M. Krajczewski: oddaliło się widmo przewalutowania kredytów frankowych oraz likwidacji OFE. Warszawska giełda może więc nadrabiać zaległości wobec parkietów zachodnich

0

Realizacja obietnicy wyborczej rządu dotyczącej przewalutowania kredytów frankowych, która zdaniem ekspertów stanowiła zagrożenie dla krajowej gospodarki, została przynajmniej oddalona w czasie. Likwidacja OFE w ostatniej wersji może wręcz przynieść korzyści rynkowi kapitałowemu. Zdaniem Michała Krajczewskiego z Banku BGŻ BNP Paribas warszawska giełda może więc obecnie nadrabiać zaległości wobec parkietów zachodnich.

– Wydaje się, że polska giełda powinna teraz przynajmniej trochę nadgonić parkiety zachodnie czy krajów rozwijających się, inwestorzy muszą więc bardziej zważać na czynniki światowe – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Krajczewski, analityk rynku papierów wartościowych Biura Maklerskiego Banku BGŻ BNP Paribas. – We wrześniu mamy decyzje banków centralnych, więc może być ewentualna korekta. Natomiast potem, do końca roku, możemy kontynuować doganianie giełd zachodnich.

Przedstawiony na początku czerwca tego roku przez Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra rozwoju, projekt reformy Otwartych Funduszy Emerytalnych, który wcześniej spędzał sen z powiek inwestorom, przewiduje likwidację tzw. drugiego filara oszczędzania na emeryturę i przekazanie większości środków do pierwszego oraz trzeciego. Co prawda, OFE mają być zlikwidowane, ale większość zarządzanych przez nie obecnie środków (przeszło 100 mld zł) ma trafić na nowe, indywidualne konta emerytalne, a reszta do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Zdaniem analityków realizacja w takiej formie obietnicy wyborczej rządzącego obozu władzy byłaby korzystna dla krajowego rynku kapitałowego.

– Wydaje się, że w krótkim terminie czynniki ryzyka politycznego, które wisiały nad polskim rynkiem, częściowo się zrealizowały. Poznaliśmy na przykład nowe rozwiązania dotyczące OFE potwierdza także Michał Krajczewski. – W długim terminie mogą one być nawet pozytywne, czyli przyczynić się do napływu nowych środków na rynek kapitałowy. Do tej pory formuła działania funduszy oznaczała de facto, że już po roku, w ramach tzw. suwaka, coraz więcej środków odpływało do ZUS. Natomiast nowe programy kapitałowe dają nadzieję, że przynajmniej część z nich trafi na rynek kapitałowy, a OFE przekształcone w TFI, w ramach trzeciego filara i indywidualnych kont emerytalnych, nie będą narażone na takie odpływy.

Przyjęta przez rząd ustawa budżetowa zakłada, że wpływy z podatku od niektórych instytucji finansowych, potocznie zwanego bankowym, w tym roku wyniosą ponad 5,5 mld zł. Ministerstwo Finansów jest jednak zdania, że prawdopodobnie nie przekroczą 4 mld zł. Głównym powodem ma być wdrażanie przez sektor różnego rodzaju procedur, których celem jest redukcja lub zupełna ucieczka od tej daniny.

Czytaj również:  Połowa Polaków z zawałem serca wzywa pomoc po ponad 4 godzinach od pierwszych objawów. Aby uniknąć powikłań, czas ten trzeba trzykrotnie skrócić

Przede wszystkim jednak zdaniem Krajczewskiego oddaliło się widmo realizacji przewalutowania kredytów we frankach szwajcarskich po kursie z dnia zaciągnięcia. Inwestorzy obawiali się, że taka operacja mogłaby zagrozić kondycji całego, krajowego sektora bankowego, a także pośrednio uderzyć w całą polską gospodarkę.

– Podatek bankowy czy kwestia przewalutowania kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim wydaje się, przynajmniej na razie, uwzględniona w cenach – ocenia Michał Krajczewski. – Nowe propozycje oznaczają w krótkim terminie, że może się odbyć tylko zwrot spreadów, co byłoby znacznie niższym kosztem realizacji obietnic wyborczych niż całe ustawowe przewalutowanie kredytów. Natomiast w długim okresie pozostaje ryzyko, że powrócą jednak wcześniejsze propozycje. Na razie jest więc to tylko odsunięcie w czasie.

Na pewno intencją ustawodawcy, jak zapewnia Michał Krajczewski, jest wprowadzenie nowych wymogów kapitałowych dotyczących sektora bankowego, tak, aby utrzymywanie pożyczek we frankach szwajcarskich nie było dla niego opłacalne i aby banki same podpisywały ugody z klientami.

– Prędzej czy później będzie to widać w wynikach instytucji finansowych, które mogą odczuć boleśnie skutki działania nowych regulacji – przestrzega Michał Krajczewski.