Kto odpowiada za błąd robota? Przepisy w tym zakresie są lakoniczne i pozostawiają duże pole do interpretacji

0

Osoby obsługujące roboty autonomiczne nie mają w praktyce większych szans na udowodnienie, że przyczyną powstałej szkody było wadliwe działanie maszyny. W związku z tym, że użytkownik nie może ingerować w jego konstrukcję i co więcej w oprogramowanie, trzeba pilnie wprowadzić do przepisów domniemanie winy wytwórców.

Niedawno Unia Europejska podjęła rezolucję, która zachęca organy wspólnoty i państwa członkowskie do uregulowania kwestii dotyczących odpowiedzialności za szkody, wyrządzane przez roboty. Jak zauważa ekspert z Kancelarii Gajek i Wspólnicy, roboty są obecne w życiu człowieka już od lat 80. XX wieku. Jednak, współcześnie pełnią one niezwykle ważne funkcje w najbliższym otoczeniu konsumenta, a także zastępują ludzi w wykonywaniu wysoce odpowiedzialnych zadań. Dlatego, nadszedł czas, aby poważnie zweryfikować, czy dotychczasowe przepisy są adekwatne do aktualnego stanu rozwoju techniki i sposobu używania maszyn.

– Obecnie obowiązujące przepisy w UE i państwach członkowskich przewidują odpowiedzialność za szkody, wyrządzone przez roboty, na zasadzie winy. Wyjątkiem jest odpowiedzialność w zakresie ryzyka przedsiębiorców, np. za działanie dronów, lub posiadaczy pojazdów komunikacyjnych. Generalnie za maszynę odpowiada ten, kto ją wykorzystuje. Jednak problem pojawia się wtedy, gdy mamy do czynienia z urządzeniami działającymi autonomicznie. Wówczas wpływ użytkowników na sposób ich funkcjonowania jest dość niewielki bądź żaden. W tym wypadku należy rozważyć, czy istniejące regulacje są adekwatne i słuszne – zwraca uwagę Marek Gajek.

Główny ciężar odpowiedzialności za szkody, wyrządzone przez roboty autonomiczne, właściwie powinien spoczywać na producentach tych maszyn, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z urządzeniami przeznaczonymi dla konsumentów. W typowych przypadkach, użytkownicy nie mają możliwości jakiejkolwiek ingerencji w oprogramowanie, które steruje działaniem maszyn. Jest ono przypisane do nich na stałe. Ekspert podkreśla, że przepisy w tym zakresie są zbyt lakoniczne i pozostawiają bardzo szerokie pole do interpretacji. Trzeba więc je doprecyzować, wskazując, kto i w jakich konkretnie przypadkach może być winny za wystąpienie określonych zdarzeń.

Czytaj również:  Wyspy Marshalla – anonimowy raj podatkowy dla ceniących prywatność

– Jeśli szkoda jest spowodowana wadą samego urządzenia, w tym m.in. awarią systemu, odpowiedzialność za nieszczęśliwe zdarzenie powinien ponosić wyłącznie producent, chyba że wynika to z wydania błędnej komendy. Ale przeciętny użytkownik nie jest w stanie udowodnić przed wymiarem sprawiedliwości, że niewłaściwe działanie maszyny wywołał np. błąd programu, a nie jego polecenie. Pomijając nawet potrzebę posiadania fachowej wiedzy, szczegóły dotyczące działania robotów definiowane są zazwyczaj w ich oprogramowaniu. Jego kody nie są powszechnie udostępniane, lecz chronione prawem autorskim i stanowią tajemnicę producentów – stwierdza Marek Gajek.