenie nowych, zwiększonych ceł importowych, ogłoszone wczoraj przez Stany Zjednoczone, z pewnością w krótkim okresie spowoduje liczne zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i logistyce. Natomiast długoterminowo oznacza również potencjalne szanse dla polskiego rynku magazynowego i produkcyjnego.

Wprowadzenie niemal dwukrotnie wyższych ceł na towary importowane do USA z Chin niż na towary sprowadzane z Europy może spowodować, że część amerykańskich importerów zacznie szukać alternatywnych dla chińskich źródeł zaopatrzenia i dostaw, w tym z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo, jeżeli celem wprowadzenia dodatkowych ceł dla towarów importowanych z Unii Europejskiej do USA ma być zwiększenie poziomu inwestycji dla europejskich firm w Stanach Zjednoczonych, to zbliżona odpowiedź Europy może podnieść poziom inwestycji amerykańskich firm, które nie chcą utracić dostępu do europejskiego rynku zbytu.

Polska ma szereg atutów uzasadniających lokowanie tego rodzaju inwestycji produkcyjnych w naszym kraju. Również firmy azjatyckie, które będą chciały zrekompensować możliwy spadek obrotów w Stanach Zjednoczonych w związku z wprowadzeniem wyższych ceł importowych, mogą w większym niż dotychczas stopniu koncentrować się na ekspansji w Europie. W tym także poprzez lokowanie tu nowych inwestycji produkcyjnych i logistycznych. Wkraczamy w etap, w którym dotychczasowa globalizacja zostanie w dużo większym niż dotychczas stopniu zastąpiona regionalizacją. Produkcja “w Stanach na Stany” – tak. Ale również “w Europie dla Europy” – i na tym trendzie jako Polska jak najbardziej możemy skorzystać.

Przemysław Piętak, dyrektor ds. doradztwa w łańcuchu dostaw CBRE

Cyberprzestępcy atakują europejskie banki. Polska w czołówce celów hakerów

Europejski sektor finansowy pozostaje głównym celem ataków cybernetycznych. Raport „Threat Landscape 2024” Europejskiej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) ostrzega przed nasilającymi się atakami na banki, firmy ubezpieczeniowe i dostawców usług finansowych. Według danych Check Point Research, organizacje finansowe odnotowały w 2024 roku 30% wzrost cyberataków i średnio na świecie były atakowane 1 500 razy tygodniowo. Banki w Polsce znajdują się na czołowej liście celów cybernetycznych z przeciętną liczbą 1 850 ataków w 2025 roku.

Według Wojciecha Głażewskiego, dyrektora zarządzającego izraelskiej firmy specjalizującej się w bezpieczeństwie sieciowym Check Point Software Technologies w Polsce, sektor finansowy stanowi kręgosłup światowej gospodarki, co czyni go jednym z najbardziej narażonych na ataki cybernetyczne.

W miarę jak bankowość internetowa, transakcje mobilne i innowacje fintechowe czy AI się rozwijają, zagrożenia cybernetyczne również się ewoluują. Cyberprzestępcy nieustannie wykorzystują luki w aplikacjach finansowych, co sprawia, że silne środki bezpieczeństwa są niezbędne do ochrony wrażliwych danych klientów, transakcji i operacji biznesowych – ostrzega Wojciech Głażewski z Check Point Software Technologies.

Dowodem na to jest analiza raportu Check Point Security Report 2025, która wskazuje na 30% wzrost liczby cyberataków na sektor finansowy w 2024 roku, z średnią liczbą 1 510 ataków tygodniowo na całym świecie. – Polska odnotowała ostatnio liczbę incydentów wyższą niż średnia światowa, z ponad 1 850 atakami tygodniowo na ten sektor – dodaje Głażewski.

W 2024 roku Polska doświadczyła największej liczby cyberataków na świecie. Według Ministerstwa Cyfryzacji, Polska odnotowała ponad 1 000 cyberataków tygodniowo w 2024 roku. Raport firmy Check Point Research wskazuje na wyższą ilość ataków…. Polska doświadcza średnio ponad 1 500 ataków na organizację tygodniowo, a sektory strategiczne ponad 2 000. Sektor finansowy w Polsce jest celem 1 859 ataków co tydzień – wynika z danych Check Point Research.

W ciągu ostatnich dwóch dekad organizacje z sektora finansowego padły ofiarą ponad 20 000 cyberataków, które spowodowały straty przekraczające 12 miliardów USD, jak podaje SecurityWeek, powołując się na dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Te incydenty wiążą się również z pośrednimi stratami, takimi jak uszczerbki na reputacji czy dodatkowe koszty związane z wzmocnieniem środków bezpieczeństwa. Szacuje się, że organizacje finansowe są celem około jednej piątej wszystkich cyberataków. Jeśli skutki ataku dotkną lub mogą dotknąć klientów, ujawnienie tych informacji jest wymagane przez prawo.

Od ataków typu Distributed Denial-of-Service (DDoS), nasilenie których wywołane zostało konfliktami geopolitycznymi, po oszustwa internetowe i ataki na łańcuchy dostaw, zagrożenia cybernetyczne stają się coraz bardziej wyrafinowane. Przestępcy wykorzystują luki w zabezpieczeniach, aby uzyskać dostęp i sprzedać wrażliwe dane, podczas gdy schematy oszustw internetowych stają się coraz bardziej zaawansowane. Poza widocznymi atakami, takimi jak ransomware, które blokuje dostęp do danych w zamian za okupy, coraz częściej wykorzystywane są subtelniejsze metody, takie jak phishing i inżynieria społeczna. Kampanie smishing i vishing wprowadzają użytkowników w błąd, nakłaniając ich do podania krytycznych informacji finansowych, podczas gdy oszustwa związane z kryptowalutami stają się coraz powszechniejsze.

W obliczu rosnących wyzwań związanych z cyberbezpieczeństwem, Unia Europejska nasila wysiłki na rzecz poprawy koordynacji wśród swoich państw członkowskich, aby chronić krytyczną infrastrukturę i wzmocnić suwerenność technologiczną. W tym kontekście polska prezydencja w Radzie UE zwołała na 5 marca br. spotkanie europejskich ministrów ds. cyfryzacji, aby ocenić odporność cybernetyczną Unii. Nieformalne spotkanie, które odbyło się w Warszawie, zakończyło się ogłoszeniem „Warszawskiego Apelu”, wzywającego państwa członkowskie do wzmocnienia współpracy w zarządzaniu kryzysami cybernetycznymi i finalizacji „Planów UE dotyczących zarządzania kryzysowego w zakresie cyberbezpieczeństwa”. Ministrowie podkreślili potrzebę stworzenia strategii walki z cyberatakami. Podkreślili również znaczenie wzmocnienia współpracy UE-NATO, szczególnie w kontekście zagrożeń bezpieczeństwa zaostrzonych przez inwazję Rosji na Ukrainę.

Ponadto, Polska zwróciła się (w ramach krajowej polityki odporności na cyberzagrożenia) do Europejskiego Banku Centralnego o opinię na temat projektu ustawy nowelizującej ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (18.11.2024) oraz wytycznych bezpieczeństwa dla państwowego Narodowego Banku Polskiego (NBP), instytucji finansowych oraz systemów płatniczych i rozrachunkowych. W odpowiedzi na prośbę Christine Lagarde, prezes EBC, napisała, że EBC sugeruje, aby odpowiednie umowy o współpracy i wymianie informacji zostały ustanowione pomiędzy Ministrem ds. Cyfryzacji a EBC, za pośrednictwem NBP, w celu zapewnienia ogólnej funkcjonalności krajowego systemu bezpieczeństwa.

Banki centralne na celowniku hakerów

Zgodnie z raportem „ENISA Threat Landscape 2024” najbardziej atakowanymi sektorami gospodarki są administracja publiczna, transport oraz sektor bankowy/finansowy. W związku z tym, nie tylko instytucje finansowe, ale także banki centralne są narażone na ataki. Wynika to z różnych powodów.

Banki centralne pełnią kluczową rolę w gospodarce. Są one „kopalnią wiedzy” dla hakerów, ponieważ stanowią istotny element krytycznej infrastruktury finansowej. Są to unikalne instytucje publiczne, a większość ich funkcji nie może zostać zastąpiona. Posiadają monopol na emisję pieniędzy, odpowiadają za politykę monetarną, stabilność finansową, nadzór nad systemami płatniczymi i rozrachunkiem papierów wartościowych, prowadzą operacje wymiany walutowej, zarządzają rezerwami oficjalnymi i wspierają zarządzanie finansami państwa. Banki centralne są swoistymi „centralnymi węzłami” w sieci połączeń z bankami komercyjnymi. Posiadają również ogromne ilości poufnych danych finansowych, co czyni je atrakcyjnymi celami dla hakerów. Hakerzy mogą koncentrować się na konkretnych obszarach działalności banku centralnego, a znaczące zakłócenie jego codziennej działalności (i publiczne ujawnienie tego) może zostać uznane przez hakerów za miarę sukcesu ataku. Najczęściej wykorzystywanym narzędziem w tych atakach były dotychczas ataki DDoS, skierowane na strony internetowe i serwery banków centralnych poprzez zakłócanie usług sieciowych. Tego rodzaju ataki są stosunkowo mniej skomplikowane i łatwe do przeprowadzenia, chociaż nie powodują dużych strat. Warto wspomnieć, że ataki DDoS były przeprowadzane już na banki takie jak Riksbank, Bank Izraela, Bank Norwegii, Narodowy Bank Belgii, Czechy Narodowy Bank, Bank Słowenii oraz Centralny Bank Rosji.

Cyberataki na europejskie banki – ENISA

Między styczniem 2023 a czerwcem 2024 roku zagrożenia cybernetyczne skierowane w sektor finansowy Europy eskalowały, stanowiąc zagrożenie dla banków, dostawców usług finansowych i organów regulacyjnych. Zgodnie z raportem ENISA Threat Landscape: Finance Sector, sektor finansowy stanął w obliczu 488 publicznie zgłoszonych incydentów cybernetycznych, z bankami, publicznymi instytucjami finansowymi oraz indywidualnymi klientami wśród najbardziej dotkniętych. Raport wskazuje na ataki DDoS, wycieki danych, inżynierię społeczną, oszustwa, ransomware, ataki na łańcuch dostaw oraz złośliwe oprogramowanie jako główne zagrożenia dla instytucji finansowych. Sektor finansowy pozostaje głównym celem cyberprzestępców ze względu na swoje cenne zasoby i połączenia w ramach cyfrowej infrastruktury. Zgodnie z wynikami ENISA, 46% wszystkich zgłoszonych incydentów dotyczyło europejskich instytucji kredytowych (banków), co czyni je najczęściej atakowanymi podmiotami. Publiczne organizacje finansowe stanowiły 13% incydentów, a indywidualni klienci zostali dotknięci w 10% przypadków, często poprzez phishing i oszustwa.

Instytucje finansowe balansujące między innowacją (AI) a środkami bezpieczeństwa

Sektor usług finansowych znajduje się na krytycznym momencie, stojąc przed rosnącą presją dostosowania swoich systemów do rozwoju najnowszych technologii, takich jak sztuczna inteligencja (AI), aby pozostać konkurencyjnym. Prognozy wskazują na gwałtowny wzrost wydatków związanych z AI w sektorze finansowym (wzrost o 30,7% rocznie między 2023 a 2024 rokiem). Wzrost ten osiągnie poziom ponad 1,4 miliarda USD do końca br. Jednakże z tymi możliwościami wiąże się ryzyko bezpieczeństwa i odporności systemów AI – podkreślają analitycy Check Point. Zrozumienie, jak instytucje finansowe mogą balansować między potrzebą innowacji a ochroną swoich operacji poprzez solidne środki bezpieczeństwa cybernetycznego i strategie zarządzania ryzykiem AI, będzie jednym z najważniejszych wyzwań na drodze do skutecznego i bezpiecznego wdrożenia AI i Generative AI.

Polska liderem w zakresie cyberbezpieczeństwa

Są jednak pocieszające sygnały. Polska zajmuje (dane 03.24) drugie miejsce na świecie w Indeksie Cyberbezpieczeństwa Narodowego (NCSI), co oznacza, że tylko jeden kraj był lepiej przygotowany na cyberataki niż Polska. Nasz kraj osiągnął prawie 100-procentową zgodność przygotowania i odpornośc systemów w prawie każdym aspekcie. Tylko w zakresie badań i rozwoju cyberbezpieczeństwa uzyskał mniej niż 67%. W pozostałych obszarach wynik wynosił co najmniej 67%. W sumie kraj uzyskał maksymalną liczbę punktów w 8 z 12 ocenianych kryteriów, co czyni go jednym z liderów międzynarodowych. Tylko Czechy były lepiej przygotowane według NCSI.

Źródła:

https://www.enisa.europa.eu/sites/default/files/2025-02/Finance%20TL%202024_Final.pdf

https://blog.checkpoint.com/artificial-intelligence/leveraging-ai-in-financial-services-with-resilience-and-security/

https://www.checkpoint.com/security-report/

https://polish-presidency.consilium.europa.eu/media/bkmbggs0/warsaw-call_en.pdf

Home

Wojna handlowa rozpoczęta – światowe giełdy w czerwieni, dolar najtańszy od 4 lat

Klimat na rynkach po „Dniu Wyzwolenia” – czerwień na parkietach giełdowych, spadające ceny ropy naftowej i rentowności obligacji – sygnalizują jedno: wojna handlowa przyczyni się do powstania recesji na świecie. Krajowa waluta trzyma się mocno, USD/PLN najniżej od 4 lat. 

Cios z otwartej przyłbicy

Wczorajszy dzień z pewnością zapisze się na kartach historii. Prezydent USA spełnił swoje zapowiedzi i rozpoczął wojnę handlową ze wszystkimi „partnerami”. Od 5 kwietnia cały import do USA będzie objęty cłami na poziomie 10%. Pozostali „przestępcy oszukujący Stany” (nie mylić z partnerami handlowymi) zostali objęci jeszcze wyższymi taryfami, dla przykładu Chiny 34%, a w przypadku Unii Europejskiej będzie to 20%. I teraz cały szkopuł w tym, jak zachowają się kraje objęte tymi obostrzeniami. Czy odpowiedzą i będziemy mieli pełnoskalową wojnę handlową, czy jednak dojdzie do jakichś kompromisów. Decyzja Trumpa uderzyła mocno w USD. Nie może być inaczej, skoro szacunki mówią o tym, że amerykański PKB ucierpi na tym ruchu w przedziale 2,5-3%, a negatywnym efektem będzie także wzrost inflacji o około 2%. Mówiąc więc prościej, z jednej strony grozi Stanom recesja, z drugiej wzrosną ceny, a więc utrudni to działania w kontekście polityki monetarnej. Pojęcie stagflacji znów może się pojawić w notesach członków Fed i oczywiście nie będą z tego zadowoleni.

Wielu „rannych”

Nerwowa reakcja inwestorów dzisiaj jest widoczna na wielu aktywach. Parkiety giełdowe mienią się w barwach czerwonych, a spadki, jak w przypadku S&P 500 czy Nasdaq, sięgają blisko 4%. Również na niemieckim Dax-ie próżno szukać wzrostów, indeks otworzył się dawno niespotykaną luką w dół, ale też zdziwienia nie ma, skoro cła obejmą kluczowy sektor gospodarki naszego zachodniego sąsiada, a więc motoryzację. Solidny ruch na południe widzimy również na ropie naftowej. To konsekwencja szacunków co do pojawienia się recesji w USA już w tym roku (prawdopodobieństwo sięgnęło 50%). Zapaść gospodarcza to niższy popyt na surowiec, co przekłada się na niższą cenę. I rzut oka jeszcze na rynek długu, gdzie widzimy solidny spadek rentowności, co może sugerować, że Fed będzie zmuszony ciąć stopy procentowe, by nie dopuścić do spadku aktywności w gospodarce. Trump miał więc szczytne zamiary ochrony wewnętrznego rynku i wsparcia rodzimej produkcji, ale przy okazji wywołał tsunami w relacjach handlowych, które wcale nie musi przynieść pozytywnych efektów, także dla USA.

Jest i bohater

I rzut oka na polski rynek. Patrząc na USD/PLN, można powiedzieć jest świetnie”. Dolar jest najtańszy od blisko 4 lat. Tania amerykańska waluta w połączeniu z tanią ropą naftową (spadek o ponad 5%) z pewnością odbije się korzystnie na cenach paliw na stacjach. To także duży bonus dla spadającej inflacji w naszym kraju. Wymiana handlowa z USA rozwija się dość dynamicznie w ostatnich latach, wartość obrotów handlowych w 2023 roku wyniosła ponad 12 mld USD. Skoro mówimy o taryfach importowych do USA, to tutaj procentowy udział całego polskiego eksportu do tego rewiru świata wyniósł we wspomnianym okresie raptem 3%. Co ciekawe, więcej importujemy my z USA, przede wszystkim surowce, auta, a także urządzenia elektryczne. Patrząc więc przez pryzmat ceł i naszej wymiany handlowej, Polska aż tak nie ucierpi. Szerszy kontekst jest jednak nieco bardziej negatywny. Można tutaj wspomnieć o problemach naszych dużo ważniejszych partnerów handlowych, takich jak Niemcy. I właśnie to szersze spojrzenie widać na warszawskim parkiecie, gdzie również dominuje czerwień, a spadki WIG20 sięgają blisko 3,5%. Jeśli chodzi o walutę to, tak jak wspominaliśmy, dolar jest tańszy o blisko 10 groszy, w konsekwencji sporych wzrostów EUR/USD, natomiast EUR/PLN delikatnie rośnie, ale nadal jesteśmy pod granicą 4,20.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

RPP bez zmian, ale rynek już gra na obniżki stóp

Rada Polityki Pieniężnej zadecydowała się utrzymać główną stopę procentową na poziomie 5,75%, niezmiennie już od 18 miesięcy. Decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami rynku, dlatego też nie przyniosła żadnych istotnych zmian na polskiej walucie. Za dolara płacimy 3,8715 zł, natomiast za euro 4,1800 zł. W tle coraz bardziej wybrzmiewa jednak echo nadchodzących zmian stanowiska względem wysokości stóp. Naszym zdaniem luzowanie warunków monetarnych w Polsce może nadejść szybciej niż wynika to m.in. z komentarzy samych bankierów NBP.

Najważniejszym czynnikiem spychającym jastrzębie zakłady rynku są przede wszystkim same dane o inflacji. Dane o dynamice wzrostu cen za marzec zeszły z powrotem do 4,9% (podobnie jak było to w lutym oraz styczniu), mimo iż rynek oczekiwał odbicia CPI do 5,1%. Tak niski odczyt powoduje, że wydane przez RPP projekcje makroekonomiczne podczas posiedzenia w zeszłym miesiącu bardzo szybko się zdeaktualizowały i wraz z negatywnym zaskoczeniem w kwestii dynamiki wzrostu płac, która w lutym wyniosła rok do roku 7,9% wobec oczekiwanych 8,7% mocno niweluje skrajne obawy o gwałtowne odbicie cen w Polsce.

W walce z powszechną „drożyzną” wsparcie dostarcza nam również silny złoty, który pozostaje stosunkowo blisko najwyższych poziomów w stosunku do dolara amerykańskiego oraz euro widzianych od blisko 5 lat.

Mimo zachęcających danych makro, RPP pozostaje ostrożna. Ma to przede wszystkim związek z dużą niepewnością geopolityczną, w kwestii zmian celnych. Kluczowym czynnikiem są również majowe wybory prezydenckie, które mogą opóźnić ewentualne obniżki na czerwiec. Rynek obecnie wycenia, że stopy w 2025 roku mogą spaść o łącznie 100 punktów bazowych, do poziomu 4,75%. Na ten moment wydaje się, że o ile inflacja gwałtownie nie odbije (scenariusz mniej prawdopodobny po serii negatywnych danych makro), to argumenty stojące za dalszym utrzymywaniem stóp mogą się szybko skończyć.

Dla inwestorów jednak w tej materii kluczowe będą jutrzejsze komentarze prezesa Glapińskiego, który z dużym prawdopodobieństwem odniesie się do tego jak bardzo oraz czy w ogóle RPP zmieniła swoje prognozy inflacji. Czekamy więc na godzinę 15:00, kiedy to rozpocznie się konferencja prasowa. 

Mateusz Czyżkowski, ekspert XTB

Cła Trumpa jak domino. Giełdy pod presją, złoty w kontrze

Dziś wieczorem mamy poznać jedną z kluczowych (a pod względem gospodarczym najważniejszą) decyzji Donalda Trumpa. Według zapowiedzi prezydenta USA cła zostaną nałożone na wszystkie kraje. Niestety może to oznaczać początek globalnej wojny celnej, a te w historii prowadziły do spowolnienia lub recesji. Pod presją niepewności dziś znów znalazły się giełdy, ale rynek walutowy w dalszym ciągu broni się przed negatywnym sentymentem. Zupełnie w tle skończyło się posiedzenie RPP.

Rynek pracy w USA odbija

Środowy kalendarz makro nie zachwyca obfitością, co jeszcze zwiększa poziom skupienia uwagi na prezydencie USA. W normalnych okolicznościach wrażenie na inwestorach mógłby wywrzeć raport ADP o zatrudnieniu poza rolnictwem w Stanach, ale jego efekt zdaje się ograniczony. Z kronikarskiego obowiązku trzeba odnotować, że zatrudnienie wzrosło o 155 tys. Było to zdecydowane odbicie po lutym (84 tys.) i pokonanie prognoz (115 tys.). Silny przyrost wystąpił w sektorze produkcyjnym. Twórcy raportu wskazują jednak na dużą niepewność związaną z (niespodzianka) zapowiadaną polityką celną ze strony amerykańskiego rządu. W teorii silniejszy rynek pracy mógłby oznaczać większą powściągliwość w luzowaniu monetarnym za oceanem, co powinno wesprzeć USD. W praktyce po publikacji danych dolar się osłabił.

Historyczny moment

Piszemy o tym codziennie, ale niestety nie ma ważniejszego wydarzenia dla rynków. Czas pokaże, pod jaką nazwą ten dzień przejdzie do historii, ale wszystko wskazuje na nowe rozdanie w globalnej gospodarce. Prezydent Donald Trump zapowiedział nałożenie ceł na wszystkie kraje (częściowo zostały już wprowadzone na kilku partnerów), co przy ostrzeżeniach innych państw o taryfach odwetowych brzmi jak recepta na wojnę handlową. Niewykluczone, że analitycy będą próbowali zniuansować przekaz płynący z Białego Domu. Niestety dotychczasowe zachowanie amerykańskiej administracji pozostawia niewiele przestrzeni na nadzieję deeskalacji. Dotychczasowe historyczne doświadczenia wskazują, że wojny celne prowadzą do spowolnienia gospodarczego, a nawet recesji. Równocześnie handel międzynarodowy stanowi zdecydowanie większą część PKB niż przed kilkudziesięcioma latami, co przekłada się na wzmożone ryzyko dla rynków. Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego przedstawili swoje wyliczenia. Według nich w różnych scenariuszach wojna celna może wygenerować spadek polskiego PKB od 0,38% do 0,43%.

Rynek walutowy wciąż odporny

Awersja do ryzyka powróciła na parkiety giełdowe. Związana jest ona głównie z niepewnością wokół przyszłości globalnego handlu po rozpoczęciu wojny celnej. Jeszcze Azja wygenerowała drobne wzrosty (a nawet poważne w przypadku Indii +0,8%), ale już Europa znalazła się pod powszechną presją. Po godz. 15 spadki sięgają od -0,18% w Madrycie po -1,5% we Frankfurcie. W tych okolicznościach całkiem przyzwoicie wygląda Warszawa z WIG20 zniżkującym o 0,4%. Otwarcie na Wall Street nie napawa optymizmem przed dalszą częścią sesji. Co ciekawe, przed negatywnym sentymentem w dalszym ciągu broni się rynek walutowy. Kurs EUR/USD znowu wyszedł powyżej 1,08 $. Przekłada się to na przepływ kapitału także w kierunku Europy Środkowej, gdzie najwięcej zyskuje HUF. Co nie ujmuje w żadnym wypadku złotemu, który także sukcesywnie poprawia swoją pozycję. Chociaż jest to raczej zasługa czynników zewnętrznych, to trzeba wspomnieć, że zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie (referencyjna to 5,75%). Kurs EUR/PLN zbliża się do 4,17 zł, kurs USD/PLN zszedł poniżej 3,86 zł, kurs CHF/PLN wynosi 4,37 zł, a kurs GBP/PLN balansuje na poziomie 4,99 zł.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

Stopy procentowe bez zmian, ale scenariusz obniżek coraz bliżej. Rynek wycenia cięcia o 100 pb

Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie. Decyzja RPP jest zgodna z oczekiwaniami rynku. W ostatnich tygodniach pojawiło się kilka czynników mocno wspierających gołębią część Rady. Zarówno odczyty inflacji konsumenckiej jak i dynamiki wynagrodzeń okazały się zaskoczyć pozytywnie i być niższe od oczekiwań rynkowych.

Po ostatnich wypowiedziach członków Rady widać, że dyskusja o obniżce stóp procentowych się przybliża. Kontrakty na stopę procentową wyceniają obniżki stóp procentowych w tym roku, łącznie o 100 punktów bazowych. Również WIBOR zaczął powoli wyceniać obniżki stóp procentowych.

Patrząc na dotychczasową komunikację prezesa NBP z uwagą należy przyglądać się skali deficytu sektora finansów publicznych oraz decyzji o podtrzymaniu mrożenia cen energii po III kw. bieżącego roku – to właśnie decyzja o mrożeniu cen energii generuje dzisiaj dużą niepewność w kształtowaniu się procesów inflacyjnych w nadchodzącym 2026 roku. Szczegóły decyzji poznamy jutro na konferencji prasowej.

Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Ewelina Rozpara nową Dyrektor Marketingu Business Centre Club

Business Centre Club poinformowało, że Ewelina Rozpara objęła stanowisko Dyrektor Marketingu BCC. Jej dołączenie do organizacji jest konsekwencją dynamicznego rozwoju i strategicznych działań w obszarze marketingu oraz komunikacji.

