Oszczędzanie za granicą jest kłopotliwe i mało opłacalne. Lepiej przyjrzeć się nieruchomościom na południu Europy

CEO Magazyn Polska

Stopy procentowe są rekordowo niskie, a będą jeszcze niższe, bo prawdopodobnie RPP dokona cięcia na najbliższym posiedzeniu. To sprawia, że umieszczanie pieniędzy na lokatach jest coraz mniej opłacalne. Inwestorzy dysponujący dużymi pieniędzmi mogą poszukać ofert poza Europą lub zainwestować w nieruchomości na południu kontynentu.

Założenie depozytu za granicą dla przeciętnego Polaka nadal jest dość skomplikowanym procesem – uważa Dariusz Szkaradek, partner Deloitte, lider Sektora Instytucji Finansowych w Polsce. – Banki zagraniczne interesują się co prawda klientami na całym świecie. Ale aby wejść w krąg ich zainteresowania, trzeba dysponować kwotą nie mniejszą niż 50-100 tys. euro albo nawet wyższą, rzędu kilku milionów euro.

Polacy mogą otwierać rachunki bankowe w większości krajów Unii Europejskiej, przynajmniej teoretycznie. Natomiast praktyki poszczególnych banków w tym zakresie różnią się czasem dość znacznie. Zazwyczaj wymagają one od swoich klientów podstawowych informacji identyfikacyjnych.

Często konieczny jest do tego adres zameldowania bądź zamieszkania, co powoduje, że osoby, które na stałe przebywają w Polsce, mają problem z uruchomieniem rachunku na przykład w Wielkiej Brytanii – mówi Dariusz Szkaradek. – Inaczej sytuacja wygląda w przypadku osób, które pracują i mieszkają za granicą. Wówczas nie mają one większych trudności zarówno z zakładaniem rachunku, jak i znalezieniem odpowiedniego konta.

Jeżeli chodzi o opłacalność takiej operacji, jak wskazuje Szkaradek, to największe znaczenie ma waluta, w jakiej będzie prowadzone konto.

Jeśli ktoś pracuje za granicą i tam ma rachunek, to jego oprocentowanie w stosunku do rachunku polskiego nie będzie się istotnie różnić – zastrzega partner Deloitte. – Rachunek będzie przede wszystkim wygodny, bo wiązać się on będzie z dostępem do kart płatniczych i swobodą korzystania ze zgromadzonych środków.

Z takiego rachunku można korzystać również po powrocie do kraju i wytransferować środki do Polski.

Natomiast trzeba pamiętać, że potencjalnie dochodzi do tego cena transferów zagranicznych, które jednak są droższe niż krajowe, a dodatkowo trzeba brać pod uwagę koszty związane z przewalutowaniem, czyli zamianą obcej waluty na złote i odwrotnie – tłumaczy Szkaradek. – Czyli jeżeli oszczędzamy na przykład w euro i w Polsce będziemy chcieli wypłacić zgromadzone środki w krajowej walucie, to banki zarobią na różnicach kursowych.

Mimo wspólnej polityki EBC, kraje Eurolandu oferują różne oprocentowanie lokat w zależności od stopnia ryzyka. Warto pamiętać, że na terenie Unii Europejskiej kwoty do 100 tys. euro objęte są gwarancją.

Uważałbym na kraje południa Europy, które ostatnio miały problemy – precyzuje Dariusz Szkaradek. – Mogą one, co prawda, zaoferować trochę większe oprocentowanie, ale lokowanie tam środków wiąże się jednak z wyższym ryzykiem. Różnice w dodatku nie są tak znaczące, żeby lokaty takie miały większy sens.

W przypadku najbogatszych klientów private bankingu, którzy dysponują majątkiem płynnym (bez nieruchomości) wartym od 750 tys. do 1 milion zł, bardziej opłacalne mogą być, jak zauważa Dariusz Szkaradek, inwestycje w nieruchomości w krajach, takich jak Grecja czy Hiszpania.

To może wydawać się atrakcyjne, dlatego że w niektórych krajach południowych ceny nieruchomości ostatnio stosunkowo mocno spadły i obecnie na rynku znajdują się ciekawe pomysły inwestycyjne, które dają dużo wyższą stopę zwrotu niż lokaty bankowe – wskazuje Dariusz Szkaradek, partner firmy doradczej Deloitte, lider Sektora Instytucji Finansowych w Polsce.

KNF szuka banku, który przejmie SKOK w Ornontowicach

0

Komisja Nadzoru Finansowego szuka banku, który przejmie i zrestrukturyzuje Spółdzielczą Kasę Oszczędnościowo-Kredytową im. Mikołaja Kopernika w Ornontowicach.

Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że nie ma Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej która jest w stanie zrestrukturyzować SKOK w Ornontowicach w sposób zapewniający bezpieczeństwo powierzonych jej depozytów.

Przewodniczący KNF wszczyna więc 24 września postępowania administracyjnego w sprawie ornontowickiej Kasy i oczekuje na zgłoszenia banków krajowych zainteresowanych udziałem w procesie jej restrukturyzacji. Banki mogą zgłaszać zainteresowanie do KNF do 8 października.

Kolejne uderzenie w mafię paliwową

Od 22 września 2014 r. na granicy zachodniej oraz na granicy polsko-litewskiej prowadzone są zintensyfikowane, całodobowe kontrole cystern z paliwem, które wjeżdżają na teren Polski.

Działania są prowadzone przez kontrolę skarbową przy współudziale organów podatkowych, Służby Celnej, policji, Straży Granicznej i Inspekcji Transportu Drogowego. Chodzi o wytypowanie, a następnie przeprowadzenie kontroli wobec podmiotów uczestniczących w procederze nielegalnego obrotu paliwami oraz identyfikację organizatorów tego procederu.

Należy podkreślić, że z uwagi na wysokie ryzyko występowania nieprawidłowości w obszarze branży paliwowej w zakresie podatku VAT, kontrola skarbowa na bieżąco prowadzi działania analityczno-kontrolne w tym obszarze. Jednakże, jak wskazują wyniki działań podejmowanych na granicy wschodniej, przeprowadzonej w dniach 16-28 czerwca 2014 r., zastosowanie nowej, dynamicznej formuły znacznie zwiększa szybkość i efektywność działań. Podczas czerwcowej akcji ujawniono 111 podmiotów wprowadzających paliwo z Litwy na teren kraju, z czego wobec 95 wszczęto kontrole. Stwierdzono wówczas blisko 330 milionów zł uszczuplonego podatku VAT oraz zabezpieczono środki pieniężne na kwotę 44 milionów zł.

W związku z tym, że zachowania firm i osób biorących udział w procederze wprowadzania paliwa bez zapłaconego podatku VAT niosą znamiona zarówno przestępstw skarbowych, jak i karnych, prowadzona będzie ścisła współpraca z organami ścigania.

Spotkanie ministra finansów z delegacją Japońskiej Federacji Biznesu

Minister finansów Mateusz Szczurek spotkał się 22 września br. z delegacją Japońskiej Federacji Biznesu Keidanren, organizacji gospodarczej zrzeszającej największe japońskie firmy i koncerny. Delegacji przewodniczył prezes i dyrektor generalny Sumitomo Insurance Co. Yoshio Sato, pełniący funkcję współprzewodniczącego Komitetu ds. Europy w Keidanren.

Minister Szczurek przedstawił aktualne informacje na temat sytuacji gospodarczej kraju oraz stanu polskich finansów, a także planu działań rządu w obszarze zastąpienia polskiej złotówki wspólną walutą. Zaprezentował również korzyści finansowe dla Polski, wynikające z naszej przynależności do Unii Europejskiej.

W trakcie spotkania strona japońska została poinformowana o inicjatywie powołania Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji, przedstawionej przez Mateusza Szczurka podczas wystąpienia w Instytucie Bruegela 4 września br. Zakłada się, że Fundusz ma służyć ożywieniu gospodarczemu Europy przez długofalowe inwestycje.

NIK o nabywaniu nieruchomości pod budowę dróg krajowych

Osoby wywłaszczone na podstawie drogowej specustawy miesiącami czekają na odszkodowania za swoje nieruchomości. Przepisy wprawdzie przewidują krótkie terminy ustalenia wysokości odszkodowania, ale w praktyce nie są one dotrzymywane. Przyznawane odszkodowania są często zaniżane lub zawyżane ze względu na błędy w wycenie nieruchomości, które popełniają zarówno rzeczoznawcy majątkowi, jak i urzędnicy weryfikujący dokumenty.

W związku z boomem drogowym konieczne było przyśpieszenie  przejmowania nieruchomości pod budowę dróg krajowych – pozwalała na to tzw. specustawa drogowa wprowadzona w kwietniu 2003 r. W grudniu 2006 r. weszły w życie przepisy, pozwalające na sprawne wywłaszczenie nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa w przypadku, gdy jest ona położona w pasie budowanej drogi krajowej. Nieruchomość przechodzi na własność Skarbu Państwa, gdy ostateczna staje się decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (do września 2008 r. decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi). Osobom wywłaszczonym przysługuje odszkodowanie, którego wysokość ustalają wojewodowie w odrębnym postępowaniu administracyjnym – wszczynanym z urzędu (kontrola wskazała dwa województwa: mazowieckie i podkarpackie, w których wojewodowie wbrew przepisom czekali na wnioski). Podstawą do ustalenia wysokości odszkodowania jest sporządzana przez rzeczoznawcę majątkowego wycena (operat szacunkowy) nieruchomości.

Oprócz obecnej procedury prawnej w okresie objętym kontrolą Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) pozyskiwała nieruchomości pod drogi także w oparciu o wcześniej obowiązujące przepisy (do 15 grudnia 2006r.). Podstawowym rozwiązaniem było wówczas zawieranie umów z właścicielami nieruchomości. Dopiero, gdy umowy nie udawało się zawrzeć zarządca dróg występował do wojewody z wnioskiem o wywłaszczenie.

W latach 2008-2013 (I półrocze) Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała blisko 7 mld (6,8 mld) zł na zakup nieruchomości w ramach Programu Budowy Dróg Krajowych. Stanowiło to 6,5 proc. wszystkich wydatków przeznaczonych na budowę dróg krajowych w tym okresie. W czterech, z pięciu skontrolowanych, oddziałach GDDKiA (w Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Warszawie) na podstawie umów zawieranych z właścicielami pozyskano ponad 8,5 tys. nieruchomości, a przez  wywłaszczenie przejęto na te cele 2245 nieruchomości.

Najważniejsze stwierdzone nieprawidłowości:

Nieprawidłowe ustalanie wysokości odszkodowań (zawyżanie lub zaniżanie), ze względu na błędy w wycenie nieruchomości.

Operaty szacunkowe nieruchomości sporządzane przez rzeczoznawców majątkowych na potrzeby postępowań odszkodowawczych nie zawsze są bezbłędne. Dodatkowo pracownicy urzędów wojewódzkich nierzetelnie weryfikowali dostarczane dokumenty. W efekcie popełniane błędy nakładały się na siebie i w istotnym stopniu wpływały na wysokość przyznawanych odszkodowań.

W czterech urzędach wojewódzkich (wielkopolskim, lubelskim, mazowieckim i świętokrzyskim) wniesiono niemal 500 odwołań od decyzji ustalających wysokość odszkodowań (4 proc. wszystkich decyzji). NIK zwraca uwagę, że rozpatrujący sprawy minister transportu uznał za zasadne aż 40 proc. odwołań (194 sprawy). Jak ustalili kontrolerzy w 80 proc. przypadków głównym powodem uchylania zaskarżonych decyzji były właśnie błędy w wycenach nieruchomości (najczęściej: niewłaściwy dobór nieruchomości porównawczych, niewłaściwe określenie przeznaczenia nieruchomości, nieuwzględnianie wszystkich składników majątkowych nieruchomości, czy po prostu błędy w obliczeniach).

Opóźnienia w wypłatach odszkodowań, które wynikały ze zwłoki w wydawaniu decyzji ustalającej wysokość odszkodowania.

W latach 2008-2013 w pięciu skontrolowanych urzędach wojewódzkich przeprowadzono łącznie ok. 17 tys. postępowań o ustalenie wysokości odszkodowania za przejęte nieruchomości. Tylko 3 proc. decyzji wydano w ustawowym terminie.  Zgodnie z przepisami wojewoda ma 30 dni na przyznanie odszkodowania (licząc od ostatecznej decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej lub 60 dni od nadania jej rygoru natychmiastowej wykonalności). Wszyscy skontrolowani wojewodowie przekraczali ten termin. Aż 70 proc. szczegółowo zbadanych decyzji wydano w terminie od 3 do 12 miesięcy, 24 proc. – w terminie przekraczającym rok. Zdarzały się przypadki, że decyzje wydawano po dwóch latach.

Wielomiesięczne opóźnienia wynikały w głównej mierze ze zwłoki w rozpoczynaniu postępowań odszkodowawczych i związanego z tym późnego zlecania wycen nieruchomości. W ocenie NIK wojewodowie powinni wszczynać postępowania odszkodowawcze z dniem wydania decyzji o realizacji inwestycji drogowej. Pozwoliłoby to na odpowiednio wczesne wyłonienie rzeczoznawców i zlecenie wycen.

Jako przykład dobrych praktyk w tym zakresie NIK wskazuje Wielkopolski Urząd Wojewódzki, który zawarł umowy ramowe na czas określony (zwykle 2 lata) z uprawnionymi rzeczoznawcami majątkowymi, dzięki czemu szybciej mógł zlecać niezbędne wyceny.

Przewlekłość i dowolność w rozstrzyganiu spraw dot. wykupu tzw. „resztówek” wynikająca m.in. z braku jednolitych i obligatoryjnych procedur dla wszystkich oddziałów GDDKiA.

W czterech skontrolowanych oddziałach GDDKiA – w Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Rzeszowie (w Warszawie nie prowadzono takiego rejestru) –  w okresie objętym kontrolą zgłoszono 1949 roszczeń o wykup „resztówek”. Urzędnicy uznali  za zasadne 38 proc. roszczeń  na łączną sumę prawie 60 mln zł i niemal tyle samo roszczeń odrzucili.  W pozostałych przypadkach do czasu zakończenia kontroli w GDDKiA nie zapadły wiążące rozstrzygnięcia. W przypadku 12 (z 730) odmownie załatwionych wniosków o wykup resztówek, właściciele nieruchomości wystąpili na drogę sądową, z roszczeniami na kwotę 46 mln zł.

Bez względu na to czy roszczenie uznano czy też nie, sprawy o wykup resztówek ciągnęły się latami. Jeśli roszczenie uznawano – rozstrzygnięcia mogły zajmować od jednego tygodnia do trzech lat, w drugim przypadku: od trzech tygodni do dwóch lat. Rekordzista na załatwienie sprawy w oddziale GDDKiA w Rzeszowie czekał 6 lat (roszczenie uznano).

W GDDKiA zasady wykupu ziemi pod inwestycje drogowe nie były zgodne z procedurami antykorupcyjnymi.  Dyrektor Generalny Dyrekcji w dokumencie pt. „Polityka antykorupcyjna GDDKiA” z marca 2012 r. określił m.in. zasady zapobiegania konfliktom interesów oraz przeciwdziałania możliwości wystąpienia zjawisk korupcyjnych. Ustalono wówczas, że w obszarach szczególnie narażonych na korupcję należy stosować zasadę „dwóch par oczu” – każde działanie urzędnika miało być weryfikowane przez jego przełożonego lub innego upoważnionego pracownika. Wbrew tym zapisom zdarzało się, że zakupem nieruchomości pod drogi krajowe zajmowały się pojedyncze osoby, gdyż formalnie zezwalał na to regulamin organizacyjny GDDKiA.

NIK przypomina, że przewlekłe i nierzetelne ustalanie wysokości odszkodowań prowadzi do naruszania prawa osób wywłaszczonych do niezwłocznego otrzymania słusznego odszkodowania za ich własność przejętą na cele publiczne, gwarantowanego przez Konstytucję. Tymczasem zdaniem NIK, w wielu wypadkach wystarczyłyby często drobne zmiany organizacyjne, aby znacząco skrócić czas realizacji procedur, dlatego Izba zaleca:

  • przeprowadzenie przez wojewodów niezbędnych zmian organizacyjnych, tak  by postępowania mające ustalić wysokość odszkodowania za nieruchomości przejęte pod drogi toczyły się bez zbędnej zwłoki;
  • podwyższenie kwalifikacji pracowników zajmujących się weryfikacją operatów szacunkowych, które stanowią podstawę ustalenia wysokości odszkodowania za nieruchomości;
  • wprowadzenie spójnych z „Polityką antykorupcyjną” zasad reprezentowania Dyrektora Generalnego DKiA przy nabywaniu nieruchomości (reprezentacja dwuosobowa).

Rząd zachęca do emisji obligacji korporacyjnych. Dziś w Sejmie pierwsze czytanie projektu ustawy

CEO Magazyn Polska

Nowa ustawa o obligacjach ma zachęcić firmy do pozyskiwania w ten sposób kapitału. Projekt ustawy, którym zajmuje się Sejm, wprowadza nowe kategorie i upraszcza ten rynek. Wciąż jednak brakuje rozwiązania innych problemów inwestorów, chociażby tych związanych z administrowaniem hipotekami.

Jest szereg kategorii wprowadzanych przez projekt ustawy o obligacjach, które z pewnością będą przydatne, uproszczą i wprowadzą nowe kategorie do naszego rynku finansowego. Ale bardzo dobrze byłoby, gdyby pojawiło się rozwiązanie dla bieżących problemów, z którymi spotykają się inwestorzy na rynku obligacji, jak chociażby doprecyzowanie wielu przepisów związanych z administratorem hipoteki, gdzie wbudowane są naturalne konflikty interesów – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Adam Zaremba, główny ekonomista Saturn TFI.

