Otwarcie niemieckiego rynku pracy dla cudzoziemców – jakie konsekwencje czekają polski rynek pracy?

0

Specjaliści z Departamentu Analiz Ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego (NBP) prognozują, że po otwarciu niemieckiego rynku pracy w 2020 r. liczba Ukraińców pracujących w Polsce może zmniejszyć się maksymalnie o 20-25 proc. w perspektywie najbliższych czterech lat. Według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców liczba obcokrajowców posiadających ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy w Polsce w lipcu osiągnęła 400 tys. osób. Prawie połowę tej grupy stanowią obywatele Ukrainy. Większość cudzoziemców posiada zezwolenia na pobyt czasowy związany z pracą. Ekspert OTTO Work Force tłumaczy, jakie konsekwencje czekają polski rynek pracy w związku z otwarciem niemieckich granic dla pracowników spoza UE w 2020.

Tomasz Dudek, Dyrektor operacyjny w OTTO Work Force Polska
Tomasz Dudek, Dyrektor operacyjny w OTTO Work Force Polska

Niemcy zmagają się z niedoborem wykwalifikowanej siły roboczej. To dla niej w pierwszej kolejności zdecydowali się otworzyć rynek pracy. Otwarcie granic w 2020 roku na pracowników spoza UE, może spowodować odwrócenie trendu związanego ze wzrostem cudzoziemców pracujących w Polsce. Nastąpi odpływ wykwalifikowanej siły roboczej, posiadającej pożądane kompetencje, doświadczenie i znającej język niemiecki przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Wyjazd pracowników wysoko wykwalifikowanych spowodowany jest zazwyczaj wyższym wynagrodzeniem za granicą oraz brakiem przywiązania do obecnego miejsca zatrudnienia i zamieszkania. Na tym nie koniec. Przewiduje się, że w drugiej kolejności wyjadą także osoby mniej wykwalifikowane, podekscytowane doniesieniami o liberalizacji niemieckiego rynku pracy. Wielu z nich trafi do szarej strefy – tłumaczy Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force.

Konsekwencje wyjazdu cudzoziemców odczują głównie firmy, które zatrudniają pracowników z branży technicznej i budowlanej. Będzie to także duży problem dla całej polskiej gospodarki. Trudno by pod względem wynagrodzenia polscy pracodawcy mogli konkurować z niemieckimi. Wydaje się, że w obliczu przyszłego odpływu pracowników pomóc mogłaby liberalizacja przepisów w zakresie otrzymywania zezwoleń na pobyt i pracę. Znamy statystyki dotyczące osób przedłużających pobyt, nie wiemy jednak, ile osób już zrezygnowało z pracy w naszym kraju z powodu nieotrzymania dokumentów pobytowych, a ilu z nich nie doczekało do końca procesu legalizacji i wyjechało szukać pracy gdzie indziej. W ciągu następnych kilku lat, każda taka osoba może być na wagę złota dla przedsiębiorców i całego rynku pracy – komentuje Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force.

Czytaj również:  Michał Krupiński: Jak brexit wpłynie na Polskę