– Ponad dwudziestoletnie doświadczenie pani Eweliny Rozpary w zarządzaniu marketingiem i budowaniu silnych marek postrzegam jako gwarancję skutecznej realizacji naszych celów i dalszego rozwoju organizacji – powiedział dr Jacek Goliszewski, prezes Business Centre Club.

Nowa Dyrektor Marketingu zastąpiła na tym stanowisku panią Renatę Stefanowską.

Wnosi ona do BCC bogate doświadczenie biznesowe oraz nowoczesne podejście do komunikacji marketingowej, z którą związana jest od 2004 roku. W 2019 roku została wyróżniona w konkursie Dyrektor Marketingu Roku.

– Zarządzanie działem marketingu największej organizacji pracodawców w Polsce to            dla mnie nowe, ekscytujące wyzwanie. Z dużą satysfakcją obejmuję tę funkcję, mając świadomość realnego wpływu na dalszy rozwój BCC i umacnianie jego pozycji – podkreśla Ewelina Rozpara.

Ewelina Rozpara to ekspertka w zakresie strategii marketingowej, skuteczna menedżerka i inicjatorka licznych projektów krajowych oraz międzynarodowych. Jest liderką transformacji, zarządzającą zespołami i budżetami na poziomie 8 mln zł. Specjalizuje się również w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu oraz komunikacji kryzysowej. Tworzy zespoły, które osiągają najwyższe wyniki, realizują ambitne cele i pracują w atmosferze wzajemnego szacunku.

Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, Komunikacji w Szkole Głównej Handlowej, London School of PR oraz Executive MBA na Rotterdam School of Management.

Prywatnie pasjonuje się sztuką i literaturą, a wolny czas najchętniej spędza na polu golfowym lub odkrywając nowe smaki kuchni międzynarodowej. Podróże, zarówno zawodowe, jak i prywatne, traktuje jako okazję do poznawania kultur i czerpania inspiracji do dalszego działania.

Metale szlachetne na fali, ropa stabilnie, miedź pod presją ceł. Prognozy Saxo na II kwartał 2025 r.

  • Złoto może osiągnąć poziom 3 300 USD, a srebro 44 USD, ze względu na zakupy ich przez banki centralne oraz niepewność gospodarczą i geopolityczną.
  • Cła oraz transformacja energetyczna to dwa kluczowe czynniki, które wpływają na popyt na miedź zarówno krótko, jak i długoterminowo.
  • Cena ropy Brent pozostanie w przedziale 65-85 USD, przy czym zarówno popyt, jak i podaż będą musiały sprostać wyzwaniom.
  • Amerykański gaz ziemny skorzysta na rosnącym krajowym popycie oraz silnym zapotrzebowaniu na eksport LNG.

Megatrendy napędzające długoterminowe zyski

Sektor surowców, pomimo licznych obaw dotyczących popytu, odnotował mocny początek roku, a jeden z wiodących indeksów towarowych osiągnął najwyższy poziom od dwóch lat, co potencjalnie sygnalizuje wybicie z horyzontalnego zakresu, który pojawił się po wzroście w latach 2020–2022 i następującej po nim korekcie. Ogólnie rzecz biorąc, indeks Bloomberg Commodity Total Return (BCOMTR) wzrósł o 8,3% w tym roku, już przewyższając wzrost 5,4% odnotowany w ubiegłym roku. Wszystkie sektory, z wyjątkiem zbóż, odnotowały wzrosty, a – podobnie jak w ubiegłym roku – na czele znalazły się metale szlachetne i towary miękkie. Indeks BCOMTR, który jest  śledzony przez liczne fundusze ETF, handluje koszykiem 24 głównych kontraktów terminowych na towary, podzielonym niemal równomiernie między sektor energetyczny, metale i rolnictwo.

W prognozach na 1-wszy kwartał, zwróciliśmy uwagę na ryzyko, że 2025 może stać się rokiem, w którym wiele wydarzeń i niepewności stworzy wymagające środowisko dla handlu i inwestycji. To jest to, co widzieliśmy do tej pory, przy czym rynki akcji na całym świecie, szczególnie w USA, doświadczają spadków w związku z obawami o perspektywy wzrostu i inflację spowodowaną polityką i działaniami Prezydenta Trumpa, nie mówiąc już o wykorzystywaniu ceł jako narzędzia do zmuszania firm do przenoszenia produkcji z powrotem do USA.

Ponadto, rozpad relacji między państwami, które ustalały międzynarodowy porządek przez ostatnie 80 lat, również spowodował dużą niepewność. Jednakże, pomimo krótkoterminowych ryzyk dla wzrostu,
a w konsekwencji popytu na surowce, uważamy, że wiele z tych wydarzeń będzie długoterminowo wspierać niektóre z mega-trendów sprzyjających surowcom w nadchodzących latach.

 

Sector Performance (*) 2025** 2024 2023 2022 2021 2020
Energy (30.0%) 8,1% 1.2% -21.6% 36.2% 52.1% -42.7%
Industrial metals (15.1%) 11,7% 3.5% -9.1% -2.4% 30.3% 16.3%
Precious Metals (18.8%) 15,6% 25.3% 9.6% 0.1% -6.1% 25.6%
Grains (23.2%) -0,1% -3.9% -4.4% 15.5% 26.7% 16.5%
Softs (7.6%) 14,3% 32.5% 18.5% -3.5% 44.0% 2.9%
Livestock (5.3%) 4,8% 20.2% -1.9% 7.4% 8.6% -23.4%
BCOM Total Return Index 8,3% 5.4% -7.9% 16.1% 27.1% -3.1%
Source: Bloomberg & Saxo     * BCOM 2025 Sector Weights   ** as of 20 March  

Według Ole Hansena, Dyrektora ds. strategii surowców w Saxo długoterminowy trend dla kluczowych surowców pozostaje wzrostowy, i jest napędzany przez kilka głównych czynników, takich jak:

  • Deglobalizacja – rywalizacja USA-Chiny przekształca łańcuchy dostaw, zwiększając priorytet bezpieczeństwa kosztem efektywności kosztowej, co podnosi popyt na kluczowe surowce.
  • Sektor obronny – rosnące napięcia geopolityczne stymulują rekordowe wydatki militarne i gromadzenie strategicznych surowców.
  • Dekarbonizacja i zapotrzebowanie na energię – inwestycje w odnawialne źródła energii, pojazdy elektryczne (EV), sztuczną inteligencję (AI) oraz centra danych zwiększają popyt na metale i energię.
  • De-dolaryzacja – odchodzenie od dominacji dolara amerykańskiego wspiera zakupy złota jako zabezpieczenia finansowego.
  • Ryzyko zadłużenia i polityki fiskalnej – wysoki poziom globalnego zadłużenia i deficytów zwiększa popyt na twarde aktywa, takie jak złoto i srebro.
  • Demografia i urbanizacja – starzejące się społeczeństwa Zachodu oraz wzrost gospodarek wschodzących intensyfikują zapotrzebowanie na surowce.
  • Zmiany klimatyczne – rosnące potrzeby energetyczne związane z chłodzeniem, bezpieczeństwo żywnościowe oraz protekcjonizm wpływają na popyt na kluczowe zasoby.

Ropa naftowa: mieć i zjeść ciastko

Nasza prognoza na 2025 rok, zakładająca, że cena ropy Brent będzie oscylować w zakresie
65-85 USD za baryłkę, pozostaje niezmieniona. Według Ole Hansena, po ożywieniu w styczniu ceny na krótko przekroczyły poziom 80 USD za baryłkę, osiągając czteroletnie minimum blisko 68 USD, a następnie stabilizując się. Ceny zostały obniżone przez obawy, że agresywna polityka handlowa Trumpa może wywołać globalną wojnę handlową, negatywnie wpływając na globalny wzrost i popyt. Dodatkowo, inwestorów wystraszył plan OPEC+, aby od kwietnia stopniowo zwiększać produkcję. Mimo że miesięczne wzrosty są stosunkowo niewielkie, istnieje realne zagrożenie, że produkcja z Iranu i Wenezueli może ucierpieć w wyniku zaostrzenia sankcji przez USA.

W ciągu ostatnich czterech lat produkcja Iranu i Wenezueli wzrosła o 1,6 miliona baryłek dziennie, zwiększając ich udział w całkowitej produkcji OPEC z 10,6% do 15,7%. W tym samym okresie trzej członkowie OPEC z Bliskiego Wschodu (GCC), na czele z Arabią Saudyjską, dobrowolnie zmniejszyli produkcję o 1,6 miliona baryłek dziennie. W nadchodzących miesiącach nie przewidujemy większych zmian w ogólnej produkcji OPEC, lecz raczej rotację udziałów rynkowych.

Polityka Trumpa, polegająca na intensyfikacji krajowego wydobycia ropy i gazu w celu osiągnięcia ceny ropy na poziomie 50 USD, aby obniżyć inflację, również spotkała się z negatywnym odbiorem. Jednakże, osiągnięcie niższych cen znacznie poniżej obecnych poziomów zaszkodziłoby producentom o wysokich kosztach, głównie w USA, spowalniając i odwracając produkcję na długo przed tym, zanim ceny zbliżą się do 50 USD za baryłkę. Innymi słowy, niższa cena ropy i rosnąca produkcja w USA nie mogą być osiągnięte jednocześnie; stąd nasz pogląd, że Brent w kierunku 65 USD i WTI w kierunku 60 USD oferują dobrą wartość.

Ceny amerykańskiego gazu ziemnego w ostatnich miesiącach mocno wzrosły, wspierane przez silny popyt zimowy i rosnący eksport LNG. Choć wzrost ten mógł być nieco przedwczesny, Ole Hansen uważa, że kierunek jest właściwy i że w nadchodzących latach będziemy zmierzać w kierunku wyższego przedziału cenowego niż średnia 3 USD za MMBtu obserwowana w ciągu ostatniej dekady. Głównym powodem jest oczekiwany szybki wzrost zużycia energii i rekordowy eksport LNG w okresie, w którym producenci mogą mieć trudności, aby nadążyć z dostarczeniem wystarczającej ilości surowca.

Cła i transformacja energetyczna: dwa kluczowe czynniki wpływające na popyt na miedź

W naszej prognozie na I kwartał podtrzymaliśmy wcześniejszą długo utrzymywaną optymistyczną prognozę dla metali przejściowych, takich jak aluminium, a zwłaszcza miedź. Jednocześnie stwierdziliśmy, że inwestorzy w krótkim okresie muszą uzbroić się w cierpliwość, podczas gdy oceniany jest wpływ ceł i środków zaradczych Trumpa na wielkość popytu. Jednak ryzyko nałożenia 25% cła na import miedzi do USA spowodowało, że ceny w Nowym Jorku przekroczyły nasz cel na pierwszy kwartał na poziomie 4,7 USD, ponieważ inwestorzy próbowali uwzględnić w wycenach ostateczny poziom ceł.

W chwili tworzenia tego artykułu, kontrakty terminowe na miedź HG, notowane w Nowym Jorku, wyceniane są z 12% premią w stosunku do globalnej ceny referencyjnej w Londynie. Mogą wzrosnąć do 25%, jeśli cła zostaną ostatecznie wprowadzone w wyniku trwającego dochodzenia, lub gwałtownie spaść, jeśli żadne cła nie zostaną wprowadzone. Jednak biorąc pod uwagę, że zakończenie takiego dochodzenia może zająć trochę czasu, obserwujemy kilka czynników wspierających ceny w krótkim terminie, zanim pojawi się bardziej długoterminowe wsparcie strukturalne napędzane transformacją energetyczną – jednym z kluczowych megatrendów sprzyjających rynkowi surowców.

comex

Choć ostatni wzrost cen nie wynika z popytu konsumenckiego, lecz z dużego przesunięcia zapasów do USA, to i tak może przyczynić się do wcześniejszego zaostrzenia globalnego rynku. Znaczna część widocznych zapasów miedzi jest zagrożona tym, że pozostanie w USA – kraju, który odpowiada za mniej niż 10% globalnej konsumpcji miedzi. Jednakże, biorąc pod uwagę, że kontrakty terminowe na miedź HG wzrosły już o 25% od początku roku, a ceny w Londynie spadły o około 13%, Ole Hansen dostrzega większe ryzyko wzrostu cen w Londynie. Ogólnie rzecz biorąc, te wydarzenia sprawiają, że bardzo trudno jest przewidzieć krótkoterminowy cel cenowy, ponieważ ostatecznie będzie to zależało od poziomu ceł, na jakie, i jeśli w ogóle, zdecyduje się rząd USA.

Po wielu latach stabilności geopolitycznej i handlowej rynki zmagają się z podwyższoną zmiennością wynikającą m.in. z polityki handlowej USA i gróźb eskalacji wojen handlowych przez inne kraje. Powoduje to, że rynki są bardziej reaktywne i niestabilne, a inwestorzy chcą zabezpieczyć portfele przed możliwymi turbulencjami. Prognozy Saxo na II kwartał 2025 roku mówią o utrzymaniu wysokiej zmienności. Dlatego aby poradzić sobie w obecnych warunkach, inwestorzy muszą dokonać przemyślanej dywersyfikacji. Szeroka dywersyfikacja w różnych sektorach, regionach i klasach aktywów znacznie zmniejsza ryzyko, wygładza zwroty i pomaga portfelom inwestycyjnym wytrzymać wstrząsy rynkowe – mówi Marcin Ciechoński, odpowiedzialny za rozwój Saxo Banku w Polsce.

Złoto może zmierzać w kierunku 3 300 USD, a srebro zyskuje na podwójnym impulsie wzrostowym

Podnosimy naszą prognozę szczytowej ceny złota w 2025 roku do 3 300 USD za uncję, podczas gdy srebro, przy stosunkowo skromnym spadku relacji złoto-srebro do 75, może osiągnąć 44 USD za uncję w tym samym przedziale czasowym. Wzrost cen srebra nie tylko wspierany jest przez siłę metali przejściowych, do których należy również srebro. Wzrost wartości złota, który rozpoczął się w 2022 roku i nabrał tempa w ubiegłym roku, jest nadal napędzany przez coraz bardziej niepewny krajobraz geopolityczny, w którym globalne napięcia i zmiany gospodarcze skłaniają inwestorów do poszukiwania bezpieczniejszych aktywów. Trend ten nie wykazuje oznak osłabienia w najbliższym czasie.

Połączenie agresywnych zakupów złota przez banki centralne w celu dywersyfikacji od USD i aktywów opartych na USD, takich jak obligacje, oraz obawy o rosnące globalne zadłużenie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, skłaniają inwestorów do zabezpieczania się przed niestabilnością gospodarczą, zwracając się ku metalom szlachetnym. Ta tendencja utrzyma się w nadchodzących miesiącach. Dodatkowo zawirowania wywołane cłami mogą stworzyć warunki sprzyjające określonym ruchom cenowym, które spowolnią wzrost gospodarczy, podczas gdy inflacja może ponownie przyspieszyć.

Mercator Medical poprawia wyniki. Wzrost przychodów i powrót do rentowności operacyjnej

Grupa Mercator Medical konsekwentnie pracuje nad poprawą sprzedaży swoich produktów. W czwartym kwartale szacunkowe przychody Grupy wyniosły 149,2 mln zł, co stanowi wzrost o prawie 28 proc. r/r. Wynik na poziomie EBITDA wyniósł szacunkowo 57,1 mln zł wobec straty 20,8 mln zł w czwartym kwartale 2023 r. Z kolei zysk netto Grupy szacowany jest na poziomie 66,8 mln zł, wobec 6,7 mln zł rok wcześniej. Szacunkowa EBITDA, po odjęciu korekty odpisu wartości spółki produkcyjnej w Tajlandii o 57 mln zł, wyniosła ok. 0,1mln zł.

Grupa Mercator zadecydowała o częściowym odwróceniu odpisów wartości majątku w bilansie ze względu na polepszenie sytuacji na ryku rękawic jednorazowych. Wpływ na to miały wyższe ceny sprzedaży, realizacja założeń strategii rozwoju sprzedaży produktów specjalnych, poprawa efektywności produkcji w zakładach oraz oczekiwane oszczędności z uruchomienia elektrociepłowni w połowie 2026 r. Korekta ww. odpisów wyniosła 57 mln zł. Po odliczeniu tej kwoty Grupa Mercator Medical nadal odnotowuje pozytywny szacunkowy zysk EBITDA na poziomie ok. 0,1 mln zł oraz zysk netto 9,8 mln zł.

– W czwartym kwartale kontynuowaliśmy działania ukierunkowane na poprawę efektywności operacyjnej w całej Grupie, zarówno w obszarze produkcji, jak i dystrybucji. Mimo że otoczenie rynkowe pozostaje wymagające – zwłaszcza w kontekście presji kosztowej – obserwujemy efekty wdrożonych procesów optymalizacyjnych. – komentuje Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Mercator Medical S.A.

– W czwartym kwartale 2024 r. Mercator zwiększył przychody, a na poziomie EBITDA (po odjęciu korekty odpisów majątku spółki produkcyjnej w Tajlandii) szacuję, iż osiągnęliśmy break even. Należy także zaznaczyć, że w wyniku Grupy alokowane są na razie koszty związane z działalnością deweloperską, podczas gdy przychody pojawiać się będą na późniejszych etapach. – mówi Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

– W czwartym kwartale poczyniliśmy znaczące inwestycje w segment deweloperski, realizując wcześniejsze założenia. Zakup kamienic w centrum Krakowa to tylko jeden z elementów naszej strategii dywersyfikacji działalności. Od początku roku zespół Mercator Estates sukcesywnie się powiększa, co świadczy o rosnącym zaangażowaniu w rozwój tego biznesu. Utrzymujemy solidny zapas gotówki, który daje nam komfort przy podejmowaniu kolejnych decyzji inwestycyjnych. – dodaje Monika Żyznowska.

W październiku 2024 roku spółka z Grupy Mercator Medical kupiła za 11 mln euro netto dwie zabytkowe kamienice przy ul. Westerplatte i Lubicz w centrum Krakowa. To pierwsza inwestycja Mercator Estates w segmencie nieruchomości premium. Obecnie spółka, we współpracy z biurem architektonicznym, dopracowuje szczegóły koncepcji projektowej i już niebawem zaprezentuje wizję rewitalizacji. W ciągu kilkunastu miesięcy planowane jest uzyskanie pozwolenia na budowę i rozpoczęcie prac. W styczniu 2025 roku na stanowisko prezesa zarządu Mercator Estates powołany został Maciej Wójcik – doświadczony menedżer, który przez wiele lat kierował TDJ Estate, realizując prestiżowe inwestycje mieszkaniowe, biurowe i handlowe w Polsce. Jednocześnie Maciej Knych, dotychczasowy członek rady nadzorczej Mercator Medical, objął nowe obowiązki operacyjne, zwiększając swoje zaangażowanie w działalność Mercator Estates.

Finalne wyniki finansowe wraz z szerszymi objaśnieniami i zestawieniami znajdą się w raporcie rocznym za 2024 r., którego publikacja zaplanowana jest na 29 kwietnia br.

Nowe badanie: galerie handlowe wciąż ważne, mimo spadku liczby klientów

Według najnowszego badania opinii publicznej, większość społeczeństwa uważa, że w Polsce wciąż nie ma dość galerii i centrów handlowych. Tak deklaruje 46,1% pytanych Polaków. Natomiast 36,4% rodaków twierdzi, że w obecnej sytuacji (w tym gospodarczej, społecznej i rynkowej) jest już przesyt tego typu obiektów. Niezdecydowanych pozostaje 17,5% respondentów. Autorzy badania wyjaśniają, że tak mocny podział opinii przede wszystkim wynika z różnych potrzeb konsumenckich. Jednocześnie badanie pokazuje, że wyżej wymienione obiekty wciąż są bardzo ważnym elementem rynku retail w Polsce.

Jak wynika z najnowszego badania UCE RESEARCH i Hybrid Europe, 36,4% osób uważa, że w obecnej sytuacji (w tym gospodarczej, społecznej i rynkowej) w Polsce jest za dużo galerii i centrów handlowych. Z kolei 46,1% Polaków jest przeciwnego zdania.

– Widać, że opinie na temat liczby centrów handlowych w Polsce są mocno podzielone. Powodem są oczywiście różne potrzeby konsumenckie. Perspektywa ankietowanych najprawdopodobniej koncentruje się na ich najbliższym otoczeniu. Choć przeważają głosy wskazujące na fakt, że nie mamy do czynienia z nadmiarem, to jednak znaczny odsetek ankietowanych wskazuje na zbytnie zagęszczenie centrów handlowych. Wskazywałoby to na problem natury strukturalnej – komentuje Adam Iwiński, współautor badania i CEO Hybrid Europe.

Jak przypominają eksperci z UCE RESEARCH, analizy pokazują, że w galeriach i centrach handlowych, w porównaniu do roku ubiegłego lekko maleje ruch i spada liczba klientów. – Jednak nasze badanie może wskazywać na to, że mimo wszystko obecność centrów handlowych jest wciąż postrzegana jako istotna. To może oznaczać, że nadal pełnią ważną rolę w codziennym życiu konsumentów, choć zmienia się sposób ich użytkowania – stwierdza Adam Iwiński.

CEO Hybrid Europe tłumaczy również, że spadek ruchu i liczby klientów może być efektem rosnącej popularności e-commerce, zmian nawyków zakupowych czy większej dostępności różnorodnych miejsc zakupów. – Fakt, że większość respondentów nie zgadza się ze stwierdzeniem, że mamy do czynienia z nadmiarem galerii, sugeruje, iż przyszłość tych obiektów zależy od ich zdolności do ewolucji i dostosowania do zmieniających się preferencji klientów – dodaje współautor badania.

Z badania UCE RESEARCH i Hybrid Europe wynika też, że 17,5% Polaków nie potrafi zająć stanowiska w powyższej kwestii. – Osoby, które odwiedzają centra handlowe rzadziej, mogą nie mieć jednoznacznego zdania na temat ich liczby, ponieważ nie są w pełni świadome aktualnego stanu rynku ani nie czują się w pełni zaangażowane w przedmiot badania. Często preferują one inne formy zakupów, np. online. Ewentualnie korzystają z tego typu obiektów w dość ograniczonym zakresie, tylko w celu rozrywki i spotkań towarzyskich – wyjaśnia Iwiński.

Według eksperta z Hybrid Europe, konsumenci, którzy odwiedzają galerie i centra handlowe rzadko, nie czują się w pełni zaangażowani. Nie identyfikują roli tych obiektów jako istotnej w ich życiu konsumenckim. – Wraz ze wzrostem częstotliwości odwiedzania takich miejsc, respondenci nabierają większej pewności co do oceny funkcji galerii i centrów handlowych w ich życiu. Ostateczna decyzja będzie zależała od dalszego rozwoju rynku oraz kierunku zmian preferencji zakupowych respondentów – przewiduje Adam Iwiński.

Do tego eksperci z UCE RESEARCH twierdzą, że – w ich ocenie – badanie wyraźnie pokazuje wciąż mocną pozycję galerii i centrów handlowych w Polsce. Widać też, że jest tam jeszcze jakaś mniejsza bądź większa, ale mimo wszystko przestrzeń na nowe tego typu inwestycje. Tylko muszą być one dobrze przemyślane, aby idealnie trafić w gust i potrzeby konsumentów.

Opis metody analitycznej/badawczej

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 22-24.03.2025 roku metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i Hybrid Europe na próbie 1008 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

Maciej Nowosielski w Radzie Nadzorczej PayPro – silniejsza współpraca PeP i Przelewy24 w Grupie Nexi

Maciej Nowosielski, Prezes Zarządu Polskie ePłatności (PeP), objął funkcję członka Rady Nadzorczej PayPro S.A., właściciela marki Przelewy24 – największego operatora płatności online w Polsce. To kolejny krok wzmacniający współpracę między kluczowymi podmiotami Grupy Nexi w Polsce, do której należą zarówno Polskie ePłatności, jak i Przelewy24.

Maciej Nowosielski to doświadczony lider z ponad 25-letnim stażem w zarządzaniu na poziomie strategicznym i operacyjnym. Z PeP związany jest od maja 2017 roku, gdzie początkowo pełnił funkcję Dyrektora Handlowego, a od stycznia 2020 roku Wiceprezesa Zarządu. Od 28 lutego 2022 roku sprawuje urząd Prezesa Zarządu Polskich ePłatności oraz spółek zależnych. Pod jego kierownictwem Polskie ePłatności stały się jednym z liderów rynku płatności bezgotówkowych w Polsce, dynamicznie rozwijając ofertę i zwiększając bazę terminali płatniczych do ponad 270 tysięcy urządzeń.

Przelewy24, będące częścią PayPro S.A., to największy operator płatności online w Polsce, oferujący nowoczesne rozwiązania dla sektora e-commerce. Serwis wspiera różnorodne metody płatności, takie jak szybkie przelewy, BLIK, karty płatnicze czy płatności mobilne, obsługując codziennie miliony transakcji. W ramach Grupy Nexi w Polsce, Przelewy24 i Polskie ePłatności wspólnie tworzą kompleksową ofertę usług płatniczych, wspierając zarówno biznesy online, jak i tradycyjnych przedsiębiorców.

Wejście do Rady Nadzorczej PayPro to dla mnie zaszczyt i jednocześnie możliwość jeszcze bliższej współpracy z zespołem Przelewy24. Wspólnie, jako część Grupy Nexi, dążymy do dalszego rozwoju innowacyjnych rozwiązań płatniczych, które ułatwiają życie przedsiębiorcom i konsumentom w Polsce. – powiedział Maciej Nowosielski, Prezes Zarządu PeP.

Nominacja Macieja Nowosielskiego do Rady Nadzorczej PayPro podkreśla strategiczne znaczenie synergii między Polskimi ePłatnościami a Przelewy24 w ramach Grupy Nexi, wzmacniając pozycję obu marek na polskim rynku fintech.

IMS aktualizuje politykę dywidendową

Zaktualizowana polityka dywidendowa (GPW: IMS) zakłada rozszerzenie spektrum narzędzi bezpośredniego transferu środków do akcjonariuszy przy zachowaniu dotychczasowego łącznego poziomu wypłat na poziomie przynajmniej 75% skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej.