Projekt nowej ustawy został przyjęty przez Radę Ministrów w sierpniu, a do Sejmu trafił na początku września. Na dzisiaj zaplanowane jest jego pierwsze czytanie. Zastąpi prawo z 1995 r., które według uzasadnienia projektu ustawy stanowi istotną barierę w rozwoju rynku obligacji korporacyjnych. Jeśli prace w Sejmie będą postępować szybko, ustawa może wejść w życie już od początku 2015 r.

Celem nowej legislacji jest wspieranie rozwoju obligacji jako dodatkowego, obok kredytów, źródła finansowania firm. Ustawa nie tylko porządkuje prawo, lecz także wprowadza nowe kategorie obligacji.

Jak chociażby obligacje wieczyste, które posłużyły 200 lat temu, żeby sfinansować wojny napoleońskie w Wielkiej Brytanii. W Polsce do tej pory jeszcze takie rozwiązanie nie funkcjonuje. Pojawią się też obligacje podporządkowane – wylicza Zaremba.

Obligacje wieczyste nie są nigdy wykupywane, a ich posiadacz otrzymuje odsetki przez nieograniczony czas. Obligacje podporządkowane są z kolei obejmowane przez spółkę zależną emitenta.

Nowe prawo ma też umożliwić emisję obligacji przed podmioty zagraniczne i spółki celowe.

Nowoczesna granica – usługi Służby Celnej

„Odprawa przed przybyciem”

Z początkiem 2014 r. Służba Celna udostępniła nową usługę tzw. „odprawę przed przybyciem”. Przyśpiesza ona odprawę celną poprzez umożliwienie organom celnym wcześniejszego przygotowania się do odprawy w oparciu o dane, dostarczone przez przedsiębiorcę w zgłoszeniu jeszcze przed przedstawieniem towaru. Do tej pory działania Służby Celnej rozpoczynały się dopiero wraz z przybyciem towaru.

Dostarczone wcześniej dane są wstępnie weryfikowane  jeszcze przed przyjęciem zgłoszenia celnego.  Pozwoli to na przyspieszenie obsługi obrotu towarowego w portach morskich, zwiększenie jego płynności, redukcję kosztów, a tym samym wzrost konkurencyjności polskich portów.

Wymaga to usprawnienia obsługi i uproszczenia formalności związanych z obrotem towarowym w portach morskich, w szczególności:

  • stworzenia platformy komunikacyjnej między uczestnikami łańcucha dostaw a organami administracji publicznej, a także między organami administracji publicznej,
  • skrócenia czasu przeprowadzenia wszystkich czynności urzędowych/kontrolnych, niezbędnych do dopuszczenia towaru do obrotu w ciągu 24 godzin,
  • sprawniejszej odprawy przez Służbę Celną towarów przywożonych z krajów spoza UE przez porty morskie.

eBooking BUS eBooking BUS KIDS

15 lipca 2014 r. Służba Celna i Straż Graniczna uruchomiły usługę w systemie eBooking BUS, umożliwiającą priorytetowe odprawy autobusów z dziećmi oraz rezerwację dokładnej godziny przekroczenia granicy. Nowe funkcje realizowane są za pomocą elektronicznego systemu rezerwacji odpraw eBooking BUS. System jest dostępny na stronie internetowej www.granica.gov.pl .

Usługa dotyczy autokarów i busów przewożących ponad 70% dzieci i młodzieży do siedemnastego roku życia. Rodzice, przewodnicy, biura podróży lub inni organizatorzy wyjazdów uzyskują możliwość dokładnego ustalenia terminu odprawy. Jeżeli na konkretny termin zostanie zgłoszonych wiele pojazdów, służby graniczne skierują do ich obsługi większą liczbę funkcjonariuszy. Z systemu eBooking BUS można pobrać i wydrukować specjalny znak graficzny, który po umieszczeniu za szybą autokaru sprawia, że jest on łatwiej identyfikowalny dla służb granicznych.

System eBooking Bus, opracowany przez warmińsko-mazurską Służbę Celną, umożliwia elektroniczne powiadomienie Służby Celnej, a także Straży Granicznej o planowanym przyjeździe autobusu przewożącego zorganizowane grupy turystyczne. Informacja zawierająca m.in. listę pasażerów musi dotrzeć wcześniej na granicę. Z systemu można skorzystać na wszystkich przejściach granicznych obsługujących ruch autokarowy.

Dzięki zgłoszeniom w systemie eBooking służby graniczne mogły wykonać część czynności kontrolnych jeszcze przed przybyciem autokaru na przejście graniczne (np. analizę ryzyka). W efekcie średni czas odprawy autokarów i busów, przewożących zorganizowane grupy podróżnych, został skrócony trzykrotnie – z 30 do 10 minut.

Nowa funkcja systemu umożliwia również rezerwowanie dokładnego czasu odprawy. Autokar zabukowany w systemie może dotrzeć na granicę kilka minut przed zaplanowaną odprawą, a podróżni spędzą na granicy mniej czasu. Decyduje kolejność zgłoszeń. W przypadku większej liczby zgłoszeń, system zaproponuje inną godzinę. Wyjątkiem będą autokary przewożące dzieci i młodzież, które będą odprawiane priorytetowo.

Ruch autokarów wzrósł z ponad 107 tys. w 2009 r. do ponad 172 tys. przewozów granicznych w 2013 r. (wzrost o 60%).

Strefy buforowe

Oprócz działań ukierunkowanych ściśle na przyspieszenie odpraw w oddziałach celnych granicznych (takich jak: zwiększona obsada kadrowa, system wczesnego ostrzegania o sytuacjach nadzwyczajnych pomiędzy służbami obu państw granicznych, elektroniczne zgłoszenia celne ograniczające udział funkcjonariuszy do niezbędnego minimum)  Służba Celna, razem z innymi zainteresowanymi służbami mundurowymi oraz służbami podległymi wojewodom, wprowadziła nowy system pozwalający na uporządkowanie kolejek przed przejściami granicznymi.

W sytuacji gwałtownego wzrostu liczby samochodów ciężarowych oczekujących na odprawę, służby graniczne organizują strefy buforowe. Są one przeznaczone dla samochodów ciężarowych wyjeżdżających z Polski. Polegają one na regulacji ruchu w kilkukilometrowej odległości od przejść granicznych. Samochody są zatrzymywane za pomocą sygnalizacji świetlnej lub przez mobilne patrole, a przejazd do strefy bezpośredniego przekraczania granicy jest uruchamiany co kilka godzin. Pozwala to na większe uporządkowanie kolejki, poprawę bezpieczeństwa ruchu i stwarza kierowcom możliwość kilkugodzinnego odpoczynku, bez zagrożenia ominięcia ich przez inne pojazdy.

Szczegóły działania systemu i zasady jego uruchamiania są ustalane odrębnie dla każdego przejścia granicznego, w zależności od lokalnych uwarunkowań. Służba Celna, Straż Graniczna i Policja przekazują na bieżąco kierowcom informacje o utworzeniu buforów. Odpowiednie informacje są również umieszczane na stronie www.granica.gov.pl i stronach internetowych izb celnych, a także innych służb.

Strefy buforowe organizowane są na przejściach granicznych: Kuźnica, Bobrowniki, Dorohusk, Hrebenne, Koroszczyn, Bezledy i Grzechotki.

AEO – instytucja upoważnionego przedsiębiorcy

AEO (Authorised Economic Operator) to specjalny rodzaj uproszczenia wprowadzony 1 stycznia 2008 r.  dający przedsiębiorcom możliwość korzystania z ułatwień w kontroli celnej. Upoważniony przedsiębiorca (AEO) posiada jedno ze świadectw AEO, o którym mowa w art. 14 a Rozporządzenia Wykonawczego do Wspólnotowego Kodeksu Celnego:

  • świadectwo AEO – uproszczenia celne,
  • świadectwo AEO – bezpieczeństwo i ochrona,
  • świadectwo AEO – uproszczenia celne/bezpieczeństwo i ochrona.

Status AEO może zostać udzielony przedsiębiorcom posiadającym siedzibę na obszarze celnym Unii Europejskiej (wyjątki określają przepisy Rozporządzenia Wykonawczego), spełniającym następujące warunki i kryteria:

  • przestrzeganie wymogów celnych,
  • odpowiedni system zarządzania ewidencjami handlowymi (a gdy zachodzi taka potrzeba – ewidencjami transportowymi), który umożliwia właściwą kontrolę celną,
  • udokumentowaną wypłacalność,
  • odpowiednie standardy bezpieczeństwa.

Korzyści wynikające z posiadania statusu AEO

Status AEO uprawnia do korzystania z ułatwień odnoszących się do kontroli celnej.

W zakresie kontroli celnej dotyczącej bezpieczeństwa i ochrony przedsiębiorca może korzystać z następujących ułatwień:

  • na przejściach granicznych dla posiadaczy AEO przygotowano specjalne stanowiska, w których przedsiębiorcy są obsługiwani priorytetowo,
  • podlega mniejszej, niż inni przedsiębiorcy, liczbie kontroli fizycznych i kontroli dokumentów,
  • w przypadku wytypowania go do kontroli, przeprowadzana jest ona w sposób priorytetowy,
  • uprawnienia do wcześniejszego powiadomienia o wytypowaniu przesyłki do kontroli,
  • uprawnienia do składania przywozowej deklaracji skróconej z ograniczonym zakresem wymaganych danych bezpieczeństwa,
  • możliwości wnioskowania o przeprowadzenie kontroli w innym miejscu niż urząd celny.

W przypadku złożenia przez upoważnionego przedsiębiorcę wniosku o stosowanie uproszczeń wymienionych w Rozporządzeniu Wykonawczym, organy celne nie badają ponownie tych warunków, które już były sprawdzane przy przyznawaniu świadectwa AEO.

W Polsce do końca 2013 r. wydanych zostało 712 świadectw AEO. Polska jest również jednym z liderów w UE w tym obszarze (zajmujemy 5 miejsce w UE pod względem liczby wydanych świadectw po Niemczech, Holandii, Włoszech, i Francji).

Status AEO przyznany w jednym państwie członkowskim Unii Europejskiej jest uznawany w całej Unii Europejskiej oraz niektórych krajach trzecich m.in. w Japonii i USA.

Elektroniczna obsługa zgłoszeń celnych

Służba Celna podejmuje działania, których celem jest upowszechnienie możliwości składania zgłoszeń celnych i deklaracji akcyzowych w formie elektronicznej. W 2013 r. 100% zgłoszeń tranzytowych, 100% zgłoszeń celnych eksportowych i 99,9% importowych zostało złożonych on-line.

Dzięki elektronicznej obsłudze zgłoszeń celnych przedsiębiorcy mają możliwość składania deklaracji i większości dokumentów towarzyszących, bez konieczności wizyty w urzędzie celnym. Przedsiębiorcy muszą dostarczać towary organom celnym i przedkładać dokumenty, których wykaz został udostępniony na stronach internetowych Ministerstwa Finansów.

Rozwiązanie umożliwia skrócenie czasu odprawy celnej towaru, a tym samym obniżenie kosztów ponoszonych przez przedsiębiorców.

System jest elementem strategii Służby Celnej, której celem jest umożliwienie klientom dokonywania znacznej części formalności drogą elektroniczną. Budowa elektronicznego środowiska polskiej Służby Celnej dla potrzeb świadczenia publicznych usług elektronicznych związanych z poborem należności, obrotem towarowym oraz zapewnieniem bezpieczeństwa handlu międzynarodowego umożliwia:

  • realizację wymogów Unii Europejskiej wynikających z inicjatywy e-Customs,
  • ułatwienie warunków prowadzenia legalnej działalności gospodarczej poprzez sprawniejszą obsługę przedsiębiorców oraz zwiększenie dostępności zasobów informacyjnych,
  • sprawniejszą wymianę informacji z innymi administracjami celnymi, Komisją Europejską oraz instytucjami współpracującymi.

Służba Celna realizuje projekt „Program e-Cło”, którego celem jest:

  • wyeliminowanie dokumentów papierowych,
  • zwiększenie konkurencyjności przedsiębiorstw (uproszczenia dla wiarygodnych przedsiębiorstw),
  • uproszczenie formalności, a tym samym przyspieszenie przepływu towarów,
  • bardziej skuteczną kontrolę i dozór celny (analiza ryzyka, bezpieczeństwo).

Służba Celna wdrożyła już następujące usługi elektroniczne:

  • rejestracja podmiotów gospodarczych dokonujących obrotu towarowego na obszarze UE,
  • nadawanie podmiotom i utrzymywanie unikalnego numeru identyfikacyjnego EORI (Wspólnotowy System Rejestracji i Identyfikacji Podmiotów Gospodarczych),
  • udostępnianie na potrzeby operacyjnych systemów celnych danych nt. każdego podmiotu,
  • obsługa deklaracji przywozowej w procedurze uproszczonej,
  • obsługa wywozowej deklaracji w procedurze uproszczonej,
  • obsługa zgłoszenia wywozowego,
  • dostarczanie w formacie XML aktualnej taryfy celnej dla przedsiębiorców,
  • informacja o aktualnej taryfie celnej (isztar.mf.gov.pl),
  • obsługa dokumentu ADT – przemieszczanie wyrobów akcyzowych w procedurze zawieszonego poboru akcyzy.

e-zwrot VAT

W systemie „Zwrot VAT dla podróżnych” przetwarzane są imienne dokumenty (tzw. TAX FREE) towarzyszące towarom wywożonym poza obszar celny Unii Europejskiej. Uzyskując potwierdzenie na granicy przez organy celne wywozu zakupionych towarów, zgodnie z dokumentem TAX FREE, podróżny nabywa prawo do zwrotu podatku VAT.

O wielkim zainteresowaniu podróżnych zza wschodniej granicy zakupami w Polsce świadczy fakt, że w 2013 r. na przejściach granicznych Służba Celna zarejestrowała ponad 3,6 mln rachunków w ramach dokumentów TAX FREE (wzrost o prawie 40% w porównaniu do roku 2012). Na ich podstawie, ponad pół miliona podróżnych wywiozło zakupione towary o łącznej wartości ponad 4 miliardów złotych.

Pierwotnie dokumenty te rejestrowane były  w systemie przez funkcjonariusza celnego w momencie odprawy celnej. Nowa usługa, opracowana przez Izbę Celną w Białymstoku i wdrożona 8 czerwca 2012 roku w całej Polsce, pozwala na elektroniczne zgłoszenie takich dokumentów przez sprzedawcę lub podróżnego, który dokonał zakupów w Polsce.

Moduł Sprzedaży Towarów – e-usługa dla podróżnego i sprzedawcy

Moduł ten pozwala sprzedawcy na zarejestrowanie wystawionego dokumentu sprzedaży za pośrecnictwem internetu bezpośrednio w sklepie (zakładka „Zwrot VAT dla podróżnego” na stronie www.granica.gov.pl). Moduł przewiduje również dla podróżnego możliwość samodzielnej rejestracji otrzymanego od sprzedawcy dokumentu TAX FREE w systemie.

Czynność ta nie wymaga od podróżnego posiadania konta dostępu do systemu – wystarczy wejść na stronę internetową www.granica.gov.pl/TaxFree. Ponadto Moduł Sprzedaży Towarów pozwala zapisać podróżnemu do systemu „Zwrot VAT dla podróżnych” dane z otrzymanego od sprzedawcy dokumentu TAX FREE przy użyciu urządzenia przenośnego np. telefonu komórkowego. W przypadku zgłoszenia się podróżnego do granicznego oddziału celnego w celu dokonania potwierdzenia wywozu towarów, funkcjonariusz celny uzyska dostęp do uprzednio zapisanych danych, które wystarczy zweryfikować z okazanym dokumentem tożsamości oraz dokumentem TAX FREE, a w przypadku ich zgodności dokona on potwierdzenia wywozu.

Główne korzyści wynikające z wprowadzenia e-usługi TaxFree to:

  • bezpieczna wymian informacji dla przedsiębiorców;
  • możliwość bieżącej weryfikacji przez przedsiębiorców okazywanych im przez podróżnych;
  • skrócenie czasu trwania odprawy na granicy;
  • wzrost atrakcyjności placówek handlowych korzystających z Modułu Sprzedaży Towarów

W 2013 roku podróżni zgłosili ponad 219 tysięcy dokumentów TAX FREE poprzez „Moduł sprzedaży towarów” . W tym samym czasie sprzedawcy zgłosili ponad 290 tysięcy dokumentów.  Zainteresowanie tą usługą wciąż rośnie.

Zgłoszenia elektroniczne w TAX FREE obecnie są dobrowolne, jednak Służba Celna zachęca do korzystania z tego ułatwienia.

„Zielone korytarze”

Służba Celna zainicjowała szereg innowacyjnych projektów realizowanych wspólnie ze Strażą Graniczą oraz służbami granicznymi Ukrainy i Rosji. Jednym z takich rozwiązań są „zielone korytarze” funkcjonujące na przejściach granicznych w Korczowej, Dorohusku, Hrebennem oraz w Grzechotkach.

