Obligacje mogą dać w tym roku zarobić. Będzie to jednak wymagało od inwestorów aktywnego zarządzania

0

Wzrost inflacji, przewidywane podniesienie stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i niepewność co do realizacji budżetu państwa prawdopodobnie popchną rentowność obligacji w górę. Choć inwestorzy coraz wyraźniej kierują się w stronę rynków akcji, na obligacjach też będzie można potencjalnie zarobić, pod warunkiem monitorowania inwestycji i reagowania zmianami na bieżące wydarzenia.

– Rynki dłużne w tym roku są dużym wyzwaniem dla zarządzających. Jest to przede wszystkim związane z rosnącą na świecie inflacją spowodowaną oczekiwaniem wzrostu gospodarczego i podwyżkami stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, co na pewno będzie miało miejsce w najbliższych kwartałach – mówi agencji informacyjnej Newseria  Piotr Tukendorf, doradca inwestycyjny Biura Maklerskiego Deutsche Bank Polska. – Kluczowe jest przede wszystkim aktywne podejście do zarządzania na rynkach dłużnych.

W lutym Fed nie zmienił stóp procentowych, co było oczekiwane przez rynek, ale nie zmienił też tonu wypowiedzi, co pozwala nadal zakładać trzy podwyżki stóp w 2017 roku. Po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA rentowność wszystkich obligacji wyraźnie poszła w górę, co oznacza spadek ich ceny. Amerykańskie 10-latki zwiększyły oprocentowanie o 37 proc., do niecałych 2,5 proc., choć w połowie grudnia przekroczyły 2,6 proc. Zdaniem doradcy inwestycyjnego BM Deutsche Bank Polska z zakupami na tym rynku warto jeszcze trochę poczekać.

 Okazji inwestycyjnych w tym segmencie należy szukać na rynku amerykańskich obligacji, ale najlepiej w momencie, gdy poziom rentowności 10-letnich obligacji skarbowych będzie przekraczał poziom 3 proc. Tutaj potencjalne zyski związane są też z oczekiwanym umacnianiem się dolara amerykańskiego – zauważa Piotr Tukendorf. – Okazji można też szukać na rynkach wschodzących, ale właśnie w tym okresie do pewnego ustabilizowania się nastrojów i ogłoszenia, bardziej zdefiniowania, polityki nowego prezydenta Donalda Trumpa.

Z ostatniego raportu Analiz Online o wynikach funduszy inwestycyjnych wynika, że fundusze dłużne polskie uniwersalne straciły średnio 1,1 proc. w ciągu ostatnich trzech miesięcy, zaś dłużne polskie papierów skarbowych nawet 1,4 proc. Na minusie, choć niewielkim, znalazły się też fundusze uniwersalne obligacji globalnych (-0,1 proc.). Poza zdecydowanie najsłabszą kategorią akcji tureckich są to klasy aktywów, które poradziły sobie najgorzej. Zyskały natomiast korporacyjne – globalne 0,6 proc., zaś polskie 0,1 proc.

Czytaj również:  Czy pożyczka to jedynie rozwiązanie na założenie start-upu?

Na polskim rynku, niestety, należy oczekiwać pewnego wzrostu rentowności na koniec bieżącego roku w stosunku do bieżących poziomów – przewiduje doradca inwestycyjny BM Deutsche Banku. – Będzie on powodowany co najmniej kilkoma czynnikami. Jednym z nich jest przede wszystkim polityka amerykańskiego Fedu w zakresie podwyżek stóp procentowych, zacieśniania polityki pieniężnej. To ma automatyczne przełożenie na poziom rentowności również na rynkach wschodzących, w tym i w Polsce.

Rentowność polskich obligacji 10-letnich wspięła się od amerykańskich wyborów do poziomu 3,8 proc., co oznacza wzrost o ponad 23 proc.

Drugim czynnikiem, który odbije się niekorzystnie na cenie polskich papierów skarbowych, będzie inflacja. W listopadzie po raz pierwszy od dwóch i pół roku średnie ceny towarów i usług w Polsce nie okazały się niższe od tych sprzed roku, a w grudniu odnotowano już inflację na poziomie 0,8 proc.

– Kolejnym elementem są również możliwe napięcia związane z realizacją deficytu budżetowego w tym roku. Po bardzo dobrym wykonaniu deficytu w roku ubiegłym coroczne oddziaływanie pewnych programów stymulacji konsumpcji będzie jednak miało wpływ na poziom tego deficytu – przewiduje Tukendorf. –Konserwatywnie należy też założyć, że może nie udać się zrealizować wszystkich programów związanych ze zwiększeniem ściągalności podatków.

Jak podkreśla, w efekcie może to przełożyć się na problemy z utrzymaniem w ryzach deficytu budżetowego, co obniży wyceny polskich papierów i spowoduje, że rząd za nowe długi będzie musiał płacić inwestorom trochę więcej. Z drugiej strony wysokie rentowności przyciągają inwestorów i rząd nie ma problemów ze znalezieniem chętnych na zakup polskich obligacji. Ze względu na ryzyko dalszego wzrostu oprocentowania nad taką inwestycją trzeba będzie jednak czuwać, by dała zarobić.

– Będzie można osiągnąć dodatnie stopy zwrotu na polskim rynku dłużnym, pewnie w okolicach 3 proc., natomiast będzie to wymagało zdecydowanie aktywnego podejścia do zarządzania w tym roku – przestrzega Piotr Tukendorf.