– IMS jest w wąskim gronie spółek z GPW, które rok w rok od kilkunastu lat wypłacały dywidendy. I zamierzamy pozostać w tym gronie. W grudniu do naszych akcjonariuszy trafiła zaliczka za rok 2024, w którym zanotowaliśmy najwyższe zyski w naszej historii, a w naszym zasięgu jest realizacja ambitnych celów w kolejnych latach. Tymczasem akcje IMS postrzegamy jako istotnie niedowartościowane, dlatego też rozważamy zaproponowanie Walnemu Zgromadzeniu uruchomienia skupów akcji własnych – komentuje Piotr Bielawski, Wiceprezes Zarządu IMS S.A.

Intencją Grupy IMS jest (1) rokroczna wypłata dywidend w sposób jednorazowy lub w odstępach półrocznych (zaliczka na dywidendę) oraz (2) prowadzenie skupu lub skupów akcji własnych, w tym w formie zaproszenia do składania ofert sprzedaży akcji Emitenta (skup o charakterze dywidendowym po cenie istotnie wyższej niż aktualny kurs giełdowy) i/lub zakupów akcji własnych po cenie rynkowej podczas sesji giełdowych.

6 grudnia 2024 roku do akcjonariuszy IMS trafiło 5,6 mln zł zaliczki na poczet dywidendy za rok 2024 (0,16 zł na akcję), a za poprzednie lata (2012-2023) wypłacone dywidendy miały wartość 56,8 mln zł (1,74 zł na akcję). Łącznie oznacza to 1,9 zł na akcję, czyli około 50% obecnej wyceny całej Grupy IMS na GPW (biznes typu value – marketing sensoryczny oraz biznes typu growth – projekt Closer Music).

Grupa IMS opublikowała już wstępne, szacunkowe dane finansowe za rok 2024, które wskazują na rekordowe zyski roczne i pierwszy raz w historii 8-cyfrowy zysk netto (RB 2/2025). Widać również wyraźny wzrost rentowności dzięki zwiększeniu bazy abonamentowej w segmencie premium oraz konsekwentnej dyscyplinie kosztowej. Skonsolidowany zysk operacyjny z wyłączeniem startupowego projektu Closer Music wzrósł szacunkowo o 42% wobec rezultatu roku 2023, do 16,5 mln zł, a analogiczny zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej był szacunkowo wyższy aż o 64% rok do roku (12,3 mln zł). Wyraźnie wzrosły też poziomy rentowności, dzięki czemu marża EBITDA zbliżyła się do 34% (+6 pkt. proc.), a marża netto przekroczyła 19% (+7 pkt. proc.). Finalne rezultaty finansowe Grupy IMS za rok 2024 znajdą się w raporcie okresowym, którego publikacja zaplanowana jest na 16 kwietnia br.

Rekordowe ceny mieszkań w miastach – Kraków i Warszawa z ponad 70% wzrostem od 2020 r.

Po okresach dynamicznych wzrostów średnich cen na rynku nieruchomości, przyszedł czas na ich stabilizację, a nawet pierwsze spadki. Jednak od 2020 r. ceny za mkw. w największych miastach wzrosły nawet o ponad 70% jak w przypadku Krakowa, a w najdroższych polskich dzielnicach jak warszawska Wola kupującym przyjdzie zapłacić nawet 15 tys. zł/mkw. więcej za nowy lokal niż w 2020 r. Sprawdzamy, jak zmieniły się ceny w 7 największych miastach i które dzielnice są obecnie najdroższe.

Kraków liderem wzrostów cen

Wśród siedmiu największych polskich miast prym pod względem wzrostu cen wiedzie Kraków. Od 2020 roku średnia stawka za mkw. mieszkania z rynku deweloperskiego wzrosła w stolicy Małopolski aż o ponad 70 8 i dziś poszukujący tu własnego M muszą liczyć się z wydatkiem rzędu ok. 16, 4 tys./za mkw. Nieco taniej, choć o 67% drożej niż pięć lat temu, jest na rynku wtórnym, gdzie średnia cena mkw. sięga blisko 15, 9 tys. zł.

O 70% od 2020 r. podrożały nowe lokale w Warszawie i we Wrocławiu. Stolica Polski niezmiennie pozostaje najdroższym miastem z cenami przekraczającymi 17 tys. zł/mkw. Z kolei nabywcy na wrocławskim rynku deweloperskim muszą wydać ok. 14,2 tys. zł/mkw. W obu miastach wzrosty średnich stawek za mkw. mieszkań z drugiej ręki doganiają deweloperskie i w ciągu ostatnich 5 lat osiągnęły ok. 60%. Natomiast najmniejszy skok cenowy od 2020 r. widoczny jest w Trójmieście, gdzie zmiana cen lokali z rynku deweloperskiego i wtórnego wyniosła „zaledwie” ok. 50%.

– W Trójmieście obserwujemy dość wyjątkową sytuację. Ze względu na ograniczoną dostępność gruntów pod zabudowę w nadmorskich lokalizacjach, nowe inwestycje pojawiają się rzadko i najczęściej realizowane są jako projekty premium. Tego typu nieruchomości drożeją wolniej i często utrzymują stabilne ceny mimo rynkowych zawirowań – podkreśla Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

W Katowicach, Łodzi i Poznaniu podwyżki cen za mkw. nowych mieszkań oscylowały wokół ok. 60%, a tych z drugiej ręki wokół ok. 50%.

Nawet 27 tys. zł/mkw.

Pod względem dynamiki cen w najdroższym polskim mieście, czyli Warszawie, przoduje Wola. W tej dzielnicy w latach 2019 – 2024 z roku na roku cena za mkw. rosła średnio o 18%, a cena całkowita mieszkań o 20%. Planujący tam zakup z rynku pierwotnego muszą obecnie przygotować się na wydatek nawet 27 tys. zł/mkw., czyli nawet o 1 tys. zł/mkw. wyższy niż na Śródmieściu. Za to poszukujący lokali z drugiej ręki na warszawskiej Woli zapłacą ok. 21,5 tys. zł/mkw.

Wśród krakowskich dzielnic najdroższe są Stare Miasto, Grzegórzki i Krowodrza, gdzie po ostatnich latach wzrostów cen wahają się one na rynku deweloperskim od 20 do nawet 23 tys. zł/mkw. Z porównywalnym wydatkiem muszą się liczyć także poszukujący własnego M z drugiej ręki w tych częściach miasta oraz na Pogórzu.

Z wrześniowego badania Otodom wynika, że 25% osób poszukujących mieszkania w Krakowie chciałoby zmieścić się w budżecie do 500 tys. zł. Tymczasem statystyki sprzedaży pokazują, że aż 20% transakcji dotyczyło lokali w cenie przekraczającej 1,1 mln zł. To wyraźnie pokazuje, jak duża jest rozbieżność między możliwościami a rzeczywistymi kosztami zakupu. Co więcej, również na rynku wtórnym trudno dziś o niższe ceny – poziomy ofertowe są zbliżone do tych z rynku pierwotnego – zaznacza Katarzyna Kuniewicz, dyrektor badań rynku Otodom.

W trzeciej pod względem cen lokalizacji na mapie Polski – w Trójmieście, najdroższymi dzielnicami okazują się być Gdańskie Jelitkowo i Orłowo, gdzie średni koszt mkw. nowego lokalu sięga nawet 23-25 tys. zł.

Mieszkania w najdroższych dzielnicach łączą kilka kluczowych cech: doskonałą lokalizację, ograniczoną podaż nowych inwestycji, wysoki standard i silną markę miejsca. To często dzielnice dobrze skomunikowane, z dostępem do zieleni, szkół, usług i kultury, w których popyt jest stały, niezależnie od sytuacji na rynku. Zarówno indywidualni kupujący, jak i inwestorzy, traktują takie nieruchomości jako bezpieczną lokatę kapitału. Nawet jeśli są droższe na starcie, oferują większą stabilność cen w dłuższej perspektywie. A to oznacza, że w takich dzielnicach nie możemy się spodziewać wyraźnych spadków cen – podsumowuje Milena Chełchowska.

Polski Kongres Klimatyczny 2025: Zielona transformacja w centrum debaty publicznej

W dniach 25-26 marca 2025 roku odbył się Polski Kongres Klimatyczny. Organizowane przez Europejską Fundację Inwestycji Zrównoważonych wydarzenie zgromadziło kluczowych interesariuszy – przedstawicieli rządów, biznesu, samorządów, nauki i organizacji pozarządowych – aby wspólnie omówić najważniejsze wyzwania i szanse związane z dekarbonizacją gospodarki oraz rozwojem zrównoważonych inwestycji.

Patronat i znaczenie kongresu

Patronat honorowy nad kongresem objęły Ministerstwo Przemysłu, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wydarzenie odbyło się również pod patronatem trwającej polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Kongres otworzył Przewodniczący Rady Programowej Polskiego Kongresu Klimatycznego, Pan Senator Adam Szejnfeld, a przemowy inauguracyjne wygłosili: Pani Minister Marzena Czarnecka, Ministra Przemysłu oraz Pan Michał Baranowski, Sekretarz Stanu, Wiceminister Rozwoju i Technologii.

Senator Adam Szejnfeld, Przewodniczący Rady Programowej  Polskiego Kongresu Klimatycznego podsumował wydarzenie podkreślając jego najważniejszy wniosek: „Partnerstwo i współpraca w procesie zielonej transformacji, to myśl przewodnia Polskiego Kongresu Klimatycznego, który po raz kolejny potwierdził swoją rolę, jako kluczowej platformy dialogu i wymiany wiedzy pomiędzy przedstawicielami świata nauki, biznesu, administracji publicznej i organizacji pozarządowych. Skala wyzwań jakie wiążą się z odpowiedzialnością za przyszłość następnych pokoleń wymaga systemowych i kompleksowych działań opartych na wiedzy i doświadczeniu.

Dziękuję wszystkim prelegentom za ich analizy, opinie oraz merytoryczne wystąpienia, które wzbogaciły dyskusję oraz wskazały wszystkim interesariuszom kierunki koniecznych działań. Wyrazy uznania kieruję do uczestników Kongresu za ich zaangażowanie, obecność i aktywny udział w debatach. Szczególne podziękowania należą się partnerom wydarzenia za wsparcie i współtworzenie przestrzeni do konstruktywnego dialogu.

Wierzę, że efekty tegorocznego Kongresu staną się impulsem do dalszej współpracy oraz konkretnych działań na rzecz zrównoważonej i odpowiedzialnej przyszłości – w wymiarze lokalnym, krajowym i globalnym.”

W kongresie uczestniczyli liczni goście honorowi – ministrowie, ambasadorowie, prezydenci miast, oraz prezesi kluczowych instytucji i firm, co podkreśliło jego wagę jako forum dla strategicznych rozmów o przyszłości europejskiej gospodarki w kontekście klimatycznym.

Pięć ścieżek tematycznych

Tegoroczne obrady zostały podzielone na pięć głównych ścieżek tematycznych, obejmujących kluczowe zagadnienia:

  • Przemysł – jaka powinna być rola dużych przedsiębiorstw w zielonej transformacji i dekarbonizacji gospodarki?
  • Energetyka – jakie mechanizmy finansowe są kluczowe dla transformacji energetycznej i jak przyspieszyć rozwój gospodarki wodorowej oraz technologii magazynowania energii?
  • Finanse i regulacje – jak regulacje prawne i system zamówień publicznych mogą wspierać zielone inwestycje?
  • Inwestycje samorządowe – jak rządy mogą wspierać samorządy w realizacji ambitnych celów klimatycznych?
  • Technologie – jak skutecznie współpracować na styku sektora publicznego i prywatnego oraz jakie innowacyjne rozwiązania mogą przyspieszyć neutralność klimatyczną?

Kluczowe zagadnienia

W ramach 33 paneli dyskusyjnych eksperci podejmowali kluczowe tematy związane z zieloną transformacją. W centrum uwagi znalazły się pytania o skuteczną współpracę sektora publicznego i prywatnego, rolę rządów w wspieraniu samorządów oraz bariery regulacyjne i finansowe dla zielonych inwestycji. Dyskutowano również o bezpieczeństwie energetycznym i cyberbezpieczeństwie w kontekście transformacji przemysłu i energetyki.

Paweł Łączkowski, Counsel w kancelarii White&Case podsumował, że kluczem do sukcesu transformacji energetycznej w Polsce będzie nie rywalizacja, lecz współpraca i synchronizacja różnych technologii i źródeł energii  „Nie brutalna rywalizacja, ale raczej kooperacja i synchronizacja wykorzystania różnego rodzaju źródeł wytwórczych oraz technologii będą kluczem do sukcesu kolejnej, w ostatnim półwieczu, wielkiej polskiej transformacji, tym razem transformacji energetycznej. Wspomagać ją powinny odważne decyzje i konsekwencja w działaniu. W tym kontekście warto przyglądać się losom projektu rewolucyjnych zmian w prawie energetycznym, który został opublikowany na kilkanaście godzin przed Polskim Kongresem Klimatycznym. Niesie on ze sobą sporo nadziei, związanych np. z możliwością dywersyfikacji kontraktowania energii elektrycznej przez odbiorcę, również w jednym punkcie odbioru, uwolnienia w Krajowym Systemie Energetycznym dodatkowych mocy poprzez usunięcie tzw. „projektów zombie”, a także szersze zastosowanie instytucji cable poolingu. Jednak są z nim także związane pewne wątpliwości, np. jak będą wyglądać wytyczne Prezesa URE odnośnie do elastycznych umów przyłączeniowych, czy system aukcyjny mocy przyłączeniowych docelowo zastąpi obecne postępowanie kolejkowe i last but not least, jak ostatecznie kształtować się będą koszty związane z przyłączeniem nowych źródeł do sieci.”

Hasłami przewodnimi, które towarzyszyły panelom dyskusyjnym, były: #konkurencyjność Unii Europejskiej, #deregulacja i #omnibus, #CleanIndustrialDeal oraz #bezpieczeństwoenergetyczne i #cyberbezpieczeństwo.

Pytanie o przyszłość zielonej transformacji nabiera nowego znaczenia w obliczu dynamicznych zmian na globalnej scenie politycznej. Jeszcze do niedawna była ona postrzegana jako motor innowacji, inwestycji i gospodarczej prosperity. Dziś jednak napięcia geopolityczne, rosnące koszty surowców, bezpieczeństwo energetyczne oraz tempo wdrażania regulacji wpływają na kierunek i tempo zmian. Na pytanie odpowiada dr Anita Rodkiewicz- Ryżek z Santander Leasing, partnera strategicznego Polskiego Kongresu Klimatycznego: „Uważam, że dziś już raczej nikt nie ma wątpliwości, że zielona transformacja nie zwalnia,  czasem jednak ostro wchodzi w zakręt i ,,właśnie tam – w tych zakrętach – najłatwiej albo wypaść z toru, albo wyprzedzić konkurencję. Wszystko zależy od tego, kto trzyma kierownicę i czy wie, dokąd naprawdę chce dojechać”.  Pytanie o wpływ globalnej polityki na wzrost zielonej gospodarki staje się coraz bardziej aktualne – szczególnie dziś, gdy geopolityka, bezpieczeństwo energetyczne i tempo regulacji wywierają silną presję na transformację, która jeszcze niedawno była głównym motorem innowacji, inwestycji i wzrostu. Transformacja energetyczna to nie tylko cel środowiskowy, ale kompleksowy projekt gospodarczy, społeczny i geopolityczny. Sama mapa jak jej dokonać nie wystarczy – trzeba jeszcze mieć paliwo, a tym paliwem są kapitał, zaufanie i przewidywalność. Europa wciąż ma szansę na globalne przywództwo, ale tylko wtedy, gdy nie zostawi nikogo w tyle: ani Śląska, ani sektora MŚP, ani konsumenta. Jako osoba odpowiedzialna za rozwój zielonego finansowania w Santander Bank Polska i Santander Leasing mogę powiedzieć jedno: pieniądze na transformację są. Mamy narzędzia, instrumenty i możliwości. Potrzebujemy tylko jednego – odwagi do działania. Nie da się prowadzić transformacji z zaciągniętym hamulcem w postaci niepewności, chaosu legislacyjnego czy braku dialogu. Ale jeśli dialog między wszystkimi uczestnikami będzie trwał, możemy nie tylko przetrwać zakręt, ale zmienić całą trasę, którą podąża europejska gospodarka. Jeśli chodzi o konkurencyjność polskich firm i rolę jaką odegrają w tym procesie to uważam, że jesteśmy na rozdrożu: możemy albo zostać podwykonawcą zielonej rewolucji w Europie, albo jej pełnoprawnym uczestnikiem –  do tego potrzebujemy nowoczesnych instrumentów finansowych, sprawnych mechanizmów wsparcia i partnerskiej współpracy publiczno-prywatnej. Rzeczywistość inwestycyjna często rozbija się nie o wielką politykę, ale o drobne absurdy systemowe, które sprawiają, że dobre projekty tracą finansowanie, a inwestorzy cierpliwość. Potrzeba nam spójnej, przewidywalnej polityki, jednolitego systemu przyłączeń,  skrócenia ścieżek administracyjnych, urealnienia harmonogramów projektowych. To nie są hasła – to konkretne warunki, które zdecydują o tempie i skuteczności zielonej transformacji. Bez nich proces ten będzie znacznie trudniejszy i wolniejszy, a jego pełny potencjał może nie zostać w pełni wykorzystany.” – podsumowuje dr Anita Rodkiewicz-Ryżek z Santander Leasing.

Działania samorządów odgrywają kluczową rolę w przyspieszeniu zielonej transformacji, ponieważ to właśnie na poziomie lokalnym podejmowane są decyzje wpływające na jakość powietrza, rozwój odnawialnych źródeł energii oraz efektywność energetyczną. Przykładem takiego zaangażowania jest Województwo Mazowieckie, które od lat wdraża inicjatywy na rzecz ochrony klimatu i poprawy jakości powietrza. Jak podkreśla Samorząd Województwa Mazowieckiego: Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego podsumował „Samorząd Województwa Mazowieckiego od lat wspiera działania mające na celu ochronę klimatu i powietrza. Poza nowym projektem „Mazowsze bez smogu” samorząd województwa realizuje dwa programy wsparcia dla samorządów powiatowych i gminnych: „Mazowsze dla czystego powietrza” i „Mazowsze dla klimatu”. W tym roku przekaże na nie łącznie ponad 20 mln zł, z czego 7,6 mln zł na „Mazowsze dla czystego powietrza”. Ten program, na który samorząd województwa przeznaczył dotychczas ponad 72 mln zł, został wskazany przez Europejski Komitet Regionów jako przykład dobrej praktyki realizowanej w krajach UE na rzecz poprawy stanu środowiska.”

Jednym z kluczowych wątków był Clean Industrial Deal – koncepcja unijnej polityki przemysłowej, której celem jest wspieranie europejskich firm w przechodzeniu na niskoemisyjne technologie i zwiększaniu globalnej konkurencyjności. Omówiono także wpływ deregulacji na rozwój zielonej gospodarki oraz nowe modele biznesowe, które mogą przyspieszyć wdrażanie innowacyjnych rozwiązań, takich jak wirtualne elektrownie czy rozproszone magazynowanie energii.

Dekarbonizacja nie jest już kwestią wyboru, lecz koniecznością, która obejmuje wszystkie aspekty gospodarki – od energetyki, przez przemysł, po transport i budownictwo. Aby proces ten przebiegł skutecznie, nie wystarczy jedynie zastąpienie paliw kopalnych odnawialnymi źródłami energii. Kluczowe jest kompleksowe podejście, obejmujące elektryfikację kluczowych sektorów oraz zwiększenie efektywności energetycznej. To wyzwanie globalne, ale także europejskie i krajowe, które wymaga skoordynowanych działań na wszystkich poziomach. Jak trafnie podkreśliła Aleksandra Stępniak, Public Affairs Manager, VELUX Polska « Przed nami nieuniknione – dekarbonizacja i transformacja całej gospodarki, zarówno z perspektywy globalnej, europejskiej – jak i u nas w Polsce. Aby tę zmianę przeprowadzić w sposób skuteczny, należy działać jednocześnie w obrębie wszystkich sektorów.  O transformacji energetycznej często myśli się jedynie w kontekście zmiany miksu energetycznego w kierunku OZE. Nic bardziej mylnego. Nie dokonamy bowiem tego bez wcześniejszej elektryfikacji budownictwa, przemysłu czy transportu, a przede wszystkim – bez poprawy efektywności energetycznej. Zacznijmy od budynków – zużywają ok 40% energii i emitują ok 38% dwutlenku węgla. Dekarbonizacja tego sektora będzie więc miała istotny wkład w transformację całej gospodarki. Należy przede wszystkim poprawić efektywność energetyczną budynków – ok. 70% z nich ma ją wciąż na bardzo niskim poziomie. Budynki o dużo mniejszym zapotrzebowaniu na energię będziemy mogli zasilać w ciepło z efektywnych i niskotemperaturowych sieci ciepłowniczych – potrzebujemy zatem jednoczesnej zmiany w sektorze ciepłowniczym. Innym rozwiązaniem mogą być pompy ciepła, ale chcąc podłączyć coraz więcej urządzeń do sieci elektroenergetycznej musimy wcześniej ją zmodernizować. Mamy już zatem powiązane trzy sektory, które należy transformować symultanicznie.

Do tego dochodzi jeszcze przemysł – aby bowiem skutecznie zdekarbonizować budownictwo w proces ten muszą włączyć się wszyscy interesariusze w ramach sektora – producenci materiałów budowlanych i urządzeń, deweloperzy, wykonawcy oraz wszyscy ich partnerzy biznesowi i dostawcy. Transformacja energetyczna gospodarki to bez wątpienia ogromne wyzwanie, dlatego kluczowe jest tu holistyczne, długofalowe myślenie, które umożliwi przeprowadzenie tego procesu w sposób skuteczny, uzasadniony kosztowo i sprawiedliwy społecznie.”

Zielona transformacja obejmuje również transport. W ramach zielonej transformacji dąży się do elektryfikacji linii kolejowych, zastępowania pojazdów spalinowych pociągami elektrycznymi lub wodorowymi oraz poprawy efektywności energetycznej systemów kolejowych. Rozwój kolei jako alternatywy dla transportu drogowego i lotniczego ma kluczowe znaczenie dla redukcji emisji CO₂, ponieważ pociągi emitują znacznie mniej zanieczyszczeń na pasażera niż samochody czy samoloty. Ponadto inwestycje w infrastrukturę kolejową, takie jak nowoczesne tory, systemy sterowania ruchem i innowacyjne technologie, przyczyniają się do zmniejszenia hałasu i negatywnego wpływu transportu na środowisko.

Jak podkreśla Prezes zarządu PKP, dr Alan Beroud „Kolej powinna odgrywać i już dziś odgrywa coraz istotniejszą rolę w krajach podążających ścieżką zrównoważonego rozwoju. Jako jeden z najmniej emisyjnych, a tym samym najbardziej ekologicznych środków transportu powinna być rozwijana, by jej udział w ogólnym „torcie” rósł względem innych gałęzi transportu. Rozwój wymaga jednak odpowiednich warunków: tworzenia i modyfikowania mechanizmów prawnych, zapewnienia stabilnych źródeł finansowania, w tym środków na inwestycje czy zwiększenia konkurencyjności poprzez usprawnianie procesów i cyfryzację. Zielony transport to jeden z priorytetów Unii Europejskiej na najbliższe lata. Jako Grupa PKP planujemy i wdrażamy szereg rozwiązań związanych m.in. z poprawą efektywności energetycznej kolei. Ściśle współpracujemy z innymi podmiotami z rynku kolejowego i administracją publiczną oraz działamy globalnie, na forum międzynarodowym, np. angażując się w prace organizacji międzynarodowych reprezentujących interesy całej branży – podkreśla dr Alan Beroud, prezes zarządu PKP S.A.

Transformacja energetyczna w Europie nabiera tempa, napędzana zarówno kryzysem klimatycznym, jak i koniecznością uniezależnienia się od paliw kopalnych. Dla Polski, której sektor energetyczny przez dekady opierał się na węglu, jest to szczególne wyzwanie wymagające strategicznych decyzji i nowych technologicznych rozwiązań. W tym kontekście coraz częściej mówi się o potencjale geotermii jako stabilnym i odnawialnym źródle energii cieplnej. Jak wskazuje jeden z instytutów naukowych: Zmiany klimatu i kryzys energetyczny spowodowały jeszcze bardziej intensywne działania krajów europejskich w kierunku transformacji energetycznej. Odejście od paliw kopalnych, zwłaszcza od węgla, staje się faktem. Dla naszego kraju jest to szczególnie trudne wyzwanie, bo od wielu lat polski sektor energetyczny opierał się na węglu. Jako państwowa służba geologiczna wspieramy administrację rządową i jednostki samorządu terytorialnego w tym trudnym procesie, proponując wykorzystanie potencjału geotermalnego, jako alternatywę dla węgla w ciepłownictwie. Przynajmniej 50% naszego kraju to obszary perspektywiczne dla geotermii. Energia geotermalna to odnawialne źródło ciepła pochodzące z wnętrza Ziemi, które stanowi stabilne i ekologiczne rozwiązanie dla współczesnych potrzeb energetycznych. W przeciwieństwie do energii słonecznej czy wiatrowej, jej wydajność nie zależy od warunków atmosferycznych, co gwarantuje ciągłość i niezawodność dostaw. Chociaż początkowe inwestycje w infrastrukturę geotermalną mogą być wysokie, późniejsze koszty eksploatacji są niskie, co czyni tę technologię opłacalną w długim okresie.  Systemy geotermalne charakteryzują się długim okresem użytkowania oraz mniejszą zmiennością cen energii w porównaniu do paliw kopalnych. Rozwój sektora geotermalnego stymuluje rozwój lokalnych gospodarek, generując nowe miejsca pracy i przyciągając inwestycje w regionach o korzystnych warunkach geologicznych. Energia geotermalna jest jednym z kluczowych elementów w strategiach przechodzenia na odnawialne źródła energii, co ma istotne znaczenie w kontekście globalnych wysiłków na rzecz ograniczenia zmian klimatycznych. Wykorzystanie energii geotermalnej przynosi wymierne korzyści zarówno dla środowiska, jak i gospodarki. Może ona stanowić stabilne, tanie i ekologiczne źródło energii, przyczyniające się do zrównoważonego rozwoju oraz walki ze zmianami klimatycznymi.  Jako państwowa służba geologiczna pokazujemy, gdzie najlepiej budować ciepłownie geotermalne i jak najlepiej na wodach termalnych zarobić, wykorzystując je nie tylko w ciepłownictwie, ale też w rekreacji i lecznictwie. Wszystkich zainteresowanych inwestowaniem w geotermię zapraszamy do kontaktu. Wiemy, jak to zrobić, żeby się udało.” – ocenia dr Mariusz Socha, Kierownik Zakładu Wód Termalnych, Leczniczych i Solanek, Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy

Współpraca kluczem do sukcesu

Podczas kongresu wielokrotnie podkreślano, że kluczowym czynnikiem sukcesu transformacji jest ścisła współpraca między administracją publiczną, biznesem i sektorem naukowym. Wspólne działania w zakresie finansowania zielonych inwestycji, tworzenia stabilnych ram regulacyjnych i wdrażania nowych technologii mogą nie tylko przyspieszyć redukcję emisji, ale także zwiększyć konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw na globalnym rynku.