„Zielone korytarze” to specjalnie oznakowane („nic do zgłoszenia/nothing to declare”) pasy ruchu na granicy lądowej, przeznaczone dla podróżnych przekraczających granicę w celach turystycznych lub służbowych, którzy nie przewożą towarów podlegających zgłoszeniu celnemu. Jest to rozwiązanie analogiczne do bramek „nic do oclenia/nothing to declare” funkcjonujących od dawna na lotniskach. „Zielone korytarze” stanowią połączenie dwóch zielonych pasów po obu stronach granicy państwowej. Podróżnym nie przewożącym towarów, które należy zgłosić na granicy, daje to możliwość uniknięcia oczekiwania w kolejce razem z osobami, które takie towary przewożą, a tym samym znacznie szybszego przekroczenia granicy. Podróżni korzystający z „zielonych korytarzy” mogą zatem znacznie skrócić czas oczekiwania na granicy zarówno przy wyjeździe z jednego kraju, jak i przy wjeździe do kraju sąsiedniego. Celem tego rozwiązania jest skrócenie czasu obsługi granicznej, a przez to istotne zwiększenie liczby odprawianych na granicy osób, przy jednoczesnym utrzymaniu skuteczności kontroli Służby Celnej.

Realizacja projektu tzw. zielonych korytarzy już na etapie pilotażu odniosła duży sukces, a główne efekty wdrożenia tego rozwiązania to:

  • zaniechanie rewizji bezpośrednio na pasie ruchu,
  • skrócenie realnego czasu odprawy celnej do 2-3 minut,
  • skrócenie czasu przekraczania granicy, który jest kilkukrotnie mniejszy od standardowego i wynosi średnio około 30 minut,
  • ułatwienie ruchu turystycznego, zaś organizacja ruchu na przejściu granicznym zbliżyła się do rozwiązań  zachodnioeuropejskich.

Podróżni, którzy przekraczają granicę „zielonymi korytarzami”, nie mogą przewozić towarów zakazanych przepisami prawa oraz towarów w ilościach przekraczających limity określone w przepisach dla bagażu podróżnego. Jeżeli natomiast funkcjonariusze Służby Celnej podczas wyrywkowych kontroli prowadzonych na podstawie analizy ryzyka wykryją przemyt na zielonym korytarzu, podróżny musi się liczyć z wysoką karą finansową.

Fast way

Fast way to szybka odprawa wjeżdżających do kraju pustych samochodów ciężarowych, które w obrębie przejścia granicznego poruszają się wydzielonym pasem, innym niż pozostałe (załadowane towarem) samochody czekające na odprawę graniczną. Kontrola celna, oparta całkowicie na zasadach analizy ryzyka, ograniczona jest do niezbędnego minimum.

Innowacja zakłada wyłączenie pustych środków przewozowych w ruchu towarowym z oczekiwania i obsługi razem z pojazdami przewożącymi towary na całym obszarze przejścia granicznego.

W tym celu wyznaczone zostały oddzielne pasy ruchu prowadzące przez przejścia graniczne oraz zapewnione zostały  dodatkowe stanowiska kontrolne do obsługi pustych środków przewozowych. Ich lokalizacja umożliwia jednocześnie przyjmowanie zgłoszeń celnych od podmiotów posiadających status AEO i ewentualne decydowanie o kontroli celnej samochodów ciężarowych wjeżdżających do Unii Europejskiej bez towaru.

Wprowadzone zostały także  mechanizmy i rozwiązania, które pozwalają na selektywną kontrolę pustych środków przewozowych.

eBooking TRUCK (projekt)

Służba Celna prowadzi działania zmierzające do wdrożenia elektronicznej rezerwacji odprawy granicznej samochodów ciężarowych wyjeżdżających z Polski (eBooking TRUCK).

Jest to już kolejna tego typu inicjatywa Służby Celnej – po wprowadzonej w maju 2012 r. elektronicznej rezerwacji odprawy granicznej autokarów i busów (eBooking BUS).

Realizacja planowanego przedsięwzięcia ma na celu podniesienie standardów obsługi klienta – przedsiębiorców, przewoźników,  kierowców poprzez:

  • likwidację kolejek samochodów ciężarowych oczekujących na wyjazd z Polski na drogach dojazdowych do przejść granicznych,
  • skrócenie czasu przeznaczonego na dojazd i odprawę graniczną oraz możliwość znacznie lepszego jego zaplanowania przez kierowców (przewoźników),
  • stworzenie możliwości odpoczynku oraz poprawę warunków socjalnych kierowców oczekujących na odprawę,
  • zapewnienie i poprawę bezpieczeństwa ruchu na drogach dojazdowych do przejść granicznych,
  • integrację wszystkich służb granicznych na rzecz obsługi klienta w procesie odprawy granicznej,
  • lepsze zaplanowanie działań i zorganizowanie zasobów służb granicznych na podstawie wcześniej otrzymanych zgłoszeń celnych i odpowiednio przygotowanych dokumentów,
  • wzrost przepustowości przejść granicznych.

Istotną zaletą projektu jest również oczekiwana minimalizacja strat ponoszonych dotychczas w związku z wielogodzinnym oczekiwaniem na odprawę, wynikająca z redukcji kosztów pracy oraz redukcji obciążeń przychodów (koszty kapitału operacyjnego zamrożonego w odprawianych towarach zarówno dla sprzedających, jak i kupujących, obniżenie przydatności i jakości towarów z opóźnionym terminem dostarczenia) oraz ograniczenie negatywnych wpływów na środowisko – zmniejszenie ilości spalin, hałasu, śmieci.

Serwis www.granica.gov.pl  

W związku z dużym zainteresowaniem podróżnych oraz przewoźników informacjami o czasach oczekiwania na przekroczenie wschodniej granicy Unii Europejskiej, Izba Celna w Białymstoku opracowała stronę internetową www.granica.gov.pl, udostępniającą dane o czasie oczekiwania na odprawę celną i paszportową na przejściach granicznych Rzeczypospolitej Polskiej.

Strona internetowa umożliwia sprawdzenie aktualnych informacji o czasach oczekiwania samochodów osobowych, autobusów oraz samochodów ciężarowych na kierunku wjazdowym do Polski oraz wyjazdowym z kraju. Szacunkowe czasy oczekiwania na przekroczenie granicy aktualizowane są 8 razy na dobę, natomiast informacje o ilości odprawionych pojazdów 2 razy na dobę (odpowiednio na zakończenie dziennej i nocnej zmiany pracującej na przejściu granicznym). Dane na stronie internetowej obejmują wszystkie polskie drogowe przejścia graniczne z Białorusią, Rosją i Ukrainą.

Serwis umożliwia użytkownikom wybór optymalnej trasy przejazdu przez granicę. Dotyczy to zarówno indywidualnych podróżnych, jak i przedsiębiorstw transportowych. Przyjazny dla użytkowników sposób zgłaszania uwag i sugestii do funkcjonowania systemu daje możliwość dokonania oceny satysfakcji podróżnych przekraczających granicę oraz analizy ruchu na przejściach. Będące częścią projektu usługi „e-Booking” i „Zwrot VAT dla podróżnych” w sposób znaczący skracają czas odprawy podróżnych.

Oprócz danych dotyczących czasu oczekiwania na przekroczenie granicy, na stronie znajdują się również informacje o danych teleadresowych wszystkich granicznych jednostek Służby Celnej oraz informacje dla podróżnych dotyczące przepisów, zarówno polskich, jak i państw sąsiednich, obowiązujących przy przekraczaniu granicy. Istnieje także możliwość skorzystania z obrazu kamer zainstalowanych przed wybranymi przejściami granicznymi.

Strona dostępna jest w języku polskim, angielskim, niemieckim i rosyjskim, także w wersji na urządzenia mobilne.

Tablice drogowe  

Na głównych szlakach komunikacyjnych prowadzących na Wschód zainstalowane zostały tablice informujące kierowców, o czasie oczekiwania na przekroczenie granicy.

Elektroniczne tablice zainstalowane zostały:

  • przy drodze krajowej nr 7. (informacje dla kierowców wyjeżdżających z Polski przez drogowe przejścia graniczne: Bezledy – Bagrationowsk, Gronowo – Mamonowo oraz Grzechotki – Mamonowo).
  • przy drodze S8 (dla kierowców wyjeżdżających przez drogowe przejścia graniczne: Kuźnica – Bruzgi, Bobrowniki – Brzostowica oraz Kukuryki – Kozłowicze  w okolicy miejscowości Jeżewo oraz Choroszcz).
  • przy drodze krajowej nr 12/17 przed węzłem Mełgiew w miejscowości Piaski (informacja o czasie oczekiwania na przekroczenie drogowych przejść granicznych Dorohusk – Jagodzin oraz Hrebenne – Rawa Ruska).
  • przy drodze krajowej nr 4 w okolicach Jarosławia (dla kierowców wyjeżdżających przez podkarpackie drogowe przejścia graniczne: Medyka – Szeginie, Korczowa – Krakowiec oraz nowo otwarte Budomierz – Hruszew).

Celem przedsięwzięcia jest zatem udostępnienie kierowcom informacji na temat aktualnej sytuacji na przejściach, a przez umiejscowienie tablicy w odpowiedniej odległości od granicy – umożliwienie im wyboru przejścia granicznego o mniejszym natężeniu ruchu.

Dane o czasie oczekiwania na odprawę samochodów są automatycznie aktualizowane za pośrednictwem strony www.granica.gov.pl (link otwiera nowe okno w serwisie zewnętrznym).

Kamery on-line na przejściach granicznych

Od 2012 r. bieżącą sytuację na podkarpackich przejściach granicznych można obejrzeć w internecie.

Za sprawą zamontowanych tam kamer internetowych, podróżni, jeszcze przed wyruszeniem w podróż, mogą sprawdzić aktualne natężenie ruchu granicznego. Dzięki temu rozwiązaniu, za pośrednictwem internetu, korzystając z komputera lub innego mobilnego urządzenia  elektronicznego, można w czasie rzeczywistym obserwować to, co dzieje się na danym przejściu granicznym, zarówno na wjeździe do Polski, jak i na wyjeździe na Ukrainę. Rozwiązanie takie daje możliwość obserwacji kolejki tuż przed przejściem, a także przemieszczania się samochodów podjeżdżających do kontroli.

Jako pierwsze od marca 2012 r. zaczęły funkcjonować kamery w Medyce, w maju 2012 r. uruchomiono kolejne 2 kamery w Korczowej, a od kwietnia 2013 r. można zapoznać się on-line z sytuacją na przejściu granicznym w Krościenku.

Służba Celna we współpracy z wojewodą podkarpackim wdrożyła to rozwiązanie, aby ułatwić podróżnym sprawnie przekroczenie granicy. Jeszcze przed wyruszeniem w podróż lub w jej trakcie, osoby planujące przekroczyć  granicę mogą zapoznać się z bieżącym natężeniem ruchu granicznego i wybrać bardziej dogodne przejście graniczne.

Jak pokazują statystyki, z tej możliwości skorzystało już niemal 3 miliony osób. Każdego dnia odnotowywanych jest średnio ok 4  tysiące odsłon.

Z kamer internetowych pokazujących przejścia graniczne on-line można skorzystać na stronach internetowych: www.granica.gov.pl  oraz  www.przemysl.ic.gov.pl .

One stop „wspólna kontrola”

Polska Służba Celna wiele uwagi poświęca rozwiązaniom usprawniającym przekraczanie granicy przy jednoczesnym zachowaniu skuteczności kontroli. Z wieloma udogodnieniami mieli okazję spotkać się już kibice, przekraczający granicę w związku z mistrzostwami UEFA EURO 2012, jak np. „zielone pasy – nic do oclenia”, pasy przestawne czy eBooking Bus.

Jednak na szczególną uwagę zasługuje rozwiązanie, polegające na wykonywaniu kontroli w jednym miejscu, kolejno przez służby celne i graniczne Polski i Ukrainy, tzw. wspólna kontrola. Rozwiązanie to służy przede wszystkim podróżnym, którzy są odprawiani szybko i bez konieczności kilkakrotnego zatrzymywania się do kontroli granicznej (znacznie skraca to czas potrzebny do przekroczenia granicy), ale pozwala ono również służbom granicznym przeprowadzić kontrolę sprawnie i skutecznie.

Dzięki „wspólnym odprawom”, udało się sprawnie rozładować spiętrzenia i zapobiec oczekiwaniu kibiców w kolejkach w 2012 r. To jedno z pierwszych rozwiązań, które na granicy polsko-ukraińskiej zostały wdrożone w celu skrócenia czasu oczekiwania na przekroczenie granicy. Obecnie ułatwienie „one stop” jest stosowane na wielu przejściach granicznych m.in. w Krościenku, Budomierzu, Grzechotkach, Bezledach, Gronowie, Gołdapi.

„Wspólna kontrola” pozytywnie wpłynęła też na zwiększenie efektywności w zakresie zwalczania przestępczości celnej i zapewnienia płynności ruchu granicznego. W planach strategicznych przyjęto, że nowobudowane przejścia graniczne będą powstawały po jednej stronie granicy i będą obsługiwane przez służby graniczne obu państw.

Kontrola RTG na podstawie analizy ryzyka

Każdego dnia funkcjonariusze Służby Celnej, kierując się wskazaniami analizy ryzyka, korzystają z urządzeń do prześwietlania promieniami RTG przesyłek, bagaży, samochodów, a nawet wagonów kolejowych. Skanery, którymi dysponuje polska Służba Celna (stacjonarne, mobilne) umożliwiają nieinwazyjną obsługę ładunków i towarów oraz ich nienaruszalność. Zapewniają bezpieczeństwo, oszczędność czasu oraz wysoką jakość obsługi i obniżenie jej kosztów. Wykorzystanie urzędzeń RTG znacząco skraca kontrolę celną, a tym samym oszczędza czas przedsiębiorców.

Wysoka jakość urządzeń rentgenowskich wykorzystywanych przez polską Służbę Celną plasuje ją w światowej czołówce państw wykorzystujących nowoczesne technologie. Nieinwazyjne metody kontroli, dzięki wykorzystaniu urządzeń RTG, gwarantują nie tylko sprawny przepływ towarów i technologii, ale zapewniają możliwość elastycznego reagowania na dynamicznie zmieniające się potrzeby i wyzwania w trosce o ochronę rynku, środowiska oraz społeczeństwa.

Służba Celna wykorzystuje urządzenia RTG nie tylko na przejściach granicznych, ale i w trakcie kontroli prowadzonych wewnątrz kraju. Mobilne urządzenia RTG mają możliwość przemieszczania się i pracy w różnych lokalizacjach, w zależności od potrzeb.

Wszystkie, wykorzystywane przez Służbę Celną urządzenia rentgenowskie są całkowicie bezpieczne zarówno dla kierowców i obsługujących je funkcjonariuszy celnych, jak i przewożonych ładunków. Spełniają one wszystkie międzynarodowe i polskie normy w zakresie ochrony radiologicznej i bezpieczeństwa jądrowego. Urządzenia rentgenowskie w Służbie Celnej obsługiwane są przez odpowiednio wyszkolonych funkcjonariuszy celnych, zarówno w zakresie obsługi urządzeń, jak i interpretacji obrazów. Nad bezpieczeństwem kontroli związanej z użyciem urządzeń RTG czuwają powołani w izbach celnych inspektorzy ochrony radiologicznej, którzy monitorują ich pracę.

Sprawne i skuteczne działanie Służby Celnej w zakresie kontroli RTG, a także kompleksową koordynację i monitoring efektywności wykorzystania urządzeń rentgenowskich zapewnia  Krajowe Centrum RTG działające od 2011 r. przy Izbie Celnej w Gdyni. Zlokalizowane w Gdyńskim Parku Naukowo-Technologicznym, Krajowe Centrum RTG stanowi również istotne wsparcie w zakresie szkoleń dla funkcjonariuszy Służby Celnej, którzy w codziennej pracy zajmują się interpretacją obrazów prześwietlanych pojazdów i przesyłek.

Wykorzystywane przez Służbę Celną urządzenia pozwalają na pracę ciągłą tj. 24 godziny, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku.

Wirtualne przekraczanie granicy

Wirtualny przewodnik przez przejście graniczne w Medyce zapewnia kompleksową informację w zakresie przygotowania się do odprawy zarówno po polskiej, jak i ukraińskiej stronie przejścia granicznego.

Wirtualny przewodnik oparty jest na panoramach sferycznych, dzięki czemu podróżni mogą zobaczyć przejście graniczne w taki sposób, jakby byli na miejscu.

Dzięki temu rozwiązaniu podróżny, który przygotowując się do przekroczenia granicy, odbędzie wirtualny spacer po przejściu, zdobędzie pakiet potrzebnych informacji i dowie się, co należy zrobić, żeby sprawnie przekroczyć granicę.

System kieruje wirtualnego podróżnego na odpowiedni pas ruchu, zapyta go o obywatelstwo, poprosi o przedłożenie odpowiednich dokumentów, pokieruje na stanowiska, przy których powinien dokonać odpowiednich formalności. Dzięki temu ćwiczeniu podróżny dowiaduje się, jakie dokumenty są potrzebne do sprawnego przekroczenia granicy.

Dodatkowo udostępniono w nim tzw. karty usług, informujące o tym, jak przygotować się do konkretnej procedury np. potwierdzić wywóz towaru w celu otrzymania zwrotu podatku VAT lub wywieźć broń i amunicję.

Z wirtualnego przewodnika, który dostępny jest w 3 wersjach językowych (polska, ukraińska i angielska), korzystają nie tylko Polacy, ale też Ukraińcy, Niemcy, Białorusini i Rosjanie.

Aplikacja dostępna jest także na urządzenia mobilne.

Jest to pierwsze tego typu rozwiązanie na granicy Unii Europejskiej.

To innowacyjne rozwiązanie zostało przygotowane w 2012 r. z myślą o kibicach  przekraczających granicę przez podkarpackie przejścia graniczne podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012, zapewniając interaktywną pomoc w przygotowaniu się do odpraw paszportowo-celnych, które podczas turnieju odbywały się po polskiej stronie przejścia granicznego.

