Niepewność w Polsce i za granicą sprawia, że polscy przedsiębiorcy wstrzymują się z inwestycjami. To może pokrzyżować rządowe plany co do wzrostu PKB w tym roku

0

CEO Magazyn Polska

Niepewność co do przyszłości Unii Europejskiej oraz warunków prowadzenia biznesu w Polsce sprawiają, że wstępne założenia rządu do przyszłorocznego budżetu mogą być zbyt optymistyczne – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. Według wstępnych założeń makroekonomicznych rządu udział inwestycji prywatnych w PKB zwiększy się do 16,6 proc. Tymczasem w I kwartale tego roku średnie i duże przedsiębiorstwa ograniczyły swoje inwestycje o blisko 10 proc. 

– Potencjalnie jesteśmy w stanie osiągnąć te parametry, aczkolwiek widać już po danych dotyczących I kw., że gospodarka trochę słabnie – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Według rządowego planu inflacja ma osiągnąć 1,3 proc., a bezrobocie spaść do poziomu 8,1 proc. Starczewska-Krzysztoszek przestrzega jednak przed niebezpieczeństwem załamania się inwestycji, które są motorem napędowym wzrostu gospodarczego. 

– W I kwartale tego roku przedsiębiorstwa średnie i duże, czyli zatrudniające od 50 pracowników w górę, obniżyły swoje inwestycje aż o 8,6 proc., a w skali całej gospodarki ten spadek inwestycji był dwuprocentowy – mówi  Starczewska-Krzysztoszek.

Tymczasem z rządowego dokumentu wynika np. że w 2017 roku udział inwestycji sektora rządowego i samorządowego w PKB wzrośnie do 4,6 proc., po spadku o 0,1 proc. (do 4,3 proc.) w 2016 roku. Z kolei udział inwestycji prywatnych w PKB w 2016 roku zwiększy się z 15,7 proc. do 16,2 proc., a w 2017 roku do 16,6 proc.

– Inwestycje oczywiście są realizowane, ale w I kwartale były mniejsze niż w I kw. 2015 roku – mówi ekonomistka. – Rozmawiałam z przedsiębiorcami, pytając ich o to, jaka jest przyczyna tego, że inwestycje spadły i odpowiedź jest dosyć prosta: bardzo duża niepewność wewnętrzna i bardzo duża niepewność zewnętrzna.

Starczewska-Krzysztoszek podkreśla, że niepewność przedsiębiorców wynika m.in. z nowych przepisów czy pojawienia się nowych podatków, tych już obowiązujących, jak choćby podatek od instytucji finansowych czy wprowadzany od lipca podatek od sprzedaży detalicznej. Zdaniem ekonomistki przedsiębiorcy obawiają się, że nowymi podatkami zostaną objęte kolejne branże.

– Wprowadza się zakaz sprzedaży ziemi rolnej, a dla bardzo wielu przedsiębiorców to jest bardzo ważne aktywo, ważny element majątku, ponieważ on stanowi zabezpieczenie dla kredytu, a bez kredytu nie ma rozwoju. I takich sygnałów mamy wiele. Mamy już dwa podatki branżowe, jeden wdrożony – podatek od banków, drugi za chwilę zostanie wprowadzony – od lipca ma wejść podatek od sprzedaży detalicznej, więc przedsiębiorcy się zastanawiają, która branża będzie kolejna. I dlatego wstrzymują się z inwestycjami, a tak naprawdę to inwestycje budują wzrost gospodarczy – podkreśla  Starczewska-Krzysztoszek.

Czytaj również:  Trudny rok dla polskiego eksportu

Ekspertka przypomina też o ryzyku zewnętrznym. Jak większość ekonomistów zaznacza, że brexit będzie miał bardzo poważne konsekwencje nie tylko dla Brytyjczyków, lecz także dla całej Europy, w tym także bardzo silne konsekwencje dla Polski. Starczewska-Krzysztoszek zwraca uwagę także na słabnące Chiny

– Ryzyko zewnętrzne też wywołuje niepewność – mówi Starczewska-Krzysztoszek. – Za chwilę referendum w Wielkiej Brytanii. Nie wiemy, co się wydarzy, ale istnieje poważne ryzyko, że Brytyjczycy podejmą decyzję o wyjściu z UE – dodaje. – Chiny słabną, jeśli chodzi o dynamikę wzrostu, a to oznacza istotny mniejszy popyt na surowce, a więc ceny surowców spadają. Jak ceny surowców spadają, to te kraje, które są eksporterami surowców, mniej zamawiają, a więc nasz eksport do tych krajów, jak już to widać, że jest mniejszy,

Zgodnie z założeniami wzrost gospodarczy w przyszłym roku ma wynieść 3,9 proc. Realne tempo wzrostu eksportu w PKB wyniesie 6,0 proc. w 2015 roku i 5,5 proc. w 2017 roku. Rząd proponuje też, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2017 r. wynosiło 2 000 zł brutto, co oznacza wzrost o 8,1 proc. (150 zł) w stosunku do 2016 r. (obecnie pensja minimalna to 1 850 zł brutto). Kwota ta stanowiłaby 47,04 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2017 r.

– Obecnie zagrożeń jest niebywale dużo – ostrzega Starczewska-Krzysztoszek. – Dlatego, gdy będziemy opiniować założenia do budżetu, to będziemy zachęcać rząd, aby przedstawił scenariusze, co się wydarzy, jeśli te zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne się zmaterializują i nie da się osiągnąć planowanego przez rząd wzrostu PKB.