Polski Kongres Klimatyczny odbył się dzięki wsparciu Partnerów: ORLEN S.A.,

Grupa Enea, ORLEN Synthos Green Energy, Deloitte, White & Case SA, GESSEL Attorneys at law, WiseEuropa, Towarowa Giełda Energii, Arcadis, VELUX, Leroy Merlin, Veolia Term, PySENSE, DB ENERGY SA, AMS SMART OOH, Holcim Polska, PKP S.A., Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego w Warszawie, Endress+Hauser Group, Santander Leasing Polska,  Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank Ochrony Środowiska S.A. Nextbike Polska S.A., Saint-Gobain Poland, Goodvalley, Steady Energy i innych partnerów.

Coraz więcej firm z różnych sektorów gospodarki dostrzega wartość aktywnego udziału w Polskim Kongresie Klimatycznym – wydarzeniu, które staje się platformą realnego dialogu, wymiany doświadczeń i promocji najlepszych praktyk wspierających zieloną transformację. Wspólna przestrzeń do rozmów między biznesem, administracją i środowiskiem naukowym sprzyja budowaniu partnerstw oraz szukaniu innowacyjnych rozwiązań, które mogą przyspieszyć proces dekarbonizacji. Uczestnictwo w kongresie to także okazja do pokazania własnych działań na rzecz klimatu i inspirowania innych do podejmowania ambitnych, ale koniecznych kroków w stronę zrównoważonej przyszłości. Przemysław Kubaszewski, Industry Manager w Endress+Hauser Polska będącego jednym z partnerów strategicznych wydarzenia, podkreślił, „Cieszę się, że coraz głośniej mówi się o urealnieniu ścieżki transformacyjnej, szczególnie tam, gdzie jest to najtrudniejsze. m.in. przy produkcji nawozów sztucznych, produkcji cementu, czy stali, a co stanowi o fundamecie bezpieczeństwa gospodarki europejskiej. Przy realizacji celów klimatycznych nie możemy zapomnieć, że nie żyjemy w próżni, a może się okazać, że inne gospodarki, szczególnie pozaeuropejskie grają może w tą samą grę, ale na zupełnie innych zasadach.”

Gala Liderów Transformacji Energetycznej

Polski Kongres Klimatyczny to idealna okazja do popularyzacji inwestycji związanych z  transformacją energetyczną. Wydarzenie to stanowi nie tylko przestrzeń do debat i wymiany doświadczeń, ale również daje możliwość realnego wpływu na kierunek zmian w sektorze energetycznym. Kluczowym elementem Kongresu jest ścieżka tematyczna pod nazwą Forum Nowej Energetyki, podczas której eksperci, liderzy branży oraz przedstawiciele administracji publicznej omawiają innowacyjne rozwiązania i strategie przyspieszające zieloną transformację. Integralną częścią Kongresu od początku jego istnienia jest również wieczorna Gala Liderów Transformacji Energetycznej, podczas której nagradzane są najbardziej innowacyjne i skalowalne projekty związane z ochroną klimatu i środowiska.

Polski Kongres Klimatyczny co roku odbywa się wyjątkowa gala rozdania nagród Liderów Transformacji Energetycznej, której jest było wyróżnienie najbardziej innowacyjnych i skalowalnych projektów związanych z ochroną klimatu i środowiska, jak również tych mogących przyspieszyć zieloną transformację Polski. Wydarzenie to nie tylko wyróżnia wizjonerskie podejścia do energii, ale również stanowi platformę dla firm i instytucji, które angażują się w budowanie przyszłości opartej na zrównoważonych zasadach. Galę otworzył Senator Adam Szejnfeld i minister Marzena Czarnecka: Celem Konkursu Liderzy Transformacji Energetycznej jest promocja innowacyjnych i skalowalnych rozwiązań, produktów, technologii i usług związanych z ochroną klimatu i środowiska. Wyróżniamy dzisiaj przedsiębiorstwa i instytucje, które swoimi działaniami przyczyniają się do dynamicznego przyspieszenia zielonej transformacji Polski.

Do konkursu można było zgłaszać wyroby, inwestycje, usługi, produkty finansowe i ubezpieczeniowe, technologie oraz inne innowacyjne rozwiązania, które mają potencjał zmieniać oblicze energetyki miast i regionów. Dziś nagradzamy tych, którzy nie tylko dostrzegli potrzebę zmian, ale także aktywnie je wdrażają.

Nagrody jako motor napędowy zielonej transformacji

Wyróżnianie najlepszych projektów i inwestycji pełni kluczową rolę w popularyzowaniu wiedzy oraz inspirowaniu innych podmiotów do podejmowania podobnych działań. Nagradzane inicjatywy zyskują rozgłos, który przekłada się na zwiększone zainteresowanie inwestorów oraz instytucji finansowych, przyczyniając się do skalowania ekologicznych przedsięwzięć. Gala Liderów Transformacji Energetycznej to również miejsce, w którym przedsiębiorstwa mogą wymieniać doświadczenia i nawiązywać strategiczne partnerstwa.

Wyróżnione projekty 2025

  1. Program „Clean Cities – Hydrogen Mobility in Poland” (Grupa ORLEN)

Grupa ORLEN została nagrodzona za flagowy program „Clean Cities”, który ma na celu budowę pełnego łańcucha wartości paliwa wodorowego dla transportu. Projekt obejmuje budowę infrastruktury do produkcji, dystrybucji oraz tankowania wodoru odnawialnego dla pojazdów osobowych, ciężarowych i autobusów miejskich.

W ramach programu uruchomiono już dostawy paliwa wodorowego dla komunikacji miejskiej w Poznaniu oraz stację tankowania wodoru w Katowicach. ORLEN planuje stworzenie 27 ogólnodostępnych stacji wodorowych w Polsce, przyczyniając się do rozwoju gospodarki niskoemisyjnej. Program otrzymał dofinansowanie w wysokości 76 mln EUR w ramach unijnego instrumentu „Łącząc Europę”, co stanowi największy grant w historii programu w obszarze wodoru.

  1. Cement Ecoplanet od Holcim

Cement Ecoplanet to innowacyjny produkt Holcim Polska, który stanowi przełom w branży budowlanej. Dzięki zastosowaniu 10% materiału mineralnego z recyklingu betonu oraz obniżeniu emisji CO2 o 40% na tonę cementu, projekt ten przyczynia się do znacznej redukcji śladu węglowego sektora budowlanego. Jako drugi najczęściej używany surowiec po wodzie, cement odgrywa kluczową rolę w infrastrukturze, dlatego jego ekologiczna wersja może znacząco wpłynąć na zrównoważony rozwój miast.

  1. Zielone gwarancje KUKE

KUKE, instytucja finansowa, została wyróżniona za wprowadzenie zielonych gwarancji, które wspierają finansowanie zielonej transformacji. Te innowacyjne instrumenty finansowe umożliwiają przedsiębiorcom realizację projektów proekologicznych, minimalizując ryzyko inwestycyjne. Gwarancje obejmują zarówno finansowanie inwestycji w odnawialne źródła energii, jak i zabezpieczenie terminowej spłaty zobowiązań przedsiębiorców związanych z działalnością na rzecz ochrony klimatu.

  1. Dekarbonizacja Veolia Term

Grupa Veolia została nagrodzona za kompleksowy program dekarbonizacji, który obejmuje modernizację systemów ciepłowniczych oraz zwiększenie efektywności energetycznej w polskich miastach. W ramach projektów realizowanych przez Veolię wdrażane są technologie oparte na odnawialnych źródłach energii, które przyczyniają się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Projekty wielosektorowe i skalowalne

Jednym z wyróżnionych projektów była rezygnacja ze zużycia gazu na rzecz biomasy w fabryce metalowych i plastikowych komponentów do okien dachowych VELUX w Gnieźnie. Nowa kotłownia biomasowa stanowi przełomową inwestycję dla zakładu, obejmując zarówno prace związane bezpośrednio z kotłownią, jak i szereg działań dotyczących infrastruktury towarzyszącej. Fabryka całkowicie wyeliminowała zużycie gazu, zastępując go biomasą, dzięki czemu wszystkie hale produkcyjne oraz biurowiec są ogrzewane w sposób ekologiczny.

Kolejną nagrodzoną inicjatywą była Towarowa Giełda Energii za projekt „Czysta Energia”, który wspiera rozwój odnawialnych źródeł energii poprzez wprowadzenie nowych indeksów rynkowych dla tego sektora.

Wyróżnienie otrzymała także firma Arcadis za „Łódzki Pakiet Klimatyczny”, będący instrumentem polityki adaptacyjnej Łodzi do zmian klimatu. Program ten obejmuje identyfikację potencjalnych zagrożeń wynikających ze zmian klimatycznych, odpowiedzialne zaplanowanie długofalowych działań adaptacyjnych oraz zarządzanie ich skutkami. Dzięki wsparciu na poziomie unijnym, krajowym i regionalnym możliwe jest finansowanie wdrażanych działań, a także budowanie wielopłaszczyznowej współpracy i partycypacji społecznej w realizacji celów adaptacyjnych.

Zielona transformacja jako priorytet dla gospodarki

Nagrody przyznawane w ramach gali Liderów Transformacji Energetycznej podkreślają znaczenie innowacyjnych projektów dla przyszłości gospodarki. Promowanie najlepszych praktyk oraz nagradzanie pionierskich rozwiązań stymuluje konkurencję na rynku, zachęcając inne przedsiębiorstwa do podejmowania podobnych działań.

Zielona transformacja to nie tylko obowiązek wynikający z polityki klimatycznej UE, ale także ogromna szansa na rozwój gospodarczy, tworzenie nowych miejsc pracy i wzmacnianie konkurencyjności Polski na arenie międzynarodowej. Inwestowanie w nowoczesne technologie, edukację oraz finansowanie proekologicznych projektów jest kluczem do budowy zrównoważonej przyszłości. Inne nagrodzone projekty były realizowane przez firmy DB Energy, Volvetia, Pol-Mak, Fundacja PIRE, Województwo Mazoweickie, Fundacja Wise Europa, Pracownia Finansowa, PySENSE, Arcadis, Arago, Good Valley, Infinite Solar, Evan Nowe Technologie.

Podsumowanie

Polski Kongres Klimatyczny 2025 pokazał, że Polska i Europa Środkowo-Północna mają ogromny potencjał, by stać się liderami zielonej transformacji. Stabilne regulacje, innowacyjne podejście do finansowania i otwartość na nowe technologie to fundamenty, które mogą napędzać rozwój zrównoważonej gospodarki w najbliższych latach. Kluczowe teraz jest przełożenie tych ambitnych dyskusji na konkretne działania – zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim.

PFR TFI przejęło zarządzanie funduszem PPK od Skarbiec TFI

1 kwietnia 2025 r. PFR TFI jako instytucja wyznaczona zapewniająca ciągłość zarządzania oszczędnościami w Pracowniczych Planach Kapitałowych przejęło od Skarbiec TFI zarządzanie Skarbiec PPK Specjalistycznym Funduszem Inwestycyjnym Otwartym, który jest funduszem zdefiniowanej daty działającym w ramach PPK. Zmiana jest związana z decyzją Komisji Nadzoru Finansowego o wykreśleniu Skarbiec TFI z ewidencji instytucji zarządzających PPK. PFR TFI jako instytucja wyznaczona, zgodnie z obowiązkiem wynikającym z ustawy o PPK, ma za zadanie zapewnienie powszechnego dostępu do PPK, bezpieczeństwa systemu oraz ciągłości w zarządzaniu środkami.

Pracodawcy oraz uczestnicy PPK prowadzonych dotychczas przez Skarbiec TFI nie muszą podejmować żadnych działań w związku ze zmianą zarządzającego. PFR TFI inwestuje zgromadzone środki, przyjmuje i rozlicza wpłaty oraz realizuje dyspozycje. Wszystkie umowy – zarówno te o zarządzanie, jak i o prowadzenie PPK pozostają w mocy. Zmiana w żaden sposób nie wpływa na własność i wysokość środków zgromadzonych na rachunkach PPK. Zespół ekspertów PFR TFI pozostaje do dyspozycji pracodawców i uczestników, zapewniając im kompleksowe wsparcie.

Tym, co wyróżnia PFR TFI jako instytucję wyznaczoną od innych instytucji finansowych jest fakt, że zadania realizujemy w interesie publicznym, zapewniając dostęp do PPK jako rozwiązania systemowego. Profesjonalny zespół PFR TFI zapewnia pracodawcom wsparcie w realizacji obowiązków związanych z wdrożeniem i obsługą programu. W PFR TFI zadbaliśmy o to, żeby cały proces przejęcia zarządzania był maksymalnie przejrzysty – zarówno dla pracodawców, jak i uczestników. Dlatego od razu przekazaliśmy wszystkie informacje dotyczące przejęcia i naszych planów na przyszłość. Zależało nam na tym, aby klienci i uczestnicy przejętego funduszu mieli możliwość poznania PFR TFI i tego, co oferujemy w ramach współpracy – mówi Tomasz Orlik, Członek zarządu ds. operacyjnych w PFR TFI.

Po przejęciu zarządzania PFR TFI będzie zarządzać dziewięcioma własnymi funduszami zdefiniowanej daty oraz dziewięcioma funduszami przejętymi od Skarbiec TFI. Docelowo, po uzyskaniu odpowiednich zgód fundusze o analogicznym poziomie ryzyka i horyzoncie inwestycyjnym zostaną połączone, co zwiększy efektywność działania. Umożliwi także pracodawcom skorzystanie z nowoczesnego systemu iPPK pozwalającego na pełną obsługę programu, automatyzację procesów i integrację z systemami kadrowo-płacowymi. Uczestnicy z kolei otrzymają dostęp do wygodnego serwisu internetowego IAT FI, dzięki któremu w każdej chwili będą mogli sprawdzić stan swojego rachunku czy złożyć dyspozycje do instytucji finansowej. Po połączeniu funduszy poziom ryzyka i horyzont inwestycyjny konkretnych subfunduszy, w których gromadzone są środki uczestników PPK, pozostaną bez zmian.

Rola wyznaczonej instytucji finansowej, którą w systemie PPK pełni PFR TFI, wynika wprost z ustawy o PPK i nakłada na PFR TFI obowiązki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa systemu. Instytucja wyznaczona działa na takich samych zasadach, jak inne instytucje uprawnione do zarzadzania PPK, a dodatkowo wspiera uczestników w długoterminowym oszczędzaniu.

 – Bardzo dbamy o to, aby nasza oferta jak najlepiej odpowiadała potrzebom rynku i spełniała oczekiwania klientów. A co najważniejsze, stawiamy na efektywność, czego potwierdzeniem są wyniki wypracowane przez fundusz PFR PPK SFIO. W 2024 r. PFR TFI osiągnęło wyniki zarządzania, które pokazują, że nasze subfundusze zajmują wysokie pozycje na tle średniej rynkowej – od 5,36 proc. Stopy zwrotu w przypadku PFR PPK 2025 do aż 8,14 proc. dla funduszu PFR PPK 2065. Dla porównania średni wynik funduszy o zdefiniowanej dacie 2025 wynosi 4,97 proc., zaś w przypadku funduszy ze zdefiniowaną datą 2065 kształtuje się na poziomie 7,10 proc. (według danych na 30 grudnia 2024 r.). Aż 7 z 9 subfunduszy PFR PPK znalazło się w pierwszym kwartylu, co oznacza, że znalazły się wśród 25 proc. najlepszych funduszy w swojej grupie. Pozostałe dwa subfundusze znalazły się w drugim kwartylu, osiągając wyniki powyżej mediany – tłumaczy Tomasz Orlik.

PFR TFI jest częścią Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju, w skład której wchodzą instytucje finansowe i doradcze dla przedsiębiorców, samorządów i osób prywatnych inwestujące w zrównoważony rozwój społeczny i gospodarczy kraju. Oprócz funduszy zdefiniowanej daty Towarzystwo zarządza również 12 funduszami inwestycyjnymi zamkniętymi. Łącznie PFR TFI zarządza aktywami o wartości ponad 18 mld zł.  PFR TFI w systemie PPK pełni szczególną rolę wyznaczonej instytucji finansowej, zapewniając powszechny dostęp do programu i ciągłość zarządzania oszczędnościami uczestników w przypadku braku możliwości prowadzenia programu przez dotychczasową instytucję zarządzającą.

Cła na auta to dopiero początek – USA eskaluje napięcia handlowe z Europą

W ubiegłym tygodniu Donald Trump zapowiedział dodatkowe cła w wysokości 25 proc. na auta i części samochodowe. Dziś prawdopodobnie dojdą do tego planowane od dłuższego czasu cła wzajemne, które mogą wywrzeć zauważalny wpływ m.in na Niemiecką gospodarkę. “Na stole” pozostają jeszcze dodatkowe taryfy. Rynek z poczuciem dużej niepewności oczekuje na ogłoszenie z Białego Domu. Dziś mamy 2 kwietnia – to data nazwana w wymowny sposób “Dniem Wyzwolenia”.

W ostatnich tygodniach prezydent USA sukcesywnie realizował swoje plany w zakresie ceł. Od połowy marca obowiązują 25 proc. Opłaty nałożone na import produktów stalowych i aluminiowych od wszystkich partnerów handlowych. W minioną środę na rynek została wypuszczona informacja o taryfach na sektor “automotive” – od 3 kwietnia mają obowiązywać 25 proc. Stawki na pojazdy osobowe oraz lekkie ciężarówki a dodatkowe podatki na wybrane części mają zostać wprowadzone w niedalekiej przyszłości, najpóźniej 3 maja.

Zasadniczo cła importowe USA mają zostać podniesione do poziomu, który obowiązuje na towary amerykańskie w krajach partnerskich. Na przykład dla niemieckiego eksportu do USA oznaczałoby to, że cła zostałyby podniesione do poziomu obowiązującego w Unii Europejskiej. Jednak Stany Zjednoczone najprawdopodobniej nie będą ustalać osobnych ceł dla każdego produktu, lecz zastosują jednolitą stawkę odwetową wobec wszystkich towarów z danego kraju.

Ponieważ mają zostać uwzględnione również tzw. bariery pozataryfowe (takie jak limity importowe, odmienne normy techniczne itp.), a także różnice w systemach VAT, poziom ceł odwetowych wobec UE jest nadal całkowicie otwarty. Spekulacje wypełniają rynek.

Z szacunków wynika, że działania administracji USA mogą spowodować bezpośredni wpływ na dynamikę wzrostu u naszych zachodnich partnerów handlowych. Mniej więcej 3 proc. Niemieckiego PKB jest zależna od konsumpcji w Stanach Zjednoczonych. Istnieje ryzyko, że obywatele USA zareagują na te działania w podobny sposób jak to zrobili wobec taryf nałożonych na Chiny podczas pierwszej kadencji Trumpa. W ciągu najbliższych dwóch lat wzrost w Niemczech może obniżyć się o mniej więcej 0,5 punktu procentowego.

Inne kraje nie będą raczej siedzieć z założonymi rękoma. Komisja Europejska do tej pory wykazywała chęć negocjacji, jednak w ostatnim czasie Ursula von der Leyen poinformowała, że Unia zamierza bronić swoich interesów gospodarczych. Trump straszy, że w takim przypadku cła będą jeszcze bardziej dotkliwie. Nie ma wątpliwości, że handle światowy zostanie jeszcze mocniej ograniczony i stanie się droższy, za co zapłacą prawdopodobnie w dużej mierze obywatele.

Na wczorajszej sesji akcje w USA wzrosły podczas gdy rentowności obligacji tego rządu spadły, głównie na długim końcu krzywej dochodowości. Był to kolejny dzień burzliwego handlu. Wall Street straciła w pierwszych godzinach na skutek słabszych danych z rynku pracy (JOLTS) oraz gorszego PMI dla przemysłu. Potem obserwowaliśmy odreagowanie.

Raport dotyczący oferta pracy i rotacji pracowników spadł do poziomu 7,57 mln. Wskaźnik określający kondycję przemysłu obniżył się do 49 pkt. z poprzedniego pułapu wynoszącego 50,3 pkt. Gorzej wypadł komponent nowych zamówień zatrudnienia. Subindek cen płaconych “wyszedł” na swoje siedmiomiesięczne maksima i wyniósł 69,4 pkt. Dziś otrzymamy raport ADP dotyczący zmiany zatrudnienia.

Obecnie kontrakty Fed Funds Futures wyceniają obniżkę o 36 punktów bazowych do lipca oraz łączne cięcie o 74 punkty do końca tego roku.

Dzisiejsze ogłoszenie Donalda Trumpa zostało zaplanowane na godz. 16 czasu wschodniego.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Skradzione loginy zamiast wirusów. Hakerzy atakują tożsamość, nie system

Przejęta tożsamość użytkowników to obecnie najbardziej popularna broń w rękach hakerów. W minionym roku cyberprzestępcy nie musieli łamać skomplikowanych zabezpieczeń ani tworzyć zaawansowanego malware’u. Wystarczyło im jedno – dostęp do skradzionych danych logowania. Raport Cisco Talos Year in Review ujawnia, że większość ataków polegała na przejmowaniu kont użytkowników, co pozwalało hakerom swobodnie poruszać się po firmowych systemach, nie wzbudzając podejrzeń.

Aż 60% przypadków incydentów analizowanych przez zespół Cisco Talos Incident Response było związanych z atakami na tożsamość. Cyberprzestępcy coraz częściej uzyskują dostęp do systemów po prostu logując się przy użyciu skradzionych identyfikatorów sesji, kluczy API czy certyfikatów cyfrowych.

W przypadku ataków ransomware skala problemu jest jeszcze większa – niemal 70% analizowanych incydentów obejmowało wykorzystanie legalnych kont do uzyskania początkowego dostępu. W 2024 roku najczęściej atakowanym sektorem było szkolnictwo wyższe. Przyczyną jest m.in. ograniczony budżet na cyberbezpieczeństwo oraz duża liczba użytkowników, którzy korzystają z tych systemów. Na kolejnych miejscach znalazły się administracja publiczna, przemysł wytwórczy, opieka zdrowotna i finanse.

Inne kluczowe wnioski z raportu Cisco Talos:

  • Grupy ransomware potrafią skutecznie unieszkodliwiać systemy ochronne swoich ofiar – udało im się to w większości przypadków obserwowanych przez Cisco Talos, prawie zawsze z powodzeniem.
  • Najbardziej aktywną grupą ransomware w 2024 roku pozostaje LockBit, mimo że w marcu minionego roku próbowano ją rozbić. Na drugim miejscu uplasowała się relatywnie nowa grupa RansomHub, która atakuje duże organizacje i żąda wysokich okupów.
  • 44% ataków na tożsamość dotyczyło usługi Active Directory.
  • 20% ataków na tożsamość obejmowało aplikacje chmurowe, a API stały się szczególnie atrakcyjnym celem, mając dostęp do wielu wrażliwych danych.
  • Najczęściej atakowane luki w zabezpieczeniach w 2024 roku to w większości starsze CVE (Common Vulnerabilities and Exposures), znane już od kilku lat.
  • W 2024 roku hakerzy najczęściej atakowali stare podatności, m.in. w Apache Log4j czy Bash, co tworzy niezwykle szeroką powierzchnię ataku, wykorzystywaną przez cyberprzestępców do infiltracji wielu branż na całym świecie.

Powrót do podstaw cyberbezpieczeństwa

Eksperci Cisco Talos alarmują – cyberprzestępcy wcale nie muszą szukać nowych luk. Wiele z nich nadal wykorzystuje stare podatności, które pozostają w użyciu od lat. Niezaktualizowane systemy, źle skonfigurowane zabezpieczenia i brak skutecznej polityki dostępu to kluczowe czynniki ułatwiające ataki.

„Obecny krajobraz zagrożeń pokazuje, że dla organizacji kluczowe jest dziś bardziej niż kiedykolwiek priorytetowe traktowanie podstawowych zasad cyberbezpieczeństwa oraz wdrażanie skutecznych mechanizmów ochrony tożsamości” – mówi Holger Unterbrink, lider techniczny w Cisco Talos. „Kolejnym istotnym problemem jest wykorzystywanie starszych podatności – niektóre z nich mają już dekady, a mimo to wciąż występują w powszechnie używanym oprogramowaniu i sprzęcie. Wiele z najczęściej atakowanych podatności dotyczy właśnie urządzeń, dla których nie są już dostępne aktualizacje zabezpieczeń”.

Rola sztucznej inteligencji: mniej spektakularna, ale nadal groźna

Chociaż AI wciąż kojarzy się z zaawansowanymi cyberatakami, w rzeczywistości cyberprzestępcy wykorzystują ją w bardziej pragmatyczny sposób. Zamiast opracowywać nowe metody ataku, AI służy głównie do ulepszania istniejących technik, takich jak inżynieria społeczna, phishing czy automatyzacja zadań.

Raport Cisco Talos Year in Review powstał na podstawie analizy danych telemetrycznych pochodzących z 46 milionów urządzeń w 193 krajach, co przekłada się na 886 miliardów zdarzeń dot. bezpieczeństwa dziennie.