Wirtualny przewodnik dostępny jest na stronie internetowej Izby Celnej w Przemyślu www.przemysl.ic.gov.pl. Można z niego również korzystać na stronach internetowych:www.sluzbacelna.gov.pl oraz www.granica.gov.pl .

Hot spoty na granicy

W 2013 roku Służba Celna uruchomiła na przejściach granicznych darmowe punkty z dostępem do Internetu (hot spoty). Podróżni i kierowcy mogą ze swoich urządzeń mobilnych połączyć się z siecią publiczną i przeglądać  strony internetowe Służby Celnej.

Przejścia z usługą darmowego dostępu do Internetu zostały oznaczone jednakowymi tabliczkami informacyjnymi.

Udogodnienie to zostało uruchomione przede wszystkim w celu umożliwienia podróżnym dokonywania elektronicznego zgłoszenia Tax Free. Podróżny, oczekując na odprawę celną, może samodzielnie wypełnić formularz e-Tax Free i szybciej przekroczyć granicę. Serwis www.granica.gov.pl  został przygotowany w specjalnej wersji, tak aby był czytelniejszy i wygodniejszy w poruszaniu się pomiędzy zakładkami na mniejszych ekranach urządzeń mobilnych.

Podróżni, którzy oczekują na przekroczenie granicy RP, przy pomocy punktów dostępowych WiFi, mogą również skorygować czas oczekiwania publikowany w serwisie www.granica.gov.pl poprzez wypełnienie krótkiego formularza.

Porozumienia międzynarodowe w celu utrzymania płynności ruchu

Służba Celna RP podpisała z kierownictwem służb celnych Ukrainy, Białorusi i Rosji deklaracje o przyjęciu systemu wczesnego ostrzegania o zaistnieniu sytuacji nadzwyczajnej na granicy w celu utrzymania płynności obsługi przedsiębiorców i podróżnych.

Przyjęty system przyczynia się do zwiększenia wymiany handlowej oraz wielkości przewozów ładunków w handlu zagranicznym przez przejścia na granicach z Rosją, Białorusią oraz Ukrainą.

Podstawą działania systemu jest określenie optymalnej liczby środków transportowych przyjmowanych przez służby graniczne państwa sąsiedniego w ciągu jednej zmiany.

W przypadku zaistnienia sytuacji powodujących zakłócenia w organizacji ruchu granicznego lub porządku publicznego, mających wpływ na przepustowość przejść granicznych, zgodnie z założeniami systemu następuje bezzwłoczna wymiana informacji między przedstawicielami służb celnych krajów – sygnatariuszy, mająca na celu przywrócenie płynności odpraw.

Sytuacja nadzwyczajna na przejściu granicznym to zespół okoliczności zewnętrznych lub wewnętrznych, występujących nagle lub narastających w sposób niekontrolowany, powodujących zakłócenia w:

  • przekraczaniu granicy państwowej przez osoby fizyczne, środki transportu i towary,
  • trybie pracy przejścia granicznego,
  • oraz innych okoliczności, które wpływają na przepustowość przejścia granicznego.

Okoliczności, które mogą powodować powstanie sytuacji nadzwyczajnej (w szczególności) to:

  • blokada przejścia granicznego,
  • zamach terrorystyczny na placówkę lub drogowe przejście graniczne,
  • klęska żywiołowa (na przykład: pożar, powódź),
  • przedostanie się do otoczenia niebezpiecznych dla życia substancji biologicznych,
  • przedostanie się do otoczenia niebezpiecznych dla życia substancji biologicznych, chemicznych lub promieniotwórczych z towarów lub środków transportu znajdujących się na terenie przejścia granicznego,
  • awaria lub usterka systemów informatycznych,
  • zbyt mała liczba pojazdów (w stosunku do optymalnej – określonej dla danego przejścia granicznego), które przekroczyły granicę państwową, czego skutkiem jest powstanie kolejki pojazdów oczekujących na przekroczenie granicy państwowej.

GUS potwierdza spadek bezrobocia. Sprzedaż wciąż rośnie

Stopa bezrobocia w Polsce spadła w sierpniu do 11,7% wobec 11,8% w lipcu – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Był to wynik lepszy od 11,8%, oczekiwanych przez ekonomistów.

Na koniec sierpnia liczba zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 1.853,2 tys. i była o 230 tysięcy niższa niż rok wcześniej. Dzięki temu stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce spadła do najniższego poziomu od lipca 2011 roku.

Bezrobocie rejestrowe zmalało o ok. 20 tys. osób. To wcale nie oznacza, że wykreśleni z ewidencji znaleźli zatrudnienie. W sierpniu w sektorze przedsiębiorstw liczba etatów wzrosła tylko o 3,5 tys. Blisko połowa osób wykreślanych z ewidencji bezrobotnych tak naprawdę nie znajduje pracy. Tracą status bezrobotnego z przyczyn formalnych lub na własne żądanie, np. w związku z emigracją.

Bezrobocie młodych, to największy problem

Przeciętna stopa bezrobocia maleje, ale wciąż olbrzymim problemem jest wysoki odsetek bezrobotnych wśród młodych ludzi. Na 1,8 mln bezrobotnych połowa to osoby, które nie ukończyły 35. roku życia.

– W grupie wiekowej do 25. roku życia liczba zarejestrowanych bezrobotnych przekracza 300 tysięcy osób. Osoby w tym wieku charakteryzuje niska aktywność zawodowa – pracuje tylko co czwarta. Większość młodych mimo wszystko wciąż się uczy. Z kolei osoby poszukujące pracy mają duże problemy ze względu na brak doświadczenia zawodowego i często zbyt wysokie oczekiwania finansowe. 2/3 młodych do 25. roku życia nie ma żadnego stażu pracy – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Za jeden z największych niekorzystnych skutków wysokiego bezrobocia wśród młodych uważane jest wydłużenie czasu podejmowania decyzji o założeniu rodziny. Innymi słowy, brak godnej pracy dla młodych przyczynia się do pogorszenia sytuacji demograficznej państwa.

Sprzedaż detaliczna umiarkowanie optymistyczna

Nieznacznie lepiej od prognoz zaprezentowały się także statystyki sprzedaży detalicznej, która w sierpniu zwiększyła się o 1,7% rdr po wzroście o 2,1% w lipcu.

– Sprzedaż wzrosła, ale nieznacznie. To umiarkowanie optymistyczne dane. Ceny spadają, więc realnie kupujemy więcej. W najbliższych miesiącach powinny wzrosnąć realne dochody gospodarstw domowych m.in. na skutek wzrostu zatrudnienia – ogółem mamy więcej pieniędzy. Czekamy na październikową obniżkę stóp procentowych, która odrobinę obniży raty kredytów hipotecznych. W teorii przeciętnie będziemy mieli kilkadziesiąt złotych w miesiącu więcej do wydania, ale nie spodziewałbym się rewolucji – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

UniCredit i Santander chcą połączyć swe fundusze inwestycyjne

0

– Włoski bank UniCredit i hiszpański Santander negocjują połączenie swej działalności w zakresie zarządzania funduszami i stworzenia europejskiego giganta z ok. 350 mld euro aktywów – poinformował Reuter.

– W ramach proponowanej transakcji Santander Asset Management połączy się z Pioneer UniCredit, a oba banki  po obejmą ok. jednej trzeciej udziałów nowej spółki – poinformował prezes UniCredit Federico Ghizzoni.

Połączony fundusz ma być jednym z 15 największych w Europie i 30 największych na świecie, powiedział Ghizzoni.

Ghizzoni zapowiedział też, że fundusze private equity Warburg Pincus i General Atlantic, które są partnerami w Santander Asset Management, wspólnie obejmą pozostałą, trzecią część akcji nowego podmiotu. Prawdopodobnie po kilku latach, kiedy nowa spółka trafi na giełdę, sprzedadzą jej udziały.

Globalny rynek samochodów powraca na właściwe tory

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Euler Hermes,  ubezpieczyciela kredytów kupieckich w roku 2017 ogólnoświatowa produkcja samochodów ma przekroczyć 100 milionów sztuk rocznie. W raporcie opublikowanym w przeddzień Paris Motor Show przedstawiono pozytywne prognozy dla sektora mówiące o powrocie ogólnoświatowej produkcji do poziomu średniookresowego wzrostu rzędu 4 procent.

– Wydaje się, że rynek motoryzacyjny na świecie powraca na właściwe tory po tym, jak zboczył z kursu w czasie kryzysu finansowego – powiedział Ludovic Subran, główny ekonomista firmy Euler Hermes. – W tym czasie produkcja przeniosła się do nowych gospodarek, wskaźnik posiadania samochodów utrzymuje się na bardzo niskim poziomie – tylko 2 procent w Indiach a 5 procent Chinach – co jest powodem dobrych prognoz długookresowego wzrostu, ponieważ ten wskaźnik będzie na pewno wzrastał.

W raporcie przewiduje się, że główną siłą napędową globalnego wzrostu pozostaną Chiny, które w roku 2009 wyprzedziły Stany Zjednoczone jako największy na świecie producent pojazdów. Kraj ten z pewnością powiększy swoją przewagę, produkując w tym roku 20 milionów pojazdów.
Doskonałe prognozy dla przemysłu motoryzacyjnego pojawiają się pomimo spowolnienia na głównych rynkach europejskich, takich jak Francja i Włochy, w których przewidywana produkcja będzie pozostawała na o połowę niższym poziomie niż jej wartość szczytowa sprzed kryzysu, nie mówiąc już o spadku poziomu produkcji samochodów w krajach takich jak Brazylia i Rosja.
Gdzie indziej, w Niemczech produkcja pozostaje na wysokim poziomie, a jej prognozowany wzrost w tym roku wynosi 6 procent. W Hiszpanii spodziewany jest dwucyfrowy wzrost, choć z niższego pułapu niż w przypadku większości krajów europejskich. W raporcie Euler Hermes’ potwierdzono również zjawisko „reindustrializacji” zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych, gdzie zmiany strukturalne przyczyniły się do wzrostu wskaźników produkcji, które powróciły do poziomu sprzed kryzysu w roku 2008.

– Ta zmiana w produkcji ma na gospodarki niektórych krajów większy wpływ niż na pozostałe – powiedział Yann Lacroix, główny autor reportu. – Na przykład Niemcy produkują dzisiaj ponad czterokrotnie więcej pojazdów niż Francja, podczas gdy dziesięć lat temu ta przewaga była ponad dwukrotnie niższa. Przemysł motoryzacyjny w Stanach Zjednoczonych odzyskał utraconą wcześniej konkurencyjność. Zatrudnienie spadło o jedną piątą, wiele linii produkcyjnych zostało zamkniętych, a zakres produkcji znacząco się zmienił. Co do Wielkiej Brytanii, dzięki elastycznemu rynkowi pracy i coraz atrakcyjniejszemu systemowi opodatkowania przedsiębiorstw, kraj ten po raz kolejny stał się światowej klasy producentem samochodów.

Jeśli chodzi o rozwój sytuacji w przyszłości, w raporcie stwierdzono, że jeśli Chiny – rynek zdominowany przez zachodnie firmy działające za pośrednictwem spółek joint-venture z producentami lokalnymi – nadal będą cieszyć się dwucyfrowym wzrostem, to ceny będą musiały spaść. W celu utrzymania trwałego wzrostu producenci będą musieli szukać nowych klientów na wiejskich obszarach Chin. Jednak niższe siła nabywcza mieszkańców wsi oznacza, że będzie trzeba zaoferować im tańsze produkty.

Ze względu na skoncentrowanie 75 procent globalnej sprzedaży w czterech kluczowych obszarach (Chiny, Europa, Japonia i Stany Zjednoczone) rynki wschodzące będą jeszcze musiały zaczekać na zwiększenie wielkości sprzedaży. Kryzysy gospodarcze i polityczne mają duży wpływ na wskaźnik posiadania samochodu w gospodarstwach domowych.
– Wydaje się, że w perspektywie krótkookresowej największymi zwycięzcami będą duzi producenci części samochodowych – mówi Subran. – Wiele restrukturyzowanych firm motoryzacyjnych w tych regionach odnotowuje spadki i zaczyna inwestować w obszary rozwojowe. Niemniej dostawcy branżowi również podlegają globalizacji i przenoszą się w ślad za producentami. W ramach tego procesu uniezależniają się od słabszych rynków krajowych i zwiększają własną siłę negocjacyjną. To działa jak balsam na ich marże, które rosły stale od 2010 r. i według prognoz w przyszłym roku wzrosną jeszcze o dobre 7,5 procent.

Unibep podpisał umowę na budowę drogi za 8,8 mln zł

Budowlano-deweloperska spółka Unibep poinformowała o podpisaniu umowy na budowę drogi wojewódzkiej na odcinku Michałowo – Juszkowy Gród.

Zarząd Unibepu poinformował, że we wtorek 23 września 2014 podpisał umowę na roboty budowlane związane z budową i rozbudową drogi wojewódzkiej nr 686 wraz z drogowymi obiektami inżynierskimi i niezbędną infrastrukturą techniczną na odcinku Michałowo – Juszkowy Gród.

Zamawiającym jest Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Białymstoku.

Zamówienie obejmuje między innymi przebudowę wraz z rozbudową drogi wojewódzkiej nr 686 Zajma – Michałowo – Jałówka na odcinku przejścia przez m. Michałowo (ul. Białostocka) wraz z towarzyszącą infrastrukturą techniczną.

Wynagrodzenie wykonawcy za przedmiot umowy wynosi 8 774 553,01 zł netto. Budowa ma zostać ukończona w III kwartale 2015 r.

Polimex-Mostostal chce w środę zamknąć III etap restrukturyzacji

0

Polimex-Mostostal poinformował o spełnieniu warunków zawieszających zamknięcie III etapu restrukturyzacji.

Spółka poinformowała, że we wtorek 23 września 2014 r. wraz ze spółkami segmentowymi dokonała zmian w istniejących umowach zabezpieczeń oraz ustanowiły nowe zabezpieczenia Nowej Linii Gwarancyjnej wymagane do przeprowadzenia III etapu restrukturyzacji, a także uzyskała informację o podpisaniu przez bank PKO BP umowy rachunku zastrzeżonego na potrzeby emisji nowych obligacji, w wyniku czego doszło do zawarcia ww. umowy.

W związku z powyższym zamknięcie III etapu restrukturyzacji spółki zaplanowane jest na środę 24 września 2014 r.

Operator Orange skończył modernizację sieci. 98 proc. obszaru Polski w zasięgu internetu 3G

CEO Magazyn Polska

Po ponad dwóch i pół roku Orange kończy program inwestycyjny, dzięki któremu 98 proc. Polaków znalazło się w zasięgu internetu 3G. W tym czasie liczba stacji bazowych wzrosła o 60 proc. Zwiększenie zasięgu to szansa na zaoferowanie nowych usług w zakresie mobilnego dostępu do internetu.

Program inwestycyjny służył poprawie jakości usług, przede wszystkim tych, które wiążą się z dostępem do mobilnego internetu – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjna Newseria Biznes Piotr Muszyński, wiceprezes zarządu Orange Polska.

Dzięki rozpoczętemu w maju 2012 r. programowi rozbudowy i modernizacji sieci komórkowej Orange zapewnia dostęp do szybkiego internetu mobilnego 98 proc. Polaków. W ciągu najbliższych tygodni odsetek ten zwiększy się do 99 proc. Takie pokrycie jest możliwe dzięki 10 tys. stacji bazowych. W porównaniu ze stanem sprzed 2012 r. ich liczba zwiększyła się o 60 proc.

Muszyński podkreśla, że bez rozbudowy sieci Orange nie byłby w stanie sprostać potrzebom Polaków, którzy coraz częściej korzystają z internetu mobilnego. Program inwestycyjny prowadziła spółka joint-venture NetWorks!, w której po 50 proc. udziałów mają Orange oraz T-Mobile.

Zaczęliśmy od sprawnie prowadzonych, ale wielomiesięcznych negocjacji formalno-prawnych z naszym partnerem. Następnym etapem było wspólne planowanie sieci, a następnie jej budowa, która polegała na wymianie całego sprzętu radiowego, którego używaliśmy do tej pory, na sprzęt nowej generacji, który umożliwia współdzielenie sieci pomiędzy dwoma operatorami – wyjaśnia Muszyński.

Jak podkreśla Muszyński, zwiększenie zasięgu poprawi dostęp do usług oferowanych przez Orange. Przekonuje, że to bardzo duża zmiana, która umożliwi operatorowi rozwój nowych produktów. Zostaną one uproszczone i oparte o internet mobilny. Dzięki inwestycji w nowe stacje bazowe Orange jest gotowy również na dalszy rozwój usług.

Poza pokryciem niemal całego kraju zasięgiem internetu 3G, Orange rozwija także zasięg szybkiego internetu LTE. W jego zasięgu jest już 22 mln Polaków, czyli niemal 60 proc. społeczeństwa.

W ofercie produktowej stawiamy na dostęp do internetu mobilnego, uproszczenie naszych usług i na wszystko, co wiąże się z konwergencją, czyli możliwością wykorzystania sieci mobilnej i sieci stacjonarnej Orange ‒ podkreśla Piotr Muszyński.

Dane z Biura Informacji Kredytowej dostępne na poczcie. Będzie łatwiej sprawdzić swoją wiarygodność kredytową

0

Polacy mogą już sprawdzić swoją wiarygodność kredytową w ponad 800 oddziałach Poczty Polskiej i Banku Pocztowego. Biuro Informacji Kredytowej chce w ten sposób zwiększyć dostępność swoich usług. Obecnie kont w BIK-u jest ok. 120 tys., a według zarządu Biura swoją wiarygodność kredytową mogłyby sprawdzać miliony Polaków. Oferta jest skierowana szczególnie do tych Polaków, którzy nie mają dostępu do internetu lub nie umieją z niego korzystać.