Ceny materiałów budowlanych: równowaga trwa, ale presja wzrostowa coraz silniejsza

Stabilizacja dynamiki cen na krajowym rynku materiałów budowlanych wciąż ma się bardzo dobrze. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w lutym spadkowy trend został wprawdzie przełamany w symbolicznym wymiarze jednego promila, jednak to zdecydowanie za mało by mówić o jakimkolwiek przesileniu. Tym samym prognozowany średni wzrost stawek wciąż nie uległ materializacji, jednak trudno sobie wyobrazić inny scenariusz już w przewidywalnej przyszłości.

Publikowana przez Grupę PSB dynamika cen materiałów budowlanych w relacji rok do roku po raz pierwszy od dokładnie półtora roku wyszła na dodatnią stronę osi w symbolicznym wymiarze +0,01 proc. przy wciąż silnie utrwalonej stabilizacji obowiązującego trendu. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w kanale detalicznym zanotowano podobnie kosmetyczny spadek rzędu -0,1 proc., z kolei w kanale hurtowym nastąpił wzrost o 0,2 proc.

Styczniowy odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych w relacji rok do roku tym razem zakomunikował idealną równowagę  pozycji taniejących i drożejących grup towarowych, które tym razem wyniosły równo po 10.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl wśród materiałów najbardziej przecenionych rok do roku aktualnie przodują sucha zabudowa, wykończenia oraz dachy-rynny z przeceną w zakresie od 5,3 do 2,9 proc. Z kolei w górnej części tabeli czołowe miejsca zajmują płyty OSB, ściany-kominy oraz cement-wapno z progresem stawek rzędu 5,8 – 3,2 proc.

Ponownie dała znać o sobie wyraźna tendencja malejącej skali zarówno największych wzrostów jak i spadków grup asortymentowych, co w połączeniu z pełną równowagą pozycji taniejących oraz drożejących sygnalizuje optymalną sytuację popytowo-podażową przy niemal zerowej średniej dynamice stawek w relacji rok do roku.

Wciąż za główny czynnik mający w bezpośredniej perspektywie stymulować popyt na usługi i materiały budowlane w kraju uważa się konieczność terminowego wykorzystania napływających do Polski środków z KPO. W roku bieżącym inwestycje w jego ramach mają sięgnąć 90 mld zł. Już niebawem powinny one zostać przeznaczone m.in. na modernizację i budowę setek km torów kolejowych, efektywność energetyczną mieszkań i domów, modernizację sieci energetycznych czy budowę elektrowni wiatrowych.

Tymczasem do segmentów budownictwa drogowego, kolejowego, energetycznego czy mieszkaniowego jako kluczowych obszarów rodzimego rynku budowlanego już wkrótce z dużym impetem dołączy segment budownictwa wojskowego. Wg szacunków Deloitte w ciągu 10 lat na infrastrukturę wojskową w postaci budowy i modernizacji baz, magazynów, nawierzchni lotniskowych, dróg, schronów itp. państwo przeznaczy 111 mld zł.

Z kolei z końcem marca ruszył program „Czyste powietrze” 2025. W jego ramach właściciele domów będą mogli uzyskać dofinansowanie do 170 tys. zł na prace remontowe związane z termomodernizacją. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w tym przypadku na wzrost zainteresowania swoją ofertą będą mogli liczyć przede wszystkim producenci takich grup asortymentowych jak izolacje termiczne, instalacje-ogrzewanie czy stolarka.

Tym samym niemal z każdym tygodniem poszerza się wolumen wiarygodnych argumentów jednoznacznie wskazujących na zbliżające się dużymi krokami ożywienie koniunktury na krajowym rynku materiałów budowlanych, skutkujące co najmniej średnio kilkuprocentowym wzrostem ich cen w perspektywie bieżącego roku.

Tab. 1- Dynamika cen materiałów budowlanych

Autor: RynekPierwotny.pl

AGH otwiera pierwszy w Polsce Wydział Technologii Kosmicznych

W Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie rozpoczął działalność pierwszy w Polsce, i jeden z nielicznych w Europie, Wydział Technologii Kosmicznych. To osiemnasty wydział uczelni, który będzie kształcił w dynamicznie rozwijającym się sektorze kosmicznym.  

Studia magisterskie na kierunku Space Technologies

Nowy wydział oferuje studia magisterskie prowadzone w całości w języku angielskim na kierunku Space Technologies. Program studiów uwzględnia trzy specjalizacje:

  • Upstream – technologie wysyłane w przestrzeń kosmiczną (satelity, systemy rakietowe);
  • Downstream – przetwarzanie i wykorzystanie danych satelitarnych;
  • Biomedical – wpływ warunków kosmicznych na organizm człowieka oraz systemy podtrzymania życia w kosmosie

Każda specjalizacja przewidziana jest dla maksymalnie 12 osób studiujących.

Współpraca z ekspertami z branży kosmicznej

Zajęcia na nowym kierunku będą prowadzone przy udziale ekspertów z branży kosmicznej, jak i przedstawicieli agencji kosmicznych oraz firm technologicznych. Wśród prowadzących warto wymienić m.in.:

  • dr Michele Armano z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA),
  • dr BHM Darukesha z Indyjskiej Agencji Kosmicznej (ISRO),
  • dr Emma Gatti geolożka kosmiczna z doktoratem obronionym w University of Cambridge, a także pracowniczka NASA’s Jet Propulsion Laboratory i Caltech,
  • prof. Martin Tajmar z TU Dresden specjalista w zakresie napędów dla satelitów.

Kadra nowego wydziału ma zapewnić absolwentom i absolwentkom szeroki wachlarz możliwości zatrudnienia w sektorze kosmicznym. Jednocześnie młodzi ludzie będą stanowić trzon zespołów czy firm realizujących projekty w branży kosmicznej w Polsce i Europie.

Wydział Technologii Kosmicznych jest pokłosiem dotychczasowej działalności Centrum Technologii Kosmicznych, które od pięciu lat aktywnie bierze udział w projekcie UNIVERSEH – Europejski Uniwersytet Kosmiczny dla Ziemi i Ludzkości. Ważnym elementem studiów na nowym Wydziale będzie aktywna działalność w kołach naukowych, których aktualnie w obszarze technologii kosmicznych działa przy Centrum Technologii Kosmicznych dziesięć (m.in. LunarTech, SatLab, AstroBio, AGH Skylink, AstroDevelopers, AGH Space Team, STARS), i w których innowacyjne rozwiązania tworzy około 260 osób.

Rektor AGH prof. Jerzy Lis podkreśla: – Sektor kosmiczny w Polsce rozwija się dynamicznie i ma coraz większe znaczenie. Polska jest aktywna w zakresie produkcji satelitów, rozwoju technologii aparatury badawczej stosowanej w kosmosie, badań kosmicznych oraz technik obserwacji Ziemi. Polskie firmy i instytucje uczestniczą w międzynarodowych projektach kosmicznych i współpracują z międzynarodowymi agencjami kosmicznymi. Z punktu widzenia naukowego, rozwój technologii kosmicznych jest niezwykle istotny dla postępu w dziedzinach takich jak inżynieria, fizyka, informatyka czy materiałoznawstwo. Poszerzenie wiedzy i umiejętności związanych z technologiami kosmicznymi umożliwi prowadzenie badań, które mogą przynieść przełomowe odkrycia zarówno dla nauk podstawowych, jak i stosowanych. Z punktu widzenia gospodarczego, rozwój technologii kosmicznych ma ogromny potencjał do generowania nowych miejsc pracy i tworzenia innowacyjnych rozwiązań, które mogą znaleźć zastosowanie nie tylko w przemyśle kosmicznym, ale także w innych branżach, takich jak np. telekomunikacja, transport czy energetyka. Poszerzając naszą ofertę kształcenia dokładamy cegiełkę do skoku gospodarczego Polski w sektorze kosmicznym oraz gwarantujemy dostarczenie wyspecjalizowanej kadry.

Prof. Tadeusz Uhl, inicjator powołania nowej jednostki oraz dotychczasowy Dyrektor CTK AGH wyjaśnia: – Powołany wydział będzie wspierał rozwój kadry dla sektora kosmicznego. Statystyki wskazują, że 55% projektów związanych z technologiami kosmicznymi realizowanych w Polsce dotyczy przetwarzania danych satelitarnych, z tego zakresu zapotrzebowanie na specjalistów jest największe. Wykorzystując potencjał AGH oraz doświadczenia w realizacji projektu UNIVERSEH będziemy mogli, właśnie w tym obszarze wykształcić wielu specjalistów.

Powołanie Wydziału Technologii Kosmicznych umożliwi też interdyscyplinarną analizę kluczowych aspektów społecznych, kulturowych i etycznych związanych z eksploracją kosmosu. Tego rodzaju podejście nie tylko uzupełni tradycyjne badania technologiczne, ale także przyczyni się do zrozumienia globalnych wyzwań, jakie niesie za sobą rozwój technologii kosmicznych. W rezultacie Wydział będzie ważnym ośrodkiem refleksji nad przyszłością ludzkości w kontekście kosmosu.

Badania naukowe na Wydziale Technologii Kosmicznych

Powołany wydział będzie kontynuował badania naukowe realizowane w Centrum Technologii Kosmicznych AGH. Projekty będą kontynuowane m.in.
w obszarach:

  • Downstream – przetwarzanie informacji satelitarnej na wiedzę o Ziemi
    i zjawiskach na niej zachodzących włączając w to ocenę zmian klimatycznych;
  • Upstream – planowanie misji orbitalnych i planetarnych zarówno robotycznych jak i załogowych oraz zarządzanie realizacją misji;
  • Zdrowie kosmiczne – włączając w to biologię kosmiczną, astrobiologię oraz medycynę kosmiczną, w tym organizację analogowych misji kosmicznych w habitacie. W ramach laboratorium realizowane są projekty międzynarodowe w zakresie oddziaływania warunków kosmicznych na życie biologiczne oraz nad rozwojem systemów podtrzymania życia w kosmosie;
  • Materiały i konstrukcje kosmiczne – w tym zakresie wydział będzie się specjalizował w rozwoju czujników do zastosowań kosmicznych
    w szczególności czujników w których element sensoryczny będzie zrealizowany w oparciu nanomateriały;
  • Zasoby kosmiczne w tym robotyka kosmiczna – w ramach której, będą rozwijane i badane konstrukcje systemów transportu regolitu
    w warunkach księżycowych oraz roboty do zastosowań orbitalnych, przede wszystkim do serwisowania satelitów.
  • Kosmos i społeczeństwo – badania w zakresie społecznego postrzegania eksploracji kosmosu, zaangażowania w edukację o tematyce kosmicznej czy badania oceny efektywności interwencji na rzecz zwiększenia zainteresowania naukami o kosmosie.

Jednym z działań WTK będzie włączenie tematów zrównoważonego rozwoju do programu nauczania i działalności badawczej poprzez m.in.: prowadzenie kursów, seminariów i warsztatów poświęconych zrównoważonemu rozwojowi, zmianom klimatycznym, etyce technologii oraz odpowiedzialności społecznej w kontekście badań kosmicznych i technologicznych.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie: wtk.agh.edu.pl oraz  spacetech.agh.edu.pl.

Ceny nowych mieszkań w marcu 2025: stabilizacja cen, ale Warszawa idzie w górę

Marzec 2025 r. upłynął pod znakiem stabilizacji średniej ceny metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów w niemal wszystkich metropoliach. Wyjątkiem była Warszawa, w której średnia poszła w marcu w górę o 1% – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.  

W stolicy, w sprzedaży pojawiła się pula drogich, nawet jak na rynek warszawski, mieszkań z ceną powyżej 30 tys. zł za metr kwadratowy. W efekcie, po siedmiu miesiącach stabilizacji, średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań w ofercie firm deweloperskich wzrosła o 1% do ok. 17,9 tys. zł – wyjaśnia Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Stabilizacja średniej ceny metra kwadratowego wróciła za to do Trójmiasta (ok. 16,3 tys. zł/m kw.) i Wrocławia (ok. 14,7 tys. zł/m kw.). W obu metropoliach wzrosła podaż stosunkowo tanich lokali. W Trójmieście wprowadzone w marcu do sprzedaży kosztowały średnio 14 tys. zł za m kw., a we Wrocławiu  – „tylko” 12,5 tys. zł za metr.Wyk.1 - Ceny mieszkań-marzec 2025-cena m kw-M

Marzec był siódmym miesiącem z rzędu, w którym nie wzrosła średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów w Krakowie (16,5 tys. zł/m kw.). W Łodzi (ok. 11,5 tys. zł/m kw.) seria bez podwyżek trwa już szósty miesiąc, zaś czwarty w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (ok. 11,1 tys. zł/m kw.). Poziom z lutego utrzymała średnia cena metra kwadratowego w Poznaniu (ok. 13,4 tys. zł/m kw.), gdzie po jednorazowej zwyżce w styczniu o 1%, rynek wrócił do stabilizacji.

Warto przypomnieć, że w skali miesiąca średnia cena metra kwadratowego może wzrosnąć lub spaść w zależności od tego, czy na rynek trafi pula drogich czy stosunkowo tanich – jak na dany rynek – lokali.Wyk.2 - Ceny mieszkań-marzec 2025-cena m kw-sprzedane-wprowadzoneM

Porównując zmianę średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w okresie 12 miesięcy, to najwyższa miała miejsce we Wrocławiu (+10%), który jest już jedyną metropolią z dwucyfrową podwyżką, a najniższa w Warszawie (+2%). Należy odnotować, że jednocyfrowa podwyżka była też w Trójmieście (+8%), w Łodzi (+6%), Poznaniu (+5%), Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (+4%) oraz w Krakowie (+3%).Wyk.3 - Ceny mieszkań-marzec 2025-cena m kw-R

Sztuczna inteligencja zmienia rynek pracy – czy jesteśmy gotowi?

W szybko rozwijającym się krajobrazie sztucznej inteligencji wzrosło zapotrzebowanie na umiejętności z nią związane, co odzwierciedla konieczność posiadania wiedzy specjalistycznej zarówno w zakresie opracowywania, jak i wykorzystywania technologii AI. Oferty pracy zamieszczone online ukazują rosnącą częstotliwość oczekiwania kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją, takich jak potrzeba biegłości w językach programowania, zarządzania dużymi zbiorami danych jak i analiza oraz wizualizacja danych. Co więcej, wdrożenie sztucznej inteligencji w firmach nie jest jedynie przedsięwzięciem technicznym; wymaga ono zdolności poznawczych na wysokim poziomie, takich jak kreatywne rozwiązywanie problemów, a także umiejętności przekrojowych, takich jak komunikacja, praca zespołowa i przywództwo. Umiejętności te są również istotne dla ról wyznaczanych w środowiskach opartych na sztucznej inteligencji, podkreślając komplementarny charakter umiejętności technicznych i miękkich w promowaniu udanego wdrożenia sztucznej inteligencji.

W skrócie:

  • Nie ma wątpliwości, że GenAI doprowadzi do głębokiej zmiany w sposobie, w jaki pracujemy. Około połowa wszystkich miejsc pracy w krajach rozwiniętych jest w taki czy inny sposób dotknięta sztuczną inteligencją. Patrząc na poszczególne zawody, uderzające jest to, że to kreatywne, nierutynowe zawody – takie jak pisanie, diagnostyka medyczna lub programowanie – najprawdopodobniej w opinii Allianz Trade zostaną przekształcone przez wykorzystanie sztucznej inteligencji, jeśli nie zastąpione. Ryzyko utraty pracy jest najwyższe w sektorze usług i wśród młodszych pracowników.
  • Słynne powiedzenie Solowa, że komputery są wszędzie – z wyjątkiem statystyk produktywności – nie ma już zastosowania do sztucznej inteligencji – ale tylko w USA. Nawet wśród małych firm 40% korzysta z narzędzi AI. Nic dziwnego, że wpływ sztucznej inteligencji jest najbardziej widoczny w amerykańskim sektorze informacyjnym: podczas gdy zatrudnienie spada, produkcja gwałtownie rośnie. W innych amerykańskich sektorach usług, takich jak finanse lub usługi profesjonalne i biznesowe, obraz jest mniej wyraźny, ale tutaj również odnotowano znaczny wzrost produktywności i co najmniej stabilne zatrudnienie.
  • Tymczasem Europa pozostaje w tyle. Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy sztuczna inteligencja wpłynęła na wzrost produktywności w Europie. Ta rosnąca przepaść między Stanami Zjednoczonymi a Europą nie jest zaskakująca, biorąc pod uwagę, że Europa pozostaje w tyle pod względem wdrażania sztucznej inteligencji. W ubiegłym roku tylko 13,5% wszystkich europejskich firm zgłosiło korzystanie z technologii AI. To niskie rozpowszechnienie wyjaśnia niejednoznaczność wpływu sztucznej inteligencji na zatrudnienie. Gdy tylko kilka firm korzysta ze sztucznej inteligencji, prawdopodobnie skorzystają one na zwiększonym popycie na swoje produkty – dla wczesnych użytkowników sztuczna inteligencja jest ważnym wyróżnikiem konkurencyjnym. Przewaga ta znika jednak wraz z powszechnym wykorzystaniem technologii AI. W drugim etapie efekty produktywności nie są już maskowane przez zmiany popytu, a oczekiwany spadek zatrudnienia staje się ewidentny. Jest prawdopodobne, że wkrótce będzie to widoczne również w Europie. Należałoby zatem zająć się słabymi punktami na rynku pracy jakie pociągnie wykorzystanie AI, zanim AI na trwałe przekształci rynki pracy.
  • Oprócz przekwalifikowania, kolejną dźwignią, którą można wykorzystać w celu wzmocnienia odporności rynku pracy na zakłócenia związane z AI, jest zachęcanie do partycypowania w inwestycjach – i dochodach kapitałowych. Nawet pracownicy z wyższym poziomem wykształcenia – którzy powinni znajdować się w górnej połowie rozkładu dochodów i majątku – mają wiele do nadrobienia, jeśli chodzi o decyzje inwestycyjne zorientowane na zwrot. Patrząc na strukturę portfela, stwierdzamy, że ponad połowa aktywów finansowych jest utrzymywana na depozytach bankowych – nawet w najwyższych decylach zamożności.
  • Potencjalne zyski z prostej zmiany aktywów są ogromne. Przykładowo, jeśli szósty decyl miałby przenieść połowę swoich depozytów bankowych do aktywów o wyższej rentowności, takich jak akcje, obligacje i fundusze inwestycyjne, wygenerowałby wyższy zwrot o około 10 300 EUR w ciągu następnych dziesięciu lat – bez uwzględnienia oszczędności wygenerowanych w tym okresie. W dziewiątym decylu ten nadwyżkowy zwrot z jednorazowej zmiany wyniósłby 27 550 EUR. Pod względem dochodu rozporządzalnego byłby to wzrost odpowiednio o +18% i +31% w porównaniu z niezmienioną strukturą portfela. Pozytywny efekt wykracza jednak poza osoby fizyczne. Łącznie te cztery decyle majątkowe posiadają depozyty bankowe o łącznej wartości 4,1 biliona euro. Przejście na rynki kapitałowe stanowiłoby ogromny impuls dla europejskiego projektu unii rynków kapitałowych.
  • Powszechne wykorzystanie sztucznej inteligencji w opinii Allianz Trade pociągnie za sobą dyslokację (pracowników), co sprawi, że budowanie ich odporności finansowej będzie jeszcze pilniejszym zadaniem. Potencjalne skutki AI dla rynku pracy mogą jeszcze bardziej zwiększyć polaryzację i osłabić tkankę społeczną. Naprawa, modyfikacja umowy społecznej jest zatem gigantycznym zadaniem na nadchodzące lata. Przewodnią ideą nie powinno być jedynie jak niegdyś wyżywienie, ale budowanie odporności, zdolności do odbudowania na rynku pracy po niepowodzeniach. Ostatecznym celem jest zmniejszenie nierówności, nie za pomocą ale poprzez wzmocnienie możliwości każdej jednostki. Obejmuje to wyższy stopień współposiadania pracowników i ich udział w dochodach kapitałowych. Pomysł polega na tym, że ludzie sprawią, iż sztuczna inteligencja będzie dla nich pracować i generować dodatkowy strumień dochodów. Dzięki odpowiednim zachętom (podatkowym) bez wątpienia możliwe jest zachęcenie większej liczby pracowników do stania się udziałowcami, a tym samym wzmocnienie ich odporności finansowej w nadchodzących czasach perturbacjiAI w firmach

Cła, inflacja i geopolityka: inwestorzy grają na deeskalację wojny handlowej

Teoretycznie wiadomością tygodnia powinno być wejście ceł ze strony USA i odpowiedzi innych państw, jednak rynek gra miejscami w przeciwnym kierunku. Wzrost cen w Europie stabilny, a Rosja znów przestaje być traktowana jako atrakcyjna inwestycja.

Inflacja w Niemczech bez niespodzianek

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zmian cen w dwóch ważnych gospodarkach europejskich. W Niemczech zgodnie z prognozami spadek wskaźnika z 2,3% do 2,2% w ujęciu rocznym. W rezultacie uzyskano piętnasty z rzędu miesiąc poniżej 3%. Włochy z kolei pokazały wzrost o 0,4% względem oczekiwań. Teoretycznie mogłoby to martwić, jednak to zwiększenie do 2%, czyli poziomu, do którego długo dążyliśmy. Inflacja w strefie euro jest zatem mocno pod kontrolą. Analitycy nie obawiają się na starym kontynencie tak silnego proinflacyjnego wpływu ceł. Tutaj problemem jest raczej spowolnienie gospodarki. Dlatego też rynki oczekują, że EBC raczej będzie w tym roku kontynuował cykl obniżek stóp procentowych. Utrzymująca się w ryzach inflacja tylko pozwala ten ruch kontynuować.

Rosną szanse na obniżki stóp w USA

Wydaje się, że mamy dużą sprzeczność na rynkach. Z jednej strony w środę ma wejść duży pakiet ceł importowych ze strony USA. Z drugiej w ostatnich dniach wyraźnie rosną szanse na dalsze obniżki stóp procentowych za oceanem. Jest to o tyle dziwne, że sankcje powinny powodować, że inflacja wzrośnie, przez brak tańszych zamienników zza granicy. Nie można natomiast wykluczyć, że rynki grają już na deeskalację wojny handlowej. Gdyby zakładano, że sankcje zostaną w ostatniej chwili odwołane lub zostaną zawieszone bardzo szybko, obecne ruchy na rynku byłyby całkowicie uzasadnione. Podobno pierwsze państwa już dogadują się indywidualnie, za to niektóre koordynują wspólne odpowiedzi. Zresztą termin wejścia ceł importowych już jutro, więc szybko się dowiemy, co się wydarzy.

Co w Rosji?

Ostatnie spięcie medialne Donalda Trumpa z Władimirem Putinem nie umknęło uwadze inwestorów. Jeszcze dwa tygodnie temu wyglądało, jakby pokój na Ukrainie miał być zawarty za wszelką cenę, nawet kosztem dowolnych wyrzeczeń ze strony ofiary. Teraz okazuje się, że tak źle nie jest, a rynki dostosowują się do nowych zasad gry. W ciągu tych dwóch tygodni główny indeks rosyjskiej giełdy liczony w dolarze osłabił się o ponad 11%. W tym samym czasie waluta straciła ponad 2% do złotego i ponad 3% do dolara. Widać również sporą niepewność widoczną na cenach ropy naftowej. W tym samym czasie czarne złoto poszło w górę z 70 na 75 dolarów, licząc notowaną w Londynie ropę Brent. Analitycy zwracają uwagę, że to dostosowanie się do faktu, że rosyjska ropa wcale tak łatwo nie wróci na rynki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

USA wprowadzają jednolitą stawkę celną 20%: eksperci ostrzegają przed skutkami globalnymi

Administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła istotne zmiany w polityce celnej Stanów Zjednoczonych, które mają wejść w życie już na początku kwietnia 2025 roku. 1 kwietnia nazwano symbolicznie „Dniem Wyzwolenia”, co stanowi wyraźny sygnał odejścia od dotychczasowej strategii handlowej opartej na zasadzie wzajemności. Planowana reforma przewiduje wprowadzenie uniwersalnej stawki celnej w wysokości 20% na wszystkie towary importowane niezależnie od kraju pochodzenia, co oznacza fundamentalne przekształcenie podejścia do polityki handlowej USA.

Szczególnie kontrowersyjna jest zapowiedź dodatkowego cła w wysokości 25% na samochody oraz części motoryzacyjne, które nie są produkowane na terytorium Stanów Zjednoczonych. Część nowych taryf ma zacząć obowiązywać już 2 kwietnia, a ich pełne wdrożenie przewidziano do 3 maja. Nowe regulacje są rozwinięciem wcześniej obowiązujących środków: 25-procentowych ceł na towary z Kanady i Meksyku (z pewnymi wyjątkami dla kanadyjskich surowców energetycznych objętych niższą stawką), 20% na produkty z Chin, 25% na stal i aluminium oraz wtórnych ceł na kraje importujące ropę z Wenezueli.

Eksperci ostrzegają, że tak radykalna zmiana może mieć dalekosiężne skutki dla gospodarki krajowej i globalnej. Erica York z Tax Foundation zauważa, że uniwersalne cło 20% nie ma już żadnego związku z zasadą wzajemności i stanowi jakościową zmianę w polityce handlowej USA. Z kolei doradca prezydenta, Peter Navarro, przewiduje rekordowe wpływy budżetowe, jednak ekonomiści pozostają sceptyczni wobec tych prognoz. Jessica Riedl z Manhattan Institute ostrzega, że wprowadzenie tak szerokiej taryfy może oznaczać największe obciążenie fiskalne w czasie pokoju w historii Stanów Zjednoczonych, porównywalne z działaniami z okresu II wojny światowej.

Potencjalne konsekwencje tej polityki obejmują wzrost cen towarów importowanych, ograniczenie konsumpcji zagranicznych dóbr, przyspieszenie procesów relokacji łańcuchów dostaw oraz wzrost napięć handlowych z innymi krajami. Równocześnie może to jednak skutkować zwiększeniem krajowej produkcji i próbą budowy bardziej samowystarczalnej gospodarki. Należy jednak podkreślić, że obecna niepewność i konfrontacyjny charakter zapowiedzi administracji Trumpa zwiększają zmienność na rynkach finansowych, co już przełożyło się na spadki głównych indeksów giełdowych.