Do tej pory Biuro Informacji Kredytowej było dostępne tylko online i w jednym Centrum Obsługi Klienta w Warszawie. Dzięki współpracy z Grupą Poczty Polskiej jesteśmy dostępni w ponad 800 placówkach. Takie ułatwienie pierwszego kroku w założeniu konta czy nawet w skorzystaniu z produktów jednorazowych to duża dogodność dla klientów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Mariusz Cholewa, prezes zarządu Biura Informacji Kredytowej.

Obecnie w BIK-u zarejestrowanych jest ok. 120 tys. kont użytkowników indywidualnych. Każdy z nich może sprawdzić swoją wiarygodność kredytową, a także m.in. zakupić BIK Pass Plus, czyli dokument zawierający takie dane, jak informacje o zaległościach w spłacie czy scoring (ocena wiarygodności kredytowej). Choć codziennie zakładanych jest kilkaset nowych kont, wciąż stosunkowo niewiele osób korzysta z usług BIK-u.

Zmienić to może upowszechnienie dostępu do BIK-u. Pierwszym krokiem jest właśnie umożliwienie założenia konta i wydruku dokumentu wiarygodności BIK Pass Plus w placówkach Poczty Polskiej od 23 września oraz Banku Pocztowego od 1 października.

Do naszych placówek dociera dziennie kilkaset tysięcy osób, dlatego jest to bardzo dobre miejsce do tego, aby można było przyjść i skorzystać z tej usługi. Osoby, które nie chcą korzystać z internetu albo nie mają do niego dostępu, mogą skorzystać z tej usługi w urzędzie pocztowym bądź w placówce Banku Pocztowego – dodaje Jerzy Jóźkowiak, prezes zarządu Poczty Polskiej.

Do końca roku usługa ma być dostępna w 1000 placówek Poczty. Nie będzie darmowa, ale Jóźkowiak podkreśla, że sprawdzenie wiarygodności w BIK-u to raczej udogodnienie dla klientów niż działanie zorientowane na dodatkowy przychód. Założenie konta jest bezpłatne, wydrukowanie produktu dedykowanego tej sieci dystrybucji BIK Pass Plus to koszt jednorazowy 26 zł. Taki dokument jest ważny przez 30 dni.

Klienci będą mogli skorzystać z informacji o swojej sytuacji finansowej, zobowiązaniach kredytowych i finansowych w BIK-u, niezależnie od tego, czy chcą kredyt, czy interesuje ich tylko potencjalny poziom zobowiązań w kontekście oceny zdolności kredytowej – tłumaczy Tomasz Bogus, prezes zarządu Banku Pocztowego.

Bogus dodaje, że poprzez ułatwienie dostępu do BIK-u Bank Pocztowy chce edukować finansowo Polaków i zachęcać ich do interesowania się wiarygodnością kredytową.

Jerzy Jóźkowiak dodaje, że projekt ma też wartość społeczna, bo ułatwia walkę z wykluczeniem cyfrowym. Osoby niekorzystające z internetu lub niemające do niego dostępu do tej pory miały niewielkie możliwości korzystania zasobów BIK-u.

Dla BIK-u to nie koniec prób zwiększenia świadomości Polaków i dostępu do usług.

W tej chwili możliwość założenia konta w BIK-u i sprawdzenia informacji o sobie i swojej wiarygodności finansowej dostępna jest dla klientów indywidualnych. Myślimy o takim projekcie dla przedsiębiorstw – zapowiada Cholewa. ‒ Myślimy również o tym, żeby ta współpraca była jeszcze bardziej powszechna, żeby możliwość założenia konta w BIK była tak naprawdę wszędzie.

Rośnie konkurencyjność Polski w produkcji sody. Ciech spodziewa się dobrych wyników za II półrocze

CEO Magazyn Polska

Produkcja w światowym przemyśle chemicznym w tym i kolejnym roku ma przyspieszać – wynika z prognoz międzynarodowych organizacji. Grupa Ciech ma zyskiwać przewagę nad konkurencją dzięki przenoszeniu się głównych odbiorców – producentów szkła – do Europy Środkowo-Wschodniej. Negatywnie na wyniki spółki może jednak oddziaływać eskalacja konfliktu między Rosją a Ukrainą, czyli państwami, które są ważnymi rynkami dla Organiki-Sarzyna.

Naszymi odbiorcami są przede wszystkim producenci szkła, którzy zamykają swoją produkcję na zachodzie Europy i przenoszą zakłady produkcyjne do naszej części Europy, dlatego też tendencja na tym rynku jest bardzo dobra. Analizując trendy, które notujemy w wynikach w segmencie sodowym za I i II kwartał, można z optymizmem patrzeć w przyszłość – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Dariusz Krawczyk, prezes zarządu Ciech.

W krótkim terminie prognozy dla sektora chemicznego są korzystne. Europejska Rada Przemysłu Chemicznego (CEFIC) spodziewa się wzrostu produkcji branży o 2 proc. rok do roku, w 2013 r. wyniósł on 0,2 proc., a w 2012 r. – 1,5 proc. W przypadku światowej produkcji prognozy Amerykańskiej Izby Chemicznej (ACC) zakładają wzrost o 3,8 proc. w 2014 r. i o 4,1 proc. w kolejnym, podczas gdy w latach 2012-2013 podaż rosła w tempie odpowiednio 2,7 proc. i 2,4 proc.

Jeśli chodzi o biznes związany z produktami Organiki-Sarzyny, sytuacja jest także całkiem niezła. Tutaj możemy się jednak spodziewać lekkiego zachwiania rynku na skutek sytuacji za wschodnią granicą – twierdzi Krawczyk.

Zakłady w Nowej Sarzynie, w woj. podkarpackim, produkują środki ochrony roślin oraz żywice poliestrowe i epoksydowe, z których część trafia do Rosji i na Ukrainę. Spadek popytu na wschodnich rynkach spowodował, że wynik netto Organiki-Sarzyny w II kwartale br. był niższy od prognoz Grupy Ciech.

Obok poprawy w otoczeniu Grupy Ciech Krawczyk spodziewa się pozytywnych efektów związanych z restrukturyzacją oraz zmianą właściciela, którym nie jest już Skarb Państwa.

Obraz tej zmiany widać najlepiej, patrząc na zmianę składu rady nadzorczej. Na stanowisku przewodniczącego urzędnik państwowy średniego szczebla został zastąpiony przez prawdziwego wizjonera biznesu, prywatnego, z ugruntowanymi sukcesami na rynku [w lipcu przewodniczącym został dr Jan Kulczyk – red.] – wyjaśnia prezes Ciechu.

Chemiczna spółka dąży do obniżenia zadłużenia, w czerwcu wykupiła przed terminem obligacje o wartości 160 mln złotych. Poziom długu pozostaje jednak nadal głównym ryzykiem działalności Ciechu.

Ciech ma ciągle duży dług do spłacenia, który ciąży na spółce z różnych przyczyn, na skutek różnych zdarzeń, które działy się w przeszłości. Fakt, że odzyskaliśmy rentowność, zdolność do podejmowania nowych projektów oraz to, że jesteśmy spółką prywatną i mamy nowego właściciela z silnym zapleczem kapitałowym, powodują, że możemy z optymizmem patrzeć na wyzwania rynkowe i nowe projekty – uważa Krawczyk.

Ciech analizuje obecnie możliwość budowy nowych fabryk oraz akwizycji w Afryce, Azji Południowo-Wschodniej oraz Ameryce Północnej.

Celujemy w kraje, które są inne kulturowo, gospodarczo, panują tam inne uwarunkowania prawne i biznesowe. Stąd też analiza wymaga więcej czasu niż w przypadku projektów zlokalizowanych w Polsce, Niemczech czy Rumunii – mówi Dariusz Krawczyk.

W pierwszym półroczu 2014 r. wynik EBITDA Grupy Ciech wzrósł w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku o ponad 11 proc., do 251,3 mln zł, a wynik operacyjny o prawie 25 proc., do 150,6 mln zł.

Co czwarta polska mikrofirma decyduje się na ekspansję na nowe rynki

CEO Magazyn Polska

Jedna czwarta polskich mikrofirm rozszerzyła w ciągu ostatnich dwóch lat działalność na inne regiony zarówno w kraju, jak i poza nim. To dla nich szansa na większe zarobki pomimo dużej konkurencji. Jak wynika z badań Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowym, mikroprzedsiębiorcy są zadowoleni z decyzji o ekspansji.

Z badań wynika, że ponad 24 proc. mikroprzedsiębiorców zdecydowało się w ostatnich dwóch latach rozszerzyć swoją działalność bądź to na inne miasta województwa, bądź też poza kraj – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Norbert Konarzewski, dyrektor programowy Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowym. ‒ Widać, że wynika to z chęci wygenerowania większych zysków. Właściciele firm zauważyli pewne zjawiska związane z mniejszą rentownością, co może wynikać z różnych powodów: jest coraz większa konkurencja na rynku, klienci już nie tak chętnie kupują produkty czy usługi.

Konarzewski ocenia, że otwarcie się na nowe regiony, nie tylko w Polsce, lecz także poza nią, to szansa na zwiększenie wpływów firmy. Jako główny powód wskazało to 61 proc. mikroprzedsiębiorców.

Z badań Fundacji Kronenberga wynika, że przedsiębiorcy dobrze przygotowują się do takiego kroku i są zadowoleni z rezultatów. Większość z nich z perspektywy czasu ocenia, że była to słuszna decyzja i powtórzyliby ją.

Rozwijające się mikrofirmy przygotowują się poprzez znalezienie właściwej lokalizacji do rozszerzenia działalności, nawiązanie kontaktów z nowymi klientami biznesowymi i stworzenie nowych stron internetowych. Udostępniają także sprzedaż internetową i poszerzają ofertę produktów lub usług, by zwiększyć konkurencyjność na nowym rynku.

Oczywiście bariery w przedsiębiorczości były, są i będą. Przede wszystkim, są to kwestie związane z wysokimi podatkami i kosztami pracy. Natomiast one nie przeszkadzają części przedsiębiorców w ekspansji terytorialnej – podkreśla Konarzewski.

Zwraca uwagę na to, że nieco inaczej rozwijają swoje biznesy firmy, które pozostają w kraju, a inaczej te, które wchodzą na rynki zagraniczne. Te pierwsze kierują się przede wszystkim lokalizacją i najczęściej decydują się na otwarcie działalności w województwach mazowieckim, śląskim i wielkopolskim.

Przedsiębiorcy, którzy wychodzą poza Polskę, w mniejszym stopniu niż lokalizacją kierują się popytem na swoje usługi i towary oraz relacjami biznesowymi z potencjalnymi klientami lub współpracownikami.

Jest pewna kategoria mikroprzedsiębiorców, którzy starają się być zawsze krok przed konkurencją i wyprzedzać rynek – dodaje Konarzewski. – Czynnikiem motywacyjnym jest chęć generowania większych zysków oraz konkurencja, która na przestrzeni ostatnich lat jest coraz większa. Coraz trudniej jest działać we własnym biznesie, ponieważ powstają konkurencyjne firmy oferujące tej samej jakości produkty i usługi.

Sprzedaż lodów wrosła. Producenci są zadowoleni z sezonu letniego

CEO Magazyn Polska

Z roku na rok sprzedaż lodów w Polsce rośnie. W zeszłym roku wyniosła ponad 133 mln litrów, w tym prognozy mówią o wzroście o ponad 3 mln – wynika z danych Euromonitor International. Producenci lodów nie przejmują się zakończonym właśnie sezonem, bo Polacy coraz chętniej sięgają po lody również zimą.

Jak wynika z informacji portalu branżowego ilody.com.pl, statystyczny Polak zjada rocznie ponad 4 litry lodów. Zdecydowana większość produkcji lodów jest konsumowana w ciągu czterech wiosennych i letnich miesięcy – od maja do sierpnia.

W tym roku Polacy zjedli trochę więcej lodów niż w ubiegłych latach, bo lato było bardzo piękne, a piękna pogoda i słońce bardzo sprzyjają sprzedaży lodów. Zresztą zimą niezbyt było zimno, w związku z tym nawet w miesiącach zimowych lody się sprzedawały – mówi agencji informacyjnej Newseria Elżbieta Grycan z firmy Grycan – Lody od Pokoleń.

Prognozy Euromonitor International, na które powołuje się portal ilody.com.pl, mówią, że w tym roku sprzedaż lodów w sklepach sięgnie 127,1 mln litrów, natomiast w gastronomii osiągnie wielkość 9,8 mln litrów (łącznie 136,9 mln litrów). W ubiegłym roku łączna sprzedaż wyniosła 133,5 mln litrów (odpowiednio 124,2 mln i 9,3 mln litrów w sklepach i gastronomii).

Zimą może mniej sprzedajemy lodów, ale mamy w naszej ofercie w lodziarniach zarówno ciasta, jak i kawę, soki, desery, więc to, co lubimy jadać zimą. Ale nie mogę narzekać, zimą też jadamy lody, bo w zaciszu domowym, w cieple, przy kominku lub przy bliskiej osobie lody też nam smakują. Sezon dla nas się nie kończy – zapewnia Elżbieta Grycan.

Jak podkreśla, dla firmy najważniejszy jest rynek krajowy. Świadczy o tym zarówno rosnąca sprzedaż produktów, jak i liczba otwieranych lodziarni – obecnie jest ich 130.

Jesteśmy już liderami segmentu premium w lodach familijnych, a zbliżamy się do tego, by zostać liderem całego polskiego rynku lodów familijnych – mówi Grycan.

Do ekspansji zagranicznej Grycanowie podchodzą z rozwagą.

Otrzymujemy bardzo dużo ofert z różnych miejsc, i to bardzo czasami egzotycznych jak choćby Madagaskar. Do wszystkich podchodzimy z rozwagą, ponieważ musimy się do tego dobrze przygotować. Chodzi tu zarówno o uwarunkowania prawne, obyczajowe, jak i o to, żebyśmy byli przygotowani, jeżeli chodzi o struktury, które miałyby się tym zajmować. Jak najbardziej pracujemy nad rozwijaniem eksportu, ale to wszystko musi się odbywać rozważnie – mówi Elżbieta Grycan.

Grycan rozwija sieć lodziarni w Czechach. Pierwszy lokal powstał tam w roku 2013 pod szyldem Grycan Ice Cream Cafe. Lodziarnie firmy znajdują się w Centrum Handlowym Černý Most w Pradze, CH HARFA w Pradze oraz sklepie IKEA w Ostrawie. Grycan sprzedaje też swoje produkty czeskim sieciom detalicznym.

W czeskich lodziarniach przyrost procentowy jest dwucyfrowy. Myślę jednak, że przyszłość to jest sprzedaż lodów w pojemnikach półlitrowych i litrowych. To jest łatwiejsze w organizacji, bo otwieranie lodziarni w każdym kraju to duże wyzwanie – trzeba dokładnie poznać wszystkie przepisy zarówno sanitarne, jak i prawne oraz wszelkiego rodzaju uwarunkowania. Nie wykluczamy tego absolutnie, bo to jeszcze może mieć miejsce – zapowiada Elżbieta Grycan.

Węglokoks: Sytuacja w górnictwie jest trudna. Wejście w wydobycie węgla pozwoli nam ustabilizować sprzedaż

CEO Magazyn Polska

Największy polski eksporter węgla spółka Węglokoks nadal planuje zająć się bezpośrednio wydobyciem węgla. Sektor produkcji – jak zapewnia prezes – ma stabilizować podstawowy biznes, czyli sprzedaż surowca. Spółka pozytywnie ocenia szanse polskich firm górniczych na Ukrainie, choć dużym problemem mogą być terminowe płatności od wschodnich kontrahentów.

Według danych Ministerstwa Gospodarki w ciągu pierwszych sześciu miesięcy eksport węgla spadł o jedną czwartą – do poziomu nieco ponad 4 mln ton. Straty górnictwa w tym okresie sięgnęły 770 mln zł. Na sprzedaży węgla branża straciła ponad 1 mld zł, przed rokiem zysk był na poziomie 64 mln zł.

Sytuacja w polskim górnictwie jest trudna. Dotyczy to zarówno Kompanii Węglowej, jak i Katowickiego Holdingu Węglowego. Wynika to przede wszystkim z bardzo słabego rynku – mówi agencji informacyjnej Newseria Jerzy Podsiadło, prezes zarządu Węglokoksu.

Jego zdaniem powodem tego jest bardzo słaba kondycja rynku węgla i niskie ceny. Pod koniec sierpnia za tonę węgla dostarczanego do tzw. trzech portów ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) w kontraktach miesięcznych płacono około 76 dolarów. Na początku roku było to ponad 80 dolarów za tonę.

Ceny węgla szurają po dnie od wielu miesięcy. W ostatnich kilku tygodniach ceny węgla energetycznego wahały się od 70 do 78 dolarów za tonę za węgiel 6 tys. kilokalorii. Słabe są również ceny węgla koksowego, który oscyluje w okolicach 110 dolarów za tonę. To wszystko pokazało, że organizacyjnie i kosztowo przemysł węglowy jest na tyle słaby, że nie potrafi wytrzymać takich niskich kosztów – uważa Jerzy Podsiadło.

Prezes podtrzymuje gotowość firmy do rozwijania segmentu produkcji węgla. To strategia, którą spółka realizuje od lat. Wpisuje się w nią m.in. chęć przejęcie kopalni należących do Kompanii Węglowej.

Jesteśmy firmą handlową, która chce się postawić na produkcję. Od lat dążymy do realizacji takiej strategii. Nadal jesteśmy zainteresowani wejściem w bezpośrednie wydobycie, bo to stabilizuje nasz podstawowy biznes, czyli sprzedaż węgla – dodaje prezes.

Według danych Ministerstwa Gospodarki pod koniec czerwca na zwałach kopalń było 8,3 mln ton niesprzedanego węgla. W ostatnich miesiącach wraz z eskalacją konfliktu na Ukrainie i ograniczeniem wydobycia pojawiła się ponownie możliwość eksportu polskiego węgla na tamtejszy rynek. W opinii prezesa dla polskich eksporterów jednak nie tylko odpowiednia cena za węgiel może okazać się problemem.

Podstawowym problemem będą regulowane na czas płatności za dostawy ze strony ukraińskich kontrahentów. Gospodarka Ukrainy jest w bardzo złym stanie, a z drugiej strony zapotrzebowanie na węgiel energetyczny wraz ze zbliżającym się okresem grzewczym będzie wzrastać – dodaje Jerzy Podsiadło.

Wykwalifikowani Polacy przyciągają światowych pracodawców. Rekrutacja w Amazonie trwa

400 osób już rozpoczęło pracę w centrum logistycznym Amazona w podpoznańskich Sadach. Docelowo w trzech centrach amerykańskiego giganta pracę znaleźć ma kilka tysięcy osób. To największy projekt rekrutacyjny w tej części Europy. Światowe koncerny coraz chętniej przenoszą część biznesu do Polski, głównie ze względu na wciąż niższe koszty pracy w porównaniu z tymi na Zachodzie oraz na dostęp do wysoko wykwalifikowanej kadry.

Amerykański sklep Amazon, gigant sprzedaży internetowej, uruchomił pod Poznaniem swoje pierwsze centrum logistyczne. Z Sadów prowadzona będzie dystrybucja produktów zamówionych przez klientów z krajów Europy Zachodniej. Docelowo powstaną jeszcze dwa centra dystrybucyjne – w Bielanach Wrocławskich. Łączna liczba miejsc pracy związana z inwestycją Amazona w Polsce to kilka tysięcy.

Światowe firmy przede wszystkim zwracają uwagę na dostęp do bardzo dobrej, wykwalifikowanej kadry i ludzi chętnych do podjęcia pracy. Istotnym czynnikiem są także stawki, które w Polsce są jednak nieco niższe niż w innych rejonach Europy – sugeruje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Monika Dymkowska, menedżer w HRK Finance.

W centrach logistycznych Amazona zatrudnienie znajdą głównie pracownicy magazynowi.

To bardzo dobrze, bo niestety w Polsce szara strefa dosyć mocno się szerzy. Tutaj pracownicy będą mieli stabilne zatrudnienie, a oprócz płacy zasadniczej będą mogli korzystać z opieki medycznej czy i innych benefitów – mówi Dymkowska.

Jej zdaniem duże firmy inwestujące w Polsce nie mają problemów z rekrutacją bardzo dobrych specjalistów na komplet stanowisk, od najniższego stopniem pracownika po kadrę menedżerską.

Mamy specjalistów w różnych dziedzinach, zarówno w finansach, księgowości obsłudze klienta, jak i w logistyce czy obsłudze zamówień. Istotne jest także to, że znamy języki obce i nie jest to już wyłącznie język angielski – przekonuje Dymkowska.

Polska jest liderem zatrudnienia w sektorze SSC/BPO, czyli tzw. centrach usług wspólnych. ABSL (Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych) szacuje liczbę zatrudnionych w tym sektorze na około 120 tys. osób. Ta grupa może się w najbliższej przyszłości znacząco zwiększać.

Kilkanaście lat temu zaczynaliśmy od bardzo prostych procesów: obsługi klienta, prostych działań w księgowości, jak na przykład skanowanie faktur. W tej chwili firmy przekazują coraz więcej zaawansowanych procesów do Polski, a co za tym idzie pracę znajdują nie tylko pracownicy niższego szczebla, lecz także osoby wykwalifikowane. Bardzo często szefowie centrów usług wspólnych to Polacy – zwraca uwagę Monika Dymkowska.

Jej zdaniem Polska może skutecznie konkurować o nowe miejsca pracy z tak popularnymi lokalizacjami, szczególnie wśród branży IT, jak Indie. Ma w tym pomóc m.in. lepsza znajomość języka angielskiego wśród pracowników. Doświadczenia pokazują, że niektóre firmy, które obsługę swoich procesów przeniosły kilka lat temu do Indii, wracają do Europy.

Makarony Polskie do końca roku planują sprzedać w Chinach produkty o wartości 3 mln zł

0

CEO Magazyn Polska

Firma Makarony Polskie chce miesięcznie eksportować do Chin produkty o wartości 300-400 tys. zł. Liczy, że w całym roku eksport do Państwa Środka sięgnie 3 mln zł. Kolejny rok może być jeszcze lepszy, bo spółka rozmawia o współpracy z kolejnymi partnerami na tamtejszym rynku.

Żeby wejść na rynek chiński, trzeba mieć po tamtej stronie partnera, najlepiej chińskiego, który dobrze zna miejscowe prawo i lokalne relacje biznesowe. Ten kraj bardzo się różni od europejskich rynków i na pewno nie jest prosty do zrozumienia przez biznesmena z Polski. Nasza firma ma już jednego mocnego partnera, z drugim partnerem zrealizowaliśmy już pierwsze dostawy, a kilku innych do nich przygotowujemy – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes zapowiada Zenon Daniłowski, prezes zarządu spółki Makarony Polskie.

Rozmowy z partnerami dają nadzieję na zwiększenie sprzedaży do Chin w przyszłym roku. W tym spółka liczy a to, że będzie eksportować towary za 300-400 tys. zł, co w ciągu 12 miesięcy powinno dać w sumie wartość ok. 3 mln zł. Z rynkiem Państwa Środka Makarony Polskie wiążą duże nadzieje.

W każdym liczącym się hipermarkecie w Chinach około 20 proc. produktów spożywczych pochodzi z importu, głównie z Europy – mówi Zenon Daniłowski. – Bardzo dobrze sprzedają się produkty ze Starego Kontynentu, bo Chińczycy mają dużo zastrzeżeń do własnych. Uważają, że są niezdrowe, nie spełniają norm żywieniowych itp. Poza tym produkty europejskie są modne, są synonimem jakości i smaku.

Spółka zwiększa również sprzedaż na rynkach europejskich, zarówno dżemów, jak i makaronów.

W Europie Zachodniej sprzedajemy głównie dżemy, najwięcej do sieci handlowych – mówi Daniłowski. – Są to produkty o wyższej niż na polskim rynku zawartości owoców, od 40 do 50 proc. Są lepsze, a więc także droższe. Widzimy potencjał tego rynku głównie w Austrii i Niemczech. W krajach na południe od Polski sprzedajemy głównie makarony.

Po wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego załamał się natomiast eksport spółki do obu tych krajów. Bezpośrednim powodem wstrzymania sprzedaży do Kijowa był spadek wartości hrywny i problemy z uzyskaniem ubezpieczenia eksportowego transakcji. Eksport do Moskwy został zawieszony przez sankcje i embargo na produkty spożywcze.

Nie realizujemy innych transakcji w obrocie zagranicznym niż z ubezpieczeniem eksportu – informuje Daniłowski. – Gdy otrzymaliśmy odmowę z towarzystwa, z którym współpracujemy, musieliśmy przerwać dostawy na Ukrainę.

Szacuje, że ograniczony eksport na Wschód kosztował spółkę w I półroczu ok. 2 mln zł.

Prezes zapewnia, że choć dziedzina, w której spółka działa, jest dość wąska, to stale trwają prace nad nowymi, ulepszonymi produktami. Na rynek wprowadzane są np. produkty prozdrowotne: makarony razowe, z pełnego ziarna, z mąki orkiszowej i zawierające kwasy tłuszczowe omega-3.

Handel jest tymi produktami bardzo zainteresowany – uważa Zenon Daniłowski. – Mam nadzieję, że równie dobrze będą one schodziły z półek sklepowych.

Grupa Makarony Polskie jest jednym z największych producentem makaronów i przetworów spożywczych. Man zakłady produkcyjne w Rzeszowie, Częstochowie oraz spółkę zależną Stoczek Natura. Obecnie spółka prowadzi kolejny projekt inwestycyjny na Podkarpaciu o łącznej wartości 30 mln zł, który ma się zakończyć do 2016 r. Obejmuje on m.in. rozbudowę hal produkcyjnych i magazynów. Firma chce zainwestować również w jedną z linii technologicznych do produkcji makaronów.

Polskie miasta chcą stawać się inteligentne. Może dać im to ogromne oszczędności

CEO Magazyn Polska

Miasta w Polsce coraz chętniej inwestują w nowoczesne rozwiązania, które wykorzystując informacje, ułatwiają życie mieszkańcom. Proces stawania się bardziej smart może być jeszcze łatwiejszy, ponieważ firmy – widząc rosnące zainteresowanie samorządów – proponują im kompleksową ofertę, m.in. w edukacji, transporcie oraz komunikacji z mieszkańcami. Badania Cisco pokazują, że miasta na świecie mogą na takich rozwiązaniach zyskać nawet 1,9 bln dolarów w ciągu kolejnych 10 lat.

Miasta mogą być nowoczesne, ładne, co nie znaczy, że są inteligentne – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Skirski, dyrektor działu Sektor Publiczny i Przedsiębiorstwa Cisco Systems Poland. – Inteligencja to umiejętność wykorzystywania przez miasto dostępnych informacji tak, aby służyły one mieszkańcom, aby były wykorzystywane jak najbardziej efektywnie, ale w sposób bezpieczny z punktu widzenia ustawy o ochronie danych osobowych. W rezultacie miasto reagowałoby szybciej na przykład w sytuacjach kryzysowych czy zagrażających życiu.

Według prognoz firmy Cisco w przyszłym roku z siecią połączonych będzie 15 mld urządzeń, a do 2020 roku liczba ta wzrośnie do 50 mld. Będą to nie tylko komputery czy smartfony, lecz także różnego rodzaju maszyny, czujniki i kamery, które bez ingerencji człowieka potrafią wymieniać miedzy sobą informacje. Miasta muszą więc inwestować, by wiążące się z tym możliwości wykorzystać. Przykładem może być system zarządzania ruchem ulicznym.

Zaawansowany system poprzez monitoring wykryje wypadek i oświetli miejsce zdarzenia pulsującym światłem, tak aby służbom ratunkowym ułatwić szybsze dotarcie – mówi Skirski. – O inteligencji miasta mówimy, gdy dochodzi do wykorzystania informacji w celu wsparcia znanego nam już działania. W rezultacie takiej synergii lepiej i szybciej można ratować życie, udrożnić komunikację czy rozładować zatory na drogach.

Jak podkreśla, mieszkaniec Paryża w korkach spędza nawet cztery lata swojego życia. Dlatego inteligentne rozwiązania w dużych metropoliach stają się koniecznością. W tym kontekście ważne stają się nie tylko rozwiązania w zakresie transportu i komunikacji miejskiej, lecz także np. w zakresie komunikacji na linii urzędy–mieszkańcy.

Istotna jest łatwość obsługi mieszkańców poprzez specjalne narzędzia, które pozwalają komunikować się z urzędem miasta czy innymi instytucjami – mówi Skirski. – Niekoniecznie muszą tam podróżować. Wystarczy w dowolnym miejscu komunikować się za pomocy urządzeń przenośnych, takich jak tablet czy laptop. Już dzisiaj jest to możliwe. Tego typu rozwiązania funkcjonują w Barcelonie, Hamburgu czy Kopenhadze. Rozmawiamy o tym także w Polsce.

Widząc rosnące zainteresowanie ze strony samorządów, firmy wychodzą naprzeciw z kompleksową ofertą. Przykładem może być projekt Polskie Miasto Przyszłości – w pracach nad koncepcją inteligentnego miasta biorą udział przedstawiciele takich firm, jak Cisco, IBM, Swarco, Schneider Electric, Philips Lighting, Vulcan, Samsung, Seventica oraz Young Digital Planet. Do współpracy przystępują wciąż nowe przedsiębiorstwa i uczelnie. Wspólne prace są konieczne, bo – zdaniem Skirskiego – pojedyncza firma nie jest w stanie zaproponować takiej oferty. Zbyt szeroki jest zakres technologii oraz bardzo wysokie wymagania.

Zaczęliśmy od stworzenia pewnych wzorców dla miast dotyczących edukacji, bezpieczeństwa, transportu oraz komunikacji z mieszkańcem. To bardzo istotne w każdym ośrodku miejskim obszary ze względów wizerunkowych, inwestycyjnych, budżetowych, również bezpieczeństwa – tłumaczy Skirski.

Przedsięwzięcie, zdaniem Piotra Skirskiego, nie wiąże się dla miast z koniecznością szukania samodzielnie rozwiązań i samodzielnym ponoszeniem ryzyka.

Partnerzy przedsięwzięcia swoim doświadczeniem i marką dają gwarancje, że rzeczywiście będzie to funkcjonować, że zrealizuje oczekiwania, które są stawiane przed tego typu rozwiązaniami – mówi Piotr Skirski. – Inteligentne miasto przyszłości to ośrodek, w którym naprawdę chcielibyśmy mieszkać, jest łatwe do życia, dobrze obsługuje mieszkańca i przedsiębiorcę, wykorzystuje swoje zasoby, jakim są informacje, do tego, by jakość funkcjonowania mieszkańców była jak najwyższa.

Miasta na całym świecie mogą potencjalnie zyskać na wykorzystaniu tego typu rozwiązań nawet 1,9 bln dolarów w ciągu kolejnych 10 lat.

ECA: poprawa wyników w sierpniu

0

W ujęciu miesięcznym ECA wypracowała w sierpniu 639,8 tyś zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, notując wynik lepszy o ok. 25,9 proc. niż przed rokiem. ECA osiągnęła w tym czasie zysk w wysokości 118 tyś zł, wobec straty 144 tyś zł w sierpniu 2013 roku.

Narastająco na koniec sierpnia 2014 r. skonsolidowane przychody ze sprzedaży ECA wyniosły 6,5 mln zł, a zysk netto wyniósł 300 tyś zł. Na koniec sierpnia 2013 przychody spółki sięgały 6,8 mln zł, a zysk 907,5 tyś zł.

– Główny udział w przychodach ECA mają usługi z zakresu czynności rewizji finansowej, a największe przychody spółka osiąga w pierwszym i drugim kwartale roku z uwagi na przypadające na ten okres zlecenia badań sprawozdań finansowych- informuje komunikat.

Spółka tłumaczy, że  na wyniki wpływ miały przede wszystkim: utrzymująca się dekoniunktura na rynku usług rewizji finansowej oraz ujemna wycena papierów wartościowych w portfelu spółki, która w sierpniu wyniosła 133 tyś zł.

W sierpniu 2014 r. podjęte przez Emitenta działania zaowocowały pozyskaniem trzech klientów notowanych na GPW na badania sprawozdań finansowych: spółek Zastal, Gant Development w upadłości likwidacyjnej i Advadis w upadłości układowej.

NDI wykona ostatni etap budowy lini kolejowej z Olsztyna na lotnisko w Szymanach

Konsorcjum stworzone przez sopocką spółkę NDI złożyło najkorzystniejszą ofertę na rewitalizację i modernizację linii kolejowych łączącej  lotnisko w Szymanach z Olsztynem. Oferta  NDI wyniosła 61,3 mln zł brutto.

W przetargu wzięło udział siedem firm. Zamawiający przeznaczył na wykonanie zamówienia kwotę 68,3 mln zł brutto.

W ramach kontraktu zostanie wybudowane ok. 1,57 km nowej linii odchodzącej od linii nr 35 przed stacją Szymany do terminala Portu Lotniczego Mazury w Szymanach wraz z budową peronu, wiaty peronowej i obiektów małej architektury przy terminalu lotniczym w Szymanach.

Drugie zadanie będzie realizowane w systemie zaprojektuj i wybuduj i będzie polegało na budowie Lokalnego Centrum Sterowania ruchem na stacji w Szczytnie wraz z infrastrukturą towarzyszącą.

Wykonawca będzie musiał zrealizować zakres zamówienia w terminie 12 miesięcy od daty podpisania umowy.

Powrót do przyszłości. Jak będą wyglądały studia MBA w 2020 roku?

Kryzys ekonomiczny zachwiał nie tylko posadami światowej gospodarki i systemu finansowego, ale również przekonaniem, że profesjonalne kursy MBA mają rację bytu. I choć trudno spodziewać się, że ten filar managerskiej edukacji odejdzie do historii, to warto zastanowić się jak studia MBA będą wyglądały za kilka lat?

Kryzysy gospodarcze się zdarzają i są normalnym zjawiskiem w gospodarce wolnorynkowej. Jednak rozmiary ostatniego, który w pierwszej dekadzie XXI wieku doprowadził do upadku kilku banków mających korzenie jeszcze w epoce węgla i stali, zaskoczyły większość analityków. -Upadek Merrill Lynch uświadomił wielu, że nieodpowiedzialna polityka kredytowa wysokiego managementu kilkunastu instytucji finansowych wpędziła w recesję dużą część świata na lata. Dlaczego wykształceni i doświadczeni szefowie doprowadzili do tak niedorzecznej sytuacji? Sytuacji, w której niemożliwe okazało się  nawet ustalenie, kto jest komu winien i ile? Dlaczego „mistrzowie biznesu” nie przewidzieli kryzysu? Czy do zguby doprowadziła ich nadmierna chciwość? Czy inny program nauczania w szkołach MBA zapobiegłby kryzysowi?

– Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że to właśnie prymat interesów akcjonariuszy, wpajany uczestnikom programów MBA jako podstawowa prawda, doprowadził do obecnego kryzysu finansowego – mówi prof. Prof. Bodo B. Schlegelmilch, dziekan WU Executive Academy i dyrektor wydziału Międzynarodowego Marketingu i Zarządzania Wiedeńskiego Uniwersytetu Ekonomii i Biznesu. – Programy MBA miałyby więc w pewnym stopniu ponosić część odpowiedzialność za ten kryzys. Pojawiają się też postulaty, aby gruntownie zreformować program nauczania MBA, w celu lepszego zaspokojenia potrzeb szybko zmieniającego się środowiska biznesu – dodaje.

Nie tylko programy nauczania

Skoro programy MBA są tak bezwzględnie potępiane, to można by się spodziewać, że zainteresowanie nimi wśród studentów i pracodawców będzie spadać. Tymczasem jest wręcz przeciwnie! Do egzaminu GMAT, wymaganego przez wiele programów MBA (zwłaszcza te, które są adresowane do osób o mniejszym doświadczeniu zawodowym) przystępuje rekordowo wielu kandydatów. Rośnie również liczba kandydatów pragnących zdobyć dyplom MBA. Pewne jest zatem  jedno – programy MBA nie znikną, ale będą musiały się zmienić. Faktem jest, że niektóre uczelnie już je wprowadzają.

Zmianom ulegną nie tylko programy nauczania. Modyfikacjom podlegają także same cele, jakie mają realizować te szkoły, skład grupy, do której są adresowane, a także programy studiów i metody. prawnicy? – Dziekani czołowych międzynarodowych szkół biznesu najczęściej wskazują trzy obszary, które wymagają reform: „miękkie” umiejętności, etyka i społeczna odpowiedzialność biznesu oraz globalizacja – podsumowuje prof. Schlegelmilch, dziekan WU Executive Academy.

Chciwość  jest dobra?

“Greed is good?” mówił w filmie „Wallstreet” Gordon Gekko – postać, dla wielu jest najlepszym reprezentantem kasty bezwzględnych, działających nieetycznie, ale niezwykle skutecznych inwestorów, managerów. I choć ten przykład jest raczej filmową fikcją, to przekonanie, że mieszanka egoizmu, dbania o własne interesy i chęć maksymalizacji zysku doprawionej szczyptą chciwości,  cały czas wydaje się jednym z podstawowych motywatorów dla osób kierujących biznesem.

Tego typu podejście zmienia się jednak zarówno w biznesowej praktyce, jak również w obszarze kształcenia przyszłych kierowników niemal każdego szczebla.  – Celem edukacji biznesowej jest stworzenie nie managera, ale lidera biznesu. Dlatego w nauczaniu konieczna jest także zmiana priorytetów. W ostatnich czasach szkoły biznesu słusznie koncentrują się na kształceniu umiejętności analitycznych. Oznacza to jednak, że programy MBA poświęcają mniej czasu i uwagi na kształcenie umiejętności menedżerskich, postaw, świadomości celu działania i tożsamości. – uważa prof. Schlegelmilch, dziekan WU Executive Academy.

Miękkie umiejętności zawsze były ważnym atrybutem dobrego menedżera. Znaczenie tych umiejętności może się tylko zwiększać w miarę wzrostu złożoności dialogu między różnymi grupami interesariuszy i przedsiębiorstw. Wiedza techniczna i znajomość podstaw zarządzania firmą traktowane są jako podstawa, natomiast „miękkie” umiejętności są tym, czym menedżer różni się od lidera biznesu.

Etyka i globalizacja

W ciągu najbliższej dekady pojawią się nowatorskie metody nauczania, które pozwolą położyć silniejszy nacisk na umiejętności analityczne z jednoczesnym łączaniem ich z wiedzą z umiejętnościami z obszarów etyki i społecznej odpowiedzialności biznesu. Prawdopodobnie będzie to wymagało zwiększenia roli doświadczenia i praktyki w procesie nauczania.

Debata wokół etyki i społecznej odpowiedzialności biznesu jest jeszcze bardziej uwikłana w skomplikowaną sieć zależności między problemami o skali globalnej. Dlatego szkoły biznesu muszą kształtować także podejście przyszłych liderów biznesu do globalnych problemów pilnie wymagających rozwiązania. Chodzi m.in. o nierówności majątkowe, nierównomierny przyrost naturalny w krajach wysoko rozwiniętych i rozwijających się, różnice pomiędzy poszczególnymi krajami pod względem możliwości i politycznej woli interweniowania w kwestiach ochrony środowiska naturalnego, czy też relatywizm norm społecznych i etycznych.

Globalna konkurencja, globalne źródła zaopatrzenia i finansowania oraz globalny rynek sprawiają w , że konieczne jest także kształcenie menedżerów uwrażliwionych także na różnice między kulturami. Dlatego też szkoły biznesu starają się stworzyć takie warunki kształcenia, które umożliwiłyby studentom naukę w międzynarodowym środowisku i zdobycie międzykulturowych doświadczeń.

– Przykładem metody, która w praktyczny sposób wprowadza studentów w świat różnic kulturowych są projekty VTP. Virtual Team Projects to element kursów MBA, w którym studenci z wielu krajów uczestniczący w kursach MBA na rożnych uczelniach znajdujących się na różnych kontynentów pracują nad wspólnym projektem. – mówi prof. Bodo B. Schlegelmilch z WU Executive Academy.  – Z pomocą przychodzi oczywiście technologia, gdyż spotkanie w tzw. realu byłoby kosztowne i trudne. VTP stawiają studentów przez różnymi wyzwaniami, a pierwszym z nich jest np. ustalenie godziny spotkania. Nie jest to  łatwe jeśli członkowie drużyny funkcjonują w ekstremalnie różnych strefach czasowych – dodaje.

Zmiany w technologii

Kursy MBA czeka również zmiana technologiczna. Studenci – zwłaszcza zapracowani menedżerowie, którzy zapisują się na kursy Executive MBA – coraz częściej domagają się, aby materiały do nauki były dostępne o każdej porze i w każdym miejscu. Zaawansowane technicznie platformy kształcenia na odległość, umożliwiające komunikację w trybie synchronicznym i asynchronicznym, wymianę plików, wideokonferencje, transmisje wykładów oraz uniwersytety w „second life” to tylko zapowiedź zmian, które przyniesie przyszłość. Metody kształcenia na odległość nie zastąpią bezpośrednich spotkań i zajęć w sali wykładowej. Jeszcze dość długo nawet najbardziej zaawansowane technologie telepresence nie zastąpią więzi emocjonalnych i doświadczenia wspólnych posiłków z innymi studentami i wykładowcami.

Na koniec warto dodać jeszcze, że wzrost wymagań w stosunku do managerów wyższych szczegli, profesjonalizacja tego zawodu, może spowodować, że kursy MBA zmienią charakter na ciągły. Jednym z możliwych scenariuszy jest wymaganie od menedżerów pełniących funkcje liderów, aby regularnie uczestniczyli w kursach i programach dokształcających. Byłoby to zgodne z wymogami obowiązującymi w innych zawodach Na przykład, aby wykonywać zawód lekarza, trzeba co pewien czas uczestniczyć w programach edukacyjnych.

Dom Maklerski Consus ma zgodę KNF na działalność

KNF udzieliła Domowi Maklerskiemu Consus z Torunia zezwolenia na prowadzenie działalności maklerskiej w zakresie nabywania lub zbywania na własny rachunek instrumentów finansowych oraz doradztwa inwestycyjnego.

Umowy zlecenia ozusowane od 1 stycznia 2016?

Jutro Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecyduje, czy nałożenie składki ZUS w umowach zlecenia zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2016 roku. Wcześniej do takiego rozwiązania przychyliła się podkomisja stała ds. Prawa Pracy. W ten sposób pozytywnie ustosunkowała się do postulatów przedsiębiorców, którzy wielokrotnie zwracali uwagę na znaczenie długości okresu przejściowego dla efektywności rynku pracy – podkreśla Konfederacja Lewiatan.

Początkowo projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakładał, że vacatio legis będzie obowiązywało jedynie przez 3 miesiące. Uchwaleniu takiej wersji ustawy sprzeciwiali się główni uczestnicy polskiego rynku pracy. Przedstawiciele organizacji zrzeszających przedsiębiorców oraz związki zawodowe – popierając ideę ozusowania umów zleceń – niejednokrotnie podkreślali, że ustanowienie tak krótkiego okresu przejściowego bez odpowiednich rozwiązań systemowych może przynieść dalece niekorzystne skutki, w tym wzrost bezrobocia i poszerzenie szarej strefy na rynku pracy. To z kolei oznaczałoby ogromne zagrożenie dla pracowników, z uwagi na to, że wiele firm byłoby zmuszonych do istotnej redukcji zatrudnienia. Dali temu wyraz w swoim wspólnym stanowisku, podpisanym przez NSZZ Solidarność, OPZZ, Forum Związków Zawodowych oraz Konfederację Lewiatan i Związek Rzemiosła Polskiego.

– Decyzja podkomisji w istotny sposób stabilizuje sytuację wszystkich uczestników rynku pracy – z uznaniem przyjęliśmy postawę posłów, którzy udowodnili, że mają na względzie główny cel reform, jakim jest zapewnienie stabilności zatrudnienia. Z całą pewnością dzięki 12-miesięcznemu vacatio legis uda się ograniczyć negatywny wpływ nowelizacji – mam tu na myśli przede wszystkim bezpieczeństwo pracowników. Cieszy długowzroczność i kierunek zmian – jest to pierwszy krok zmierzający do kompleksowej naprawy rynku pracy- mówi Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Ekspertyza Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych (WISE Institute) przygotowana na zlecenie Konfederacji Lewiatan potwierdziła, że 12-miesięczny okres vacatio legis dla ozusowania umów zleceń w znacznym stopniu łagodzi niepożądane skutki na rynku pracy, w szczególności odnoszące się do poziomu bezrobocia i szarej strefy w zatrudnieniu. Co istotne, korzyści z tytułu dłuższego okresu przejściowego dotyczą wszystkich uczestników rynku: zarówno pracowników, jak i pracodawców oraz budżetu państwa.

Gwarancja minimum rocznego vacatio legis wpłynie na stabilność wpływów i racjonalność wydatków budżetu państwa. Dzięki temu, że przedsiębiorcy oraz ich klienci, do których należą m.in. instytucje publiczne i samorządy, będą mogli odpowiednio zmienić swoje budżety oraz renegocjować umowy, ograniczone zostanie zagrożenie związane z możliwym niedokończeniem projektów przez wykonawców. Dotyczy to podpisywanych przez firmy kontraktów długoterminowych w ramach systemu zamówień publicznych.

Ponadto, zgodnie z analizą dr Ryszarda Piotrowskiego z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, krótszy niż 12-miesieczny okres vacatio legis należałoby uznać za niezgodny z art. 2, 22 w związku z 31 ust. 3 i 67 w związku z art. 2 Konstytucji RP ze względu na to, że projektowane rozwiązania dotyczą umów zawieranych na okresy wieloletnie. Decyzja sejmowej Komisji jest zatem niezwykle istotna w kontekście odpowiedniego przestrzegania litery prawa. Mając na względzie praktykę polskiego rynku w zakresie umów stwierdzić należy, iż ustalenie zbyt krótkiego vacatio legis naruszyłoby wyrażoną w art. 2 Konstytucji RP zasadę państwa prawa, a w szczególności zasadę prawidłowej legislacji.

– Przedstawiciele klubów parlamentarnych – głosując podczas posiedzenia podkomisji ds. prawa pracy – potwierdzili znaczenie praworządności i istotę zmian, które powinny za każdym razem mieć na uwadze szeroko rozumiane dobro obywateli – dodaje Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Konfederacja Lewiatan

Case study – 5 błędów których należy unikać

PKP IC: Przetarg na stację końcową dla Pendolino

PKP Intercity szuka wykonawcy stacji końcowej w Gdyni dla pociągów Pendolino. 23 września spółka ogłosiła przetarg na firmę, która wykona to zlecenie.

PKP IC ogłosiło przetarg na przebudowę istniejącej infrastruktury kolejowej w celu utworzenia zaplecza technicznego do obsługi końcowej składów zespolonych ED-250 na stacji postojowej Gdynia Grabówek. Kolej oczekuje zakończenia prac do 20 grudnia 2014.

Do przetargu mogą przystąpić firmy, które m.in. dysponują niezbędnym potencjałem do wykonania robót i mogą się wykazać wykonaniem podobnego zamówienia o wartości nie mniejszej niż 4 mln zł.

W przetargu zwycięży oferta z najniższą ceną.

Symbolem ED-250 określane są składy typu Pendolino.

Noclegi w luksusowych hotelach najtańsze w… Polsce

Warszawa, Saloniki, Bukareszt, Ateny, Lizbona – tak wygląda czołówka rankingu miast oferujących najtańsze noclegi w pięciogwiazdkowych hotelach w Unii Europejskiej. Według badania przeprowadzonego przez KAYAK.pl*, porównywarkę ofert turystycznych posiadającą w swojej ofercie ponad 500 000 hoteli na całym świecie, najdroższym miejscem na luksusowy city break okazał się Londyn.

Jak pokazały statystyki opracowane przez zespół analityków KAYAK.pl, średnia cena za noc w luksusowym hotelu w stolicy Polski jest prawie cztery razy niższa niż w mieście nad Tamizą. Podróżni marzący o luksusie na wyciągnięcie ręki powinni również pomyśleć o wyjeździe na południe Europy, np. do Grecji, Rumunii, Portugalii lub na Węgry.

10 MIAST Z LUKSUSOWYMI NOCLEGAMI W NAJNIŻSZEJ CENIE

Średnia cena za noc w hotelu pięciogwiazdkowym

Warszawa, Polska 445 zł
Saloniki, Grecja 461 zł
Bukareszt, Rumunia 519 zł
Ateny, Grecja 551 zł
Lizbona, Portugalia 599 zł
Budapeszt, Węgry 604 zł
Bruksela, Belgia 646 zł
Praga, Czechy 731 zł
Berlin, Niemcy 768 zł
Madryt, Hiszpania 816 zł

Okazuje się jednak, że ceny noclegów w obiektach o najwyższym standardzie na terenie Unii Europejskiej są naprawdę zróżnicowane. Noc w jednym z pięciogwiazdkowych hoteli na Zachodzie Europy może kosztować nawet ponad 1600 zł. Dzięki przygotowanemu przez nas rankingowi, dostarczamy podróżnym praktycznej wskazówki mówiącej, gdzie warto skusić się na wyższy standard hotelu, oszczędzając jednocześnie trochę pieniędzy na zwiedzanie i inne miejscowe atrakcje –  komentuje Andrew Verbitsky, Dyrektor Regionalny KAYAK.pl.

10 MIAST Z LUKSUSOWYMI NOCLEGAMI W NAJWYŻSZEJ CENIE

Średnia cena za noc w hotelu pięciogwiazdkowym

Londyn, UK 1700 zł
Florencja, Włochy 1695 zł
Paryż, Francja 1626 zł
Mediolan, Włochy 1610 zł
Nicea, Francja 1340 zł
Rzym, Włochy 1308 zł
Monachium, Niemcy 1303 zł
Edynburg, UK 1118 zł
Amsterdam, Holandia 1102 zł
Kopenhaga, Dania 1012 zł

Statystyki za pierwsze kilkanaście dni września potwierdziły również, że nie tylko pięciogwiazdkowe, ale również czterogwiazdkowe hotele najtańsze są w Polsce (średnio ok. 535 zł za noc). Atrakcyjne ceny, wyjątkowy klimat oraz historia sprawiają, że Warszawa coraz częściej trafia na czołówki list „top” miast do zobaczenia – podsumowuje Andrew Verbitsky, Dyrektor Regionalny KAYAK.pl.

Niskie w porównaniu do innych lokalizacji koszty noclegu to nie jedyna miła niespodzianka, która czeka na odwiedzających stolicę Polski. Coroczne porównanie cen wstępu do europejskich muzeów, galerii oraz na wydarzenia kulturalne, przygotowywane przez Post Office – Travel Money[1], pokazało, że to właśnie w Warszawie liczyć można na najtańsze bilety. Sześć wejściówek to średnio koszt ok. 370 zł. Najdroższy ponownie okazał się Londyn (6 biletów kosztuje średnio ok.1356 zł).

GDDKIA: Obwodnicę Inowrocławia za 359 mln zł zbuduje Mirbud (aktualizacja)

0

Konsorcjum zawiązane przez Mirbud zbuduje za 359 mln zł obwodnicę Inowrocławia  poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Publicznych i Autostrad.

GDDKIA w Bydgoszczy uznała w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego na budowę obwodnicy Inowrocławia najkorzystniejszą ofertę złożyło konsorcjum zawiązane przez Mirbud oraz Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów Erbedim.

Wartość oferty brutto wynosi 359 mln zł.

– Oferta złożona przez konsorcjum w/w firm spełniała wszystkie wymagania określone przez zamawiającego w przedmiotowym postępowaniu i otrzymała najwyższą ilość punktów stanowiących sumę punktów przyznanych w ramach każdego z podanych kryteriów wyboru ofert – poinformowano w komunikacie.

Konsorcjum chce wybudować obwodnicę miasta w terminie 27 miesięcy od daty zawarcia umowy za kwotę ponad 359 mln zł. Oferuje też 10 lat gwarancji.

Przy wyborze najkorzystniejszej oferty, oprócz ceny, punktowany był termin wykonania prac oraz okres gwarancji. Po upływie czasu na wniesienie ew. odwołań oraz po przeprowadzeniu kontroli uprzedniej postępowania przez Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, możliwe będzie podpisanie umowy, a następnie rozpoczęcie prac.