Podsumowując, zapowiedziane zmiany celne wpisują się w narrację protekcjonizmu gospodarczego i mogą doprowadzić do istotnych przetasowań w światowym handlu. To od reakcji partnerów handlowych USA oraz skuteczności wewnętrznej realizacji tych planów zależeć będzie, czy nowa polityka przyniesie długofalowe korzyści, czy raczej wygeneruje nowe bariery i koszty w wymianie międzynarodowej.

Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Murapol podsumowuje 2024 rok: ponad 1,3 mld zł przychodów i rekordowa liczba mieszkań w budowie

Grupa Kapitałowa Murapol, jeden z największych i najbardziej doświadczonych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, w 2024 r. przekazała klientom detalicznym 2 915 lokali (+4,1% r/r). Przychody ze sprzedaży wyniosły 1 330 mln zł (+9,4% r/r), a zysk netto Grupy sięgnął 242 mln zł (+10,4% r/r).

Pomimo obserwowanej niepewności rynkowej i słabszej koniunktury w sektorze, Grupa podpisała 2 914 umów deweloperskich i przedwstępnych. Najwięcej mieszkań w segmencie deweloperskim zostało sprzedanych w Łodzi – 623, Poznaniu – 550 oraz Gdańsku – 449​. Cieszące się największą popularnością lokale w cenie do 600 tys. zł stanowiły blisko 90% całkowitej sprzedaży Grupy. Dodatkowo Grupa sprzedała 948 lokali w segmencie PRS (najem instytucjonalny), dzięki czemu łączna liczba lokali sprzedanych w obu segmentach tj. do klienta detalicznego i w segmencie PRS, w 2024 sięgnęła 3 862 lokali.

W 2024 r. Murapol wprowadził do oferty 3 911 mieszkań i apartamentów inwestycyjnych w 13 miastach. Najwięcej lokali zostało wprowadzonych w Gdańsk – 893, Łodzi – 514 oraz Lublinie – 332​. Grupa Murapol dysponuje jednym z największych aktywnych banków ziemi na rynku, pozwalający na budowę 19 344 lokali.

Dzięki naszemu 24-letniemu doświadczeniu oraz konsekwentnie realizowanej strategii
w segmencie popularnym i popularnym premium, udało nam się utrzymać silną pozycję rynkową i wypracować bardzo solidne wyniki. W bardziej wymagającym otoczeniu rynkowym w 2024 roku, osiągnęliśmy powtarzalne wyniki sprzedażowe, co potwierdza naszą skuteczność i odporność modelu biznesowego. Oferta Grupy Murapol, skoncentrowana jest w najszerszym segmencie rynku mieszkaniowego, zapewniając długoterminową stabilność. Dodatkowo, rozwój komplementarnej działalności
w segmencie najmu instytucjonalnego w modelu design&build otwiera przed nami ciągle nowe możliwości na przyszłość. To wszystko sprawia, że nasza Grupa konsekwentnie realizuje swoje cele i stale umacnia swoją pozycję w branży. Co ważne, mamy bardzo dobre perspektywy dalszego rozwoju. Z bogatą ofertą, m.in. wprowadzonymi w 2024 r. do oferty 3 911 lokami, a także bogatym aktywnym bankiem ziemi, zamierzamy pozostać silnym graczem na rynku i będziemy mocno walczyć o pozycję dewelopera pierwszego wyboru przez klientów
podkreśla Nikodem Iskra, Prezes Zarządu Murapol S.A.

Na koniec 2024 r. w budowie było 7 756 lokali o łącznej powierzchni ok. 318,5 tys. m2,
w ramach 101 budynków w 14 miastach. Najwięcej projektów w realizacji znajduje się
w Gdańsku – 2 132 lokali i Łodzi – 1 556 lokali.

Wyniki finansowe – szersze omówienie

Po 2024 r. poziom gotówki (z uwzględnieniem rachunków powierniczych) Grupy Murapol wynosił 318,8 mln zł, w porównaniu do 248,2 mln zł przed rokiem. Dług netto wynosił 293,2 mln zł.

W 2024 roku Grupy Murapol wypłaciła 200,3 mln zł dywidendy, z czego blisko 120 mln zł w dniu 12 listopada, jako zaliczka na poczet dywidendy za 2024 r., po przekazaniu akcjonariuszom 80,4 mln zł w  dniu 8 maja br.

Grupa Murapol konsekwentnie utrzymuje stabilną sytuację finansową. Wzrost przychodów o 15,3% w segmencie detalicznym osiągnęliśmy dzięki wzrostowi liczby przekazań oraz średniej ceny przekazanego mieszkania (o 11,1% rok do roku). Nasz skalowalny model biznesowy, oparty o wystandaryzowany produkt, pozwala nam generować satysfakcjonujące i bardzo zbliżone do siebie wyniki marżowe zarówno
w dużych aglomeracjach, jak i na rynkach regionalnych. Świadczy to o sile tego modelu oraz atrakcyjności naszej oferty. Stabilna struktura finansowania zakupu mieszkań od Grupy Murapol, ze zbliżonym udziałem kredytów hipotecznych i zakupów gotówkowych, potwierdza elastyczność i odporność naszego biznesu, na zmieniające się warunki rynkowe. Dodatkowo, w 2024 roku z powodzeniem zrealizowaliśmy pierwszą emisję obligacji w ramach programu o wartości 500 mln zł, pozyskując w ten sposób 150 mln zł na dalszą rozbudowę naszej oferty mieszkaniowej oraz potencjału operacyjnego Grupy. To kolejny dowód na zaufanie rynku do Grupy Murapol oraz potwierdzenie naszej zdolności do skutecznego zarządzania i dywersyfikacji źródeł finansowania. Nasz bezpieczny wskaźnik dług netto / skorygowana EBITDA LTM (0,84 na koniec 2024 r.) dowodzi, że pozostajemy w silnej pozycji do dalszego, zrównoważonego wzrostu, nawet w dynamicznym i wymagającym otoczeniu makroekonomicznym –
 mówi Przemysław Kromer, CFO, Członek Zarządu Murapol S.A. 

Najważniejsze dane finansowe

 w tys. PLN 2024 2023 Zmiana
Przychody ze sprzedaży   1 330 214 1 215 944 9,4%
Przychody ze sprzedaży do
klientów detalicznych
 1 185 741 1 028 787 15,3%
     Przychody ze sprzedaży do PRS  144 473 187 157 -22,8%
Zysk brutto ze sprzedaży  401 792    383 393 4,8%
Marża brutto ze sprzedaży 30,2% 31,5% -1,3 p.p.
EBIT  293 600     266 199 10,3%
Marża EBIT 22,1% 21,9% 0,2 p.p.
Zysk netto  242 029   219 151 10,4%
Marża zysku netto 18,2% 18,0% 0,2 p.p.

Potencjał rynku

Grupa Murapol dysponuje atrakcyjnym i dobrze zdywersyfikowanym portfelem projektów w przygotowaniu. Na koniec roku w przygotowaniu było 13 229 lokali o łącznej powierzchni blisko 572 tys. m2, w 16 miastach.

W 2024 roku sytuacja makroekonomiczna w Polsce systematycznie się poprawiała,
a wzrost PKB wyniósł 2,9%, przewyższając oczekiwania, co pokazuje siłę krajowej gospodarki. Jednocześnie niepewność związana z polityką mieszkaniową oraz uwarunkowania wynikające z wysokich stóp procentowych w Polsce wpływają na koniunkturę na rynku nieruchomości. Popyt na mieszkania jest silnie uzależniony od dostępności kredytów hipotecznych i zdolności klientów do ich spłaty. Pomimo tych wyzwań, stabilne fundamenty biznesu Grupy Murapol, a zwłaszcza szeroka oferta
w segmencie popularnym i potencjał sektora mieszkaniowego w Polsce wskazują na możliwości dalszego wzrostu.

Takiej podaży na rynku mieszkań nie było od lat. Dużo lokali na sprzedaż i na wynajem

Trudny początek roku na rynku nieruchomości. „Takiej podaży mieszkań na zakup i na wynajem nie było od lat”.

Jaki był I kwartał roku 2025 na rynku nieruchomości? Eksperci mówią wprost: stan wyczekiwania jest nadal odczuwalny. Wiele osób wciąż powstrzymuje się przed zakupem mieszkania mimo, że ich potrzeba życiowa jest coraz bardziej odczuwalna. – Czekamy na spadek poziomu stóp procentowych, na programy wsparcia od rządu, na spadek cen mieszkań. Czekanie jest hasłem zdecydowanie determinującym sytuację na rynku nieruchomości, a my jako eksperci zaznaczamy, że czasem wyczekiwanie za długo nie jest dobrym rozwiązaniem, bo np. ciekawe oferty na rynku wtórnym mogą po prostu uciec nam sprzed oczu – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

„Wyczekiwanie, coraz częściej zniecierpliwienie”

Ilość sprzedanych mieszkań w I kwartale roku 2025 była nieco wyższa niż rok wcześniej, ale wciąż trudno mówić o wyraźnym ożywieniu popytu.

Eksperci wskazują, że sytuacja jest trudna z wielu powodów. Polacy wciąż wyczekują na jasną deklarację Rządu RP w sprawie programów wspierających np. młode rodziny. Obecnie na rynku nieruchomości najczęstsze transakcje do jakich dochodzi to: zakup nieruchomości premium, zakup lokali do gruntownego remontu po niskich cenach lub właśnie zakup nieruchomości na rynku wtórnym przez rodziny i osoby, którym udało się zdobyć finansowanie.

– Wyczekiwanie związane z tym, czy Rząd wprowadzi nowy program dopłat kredytowych powoduje już gigantyczne zniecierpliwienie wśród zarówno deweloperów jak i firm zajmujących się obrotem nieruchomościami. Mamy do czynienia już z pewnym zachwianiem równowagi rynkowej, bo widzimy, że pierwszy raz od lat podaż zaczyna wyprzedzać popyt. Mamy na rynku dużo nowych, dostępnych mieszkań deweloperskich, mamy dużo mieszkań na wynajem, zwykle nowych, ale mamy też więcej mieszkań na rynku wtórnym. Klienci obserwują, chcą kupować, a jednak potem powstrzymuje ich albo niepewność związana z sytuacją geopolityczną albo chęć poczekania na dalszy rozwój sytuacji rynkowej – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Na co czekają klienci?

– Na obniżki cen. To jest podstawowe oczekiwanie. Na rynku wtórnym negocjacje są czymś naturalnym. Na rynku deweloperskich nie ma na to zwykle miejsca – przyznaje Król.

Klienci szukają mieszkań na rynku wtórnym i mieszkań… do remontu

Kwartał na rynku nieruchomości w ocenie eksperta można nazwać „bardziej optymistycznym” niż I kwartał roku 2025. Transakcji jest więcej, zapytań jest więcej, ale sytuacja znacząco poprawiłaby się, gdyby dostępność kredytów była większa, stopy procentowe niższe, a Rząd jasno zadeklarował czy program „Pierwsze klucze” wejdzie w życie czy może wszystko zostanie w obecnej sytuacji, a rynek mieszkaniowy musi się w niej odnajdywać.

– Na rynku wtórnym widzimy spadki cen. Jest to odczuwalne szczególnie w miastach takich jak np. Szczecin. Toruń, Bydgoszcz, Katowice, trochę Poznań. Tutaj podaż na rynku wtórnym jest nieco wyższa niż w innych miastach. Poza tym, gdy ceny na rynku pierwotnym drastycznie rosną, a tak nadal jest np. w Warszawie czy w Krakowie, to sprzedający nadal nie czują potrzeby obniżania cen. Widzimy, że na rynku wtórnym ruch jest znacznie większy niż na pierwotnym. Korekta cen wynosi na nim średnio kilka procent, ale sprzedający bardzo często podejmują negocjacji – mówi Mirosław Król.

– Najlepiej sprzedają się mieszkania w budownictwie od 2002 roku wzwyż, zwykle do 60 metrów kwadratowych, z ceną za metr kwadratowy do 10 tysięcy złotych. Zauważamy także większe zainteresowanie mieszkaniami do remontu. Tutaj zdarzało nam się już nawet sprzedawać małe mieszkania w kwotach nieco powyżej 220 tysięcy złotych – dodaje Mirosław Król.

Jaka będzie wiosna na rynku nieruchomości? – Wiosną zawsze sprzedaje się więcej mieszkań – przyznaje Mirosław Król. Eksperci spodziewają się wzrostu zainteresowania, ale jednocześnie nie spodziewają się przełomu na rynku.

Zarobki studentów w Polsce 2025: średnio 3622 zł netto, ale chcą 12 tys.

Studenci zarabiają w Polsce średnio 3622,91 zł na rękę. Co piąta studiująca osoba wypracuje pomiędzy trzy a cztery tysiące złotych netto. Ponad 40 proc. zarobi ponad pięć tysięcy złotych pensji. Prawie połowa studentów marzy, by za trzy lata do ich portfela wpadało aż 12 tys. złotych. Najwyższe średnie zarobki osiągają studenci we Wrocławiu, najmniej dostają ci z Krakowa – wynika z tegorocznej edycji badania „Student w pracy” przygotowanego w ramach Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu.

Najnowsze dane (luty 2025 r.) Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w polskich firmach zarabia się średnio miesięcznie 8613,14 złotych brutto. Na rękę daje to 6201 zł przy umowie o pracę. Jeśli ktoś byłby zatrudniony na umowie zlecenie, to kwota byłaby o 20 zł większa. W porównaniu z 2024 r. średnia pensja w sektorze przedsiębiorstw wzrosła o 7,9 proc.

Średnie studenckie zarobki są mocno średnie

A studenci? Zarabiają blisko 40 proc. mniej! Z danych zgromadzonych w ramach badania “Student w pracy” przeprowadzonego przez pracownię SW Research w ramach Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu wynika, że średnie wynagrodzenie żaków w Polsce wynosi 3622,91 złotych na rękę.

Rok temu średnie wynagrodzenie netto wynosiło 3429,82 zł miesięcznie. Oznacza to wzrost rok do roku tylko o 5,6 proc.

Zespół Programu Kariera obliczył średnią na podstawie uzyskanych odpowiedzi. W badaniu studenci byli proszeni o wskazanie przedziałów, w jakich mieszczą się ich zarobki. Każdemu przedziałowi przyporządkowano średnią wartość, np. jeśli ktoś wskazał, że zarabia pomiędzy 3001 zł a 4000 zł, do obliczeń przyjmowano wartość 3500 złotych.

Najwyższe i najniższe przedziały zarobków

Jakich odpowiedzi udzielali studenci? Mediana ich aktualnych zarobków (czyli kwota, poniżej której zarabia połowa z nich) znajduje się w przedziale trzy a cztery tysiące złotych. Takie zarobki deklaruje co piąta osoba. Kwotę od dwóch do trzech tysięcy złotych netto obecnie zarabia 16 proc. osób, a zarobki rzędu cztery – pięć tysięcy zł deklaruje 14 proc. pracujących studentów.

Ile chciał(a)byś zarabiać - wykres 4 - Student w pracy 2025 - Program Kariera

W porównaniu z rokiem 2024 r. widać duży spadek liczby studentów zarabiających w przedziale pomiędzy tysiącem a dwoma tysiącami złotych (z 19,9 proc. do 12,1 proc.). Jednocześnie z 15,3 proc. do 19,8 proc. wzrósł odsetek tych, którzy za pracę dostają pomiędzy trzema a czterema tysiącami złotych. Również zwiekszyła się grupa zarabiających powyżej pięciu tysięcy złotych netto miesięcznie (z ok. 15 proc. do ponad 20 proc.).

Badania pokazują, że studenci z roku na rok zarabiają nominalnie więcej. Jednak jest to wzrost mniejszy niż średni wzrost zarobków w firmach. Podobne zjawisko obserwowaliśmy w latach poprzednich. Nie da się więc ukryć, że ich pozycja na rynku pracy jest coraz słabsza. Dla pracodawców coraz bardziej liczą się złożone kompetencje, do nabycia których potrzebny jest czas. I właśnie do tego najlepiej wykorzystać czas studiów, żeby potem zarabiać więcej – wyjaśnia Marian Owerko.

Ekspert zwraca uwagę, że zarobki pracujących studentów nie mówią wszystkiego o stanie ich portfela. Wielu młodych ludzi otrzymuje pieniądze od rodziców oraz korzysta ze stypendiów.

Wrocław na czele, Kraków na końcu

Posługując się tą samą metodologią, zespół Programu Kariera obliczył średnie wynagrodzenie netto za pracę, które otrzymywali studenci w polskich miastach. Najwyższą średnią miesięcznych zarobków mogli pochwalić się studenci z Wrocławia (4224,14 zł). Na drugim końcu skali znaleźli się uczęszczający na uczelnie w Krakowie – ich wynagrodzenie to tylko 3107,14 zł za miesiąc.Średnie wynagrodzenie w miastach - wykres 2 - Student w pracy 2025 - Program Kariera

Bliższa analiza zarobków pokazuje, że najwyższy odsetek osób zarabiających powyżej siedmiu tysięcy złotych na rękę studiuje we Wrocławiu (11,8 proc.) i w Trójmieście (11,4 proc.). W Warszawie, zwyczajowo kojarzonej z wysokimi zarobkami, powyżej siedmiu tysięcy złotych netto za pracę otrzymuje tylko 5,7 proc. studentów. Z kolei w Krakowie i w Rzeszowie takiej odpowiedzi nie wskazał żaden respondent.

Na drugim końcu skali znalazły się Poznań, Białystok i Szczecin. W tych miastach największy procent pracujących studentów otrzymuje pensję poniżej tysiąca złotych – odpowiednio 12,5 proc., 11,1 proc. i 10,8 proc. Natomiast w Olsztynie i we Wrocławiu nie odnotowano takich odpowiedzi.Dane szczegółowe po miastach - wykres 3 - Student w pracy 2025 - Program Kariera

Wysokie aspiracje

A ile studenci chcieliby zarabiać? Dwa razy tyle, co obecnie! Średnia pożądanych obecnie zarobków, obliczona w analogiczny sposób, to 7643,21 zł miesięcznie na rękę. To więcej niż średnia wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.

Na obecnym etapie kariery najwięcej studentów (17,5 proc.) marzy o zarobkach powyżej 12 tysięcy złotych. Co czwarty chciałby, żeby jego wynagrodzenie wyniosło pomiędzy cztery a sześć tysięcy złotych.

Im dalej studenci patrzą w przyszłość, tym oczekują wyższych zarobków. Po roku pracy, średnie pożądane wynagrodzenie to 9082,72 zł miesięcznie, przy czym powyżej 12 tysięcy złotych chciałby otrzymywać co trzeci student. Po trzech latach oczekiwana średnia to 10 471,60 zł miesięcznie a połowa ankietowanych chciałaby dostać więcej niż 12 tysięcy złotych. W 2035 r. średnia oczekiwanego wynagrodzenia to 11 634,57 zł miesięcznie a powyżej 12 tysięcy złotych chciałoby zarabiać już blisko trzy czwarte ankietowanych.

Program Kariera – ciekawa praca i dobre zarobki

Czy studenci już teraz mogą zarabiać więcej? Takie możliwości dają dobre programy stażowe. Przykładem może być Program Kariera Polskiej Rady Biznesu. To największy multibranżowy i multikorporacyjny program płatnych staży w Polsce. Stażyści otrzymują wynagrodzenie w wysokości co najmniej 4,7 tys. zł. Są firmy i stanowiska na których można zarobić nawet 8,3 tys. zł za miesiac stażu.

W Programie Kariera blisko 45 pracodawców oferuje prawie 115 staży w 14 miastach. W tym roku po raz pierwszy staże w Programie oferują instytucje administracji publicznej: Bankowy Fundusz Gwarancyjny i Urząd Komisji Nadzoru Fiansowego.

Na stronie programkariera.pl w jednym miejscu studenci znajdują oferty płatnych praktyk w kilkunastu obszarach: od IT i programowania, przez marketing, prawo i finanse, po staże w branżach inżynierskich czy nawet psychiatrii klinicznej.

Patronaty honorowe nad 22. edycją Programu Kariera objęli Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Minister Rozwoju i Technologii.

Program Kariera oferuje uczestnikom holistyczne spojrzenie na rzeczywistość gospodarczą. Firmy zapewniają młodym ludziom możliwość bezpośredniej pracy z doświadczonymi osobami zarządzającymi przedsiębiorstwem lub działem. Stażyści mogą liczyć na indywidualną opiekę i dobrze zaplanowany harmonogram praktyk. Jakość staży weryfikowana jest w corocznym badaniu satysfakcji realizowanym przez zewnętrzną firmę – uczestnicy oceniają firmę, która ich zatrudniała.

– Program Kariera to szansa na zdobycie cennego doświadczenia pod okiem profesjonalistów, nawiązanie bezcennych kontaktów czy mentoring, który da prawdziwe przyspieszenie rozwoju zawodowego – mówi Marian Owerko, szef Programu Kariera, wiceprezes Polskiej Rady Biznesu.

Kto przetrwa falę ceł? Nadchodzi gorący tydzień dla rynków

Rynki wyczekują wieści o wzajemnych cłach, które mają zostać ogłoszone w tę środę. Dolar stoi obecnie na rozdrożu – z jednej strony jest wsparcie, którego można oczekiwać od wyższych ceł, z drugiej coraz wyraźniejsze szkody ekonomiczne wywołane przez chaotyczne działania Trumpa i lekceważenie ich wpływu na gospodarkę. Presja cenowa w Stanach rośnie, zaś konsumenci wycofują się, co jest szczególnie trudne dla Rezerwy Federalnej. Jednocześnie otoczenie dla złotego obfituje w negatywne elementy i nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby para EUR/PLN skierowała się w górę.

Kluczowe punkty:

  • PLN wykazuje odporność, ale ryzyka są coraz wyraźniejsze.
  • Rynek walutowy stabilizuje się przed ogłoszeniem ceł.
  • Ogłoszono 25% cła na pojazdy spoza USA.
  • Perspektywy USA są zamglone przez niepewność dot. ceł.
  • PMI w strefie euro bliskie stagnacji.
  • Solidne odczyty ekonomiczne wspierają GBP.

W ubiegłym tygodniu, stosunkowo ubogim w wieści ekonomiczne i polityczne, waluty utrzymywały się w wąskich przedziałach, gdy rynki czekały na nowe informacje o kolejnych cłach, które zostaną podane w środę 2.04. Ich ogłoszeniu towarzyszyć ma wprowadzenie 25% cła na pojazdy importowane do USA. Konsensusem wydaje się to, że w jego wyniku średnie cła w USA mogą wzrosnąć znacznie powyżej 10% z zaledwie 2,5% przed objęciem urzędu przez Trumpa.

Najważniejszymi publikacjami tygodnia będą wstępne wskaźniki PMI w strefie euro za marzec (wtorek 01.04) i szereg danych z amerykańskiego rynku pracy, który rozpocznie raport JOLTS w środę (02.04), a zakończy w piątek (04.04) raport NFP (non-farm payrolls).

PLN

W ubiegłym tygodniu złoty był drugą po rupii indyjskiej najlepiej radzącą sobie walutą emerging markets i odnotował niewielkie zyski względem euro. Jego odporność jest imponująca. Może być ona do pewnego stopnia związana ze stosunkowo korzystnym sentymentem wobec Europy – także inne waluty Starego Kontynentu o wysokiej becie dobrze sobie radziły. Europejski (w tym polski) rynek akcji również wydaje się nieoczekiwanym schronieniem dla niektórych inwestorów w sytuacji, gdy wiele z globalnych indeksów osiągających wcześniej lepsze wyniki – szczególnie amerykańskich – odczuwa istotną presję.

Cła stanowią jednak zagrożenie również dla polskiej gospodarki. Połączenie ceł, niepewności handlowej, kiepskich odczytów aktywności gospodarczej i optymistycznych odczytów inflacji jest dla złotego negatywne i nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby para EUR/PLN skierowała się w górę. Szczególnie jeśli cła na UE będą wysokie, a sentyment rynkowy jeszcze bardziej się pogorszy.

Biorąc pod uwagę istotność wieści spoza kraju, posiedzenie NBP może odejść w cień. Inwestorzy będą jednak uważni na wszelkie sygnały, że RPP łagodzi swoją jastrzębią retorykę i zaczyna kłaść podwaliny pod obniżenie stóp procentowych.

EUR

Marcowe wskaźniki PMI ze strefy euro nie odzwierciedlają optymizmu, który ogarnął europejskie rynki finansowe po ogłoszeniu ogromnej stymulacji fiskalnej w Niemczech. Wartość indeksu zbiorczego PMI w marcu niemal nie uległa zmianie i wciąż sugeruje aktywność bliską stagnacji.

Wstępny odczyt inflacji we wtorek (01.04) powinien być dla Europejskiego Banku Centralnego lepszą wiadomością – dane z Francji i Hiszpani zaskoczyły w dół. Uwaga powinna skupić się w tym tygodniu na ogłoszeniu ceł. Biorąc pod uwagę znaczną nadwyżkę w handlu między strefą euro a USA, trudno sobie wyobrazić, by w tych warunkach wspólna waluta doświadczyła umocnienia.

USD

Przybywa dowodów na to, że wywołany przez Trumpa chaos godzi w zaufanie konsumentów, oczekiwania i wydatki, sytuacja wciąż jednak nie jest jednoznaczna. W lutym ponownie wydatki konsumentów nie sięgnęły konsensusu, a preferowana przez Fed miara dynamiki cen (PCE) pokazała kolejny wzrost indeksu bazowego w ujęciu miesięcznym.

Jednocześnie usługowy PMI za marzec zaskoczył znacznie w górę, dzięki czemu wzrósł też wskaźnik zbiorczy. W tym tygodniu poza ogłoszeniem ceł (środa 02.04) dodatkowego znaczenia nabierają dane dotyczące rynku pracy – raport JOLTS (środa 02.04), liczba zadeklarowanych bezrobotnych (czwartek 03.04) i, najważniejszy, raport NFP za marzec (piątek 04.04). Nowe dane zweryfikują, czy ograniczenie wydatków konsumenckich zaczyna wpływać na decyzje firm dotyczące zatrudnienia.

GBP

Na perspektywy ekonomiczne Wielkiej Brytanii korzystnie oddziałuje poprawiający się popyt i stosunkowo niska ekspozycja na cła Trumpa, jako że kraj eksportuje głównie usługi i utrzymuje znaczny deficyt handlowy z USA. Wskaźniki PMI za marzec uległy istotnemu polepszeniu i niespodziewanie są teraz zgodne ze stabilnym wzrostem, a prowadzi sektor usługowy.

Sprzedaż detaliczna w lutym również przekroczyła oczekiwania. Odwróciło to uwagę od obniżenia o połowę, czyli do 1%, prognozy brytyjskiego PKB na 2025 r. przez Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR). Dodatkowo gospodarstwa domowe odetchnęły po silnym spadku inflacji, niemniej uporczywie wysoki wzrost cen usług na poziomie 5% sugeruje naszym zdaniem, że jeszcze nie nadszedł czas, by Bank Anglii porzucił swoje ostrożne podejście do rozluźniania polityki monetarnej. Połączenie stabilnego wzrostu, odporności na cła i silniejszych więzów z UE pozostaje kluczowym czynnikiem wspierającym funta.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Niepewność sprzyja złotu. Globalna polityka handlowa i walka o surowce

Złoto pozostaje w centrum zainteresowania globalnych rynków finansowych, a niepewność związana z polityką handlową Stanów Zjednoczonych oraz rosnąca aktywność Chin na światowych rynkach przemysłowych znacząco wpływają na sytuację inwestycyjną. Rośnie też rola królewskiego metalu jako środka płatniczego w USA.

Początek ubiegłego tygodnia upłynął pod znakiem konsolidacji ceny złota i mocniejszego dolara, jednak już końcówka przyniosła wzrost kursu do poziomu 3080 dolarów za uncję kruszcu. Nowy tydzień również zaczął się dla królewskiego metalu bardzo pozytywnie, bo notowania przekroczyły – po raz pierwszy w historii – pułap 3100 USD/oz.

Tymczasem Goldman Sachs podniósł swoją prognozę dla ceny złota do poziomu 3300 dolarów za uncję do końca 2025 roku. To sugeruje, że czynniki związane z długoterminowymi perspektywami gospodarczymi lub geopolitycznymi mogą w przyszłości, wraz z rosnącym zainteresowaniem inwestorów tym aktywem, wpłynąć na wzrost ceny.

Z kolei chińscy ubezpieczyciele, którzy niedawno otrzymali możliwość alokowania do 1% swoich aktywów w fizycznym złocie, przeprowadzają pierwsze transakcje na Shanghai Gold Exchange (SGE), co może wskazywać na rosnące zainteresowanie tym metalem w Chinach i dodatkowo zwiększać globalny popyt na kruszec.

A już od 2 kwietnia USA nałożą 25-procentowe cła na importowane samochody, co może wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw oraz dynamikę handlu międzynarodowego. Ponadto ogłoszenie porozumienia o zawieszeniu broni na Morzu Czarnym między Ukrainą a Rosją ma potencjalnie pozytywny wpływ na stabilizację rynków surowcowych, w tym złota.

Chiny coraz bardziej górują nad Niemcami

W kontekście globalnej konkurencji gospodarczej wyraźnie widać też rosnące wpływy Chin, które coraz mocniej dominują nad niemieckim przemysłem samochodowym, chemicznym i inżynieryjnym. Według najnowszych danych udział Chin w globalnym eksporcie chemikaliów wzrósł w ostatniej dekadzie o 60%, podczas gdy udział Niemiec zmniejszył się o 14%.

W przemyśle maszynowym udział Niemiec w rynku eksportu spadł do 15,2%, podczas gdy Chiny zwiększyły swój udział do 22,1%, co wywołuje obawy o przyszłość niemieckiego sektora produkcyjnego, a realna staje się groźba zwolnień i zamknięć fabryk. Chiny subsydiują kluczowe gałęzie przemysłu, co przyczynia się do ich przewagi konkurencyjnej.

Sygnał ostrzegawczy dla polskiej gospodarki

W Polsce natomiast najnowsze dane GUS wskazują na wyraźne osłabienie konsumpcji, co może skutkować koniecznością rewizji strategii polityki gospodarczej. Główny Urząd Statystyczny wykazał zaskakujący spadek sprzedaży detalicznej w Polsce w lutym – o 0,5% rok do roku i aż o 6% w porównaniu do stycznia, podczas gdy analitycy spodziewali się wzrostu na poziomie 3,2%.

To duże rozczarowanie rynkowe i sygnał ostrzegawczy dla gospodarki. Spadek konsumpcji może mieć bowiem istotne konsekwencje dla budżetu państwa i dynamiki wzrostu gospodarczego. Inwestorzy, w reakcji na słabsze dane, spodziewają się, że stopy procentowe w Polsce zostaną już obniżone latem, nie wierząc w dotychczasowe zapowiedzi Adama Glapińskiego, prezesa NBP.

Złoto wraca do łask jako pieniądz

Równocześnie w Stanach Zjednoczonych obserwujemy coraz większe zainteresowanie przywróceniem złota i srebra jako legalnego środka płatniczego. Organizacja Sound Money Defence League lobbuje na rzecz zmian legislacyjnych, dzięki którym kolejne stany mogą uznać złoto i srebro za prawne środki płatnicze. Rząd federalny preferuje system pieniądza fiducjarnego od 1971 roku, ponieważ umożliwia on dodruk pieniędzy.

Już dziś w takich stanach jak Utah, Arizona czy Wyoming złoto jest oficjalnie uznawane za walutę, a procesy legislacyjne zmierzające w tym kierunku toczą się m.in. na Florydzie, w Alabamie i Kansas. Główną przeszkodą w używaniu złota i srebra jako pieniądza nie jest brak ich wartości, lecz podatki, regulacje i inne czynniki zniechęcające do stosowania ich w transakcjach. SMDL dąży do usunięcia tych barier.

Do stanów, w których złoto jest prawnym środkiem płatniczym, należą:

  • Utah (pierwszy stan, uchwalono w 2011 roku)
  • Karolina Południowa (od 2013 roku)
  • Luizjana (od 2024 roku)
  • Oklahoma (od 2014 roku)
  • Wyoming (od 2018 roku)
  • Arkansas
  • Arizona (od 2014 roku)

Niektóre stany wprowadziły zwolnienia podatkowe dotyczące złota i srebra:

  • Luizjana (od 2011 roku zwolnienie od podatku)
  • Wirginia Zachodnia (zwolnienie z podatku od sprzedaży od 2019 roku)
  • Tennessee (zwolnienie z podatku od 2022 roku)

Ponadto, w następujących stanach trwają procesy legislacyjne mające na celu umożliwienie korzystania ze złota:

  • Floryda
  • Alabama
  • Iowa
  • Kansas

Podsumowując, globalne rynki są pod silnym wpływem decyzji politycznych oraz zmian strukturalnych w gospodarce światowej, a złoto pozostaje jednym z kluczowych aktywów zabezpieczających kapitał w czasach niepewności. Jednocześnie obserwujemy narastające napięcia związane z konkurencją między Chinami a krajami Zachodu oraz rosnące zainteresowanie metalami szlachetnymi jako alternatywnym środkiem płatniczym w USA.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Mediana zadłużenia Polaków to ponad 3/4 ich pensji. Warszawa wyjątkiem

Według najnowszych danych GUS we wrześniu 2024 roku mediana wynagrodzeń brutto w gospodarce narodowej wyniosła 6683 zł. Oznacza to, że połowa Polaków zarabia mniej niż ta kwota, a druga połowa więcej. Natomiast analiza danych Krajowego Rejestru Długów pokazuje, że w tym samym czasie mediana zadłużenia polskich konsumentów wynosiła 5127 zł, a więc ponad 3/4 pensji. To tak, jakby przeciętny dłużnik miał oddać trzy tygodnie swoich zarobków na spłatę zobowiązań, a na życie pozostawałby mu jedynie tydzień wypłaty. Problem ten nie dotyczy jednak mieszkańców Warszawy.

Na początek warto wyjaśnić, czym różni się mediana od średniej. Średnia arytmetyczna to suma wszystkich wartości podzielona przez ich liczbę – łatwo ją zawyżają wysokie wynagrodzenia nielicznej grupy najlepiej zarabiających. Mediana to wartość środkowa – oznacza, że połowa badanych zarabia mniej, a połowa więcej. W praktyce mediana lepiej więc oddaje rzeczywisty obraz dochodów przeciętnego Polaka, ponieważ nie jest zaburzona przez skrajnie wysokie lub niskie wartości. Podobnie jest z medianą zadłużenia – pokazuje ona, jak duże długi mają realnie przeciętni konsumenci, a nie tylko ekstremalnie zadłużone jednostki.

Mężczyźni muszą oddać więcej

Najnowsze dane GUS wskazują, że mediana wynagrodzeń jest niższa o 17,2 proc. od przeciętnego wynagrodzenia brutto, które wynosi 8075 zł, a mężczyźni zarabiają o 420 zł więcej niż kobiety. Porównując to z danymi dotyczącymi zadłużenia w KRD, widać podobną zależność: lepiej zarabiający mężczyźni mają też większe długi.

– Wyższa pensja daje poczucie większej stabilności, ale też skłania do bardziej ryzykownych zachowań, bo przecież „kto bogatemu zabroni”. Na to nakładają się różnice kulturowe. Kobiety częściej starają się zapobiegać narastającemu kryzysowi, a gdy dług trafia do windykacji, nierzadko same inicjują kontakt i są otwarte na polubowne rozwiązanie problemu. Mężczyźni są bardziej bierni, liczą że sytuacja sama się rozwiąże. Z naszego doświadczenia windykacyjnego wynika też, że niezależnie od płci osoby z wyższymi dochodami często mają większe trudności z uznaniem swojej sytuacji finansowej za krytyczną, co może opóźniać podjęcie działań naprawczych – podkreśla Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

45+, czyli wiek finansowego przełomu

Rozbieżności w medianie zadłużenia widać też, analizując wiek dłużników. Najmłodsi dłużnicy w KRD, czyli osoby do 18. roku życia, mają wciąż jeszcze najniższą medianę długu, czyli 282 zł. To w większości kary za jazdę bez biletu, które teoretycznie dość łatwo jest spłacić, by natychmiast zniknąć z rejestru. Po przekroczeniu progu dorosłości rosną też długi i to znacznie. W wieku 18-25 lat mediana zaległych płatności przekracza już 1800 zł. A jak pokazują dane KRD, z każdym kolejnym rokiem ich kwota rośnie.

Co ciekawe, dane GUS wskazują, że pod względem wieku najlepiej wynagradzani są pracownicy pomiędzy 35 a 44 rokiem życia (mediana: 6952 zł) oraz 45 a 54 rokiem życia (6925 zł). Ale ich sytuacja jest zupełnie inna w przypadku zadłużenia. W pierwszej grupie jego mediana wynosi 5925 zł, w drugiej aż 7494 zł.

Te 1,5 tysiąca złotych różnicy w zadłużeniu obu grup wiekowych o podobnych dochodach, to nie przypadek. Między 45. a 54. rokiem życia następuje kumulacja zobowiązań życiowych. Kredyt mieszkaniowy w szczytowym okresie spłaty, dzieci kończące szkołę średnią lub na studiach wymagające większego wsparcia niż dotychczas, często też starzejący się rodzice, którzy potrzebują pomocy. Do tego chęć utrzymania lub polepszenia standardu życia. Na to wszystko nakłada się brak jakichkolwiek oszczędności lub ich niewielka kwota, ucieczka od kłopotów poprzez zaciąganie kolejnych pożyczek, by spłacić wcześniejsze. I na koniec niechęć do przyznania się do porażki, bo narastający dług tak jest traktowany. Nasi negocjatorzy często słyszą takie historie – komentuje Jakub Kostecki.

Paradoksy, wyjątki i rekordy regionalne

W trzech województwach w Polsce mediana zadłużenia przekracza 6 tys. zł. To lubuskie (6127 zł), warmińsko-mazurskie (6119 zł) i kujawsko-pomorskie (6022 zł). Z kolei najniższą medianę – poniżej 5 tys. zł – mają mieszkańcy województwa łódzkiego (4087 zł), mazowieckiego (4869 zł) i wielkopolskiego (4988 zł). Paradoksalnie, to właśnie województwo mazowieckie cechuje jedna z najwyższych median wynagrodzeń. Według danych GUS zarobki wynoszą tam 7500 zł (w Regionie Warszawskim Stołecznym 8215 zł, a w samej Warszawie 8840 zł).

Z kolei w rankingu zadłużenia powiatów górują: tomaszowski (woj. łódzkie) z najwyższą medianą na poziomie 7420 zł, ełcki (woj. warmińsko-mazurskie) – 7406 zł i nowodworski (woj. mazowieckie) – 7347 zł. Najniższą medianę długu mają natomiast mieszkańcy powiatów: łódzkiego wschodniego (woj. łódzkie) – 3522 zł, pruszkowskiego (woj. mazowieckie) – 3556 zł i warszawskiego zachodniego (woj. mazowieckie) – 3649 zł. Dodajmy, że te ostatnie powiaty charakteryzują się medianą wynagrodzenia powyżej średniej krajowej wg GUS. Konsumenci z tych okolic zarabiają więc wystarczająco, by się zbytnio nie zadłużać.

To wyjątek potwierdzający regułę. Wynagrodzenia różnią się znacząco w zależności od powiatu, co wynika ze struktury gospodarczej, obecności dużych miast i dostępności miejsc pracy. Z reguły wysoki poziom zarobków idzie w parze z zadłużeniem, ponieważ osoby z wyższymi dochodami łatwiej uzyskują kredyty hipoteczne, gotówkowe czy ratalne. A im więcej zarabiają, tym częściej decydują się na kosztowniejsze mieszkania, droższe samochody, zagraniczne wakacje czy lepszą edukację dla dzieci. Wiele z tych wydatków jest finansowanych kredytami, które z czasem mogą ich przerastać. Przykładowo powiaty polkowicki, głogowski i lubiński na Dolnym Śląsku charakteryzują się wysokimi wynagrodzeniami, co ma związek m.in. z pracą w KGHM. Nie ustrzegło to jednak mieszkańców przed pułapką zadłużenia i mediana długu przekracza tam średnią krajową – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Pod względem miast na prawach powiatów w niechlubnym zestawieniu dotyczącym zadłużenia przoduje Wałbrzych w województwie dolnośląskim. Jego mieszkańcy mają rekordową w kraju medianę długu wynoszącą aż 10 673 zł (dla porównania mediana wynagrodzenia w Wałbrzychu wynosi 6500 zł). Kolejne, choć już z dużo niższą medianą długu są Suwałki (woj. podlaskie) i Nowy Sącz (woj. małopolskie) – odpowiednio: 7938 zł i 7440 zł. Po przeciwnej stronie, a więc najniższym zadłużeniem mogą się pochwalić mieszkańcy Łodzi – 2810 zł, Jaworzna (woj. śląskie) – 3236 zł i Częstochowy – 3252 zł.

Daniel Obajtek pod lupą audytorów ORLEN-u. Kolejne sprawy trafiły do śledczych

0

Niemal 120 kontroli i audytów – to bilans  weryfikacji nieprawidłowości w funkcjonowaniu Grupy ORLEN w okresie od stycznia 2016 do lutego 2024 roku. Ujawniono przy tym miliardowe straty wynikające z błędów zarządczych. W efekcie złożono kolejne zawiadomienia do prokuratury. Usunięcie negatywnych skutków tych decyzji, odpracowanie spowodowanych nimi strat oraz wdrożenie nowej strategii, która zapewni rozwój koncernu i pozwoli na budowę niezależności i bezpieczeństwa energetycznego jest priorytetem obecnego Zarządu.

Audyty i kontrole. Kluczowe liczby

Prowadzone od kwietnia 2024 r. działania kontrolne obejmują:

  • Audyty śledcze realizowane przez wyspecjalizowanych partnerów zewnętrznych,
  • Audyty i kontrole wewnętrzne.

Łączna liczba działań kontrolnych, których przedmiotem były decyzje podejmowane w latach 2016-2024, sięgnęła dotychczas 118. Na liczbę tę składa się 15 audytów śledczych realizowanych przez firmy audytorskie i kancelarie prawne oraz 103 audyty i kontrole realizowane przez pracowników ORLEN.

Dotychczas zakończonych zostało 64 procesów kontrolnych, a w toku jest kolejnych kilkadziesiąt kontroli i audytów. Ze względu na wciąż ujawniane nieprawidłowości planowane są kolejne czynności sprawdzające, które mogą zakończyć się wnioskami do prokuratury.

Efektem podejmowanych działań jest szereg zawiadomień do prokuratury, które obejmują działania byłego zarządu lub kadry menadżerskiej wyższego szczebla.

Spółki z Grupy ORLEN złożyły dotychczas 16 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, w tym przez byłego prezesa spółki, członków zarządu i menedżerów wyższego szczebla. ORLEN uczestniczy również w szeregu innych postępowań, przekazując ustalenia audytów i kontroli śledczym. Dzieje się tak m.in. w sprawach, które zostały w przeszłości zakończone, a obecnie prokuratura wznowiła ich badanie. Jedną z takich spraw jest kwestia zagranicznej darowizny środków ochrony osobistej w trakcie pandemii COVID-19.

Audyty i kontrole. Kluczowe ustalenia

Zakończone dotychczas działania kontrolne potwierdziły liczne nieprawidłowości, o których wcześniej donosiły media.

Brak uzasadnienia biznesowego transakcji i narażanie ORLEN na stratę niemal miliarda złotych

Kontrolerzy potwierdzili nieprawidłowości w procesie przejęcia udziałów w spółce Ruch. Audytorzy wskazują, że najpierw zapadła decyzja o zakupie firmy, a dopiero później zamawiano analizy i opinie, które miały uzasadnić taką decyzję. Ujawniono też, że przyjęty Program Restrukturyzacji od początku był nierealny, o czym już wtedy alarmowali ORLEN zewnętrzni doradcy. Skutkiem tego była konieczność rosnącego zaangażowania kapitałowego koncernu w nierentowną spółkę. Łączna kwota sięgnęła niemal 950 mln zł i zdaniem audytorów jest trudna do odzyskania.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dwoje byłych członków zarządu ORLEN, w tym Daniela Obajtka, zostało skierowane do prokuratury pod koniec marca 2025 r.

Miliony złotych dla firmy z rodzinnego miasta Daniela Obajtka i powoływanie się na wpływy

Audytorzy potwierdzili, że dochodziło do częstego naruszania wewnętrznych procedur w celu wspierania firm i instytucji związanych z rodzinną miejscowością ówczesnego prezesa ORLEN i nim samym lub jego znajomymi.

Jednym z przykładów jest podpisanie umowy na dostawę parówek do hot dogów z firmą W. W toku weryfikacji ujawniono, że została ona dopisana do listy przedsiębiorstw biorących udział w postepowaniu zakupowym, mimo że nie przeszła wymaganej dla takich postępowań procedury badania rynku. Równie nieuzasadniony był wybór tej firmy w niestandardowej procedurze zamkniętej. Ponadto kontrola wykazała pośrednie związki spółki W. z Danielem Obajtkiem. Sam prezes spółki W. w rozmowach z pracownikami ORLEN miał regularnie powoływać się na rozmowy z ówczesnym szefem koncernu oraz członkiem zarządu Michałem Rogiem.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie trafiło do prokuratury pod koniec marca 2025 r.

Sponsoring a mieszkania Prezesa

Dwie inne kontrole potwierdziły nieprawidłowości w finansowaniu akademii piłkarskiej i klubu sportowego związanego z właścicielem firmy Profbud, od której Daniel Obajtek kupił mieszkanie na warszawskim osiedlu Awangarda za cenę zauważalnie niższą od notowanych wówczas cen rynkowych.

ORLEN w czasie prezesury Daniela Obajtka przekazała obu instytucjom ponad 2,25 mln zł.

Koncern przekazał ustalenia audytów śledczym pod koniec marca 2025 r.

Cenzura w mediach kupionych przez ORLEN

Kontrola wykazała także, że przejęcie wydawcy prasy – spółki Polska Press – mogło mieć cel polityczny. Dowodzi tego ujawniona praktyka z okresu kampanii wyborczej 2023 r. Wówczas to zarząd Polska Press stworzył mechanizm blokowania ogłoszeń wyborczych celem promowania przedstawicieli tylko jednej ze stron sceny politycznej.

Doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie trafi wkrótce do prokuratury.

Audyty i kontrole. Kolejne zawiadomienia w przygotowaniu

W przygotowaniu są kolejne zawiadomienia do prokuratury, które będą składane w najbliższych tygodniach. Wnioski z audytów i kontroli wskazują na:

  • Łamanie standardów korporacyjnych,
  • Nadużywanie uprawnień,
  • Podejmowanie decyzji biznesowych wbrew realiom rynkowym z naruszeniem standardów, co narażało spółkę na straty,
  • Przekazywanie pieniędzy – zarówno wprost ze spółek tworzących GK ORLEN, jak i funkcjonujących fundacji – osobom i instytucjom powiązanym z członkami zarządu koncernu lub politykami ówczesnej większości rządzącej,
  • Konflikty interesów,
  • Istnienie „czarnej listy” mediów,
  • Nieuzasadnione wydatki członków zarządu,
  • Nieuzasadnione zakupy usług, w tym m.in. usług detektywistycznych.

Błędne posunięcia biznesowe poprzedniego zarządu oraz decyzje podejmowane w okolicznościach budzących poważne wątpliwości obciążają do dziś wyniki spółki. Straty wynikające z nietrafionych inwestycji i podejrzanych transakcji liczone są już w dziesiątkach miliardów złotych.

Audyty i kontrole nie wstrzymują prac nad zapewnieniem Polakom bezpieczeństwa energetycznego

Równocześnie obecny zarząd, pracując nad usunięciem negatywnych skutków decyzji poprzedników, realizuje działania zmierzające do zapewnienia Polsce niezależności i bezpieczeństwa energetycznych. Podstawą dla tych działań było wypracowanie, przyjęcie i wdrożenie nowej strategii Grupy ORLEN. Stała się ona najlepiej przyjętym przez rynek tego rodzaju dokumentem w historii firmy.

Ponadto w ciągu roku:

  • Zwiększono o połowę zainstalowane moce OZE w Grupie,
  • Rozpoczęto budowę pierwszej polskiej farmy wiatrowej na Bałtyku, z której energia elektryczna popłynie już w 2026 r.,
  • Pozyskano ponad 10 mld zł finansowania na modernizację oraz budowę sieci dystrybucyjnej energii elektrycznej.

Nie ustają także prace na placach budów dwóch bloków CCGT w Ostrołęce i Grudziądzu. W przygotowaniu są inwestycje w bloki Siekierki, Gdańsk oraz Grudziądz II. Ich budowa zapewni Polakom bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej w okresie przejściowym, zanim technologie jądrowe lub wodorowe osiągną w Polsce pełną skalę.

31 marca kluczową datą dla rynku kryptowalut. Spółki ujawnią swoje rezerwy w bitcoinach

31 marzec to bardzo ważna data dla rynku kryptowalut. Spółki pokażą jaką część ich aktywów pieniężnych stanowią bitcoiny, Stanie się tak, ponieważ zmieniły się zasady rachunkowości w USA.

Największe zainteresowanie wywołuje spółka Strategy (firma programistyczna znana wcześniej jako MicroStrategy), która prawdopodobnie posiada najwięcej kryptowalut, a w pierwszej piątce są dwie spółki „górnicze”, Marathon Digital Holdings i Riot Platforms, które zmieniają swoją strategię, upodabniając się do Strategy. Piąte miejsce wśród największych spółek kryptowalutowych przypisywane jest natomiast do Tesli.

– Data 31 marca jest bardzo ważna ponieważ tego dnia ważna staje się cena bitcoina, wszystkie spółki, które w swoich rezerwach trzymają bitcoina pokażą zysk lub stratę, a jest to związane z zasadami księgowości w USA, które trochę się zmieniły – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maksymilian Kuch, analityk rynku akcji w XTB. – Aby mogły pokazać zyski cena bitcoina z 31 marca musi być wyższa od ceny z 1 stycznia, a ta znajdowała się wówczas w okolicach 93,5 tys. USD. Jeżeli z końcem marca kurs bitcoina będzie wyższy to firmy pokażą bardzo duże przychody, a największe zainteresowanie wywołuje Strategy, ponieważ spółka ta w swych rezerwach ma ponad 0,5 mln bitcoinów.

Akcje spółek kryptowalutowych rosły szybko od czasu wyboru D.Trumpa, antycypując wszystko co obiecywał podczas kampanii wyborczej. Jednak wraz ze wzrostem niepewności dotyczącej przede wszystkim ceł inwestorzy zaczęli emigrować z kapitałem do Europy i do Chin, a także do mniej ryzykownych aktywów, ucierpiały mocno kryptowaluty i spółki kryptowalutowe.

– Mniej więcej od połowy marca to się zmieniło i obserwujemy napływ kapitału do ETF-ów zajmujących się bitcoinem i do kryptowalut – wyjaśnia ekspert XTB. – Powoli wraca więc apetyt na ryzyko.

Może na tym skorzystać spółka GameStop, największy na rynku sprzedawca gier. Ta spółka ma ponad 5 mld USD gotówki, którą być może przeznaczy na zakup bitcoinów.

Jak bardzo kurs akcji spółek kryptowalutowych skorelowany jest z notowaniem bitcoina? – Jeżeli na kryptowalutach mamy trend spadkowy, to ich kursy spadają dużo mocniej, a gdy trend jest rosnący, wraca apetyt na ryzyko, to wzrost kursów takich spółek jest szybszy i mocniejszy niż wzrost bitcoina – ocenia M.Kuch z XTB.

PwC: Listing Act wprowadza istotne ułatwienia dla spółek giełdowych. Nowe przepisy już obowiązują

Zmiany obejmują uproszczenie formatu prospektów, rozszerzenie wyłączeń z obowiązku ich sporządzania oraz zmniejszenie obowiązków informacyjnych wynikających z rozporządzenia MAR. Pierwsze regulacje obowiązują od 4 grudnia 2024 r., kolejne wejdą w życie w marcu i czerwcu 2026 r., między innymi  nowe progi, poniżej których oferta publiczna jest wyłączona z obowiązku sporządzenia prospektu, oraz ułatwienia związane z prezentacją historycznych informacji finansowych – wynika z raportu “Nowy wiatr w żagle dla emitentów. Najważniejsze zmiany wprowadzone przez Listing Act” autorstwa PwC Polska.