Inwestycja polegać będzie na budowie prawie 19 km trasy posiadającej po dwa pasy w obu kierunkach. Obwodnica ominie miasto od wschodu i znacznie skróci czas przejazdu kierowców jadących na trasie Toruń – Poznań. Inwestycja zakłada też budowę 3 węzłów drogowych ( „Latkowo”, „Jacewo” i „Tupadły” ), kilkunastu obiektów inżynierskich a także przebudowę istniejącej sieci drogowej. W ramach prac wykonanych zostanie również wiele urządzeń ochrony środowiska.

KNF ukarał skarb państwa za niedopełnienie obowiązków informacyjnych przy tworzeniu Polskiej Grupy Energetycznej

Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Skarbu karę pieniężną w wysokości 20 tys zł za niedokonanie zawiadomienia KNF oraz spółki PGE Polska Grupa Energetyczna o zmianie liczby akcji posiadanych w spółce.  

Przy połączeniu 31 sierpnia 2010 PGE Polska Grupa Energetyczna ze spółkami PGE Górnictwo i Energetyka oraz PGE Energia, na potrzeby połączenia wyemitowano akcje obejmowane przez akcjonariuszy spółek przejmowanych. Przez to udziału skarbu państwa w akcjonariacie PGE spadł z poziomu 85 proc. do 79,29 proc.

– Brak przekazania w terminie przez stronę zawiadomienia o zmianie stanu posiadania akcji spółki spowodował, iż pozostali inwestorzy w dniu 31 sierpnia 2010 powzięli informację o tym, że doszło do podwyższenia kapitału zakładowego spółki, nie dysponowali jednak informacją o tym, jak powyższe zdarzenie wpłynęło na strukturę akcjonariatu – podkreślił KNF w komunikacie.

Ponieważ, jak podkreśla KNF, Skarb Państwa pozostaje akcjonariuszem wielu spółek publicznych, nałożona kara ma na celu zapobieżenie w przyszłości powtórnemu naruszeniu obowiązków nałożonych ustawą o ofercie, a jej nagłośnienie powinno mieć walor edukacyjny.

KNF przygotowała założenia rekomendacji dla SKOK

KNF przyjęła założenia rekomendacji dla sektora spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK) dotyczących dobrych praktyk w zakresie zarządzania ryzykiem ekspozycji kredytowych oraz ładu korporacyjnego. Same rekomendacje powinny być gotowe w listopadzie.

– Ze względu na kluczowe znaczenie tych obszarów w funkcjonowaniu sektora SKOK oraz istotne nieprawidłowości zidentyfikowane w tym zakresie, będą to pierwsze rekomendacje KNF dotyczące dobrych praktyk ostrożnego i stabilnego zarządzania kasami, o których mowa w art. 62 ust. 2 ustawy o skok. Rekomendacje KNF będą wpisywać się w standardy Światowej Rady Unii Kredytowych – podkreślono w komunikacie Komisji Nadzoru Finansowego.

Zapisy rekomendacji w zakresie zarządzania ryzykiem ekspozycji kredytowych będą komplementarne w znacznych obszarach z postanowieniami Rekomendacji T i S określonych przez KNF dla banków, po ich dostosowaniu do specyfiki kas.

Poza generalną zasadą proporcjonalności, uwzględnianą we wszystkich rekomendacjach ostrożnościowych, z uwagi na duże zróżnicowanie kas co do skali prowadzonej działalności, związanego z nią ryzyka oraz nieprawidłowości występujących w poszczególnych podmiotach, przyjęto, że do mniejszych kas będą się odnosić tylko wybrane, kluczowe postanowienia rekomendacji. Odpowiedni dobór kryteriów pozwoli na wybór kas, których łagodniejsze traktowanie nie będzie rodziło dodatkowego ryzyka dla sektora; jednocześnie powinny to być kasy, w których jest utrzymywana więź członkowska.

Rekomendacja będzie ukierunkowana na ograniczenie ryzyka występującego w działalności kas i pozwoli na stworzenie solidnych fundamentów dla zrównoważonego rozwoju sektora.

Celem planowanej rekomendacji dotyczącej ładu korporacyjnego jest zmiana lub korekta stosowanych w kasach rozwiązań organizacyjnych, zarządczych i kontrolnych, jak również do relacji pomiędzy członkami kasy, a kasą i jej organami. Na szczególną uwagę w rekomendacji zasługują w ocenie KNF: kwestia więzi członkowskiej, unikanie konfliktu interesów, outsourcing (powierzanie działalności podmiotom zewnętrznym) oraz prawidłowy nadzór nad działalnością kasy ze strony rady nadzorczej i walnego zgromadzenia.

Na podstawie przyjętych założeń UKNF przygotuje projekty rekomendacji, które zostaną przekazane do konsultacji publicznych, w tym w szczególności Kasie Krajowej oraz wszystkim spółdzielczym kasom oszczędnościowo-kredytowym. Przekazanie projektów rekomendacji planowane jest w listopadzie. Data ostatecznego uchwalenia i wprowadzenia rekomendacji będzie zależała od przebiegu konsultacji.

Sąd wpisał do rejestru zastawów znak towarowy Gino Rossi

Sąd Rejonowy Gdańsk Północ dokonał wpisu zastawu rejestrowego w rejestrze zastawów na prawie z rejestracji znaku towarowego „rg gino rossi” na rzecz Bank Zachodni WBK oraz na rzecz mBank. Obu bankom firma winna jest ponad 30 mln zł.

Zastaw rejestrowy został ustanowiony na zabezpieczenie wierzytelności wynikających z umów kredytowych zawartych z BZ WBK w wysokości 20,5 mln zł i z mBank w wysokości 10 mln zł.

Najwyższa suma zabezpieczenia z tytułu ustanowionego zastawu rejestrowego na rzecz Banku Zachodniego WBK wynosi 20,6 mln zł, natomiast na rzecz mBanku 15 mln zł.

Przedmiot zastawu nie jest wyceniony w księgach rachunkowych spółki. Natomiast, wartość szacunkowa przedmiotu zastawu wynikająca z dokonanej jego wyceny wynosi 41,3 mln zł.

Ponadto Sąd Rejonowy Gdańsk Północ  dokonał wpisu zastawu rejestrowego na zapasach towarów handlowych na rzecz mBank, ustanowionego na zabezpieczenie wierzytelności wynikających z tej samej umowy kredytowej.

Najwyższa suma zabezpieczenia z tytułu ustanowionego zastawu wynosi 35 mln zł. Zapasy towarów handlowych na których ustanowiono zastaw wykazują w księgach rachunkowych wartość ewidencyjną  35 mln zł.

BIG: Polskie firmy lepiej radzą sobie z zaległościami płatniczymi

Zaległości płatnicze to problem dla 72 proc. polskich firm ankietowanych przez BIG InfoMonitor.  To o 9 proc. mniej niż w poprzednim badaniu.

Odsetek nieterminowo regulowanych należności spada. Maleje też liczba firm, dla których zaległe należności stanowią poważną przeszkodę w prowadzeniu działalności gospodarczej.

W rezultacie w ciągu minionych trzech miesięcy bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej, wyrażane wskaźnikiem BIG, wzrosło o 1,7 pkt. proc. BIG wynosi obecnie 16 proc.

– Co ciekawe, został on odnotowany pomimo narastającego konfliktu na Ukrainie i po wprowadzeniu kolejnej transzy sankcji gospodarczych w sierpniu 2014 – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Jak pokazują nasze badania, wzrost ten dotyczy większości przebadanych branż i sektorów, co pozwala przypuszczać, że dynamika ta zostanie utrzymana także w kolejnych.

Wyniki najnowszej edycji badania wskazują również, że firmy szukają coraz skuteczniejszych sposobów na odzyskiwanie zaległych należności. Niemal połowa przedsiębiorstw skorzystała w ciągu ostatniego kwartału z usług komornika lub podjęła inne działania prawne zmierzające do odzyskania nieterminowych płatności od swoich kontrahentów.

Oznacza to, że przedsiębiorcy stają się coraz bardziej wyedukowani i korzystają z narzędzi , które pozwalają odzyskiwać zaległe należności – podkreśla Marcin Ledworowski, wiceprezes BIG InfoMonitor.

Niewątpliwy wpływ na wzrost wskaźnika ma mniejszy odsetek firm, które wskazywałyby zatory płatnicze jako poważną barierę dla rozwoju ich biznesu. W stosunku do poprzedniej edycji badania różnica ta wynosi 9 pkt. proc. i obecnie zatory płatnicze jako problem traktuje 72 proc. respondentów. Dobry nastrój polskich przedsiębiorców wynika także z niskiego poziomu przeterminowanych wierzytelności, który w ciągu minionych 3 miesięcy nie uległ zmianie i co istotne, firmy nie prognozują, aby zmienił się w najbliższym czasie.

Wzrośnie wynagrodzenie spółki zależnej Awbud SA za prace przy elektrowni we Włocławku

0

O blisko 6 mln zł wzrośnie wynagrodzenie należącego do spółki Awbud firmy Instal-Lublin za wykonanie dla SNC-Lavalin Polska prac przy elektrowni gazowo-parowej we Włocławku.

Instal-Lublin, spółka zależna Awbud SA 22 września otrzymał obustronnie podpisany aneks z  5 września do umowy pomiędzy SNC-Lavalin Polska, a Instalem,  której przedmiotem jest wykonanie instalacji wentylacji mechanicznej nawiewno-wywiewnej, instalacji klimatyzacji, instalacji ogrzewania, systemu AKPiA instalacji wentylacji, klimatyzacji i ogrzewania w budynku rozdzielni elektrycznych z nastawnia blokową dla Orlen Włocławek Projekt.

Na mocy aneksu strony istotnie rozszerzyły zakres przedmiotu umowy w zakresie  kompleksowego wykonania robót w budynku głównym w elektrowni gazowo-parowej we Włocławku w zakresie instalacji HVAC.

W związku z rozszerzeniem zakresu umowy zostało także podwyższone dotychczasowe wynagrodzenie, z kwoty 3,3 do 9,1 mln zł netto.

Wyższy limit gwarancji ubezpieczeniowych PZU dla Pozbud T&R

Pozbud T&R ma podniesiony do 30 mln zł limit gwarancji ubezpieczeniowych kontraktowych w PZU.

Pozbud T&R  podpisał 23 września aneks do umowy zlecenia o okresowe udzielanie gwarancji ubezpieczeniowych kontraktowych  zawartej z Powszechnym Zakładem Ubezpieczeń, którym zwiększony został limit zaangażowania i  który nadał umowie nowe brzmienie.

Maksymalny limit zaangażowania został podniesiony z 20 do 30 mln zł  i ma charakter odnawialny, co oznacza, że wygaśnięcie gwarancji udzielonej w ramach umowy zlecenia o okresowe udzielanie gwarancji ubezpieczeniowych kontraktowych powoduje odnowienie limitu o sumę gwarancyjną tej gwarancji.

Wskażnik PMI dla strefy euro spadł do poziomu 50,5 pkt.

Wskaźnik PMI dla przemysłu strefy euro spadł we wrześniu do 50,5 pkt. – podała w komunikacie firma Markitz. Podobnego poziomu wskaźnika oczekiwała większość analityków.

W sierpniu, Wskaźnik Menadżerów Logistyki Markit PMI dla przemysłu państw strefy euro wynosił  50,7 pkt.

Siec sklepów z odzieżą dla dzieci i właściciel marki Coccodrillo chce zadebiutować na GPW

Kolejna spółka wybiera się na parkiet główny warszawskiej giełdy. Tym razem o zamiarze debiutu jeszcze w tym roku poinformował sprzedawca ubranek dla dzieci Coccodrillo.

CDRL S.A., właściciel marki Coccodrillo, zamierza wprowadzić swoje akcje na rynek główny Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Spółka przeprowadzi ofertę publiczną, a pozyskane środki przeznaczy m.in. na rozwój sieci sprzedaży.

– CDRL dynamicznie zwiększa sieć swoich sklepów, a także wyniki finansowe. Dzięki ofercie publicznej pozyskamy środki na dalszy rozwój, ale wejście na giełdę to dla nas także naturalny etap w budowie grupy, której celem jest umocnienie pozycji regionalnego lidera na szybko rosnącym rynku odzieży dla dzieci” – powiedział cytowany w komunikacie prezes Marek Dworczak.

Spółka jest obecna od grudnia 2011 roku na rynku Catalyst, gdzie do września br. będą jeszcze notowane jej obligacje.

– Spółka jest bardzo dobrze postrzegana przez rynek, stąd ufamy że oferta akcji spotka się z dużym zainteresowaniem i zadebiutujemy na warszawskiej giełdzie jeszcze w tym roku – zadeklarował wiceprezes spółki Tomasz Przybyła.

Spółka jest dystrybutorem odzieży dziecięcej sprzedawanej pod marką własną Coccodrillo. Jak informuje, zdobyła wiodącą pozycję na rynku polskim oraz w Europie Środkowo-Wschodniej, działa też poza Unią Europejską. Sklepy Coccodrillo znajdują się na czterech kontynentach, m.in. w Arabii Saudyjskiej, Chinach i Brazylii.

Na koniec 2013 r. spółka miała 342 sklepów wobec 294 rok wcześniej oraz 234 w 2011 roku. Spółka od 2010 r. oferuje swoje produkty również w sklepie internetowym.

Głównymi akcjonariuszami spółki są Marek Dworczak oraz Tomasz Przybyła, którzy pełnią odpowiednio funkcje prezesa i wiceprezesa zarządu. Wspólnie rozwijają markę Coccodrillo od 11 lat. W I połowie 2014 r. Grupa CDRL zanotowała 71,7 mln zł przychodów oraz 6,1 mln zł zysku netto wobec 65,4 mln zł przychodów i 0,8 mln zł straty w analogicznym okresie 2013 roku.

GUS: stopa bezrobocia w sierpniu spadła do 11,7 proc.

Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w sierpniu 11,7 proc. przy 11,8 proc. w lipcu i 13 proc. rok wcześniej – poinformował Główny Urząd Statystyczny.

Z komunikatu GUS wynika, ze liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu sierpnia 2014 wyniosła 1,853,2 tys. osób (w tym 968,1 tys. kobiet) i była niższa niż przed miesiącem o 25,3 tys. osób czyli  o 1,3 proc. W ujęciu rocznym bezrobocie  spadła o 230 tys. osób, a więc  o 11 proc.
(w analogicznym okresie 2013 roku zanotowano spadek o 9,9 tys. osób, tj. o 0,5 proc.).

W stosunku do lipca 2014 spadek liczby bezrobotnych odnotowano we wszystkich województwach, najbardziej znaczący w lubuskim (o 2,3 proc.), łódzkim (o 2,1 proc.), dolnośląskim (o 1,9 proc.), oraz małopolskim, opolskim i śląskim (po 1,8 proc.).

Również w porównaniu z sierpniem 2013 liczba bezrobotnych zmniejszyła się we wszystkich województwach, najbardziej znaczący spadek odnotowano w województwach: lubuskim (o 17,1 proc.), wielkopolskim (o 15,3 proc), dolnośląskim (o 13,9 proc.), pomorskim (o 12,5 proc.), małopolskim (o 11,7 proc.) oraz śląskim (o 11,6 proc.).

– W sierpniu 2014 r. odnotowano spadek liczby bezrobotnych i stopy bezrobocia,  zarówno w ujęciu rocznym, jak i miesięcznym. Mniejsza niż przed miesiącem i przed rokiem była liczba bezrobotnych nowo zarejestrowanych, jak i wyrejestrowanych z urzędów pracy. W końcu sierpnia 2014 r. do urzędów pracy zgłoszono mniej ofert pracy niż w lipcu 2014, ale więcej niż sierpniu 2013 roku – informuje komunikat GUS.

Sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła o 1,7 rdr, słabiej niż w lipcu, ale mocniej od oczekiwań

Główny Urząd Statystyczny podał, że sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła o 1,7 proc. wobec sierpnia ubiegłego roku i skurczyła się o 1,1 proc. w stosunku do lipca br.

Ekonomiści oczekiwali wzrostu o 1,3 proc. w ujęciu rocznym. Najmocniej wzrosła sprzedaż w kategorii „włókno, odzież, obuwie”, która zwiększyła się o 19 proc. Wyraźny zrost, o 9,4 proc. nastąpił w handlu farmaceutykami i kosmetykami. O 6,2 proc. zwiększyła się sprzedaż mebli, sprzętu RTV i AGD.

Spadki odnotowano natomiast w kategorii pojazdów samochodowych, motocykli i części motoryzacyjnych, i wyniósł on 5,5 proc. Nieco mniej, bo o 4,1 spadła sprzedaż paliw ciekłych i gazowych.

Żywność, napoje i wyroby tytoniowe sprzedały się lepiej o 2,3 proc. niż rok wcześniej.

W ujęciu miesięcznym sprzedaż spadła o 1,1 proc. Na spadek ten w największym stopniu „zapracowały” znowu produkty motoryzacyjne, gdzie nastąpił spadek o 15,1 proc. Niższa była sprzedaż kosmetyków i farmaceutyków – o 4,4 proc., a także prasy i książek (-1,9 proc.) oraz sprzedaż w sklepach niewyspecjalizowanych (-1,2 proc.).

W stosunku do lipca najbardziej wzrosła sprzedaż mebli oraz sprzętu RTV i AGD – o 5,9 proc. Większa była też sprzedaż włókien, odzieży i obuwia, która wzrosła o 4,0 proc.

(Newseria Inwestor)