Listing Act stanowi krok w kierunku uczynienia rynków kapitałowych UE bardziej atrakcyjnymi i dostępnymi dla emitentów. Wprowadza on, między innymi, zmiany do Rozporządzenia Prospektowego (UE 2017/1129) oraz Rozporządzenia MAR (UE 596/2014), których celem jest uproszczenie i usprawnienie wymogów dotyczących sporządzania prospektów dla ofert publicznych papierów wartościowych, jak i wymogów dot. raportowania bieżącego.

„Listing Act przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie kosztów wejścia na rynek i zmniejszenie liczby obowiązkowych dokumentów. Emitenci zyskują przewidywalność i elastyczność, szczególnie w ofertach wtórnych i przypadkach niewielkich emisji. To zmiana o charakterze systemowym, której skutki będą odczuwalne w praktyce przez wszystkie spółki korzystające z publicznego rynku kapitałowego” – mówi Bartosz Margol, partner PwC Polska, zespół Rynków Kapitałowych i Raportowania Finansowego.

Wprowadzono standaryzację formatu prospektów oraz ograniczono ich objętość, do 300 stron w przypadku standardowego prospektu akcyjnego, 75 dla prospektu emisyjnego MŚP i 50 dla prospektu obejmującego wtórne emisje papierów wartościowych. Skrócono też wymagany zakres historycznych informacji finansowych, dla papierów udziałowych wystarczą dwa lata zbadanego sprawozdania finansowego, a dla nieudziałowych jeden. Nowe przepisy dopuszczają włączenia przez odniesienie sprawozdań zarządu oraz raportów ESG.

Od marca 2026 r. emitenci będą mogli korzystać z dwóch uproszczonych prospektów, „na rzecz kontynuacji” oraz „na rzecz rozwoju”. Pierwszy przeznaczony będzie dla spółek notowanych co najmniej 18 miesięcy, drugi, dla sektora MŚP. Oba mają zredukowaną strukturę i objętość. Od czerwca 2026 r. zacznie obowiązywać system dwóch progów wyłączających obowiązek przygotowania prospektu dla ofert publicznych. Oferty do 12 mln EUR (lub 5 mln – jeśli tak zdecyduje państwo członkowskie) nie będą musiały być objęte prospektem, o ile nie są transgraniczne. Już teraz obowiązują nowe wyłączenia dla emisji wtórnych – jeśli nowa emisja nie przekracza 30% wartości wcześniej notowanych papierów, lub spółka jest notowana nieprzerwanie od 18 miesięcy, prospekt nie będzie wymagany (dotyczy papierów wartościowych tożsamych z papierami wartościowymi już dopuszczonymi do obrotu).

„Największe znaczenie mają nowe progi i nowe wyłączenia dotyczące ofert wtórnych – to konkretny efekt regulacyjny. Spółka planująca emisję do 12 mln EUR nie musi przygotowywać kosztownego prospektu. Wyłączenie z obowiązku sporządzenia prospektu dotyczy także emitentów, którzy są notowani dłużej niż 18 miesięcy, i planują przeprowadzić wtórną ofertę – w takiej sytuacji, emitent będzie musiał jedynie przygotować i złożyć do regulatora skrócony dokument informacyjny o długości 11 stron, zawierający kluczowe informacje dot. emitenta i papierów wartościowych. To może zwiększyć aktywność na rynkach wtórnych już w 2025 roku” – mówi Kamil Wardzyński, dyrektor PwC Polska, zespół Rynków Kapitałowych i Raportowania Finansowego.

Równolegle uproszczono zasady wynikające z rozporządzenia MAR. Emitenci mogą raportować odkupy akcji w formie zagregowanej i wyłącznie do jednego organu nadzoru. Rozszerzono też katalog wyjątków dotyczących transakcji insiderów i dopuszczono nowe przypadki opóźnienia publikacji informacji poufnych, o ile nie są one sprzeczne z wcześniejszymi komunikatami spółki.

Pełne wdrożenie reformy zakończy się w czerwcu 2026 r. Dla wielu emitentów już obowiązujące przepisy oznaczają uproszczony dostęp do finansowania na rynku publicznym i niższe koszty regulacyjne.

Bruksela wzywa do budowania odporności – od zapasów żywności po cyfrową ochronę

Unia Europejska zaapelowała do obywateli, aby przygotowali zapasy żywności i innych niezbędnych artykułów, które pozwolą im przetrwać przynajmniej 72 godziny w przypadku kryzysu. Zgodnie z nowymi wytycznymi opublikowanymi przez Komisję Europejską 27 marca 2025 roku, Europa musi zmienić podejście do zapewnienia bezpieczeństwa i „odporności”. Jednak w coraz bardziej cyfrowym świecie prawdziwa odporność nie może ograniczać się jedynie do wody i racji żywnościowych. Każdy współczesny plan awaryjny i reakcja na kryzys powinny uwzględniać również przygotowanie cyfrowe. Od energii elektrycznej, przez służby ratunkowe, opiekę zdrowotną po logistykę żywnościową – wszystko opiera się na kodach – ostrzegają eksperci ds. bezpieczeństwa z Check Point Software.

W dokumencie Komisji Europejskiej wskazano, że Europa stoi przed nową rzeczywistością, w której ryzyko i niepewność są na porządku dziennym. To m.in. wojna Rosji na Ukrainie, rosnące napięcia geopolityczne, sabotaż krytycznej infrastruktury oraz wojna elektroniczna. Inicjatywa z Brukseli wydaje się swoistym sygnałem alarmowym dla państw członkowskich, aby w pełni zdały sobie sprawę z powagi sytuacji bezpieczeństwa w Unii.

Rosyjskie zagrożenie i potrzeba gotowości wojennej

Nieustające zagrożenie ze strony Rosji skłoniło europejskich liderów do podkreślenia potrzeby gotowości wojennej. Dodatkowo, konfrontacyjne podejście administracji Donalda Trumpa do Europy, zwłaszcza w kwestii wkładu w NATO oraz wojny na Ukrainie, spowodowało na Starym Kontynencie wyścig w celu wzmocnienia własnej gotowości militarnej.

Zgodnie z „Strategią Unii Europejskiej w zakresie gotowości”, obywatele powinni podjąć praktyczne kroki w celu zapewnienia sobie odpowiednich zapasów na co najmniej trzy dni. Dokument stwierdza, że w przypadku poważnych zakłóceń początkowy okres kryzysu jest najbardziej krytyczny. Ogólnie rzecz biorąc, obywateli należy zachęcać do rozwijania samodzielności i odporności psychicznej. Jednak odporność cyfrowa powinna być traktowana jako uzupełnienie planów bezpieczeństwa osobistego i publicznego – nie jako powód do paniki, ale jako bodziec do mądrego planowania – konkludują eksperci ds. bezpieczeństwa.

Cyberzagrożenia i ich wpływ na społeczeństwo

Ostatnie lata potwierdzają słuszność tych zaleceń. W 2015 roku ponad 230 000 mieszkańców Ukrainy zostało pozbawionych dostępu do energii elektrycznej podczas skoordynowanego cyberataku na sieć energetyczną. Systemy zapasowe zostały zniszczone, a operacje musiano przywracać ręcznie. Drugi atak w następnym roku udowodnił, że nie był to przypadek – to nowa twarz współczesnego konfliktu. W 2021 roku incydent związany z Colonial Pipeline pokazał, jak jedno skompromitowane hasło może zakłócić połowę dostaw paliwa na wschodnich Stanach Zjednoczonych. Spowodowało to panikę, wstrzymanie lotów i puste stacje benzynowe. Do tego nie doszło w wyniku katastrofy naturalnej, lecz przez ransomware. W czasie pandemii COVID-19 cyberataki na szpitale europejskie miały konsekwencje, które mogły decydować o życiu i śmierci. W Niemczech zamknięcie oddziału ratunkowego przez atak ransomware, zmusiło personel do przekierowania pacjenta do innego szpitala, co ostatecznie miało tragiczne skutki (śmierć pacjenta).

Wojna Rosji z Ukrainą, dezinformacyjne kampanie, deepfake’i oraz fałszywe komunikaty o ewakuacjach zalały media społecznościowe, podważając zaufanie do instytucji i wywołując powszechną dezorientację. Dlatego systemy cyfrowe, obecne w wielu sektorach muszą funkcjonować i być odpowiednio chronione. – Czasami nie zdajemy sobie sprawy z faktu, iż małe i średnie przedsiębiorstwa, samorządy, a nawet sektory rolnicze są coraz bardziej cyfrowe, a więc i podatne na ataki: Dla przykładu rolnicy polegają na OT (technologii operacyjnej) w zarządzaniu uprawami, nawadnianiu, magazynowaniu i dystrybucji. Stąd ukierunkowany cyberatak może sparaliżować dostawę żywności w całych regionach. Małe firmy stanowią kręgosłup europejskich gospodarek. Jeśli ich działalność zostanie zakłócona — czy to w logistyce, produkcji czy handlu detalicznym — łańcuchy dostaw załamią się, środki do życia zostaną utracone, a lokalne społeczności ucierpią. Systemy ruchu drogowego, szpitale, działalność infrastruktury miejskiej coraz częściej bazuje na cyfrowych kodach. Pojedynczy udany cyberatak może wyłączyć usługi miejskie i wywołać efekt domina w regionach – podkreślają analitycy firmy Check Point Software Technologies.

Rola rządów w zapewnieniu gotowości

Nowe realia wymagają nowego poziomu przygotowań w Europie – powiedziała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. – Nasi obywatele, państwa członkowskie i przedsiębiorstwa potrzebują odpowiednich narzędzi, aby działać zarówno na rzecz zapobiegania kryzysom, jak i szybkiej reakcji, gdy katastrofa już nadejdzie. Wytyczne Komisji Europejskiej pojawiły się po tym, jak poszczególne państwa aktualizowały swoje plany awaryjne. W czerwcu ubiegłego roku Niemcy zaktualizowały swoją Dyrektywę Ramową dotyczącą Obrony Ogólnej, określając, co należy zrobić w przypadku wybuchu konfliktu w Europie. Ogłaszając plany, niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser stwierdziła, że są one niezbędne, by Niemcy mogły lepiej uzbroić się w obliczu rosyjskiej agresji.

– Odpowiedzialność za odporność nie może spoczywać wyłącznie na obywatelach czy słabo finansowanych organizacjach. Mówienie ludziom, by kupili baterie i wodę w butelkach, to dopiero początek – prawdziwy nacisk powinien być położony na zabezpieczenie systemów, na których opierają się te zapasy – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający Check Point Polska.

Dyrektywa NIS 2 UE jest dobrym przykładem – eksperci zgodnie twierdzą, że jest to krok w dobrym kierunku. Rozszerza wymagania dotyczące cyberbezpieczeństwa na więcej sektorów, wprowadza surowsze zasady raportowania incydentów i daje regulatorom możliwość egzekwowania przepisów. Co ważne, przyjmuje podejście „wszystkich zagrożeń”, uznając, że zagrożenia fizyczne, cybernetyczne i hybrydowe stają się coraz mniej rozróżnialne. Jednak polityka musi iść w parze z finansowaniem i wykonaniem. Cyberbezpieczeństwo to nie gra w pokera. Hakerzy i cyberprzestępcy coraz rzadziej blefują, a coraz częściej atakują. Rządy muszą zadbać o to, by środki trafiały do lokalnych administracji, krytycznych sektorów i małych oraz średnich firm – nie tylko do dużych instytucji. Muszą wspierać podnoszenie kwalifikacji, dzielenie się informacjami i wdrażanie praktycznych inicjatyw na rzecz odporności w całej Europie.

Słabsze dane z USA osłabiają dolara, złoto bije kolejne rekordy

Szczytowe ceny złota znów stały się codziennością. Rekordy padają ostatnio co drugi dzień, a przy chaosie, który mamy na rynkach chętnych do zakupu nie brakuje. Dolar słabiej zakończył tydzień, a inflacja w Polsce znów prześlizgnęła się poniżej 5%.

Słabe zamknięcie tygodnia dla dolara

Amerykańska waluta rozpoczęła poprzedni tydzień od odrabiania strat. Szło dobrze, ale pakiety danych z czwartku i piątku spowodowały, że wróciliśmy niemal do punktu wyjścia. Gorzej od oczekiwań wypadły wydatki Amerykanów. Pomimo tego, że wynik był teoretycznie tylko o 0,1% słabszy, niż przewidywano, to nadal ważna różnica. Rynki boją się załamania konsumpcji w USA. Nie poprawiły sytuacji wyraźnie lepsze od prognoz dochody. Na deser dostaliśmy jeszcze indeks Uniwersytetu Michigan – 57 pkt to najgorsza wartość od lat. Trzeba pamiętać, że są to badania prowadzone na gospodarstwach domowych, a te zwyczajowo są bardziej optymistyczne niż managerowi ankietowani w większości takich badań.

Złoto znów bije rekordy

Wracamy do sytuacji, w której rekord wszechczasów na cenach złota przestaje być zaskoczeniem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni mniej było dni bez niego niż z nim. Jeszcze na początku tego roku poziom 3 000  USD wydawał się niemożliwy do przebicia w najbliższych miesiącach. Jednak osiągnęliśmy go już w połowie marca, a dzisiaj mamy 3 125 USD. Obecne prognozy mówią o ataku aż do 3 300 USD. Oprócz pytań, jak długo będzie trwał ten ruch, zanim inwestorzy zaczną poważnie realizować zyski, nasuwa się jeszcze jedno – dlaczego to się w ogóle dzieje? Większość analityków wskazuje, że złoto wraca w wielkim stylu jako instrument niezależny od stóp procentowych. Teoretycznie przy obniżających się stopach najpopularniejszą alternatywą są giełdy. Te jednak zaliczyły ostatnio słabe dni. Biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną, a raczej jej zupełną nieprzewidywalność za nowej administracji USA, nie można się dziwić, że kapitał szuka bezpieczeństwa. Pytanie tylko jak długo cena może iść w górę.

Niższa inflacja za marzec

Poznaliśmy dzisiaj inflację konsumencką w Polsce – wynosi 4,9% w ujęciu rocznym. Oczekiwania mówiły o wyniku 5,1%. Mamy zatem utrzymanie wartości sprzed miesiąca. Prognozy NBP mówią o znacznie wyższych poziomach, ale trzeba pamiętać, że po drodze mieliśmy zmianę składu koszyka inflacyjnego. Jest to coroczny proces, więc nie jest to coś, co powinno nas zaskakiwać. Natomiast predykcje robione w starym składzie mogą mieć pewne błędy. Teoretycznie niższa inflacja powinna osłabiać walutę, bo będzie przybliżać obniżki stóp procentowych. Jednak w Polsce ostatnio to tak nie działa, a RPP ma dużo ważnych momentów, które chce przeczekać, zanim podejmie decyzję.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – Włochy – inflacja konsumencka,

14:00 – Niemcy –  inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Pożyczki pozabankowe dla firm jednoosobowych

Prowadzenie działalności gospodarczej wiąże się z wieloma wyzwaniami finansowymi. Przedsiębiorcy często potrzebują dodatkowych środków na rozwój lub pokrycie wydatków operacyjnych. W takich sytuacjach pożyczka dla firm jednoosobowych może stanowić kluczowe rozwiązanie. Szczególnie w przypadku, gdy banki stawiają wysokie wymagania dotyczące zdolności kredytowej, warto rozważyć alternatywne źródła finansowania, takie jak pożyczka pozabankowa.

Czym jest pożyczka pozabankowa i kiedy warto ją zaciągnąć?

Pożyczka pozabankowa to forma finansowania oferowana przez instytucje inne niż banki. Jest to rozwiązanie skierowane do przedsiębiorców, którzy nie mogą lub nie chcą ubiegać się o kredyt bankowy. Takie finansowanie pozwala na zabezpieczenie płynności finansowej i szybkie uzyskanie środków na prowadzenie działalności gospodarczej. Można ją wykorzystać zarówno na bieżące potrzeby firmy, jak i na inwestycje.

Jakie warunki należy spełnić, aby uzyskać pożyczkę gotówkową?

Proces wnioskowania o pożyczkę gotówkową dla firm jednoosobowych jest zwykle mniej skomplikowany niż w przypadku kredytów bankowych. Przedsiębiorca powinien jednak spełniać pewne podstawowe warunki, takie jak:

  • Posiadanie aktywnej działalności jednoosobowej,
  • Utrzymywanie stabilnych dochodów,
  • Brak poważnych zaległości finansowych.
  • W niektórych przypadkach, historia kredytowa może mieć wpływ na decyzję pożyczkodawcy. Firmy pozabankowe często wymagają też minimalnej liczby miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej przed udzieleniem kredytu.

Jakie dokumenty do wniosku o pożyczkę są wymagane?

Chcąc zaciągnąć pożyczkę, przedsiębiorca powinien przygotować odpowiednie dokumenty. Zazwyczaj należą do nich:

  • Dowód osobisty właściciela firmy,
  • Wyciągi z konta firmowego za ostatnie kilka miesięcy,
  • Zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami oraz składkami ZUS.
  • W zależności od instytucji finansowej, lista dokumentów może się różnić. W przypadku Wealthon.com procedura ubiegania się o pożyczkę dla firm jednoosobowych jest uproszczona, co skraca czas oczekiwania na decyzję.

Jak zwiększyć szanse na otrzymanie kredytu lub pożyczki?

Aby zwiększyć swoje szanse na uzyskanie kredytu lub pożyczki gotówkowej, warto zadbać o kilka kluczowych aspektów:

  • Poprawa zdolności kredytowej poprzez terminowe spłacanie zobowiązań,
  • Zwiększenie dochodów firmy i ich stabilność,
  • Unikanie zadłużenia na wysokim poziomie.
  • Firmy pozabankowe, w przeciwieństwie do banków, często patrzą bardziej elastycznie na historię kredytową wnioskującego, co może być korzystne dla nowych przedsiębiorców.

Pożyczka czy kredyt – co lepiej wybrać?

Wybór między pożyczką a kredytem zależy od potrzeb przedsiębiorcy. Kredyt inwestycyjny oferowany przez banki jest zazwyczaj długoterminowy i wymaga spełnienia bardziej rygorystycznych warunków. Natomiast pożyczka pozabankowa to rozwiązanie szybsze, wymagające mniej formalności, co pozwala na zaciągnięcie kredytu w krótszym czasie. Ostateczna decyzja powinna być uzależniona od celów biznesowych oraz możliwości spłaty kredytu.

Dla właścicieli działalności jednoosobowej, którzy chcą szybko uzyskać pożyczkę na pokrycie wydatków operacyjnych lub inwestycje, pożyczki pozabankowe stanowią realną alternatywę dla tradycyjnych kredytów bankowych. Platforma Wealthon.com umożliwia przedsiębiorcom szybkie wnioskowanie o finansowanie, bez zbędnych formalności. Niezależnie od wyboru, warto zawsze dokładnie przeanalizować warunki umowy, aby uniknąć problemów związanych ze spłatą kredytu.

Coraz więcej menedżerów mówi „dość”. Firmy tracą liderów

Coraz więcej liderów rezygnuje ze stanowisk menedżerskich. Właściciele małych firm decydują się na zamknięcie działalności. Zjawisko to dotyka zarówno młodszych pokoleń, wchodzących na rynek pracy, jak i doświadczonych profesjonalistów. Po latach zarządzania zespołami czy prowadzenia własnej firmy wybierają stabilniejsze i mniej obciążające ścieżki kariery. Co stoi za tą zmianą?

Nowe podejście do kariery

Awans na stanowisko menedżera przez lata był traktowany jako naturalna ścieżka kariery. Bycie liderem zespołu, przejście na wyższe szczeble zarządzania – miały stanowić wyznacznik sukcesu. Dziś coraz więcej profesjonalistów świadomie rezygnuje z takiej drogi.

Zaczęło się od pokolenie Z, przeszło na inne pokolenia. Coraz więcej pracowników celowo unika ról kierowniczych, które postrzegają jako stresujące, niskopłatne i ograniczające rozwój osobisty.” – zauważa Monika Smulewicz, ekspertka HR i prawa pracy.

Dane są niepokojące. Co czwarty polski mikroprzedsiębiorca deklaruje, że „nie pamięta smaku radości”, a 70% przedsiębiorców doświadczyło oznak kryzysu psychicznego. Wysokie obciążenie pracą, ciągłe napięcie i brak wsparcia ze strony systemu powodują, że wielu właścicieli firm traci motywację do dalszego prowadzenia biznesu i samorozwoju.

Managerowie i przedsiębiorcy rezygnują z odpowiedzialności

Z badań wynika, że 71% menedżerów średniego szczebla czuje się przytłoczonych i wypalonych, a 52% młodych pracowników unika awansów, ponieważ nie widzi w nich wartości dodanej. Coraz więcej firm zauważa ten problem. Niedobór liderów gotowych do przejmowania ról kierowniczych powoduje luki w strukturach organizacyjnych i utrudnia efektywne zarządzanie zespołami.

Sytuacja wśród mikroprzedsiębiorców wygląda równie niepokojąco. 96% właścicieli małych firm odczuwa przeciążenie obowiązkami, a co trzeci przyznaje, że ma objawy depresji. Wielu przedsiębiorców decyduje się na zamknięcie działalności, ponieważ nie widzi perspektyw na poprawę swojej sytuacji.” – stwierdza Monika Smulewicz.

Przyczyny rezygnacji z ról menedżerskich i zamykania firm

Jednym z głównych powodów tego niepokojącego trendu jest przeciążenie pracą i presja na wyniki. Liderzy zespołów często pracują dłużej niż ich podwładni. Jednocześnie ponoszą większą odpowiedzialność za realizację celów biznesowych. W wielu organizacjach brakuje systemowego wsparcia dla menedżerów, co w konsekwencji prowadzi do ich wypalenia zawodowego.

Problemem jest również brak adekwatnego wynagrodzenia w stosunku do zakresu obowiązków. Aż 52% przedstawicieli pokolenia Z uważa, że rola menedżera średniego szczebla „nie jest tego warta”. Wymaga dużego zaangażowania, ale nie wiąże się z istotnym wzrostem wynagrodzenia czy rozwojem osobistym.

Niestabilność gospodarcza i biurokracja to kolejne istotne bariery. Właściciele małych firm muszą zmagać się nie tylko z wysokimi kosztami prowadzenia działalności, ale także z licznymi formalnościami i zmieniającymi się przepisami prawnymi. W Polsce 60% mikroprzedsiębiorców przyznaje, że odczuwa presję administracyjną, która ogranicza rozwój ich biznesów.

Konsekwencje dla rynku pracy i gospodarki

Brak liderów gotowych do przejęcia ról menedżerskich oraz masowe zamykanie małych firm mogą mieć długofalowe skutki. Niedobór doświadczonych managerów osłabia organizacje i utrudnia zarządzanie zespołami. Firmy, które nie dostosują się do zmieniających się oczekiwań pracowników, mogą w przyszłości stanąć przed poważnym problemem braku wykwalifikowanych liderów.

Z kolei rosnąca liczba zamykanych mikrofirm może wpłynąć na polską gospodarkę. Małe firmy stanowią największą część przedsiębiorstw w Polsce – ich funkcjonowanie jest kluczowe dla obecnego rynku pracy.

Jak przeciwdziałać rezygnacji z ról kierowniczych?

Aby zatrzymać menedżerów i właścicieli firm na rynku pracy, organizacje muszą dostosować się do współczesnych realiów zarządzania. Kluczowym elementem jest zmiana podejścia do ról menedżerskich. Firmy powinny oferować większą autonomię liderom, regularnie oceniać ich obciążenie pracą i unikać przeciążenia obowiązkami.” – zauważa założycielka HR na Szpilkach.

Jeśli organizacje chcą przyciągać i zatrzymywać kompetentnych liderów, muszą adekwatnie wynagradzać ich wysiłki. Oprócz konkurencyjnych pensji kluczowe stają się także benefity związane z rozwojem osobistym, elastycznością pracy czy dobrostanem psychicznym.

Niezbędne jest także wsparcie dla mikroprzedsiębiorców. Uproszczenie procedur administracyjnych oraz większe wsparcie finansowe mogą pomóc małym firmom przetrwać trudne okresy i zmniejszyć presję, jaką odczuwają właściciele.

Zmęczenie odpowiedzialnością staje się jednym z kluczowych wyzwań współczesnego rynku pracy. Coraz więcej menedżerów i właścicieli firm decyduje się na zmianę lub rezygnację z roli lidera. Firmy, które chcą przyciągać i zatrzymywać najlepszych ludzi, muszą dostosować się do nowej rzeczywistości, oferując elastyczne ścieżki kariery, wsparcie dla liderów i lepsze warunki pracy.

Bo sukces organizacji zależy nie tylko od wyników finansowych, ale przede wszystkim od ludzi, którzy je tworzą – i od tego, czy chcą w niej zostać.

Cena złota z hukiem przebija 3100 USD

0

Ten tydzień zaczyna się od kolejnych rekordów cen złota, które przekroczyło już wyraźnie 3100 USD za uncję. Złoto od początku roku zdrożało już o niemal 19%, po 27% wzroście w roku ubiegłym. Z kolei u krajowych dealerów za najpopularniejsze, inwestycyjne monety o wadze 1 uncji, a więc 31,1g, trzeba obecnie zapłacić prawie 12,5 tys. zł. Komentarza udzielił ekspert Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Ceny złota pchane są w górę między innymi ze względu na obawy o rozwinięcie przeceny na amerykańskim rynku akcji, z którego kapitał obecnie ucieka szukając sobie innych, bezpiecznych przystani. Dużą rolę odgrywa też nieprzewidywalność polityki Donalda Trumpa, zwłaszcza w zakresie ceł, a także kolejny impas w rozmowach pokojowych na Ukrainie, co ponownie zwiększa ryzyko wzrostu napięć geopolitycznych w tej części Europy.

Z technicznych kwestii warto natomiast wspomnieć o zakończeniu miesiąca i wygaśnięciu marcowego kontraktu terminowego na złoto. Od dzisiaj w notowaniach serwisów finansowych widzimy więc kontrakt kwietniowy, który był nieco wyżej notowany od marcowego.